Dodaj do ulubionych

Kłopoty z córką - czy 9 latka może się wygadać?

01.07.19, 23:49
Chodzi mi o to, czy 9 latka może się wygadać przed kolegą, że jej mama go nie lubi?
W skrócie: moja córka ma kolegę, chowanego przez samotną matkę, wdowę. Matka kompletnie sobie nie radzi, a chłopak staje się coraz bardziej rozwydrzony i wszyscy się na niego skarżą. Opisywałam już tutaj jak był u nas i o mało nie zdemolował mieszkania, na uwagę męża, odpowiedział mu nieładnie. Mąż udał że nie słyszał, ale córka już wie, że chłopak ma zakaz wstępu do nas. Generalnie staram się ukrócać spotkania między nimi, ale koleżanka non stop do mnie wydzwania, bo je syn się nudzi, więc od czasu do czasu pozwalam na spotkania, bo wiem że jej ciężko. No i sytuacja z dziś: spotkaliśmy się na placu zabaw. Ten chłopak jak zawsze rozwydrzony, zdążył wykręcić jakiemuś innemu chłopakowi rękę, potem potrżasał drzewem brudząc karuzelkę dla dzieci plus jeszcze pare innych niebezpiecznych akcji. Uwagę zwracałam mu głownie ja chociażby dlatego, że stwarzał niebezpieczeństwo dla kręcących się maluchów koło 2 lat. Koleżanka mało reagowała, bo albo gadała, albo patrzyła w telefon. Jako tako poszło to spotkanie, najśmieszniejsze jest to, że jak kazałam córce zbierać się bo idziemy do domu, to oponował głownie on (przy zerowej reakcji koleżanki).
Wieczorem córka zaczęła odpowiadać mi w jego stylu, więc się zdenerwowałam i jej powiedziałam wprost, że jeszcze raz usłysze tego typu odpowiedź to bedzie miała zupełny zakaz spotykania się z tym chłopakiem, bo dobrze wie, że on mi działa na nerwy. C órka posłuchała, ale teraz boję się, że któregoś dnia może wygadać się przed tym kolegą, że go nie lubię. Jak myślicie 9 latka może być zdolna czegoś takiego?
Edytor zaawansowany
  • andaba 01.07.19, 23:54
    A co się strasznego stanie, jak mu tak powie???
    Owszem, może być zdolna do tego, dzieci specjalnie dyplomatyczne nie są, ale znowu tragedii w tym nie widzę.
  • arista80 01.07.19, 23:58
    Tragedii nie będzie, ale będzie przykro, szczególnie jeśli jeszcze dowie się o tym koleżanka. Gdybym się z nią nie kolegowała, to pewnie bym aż tak bardzo się nie przejęła, ale tutaj jest inaczej.
  • jematkajakichmalo 02.07.19, 00:21
    No to może powiesz wtedy koleżance, że chłopak pewnie źle zrozumiał, albo Twoja córka coś palnela, ale skoro już o tym rozmawiacie to.... i tu bym otwarcie powiedziała, że nie podoba mi się zachowanie jej syna, że chłopak ma zły wpływ na córkę, że ona powtarza jego zachowania itp.
    Czas najwyzszy, żeby z tym coś zrobiła, bo nie tylko chodzi o inne dzieci, ale też o koleżankę, bo za chwilę nie da sobie z takim dzieckiem rady.

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • jematkajakichmalo 02.07.19, 06:41
    Musisz z córką dużo rozmawiać, szczególnie teraz, a jak to za wiele nie da to niestety uciąć kontakty i tyle. Oni się teraz wzajemnie nakręcają. Chłopak widzi, że jego zachowania podobają się koleżance, na pewno "imponuje" jej w jakiś sposób (cokolwiek to oznacza u dziewieciolatkow), a córka widzi, że mu wszystko uchodzi na sucho, nie ma reakcji ze strony matki, to tak samo próbuje z Tobą, a nóż się uda... Teraz pokazuje język odwrócona plecami, za chwilę ośmieli się na coś więcej.

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • mikams75 02.07.19, 00:34
    jak ci tak zalezy na dyplomacji, to mozesz jeszcze odkrecic i powiedziec corce tak niby przy okazji, ze tego chlpca lubisz, bo... (moze ma jakies zalety?), ale nie tolerujesz zachowan a,b i c, bo sa aroganckie, rania innych itp. Skup sie na krytykowaniu zachowan a nie samego chlopca.
  • taki-sobie-nick 02.07.19, 01:02
    A czy można by wytłumaczyć mamusi, żeby reagowała na zachowania chłopca? Także dla dobra wzmiankowanego chłopca.
  • sham-anka 02.07.19, 03:59
    Poczytaj o zasadzie radical candor i spróbuj zastosować przy rozmowie z koleżanką.
  • aqua48 02.07.19, 08:16
    arista80 napisała:

    > Tragedii nie będzie, ale będzie przykro, szczególnie jeśli jeszcze dowie się o
    > tym koleżanka.

    A może koleżanka powinna się dowiedzieć, że nie akceptujesz zachowania jej dziecka? Że nie życzysz sobie by przejmowało je Twoje? Może twojej córce też dobrze zrobi gdy dowie się, że matka potrafi zdecydowanie bronić swoich wartości i dawać odpór nieakceptowanemu zachowaniu?
    Bardziej zależy Ci na wątpliwej przyjaźni niż na własnej rodzinie? Dziwne.
  • katja.katja 02.07.19, 08:20
    Dokładnie.
    Dziwi mnie, że starsze kobiety (młode rozumiem, bo do pewnych cech niektórzy potrzebują dojrzeć) nie potrafią być asertywne w takich sytuacjach. Mąż też ciapa skoro udawał, że nie słyszy "brzydkiego" odezwania się bachora. Po takiej akcji powinien wyprowadzić delikwenta z domu i wprost powiedzieć, że więcej już nie będzie zapraszany.
    Autorka wątku i jej mąż akceptują patologię, w dodatku deprawują swoje dziecko.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kocynder 02.07.19, 08:57
    a ja mam inne pytanie: na czym polega owo twoje "kolegowanie się" z mamą tego "rozwydrzeńca? Bo ja czegoś nie łapię... Idziesz z KOLEŻANKĄ i dziećmi na plac zabaw, a ona się non-stop zajmuje telefonem? Nie pogada z tobą? Już kij, że nie zwraca uwagi na swoje dziecko, może tak lubi i uważa, że słusznie, ale umówić się z koleżanką i cały czas zajmować się komóreczką? To chyba to koleżeństwo takie więcej jednostronne jest, a do tego mamusia chłopca prezentuje bucerę level master... Serio uważasz, że cokolwiek stracisz, jak się taka chamówa obrazi? Z ciekawości pytam... Bo ja osobiście miałam jedną koleżankę, jeszcze ze szkoły, z którą umówiłam się na ploteczki, a ona cały czas a to sprawdzała messengera, a to fb, a to wiadomości a to czort wie co jeszcze: właśnie non-stop z komóreczką. Po kilku minutach wysłałam jej smsa "Hej, umówiłaś się ze mną i siedzę obok ciebie!". Nie załapała, więc po mniej-więcej kwadransie po prostu zebrałam się i bez pożegnania poszłam. I tak, to było zerwanie kontaktów - ona twierdzi, że ja postąpiłam jak kretynka, a ja twierdzę, że ona jak chamka. A z góry uprzedzając: nie, koleżanka nie jest kardiochirurgiem sprawdzającym stan pacjenta, którego rano operowała, agentem służb specjalnych ratującym świat ani niczym podobnym!

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • arista80 02.07.19, 09:04
    Nie zajmowala się telefonem non stop, gadała ze mnąi od czasu do czasu sprawdzała coś w telefonie. Ja z kolei też ganiałam za dwulatkiem, więc też nie zawsze mogłam być w pełni "dostępna". Tu nie chodzi o sam telefon, tylko to, że ona kompletnie nie reagowała na to co robi jej syn.
  • kocynder 02.07.19, 09:31
    Cytuję: "Koleżanka mało reagowała, bo albo gadała, albo patrzyła w telefon". Czyli GŁÓWNIE zajmowała się swoją komórką, gadając albo gapiąc się w ekranik. I wiesz, ta moja wspominana koleżanka też się do mnie kilka razy odezwała...
    Więc zasadniczo nadal nie pojmuję co to za "koleżeństwo": pani wkurza cie olewaniem i rozwydrzaniem dziecka, to dziecko ma ewidentnie zły wpływ na twoje dziecko, pani ma cię w nosie podczas spotkań a ty co? Żebrzesz o cząstkę zainteresowania? Nie masz normalnych koleżanek? Bo ja bym się nie zastanawiała dwóch minut - paniusia mogłaby sobie być dowolnie nieszczęśliwa albo cokolwiek, ja nie jestem święta Tereska. Jak jej samej smutno - to niech reformy zacznie od siebie, a nie układa innym czas. No i zacznie wychowywać dziecię...

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • stasi1 02.07.19, 10:00
    Ale może gadała z autorką? Więc jak z nią gadała to rzeczywiście nie miała czasu ogarnąć dziecka
  • kocynder 02.07.19, 10:08
    No, jeśli dla autorki fakt, iż ktoś oderwał się od telefonu i gębę do niej otworzył jest ważniejszy niż bezpieczeństwo dziecka to tym bardziej ma problem... I żeby nie było - z postu założycielskiego ewidentnie wynika, że mamuśka - koleżaneczka ma w zadku dziecko własne, bezpieczeństwo jego i innych. A autorka upiera się, że to nie patologia tylko dobra osoba. No, można i tak. Dla mnie ewidentnie autorka przedkłada dobro obcego leniwego babska nad własną rodzinę - bo babsko "jest miłe"...

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • stasi1 03.07.19, 09:39
    Ale to jest 9 letni chłopak! Raczej nie trzeba trzymać ciągle oka na nim. Po sąsiedzku z moim dzieckiem mieszka chłopak który samodzielnie chodził ulicą. Mając 4 lata
  • kocynder 03.07.19, 10:53
    Mamunia dziewięciolatka nie widzi powodów do interwencji widząc, że jej synuś niszczy sprzęty, znęca się nad innymi dziećmi (tak, zaskoczę cię - wykręcenie innemu dziecku ręki to JEST przemoc i znęcanie!)... Bo ona ma komóreczkę. Albo gada. Serio? I WIDZĄC że wątkodawczyni interweniuje - mamuśka nadal siedzi na dupsku i nie robi nic. To co, sadzisz, że ów dziewięciolatek za cztery - pięć lat zamieni się w anioła? Czy raczej przyłoży mamuśce tak, że jej zęby wybije? bo ja prędzej to drugie... No, ale wątkodawczyni się upiera, że mamunia to "dobra osoba" i "nie patologia"... I dlatego pozwala swojej córeczce na kontakty, bo smarkatej "imponuje" kolega - przemocowiec. Gratulacje... smile

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • aqua48 02.07.19, 09:47
    arista80 napisała:

    >Tu nie chodzi o sam telefon, tylko to, że ona ko
    > mpletnie nie reagowała na to co robi jej syn.

    A dlaczego miałaby reagować? Ty akceptujesz jej zachowanie, najwyżej coś tam poględzisz za uszami i inni zapewne także. dopóki nie straci Twojej przyjaźni nie ma powodu zmienić swego zachowania.
    A Ty chcąc by twoja córka potępiła zachowanie kolegi musisz to samo zrobić wobec zachowania jego matki i dać tym samym przykład córce co się robi w takim przypadku. Nie robiąc tego, a czekając jedynie aż wszyscy się "kiedyś" opamiętają ani nie wychowujesz swego dziecka, ani nie pokazujesz naturalnych konsekwencji koleżance i jej synowi...
  • katja.katja 02.07.19, 09:06
    Czy agentem tego raczej byś się nie dowiedziała wink

    --
    Nie dam się wygasić!
  • arwena_11 02.07.19, 10:15
    To może powiedz koleżance to co tu napisałaś? Że ma rozwydrzonego, niewychowanego dzieciaka i że jak nic z tym nie zrobi - to może mieć zaraz małego bandytę, który będzie terroryzował ją i otoczenie.

    I w sumie to od tego trzeba było zacząć. Koleżanka albo by przejrzała na oczy - i zaczęła syna wychowywać, albo by przestała być twoją koleżanką.
    Niezależnie od jej decyzji - ty na tym zyskasz spokój.
  • ginger.ale 01.07.19, 23:54
    Ty ją znasz od 9-ciu lat, my przez pryzmat jednego postu...
    Na dwoje babka wróżyła.

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • mikams75 02.07.19, 00:28
    oczywiscie, ze moze, szczegolnie w trakcie jakiejs sprzeczki dzieci potrafia wykrzyczec, zeby dodatkowo dobic przeciwnika.
    Zastanawiam sie, czemu sie umawiasz na wspolna zabawe, nie bardzo moge sobie wyobrazic zabawe przecietnej dziewieciolatki z takim chlopakiem. Musisz tylko inaczej corce wytlumaczyc (unikajac okreslen - nie lubie go, dziala mi na nerwy), ze zachowanie tego chlopca jest nieodpowiednie. I serio ona chce sie z nim bawic?
    Tytul tez mnie zastanawia - klopoty z corka czy z kolega?
  • arista80 02.07.19, 09:09
    Kłopoty z córką, bo córka widać, że jest nieco nim zafascynowana. Wiem, że powinnam unikać określen "działa mi na nerwy", ale wczoraj po prostu byłam zdenerwowana, bo ona tak się zaczyna zachowywać głównie po spotkaniu z nim. I nie, wczoraj nie było to spotkanie umówione, po prostu wyszlismy na plac zabaw i oni tam byli. To małe miasteczko i nie da się uniknąć spotkań. Poza tym boje się, że jeżeli całkowicie zakażę kontaktu, to będzie gorzej. A w ten sposób może powoli zobaczy jak ten chłopak zachowuje się na tle innych dzieci i jej przejdzie ta fascynacja.
  • aqua48 02.07.19, 09:30
    arista80 napisała:

    > Kłopoty z córką, bo córka widać, że jest nieco nim zafascynowana.
    > To małe miasteczko i nie da się uniknąć spotkań.

    Ale kolegowania możesz zakazać i dokładnie wytłumaczyć DLACZEGO zakazujesz.

    >boje się, że j
    > eżeli całkowicie zakażę kontaktu, to będzie gorzej. A w ten sposób może powoli
    > zobaczy jak ten chłopak zachowuje się na tle innych dzieci i jej przejdzie ta f
    > ascynacja.

    Skoro i Ty i mąż się boicie wprost powiedzieć chłopakowi co Wam nie odpowiada w jego zachowaniu, przekazać dzieciom jakie zasady panują w Waszym domu i obecności oraz wyegzekwować je stanowczo i spokojnie, to niby w jaki sposób córka ma to wiedzieć? Ona ma 9 lat! Chłopak jest bezkarny i jej się to podoba. Ustawia matkę i nic mu za to nie grozi - fajnie. Normalne, ze próbuje tak samo, bo dlaczego dziewczynka miałaby zachowywać się inaczej skoro widzi że można, bo dorośli boją się zwrócić chłopakowi uwagę lub wręcz jego zachowanie potępić.
  • mikams75 02.07.19, 10:01
    mozesz nie zakazywac oficjalnie, ale tak wykombinowac, zeby jednak kontaktu za wiele nie mieli. Po takim przypadkowym spotkaniu pogadac z dzieckiem o nieakceptowanych zachowaniach, najlepiej w taki sposob, zeby dziecko samo na to wpadlo i powiedzialo, ze te zachowania byly okropne. Az sama dojrzeje do tego, zeby go unikac.
  • arista80 02.07.19, 10:11
    Właśnie tak robię, oficjalnie gdy koleżanka dzwoni "akurat wychodzimy", "jesteśmy zajęci", ale jak pisałam nie da się całkowicie uniknąć spotkań.
  • danaide 02.07.19, 01:19
    No jasne! Moja ciągle mnie wkopuje. Mam nadzieję, że Twoja też Cię wkopie, bo nie mogę już czytać o tym braku asertywności pozującym na polityczną poprawność i ą ę bą tą.
  • minniemouse 02.07.19, 01:43
    Powiedz ze samego chlopaka lubisz - ale nie lubisz jego zachowania.
  • nangaparbat3 02.07.19, 04:09
    Oczywiście, że dziewięciolatka może się wygadać. Ale "działa mi na nerwy" to co innego niż "nie lubię go". Możesz to jeszcze córce wyjaśnić, mówiąc, że denerwujesz się, kiedy kolega wykręca rękę innemu dziecku czy stwarza niebezpieczeństwo dla maluchów. To samo możesz prosto w oczy powiedzieć jego mamie, nawet powinnaś.
    Ale nie mogę wyjść ze zdumienia, że obie z koleżanką siedzicie i pilnujecie bawiących się dziewięciolatków - czy może ja źle zrozumiałam to co piszesz?

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • triss_merigold6 02.07.19, 06:43
    Pewnie dlatego, że na ten plac zabaw trzeba dojść, a towarzystwo, no widzisz, że lepiej że były, skoro bachory niebezpieczne dla siebie i otoczenia.
  • mona-taran 02.07.19, 07:54
    Widząc co się dzieje na włoskich drogach, też bym nie puściła dziecka samego :p Ja sama mam stres jak mam tam przejść przez ulicę :p
  • nangaparbat3 02.07.19, 08:07
    Rozumiem zaprowadzenie dzieci, jeśli po drodze przejścia przez jezdnię. Ale tam już bym je zostawiła

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • jematkajakichmalo 02.07.19, 08:18
    Ja nie, to tylko dzieci i jak widać kolega ma różne dziwne pomysły. Mogłoby im się nagle zachciec wracać do domu (choćby na siku) i nie czekaliby na rodziców...

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • triss_merigold6 02.07.19, 08:26
    I tak ganiać w te i we wte? Znaczy, odprowadzić, wrócić do domu, potem iść jeszcze raz i przeprowadzić...
  • majarzeszow 02.07.19, 06:17
    Z 9 latką na plac zabaw? Naprawdę?

    --
    MAJA i:
    http://dhbm.daisypath.com/uu68p2.pnghttp://dhbm.daisypath.com/LgIJp1.png
  • jematkajakichmalo 02.07.19, 06:37
    No może nawet lepiej, że tam były. Wyobraź sobie pomysły tego chłopaka jakby w pobliżu nie było nikogo dorosłego. Do tego na bank wyciągnąłby do zabawy koleżankę...

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • mikams75 02.07.19, 10:03
    pisala wyzej, ze ma tez dwuletnie dziecko.
    A ten chlopiec nie wiem, czy ma mlodsze rodzenstwo, ale jak najbardzej nadzoru (skutecznego) potrzebuje.
  • arista80 02.07.19, 10:16
    Na ten plac zabaw przychodzą od najmłodszych po wieksze dzieci. Oprócz zabawek typowych dla maluchów, jest kort tenisowy, pole do piłki noznej, mały bar ze stolikami i pikarzyki. Tak więc, owszem normalne jest spotkac tutaj zarówno roczniaków, jak i 9 latków, a nawet szesnastolatków. To popularne miejsce spotkań dla wszystkich. Ja wczoraj byłam z córką i dwulatkiem, zaś co do chłopca, to owszem ma jeszcze młodszą siostrę (ona nieci spokojniejsza).
  • lauren6 02.07.19, 11:05
    > Z 9 latką na plac zabaw? Naprawdę?

    Ojp. To jest faktycznie najistotniejsze w tej sprawie 🤦‍♀️
  • lot_w_kosmos 02.07.19, 06:29
    Taaaak, troszcz się o cudze dziecko, nie o swoje....
    Nie zdziw się tylko potem, jak kolega twojej 13ltace strzeli dziecko, bo będzie miał na nią zły wpływ....
    A ona będzie uprzejma....

    Dodatkowo : patrz, matka chłopca takich rozkmin nie ma....
  • triss_merigold6 02.07.19, 06:43
    Też uważam, że powinna troszczyć się o własne dziecko, a nie cudze.
  • solejrolia 02.07.19, 06:48
    Ja byłam takim dzieckiem, co wyglądało wszystko tongue_out
    nadal zdarza mi się czasem powiedzieć coś za dużowink

    W waszej sytuacji to mogłoby być akurat dobre, i stać się początkiem rozmowy między Tobą a koleżanką na temat tego, że chłopiec jest tozwydrzony, bo ona to nie wychowuje, nawet nie zwraca uwagi, gdy widzi że niegrzeczny jest.
    W sumie nawet dziwię się, że tyle czasu maglujesz ten temat na emamie, a jeszcze ani razu nie porozmawialaś o tym w realu....

    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • katja.katja 02.07.19, 08:03
    Nie powinnaś ustępować ani o krok w kwestii tej znajomości. Uciąć i tyle. Jak tamta matka ciekawa możesz jej powiedzieć dlaczego, że nie wychowuje dziecka, że jej syn źle się zachowuje i nie życzysz sobie.
    Języka w gębie zapomniałaś?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ichi51e 02.07.19, 08:25
    Ile wy lat macie ludzie? Naprawde ma to znaczenie czy jakis 9latek mysli czy ty go lubisz badz nie? Myslisz ze sie do tej pory nie zorientowal?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • umi 02.07.19, 08:26
    Moze. Dzieci do pewnego wieku maja nie dosc, ze długie jezory, to jeszcze przekrecają. Nie bez powodu jest ten dowcip o dziecku odbierajacym telefon od tesciowej z tekstem "Mama mówi, ze jej nie ma w domu, babciu".
    Ja bym tylko w przyszlosci nie mowila, ze ona ma zakaz spotykania, bo kolega dziala mamie na nerwy. Powiedzialabym, czemu takie zachowanie jest zle, bez wartosciowania kolegi.
  • aqua48 02.07.19, 08:52
    arista80 napisała:

    > powiedziałam wprost, że jeszcze raz usłysze tego typu odpowiedź to bedzie mia
    > ła zupełny zakaz spotykania się z tym chłopakiem, bo dobrze wie, że on mi dział
    > a na nerwy. C órka posłuchała, ale teraz boję się, że któregoś dnia może wygada
    > ć się przed tym kolegą, że go nie lubię.

    Zamiast mówić córce że ma zakaz spotykania się z kolegą bo on działa Ci na nerwy, powiedz że ma zakaz bo kolega zachowuje się nieodpowiedni, łamie zasady, odpowiada niegrzecznie i stwarza zagrożenie dla innych. A córka przejmuje zachowania których absolutnie nie akceptujesz. A Ty po prostu nie chcesz by obracała się w takim towarzystwie i nabierała takich nawyków.
    I niech córka śmiało przekaże koledze o co chodzi.
  • smillla 02.07.19, 08:58
    Rozumiem, że żal ci dobrych relacji z matką chłopca i w celu ich zachowania wolisz pokomplikować sobie relacje z własną córką. Ja tego nie rozumiem. Dla mnie sprawa jest prosta: Priorytetem są relacje z własnym dzieckiem oraz dobro własnego dziecka i własnej rodziny.
    Sprawa wygląda tak:
    Sprowadzasz do domu kogoś, kto bluzga twojemu mężowi. Twój mąż nie chce tego gościa. Czy dla ciebie to dziecko jest ważniejsze od prawa męża do bycia szanowanym i do spokoju we własnym domu? Wybierając relacje z tym dzieckiem (de facto z jego matką) psujesz sobie relacje z mężem. Warto?
    Organizujesz wspólne zabawy swojej córce i chłopcu, który bije, bluzga, pyskuje i sprowadza twoją córkę do swojego obciachowego poziomu. Jednocześnie mówisz dziecku, że kolesia nie lubisz, ale zakazujesz jej o tym mówić. Wprowadzasz jakąś chorą sytuację, gdzie czyny przeczą słowom, krążą tajemnice, twoje własne dziecko obarczane jest jakąś przerastającą je dyplomacją - wszystko to nie wiadomo, po co. A, wiem: Bo dobrze ci się gada z matką chłopca. I z tego powodu jesteś skłonna mącić w głowie własnemu dziecku i obniżać jego loty poprzez uczenie go drogą osmozy odzywek i zachowań obciachowego kolegi. Warto?
    Dla mnie sytuacja jest jasna: Należy odpuścić sobie choćby i bardzo miłą przyjaźń, jeśli oznacza ona pogorszenie relacji w moim małżeństwie i problemy mojego własnego dziecka.
    Co do rad typu: Porozmawiaj po ludzku z koleżanką, niech się weźmie za wychowanie - wątpię w skuteczność takich porad.
  • joaaa83 02.07.19, 09:05
    Też tak myślę. W tym momencie stawiasz tamtą rodzinę (chłopca i jego matkę) wyżej niż swoją, mimo że tamci prawdopodobnie mają Ciebie głęboko w czterech literach. Poszukałabym innego towarzystwa dla córki.
  • sofia_87 02.07.19, 09:20
    Dokładnie, wolałabym stracił chocby najlepsza przyjaźń aby uchronić moje dziecko przed wpływem takiego dziecka.
    Przecież za kilka lat będzie tylko gorzej, naprawdę chcesz aby Twoja córka miała takie towarzystwo?
    Ten chłopak może pójść w różnych kierunkach, od przestepstw po środki odurzajace. Chcesz aby Twoja córka mu w tym towarzyszyła, ponieważ lubisz jego matkę albo Ci jej zal?
    Zerwij znajomość dopóki jeszcze masz szansę i wpływ na swoje dziecko, za 2-3 lata może być za późno, a Twoja córka zacznie uciekać z domu gdy zakarzesz jej kontaktów z tym "fajnym" kolega.
    Podobnie jak przedmowczynie jestem przerażona, że stawiasz tamta rodzinę ponad swoją, patrzysz jak ten dzieciak obraża Twojego męża, jak demoralizuje Twoja córkę i udajesz, że nie ma problemu.
    Nawet teraz pytasz jak masz wciąż udawać, że wszystko jest ok, jak nie dać odczuć temu chłopcu i jego matce, że nie możesz go znieść, a nie o to jak najlepiej zadbać o własne dziecko.
    Zerwij kontakt, a wcześniej wytłumacz pani dlaczego tak postepujesz, jeśli pani zrozumie i zajmie się wychowywaniem dziecka, to kiedyś Ci podziękuje, a jeśli nie, to Ty sama sobie podziekujesz
  • arista80 02.07.19, 09:31
    Zagolopowałaś się z tymi przestępstwami. Na razie to 9 latek, a jego matka (ani ojciec póki żył) nie pije, nie ćpa, widać, że kocha to dziecko tylko sobie nie radzi. I niestawiam jej rodzinny ponad moją. On mego męża obraził tylko raz, czego efektem jest że do naszego domu nie ma prawa wstępu. Spotkania są w głownej mierze przypadkowe, bo to małe miasto. Co mam robić jak ją widzę? Uciekać? Ja jej tłumaczę cały czas, że jego zachowanie jest złe, że wszyscy na niego narzekają i naśladowanie go nie przyniesie jej nic dobrego, myślę też jednak że całkowicie odcięcie może spwowodować u niej bunt, a zabawa w "warunkach kontrolowanych" tj. plac zabawa, obszar neutralny sprawi, że tamten nieco się wyszaleje, a przynajmniej jak usłyszy pare razy bury, to może też się zorientuje, że jego postępowanie nie jest aprobowane. A córka po jakimś czasie nieco się opamięta i może zobaczy jego zachowanie vs. zachowanie innych dzieci.
  • katja.katja 02.07.19, 09:34
    Masz może DDA? Bo ta chęć przypodobania się nawet największej chamce, która jest wobec Ciebie dość miła wygląda mi na ten syndrom. Nie chcesz nikogo urazić, nawet chamki. Nie tędy droga Niewiasto!
    I niestety musimy to powiedzieć - na tę chwilę nie możesz wycofać się delikatnie ze znajomości i musisz urazić uczucia koleżanki. Nie ma innej drogi.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • aqua48 02.07.19, 09:35
    arista80 napisała:

    >córka po jakimś czasie nieco się opamięta i
    > może zobaczy jego zachowanie vs. zachowanie innych dzieci.

    I zobaczy też że mu to zachowanie uchodzi na sucho. Bo nawet jak dostanie od kogoś burę to mu odpyskuje, tak, że tamtemu w pięty pójdzie...
  • katja.katja 02.07.19, 09:37
    Słuszna uwaga.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • daniela34 02.07.19, 09:39
    arista80 napisała:

    >. A córka po jakimś czasie nieco się opamięta i
    > może zobaczy jego zachowanie vs. zachowanie innych dzieci.
    Piszesz to któryś kolejny raz - na jakiej podstawie zakładasz, że córka sama dojdzie do wniosku, że jego zachowanie nie jest w porządku? Bo na razie to wygląda tak, że chłopak zachowuje się źle i nie ponosi żadnych poważniejszych konsekwencji, czyli jedyne co córka zobaczy, to to że on jest "fajny" bo jest inny niż inne dzieci, odważny, interesujący i w dodatku dorośli mu na to pozwalają. I tak będzie dalej. Będzie dla niej tylko bardziej i bardziej interesujący im dłużej będzie bezkarny. Za bardzo chyba wierzysz, że 9- latka sama z siebie dojdzie do takich wniosków, do jakich Ty byś chciała żeby doszła.
  • cruella_demon 02.07.19, 17:23
    Oczywiście, że tak. Jedyny skutek będzie taki, że jej 9 latka będzie naśladować kolegę.
  • sofia_87 02.07.19, 10:03
    Tak, na razie to 9 latek, któremu wszystko uchodzi na sucho. Jak będzie się zachowywać za 2-5 lat nie wiesz, ale mam prawo podejrzewać, że będzie coraz gorzej. A skoro nikt go nie uczy zasad, to jak najbardziej może pójść w stronę przestępstw.
    Matka, która w żaden sposób nie wychowuje swojego dziecka JEST patologia.
    Jak ja widzisz, to powiedz "cześć" lub " dzień dobry" i idź dalej, po prostu.
    Ale od KOGO on ma uslyszec bure skoro większość, jak Twoj mąż, udają pewnie, że nie slysza jego chamskich odzywek?
    Twoj mąż po takich tekstach powinien zadzwonic po matkę tego chłopaka i kazać jej go zabrać.
    Wciąż piszesz, że córka kiedyś " się opamięta" a co jeśli się nie opamieta, jeśli będzie nim coraz bardziej zafascynowana, stanie się równie chamska i krnabrna jak on?
    Jaki masz plan na taką sytuację?
  • cruella_demon 02.07.19, 17:21
    Oczywiście, że przedkładasz niezbyt bliską (co wielokrotnie podkreślałaś) koleżankę i jej rozwydrzonego bachora ponad dobro swojego dziecka. Już dawno powinnaś uciąć tą znajomość. Obawiasz się buntu dziewięciolatki? no bez jaj, to jak chcesz sobie dać radę z piętnastolatką.
  • mona-taran 02.07.19, 09:08
    Chyba jednak nie gada im się tak dobrze, skoro koleżanka siedziała z nosem w telefonie. Autorka, mam wrażenie, nie wie jak się zachować, bo koleżanka wdowa, biedna, samotna. No jak to tak biednej wdowie odmówić. Ale wygląda na to, że ona wcale nie taka biedna, tylko zołza, której znajomość z autorką jest na rękę, bo można jej dziecko wcisnąć i mieć święty spokój.
  • arista80 02.07.19, 09:20
    Sprostujmy pare rzeczy:
    Chłopak był u nas w domu raz kiedy jeszcze nie wiedziałam jaki jest rozwydrzony. Po tym epizodzie nie postawił już nogi w naszym domu.
    Nie organizuję córce zabaw z chłopcem, ale ciężko jest go całkowicioe uniknąć, zważywszy, że mieszkają niedaleko nas i chodzą razem do klasy. Od czasu do czasu widzimy się na placu zabaw (spotkania przypadkowe) i wtedy nie mogę zabronić im zabaw. Całkowity zakaz mógłby też spowodować u niej bunt, a w ten sposób może powoli dojdzie do tego sama, że jego zachowanie nie jest odpowiednie. A on sam pare razy razy usłyszy jakąś bure od kogoś, zważywszy na to, że matka nie reaguje na to co robi.
    No i tak, ciężko mi jest postępować względem niej bo znam ją od dawna i wiem że sama z siebie to dobra osoba i chce dobrze dla jejd zieci, a nie jakaś patologia. Tylko po prostu sobie nie radzi bo jest sama z dwójką dzieci i nie ma nawet oparcia w babciach czy dziadkach. Gdyby to była jakaś patologia nie byłoby problemu z ucięciem kontaktu, a tutaj jakby nie było sytuacja jest bardziej złożona.
  • aqua48 02.07.19, 09:33
    arista80 napisała:

    > znam ją od dawna i wiem że
    > sama z siebie to dobra osoba i chce dobrze dla jejd zieci

    A nie chcesz dobrze dla swoich dzieci? Wolisz być dobra dla koleżanki? Hmmm...
  • sofia_87 02.07.19, 09:42
    Postaraj się go unikać, mozesz też inaczej zorganizowac czas córce, lekcje tańca, fotografii czy plastyki, czy coś innego co ja interesuje. Będzie miała mniej czasu i nowe towarzystwo.
    A jak ten chłopak funkcjonuje w szkole, ma kolegów? Czy on i Twoja córka przyjaznia się też w szkole, czy każde z nich ma swoje towarzystwo?
    Nikt nie mówi o zakazie, tylko o unikaniu chłopca i szukaniu córce innych zajęcia i znajomych.
    A co jeśli Twoja córka nie zrozumie, że jego zachowanie nie jest odpowiednie? Wejdzie w fazę buntu i będzie za późno dla Was aby cokolwiek z tym zrobić?
    Powtarzam, martw się o córkę, a nie o koleżankę. Nie ona pierwsza i ostatnia została sama z dziećmi, ale z tego co piszesz, to ona kompletnie odpuścila sobie kwestie wychowania.
    Jeśli chcesz jej pomóc, to może zasugeruj zapisanie chłopca na zajęcia sportowe, piłka, karate. Będzie miał meskie autorytety, wyczerpujące treningi, mniej czasu i sił na rozrabianie
  • arista80 02.07.19, 10:20
    Córka chodzi jeszcze na lekcje tenisa, więc dwa razy w tygodniu jest zajęta. W pozostałe dni różnie, czasem idzie do koleżanki, która przyjeźdża tu do dziadków, innym razem mąż ją zabiera np. do kina, na pizzę. Czasem jedziemy wszyscy razem, czasem oni we dwójkę. Jako że mój mąż ma teraz nową pracę, nie ma prawa do urlopu, może coś się uda przy końcu sierpnia.
  • kocynder 02.07.19, 09:46
    "Chłopak był u nas w domu raz kiedy jeszcze nie wiedziałam jaki jest rozwydrzony" - czyli zaprosiłaś do domu obce dziecko? Z ulicy zgarnęłaś czy jak?
    "Od czasu do czasu widzimy się na placu zabaw (spotkania przypadkowe) i wtedy nie mogę zabronić im zabaw" - możesz np widząc chama na placu zabrać córkę na zasadzie "pierw pójdziemy na lody" albo "zajdziemy do sklepu kupić...".
    "ciężko mi jest postępować względem niej bo znam ją od dawna i wiem że sama z siebie to dobra osoba i chce dobrze dla jejd zieci, a nie jakaś patologia" - mamuśka, która ma w zadku wychowanie swojego dziecka bo woli komórkę to JEST patologia. Mamuśka, która nie wychowuje dziecka bo jest za głupia, za leniwa, cokolwiek - NIE JEST dobra osobą. Z wszystkich twoich postów wynika jasno - wolisz leniwe, fałszywe babsko i jej rozwydrzonego, chamowatego syncia niż swojego męża i swoją córkę. Pozwalasz, żeby młodociany prostak obrażał twojego męża (gdyby nie jego (męża) zakaz to TY ewidentnie nie widziałabyś powodów do "wymówienia" małolatowi), pozwalasz, żeby małolat uczył twoją córkę zachowań, które ci się nie podobają. Pozwalasz na to, bo jego mama "to dobra osoba". No, skoro WOLISZ jakąś obcą "dobrą osobę" niż własnego męża i własne dziecko - to nie ma metody...

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • katja.katja 02.07.19, 09:09
    Przegłosowane jak widzisz - wszyscy uważają (w tym ja), że powinnaś uciąć znajomość z bachorem i jego mamuśką dla dobra swojej rodziny.
    Zatem do dzieła. Wróć tu potem i powiedz jaka była reakcja mamuni?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • asia_i_p 02.07.19, 09:40
    Może się wygadać. Ale nie sądzę, żeby to było coś strasznego. Możesz próbować zapobiec rozmawiając z nią, od typu dziecka zależy, czy to poprawi sprawę, czy pogorszy.

    Ale w twoim opisie chłopaka uderzyło mnie jedno - że jemu już się zupełnie niewinne rzeczy zalicza jako dalszy ciąg łobuzowania. Wykręcanie ręki rozumiem, to jest konkretny problem, należy się ochrzan. Ale to brudzenie karuzelki dla dzieci - to jest żadne przewinienie. Nie pojmuję, w jaki sposób to miało stwarzać zagrożenie. I nawet jak twoja córka ci pyskuje, co w tym wieku jest dosyć normalne, winny jest on.

    Nie lubicie chłopaka, to się nie spotykajcie, bo dla niego to też nie jest dobre.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • pade 02.07.19, 10:31
    Uważam tak, jak Asia.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • daniela34 02.07.19, 11:00
    Oczywiście, że tak jest (to jest mechanizm częsty i w szkole i u rodziców), a dziecka, wbrew wielu pojawiającymi się głosom nie odbieram jako strasznej patologii, tylko 9-latka z motorem w tyłku i setką pomysłów na minutę, który się nudzi i któremu matka nie poświęca czasu (a ojciec nie żyje)- tyle, zw oprócz typowego rozrabiania dzieciak też przezentuje zachowania agresywne werbalnie i fizycznie wobec dzieci i dorosłych i nie spotyka się to z odpowiednią reakcją otoczenia, a Autorka liczy, że jej córka sama z siebie uzna te zachowania za złe i najbardziej ją w tej sytuacji martwi, że koleżanka może się dowiedzieć, że Autorka nie lubi jej dziecka. Jeśli to jest wartościowe koleżeństwo to akurat mógłby być wstęp do rozmowy o potrzebach tego chłopca, bo moim zdaniem on jest bardzo zaniedbany i woła o uwagę dorosłych.
  • ana119 10.07.19, 13:40
    Podpiszę się
  • bo_ob 02.07.19, 09:49
    arista80 napisała:

    > teraz boję się, że któregoś dnia może wygadać się przed tym kolegą, że go nie lubię.

    I wtedy chłopiec przyjdzie do was do domu, zrobi ci karczemną awanturę a twój mąż uda, że tego nie widzi.

    Boicie się tego dziecka?

  • ichi51e 02.07.19, 12:20
    big_grinbig_grinbig_grin

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • szalona-matematyczka 02.07.19, 10:10
    Sa takie patologiczne dzieciaki. Mialam taka sytuacje, tylko dzieci nieco mlodsze. Ja bym tak nie mogla, ty za miekka jestes. Ja od razu reaguje i mowie, ze ma tego czy tego nie robic. A jesli nie slucha to mowie, ze inaczej nie pozwole ci wiecej przyjsc do naszego domu albo nie pozwole ci sie bawic z nasza corka. I mam to gdzies, ze moje wypowiedzi sa moze niepedagogiczne, ze dzieciak pomysli, ze go.nie lubie. U mnie to dziala, tylko musisz byc konsekwentna i cala soba pokazac, ze zrobisz to (ton glosu, postawa, takie dziecko nie moze zobaczyc leku u ciebie)!!!! Dziwie sie, ze twoj maz, niby mezczyzna, nie potrafi ustawic 9-latka, ze w takiej sytuacji we wlasnym domu nie pokazal kto tu rzadzi. Na takie dzieciaki dziala dyscyplina, konsekwencja, jasne reguly i wbtew pozorom mnie to dziecko za to polubilo. ALe tu trzeba nie bac sie innych, nie myslec co kto sobie o mnie pomysli, tylko dbac o swoje tyly i dobro swojej rodziny.
  • mikams75 02.07.19, 10:11
    jesli ci zalezy na kontaktach z matka, to umow sie z nia na piwo, bez dzieci. Jak ja spotkasz przypadkowo, to porozmawiaj chwile mowiac, ze sie spieszysz, ale chetnie z nia sie spotkasz na kawie, ale bez dziec, tak, zeby spokojnie porozmawiac. Wypali ta kawa i piwo czy nie, to nie ma znaczenia.
  • argentea 02.07.19, 12:05
    Mam bardzo podobną sytuację dotyczącą koleżanki syna. Bez ogródek powiedziałam mu oraz jej matce, że dziewczynka nie może do nas przychodzić, bo się źle zachowuje i ma zły wpływ na syna. Kłopot polega jednak na tym, że chodzą do jednej klasy i ciężko mi ich od siebie odseparować.
  • arista80 02.07.19, 12:50
    NIestety przyznaję, że brak mi tej asertywności, chociaż czasem wszystko się we mnie gotuje jak widzę jego wybryki. Póki co ograniczam spotkania jak mogę, ale jak pisałam całkowite odseparowanie ich jest niemożliwe. Chodzą razem do jednej klasy, ona mieszka niedaleko nas i co jakiś czas spotykamy się na placu zabaw. Staram się rozmawiać z córką, mówię jej, że zachowanie tego chłopca jest niedobre i on zraża do siebie ludzi (to prawda, wszyscy się na niego skarżą). Jak córka jest zajęta to mi przytakuje, ale jak go widzi to się cieszy.
    Co do męża i jego rzekomej bierności na brzydką odpowiedź chłopaka: to były urodziny, były też i inne dzieci, ten chłopak był pierwszy raz u nas w domu, a że wcześniej głównie bawili się na dworze, to skąd mogliśmy wiedzieć, że on ma takie odzywki. Teraz wiemy i na 100% on w przyszłym roku nie będzie zaproszony (chyba że się zmieni na plus). Nie chcąc psuć zabawy innym dzieciom i córce, mąż przynknął oko. Ale prawdę mówiąc to on jak on teraz widzi tego chłopaka, łapie córkę za "frak" i każe wracać do domu bez dwóch zdań (jemu łatwiej bo się nie koleguje z jego matką). To ja jestem "ta miękka".
  • pade 02.07.19, 13:29
    Arista, Ty chcesz, żeby Twoja córka Cię wyręczyła, oczekujesz od niej dojrzałego zachowania. To jest przerażające, przecież to Ty i Twój mąż jesteście dorośli.
    Twój mąż powinien na urodzinach powiedzieć, że nie wolno tak mówić do dorosłych, że w tym domu takich słów się nie używa i nikogo nie obraża i jeśli sytuacja się powtórzy więcej do Was nie przyjdzie i ZAMKNĄĆ TEMAT.
    Ty zaś powinnaś nazywać zachowania chłopca (a nie jego samego), mówić co wolno a czego nie i określać konsekwencje (jeszcze raz się to powtórzy a nie będziecie się razem bawić przez tydzień).
    W ten sposób wychowywałabyś swoją córkę i zupełnie przy okazji tego chłopca.
    Coś czuję, że Twój sposób wychowania to zwracanie uwagi (bez konsekwencji) i wściekanie się w duchu. A gdy nie możesz sobie z czymś poradzić to ucieczka. Hmm, to nie wróży dobrze Twoim dzieciom.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • pade 02.07.19, 13:47
    Aha i jeszcze jedno. Dzieci potrzebują też określenia zasad np. zabawy na dworze, zabawy w domu. Czyli bawimy się na tym obszarze, tym i tym, w taki i taki sposób, po zabawie sprzątamy, nie niszczymy zabawek czy drzewek etc.
    Bardzo prawdopodobne jest, że ten chłopiec nigdy tego nie słyszał, za to epitetów i karcących uwag ponad miarę.
    A dziecko potrzebuje usłyszeć jak postępować właściwie a nie tylko co w nim, czy jego zachowaniu jest niewłaściwe.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • eukaliptusy 03.07.19, 10:00
    Dzięki Pade za głos rozsądku.
    Ten chłopiec po prostu krzyczy o uwagę dorosłych tym swoim trudnym zachowaniem
    Do autorki:
    Nie rozumiem dlaczego nie możesz wprost powiedzieć jego matce jak sprawa stoi. Jeśli się obrazi to masz problem z głowy, bo przestaniecie się kolegować. Jeśli weźmie do serca to chociaż chłopak na tym skorzysta. Zgadzam się z forumkami, które mówią, że czas, żebyś zachowała się jak dorosły. Nie chodzi o to, żeby koleżance dokopać tylko skonfrontować ja z rzeczywistością i postawić swoje potrzeby na pierwszym miejscu. W tej chwili reprezentujesz pasywną agresję, i ulewa ci się za plecami koleżanki.
    Chłopcu przecież możesz wprost mówić co robi dobrze a na co nie ma przyzwolenia. Podstawą jest wzmacnianie zachowań pozytywnych. Zobacz w tym dziecku jego niezaspokojone potrzeby, a nie tylko jak one się powierzchownie manifestują. Pomyśl jakie on ma życie, jeśli nikt nie widzi w nim zagubionego dzieciaka, tylko chuligana. On po prostu nie ma narzędzi, żeby bez pomocy dorosłych zacząć zachowywać się inaczej. Masz szanse być jednym z tych dorosłych, którzy zmienią coś w jego życiu. Albo możesz być obserwatorem.
  • taki-sobie-nick 03.07.19, 21:43
    Ten chłopiec po prostu krzyczy o uwagę dorosłych tym swoim trudnym zachowaniem

    Zatem pierwszą osobą, która powinna mu zwrócić uwagę (i pierwszą, która powinna postawić mu granice) jest matka.

    Nb. czy niewpuszczanie delikwenta do domu koleżanki jest postawieniem granicy? tongue_out

    ps. na pewno pracujesz z biednymi, krzyczącymi o uwagę dziećmi tongue_out
  • eukaliptusy 03.07.19, 22:24
    Niewpuszczanie jest postawieniem granicy, jeśli mąż autorki powie chlopcu wprost i wyjaśni przyczynę. A nie przez żonę, która teraz zajmuje się zmyślaniem wymówek, a mąż umywa ręce. To co robią to jest dyskryminacja wink
    Jak dla mnie w ogóle kompletnie absurdalna jest panika, że nie daj Boże 9-latek dowie się z drugiej ręki, że kobieta, która przypomnijmy do swojego domu go nie wpuszcza, być może go nie lubi. No shit Sherlock.
  • eukaliptusy 03.07.19, 22:25
    Pracuję głównie z zarządami firm. Dużo się to nie różni. Te same problemy, te same metody.
  • taki-sobie-nick 03.07.19, 22:27
    Skąd wiesz, jakie są problemy i metody ich zwalczania w przypadku dzieci?
  • liberica1 02.07.19, 12:44
    A niech się wygląda. Im szybciej, tym prędzej będziesz miała spokój z dzieciakiem. Nie miałabym żadnych rozkmin gdyby demoralizowal mi córkę. Ucinasz kontakt i tyle. Córce tlumaczysz dlaczego i po kłopocie. Bardziej zależy ci na komforcie rozwydrzonego dciecka i nieudolnej wychowawczo koleżanki niż na swoim dziecku? Dziwne.
  • elena_greco 02.07.19, 12:49
    A nawet jeśli powie, to co z tego? Masz prawo nie lubić różnych ludzi, w tym wypadku jego.
    A jak dowie się o tym jego matka matka i postanowi rozluźnić kontakty? No to chyba dobrze, nie będziesz musiała widywać chłopaka, którego nie lubisz wink
  • arista80 02.07.19, 12:51
    Z jednej strony może byloby i dobrze, ale z drugiej głupio by cokolwiek odbywało się w niezbyt dobrej atmosferze.
  • sofia_87 02.07.19, 13:03
    Lepiej aby rozwydrzony chłopak demoralizowal Twoja córkę niż żeby "atmosfera niebyła dobra"
    Jak ten chłopak odnajduje się w klasie, w szkole też ma kontakt z Twoja córka?
  • arista80 02.07.19, 13:09
    Chodzą razem do klasy więc kontakt jest nieukniony. W szkole z tego co wiem to nauczyciele też trochę na niego narzekają, że nadpobudliwy i przeszkadza, ale oprócz niego hałasują też i inni chłopacy, więc nikt nie zwraca na niego sczczególnej uwagi. Jak np. rozrabiają to w kilka osób i wszyscy dostają po uwadze. W nauce przeciętny.
  • pade 02.07.19, 13:24
    Z tego co pisałaś o tym chłopcu wynika, że nie jest żadną patologią, jak go malujesz Ty i inne ematki, tylko dzieckiem pobudliwym, rozrabiającym, czasem pyskatym. Skoro matka nie stawia mu granic, to chłopiec nie wie co wolno, a czego nie wolno i prowokuje, by mu te granice postawić. To nie jest jego wina, że nikt go nie wychowuje. To jest odpowiedzialność dorosłych.
    A jeśli dla Ciebie przestępstwem jest pobrudzenie karuzeli czy tam huśtawki to też nie najlepiej o Tobie świadczy. Nie mówiąc już o tym, że strasznie się tego dzieciaka i koleżanki boisz. Czego się uczą Twoje dzieci? Że wściekamy się na innych w ukryciu, złorzeczymy na nich, obgadujemy a w kontakcie twarzą w twarz udajemy, że nic się nie dzieje?

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • elena_greco 02.07.19, 13:28
    pade napisała:

    Nie mówiąc już o tym, że strasznie się tego
    > dzieciaka i koleżanki boisz. Czego się uczą Twoje dzieci? Że wściekamy się na
    > innych w ukryciu, złorzeczymy na nich, obgadujemy a w kontakcie twarzą w twarz
    > udajemy, że nic się nie dzieje?
    >
    o to to! Może chłopak nigdy nie usłyszał jasnego komunikatu, że pewne jego zachowania są nie w porządku? Nie mówię absolutnie, byś Ty go wychowywała, ale może warto pogadać z jego matką?
  • pade 02.07.19, 13:31
    Matka podobnie niepozbierana co autorka.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • arista80 02.07.19, 14:36
    Ja go nie określiłam jako patologii, nawet wyżej broniłam nie tyle jego co jego matki. Pobrudzenie karuzelki jako takie nie uważam za przestępstwo, ale celowe potrząsanie drzewem by pobrudzić w połaczeniu z dokuczaniem innym dzieciom, skakaniem po strukturach, które nie są do tego przeznaczone, rzucaniem kamykami (gdy obok są małe ok. dwuletnie dzieci) i paroma innymi to już uważam za przejaw huligaństwa.
  • pade 02.07.19, 14:46
    Hmm, dla mnie to rozrabianie a nie chuligaństwo. Odezwałaś się chociaż czy przyglądałaś się z oburzeniem?
    Przepraszam, ale nie potrafię Cię zrozumieć. Zawsze, jeśli uważałam zachowanie dzieci za niewłaściwe (czyli niszczenie zieleni, dewastacja urządzeń, wyzywanie innych, bicie itd) zwracałam uwagę w spokojny sposób, zawsze skutecznie i guzik mnie obchodziło czy to się komuś podoba czy nie. Od tego są dorośli by wychowywać dzieci, a nie by tylko się na nie wściekać.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • arista80 02.07.19, 14:59
    Napisałam na samym początku, że mu zwracałam uwagę, podczas gdy jego matka kompletnie nie reagowała.
  • pade 02.07.19, 15:12
    To dlaczego nie masz pretensji do matki?
    Gdy widziałaś, że gapi się w telefon mogłaś powiedzieć: hej, Ania, tam są maluchy, a twój syn rzuca w pobliżu kamieniami, zrób coś z tym.
    Obwiniasz o WSZYSTKO chłopaka. Matkę, czyli dorosłą kobietę rozumiesz, tłumaczysz, chłopca nie. To samo z Twoją córką. Ona "powinna" wiedzieć, że lepiej nie bawić się z "takimi" dziećmi. Zamiast: to ja jestem od wychowywania, czyli również od wyznaczania granic i konsekwencji. Nawet jeśli Twoja córka naśladuje inne dziecko, to ona to robi, to jest jej decyzja by się tak zachować. Nie tego chłopca. A Ty zamiast zapowiedzieć konsekwencje za jej zachowanie, obwiniasz chłopaka bo go naśladuje.


    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • arista80 02.07.19, 15:20
    Ja o mojej córce nie napisłam nigdzie, że powinna wiedzieć. Ja wiem, że ona tylko 9 lat i teraz tego typu zachowanie wydaje się jej śmieszne i fascynujące. I tłumaczę jej prawie non stop, że tak nie jest, że ten chłopak zachowuje się źle, są niego skargi i ludzie uciekają od niego.
  • pade 02.07.19, 15:34
    Mów o zachowaniu, ogólnie, jako takim, a nie o tym chłopcu. Ona go lubi, cieszy się na jego widok. Obrażając chłopaka nie sprawisz, że córka przestanie go lubić, tylko raczej spowodujesz ukrywanie się przed Tobą i kombinowanie. Albo zabawę zmąconą poczuciem winy.
    Więcej zyskasz jak powiesz córce: widzę, że lubisz Adasia, rozumiem to, sama kiedyś lubiłam koleżankę, która rozrabiała (jeśli tak było, nie musisz kłamaćsmile), ja za nim nie przepadam, pewnie to widzisz. Nie podoba mi się gdy robi i tu wymieniasz. Takie zachowania są niewłaściwe, inne niedopuszczalne. Nie chciałabym, żebyś się tak zachowywała. Możesz się z nim bawić dopóki nie będziesz robiła tego i tego.
    Gdybyś czuła złość na matkę Adasia (imię wymyślone przeze mnie by było łatwiej) to mogłabyś tez powiedzieć do córki: wkurza mnie, że matka Adasia nie zwraca na niego uwagi.
    Byłabyś przynajmniej uczciwa i szczera, dzieci to doceniają wbrew pozorom.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • sofia_87 02.07.19, 14:07
    Ok, chodzą razem do klasy, ale czy się w tej szkole przyjaznia czy ona ma swoje koleżanki, a on kolegów, a spotykają się i wspólnie bawią wyłącznie poza szkołą?
    Jest szansa, że Twoja córka w szkole nie zwraca na niego uwagi bo zdaniem jej kolezanek jest "obciachowy"?
  • arista80 02.07.19, 14:25
    Córka ma też i inne koleżanki i jak najbardziej koleguje się z nimi. Z tym chłopakiem zakolegowali się w sumie do niedawna. Wcześniej trzymała tylko z koleżankami.
  • drobnostka7 02.07.19, 13:59
    On już wie, że go nie lubisz, to jedno... Drugie, uczciwie wobec samej siebie i koleżanki, byłoby postawić przed nią sprawę jasno, powiedzieć, że chłopak nie stosuje się do zasad panujących w Waszym domu i dopóki ona nie pomoże mu zrozumieć, że żeby być miło gdzieś widzianym, nie tylko tolerowanym trzeba się postarać, nie robić niczego co w jakikolwiek sposób godzi w innego człowieka. Ty nie chcesz go gościć w swoim domu. Mamy sąsiadów z dwójką rozwydrzonych i nie znających zasad społecznych dzieci. Zdarzało się, wiele razy, że musiałam im uświadamiać, że na obrażanie kogokolwiek, również psa, w naszym domu nie pozwalam, jak im się nasze zasady nie podobają to see you... Obecnie moje dzieci dostrzegają same, że z tymi dziećmi trudno znaleźć porozumienie, bo każde spotkanie kończy się awanturą i przykrymi słowami. Porozmawiałabym z córką jak postrzega kolegi zachowanie, czy pasuje jej taka osoba na kolegę ...

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali
  • pade 02.07.19, 14:25
    W każdym domu są niby podobne zasady ale jednak inne. Chłopiec może nie znać wszystkich zasad panujących w domu Aristy, ba, jeśli nie ma żadnych zasad we własnym domu, to niby skąd ma je znać?


    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • arista80 02.07.19, 14:29
    Myślę, że zasada "nie niszczymy rzeczy znajdujących się w domu" jest uniwersalna. Mi nikt nie musiał tego jakoś szczególnie tłumaczyć, podobnie moja córka. W stosunku do 9 latka wydawało mi się to logiczne, tym bardziej że jak przyszedł do nas to raz czy dwa razy zwracaliśmy uwagę, by był ostrożny, a on miał to w nosie.
  • pade 02.07.19, 14:41
    Co to znaczy być ostrożnym?
    Masz problem z mówieniem wprost. Do każdego, z tego co widzę.


    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • arista80 02.07.19, 14:56
    Wiesz, moja córka przyjmuje gości już od dobrych paru lat. I przez te pare lat nigdy nikt nie miał problemu z interpretacją słowa "ostrożny". Dla każdego było jasne by w czasie zabawy uważać by nie uszkodzić znajdujących się w domu przedmiotów. Nagle dla jednego 9-latka trzeba zrobić jakiś szczegółowy wykaz, czy co?
  • pade 02.07.19, 15:05
    A co on konkretnie w Waszym domu zdemolował?

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • arista80 02.07.19, 15:15
    Na szczęście nie zdążył zdemolowac nic, ale gdyby mu się zwracało ciągle uwagi i patrzyło na to co robi mógł rozbić wiele dość cennych przedmiotów. Nie mówiąc o przyniesieniu jakiegoś rozłazłego gluta u wysmarowaniu nim stołu, choć też na początku powiedzielismy mu by to schował bo to brudzi.
    Sorry, ale ja mam dośc tłumaczenia się co on dokładenie zrobił, a czego on nie zrobił. Moja córka od lat chodzi do koleżanek, przyjmuje koleżanki i nigdy nikomu kto u nas gościł nie trzeba było robić wykładu co jest dozwolone a co nie, bo inaczej biedak by się nie połapał. Jak widać on to jakiś szczególny przypadek. I gdyby jeszcze była mowa o 3-4 latku, to ok, ale 9-lat? Sam powinien wiedzieć.
  • pade 02.07.19, 15:40
    Nigdy nie pozwoliłabym przebywać grupie dzieci, ba, nawet nastolatków w otoczeniu cennych przedmiotów.
    Moje dzieci też bawiły się glutami, ciastoliną, piaskiem etc., brudzenia nie uznawałam za przestępstwo, raczej za skutek zabawy.
    Albo jesteś pedantką i masz wyśrubowane normy, albo coś projektujesz na tego chłopaka, albo się czegoś strasznie boisz.
    Przemyśl to sobie.


    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • arista80 02.07.19, 16:01
    Nie mam wyśrubowanych norm. Przyjęcie było w salonie, gdzie jest trochę wazonów z kwiatami i pare ozdób. Od lat moja córka bawi się tam z koleżankami (jest po prostu przestrzeń i można wyjść na ogródek, do tego w tym sameym miejscu można postawić poczęstunek). Pokój córki jest za mały by pomieścić kilka dzieci naraz.
    Zwykłe zabrudzenia na skutek chodzenia z jedzeniem, bawieniem się zabawkami czy nawet od rysowania to nie był problem. Problemem było to, że ten chłopak próbował wskakiwac na meble, po tapczanach.
    I sorry to się śmieszne robi, wychodzi na to, że to wszystko moja winna i winną jestem ja, bo powinnam była zrobic tak i tak, przyjęcie zrobić tu i tu i postawić to i to, bo inaczej biedny chłopczyk nie skuma, że nie niszczy się cudzego mienia. Dziwne, że wzyscy goście którzy bywali wcześniej u mojej córki wiedzieli i nie trzeba było wprowadzać szczególnych zasad i upomnień.
  • aqua48 02.07.19, 16:36
    arista80 napisała:

    >Problemem było to, że ten chłopak próbo
    > wał wskakiwac na meble, po tapczanach.

    Najwyraźniej u niego w domu mu wolno, sama wspominasz, że matka mu niczego nie zabrania, dlaczego nie miałby tego zatem próbować robić gdzie indziej? Fajnie się skacze po tapczanie.
  • katja.katja 02.07.19, 16:48
    Bo jest w gościnie?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • pade 02.07.19, 15:46
    Nie każdy 9 latek SAM wie. Czasem do nastolatków trzeba gadać w kółko i w kółko i wciąż. Że nie wspomnę o dorosłych. Takie życiesmile

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • taki-sobie-nick 03.07.19, 21:52
    Nie mówiąc o przyniesieniu jakiegoś rozłazłego gluta u wysmarowaniu nim stołu

    Zatem należało polecić mu oczyszczenie stołu. Jak widać, autorka okazywała mu uwagę. tongue_out
  • arista80 02.07.19, 14:31
    Niestety póki co moja córka jest nim zafascynowana, a po spotkaniu z nim sama zaczyna brzydko się odzywać. Tłumaczyłam jej to wiele razy, wczoraj po prostu zostałam prawie doprowadzona do ostateczności, tym bardziej, że przez ostatnie dni nie wdziała go i widać było ogromną różnicę w jej zachowaniu.
  • jematkajakichmalo 02.07.19, 14:53
    Teraz jest okres wakacji, to moze latwiej ich bedzie odseparowac? Idz na plac zabaw w takich godzinach gdy ich tam nie ma, albo znajdz jakis plac zabaw gdzie indziej?

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • smillla 02.07.19, 14:56
    Hm, zastanów się, czy to nie dziwne: Jest 9-latek. Ma w klasie pewnie z 15 chłopaków i tyleż koleżanek. W sąsiedztwie pewnie też mieszka kilku kolegów i parę koleżanek. Miasto małe, matki tych innych dzieci też pewnie trochę znają matkę chłopca i też wiedzą, że jest godną współczucia wdową.
    Gdyby wszystko z chłopcem było ok, hulałby przede wszystkim w towarzystwie kumpli. Co się dzieje, że to nie z innymi chłopakami biega po placyku? Że najwyraźniej jest odrzucony przez chłopaków? Że, za podpowiedzią matki, szuka sobie towarzystwa akurat w twojej córce?
    Czyżby inne matki zakazały swoim dzieciom kumplowania się z tym chłopcem?... I nie ma żadnego kumpla, więc matka "wykukała" mu najsłabsze ogniwo, niezdolne do odmowy towarzystwa, czyli ciebie i twoją córkę?...
    Gdzie są inni ludzie i ich dzieci, synowie przede wszystkim, jako źródła wsparcia towarzyskiego biednej wdowy i jej syna?... Czyżby byli sprytniejsi i bardziej asertywni i bez sentymentów wymiksowali się z niechcianego towarzystwa?..
  • arista80 02.07.19, 15:06
    Wiesz nie potrafię ci odpowiedzieć czemu nie biega z innymi kolegami. Wiem że jeszcze w zeszłym roku bawił się co najmniej z dwoma chłopakami, w tym roku nie widuję ich, może dlatego że oboje byli starsi i teraz preferują towarzystwo swoich rówieśników. Z córką wyszło też poniekąd tak, że mieszkamy blisko siebie.
  • smillla 02.07.19, 15:06
    I jeszcze na jedno zwrócę uwagę: Nie określaj sprawy jako "Kłopoty z córką", bo córkę masz najzupełniej w porządku. Masz fajną dziewczynkę, którą celowo popychasz w stronę nieciekawego towarzystwa i jeszcze sugerujesz, że to ona jest jakimś kłopotem, a nie ten niewychowany koleś. Nie, nie. Kłopotem jest koleś i, wybacz, pewna twoja naiwność i brak asertywności.
    Nie ucz tego dziewczynki. Nie ucz jej tolerowania chamstwa, przemocy, obciachu u chłopca i towarzysza jej zabaw, bo za ileś lat obudzisz się z zięciem przemocowcem, nałogowcem czy innym odpadem.
  • argentea 02.07.19, 14:57
    Zupełnie jakbym czytała o sobie. Syn, odkąd nie widuje się ze sprawiającą kłopoty koleżanką, jest zupełnie innym dzieckiem.
  • cruella_demon 02.07.19, 17:37
    > Niestety póki co moja córka jest nim zafascynowana, a po spotkaniu z nim sama z
    > aczyna brzydko się odzywać.

    I ty z uporem maniaka argumentujesz za niezrywaniem tej znajomości, mimo, że forum nad wyraz zgodnie sugeruje, ze czas kupić siodło tongue_out
  • drobnostka7 09.07.19, 22:55
    To taki etap, ale i on minie.. Być może córka ma poczucie, że jest temu chłopcu potrzebna i stąd płynie fascynacja nim. Myślę, że powoli, dzięki jasnym komunikatom, możesz wpłynąć na zachowanie chłopaka w Waszym domu. Może trzeba z nim twardą rozmowę przeprowadzić, powiedzieć czego od niego oczekujesz, jeśli nie jest w stanie się dostosować to niestety musi się z kumpelą pożegnać. 9 latek wydaje się być na tyle "stary" by znać reguły życia w społeczeństwie ale naprawdę różnie to bywa. Ja wyznaję taką zasadę, że nie można oczekiwać, że ktoś ( zwłaszcza dziecko) wie czego od niego oczekuję. Często się słyszy "on już to powinien wiedzieć" jeśli słyszę to z ust rodzica o jego dziecku, to mam ochotę zapytać, czy o to zadbał i stąd wie?

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali
  • zuleyka.z.talgaru 02.07.19, 15:19
    Dlaczego nie porozmawiasz z koleżanką na temat zachowania jej syna?
  • bombalska 02.07.19, 16:09
    Mam nadzieje, ze mu to powie i jego matce tez.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka