Dodaj do ulubionych

Dziwny niepokój, lęk...?

07.07.19, 12:04
Hmm.... nie wiem czy to starość po prostu czy coś głębszego na rzeczy..trudno mi to nawet wyjaśnić ..nie jestem a może nie byłam z tych które zakładają najgorszy możliwy scenariusz a ostatnio mam jakieś dziwne lęki dotyczące naszych wyjazdów, wyjść....Tak zupełnie na serio zastanawiałam się nad rezygnacją z super atrakcji jaką zaliczyliśmy ale przed którą ciągle coś się nie układało i realizację jej utrudniało i nakręciłam się, że to chyba znaki, że powinniśmy zrezygnować i dać sobie spokój...wtedy to uczucie dopadło mnie pierwszy raz. Wczoraj dzień jak co dzień, młody pojechał z kumplami na rower co czyni bardzo często. Mąż na Metallikę do Berlina. Koncerty w Berlinie z racji odległości i dobrej drogi tez nie są niczym nadzwyczajnym ale chyba ten koncert mnie tak wczoraj rozstroił...no nie potrafiłam sobie znaleźć miejsca, panikowałam na dźwięk telefonu, sprawdzałam wiadomości czy wszystko ok....co się nagle stało? jak z tym walczyć? nie chce tak się czuć i panikować? Wczoraj w przeciwieństwie do poprzedniego wyjazdu żadnych "znaków" nie było a jednak zasiał straszny niepokój w mojej głowie z jakiegoś powodu...o i jeszce mi się przypomniało bo młody ostatnio do domu nie wrócił na czas i wyobrażałam sobie najgorsze i zaczęłam panikować, wcześniej po prostu miałam wkur...na niego, że się spóźnia i ma w d...ustalenia a ostatnio wyobrażalam sobie najgorsze...


--
Sygnaturka się zgubiła....
Edytor zaawansowany
  • bergamotka77 07.07.19, 12:16
    Rozumiem Cię też tak zaczynam mieć. Lęk o bliskich, o siebie, poczucue kruchości życia - to chyba dojrzałość. Ja do tego boję się zamachów terrorystycznych bo jeździmy często ja czy mąż w popularne miejsca w Europie, chętnie odwiedzane przez turystów, rodzinnie tez. Nienawidzę tego całego PI że wywołał to.poczucie zagrożenia...czułam się bezpiecznie do 2001 roku sad

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • snakelilith 07.07.19, 14:36
    bergamotka77 napisała:

    Ja do tego boję się zamachów terrorystycznych b
    > o jeździmy często ja czy mąż w popularne miejsca w Europie, chętnie odwiedzane
    > przez turystów, rodzinnie tez. Nienawidzę tego całego PI że wywołał to.poczucie
    > zagrożenia...czułam się bezpiecznie do 2001 roku sad
    >

    Typowy przypadek fałszywej percepcji rzeczywistości. Do 2001 roku nie było w Europie Zachodniej bezpieczniej, jak i po 2001 roku nie zrobiło się niebezpieczniej. Wręcz przeciwnie. Tak naprawdę, to od 2000 roku zarówno liczba zamachów jak i ofiar zmalała (wyjątek 2004). Niżej wykres zamachów terrorystycznych w Europie od 1970 do 2014 roku. Szare oznacza zamachy, czerwone śmiertelne ofiary.

    https://www.dw.com/image/19148930_401.png


    --
    "Mam gdzie indziej włosy smile " - bywalec.hoteli
  • nenia1 07.07.19, 12:55
    Masz jakieś stany lękowe, może więcej stresu w życiu, albo coś się niemiłego wydarzyło?
  • zabka141 07.07.19, 13:08
    I moze pijesz wieczorem piwko lub wino? Alkohol nawet taki okazjonalny moze potegowac stany lekowe.

    Mysle ze musisz sie wziac za siebie, cos porobic, jakies hobby, zeby sie zrelaksowac.
  • slonko1335 07.07.19, 13:12
    Nie piję alkoholu w ogóle. Żyjemy raczej spokojnie, bez stresów, przynajmniej tak mi się wydaje a jednak coś chyba się dzieje bo się coś takeigo pojawiło i bardzo mi się nie podoba..biorę leki,może to leki ale biorę je od dłuższego czasu, z drugiej strony może teraz dopiero tak zaczęły wpływać dziwnie na organizm...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • ajrisz.ka 07.07.19, 13:25
    Obserwuj otoczenie. Może jest coś na rzeczy. Kiedyś miałam "stalkera"...chodził za mną po mieście, strasznie się bałam. Raz jeden, wbiegł za mną do sklepu - myślałam, że zejdę z przerażenia...nigdy wcześniej nie widziałam tak zimnego spojrzenia...i równie zielonych oczu u mężczyzny.
  • katja.katja 07.07.19, 19:24
    Tarczyca zbadana? Elektrolity?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ajrisz.ka 07.07.19, 13:05
    Mam podobne lęki. Świat jest okrutny, a ludzie z którymi zadajesz się - nieprzewidywalni. Nigdy nie wiesz co i jak smile
    Pocieszam się, żem już niewidzialna i na spacery biegam, jak zwykle.
  • pani-nick 07.07.19, 13:43
    Xanax
  • snakelilith 07.07.19, 14:26
    Xanax, to silny środek, którego nie bierze się na "dziwny lęk", a w przypadkach poważnych ataków paniki i tylko w porozumieniu z lekarzem. W innym przypadku można się szybko od tego uzależnić i stać życiową kaleką. Xanax bardzo często powoduje też tzw. paradoksalne reakcje, czyli wzmaga nagle uczucie lęku, zwykle tylko na bardzo krótko, ale w sposób traumatyczny, ekstremalny strach odczuwany przez chwilę, dwie, czasem dłużej, jest mega nieprzyjemnym uczuciem. Nie mówiąc już o tym, że brany regularnie powoduje problemy z koncentracją, pamięcią i wpływa na spłycenie emocji, także tych pozytywnych.

    --
    "A juz starożytni starzy Rzymianie dla zdrowia stosowali okłady z młodych piersi smile" - bywalec.hoteli
  • bazia8 07.07.19, 15:15
    Zgadza się, wpisywanie w taki wątek odpowiedzi "xanax" jest skrajną nieodpowiedzialnością.
    Silnie i szybko uzaleznia, być może u autorki jest to przejściowa reakcja na stres, zmęczenie.



    --
    www.fundacjaavalon.pl/
  • katja.katja 07.07.19, 19:25
    Na mnie Xanax kompletnie nie działał, równie dobrze mogła jeść tabletki wypełnione cukrem pudrem.
    Dziwny mam organizm.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • snakelilith 07.07.19, 19:28
    Bo Xanax działa tylko, jak kupuje się go na receptę w aptece, a nie sprowadza internetowo podróby z Azji.

    --
    "Założyć, większość facetów bedzie się przyglądać czy widać cycki" - bywalec.hoteli
  • katja.katja 07.07.19, 19:38
    To był Xanax z apteki, na receptę od ówczesnego lekarza.
    Sama się dziwiłam.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • znowu.to.samo 24.07.19, 18:50
    Xanax to na depreche czy nerwice, i to porządną, a nie na jakieś niepokoje. Jak jużchcesz brać proszki to sprubòj banalnej waleriany, niby tylko ziółko ale działa całkiem nieźle

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • mapo0 01.08.19, 22:51
    albo melisy
  • bywalec.hoteli 07.07.19, 14:29
    Pędem do lekarza. Serio. Im wcześniej tym lepiej.

    --
    Lato smile
  • wapaha 07.07.19, 14:31
    Rozumiem. Przytulam i wspieram
    Ja mam o tyle "dobrze", że mam tak od zawsze- nauczyłam się żyć ze swoimi przeczuciami, znakami,niepokojami
    Czasem dzięki nim uniknęliśmy czegoś a czasem -nic się nie działo. Jednak z wiekiem mi się nasila tongue_out

    Może masz za dużo stresu, za dużo na głowie, za dużó myślenia o innych a nie o sobie. Bierz przykład z męża wink
  • slonko1335 07.07.19, 14:50
    Myślę czego tak naprawdę się bałam w tych sytuacjach i nie chodzi o terrorystów, chyba o drogę, o wypadki, może ostatnia sytuacja z "naszego podwórka" i ten straszny wypadek na autostradzie gdzie spaliła się rodzina ma jakiś wpływ....sprawdziłam lek i są w działaniach niepożądanych zaburzenia funkcji poznawczych,depresja, złe samopoczucie, zmęczenie, fakt jestem bardziej zmęczona ostatnimi czasy ale zawsze tak jest na krótko przed urlopem, wiec nie niepokoiło mnie to specjalnie.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • mapo0 07.07.19, 15:13
    Jaki lek sprawdziłas? Zamaż? Tego typu leki są przepisywane przez psychiatrę i nie ma co się sugerować wypowiedzią innej Forumki. Sama sobie takiego leku nie kupisz.
    Brzmi nerwicowo. Zaburzenia lękowe?
  • slonko1335 07.07.19, 15:18
    Lek który biorę od 3 lat immunosupresyjny.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • mapo0 07.07.19, 15:21
    Chodziło o Xanax w tej wypowiedzi. Tak jak napisała Snakelilith to jest ciężki lek i może być niebezpieczny. To, ze w Stanach jest przyjmowany przez wiele osób jako „polepszacz humoru” - również ProZac - to wcale nie znaczy ze tak należy stosować. Idź do psychiatry (nie potrzeba skierowania) i psychologa (potrzebne skierowanie od lekarza rodzinnego lub psychiatry albo prywatnie)
  • slonko1335 07.07.19, 15:30
    Myślisz ze to juz ten etap gdzie trzeba fachowej pomocy szukać? Kilka razy się zdarzyło na razie... ... Przyznam że nie fajne to doświadczenie i dziwne i zupełnie inne niż moje zwykle podejście dotychczas.... ...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • mapo0 07.07.19, 15:33
    Lepiej teraz niż później - łatwiej zapobiec rozwojowi nerwicy i zwalczyć to co jest.
  • mapo0 07.07.19, 15:36
    Poza tym lekarz i psycholog powie Ci co to jest i czy trzeba leczyć. Może nie trzeba. Z doświadczenia wiem, ze na nerwice tezeba było reagować dużo dużo wcześniej niż jak się stała silna.
  • kyrelime 07.07.19, 15:50
    A ja myślę, że okresowo wielu ludzi miewa takie lęki. To nie znaczy, że odradzam lekarza, ale uważam, że nie ma co przesadzać w żadnym kierunku. Moje zdanie jest takie, że leczenie farmakologiczne potrzebne jest wtedy, gdy faktycznie dane trudności wpływają na nasze funkcjonowanie, utrudniają je. Ty sama możesz ocenić, czy tak jest. Ani zaburzen lekowych ani depresyjnych nie stwierdza się przecież, gdy objawy są incydentalne, muszą trwać jakiś czas i realnie wpływać na funkcjonowanie.
    W temacie- ja też tak czasami mam, że przesadnie martwię się o bliskich, zwłaszcza w kontekście chorób, wypadków itd. Wypadek na autostradzie, o którym pisałaś, również mną wstrząsnął. Mocno przeżywam historie chorych dzieci itd. Szczególnie negatywnie to na moje myślenie wpływa, gdy jestem zmęczona, jest niskie ciśnienie, nic mi sie nie chcel itd. Co robię? Po pierwsze znajduję sobie jakieś przyjemne, lecz mocno absorbujace zajęcie. Jakies wyjscie, sport, wciągająca książka. Po drugie racjonalizuję sobie. Paradoksalnie moje lęki są mniejsze odkąd moje dziecko bylo bardzo chore. Leżało w szpitalu, było ryzyko poważnych skutków ubocznych i śmierci. Strach w oczekiwaniu na diagnozę i to czy leki zadziałają był paralizujacy. Udalo się, wszystko skończyło się pięknie i w sumie tak nagle, jak się zaczęło. Choroba, na która zachorowalo dziecko była zupełnym przypadkiem. Wcześniej ciągle zamartwialam sie o nie na różne sposoby, ale nigdy nie pomyślałam, że może zachorować akurat na to. Zresztą nawet gdybym pomyślała- nie dałoby się tego uniknąć. Przepracowałam później te wszystkie emocje i myśli z czasu, gdy żyłam jak na jakimś automacie. I wyszło mi z tych przemyśleń, że skoro nie znam dnia ani godziny to nie ma sensu na zapas rozmyślać, czym życie może mnie zaskoczyć. Wolę cieszyć się tym, co jest. Gdy przychodzi lęk przypominam sobie tamte zdarzenia i racjonalizuję- nie wiem, co sie wydarzy, więc rozmyślanie o potencjalnych możliwościach to strata czasu i energii.
  • wapaha 07.07.19, 17:03
    Lepiej chuchać na zimne, być może te leki zaburzyły chemię mózgu. Być może wiek robi swoje- tak tak, starzejemy się, a takie właśnie moga być tego objawy, które łatwo przeoczyć. Dobrze, że jesteś czujna, znasz siebie i masz ogromną samoświadomość kiss
  • slonko1335 07.07.19, 18:54
    Nie podobało mi się bardzo to uczucie, które się pojawilo w normalnych przecież sytuacjach ...tą pierwszą gdzie ciągle nam cis w wyjeździe przeszkadzało sobie przepracowałam i wytlumaczylam ze chyba każdy by się zastanowił przy tylu niesprzyjających czynnikach no ale wczorajszy wieczór to mnie samą zdziwił mocno bo nic się nie działo strasznego, nic nie wskazywało na to ze ma się dziać a ten niepokój był okropny.. .nie chcę się tak czuć bo to wykończyć się idzie przy trybie funkcjonowania moich facetów i nastolatce na stanie.....

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • alin9 07.07.19, 17:00
    To nie starość tylko brak własnego życia a konkretnie zainteresowań.Młody ma kumpli,rower.Mąż pojechał na Metalicę bo to lubi.Ty zamiast w tym czasie zając czas czymś miłym Tobie siedzisz i masz dziwaczne myśli.
  • slonko1335 07.07.19, 17:04
    Dziwne bo moim życiu nic się nie zmieniło odnosnie życia i zainteresowań i na wyjazd gdy pierwszy raz się to zdarzyło niedawno to jechaliśmy wszyscy razem i lęk dotyczył tego wyjazdu .

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • alin9 07.07.19, 17:33
    Nie dziwne.Skoro takie lęki masz w różnych sytuacjach może warto skonsultować to ze specjalistą.Może jakieś antydepresanty?Nie znam się bo unikam leków.
  • alin9 07.07.19, 17:37
    Aha czyli jest to od niedawna?To w takim razie obserwuj.Ja k dalej będzie się powtarzało udałabym się do lekarza.Będziesz spokojniejsza.
  • larix_decidua77 07.07.19, 17:51
    Bardzo dobrze wiem o czym mówisz i poradzę ci co zrobić.
    1. Zanim zrealizujesz punkt 2 kup sobie ziołowe tabletki uspokajające Labofarm. Żadne inne. Bierz regularnie pełną dawkę. Chroń się w tym czasie wysokimi filtrami przeciwsłonecznymi.
    2. Idź do psychoterapeuty behawioralno poznawczego. Żadnego innego. Rób dokładnie co on każe. Możliwe że wystarczy 5-15 sesji.
    3. Odstaw labofarm.
    Powodzenia.
  • larix_decidua77 07.07.19, 17:52
    Aha, psychiatra dopiero gdy będziesz się bała wyjść z domu. Tabletki to nie cukierki. Psychoterapia behawioralno poznawcza działa cuda w nerwicy, a u ciebie jest to naprawdę niezbyt mocno nasilone.
  • mapo0 08.07.19, 00:09
    Tobie Labofarm pomógł? Mi nie bardzo. Na stany lękowe?
  • larix_decidua77 08.07.19, 10:02
    Tak, na bardzo już silne z atakami paniki. Ale brałam 4x2 dziennie bez żadnych przerw, po kilku dniach zaczyna działać.
  • larix_decidua77 08.07.19, 10:04
    Ludzie często biorą go doraźnie i wtedy nie ma szans. To nie hydroksyzyna ani realnium. Trzeba brać pełną dawkę i do bólu regularnie.
  • kiddy 07.07.19, 18:02
    Masz stany lękowe. Nie miałaś w ostatnim czasie (tj. np. rok, pół roku) jakichś większych stresów?
  • em_em71 07.07.19, 19:22
    Slonko, masz sporo na głowie w normalnym trybie. Teraz zwolnilas i masz więcej czasu na myslenie. Wyluzuj i zajmij głowę czymś fajnym, szkoda zycia na zamartwianie się na zapas. Tez czasem mam lęki, ale mijają, staram się nie przywiązywać do nich wagi, a zwłaszcza nie dopuszczać by zadomowiły sie w głowie na stałe.
    Kiedyś, gdy nie moglam się dodzwonić do męża, wpadlam w taką paranoję, ze nawet znalazlam w lokalnych wiadomościach, ze wpadł pod pociąg... Ktos wpadł, ale nie on. Nie odbierał, bo zostawil tel w samochodzie, a sam byl poza.
    Nie pozwól złym myślom sie zdominować.
  • slonko1335 07.07.19, 19:27
    A może masz rację z tym zwolnieniem i nie zajmowaniem głowy czymś innym. Wszyscy o stres pytają a u mnie właśnie spokojniej i więcej czasu dla siebie i na lenistwo i głupie myśli. ..wcześniej nie było kiedy....

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • bywalec.hoteli 08.07.19, 09:20
    Uprawiasz jakiś sport?

    --
    Lato smile
  • stwory_z_mchu 08.07.19, 12:17
    Niedawno mieliśmy taką akcję:
    Mieliśmy jechać do teściów w sobotę rano. Milion toreb, walizek, pudeł spakowanych (od razu pozbywałam się ciuchów po dziecku, szły dla dzieciaków bratowej), wózek, pies, rowerek etc. Mąż zatargał to wszystko do auta, spakował, wsiadamy z dzieciarami. Mąż przekręca kluczyk w stacyjce.
    I nic się nie dzieje.
    Auto dead (okazało się, że elektryka padła), mąż na gorącej linii z elektrykiem, obudził sąsiada, podpięli się pod kable, akumulatory, cuda wianki, godzina stękania.
    Nic.
    To my szybko burza mózgów - wynajmiemy auto. Dzwonimy po wypożyczalniach - nie ma nic co spełniałoby nasze oczekiwania, a jak jest to cena z kosmosu lub na totalnie drugim końcu miasta.
    Mąż wpadł na pomysł, ze jedziemy pociągiem tongue_out
    Ograniczamy liczbę rzeczy do walizki, psa, dwójki dzieci i torby podręcznej.
    Lecimy na przystanek autobusowy, bo za 5 min autobus na dworzec - taki, żeby na styk zdążyć z pociągiem.
    Na przystanku czekamy 5 minut.
    Czekamy 10 minut. Już widzimy, że chyba nie zdążymy na pociąg.
    Czekamy 15 minut. Ja się drę na dzieci, męża, psa i walizkę, wszystko mnie wkurza.
    Po 20 minutach przyjeżdża autobus - mąż oblicza na mapach google, że jak dojedzie do celu zgodnie z rozkładem to będziemy mieli 7 minut na przebycie 650m + dotarcie na peron i wlezienie do pociągu.
    Jedziemy, dojeżdżamy na przystanek najbliższy dworcowi.
    Pędem na dworzec. W biegu pies robi kupę na chodnik (!!!) więc mąż w biegu zbiera (tracimy 2 min).
    Wpadamy na dworzec minutę przed odjazdem pociagu, lecimy na peron.
    Pociągu nie ma, jest za to tłum ludzi.
    Z głośnika info, że pociąg opóźniony 1.5h.
    Mąż spokojnie idzie do kasy, gdzie kupuje bilet i dowiaduje się, ze zaraz przyjedzie pociąg wcześniejszy niż nasz, ale opóźniony o tyle, że się na niego załapiemy.
    Pędem leci na peron (miał mi kupić kawę i coś do jedzenia dla dzieci, ale babka powiedziała, że pociąg już wjeżdża, więc rzucił wszystko i poleciał na peron).
    Czekamy 40 minut, pociągu nie ma.
    W końcu coś przyjeżdża (nie wiemy, czy to ten nasz czy ten wcześniejszy, ale jest nam trochę wszystko jedno, więc wsiadamy i jedziemy).
    Nie zdążamy na przesiadkę w Katowicach (a to inne spółki i nie czekają), więc idziemy na lody.
    Wsiadamy w pociąg do miejsca docelowego i dojeżdżamy do celu 7 godzin później niż zamierzaliśmy.
    Jakbym miała się bać to chyba z 5 opcji się po drodze zwaliło i wyglądało to tak, jakby wszechświat nas nie chciał przepuścić do teściów - serio, już miałam takie wizje typu "spóźniłam się na samolot, a on spadł i wszyscy inni zginęli".
    A my przeżyliśmy, wróciliśmy i dalej żyjemy.
    Nie panikuj!

    --
    Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
  • mapo0 08.07.19, 16:59
    Brawo Wy
  • stolikowa 08.07.19, 17:06
    Czytałam z gęsią skórką
  • wapaha 08.07.19, 18:43
    To teraz ja.
    Mama, Tata, i ja. Niedziela. Jedziemy do babci, która mieszka na wsi. To mama mojego taty. Tata obiecał jej, że w pracy wytoczy jej w warsztacie pojemnik-skrzynkę na węgiel i drewno. Zrobił jej tę skrzynkę. Zapakowaliśmy się jedziemy. Auto staje i nie chce ruszyć. Ojciec grzebie pod maską i nie wie co się stało, mimo że to typ "złotej rączki" i znał auto od podszewki. Dzwoni po kuzyna. Ten przyjeżdza po godzinie z drugim kuzynem. Dogadali się z tatą, że auto wezmą na hol i wrócą nim do miasta , a nam dadzą auto kuzyna. Proponuja jeszcze, że może wrócimy z nimi ale ojciec się uparł : Obiecałem mamie tę skrzynkę na popiół, muszę jej dać. No dobra. Jedziemy. Babki nie ma w domu. Radzimy co zrobić w końcu postanawiamy pojechać do jej córki- może babka poszła ją odwiedzić. Wchodzimy do ciotki. Jesteśmy już i zmęczeni i trochę chłodni. Ciotka owszem, zaprasza do siebie, kawę proponuje ale mówi że musimy poczekać bo babki nie ma. Była owszem-ale poszła na jakieś tam nabożeństwo maryjne popołudniowe. No nic. Czekamy, miło spędzamy czas. Mój wujek ( mąż ciotki) - mówi do mnie- : No, w końcu ładnie wyglądasz, zaokrągliłaś się, a nie taka chuda. - Wujek -odpowiadam ze śmiechem- bo już wszystko u mnie dobrze, nie ma smutku nie ma cierpienia to i wyglądam jak człowiek . Śmiejemy się. Przychodzi w końcu babka. Jest już nieźle pod wieczór bo jeszcze się z jakąś kumą nagadać po mszy nie mogła. Zabiermay babcię do jej domu, tata zanosi skrzynkę na popiół- nie zachodzimy na dłużej bo już późno a na drugi dzień do pracy. Babka przeszczęśliwa, ojciec również bo dotrzymał słowa
    Ginie w wypadku 2 tygodnie później
    ( okres ten obfituje jeszcze w kilka innych dziwnych zdarzeń)

    Nie piszę, żeby słonko straszyć. Ale czasem warto posłuchać siebie, wsłuchać się i nie bagatelizować. Może i nie można mieć wpływu na pewne zdarzenia, ale dobrze jest żyć w zgodzie z samym sobą i rozumieć co się z nami dzieje, co mogą znaczyć dane "przeczucia", niepokoje, z czego wynikają i o czym świadczą
  • stolikowa 08.07.19, 17:03
    Odkąd straciliśmy dziecko moje życie to jeden wielki lęk o męża i córki...wystarczy, że pojadą do Biedronki i nie odbiorą telefonu a ja szaleję!
  • umi 08.07.19, 17:04
    To co radza powyzej plus przebadaj się. I postaw na higieniczny tryb zycia.
  • mapo0 19.07.19, 09:44
    I co, zbadałaś się?
  • slonko1335 19.07.19, 14:49
    To chyba wynik choroby po prostu. Doszły objawy fizyczne i zrobiłam badania-wyniki są złe. Nfz zabrał mi leczenie po wejściu w remisje w styczniu i choroba zaostrzyła się w ciągu pół roku. Na szczęście znowu dostałam leki . Zobaczymy. Przy problemach reumatycznych psycha siada ponoć często. ..

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • mapo0 24.07.19, 12:29
    Przy reumatycznych?
  • slonko1335 24.07.19, 21:51
    Choruję na zapalenie stawów.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka