Dodaj do ulubionych

Wesele na kredyt

02.07.19, 17:56
Znacie realne (a nie z opowieści "znajomy znajomego" czy z mediów/internetu) przypadki osób, które wzięły kredyt na wesele? Jak się potoczyły dalej ich losy? Żałowały? Chciałabym najpierw poznać Wasze historię, później opowiem swoją - bardzo świeżą w tym temacie.
Edytor zaawansowany
  • chococaffe 02.07.19, 18:05
    Nie. Ale znam takie, które nie miały mieszkania, oszczędności, samochodu, ale ich rodzice urządzili im wesele na100-200 osób. W sumie prawo rodziców do tego co dzieciom dają, ale jednak nie przestaje mnie dziwić.
  • mgla_jedwabna 02.07.19, 18:37
    Zapewne są to rodzice typu "jak to, JA na wesele ciotki Ziuty z synem, synową i wnukami nie zaproszę?!". Więc wykładają kasę bynajmniej nie na własne dziecko, tylko na pokazanie się przed ciotką Ziutą et consortes.
  • milva24 02.07.19, 18:44
    A może raczej traktują wesele jako tradycję i jako szansę na to żeby dwie rodziny pobawiły się razem i trochę poznały? Sama miałam wesele ładnych parę lat temu i nie żałuję. To był jeden z lepszych dni w moim życiu.
  • chococaffe 02.07.19, 18:49
    kwestia priorytetów. IMHO własny kąt ważniejszy niż to, żeby "rodziny się razem pobawiły"
  • milva24 02.07.19, 18:51
    Ja miałam wesele dość skromne, wystarczyłoby w tamtym czasie może na 10 m2 mieszkania. Zamiast tego mam wspomnienia na całe życie i tak jak napisałam, nie żaluję.
  • jasnoklarowna 02.07.19, 19:37
    niespecjalnie mnie to dziwi, dla niektórych jest to ważny dzień
    tak jak niektórzy biorą kredyt na wakacje lub podróż życia.
    Te kilka dni spłacają długi czas, ale przeżycie czegoś fajnego i wspomnienia na całe życie są dla nich tego warte najwidoczniej.
    A inni wolą kolejny samochód którym pojeżdżą kilka lat niż kasę w 2 tygodnie czy jedną noc puścić.
    I jednych i drugich rozumiem. kwestia priorytetów, nie każdy musi mieć takie same
  • heca7 02.07.19, 20:26
    No to według warszawskich obecnych cen nieruchomości wydałaś co najmniej 75 tysięcy wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • milva24 02.07.19, 20:32
    No nie, to była kwota koło 30 tysiecy big_grin
  • milva24 02.07.19, 20:37
    Aaaa kredytu nie braliśmy, połowę sponsorowali moi rodzice.
  • chococaffe 02.07.19, 22:00
    Oczywiście - każdy ma swoje preferencje. Dla mnie bycie "bezdomnym" i wyprawic wielkie imprezy to przesada. Uważam, że każdemu , a już początkującej rodzinie najbardziej, własny kąt jest niezbędny. I jeżeli takiego nie ma - lepiej dorzucić nawet na wkład własny, żeby kredyt był mniejszy. Ale każdy ma swoją wizję życia.
  • koronka2012 02.07.19, 21:28
    milva24 napisała:

    > A może raczej traktują wesele jako tradycję i jako szansę na to żeby dwie rodzi
    > ny pobawiły się razem i trochę poznały?

    W praktyce na weselach ludzie trzymają się swoich znajomych i swojej rodziny, z innymi wymieniając co najwyżej kurtuazyjne uwagi. Po czym ich drogi się rozchodzą i większość nigdy więcej się nie widzi z rodziną drugiej strony, więc jest to raczej kosztowna mrzonka.
  • hanusinamama 02.07.19, 22:41
    Tak ale jak to jest tyle ludzi to nie ejst bliska rodzina. Poza tym jak ktos jest tak rodzinny moze zapraszac co roku na imieniny 40 osób. Byłam na weselu dzie matka młodego nie była w stanie rozpoznać 1/3 swoich gosci...
  • milva24 02.07.19, 22:49
    Nasza najbliższa rodzina (rodzice, rodzeństwo, małzonkowie i dzieci rodzeństwa i nasze własne) to prawie 40 osób. Nie każdy jest jedynakiem.
  • hanusinamama 02.07.19, 22:59
    U mnie tez. Ja na urodzinach córki mam 30 osób. Na 60 taty było 80. Co nie oznacza ze na wesele miałam zapraszać 15 wodę po kisielu..."bo mnie stać". Tzn tesciowa miała takie zapędy (bo ją stać na serio) ale szybko zostały ukrócone. Jak mamusia młodego czy młodej chce zacieśniac więzy rodzinne moze sobie to robić na własnych imprezach. Tesciowa wyprawiła sobie rocznice slubu w lokalu i było prawie 100 osób i orkiestra.
  • jusytka 02.07.19, 20:29
    A mnie nie dziwią Nam akurat rodzice zafundowali wesele, ale prezenty i pieniądze które otrzymaliśmy przewyzszyly jego koszt, a wspomnienia mamy z tego dnia cudowne....

    --
    ***Gwiazdy 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców młodzieży w wieku licealnym
    Austria - miejsce spotkań dla pasjonatów tego kraju
  • milva24 02.07.19, 20:33
    U mnie nie przewyższyły ale też na to nie liczyłam.
  • jusytka 02.07.19, 22:34
    Tego nigdy nie wiadomo, ale każdy ma inne priorytety i zaglądanie innym do kieszeni uwazam za niestosowne...

    --
    ***Gwiazdy 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców młodzieży w wieku licealnym
    Austria - miejsce spotkań dla pasjonatów tego kraju
  • hanusinamama 02.07.19, 22:39
    Ja znam sytuacje gdzie młodzi mieli jakies 38m2...rodzice srzedali ziemie i cos tam jeszcze zeby zrobic wesele na prawie 300 osób bo tam sie robi duze wesela. Kurna mnie by było szkoda kasy na cos takiego. Wolałabym dziecku dołożyc do mieszkania zeby kupiło cos wiecej niz klitkę.
  • rosapulchra-0 03.07.19, 00:43
    Ja co najmniej dwie pary, które same sobie sfinansowały wesela.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • rosapulchra-0 03.07.19, 00:43
    *znam

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • barbibarbi 02.07.19, 18:06
    Nie znam takich osób, ale znam opowieści młodych jak to 30% kopert od gości okazuje się pustych. Dlatego wesele na kredyt wydaje się bardzo ryzykowne.
  • angazetka 02.07.19, 18:25
    Serio? Kogo ci ludzie zapraszali?
  • mae224 02.07.19, 18:07
    Tak, jeszcze 5 lat później splacaly, żałując. Nikt o imprezie już nie pamiętał.
  • cosmetic.wipes 02.07.19, 18:12
    Znam matkę, która wzięła kredyt na wesele córki. Córka została rozwodka dwa lata przed końcem jego spłacenia.

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • 35wcieniu 02.07.19, 18:31
    Też ją znam!

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mildenhurst 02.07.19, 18:13
    Oczywiście. Ci, którym rodzice nie chcieli lub nie mogli pomóc, a młodzi chcieli uroczystości. Część s płacili z kopert resztę że zwykłego konsumenckiego. Żyją, mają się dobrze i nie żałują. Ale to były kwoty rzędu 10,20 tys.
  • kryzys_wieku_sredniego 02.07.19, 18:22
    Mama mojej koleżanki, wyprawiła córce weselicho, dała kasę na start.
    Koleżanka 15 lat po ślubie, ma się dobrze (rodzice kredyt spłacili ;P) i wiedzie jej się dobrze i finansowo i rodzinnie.
  • lauren6 02.07.19, 18:33
    Znam. Żadnej dramy z tego tytułu nie było. Kredyty posplacane, młodzi dalej są razem.
  • milva24 02.07.19, 18:41
    Znam podobne historie.
  • frey.a86 02.07.19, 18:40
    Ja mam znajomych, którzy wyprawili wesele za zawrotną wtedy kwotę 250zł za osobę plus atrakcje, no bo "przecież się zwróci". Zwróciła się jakaś 1/4. Sama pamiętam dałam chyba 300zł i był to standard, więc nie wiem na co oni liczyli.
  • mildenhurst 02.07.19, 19:14
    No dobrą zabawę gości i jeden z fajniejszych dni w ich życiu? Źle się bawiłaś?
  • frey.a86 02.07.19, 19:21
    Jak się liczy na dobrą zabawę, to się później nie rozgłasza po gościach, że się za mało zwróciło. Myślisz, że skąd ja znam dokładne kwoty?
  • milva24 02.07.19, 20:34
    No to nieładnie państwo młodzi zrobili. My nawet rodzicom nie powiedzieliśmy chociaż pytali.
  • hanusinamama 02.07.19, 22:43
    MIlden sa ludzie ktorzy robią wesele zeby na tym zarobic. Pamietam obrazoną mine mojej kuzynki bo mysala ze ludzie dadzą więcej...
  • asia.sthm 02.07.19, 19:52
    Ja nie znam ale zdanie mam big_grin
    Jesli na wesele trzeba brac kredyt to oznacza jedno: nie stac nas na wesele.
    To jest najglupszy sposob rozpoczynania wspolnego zycia: splacanie kredytu na konsumpcje.
    Jesli para jest juz zagospodarowana, dorobiona wlasnego mieszkania, z dwoma stabilnymi dochodami to tak, w takim wypadku niech wezma kredyt i go przeputaja w jeden dzien.

    --
    Casanova: Jak pani na imię?
    Nieznajoma: Nabuchodonozor.
  • piataziuta 02.07.19, 20:07
    Nie znam, ale to idiotyzm.
    W ogóle wesela to idiotyzm, a główni bohaterowie mają z tego zwykle najmniej przyjemności - choć wydawać by się mogło, że to ich dzień.
  • uomo_dos 02.07.19, 20:10
    Znam osobiście. To była moja przyszywana "ciocia" czyli nasza sąsiadka, gdy byłam nastolatką. Przyszła kiedyś do nas i uroczyście zapraszała na ślub syna mówiąc do mojej mamy tak mniej więcej: wiesz, musicie przyjść, bo my wzięliśmy na to wesele kredyt - tak bez ogródek, bo ona i moja matka często sobie pieniądze pożyczały i ogólnie trochę jak siostry się wobec siebie zachowywały, jedna u drugiej non-stop przesiadywała, wiedziały o sobie nawzajem prawie wszystko. Przeprosiła nawet, że dzieci nie zapraszają (czyli mnie, byłam kumpelą z podwórka tego chłopaka biorącego ślub, ale on nie miał nic do gadania, weselicho wszak matka mu urządzała na swój koszt tzn. na ten nieszczęsny kredyt). Pamiętam, że moja matka nie poszła na to wesele, uznała, że chodzi o sfinansowanie całej impresy z kopert a najbardziej uraziło ją to, że mnie nie zaproszono, choć byłam z Panem Młodym w relacjach mocno przyjacielskich, od dziecka się znaliśmy. Krótko po ślubie na świat przyszło dziecko, matka kredyt spłacała jeszcze długo, a małżeństwo rozpadło się, zanim dzieciak z pieluch wyrósł.
  • aaa-aaa-pl 02.07.19, 20:16
    Mnie to zawsze śmieszy, jak każda para uważa, że to ich wesele było naj....A znajomi, z grzeczności, przytakują.
  • milva24 02.07.19, 20:36
    Ale to chyba normalne, prawda? Tak jak kazdy ma najmądrzejsze i najładniejsze dzieci big_grin
  • jan.becher 02.07.19, 21:53
    Dzieci nigdy nie są takie same.Nawet jeśli je są obiektywnie naj, to każde jest wyjatkowe. Natomiast wszystkie wesela w 99% są dokładnie takie same.
  • aaa-aaa-pl 02.07.19, 23:02
    W 99,9 %.
  • beneficia 02.07.19, 20:47
    Moi teściowie.
    Poinformowaliśmy ich, że bierzemy ślub, i że potem będzie mały obiad (nie mieliśmy pieniędzy).
    I wtedy padło :"Nie będzie wesela?! A CO POWIE RODZINA?!?!"
    I wzięli kredyt. Na szczęście skończyli spłacać przed naszym rozwodem big_grin
  • kaszub-ska 02.07.19, 20:50
    Znam, ale tylko młodych, nie rodziców. Przy czym wesela były raczej skromne. Kredyty 10-20-30 tys. Można to spłacić w 2 lata, a wspomnienia imprezy są na całe życie, nie tylko u młodych ale i u rodziców, dziadków, rodzeństwa. Sama nie brałam, mieliśmy skromne wesele, w większości opłacone z oszczędności, trochę dali rodzice, bo każdemu dziecku dawali.
  • koronka2012 02.07.19, 21:42
    kaszub-ska napisała:

    > wspomnienia imprezy są na całe życie, nie tylko u młodych ale i u rodziców, dziadków, rodzeństwa.

    Nie chcę cię urazić, ale zastanawia mnie jak nudne trzeba mieć życie, żeby latami wspominać czyjeś wesele. Owszem, zdarza się jakaś zabawna sytuacja, która staje się rodzinną anegdotką, ale całokształt? litości...

    Choć fakt - są i tacy, którzy się napawają własnym show, na Wielkanoc byłam przypadkiem u kuzynki, i cała rodzina oglądała (zapewne po raz enty) film z wesela jednego z dzieci. Trudno mi sobie wyobrazić coś nudniejszego, a tu "wspomnienia na całe życie dla rodziny"??? hmmm, raczej pobożne życzenia tych, którzy podnosili sobie samoocenę kosztowną imprezą.

    A dla reszty - to... tylko impreza, jedna z wielu, było, minęło, część w ogóle najchętniej by się wymigała, bo to i kłopot i koszty. Naprawdę - poza młodzieżą - mało kto w obecnych czasach cieszy się na myśl o zaproszeniu na wesele.
  • double-facepalm 02.07.19, 22:04
    Jeżeli dziecko nie zmienia stanu cywilnego z prędkością/czestotliwoscia jednej z głównych aktorek Dynastii, to tak, wesele może być ważnym wydarzeniem dla rodziców państwa młodych. Dla dziadków też o ile żyją (bo o najbliższej rodzinie w linii prostej mowa, a nie o fyfnastych wodach po kisielu). O ile ci rodzice są sentymentalni i o ile mają dobre relacje z rodziną ziecia/synowej, ale ewidentnie to nie Twój przypadek.
  • milva24 02.07.19, 22:32
    .
    >
    > A dla reszty - to... tylko impreza, jedna z wielu, było, minęło, część w ogóle
    > najchętniej by się wymigała, bo to i kłopot i koszty. Naprawdę - poza młodzieżą
    > - mało kto w obecnych czasach cieszy się na myśl o zaproszeniu na wesele.

    Ja osobiście lubię takie imprezy, czeka mnie wesele w sierpniu i bardzo się cieszę smile
  • elenelda 02.07.19, 23:07
    Mam odwrotnie. Nie znoszę. Czekają mnie dwa w lipcu i ogromnie żałuję, że nie mogę odmówić.
  • ponis1990 03.07.19, 20:30
    Ja też! Idziemy w sierpniu, dodatkowo właśnie się zaręczyłam i planujemy swoje - le z oszczędności, tak apropos tytułu ;d

    --
    Lubię placki
  • arwena_11 02.07.19, 23:05
    Wiesz, ja z przyjaciółką do tej pory wspominam wesele wspólnej koleżanki. Ale nie dlatego, że było takie super. Było to jedyne wesele na którym kawę piliśmy w pobliskim McDonaldzie - bo nie mogliśmy się doczekać od kelnerów.
    Obiad podawano tak ślamazarnie, że część gości przy stole już zjadła, część jeszcze czekała. Gdyby czekać aż wszyscy dostaną - to część jadłaby zimne.
  • kaszub-ska 03.07.19, 21:38
    Serio, dla niektórych ludzi wesele własnych dzieci, wnuków czy rodzeństwa, przyjaciół jest ważnym i miłym wydarzeniem, które jak najbardziej wspomina się przy okazji różnych spotkań. A nawet zaskoczę Cię, własne wesele może być fajnym wydarzeniem, które pozostaje we wspomnieniach przez lata.
    Osobiście bardzo miło wspominam zarówno własne wesele jak wszystkie wesela, na których byłam (nie ma ich specjalnie dużo), dobra zabawa, możliwość spotkania ludzi rzadko widywanych, śmiech, wzruszenia, tańce, muzyka, inne jedzenie, wesołe rozmowy z ludźmi i pozytywna atmosfera. Takie są moje doświadczenia i obserwacje innych gości.
  • aaa-aaa-pl 02.07.19, 23:04
    Byłam na kilku weselach( również rodzeństwa) i nie wiem co tak można wspominać.
  • 18lipcowa3 02.07.19, 21:00
    Znam i uważam ich za cięzkich idiotów.

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • juuuu7 02.07.19, 21:13
    Nie znam.
  • smoczy_plomien 02.07.19, 21:18
    Nie, ale moja szwagierka zrobiła bieda-weselicho na ponad 100 osób: najtańsza knajpa, najgorszy zespół jaki w życiu widziałam, młoda nawet w starych butach szła do ślubu [teść jej pomalował, żeby nie wyglądały bardzo tragicznie]. Młodzi biedni, stary samochód, mieszkali kątem w kawalerce rodziców młodego. Idea była taka, żeby pozapraszać: pracodawcę, rodzinę z zagranicy i inne osoby, które dadzą solidną kopertę. Myślę, a nawet jestem pewna, że wyszli na tym ślubie na plus.
  • nickbezznaczenia 02.07.19, 21:31
    Fajnie mieć taką rodzinę jak ty.
  • juuuu7 02.07.19, 21:37
    Masakra...nie rozumiem po co robic wesele, skoro kogos nie stac. Mieszkanie katem w kawalerce rodzicow to juz w ogole jakis kosmos.
  • heca7 02.07.19, 22:30
    Byłam raz na takim weselu dochodowym- bratanek mojej teściowej brał ślub. Bliska rodzina męża. Naspraszali luda tak, że ledwie było gdzie usiąść. Żeby ktoś mógł wstać inny musiał za jego plecami przysunąć się maksymalnie do stołu. No i oczywiście cały rząd musiał wstać. Impreza w remizie rodem z filmu Wesele, toalety jak z horroru. Na stole nie było żadnych szklanek, NIC. Myśmy zwinęli 4 kieliszki co stały na wino żeby było w czym pić napoje. Na wejściu w małych szklaneczkach dano nam coś a'la wino. Większość osób po wypiciu oddała je na tacę a potem odkryła, że nie ma w czym pić napojów. Nie było nawet kieliszków choć wódka była. Kto nie oddał tej szklaneczki to jej pilnował bo nie można było się w kuchni doprosić nawet dla dziecka. Jedzenie podawano z jednej strony stołów na półmiskach. Myśmy siedzieli po środku i dochodził do nas jeden ziemniak wink Okazało się, że kelnerki może by podały coś z drugiej strony ale mają za mało półmisków i talerzy wink To co stało na stole nie nadaje się do opisania- coś typu surówka z kiszonej kapusty polana keczupem, naprawdę.I chyba jakieś ciasta, nic więcej. Ponieważ mąż był chrzestnym pana młodego to nie wypadało nam wyjść wcześniej i siedzieliśmy o suchym pysku (nie chodzi o to aby się nażreć ale kurcze tam nie było nic jadalnego uncertain ). Tort podano nie na talerzykach tylko na kawałkach takich sklepowych wafli. No i różnego rodzaju żenujące zbiórki- była na wózek, było za taniec z panną młodą. Po jakimś czasie dowiedzieliśmy się od teściowej, że panna młoda była ciekawa kto przyjechał pewnym nowym samochodem. Kiedy okazało się, że my to żałowała, że nie wiedziała wcześniej bo by nas poprosili aby ich zawieźć do ślubu a tak musieli wypożyczyć big_grin
    Byliśmy w tej rodzinie na kilku weselach ale tylko to tak wyglądało- ewidentnie panna młoda tak sobie wymyśliła. Rok później za mąż wychodziła siostra tamtego pana młodego i było normalnie, nie w mordowni, żadnych głupich zabaw i wyciągania kasy. A jedzenie po pierwsze było, po drugie nie wyglądało na zepsute. Normalnie, bez zadęcia.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • sineado 02.07.19, 21:54
    Raczej nie znam takich osób. Osobiście uważam to za głupotę. Zresztą do innych wydatków też się to odnosi. Wydaję pieniądze które mam.
  • daniela34 02.07.19, 22:07
    Mam taką osobę- w bliskiej rodzinie. Kredyt zaciągnięty przez rodziców panny młodej wiele lat temu w euro- duży, trzeba jednak powiedzieć, że był przeznaczony częściowo na wesele (dość kosztowne- limuzyna, drogi tort, wypasiona sesja, te sprawy), a częściowo (I to na pewno w przeważającej części) na remont mieszkania dla nowożeńców. Potem kurs euro poszedł w górę, wiec przewalutowali go na kredyt we frankach, a potem - wiadomo, co się działo z frankami. Rodzice wpadli w problemy finansowe, a dzieci nie w bardzo miały jak im pomóc, bo zarabiały kiepsko. Ostatecznie małżeństwo się rozpadło- oczywiście obciążenia finansowe i pretensje z tego powodu były tylko jednym z problemów.
    W innej części rodziny- mój ojciec pożyczył swojej siostrze trochę pieniędzy na wesele mojej kuzynki. Ale to było parę tysięcy, pożyczka spłacona, większych problemów nie było (poza niewlasciwym kolorem róż ma torcie weselnym- co wywołało mini-histerię panny młodej smile )
  • ga-ti 02.07.19, 22:49
    Znam dwa przypadki, gdzie kredyty zaciągali rodzice młodych, w znanych mi przypadkach były to kredyty 'pracowe', z kasy zapomogowo-pożyczkowej, nisko oprocentowane. Rodzice spłacili i wszystko gra smile
  • arwena_11 02.07.19, 22:55
    Tak, koleżanka. Pięć lat po ślubie spłacała jeszcze kredyt. Mieszkała z mężem i dziećmi ( teraz już 4 ) w domu rodzinnym. Teraz już chyba tylko z mamą.

    Dla mnie to było chore.
  • kokosowy15 03.07.19, 13:22
    Branie kredytu na wydatki przyjemności owe nie mieści mi się w głowie. Obojętnie, czy to kredyt na wesele, na wczasy (w kraju lub za granicą), na samochód. Chyba, że jest to inwestycja i wesele ma się zwrócić, z wczasów przywozi się kokaine a samochód będzie taksówka.
  • double-facepalm 03.07.19, 13:38
    Jasne, jak się ludzie w trakcie studiow pobierają i 60% gości to ich rówieśnicy, to trudno zakładac ze wesele się zwróci. Zwykle jednak wesele czy uroczystość (obiad dla gosci) wyprawia się za pieniądze które się odłożyło. Mało kto pobiera się po paru tygodniach związku i dorośli ludzie nawet przy pierwszych dorywczych pracach potrafią planować wydatki.
    Kredyt to tylko na mieszkanie/dom, ale też z głową.
  • sol_13 04.07.19, 22:38
    Samochód to nie jest kategoria "wydatek przyjemnosciowy" tylko rzecz niezbędna.
  • kokosowy15 05.07.19, 04:16
    Z powodu tej "niezbednosci" w Paryżu jest 250 samochodów na tysiąc mieszkańców (i nie ma gdzie zaparkować), a w Warszawie prawie tysiąc na tysiąc i najwięcej w Europie trupów na drogach.
  • triismegistos 05.07.19, 05:16
    Jeśli się mieszka na kiepsko skomunikowanej wsi to na pewno, w mieście absolutnie nie.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • yuka12 05.07.19, 06:48
    Wystarczy mieszkać we wsi czy miasteczku pod miastem i mieć autobus do tego miasta góra 6x dziennie. Moi znajomi tak mieszkali- jakieś 5 km od rogatek miasta.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • pani07 03.07.19, 13:46
    Tak , siostra mi opowiadała, rozwiedli się, a nie mieli jeszcze spłaconego kredytu "za wesele". Nie rozumiem tego zupełnie. Ale też nie znoszę formy wesel, ważny był ślub, nigdy za weselami nie przepadałam- byłam na udanych, ładnych, ale nigdy wesela chcieć nie miałam, miałam przyjęcie po ślubie + wyjazd na poślubne wczasy smile
  • double-facepalm 03.07.19, 13:58
    Piszesz art czy prowadzisz badania nad korelacja niedojrzałości emocjonalnej i nieumiejetnosci gospodarowania kasą?
  • triismegistos 03.07.19, 22:18
    Znam. Mój osobisty facet wziął kredyt na swój pierwszy ślub. Tak, spłacal go jeszcze po rozwodzie. Tak, żyję w przekonaniu, że zmądrzał.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka