Dodaj do ulubionych

Jesteś niezależna?

02.07.19, 10:13
Dzień dobry, takie mam do Was pytanie. To znaczy: sporo macie same z wlasnej pracy. W razie "W" macie dokąd pójść i z czego żyć. Jestescie tak bardzo niezależnie, że nie chcecie nic od nikogo, znaczacej przysługi, (aby potem nie mieć zobowiązania do ewentualnego oczekiwanego zadośćuczynienia), nie polegacie na nikim, tylko na sobie. Oczywiście nie mowimy tu o najbliższej rodzinie co do której oczywiście mamy zaufanie. Lubicie byc niezależne? W jakim stopniu? Dzięki za wypowiedzi. ☺️🌞


--
"Alter schuetzt vor Liebe nicht, aber Liebe vor dem Alter"
Coco Chanel
Edytor zaawansowany
  • a23a23 02.07.19, 10:22
    Piszesz artykul?
  • cauliflowerpl 02.07.19, 10:26
    Mieszkam sama, utrzymuje sie sama, mam odlozone na przezycie w razie W i zasilek na dwa lata.
    Mam nadzieje, ze zawsze bede w takiej komfortowej sytuacji.
  • lucky80 02.07.19, 10:34
    Tak, mam swoje mieszkanie (mieszkamy z mężem gdzie indziej), spore oszczędności, dochody z pracy i jeszcze inne.
    Nie zginęsmile a i dzieci ze mną wyżyją. Skromniej na pewno, ale bez głodu i chłodusmile. Lubię przysługi - nie mam problemu z ich oddawaniem i przyjmowaniem. Mogę powiedzie jednak, że moją dewizą jest; umiesz liczyć - licz na siebie.
  • nota_bene0 02.07.19, 10:37
    cauliflowerpl napisała:

    > Mieszkam sama, utrzymuje sie sama, mam odlozone na przezycie w razie W i zasile
    > k na dwa lata.
    > Mam nadzieje, ze zawsze bede w takiej komfortowej sytuacji.

    O właśnie o to mi chodzi. Super


    --
    "Alter schuetzt vor Liebe nicht, aber Liebe vor dem Alter"
    Coco Chanel
  • nota_bene0 02.07.19, 10:38
    cauliflowerpl napisała:

    > Mieszkam sama, utrzymuje sie sama, mam odlozone na przezycie w razie W i zasile
    > k na dwa lata.
    > Mam nadzieje, ze zawsze bede w takiej komfortowej sytuacji.

    Tez uważam, ze to komfortowa sytuacja. Bezpieczna.


    --
    "Alter schuetzt vor Liebe nicht, aber Liebe vor dem Alter"
    Coco Chanel
  • loganberry 02.07.19, 10:47
    Dokładnie tak, może poza "macie dokąd pójść" bo zapasowego mieszkania na wyłączność nie posiadam. Ale już na wynajem by było.
    Z pomocy rodziny nie korzystam. A zaufanie w 100% tylko do męża.
  • bistian 02.07.19, 17:40
    loganberry napisał(a):

    > Z pomocy rodziny nie korzystam. A zaufanie w 100% tylko do męża.

    Bardzo smutne. Nie mieć zaufania do rodziny, a tylko do obcego człowieka wink
  • majenkir 02.07.19, 18:43
    Coz, rodziny sie nie wybiera, ale meza juz tak - czyli dobrze wybrala smile.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • jak_matrioszka 02.07.19, 10:51
    Nie lubie być niezależna i traktuje to w kategorii "sytuacja wymusza". Komfort polega na współdziałaniu, idealnie byłoby robić to co sie lubi i umie najlepiej i korzystać z pomocy innych w pozostałych kwestiach.
    W razie W dam sobie rade, ale W nie jest planem tylko wypadkiem.
  • nota_bene0 02.07.19, 11:05
    Ale tak jakoś spi się spokojniej, gdy człek wie, ze sobie poradzi i ma na to, aby mial spokojną głowę.

    --
    "Alter schuetzt vor Liebe nicht, aber Liebe vor dem Alter"
    Coco Chanel
  • jak_matrioszka 02.07.19, 12:16
    Dlatego rozróżniam "poradzenie sobie w razie W" od sytuacji permanentnej i na codzień wole jednak współprace. Leniwa jestem, nie lubie sie meczyć dla idei. Poza tym już sobie sama radziłam i tym bardziej doceniam kolektyw wink Co nie oznacza, że samodzielność jest mi obca, wprost przeciwnie, koledzy zgodnie twierdza że jestem "zosia-samosia" i że powinnam sie nauczyć przyjmować pomoc smile
  • bergamotka77 02.07.19, 14:50
    jak_matrioszka napisała:

    > Nie lubie być niezależna i traktuje to w kategorii "sytuacja wymusza".

    O matko ty masz cos z głową. Pewnie na łasce jestes Księcia Małżonka...


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • jak_matrioszka 02.07.19, 17:37
    Niezależność została przez założycielke watku zdefiniowana nastepujaco "nie chcecie nic od nikogo, znaczacej przysługi, (aby potem nie mieć zobowiązania do ewentualnego oczekiwanego zadośćuczynienia), nie polegacie na nikim, tylko na sobie". I ja takiej niezależności nie lubie. Lubie żyć wśród ludzi, lubie im pomagać i lubie wiedzieć, że oni pomoga mi. Polegam na ludziach, z duża ufnościa odnosze sie również do obcych. Nie oznacza to jednak bycia na czyjejś łasce, to tylko Twoja projekcja.
  • joanna05 02.07.19, 21:54
    jak_matrioszka napisała:

    > Niezależność została przez założycielke watku zdefiniowana nastepujaco "nie chc
    > ecie nic od nikogo, znaczacej przysługi, (aby potem nie mieć zobowiązania do ew
    > entualnego oczekiwanego zadośćuczynienia), nie polegacie na nikim, tylko na sob
    > ie". I ja takiej niezależności nie lubie.
    Dla mnie niezależność to po prostu przeciwieństwo zależności, podległości, zniewolenia - takie szerokie pojęcie. Przysługi nie są z nią jakoś szczególnie związane, ani poleganie na kimś. Niezależność to wolność stanowienia o sobie, spędzania wolnego czasu, godzin pracy, formy wypoczynku, weekendów itp. Mogę mieć jakieś tam zobowiązania (np. rodzinne, towarzyskie) i dalej czuć się niezależna, byle mnie nikt nie ograniczał w kluczowych dla mnie sprawach.
  • jak_matrioszka 02.07.19, 22:14
    Dlatego podkreślam jak to zdefiniowano wyjściowo, bo być zależna rozumiane jako zniewolenie to nie wiem czy ktokolwiek zdrowy i w pełni władz umysłowych lubi. Skoro dla niej wzajemne świadczenie usług i poleganie na kimś jest równoznaczne z zależnościa, to ja nie chce być "fucking Ibiza" wink Nie jestem wyspa, izolacje cenie wyłacznie w bardzo ograniczonym wymiarze, nie czuje też żeby ktoś mnie ograniczał tylko dlatego, że kiedyś mi pomógł i może oczekiwać rewanżu.
  • joanna05 02.07.19, 22:30
    No widzisz, a niektóre dziewczyny tu piszą, że nie chcą być niezależne i niech się nimi książę na białym koniu zaopiekuje wink
    Tak naprawdę wszystko jest zniuansowane raczej: mężowie nie tłamszą przeciętnych emam, ale często dziewczyny mówią np. "nie obetnę włosów, bo mąż mi nie pozwoli", "nie pojadę na babski weekend, bo rodzina się zbuntuje", "nie mogę iść na ploty, bo muszę do domu, ogarnąć chałupę" (wszystko z życia). I to też jest jakaś forma zniewolenia, której nie lubię. Tzn. mężowi mogą się nie podobać jakieś moje fryzury, ale nie zrezygnuję z cięcia z tego powodu. Jak czuję, że muszę ogarnąć chatę to nie dlatego, że ktoś mi każe i tego oczekuje ode mnie, tylko sama mam taką potrzebę.
    Wyspą też nie chcę być, ale wielu ograniczeń nie toleruję.
  • jak_matrioszka 02.07.19, 23:10
    Raz na rok lub rzadziej to i mi sie marzy być zaopiekowana. Po czym przychodzi refleksja, że ja bym takiego ksiecia na białym koniu do skraju rozpaczy w tydzień doprowadziła, bo ja sie do zaopiekowania nie nadaje wink
    Co do "maż mi nie pozwoli", to może sie u mnie pojawić jako figura retoryczna lub wymówka (nie działa na tych, którzy mojego Ksiecia Małżonka znaja). Tak naprawde, to ja sama sobie funduje najwiekszy zamordyzm i trzymam sie w ryzach, bo inaczej byłabym rozpuszczona jak dziadowski bicz big_grin
  • double-facepalm 02.07.19, 19:42
    Berga nie obnażaj sie juz tu więcej.
  • joanna05 02.07.19, 11:20
    W 100%. No dobra, w 99%. Długi oddaję od razu, pilnuję, żebym to raczej ja wyświadczała więcej przysług niż mnie. Nie ma dla mnie większych wartości niż niezależność i wolność.
    Zależna jestem emocjonalnie, bo mam rodzinę. Ale decyzje za siebie podejmuję sama, w domu, w życiu, w pracy. Nie zniosłabym szefa nad sobą, męża-despoty, dominującej matki czy ojca. To nie mój styl życia. I dobrze mi z tym.
  • nota_bene0 02.07.19, 11:38
    joanna05 napisała:

    > W 100%. No dobra, w 99%. Długi oddaję od razu, pilnuję, żebym to raczej ja wyśw
    > iadczała więcej przysług niż mnie. Nie ma dla mnie większych wartości niż nieza
    > leżność i wolność.
    > Zależna jestem emocjonalnie, bo mam rodzinę. Ale decyzje za siebie podejmuję sa
    > ma, w domu, w życiu, w pracy. Nie zniosłabym szefa nad sobą, męża-despoty, domi
    > nującej matki czy ojca. To nie mój styl życia. I dobrze mi z tym.

    Uff, czyli nie jestem odosobniona. Dziękuję, uspokoilam się, bo myślałam już, ze może cos ze mną nie do końca dobrze. 😊

    --
    "Alter schuetzt vor Liebe nicht, aber Liebe vor dem Alter"
    Coco Chanel
  • joanna05 02.07.19, 12:29
    nota_bene0 napisała:

    > joanna05 napisała:
    >
    > > W 100%. No dobra, w 99%. Długi oddaję od razu, pilnuję, żebym to raczej j
    > a wyśw
    > > iadczała więcej przysług niż mnie. Nie ma dla mnie większych wartości niż
    > nieza
    > > leżność i wolność.
    > > Zależna jestem emocjonalnie, bo mam rodzinę. Ale decyzje za siebie podejm
    > uję sa
    > > ma, w domu, w życiu, w pracy. Nie zniosłabym szefa nad sobą, męża-despoty
    > , domi
    > > nującej matki czy ojca. To nie mój styl życia. I dobrze mi z tym.
    >
    > Uff, czyli nie jestem odosobniona. Dziękuję, uspokoilam się, bo myślałam już, z
    > e może cos ze mną nie do końca dobrze. 😊
    Wszystko z Tobą ok. To tylko patriachalne społeczeństwo próbuje nam wmówić, że dobra kobieta to kobieta zależna, upupiona, bez własnej duszy, życia i prawa do decydowania o czymkolwiek. A takiego....! smile wink Już nie.
  • nota_bene0 02.07.19, 15:41
    Wszystko z Tobą ok. To tylko patriachalne społeczeństwo próbuje nam wmówić, że dobra kobieta to kobieta zależna, upupiona, bez własnej duszy, życia i prawa do decydowania o czymkolwiek. A takiego....! smile wink Już nie.

    Pięknie dziękuję 🤗


    --
    "Alter schuetzt vor Liebe nicht, aber Liebe vor dem Alter"
    Coco Chanel
  • ravny 02.07.19, 13:57
    Tak, mam swoje mieszkanie, swoją pensję, zabezpieczenie na przeżycie ok 15mcy bez pracy. Problem byłby w przypadku ciężkiej dłuższej choroby. Niezależność to dla mnie podstawa.
    Co do przysług - Długo to ja wyświadczałam innym przysługi właśnie w założeniu, że "ja im pomogę teraz a oni kiedyś mi się odwdzięczą". Nic bardziej mylnego. Po latach stosunki się zmieniły, znajomości pokończyły, drogi rozeszły - a ja zostałam uboższa o czas i środki ktore ładowałam w innych zaspakajając ich potrzeby w czasie, gdy powinnam dbać o swój dobrobyt.
    Więc teraz mam stosunek taki- że albo daję/przyjmuję prezenty bez domniemanych zobowiązań i poczucia winy;
    - albo spisuję umowę "coś za coś". W żadne "dorozumiane więzy poprzez przysługi" się nie bawię.
  • bialeem 02.07.19, 14:01
    Mieszkam w mieszkaniu męża, ale stać mnie na własny wynajem. Niestety nie mam oszczędności co mi trochę psuje ewentualne plany na W, ale dałabym sobie radę bez większych problemów. Zresztą dawałam sobie radę w takich sytuacjach już wcześniej.
    Nikomu nigdy nie wiszę przysług, a pieniądze ewentualnie tylko bankowi. Nie wyobrażam sobie nie być niezależną.
  • molik28 02.07.19, 14:05
    Jestem zależna od moich dzieci. Jak dorosną i się wyprowadzą to wtedy będę niezależna.
  • joanna05 02.07.19, 14:16
    Ej, to chyba one od Ciebie jednak? A nie Ty od nich... W sensie - Ty możesz robić, co chcesz, ew. przez Twoje działania czy ich brak to one będą głodne/ brudne/ zaniedbane (oczywiście przesadzam, ale w tę stronę idzie ta zależność przecież). Za to one - a nie Ty - muszą dostosować się do Twoich reguł domowych, dopóki z Tobą mieszkają?
    No na się zależna od dzieci nie czuję, bez przesady. Myślę, że one prędzej. To już bardziej zależna jestem od psa, bo wracam po pracy z myślą, że warto z nim wyjść.
  • molik28 02.07.19, 20:26
    W pewnym sensie jestem. Od ich zajęć i potrzeb. Jest to zależność w pewien sposób dobrowolna i zazwyczaj przyjemna, ale jednak zależność. One oczywiście też są zależne i mąż też. Po prostu jak się ma rodzinę to nigdy nie jest się niezależnym. I nie myślę tego negatywnie.
  • rosapulchra-0 02.07.19, 14:21
    Na pewno nie jestem niezależna, bo mam męża, z którym prowadzimy gospodarstwo domowe i wspólnie żyjemy, wspólnie podejmujemy decyzje.
    Jeśli chodzi o przysługi, to nie mam problemu z proszeniem o nie, najczęściej są to drobne rzeczy, a i sama potrafię odwdzięczyć i wychodzi to u mnie w sposób naturalny. Gdy ktoś mnie prosi o przysługę. to tym bardziej nie mam problemu, ale jeśli przysługa przerasta moje możliwości czasowe, finansowe czy inne, to potrafię odmówić i szczerze podaję powód.
    Oczywiście, zdarza się, że ktoś mnie zawodzi, ale mam to wpisane w ryzyko "przysługowe" wink

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • joanna05 02.07.19, 14:41
    No ja też mam męża, kurczę smile I dzieci. Ale nie czuję się od nich zależna wcale, tak naprawdę. Oczywiście, są decyzje, które podejmujemy razem, naradzamy się. Ale wiele podejmuję sama - jeśli chcę sobie coś kupić, to kupuję, a ostatnio byłam na tygodniowym urlopie bez nich, zabrałam mamę, za granicą. Nie pytałam nikogo o zdanie, powiedziałam im tylko o moich planach. Jeśli bezpośrednio po pracy jadę np. na fitness i wracam o 22 - też nie pytam, czy mi wolno, tylko dzień wcześniej szykuję im coś obiadowego na po szkole/ po pracy. Albo nie szykuję i dzwonię, że nic nie ma i sami się ogarniają.
    Dla mnie wspólne życie nie musi oznaczać wcale specjalnej zależności. Zależność byłaby wtedy, gdybym nie decydowała o niczym sama.
    Wy - te co piszą, że są zależne - o wszystko musicie pytać, zabiegać o pozwolenie (dzieci, męża) itp.? Bo jeśli nie, to nie jesteście zależne, tylko bierzecie pod uwagę ich zdanie - to jednak nie to samo.
  • majenkir 02.07.19, 18:48
    joanna05 napisała:
    > ostatnio byłam na tygodniowym urlopie bez nich, zabrałam mamę, za granicą. Nie pytałam nikogo o zdanie, powiedziałam im tylko o moich planach.



    Two man tez jest taki "niezalezny"? uncertain

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • bialeem 02.07.19, 19:25
    A co w tym dziwnego?
  • joanna05 02.07.19, 21:49
    majenkir napisała:

    > joanna05 napisała:
    > > ostatnio byłam na tygodniowym urlopie bez nich, zabrałam mamę, za granicą
    > . Nie pytałam nikogo o zdanie, powiedziałam im tylko o moich planach.

    >
    >
    > Two man tez jest taki "niezalezny"? uncertain
    Nie rozumiem? Czy wyjeżdża sam? No jasne, a czemu nie? Ma swoje hobby, jeździ z kolegą kilka razy do roku na wypady z nim związane. Niespecjalnie pyta mnie o zgodę, raczej ustala tylko, czy lepiej tydzień wcześniej czy tydzień później, i czy jestem wtedy w Polsce akurat. Normalnie, jak niezależny dorosły człowiek - nie ograniczam go, ani on mnie.
    Czasem mnie te wyjazdy irytują, np w ub.r. pojechał tydzień przed Gwiazdką, co mnie nieszczególnie ucieszyło (sam termin, nie fakt wyjazdu). Ale przecie mu nie zabronię, niech ma swoje radości, po prostu kupowaniem prezentów zajęliśmy się razem wcześniej.
    >
  • swinki_trzy 02.07.19, 14:38
    Nie prowadzę listy przysług i zobowiązań. Chcę i mam możliwości to pomagam, jeśli potrzebuję pomocy mam się do kogo zwrócić, a pomagający nie wymaga zadośćuczynienia. Co nie zmienia faktu, że jestem niezależna, mam ten komfort, że w razie czego było by gdzie mieszkać i z czego żyć. Ale życie tylko sobie samej czy też że liczyć tylko na siebie musi być bardzo smutne.
  • smillla 02.07.19, 15:12
    Jestem niezależna, bo tak się życie potoczyło, ale wolałabym być zależna, tj. zaopiekowana przez kochającego i szanującego mężczyznę.
  • nota_bene0 02.07.19, 15:48
    smillla napisała:

    > Jestem niezależna, bo tak się życie potoczyło, ale wolałabym być zależna, tj. z
    > aopiekowana przez kochającego i szanującego mężczyznę.

    A to jedno wyklucza drugie? Niecwydaje mi się, wpis Joanny jest przecież tego dowodem. Ponoć nic nie jest dane na zawsze, tak mówią i ja tego tez sie trzymam.


    --
    "Alter schuetzt vor Liebe nicht, aber Liebe vor dem Alter"
    Coco Chanel
  • nenia1 02.07.19, 15:54
    Jestem, bo taki mam charakter, i w układzie zależnym się duszę, gdy czuję się niezależna to mam poczucie wolności wyboru, wybieram bo tak chcę, a nie dlatego, że od kogoś zależę. Mam swoje mieszkanie własnościowe i swoją firmę z pracownikami, firmę buduję od lat, więc od strony materialnej jest w zupełności niezależna i sama sobie szefuję. Natomiast nie uważam za zależność wzajemnych przysług, o ile opierają się na zdrowej równowadze, ja to nazywam układem wzajemnych korzyści, o który dbam i który podtrzymuję, również towarzysko, mam sprawdzone środowisko i gdy czegoś potrzebuję to proszę, nie mam ambicji być "zosią-samosią", nie muszę udowadniać światu, że sama wiele mogę, mogę ile mogę, więcej mi się nie chce, dbam o siebie, a nie o idealną opinię o sobie.
  • 1papryczka.chili 02.07.19, 16:51
    Nie jestem niezależna bo mam męża. Oboje pracujemy, mamy 2 mieszkania, brak kredytów i odłożoną 6 cyfrową kwotę. Ale ponieważ nie planujemy rozstań i rozwodów, bo poważnie traktujemy siebie i swoje zobowiązanie, to nie sądzę że muszę myśleć o tym co by było gdyby. A gdyby z innego powodu zabrakło mojego męża (np wypadek, choroba) to dam sobie radę spokojnie.
  • 1papryczka.chili 02.07.19, 16:56
    Co do przysług, to pomagam jeśli trzeba, ale nie jestem typem wiecznego pomagacza bez wzajemności. Szanuję też swój czas oraz czas który należy się mojej rodzinie. Dlatego jeśli ktoś zbyt często domaga się pomagania lub przysług, a ja nie uznaję tego za bezwzględną konieczność to odmawiam.
  • leanne_paul_piper 02.07.19, 18:51
    Powiem tak, mam sporo z własnej pracy, mieszkania w stolicy, pozycję zawodową. Ale nie, nie polegam tylko na sobie i nigdy bym tego nie chciała. To że mam wokół siebie życzliwych ludzi, który w razie W pomogą, pozwala mi spać spokojnie. Mam wsparcie rodziny, znajomych, ukochanego.
    Nawet przyjaciółka matki wspiera, bo przygarnie mojego kota, po to, bym mogła spokojnie cieszyć się życiem z mężem.
    Tak sobie myślę, że w dudę sobie można wsadzić taką niezależność, kiedy się nie chce albo nie może absolutnie do nikogo zwrócić.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/qBHUxlKnHaFfchawNA.jpg
  • iberka 02.07.19, 19:32
    Nie, nie jestem. Tak, męczy mnie to.
  • edelstein 02.07.19, 23:27
    Jestem niezalezna,mam dochody,mieszkanie i znaczace przyslugi sa mi obce.


    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka