Dodaj do ulubionych

Boję się zakupu mieszkania, boję się kredytu...

06.07.19, 20:52
Od dawna podczytuję to forum. Trafiłam tu przypadkiem (nie mam dzieci). Chciałabym, aby ktoś mi coś doradził, spojrzał z boku...
Mam 32 lata. Aktualnie brak partnera. Dzieci nie planuję. Związek - nie wiem, na razie nie. Mój problem polega na tym, że... boję się kupić własne mieszkanie. Boję się kredytu, takiego ogromnego zobowiązania. Przeraża mnie kwota 100 000 zł albo i więcej. Śmieszne, wiem. Boję się, że źle wybiorę to mieszkanie, że coś będzie nie tak, że dam się oszukać, że kupię mieszkanie z jakimś "felerem", którego potem nie będę mogła się pozbyć.
Nigdy wcześniej nie miałam "kontaktu" z rynkiem nieruchomości, nie szukałam żadnego mieszkania na wynajem, itd. W dzieciństwie mieszkałam z rodzicami w domu. Na studiach mieszkałam z przyjaciółką w mieszkaniu jej cioci. Wszystkimi formalnościami zajmowała się koleżanka, ja tylko płaciłam parę groszy i część opłat. Potem mieszkałam z partnerem w jego mieszkaniu (na szczęście nie włożyłam w nie ani złotówki wink ). Zawsze przychodziłam na gotowe, nigdy nie musiałam niczego szukać i załatwiać. Dlatego teraz czuję się jak kompletna sierota życiowa... uncertain
Na razie wróciłam do domu rodziców, ale stąd mam tragiczny dojazd do pracy i już padam ze zmęczenia. Przechodząc do rzeczy: mam 60 tys. zł. (oszczędności + darowizna od babci, która rozdzieliła między wnuki pieniądze ze sprzedaży mieszkania). Chciałabym kupić kawalerkę. Raczej rynek wtórny... Marzy mi się nowe mieszkanie (rynek pierwotny), ale chyba nie mam siły czekać, aż deweloper wybuduje budynek, no i potem cała wykończeniówka, a póki co musiałabym organizować wszystko sama...
Myślę, że znajdę jakąś kawalerkę za 150 - 170 tys.? To ok. 100 000 kredytu. Zobowiązanie na tyle lat... Zarabiam 2,5 zł/m-c. Pół roku temu całkowicie zmieniłam branżę i na razie muszę zadowolić się takimi zarobkami. Oczywiście mam nadzieję, że za kilka lat będę zarabiać więcej. Pracuję w mieście wojewódzkim (no dobra, co mi tam, Katowice) i tu chciałabym kupić mieszkanie...
Może ktoś powie mi coś mądrego? sad
Edytor zaawansowany
  • ewkadrzewka 06.07.19, 21:00
    Z takimi.zarobkami.to.nie wiem czy kredyt dostaniesz
  • eliksir_czarodziejski 06.07.19, 21:24
    Na początek przeszlabym się do doradcy kredytowego i dowiedziała się u źródła jaką mam zdolność kredytową.
    Tak w ogóle jesteś w bardzo komfortowej sytuacji bo masz zdecydowanie więcej niż wymagane 10% wkładu, przy 20 % wkładu dostaniesz lepsze warunki kredytu. Z mojego osobistego doświadczenia mogę powiedzieć że absolutnie każde mieszkanie ma swoje wady i zalety. Niestety o tym dowiadujemy się w już po dłuższym czasie mieszkania. Jeśli chodzi o deweloperów to nie słyszałam żeby ktoś był w 100 % zadowolony z mieszkania po odebraniu, zawsze coś jest nie tak jakieś krzywe ściany itp. Także nie dramatyzowalabym. Podkreślam, dzięki oszczędnościom jesteś w naprawdę dobrej sytuacji.
  • dramatika 06.07.19, 21:40
    Branie kredytu hipotecznego w obecnej sytuacji prawnej i ekonomicznej jest skrajnie ryzykowne.
    Po pierwsze duże ryzyko wzrostu sóp procentowych.
    Po drugie i najważniejsze - ryzyko niemożności dalszej spłaty w przypadku sytuacji losowych. Utrata pracy, choroba itd. Ubezpieczenia bankowe niczego nie ubezpieczają, Ty jesteś sama, więc będziesz w czarnej dupie jak coś się wydarzy, a banki nie są chętne do restrukturyzacji. Jeśli złgosisz bankowi, że masz problem ze spłatą i prosisz o restrukturyzację, to najprawdopodobniej dostaniesz wypowiedzenie kredytu i będziesz postawiona w sytuacji natychmiastowej spłaty całego zadłużenia. Leczy Cię tylko upadłość konsumencka.
  • anonimowapodczytywaczka 06.07.19, 21:45
    No i jak tak się stanie (utrata pracy, choroba) to co wtedy? Próba sprzedaży mieszkania z kredytem? Muszę sobie spisać wszystkie te pytania do doradcy...
    Do rodziców zawsze mogę wrócić, pokój na mnie czeka. Ale nie chcę wpaść w jakieś kłopoty przez ten kredyt.
  • dramatika 06.07.19, 22:38
    anonimowapodczytywaczka napisała:

    > No i jak tak się stanie (utrata pracy, choroba) to co wtedy? Próba sprzedaży mi
    > eszkania z kredytem? Muszę sobie spisać wszystkie te pytania do doradcy...
    > Do rodziców zawsze mogę wrócić, pokój na mnie czeka. Ale nie chcę wpaść w jakie
    > ś kłopoty przez ten kredyt.

    Wybacz - oczywiście ratuje Cię też sprzedaż mieszkania. Mam skrzywienie frankowe - nas to nie ratuje wink
  • koronka2012 06.07.19, 21:52
    dramatika napisał(a):

    > Branie kredytu hipotecznego w obecnej sytuacji prawnej i ekonomicznej jest skra
    > jnie ryzykowne.

    Hmm, a co jej proponujesz w zamian? mieszkanie na kupie z rodzicami do starości?

    > Po pierwsze duże ryzyko wzrostu sóp procentowych.

    Takie ryzyko jest zawsze, więc należałoby w ogóle zapomnieć o kredycie. Owszem - fakt, że teraz stopy są niskie to ryzyko trochę podwyższa, ale z kolei - daje jej większe szanse na jego otrzymanie.

    Ubezpieczenia bankowe niczego nie ubez
    > pieczają, Ty jesteś sama, więc będziesz w czarnej dupie jak coś się wydarzy,

    Bez przesady, może to mieszkanie po prostu wynająć na jakiś czas i wrócić do rodziców póki np. nie znajdzie innej pracy.

    > banki nie są chętne do restrukturyzacji. Jeśli złgosisz bankowi, że masz proble
    > m ze spłatą i prosisz o restrukturyzację, to najprawdopodobniej dostaniesz wypo
    > wiedzenie kredytu i będziesz postawiona w sytuacji natychmiastowej spłaty całeg
    > o zadłużenia. Leczy Cię tylko upadłość konsumencka.

    Nie histeryzuj, banki nie są wcale takie chętne do wypowiadania kredytu, bo zwyczajnie nie jest to dla nich korzystne. Można też zawrzeć w umowie zapisy o karencji w spłacie.
  • dramatika 06.07.19, 22:37
    koronka2012 napisała:


    > Nie histeryzuj, banki nie są wcale takie chętne do wypowiadania kredytu, bo zwy
    > czajnie nie jest to dla nich korzystne. Można też zawrzeć w umowie zapisy o kar
    > encji w spłacie.

    Nie, są bardzo chętne do wypowiadania umowy. Opłaca im się to bardziej niż restrukturyzacja.
  • koronka2012 06.07.19, 22:51
    Zakładając że masz rację (choć doświadczenia paru znanych mi osób jest inne), to co jej proponujesz? ma 32 lata, to kiedy i jak będzie miała szansę się usamodzielnić bez kredytu?
  • dramatika 06.07.19, 23:17
    koronka2012 napisała:

    > Zakładając że masz rację (choć doświadczenia paru znanych mi osób jest inne), t
    > o co jej proponujesz? ma 32 lata, to kiedy i jak będzie miała szansę się usamod
    > zielnić bez kredytu?

    To oczywiście nie jest prosta sprawa.
    (BTW wierz mi, za moim poglądem odnośnie wypowiadania umów stoi kilkaset tysięcy umów frankowych - wiemy dokładnie w praktyce co bankom bardziej się opłaca)

    To jest mój osobisty pogląd jako praktyka odnośnie realiów spłaty kredytu i tego, jak zachowują się banki - brzmi on, że najlepszym, co może zrobić człowiek to trzymać się od całego tego syfu jak najdalej. Nie brać żadnych kredytów, jakichkolwiek.
    Osobiście teraz nie przejmowalabym się, ze coś tam się nie opłaca - np. najem. Są w życiu ważniejsze sprawy.
    Można też chyba jeszcze odkupić partycypację TBS.
  • brenya78 07.07.19, 01:40
    Boszzz, jaki stek bzdur. Co rada, to głupsza. Kredytów nie brać bo może cegła na głowę spadnie, wynajmowac do usranej śmierci (czyli natychmiastowa realizacja straty po wsze czasy) plus TBS. Naprawdę, głupiej już chyba nie można radzić.
  • minniemouse 07.07.19, 04:01
    brenya78 napisała:
    Boszzz, jaki stek bzdur. Co rada, to głupsza. Kredytów nie brać bo może cegła na głowę spadnie, wynajmowac do usranej śmierci (czyli natychmiastowa realizacja straty po wsze czasy) plus TBS. Naprawdę, głupiej już chyba nie można radzić.

    popieram.
    w A pln nikt nie kupuje mieszkania/ domu za gotowke bo zywczajnie nikt tyle nie ma.
    daje sie przedplate w wyokosci w zaleznosci od ceny lokalu, ktory kupuje sie w zaleznosci na co kogo stac. reszte splaca na raty a w miare mozliwosci splaca jak najszybciej ( wiecej i czesciej)
    kupno wlasnego lokalu to inwestycja ktora zawsze sie oplaca, bo splaca sie sobie samemu a nie komus. zwlaszcza jak sie jest mlodym to bardzo warto kupic wlasny lokal chocby najmniejszy bo na starosc jak znalazl - i malo sie placi za czynsz/ mortgage i w razie czego jest co sprzedac.

    Autorko, ty sie nie pytaj na forum, ty idz do banku albo brokera od nieruchomości i tam udziela ci najpewniejszych informacji na co mozesz sobie pozwolic przy twoich warunkach (gotowka jaka masz + zarobki. bo np czesc gotowki dobrze jest odlozyc na remont).

    Przeciez zawsze bedziesz musiala gdzies mieszkac i zawsze placic, roznica jest ogromna, -
    - mianowicie taka, ze jak kupisz to splacasz dla SIEBIE. a nie komus nabijasz konto w banku.
    zawsze, zawsze warto kupić własne, dla siebie.

    ale nawet, zalozmy, stracisz prace. - to tez nic wielkiego sie nie stanie. mozesz zamieszkac u rodzicow (czy u kogo masz za darmo) i mieszkanie wynajac.
    to ktos ci bedzie to splacal smile
    albo wez wspollokatora czy nawet dwoch i zawsze lzej splacac - zalezy co kupisz.
    osobiscie radzilabym ci kupic - jesli cie na to stac - cos co moglabys w jednej czesci wynajmowac np osobny pokoj z mala kuchenka i lazienka , bo w ten sposob ktos splacalby ci to mieszkanie, nawet w calosci jesli jest mozliwe wniesc tak wysoka oplate ze pokrywa twoje oplaty.
    i to jest idealne rozwiazanie. tak sie robi tu, w Kanadzie, tyle ze zwykle w domach lub szeregowcach bo w tych latwiej zbudowac osobne pomieszczenie z osobym wejsciem.
    ale wszystko mozliwe, np tu w Vancouver pare lat temu do wynajecia byl rog w pokoju i to za niemala kase:
    za jedyne 630 baksów big_grin
    - jak sie ma leb na karku to nic tylko tłuc interesy big_grin


    Minnie

  • turzyca 07.07.19, 04:46
    >malo sie placi za czynsz/ mortgage i w razie czego jest co sprzedac.

    Spróbuj sprzedać mieszkanie w enerdówku, są okolice, gdzie nikt mieszkać nie chce. Środek Europy i mieszkania latami stoją puste. A czynsz do spółdzielni płacić trzeba.
    Nikt, kto 30 lat temu kupował mieszkanie, nie był w stanie przewidzieć, że okolica będzie się wyludniać. W bawarskim okręgu Kronach dom z ogrodem kosztuje mniej niż jeden pokój w Monachium. A takie przypadki jak Donbas? Przewidzisz wojnę?

    >mianowicie taka, ze jak kupisz to splacasz dla SIEBIE. a nie komus nabijasz konto w banku.

    Kredytem konto nabijasz bankowi. I zawsze dobrze policzyć, czy nie lepiej jednak wynajmować nieco taniej i różnicę inwestować, żeby na koniec mieć kasę na kupno mieszkania na starość odłożoną i móc sobie kupić mieszkanie na osiedlu zbudowanym specjalnie dla osób starszych niż tkwić samotnie w mieszkaniu na drugim piętrze bez windy w okolicy, która stała się kiepską.

    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • maadzik3 07.07.19, 08:42
    czyli pierwsze własne mieszkanie na starość? a wcześniej wynajem i nigdy nie urządzenie po swojemu? aha. to chyba wolę inne rozwiązania

    --
    Education is important but beer is importanter
  • dramatika 07.07.19, 08:50
    maadzik3 napisała:

    > czyli pierwsze własne mieszkanie na starość? a wcześniej wynajem i nigdy nie ur
    > ządzenie po swojemu? aha. to chyba wolę inne rozwiązania

    Są gorsze rzeczy niż niemożność urządzenia się po swojemu.
    Jeśli zarabiasz 2,5 k to zwyczajnie nie stać cię na własne mieszkanie. Zwyczajnie się z tym pogódź, bo mozesz wpaść w naprawdę poważne kłopoty, zwłaszcza jak jesteś sama. Nie jest życiową tragedią, że człowiek wynajmuje i nie może wbić w ścianę przysłowiowego gwoździa - po prostu bieda ogranicza i trzeba się z tym pogodzić.

  • kalina_lin 07.07.19, 10:39
    Jak zarabiasz 2,5 k to cię nie stać na wynajem i równoczesne oszczędzanie na starość.
    Autorka ma sporą sumę pieniędzy, na Śląsku mieszkania nie są drogie. Kilkaset złotych raty teraz będzie dla niej dokuczliwe, za kilka lat raczej niedostrzegalne (perspektywa awansu, ogólny wzrost zarobków, płacy minimalnej itp).
    Zarazem za te kilka lat jej oszczędności stracą sporo ze swej wartości.
  • brenya78 07.07.19, 15:38
    "Jeśli zarabiasz 2,5 k to zwyczajnie nie stać cię na własne mieszkanie."

    A na wynajem ja stać???
    Pliz, przestań pisać bzdury.
  • cruella_demon 07.07.19, 15:46
    >
    > A na wynajem ja stać???

    IMO też niespecjalnie.
    Tyle, że przy wynajmie masz opłatę stałą plus jakiś tam rachunek za prąd i nie obchodzą cię wszystkie pozostałe sprawy mieszkaniowe typu naprawy, remonty, awarie, zepsute sprzęty, meblowanie itp. Na dodatek tracisz płynność finansową to z dnia na dzień pakujesz bambetle i wracasz do rodziców.
    Moim zdaniem za 2,5 tyś ledwo da się przeżyć, a co dopiero spłacać kredyt.
  • brenya78 07.07.19, 16:33
    Kobieto. Weź kalkulator do ręki i policz ile wynosi rata kredytu na 100 tys. To jest raptownie 500 zł miesięcznie przy kredycie na 25 lat.
    Błagam, ludzie, policzcie najpierw o czym mówicie a potem straszcie.
  • ponis1990 11.07.19, 07:12
    E tam, ja zarabiam najniższą i zyję. I nie tak ledwo - na wakacje jeździmy, do kina chodzimy, ba, my nawet odkładamy. Kwestia gospodarowania smile No, ale do tego jest narzeczony z wypłatą dwa tysiące plus pieniądze na młodego (800 zeta). Tylko że nie mamy np. samochodu i goły czynsz niecałe 600 zeta. Ja myślę, ze autorka powinna wziąć ten kredyt - po pierwsze, tu u nas na Śląsku (bo ja z podobnej okolicywink mieszkania nie są tak drogie jak np. w Krk czy Wawie, kawalerkę da się już kupić koło 100 tys. Skoro ona ma już spory wkład własny, to aż szkoda nie skorzystać. A wynajem mieszkania wyjdzie ja dokładnie tyle samo albo i więcej - a tak ma już swoje plus spłaca kredyt który kiedyś się skończy smile Wiadomo że wtedy żyje się skromnie ale przynamniej na swoim. Autorko, powodzenia smile

    --
    Lubię placki
  • turzyca 07.07.19, 08:55
    >czyli pierwsze własne mieszkanie na starość? a wcześniej wynajem i nigdy nie urządzenie po swojemu?

    A co to ma jedno do drugiego?

    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • yuka12 07.07.19, 12:41
    Bywa i tak że odpowiednich mieszkań czy domów na wynajem jest mało, oferują nienajlepsze warunki lokalowe i są zwyczajnie drogie. My musieliśmy wybierać kilka lat temu. Po obejrzeniu kilku domów i mieszkań stwierdziliśmy, że za te pieniądze nie warto wynajmować takie miejscówki. Więc pomimo ówczesnych nienajciekawdzycg zarobków i żałosnych oszczędności zdecydowaliśmy się na kredyt hipoteczny. Chociaż przez parę lat wcześniej broniliśmy się przed tym rękoma i nogami. Zresztą przekonały nas same dzieci, bo miały już dość przeprowadzek i ograniczeń z mieszkaniem w czyjejś własności. I one i my chcieliśmy poczuć sie u siebie.
    Na koniec wyszło, że za ratę kredytu płacimy o 1/4 mniej niż za wynajem porównowalnego domu w okolicy, a z jakieś 10 lat, zanim zdążymy pójść na emeryturę, dom będzie spłacony. W dodatku jego wartość cały czas rośnie.
    Nie każdy musi się pakować w drogie kredyty we frankach na niesprzedawalne nieruchomości.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • turzyca 11.07.19, 00:41
    >Bywa i tak że odpowiednich mieszkań czy domów na wynajem jest mało, oferują nienajlepsze warunki lokalowe i są zwyczajnie drogie.

    Bywa. Ale bywa wręcz przeciwnie. Dlatego każdorazowo trzeba sprawdzić i policzyć. A nie twierdzić a priori, że "zawsze, zawsze warto kupić własne," bo w wielu przypadkach nie warto.

    A moje doświadczenie (z obu stron barykady, żeby było zabawniej) mówi, że o dobrego spokojnego najemcę wynajmujący dbają, bo własny spokój i brak nerwów też są mnóstwo warte, więcej niż parę groszy podwyżki.

    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach
  • brenya78 07.07.19, 15:37
    " A takie przypadki jak Donbas? Przewidzisz wojnę?"

    Ty jesteś prawdziwa?

    "Kredytem konto nabijasz bankowi. "

    Bankowi płaci się ODSETKI od zaciągniętego kredytu, reszta to rata kapitałowa, która idzie na konto właściciela. Odsetki, to mala kwota w porównaniu z kwoata płacona za wynajem, który jest WIELOKROTNIE wyższy i w całości idzie do kieszeni obcej osoby.

    "czy nie lepiej jednak wynajmować nieco taniej i różnicę inwestować,"

    B-Z-D-U-R-A. Porażające jakimi analfabetami ekonomicznymi są niektórzy. A wystarczy, naprawdę, długopis, kalkulator i kartka papieru, żeby sobie policzyc ile kosztują odsetki dla banku, ile odkłada się raty kapitałowej, a ile można "oszczędzic" na wynajmie, jak wydaje się na niego więcej niż cała rata kredytu...
  • turzyca 11.07.19, 00:34
    >A wystarczy, naprawdę, długopis, kalkulator i kartka papieru, żeby sobie policzyc ile kosztują odsetki dla banku, ile odkłada się raty kapitałowej, a ile można "oszczędzic" na wynajmie, jak wydaje się na niego więcej niż cała rata kredytu...

    Jeśli wynajem jest droższy niż rata kredytu, to nawet kartki papieru nie potrzeba.
    Ale nie zawsze jest. Bywa i tak, całkiem zgoła często, że cena wynajmu jest niższa niż rata kredytu. Szczególnie że przy wynajmie odpada np. ryzyko kursu, a mnie się już zdarzyło obserwować, jak topniało zadowolenie znajomych, którzy wynajęli mieszkanie na umowę kilkuletnią, będąc przekonanymi, że robią interes życia i wyśmiewając najemców, po czym wahnięcie kursu spowodowało, że odstępne nie pokrywało im nawet połowy raty. I jeśli ktoś umie w podstawy matematyki, to policzy sobie, czy bardziej opłaca mu się kredyt czy może jednak wynajem i odkładanie nadwyżek na procent składany.

    >Ty jesteś prawdziwa?

    Dlatego że zna(ła)m ludzi, którzy:
    a) płacili przez 20 lat koszty utrzymania trzech pustych mieszkań w Berlinie, bo ich wynajęcie przynosiłoby tylko większe straty (i tak, mieli kasę, żeby to przetrzymać i teraz w końcu odbijają sobie lata inwestowania),
    b) ludzi, którzy uwięźli w mieszkaniach w miejscowościach, które po upadku komunizmu stały się cholernie nieatrakcyjne i nie mają za co się przenieść, mieszkania nikt nie kupi, a w okolicy strach mieszkać (i to w różnych państwach, żeby było śmieszniej),
    c) ludzi, którzy stracili cały dorobek życiowy, bo wojna, i zazdroszczą tym, co jednak mieli kasę w banku, zamiast nieruchomości, bo kasę można wypłacić, a nieruchomość przepadła (też zresztą z różnych krajów, pierwszą taką poznałam w latach 90-tych, uciekła z Jugosławii),
    a ponadto
    d) pamiętam, że społeczeństwa się starzeją, a ostatnią nieruchomość kupuje się max. 10 lat przed emeryturą, więc są szanse, że zanim dożyję starości, to cały system walnie,
    e) mam zakonotowane, żeby być w gotowości, bo jak umrze pewien mój daleki krewny, to muszę koniecznie odrzucić spadek, bo z dobrodziejstwem inwentarza w żaden sposób mnie nie zadawala, jako że nominalnie cena nieruchomości przewyższa długi, ale w tej miejscowości mieszkania się nie sprzedają.

    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • brenya78 11.07.19, 01:09
    "Bywa i tak, całkiem zgoła często, że cena wynajmu jest niższa niż rata kredytu"

    Rata kredytu to odsetki + rata kapitałowa! Porównując wynajem z kredytem porównuj ratę odsetkowa bo tylko odsetki są kosztem! To są podstawy.


    "Szczególnie że przy wynajmie odpada np. ryzyko kursu, "

    O jakim kursie piszesz?

    "a) ,
    b)
    c) "

    Myślę, że lepiej nie wychodz z domu bo cegłówką ci może spaść na głowę.
  • turzyca 11.07.19, 02:53
    >Myślę, że lepiej nie wychodz z domu bo cegłówką ci może spaść na głowę.

    Sarkazm jest jednoznacznym dowodem na brak argumentów.

    --
    Entropia i chaos dnia codziennego
  • koronka2012 07.07.19, 19:05
    turzyca napisała:

    > Kredytem konto nabijasz bankowi.

    Argument porażający zaiste. Tak, kredyt kosztuje.

    I zawsze dobrze policzyć, czy nie lepiej jedna
    > k wynajmować nieco taniej i różnicę inwestować, żeby na koniec mieć kasę na kup
    > no mieszkania na starość odłożoną i móc sobie kupić mieszkanie na osiedlu zbudo
    > wanym specjalnie dla osób starszych niż tkwić samotnie w mieszkaniu na drugim p
    > iętrze bez windy w okolicy, która stała się kiepską.

    Hmm, abstrahując od tego, że wynajem będzie zapewne bardziej kosztowny niż rata kredytu, to jak sądzisz - ileż ona zdoła odłożyć z pensji rzędu 2,5 tys po zapłaceniu 1300 zł za wynajem? i ile zyska z inwestycji rzędu - w porywach - 100 zł miesięcznie?
  • turzyca 11.07.19, 00:43
    Abstrahując od tego, że odnoszę się do wypowiedzi Minnie, że "zawsze, zawsze warto kupić własne", a nie do sytuacji autorki wątku?



    --
    Kółka się kręcą?
  • lot.ti 17.07.19, 12:07
    Nie pitol bo to nie dom w enerdówku, tylko małe mieszkanie w dużym mieście w Polsce, a takie zawsze sprzedawały się ja świeże bułeczki a o najemce jeszcze łatwiej
    Jedyne czego się obawiam to że dziewczyna zarabiająca 2,5 k po zapłaceniu raty kredytu i innych opłat nie będzie miała co do gara włożyć.
  • agnstep 08.07.19, 12:11
    Dokładnie. Co za głupie rady. Zwłaszcza, że autorka ma całkiem spory wkład własny, który właśnie praktycznie każdego dnia traci na wartości w skutek inflacji, a podejrzewam że po wprowadzeniu 500+ na każde dziecko poleci na łeb na szyję (w przeciwieństwie do własnego mieszkania)
  • m.y.q.2 07.07.19, 13:08
    Moja siostra dwa lata temu chciała kupić mieszkanie w Bytomiu i mnie zleciła szukanie tegoż w internecie, więc wiem, co piszę. Ona chciała takie do czterdziestu metrów, z balkonem, ciepłą wodą i ogrzewaniem z sieci miejskiej, w bloku i żeby koszt mieszkania nie przekroczył 100.000 złotych. Mówię o mieszkaniach z rynku wtórnego. Szukałam mieszkań w różnych dzielnicach: w Miechowicach, Szombierkach, Bobrku itp. Znalazłam kilkadziesiąt ofert spełniających warunki siostry. Naprawdę w Bytomiu są najtańsze mieszkania w Polsce. Z Katowic do Bytomia niedaleko, masz 60 tys., może, gdybyś się zdecydowała, nie musiałabyś brać ogromnego kredytu.
    Siostra kupiła sobie mieszkanie na parterze, dwa duże pokoje, kuchnia i łazienka, 44 m.,po kapitalnym remoncie, za 106 tysięcy. A oferta w Bytomiu jest naprawdę ogromna. Spróbuj.


    --
    Ci, którzy mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie.
    St.J.Lec
  • anonimowapodczytywaczka 07.07.19, 13:20
    Akurat Bytom wybitnie mi się nie podoba uncertain Byłam tam kilka razy i... no nie, kurczę, nie. Wiem, że tanie mieszkania to ogromna zaleta, ale nie.
  • cruella_demon 07.07.19, 14:24
    Ale może to jest jakieś wyjście? Mój znajomy tak kupił mieszkanie w Pruszkowie, pracując w centrum Warszawy. Dojeżdża sobie kolejką pod samą robotę prawie i zajmuje mu to krócej niż niż ludziom przedzierającym się przez miasto w korkach. A dzięki temu stać go było na większe i w lepszym standardzie.
  • conena 11.07.19, 06:26
    anonimowapodczytywaczka napisała:

    > Akurat Bytom wybitnie mi się nie podoba uncertain Byłam tam kilka razy i... no nie, ku
    > rczę, nie. Wiem, że tanie mieszkania to ogromna zaleta, ale nie.

    Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Nie wybrzydzaj albo przestań panikować. Innego wyjścia nie masz.


    --
    Szumią jodły na gór szczycie, kocham disco ponad życie.
  • ponis1990 11.07.19, 07:27
    A byłaś na wszystkich dzielnicach? Fakt, Bobrek, Karb odradzam ręcyma i nogyma, centrum - to zależy, ale już np. takie Miechowice są całkiem przyjemne- same czyste bloki smile

    --
    Lubię placki
  • bergamotka77 07.07.19, 19:16
    O matko to tanio u was! Moja koleżanka po rozwodzie kupila niedawno małe mieszkanie dla siebie i corki i prawie 400 tys..musiala zapłacić w peryferyjnej dzielnicy Warszawy.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • ponis1990 11.07.19, 07:28
    Zapraszamy na Śląsk ;p Nie wiem jak w samych Katowicach mieszkania stoją, ale Chorzów na przykład - też da się cos tanio znaleźć

    --
    Lubię placki
  • aaa-aaa-pl 06.07.19, 21:53
    Coś kręcisz.Rasowa emama zarabia na mieszkanie pracując na studiach - tak na 4 roku zaczyna, a pod koniec 5 kupuje 2 pokoje.

  • bergamotka77 06.07.19, 21:58
    No po 30-tce bez swojego kąta to raczej słabo jest. Ale pensja bardzo niska więc możliwości niewiele.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • feliz_madre 07.07.19, 12:58
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Coś kręcisz.Rasowa emama zarabia na mieszkanie pracując na studiach

    No przecież napisała, że nie jest mamą, więc rasową emamą tym bardziej 😆
  • lauren6 06.07.19, 22:01
    Nie kupowałabym mieszkania w trakcie bańki mieszkaniowej.
  • anonimowapodczytywaczka 06.07.19, 22:06
    Za wynajem kawalerki zapłacę ok. 1200-1300 zł. Z tego co wstępnie wyliczyłam na podstawie lektury wątków dot. kredytów mieszkaniowych (m.in na Fb), rata za kawalerkę będzie mniejsza no i już będę spłacać coś swojego. Boję się tylko co będzie w razie choroby, utraty pracy, itd. uncertain Teoretycznie mieszkanie mogę wynająć komuś, ale przecież nie jest tak, że 100% mieszkań znajduje lokatorów.
  • bergamotka77 06.07.19, 22:10
    Dziewczyno każdy z nas mioze stracić lrace, nikt nie ma dożywotniej gwarancji zatrudnienia ale kredyty ludzie biorą no skąd mają wziąć kilkaset tysięcy do kilku milionów na chatę?

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • jeanny1986 07.07.19, 16:36
    Niektóre banki (np. ING) maja ubezpieczenie od straty pracy. O dziwo nie tak drogie, w przypadku gdy kredyt jest jednoosobowy warto się tym zainteresować.

    --
    "Mój syn miał świadectwo z wyróżnieniem pierwszy raz, efekt ciężkiej pracy [...] kiedy to został brutalnie uświadomiony, że z takimi ocenami i motywacją grozi mu szkoła branżowa i wypad do tatusia, bo ja nie chcę w domu towarzystwa z męskiej zawodówki." (by triss_merigold6)
  • ponis1990 11.07.19, 07:30
    Ale ty już masz duzy wkład własny Dobierzesz mniejszy kredyt i jakoś zleci. Ryzyko jest zawsze. I nie musisz szukać koniecznie w centrum Katowic gdzie ceny szybują w gorę tylko zadowolić się czymś na peryferiach albo w sąsiednim mieście

    --
    Lubię placki
  • marianna1960 06.07.19, 22:31
    Jakiej bańki? Ceny dopiero będą rosły na Węgrzech wzrosły o 100%. u nas tylko 20%
  • odnawialna 06.07.19, 22:07
    akurat kupiłam mieszkanie, mój pierwszy taki zakup w życiu smile Też nie miałam wcześniej kontaktu z rynkiem nieruchomości.
    Założyłam, że ważna jest lokalizacja, piętro, widok z okna, czyli to, czego nie mogę zmienić. Wystrój, a nawet układ mieszkania zwykle jest możliwy do zmiany, więc nie ma sensu się tym zajmować.
    Upatrzyłam sobie określone okolice i śledziłam ogłoszenia. Po kilku tygodniach już wiedziałam, jakie mieszkania schodzą na pniu, a jakie poczekają. Jaka cena jest dobra i nie ma co negocjować, tylko brać. Kupiłam mieszkanie po półrocznym oczekiwaniu na ogłoszenie w lokalizacji, która mnie interesowała. Właściwie dogadałam sprawę przez telefon smile
    Formalności załatwiałam edukując się w internecie smile a potem wyszło, że notariusz i tak wszystko sprawdzał i dbał o to, żeby transakcja była bezpieczna dla każdej ze stron. Także na luzie, spokojnie dasz radę.
    Klucze mam od tygodnia, satysfakcję ogromną, a mieszkanie jest zarąbiste, jak określił mój syn, który ma w nim mieszkać smile
  • minniemouse 07.07.19, 05:44
    odnawialna napisała:
    > Założyłam, że ważna jest lokalizacja, piętro, widok z okna, czyli to, czego nie mogę zmienić.

    slusznie, to b. wazne.
    Dobrze jest tez przejsc sie do urzedu miasta i tam dowiedziec jakie sa plany na przyszlosc np na najblizsze 10 20 lat.
    bo moze planuja gdzies w mniej atrakcyjnym rozbudowe okolicy dzieki czemu stanie sie bardziej atrakcyjna a ceny of course pojda w gore.
    z tego powodu czasem dobrze jest kupic wlasnie gdzies w tanszej dzielnicy, ladnie wyremontowac i juz spokojnie czekac az za kilka- kilkanascie lat ceny gwałtownie podskocza 😈
    czysty zysk na tylko siedzeniu na kanapie smile

    Wystrój, a nawet układ mieszkania zwykle jest możliwy do zmiany, więc nie ma sensu się tym zajmować.

    pewnie, najgorsze to sciany ale te zawsze mozna przerobic o ile nie sa nośne.

    > Klucze mam od tygodnia, satysfakcję ogromną, a mieszkanie jest zarąbiste, jak o
    > kreślił mój syn, który ma w nim mieszkać smile


    brawo!!!, moje serdeczne gratulacje 👍👍👍👍👊👏👏👏

    Minnie
  • anonimowapodczytywaczka 07.07.19, 12:16
    Gratuluję smile
  • cruella_demon 06.07.19, 22:13
    A z takimi zarobkami w ogóle masz jakąś zdolność kredytową?
  • anonimowapodczytywaczka 06.07.19, 22:38
    Nie spotkałam się jeszcze z doradcą, ale śledzę jedną grupę na Fb dot. kredytów hipotecznych i single z takimi zarobkami bez problemu dostawali kredyty na te 100 tys.
  • cruella_demon 06.07.19, 22:54
    No dobra, zakładając, ze dostaniesz kredyt. Musisz pamiętać, ze do ceny 160000 musisz doliczyć sobie koszty notarialne, podatek, jakąś kasę na urządzenie się. Jeżeli kupujesz przez biuro pośrednictwa to i prowizję dla biura.
    No i potem się utrzymać. 2500 to malutko, rata+czynsz+media+telefon, internet, dojazdy do pracy-choćby miesięczny, a przecież jeszcze trzeba się ubrać, coś zjeść, iść do dentysty.
    Ja bym się nie tyle przejmowała samym kredytem i formalnościami, bo to pikuś, a i tak notariusz wszystko sprawdza, tylko czy dasz radę się utrzymać wypłukując z całych oszczędności.
  • odnawialna 06.07.19, 23:20
    Na Twoim miejscu, jeśli tylko dostaniesz kredyt, szłabym na swoje. Kupowałabym mieszkanie na rynku wtórnym, zawsze jednak taniej. Mieszkanie od developera wymaga jeszcze kompleksowego urządzenia, przy skromnym podejściu 1000-1500 zł za metr (zakładam, że sama np. podłogi nie położysz, tylko musisz wziąć fachowców).

    Z czarnych scenariuszy, jeśli stracisz pracę - zawsze możesz wrócić do rodziców, a mieszkanie wynająć, co by na kredyt było. Tu ważna jest lokalizacja. Mieszkania w centrum, lub w pobliżu uczelni najlepiej się wynajmują.
    Jeśli okaże się, że masz kłopot z utrzymaniem się za obecne zarobki, może masz szansę dorobić gdzieś popołudniami? nie masz zobowiązań, więc poświęcenie kilku godzin w tygodniu popołudniami nie powinno być problemem.

    Zostaw sobie z tych oszczędności jakieś 10 tys (najwyżej weź większy kredyt na mieszkanie) tak, żebyś spokojnie mogła przeżyć jakieś 3-4 miesiące w wypadku jakiejś awarii.

    Nie chcę umniejszać nic w Twoim domu rodzinnym, ale psychicznie jednak lepiej mieszkać na swoim.
    To wyzwanie, ale też dodaje skrzydeł smile
  • anonimowapodczytywaczka 07.07.19, 09:43
    Oprócz etatu dorabiam na umowę zlecenie, zwykle wpada ok. 200-300 zł w miesiącu. Ale z tego co wiem bank nie wlicza tych pieniędzy do dochodu, więc nie wspominałam o tym.
  • anonimowapodczytywaczka 07.07.19, 09:44
    Na umowę o dzieło, nie zlecenie. Pomyliło mi się.
  • alin9 07.07.19, 13:03
    Na Slasku 2500 to nie tak malutko.
  • 35wcieniu 06.07.19, 22:44
    Z umową na nieokreślony i dużym wkładem własnym powinna mieć.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • anonimowapodczytywaczka 06.07.19, 22:53
    Tak, mam umowę na czas nieokreślony.
  • taki-sobie-nick 06.07.19, 22:36
    no dobra, co mi tam, Katowice

    Nie namierzymy cię na podstawie samej informacji o Katowicach. tongue_out
  • bo_gna 06.07.19, 22:53
    Jeśli to nie Twoja bajka i będziesz całe życie się bać/żałować/rozmyślać, to w to nie wchodź. Masz pokój u rodziców, brak partnera, brak chęci na dzieci. Po co ta kawalerka? Żeby coś udowadniać? Może za kilka lat poznasz kogoś z kim będziesz chciała się związać i wspólnie kupić mieszkanie. Za oszczędności lepiej kup małą działkę i zabieraj tam znajomych i rodziców na grila.
  • anonimowapodczytywaczka 06.07.19, 23:02
    U rodziców nie mogę mieszkać. Tzn. teoretycznie mogę, ale tak jak pisałam, mam tragiczny dojazd do pracy, codziennie 4 godziny w autobusie/pociągu/tramwaju nie mogę tak funkcjonować. Muszę coś wynająć albo kupić. Na mieszkanie z współlokatorami absolutnie się nie piszę, to nie moja bajka... Zmiana pracy na taką bliżej domu rodziców nie wchodzi w grę - tak jak pisałam: zmieniłam branżę i udało mi się trafić w świetne miejsce, dobra atmosfera, szansa na rozwój, itd.
  • cruella_demon 06.07.19, 23:21
    A czemu nie dojazd samochodem?
  • anonimowapodczytywaczka 06.07.19, 23:32
    W sensie: mieszkam u rodziców i dojeżdżam samochodem? Po pierwsze: nie chcę już mieszkać z rodzicami, chcę mieszkać sama. Po drugie: nie mam samochodu, nie mam prawa jazdy, boję się jeździć - jestem zdania, że nie każdy powinien wsiadać za kierownicę wink Poza tym przy 60 km w jedną stronę wydałabym majątek na paliwo.
  • volta2 06.07.19, 23:46
    przy takich zarobkach kredyt tylko w sytuacji, gdy możesz liczyć na wsparcie rodzicielskie w razie kłopotów z pracą. ogólnie temu lękowi się nie dziwię. ale jeśli widzisz na horyzoncie awans i podwyżkę, to bierz ten kredyt.
  • vinca 07.07.19, 08:55
    Co ja bym zrobiła na Twoim miejscu? Wyjechałabym z kraju, serio. Sama tego nigdy nie zrobiłam bo nigdy mnie aż tak nie przycisnęło ale w sumie żałuję.
    Za granicą na pewno finansowo Ci się poprawi a jeśli będziesz chciała wrócić to będziesz miała za co tę kawalerkę w Polsce kupić (może już bez kredytu).
    Przy zarobkach 2500pln i oszczednosciach 60000 w kredyt bym sie nie pakowała. Ugrzęźniesz w ratach i nie będziesz miała życia. Mieszkanie to nie wszystko.
  • dramatika 07.07.19, 09:07
    vinca napisała:


    > Przy zarobkach 2500pln i oszczednosciach 60000 w kredyt bym sie nie pakowała.
    > Ugrzęźniesz w ratach i nie będziesz miała życia. Mieszkanie to nie wszystko.

    Katowice i okolice to specyficzny region. Stosunkowo wysokie zarobki plus tanie mieszkania - pół godziny drogi od centrum autobusem w korkach, w miescie obok, można kupić naprawdę tanie mieszkanie.
    Niemniej 2,5 k to naprawdę mało jak na zarobki 30-latki mającej ambicje mieszkania na swoim, nawet w Katowicach i okolicach.
  • alin9 07.07.19, 13:09
    Niedawno zmieniła pracę.Ma szanse na awans i rozwój(tak napisała) a więc i na podwyżkę.
  • tiszantul 11.07.19, 13:22
    > Niedawno zmieniła pracę.Ma szanse na awans i rozwój(tak napisała) a więc i na p
    > odwyżkę

    trochę dziwne, że ludzie siedzą latami w jednej pracy, zamiast co chwilę zmieniać, skoro zmiana pracy to taka szansa na awans i podwyżkę. W starej pracy nie awansowałaś, to idziesz do nowej i awansujesz, proste. Zadłużyć się na podstawie enigmatycznej wizji "szansy na rozwój", czyli domniemanej podwyżki w przyszłości - świetna sprawa. Przy czym nawet nie mglistą "szansę na rozwój", a sam "rozwój" pełną gębą obiecuje teraz każdy pracodawca, nawet w makdonaldzie pracownicy mają obiecany "rozwój", więc wiele to nie znaczy. Prawdopodobnie jedynym miejscem pracy, gdzie obecnie nie ma "rozwoju" jest pobór opłat w toalecie publicznej, ale też mam wątpliwości. Bo już przy sprzątaniu toalet człowiek się rozwija, doskonali umiejętności sprzątania i z czasem rozwija swoją ścieżkę kariery
  • brenya78 11.07.19, 13:45
    Myślę, że pieprzysz jak potłuczona.
  • sundace46 18.07.19, 08:40
    brenya78 napisała:

    > Myślę, że pieprzysz jak potłuczona.

    Jak zwykle.
  • anonimowapodczytywaczka 11.07.19, 19:36
    W poprzedniej pracy przeszłam przez kilka awansów, na końcu zarabiałam ok. 3500 zł (na samym początku 2000 zł). Niestety, totalnie się wypaliłam i dla swojego zdrowia psychicznego zmieniłam całkowicie branżę. No i znowu muszę zacząć od niższych zarobków. Absolutnie nie żałuję tej decyzji!
  • minniemouse 07.07.19, 09:17
    dlaczego ma ugrzeznac? a teraz ile placi miesiecznie wynajmujac?
    ile potencjalnie bedzie placic mozna obliczyc uzywajac kalkulatora kredytowego, to nie fizyka atomowa:
    kalkulator kredytowy online
    lub tu
    kalkulator kredytu hipotecznego
    przy czym nalezy wziac pod uwage ile daje sie przedplaty.

    Minnie
  • kaka73 07.07.19, 09:42
    Trochę znam się na cenach mieszkań w Katowicach. W jakiej dzielnicy szukasz albo chciałabyś? 150-170 tys zł to wcale nie tak dużo jak na obecne ceny- zależy gdzie. Szukając patrz również na czynsze bo są kawalerki bardzo drogie w utrzymaniu. No. Katowickiej SM- odradzam. A pracujesz w Katowicach? W jakich okolicach? Z takimi środkami chyba rozejrzałam się gdzieś na obrzeżach gdzie jest dobry dojazd - Np blisko DTŚ. Pamiętaj że kawalerki są najbardziej chodliwe.
  • anonimowapodczytywaczka 07.07.19, 09:49
    Czytając ogłoszenia odniosłam wrażenie, że kawalerki są dość tanie jeśli chodzi o czynsz. Spotkałam się z cenami typu 190 - 250 zł + opłaty oczywiście.
    Pracuję blisko Osiedla Paderewskiego. Czasem muszę jechać do innej lokalizacji w Katowicach, ale to nieistotne.
  • samawsnach 07.07.19, 17:50
    Ale to naprawdę ma ekonomiczny sens, jak ktoś już pisał powyżej- kupić mieszkanie poza drogimi Katowicami. Jak nie podoba Ci się Bytom, to masz inne miasta oscienne. Katowice są niestety najdroższe.
  • brenya78 07.07.19, 18:23
    Kupowanie mieszkania w dziurze, w której będzie jej trudno to mieszkanie potem sprzedać nie jest wcale dobra ekonomicznie decyzja. Mieszkanie powinna kupić tam gdzie będzie mogło rosnąć maksymalnie na wartości, czyli im bliżej centrum, czy przyszłych inwestycji tym lepiej. Oczywiście, trzeba mierzyć siły na zamiary, ale trzeba też myśleć pod kątem zwrotu z inwestycji. Więc wypośrodkować między a) na co mnie maksymalnie stać, b) najlepsze mieszkanie jakie mogę za to kupić tj. z najlepszą przewidywana stopa zwrotu. Gdyby kiedykolwiek podwinęła się jej noga, to mieszkanie w lepszej lokalizacji łatwiej wynajmie/sprzeda. Kupowanie mieszkania w dziurze, bo rata kredytu mniejsza o 100 zł to marny pomysł.
  • m.y.q.2 07.07.19, 18:37
    Bytom to nie taka dziura, ma 170.000 mieszkańców przy 320.000 w Katowicach. Do Katowic 15 km.

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • anonimowapodczytywaczka 07.07.19, 19:26
    Też tak myślę (odn. ostatniego zdania). Myślałam jeszcze o Zabrzu albo Gliwicach - są tam uczelnie, gdzie studiuje sporo studentów. Tak tak w razie, gdyby coś nie wyszło... Ale znowu pozostaje kwestia dojazdów...
  • barbra25 07.07.19, 21:00
    Jak Paderewa to najlepiej w okolicy Francuska, Dolina, tam też blisko do uniwerku.
  • annia_ko 07.07.19, 10:28
    Znajomi szukali mieszkania nie w samych Katowicach, a w miasteczkach obok (np. Bytom). Dużo niższe ceny. My przed wzięciem kredytu kilka miesięcy prowadziliśmy dokładnie budżet domowy (wynajmowaliśmy wtedy razem 2pokojowe mieszkanie), żeby wiedzieć ile nam idzie na życie, auto i na jaką ratę możemy sobie pozwolić. Jest też wiele blogów finansowych - ja najbardziej w tamtym okresie lubiłam czytać Marcina Iwucia, dużo wyniosłam z jego wpisów.
  • zabka141 07.07.19, 13:04
    Ja bym teraz nic nie kupowala, tylko wynajela, zyla jak dorpsly czlowiek, rozgladala sie przy okazji.
  • blanka-78 07.07.19, 16:22
    Kto nie ryzykuje to nic nie ma. Ja na Twoim miejscu brałabym kredyt i kupowała mieszkanie. Wybrałabym jednak nie kawalerkę a małe dwupokojowe mieszkanko , są takie np 34 -36 metrowe . Chyba że myślisz o kawalerce 24 m to no faktycznie 1 pokój. Myślę że te niecałe 3 tys wystarczy i na ratę i na to by się jakiś czas utrzymać ( 2500 pensja plus 300 że zleceń ) a przecież zawsze możesz dostać podwyżkę .Jeśli kupisz blisko miejsca pracy odejdą koszty i czas związany z dojazdem.. W najgorszym wypadku jeśli coś pójdzie z finansami nie tak to jak ktoś napisał wyżej wrócisz do rodziców a to mieszkanie komuś wynajmiesz i na raty kredytu kasa się znajdzie a zyskujesz coś swojego własnego. Dużo osób ma kredyty mieszkaniowe. Zobaczysz , będziesz zadowolona i być może nawet dojdziesz do wniosku że ,,szkoda że tak późno odważyłam się na ten krok , że dopiero teraz kupiłam i poszłam na swoje ,,. Powodzenia.
  • vinca 07.07.19, 19:12
    I tak i nie. To zalezy w jakim momencie się zaryzykuje. Gdy kupowalismy nasze pierwsze mieszkanie, zrobilismy to na pare miesiecy przed wejsciem Polski do UE i to byla decyzja życia. Ja bylam swiezo po studiach, zarabialam mało, bałam się okropnie. W 2010 niewiele brakowalo bysmy wpakowali sie w duzy kredyt na dom, na szczescie mezowi rozsadek sie wlaczyl. Odczekalismy kilka lat, odlozylismy pieniadze i w 2016 bralismy juz kredyt naprawde niewielki. Czasem warto poczekac.
  • tiszantul 11.07.19, 11:25
    > Kto nie ryzykuje to nic nie ma

    Zdumiewająca definicja ryzyka. W dawnych czasach oznaczało nie "pewny zysk", ale również możliwość straty

    > Dużo osób ma kredyty mieszkaniowe

    Dużo kredytobiorców wchodzi z domu o 7.00 rano i wraca koło 19.00, więc mieszkanie okazuje się w praktyce niepotrzebne, czy też potrzebne po to, by mieć się gdzie umyć i przekimać w przerwach między pracą. Aha, są jeszcze weekendy i trzy tygodnie urlopu raz do roku...
  • eliksir_czarodziejski 13.07.19, 18:46
    A co proponujesz na te nieistotne nocki pomiędzy praca? Most, namiot, noclegownie dla bezdomnych?
  • anonimowapodczytywaczka 07.07.19, 19:28
    Wiem, że to pytanie bardziej do doradcy, ale... Załóżmy, że w moim życiu coś złego się dzieje - tracę pracę, załamuję się, nie umiem znaleźć kolejnej, itd. albo ciężko zachoruję. (Pomijając kwestie ubezpieczeniowe).
    Czy jest realne, że sprzedaję mieszkanie z kredytem i wychodzę na zero, bez długów? /W tej pesymistycznej wersji po prostu wracam do domu rodziców/
  • brenya78 07.07.19, 19:50
    Nie ma znaczenia czy masz mieszkanie z kredytem czy nie. Mieszkanie sprzedajesz i spłacasz reszte kredytu. Tak to się odbywa. Oczywiście, że jest realne że wychodzisz na zero w razie czego. Najczęściej wychodzisz na plus bo: część mieszkania już masz spłacone wiec to wraca po sprzedaży do twojej kieszeni + każdy wzrost wartości mieszkania to Twój zysk na czysto. Na zero to wyjdziesz nawet jak mieszkanie spadnie na wartości - policz ile przez ten okres zapłaciłbyś komuś za wynajem i odlicz to sobie od kwoty, która ewentualnie możesz stracić gdy wartość mieszkania spadnie - nawet w tej sytuacji wychodzisz na zero.

    Np. załóżmy że musiałabyś płacic 1000 zł za wynajem. To 12 tys. rocznie. Załóżmy, że zamiast tego płacisz ratę 1000 zł kredytu (dla uproszczenia 500 odsetek dla banku + 500 rata kapitałowa). Po roku za wynajem zapłaciłaś 12 tys. Za kredyt zaplacilas 6 tys. bankowi, 6 tys. splacilas do własnej kieszeni. Załóżmy, że po roku musisz sprzedać mieszkanie. Przy wynajmie nic się nie zmienia, nadal zapłaciłaś 12 tys. Natomiast po sprzedaży mieszkania, zostaje Ci w kieszeni 6 tys. O tyle mieszkanie mogłoby SPASC na wartości przez ten rok, a i tak wyjdziesz na zero. Jeśli mieszkanie zyska na wartości to oprócz 6 tys. masz dodatkowy zysk.
  • anonimowapodczytywaczka 07.07.19, 20:05
    Dziękuję za wyjaśnienie smile Tego mi było trzeba.
  • barbra25 07.07.19, 21:07
    Tyle, że sprzedaż mieszkania przed upływem pięciu lat od daty zakupu będzie dodatkowo obciążona podatkiem od wzbogacenia bodajże - warto o tym pamiętać.
  • kaka73 08.07.19, 11:40
    Podatek od wzbogacenia jak zarobisz na mieszkaniu.
    Dlaczego masz takie czarne myśli?
    Mam mieszkania w Katowicach i w Zabrzu - w rejonie AM.
    I powiem tak - nie ma problemu z wynajmem - obecnie w Zabrzu wynajmujemy zawsze parze - nie studentom (to w razie czego) - mieszkanie kupione pół roku temu - duża kawalerka 78.000 zł plus remont na tip top 30.000 zł - 30m2. Kawalerka taka, że każdy kto wszedł chciał wynająć.
    W Katowicach za taką samą zapłacilibyśmy około 180.000 zł do remontu.
    Jeżeli chodzi o wynajem to dużo wyższa stopa zwrotu jest w Zabrzu niż w Katowicach.
    Ale to ty musisz wiedzieć gdzie ci lepiej dojechać.
    Może pomyśl o Sosnowcu, Siemianowicach? Tam też są tanie mieszkania - znajdziesz w podbnej cenie co w Zabrzu.
    Chyba z twoimi dochodani wystrzegałabym się Katowic - Siemianowice - sama tam chciałam kupić kilka miesięcy temu za 80.000 zł fajną kawalerkę w super miejscu i z dobrym dojazdem.
    I głowa do góry.
    Jakj stracisz pracę znajdziesz następną.
    Nie bąź taką pesymistką - mając mieszkanie będziesz miała kopa do pracy - zawsze dorobisz wieczorem czy w weekend jak tyle nie będziesz dojeżdżać.
    Trzymam za ciebie kciuki. Jakby co pytaj doradzimy. Ja trochę sledzę na bieżąco co się dzieje w branży nieruchomości.
    Apropo kredytu to najlepsza oferta obecnie jest w bps - oddizał mają tylko w Bielsku i Sosonowc, ale marża i prowizja wymiata wszystkie banki komercyjne. Nie ma tego w zestawieniach Iwucia a jest dużo lepsza.
  • anonimowapodczytywaczka 10.07.19, 19:40
    Dziękuję smile
    Zauważyłam, że mieszkań w centrum np. Zabrza, Mikołowa, Chorzowa, nie jest zbyt wiele, a już kawalerek - praktycznie w ogóle. Może źle szukałam. Na pewno nie chcę niczego powyżej 170 tys. - to już i tak jest o wiele za dużo jak na moje nerwy wink No i chce, żeby koszty czynszu były jak najniższe...
    Absolutnie odpada sytuacja, że kupuję coś na "odludziu" i 1) dojeżdżam najpierw do centrum np. Zabrza/Chorzowa, 2) przesiadam się na autobus do centrum Katowic, 3) przesiadam się na autobus z centrum do pracy.
    Obecnej pracy nie planuję zmieniać w ciągu najbliższych lat, jestem w świetnym miejscu, mam nadzieję, że wiele się nauczę itd. Także odpada argument: "zawsze możesz zmienić pracę na taką w Chorzowie/Zabrzu" wink
  • mysz1978 10.07.19, 20:03
    nie wiem czy juz pisals w jakiej dzielnicy chcesz to mieszkanie? Jakiejs konkretnej? Czy wystarczy po prostu blokowisko w miare blisko centrum (os. Tysiaclecia, os. Paderewskiego, Bogucice?) Bloki z lat 70-80 i pewnie troche kawalerek tam jest.
  • anonimowapodczytywaczka 10.07.19, 20:16
    Wystarczy w miarę blisko centrum Katowic. W czasie studiów mieszkałam na Ligocie i bardzo miło wspominam te czasy. Ostatnio jechałam tą trasą - 20 minut nowiutkim autobusem (do centrum) minęło szybko i przyjemnie smile
  • mysz1978 10.07.19, 23:37
    jesli pracujesz w centrum, to licz sie z korkami w godzinach szczytu - zarowno rano, jak i popoludniu. no ale tego sie nie uniknie. Moze Piotrowice - Osiedle Odrodzenia (Manhattan) - blokowisko, wiec kwalerki powinny byc
  • turzyca 11.07.19, 02:58
    >Załóżmy, że po roku musisz sprzedać mieszkanie. Przy wynajmie nic się nie zmienia, nadal zapłaciłaś 12 tys. Natomiast po sprzedaży mieszkania, zostaje Ci w kieszeni 6 tys.

    Koszt notariusza, prowizji, wpisów do księgi wieczystej i podatków dla uproszczenia rachunków pomijamy.

    --
    Pani Grzyb tlumaczy
  • brenya78 11.07.19, 11:07
    Jezu Turzyca, przestań. Autorka kupuje mieszkanie z maksymalnym kredytem 100 tys. a nie milion, na Boga. Raz, że koszty transakcji są niskie, dwa, że kredyt wyniesie ja 500 zł miesięcznie, czyli dwa obiady w lepszej restauracji. A ty panikujesz, jakby kupowała wille w Monako za miliony ojro. Jakieś wojny, jakieś NRD, jakieś czarne scenariusze. Ja wiem, że mieszkanie na kredyt trzeba przemyśleć, ale ty chyba sobie za bardzo wzięłaś to do serca. Nie chcesz się wiązać kredytem, nie wiąz się, ale daj innym żyć!
    W moich obliczeniach po roku zaoszczędziła 6tys. To więcej niż koszt notariusza, jeśli już tak chcesz liczyć co do złotówki.
  • tiszantul 11.07.19, 11:14
    > Jezu Turzyca, przestań. Autorka kupuje mieszkanie z maksymalnym kredytem 100 ty
    > s. a nie milion, na Boga. Raz, że koszty transakcji są niskie, dwa, że kredyt w
    > yniesie ja 500 zł miesięcznie, czyli dwa obiady w lepszej restauracji

    zwolenniczka kredytu sięga po manipulację i granie na emocjach jak u najlepszych doradców kredytowych. "Rata kredytu to dwa obiady w restauracji", nie wiedzieliście? To już wiecie
  • brenya78 11.07.19, 11:26
    "Rata kredytu to dwa obiady w restauracji", nie wiedzieliście? To już wiecie"

    Co jest manipulacja? Że przy takim kredycie rata wynosi 500 zł? Masz argument odwrotny? Co chcesz udowodnić, bo nie rozumiem?

    W życiu wzięłam już trzy kredyty. I wyszłam na nich zajebiście. Bez stresu, bez zarzynania się, spłacałam swoje. Gdybym ich nie wzięła, nic bym nie miała. Żadnych oszczędności. Na jednym zyskałam 1/3 wartoaci w ciągu 7 lat, pozostałe rosną na wartości, obok jednego wybudowali mi metro, obok drugiego będę miała metro za 10 lat. Dzięki temu mogę mieszkać w super dzielnicy w pięknym mieszkaniu w centrum Londynu, a nie wynajmowac pokój z lokatorami, jak część Polaków w UK, bo się boją wziąć kredyt, bo po co się wiązać, a kto teraz kupuje na własność... Wiec śmiem twierdzić, że coś tam o kredytach wiem, plus wykształcenie ekonomiczne pozwala mi się wypowiadać w tym temacie.

    A wy straszycie autorkę bo chce wziąć kredyt 500 zł miesięcznie. To nawet nie jest śmieszne, to jest żenujące.
  • tiszantul 11.07.19, 11:11
    > Nie ma znaczenia czy masz mieszkanie z kredytem czy nie. Mieszkanie sprzedajesz
    > i spłacasz reszte kredytu. Tak to się odbywa. Oczywiście, że jest realne że wy
    > chodzisz na zero w razie czego

    Gdy ktoś sprzedaje na szybko mieszkanie, bo stracił pracę, nie stać go na obsługę kredytu i jest w mega stresie, nie jest to sytuacja, która by sprzyjała uzyskaniu za nie normalnej ceny. Nie mówiąc już o licytacji bankowej po wypowiedzeniu kredytu. Zresztą mało kto odważy się w takiej sytuacji sprzedać, większość brnie w długi
  • brenya78 11.07.19, 11:16
    Jakie długi, jak autorka będzie miała kredyt na poziomie 500-600 zł?? No ludzie. Jak coś się stanie to choćby do McDonalda pójdzie pracować!
    Czy piszący w tym wątku mogą skupić się na fakcie, że autorka NIE kupuje mieszkania za milion??
  • babcia.stefa 11.07.19, 10:01
    Sprzedajesz (bez różnicy, z kredytem czy bez) albo wynajmujesz. Przy sporym wkładzie własnym bez problemu dostaniesz od lokatorów tyle, żeby pokryło koszt raty i jeszcze coś zostało.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • kaka73 11.07.19, 11:01
    Ligota i apiotrowice są drogie. Chorzów też coraz bardziej. Poszukaj albo daj zlecenie pośrednikowi na znalezienie fajnego mieszkania np. w Siemianowicach, - na granicy z Chorzowem, dobry dojazd i blisko parku chorzowskiego, czy Rudzie Śląskiej Tam powinnaś dostać kawalerkę ok 30m2 za max 100 tys zł.Szukaj aż coś znajdziesz fajnego.
  • brenya78 11.07.19, 11:13
    Jeśli autorka ma 60 tys. oszczędności, to spokojnie może dobrać kredyt 140 i kupić coś porządniejszego, bliżej w Katowicach za 200 (znajdzie?). Rata kredytu wyniesie 500-600 zł, a inwestycja lepsza niż jakaś kawalerka za 100 tys. w dziurze z której i tak będzie musiała dojeżdżać. Po co coś takiego kupować? Dla 100 zł oszczędności?
  • tiszantul 11.07.19, 11:18
    > Przy sporym wkł
    > adzie własnym bez problemu dostaniesz od lokatorów tyle, żeby pokryło koszt rat
    > y i jeszcze coś zostało

    Parę lat temu mieliśmy opowieści, jak to "najemca spłaca kredyt" i nie było mowy o wkładzie własnym, dzisiaj żeby "najemca spłacał kredyt" jak widać potrzebny już "spory wkład własny", czyli widzimy, w którą stronę to idzie i co będzie dalej. Pamiętacie, jak frankowcy opowiadali, że "na nieruchomościach nie można stracić"? Ludzie im mówili, że zostali oszukani, ale oni nie chcieli wierzyć
  • brenya78 11.07.19, 11:28
    Niech zgadnę. Ty nadal z mamusią mieszkasz?
  • backup_lady 07.07.19, 19:44
    Najlepiej wybrać się do doradcy kredytowego. Tylko znajdź jakiegoś polecanego. Ja przed zakupem nadziałam się na kompletnie nieprofesjonalną babkę, która zaczęła wmawiać, że będzie ciężko, mrugając okiem dodawała, że ona ma znajomych w bankach i podzwoni, ale może być średnio. Po miesiącu się wkurzyłam i poszłam do oddziału ING (nazwę podaję świadomie) - trafiłam na prześwietną kobietę, która wszystko konkretnie wytłumaczyła i w sumie formalności trwały 2 tygodnie od podpisania do kredytu. Potem polecałam ją znajomym, ludzie przed 50-tką dostali kredyt na 15 lat na dom. Gdybyś chciała to mogę podać na nią namiary prywatnie, bo oddział wprawdzie nie w Katowicach, ale blisko na tyle, że może warto. Jeżeli masz faktycznie oddawać obcym za wynajem, to może lepiej zacisnąć pasa i spłacać swoje.
  • tiszantul 11.07.19, 11:19
    > Najlepiej wybrać się do doradcy kredytowego. Tylko znajdź jakiegoś polecanego.

    Najlepiej do tego z ING polecanego na ematce
  • backup_lady 16.07.19, 10:41
    Ja akurat jestem zadowolona, dom kupiony, mimo iż pani doradca od wszystkich banków jękała i stękała, że będzie ciężko / niemożliwe. Nie pracuję w ING, nie mam z tym żadnych powiązań, po prostu mogę polecić doradcę, który mi pomógł, a że autorka wątku mieszka niedaleko, to może coś pomoże. A sam bank - pewnie jak inne.
  • ravny 11.07.19, 11:31
    Bez sensu tracenie czasu na dywagacje

    Idziesz do jednego drugiego i trzeciego banku , siadasz przy pani od kredytów i pytasz jakie obecnie mają warunki kredytów hipotecznych, niech ci policzą zdolność kredytową przy tych zarobkach i takim wkładzie - ile tego kredytu ci moga dać, oraz niech ci dadzą wydruk wysokości rat kredytowych i wypisane koszty rzeczywiste-całkowite kredytu wraz z wszelkimi prowizjami.
    Albo idziesz do doradcy kredytowego który teoretycznie ma dostęp do ofert różnych banków i powinien ci to samo podać, o ile uczciwie wyszuka kredyt najlepszy a nie taki z którego on ma najlepszą prowizję.
    Więc można i jedno i drugie żeby być świadomym.

    Jak już masz wiedzę na ile kredytu sobie możesz pozwolić to rozglądasz się za mieszkaniem, jak takowe znajdziesz, co może trwać kilka miesięcy , to znowu idziesz do bankow i pytasz o aktualną ofertę, bo może mają jakąs promocję tu czy tam i się lepiej opłaci w drugim.

    Skończ myślenie a zacznij działać. Bo na zastanawianiu się że przeciez to takie straszne i się boisz to Ci do 50 zejdzie.

  • anonimowapodczytywaczka 11.07.19, 19:40
    Dziękuję za kopa wink
  • martas83 11.07.19, 12:49
    Myślę, że na początek powinnaś nie 'chwalić się' bankom, że masz 60 tys. wkładu własnego. Sugerowałabym raczej 50 tys. jako wkład i zostawienie sobie 10 tys. na różne opłaty i urządzenie się. Kiepsko byłoby zostać z nowym mieszkaniem i bez grosza przy duszy.
  • anonimowapodczytywaczka 11.07.19, 19:40
    Racja! Tak zamierzałam zrobić. Wszystko co mam to 60 tys. z groszami. Za dużo kupowania do tej kawalerki nie będzie , bo u rodziców urządziłam sobie mini-mieszkanie na piętrze wink Tzn. mam wszystkie sprzęty agd do kuchni, biurko, łóżko, kanapę, stoik, takie rzeczy...
  • 3zos3 11.07.19, 22:53
    Najważniejsze moim zdaniem - zostawić sobie poduszkę finansową na wypadek sytuacji awaryjnej. Uważam, że zabezpieczenie finansowe pokrywające koszty życia na 3 miesiące to niezbędne minimum w sytuacji, gdy jesteś sama. Tak więc jeśli zdecydujesz się na kredyt, weź go wystarczająco dużo, aby starczyło na zakup mieszkania, wszelkie opłaty z tym związane, koszty niezbędnego urządzenia mieszkania (nawet, jeśli niewielkie, bo większość rzeczy masz) i przeprowadzki oraz na poduszkę finansową, która zapewni Ci komfort psychiczny i pozwoli na pokrycie kosztów życia w przypadku ewentualnych problemów (np. strata pracy, brak wypłaty ze strony pracodawcy, problemy zdrowotne itp). Nawet jeśli zdecydujesz się mieszkanie wynająć w sytuacji kryzysowej, należy pamiętać o tym, że znalezienie lokatora może chwilę potrwać, więc jakieś zabezpieczenie warto mieć.
    Ponadto:
    - Upewnij się, że masz opcję wcześniejszej spłaty kredytu bez dodatkowych kosztów.
    - Poznaj swoją zdolność kredytową.
    - Poznaj swoje koszty życia z uwzględnieniem kosztów nowego mieszkana, żeby wiedzieć, że na ten kredyt rzeczywiście Cię stać. Weź pod uwagę również wydatki nieregularne (np. koszt wakacji, prezentów, lekarzy) i tak zwane przyjemności / rozrywkę. Warto notować swoje rzeczywiste wydatki przez parę miesięcy.
    - Nie bierz kredytu na granicy Twoich możliwości finansowych (bo stopy procentowe się zmienają, koszty życia rosną).
    - Daj sobie czas na oglądanie mieszkań (zacznij od razu), nie spiesz się z wyborem. Pamiętaj, że w tym mieszkaniu spędzisz najprawdopodobniej parę lat swojego życia. Niech to będzie mieszkanie w dobrej lokalizacji, które względnie łatwo się potem sprzeda. Pamiętaj, że żadne mieszkanie nie jest idealne, ale niech spełnia Twoje najważniejsze wymagania.
    - Rozważ alternatywne rozwiązania (tymczasowy wyjazd za granicę celem odłożenia gotówki, kupno nieco większego mieszkania i podnajem jednego pokoju np studentom, inwestycja w siebie celem szybszego zwiększenia zarobków)
  • minniemouse 12.07.19, 06:26
    o tak, to bardzo ważne zostawić sobie oszczędności na wypadek zwolnienia z pracy, ale tu radzą na min pół roku.
  • kaka73 12.07.19, 10:07
    Co miesiąć MarcinIwuć ma ranking kredytów hipotecznych, sledź na bieżąco plus ofertaprosta promocja banku bps - polecam jest jeszcze lepsza.
    Szukaj mieszkania które Ci odpowiada - ustaw sobie przypominajki na otodom np - będą ci przychodzić maile o wszystkich nowych kawalerkach np .
    Czasami zdarzają się okazje, tylko trzeba szybko reagować. Powodzenia.
  • anonimowapodczytywaczka 13.07.19, 15:46
    Patrzę jeszcze na sąsiednie miasta pod kątem dojazdu... A może Tychy? Co myślicie?
    Patrzę na rozkład PKP i pociąg jedzie mniej niż 20 minut (do dworca głównego w Tychach).
  • anonimowapodczytywaczka 14.07.19, 11:02
    A takie "apartamenty", w Gliwicach? Nie chcę wstawiać linka... Inwestycja przy ul. Pszczyńskiej? Małe kawalerki, 16m, za 130 tysięcy? Starałabym się brać dodatkowe zlecenia, żeby spłacić to w 4-5 lat i potem spokojnie rozejrzę się za czymś innym, większym. Póki co taka powierzchnia powinna mi wystarczyć. Co myślicie?
  • brenya78 14.07.19, 11:43
    16m? Oszalałaś chyba. Masakra.
    I po co chcesz spłacać kredyt w 4-5 lat skoro tak mało będzie Cię kosztował? Kredyt bierze się po to żebyby żyć spokojnie, w normalnym mieszkaniu, wydając mniej niż za wynajem, a nie zazynać się w jakieś małej kawalerce żeby nie wiadomo po co ja spłacać ekspresowo.
    Nie wpadaj w tą pułapkę.
  • tawananna 14.07.19, 13:17
    16m to jest absolutna klitka, za taką (i niższą) cenę można znaleźć mieszkanie o normalnej wielkości. Nie zdecydowałabym się, mimo twierdzeń developera o podwyższonym standardzie itp. Do tego w takim miejscu zapewne znaczna część mieszkań zostanie kupiona albo dla młodych singli albo jako inwestycje na wynajem - obawiałabym się o ciszę i spokój.
  • anonimowapodczytywaczka 14.07.19, 13:28
    Plus jest taki, że tam (w tych klitkach) na pewno nie będzie rodzin z krzyczącymi 24h/dobę dziećmi wink
  • brenya78 14.07.19, 13:54
    Życie na 16m2 to jest męka. Potem nikt od Ciebie tego nie kupi. Szukaj normalnego mieszkania i nie daj się łapać na takie "okazje", "osiedla dla singli", "podwyższony standard" itp.
  • anonimowapodczytywaczka 14.07.19, 13:57
    Nie upieram się akurat przy tej opcji. Ale jest szansa, że jakiś student wynajmie tę klitkę (to jest blisko uczelni).
  • brenya78 14.07.19, 14:34
    Ale ciebie stać na normalny kredyt i normalne mieszkanie. Jedna sypialnia ci wystarczy z salonem, a takie mieszkanie to już nie tylko student jakiś, ale normalna para, nawet rodzina wynajmie albo kupi. Maksymalizuj możliwości, a nie kupuj jakieś klitki, bo student. Student to najgorszy najemca - biedny, brudny, niepewny.
  • kaka73 31.07.19, 10:53
    Przemyśl sobie zakup tej klitki jak mówisz. Siedzę trochę na tym rynku i dałabym sobie spokój z tą inwestycją. Kup lepiej normalną kawalerkę. Oststnio kupiłam kawalerkę 30m2 i ona nie jest za duża - w sam raz da się mieszkać. I student to nie jest rewelacyjny klient - zniszczy, mieszka 9-10 miesięcy relanie. Przemyśl zakup w tej inwestycji w Gliwicach - to będzie czysty akademik w lepszym standardzie - raczej nikt inny tego nie wynajmie.
  • samawsnach 17.07.19, 12:36
    Gliwice i Tychy mają najdroższe mieszkania. Ta Pszczyńska, którą tu podałaś poza powalającym metrażem i wysoką ceną, to stan deweloperski, czyli jeszcze płytki, podłogi, biały montaż jest w twoim zakresie. Bardzo nierozsądny pomysł.
  • anonimowapodczytywaczka 17.07.19, 17:54
    Tak, wiem, ale te 15 metrów, to kolega, który zajmuje się remontami, ogarnie w 2 dni wink
  • brenya78 17.07.19, 18:01
    Nie wiesz co mówisz 😃
  • fawiarina 18.07.19, 07:00
    Jasne. Dwa miesiące roboty, do tego policz sobie ze dwadzieścia tysięcy na remont. I gdzie na tym metrażu zmieścisz kuchnię? Łazienkę?
  • astrologia333 14.07.19, 12:34
    O. W końcu fajny, realny wątek nt mieszkania.
  • makinetka82 14.07.19, 17:56
    forum.gazeta.pl/forum/w,898,168145974,168145974,Chwale_sie_i_dziekuje_.html#p168276410

    Polecam lekturę : ) Powodzenia !


    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wk...ć to już żaden problem big_grin
  • kaka73 15.07.19, 08:51
    Daj sobie spokój z mikrapartamentami za 7000zł. Chyba nie chcesz mieszkać z ciągle imprezującymi studentami?
    Tychy myslę, że ok. Siemianowice, Sosonowiec itp.
  • mysz1978 15.07.19, 10:45
    zanim sie zaczniesz rozgladac za czyms konkretnym, to przejedz sie daną trasą (praca-dom i na odwrot) w takich godzinach jak bedziesz normalnie jezdzic. Sprawdz tez czy jest jakas sensowna trasa alternatywna (na wypadek przebudowy, remontu itp), zeby potem nie bylo przykrego rozczarowania, ze to tylko 8km, a jedziesz godzine.

    Powodzenia! Najtrudniej jest podjac decyzje, a Ty chyba juz podjełaś smile
  • anonimowapodczytywaczka 16.07.19, 20:32
    dziękuję smile
  • anonimowapodczytywaczka 16.07.19, 20:33
    Jest jedna kawalerka na osiedlu Dąbrowskiego w Tychach... Ale to osiedle chyba nie cieszy się dobrą opinią.
  • kaka73 17.07.19, 08:03
    To szukaj , oglądaj, nie spiesz się bo to nie zakup pączka.
  • barbra25 17.07.19, 11:12
    A nie ma niczego w pobliżu Twojej pracy? Przecież chodzi Tobie głównie o to aby odpadły dojazdy - czy niekoniecznie?
  • anonimowapodczytywaczka 17.07.19, 17:55
    Chciałabym jak najbliżej pracy, bo dojazdy mnie męczą, ale kawalerka w Katowicach to ok. 180 tys. Może i mam taką zdolność, ale boję się tak ogromnego kredytu, szczególnie, że raczej będę spłacać go sama.
  • brenya78 17.07.19, 18:06
    Przecież masz wkład własny. Dołożysz 50 tys. to kredyt będziesz miała 130. Sprawdzałaś jaka to rata? Kredyt na 30 lat to ok 670 zł miesięcznie. To jest ogromny kredyt? Na początku posplacasz na spokojnie 670, potem będziesz mogła nadplacac jak już poczujesz się pewniej, albo odkładać na oszczędności. W międzyczasie pięć razy sprzedasz za większą kwotę, nawet nie zauważysz tego kredytu.
  • minniemouse 18.07.19, 05:07
    Kobieto jak rany... bez ryzyka nie ma wygranej.
    ty zamiast byc dumna z siebie ze mozesz byc niezalezna kobieta, wlascicielka chalupy to ty w gacie robisz 😣
    albo kupujesz albo nie ale wez nie jecz juz.

    Minnie

    Minnie
  • iimpala 18.07.19, 05:24
    taki/podobny post czytam (kojarzę) jakoś tak od dłuższego czasu.....
    boisz się? to nie kupuj.
    Nie boisz się? to mieszkanie, nawet na kredyt, zawsze możesz sprzedać, jeśli cos się nie powiedzie.
  • nena20 18.07.19, 06:29
    kup sobie mieszkanie. Nie wiem jaka będzie rata od 100 tys. jeśli jednak stracisz pracę zawsze ktoś z rodziny może ci pomoże spłacać te raty? bezrobocie nie trwa wiecznie, zresztą wtedy podejmiesz pracę np. w Biedronce albo gdziekolwiek. Katowice to duże miasto. Kupuj bo jest coraz drożej. Nawet jeśli ceny spadną to za kilka lat, bez sensu czekać do 40-ki. Na rynku nieruchomości zaczyna się szaleństwo, wiem bo dom buduję.
  • anonimowapodczytywaczka 18.07.19, 19:24
    Jeśli chodzi o spłacanie rat, to nie mogę liczyć na nikogo. Rodzice żyją skromnie, inni bliscy sami mają swoje kredyty i to nie tylko mieszkaniowe. Do domu rodzinnego zawsze mogę wrócić, mam miejsce do spania, ale nic poza tym. No i niestety praca fizyczna u mnie odpada. Ale podnoszę kwalifikacje, więc mam nadzieję, że będzie tylko lepiej, a nie gorzej. Jedyna nadzieja w tym, że w razie czego mieszkanie szybko znajdzie lokatora.
  • mysz1978 18.07.19, 20:49
    nie spiesz sie z decyzja, porownaj kilka, zorientuj sie co do dzielnicy, infrastruktury itp. No i nie rzucaj sie na jak najtnsze, bo raczej lepiej dolozyc troche a kupic takie, ktore w razie czego bedzie latwiej sprzedac
  • makinetka82 18.07.19, 21:07
    Anonimowapodczytywaczko, zarabiałam niewiele więcej od Ciebie, kiedy w zeszłym roku zdecydowałam się na kredyt. Miałam 20 tysięcy złotych, drugie 20 pożyczyłam od siostry, która oddała mi wszystkie swoje oszczędności, i 10 od koleżanki, ale te 10 przeznaczyłam na formalności, więc nie wydałam wszystkich. Wziełam 145 000 kredytu na 23 lata i kupiłam mieszkanie. Różnica między nami jest taka, że ja założyłam, że mieszkam dalej tu, gdzie mieszkam , a tamto mieszkanie wynajęłam. I tak, bałam się bardzo, do tego niektórzy mi odradzali... teraz absolutnie nie żałuję. Koleżankę spłaciłam bardzo szybko, dług u siostry niestety został i czeka na lepsze czasy, a ja staram się dorabiać po godzinach i nadpłacać jak najwięcej. Podczytywaczko, zawsze możesz, w gorszych czasach, wrócić do rodziców a to mieszkanie wynająć i za to spłacać kredyt, ale ono będzie TWOJE. Pozdrawiam i trzymam kciuki !


    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wk...ć to już żaden problem big_grin
  • anonimowapodczytywaczka 18.07.19, 21:38
    Dziękuję smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka