Dodaj do ulubionych

Obiecana historia - kredyt weselny

03.07.19, 20:10
W sobotę byłam na weselu u swojej siostry. Rodzonej, starszej o 4 lata. Wesele na ok. 100 osób. Zorganizowane w domu weselnym, pełna obsługa, wszystko na naprawdę nie przyzwoitym poziomie. W niedzielę poprawiny, nastrój tradycyjnie kacowy i w takowym właśnie miałam okazję z siostrą dłużej porozmawiać. Mieszamy w innych miastach, nie mamy częstego kontaktu, na weselu byłam gościem, a nie żadną druhną, świadkiem czy chociażby bliską przyjaciółką, która pomagała przy różnych kwestiach. No w każdym razie siostra przyznała, że razem z mężem wzięła 50 tys. kredytu na to wesele. Dlaczego akurat tyle? Bo na tyle umówili się z organizatorami (w cenie już wszystko wszystko, czyli także kwiaty, zdjęcia, filmy, tort, transport, alko itp. itd.) + koszty kościelne. Z kopert wyszło niecałe 28 tys., czyli do spłacenia 22 tys. + koszty kredytu. Mieszkają w wynajętym mieszkaniu, dziecko w drodze, sytuacja finansowa zdecydowanie poniżej średniej, ale zdecydowali się na takie wesele. Na pytanie "dlaczego", dostałam zaskakującą odpowiedź "bo tak naprawdę nie wyobrażaliśmy sobie, że można to zrobić inaczej". Nie wiem jak się potoczy to wszystko dalej, ale jednak dla mnie to jest dziwna postawa. Kredyt spłacać będą 2 lata. Moim zdaniem nie było warto.
Edytor zaawansowany
  • ichi51e 03.07.19, 20:15
    Siostre chyba buk opuscil.
    Z drugiej strony 30k na 24... kurcze caly czas ponad tysiac zloty miesiecznie w bloto. Siostra ile ma lat? Ja juz sie zblizam do 40 i bym nie dala

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • umi 03.07.19, 20:47
    Buk sie wykopal i poszedl rosnac i rzucac cien do innego ogrodu, zatem ja pewnie przegrzalo suspicious
  • double-facepalm 03.07.19, 20:56
    Siostra jest totalnym lemingiem, ciekawe w co jeszcze da się wrobic. Impreza ni uja tyle nie warta, ale branża wedding plannerow widać ma się dobrze. Jeżeli oczywiście watkodajka nie robi jakiegoś antymarketingu szemranego ofc.
  • szpil1 03.07.19, 20:15
    No, moim też nie. Ale skoro Twoja siostra i jej mąż chcieli... Ja osobiście bym wolała skromne wesele albo i ślub bez wesela tlko z obiadem, a w zamian pojechać w jakieś fajne miejsce na dłużej, ale co kto lubi.
  • asfiksja 03.07.19, 20:21
    Gdyby moje dziecko chciało coś takiego zrobić to starałabym się zrozumieć, co poszło nie tak. Czy siostra miała jakieś epizody kompulsywnego wydawania z zadłużaniem się?
  • maniaczytania 03.07.19, 20:27
    gdyby Twoje dziecko chciałoby coś takiego zrobić, bo takie miało marzenie, to nie wsparłabyś?

    --
    "Pomyślę o tym jutro"
  • cosmetic.wipes 03.07.19, 20:37
    Ja nie. Zasadniczo nie wspieram głupich decyzji.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • aqua48 03.07.19, 20:39
    maniaczytania napisała:

    > gdyby Twoje dziecko chciałoby coś takiego zrobić, bo takie miało marzenie, to n
    > ie wsparłabyś?
    >
    No ja zdecydowanie nie wsparłabym. Wybijałabym z głowy.
  • maniaczytania 03.07.19, 20:41
    przykre w sumie. Jak to było - współczuję Twoim dziecią wink

    --
    "Pomyślę o tym jutro"
  • cosmetic.wipes 03.07.19, 20:52
    Ty byś wsparła decyzję swojego dziecka, żeby wrzucić 50 tysięcy złotych polskich do pieca?

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • maniaczytania 03.07.19, 20:59
    Ja z tych, co uważają, że marzenia dzieci należy wspierać. W tym przypadku pewnie wsparłabym finansowo, żeby nie musiało wrzucać tych pieniędzy do pieca.

    --
    "Pomyślę o tym jutro"
  • double-facepalm 03.07.19, 21:02
    Wesele a raczej przyjecie można zrobic i za 15% tej kwoty. Kwestia priorytetow. Można też się w ogóle nie pobierać, skoro sytuacja niepewna i ślub z powodu wpadki.
  • cosmetic.wipes 03.07.19, 21:08
    maniaczytania napisała:

    > Ja z tych, co uważają, że marzenia dzieci należy wspierać.

    Ja na szczęście najpierw filtruje mózgiem, a ewentualnie potem wspieram lub nie.


    W tym przypadku pewn
    > ie wsparłabym finansowo, żeby nie musiało wrzucać tych pieniędzy do pieca.
    >

    Ale ono chce spalić 50 tysi. Nieważne czy z kredytu, czy od ciebie.


    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • maniaczytania 03.07.19, 21:55
    życie ma się jedno, kiedy indziej spełniać marzenia?

    --
    "Pomyślę o tym jutro"
  • misterni 04.07.19, 13:53
    maniaczytania napisała:

    "życie ma się jedno, kiedy indziej spełniać marzenia?"

    Wtedy, kiedy na nie stać. Wesele za 50 tys, to sobie można organizować, gdy są wolne środki na ten cel. Kredyty, czy wiszenie na rodzicach w tej kwestii, jest niepoważne.





    --
    Wszystko można, co nie można, byle z wolna i ostrożna.
    Misterni
  • marisol25 04.07.19, 16:36
    maniaczytania napisała:

    > życie ma się jedno, kiedy indziej spełniać marzenia?
    A jak zapragnie spróbować dopalaczy to też wesprzesz?przykład może i z tyłka ale pokazuje że mądry rodzić to ten który wie jak pomóc mądrze.uleganie każdemu,nawet idiotycznemu kaprysowi to nie jest mądra miłość i nie na tym polega życie.chyba,że ktoś na epizod manii (jeszcze pół biedy,jak czytania 😂😁😂)
    W sytuacji autorki puknelabym się w leb-potem będą wpieprzac weselne wspomnienia na obiad ikarmic niemowlaka powietrzem albo zebrać po rodzinie .pomoglabym zorganizować wesele marzeń ale na pewno nie za 50 tysi-dzisiaj jest taki wybór ,że tylko idiota płaci jak leci za najdroższe.pfff całe szczęście że moja młoda ma dopiero 6 lat xddd
    >
  • aqua48 03.07.19, 21:23
    maniaczytania napisała:

    > Ja z tych, co uważają, że marzenia dzieci należy wspierać. W tym przypadku pewn
    > ie wsparłabym finansowo,

    Ja z tych co uważają, że są marzenia realne i nierealne, a spełnianie tych ostatnich w pewnych sytuacjach życiowych może być wręcz szkodliwe i nieść długofalowe skutki. I nie mam wolnych środków finansowych na cudze nierealne zachcianki.
    Na szczęście moje dzieci oraz ich małżonki myślą podobnie jak ja.
  • asfiksja 03.07.19, 21:39
    To było marzenie realne, historycznie rzecz biorąc się ziściłowink Ale są też marzenia głupie i mądre.
  • hanusinamama 04.07.19, 11:18
    Ale czego?? Ze uczy dzieci ze nie zyje sie na kredyt? Ja tez bym wybijała. Tzn nie wspierałabym w tym...ich pomysł, ich kredyt ich problem.
  • asfiksja 03.07.19, 20:41
    Oczywiście, że nie. Nawet gdyby chciało wzięty kredyt 50K wpłacić na cel dobroczynny też bym tego pomysłu nie wspierała. Pomysł z urządzeniem potlaczu na kredyt jest zupełnie absurdalny.
  • asfiksja 03.07.19, 20:43
    Aaa, ty może pytasz o to, czy wsparłabym FINANSOWO z własnej kieszeni? Też oczywiście nie. I jeszcze wyśmiałabym.
  • dominika9933 03.07.19, 20:59
    Nigdy w życiu. Na szczęście mam rozsądne dziecko, a wesel w naszej rodzinie takich się nie robi. Przy czym szanuje wybór każdego do imprez, jakie robić sobie chce, ale, żeby kredyt na wesele? I to jeszcze nie mając zbyt łatwego startu? Wszystkiego dobrego dla siostry
  • auksencja15 03.07.19, 20:22
    Może mieli takie marzenie?
  • sofia_87 03.07.19, 20:34
    W pewnych sytuacjach należy zweryfikować marzenia i pomyśleć realnie.
    W przypadku gdy jest dziecko w drodze, brak mieszkania i niskie dochody małżonków nikt rozsądny nie myśli o weselu na kredyt.
    Ja zdecydowałabym się w takiej sytuacji na obiad dla najbliższych po ślubie
  • double-facepalm 03.07.19, 21:06
    Ja bym zadbała o antykoncepcje zamiast robić ślub z powodu wpadki, zreszta pewnie kredyt w jakimś wyrwidencie wzięli i szykuje się upadłość konsumencka jak ta lala.
  • sofia_87 03.07.19, 21:25
    Na antykoncepcje już raczej za późno. Nie doczytałam też, że chodzi o wpadkę, ale może było w wątku, do którego odnosi się autorka wątku.
    Tym bardziej, jeśli ślub z powodu wpadki, to rozsądniejsze byloby ograniczenie się do skromnego obiadu
  • double-facepalm 03.07.19, 21:33
    W tym wątku jest o ślubie bo dziecko w drodze. Spanikowali i zlecili zewnętrznej firmie organizacje imprezy, stad koszty z doody. Z głową i nie na lapu-capu można by się zmieścić ze wszystkim w max 30-40% tej kwoty i bez długów.
  • faszonta 03.07.19, 21:41
    Buahahahah wesele pod koniec czerwca (NAJPOPULARNIEJSZY termin!) za 30-40% kwoty smile))) Masz jakikolwiek kontakt z rzeczywistością finansową??? Fantazjujesz dziewczyno. 50 tys. na wesele dla 100 osób to wcale nie jest dużo. W pałacu czy dworku zapłaciłaby jeszcze więcej. Znasz stawki dobrych fotografów, DJów, zespołów, filmowców, kwiaciarzy, oświetleniowców, kościoła i oczywiście samego lokalu (powierzchnia + żarcie + alko + obsługa), fajerwerki, wypożyczenie samochodu? Piszesz bzdury, poczytaj o cenach, policz i jeśli nadal wyjdzie Ci 30-40% za 100 osób od 50 tysięcy, to koniecznie zaskarż swojego nauczyciela matematyki.
  • double-facepalm 03.07.19, 21:50
    Bez poprawin (=z samym śniadaniem zamiast) się da, spokojnie, gdybym nie była na takim weselu niedawno, bym nie podała kwot. Termin zabookowany ponad rok wcześniej. Tutaj założę się ze oswietleniowcow (uwaga: na wesele a nie na plan filmowy jakiegoś hitu kasowego, co ma Oscary zdobyc 😂😂😂😂) i polowy tego sztabu o ktorym wypisujesz, nawet nie było.
  • ichi51e 04.07.19, 08:37
    Da sie wszystko ale jak ktos chce na wypasie to faktycznie 50k malo. Bylam kiedys na weselu co pewnie koszty szly w miliony wink

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • thea19 04.07.19, 10:06
    sam talerzyk to się od 200zł za osobę zaczyna czyli już mamy 20tys, do tego alko, stroje (sama sukienka to kilka tysięcy), obrączki, dj lub kapela (od 2tys za dj w górę do 6-7tys? za kapelę), fotograf (3tys?), kamerzysta (3tys?, strzelam bo nie znam aktualnych cen), opłaty w kościele, samochód, fryzjerzy, makijaż i paznokcie, kwiaty, zaproszenia. Pewnie wszystko można zrobić po taniości, sukienkę pożyczyć, kamerzystę olać, fotografa wziąć za pół darmo co sobie portfolio chce zrobić a najlepiej w cale wesela nie robić ale 50tys to nie jest jakaś szczególna kwota za wesele na 100 osób. Ja 9 lat temu miałam przyjęcie weselne na 30 osób za prawie 20tys, z czego sama zajęłam się oprawą kwiatową i miałam taniego dj, był tylko fotograf, restauracja taniej mi policzyła bo właścicielka to koleżanka mojej mamy a transport limuzyną dostałam w prezencie.
  • babcia.stefa 04.07.19, 10:28
    Mieliśmy ślub z przyjęciem w dworku, jedna z najdroższych miejscówek weselnych w województwie. Owszem, nie było 100 osób, tylko koło 50, ale to nadal spora liczba. Kosztowało nas to koło 1/3 tej kwoty.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • marisol25 04.07.19, 16:44
    faszonta napisała:

    > Buahahahah wesele pod koniec czerwca (NAJPOPULARNIEJSZY termin!) za 30-40% kwot
    > y smile))) Masz jakikolwiek kontakt z rzeczywistością finansową??? Fantazjujesz dz
    > iewczyno. 50 tys. na wesele dla 100 osób to wcale nie jest dużo. W pałacu czy d
    > worku zapłaciłaby jeszcze więcej. Znasz stawki dobrych fotografów, DJów, zespoł

    >buhahaha,wesele dla 100 osob na krechę.dziewczyno jak się nie ma miedzi to się na doopie siedzi a nie sadzi na kim Kardashian.
    To po pierwsze.
    Po drugie zayebiscie zabawne są te ceny i przygotowania jak do oscarowej nocy,w momencie kiedy wielkie G to obchodzi cały świat ,no może prócz rodziny i znajomych królika.
    Jak ktoś wychodzi za milionera to luz natomiast 99% to są zakompleksione myszki ,które zadłużają się żeby poczuć się jak w Dubaju 😂😂
    Oprzytomniej dziewczyno i nie krzycz na ludzi bo ja bym też potrafila zorganizować sobie wesele w. O wiele lepszym stylu i za mniejszą kasę.


  • sofia_87 03.07.19, 22:07
    Ok, nie doczytałam.
    Ale skoro siostra starsza od autorki wątku, to raczej nie jest już 20 latka, w tym wieku powinno się juz myśleć rozsądnie i nie brać ślubu z powodu wpadki
  • taki-sobie-nick 03.07.19, 22:09
    powinno się juz myśleć rozsądnie i nie brać ślubu z powodu wpadki

    Wykluczasz, że chciała wziąć ślub z danym facetem?
  • double-facepalm 04.07.19, 00:31
    Wykluczam ze akurat tak szybko.
  • kocynder 04.07.19, 00:47
    A ja marzyłam żeby zostać Winnetou. I co powinnam z pióropuszem na łbie zasuwać w korpo? A, jeszcze pierw się zoperować, bo płeć mam jakąś odmienną... A marzenia nic tylko spełniać... big_grin
    A z nieco bardziej realnych - marzyłam kiedyś żeby mieć hodowlę psów rasowych - konkretnie rasy ogar polski. No i co? No właśnie: o0kazało się, ze jestem za mało ruchliwa dla tych, było nie było psów myśliwskich i nie miałam nigdy ogara. Miałam za to psy innych ras, bardziej odpowiednie do mojego trybu życia i aktywności. Analogicznie: może młodzi mięli takie marzenie, ale mając dziecko w drodze i zerowe warunki materialne - powinni byli sobie swoje marzenia "przefiltrować" i nie "zakładać hodowli ogara polskiego" w mieszkanku w bloku przez osobę będacą w pracy 11 godzin dziennie... A oni właśnie to zrobili, jak para smarkaczy, a nie dorosłych, myślących ludzi.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • default 03.07.19, 20:28
    Ja w ogóle nie rozumiem idei wesela, a juz takie na które ludzi nie stać to calkowity kosmos.
    Z drugiej strony - każdy się bawi jak lubi. Jeśli to było ich marzenie, spełnili je, są zadowoleni i będą wspominać z rozrzewnieniem - to co tu rozkminiać.
  • umi 03.07.19, 20:35
    Mieli takie marzenie i chcieli je spelnic. Do grobu pieniedzy nie wezma, a ponoc w chwili smierci najbardziej zaluje sie straconych okazji. Z kasa poszaleli wedlug mnie, jesli sytuacja nieciekawa i dziecko w drodze, ale... jesli to w Pl, to na 500+ sie zalapia, jesli oboje maja prace, to na macierzynskim ona nie zostanie bez niczego.. .Takze tego... moze ich po prostu stac na to marzenie wink
  • cosmetic.wipes 03.07.19, 20:39
    Gdyby nie zrobili wesela, to też by kasy do grobu nie wzięli, bo jej nie mieli. Czyli byliby na zero, ale spełnili Marzenie i są na minusie. Zaiste, szczyty rozsądku.

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • umi 03.07.19, 20:45
    Maja wspomnienia i to, co przezyli. Zycie mozna wypelnic albo dobrymi, albo zlymi, albo takimi byle jakimi zdarzeniami. Mozna cale zycie ciułać i umrzeć z okragla suma na kontach w Szwajcarii, ale w nieogrzewanej kawalerce i dziurawych skarpetkach (przerysowuje). Moze im sie marzylo cos takiego, tak jak komus innemu np. safari w Afryce. Ja bym sobie takiego dlugu nie zrobila, ale jesli chca splacic w dwa lata, to raczej ich stac.
  • asfiksja 03.07.19, 20:49
    No wspomnienia mają pewnie super, skoro już na poprawinach tak się ochoczo dzielili radością, która stała się ich udziałem.
  • 35wcieniu 03.07.19, 20:54
    Mam nadzieję że wspomnienia są zaiste fenomenalne. Jak zyję nie widziałam żadnej sytuacji weselnej, która byłaby warta wydania na nią 50 tysięcy, no ale z całą pewnością akurat to było tak niesamowite że nie żal tych pieniędzy. Na bank.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • ichi51e 03.07.19, 21:11
    Mogli za te 50k kawal swiata zwiedzic...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • double-facepalm 03.07.19, 21:30
    ichi51e napisała:

    > Mogli za te 50k kawal swiata zwiedzic...
    >
    Mogli się nie zapozyczac i być do przodu o koszt kredytu oraz cyrk zwany małżeństwem i późniejszym rozwodem.
  • hanne_lore 03.07.19, 22:03
    ichi51e napisała:

    > Mogli za te 50k kawal swiata zwiedzic...
    >
    Nie wszyscy lubią podróże. Wiem, to bardzo niemodne i wstyd się przyznać, ale się zdarza.
  • ichi51e 04.07.19, 08:34
    No wlasnie - widac podrozy nie lubia a lubia huczne wesela. Idac tym tropem pewnie wyprawia chrzciny i sie odkuja

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hanusinamama 04.07.19, 11:21
    Tylko ze kasa dawana na chrzciny to jest raczej dla dziecka...a nie na spłate kredytu za wesele rodziców...
  • dyzurny_troll_forum 04.07.19, 11:27
    hanusinamama napisała:

    > Tylko ze kasa dawana na chrzciny to jest raczej dla dziecka...a nie na spłate k
    > redytu za wesele rodziców...

    Serio!? To może wiesz co się stało z legendarną kasą z komunii!?

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • hanusinamama 04.07.19, 12:11
    Z jakiej komuniI???
  • dyzurny_troll_forum 04.07.19, 12:15
    hanusinamama napisała:

    > Z jakiej komuniI???

    Na przykład z Twojej komunii....

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • hanusinamama 04.07.19, 13:12
    MOja komunia była prawie 30 lat temu. Dosłam zegarek, kalkulator, wszystkie tomy Ani z Zielonego wzgórza i tyle....obiad komunijny mama ugotowała w domu.
    Kasa ktora dostaja moje dzieci idzie na ich konto. Goscie dają dziecku a nie rodziom...
  • double-facepalm 04.07.19, 16:56
    Idac tym tropem to muszą interesownie chrzestnych wybrać, i nie, zwykle chrzciny się ni xuja nie zwracają.
  • hanusinamama 05.07.19, 00:00
    A to zalezy jaka masz rodzine. Ja od strony męża mam kilka osob naprawde mega bogatych. Jeden wujek zapewne rzuciłby kwote 5 cyfrową. Ciotka zapene ponizej 10 tysiaków by nie zeszła w prezencie...ale my nie utrzymujemy kontaktów. Wiec jakbym ich zaprosiła to włąsnie po to zeby zarobic na imprezie...a to jest słabe.
  • umi 05.07.19, 09:56
    Moze chcieli jakies ekstra bajery i moze uwazaja, ze to jedna jedyna okazja na cale zycie. Ludzie maja rozne priorytety. Dla niektorych dzien slubu jest wyjatkowy. Rownie dobrze mozna miec bol d. ze ktos przepuszcza lekka reka kilka setek czy nawet tysi na gry online. Ani sie nie naje, ani nie pozwiedza, kregoslup mu idzie przeez siedzacy tryb zycia, okulary trzeba kupowac stale nowe, bo wzrok juz nie ten i jeszcze czasu to zrzera mnostwo, a jest wielu takich, co wola to niz nawet miche czegos smacznego (nigdy nie zrozumiem, ale cóz suspicious). Ja bym tak srodkow nie rozdysponowala, ale oni maja swoj priorytet jak widac. I dwuletni kredyt to nie jest jakos dlugo.
  • cosmetic.wipes 03.07.19, 20:54
    Gdyby zrobili kameralne przyjęcie na skalę swojego statusu finansowego, to zapadliby na amnezje?

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • double-facepalm 03.07.19, 20:59
    Nawet gdyby poszli z samymi świadkami do USC, bez żadnego fetowania, też by nie zapadli.
  • hanusinamama 04.07.19, 11:19
    Serio? Tez miałam wesele. Na 100 osób. Tak fajne było...ale zeby to latami wspominać???
  • szmytka1 03.07.19, 20:48
    Dla mnie dziwnie skapi goscie na tym weselu byli. W moich okolicach jest tradycja 300 od osoby za tzw talerzyk. Wiem, bo rozpytywalam idac rok temu na wesele wink 100 osob x 300 zl i juz 30 tys powinno byc. Te wspomniane 300 to umowne minimum. Wiem, ze niektorzy daja wiecej. Mnie na wiecej nie bylo stac i sprezentowalam mlodej parze owe minimum od osoby.
  • szmytka1 03.07.19, 20:51
    To takie pierwsze skojarzenie i za szybko wyslalam. Ja wesela nie mialam. Obiad uroczysty tylko po usc. Czasami zaluje ale jestem skapa chyba i jakbym miala wolne 50 tys to pewnie spoYtkowalabym inaczej hehe
  • szpil1 03.07.19, 21:16
    szmytka1 napisała:

    > jakbym miala w
    > olne 50 tys to pewnie spoYtkowalabym inaczej hehe

    No, ale tu wolnych 50 tys. nie było skoro musieli wziąć kredyt.
    Ja tak jak Ty, też za skąpa jestem, żeby kredyt na wesele brać.
  • double-facepalm 03.07.19, 21:08
    Ten talerzyk tez mógł być jak najbardziej za 300, jeśli chodzi o samą imprezę.
  • alfa36 03.07.19, 21:11
    W jakim regionie Polski mieszkasz? Zastanawiam się, czy ten talerzyk przysłowiowy nie zależy od regionu Polski.
  • double-facepalm 03.07.19, 21:20
    Zwyczaj zalezy raczej od mentalnosci nie regionu. Jezeli wesele jest w bliskiej rodzinie, to spokojnie przejdzie kwota prezentu ponizej talerzyka, raczej zrozumieja sytuacje i nie trzeba się wykręcić wymowkami od udziału w tym cyrku


    Abstrahujac od glupiego zalozenia ze wesele ma sie zwrocic, kwota za osobe od cen w danym miejscu i od tego czy wesele w sezonie czy nie,od tego z jakim wyprzedzeniem zamawia się termin itp itd. Jezeli sama impreza ma odbyc sie np od połowy października do końca kwietnia można wynegocjowac dość korzystny rabat.



    Tyle że zwykle wesele planuje się z jakimś wyprzedzeniem a nie na hurra bo wpadka i dziecko w drodze.
  • kachaa17 03.07.19, 22:13
    U nas akurat właśnie w bliskiej rodzinie najwięcej się daje. Szczerze mówiąc to nie wiem skąd ludzie biorą na to pieniądze. A do tego dochodzą jeszcze koszty wystrojenia się.
  • double-facepalm 04.07.19, 00:30
    Bo zwykle ludzie narzekają odnośnie poziomu zarobków, nawet jeżeli wiedzie im się dobrze. Plus facet nie kupuje garnituru na każdą imprezę z osobna, oraz koszty wystrojenia największe są pewnie w przypadku szybko rosnących dzieci, które faktycznie z roku na rok czy miesiąca na miesiąc nie zmieszczą się w te same buty/to samo ubranie.
  • kachaa17 04.07.19, 07:33
    Koszty wystrojenia się kobiety to sukienka, buty, torebka, fryzura, makijaż. U mnie większość kobiet do 50 chodzi do kosmetyczki przed weselem. Ja rzadko chodzę na wesela i tego typu imprezy i nie mam uniwersalnych butów i torebki ale rozumiem, że przeciętna kobieta ma. Natomiast sukienkę zwykle trzeba kupić no i wypada pójść do fryzjera to już wychodzi jakieś 250- 300 zł.
  • memphis90 04.07.19, 08:19
    Kosmetyczka czy fryzjer nie są obowiązkowe. Masz kasę, chcesz- to idziesz, nie masz-malujesz oko sama. Nie widzę też potrzeby kupowania każdorazowo torebki i butów, sukienka zasadniczo też się zawsze jakaś znajdzie.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • thea19 04.07.19, 10:09
    jak ktoś się nie maluje, to taniej wyjdzie pójść do makijażystki niż kupować wszystkie kosmetyki i robić eksperymenty na twarzy
  • memphis90 04.07.19, 13:01
    Jak ktoś się nie maluje, to nawet na cudze wesele nie musi wykupywac połowy Sephory.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • ichi51e 04.07.19, 16:42
    Ja sie nie maluje i niestety zeby sie wymalowac na glupie wesele musialam kupic wszystko. Podklad cienie maskara szpinka roz. Glupia bylam trzeba bylo isc na platny makijaz taniej by wyszlo i smieci by mi teraz nie zalegaly.


    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • double-facepalm 04.07.19, 17:01
    thea19 napisała:

    > jak ktoś się nie maluje, to taniej wyjdzie pójść do makijażystki niż kupować ws
    > zystkie kosmetyki i robić eksperymenty na twarzy
    Podklad w op. "podróżnym" typu marki z sephory/douglasa (dobrany przez personel) nie kosztuje tyle co cały makijaz u makijażystki. Połowy drogerii nikt nie wykupi, w necie krąży multum tutoriali typu "makijaz 1-2kosmetykami. Wystarcza własne pedzelki do pomadki, cieni itp, siostra/matka koleżanka mają pewnie jakieś paletki uniwersalnych kolorach.
  • thea19 04.07.19, 19:30
    może się nie znam ale do makijażu to potrzebny podkład, puder, tusz, cienie, szminka albo błyszczyk, kredka jakaś do oka, coś do brwi, jakiś korektor. I tak to poza podkładem wszystko pożyczać? makijaż to ze stówę kosztuje i jest zrobiony przez fachowca i niekoniecznie inglotem a samodzielnie jak się nie ma wprawy to może wyjść makijaż ale nie na tę okazję.
  • konsta-is-me 04.07.19, 20:55
    Jak ktos sie nie maluje na co dzien , to naprawde lepiej zeby poszedl do makijazystki niz pozyczal cienie od kuzynki...
    Pomijajac juz fakt oczekiwania od nie malujacej sie osoby zestawu pedzelkow XD
  • double-facepalm 04.07.19, 11:05
    kachaa17 napisała:

    > Koszty wystrojenia się kobiety to sukienka, buty, torebka, fryzura, makijaż. U
    > mnie większość kobiet do 50 chodzi do kosmetyczki przed weselem. Ja rzadko chod
    > zę na wesela i tego typu imprezy i nie mam uniwersalnych butów i torebki ale ro
    > zumiem, że przeciętna kobieta ma. Natomiast sukienkę zwykle trzeba kupić no i w
    > ypada pójść do fryzjera to już wychodzi jakieś 250- 300 zł.
    Jeżeli ktoś ma kaprys kupna kiecy na każdą imprezę z osobna i wystapienia w tym aż raz, to raczej zwykle później blyskawicznie odsprzedaje (chyba ze wtopil z jakims szajsem rozpadajacym sie po 1 zalozeniu) i koszt się trochę zmniejsza. Mam 2 dosc klasyczne sukienki wieczorowe, w których obeszłam dwadzieścia parę wesel na przestrzeni paru ostatnich (7? ) lat. Kwestia dodatków itp itd. Z butami różnie, ale też raczej malo kto sobie nie kupuje buty tak jak sukienke na jeden wieczór, to chyba nawet lepiej wziąć jakieś wczesniej wypróbowane. Jak się na co dzień chodzi w trampkach czy innych sportowych, to lepiej wybrać jakieś klasyczne czółenka ze stabilnym obcasem i się będzie miało na większość innych eleganckich okazji w razie czego.




    Za samo czesanie okolicznosciowe 300 zł to czesto nawet młodzi razem wzięci nie zaplaca. Jeśli ktoś regularnie chodzi farbowac np b. długie włosy do fryzjera, to i tak te kasę wyda. Szczerze to nie znam kobiet ktore idac na wesele na ktorym nie sa ani druhna ani matka panny mlodej, lataja do makeup artists, a maluja sie same i to dosc dobrze, wiec jednak uzywaja tej kolorowki prawie na co dzien. Do kosmetyczki chodzą tylko te które i tak regularnie chodzą na zabiegi, niewazne czy przed weselem, czy np opiekujac sie niemowlęciem na macierzynskim. znam parę szczęściar ze starszego pokolenia, które ani razu nie musiały nic oczyszczać czy usuwać znamion i w życiu nie widziały się z żadnym dermatologiem.

    Więcej to jednak zwykle daje się do koperty.
  • maly_fiolek 04.07.19, 09:35
    Ja z mojego wesela wyszłam na minus chba z 4 tysiaki (17 lat temu), ale miałam dużo prezentów.
    Ostatnio żennili się bracia męża, każdy z nich wyszedł na plus.
  • 18lipcowa3 03.07.19, 21:06
    boże 50 tysi i na wesele wydać, co za frajerstwo..............

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • double-facepalm 03.07.19, 21:12
    Wydać tak naprawdę 65-70 tysi lub więcej, wlicz koszt kredytu.
  • maly_fiolek 04.07.19, 09:36
    To co powiesz na wycieczkę do Grecji za 10 tys.
    To jest dopiero frajerstwo....
  • thea19 04.07.19, 10:15
    10tys za wycieczkę w sezonie do Grecji to dużo?
  • hanusinamama 04.07.19, 10:35
    100 razy bardziej wolałabym wycieczke do Grecji....
  • kropka_kom 04.07.19, 12:18
    a ja wolałabym piękne wesele...wyjazd to tylko wjazd, zresztą jeszcze wszystko przed nimi...
  • dyzurny_troll_forum 04.07.19, 12:20
    kropka_kom napisała:

    > a ja wolałabym piękne wesele...

    a co jest takiego wspaniałego w 12 godzinnym ochlaju pod tandetną muzykę w towarzystwie ludzi mniej lub bardziej nielubianych?


    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • maly_fiolek 04.07.19, 13:04
    Wesele przede wszystkim jest celebracją najważnieszego wydażenia w życiu. Do tego poprawia relacje z rodziną, pozwala na poznanie nowych członków rodziny do tego zabawa i fajne rozmowy przy stoliku smile.
    Ja wogóle imprezowa jestem, na imieninach moich i męża jest zwykle po 20-30 osób.
  • 35wcieniu 04.07.19, 13:15
    Być imprezowym to jedno, zadłużyć się na kilka lat na jedną imprezę to drugie.

    Z tym najważniejszym wydarzeniem to też, cóż, taki slogan. Większość par mieszka ze sobą przed ślubem, więc sam akt małżeństwa niczego nie zmienia. Rodzą im się dzieci, ludzie umierają, buduje się domy, kupuje mieszkania, przeprowadza się, zmienia prace, rozchodzi, schodzi, awansuje, dlaczego akurat złożenie przysięgi miałoby być w kontekście całego życia najważniejszym wydarzeniem?
    PS. "Wydarzenie" przez "rz", "w ogóle" oddzielnie.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • hanusinamama 04.07.19, 13:43
    Serio najwazniejszy dzien w zyciu?? Mam meza, miałam wesele ...ale bez przesady. I ok rozumiem ze ktos jak ma to wyda 50 tysi na ten jeden dzien ( i noc) kto bogatemu zabroni...ale zadłuzyc sie w tym celu?? Majac w drodze dziecko i nie majac dobrego lokum...jest cos takiego jak priorytety. I tak mam marzenia: marzy mi sie maciupki stary oldschoolowy jaguar....ale mam 2 dzieci wiec narazie mam duze rodzinne volvo
  • dyzurny_troll_forum 04.07.19, 13:56
    maly_fiolek napisała:

    > ego zabawa i fajne rozmowy przy stoliku smile.

    Jak się leci do Tajlandii to też można ze współpasażerami fajne rozmowy....


    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • hanusinamama 04.07.19, 12:36
    NO tak szczegolnie zedziecko w drodze nie ma pożadnego mieszkania....Wolałabym wycieczke ale nie brałabym na nia kredytu. Do niczego ci Panstwo nie dojdą jak bedą zyc na kredyt. Zapewne na chrzecie sie odkują. Tyle ze babcie i ciocie sypną kasą na dzieubdziusia....a kasa pojdzie na spłate kredytu. Byłam na wielu fajnych weselach...ale zadnego sie nie wspomina latami. Wiele rzeczy wspominam ale zeby swoje wesele??? W zyciu.
  • vitreous 04.07.19, 22:38
    zdecydowanie wybrałabym Grecję za tyle niż wesele
  • asia.sthm 03.07.19, 21:16
    >W niedzielę poprawiny, nastrój tradycyjnie kacowy ...>

    Dlugo ich ten kac potrzyma - im drozsza zabawa tym glowa dluzej boli.
    Trudno, nie ma co plakac nad wylanym mlekiem. Naucza sie, drugi slub bedzie tanszy big_grin

    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • taki-sobie-nick 03.07.19, 21:17
    Kredyt spłacać będą 2 lata.

    To i tak krótko.
  • double-facepalm 03.07.19, 21:22
    taki-sobie-nick napisała:

    > Kredyt spłacać będą 2 lata.
    >
    > To i tak krótko.
    Może rozwieść się jeszcze nie zdążą 😂😂😂
  • helena31 03.07.19, 21:21
    pewnie zostanę skrytykowana przez niektórych, że zapraszając nie myśli się o pieniądzach, liczy się obecność itp. , ale 28 tys na 100 osób to mało. Może liczyli na więcej.
  • ichi51e 03.07.19, 21:23
    Srednio 280 zeta od osoby. Czyli 560 od pary... to malo?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • alfa36 04.07.19, 00:05
    No właśnie, to ile się daje w kopertę na wesele? Też mi się wydawalo, że 500 na parę jest ok. A tu...
  • maly_fiolek 04.07.19, 09:39
    Ja ostatnio pytam parę ile w tym hotelu biorą od talerzyka, mnożę przez 5 (ja plus dzieci) i dodaję 200, do tego mały, praktyczny prezent.
  • hanusinamama 04.07.19, 12:31
    Chyba cie pogieło. Biorac po uage talezyk: 200 x5 plus 200 dajesz 1200??
    Jak za talezyk trzeba zapłacic to moze robic wesela w stylu angielskim: podać szampana i jedno danie a za reszte niech płącą sobie goscie...
  • maly_fiolek 04.07.19, 13:05
    No ostatnio dałam 2000. Stać mnie.
  • hanusinamama 04.07.19, 13:14
    MNie tez a tyle nie daje. I wątpie abys ty tyle dawała. Tu sobie mozesz pisać co chcesz...ematka równoległa rzeczywistość.
  • aerra 04.07.19, 15:30
    Ale czemu nie? Jasne, zależy od tego czyje to wesele, ale mojemu bratu właśnie mniej więcej tyle damy, no trochę więcej nawet planujemy (wesele w tym roku) - nas stać, oni oboje świeżo po studiach, prace niby mają, ale do naszych zarobków jeszcze im daleko. Niech się cieszą, a dla nas to nawet nie jest połowa tego co miesięcznie się odkłada.
  • hanusinamama 04.07.19, 15:34
    Tak bratu dałam wiecej. Za ilka lat bede miec moze slub chrzesnicy wiec pewnie 5000 poleci...ale idąc na wesele do syna cioci Krysi od strony dziadka Gienka...nie daje 2000.
    Tak samo znajomym.
  • aerra 04.07.19, 15:41
    Nie chodzę na wesela syna cioci Krysi od strony dziadka Gienka. Ani dziadka Władka i wuja Krzysztofa.
    Znajomym za to tyle mogę dać, bo jeśli idę na ich ślub, to znaczy, że ich lubię i są dla mnie ważni wink
  • hanusinamama 04.07.19, 15:55
    My mielismy wesele w momencie kiedy nasi znajomi tez mieli Nie dawalismy tyle bo nie chcielismy ich w głupiej sytuacji stawiać. Nas było stać ich nie....
  • aerra 04.07.19, 16:07
    A myśmy mieli jako jedni z pierwszych w gronie znajomych, więc się nie musieliśmy szczypać, że postawimy ich w głupiej sytuacji wink
    Sami prezent od znajomych dostaliśmy zrzutkowy - za to idealnie trafili wink
  • norra.a 05.07.19, 10:21
    hanusinamama napisała:

    > Chyba cie pogieło. Biorac po uage talezyk: 200 x5 plus 200 dajesz 1200??
    > Jak za talezyk trzeba zapłacic to moze robic wesela w stylu angielskim: podać s
    > zampana i jedno danie a za reszte niech płącą sobie goscie...


    Ja też tak robię. Daję w kopercie tyle ile wynosi talerzyk z lekkim naddatkiem jako prezent. Oczywiście, że bym dała powyżej 1000 za 5 osobową rodzinę, nie oczekuję, że ktoś musi mi fundować zabawę na cały wieczór, doceniam to, że ktoś chce mojej obecności w tym dniu, ale stać mnie na to, żeby nie być obciążeniem. Przecież koszt wesela to nie tylko talerzyk, więc nawet płacąc za swój, wcale nie funduje młodym wesela.
  • rosapulchra-0 05.07.19, 12:57
    1200 to tak dużo na prezent ślubny? Moja córka z zięciem dostali znacznie wyższe kwoty.

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • ichi51e 05.07.19, 16:22
    Tak. 1200zeta to jest bardzo duzo

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • double-facepalm 05.07.19, 16:38
    rosapulchra-0 napisała:

    > 1200 to tak dużo na prezent ślubny? Moja córka z zięciem dostali znacznie wyższ
    >


    Jaki ma sens przeliczanie realiow z PL na UK? Wiesz ile mniejsze dochody miałby Twój mąż w PL, o Tobie nie wspominając?
  • rosapulchra-0 05.07.19, 17:43
    Moja córka brała ślub w Polsce.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • double-facepalm 03.07.19, 21:24
    Wcale nie tak mało, może wśród gości były rodziny z niepelnoletnimi dziećmi. Myślisz ze nawet jematki, które razem z mężem mają 30+ k miesięcznie dochodu i kilkoro dzieci, dają ot tak kilka tysięcy w kopercie na wesele u jakiegos dalekuego kuzynostwa? Nie, takie jematki się wypija i nie idą w ogóle.
  • double-facepalm 03.07.19, 21:27
    >jematki się wypinaja i nie idą w ogóle.

    Branie ślubu na lapu-capu z powodu wpadki jest samobojstwem, a kredyt na taki cyrk to samobójstwo do sześcianu.
  • hanne_lore 03.07.19, 22:01
    double-facepalm napisała:

    > Branie ślubu na lapu-capu z powodu wpadki jest samobojstwem,
    O kurczę, musisz mieć fatalne doświadczenia sad
  • double-facepalm 03.07.19, 22:05
    Hmmm jestem i bezdzietna i niezamężna, skoro to dla Ciebie fatalne, to trudno.
  • rosapulchra-0 05.07.19, 13:02
    Zacny nick. Taki.. adekwatny.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • double-facepalm 05.07.19, 16:39
    Twojego się fajnie przekręca czytając szybko, coś w klimatach starych wiedzm.
  • maly_fiolek 04.07.19, 09:42
    Dają dają.... zwykle 2tys.
  • hanusinamama 04.07.19, 12:34
    Gdzie ty zeyjesz ze jakiemus dalekiemu kuzynowi czy znajomemu dajesz 2000? Z mezem zarabiamy całkiem sporo...ale zarabiamy na siebie i dzieci a nie zeby komuś wesele fundować.
  • maly_fiolek 04.07.19, 13:08
    Żyję w Polsce. Warunki finansowe mam zdecydownie dobre. Mój mąż za czasów młodości był biedny jak mysz kościelna, i ciągle powtarza jak to jemu i jego rodzeństwu rodzina pomogła. Teraz trzeba pomagać innym smile. Dobro wraca.
  • hanusinamama 04.07.19, 13:15
    Ja tez w PL i tez warunki mamy dobre. Jako dzieci mielismy mało...wiec zarabiamy na nasze dzieci a nie na cudze wesela...A mowic mozna wiele. MOja ciotka wszystkim trąbiła ze nam do koperty włozyła 3000 a w kopercie było 400...
  • memphis90 04.07.19, 08:20
    Mogli nie brać kredytu i zaprosić tylko tych najbogatszych.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • hanusinamama 04.07.19, 10:37
    Jak mało, wychdozi srednio 500 od pary...MOja przyjaciólka dała mi np bardzo ładny wazon. Zabroniłam jej dawać mi kasy bo akurat prace straciła.
  • faszonta 03.07.19, 21:34
    Mam problem z oceną postępowania Twojej siostry. Po kolei. Nie rozumiem głosu forumek, które uważają, że wesele nie jest warte 50 tysi (kwota umowna oczywiście). Moim zdaniem jeśli kogoś stać na taką imprezę (nie bierze kredytu, ma takie pieniądze i jakoś mocno nie uszczuplają jego stanu posiadania) i chce mieć naprawdę ładne wesele dla samego siebie, to czemu nie? Czemu nie??? Rozumiem Twoją siostrę, że też chciała takiej imprezy, chciała po prostu być częścią pewnej polskiej tradycji, gdzie takie imprezy się organizuje. Niestety z tego, co piszesz jej a raczej ich stać na to nie było. 2 lata spłaty kredytu to jeszcze nie tak dużo, ale może faktycznie lepiej byłoby najpierw postarać się o lokum na kredyt, a dopiero mając to ogarnięte i dziecko lub dzieci zabezpieczone 500+ pomyśleć o kredycie na ślub? Tym bardziej, że instytucje finansowe chętnie dają pożyczki ludziom otrzymującym to świadczenie. Reasumując uważam, że po prostu Twoja siostra z mężem powinni przemyśleć całość i być może odłożyć trochę w czasie to wesele. Ale to jedynie moja sugestia, jeszcze raz podkreślam, że nie krytykuję jej i jej kobiecych marzeń. Wszystko naj dla młodej pary.
  • aqua48 03.07.19, 21:39
    faszonta napisała:

    > Nie rozumiem głosu f
    > orumek, które uważają, że wesele nie jest warte 50 tysi

    Wypowiadamy się tu raczej w sensie że kompletnie nie warto zaciągać 50 tys kredytu na wesele...w sytuacji gdy ma inne palące potrzeby.
    Jeśli natomiast ktoś dysponuje takimi funduszami, to może sobie za to nawet dmuchane jednorożce malować na różowo i nic nikomu do tego.
  • kaszub-ska 03.07.19, 21:47
    Kwestia tego, czy oni widzą te palące potrzeby.
    Jak rozumiem oni sami się utrzymują, nie wyciągają do nikogo ręki po pomoc, pracują, wystarcza im na utrzymanie lokum, zasiłek macierzyński będzie. Rozumiem, że ten kredyt sami spłacą. Więc o co chodzi? Za 2 lata spłacą i pomyślą o własnym mieszkaniu albo i nie, może będą całe życie wynajmować, nie każdy chce mieć kredyt na 30 lat.
  • czekoladazkremem 04.07.19, 12:08
    Macierzyńskie będzie akurat na spłatę raty kredytu.
  • double-facepalm 04.07.19, 17:09
    Przeciętny macierzyński to 2400, tu przyjmijmy ze może poniżej 2000. gdyby zarabiali najniższą krajowa lub stypendium stazowe pewnie nie mieliby nawet zdolności na kredyt o racie
    1000 m/c.
  • memphis90 04.07.19, 08:42
    Z drugiej strony kredyt na mieszkanie to jest 30 lat, a kredyt na wesele - 2 lata. Równie sensowne jest spłacić jeden i wziąć się za drugi. My oceniamy siostrę "co za idiotka, brać kredyt na wesele", a niektórzy patrzą "co za idiotki, brać kredyt na mieszkanie, jak można spokojnie wyłudzić komunalne!". Kwestia podejścia.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kaszub-ska 03.07.19, 21:42
    Widocznie tak chcieli, skoro nie wyobrażali sobie, że nie będą mieli wesela. W sumie ludzie spłacają takie kredyty na samochód czy meble i uważają to za zupełnie normalne.
  • sofia_87 03.07.19, 22:10
    Samochód i meble zaliczamy do rzeczy pierwszej potrzeby...
  • double-facepalm 04.07.19, 00:25
    Do pierwszej potrzeby to może materac i lodówkę, chociaż z tym drugim to mozna popolemizowac.
  • kaszub-ska 04.07.19, 18:55
    Ty zaliczasz, może oni nie. Jedni wolną wziąć kredyt na 20 tys na samochód, inni wolą jeździć komunikacją miejską a kredyt przeznaczyć na wesele. Meble za 20 tys nie są pierwszą potrzebą, można sobie kupić za 2 tys, a resztę wydać na wesele. Są ludzie którzy biorą kredyt na 20 tys żeby sobie meble kupić, a inni taki kredyt wydadzą na wesele. A w tym przypadku ludzie wynajmują lokum, więc bez mebli nie żyją.
  • dyzurny_troll_forum 04.07.19, 11:10
    kaszub-ska napisała:

    > Widocznie tak chcieli, skoro nie wyobrażali sobie, że nie będą mieli wesela. W
    > sumie ludzie spłacają takie kredyty na samochód czy meble i uważają to za zupeł
    > nie normalne.

    Samochód czy meble to jest coś co się użytkuje przez okres trwania kredytu (a może nawet dłużej). A tu mówimy o 12h wydarzeniu po którym pozostaje jedynie kac oraz materiały filmowe które wstyd nawet samemu oglądać.

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • double-facepalm 05.07.19, 16:41
    Dlatego niektórzy rezygnują z filmowania czegoś więcej niż przysięga i 1szy taniec, zdjecia jeszcze są OK.
  • mae224 04.07.19, 07:19
    Ten wątek świetnie pokazuje polską mentalność:
    - pokazuje, że narodowym przysłowiem jest "zastaw się, a postaw się
    - że wesela się robi, żeby zarobić
    - że na wesele mogą przyjść tylko ci, których stać na pokrycie talerzyka.
    Zawsze wtedy przypomina mi się opowieść mojej babci: lata 30 czy 40, biedny region, kto dostał zaproszenie na wesele, brał z domu to, na co było go stać w ramach prezentu (żywność), stawiał na wspólnym stole u młodych, dzięki temu goście mieli ucztę i zabawa była do rana w gronie rodziny i sąsiadów. Jedyny koszt? Wynajęcie lokalnej orkiestry grajkow smile

  • baatexja 04.07.19, 08:07
    To ja dopiszę o imprezie komunijnej na wsi też koniec lat 30. Wspólny stół dla wszystkich dzieci, kakao i ciasto drożdżowe.
  • uomo_dos 04.07.19, 11:25
    Trochę bym polemizowała z tym wciskaniem młodych w stereotyp "zastaw się a postaw się". To raczej działa, gdy rodzice młodych organizują i finansują weselicho. Ale tu wygląda na to, że panna młoda poczuła coś na kształt instynktu stadnego, który w dzisiejszych czasach chyba zanika, bo rodziny często nie utrzymują ze sobą bliższych kontaktów, mieszkają w odległych miejscach, życie kręci się wokół pracy a nie wokół rodzinnych rytuałów. Rodzinę to się podgląda na fejsie i wystarczy niektórym. TUtaj dwie siostry chyba też na dystans ze sobą żyją, okazją do spotkania się twarzą w twarz było właśnie wesele, a prawda o życiowych sprawach wyszła tak przy okazji, bo akurat obok siebie przy stole usiadły już po właściwej imprezie, a nie że jedna z drugą jak rodzone siostry rozmawiają i wiedzą o sobie więcej niż o zwykłych przyjaciółkach/znajomych. Pewnie dziewczyna z okazji zamążpójścia chciała zaprosić rodzinę swoją i przyszłego męża, żeby tradycyjnie po pierwsze pokazać swojego wybranka, po drugie pokazać się jego pociotkom. Oczywiście można też wstawić foty na insta czy fejsa i tak poinformować świat o zmianie stanu cywilnego, ale widać młoda ma w głowie jeszcze wizje sprzed czasów internetowych, pamięta pewnie jak to drzewiej bywało smile Bo to właśnie weselicha są albo były okazją do spotkania się w gronie rodzinnym, później jak o kimś z rodziny mowa, to się dzieciom przypomina: a pamiętasz to ten wujek/ta ciocia, których gdzieś tam na weselu poznaliśmy. No i wtedy łatwiej o wzajemność w relacjach, skoro wujek/ciocia byli u mnie na weselichu i coś miłego sprezentowali, ja jadę na wesele ich dzieci, odwdzięczę się. A gdy przychodzą na świat dzieci, ktoś zostanie chrzestnym, znowu będą powody do spotkań i obdarowywania się. To zbliża ze sobą rodziny. Zgrzyt w tym przypadku polega chyba na tym, że gdy podzielić koszt imprezy za 50 000 zł na setkę gości, to "talerzykowe" wychodzi mi 500 zł, od pary robi się tysiak a tu widać, że statystyczny gość przyniósł ok. 300, więc impreza się nie zwróciła, młodzi dostali w prezencie ślubnym dług do spłacenia - smutne. Może są zyski niematerialne w postaci spotkania rodzin, nie wiadomo czy zbudowania lepszych relacji rodzinnych albo choćby pozostawienia miłych wspomnień. Stado w każdym bądź razie spotkało się w realu i świętowali razem i osobiście, gdyby moje dzieci tak chciały, to się przyłożę (z długami nie zostawię), ale nie będę nalegać, nie mój wybór.
    A z własnego doświadczenia w tym kontekście przypomina mi sie wesele już z XXI wieku zorganizowane rękami rodziców i rodzeństwa młodych w remizie, na którym jedno z młodych dostało w kopercie sumkę trzycyfrową i wydaje mi się, że już ta jedna koperta pokryła koszty weselicha, więc młodzi na pewno nie zostali z długami. Kiedyś sama autentycznie chciałam przyoszczędzić na weselu i wymyśliłam, że uszyję sobie własnoręcznie kreację, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze trafią do koperty. Nie obeszły mnie jakoś szczególnie straty na wizerunku z powodu braku olśniewającej sukni, rodzina była nawet tak miła, że zdjęcia z impry nie przysłała i to mnie jakoś tak bardziej dotknęło (na szczęście pstryknęłam swoim telefonem fotę moich dzieci z młodymi - miałam refleks i farta, że poprosiłam młodych o zapozowanie pod domem weselnym i zgoniłam dzieciarnię smile Za to fakt, że koperta dla młodych z dzieckiem w drodze była słusznie pękata, do dziś bardzo mnie cieszy, ale to już chyba zasługa mojego nobliwego wieku, nie wydaje mi się, żebym za młodu potrafiła odpuścić sobie wylaszczenie się smile
  • umi 05.07.19, 10:09
    "Zgrzyt w tym przypadku polega chyba na tym, że gdy podzielić koszt imprezy za 50 000 zł na setkę gości, to "talerzykowe" wychodzi mi 500 zł, od pary robi się tysiak a tu widać, że statystyczny gość przyniósł ok. 300, więc impreza się nie zwróciła, młodzi dostali w prezencie ślubnym dług do spłacenia - smutne." - I pewnie o to poszlo. Zrobili to wesele w jakims reprezentacyjnym miejscu, gdzie talezyk swoje kosztuje i pewnie liczyli na wiekszą zawartosc kopert.
  • double-facepalm 06.07.19, 16:52
    Jakie talerzykowe, pewnie to było wszystko łącznie z usługami towarzyszącymi. Gdyby goscie musieli zrzucac się na filmowanie dronem, kaprys szycia kiecki haute couture u projektanta, księżowskie "co łaska a nie mniej niż okrągła sumka", czy np przejazd młodych dorozka a nawet wlot helikopterem na teren posesji przy hotelu, to by zabili organizatorów śmiechem.
  • massinga 04.07.19, 10:45
    Z dziecinstwa pamietam, ze zaproszeni na wesele zanosili jakies jedzenie do domu panny mlodej przed uroczystoscia, aby wspomoc. Nie mam pojecia, na ile to pomagalo w zmniejszeniu kosztow.
  • konsta-is-me 04.07.19, 20:59
    Jaki sens ma porownywanie czasow okolowojennych z terazniejszoscia, mozesz wytlumaczyc ??
    Bo chyba nie "kieys internetu nie bylo , ani pradu i dobrze bylo"?
  • aga.doris 04.07.19, 08:05
    Wakacje się zaczęływink Kolejny wątek opisujący "bulwersującą historię z życia", założony przez nieznany nick, który pojawia się zresztą jedynie w poście startowymwink
  • poppy_pi 04.07.19, 08:21
    Ja akurat nie cierpię wesel i idea brania na wesele kredytu czy w ogóle organizowania go nawet w wypadku bycia milionerką jest mi dalece obca. Rozumiem jednak, że może ktoś od lat szczenięcych marzył o prawdziwym, wielkim, polskim, hucznym weselu i było to spełnienie jego marzeń. Może 20 tyś złotych za spełnione marzenie to nie tak dużo?
  • jowita771 04.07.19, 09:30
    Szkoda ludzi, że mają tak nabite do głów, że "nie wiedzą, że można inaczej". Nie wiedzieć, że można inaczej to można jak się ma czternaście lat, ale potem jednak człowiek powinien być bardziej świadomy. Ja dla odmiany jutro idę na ślub. Po ślubie będzie obiad, wszystkich obecnych będzie dwanaście osób, wliczając w to już młodych. U mnie było dziesięć osób z nami i naszą córką, po ślubie zaprosiłam gości do domu na obiad. Nie żałuję, dziś zrobiłabym tak samo.

    --
    homoseksulaizm jest czyms
    niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
    I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
    by vibe-b
  • agnieszka_kak 04.07.19, 09:40
    Chcieli to zrobili. Ja nie wyobrażam sobie "uroczystego obiadu dla rodziny". Wiem, że tak można i ludzie tak robią, dla mnie nie do przejścia. Nie znoszę uroczystych nasiadowek, i wolałabym się spotkać z przyjaciółmi niż z rodziną. Może dla nich mniej wystawna opcja byłem nie do przejścia?
    22k kredytu to nie jest koniec świata. Spłaca z 500+.
  • jak_matrioszka 04.07.19, 10:27
    Jeżeli pani bliźniaki urodzi, to tak. Oni w dwa lata chca to spłacić.
  • hanusinamama 04.07.19, 10:39
    I nie beda miec na dziecko...brawo ty.
  • agnieszka_kak 04.07.19, 10:44
    Bo jak wydadzą 500+ na kredyt to na dziecko nic nie zostanie. Gdyby nie było 500 plusa to nikt by nie miał dzieci, haha!
    Przecież to po prostu dodatkowa kasa dla rodziny. Mogą spłacić kredyt z pensji, a 500 wydać na dziecko, na to samo wyjdzie.
  • hanusinamama 04.07.19, 11:24
    Ale oni nie maja duzo pieniedzy wynika z postu startowego...wiec to 500 byłoby na dziecko a bedzie na spłate kredytu. Dla mnie to jest dodatkowa kasa ktora laduje na koncie dziecka. Dla wielu to jest spora róznica w budzecie.
  • double-facepalm 06.07.19, 16:54
    hanusinamama napisała:

    > I nie beda miec na dziecko...brawo ty.
    Mogą mieć i wieloraczki wczesniaki. chyba potrafisz sobie wyobrazić ile przez pierwsze np 2 lata kosztuje wyprowadzenie dzieci rozwojowo na prostą. o rezygnacji matki na ten czas z pracy zawodowej nie wspominając.
  • czekoladazkremem 04.07.19, 10:23
    Nigdy w życiu nie wydałabym na wesele 50 tysięcy, zwłaszcza, że dziecko w drodze. Ja z moim obecnym mężem walczyłam o to, żeby nie robić wesela - on chciał, ja nie. Poszliśmy na kompromis i zrobiliśmy wesele na skromne 80 osób, chociaż w jego rodzinie takich małych się nie robi, bo nie wypada wink Dużo pieniędzy poszło, bo oprócz standardowych wydatków weselnych trzeba było jeszcze zapewnić nocleg rodzinie męża. Ale my mieliśmy pieniądze, nie trzeba było brać kredytu. Z kopert zwróciło się sporo, ale ja i tak żałuję wydanych pieniędzy. Ja to bym poszła ze świadkami do urzędu, podpisała co trzeba, potem na jakiś obiadek i wszystko. Może urządziłabym ognicho dla rodziny, a może nie. W każdym razie wydawanie pieniędzy na wesele, a już branie na ten cel kredytu to dla mnie głupota. Wszystkiego jeden wieczór i kawałek nocy, a ludzie przyjdą, zeżrą, jeszcze doopę obrobią, a ty spłacaj przez dwa lata. Idiotyzm.
  • jak_matrioszka 04.07.19, 10:39
    Witaj w klubie! big_grin
    Ja nawet na kompromis nie musiałam iść smile Żadne z nas za wystawnym weselem nie teskniło, a że ślub był w ojczyźnie Ksiecia Małżonka, to ja jako jedyna nieznajaca jezyka zostałam zwolniona z przygotowań. Dzień przed kupiłam sobie kwiatki, a moim jedynym obowiazkiem było pojawić sie na czas w USC. Gdyby Książe sobie wymarzył weselicho na kilkaset osób, to chyba bym ślubu z nim nie wzieła, żeby tego uniknać wink
  • reinadelafiesta 04.07.19, 10:35
    Według mnie bez sensu, jeśli już miałabym brać kredyt związany ze ślubem, to np. na jakąś super podróż poślubną. Ale ludzie mają różne marzenia i jeśli sami będą spłacać ten kredyt, to w sumie nikomu nic do tego. Mieli takie marzenie, zrealizowali, zapłacą za nie, poniosą konsekwencje, nie obarczyli nimi nikogo innego - najważniejsze żeby sami uważali, że było warto.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • bei 04.07.19, 10:51
    Jeśli siostra z mężem są zadowoleni, to na zdrowie😊
    To ich doświadczenia, nikt za nich tego kredytu nie spłaca, wiec jest OK.
  • fawiarina 04.07.19, 11:11
    Dla mnie nie do pomyślenia. No ale, co kto lubi. Ja miałam skromną imprezę na 50 osób. To było dziesięć lat temu, więc ceny jakby inne, ale w drogim hotelu przy rynku wojewódzkiego miasta, w szczycie lata, zrobiłam imprezę za 10 tysięcy. Właśnie po to, by w jeden wieczór nie przepuścić wszystkich oszczędności a już nie daj Bóg brać na to kredyt.
    Ale to ja. Lubię czuć się bezpiecznie. Z kredytem na wesele i dzidziusiem w drodze to ja bym się tak nie czuła.
  • volta2 04.07.19, 12:39
    nic z tego nie rozumiem, w mojej rodzinie (i mężowej też) istnieje zwyczaj partycypacji rodziców w weselu. nie muszą i nie powinni finansować całości ale partycypacja jak najbardziej.

    może siostra zapomniała wspomnieć? nie chce mi się wierzyć, że rodzice nie wsparli w weselu i nie przygotowali się zawczasu

    u mnie taka kalkulacja kosztów wyglądałaby następująco:
    koszt na 100 osób 50 tysi
    goście weselni z kopert 28 tysi
    po dyszcze od rodziców z obu stron(niech jemaka nie udaje, że taką kwotą wacikową nie dysponuje, skoro lata pinć razy w roku po grecjach i szejszelach) -20 tysi.

    nikt na weselu niczego nie traci, partycypacja rodziców to ułamek kosztów całości w sumie, to raptem 1,5 metra mieszkania w wawie, naprawdę, z tymi 50 tysiącami to by rzeczywiście mogli sobie zaszaleć...

    gdyby moje dziecko chciało tyle wydać na wesele, to by mogło wydać, nie miałabym nic przeciwko(kredyt by mi się nie uśmiechał, ale znając hojność rodziny też specjalnie bym się go nie obawiała), 10 tysięcy na organizacje bym dała wiedząc że to żaden pieniądz w przypadku kupna mieszkania na start. więc bez rozdzierania szat poproszę...
  • kaniema 04.07.19, 13:02
    Dobra. Widzę, że jesteś lepiej zorientowana ode mnie, jakie stosunki panują w mojej rodzinie. Miło wiedzieć, że ktoś anonimowy z forum posiada taką wiedzę. A teraz na serio. Nie, rodzice nie partycypowali w żadnym stopniu. Z prostej przyczyny: żyje tylko mama, ojciec narobił długów na swoją działalność, zmarł 2 lata temu, mama ogłosiła upadłość konsumencką i nie ma dosłownie nic. Żyje w malutkim mieszkaniu komunalnym, jej cały majątek to kilka pamiątek rodzinnych i emerytura w wysokości niecałe 1800 zł netto. Jak odliczysz rachunki, opłaty stałe i leki, to zrozumiesz, że oszczędzać nie ma z czego. Jak niby miałaby partycypować w koszcie wesela? Czy może sama miała wziąć kredyt? To po pierwsze. Po drugie, wszystko (lokal, jedzenie, obsługa, muzyka, fotograf, dekoracja, pożyczone stroje) było niezłej jakości, o czym pisałam. Siostra zdaje sobie sprawę, że to prawdopodobnie jedyne i ostatnie tak wystawne wydarzenie w całym jej życiu, więc chce mieć pamiątkę i faktycznie co wspominać do końca. Inaczej nie umie, co sama przyznała. I ja ją trochę rozumiem, chociaż sama bym tak nie postąpiła. Ale różni nas wszystko. Ona zna męża (nie, to nie była wpadka) od czasu liceum, a ja jestem z pokolenia tindera.
  • volta2 04.07.19, 13:27
    tak, tak oczywiście, jakie tragedie rodzinne spotkały zaś młodego organizatora wesela? bo jeszcze mi tu brakuje jakiejś dramy?
  • kaniema 04.07.19, 13:39
    Tak tak, zapomniałam: w rzeczywistości ematki wszyscy są zdrowi i bogaci, a bankructwa to tylko na filmach.
  • hanusinamama 04.07.19, 13:56
    Przede wszystkim majac dziecko w drodze to ja bym te 10 tysiecy zostawiła jako rezerwe...wystarczy ze jak u brata dziecko urodziło sie skarjnym wczesniakiem. przez pierwsze pół roku wydali prawie 7000 na specjalistów...
  • double-facepalm 04.07.19, 13:32
    Ze sposobu w jaki to piszesz brzmi jakbyście były oddalone o cztery wieki, a nie lata. Albo totalnie inny gatunek w przyrodzie. Czy na pewno nie jesteś jakąś turborgzaltowaną, nadambitną stazystka, która zbiera materiał do tekstu-kopiujwklejki?
  • 35wcieniu 04.07.19, 13:04
    Rodzice mogą nie mieć, to raz, a dwa że młodzi mogą nie chcieć brać kasy od rodziców.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • hanusinamama 04.07.19, 13:19
    Nie w kazdej rodzinie rodzice fnansują wesele. Nie w kazdej rodzice maja wolno latające 10 tysi. Tak u mnie rodzice z tesciami chcieli płącic za wesele...ale tesciowa chciała je urządzic po swojemu. Wiec za wesele zapłącilismy samo, zrobilismy je o połowe mniejsze niz by zrobiła tesciowa. Wesele to wyprawiali rodzice jak rodzice młodego dawniej mieli opłacic grajków i obrączki, a matki jedzenie ...a nie jak dzisiaj wesele kosztuje 50 tysiecy.... Wiesz moze 10 tysiecy na mieszkanie to nic...ale miec a nie miec 10 tysiecy jak sie chce kupic mieszkanie i dziecko w drodze to jednak róznica. Za te 10 tysiecy to by sobie mogli wyremontować czy umeblować...
  • volta2 04.07.19, 13:25
    nie piszę o finansowaniu tylko o partycypacji.

    nie rozumiesz słowa partycypacja czy rodzice, które wytłumaczyć?
  • hanusinamama 04.07.19, 13:45
    Nie ma znaczenia...sporo ludzi robi sobie wesele na swo koszt. Oboje z mezem pracowalismy wiec sami sobie opłąciclismy....znam takich co im rodzice "partycypuje" w opłatach za mieszkanie albo "partycypują" w finansowaniu wakacji...co nie zaczy ze wszyscy tak robią. Nie wyobrazam sobie nie miec dobrego lokum,miec dziecko w drodze...i zadłuzyc sie na wesele...szczyt nieodpowiedzialności.
  • volta2 04.07.19, 13:47
    po prostu masz bardzo małą wyobraźnię, popracuj nad nią, to wtedy może dostrzeżesz, że 10 tysi to jest nic, na razie uprawiasz bajkopisarstwo z kreacja polączone.
  • hanusinamama 04.07.19, 13:55
    Doskonale wiem ile to jest 10 tysi....Ja wychodząc za mąż miałam spore mieszkanie, nie miałam dziecka w drodze. Wiec stac nas było na wesele. Poza tym tu nie chodzi o 10 tysiecy wydane na cos innego (dziecko koszuje wiec mozna to spozytkować bardzo szybko), nie mowiac o tym ze spodziewajac sie dziecka wolalabym miec te 10 tysiecy jako zabezpiecznie bo wystarczy ze dziekco chore sie urodzi i 10 tysiecy pojdzie na specjalistów.

    Poza tym oni wydali 50 tysiecy ktorych nie mieli...spłacaja 50 tysiecy nie majac ani dobrego lokum, za to majać dziecko w drodze! Szczyt nieodpowiedzialnosci!
  • sofia_87 04.07.19, 15:59
    Masz rację, ja takze uważam za nierozsadne weselej na kredyt w takiej sytuacji. Po ślubie zrobiłbym obiad dla rodziny lub w ogóle zrezygnowalabym ze ślubu. Ewentualnie zaoszczędzone lub otrzymane w prezencie pieniądze pozostawilabym na wydatki związane z dzieckiem.
    Ja byłam w podobnej sytuacji jak Ty, byliśmy w świetnej kondycji finansowej, ale akurat wesele sfinansowala nam moja babcia, mogla i bardzo chciała. Gdybyśmy finansowali sami, to też pewnie byłoby maksymalnie 100 osób
  • lauren6 04.07.19, 13:30
    Ja też bym sypnęła groszem, gdyby moje dziecko miało fantazję zorganizować sobie wesele. Ale to ja.

    Zdaję sobie sprawę, że jest to bardzo niepopularna postawa na tym forum, gdzie wesele jest przedstawiane jako kiła i mogiła.
  • 35wcieniu 04.07.19, 13:33
    Gdybyś miała.
    Kiła i mogiła - skąd. Kiłą i mogiłą, mogiłą czasami dosłownie, to się staje dopiero jak ktoś bierze na to kredyty na kilka lat.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • lauren6 04.07.19, 15:11
    A dlaczego mam nie mieć?
  • hanusinamama 04.07.19, 13:52
    NIe. Ja miałam wesele . Troche ponad 100 osób....ale nas było stać. I nie było dziecka w drodze. I mieskzanie spore mielismy. Jakbym nie miała mieszkania i dziecko w drodze to bym nie robiła wesela. Jakby moje dziecko było w takiej sytuacji to bym raczej próbowała wytłumaczyc ze mieszkanie i wydatki na dziecko to teraz priorytet...
  • dyzurny_troll_forum 04.07.19, 13:59
    volta2 napisała:

    > po dyszcze od rodziców z obu stron(niech jemaka nie udaje, że taką kwotą waciko
    > wą nie dysponuje, skoro lata pinć razy w roku po grecjach i szejszelach) -20 ty
    > si.

    Ale jak to po dyszcze z obu stron!? Księga wesel jasno mówi, że imprezę weselną rodzice panny młodej w całości opłacają!

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • volta2 04.07.19, 14:11
    nie mówi i nigdy tak nie mówiła. dyszka też nie jest obowiązkowa, można sfinansować wszystko jak się ma i jak się nie ma, też.

    a, chyba że nie mówisz o księdze weselnej w polandii, tylko odwołujesz się do zamorskich tradycji, no ale to wypadałoby podkreslić.
  • dyzurny_troll_forum 04.07.19, 14:26
    volta2 napisała:

    > nie mówi i nigdy tak nie mówiła.

    pierwszy z brzegu lynk:

    www.centrum-finanse.pl/finansowe/tradycja-kto-placi-za-wesele
    fashionable.com.pl/2015/01/09/przepis-slub-placi-slub-wesele-kosztuje-slub-wesele-czesc-2/


    tak więc po dyszcze to się jacyś frajerzy mogą zrzucić....

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • volta2 04.07.19, 14:39
    nie od dziś wiadomo, że masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, przynajmniej nie muszę rozwijać wypowiedzi.
  • hanusinamama 04.07.19, 15:04
    Volta gdzies ty sie uchowała....oczywiscie ze tradycja mowi , ze za wesele płacą rodzice młdoej. Młodego za grajków i obrączki....no ze dzisiaj sie dogaduja jak chcą to jedno. Ale tak mwoi tradycja...Z ksiezyca spadłaś?
  • volta2 04.07.19, 15:17
    chcesz powiedzieć że grajkowie byli zamawiani w innym terminie niż uczta weselna? ciekawa teoria, nowatorska wręcz.
  • hanusinamama 04.07.19, 15:19
    Nie. Kiedys kochana rodzice młodej fundowali zarcie a grajków rodzice młodego.
  • volta2 04.07.19, 15:21
    ja to wiem, to była taka oldskulowa forma podziału kosztów weselnych, którym chyba z fallusem? chcecie zaprzeczyć?
  • ichi51e 04.07.19, 16:33
    Ja znam ze pana mlodego za alkohol

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • uomo_dos 04.07.19, 14:38
    Zwyczaje nieco się zmieniają w czasie i dzisiaj rodzice nazwijmy to partycypujący nie zawsze są chętni wykładać kasę na rodzinną imprę, gdzie całe świętowanie kręci się wokół suto zastawionego stołu a goście chleją na umór. Znam młodych, którzy z tego typu wesel wychodzili z kasą na dobra życiowe typu auta czy mieszkania, można powiedzieć że wkład finansowy rodzin urządzających wesele zaprocentował, ale to zależy od rodziny, jaka jest. Niektórzy mogą z dużą dozą prawdopodobieństwa przewidzieć, od kogo przyjdą koperty z trzycyfrowymi sumkami i jeśli przewidywania się sprawdzą, to nawet puste koperty czy te z symbolicznymi sumami nie będą miały znaczenia. Znam parę młodożeńców, każde z nich beniaminek w swojej rodzinie, gdzie w kosztach wesela sowicie partycypowali rodzice, do tego chrzestni w komplecie nie poskąpili, starsze rodzeństwo też sypnęło groszem i uzbierali nie tylko na imprę ale i bardzo duży wkład we własne mieszkanie. Ale to wtedy, gdy obie rodziny jakby na wyścigi stanęły na wysokości zadania. Natomiast znam też partycypujących rodziców, którzy przed ślubem przekazują dzieciom kwoty na start w dorosłe życie i dzieci mając tylko kasę od rodziców wolą nie organizować wesela w stylu żarcie + alkohol tylko inaczej zagospodarować fundusze. Ale znam też parę, która najpierw spłodziła sobie komplet dzieci, zapewniła z własnej pracy lokum dla rodziny, po czym uzbierali fundusze na weselicho dla obydwu rodzin. Tak też można. Fajnie jest też mieć dzieci w komplecie na swoim własnym weselu chyba smile
  • kropkacom 04.07.19, 14:15
    > goście weselni z kopert 28 tysi

    Skoro miałabym współfinansować wesele jako gość to chciałabym mieć swój udział chociaż w ustalaniu menu big_grin
  • kropkacom 04.07.19, 14:18
    Osobiście popieram partycypacje rodziców w koszty, ale tylko jeśli tego chcą i są w stanie. Młodych też bym nie zmuszała do robienia imprezy.
  • volta2 04.07.19, 14:37
    ale chcesz powiedzieć, że koperty nie istnieją i nie należy ich wliczać do kalkulacji?

    dość odważne myślenie, rozumiem, że boli? jeśli tak, lepiej zostać w domu(na takich wymyślono rsvp na szczęście)
  • kropkacom 04.07.19, 14:47
    Nie twierdzę, że nie istnieją. Z czego o "talerzyku" dowiedziałam się z forum. Pewnie dlatego, że nie wpojono mi tego zwyczaju w domu, że w kopercie musi wylądować suma, która pokryje chociaż koszty, kłóci się to z moim obrazem obdarowywania młodych. Dwa, liczenie na odpowiednie koperty to loteria i zarzewie konfliktów. Przyjmijmy jednak, że już organizacja samego wesela do prostych nie należy. Reasumują - koperty istnieją ale liczenie na nie to duże ryzyko. To już lepiej imprezę zrobić z biletami.
  • dyzurny_troll_forum 04.07.19, 14:50
    kropkacom napisała:

    > Dwa, liczenie na odpowiednie koperty to loteria i zarzewie konfliktów.

    Imprezy rodzinne to zarzewie konfliktów, ze szczególnym uwzględnieniem wesel....

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • hanusinamama 04.07.19, 15:05
    Jak mam oddawac za talerzyk młodym...to juz wole isc do wybranej przez siebie knajpy, zamowic co chce i wtedy rachunek zapłacic...
  • volta2 04.07.19, 15:16
    nie wiem, kto ci co wpajał a czego dowiedziałaś się z forum, od lat niepamiętnych były rozmowy w rodzinach o tym, że wesela się zwracają lub nie. i że zależy to od hojności gości a nie od biletów wstępu.
    oczywiście "zwroty" były czysto teoretyczne, bo koszty brali na siebie rodzice obu stron a zyski szły do nowożeńców(od 17/18 latek nikt nie wymagał pokrycia kosztów wesela, a w tym wieku wychodziły za mąż nasze babki czy matki)
  • hanusinamama 04.07.19, 15:20
    Czyś ty na głowe spadła?? MOja babka nie dostała kasy na wesele!!! Kiedys nie dawąło sie kasy. Zapraszało sie rodzine i sasiadów czy tam wieś. Dawałao sie jeść, pić, grała muzyka. Kto bogatszy to kupował a to pierzynę a to zastawę i tyle....Dziewczyno swoje zycie przekładasz 1do 1 na to co było 60 lat temu??
  • volta2 04.07.19, 15:24
    musisz bardziej się przykładać do przekładania myśli na pismo, z tak chaotycznymi wypocinami ja nie będę dyskutować.
  • hanusinamama 04.07.19, 15:35
    Ok prosto jak krowie na rowie? Czy twoja babcia 60 lat temu kase zbierała od gosci weselnych???
  • volta2 04.07.19, 15:39
    60 lat temu cielaczku to ślub brali bardziej moi rodzice niż dziadkowie(1906 rok urodzenia dziadka) i tak, zbierali kasę w kopertach. do dziś pamiętają czyja chrzestna dala mniej, a która nie przyszła w ogóle.
  • dyzurny_troll_forum 04.07.19, 15:45
    volta2 napisała:

    > 60 lat temu cielaczku to ślub brali bardziej moi rodzice

    Ja myślałem zawsze, że jesteś koło 40 a nie koło 60.... to wiele tłumaczy....

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • hanusinamama 04.07.19, 15:56
    NOwidzisz a 60 lat temu slub brali moi dziadkowie. dziadek był z bardzo bogatej rodziny i nie nie dawano wtedy kasy. Tak samo jak na komunie czy chrzciny....
  • dyzurny_troll_forum 04.07.19, 15:25
    hanusinamama napisała:

    > Czyś ty na głowe spadła??

    Też mi nowina.... Dzisiaj odkryłaś!?

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • kropkacom 04.07.19, 15:49
    Zawsze były koperty, ale ty już podliczyłaś ile kasy w nich będzie.
  • volta2 04.07.19, 16:04
    nie doczytałaś że autorka dostała info o kasie w kopertach? przedziwne, 28 tysi stoi jak wół.
  • hanusinamama 04.07.19, 15:03
    ROzumiem volta ze ty gosci uprzedzałaś ze zyczysz sobie jedynie kasę w kopercie?? Dostałam 2 razy takie zaproszenie...Przy czym jedna para 2 lata pozniej na moje wesele dała nam...komplet ręczników. Mnie to nie przeszkadzało (ręczniki) ale żenujące było, ze ktos kto wymaga kasy od gosci sam daje reczniki smile
  • volta2 04.07.19, 15:19
    ja nie musiałam o kasę prosić, bo moje wesele finansowali moi rodzice - każda koperta to był dla mnie prezent, a nie zwrot kosztów, a rodzice hajs na moje wesele to mieli jak jematka, w schowku z napisem "na waciki".
  • hanusinamama 04.07.19, 15:22
    Wiesz moi tez mieli. I rodzice meza bogaci tez...ale my sobie sami płaciliśmy. Dorosli bylismy, prace mieliśmy.
  • volta2 04.07.19, 15:24
    po co mi to piszesz, mnie to nie ciekawi.
  • hanusinamama 04.07.19, 15:36
    BO uwazasz ze to obowiązek rodziców partycypować w kosztach wesela dziecka. Wiec nie, nie ejst. Czasami rodzice nie chcą, czasami nie mają za co. A czasami młodzi chcą sami sobie wesele opłacic.
  • volta2 04.07.19, 15:41
    a możesz zacytować gdzie ja tak uważam?
    no właśnie, nie możesz, więc po cholerę uskuteczniasz takie metody "rozmowy"?

    a, po nic, po prostu szukasz uwagi...
  • aga_mon_ber 04.07.19, 15:07
    Pogieło ich totalnie.
    Teraz będą spłacać i płakać.
  • hanusinamama 04.07.19, 15:23
    Nie no coś ty...beda wspominać co sobotę do konca zycia najwspanialszy dzienw życiu i impreze życia...(ironia!!!)
  • aerra 04.07.19, 15:36
    Może będą.

    Z mojego punktu widzenia to niezbyt rozsądne, ale w końcu nie ja to będę spłacać. Osobiście bym kredytu na wesele nie brała - w ogóle tradycyjne wesela mnie mierżą, ale co kto lubi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka