Dodaj do ulubionych

Jesli chodzi o opieke...

08.07.19, 09:40
...nad osobami starszymi, to pozwole sobie przypomniec:

Jesli osoba starsza NIE JEST ubezwlasnowolniona, to nie mozna jej:
a. oddsc do domu opieki
b. sprzedac jej mieszkania
c. zapewnic jej opieki z zewnatrz
d. zaprowadzic do lekarza
e. podac lekow
f. zamowic pielęgniarki z osrodka
g. zmusic niechetnego seniora do placenia za cokolwiek
h. itd.

Generalnie - nie mozna zrobic NIC na co sie ta osoba nie zgodzi. Opiekunka, pielegniarka, lekarz itd przyjdą - i wyjdą.
To nie jest jak z dzieckiem, ze "bedzie tak bo ja wiem co dla Ciebie dobre". I to jest najwiekszy problem.
Wiec prosze, nie piszcie "odwiez matke do domu opieki". Pamietajcie ze ta matka moze sie na to wszystko po prostu nie zgodzic. I caly najbardziej misterny plan pojdzie w pierniczki.

--
"(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
Pietrek + Solejuk wink
Edytor zaawansowany
  • triss_merigold6 08.07.19, 09:46
    Wiem. uncertain
  • larix_decidua77 08.07.19, 09:59
    Przecież każdy to wie. Nic odkrywczego nie napisałaś. Rada polega na tym, że się matkę w pewnym sensie szantażuje. Albo zgadzasz się na nowe mieszkanie blisko nas/dom opieki/panią do pomocy/bierzesz leki itp. albo też radzisz sobie sama. Wszystkich wokół, ciotki, pociotki i sąsiadki informujesz o propozycji i odmowie i finito. Nie to nie. Co najwyżej raz na jakiś czas, w zależności od odległości wpadasz. Zakupy tesco online, o ile szanowna się zgadza.
    Nie mówię o każdym przypadku. Jak rodzic jest ludzki, to ja też bardziej ludzka. Na moich czeka pokój, o ile będą go potrzebować.
  • dziennik-niecodziennik 08.07.19, 10:05
    No patrzac na mnogosc rad w stylu "odwiez/sprzedaj/podaj" to chyba jednak nie kazdy to wie.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • larix_decidua77 08.07.19, 10:18
    Po prostu w domyśle są to "propozycje nie do odrzucenia", bierzesz co daję albo ja umywam ręce.
  • brenya78 08.07.19, 10:01
    Można natomiast odwieźć taką osobę do jej własnego domu...
  • dziennik-niecodziennik 08.07.19, 10:05
    Mozna, oczywiscie.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • mary_lu 08.07.19, 10:08
    Większość z tych rzeczy się da. Jak nie stanowczością, to sprytem, sposobem, groźbą, prośbą, sądem.

    Najgorzej, jak ktoś w głowie ma piętrowe konstrukcje pt. Niedasie. To wtedy są płacze, wymuszenia, dręczenie pracowników placówek.
  • triss_merigold6 08.07.19, 10:11
    Pracownicy placówek są od udzielenia pomocy organizacyjnej, prawnej, socjalnej i medycznej w razie potrzeby. Za to, rozumiesz, biorą pieniądze.
  • mary_lu 08.07.19, 10:13
    Nie, nie biorą pieniędzy za tygodnie wysłuchiwania płaczu na zmianę z groźbami skłóconych rodzin, które nie umieją podjąć żadnej decyzji.
  • triss_merigold6 08.07.19, 10:17
    Rodzina nie podejmie decyzji za osobę dorosłą i nieubezwlasnowolnioną.
  • mary_lu 08.07.19, 10:22
    Rodzina jest tylko od czekania na spadek od momentu podrzucenia pacjenta do pierwszego szpitala.
  • manala 08.07.19, 11:28
    Pracownik socjalny powinien chyba rozumieć, że osoba z demencją/ nieleczoną chorobą psychiczną stanowi zagrożenie dla siebie i otoczenia. Pracownik socjalny powinien wspierać rodzinę, która chce takiej osobie zapewnić jakąś opiekę. Pamiętam, pierwsze spotkanie pracownicy socjalnej z moją chorującą na alzheimera mamą - "aha, nie chce pani iść do DPS, to dobrze..." I koniec. Przygotowanie wszystkich dokumentów do tego spotkania było bardzo czasochłonne i trudne (opór chorej przed wizytami lekarskimi, zmieniające się nastroje). Pani z MOPS nawet nie starała się jakoś porozmawiać o potrzebie opieki. Nie to nie - ona ma w dupie. Rodzina niech se tam robi co chce.
  • aerra 08.07.19, 14:27
    Osobę z demencją i odmawiającą leczenia w przypadku choroby psychicznej się ubezwłasnowalnia.
  • dziennik-niecodziennik 08.07.19, 10:26
    Podasz pacjentowi lek, ktorego on nie chce zazyc?

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • dziennik-niecodziennik 08.07.19, 10:27
    Uscisle - pacjent zdrowy psychicznie, decyzyjny, stanu zagrozenia zycia nie ma.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • cruella_demon 08.07.19, 10:28
    Jako utyrany członek najbliższej rodziny, który się musi użerać?
    Oczywiście, ze TAK.
  • dziennik-niecodziennik 08.07.19, 10:47
    Pytam mary_lu jako lekarza.
    Jako czlonek rodziny to ja osobiscie rozne rzeczy robilam, ale nieoficjalnie. Oficjalnie do niczego sie nie przyznam.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • triss_merigold6 08.07.19, 10:52
    Przecież ona nie jest lekarzem.
  • dziennik-niecodziennik 08.07.19, 10:56
    Nie? A to sorry. Jakos mi zadzwonilo ze jest.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • malia 08.07.19, 14:34
    A to ona nie jest pielęgniarką?
  • miedzymorze 08.07.19, 10:09
    >Generalnie - nie mozna zrobic NIC na co sie ta osoba nie zgodzi.

    Otóż to, jeśli ktos odrzuca propozycje pomocy - wtedy robi się NIC.
    i dokładnie to się mówi wszystkim 'życzliwym' - mama (czy ktokolwiek inny) NIC ODE MNIE NIE CHCE, nie mam pojecia czemu Was okłamuje, że jest inaczej. Obowiązku kicania osobiście NIE MA wink
    pozdr,
    mi
  • saskia44 08.07.19, 10:18
    Mozna tez sie taka osoba nie zajmowac i pozowlic jej podejmowac decyzje.
  • cruella_demon 08.07.19, 10:25
    Za to można odstawić do własnego domu.
    Poza tym pozostaje jeszcze ordynarny szantaż, groźba (nie, że cię pobiję oczywiście tylko np. nie zobaczysz już nigdy wnuków), a w przypadku osoby niesprawnej umysłowo, z demencją, alzheimerem, nie miałabym oporów dosypać leków do posiłku. No i w końcu ubezwłasnowolnienie niestety.
    A wiem co piszę, bo opiekowałam się babcią z demencją i "trudnym" charakterem, terroryzującą wszystkich wokół, opiekunki zmieniały się średnio co 2 tygodnie, tak im dawała popalić.
  • cruella_demon 08.07.19, 10:27
    Dodam jeszcze, że prywatne placówki nie robią problemów z przyjęciem seniora nie będącego w stanie wyrazić świadomej zgody.
  • dziennik-niecodziennik 08.07.19, 10:47
    Ja posze o pacjencie wyrazajacym swiadomy brsk zgody.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • cruella_demon 08.07.19, 11:11
    Wiem, ale ja się odniosłam do ogółu. Nikt się nie będzie pytał o zgodę zbzikowanej babci z alzheimerem.
  • 35wcieniu 08.07.19, 11:15
    To jest oczywiste.
    Pytanie co zrobić z osobą, która jest świadoma i negatywnie nastawiona do wszystkiego.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • cruella_demon 08.07.19, 11:26
    Trzeba być po prostu tak samo wrednym i nie dać sobie wejść na głowę.
    Mniej więcej tak, jak napisała w wątku o matce black halo.
    Np. dajesz obiad: "co za goowno mi tu dajesz, świnia by tego nie zjadła"
    Podchodzisz, bierzesz talerz i na jej oczach wyrzucasz do śmieci. "nie chcesz nie jedz, ugotuj sobie lepszy" odwracasz się i wychodzisz.
    Goni opiekunkę, bo ty masz zmywać kupę? "to będziesz leżała w kupie bo JA tego NIE zrobię" odwracasz się i wychodzisz.
    Nie chce brać leków? To kruszysz i wsypujesz do serka, czy co tam ta osoba lubi.
    Ja wiem jak to brzmi, ale z podłą osobą po prostu inaczej się nie da, bo cię zajeździ.
  • ga-ti 08.07.19, 12:12
    "to będziesz leżała w kupie bo JA tego NIE zrobię" odwracasz się i wychodzisz

    Tak, a domownikom rozdajesz klamerki na nos. Tak się łatwo mówi. Jeśli jesteś ty i chory to jeszcze, a jeśli dochodzi mąż, dzieci,ich życie prywatne, nasze życie rodzinne to już trochę komplikuje sytuację. No i świadomość, że chory to osoba bliska (nie każdy stary z demencją był wrednym kiedyś), dochodzą uczucia i emocje.
  • agnstep 08.07.19, 12:31
    Ale zaraz. Przecież ta matka ma własne mieszkanie więc mówiąc kolokwialnie siedzi w tej kupie we własnym domu. No ale autorka chce się męczyć i bierze taką osobę pod swój dach. Żal mi tylko męża i dzieci, które muszą w tym nie z własnej woli uczestniczyć.
  • cruella_demon 08.07.19, 14:06
    Bez przesady, nawet jak to to samo mieszkanie, to zamykasz drzwi od pokoju i śmierdzi tylko samej zainteresowanej.
  • tt-tka 08.07.19, 14:16
    cruella_demon napisała:

    > Bez przesady, nawet jak to to samo mieszkanie, to zamykasz drzwi od pokoju i śm
    > ierdzi tylko samej zainteresowanej.


    No wiesz, moze sie trafic taka, co porusza sie na wozku i pieluchy ani poscieli sama sobie nie zmieni, ale z pokoju potrafi sie wydostac. A zamkniecie na klucz to juz uwiezienie...


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • cruella_demon 08.07.19, 14:44
    To daję ultimatum albo W MOIM domu dostosuje się do MOICH zasad albo niech powie czy zawieźć ją jej domu czy domu opieki.
    Mówimy cały czas o osobie świadomej i logicznej, bo nielogicznej w ogóle nie pytam o zdanie.
  • rosapulchra-0 08.07.19, 15:50
    Kota. Nie masz pojęcia o czym piszesz.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • cruella_demon 08.07.19, 17:50
    Nawet nie wiesz jak bardzo. Nie ty jedyna opiekowałaś się chorą, starą osobą.
  • cosmetic.wipes 08.07.19, 13:10
    35wcieniu napisał(a):

    > Pytanie co zrobić z osobą, która jest świadoma i negatywnie nastawiona do wszys
    > tkiego.
    >

    Olać.


    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • dziennik-niecodziennik 08.07.19, 11:18
    A nie bylabym przekonana czy nie bedzie. W papierach musi sie zgadzac, albo ubezwlasnowolnienie, albo podpisana zgoda. Nie mozna przetrzymywac czlowieka bez jego zgody, o ile nie wystepuje bezpośrednie zagrozenie zycia.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • manala 08.07.19, 11:20
    Jeśli nie ma stwierdzonej choroby psychicznej/ demencji to z ubezwłasnowolnieniem może być problem.
  • dziennik-niecodziennik 08.07.19, 11:25
    Heh. Ja to wiem smile
    Co nie zmienia faktu ze musi byc. Albo to albo zgoda.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • cruella_demon 08.07.19, 11:35
    W przypadku osoby nielogicznej, ekhm, odwracają głowę w momencie podpisywania.
    Oczywiście to takie moje luźne rozważania, bo oficjalnie, to ja nic nie wiem wink
  • dziennik-niecodziennik 08.07.19, 11:38
    Hmmm
    No nie wiem
    Sa kontrole, takze z ZUSu. Jak stwierdza ze podpis jest podrobiony to lipa po calosci.
    Domy opieki sa na cenzurowanym juz od paru lat, albo wszystko gra, albo sorry.
    Ale kto wie, kto wie...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • cruella_demon 08.07.19, 12:19
    Ja mówię o typowo prywatnych bez żadnego dofinansowania.
  • milka_milka 08.07.19, 11:21
    No właśnie będzie. W domu opieki nie przyjmą, nic nie załatwisz u notariusza, itp. Jedyna droga to ubezwłasnowolnienie, a to wcale nie jest proste.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • verdana 08.07.19, 11:50
    W przypadku mojej matki dwoniłam do adwokata, aby dowiedzieć się, czy odpowiadam za to, jeśli mamie coś się stanie. Mama bez demencji, ale odmawia opiekunki na stałe - po tym, jak kolejna uciekła, okazało się, ze są gorsze niż kapo i mama będzie mieszkała sama, z dochodzacą na godzinę czy parę godzin panią. Mama po złamaniu biodra, z trudem chodzi parę kroków. Adwokatka puwiedziała, ze mam mieć świadków, że mama odmawia opieki i pewne rzeczy lepiej załatwiać sms-ami niż telefonami. Nie sądzi wprawdzie, abym mogła być pociągnięta do odpowiedzialności, ale gdyby mamie coę się stało, to mam mieć dowody, ze ja proponowałam, a ona odmawiała.
  • agnstep 08.07.19, 12:33
    Ale mieszkałaś wtedy z mamą czy nie? Bo jak nie, a jeszcze na dodatek daleko, to moim zdaniem mogą cię pocałować nawet bez dowodów.
  • verdana 08.07.19, 12:49
    Nie, ale blisko. Co innego, gdy mama w innym mieście, a co innego, gdy dwie ulice dalej.
  • agnstep 08.07.19, 12:56
    No to na wszelki wypadek dobrze jakiś dowód mieć, ale z tego co pamiętam to raczej tyczy się osób, które mieszkają wspólnie. No bo jak to prawnie rozgraniczysz, czy dwie ulice dalej to blisko, a pięć już nie? czy może 10 to wystarczająco daleko? a co z pracą potencjalnego opiekuna. Nie chce mi się teraz szukać, ale takie wypadki o których mówisz raczej dotyczą tylko przypadków wspólnego zamieszkania
  • agnstep 08.07.19, 12:28
    Ale skoro ta osoba jest w stanie samodzielnie egzystować (a skoro nie jest ubezwłasnowolniona i/lub sklasyfikowana jako pacjent wymagający opieki 24 godziny na dobę), to autorka odnośnego wątku odwozi ją do domu i pomaga podczas odwiedzin. Jak wszystko ok, to odwiedza częściej, jak nie, to rzadziej, aż do całkowitego zerwania kontaktu. Problem w tym że autorka nie jest w stanie tego zrobić, więc rzeczona "matka" jeździ sobie po niej jak po łysej kobyle - no ale to już autorka ma na własne życzenie. Może jestem nieczuła, ale u mnie po jednym numerze "z jagódkami" matka wylądowała by u siebie i dopóki by nie zmieniła zachowania i nie przeprosiła, to nie kontaktowałabym się z nią wcale.
  • 35wcieniu 08.07.19, 12:31
    Nie zmieni zachowania i nie przeprosi bo jest najzwyczajniej chora, ma początki demencji czy coś w tym rodzaju, pewnie niezdiagnozowana. Próby wychowywania osoby w takim stanie nie mają żadnego sensu.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • agnstep 08.07.19, 12:35
    No to nie. Będzie w takim razie zdana na siebie, a autorka będzie mieć święty spokój. To nawet wygodniejsza wersja dla autorki. No ale do tego trzeba być asertywnym i patrzeć na dobro własnej rodziny, a z tym zdaje się autorka ma większy problem niż z matka
  • 35wcieniu 08.07.19, 12:41
    Matka to też jej rodzina. Zostawienie jej w odchodach, jak radzisz wyżej, bo jest chora, no cóż... Można, ale przeciętnemu człowiekowi który podejmie taką decyzję na zdrowie (psychiczne) to raczej nie wyjdzie.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • agnstep 08.07.19, 12:45
    Sorry, ale jeśli ktoś się tak zachowuje to dla mnie nie jest rodzina. Rodzina to jest mąż i dzieci, które muszą na to patrzeć a nie ma w tym ich winy. Na zdrowie psychiczne to na pewno autorce nie wyjdzie przebywanie z taką osobą. A skoro to zachowanie to wynik choroby to należy zdiagnozować i ubezwłasnowolnić, a potem odesłać do domu opieki lub do domu i wziąć opiekunkę. Nie przekonasz mnie że taką "rodziną" należy się osobiście opiekować i to jeszcze ze względu na własne zdrowie psychiczne big_grin
  • 35wcieniu 08.07.19, 12:51
    "Sorry, ale jeśli ktoś się tak zachowuje to dla mnie nie jest rodzina. "

    Jeśli się tak zachowuje świadomie, to zgoda. Ale tu nie wiadomo czy to nie jest wynik choroby, a z dużym prawdopodobieństwem jest. O osobistym opiekowaniu się nigdzie nie pisałam, więc racja, "nie przekonam cię".

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • dziennik-niecodziennik 08.07.19, 13:52
    Tym bardziej ze czesto to jest wynik nie tyle choroy jako takiej, co po prostu procesow starzenia.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • tt-tka 08.07.19, 13:02
    35wcieniu napisał(a):

    > Matka to też jej rodzina. Zostawienie jej w odchodach, jak radzisz wyżej, bo je
    > st chora, no cóż...

    Nie "bo jest chora" tylko "bo nie pozwala umyc sie nikomu poza corka".

    Można, ale przeciętnemu człowiekowi który podejmie taką dec
    > yzję na zdrowie (psychiczne) to raczej nie wyjdzie.
    >

    Podporzadkowanie sie takiemu dyktatowi tez nie wyjdzie na zdrowie, zapewniam cie. Pomijajac moje zawodowe doswiadczenia, obserwowalam to po sasiedzku przez poltora roku - babka mieszkala z synem, opieki domagala sie od corki. Corka z mezem i dwojgiem dzieci mieszkala pod Warszawa, pracowala w Warszawie - codziennie zrywka o swicie, zeby do matki dojechac, umyc ja i przebrac, nakarmic (to wszystko, zwlaszcza przy osobie niewspolpracujacej, nie zajmuje pieciu minut), po pracy znow do matki, umyc, przewinac, nakarmic, przebrac na noc. Do domu wracala wieczorem, wlasne dzieci ogladala przez piec minut przed zasnieciem, pichcenie obiadu dla matki na nastepny dzien, pakowanie w sloiki...
    Ta matka miala opiekunki, platne, ale nie pozwalala nic przy sobie zrobic, potrafila telefonowac do corki po kilka razy dziennie "przyjezdzaj dac mi jesc, nie bedzie mi sie ta fladra (o opiekunce mowa) dotykac do talerza" i nie dlatego, ze np bala sie obcych, nie, ona po prostu uznala, ze od tego ma corke.

    Zgadnij, w jakim stanie psychicznym byla ta corka po kilku latach, w jakim stanie bylo jej malzenstwo i jak wygladaly jej stosunki z dziecmi.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • miedzymorze 08.07.19, 12:36
    Jasne, jasne, dla córki nie zmieni bo chora, dla obcych do rany przyłóż i słodka jak miód. To nie choroba, to zwykła podłość jest i jak najbardziej należy to ukrócać.
    pozdr,
    mi
  • 35wcieniu 08.07.19, 12:42
    A nie no jak ją zdiagnozowałaś i wiesz że to nie choroba to spoko.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • agnstep 08.07.19, 12:45
    Skoro choroba, to lekarz, diagnoza, dom opieki/dochodząca opiekunka - proste
  • agnstep 08.07.19, 12:48
    jeszcze pomiędzy diagnozą a domem opieki ubezwłasnowolnienie. A skoro się nie kwalifikuje do ubezwłasnowolnienia i ma świadomość swojego zachowania, to sorry ale "choroba" nie jest wytłumaczeniem
  • 35wcieniu 08.07.19, 12:52
    Toteż słusznie tam radzono diagnozę, psychiatrę-geriatrę itd.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • tt-tka 08.07.19, 12:40
    dziennik-niecodziennik napisała:


    > Jesli osoba starsza NIE JEST ubezwlasnowolniona, to nie mozna jej:

    > c. zapewnic jej opieki z zewnatrz
    > d. zaprowadzic do lekarza

    > f. zamowic pielęgniarki z osrodka



    Otoz nie. Jezeli osoba czasowo mieszka z toba/u ciebie, mozesz wnioskowac o opiekunke, zamowic wizyte lekarza (domowa wizyta, nie doprowadzenie osoby do osrodka) czy pielegniarki.
    Jezeli osoba mieszka oddzielnie, rowniez mozesz zamowic powyzsze, w uzasadnionych przypadkach. Albo pokorespondowac z lekarzem/pracownikiem socjalnym.

    >Opiekunka, pie
    > legniarka, lekarz itd przyjdą - i wyjdą.

    Nie szkodzi. Masz to, o czym pisala Verdana - swiadkow. Chcesz zapewnic opieke czy leczenie, osoba odmawia. Ona odmawia, nie ty sie uchylasz od zapewnienia jej pomocy medycznej czy higienicznej.
    I potem mozna juz bezpiecznie (sic! bo tak zwyczajnie to zawsze mozna) odeslac osobe do jej domu/ewakuowac sie z jej domu, psikro mi, ale ja cie nie umyje, nie bede karmic, nie bede rowniez dojezdzac i robic zakupow. Wiesz, jakie sa mozliwosci, bo osobiscie z nich zrezygnowalas (na co istnieje dokumentacja), wiec mozesz zmienic zdanie i zapewnic sobie instytucjonalna pomoc.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bi_scotti 08.07.19, 15:14
    Mam nadzieje, ze bede urocza, usmiechnieta staruszka zyczliwa dla wszystkich, glownie dla moich najblizszych. Mam nadzieje, ze nie bede ani wredna, ani meczaca, ani upierdliwa, ani ... whatever ... Moge tylko miec taka nadzieje. Wplyw na to mam de facto zerowy. Jakas bede. Jaka? Who knows ... Ale gdyby sie zdarzylo, ze bede meczaca, uparta, zlosliwa, przykra w kontaktach, to wciaz mam nadzieje, ze moje dzieci znajda w sobie zrozumienie dla tej mojej przemiany, dla tego mojego paskudnego procesu starzenia sie, ze nie zostawia mnie smierdzaca w kupie chocbym byla niemila, chocbym "nie kooperowala" ... Mam nadzieje, ze wszystkie values/principles, ktore im zaszczepilismy beda ich drogowskazami wlasnie w tych najtrudniejszych, the most challenging momentach. Nie sztuka byc przyzwoitym i porzadnym czlowiekiem gdy jest latwo, milo i sympatycznie. Czasem po prostu nie jest tak, bo byc nie moze. I wtedy dopiero sie okazuje na ile jestesmy "decent". Kazdy na swoja miare. Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • leann32 08.07.19, 15:23
    Ja bym cie oddala do przytułku za mix polskiego z angielskim w procesie komunikacji tongue_out

    A tak serio - wszystko fajne zza kompa. Nikt kto nie opiekuje sie kims takim nie ma pojecia co to znaczy. Bladego.
  • profes79 08.07.19, 15:37
    Zgadza się. Do tego należy dołożyć polską biurokrację; proces ubezwłasnowolnienia to dobry rok przy czym 90% czasu z tego roku to oczekiwanie na lekarzy/biegłych/posiedzenie sądu. Do sądu należy taka osobę dowieźć - co do zasady nie ma mowy o posiedzeniach wyjazdowych. Po uzyskaniu orzeczenia czekamy na uprawomocnienie się wyroku; po uprawomocnieniu się idzie wniosek o przyznanie opieki prawnej - co może trwać kolejne pół roku. Oczywiście przy każdej sprawie wymagana obecność osoby składającej wniosek.
    A jak już to wszystko się przejdzie, to się zaczyna szukanie pomocy instytucjonalnej. Z opieką to jeszcze ale wniosek o DPS można składać dopiero jak jest orzeczenie o przyznaniu opieki. Do tego polskie przepisy po pierwsze właściwość miejscową wyznaczają według zamieszkania opiekuna prawnego a nie osoby ubezwłasnowolnionej, przez co czasami sprawą zajmują się ludzie, którzy tejże osoby nie widzieli nigdy na oczy a po drugie nakładają obowiązek pokrywania wszelkich kosztów przez najbliższą rodzinę, pozostawiając im do życia minimum socjalne - o ile w ogóle bo jak się woziłem z taką sprawą dwa lata temu to babka z MOPS wysłała do siostry za granicą pisemko, że jest zobowiązana łożyć i że dotyczy to dochodów powyżej bodajże 1500 PLN - siostra wyrzuciła pismo do kosza bo 700 euro miesięcznie jej idzie na samo mieszkanie. Oczywiście zależy to od MOPS bo w rodzinnym mieście rozważałem z pracownikiem socjalnym różne opcje (podkreślając przede wszystkim, że na 100% płatności mnie nie stać i stać nie będzie, ale razem do kupy babci emerytura plus mój i siostry wkład finansowy plus MOPS dadzą radę; w Warszawie przez chwile bardzo poważnie rozważałem przemeldowanie się z powrotem do domu rodzinnego, przeniesienie podatków i wyśmianie każdego kto by twierdził, że jak się mieszka w Warszawie to trzeba te podatki tam płacić). Skończyło się na prywatnym DPS bo widać było, że na jakąkolwiek pomoc instytucjonalną to nie ma co liczyć...

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • rosapulchra-0 08.07.19, 15:53
    leann32 napisał(a):
    >
    > A tak serio - wszystko fajne zza kompa. Nikt kto nie opiekuje sie kims takim ni
    > e ma pojecia co to znaczy. Bladego.

    100/100!!!


    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • bi_scotti 08.07.19, 15:54
    leann32 napisał(a):

    > wszystko fajne zza kompa. Nikt kto nie opiekuje sie kims takim ni
    > e ma pojecia co to znaczy. Bladego.

    Niemniej tzw. attitude ma ogromne znaczenie. Mysmy swoje przeszli z babciami i dziadkami pod opieka w domu i na odleglosc przez Ocean - challenging, nie przecze. Bywaly dni gdy nie chcialam wracac do domu ale co zrobisz? Przydusisz staruszka poduszka? No way, eh ...
    I nie da sie ukryc, ze niektorzy ludzie jakos latwiej sobie radza z takimi wyzwaniami. Obserwuje z odleglosci zmagania tesciow mojej corki z opieka nad bardzo trudna babcia mojego ziecia. Bardzo trudna. Ale tesc mojej corki jakos tak potrafi, no potrafi znalezc w sobie i te cierpliwosc, i czulosc, i delikatnosc choc to on jest zieciem niechcianym, przez lata odrzucanym i krytykowanym przy kazdej okazji. A jednak teraz, gdy ... hmmm ... "przyszedl czas proby" to on robi, co trzeba i nie narzeka. Jak sam mi powiedzial gdy o tym rozmawialismy - tak zostal wychowany i that's it, nie ma o czym mowic. Impressive. BTW, w tej rodzinie jest wystarczajaco $$$ zeby za naprawde fantastic opieke zaplacic ale podejscie jest takie, ze to bedzie ostatecznosc, no bo przeciez to jest "babcia" (trudna i wymeczajaca do dna ale przecia babcia) wiec dopoki dzieci, in-laws i wnuki moga, to beda sie starac. No bo jednak jakies tam uczucie jest, eh smile Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • miedzymorze 08.07.19, 16:13
    Bullshit, dear.
    >I nie da sie ukryc, ze niektorzy ludzie jakos latwiej sobie radza z takimi wyzwaniami.
    Ależ niech sobie radzą, wolna droga. Co nie oznacza, że ci którzy sobie nie radzą mają się z tego powodu samobiczować.

    >Ale tesc mojej corki jakos tak potrafi, no potrafi znalezc w sobie i te cierpliwosc, i czulosc, i delikatnosc choc to on jest >zieciem niechcianym, przez lata odrzucanym i krytykowanym przy kazdej okazji.
    Naprawde nie każdy ma tendencje masochistyczne. To nie jest żadna 'próba' - ci co chcą się opiekować niech się opiekuja, ci którzy mają serdecznie dosyć po latach bycie 'gorszym' mają prawo odwrócić się na pięcie, i niech sobie toksyczna teściowa/babcia czy inna zołza radzi sama.

    >No bo jednak jakies tam uczucie jest, eh
    Nie, nie ma. Jest poczucie winy wtłaczane przez takie 'mądre inaczej'
    pozdr,
    mi
  • asfiksja 08.07.19, 16:37
    Bi_scotti, gwarantuję ci, że jeśli byłaś dobra i kochająca dla twoich dzieci, kiedy były małe (a myślę, że byłaś) to nie masz się czego obawiać, nawet jeśli charakter zmieni ci się na niekorzyść. Ale nie oceniaj tych osób, które nie godzą się na to, żeby życie zrobiło ich w bambuko drugi raz - pierwszy, jak nie mieli choć jednego kochającego rodzica i drugi - jak muszą temu rodzicowi zmieniać pampersy słuchając inwektyw pod swoim adresem.
  • bi_scotti 08.07.19, 17:41
    smile
    Gdybyz to bylo takie proste ... Matka mojej przyjaciolki byla cudowna matka - dobra, lagodna, wyrozumiala, czula ... I co? I gdy zaczela sie starzec, mimo zachowanych wszystich mental faculties, zaczela stawac sie demanding wiedzma. Byla ciagle niezadowolona, wciaz krytykujaca, dolujaco sarcastic. Wielokrotnie wrecz plujaca jadem na wszystko i wszystkich dookola. Oczywiscie, nikt sie nie odwrocil. Dzieci i wnuki opiekowaly sie do konca ... Jeszcze dzien przed smiercia ta kiedys delikatna i wrazliwa pani potrafila powidziec swojej wnuczce takim najwredniejszym z tonow "skoro juz przyszlas, to posiedz chwile ale wolalabym zeby przyszedl twoj brat, bo ty to taka nudziara jestes" ...
    Jak wyzej: moge tylko miec nadzieje, ze taka sie nie stane i ze zostawie po sobie wylacznie fajne wspomnienia a jak bedzie ... who knows ... smile Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • asfiksja 08.07.19, 17:58
    No ale widzisz na swoim własnym przykładzie, że to właśnie JEST takie proste. Była dobrą matką i nie odwrócili się od niejsmile
  • cruella_demon 08.07.19, 17:58
    Cytując
    Bi_scotti, gwarantuję ci, że jeśli byłaś dobra i kochająca dla twoich dzieci, kiedy były małe (a myślę, że byłaś) to nie masz się czego obawiać, nawet jeśli charakter zmieni ci się na niekorzyść

    Ta babcia taka była, pokonała ją choroba i właśnie ze względu na to jaką osobą była wcześniej znalazł się sztab kochających, wyrozumiałych ludzi. I jest OGROMNA różnica, czy opiekunów jest kilku, czy jeden.

    Gdyby była suką całe życie, to albo by skończyła w DPSie albo opiekowałaby się nią z jedna, umęczona osoba, która nie potrafiła się wymiksować, bo reszta rodziny się wypięła, nienawidząc jej z całego serca i z utęsknieniem czekając na jej śmierć.
  • bi_scotti 08.07.19, 18:59
    Hey, hey, chyba sie nie zrozumialysmy. Dla mnie rzecz nie w tym "czy sie boje", ze moje dzieci kiedys straca do mnie cierpliwosc, ze mnie opuszcza czy zniecheca sie do opieki nade mna. That's not the point. Po pierwsze, jak zapewne wiekszosc ludzi, mam nadzieje, ze do konca swoich dni pozostane w pelni sprawna & independent. Jak bedzie? Who knows. Po drugie, mam wysoki procent pewnosci, ze regardless jaka bede, moje dzieci "sie poswieca", zajma mna etc. Tyle, ze mnie wlasnie o to chodzi, ze nie jestem w stanie przewidziec/zaplanowac/zadysponowac juz dzis moimi myslami, zachowaniami, odruchami, odpowiedziami jakimi bede sie dzielic ze swiatem za tych ... bo ja wiem ... 25-35-45 ... lat smile Chocbym nie wiem jak chciala i starala sie (inwestowac w siebie) zeby byc ta nice granny, kontrole nad tym mam wybitnie ograniczona. Niezaleznie od tego czy dopadnie mnie demencja (let's hop NOT!), czy nie. Przeciez wystarczy poczytac ten watek zeby wyczuc ile niecheci, zalu, wscieku na swiat wiele osob nosi w sobie. Narazie sie staraja nad tym panowac ale kto wie, kto wie ... moze gdy beda miec po tych 80+, 90+ dojda (jak najbardziej swiadomie!) do wniosku, ze screw it, po cholere sie starac - jesli wylac zolc na otoczenie to jak najszybciej, bo czasu coraz mniej ... Poki co, ja az takiej zlosci na swiat i ludzi w sobie nie nosze ale nosze wiele nostalgii, melancholii tudziez tony sarcasm wink Czy i jesli to w jakiej formie zacznie mi sie to kiedys ulewac ... again - who knows?
    O to mi chodzi. Nie o strach bycia zostawiona samej sobie ale o swiadomosc, ze sie zmieniamy i moje dzisiejsze best intentions za jakis czas bede funta klakow warte, eh ... Starosc to naprawde nie jest fajna sprawa uncertain Cheers.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka