Dodaj do ulubionych

Nareszcie ktoś matce krótko powiedział

03.07.19, 21:39
Wiecie co, zawsze o tym marzyłam, żeby raz jeden był taki ktoś kto wstanie i mojej matce powie krótko i na temat, a ona się zmyje. I się doczekałam. Byłam ja na imprezie rodzinnej, zaprosiłam ja na tą imprezę pewnego Pana. Matka oczywiście z Panem chciała być w dobrych kontaktach i starym zwyczajem już nie do mnie, bo wie, że już teraz się cackać nie będę z nią skierowała swoje troski o córkę do Pana. A bo bardzo proszę już niech ona nie pije, niech się ona tak głośno nie śmieje, no napiła się ta moja córka no jak ona wygląda i w ten deseń. Niby żartem, niby z puszczeniem oczka. A facet wstał, wyprostował się i mówi: proszę Pani, Pani córka od 20 lat jest dorosła kobieta, jest tu dziś ze swoim partnerem, który jej towarzyszy i jest pod moją opieka, więc bardzo proszę siąść i radośnie się bawić na tej udanej bardzo imprezie. Zatkało wszystkich, matka jak siadła tak wstała bez słowa dopiero nad ranem. Wiecie jak się cieszę? Jak głupia.
Edytor zaawansowany
  • zamyslona_ona02 03.07.19, 22:33
    Jesteś pod opieką partnera?
  • kalina_lin 03.07.19, 22:39
    Też mnie to uderzyło.
    Miło że pan aię poczuł do obrony, ale powinnaś sama matkę usadzić
  • hrabina_niczyja 03.07.19, 23:57
    A właśnie nie i bardzo się cieszę, że właśnie nie musiałam i mogłam mieć w tyłku jej klepanie.
  • kamin 04.07.19, 14:58
    Bardziej mi chodziło o to, że mata cię traktuje protekcjonalnie, jak dziecko. Krytykuje, poucza, strofuje.
    I proszę! Teraz już niesforna mała dziewczynka wyszła spod opieki mamy i ma partnera, który się nią "opiekuje". Nie możesz stanowić o sobie, zdecydować ile alkoholu wypijesz, ktoś musi sprawować ciągłą opiekę albo matka, albo facet.
    Twój głos, że jesteś dorosła się nie liczy, nawet to ktoś inny musi ogłosić za ciebie.
    W relacji z partnerem odtwarzasz schematy z relacji z matką. Tyle.
  • zuleyka.z.talgaru 03.07.19, 22:48
    Pana ktorego zaprosiła. Przeciez jest napisane.
  • triss_merigold6 03.07.19, 22:51
    Bycie osobą towarzyszącą = opieka?
  • hrabina_niczyja 03.07.19, 23:56
    Nie Triss, bycie osoba towarzyszaca= branie odpowiedzialności za samopoczucie kobiety, jej bezpieczeństwo i zwykła troska, żeby miło razem spędzać czas. Można też tej kobiecie dolać wina, odsunąć krzesło i szepnąć, że guzik się na przykład rozpiał Tak, w takim zakresie lubię być zaopiekowana przez mężczyznę.
  • double-facepalm 04.07.19, 00:35
    Jak matka ja tak gaslightuje i ubezwlasnawalnia to moze i opieka, dla osób postronnych pewnie szczyt żenady, dla watkodajki nie.
  • dziennik-niecodziennik 04.07.19, 12:34
    no chyba w sensie, ze moze sie spokojnie napic, bo partner czuwa zeby jej sie nic w związku z tym nie stało i zeby bezpiecznie wrócila do domu.
    oraz w sensie żeby nie była własnie atakowana, de facto bez powodów.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • double-facepalm 04.07.19, 13:22
    Wcześniej hrabina pisała ze pomimo czterech dych na karku oraz mieszkania osobno matka nadal ja utrzymuje i dała jej kasę na start działalności gosp., bo pracy nie umiała znalezc/a tym bardziej utrzymać. Dość chora zależność.
  • hrabina_niczyja 04.07.19, 13:52
    double-facepalm napisała:

    > Wcześniej hrabina pisała ze pomimo czterech dych na karku oraz mieszkania osobn
    > o matka nadal ja utrzymuje i dała jej kasę na start działalności gosp., bo prac
    > y nie umiała znalezc/a tym bardziej utrzymać. Dość chora zależność.

    A wyczytałeś to gdzie? Nie, matka mnie nie utrzymywała i kasy nie dawała. Owszem pożyczyła parę tysięcy, które zdążyłam oddać. Więc spadaj i nie przekrecaj faktów troliszczu. A do 4 dych też mi brakuje.
  • dziennik-niecodziennik 05.07.19, 14:32
    Tym milej ze hrabina ma kogos po swojej stronie.
    Wez pod uwage ze fakt iz ja przecielam pepowine nie jest jednoznaczny z tym, ze matka ja odciela. Bywa i tak ze dziecko zyje samodzielnie i samowystarczalnie, ale rodzice tego nie dostrzegaja i stale probuja przejac nad nim kontrole. I tak trzeba bronic swoich granic cale zycie.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 3-mamuska 04.07.19, 01:16
    zamyslona_ona02 napisał(a):

    > Jesteś pod opieką partnera?



    Masakra ,jakaś już całkiem wam feminizm odwalił ?
    Tak była pod opieka partnera ,który w razie zbyt dużego upojenia/złego samopoczucia/czy wygłupów zadbał by się swoją kobieta zamówił taksówkę i położył do łóżka dał szkolne wody ściągnął buty przykrył kocykiem i ”pozwolił” się wyspać.
    Tak i kobieta facet czy dziecko jest pod opieka kogoś z rodziny. Bo jak się kogoś kocha to się tą osoba opiekuje.

    Wasi mężowi się wami nie opiekują? Przykre ze nie możecie na nich liczyć, musicie być wiecznie silne i niezależnie ,z gorączka lecieć po leki do apteki, czy jak popijcie to same na czworakach docierać do domu.
    A każdy przejaw troski postrzegać jako zamach na wasza wolność.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • barbibarbi 04.07.19, 11:59
    Dokładnie, to myślę było takie uproszczenie, a pan się bardzo dobrze zachował
  • fornita111 04.07.19, 12:10
    Czasem jestem pod opieką faceta, czasem on pod moją- totalne rownouprawnienie wink Nie widzę powodu do bulwersu, serio się czepiacie tongue_out
  • dziennik-niecodziennik 04.07.19, 12:35
    dokladnie tak to zrozumiałam smile

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • majenkir 05.07.19, 16:17
    3-mamuska napisała:
    > Masakra ,jakaś już całkiem wam feminizm odwalił ?


    big_grinbig_grinbig_grin
    Ciekawe czy juz sie awanturuja jak facet przepuszcza je w drzwiach wink.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • fawiarina 04.07.19, 08:01
    zamyslona_ona02 napisał(a):

    > Jesteś pod opieką partnera?

    Ojezu, ale się czepiacie.
  • triss_merigold6 03.07.19, 22:49
    Nie wiem, co powiedzieć... to jednak trochę krępujące, tak rozgrywać swoje rodzinne mikrodramaty publicznie.
  • dziennik-niecodziennik 04.07.19, 12:53
    powiedz to matce smile

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • biszkopty35 03.07.19, 22:53
    Cieszę się. Brawo. Powiedziałaś mu o wszystkim i poprosiła o reakcję jakby co, czy tak sam z siebie? Dobrze wyszło z tą opieką; że jesteś całkiem samodzielna, matka by jeszcze nie zrozumiała. To raczej taka treść: mnie to nie przeszkadza, jak hrabina się śmieje i ile pije, więc czemu Pani Matce przeszkadza? Swoją drogą, wiesz, że to wszytsko są jej lęki i kompleksy, a Ciebie traktuje jak przedłużenie siebie? Co zrobić z tym kawałkiem nieposlusznej mnie, który robi rzeczy inaczej niż ten kawałek mnie, nad którym mam kontrolę? Wstydzić się za niego i poniżać go ile wlezie, aby wszyscy widzieli, że to tylko moje drugie, nielubiane ja, od którego się odcinam.
  • hrabina_niczyja 04.07.19, 00:03
    Wiesz co mam gdzieś czy to jest jej przedłużenie, wydłużenie czy poszerzenie. Chodzę do psychologa, matka też chodzi. Zaczęłam nie zastanawiać się nad nią, bo nad nią to powinna się zastanowić ona sama, a zastanawiam się nad sobą. Traktuje ją w takich chwilach ostro i stanowczo, jakby to była obca osoba nie matka. Przestałam jeździć, na jej ojejjejej jak ja tęsknię, ja już nie wytrzymam, ja już jadę do ciebie mówię nie, nie jedziesz, bo ja ciebie nie zaprosiłam, ja potrzebuje spokoju, a widzialysmy się wtedy i wtedy z takiej i takiej okazji, mogłaś lepiej wykorzystać ten czas. Na jej a bo ty tak daleko mówię od razu to się przeprowadz, będę cię odwiedzać raz w tygodniu na kawę czy inny obiad i będę bliżej. Brutalne wiem, ale nie jestem do cholery odpowiedzialna za własną matkę, chce sama siedzieć daleko to siedzi.
  • hrabina_niczyja 04.07.19, 00:09
    I nie prosiłam o nic, facet tak sam z siebie. Zresztą on zawsze miał jaja tylko nam nie wyszło 😀 Matkę moja znał już wcześniej, więc może mu się zwyczajnie ulało, w końcu sam też 15 lat nie ma, żeby mu obca kobieta do ucha szeptała co ma robić na imprezie i komu czego zabraniać. Dorosły chłop, mający własne pełnoletnie dzieci to i fuknął.
  • gryfna-frelka 04.07.19, 18:37
    Biszkopty, ciekawe to co piszesz o uwazaniu kogos za przedluzenie siebie i stad jechanie po tej osobie. Czy ma to jakas nazwe? Chcialabym poczytac o tym mechanizmie, dzieki!
  • miss_fahrenheit 03.07.19, 23:21
    hrabina_niczyja napisała:

    > Pani córka od 20 lat jest dorosła kobieta,

    I córka od 20 lat żyje z matką w jednym domu i akceptuje przemoc emocjonalną ze strony matki? Bo inaczej trudno mi to zrozumieć.
  • hrabina_niczyja 04.07.19, 00:05
    A skąd ten wniosek? Nie, nie mieszkam z matka, mieszkam nawet daleko od matki. A matkę widuje okazjonalnie, no trudno żebym teraz w rodzinie nie bywała, bo matka ma odpały i jej się pomylił wiek własnego dziecka.
  • ajrisz.ka 04.07.19, 00:14
    Przykro mi, że masz taką sytuację z matką. Zawsze warto zadbać o siebie. Czasami mam wrażenie, że cokolwiek byśmy nie uczynili/uczynili - to zawsze będziemy tej decyzji żałować.
  • hrabina_niczyja 04.07.19, 00:33
    Wiesz co, ja już nie rozkminiam, tej kobiecie się coś bardzo nie tak porobiło. Te jej teksty, już nawet nie złośliwe, a wkur... ce, te wieczne pouczania, ta kontrola, to osaczanie, te wyznania jak ja cię kocham córenko moja i jak ja bardzo tęsknię. A prawda jest taka, że te wszystkie wylewne jak ja cię kocham i jak ja tęsknię to mają tylko jedno zadanie, bo przecież nikt nie odsunie się od taaaakiej matki. Przykro jak się już zacznie ten mechanizm rozumieć. A człowiek jednak jest mocno dorosły i chce myśleć, robić i decydować sam za siebie i o sobie, a tu mamusia wiecznie dobra rada, ale taaaaka kochająca. Dzisiaj to już szczerze mówiąc zimna się na to wszystko zrobiłam, chce spokoju i chce fajnego życia dla siebie. Tak mi dała już w kość, że jak tak chodzę na terapię i tak opowiadam o tym wszystkim i coraz bardziej rozumiem to całe gówno, w którym siedziałam to szczerze mam tylko jeden problem co z nią zrobić jak już nie będzie samodzielna i oby mnie było stać, żeby płacić za taką opiekę. I w sumie to tyle.
  • ajrisz.ka 04.07.19, 00:44
    Nie jestem pewna co masz dokładnie na myśli. Osaczanie nie jest w porządku, kontrola itp.
    Rozumiem to.
    Ty chcesz być wolna. Mam nadzieję, że bez ''rozlanej krwi'' obejdzie się, i wszystko wróci do starej postaci.
  • ajrisz.ka 04.07.19, 00:57
    p.s Nie martw się na zapas, bo sytuacja, w której ''nie będzie samodzielna'' może nie zaistnieć.
  • miss_fahrenheit 04.07.19, 00:14
    A zatem, skoro widujesz okazjonalnie, to jakie znaczenie ma, czy ktoś coś matce powiedział, czy nie? Przecież pępowina, a co za tym idzie - wpływ matki, odcięte już dawno.
  • hrabina_niczyja 04.07.19, 00:26
    Ano takie, że nie będzie za tobą łazić non stop, nie będzie stała za tobą i klepała swoich mądrości, nie będzie cię śledziła wzrokiem jak idziesz do kibla i nie będzie przyłazić co jakiś czas, że ci się szminka rozmazała. Jednym słowem usiądzie na dupie i przestanie być twoim cieniem. Już wiesz o co chodzi? I zamiast powiedzieć spier... kobieto i nie łaź za mną, bo już cię strzela na widok tego cienia co za tobą chodzi i gada ktoś inny zrobi to kulturalniej za ciebie.
  • miss_fahrenheit 04.07.19, 01:06
    Ja to wszystko pojmuję, nie rozumiem tylko dlaczego przejmujesz się tym po tylu latach od usamodzielnienia się. Jeśli nadal jej zachowanie ma taki wpływ na ciebie, to nie podziała tu żadne zwracanie uwagi przez obcą osobę, tylko dobry psycholog, zeby wzmocnić własną samoocenę.
  • pade 04.07.19, 11:13
    Przejmuje się, bo nie odcięła mentalnej pępowiny. Ma matkę cały czas z tyłu głowy. Póki co, odseparowuje się z rozsądku. Przyjdzie czas a odetnie się emocjonalnie.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • dziennik-niecodziennik 04.07.19, 12:56
    bo to wkur....jące jak ktos tak za Tobą łazi i truje. po prostu. neizaleznie czy to matka, kochanek czy przyjaciólka.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 3-mamuska 04.07.19, 15:36
    miss_fahrenheit napisała:

    > Ja to wszystko pojmuję, nie rozumiem tylko dlaczego przejmujesz się tym po tylu
    > latach od usamodzielnienia się. Jeśli nadal jej zachowanie ma taki wpływ na ci
    > ebie, to nie podziała tu żadne zwracanie uwagi przez obcą osobę, tylko dobry ps
    > ycholog, zeby wzmocnić własną samoocenę.



    Bo rozumiesz ze jak ktoś ma ze sobą więź emocjonalna to się przejmuje?
    Ma to związek z uczuciami.

    Powiem ci tak obce dziecko nie jest w stanie mnie wyprowadzić z równowagi. (Pracuje w szkole) moje gdy robi dokładnie to samo to mnie rusza.
    Dlatego lekarz nie powinen leczyć bliskich /operować. Itp.
    W różnych zawodach. Dlatego rodzic nie powinien być terapeuta , nauczycielem dziecka. Ze względu na więź emocjonalna.
    I tak nawet 40-letni człowiek ma więź z rodzicami nie mylić z nie odcięta pępowiną.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • miss_fahrenheit 05.07.19, 14:40
    3-mamuska napisała:
    >
    > Bo rozumiesz ze jak ktoś ma ze sobą więź emocjonalna to się przejmuje?
    > Ma to związek z uczuciami.

    Tak, takie oczywistości rozumiem. Nie rozumiem reszty, ale już doczytałam, że autorka jest pod opieką psychologa i to jest ok, ponieważ żadna zdrowa więź emocjonalna nie tłumaczy takich relacji - zachowań matki i reakcji córki. Myślałam, że to też oczywiste.
  • double-facepalm 04.07.19, 13:26
    miss_fahrenheit napisała:

    > hrabina_niczyja napisała:
    >
    > > Pani córka od 20 lat jest dorosła kobieta,
    >
    > I córka od 20 lat żyje z matką w jednym domu i akceptuje przemoc emocjonalną ze
    > strony matki? Bo inaczej trudno mi to zrozumieć.
    Córka raczej z gatunku na tyle pechowych/nadwrazliwych ze pomimo tych prawie 40 lat nie jest w stanie samodzielnie/samowystarczalnie przeżyć (mimo że coś w tym kierunku robi). matka pewnie daje kasę i rosci sobie pretensje do wpindalania się w życie. Jakis mocno zaburzony ród od wielu pokoleń.
  • sirella 04.07.19, 10:55
    Widzisz, moment w którym to co kto powiedział matce i to na twój temat -przestanie cię zupełnie obchodzić, to będzie ten moment gdy będziesz realnie samodzielna i dorosła.
  • lauren6 04.07.19, 11:03
    Troszkę żenujące, że nie jesteś stroną konfliktu, który Cię dotyczy. To nie partner powinien był usadzić matkę, tylko ty. W innych kwestiach też będziesz mu oddawać decyzyjność, "bo to takie romantyczne"? Dzisiaj jesteś zadowolona, bo zachowanie partnera było ukierunkowane przeciwko matce, z którą jesteś w konflikcie. Niestety takie protekcjonalne zachowanie partnera nie wróży dobrze związkowi partnerskiemu w przyszłości. Obym się myliła.
  • profes79 04.07.19, 11:35
    Akurat przy zwalczaniu toksycznych osób, zwłaszcza członków własnej - i to najbliższej - rodziny takie wsparcie partnera jest jak najbardziej potrzebne i przydatne. Dzięki temu osoba, której to dotyczy wie, że ma w kimś oparcie i nawet jej samej łatwiej będzie przy kolejnych okazjach wykazywać się dalej posuniętą asertywnością i siłą charakteru. A przykłady choćby z tego forum pokazują, że nawet, jeżeli człowiek zdaje sobie sprawę z toksyczności takiej bliskiej osoby i wie, że powinna nastąpić jakaś reakcja to samodzielnie nie ma wystarczająco dużo siły charakteru, żeby się postawić.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • lauren6 04.07.19, 13:35
    Nie chodzi o to, że facet wsparł partnerkę, ale o to jak to zrobił. Opowiadanie o otaczaniu opieką jest protekcjonalne, co na dłuższą metę może zwiastować toksyczny związek. Czyli z deszczu pod rynnę.
  • double-facepalm 05.07.19, 11:43
    Babka pisze o terapii własnej wiec jest pewnie wszystkiego swiadoma i prędzej czy później to przerobi (zapomniałam, że pewnie czytasz na szybko 1szy wpis w temacie i się tylko do tego odnosisz 😂)
  • 3-mamuska 04.07.19, 15:41
    lauren6 napisała:

    > Troszkę żenujące, że nie jesteś stroną konfliktu, który Cię dotyczy. To nie par
    > tner powinien był usadzić matkę, tylko ty. W innych kwestiach też będziesz mu o
    > ddawać decyzyjność, "bo to takie romantyczne"? Dzisiaj jesteś zadowolona, bo za
    > chowanie partnera było ukierunkowane przeciwko matce, z którą jesteś w konflikc
    > ie. Niestety takie protekcjonalne zachowanie partnera nie wróży dobrze związkow
    > i partnerskiemu w przyszłości. Obym się myliła.

    Bzdura czasem potrzebujemy żeby kto nas wspomógł emocjonalnie. I usadził matkę, natrętnego sąsiada czy pyskujecie dzieci.
    .
    Jakby cie ktoś próbował zgwałcić ,to twój partner by siedział cicho bo przecież jesteś silna i sama masz sobie radzić? Zawsze gdy bas ktoś krzywdzi czy fizycznie czy emocjonalnie partner ma prawo zareagować.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • czekoladazkremem 04.07.19, 11:08
    Jak ja bym chciała, żeby mojej matce ktoś tak kiedyś powiedział. Ograniczyłam kontakty do minimum, ale i tak muszę czasem się z nią spotkać, chociaż odchorowuję te spotkania. Ciągle chce mnie zmieniać, odchudzić, utuczyć, inaczej umalować, ubrać, nic jej nie pasuje. A już najbardziej przeszkadzają jej moje włosy, bo nie chcę ich obciąć, wyprostować i zrobić blond pasemek - potrafi w restauracji podać mi przy wszystkich grzebień, żebym poszła się uczesać do toalety. Z reguły odmawiam, ale kiedyś poszłam, grzebień złamałam, bo nie da się nim uczesać moich włosów i tyle. Ja lubię moją rudą, niesforną szopę i nie chcę nic z nią robić - moja matka tego nie rozumie. W ogóle spotkania z nią to koszmar i ciągłe napięcie, uważa, że jest najmądrzejsza, najlepsza, najbardziej elokwentna, a wszyscy ludzie to debile.
  • fusun1804 04.07.19, 14:20
    „A już najbardziej przeszkadzają jej moje włosy, bo nie chcę ich obciąć, wyprostować i zrobić blond pasemek - potrafi w restauracji podać mi przy wszystkich grzebień, żebym poszła się uczesać do toalety.”

    Już dawno bym jej powiedziała ze następnym razem jej ten grzebień do dupy wsadzę.
  • czekoladazkremem 04.07.19, 20:54
    big_grin
  • fomica 04.07.19, 11:45
    Gdyby mój mąż wstał i oznajmiał głośno że jestem pod jego opieką to by dopiero dostał w ucho. Wiem, ten twój chciał dobrze ale moim zdaniem nie wyszło.
  • ruscello 04.07.19, 12:12
    Rozumiem, że cieszy Cię jego wsparcie, ale życzę Ci, żebyś nabrała siły, by samodzielnie matce odpowiedzieć. Wtedy będzie naprawdę dobrze. Nie jest to łatwe, ale powodzenia smile
  • cosmetic.wipes 04.07.19, 12:15
    Wygląda na to, że spod toksycznego wpływy matki łagodnie przesztas pod wpływ pana. Widocznie musisz czuć twarda rękę nad sobą.

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • gaga-sie 04.07.19, 13:06
    A może po prostu hrabina lepiej się poczuła, że ktoś stanął w jej obronie, bo pewnie większość osób w relacjach ze starsza panią kładzie po sobie uszy i "co się będę wtrącać"? Przyjaciel wyraźnie zakomunikował, że o hrabinę się dziś troszczy on, a mamusia może zająć się sobą.
  • kamin 04.07.19, 16:01
    Dorośli (czytaj mama hrabiny i jej partner) ustalają między sobą, na ile jej można pozwolić. Ona głosu w swojej sprawie nie zabiera. Nie ma powodu do dobrego samopoczucia, bo ciągle jest ustawiana w pozycji dziecka. Tylko teraz jej matka ma sojusznika (!) w osobie jej partnera. On dokładnie tak samo uważa, że hrabina wymaga opieki.
    Nie znając histrorii relacji hrabiny z matką, można by od biedy uznać zachowanie pana za pozytywne.
    Ale jak się wie, jak upupiana była autorka (nawet stroju na święta nie mogła samodzielnie wybrać), to czuję niepokój, czy za parę lat nie przeczytamy o kontrolującym, krytykującym wszystko mężu/partnerze.
    Tak jak kobiety z domów z uzależnieniem często powtarzają schemat i z grona wielbicieli na mężą wybiorą tego, który ma skłonność do uzależnień.
  • 3-mamuska 05.07.19, 04:06
    cosmetic.wipes napisała:

    > Wygląda na to, że spod toksycznego wpływy matki łagodnie przesztas pod wpływ pa
    > na. Widocznie musisz czuć twarda rękę nad sobą.
    >

    Bzdura.
    Ja myśle ze hrabinie o to chodziło ze w końcu ktoś miał odwagę się odezwać.
    Często jest tak ,ze otoczenie patrzy ,wywraca oczami, współczuje ,ale nikt się nie chce wtrącać , bo to osobista sprawa bo pani mama jest starsza osoba.
    Każdy odwraca się i ucieka.

    Jak kiedyś policja w sprawy rodzinne się nie mieszamy i facet mógł tłuc żonę.
    W końcu ktoś się odezwał.



    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • solejrolia 04.07.19, 12:25
    Fajnie to wyszło!
    Dobrze mieć wsparcie w takich chwilach w bliskiej osobie, w partnerze, czy nawet w przyjacielu, z którym aktualnie poszło się na imprezę. Zadziałał instynktownie, ale zadziałał dobrze. Najwyraźniej sam wyczuł, że matka zachowuje się w stosunku do ciebie jak osoba zaburzona, i bardzo toksycznie.

    A znam to doskonale i trochę mi żal, że mój mąż nigdy nie zareagował AŻ TAK stanowczo w stosunku do mojej. Bo delikatnie, to i owszem, wiele razy, tylko wobec tak toksycznych osób delikatnością to niewiele można.
    Bo że ja walczyłam z matką, to oczywiste, tylko...no właśnie....ja walczyłam, złościłam się, stawiałam granice, pokłóciłyśmy o takie, czy inne zachowanie. A w dalszej perspektywie w tej relacji i tak nic nie zmieniało się, bo matula wcale nie miała zamiaru respektować moich granic, nie szanowała mojej prywatności, nie szanowała ustaleń ze mną, czy w ogóle tego, że jestem dorosła. I latami to trwało. Może gdyby mąż "zaopiekował się mną" w ten sposób, i raz a porządnie, ale tak naprawdę porządnie usadziłby moją matkę , to szybciej by ta relacja wkroczyła na właściwe tory. W każdym razie u nas dopiero od niedawna jest lepiej. I bardzo to doceniam.



    --
    Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
  • zamyslona_ona02 04.07.19, 12:37
    Nie chcę Cię urazić, nie znam Twojej matki, może czepia się w każdej sprawie, ale po tym opisie można pomyśleć, że nie za dobrze reagujesz na alkohol. Może rzeczywiście jesteś trochę za głośna i następnym razem na imprezie rodzinnej trochę przystopuj? Niektórym nawet po małej dawce włącza się "dusza towarzystwa", a nie zawsze wypada.
  • dziennik-niecodziennik 04.07.19, 12:56
    i very good.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • bo_ob 04.07.19, 13:21
    Gratuluję. Taki pan to dziś rzadko spotykany skarb smile
  • double-facepalm 04.07.19, 13:28
    Życzę więcej podmiotowości i samostanowienia. Nadal jesteś zależna ekonomicznie od matki, jakim cudem?
  • fusun1804 04.07.19, 14:16
    Zobacz jakie proste jest stawianie granic- oczywiście tym, którzy te granice minimalnie szanują. Bo np moja matka po takiej wypowiedzi wydarła by mordę na tego pana, na mnie i na pozostałych imprezowiczów. To samo moja es-teściowa.
    Może naucz się takich tekstów na pamięć i następnym razem jej powiedz? Bo to bardzo ważne, zeby to usłyszała od Ciebie.
  • magda_100 04.07.19, 15:25
    Hrabino - gratulacje. Facet pierwsza klasa, wie jak się zachować jak wychodzi z kobietą.
    Szkoda, że mój były już mąż nigdy tak nie potrafił się zachować jak JEGO ojciec jeździł pomnie latami sad
  • fusun1804 04.07.19, 16:01
    „Szkoda, że mój były już mąż nigdy tak nie potrafił się zachować jak JEGO ojciec jeździł pomnie latami”
    Szkoda, ze TY się teściowi nie postawiłaś.
  • magda_100 05.07.19, 11:06
    Postawiłam. I były wieczne pyskówki.
    Gdyby jego synek twardo powiedział: odwal się od mojej żony bo przestaniemy się z Wami widywać to byłoby inaczej.
    A mój eks nie miał jaj i zmuszał mnie do bywania u teściów.

  • pade 05.07.19, 11:22
    To ostatnie zdanie jest wykluczające się wzajemnie.
    Jak mógł nie mieć jaj i jednocześnie do czegokolwiek Cię zmuszać?
    Prawda jest niestety taka, że dawałaś się zmuszać, byłaś uległa. Trzeba to wziąć na klatę i wyciągnąć wnioski.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • magda_100 05.07.19, 11:37
    Wyciągnęłam. Jest już ex.
    Pozdrawiam
  • pade 05.07.19, 14:12
    I bardzo dobrzesmile Powodzenia.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • ajrisz.ka 04.07.19, 16:22
    wracajac do toksycznych zachowan i uzaleznien: tak, jestem na terapii uzaleznien. widze juz efekty. 7 spotkan za mna. jest o wiele lepiej. NIE, NIE i nie zgadzam sie na to, aby nalog mnie pokonal!
    NIE, NIE POTRZEBUJE NIKOGO kto mnie wesprze !
    nie chce. nie zycze sobie.
    NIE, NIE zamierzam siedziec na forum nastepnych pieprznietych wakacji.
    NIE, NIE zamierzam miec forumowej sraczki.
    juz mnie nie ma.
  • cosmetic.wipes 04.07.19, 18:54
    Wybuchłaby ci głowa, gdybys nie ogłosiła na forum tego komunikatu?

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • vitreous 05.07.19, 12:46
    Oho. Ktoś wpadł z deszczu pod rynnę.
  • majaa 05.07.19, 13:09
    Cieszę się, że Ty się cieszysz i to w sumie najważniejsze. Ale jak bym miała być zupełnie szczera, to ten sukces to taki nie do końca, w mojej ocenie... bo, po pierwsze, nie Twój osobisty, bo nie Ty matkę usadziłaś, a po drugie, matka w zasadzie dostała informację nie o tym, że już od dawna sama o sobie stanowisz i nie potrzebujesz żadnego opiekuna i "dyrygenta", tylko o tym, że kuratelę nad Tobą przejął teraz ktoś inny zamiast matki.
  • pani_libusza 05.07.19, 19:50
    Twój partner jest pod opieka tego pana?
  • agrypina6 05.07.19, 20:02
    To ten pan, którego znajomi nie chcieli się z Tobą spotykać? Wyrobił się chłopak 😛
  • szalona-matematyczka 06.07.19, 10:00
    Hrabino, jak ja cie rozumie. Nic nie poprawia humoru jak spostrzezenie, ze ma sie sprzymierzencow w walce z toksykiem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka