Dodaj do ulubionych

Sklep spozywczy - kto zachowal sie zle?

03.07.19, 20:34
Maly, osiedlowy sklepik. Podchodzi klientka do lady i mowi:
- poprosze o chleb
- ktory?
- swiezy
-wszystkie sa.dzisiejsze
-no taki jak ja lubie
-(ekspedientka chyba wkurzona malo precyzyjnymi odpowiedziami odpowiada) Nie Ma.

Jak bysie zareagowaly? Malo profesjonalna odpowiedz ale z drugiej strony ile mozna pytac klienta o to co chce kupic.
Edytor zaawansowany
  • 35wcieniu 03.07.19, 20:47
    Bardzo dobra odpowiedź.
    Najwyraźniej klientka nie przyszła kupić tylko urządzać cyrk, nie jest rolą sprzedawcy brać w tym udział.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • wydramarlenka 03.07.19, 20:49
    Pomyślałabym, że panie znają się dość długo - i zwyczajnie przekomarzają się.
    Albo pani jest stałą klientką, zawsze kupuje chleb z czarnuszką, a dziś piekarz nie dowiózł
  • mgla_jedwabna 04.07.19, 09:07
    Ekspedientka nie musi pamiętać. Zresztą wtedy byłoby "ten, co zawsze".
  • kura17 03.07.19, 20:51
    haha, jak moj maz na pytanie, co ktos chce jesc/pic dostaje odpowiedz "cokolwiek", to zawsze odpowiada "a, dzis akurat czegokolwiek nie mamy" ...

    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • zosia_1 04.07.19, 10:46
    Cokolwiek to pół biedy, u mnie czasem dzieci mówią, bo nauczyły się od babci, " byle co". Odpowiadam wtedy, że u nas nie ma byle czego i takiego nie jadamy
  • taki-sobie-nick 03.07.19, 21:18
    "No taki jak ja lubię" to jest wyjątkowo idiotyczna odpowiedź i świadczy o kompletnym braku wyobraźni.
  • ichi51e 04.07.19, 08:28
    Moze sie znaja i babka codziennie jakis konkretny bierze a dzisiaj go nie ma...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • jowita771 04.07.19, 09:55
    Ale sprzedawca nie musi pamiętać, że ta konkretna klientka lubi taki czy innych chleb. Chociaż pewnie klientce się wydaje, że jest pępkiem świata, to takich pępków sprzedawca spotyka codziennie całkiem sporo.

    --
    w ukladzie wolna kobieta-niewolny facet co sie maja ku sobie:
    czlowiek z wagina to scierka i szmata
    czlowiek z penisem to odpowiedzialny i przetestowany ojciec i maz /by k1k2/
  • default 04.07.19, 17:57
    Kupuje czasem pieczywo w piekarni na bazarku kolo mojej pracy. Przychodzi tam dużo emerytów, takie osiedle, ze dużo osób starszych mieszka. I naprawdę nieraz podziwiam ekspedientki, jaką mają cierpliwość. Prośby o chleb "ten, ktory lubie" są na porządku dziennym, poza tym wysluchiwanie długich opowieści z czym i jak ten chleb pani jada, objaśnienia jakie są inne, co mają, czego nie mają - plus odpowiadanie na pytanie: "ale czy ten tez mi będzie smakował ?" smile
    Zresztą to samo jest w innych budkach. Zabiła mnie kiedyś pani, która w rybnym chyba z 15 minut radziła się sprzedawcy co kupic, a wybrawszy wreszcie coś - gdy cała kolejka zacierała rece, ze to juz koniec - zagaila do sprzedawcy: A niech pan mi powie - czy to prawda, ze wegorze płyną na tarło do Morza Sargassowego ??
    big_grin
  • iwoniaw 04.07.19, 18:39
    a wybrawszy wreszcie coś - gdy cała kolejka zacierała rece, ze to juz koniec - zagaila do sprzedawcy: A niech pan mi powie - czy to prawda, ze wegorze płyną na tarło do Morza Sargassowego ??

    ROTFL big_grin big_grin big_grin

    I niech ktoś powie, że praca sprzedawcy w piekarni to lekki - nomem omen - chleb big_grin big_grin big_grin



    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • gulcia77 03.07.19, 21:21
    Ekspedientka ok. Klentoza to jednak epidemia 🤨

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • eliszka25 03.07.19, 21:58
    Na miejscu ekspedientki też bym się już zaczęła wkurzać, więc mnie taka odpowiedź wcale nie dziwi.
  • mikams75 03.07.19, 22:38
    wkurzajaca klientka, albo jest stala klientka i myslala, ze wiadomo, co lubi, albo chciala byc dowcipna, ale slabo wyszlo. Mimo wszystko nic zlego nie powiedziala i ekspedientka mogla wziac gleboki wdech, podac jakikolwiek chleb mowiac, ze ten jest pyszny.
  • gulcia77 04.07.19, 05:14
    Możesz wziąć głęboki oddech przy pierwszym, piątym, piętnastym kliencie. W pewnym momencie się ulewa. Klientka NIE ZACHOWAŁA się ani grzecznie, ani normalnie. A kultura powinna działać w obie strony....

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • mikams75 04.07.19, 10:29
    niestety, taki zawod, ze trzeba miec cierpliwosc.
  • katja.katja 04.07.19, 13:05
    Cierpliwe zawody powinny być odpowiednio wynagradzane.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • mikams75 04.07.19, 18:08
    chyba wiekszsc zawodow wymaga cierpliwosci, ale do roznych rzeczy/ludzi/sytuacji.
  • konsta-is-me 04.07.19, 17:50
    Powaznie?
    Ekspedientka, zarabiajaca te 1800 i stojaca/chodzaca po 8 h, ma sie zachowywac jak sprzedawca w salonie Jaguara?
    I mowie to jako osoba znajaca sytuacje z dwoch stron.
    Klienci potrafia zadawac idiotyczne pytania w stylu "czy ten chleb jest smaczny" (nie, jest obrzydliwy, psze pani).
    Poza tym, jako KLIENTKE, stojaca w kolejce, wkurzylyby mnie dyskusje nt. rodzajow pieczywa i ich smaku.
    To jest zwykly sklep spożywczy, wchodzisz, kuoujesz, bo reszta klientow czeka.
    Ja tez czekam i jesli nie wiesz co chcesz kupic, idz do samoobslugowego i tam sie zastanawiaj godzinami.
    To nie salonik VIP-owski.
  • triismegistos 04.07.19, 17:58
    Nieno, odróżnujmy jednak rozmowy o kupowanym towarze od debilnego droczenia się ze sprzedawcą.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • fabryka.lodow.napatyku 04.07.19, 05:44
    ekspedinetka zachowala sie zle, bardzo zle. Tak sie z klientami nie rozmawia, jesli byl duzy wybor , powinna zaproponowac najbardziej popularny, albo kontynuowac rozmowe, czy bialy, czy razowy itp.
    ekspedinetka z czasow komunizmu, do odstrzalu.
  • rb_111222333 04.07.19, 06:08
    Zgadzam się, bez przesady żeby po wymianie dwóch - wcale nie obraźliwych - zdań sprzedawca tracił cierpliwość
  • rosapulchra-0 04.07.19, 07:20
    Zgadzam się.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • black.emma 04.07.19, 07:37
    Od klienta chyba można wymagać odrobinę kultury. Odpowiedź była strasznie chamska, ekspedientka i tak zareagowała spokojnie. Co innego, gdyby klienta zapytała, co może polecić, albo który najlepszy, itp. Sprzedawca to nie jest jakiś pajac, z którego można sobie robić jaja.
    No, chyba, że to była stała klientka, ekspedientka wiedziała, co ona lubi i rzeczywiście tego rodzaju chleba nie było - mogło być też tak, a dla postronnych wydźwięk był pejoratywny.
    PS. pisanie o człowieku "do odstrzału" też jest nie za bardzo.
  • valla-maldoran 04.07.19, 08:22
    fabryka.lodow.napatyku napisał:

    > ekspedinetka zachowala sie zle, bardzo zle. Tak sie z klientami nie rozmawia, j
    > esli byl duzy wybor , powinna zaproponowac najbardziej popularny, albo kontynuo
    > wac rozmowe, czy bialy, czy razowy itp.
    > ekspedinetka z czasow komunizmu, do odstrzalu.

    Żartujesz?
  • 3-mamuska 04.07.19, 18:38
    fabryka.lodow.napatyku napisał:

    > ekspedinetka zachowala sie zle, bardzo zle. Tak sie z klientami nie rozmawia, j
    > esli byl duzy wybor , powinna zaproponowac najbardziej popularny, albo kontynuo
    > wac rozmowe, czy bialy, czy razowy itp.
    > ekspedinetka z czasow komunizmu, do odstrzalu.

    Do odstrzału to są paniusie którym się wydaje ,ze jak wydały 1zł to jakby cały sklep kupiły na własność i na rzęsach trzeba przy nich chodzić.

    Ludzie są głupi po prostu skąd ma babka wiedzieć który chleb pani lubi?

    Ja jak nie wiem jaka kupić np. Kaszankę bo jej nie jem.
    To pytam która lepsza pani zdaniem i proszę
    Czy jakaś wędlinę albo którą pani poleca.
    Czasem ekspedientki same widząc niezdecydowanie proponują. Dają spróbować, ale nie taki głupi tekst ten co ja lubię. I weź się domyśl człowieku.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • wioskowy_glupek 04.07.19, 20:15
    Chyba Ci prawa konsumenta mózg zlasowały. Sklep spożywczy to nie klub dyskusyjny. Kupujesz wychodzisz a nie zwracasz dupę

    --
    "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
  • katja.katja 04.07.19, 08:17
    Klientka to jakaś idiotka albo starsza kobieta z początkami demencji gdzie w głowie już nie halo.
    Ekspedientkom współczuję użerania się z debilami i chamidłami.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • rosapulchra-0 04.07.19, 13:07
    Takimi jak z tobą?

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • katja.katja 04.07.19, 13:09
    Ja jestem uprzejma dla pracowników usług i nie wybrzydzam. Mówię konkretnie co chcę i ile. Szanuję czas ekspedienta i innych obecnych w kolejce.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ichi51e 04.07.19, 08:27
    Taka odpowiedz jak pytanie. Zasmialabym sie gdyby to mnie zacmilo na tyle zebym przyszla do sklepu i kazala sprzedawczyni zgadywac co lubie

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • triismegistos 04.07.19, 08:47
    Klientoza wink

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • aqua48 04.07.19, 09:02
    O to mnie się zdarzały takie absurdalne rozmówki w piekarni smile
    E: co podać?
    J: a czy jest ten chleb który lubię?
    E: nie ma, będzie jutro, bo dziś wtorek.

    Chleb był szczególny i tylko po niego tam przychodziłam, niestety piekli go i sprzedawali co drugi dzień i zawsze zapominałam kiedy. Dla osoby z boku pewnie taki dialog też brzmiałby dziwacznie i obcesowo.
  • mgla_jedwabna 04.07.19, 09:10
    Odpowiedź "nie ma" była prawidłowa. Bo takich paniuś, które zakładają, że tylko niektóre chleby są świeże, i oczekują, że ktoś będzie zgadywał ich życzenia, zadowolić się nie da. Więc nie, chleba, który by paniusia lubiła, nie było.
  • kropkacom 04.07.19, 09:15
    Znaczy ekspedientka wolała być wkurzona niż sprzedać towar? Ok...
  • mama.nygusa 04.07.19, 09:32
    To nic.

    W ostatnim tygodniu. Stoje przy kasie w kerfurze, podchodzi pani do kajserki, troche mnie traca, z gazetka w rece i pyta "macie takie laleczki lili cos tam/" Kasjerka na to"aaa to gazetka ze smyka" pani "no ze smyka, ale to wszedzie ona sa, maciee takie cos?" Kasjerka odeslala pania do punktu kilenta. Pani nie stara, grubo przed 40 smile

    --
    bip.inowroclaw.pl/?cid=72759&bip_id=8677
    78,954,90zl tyle zarabia nauczyciel.
  • chatgris01 06.07.19, 22:22
    Co Wy z tym kErfurem???

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • amast 04.07.19, 10:19
    > Znaczy ekspedientka wolała być wkurzona niż sprzedać towar?

    Tak. Na przyszłość albo klientka się nauczy nie robić scen i wstrzymywać obsługi kolejki za nią, albo się obrazi i pójdzie do konkurencji. W obu przypadkach ekspedientka jest do przodu: może bez zakłóceń obsługiwać kolejnych klientów zamiast nadskakiwać jednej paniusi, która po 5 minutach wymiany zdań stwierdzi, że jednak to nie ten chleb, a w ogóle to ona chce tylko kawałek na spróbowanie i dlaczego tak drogo.
  • kropkacom 04.07.19, 10:37
    Na przyszłość klientka ominie sklep i jeszcze mu zrobi złą reklamę. Praca ekspedientki to sprzedaż towaru. Zwłaszcza, że tu nie mamy do czynienia z chamskim klientem a najwyżej irytującym. No ale może się nie znam.
  • tt-tka 04.07.19, 10:40
    kropkacom napisała:

    > Na przyszłość klientka ominie sklep i jeszcze mu zrobi złą reklamę.

    Chleb z pieczywem robi sobie reklame jakoscia towaru. A takiej klientki nie zal, niech zawraca glowe konkurencji smile

    >Praca ekspe
    > dientki to sprzedaż towaru.

    Owszem, sprzedaz. A nie zabawianie klientow konwersacja.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kropkacom 04.07.19, 10:48
    Bez klientów nie ma sprzedaży. Skoro sklep czuje się na tyle pewnie aby pozbywać się klientów to kto bogatemu zabroni.
  • triismegistos 04.07.19, 11:05
    Zapewne się nie czuje, dlatego woli spławić jedną blokującą kolejkę babę niż stracić zniecierpliwioną tym klientelę.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • mgla_jedwabna 04.07.19, 18:26
    A bez sprzedaży nie ma klientów.Jak paniusia nie chce kupić, to nie jest klientką, tylko zawalidrogą.
  • amast 04.07.19, 10:56
    Nie da się zadowolić wszystkich klientów. Po prostu się nie da. A jeżeli trzeba wybierać, to lepszy jest taki, który przyjdzie, weźmie co potrzebuje, zapłaci i wyjdzie, niż taki, co przez 10 minut wydziwia, a na koniec i tak stwierdzi, że mu się obsługa nie podoba, bo ekspedientka nie dość szeroko się uśmiechnęła.
  • triismegistos 04.07.19, 11:00
    Pracuję w handlu od stu lat i bardziej się opłaca spławić upierdliwego klienta niż tracić na niego czas.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • droch 04.07.19, 11:07
    Ja pracuję od dwustu lat i nie zgadzam się, zwłaszcza, jeśli to lokalna klientka, która łatwo może narobić złej reklamy wśród sąsiadów.
    W okolicy jest sporo miejsc po sklepach, którym śmierdziały pieniądze klientów.
  • valla-maldoran 04.07.19, 11:16
    droch napisał:

    > Ja pracuję od dwustu lat i nie zgadzam się, zwłaszcza, jeśli to lokalna klientk
    > a, która łatwo może narobić złej reklamy wśród sąsiadów.
    > W okolicy jest sporo miejsc po sklepach, którym śmierdziały pieniądze klientów.

    Jako klientka sklepów różnej maści i właścicielka sklepu przez krótką chwilę twierdzę, że większość klientów z radością przyjmie takie zachowanie ekspedientki, bo oni też nie lubią takich marudnych paniuś. W takim sklepie raczej przybędzie klientów niż ich ubędzie.
  • droch 04.07.19, 11:32
    Klient to nie jest zupa pomidorowa, żeby go lubić. Klient ma w sklepie zostawić pieniądze, im więcej, tym lepiej.
  • bo_ob 04.07.19, 11:34
    Ale nie rozumiesz tego,, że pewien typ klientów odstrasza innych klientów?
  • triismegistos 04.07.19, 11:46
    Bo niektórym się wydaje, że każdy klient jest drogocenny i warto tracić oceany czasu, żeby zarobić pisiont groszy. Nie, nie jest.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • katja.katja 04.07.19, 13:07
    Racja.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • droch 04.07.19, 11:47
    No, jasne. Pijani, brudni, awanturujący się itp.
    Znaczy, są furiaci, którzy gotowi są zabić, bo ktoś nie daje odliczonej kwoty. Albo kupuje wędlinę na plasterki. Albo ma za dużo towarów w koszyku itp. itd.
    W opisanej sytuacji jedyną osobą, która może odstraszyć stałych klientów to ekspedientka. Wiele razy można usłyszeć, że osiedlowe sklepy są lepsze niż markety, a bo zna się sprzedawców z widzenia, zawsze pozdrowią, doradzą. Które z powyższych tutaj miało miejsce?
  • triismegistos 04.07.19, 11:58
    big_grinbig_grinbig_grin

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • bo_ob 04.07.19, 12:33
    droch napisał:

    > W opisanej sytuacji jedyną osobą, która może odstraszyć stałych klientów to eks
    > pedientka.

    Niekoniecznie. Gdy stoję w kolejce a ktoś przede mną zbyt długo zastanawia się co kupić, wybiera, przebiera, rozmyśla się itd - wychodzę ze sklepu.
  • bo_ob 04.07.19, 12:34
    droch napisał:

    > No, jasne. Pijani, brudni, awanturujący się itp.


    Aha. Pijany czy brudny mi nie przeszkadza. Byle szybko kupił co che i wyszedł.
  • konsta-is-me 04.07.19, 18:36
    Guzik prawda.
    Tak twierdza starsze panie, ktore gledza godzinami, powtarzajac to samo, bo zapomnialy przed chwila ze juz to mowily.
    Ja rozumiem ze samotne, ze chca pogadac, ale na buka, nirch znajda sobie jakis klub osuedlowy czy cos.
    Ja kupuje tam, gdzie jest dobra jakosc towaru, a klienci ktorym wydaje sie, ze gledzenie godzinami jest urocze, sa wkurzajacy.
    Ludzie z reguly nie maja czasu, sa zmeczeni po pracy, nogi ich bola, autobus zaraz bedzie itd itp.
    Nie mam ochoty stac w kolejce godzinami, bo jakas paniusia chce sobie pogawedzic.
    Ekspedientka TEZ jest zmeczona, bo jestes 300-setnym klientem, nie trzecim i to jest jej rutyna, a twoje pogaduszki o rodzajach burakow albo pogodzie jej nie pasjonuja.

  • tt-tka 04.07.19, 12:29
    droch napisał:

    > Klient to nie jest zupa pomidorowa, żeby go lubić. Klient ma w sklepie zostawić
    > pieniądze, im więcej, tym lepiej.


    Klient ma rowniez nie przeszkadzac innym klientom w zostawieniu pieniedzy w danym sklepie.
    Czas to pieniadz, znawco handlu.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • 35wcieniu 04.07.19, 12:50
    Serio, jakby mi miała robić reklamę wśród podobnych do niej, którzy uważają że sprzedawca jest od tego żeby sobie z niego cyrki urządzać to naprawdę wolę żeby tego zaniechała.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • droch 04.07.19, 11:11
    > Praca ekspedientki to sprzedaż towaru.

    No coś Ty, to takie kapitalistyczne, pogoń za pieniądzem, fuj. Czy nie lepiej było w PRL, wówczas "baba z mięsnego to była kimś WAŻNYM".
    Oczywiście, że praca w sklepie to sprzedaż. A żeby sprzedać, trzeba do klienta uśmiechnąć się, doradzić, zadbać, żeby poczuł się w sklepie mile widzianym itp. Niedowiarkom polecam staż za ladą np. w USA, to szybko wróci optyka, skąd się bierze pensja.
  • valla-maldoran 04.07.19, 11:18
    droch napisał:

    > Niedowiarkom polecam staż za ladą np. w USA, to szybko wróci optyka, skąd się
    > bierze pensja.

    No owszem, może na 5th Avenue.
    Wszędzie indziej gorzej niż u nas w PRL.
  • triismegistos 04.07.19, 11:23
    Ja dobrze wiem, skąd bierze się moja pensja, której większą część stanowi prowizja od tego, co sprzedam. I dlatego szkoda mi czasu na takich, którzy tylko zajmują czas.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • 35wcieniu 04.07.19, 12:57
    Dodalabym jeszcze tylko że ekspedienta w spożywczym zwykle zarabia mało, nie ma żadnych prowizji i choćby w związku z tym niekoniecznie musi znosić klientów typu: "niech mi pani da co to lubię". Sklep nie jest samoobsługowy, znaczy polega na tym że należy powiedzieć albo pokazać co się chce, a nie urzadzać cyrki "daj mi co lubię".
    Sto razy bardziej przysłuży się biznesowi swojego pracodawcy jeżeli spławi jednego upierdliwego klienta i zajmie się dalszą kolejką, niż jak będzie traciła czas na robienie z siebie pośmiewiska przez klientkę, która najwyraźniej szuka rozrywki czyimś kosztem.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • droch 04.07.19, 14:02
    Jeśli chcesz, żeby mały lokalny sklep nie różnił się od supermarketu, to potem nie dziw się, że supermarket wygrywa cenami.
  • katja.katja 04.07.19, 13:10
    Jak babsko głupie to antyreklama zmieni się w reklamę, sąsiedzi czy znajomi konfliktowego babska tym bardziej odwiedzą sklep, raz że towar może być dobry, dwa, że nie spotkają swojej "ulubionej" sąsiadki.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • gulcia77 04.07.19, 13:26
    Wiesz, opowiem historyjkę z mojego miasta. Jest sobie właściciel kebabowni. Irytujący, bucowaty cham. No, ale klient, tygodniowo potrzebował kilkanaście butli z gazem. Więc dystrybutorzy zaciskali zęby. Do czasu. Zaczęto mu gremialnie odmawiać dostawy. Po tygodniu zmasowanego działania został zmuszony do przywożenia sobie gazu sam. To oczywiście było wyjątkowo nieekonomiczne, a przede wszystkim czasochłonne. Wszystkkke firmy odetchnęły, a do pana w końcu dotarło, że odrobina kultury może się w życiu przydać.
    "Klient nasz pan" to bardzo szkodliwe hasło. Zawsze jest to transakcja wiązana. Bądź miły, kulturalny, okazuj innym szacunek, a dokładnie to samo otrzymasz w zamian.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • kropkacom 04.07.19, 14:00
    Nie chodzi o to, że trzeba aprobować chamstwo czy wykorzystywanie, bo klient nasz pan. No jak rany... Można było kobiecie wcisnąć jakiś chleb. Chleb sprzedany. Klient zadowolony. Klient wróci. Jeśli już w takim momencie włącza się u ekspedienta agresor to co będzie dalej? Autorka prowadzi mały sklep i jest zdana na takich klientów. To nie sklep samoobsługowy.
  • madzioreck 04.07.19, 15:32
    kropkacom napisała:

    > Nie chodzi o to, że trzeba aprobować chamstwo czy wykorzystywanie, bo klient na
    > sz pan. No jak rany... Można było kobiecie wcisnąć jakiś chleb. Chleb sprzedany
    > . Klient zadowolony. Klient wróci.

    Błąd. Pracowałaś kiedykolwiek w handlu?
  • kropkacom 04.07.19, 18:09
    Dorywczo.
  • droch 04.07.19, 14:22
    Zasada „klient nasz pan” jest szkodliwa w zasadzie tylko w krajach postsocjalistycznych. Przypadek? Nie sądzę.
    Można było na 10 sposobów sprawić, żeby klientka wyszła zadowolona z zakupami.
  • triismegistos 04.07.19, 14:29
    Ale po co, skoro można ją spławić i przy odrobinie szczęścia mieć z nią spokój?
    Ludziom się wydaje, że kapitalizm polega na tym, że jest jakiś ustawowy obowiązek, by zawsze każdemu klientowi włazić w doopę i potem mamy ludzi z nastawieniem "wydaję u was całe dziesięć złotych więc całujcie mnie po piętach".

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • gulcia77 04.07.19, 15:33
    Widzę, że się zdecydowanie rozumiemy. Klient, który jest chamski, bezczelny i roszczeniowy to, w gruncie rzeczy, żaden klient.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • gulcia77 04.07.19, 15:31
    W krajach niepostsocjalistycznych w życiu codziennym i wobec usługodawców jest zdecydowanie mniej chskich odzywek i przekonania o własnej wyższości. Przypadek? Nie sądzę.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • droch 04.07.19, 15:49
    Chyba nie piszesz o przypadku z wątku? Klientka może nie być komunikatywna, może nie być zdecydowana itp. itd. Chamska na pewno nie była. Ekspedientka - owszem.
    Sąsiedni wątek o wschodnich obyczajach w handlu jest dokładnie o tym samym, sprzedającej nie chce się sprzedawać i daje to klientce do zrozumienia.
  • triismegistos 04.07.19, 17:17
    Owszem, takie droczenie się z kobietą, która jest w pracy jest chamskie.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • mgla_jedwabna 04.07.19, 18:31
    Ale można zapytać "a co pani poleca" albo rozejrzeć się i zdecydować stojąc w kolejce. Albo wziac coś zwyczajnego, najtańszego i bez bajerów. A nie robić cyrki ze zgadywaniem.
  • valla-maldoran 04.07.19, 15:40
    droch napisał:

    > Zasada „klient nasz pan” jest szkodliwa w zasadzie tylko w krajach postsocjalis
    > tycznych. Przypadek? Nie sądzę.
    > Można było na 10 sposobów sprawić, żeby klientka wyszła zadowolona z zakupami.

    Wiesz, wiele osób niestety uważa, że będąc w roli klienta, który zostawia pieniądze, są na wyższej pozycji niż, osoba, od której coś kupują. Wychodzą z założenia, że im wolno wszystko, marudzić, narzekać, być chamskimi, złośliwymi "panami", a druga strona to sługa.
    Otóż nie. To jest relacja równorzędna.
    Chcesz być traktowana z szacunkiem i uprzejmością, to sama tak się zachowuj.
    Tylko tyle.
  • droch 04.07.19, 15:56
    > Otóż nie. To jest relacja równorzędna.

    Równorzędna jest w sensie obowiązku realizacji zobowiązań. W innych aspektach reguły dyktują... klienci, takie są realia.
    Poczuciem złudnej równorzędności nie nakarmisz dzieci. Jeśli nie oferujesz dostatecznie atrakcyjnych cen lub unikalnych produktów i nie masz sklepu w jakiejś głuszy, musisz konkurować wyjątkowością obsługi. Albo wypadasz.

    Taka sytuacja, w mojej okolicy niektóre małe sklepy broniły się przed instalacją terminali do płacenia kartami albo ograniczały możliwość płacenia kartą od kwoty X. I albo wyginęły, albo dostosowały się do oczekiwań roszczeniowych klientów. Sklepów nie ma, bo klienci poszli wydawać pieniądze gdzie indziej. To tyle o równoważności relacji smile
  • triismegistos 04.07.19, 16:52
    Dyktowanie reguł big_grin To jest właśnie sowiecka mentalność. Nikt nie dyktuje reguł. Jeśli dany sklep będzie powszechnie uważany za kiepski to padnie, jeśli klient będzie miał roszczenia przekraczające realia to będzie drałował do hipermarketu po bułeczki na śniadanie. A większośc opinii w tym wątasku pokazuje, że nie tylko sprzedawcom nie podobają się idiotki w kolejce i taki sklep tylko zyska jeśli pójdą sobie gdzie indziej.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • droch 04.07.19, 17:13
    > Dyktowanie reguł. To jest właśnie sowiecka mentalność.

    Amerykę opanowali Sowieci, jasne big_grin Trzymaj się swoich chmur...
    Cóż, zadaniem sprzedawcy jest sprzedawanie, nie ma co do tego dorabiać ideologii. Jeśli czuje w sobie misję, może spróbować sił jako kaznodzieja.

    > jeśli klient będzie miał roszczenia przekraczające realia

    Dla niektórych sprzedawców oczekiwanie pokrojenia wędliny godzinę przed zamknięciem sklepu to już fanaberia "bo maszyna już umyta". Klient powinien wziąć urlop i przyjść wcześniej, a nie marudzić. Oczywiście, jest postęp w porównaniu do PRL, ale wciąż za mały.

    > A większośc opinii w tym wątasku pokazuje...

    A bierzesz pod uwagę niereprezentatywność grupy?
  • triismegistos 04.07.19, 17:22
    droch napisał:

    > > Cóż, zadaniem sprzedawcy jest sprzedawanie,

    O to to. Sprzedawanie, a nie zabawianie idiotek.

    > > jeśli klient będzie miał roszczenia przekraczające realia
    >
    > Dla niektórych sprzedawców oczekiwanie pokrojenia wędliny godzinę przed zamknię
    > ciem sklepu to już fanaberia "bo maszyna już umyta".
    >
    Nikt nie zostawi brudnej maszyny na noc, ani zostawał harytatywnie po godzinach.

    > > A większośc opinii w tym wątasku pokazuje...
    >
    > A bierzesz pod uwagę niereprezentatywność grupy?

    Może i bym wzięła, gdyby nie to, że pracuję w handlu, na prowizji, i wiem co się opłaca a co nie.




    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • triismegistos 04.07.19, 17:23
    *charytatywnie ofkors

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • droch 04.07.19, 17:26
    > O to to. Sprzedawanie, a nie zabawianie idiotek.

    Jednak bardzo mocno odreagowujesz pracę, którą wykonujesz...

    > Nikt nie zostawi brudnej maszyny na noc, ani zostawał harytatywnie po godzinach.

    Relacje pomiędzy sprzedawcą a pracodawcą, w tym organizacja czasu pracy i wysokość zapłaty za nadgodziny, w ogóle nie obchodzą klienta, to nie jego sprawa.
  • valla-maldoran 04.07.19, 17:32
    droch napisał:

    > Jednak bardzo mocno odreagowujesz pracę, którą wykonujesz...
    >
    A marudne paniusie takie jak Ty odreagowują, że są pomiatane, ochrzaniane w pracy, w której nic nie znaczą i idą pomarudzić o chleb, żeby poczuć moc i podreperować swoje ego.
  • triismegistos 04.07.19, 17:33
    droch napisał:

    >
    > Jednak bardzo mocno odreagowujesz pracę, którą wykonujesz...
    >
    Nie muszę cherie, ja kretynki spławiam bardzo sprawnie smile


    > Relacje pomiędzy sprzedawcą a pracodawcą, w tym organizacja czasu pracy i wysok
    > ość zapłaty za nadgodziny, w ogóle nie obchodzą klienta, to nie jego sprawa.

    O to to. Nie jest twoją sprawą ingerowanie w zasady jakie obowiązują w danym miejscu.


    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • droch 04.07.19, 17:54
    > O to to. Nie jest twoją sprawą ingerowanie w zasady jakie obowiązują w danym miejscu.

    No i pudło. Zasady ustala właściciel, przy czym ma obowiązek informowania o nim klientów w czytelny zrozumiały sposób, żeby nie wprowadzać w błąd klienta. Niekrojenie wędlin po którejś godzinie było własną inicjatywą ekspedientek ze stoiska. Szukaj argumentów na ich usprawiedliwienie, dasz radę wink
  • triismegistos 04.07.19, 17:56
    W sensie, że odmówiono ci krojenia wędlin mało czytelnie i zozumiale? Dobre big_grin

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • droch 04.07.19, 18:04
    > W sensie, że odmówiono ci krojenia wędlin.

    Nie mi, ale to nie ma znaczenia.

    > wędlin mało czytelnie i zozumiale

    W sensie takim, że jak przeciętny klient widzi stoisko z wędlinami, maszynę do krojenia wędlin i jednocześnie nie widzi jakiejś kartki "że wędliny kroimy do godziny x", to ma prawo wyciągnąć wniosek, że godzinę przed zamknięciem na stoisku pokroją wędlinę.
    Acha, sklepu już nie ma. Cóż, klienci na dłuższą metę chyba poczuli, że są spławiani jak roszczeniowi debile.
  • triismegistos 04.07.19, 18:10
    droch napisał:
    > Nie mi, ale to nie ma znaczenia.
    O- w końcu napisałaś coś z sensem big_grin
    > Acha, sklepu już nie ma. Cóż, klienci na dłuższą metę chyba poczuli, że są spła
    > wiani jak roszczeniowi debile.

    A sklepy obok mnie, w kórych nie kroi się wędlin przed zamknięciem sklepu są i mają się świetnie. Czego to dowodzi, oprócz tego, że wyciągasz wnioski z dudy?

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • droch 04.07.19, 18:13
    > A sklepy obok mnie, w kórych nie kroi się wędlin przed zamknięciem sklepu są i mają się świetnie.

    Jasne. I jest to wiedza tajemna, którą zdobywa się przez doświadczenie, czy jednak *właściciel* postarał się o odpowiednią informację na stoisku? Znam z góry Twoją odpowiedź, ale powątpiewam w jej rzetelność big_grin
  • valla-maldoran 04.07.19, 17:02
    Zaraz, zaraz, to jakaś paniusia kupująca chleb za 3,50 dyktuje reguły prowadzenia prywatnego sklepu? Nie podoba się paniusi, to niech idzie gdzie indziej. Sklep od tego nie padnie.
    Właśnie o takich jak Ty pisałam wyżej. Wydaje im się, że klient rządzi.
    Nie rządzi, a wydawać to mu się wszystko może.
  • droch 04.07.19, 17:18
    > Zaraz, zaraz, to jakaś paniusia kupująca chleb za 3,50 dyktuje reguły prowadzenia prywatnego sklepu?

    Oczywiście, że tak. Sklep bez klientów to wystawa.

    > Sklep od tego nie padnie.

    Niejednemu się tak wydawało big_grin
  • triismegistos 04.07.19, 17:24
    Mało kto mnie śmieszy tak bardzo jak kretynki, którym się wydaje, że bez ich pisiont groszy sklep upadnie.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • droch 04.07.19, 17:29
    Gdy zamykasz oczy, to wierzysz, że jesteś niewidzialna?
    Upadek biznesu zazwyczaj rozpoczyna się właśnie od "jednego niezadowolonego klienta", "pierwszej idiotki, której się wydaje" i tak dalej.
  • triismegistos 04.07.19, 17:31
    Fantazjuj, fantazjuj big_grin

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • valla-maldoran 04.07.19, 17:33
    O matko, witki opadają na taką głupotę.
  • katja.katja 06.07.19, 09:38
    Nieprawda.
    Chyba, że ten jeden klient to ekscentryczny milioner, który regularnie wykupuje na pniu większość towaru.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • droch 06.07.19, 14:02
    Z logiki - słabiutko. Uważasz, że sklepy, które upadły, to z powodu przeprowadzki lokalnego milionera w inne miejsce?
  • katja.katja 06.07.19, 14:52
    Złe miejsce, zły czas, produkty nie adekwatne do danej lokalizacji.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • madzioreck 06.07.19, 22:09
    A Ty uważasz, że nieodpowiednia obsługa to jedyna przyczyna upadania biznesów? Zazdroszczę optymizmu suspicious
  • valla-maldoran 04.07.19, 17:04
    ps. Jakbyś nie doczytała, to powtórzę: Relacja równorzędna = szacunek w obie strony.
    Paniusia marudząca nie szanuje ani ekspedientki, ani innych klientów czekających w kolejce.
  • droch 04.07.19, 17:22
    > [...] to powtórzę: Relacja równorzędna = szacunek w obie strony.

    Nie powtórzysz, bo tego nie napisałaś. Nieładnie jest pisać nieprawdę.
    Poza tym, szacunek dla sprzedawcy wcale nie wyklucza marudzenia, guzdrania się czy narzekania na jakość produktów. Klient to nie jest automat do wydawania pieniędzy.
  • triismegistos 04.07.19, 17:25
    A sprzedawca to nie jest maszyna do zabawiania idiottek.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • valla-maldoran 04.07.19, 17:29
    droch napisał:

    > > [...] to powtórzę: Relacja równorzędna = szacunek w obie strony.
    >
    > Nie powtórzysz, bo tego nie napisałaś. Nieładnie jest pisać nieprawdę.

    To przeczytaj jeszcze raz mój wcześniejszy wpis i przeproś.
  • droch 04.07.19, 18:19
    Nie mam powodu. Z wpisu wynika, że nawet jeśli sprzedawca pociska towar niskiej jakości, to klient nie ma prawa do narzekania, bo utraci szacunek sprzedawcy.
    To nie wygląda jak definicja relacji równorzędnej.
  • valla-maldoran 04.07.19, 21:06
    Wykręcasz kota ogonem. Wstyd.
  • droch 04.07.19, 21:22
    Tylko czytam ze zrozumieniem, co masz do przekazania: "Wychodzą z założenia, że im wolno wszystko, marudzić, narzekać, [...]". Wrzuciłaś do wspólnego wora wszystkie zachowania, które Tobie nie odpowiadają.
    Mnie przekonałaś, że wierzysz, że narzekanie usprawiedliwia okazywanie klientowi braku szacunku. I masz do tego prawo, ale gdy piszesz jednocześnie o szacunku w obie strony, nie brzmisz wiarygodnie.
    Janusz Szpotański, OIDP, wieszczył, że socjalizm upadnie, gdy klient przestanie bać się zwrócić uwagę kelnerowi, że herbata jest podana w brudnej szklance. I miał w tym wiele racji.
  • gulcia77 04.07.19, 17:37
    No właśnie wzajemny szacunek wyklucza. To klient zostawia po sobie wrażenie. Wiesz, trochę żyję i trochę prowadzę biznes. Są ludzie, którzy ZAWSZE trafiają na nieuprzejmych taksówkarzy, niekompetentnych urzędników czy nieprofesjonalne ekspedientki. I nawet nie wpadną na to, że sami są sobie winni. Osobiście nie znam tego problemu. O taksówkarzach się nie wypowiadam, bo jestem zawodowo z tym związana również, ale nie znam problemu nieuprzejmych sprzedawców, niekompetentnych urzędników, etc. Może dlatego, że wszystkich ludzi traktuję, jak równych sobie. Bez żadnego wchodzenia w... Po prostu stosując zwykłe zasady kultury. Mówię dzień dobry, do widzenia, proszę przepraszam, dziękuję. A jeśli się czegoś nie da, to się nie da. Jeśli dzwonisz na dyspo po taksówkę i słyszysz, że czas oczekiwania to 20 minut, to nie pytaj, czy nie da się wcześniej, bo to świadczyłoby o twojej kondycji umysłowej.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • droch 04.07.19, 17:49
    > A jeśli się czegoś nie da, to się nie da. Jeśli dzwonisz na dyspo po taksówkę i słyszysz, że czas oczekiwania
    > to 20 minut, to nie pytaj, czy nie da się wcześniej, bo to świadczyłoby o twojej kondycji umysłowej.

    Zdarza się mi poprosić o ponowne sprawdzenie. I wiesz, co się jeszcze zdarza? Że niekiedy jednak da się wcześniej... O czym to świadczy? Ano o tym, że teoria a praktyka - to niezupełnie to samo.
    Co więcej, nie mam poczucia znalezienia się na jakiejś czarnej liście korporacji taksówkowych, nawet wprost przeciwnie. Pomimo tego, że kiedyś na kierowcę uczącego się chyba planu miasta w trakcie kursu poszła skarga... Moja roszczeniowość i słaba psychika nie pozwoliła mi trzeci raz przejechać przez to samo skrzyżowanie.

    > ale nie znam problemu nieuprzejmych sprzedawców, niekompetentnych urzędników, etc

    To, że nie znasz zjawiska, nie oznacza, że ono nie występuje.
    A swoją drogą, naprawdę nigdy żaden taksówkarz w obcym mieście nie próbował zawieźć Ciebie na lotnisko trasą widokową przez całe miasto?
    Ja na podstawie swoich obserwacji nie wyciągam pochopnych wniosków "wszyscy są źli, leniwi, chcą oszukać klienta etc.". Ale też nie czaruję siebie i innych, że takich sprzedawców/usługodawców nie ma.
  • maly_fiolek 04.07.19, 09:45
    Dałabym najdroższy z uśmiechem - proszę bardzo - najlepszy chlep dla Pani smile
  • bo_ob 04.07.19, 10:25
    Dobra riposta cenniejsza od złota smile
  • aaa-aaa-pl 04.07.19, 10:27
    Znasz te kobiety ? Może źle zrozumiałaś kontekst ? Kobiety mogły znać się od lat- klientka chciała kupić swój ulubiony chleb, a ekspedientka powiedziała, że nie ma( tego chleba).
  • janja11 04.07.19, 10:36
    Czyli ekspedientka powiedziała jak jest.
    Faktem jest, że nad nerwami należy panować, szczególnie jak się pracuje z klientem.
    Teoretycznie tak powinno być. A praktycznie czasem trudno zachować spokój.
    Może to był kolejny taki klient, może jakieś inne problemy?
    Dla stojących w kolejce, taki klient-dyskutant też może być przykry.

  • tt-tka 04.07.19, 10:46
    janja11 napisał(a):


    > Dla stojących w kolejce, taki klient-dyskutant też może być przykry.
    >


    Oj, tak.
    Na bazarku stalam w kolejce przy warzywniaku, klientka namyslala sie, wybrzydzala i widac bylo, ze sama nie wie, co wlasciwie chce kupic. Czasu nie mierzylam, ale trwalo. I widac bylo, jak sprzedawczyni tezeje i sztywnieje. A potem nastepna pani kupujaca powiedziala spokojnie i wyraznie, ze prosi o peczek rzodkiewek, dwie cebule i cos tam jeszcze, krotko i konkretnie - i bylo widac, slychac i czuc, jak atmosfera sie rozluznia, spiecie opada i wszystki zrobilo sie milej smile

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • arista80 04.07.19, 11:11
    Brakuje szerszego kontekstu. Czy ta klientka jest stałą klientką czy też przyszła po raz pierwszy/bywa sporadycznie?

    W moim miasteczku zwroty typu "to co zawsze", "taki jak lubie" są na porządku dziennym. Zazwyczaj ekspedientki znają upodobania swoich stałych, często przychodzących klientów i jak pisałam wyżej, wystarczy, że klient rzuci "to co zawsze" i zostaje obsłużony zgodnie z jego życzeniem.
  • bigzaganiacz 04.07.19, 11:23
    Wiocha , baba za lada nie nadaje sie na sprzedawce,
    Dobry sprzedawca wcisnol by babie dwa chleby maslo i pol kilo schabu
  • frey.a86 04.07.19, 11:29
    Tylko, że taki sprzedawca pracuje pewnie jako przedstawiciel handlowy za wielokrotność tego, co zarabia pani za ladą w piekarni.
  • konsta-is-me 04.07.19, 18:52
    DOBRY sprzedawca dostaje DOBRE wynagrodzenie.
    To nie dziala w spozywczakach, gdzie ludzie robia rutynowe zakupy.
    Deal with it.
  • lidek0 04.07.19, 17:02
    Na stwierdzenie " taki jak ja lubię" zapytałabym: " czyli który konkretnie?"

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • 3-mamuska 04.07.19, 17:33
    Ekspedientka dobrze jej powiedziała nie czyta w myślach żeby wiedzieć.
    Co się stało dalej pani wyszła czy kupiła co były? Czy zrobiła awanturę ?

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • niktmadry 04.07.19, 19:49
    Wyszla
  • majenkir 04.07.19, 17:39
    Hahaha, punkt dla ekspedientki! big_grinwink

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • mia_mia 04.07.19, 19:25
    Niech ekspedientka łyknie meliskę, jeśli takie sytuacje ją wkurzająwink
    Zachowanie bardzo nieprofesjonalne, nawet jak na mały sklepik.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka