Dodaj do ulubionych

Kobieta „domowa” brak szacunku

03.07.19, 13:36
Często tutaj piszecie i ja tez,przyznaje, ze kobieta która poświęca tylko rodzinie to taki len. Przyznam ze nie patrzyłam na to z innej perspektywy ze strony tych kobiet. Byłam przez kilka dni gościem w domu gdzie Pani nie pracuje zawodowo i tak jak myslalam , ze ona większość dnia „leży i pchnie” tak widziałam ze tak wcale nie jest. Śniadanie plus śniadanie dla męża do pracy później sprzątanie zakupy pranie i zabawa z dziećmi później obiad sprzątanie po obiedzie (zapomniałam już jak jedzą małe dzieci smile)) syf wszędzie) później plac zabaw z dziećmi,wraca mąż odgrzewanie obiadu dla męża podaj posprzątaj kolacja,dzieci wykapać,cały dzień roboty. Wieczorem wyciągnęłam ja do kina bo mi jej autentycznie żal to mało w tym konie nie zasnęła. W międzyczasie przyjechała jej teściowa a moja ciotka i razem wracałyśmy do domu. W drodze powrotnej jej teściowa strasznie po niej jechała ze leń ze nic nie robi tyko w domu SIEDZI smile o biedny ten jej syn na nieroba musi tyrać ....Rozmawiałam z mężem wcześniej i mówił ze on docenia to co ona robi,ze może mieć czysta głowę nie martwi się ze dzieci chore ze siedzą na świetlicy albo ostatnie opuszczają przedszkole.Tesciowa zdecydowanie bardziej niezadowolona z sytuacji. I tak sobie myśle ze ona taka padnięta po całym dniu „nicnierobienia” a teściowa i tak ja od leni wyzywa i inne kobiety tez.Przykre to trochę

Żeby nie było ze im się na głowę zwaliłam,to oni mi zaproponowali żebym u nich nocowała w tej delegacji
Edytor zaawansowany
  • ida_marcowa1 03.07.19, 13:48
    No weź...czyli jak ja pracuję, to pranie, sprzątanie, gotowanie, wychowanie dziecka samo się robi? Rozważania bez sensu o wyższości kury nad jajkiem. Można być leniwym pracownikiem i leniwą panią domu. I odwrotnie też można smile
  • hanusinamama 03.07.19, 13:55
    Ale to tez jest o sytuacji Pani z małymi dziecko "zabawa z dziecmi". Jak dzieci starsze i sie rozłażą po placówkach to juz nie ma tyle roboty powiedzmy sobie szczerze. Wtedy taka mama ma czas na hobby i fajnie. U mnie tez domu i dzieci nie ograniają krasnoludki smile
  • lauren6 03.07.19, 14:02
    Podstawowa sprawa: co kryje się pod terminem "Zabawa z dziecmi"? Jedno dziecko to faktycznie jest problem, w przypadku dzieci w liczbie mnogiej to same zajmą się zabawą. Rodzic nie jest potrzebny by je non stop animować: wystarczy, że raz na jakiś czas zerknie czy nie robią jakiś głupot.

    Jeżeli mama koniecznie musi organizować dzieciom zabawy: fajnie, ale to jest jej wybór, a nie konieczność.
  • hanusinamama 03.07.19, 14:25
    NO niekoniecznie. U mnie róznica wieku prawie 6 lat wiec razem sie srednio bawią. 2latkiem sie jednak zajmować trzeba...
  • heca7 03.07.19, 14:39
    U mnie między synami 20m różnicy i żadnej wspólnej zabawy nie było. Chyba, że tłuczenie się nawzajem i próbowanie utopienia brata w łyżce wody.
    Kobieta będąca w domu z małymi dziećmi spełnia jednocześnie rolę niani i żłobka. Kobieta pracująca w tym czasie oddaje te czynności obcym ludziom. Gdyby ta domowa przyszła pilnować dzieci pracującej a swoje upchnęła w żłobku to nagle stała by się bardziej szanowana?

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • hanusinamama 03.07.19, 14:49
    Dokładnie. Dlatego tez napsiałam ze jest wieeeeeeeelka róznica miedzy siedzeniem w domu jak sie ma dzieci małe a takie powiedzmy 10+. Przy czym to jest zawsze sprawa dogadania sie miedzy ojcem i matką i mnie to rybka jak kto żyje.
  • boo-boo 03.07.19, 14:57
    "Jedno dziecko to faktycznie jest problem, w przypadku dzieci w liczbie mnogiej to same zajmą się zabawą. "
    Tia....

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • lauren6 03.07.19, 15:40
    > Tia....

    Pomijam przypadki skrajne jak to, że np. pomiędzy dziećmi jest bardzo duża różnica wieku, albo cierpią na autyzm i nie potrafią się bawić z innymi dziećmi. Tutaj autorka napisała o małych dzieciach liczbie mnogiej, nie pisała nic o tym, że są niepełnosprawne społecznie, więc chyba potrafią się że sobą bawić, a nie tylko z dorosłymi.
  • boo-boo 03.07.19, 15:50
    Tia..... mało dzieci znasz.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • majenkir 03.07.19, 16:38
    Moje dzieci pieknie sie bawily ze soba. Ba, nawet teraz lubia gdzies wyjsc razem smile. Po to zreszta mialam mlodszego - zeby bawil sie z siostra, to ja bede miec swiety spokoj big_grin.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • boo-boo 04.07.19, 14:09
    Twoje dzieci to nie wszystkie dzieci.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • majenkir 04.07.19, 20:23
    Twoje tez nie.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • boo-boo 05.07.19, 15:35
    No i ?
    Gdzieś pisałam, że moje razem się nie potrafią bawić ?

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • hanusinamama 03.07.19, 17:20
    Lauren ile ty masz dzieci i jaka jest róznica wieku??? Bo nie pamietam...przy czym to ze twoje sie moze bawiły nie oznacza ze wszystkie tak mają. I małe dziecko nie bedzie sie bawić i zajmować 8 godzin samo....mnie by było szkoda tak dziecko zostawić "porzucone".
  • umi 03.07.19, 17:26
    Pelnosprawne dzieci w zblizonym wieku tez nie zawsze sa bezproblemowe. Nie kazdy ma egzemplaze promocyjne.
  • katja.katja 03.07.19, 15:41
    Zależy jakie masz standardy czystości oraz żywieniowe.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • no-tak-ale 03.07.19, 15:03
    Jak ty pracujesz to dzieci na przykład jedzą w placówkach a bawi się z nimi czy tam pomaga odrabiać zadanie tamtejsza kadra.
  • ciszej.tam 04.07.19, 20:38
    różnica między zajnowaniem się domem w którym w ciągu dnia nikogo nie ma a domem w którym cały dzień spędzają małe dzieci jest ogromna
  • poppy_pi 03.07.19, 13:49
    Większość kobiet gotuje, sprząta, prasuje, wychowuje, wozi, robi zakupy A DO TEGO pracuje zawodowo. Nie uważam, że kobiety "zajmujące się domem" to lenie jednak często jedynie taka aktywność sprowadza się do roli sprzątaczki i posługaczki. Nikt Ci w niczym nie pomoże bo przecież to Twoje zadanie! I nagle masz 40 lat, mąż odchodzi do młodszej, dzieci z dwiema lewymi rękami się wynoszą na studia a Ty zostajesz z ręką w nocniku, bez pieniędzy, perspektyw, zawodowego doświadczenia i własnego życia. Dlatego jestem na nie. Ale obrażanie od leni to przesada. Przynajmniej w większości przypadków. Teściowa głupia.
  • katja.katja 03.07.19, 15:42
    Czyli takie konie pociągowe.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • majenkir 03.07.19, 16:39
    poppy_pi napisała:
    > Większość kobiet gotuje, sprząta, prasuje, wychowuje, wozi, robi zakupy A DO TE
    > GO pracuje zawodowo.



    A co robia mezowie?

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • pani-nick 03.07.19, 16:44
    Czepiasz się majenkir wink
    I....
    Zazdrościsz 😜
  • majenkir 03.07.19, 17:01
    No ba! big_grin

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • umi 03.07.19, 17:21
    Tesciowa sprytna. Chce odzyskac synusia od konkurentki, tej zlej synowej. Sa takie typy.

    "I nagle masz 40 lat, mąż odchodzi do młodszej, dzieci z dwiema lewymi rękami się wynoszą na studia a Ty zostajesz z ręką w nocniku, bez pieniędzy, perspektyw, zawodowego doświadczenia i własnego życia. " - Pominawszy, ze nie kazda kobieta ma predyspozycje do bycia domowa mama (ludzie maja rozne talenty i rozne sytuacje zyciowe) to nie z kazdym facetem mozna sobie pozwolic na dziecko, nawet jesli jest sie z nim w zwiazku i tak samo nie z kazdym facetem mozna sie realizowac jako domowa mama. Przy niektorych nie mozna, nawet jak by sie chcialo.
  • forumologin 03.07.19, 19:11
    poppy_pi napisała:

    > Większość kobiet gotuje, sprząta, prasuje, wychowuje, wozi, robi zakupy A DO TE
    > GO pracuje zawodowo

    bo musza, kosztem jakosci i pracy zawodowej i w domu. Albo zatrudniaja pania do sprzatania np. Albo sprzataja po pracy (o ile im nie szkoda by spedzic ten czas z dziecmi). Ciagle jest albo albo, i wszystko po lebkach.
  • majaa 05.07.19, 10:09
    Dokładnie. Doba nie jest z gumy, a człowiek to nie robot. Albo trzeba wybierać, albo jest uszczerbek na jakości, nie ma mocnych.
  • 35wcieniu 03.07.19, 13:56
    Co kto lubi, ale dość niezwykłe jest przekonanie że jak kobieta pracuje to ma w domu syf, a rodzina żywi się w mcdonaldzie i chodzi w brudnych ubraniach.

    Robienia śniadania mężowi do pracy nie rozumiem, podobnie jak odgrzewania obiadu. Chyba że nie ma rąk, to faktycznie miło z jej strony.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • kurt.wallander 03.07.19, 14:05
    35wcieniu napisał(a):

    > Co kto lubi, ale dość niezwykłe jest przekonanie że jak kobieta pracuje to ma w
    > domu syf, a rodzina żywi się w mcdonaldzie i chodzi w brudnych ubraniach.

    Nie zaraz syf i macdonald, ale jednak częsciej korzysta sie z gotowców, jesli chodzi o obiad.
    >
  • 35wcieniu 03.07.19, 14:07
    No skoro tak twierdzisz.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • kurt.wallander 03.07.19, 14:11
    35wcieniu napisał(a):

    > No skoro tak twierdzisz.


    A ty twierdzisz inaczej?
  • 35wcieniu 03.07.19, 14:18
    Owszem, nie widzę przełożenia między pracą zarobkową a jedzeniem gotowców.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • volta2 04.07.19, 13:11
    oj, to jeśli nie widzisz, to masz po prostu problemy ze wzrokiem
  • hanusinamama 03.07.19, 14:28
    To akurat ma małe znaczenie. Znajoma jak pracowała jadła gotowce, teraz siedzi w domu z 2 latką...tez jedzą gotowce.
  • hanusinamama 03.07.19, 14:27
    Serio??? Ok ja pracuje w domu wiec sie nie liczy. MOja mama pracująca matka, w domu zawsze obiad, nigdy z gotowców (ok czasami pierogi kupowane i tyle). Jak sie chce gotować naprawde to sie gotuje czy sie siedzi w domu czy pracuje, jak sie chce jesc gotowce to tez mozna siedzac w domu. Ja pracuje w domu ale nie mam czasu gotować w ciągu dnia. W tygodniu obiad robie wieczorem dnia wczesniejszego. I tak przyznaje czasami kupuje gotowe: pierogi czy kluski na parze...
  • kurt.wallander 03.07.19, 15:59
    hanusinamama napisała:

    > Serio???

    No przeciez sama niżej piszesz, że serio smile

    Ja pracuje w domu ale nie mam
    > czasu gotować w ciągu dnia. W tygodniu obiad robie wieczorem dnia wczesniejsze
    > go. I tak przyznaje czasami kupuje gotowe: pierogi czy kluski na parze...

    Obiadu nie gotujesz na świezo, tylko poprzedniego dnia, i korzystasz też z gotowców. Ja nie mówię, że tak jest źle, tylko po prostu, ta "kobieta domowa" ma mozliwość (czy zawsze chęć, to inna sprawa), żeby codziennie ugotować ten obiad i podac go na świeżo.

    Oczywiście nie dysponuję statystykami, tylko opisuję co widzę. W sklepie, gdzie kupuję pieczywo, mają też gotowce, zresztą w kosmicznych cenach, i sporo osób je kupuje. Stojąc chwile w kolejce przeciez słyszę, jak matka mówi do odebranego ze szkoły dziecka, że jeszcze obiad muszą kupić, i widzę, że bierze te gotowe zupki, pierogi, kopytka itp.
  • hanusinamama 03.07.19, 17:15
    Z jakich gotowców? Zupe gotuje od podstaw (zima korzystam z mrozonek...), pieerogi czasami kupuje gotowe ale czesto tez robie (w innym wątku pisałam ze super sie sprawdza maszyna do pieczenia chleba do tego), kluski na parze czasami robie sama a czasami kupie. Poza tym reszta robiona od podstaw. Nie uznaje kostek, zup czy sosow w proszku gotowych mieszanek przypraw. W weekend piekę chleb lub bułki, ciasta domowe. Piekę domowe pasztety i robie domowy majonez z aquafaby...no naprawde kuchnia z gotowców!!! I tak gotuje wieczorem, w tygodniu najczęsciej jadamy zupy lub sosy miesne lub tesz kaszotta i to mozna zrobic dzien wczesniej i odgrzać i nadal jest to domowe jedzenie....Napisz lepiej co sam gotujesz....
  • kurt.wallander 03.07.19, 19:07
    hanusinamama napisała:

    >Napisz lepiej co sam gotujesz.


    Sama, mimo nicka jestem ematką smile

    Nie ma się co tak rzucać, ja przeciez nikomu nie zarzucam, nie krytykuję, po prostu wskazuję różnice, I nie, kobieta pracująca nie robi DOKŁADNIE tego samego, co kobieta domowa. Wracając do posiłków, i ta, i ta gotuje obiad (chyba, że gotuje facet), ale ta co jest w domu podaje obiad innym domownikom, gdy ci wracają ze szkoły/domu, i jest to obiad świeżo ugotowany, nie odgrzewany. Oczywiście jest wiele potraw, które nie tracą na odgrzewaniu (zupy na przykład), ale są też takie, które są po prostu smaczniejsze świeże, np. wszelkiego rodzaju smażone czy pieczone mięso, gotowane warzywa z wody, makarony z sosami itd.



  • hanusinamama 03.07.19, 19:55
    Serio? Dziecko wraca o 12 wiec dostaje świeżo ugotowaną zupę, A jak maz wraca 3 godziny póżniej to dostaje nie odgrzaną tą samą zupę tylko kolejną świeżo ugotowaną??
  • triismegistos 03.07.19, 20:42
    Przecież ona wyraźnie napisała, że akurat zupy nie tracą na byciu odgrzanymi.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • hanusinamama 03.07.19, 21:04
    a u mnie w tygodniu akurat zupy co tez wczesniej napisałam. Albo sos z miesiem albo zupa. Twierdzenie ze jedynie dzieci kobiet domowych są zdorowo żywione jest śmieszne...
  • triismegistos 03.07.19, 21:35
    Ale ona nie napisała, że jedynie dzieci kobiet domowych jedzą zdrowo, tylko że częściej jedzą domowo. A p świeżym jedzeniu pisała nie w kontekście zupy (chociaż np dla mnie jest duża różnica, czy zupa została ugotowana trzy godziny czy trzy dni temu) ale smażonego mięsa i takich tam.
    Nawiasem mówiąc to całkiem logiczne, że mając czas ma się więcej ramu na "prawidłowe" ogarnianie domu, no, chyba ze mówimy o stachanowych wyrobnicach, które praacują na pełen etat, wylizują dom, gotują kilkudaniowe obiady i jeszcze dopieszczą męża, żeby brońboru mu się nie znudzić. Tyle, ze taka postawa to imho nie jest cos, z czego należy być dumnym, tylko powód do terapii.


    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • kurt.wallander 03.07.19, 22:39
    triismegistos napisała:


    > Nawiasem mówiąc to całkiem logiczne, że mając czas ma się więcej ramu na "prawi
    > dłowe" ogarnianie domu, no, chyba ze mówimy o stachanowych wyrobnicach, które p
    > raacują na pełen etat, wylizują dom, gotują kilkudaniowe obiady i jeszcze dopie
    > szczą męża, żeby brońboru mu się nie znudzić.

    No dokładnie. Przy czym ja nie wartościuję, ale co kto sobie dopowie, to juz nie ode mnie zależy.
  • hanusinamama 03.07.19, 22:43
    Ale dzielisz na: domowe=gotujace, pracujące=zywiaze rodzine gotowacami....
  • triismegistos 04.07.19, 00:57
    Nie dzieli, dopisujesz to sobie.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • kurt.wallander 04.07.19, 10:55
    hanusinamama napisała:

    > Ale dzielisz na: domowe=gotujace, pracujące=zywiaze rodzine gotowacami....

    A dokładnie to napisałam tak, a resztę sobie dośpiewałaś:

    "częsciej korzysta sie z gotowców, jesli chodzi o obiad."
  • hanusinamama 03.07.19, 22:41
    Ja bym to samo mogla powiedziec o spedzeniu życia w domu aby zupa nie byla starsza niz 3 godziny, podany był codziennie 2-daniowy obiad z domowym deserem, pierogi tylko domowe, makaron tylko domowy a z podłogi mozna jeść...ale kazdy jak chce spedza życie.
  • triismegistos 04.07.19, 01:01
    Właśnie- każdy spędza życie jak chce. Nawiasem mówiąc- trzeba naprawdę nienawidzić swojej pracy by tak w każdym wątku do znudzenia upuszczać sobie w temacie kur domowych wink

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • hanusinamama 04.07.19, 08:52
    Ale ja sobie nie upuszczam. Przez wiele osób jestem uwazana za dobrze zarabiającą kurę domową. Pracuje z domu wiec w przerwie na kawe moge ugotować ziemniaki smile
  • triismegistos 04.07.19, 09:19
    No widzisz, a mi się twój nick kojarzy na tyle, że zanim weszłam do tego wątku wiedziałam, ze tu będziesz i co napiszesz wink

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • hanusinamama 04.07.19, 23:21
    To przeczytaj co napisałam na samym poczatku smile
  • kurt.wallander 03.07.19, 22:37
    hanusinamama napisała:

    > a u mnie w tygodniu akurat zupy co tez wczesniej napisałam. Albo sos z miesiem
    > albo zupa. Twierdzenie ze jedynie dzieci kobiet domowych są zdorowo żywione jes
    > t śmieszne...

    Przeczytaj jeszcze raz co JA napisałam i co TY tam wyczytujesz.

    hint - nigdzie nie pisałam o zdrowym żywieniu, to twój wniosek
  • hanusinamama 03.07.19, 22:42
    Czyli jaka ma być wyższość jedzenia domowego nad gotowacami jak nie o zdrowie chodzi?? Lepisz pierogi zamiast je kupić dla sportu?
  • triismegistos 04.07.19, 01:04
    Może nimi powqurzać ludzi na forum i poobserwować jak się śmiesznie donerwują z ich powodu. O ile w ogóle je lepi, BO TEGO NIE NAPISAŁA

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • hanusinamama 04.07.19, 08:54
    Ja akurat często lepię sama wiec mnie jej lepienie/nielepienie nie rusza. Nie segreguje ludzi na lepszych (bo robią, jedzą domowe pierogi) i gorszych ( bo kupują gotowe).
  • triismegistos 04.07.19, 09:19
    A kto dzieli?

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • kurt.wallander 04.07.19, 11:01
    triismegistos napisała:

    > A kto dzieli?
    >
    hanusinamama
  • kurt.wallander 04.07.19, 11:01
    hanusinamama napisała:

    > Ja akurat często lepię sama wiec mnie jej lepienie/nielepienie nie rusza. Nie s
    > egreguje ludzi na lepszych (bo robią, jedzą domowe pierogi) i gorszych ( bo kup
    > ują gotowe).

    Tylko znajdź w moich wypowiedziach wartościowanie nt domowego jedzenia versus kupne. Tę "lepszość" i "gorszość" sama wyznajesz, a wciskasz mnie. Ja chciałam tylko wypunktować, że kobieta pracująca i niepracująca, mimo, że obie dbają o dom, nie robią DOKŁADNIE tego samego, bo tak się nie da. Z prostego powodu, że doba ma tylko 24 h. Sama kiedys pracowałam na etat, później długo nie, teraz mam zajęcie mało absorbujące, ale jednak wymagające od czasu do czasu dyspozycyjności i widzę, że w te dni, kiedy pracuję, nie bardzo już mam czas i chęć gotować.
  • kurt.wallander 04.07.19, 10:56
    triismegistos napisała:

    > Może nimi powqurzać ludzi na forum i poobserwować jak się śmiesznie donerwują z
    > ich powodu. O ile w ogóle je lepi, BO TEGO NIE NAPISAŁA

    Akurat pierogi u mnie w domu lepi mąż smile
    >
  • double-facepalm 05.07.19, 16:18
    hanusinamama napisała:

    > Czyli jaka ma być wyższość jedzenia domowego nad gotowacami jak nie o zdrowie c
    > hodzi?? Lepisz pierogi zamiast je kupić dla sportu?
    Wyobraź sobie za masz w domu celiaka, i nie mieszkasz w miejscu gdzie dowoza catering dla ludzi z olbrzymią ilością wykluczenia pokarmowych, gdzie kupisz gotowca?
  • double-facepalm 03.07.19, 14:05
    Nie obrażaj ludzi którzy naprawdę nie mają rąk.
  • esme83 03.07.19, 19:17
    35wcieniu napisał(a):

    > Co kto lubi, ale dość niezwykłe jest przekonanie że jak kobieta pracuje to ma w
    > domu syf, a rodzina żywi się w mcdonaldzie i chodzi w brudnych ubraniach.
    >
    Każdy ocenia po sobie smile ale faktycznie: ja pracuję, mam w domu syf i znacznie częściej biorę jedzenie na wynos niż w czasach kiedy pracowałam na ułamek etatu.
  • profes79 03.07.19, 13:57
    W opisywanej sytuacji jest jeden zdecydowany jaśniejszy punkt, który wcale nie jest aż tak oczywisty - że mąż docenia to, co robi żona.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • hanusinamama 03.07.19, 13:59
    I ze ten mąz tez ma wygodnie, nie interesuje go obsługa domu i dzieci.
  • forumologin 03.07.19, 19:14
    byl krotki czas ze maz siedzial z corka w domu, ja pracowalam. Uwielbialam to, zero zamartwiania sie o dizecko,obiad gotowy jak przychodzilam, dom czysty.
    polecamsmile
  • martishia7 03.07.19, 13:58
    Moja przyjaciółka jest "żona domową", zdaje sobie sprawę z ryzyk. Z resztą kiedyś w życiu pracowała, teraz z resztą zaczyna studia podyplomowe, żeby się trochę przekwalifikować i za te 2 lata iść do pracy. Człowiek leniwy będzie się lenił w takich okolicznościach, a pracowity zawsze znajdzie sobie robotę.
  • hanusinamama 03.07.19, 13:58
    A moja tesciowa rozczarowana ze ja pracuje. Wniosek: teściowej nie zadowolisz smile Wpierdzielanie sie w ukłąd dwojga dorosłych ludzi (czy to przez tesciową czy e-matkę ) jest bez sensu. Jak oboje chcą takiego układu, oboje są zadowoleni to ok. Jezdzi sie po domowej kobiecie ze jest leniem...a nikt nie patrzy ze pracujący tata wtedy nie ma 2 etatu w domu. Ze nie interesuje go cały dom+dzieci. To tez wygoda. Ja pracuje, mąż pracuje= oboje zajmujemy sie domem+dziecmi ( no ok...mąz nie karmił piersią).
  • manon.lescaut4 03.07.19, 14:42
    To prawda. Podejrzewam, ze takiego męża niepracującej żony wołami nie zmusi się nawet do podniesienia papierka z podłogi, bo przecież on pracuje! Jest jeszcze jedna kwestia odnośnie zmęczenia niepracującej żony i matki. Tak, ona nie leży i nie pachnie i w domu ma CIAGLE coś do roboty, nie ma wolnych popołudni czy weekendów, w przeciwieństwie do pana męża, czy nawet innych pracujących matek, które, fakt, musza tez w domu wykonywać te wszystkie cudowne czynności, ale psychicznie odpoczywają. Od pracy. Niepracująca „kura domowa” nie ma odpoczynku wcale. I to jest straszne.
  • hanusinamama 03.07.19, 14:53
    Tak zgadzam się. Ja pracuje w domu, obok w pokoju 2 latka z nianią. Nianian na 5 godzin . koncze prace i jestem znowu w domu przy czym pracująć co chwila mam dziecko na kolanach. MOj mz powiedział ze on w porównaniu ze mna w pracy odpoczywa bo ma albo prace albo dzieci. Ja mam do kupy wszystko razem smile Mam tez wrazenie, ze "domowe kobiety" nie mają prawa byc zmeczone bo przecież "siedzą w domu". Do tego pan mąż wraca utyrany wiec nie zajmie sie dziecmi bo on w pracy był. Ze za prace żony - zajmowanie sie małym dzieckiem- musiałby płacic czy to złobkowi czy niani, nie pomyśli. I ze jak sie niani płaci za opieke nad rocznym dzieckiem to jest praca, jak robi to mama free to nie ejst praca..
  • manon.lescaut4 03.07.19, 15:09
    Tak właśnie jest dokładnie. I mam podobnie jak Ty, tylko ze bez nianismile
  • hanusinamama 03.07.19, 15:17
    U mnie bez niani nie da rady. Duza czesc zlecen robie wieczorem ale kilka telefonów musze dziennie odbębnic a 2latka nie rozumie ze ma byc cicho. Albo musze wyjsc do urzędu czy klienta na godzine. Przy czym częśc rodziny uwaza ze ja nie pracuje bo...pracuje w domu.
  • iwoniaw 03.07.19, 16:34
    Przy czym częśc rodziny uwaza ze ja nie pracuje bo...pracuje w domu.

    A, to dość popularna postawa w społeczeństwie, niestety big_grin Niektórzy jeszcze potrafią się fochnąć, że nie chcesz się zająć ich sprawami albo ich podejmować herbatką w losowo (przez nich) wybranych momentach, skoro "siedzisz w domu" i "cóż takiego masz do roboty" big_grin big_grin big_grin


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • hanusinamama 03.07.19, 17:16
    O tak: notorycznie miałąm wozic jakąs tam ciocie na badania "bo ty masz czas" albo wpraszała sie kuzynką niepracujaca na kawe "nie masz czasu???".
  • mayaalex 06.07.19, 09:18
    Jak moje dzieci byly male to ja akurat w pracy odpoczywalam od domu smile i pare osob to samo mi powiedzialo - moze to kwestia pracy a moze osobowosci ale cos w tym musi byc wink
    I tak, kazdej kurze bym bardzo polecala jakies, najlepiej regularne, wyjscia z domu bez dzieci. Chocby raz w tygodniu.
  • fawiarina 06.07.19, 10:24
    O tak! Ta cisza w biurze, to, że jak powiesz : "proszę chwileczkę poczekać" to nikt się nie drze, a czeka!
    To, że robisz jedną rzecz ciągiem przez kilka godzin, w ciszy, i nikt nie przerywa. Jezu, nawet nocą nie mam takiego spokoju błogiego jak w robocie!
    Tak, praca jest zbawieniem dla rodziców małych dzieci smile
  • lauren6 03.07.19, 14:03
    W całej tej historii najbardziej pozwalające jest chamstwo teściowej.
  • kura17 03.07.19, 14:06
    > W drodze powrotnej jej teściowa strasznie po niej jechała ze leń ze nic nie robi tyko w > domu SIEDZI smile o biedny ten jej syn na nieroba musi tyrać ....

    a czy tesciowa zdaje sobie sprawe, ze gdyby synowa poszla do pracy, to polowe roboty przez nia teraz odwalana w domu musialby teraz robic jej synus??? OPROCZ chodzenia do pracy ...


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • hanusinamama 03.07.19, 14:31
    Nie no coś ty zapewne Pani Żona miałaby wyrabiać swoj jeden etat zarobkowy i drugi w domu. MOja tesciowa do tej pory nie rozumie, czemu jej syn sprząta dom. Jej maz nigdy okna nie umył, łazienki nie sprzątnął....ale fakt, ze ona siedziała w domu nie robi na niej wrażenia. I jeszcze sie dziwi ze mam mało czasu na czytanie, ona w młodosci tony ksiązek pochłaniała...
  • asia_i_p 03.07.19, 14:43
    Moja teściowa ma podział jasny - finanse - gada się z mężczyzną, gotowanie - gada się z kobietą. Z finansami już ją trochę przestawiliśmy, z gotowaniem się nie da i jest to aż zabawne - siedzi u nas, WIDZI, że to mąż ugotował, ale o przepis pyta mnie.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • hanusinamama 03.07.19, 14:55
    Akurat ja gotuje...ale nie sprzatam. Kiedys na samym poczatku, chciała mi dogryźć. Podeszła do parapetu , przejechała palcem i tkest "oj nie jest sprzatnięte". Na co ja "(imie meza) u nas sprzata. (Imie męża!!!!) nie starłeś kurzu z parapetu!!!!!!". Mina tesciowej bezcenna smile
  • katja.katja 03.07.19, 15:54
    Teściową to masz niezłe chamidło sad
    Nie przyszłoby mi do głowy komentować cudzy brud u kogoś w domu (chyba, że za plecami).

    --
    Nie dam się wygasić!
  • berdebul 03.07.19, 18:35
    Moja dalej nie ogarnia, jakim cudem jest dziubdziuś gotuje, sprząta i umie obsłużyć pralkę! Bo za jej czasów, to było nie do pomyślenia. big_grin I dobra zona na to nie pozwoli, zeby mąż ją obsługiwał.
  • beverlyja90210 03.07.19, 14:37
    myśle ze ciotka sobie z tego sprawy nie zdaje.
  • double-facepalm 03.07.19, 14:42
    Teściowa pewnie nie zdaje sobie sprawy ze młoda matka mogłaby nie być w stanie zarobić na wypłaty dla full-time niani oraz housekepeerki z doskoku.
  • volta2 04.07.19, 13:16
    to teoria, ta połowa roboty

    sprawadziłam i udowodniłam na mężu - więcej pomocy mam od dzieci niż od męża(no chyba że zaakceptuję wydatki na restauracje, drogie zakupy w sklepie a nie dyskoncie i sprzątaczkę)
  • double-facepalm 03.07.19, 14:19
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • beverlyja90210 03.07.19, 14:38
    Jeszcze zapytaj czy jestem w ciazy.
  • bi_scotti 03.07.19, 14:39
    Pisalam juz wiele razy: gdy moje dzieci byly male, moj maz byl "mezem domowym" - spedzil kilka lat zajmujac sie wylacznie babies wink No i domem troche tez ale to juz w mniejszym stopniu, bo tymi obowiazkami to sie jednak dzielilismy dosc fair. Zajmujac sie wylacznie kids bywal "zarobiony po uszy". Nie tylko dlatego, ze Sredni byl/jest niepelnosprawny ale tak ogolnie duzo z dzieciakami robil. Good for him & good for them smile
    Nie przypominam sobie zeby ktokolwiek (publicznie) wypominal mu nicnierobienie choc mowimy tu o przelomie lat 80tych i 90tych kiedy to stay-home-fathers bylo zdecydowanie mniej niz teraz. A teraz, po latach, to zawsze wysluchuje zachwytow, doceniania, wszelkiego typu slow szacunku etc. No i jak sie jakis czas temu dowiedzielismy, dwoch naszych mlodych sasiadow decided to be stay-home-dads wlasnie pamietajac mojego meza z czasow gdy oni sami dorastali jako dzieci; domyslam sie, ze czuja sie jak najbardziej "szanowani" w tej roli.
    Jak ktos slusznie zauwazyl wyzej, mozna byc leniem w domu i/lub pracy tak samo jak mozna byc porzadnym, pracowitym lub skrajnie leniwym homemaker.
    Zas w opisanej historii istnieje duze prawdopodobienstwo, ze gdyby domowa synowa poszla do pracy, to krytyczna tesciowa wciaz by miala powody do complaining: a to, ze owa synowa za malo zarabia albo, ze za daleko dojezdza, albo ze sie nie rozwija, albo ... whatever ... Niektore tesciowe (i nie tylko) tak maja tongue_out Life.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • hanusinamama 03.07.19, 15:20
    A to było w PL? Bo ja dzisiaj prowadze firme z domu. Na 5 godzin (czasami na 3) mam nianie...i przez wiele osob jestem uwazana za niepracującą. Bo praca z domu to nie praca smile
    I tak: ta tesciowa zawsze bedzie niezadowolona. Jakaby synowa była bedzie zawsze zła.
  • bi_scotti 03.07.19, 15:38
    Nope, w Kanadzie. Ale tesciowe bywaja ... hmmm ... demanding wink ... wszedzie na swiecie, w kazdej nacji - taka juz natura tesciowej big_grin Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • hanusinamama 03.07.19, 15:48
    Pytałam o to siedzenie w domu taty z dziecmi czy w PL było...
  • obrus_w_paski 03.07.19, 18:48
    Napisala ze w Kanadzie

    hanusinamama napisała:

    > Pytałam o to siedzenie w domu taty z dziecmi czy w PL było...
  • hanusinamama 03.07.19, 19:56
    Nie, napisała ze ta tesciowa w kanadzie smile
  • katja.katja 03.07.19, 15:40
    Praca w domu to ciężka praca, a z małymi dziećmi to już w ogóle cyrk na kółkach.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ichi51e 03.07.19, 15:55
    Kazda praca moze byc ciezka albo lekka zalezy jak czlowiek sie przyklada. Tyle ze wiele osob nie uznaje ze siedzenie w domu to praca - nawet osoby ktore prowadza siedzac w domu dzialalnosc generujaca dochod spotykaja sie z opiniami ze “siedza i nic nie robia”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • katja.katja 03.07.19, 16:16
    Przede wszystkim dużo zależy od indywidualnej wydolności organizmu, poziomu energii i witalności, stanu zdrowia. A to wśród osób w tym samym wieku i tej samej płci może być diametralnie różne, więc nieładnie przypinać komuś kto ma mało energii i szybciej się męczy łatki "leniwego", gdyż może być tak, że robiąc obiektywnie mniej (np. wyłącznie opieka nad dziećmi lub wyłącznie praca zawodowa) męczy się dużo więcej niż osoba z natury żywotna.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • barbra25 03.07.19, 16:27
    bi_scotti napisałam :

    > ... Niektore tesciowe (i nie tylko) tak maja tongue_out Life.

    Nie ma obowiązku widywania się z krytykującą teściową. Niektóre teściowe tak mają albo jeszcze gorzej tak jak moja w swoich ocenach przekraczała wszelkie granice kultury. W jej opinii oprócz tego, że byłam leniem i nygusem a zajmowanie się dzieckiem to "nicnierobienie" nazwała mnie także kur wą, szmatą, dziw ką, mendą, gnidą i rudą małpą z odstającym brzuchem. Zero szcunku. Odwdzięczyłam się zakończeniem znajomości z nią dzięki czemu już nie docieraja do mnie jej wywody i nie przejmuję się co ona sobie myśli. Za taką babcię dla moich dzieci to ja dziękuję i wolę osobiscie zajmować się nimi niż prosić o pomoc i udział we wspieraniu ich rozwoju kogoś takiego. Straciła mój szacunek do reszty po tym jak powiedziała abym spierda lała.


    Beverly90210 po co bohaterce tego wątku kontakty z negatywnie nastawioną teściową?
  • double-facepalm 03.07.19, 17:18
    Trzeba było się nie wiązać z jej synem.
  • barbra25 03.07.19, 20:35
    bi_scotti napisała:

    > Najwieksza zagadka dla mnie jest to, ze taka osoba wychowala faceta, za ktorego dalo sie wyjsc za maz surprised How did she do it? Jak to sie moglo stac, ze ktos poslugujacy sie takimi slowami/uzywajacy takich okreslen wypuscil w swiat ... fajnego? przyzwoitego? polite? nice? mezczyzne ...


    Mąż nie był wychowany przez samotną kobietę. W dzieciństwie mojego męża w tym samym domu zamieszkiwała rodzina wielopokoleniowa i duży wpływ na niego miała prababcia, z którą dzielił pokój oraz dziadek, który był życzliwie nastawiony do mnie.

    double-facepalm napisała:

    > Trzeba było się nie wiązać z jej synem.

    Czy wychodząc za mąż jednocześnie kobieta żeni się z jego matką? Jakaś nierozerwalna więź matki z synem a żona to tylko taki parszywy dodatek do relacji mamuni z synem? Trójkąt z mamusią na czele? Nieodpępnienie jakieś?
  • double-facepalm 03.07.19, 17:19
    Przykre, ale trzeba było mieć rozum zanim się związało z jej synem
  • bi_scotti 03.07.19, 17:21
    barbra25 napisała:

    > Niektóre teściowe tak ma
    > ją albo jeszcze gorzej tak jak moja w swoich ocenach przekraczała wszelkie gran
    > ice kultury. W jej opinii oprócz tego, że byłam leniem i nygusem a zajmowanie s
    > ię dzieckiem to "nicnierobienie" nazwała mnie także kur wą, szmatą, dziw ką, me
    > ndą, gnidą i rudą małpą z odstającym brzuchem. Zero szcunku. (...) Straciła mój szacunek > do reszty po tym jak powiedziała abym spierda lała.

    Najwieksza zagadka dla mnie jest to, ze taka osoba wychowala faceta, za ktorego dalo sie wyjsc za maz surprised How did she do it? Jak to sie moglo stac, ze ktos poslugujacy sie takimi slowami/uzywajacy takich okreslen wypuscil w swiat ... fajnego? przyzwoitego? polite? nice? mezczyzne ... Hmmm ...
    Natura ludzka jest jednak nieustajaco fascinating wink Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • double-facepalm 03.07.19, 17:26
    Pewnie facet się sam wychował i nie jego wina ze miał taką matkę, plus forumka ossstro wtopila ze związkiem i dzieckiem z niezbyt odpowiednią (pod wzgledem uwiklan rodzinnych) osoba, life.
  • majenkir 04.07.19, 20:37
    bi_scotti napisała:
    > Najwieksza zagadka dla mnie jest to, ze taka osoba wychowala faceta, za ktorego
    > dalo sie wyjsc za maz surprised


    Ja czasem sama sie do meza smieje, jak to mozliwe, ze jest dzieckiem swoich rodzicow big_grin.
    Nie mowie, ze oni jacys okropni, ale jednak calkiem inni od swojego syna (dzieki bogu wink).

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • umi 03.07.19, 17:17
    Tesciowa tak sie martwi o swojego synka i wnuki, ze pracowicie drazy i podkopuje, zeby im rozpirzyc rodzine? Pomyslowa kobieta suspicious
  • beverlyja90210 03.07.19, 18:44
    Dziewczyny wpadłam na genialny pomysł, teraz jej mąż wyjeżdża w delegacje i postanowiłam zaprosić ja w tym czasie do nas.Bedzie przejeżdżał przez Wrocław to ich do nas podrzuci na 4 dni. Moj mąż podjął się ogarnięcia wieczorami 5 dzieci i będę chciała gdzieś ja wieczorem wyciągnąć żeby się rozerwała. Za dnia mąż weźmie na siebie cała prace w firmie a wtedy my wyjdziemy gdzieś z dzieciakami na aquapark czy gdzieś do parku poleżeć na kocu żeby się dziewczyna na chwile oderwała od tego kieratu,zjemy na mieście itp.Myslicie ze to dobry pomysł?
  • double-facepalm 03.07.19, 18:49
    A nie chcesz jej przypadkiem wziąć w celu zaopiekowania się Twoimi dziećmi z braku np przedszkola dyżurnego? Suabe trololo
  • beverlyja90210 03.07.19, 18:55
    ???
  • double-facepalm 03.07.19, 19:08
    No Twój mąż ogarnie wieczorem piątkę dzieci, przez resztę czasu ona będzie ogarniać i swoje i Twoje. Wyśmienity pomysł.
  • beverlyja90210 03.07.19, 21:42
    Przecież napisałam ze chce wyjść z nią wieczorem na winko na Rynek a na następny dzień pojechać razem z dzieciakami na aquapark to raz a dwa to już nudzisz dzieciaku ja rozumiem ze są wakacje ale może zrób coś bardziej produktywnego niż przesiadywanie na forum dla dorosłych kobiet
  • umi 03.07.19, 20:06
    Ja mysle, ze dobry, i dla Was i nawet dla dzieciakow, beda mialy atrakcję bawiąc się w takiej paczce. Przy okazji wsyp tesciowa, tylko dyplomatycznie. Takie mamusie lubia podkopywac, moze ona nie wie, ze tamta bruździ. Lepiej zeby wiedziala zanim sie obudzi z reka w nocniku.
  • smiechupara 03.07.19, 19:00
    Stanęłas w obronie kobiety? Powiedziałaś jak faktycznie wygląda to siedzenie w domu i jak Ty to widzisz. Bo jeśli nie, to kobieta tylko utwierdzila się w swoich racjach. Nie lubię sytuacji w których jedni "dosrywaja" a inni słuchają. Ale dementować albo ucinać.
  • beverlyja90210 03.07.19, 19:02
    Tak powiedziałam ze nie ma racji
  • smiechupara 03.07.19, 19:34
    Dzięki za odpowiedź. Myślę że pomysł z zaproszeniem może być fajnysmile, jeśli Ja lubisz i Tobie też będzie miło z nią spędzić czas. Bo jeśli tylko dlatego, że jest Ci Jej szkoda to może lepiej nie.
  • elizaj1 03.07.19, 19:44
    Nie ma tureguły to ze ktos musi gdzies byc na godzinę i ma umowe o prace poza domem nie znaczy ze sie bardzo przemęcza w robocie, bardzo dużo robi, tak samo pani domu moze siedziec na forum cały dzien a moze ostro zasuwać. Ilość wysiłku jaki sie wkłada w codzienne czynnosci i w domu i poza nim moze byc naprawde różny.Czym innym jest jednak odbior społeczny, napewno bedzie lepszy jesli kobieta robi badz nie robi niczego obciazajacego poza domem, bo tak poszła obecnie wajcha.
  • kosmos_pierzasty 03.07.19, 22:54
    0czywiście, że pracy w domu jest wystarczająco dużo. Tyle, że nie wykonuje się jej z wywieszonym językiem, jak jest na to cały dzień.

    A z tym byciem non stop w pracy jakby, jak ktoś pisał, to już kwestia podejścia. Ja np. z zasady nie robię nic w domu wieczorami i w weekendy.
  • kurt.wallander 04.07.19, 11:03
    kosmos_pierzasty napisała:

    > 0czywiście, że pracy w domu jest wystarczająco dużo. Tyle, że nie wykonuje się
    > jej z wywieszonym językiem, jak jest na to cały dzień.

    Dokładnie
    >
    > A z tym byciem non stop w pracy jakby, jak ktoś pisał, to już kwestia podejścia
    > . Ja np. z zasady nie robię nic w domu wieczorami i w weekendy.

    Ja sobie z kolei rozkładam prace na cały tydzień, a czasem "czekam na natchnienie" ze świadomością, ze jak czegos nie zrobię dziś, to jutro tez jest dzień smile
  • klaramara33 04.07.19, 00:37
    Wiesz kobiety mają różne podejścia do domu i do wychowania. Istnieją kobiety, które nie pracują zawodowo i w domu mało robią, z dziećmi nie bawią się, na podwórko nie wychodzą. Te kobiety są zwykle takie bardziej przy tuszy jak zauważyłam. Istnieją też kobiety , które dużo robią z dziećmi, zdrowo gotują, o dom dbają i ione rzeczywiście pracują ciężko. Jak zauważyłam to są szczuplejsze panie.
  • kropkacom 04.07.19, 09:33
    Nie wiem. Mi obiektywnie żal pań, które z pracy pędzą do domu robić zakupy, obiad i porządek. Poza tym muszą odbębnić wszystkie choroby dzieci, wizyty u lekarzy i tak dalej. Pan małżonek oczywiście oddaje się pełnoetatowej pracy (zawsze zostaje dłużej) i ma wspomniane rzeczy w dudzie. Niezaprzeczalnie jednak pani ma ma większy szacunek, pieniądze i zrozumienie dla bycia zmęczoną niż kobieta, która nie pracuje zawodowo. I tu mój żal się kończy, bo jednak jakieś profity z tego zaorania ma.

  • fawiarina 04.07.19, 10:43
    O nie, nigdy, przenigdy nie chciałabym być już kurą domową! Za nic w świecie! No, chyba, że bezdzietną, ale już mnie to nie dotyczy.
    Byłam tam, przeżyłam to. Cały okres ciąży i macierzyńskiego pracowałam "tylko z domu", więc wieczorami, gdy dziecko szło w końcu spać. A tak, cały Boży dzień w kółko :sprzątanie, pranie, zamiatanie, zakupy, gotowanie, przygotowywanie i planowanie wizyt gości, ogarnianie tych wizyt wraz z poczęstunkiem, animowanie dziecka od świtu do zmierzchu, pilnowanie napraw, rachunków, zabawianie zmęczonego pracą męża i sprzątanie po nim.
    Nigdy więcej.
    Dziecko poszło do placówki, ja wyszłam fizycznie do pracy, mieszkanie zostaje zamknięte i przez ten czas ktoś gotuje mojemu dziecku i je karmi, a do tego nikt nie bałagani 24 godziny na dobę. To oznacza, że nie jest tak, że mam tyle samo pracy co etatowa mama plus praca zawodowa.
  • fawiarina 04.07.19, 10:47
    Wysłało się za wcześnie, a chciałam napisać jeszcze, że:.
    W robocie poza domem po prostu odpoczywam, bo skupiam się na jednej rzeczy w danym czasie i żaden dwulatek nie brzęczy mi cały czas nad uchem "mama pac, mama weź, mama choć",nikt co chwila nie rozbija sobie kolan i nie tłucze misek. I nie wpada w histerię. To wszystko dopiero po godzinach pracy zawodowej.

    Serio, ogromnie podziwiam wszystkie mamy małych dzieci, które zamiast posłać je w czorty do placówek, zajmują się wszystkim same 24 na dobę. Dla mnie to ogromny wysiłek, doprowadzający do szaleństwa. Gdybym miała robić to kolejny rok, to bym autentycznie zwariowała.
  • stephanie.plum 04.07.19, 19:06
    lepiej bym tego nie ujęła.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • kurt.wallander 04.07.19, 11:06
    fawiarina napisała:


    A tak, cały Boży dzień
    > w kółko :sprzątanie, pranie, zamiatanie, zakupy, gotowanie, przygotowywanie i p
    > lanowanie wizyt gości, ogarnianie tych wizyt wraz z poczęstunkiem, animowanie d
    > ziecka od świtu do zmierzchu, pilnowanie napraw, rachunków, zabawianie zmęczone
    > go pracą męża i sprzątanie po nim.

    Zmęczyłam się samym czytaniem o tym. To nie była wina samego bycia w domu, tylko faktu, ze prowadziłaś gospodarstwo domowe samotnie, mając pod opieką nie tylko dziecko, ale i (niepełnosprawnego?) męża.

    > Nigdy więcej.
    > Dziecko poszło do placówki, ja wyszłam fizycznie do pracy, mieszkanie zostaje z
    > amknięte i przez ten czas ktoś gotuje mojemu dziecku i je karmi, a do tego nikt
    > nie bałagani 24 godziny na dobę.

    Kogos do opieki nad mężem tez znalazłaś? wink
  • hanusinamama 04.07.19, 13:24
    Ale to czekaj...ukłąd taki: Pan pracuje zarobkowo, Pani nie. W domu obowiązkami dzielą sie po połowie tak?? Czyli Pan jeko jedyny żywiciel rodziny....po pracy odwala swoja czesc obowiązków domowych?? Pani urodzona ksieżniczka czy jak? Bo rozumiem ukłąd: ja zarabiam na dom ty ten dom i dzieci ograniasz ale układ w ktorym Pani robi za etatową księzniczkę a Pan za jelenia juz nie...
  • pani-nick 04.07.19, 13:29
    smile 👍 cieszę się, ze ktoś to zauważył. Obstawiam, ze wątek teraz umrze wink
  • umi 05.07.19, 14:06
    No nie bardzo. Osoba nie pracujaca zawodowo nie wyrobi kilku pelnych etatow domowych - praczki, kucharki, niani do dzieci, pana zlotej raczki, ewentualnie osoby nadzorujacej inwestycje. To jest własnie meska retoryka - pracuj 24/dobe, a ja w pracy 8 godzin i jestem zmeczony. Od tego sie idzie na dłuższa mete pochlastac.
    Poza tym osoba bedaca w domu tez musi sie rozwijac, bo zglupieje. Maz ma w pracy szkolenia, delegacje, wyjazdy - w ramach tej pracy. Zona czesto nie ma nawet głupiego kursu jezykowego i czasu zeby sie spotkac z psiapsiolami na godzine kawy. Podczas gdy pan ma kilkugodzinna popijawe firmowa przy piatkuniu.. Wiec troche obiektywizmu i nie bronienia "biednych misiow". O ile sie nie jest bezdzietna, niepracujaca zona przy mezu ogarniajacym nie tylko prace zawodowa ale i wszelkie inwestycje i wszelkei domowe naprawy, z pania sprzatajaca, zarciem z pudelek, ogrodnikiem, petsitterka i co tam jeszcze, to sie jednak nie jest etatowa ksiezniczką.
  • hanusinamama 05.07.19, 14:18
    Ja nie bronie!!! Ja sie dziwie ze sama takim jeleniem jestem. Pracuje zawodowo i w połwie sie zajmuje domem i dziecmi. Powinnam nie pracować, byc na utrzymaniu męża, ktory po pracy dom ogarnie....Tutaj opisano układ: ja nie pracuje ale domem sie tez nie zjamuje, zajmuje sie mąż...
  • kurt.wallander 05.07.19, 14:22
    hanusinamama napisała:

    ...Tutaj opisano układ: ja nie pracuje ale d
    > omem sie tez nie zjamuje, zajmuje sie mąż...

    Kto taki układ opisał, bo jakoś nie zauważyłam?
  • fawiarina 04.07.19, 20:33
    Mąż w tym czasie zarabiał od świtu do zmierzchu, więc nie ogarniał niczego poza pracą. Zresztą był też niepełnosprawny w tych kwestiach.
  • hanusinamama 04.07.19, 23:24
    Ja myslalam ze mam fajnego meża. Ma fajny charakter, poczucie humoru, jest oczytany. Oboje pracujemy, oboje zarabiamy na dom wiec oboje sie tym domem i dziecmi zajmujemy. A tu widzę ze ja jestem frajerką- trzeba było szuakć jelenia ktory do 17 zarobi na mnie, na dom, na dzieci, a po 17 bedzie obrabiał dom i dzieci...
  • umi 05.07.19, 14:17
    A jak inaczej widzisz prowadzenie domu i wychowywanie kilkorga dzieci? Powanie pytam. Mąż pracuje 8 godzin i przez te osiem godzin zona ma ogarnac i dzieci i caly dom, a potem, kiedy on odpoczywa w domu, to co ona z tymi dziecmi robi? Wylacza guzik i sadza laleczki az do 8 rano nastepnego dnia, kiedy je wlacza? Zeby ona tez mogla nic nie robic i odpoczac?
  • hanusinamama 05.07.19, 14:22
    Ja nie wiem nie siedze w domu na pełen etat. Dla mnie nie fair jest układ: pani i pan pracują, pani odwala 2 etat w domu z dziecmi. Ale układ: Pan pracuje i zarabia, Pani nie...dom ogrania pan po pracy jest równie kuriozalny. Przy czym zauważ ze panie Dmowe tu sie wypowiadające mówią jasno ze sie nie przepracowuja w domu. Ze wszystko robią na spokojnie, maja czas na hobby na jezyki. Nie sa zatyrane jak te na etacie...
  • umi 05.07.19, 14:48
    Ja nie widze tego wpisu, gdzie pani nic nie robi w domu. Mozliwe, ze mi sie gdzies schowal. No, jesli calkiem nic nie robi, to nie fair.

    Ale weź pod uwage, ze tu sa tez bezdzietne w zwiazkach. Albo z dziecmi z promocji - idelnie grzeczne, samo sie pilnujace, zawsze zdrowe. W zyciu czesto nie jest tak idealnie. Wystarczy miec jedno dziecko z czymkolwiek, co wymaga czasowej chociaz rehabilitacji i nie jest tak kolorowo. Albo starszego rodzica do ogarniecia, dorosle chore rodzestwo itd. A faceci jednak czesto (przynajmniej ja sie tak spotkalam) probuja wykorzystywac ta retoryke do uzyskania jakiejs tam przewagi w zwiazku (szukajac wieloczynnosciowego robota - urodź dzieci, ogarnij je i dom, zapracuj na to... Tak sie cisnie pytanie - to na ch... w tym facet. Juz mniej roboty z kochankiem i ten sie przynajmniej ie zapusci).

    Ja tam osobiscie generalnie uwazam, ze pracujac i ogarniajac dom łatwiej sie zacharowac. Bo trudniej znaleźć zdrowy balans - czlowiek by chcial byc i zawodowo 100% i dom miec wydmuchniety i jesczze dzieciom poswiecic czas. W tym podziale zona w domu, maz w pracy jest jednak troche latwiej - albo sie nie przejmujesz praca zawodowa (w ogole, zero stresu) albo sie nie przejmujesz, ze Ci sprawy domowe wjada w zycie zawodowe (i nie wjezdzaja, od tego jest domowa połówka i zero stresu).
    Ale z drugiej strony bycie domowa polowka moze byc wq..wiajace jesli lubisz swoj zawod albo masz ograniczona tolerancje na dzieciecy swiergot i monotonię prostych czynnosci.
  • fawiarina 06.07.19, 10:21

    > Ale z drugiej strony bycie domowa polowka moze byc wq..wiajace jesli lubisz swo
    > j zawod albo masz ograniczona tolerancje na dzieciecy swiergot i monotonię pros
    > tych czynnosci.


    To ja. Kiedyś sobie uroiłam, że mogłabym być Panią domu, co to w pięknych sukniach lepi pierogi, a z leżaka na tarasie ogarnia mężowi firmę. Ojesu, jak się pomyliłam.
    Matką na pełen etat też próbowałam być, bo przecież macierzyński i te sprawy.
    Teraz mam dwie prace, wieczne tyły z robotą, dziecko po 16, obiady na szybko lub kanapki. I jednak tak jest póki co najlepiej.
  • kurt.wallander 05.07.19, 14:52
    hanusinamama napisała:

    panie Dmowe tu sie wypowiadające mówią jasno ze sie nie przepracowuja
    > w domu. Ze wszystko robią na spokojnie, maja czas na hobby na jezyki. Nie sa za
    > tyrane jak te na etacie...

    Dużo zależy od wieku dzieci. Jak miałam na stanie noworodka, dwulatkę i czterolatkę, to byłam o wiele bardziej zatyrana niż większość osób w pracy zawodowej. Z małymi dziećmi zresztą praca jest 24/24. I wtedy mąż po swojej pracy musiał i zając się dziećmi, i zrobic coś w domu, i nie odczuwał tego jako wykorzystywanie. A teraz to faktycznie, mam juz wreszcie! luz. A i mąż po pracy ma mniej obowiązków domowych. Co nie znaczy, że nie robi nic, bo to by było też dziwne.
  • mona-taran 05.07.19, 15:11
    Ludzie są różni jednak :p Ja robię wszystko wymienione, (no może oprócz jakiejś specjalnej obsługi chłopa, bo jest pełnosprawny) i tak mi pasuje, lubię to. Jasne, że bywam zmęczona, ale pracując poza domem też bywałam. A odkąd pracuję z domu i sama sobie ustalam czas pracy, to mam czas I chleb upiec I makaron ukręcić I na spacer wyjść. I nie zamierzam tego zmieniać, nawet jak młoda dorośnie do placówki. Mi dbanie o dom i rodzinę sprawia przyjemność po prostu.
  • barbra25 05.07.19, 15:16
    mona-taran napisała:

    > Mi dbanie o dom i rodzinę sprawia przyjemność po prostu.


    Prawidłowe podejście. Wybacz nstrętne pytanie ale jak widzi Twoją przyjemność Twoja teściowa?
  • mona-taran 05.07.19, 15:22
    Normalnie, jest włoszką 😁 sama nie pracowała, tylko zajmowała się domem i dziećmi, więc dla niej to normalna sprawa, że jak kobieta nie musi ( nie ma ciśnienia finansowego) to do pracy nie idzie :p Ja co prawda pracuję, ale tyle ile chcę . Ostatnio mało, bo mi się nie chce :p
  • thea19 04.07.19, 11:03
    eee, ja wg mojej szwagierki jestem bezrobotnym leniem, pasożytem wysysającym mojego biednego męża i materialistką bo nie pracuję w biurze 8-16 tylko sama sobie jestem szefem i mam klientów. Oczywiście to, że czasem dzień pracy trwa 14h i wieczorem nie mam nawet siły widelca utrzymać to nic takiego a młodszy w żłobku koczuje 9h (tu paradoksalnie fatalna ze mnie matka bo dziecko do żłoba oddałam). Ona za to nie robi nic ale jest baaaardzo zajęta i dzieci oddaje babci na weekendy bo musi się wyspać.
  • iwoniaw 04.07.19, 14:22
    Czekaj, czy ja dobrze zrozumiałam, że od "bezrobotnych leni" wymyśla Ci szwagierka, która sama nie pracuje, podczas gdy Ty prowadzisz działalność? big_grin


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • aga_mon_ber 04.07.19, 14:29
    Znam przypadek kobiety, ktora uważa, ze jesli kobieta pracuje, jest brudasem,leniem i nierobem. Według niej, takie kobiety uciekaja do pracy po to, poniewaz nie chce im sie myc garów a wszelakie obowiazki, ktore naleza do nich, spychaja na swoich biednych mezow, ktorzy po pracy powinni odpoczywac big_grin
    Co ciekawe, ta kobieta odkad wyszla za maz, nigdy nie przepracowala ani jednego dnia.

    Z moich obserwacji wynika, ze kobiety domowe nie sa szanowane przez inne kobiety właśnie.
  • iwoniaw 04.07.19, 14:39
    No tu mam obserwacje b. podobne - tzn. to inne kobiety krytykują inne, zarówno te "siedzące" w domu, jak i "uciekające" do pracy zawodowej. W sumie chyba nie słyszałam nigdy, żeby jakiś facet rozkmniał, co kobieta "domowa" w sumie robi całymi dniami i jak to wpływa na jej intelekt i cokolwiek, albo - odwrotnie - dziwował się, że jakaś pracuje i wypominał, że przez tę "fanaberię" ma tyły w pracach domowych tudzież w zadbaniu o dzieci. Nie słyszałam też zresztą, żeby jakiś facet wydziwiał nad innym facetem, że ten pracuje - ani że nie pracuje (nawet "zawodowych bezrobotnych" nie tykających domowych obowiązków, choć żyjących z pracy żony nie krytykują, tylko zazwyczaj podchodzą ze zrozumieniem do faktu, że jakoś "nie ma dla niego pracy" czy "do xyz iść nie może bo coś tam/nie opłaca się wcale"). Kobiety natomiast są bardzo krytyczne wobec siebie i wobec innych kobiet.


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • klaramara33 04.07.19, 17:15
    Z kolei ja spotkałam się z krytyką kobiet nie pracujących zawodowo przez mężczyznę. Mojego męża brat uważa, że takich kobiet nie szanują mężowie, chwali swoją żonę za szybkie pójście do pracy.
  • iwoniaw 04.07.19, 17:28
    Ale krytykował jakąś konkretną niepracującą panią, czy po prostu mobilizował własną małżonkę, żeby się nie rozbestwiała, tylko przynosiła swoją porcję polędwicy z mamuta?


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • klaramara33 04.07.19, 20:21
    Ogólnie krytykował kobiety niepracujące, argumentując, że to niczemu nie służy, gdyż trzeba dzieci jak najszybciej prowadzić do żłobka.
    Żony nie naciskał ale cieszył się, że sama chciała szybko do pracy.
  • majenkir 04.07.19, 20:45
    klaramara33 napisała:
    > Z kolei ja spotkałam się z krytyką kobiet nie pracujących zawodowo przez mężczy
    > znę. Mojego męża brat uważa, że takich kobiet nie szanują mężowie, chwali swoją
    > żonę za szybkie pójście do pracy.


    Powiedz szwagrowi, ze moj maz mnie szanuje. I jest z siebie dumny, ze potrafi zarobic tyle, zebysmy wszyscy zyli na przyzwoitym poziomie. Dla mnie to bardzo niemeskie jest takie czekanie co zona z pracy przyniesie wink.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • klaramara33 04.07.19, 20:58
    Szwagrowi nie chodziło tyle o pieniądze, co o rozwój dziecka (w żłobku ma kontakt z dziećmi, według niego dzieci trzeba socjalizować jak najszybciej) , natomiast żona, żeby nie straciła szacunku u niego. Moja teściowa nie pracowała 15 lat więc przypuszczam, że na podstawie obserwacji swoich rodziców takie wnioski wyciągnął. Moi teście nie tworzą szczęśliwego małżeństwa.
  • aga_mon_ber 04.07.19, 21:10
    Gdy straci pracę, to przestanie ją wtedy szanować?
  • klaramara33 04.07.19, 22:07
    Nie sądzę, że przestanie z automatu ja szanować. Poza tym ona sobie świetnie radzi, lepiej od niego.
  • aga_mon_ber 04.07.19, 22:48
    Czyli jest tyle warta, ile przyniesie w zębach kasy do domu wink
  • majenkir 04.07.19, 23:18
    klaramara33 napisała:
    > Poza tym ona sobie świetnie radzi, lepiej od niego.


    To raczej nalezy zadac pytanie, czy ona go szanuje wink.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • volta2 04.07.19, 18:53
    o nie, mój rozkminia codziennie co ja robię. strasznie mu żal, że nie może być mężem domowym. bardzo by chciał.
  • thea19 04.07.19, 15:02
    dokładnie tak
  • hukop 04.07.19, 14:52
    Ja pracuję po 5 godz dziennie, czwartki i weekendy mam wolne. W tygodniu robię zakupy, obiady. Sprzątam w czwartki, raz w tygodniu. Mąż pracuje, dobrze zarabia. On myje łazienkę, wyrzuca śmieci, czasami coś ugotuje i oczywiście zajmuje się naprawianiem różnych sprzętów, rzeczy w domu. Mam bardzo dobre i spokojne życie. Trochę pracuję, dużo mam czasu dla siebie, często wyjeżdżamy. Jak jesteśmy w weekend w domu, to w sobotę się razem relaksujemy, jakieś piwko, winko, muzyka. W niedzielę odpoczywamy, coś razem gotujemy, leżymy i oglądamy filmy. I tak spokojnie nam życie mija smile
  • volta2 04.07.19, 18:52
    i on tę łazienkę też w czwartek myje?
  • hukop 04.07.19, 19:43
    volta2 napisała:

    > i on tę łazienkę też w czwartek myje?

    Nie. Łazienkę myje w soboty.
  • volta2 05.07.19, 14:13
    czyli ten relaks sobotni to jakoś średni? skoro zaczynamy od mycia kibla... no ale zależy co tam kto za relaks uważa
  • hukop 06.07.19, 01:32
    volta2 napisała:

    > czyli ten relaks sobotni to jakoś średni? skoro zaczynamy od mycia kibla... no
    > ale zależy co tam kto za relaks uważa

    Tak, myje kibel cały wieczór, weź pomyśl trochę.
  • fomica 04.07.19, 19:58
    Dużo zależy od wieku dzieci. Inaczej się opiekuje trójką 2-3-latków, inaczej 10-latków. Ja osobiście uważam, że samej pracy domowej naprawdę nie ma tyle żeby zająć bite 10 h dziennie. Urlopy wychowawcze wspominam jako super czas spacerów, słuchania audiobooków, wychodzenia z domu bez pośpiechu, nawet te place zabaw przy ładnej pogodzie maja swój urok. Mam też pralkę, zmywarkę, zakupy przez internet, pieluchy jednorazowe, nosidła i różne udogodnienia dla dzieci, no i męża który też coś w domu robi. Dla mnie ideał to pracy zawodowa maks 5-6 h dziennie, wtedy ma się czas na wszystko, a niestety to chyba rzadkość, bo albo się tyra 8 h + 1-2 h na dojazdy, albo "siedzi" w domu.
  • hukop 04.07.19, 20:19
    Dokładnie. Jak już napisałam wyżej, pracuję po 5 godz. dziennie. Czwartki i weekendy mam wolne. Bardzo mi to pasuje, nie siedzę non stop w domu, ale też nie zapierdzielam jak osioł. Mam czas na spokojne zakupy, ugotowanie, posprzątanie i dużo wolnego czasu tylko dla siebie. Nie wyobrażam sobie tyrać od rana do wieczora, wracać z wywieszonym jęzorem do domu i jeszcze zrobić po pracy zakupy, posprzątać i ugotować. Można to zrobić wtedy w weekend, ale co to za życie?! W tygodniu pracować, a w weekendy robić w domu. Dlatego bardzo mi odpowiada, tak jak mam teraz.
  • kurt.wallander 04.07.19, 22:50
    fomica napisał:

    > Dużo zależy od wieku dzieci. Inaczej się opiekuje trójką 2-3-latków, inaczej 10
    > -latków. Ja osobiście uważam, że samej pracy domowej naprawdę nie ma tyle żeby
    > zająć bite 10 h dziennie.

    Ale skąd pomysł, że praca, zarobkowa czy nie, ma zajmowac człowiekowi 10 h dziennie?


  • noemi29 04.07.19, 23:15
    "Siedziałam" w domu do 4 roku życia dziecka. Nie było łatwo i nie dam sobie wmówić, że byłam leniem. Nawet nie wiedziałam co to fejs, a jak zarejestrowałam się raz na ematce, żeby napisać rozpaczliwy post, to tyle czasu nie używałam, że konto mi wygasło.
    Ale prawdziwy hardkor zaczął się wtedy, gdy wróciłam do pracy na cały etat. To dopiero jest spięcie pośladków. Jestem wykończona do cna. W życiu nie byłam tak zmęczona.
  • noemi29 04.07.19, 23:36
    Aha, no i mąż też jest bardziej wykończony. Jak nie pracowałam, to on tez miał więcej czasu na odpoczynek. Np.urlopu nie musiał brać po to, żeby ogarnąć dziecku lekarza czy być z nim w czasie choroby czy wolnego w placówkach.
  • katja.katja 05.07.19, 07:29
    Współczuję.
    Praca większości kobiet to najczęściej orka na ugorze mająca na celu opłacenie bieżącego życia i rachunków, a nie "ciekawe, rozwijające projekty, wyjście do ludzi i nie głupienie w domu".
    Jak myślę o 8 godzinnym dniu pracy (plus zwykle łącznie godzina dojazdu) robi mi się słabo, z wyboru mając pełną miskę bym nie poszła. Gdy pomyślę, że po takim dniu pracy mam obrobić dzieciska robi mi się jeszcze słabiej.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • fawiarina 06.07.19, 10:30
    No, bo to jest orka. Kiedyś jak widziałam ludzi na tej orce, to od samego patrzenia robiło mi się słabo. Ale rodzicielstwo od samego porodu jest tak wymagające, że człowiek szybko się przyzwyczaja do tego kieratu i potem już nie umie usiedzieć. Też się czasem zastanawiam skąd właściwie mam siłę to wszystko ogarniać. To jakoś siłą rozpędu leci. Jak kiedyś usiądę to pewnie już nie wstanę big_grin
  • smillla 05.07.19, 09:08
    Ja zawsze chciałam być szanowaną kobietą domową, ale nie spotkałam mężczyzny, który by mnie widział w tej roli, a na związki miałam kandydatów tylko takich, którzy chcieli, żebym i zarabiała na etacie, i zajmowała się domem (drugi etat), czyli strasznie mnie nie szanowali. Nolens volens, jestem samodzielną, pracującą mamą. Tak sobie pourządzałam, że w domu nie mam nadmiaru pracy (gros ciężkiej pracy domowej generuje roszczeniowy mężczyzna w domu, więc jak go nie ma, odpada 3/4 domowego etatu), swoją pracę zawodową lubię, ale... aby sobie nie psuć humoru refleksją "inne mają lepiej", przestałam się zadawać z kobietami domowymi. Niech mnie nie kole w oczy cudze szczęście. A już najbardziej nie zadają się z kobietami domowymi żyjącymi z 500+ i zasiłków, gdyż te żyją z mojej ciężkiej pracy, dosłownie żerują na mnie. Bardzo często domowe kobiety czynią do mnie przyjacielskie podchody, ale nic z tego, nie zamierzam im poświęcać czasu i energii. Te przy mężu i tak mają słodkie życie, że niewiele rozumieją z moich problemów, więc niech ich damami do towarzystwa będą inne kobiety domowe. Zasiłkowiczki dość już wyżerowały na mojej kasie, abym miała jeszcze oferować im swoje towarzystwo. Moje wsparcie, czas, uwagę oddaję wyłącznie innej kobiecie, która jest jak ja: pracuje i zajmuje się domem.
  • katja.katja 05.07.19, 09:18
    Ja zawsze chciałam być szanowaną samotną matką bo po co mi chłop? Kłopot tylko. Jednak gdy poznałam Mietka wszystko się zmieniło i wspólnie stworzyliśmy rodzinę.
    Tak sobie poukładałam, że mam i pracę zawodową i pełną rodzinę, Mietek to klasa facet - pomoże i przy dziecku i w domu i jeszcze pieniądz niezły do domu przynosi.
    Nie chcę sobie psuć refleksji "a samotne matki mają lepiej bo nie muszą obrabiać jeszcze chłopa" towarzystwem samotnych matek (a kto wie, może jakaś franca poleci na mojego Mietka i mi go odbije?), więc ich unikam. Często są roszczeniowe, chcą dodatków i zasiłków na nich, w pracy uważają, że to one mają najgorzej bo nie mają z kim dzielić rodzicielstwa. Bardzo toksyczne, dla nich każdy chłop to wróg, ale czasem jak zdarzy się jakiś wyjątek to nie ma przebacz - wezmą się nawet za męża innej matki, zero skrupułów.
    Z tego powodu nie chcę oferować im mojego towarzystwa, wolę towarzystwo innych matek mających mężów, a one niech sobie szukają towarzystwa wśród samych swoich.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • smillla 05.07.19, 09:37
    No i to jest zdrowe podejście: Jeśli czujesz, że towarzystwo jakiejś grupy społecznej stanowi dla ciebie dyskomfort, a nie umilenie życia, to nie wchodzisz w to towarzystwo. Nikt nie jest masochistą - poza masochistami. na szczęście nie ma obowiązku przyjaźnienia się z każdym i wolno sobie dobierać przyjaciół wedle gustu.
  • fawiarina 06.07.19, 10:33
    Też jestem samodzielną mamą, ale mnie to akurat wuj obchodzi co, kto, skąd w otoczeniu ma. Jak już mam czas i okazję w ogóle z kimkolwiek się zadawać to sikam ze szczęścia smile
  • an.16 05.07.19, 14:09
    Dorosły człowiek bez deficytów powinien zarabiać.
  • majenkir 05.07.19, 15:57
    Bo?

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • katja.katja 05.07.19, 20:44
    Żeby nie mieć czasu na myślenie.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • barbra25 06.07.19, 08:07
    Żeby nie mieć czasu na myślenie o tych pięcioro dzieci w domu. Czy odrobili lekcje, czy nie głodne itd.?
  • fawiarina 06.07.19, 10:35
    Nie zgadzam się. Gdybym była hiperbogata i nie musiała pracować, to pewnie bym trochę jednak pracowała. Ale niekoniecznie zarobkowo, niekoniecznie w zawodzie, tylko hobbystycznie, na wolontariacie.
  • barbra25 05.07.19, 14:40
    Czy ta Twoja ciocia a teściowa leniwej matki pieciorga dzieci widziałaby swojego syna w odwrotnej roli? Znaczy się rano jej syn wstaje jako pierwszy i szykuje swojej pracującej zawodowo żonie śniadanie do pracy, potem on zawozi wszystkie dzieci do placówek oświatowych i może wreszcie się lenić czyli wstawia pranie bez pośpiechu, wychodzi po zakupy i gotuje dla siedmiu osób dwudaniowy świeżutki obiad, odbiera dzieci z placówek, podaje do stołu, potem sprząta, składa wyprane ubranka dzieci do szafek, prasuje, rozwiesza firanki aby było czyściutko na przyjazd mamusi, bawi się z dziećmi które pokłóciły się ze sobą, odkurza, zamiata, myje podłogi aż w końcu zjawia się jego mama (żona nadal w pracy bo to tyranie na rodzinę) i tu moje pytanie: czy te czynności wykonane przez jej syna w dalszym ciągu są nic nie robieniem? Mamunia w końcu zadowolona że syn nie musi tyrać na rodzinę?
  • aga_mon_ber 05.07.19, 16:09
    Też nie byłaby zadowolona, ponieważ według niej, synowa obijałaby się w pracy a jej biedny syn, musiałby przejąć jej obowiązki.
    Takim nie dogodzisz, choćbyś staneła na głowie.
  • iwoniaw 05.07.19, 16:19
    Dlatego też nie należy podejmować nawet prób dogadzania w tej kwestii komukolwiek postronnemu. Nawet w tym wątku panie prześcigają się w zapewnieniach, jak to będąc w domu zasuwają na 300% normy i o ile wyższy standard wszystkiego w ten sposób zapewniają rodzinie, czy odwrotnie: że pracują i zarabiają, ale czują się w obowiązku powalczyć o uznanie przez świat, że wcale w tym czasie im chałupa nie zarasta a pierogi nie są z garmażu. Bo nie dajcie bogowie, jeszcze by ktoś pomyślał, że pani w domu głównie korzysta z braku bata nad sobą, możliwości wysypiania się i dowolnego dysponowania swym czasem, a pani w pracy ma okazję na wyrwanie się od kieratu domowo-dzieciowego, podtrzymywania kontaktów z dorosłymi ludźmi i zarobienia pieniędzy i to jest jej główna motywacja, a nie zbawianie świata. No bo jak to tak, żeby - w domu czy w pracy - ktoś nie urobił się po łokcie i nie padał na nos, tylko żył sobie przyjemnie i rozrywkowo, nie mając za priorytet cudzej wygody? big_grin Zgroza, panie, zgroza!


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • smillla 05.07.19, 20:19
    O, to, to! smile
  • pani-nick 06.07.19, 07:38
    Lubię to 👍
  • fawiarina 06.07.19, 10:37
    Zgoda co do słowa smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.