Dodaj do ulubionych

Co sądzicie o przeszło 40 letnich mężczyznach/kobi

09.07.19, 00:12
... bezdzietnych od urodzenia mieszkających ze swoimi rodzicami? Macie jakieś osobiste zdanie na ten temat?
Edytor zaawansowany
  • yuka12 09.07.19, 00:19
    Tak. Niech sobie żyją na zdrowie i niech rodzice jak najdłużej będą zdrowi. Amen.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • mama.pracujaca 09.07.19, 00:29
    Bo ja, stosunkowo nie dawno usłyszałam w trakcie spotkania, jak jeden z takich panów stwierdził, że np. ,,żyje jak typowa, samotna matka, która po rozwodzie musiała wrócić do domu, do rodziców I niczym się to nie różni od jego stanu". Jednym słowem, identyczna sielanka co u wspomnianego pana! Osobiście byłam zaszokowana taka postawa oraz analizą tematu... Nie wiem, może że mną coś nie tak?
  • mama.pracujaca 09.07.19, 00:43
    Dodam, że z owym panem jestem na ,,wojennej ścieżce" bo raczył poddać krytyce moją przyjaciółkę... Kobieta lat 36 od ślubu, a później rozwodu mieszka sama ze swoją córką. Z racji tego, że zarabia ,,,średnią krajową" i ma śmiesznie niskie alimenty oraz 10-letnia córkę na utrzymaniu, a ojciec dziecka ,,wziął rozwód nie tylko z żoną, ale i ze swoim dzieckiem" i nie ma z nim kontaktów, rodzice koleżanki wspomagają ja częściowo finansowo.
  • mama.pracujaca 09.07.19, 00:46
    W związku z powyższym wspomniany ,,pan" uważa, że to identyczna sytuacja jak jego. Ogólnie, jakieś to abstrakcyjne jak dla mnie.
  • amast 09.07.19, 00:58
    Sytuacja rodzice + dorosłe dziecko w jednym gospodarstwie a rodzice + dorosłe dziecko + dziecko tego dziecka w jednym gospodarstwie dla mnie są w zasadzie tym samym. Sytuacja gdy rodzice wspomagają mieszkające oddzielnie dziecko i wnuka jest trochę inna. Sytuacja, gdy rodzice żyją swoim życiem, a dziecko z wnukiem swoim, spotykają się od czasu do czasu i utrzymują poprawne stosunki, DLA MNIE jest sytuacją najlepszą z opisanych układów. Bo oczywiście nie życzę nikomu samotnego rodzicielstwa.
  • z_lasu 09.07.19, 06:28
    > Sytuacja rodzice + dorosłe dziecko w jednym gospodarstwie a rodzice + dorosłe dziecko +
    > dziecko tego dziecka w jednym gospodarstwie dla mnie są w zasadzie tym samym.

    Dla mnie nie. Kluczową różnicą jest członek rodziny wymagający stałej opieki - nieważne czy to dziecko czy prababcia. Nie wyobrażam sobie żeby moja w pełni sprawna matka miała nagle z nami zamieszkać. Co innego gdyby wymagała opieki. Analogicznie: nie chciałabym, żeby moje dorosłe dziecko ze mną mieszkało, ale jeśli zostanie samotnym rodzicem to łatwiej będzie je wesprzeć w opiece nad dzieckiem gdy zamieszkamy razem.
  • karola2122 09.07.19, 08:15
    Można i tak, i inaczej. Też uważam, że dopóki ktoś z rodziny nie potrzebuje opieki, to lepiej jest, żeby różne pokolenia mieszkały osobno. Z drugiej strony, aż od wyjazdu na studia mieszkałam z rodzicami i z dziadkami, i też nie było źle. OK, miejsca nam nie brakowało. Jako dziecko byłam też zaopiekowana, a mama mogła zaopiekować się dziadkami, kiedy już tego potrzebowali. Było OK. Nie bez awantur oczywiście, ale gdzie ich nie ma.. Tak że można także razem, zakładając, że osoba l. 40 okres intensywnych imprez i częstych późnych powrotów ma już za sobą
  • amast 09.07.19, 09:58
    z_lasu napisała:

    > > Sytuacja rodzice + dorosłe dziecko w jednym gospodarstwie a rodzice + dor
    > osłe dziecko +
    > > dziecko tego dziecka w jednym gospodarstwie dla mnie są w zasadzie tym sa
    > mym.
    >
    > Dla mnie nie. Kluczową różnicą jest członek rodziny wymagający stałej opieki -
    > nieważne czy to dziecko czy prababcia.

    Z grubsza, bardzo upraszczając, we współczesnym modelu rodziny wielopokoleniowej mieszkającej razem albo 1. starsze pokolenie "zajmuje się" młodszym, albo 2. młodsze "zajmuje się" starszym.
    W przypadku 1. samotny pan jest tak samo wygodny/niezaradny/zaopiekowany przez rodziców jak matka z dzieckiem (po prostu rodzice zamiast opierać i karmić jedno dziecko, opierają i karmią dwoje). W przypadku 2. samotny pan ma tak samo ciężko jak matka z dzieckiem, zajmując się rodzicami. Z grubsza i upraszczając. Jednym słowem nie da się zgodnie z intencją postu inicjującego odpowiedzieć "tak, masz rację, pan to kawał złamasa, a pani się należy". Życie ma o wiele więcej barw.
  • taki-sobie-nick 09.07.19, 01:18
    Źle zadałaś pytanie. Wkurzył cię konkretny facet, a pytasz, co sądzimy o całej grupie.
  • mama.pracujaca 09.07.19, 01:30
    taki-sobie-nick napisała:

    > Źle zadałaś pytanie. Wkurzył cię konkretny facet, a pytasz, co sądzimy o całej
    > grupie.
    Może po części masz rację. Bo faktycznie wkurzam mnie ten facet i przez jakiś czas jestem zmuszona współpracować z nim- praca zawodowa. Jednak może i wątek źle doprecyzowalam, niepotrzebnie wracając swoje osobiste odczucia. Ogólnie zainteresowała mnie taka sytuacja, jak dorosły facet/kobieta po 40-tece bezdzietna, mieszkająca od samego poczatku( bez wyjątku) ze swoimi rodzicami..... znów pokusze się- byc może nie potrzebnie-i znowu przedstawię subiektywną opinie na ten temat. Jednak wydaje mi sie, że to jakieś upośledzenie samodzielności .. sama nie wiem...
  • aerra 09.07.19, 16:15
    Ale to zależy od sytuacji przecież.
    Może być 40-latek, który jest samotny i mieszka z rodzicami, bo jest niesamodzielny i nigdy mu się nie chciało tej samodzielności nauczyć, a i rodzice taką postawę wręcz wspierali, albo może być 40-latek, który mieszka z rodzicami i jest samotny, bo rodzice, albo jedno z nich potrzebuje stałej opieki, a samodzielny jest bardzo, bo sam dba o wszystko od lat. To są ZUPEŁNIE różne sytuacje, mimo że z zewnątrz efekt jest taki sam.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • aqua48 12.07.19, 08:40
    mama.pracujaca napisał(a):

    > W związku z powyższym wspomniany ,,pan" uważa...

    A po co w ogóle przejmujesz się tym co wspomniany pan uważa? Może sobie też uważać że na Marsie żyją małe zielone ludziki. I co w związku z tym? Będziesz go przekonywać że się myli? Obrazisz się na niego?
  • raczek47 09.07.19, 08:24
    mama.pracujaca napisał(a):

    > Bo ja, stosunkowo nie dawno usłyszałam w trakcie spotkania, jak jeden z takich
    > panów stwierdził, że np. ,,żyje jak typowa, samotna matka, która po rozwodzie
    > musiała wrócić do domu, do rodziców I niczym się to nie różni od jego stanu".
    Pan jest po prostu zwykłym betonem,myślącym jakimiś średniowiecznymi stereotypami. Niby dlaczego kobieta z dziećmi ma po rozwodzie wracać z podkulonym ogonem do rodziców?Jak w jakimś Pakistanie,zhańbiona do końca życia.
    Zresztą,skoro samotny byczek mieszka z rodzicami,bo mu tak wygodnie a porównuje się do samotnej kobiety z małymi dziećmi ,potrzebującej pomocy to,sorry,ale to po prostu mentalny odpad i szkoda z kimś takim w ogóle o czymkolwiek rozmawiać.
  • arwena_11 10.07.19, 09:17
    No ale chyba o takiej sytuacji mówimy? Autorce chyba chodziło o to, że pan mieszka z rodzicami i uważa, że to taka sama sytuacja jak jej koleżanki, która po rozwodzie wróciła do rodziców z dzieckiem?

    Wcale nie wiemy czy mu tak wygodniej? Może też zarabia mało i nie stać go na wynajęcie mieszkania? Może mu tak pasuje - bo dużo pracuje, więc go prawie nie ma w domu - to po co wynajmować? Różnie bywa.
  • princesswhitewolf 10.07.19, 09:21
    zgadzam sie yuka
  • minerallna 09.07.19, 01:09
    Długo się zastanawiałam czy znam takie osoby. Wynik- nie znam.
    Wszyscy prędzej czy później zamieszkali osobno. Ci bezdzietni też.
    A jak takie osoby są i im to odpowiada to nich sobie mieszkają z rodzicami. To ich życie. I rodziców. Ciekawe co na to rodzice?


    --
    http://supergify.pl/images/stories/impreza/tany/ballo011.gif
  • z_lasu 09.07.19, 06:33
    > Ciekawe co na to rodzice?

    Mam wrażenie, że zakładasz, że rodzice są przeciw. Otóż niekoniecznie. Niektórym odpowiada to, że dziecko nie założyło własnej rodziny i jest do dyspozycji rodzica (zarówno w sensie rzeczywistej pomocy - zwieźć, przywieźć, pozamiatać - jak i zaspokajania skrzywionych potrzeb emocjonalnych).
  • ajaksiowa 09.07.19, 07:56
    Kolezanka mieszka ze swoją 40 letnią córką,druga mieszka z dwojgiem dorosłych dzieci_nie widzę w tym niczego dziwnego_tak się ułożyło,od kiedy zaczął się ten trend wyszydzania takiego modelu Rodziny i kto go zapoczątkował?😕

    --
    ,,Oddajemy sprawiedliwość w ręce skazanych,,to Twój ideał?
  • umi 09.07.19, 21:46
    Ten model rodziny zaczal byc wyszydzany odkad zaczelo przybywac doroslych, wolnych facetow, ktorym mieszkajaca z nimi stara matka prala gacie, gotowala obiadki i jeszcze dokladala ze swojej emerytury. I nawet wtedy pewnie nikt by sie az tak nie czepial, gdyby nie to, ze takie byczki po znalezieniu jakiejkolwiek partnerki oczekiwaly od niej tego samego, plus oczekiwaly tego ich mamusie. To nawet nie jest oglny model rodziny. Wyszydzany jest (przynajmniej ja sie tylko z ta wersja spotkalam) uklad: dorosly syn majacy wikt i opierunek u rodzicow (czyli niezaradna ciapa w wieku 40+, funkcjonujaca jak male bobo). Nie spotkalam sie z wyszydzaniem faceta (lub kobiety) mieszkajacego i opiekujacego sie niepelnosprawnym/niedoleznym czonkiem rodziny ani matki z dzieckiem mieszkajacej z rodzicami. Ojca z dziecmi mieszkajacego z mamusia bez zony - owszem, spotkalam, ale w tej konkretnej sytuacji mamusia niczym Cerber nieugiety przegonila najpierw zone i przejela dzieci, a potem postarala sie, zeby ostraszyc kazda inna potencjalna kandydatke. Wiec sytuacja byla jednak mocno inna, niz standardowej samotnej matki z dzieckiem i rodzicami (tu zazwyczaj rodzice skacza z radosci, jak corka faceta znajdzie suspicious).
  • minerallna 10.07.19, 01:49
    Tak, masz rację. Jeśli obu stronom taki układ pasuje to ok.
    Przyznam że z moich doświadczeń wynika że dorosłe dziecko, takie bez zobowiązań i chętne bez przymusu do pomocy to dla starszych rodziców jest jak skarb.


    --
    http://supergify.pl/images/stories/impreza/tany/ballo011.gif
  • ajaksiowa 10.07.19, 06:25
    Umi,a słyszałaś o lobbingu?

    --
    ,,Oddajemy sprawiedliwość w ręce skazanych,,to Twój ideał?
  • umi 10.07.19, 15:11
    W tej konkretnej sytuacji? Nie. Mozliwe, ze obecnie jakas grupa (np. deweloperzy) bylaby zainteresowana, zeby akurat taki model byl źle widziany spolecznie. Tego nie wiem.

    Ze swojej strony ja sie nie spotkalam z wyszydzaniem np. syna mieszkajacego z rodzicami w domu i ogarniajacego ten dom. Mozliwe, ze teraz to idzie dalej, ale ja pamietam wysyp w Polsce (przynajmnej tam, gdzie ja bywalam) takich doroslych synow, ktorzy funkcjonowali na zasadzie - matka ugotuje i wypierze, ojciec naprawi samochod itd. Potem ci mezczyźni wchodzili w zwiazki bedac kompletnie neizaradnymi, a kiedy te zwiazki zaczynaly sie sypac, niezadowolone ex partnerki sie zalily. I zaczynaly krazyc legendy o omijaniu takich egzemplarzy. Stad sie wzial ten wysmiewany 30+ latek mieszkajacy u mamusi.
  • katja.katja 10.07.19, 15:34
    Ricki, a to nie jest czasem Vilez?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • iwoniaw 09.07.19, 08:56
    Długo się zastanawiałam czy znam takie osoby. Wynik- nie znam.
    > Wszyscy prędzej czy później zamieszkali osobno. Ci bezdzietni też.


    A ja znam - i to wcale nie pojedyncze przypadki. Część z nich mieszka w domu rodzinnym nie założywszy własnej rodziny, część sprowadziła tam małżonka i wychowuje własne dzieci. Nie wiem, co w tym dziwnego - jeśli ktoś ma dobre warunki lokalowe, zdrowe układy w rodzinie i pracę w okolicy, to żyć nie umierać. W sumie to czasem nawet zazdrościłam takim ludziom, że mają z kim niemowlę na godzinkę zostawić, w czasie wyjazdu wakacyjnego ma im kto kota nakarmić i kwiatki podlać, jeśli matka/ojciec potrzebują pomocy, to można im jej udzielić na miejscu, a nie kombinować z grafikiem i transportem... Co w tym układzie jest takiego godnego potępienia? Oczywiście nie piszę o mieszkaniu w kawalerce w 7 osób, ani o toksycznych rodzicach, odnoszę się do sytuacji, w której rodzina jest normalna, ludzie się wzajemnie szanują, każdy ma swój kąt itd.

    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • astrologia333 09.07.19, 09:49
    A co rodzice na to jak w ich domach zalęga rodzina? Mąż lub żona z dziećmi?
    Wielopokoleniowe chałpki w Polsce mają się ok. Czy to się tyczy tylko samotnych?
  • arwena_11 10.07.19, 09:24
    Skoro do takiej sytuacji dochodzi - to nie wyobrażam sobie, żeby odbywało się to wbrew woli rodziców. To ich dom/mieszkanie i nie muszą się godzić na zagęszczanie powierzchni.
  • fawiarina 09.07.19, 04:15
    Myślę, że to duda wołowa i ciapa.
  • lot_w_kosmos 09.07.19, 05:26
    Nie mam.
    Życie różnie się układa.
  • agrypina6 09.07.19, 05:56
    Znam taka panią lat właśnie 40. Zdrowo pieprz.. dwa razy na krótki się wyprowadziła od mamusi, ale biegiem wracała do domu. Faceta brak, przez lata kochanka zonatego, ale w końcu miała dość, bo pan złej żony i dwójki dzieci nie porzucił. Warunki zewnetrzne bardzo średnie, ale poszukująca bogatego milionera w odpowiednim wieku.
  • katja.katja 09.07.19, 08:10
    Pan ostatnia szuja. Zwodził dwie kobiety przez lata. Ale oczywiście to kochanka ta najgorsza bo mieszka z mamusią, gdy Pan zmarnował jej młodość.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • agrypina6 09.07.19, 13:07
    Ależ tak, pan szuja. A kochanka po prostu mieszka z mamusia, wyprowadzić się nie da rady psychicznie. I pan tu nie ma nic do rzeczy.
  • lauren6 09.07.19, 07:59
    Znam takiego faceta. Pier doła jakich mało.
  • katja.katja 09.07.19, 08:11
    A to można być bezdzietnym nie od urodzenia? big_grin

    --
    Nie dam się wygasić!
  • juuuu7 09.07.19, 08:35
    Moja szwagierka, po 40tce, singielka ( odkad ja znam czyli jakies 15lat ), przez jakis czas mieszkala za granica, potem wynajmowala mieszkanie, zeby jakies 10lat temu wrocic do rodzicow. Dla mnie-niezrozumiale...zwlaszcza, ze to mieszkanie a nie duzy dom, zeby miec wiecej prywatnosci. Moim zdaniem zaprzepascila szanse na wlasne mieszkanie-powinna je kupic kilka lat temu. Zarabia bdb ale jest rozrzutna, duzo podrozuje...nie sadze by odlozyla cos na wklad wlasny a i po 40tce ciezko o samodzielny kredyt hipoteczny.
  • blanka-78 09.07.19, 08:50
    Sądzę że lepiej mieszkać oddzielnie i zakupić nawet na kredyt własne mieszkanie. Zwłaszcza jeśli mieszka się z rodzicami w bloku. Zawsze można kupić blisko rodziców , niekiedy ten sam blok , osiedle i też można się wzajemnie odwiedzać i sobie pomagać.
  • aaa-aaa-pl 09.07.19, 08:52
    Czyli prowadzi takie życie, jakie jej(!) odpowiada( podróże, brak kredyt- co w tym jest takiego szokującego?
  • berdebul 09.07.19, 10:00
    Brak prywatności? To nie jest 200m dom, tylko mieszkanko w bloku.
  • juuuu7 09.07.19, 17:16
    Dla mnie szokujace jest, ze mieszka sie z rodzicami skoro ciagle sie na to narzeka ( na brak prywatnosci ). Jestem zdania, ze dorosli ludzie powinni mieszkac osobno.
  • aaa-aaa-pl 09.07.19, 08:48
    Bezdzietnych od urodzenia... smile
  • czekoladazkremem 09.07.19, 08:54
    Nic nie myślę, bo to nie mój problem. I nie moja sprawa.
  • maly_fiolek 09.07.19, 09:29
    Mężczyżni zostali tacy 'chłopaki do wzięcia' słabi intelektualnie, z biednych rodzin, czasami niepełnosprawni, pracujący poza granicą (w Niemczech, Anglii Norwegii), na roli, w budownictwie. W sumie dobrzy ludzie, jednak żadna kobieta nie chciała z nimi być. W wieku po 30tce często popadają w alkoholizm, bo nie widzą sensu życia. Szkoda ich, nie ich wina że otrzymali złe karty zarówno w loterii genetycznej jak i rodzinnej.
    Pomagam im, daję fuchy.

    Co do kobiet. Znam kilka starych panien - moich koleżanek ze studiów, każda w miarę atrakcyjna, w miarę inteligentna. W czasach studiów mogły przebierać w chłopakach (studia techniczne) jednak ich księżniczkowate podejście uniemożliwiło wejście w związek. Teraz są same, zarabiają niewiele, marudzą jaki to świat zły, mieszkają z rodzicami.
    Jakoś mi ich nie żal, patrzę i widzę zmarnowany potencjał.
  • z_lasu 09.07.19, 18:36
    No, ale trudno mieć do nich pretensje o ten zmarnowany potencjał. Skoro panowie zostali tam gdzie opisujesz, to nawet gdyby one kogoś na studiach wybrały, to zabrakłoby dla ich koleżanek. Bo chyba nie sugerujesz, że powinny się związać z opisywanymi przez Ciebie panami?
  • maly_fiolek 11.07.19, 13:01
    Ja nie mam pretensji, trochę żal że tak się dzieje. Moje chcenie nie ma nic do rzeczy, koleżanki wyznają pogląd, lepiej nikt, niż byle kto. A definicję 'byle kogo' mają szeroką, oj szeroką.
  • antonina.n 10.07.19, 09:23
    maly_fiolek napisała:
    >
    > Co do kobiet. Znam kilka starych panien - moich koleżanek ze studiów, każda w m
    > iarę atrakcyjna, w miarę inteligentna. W czasach studiów mogły przebierać w chł
    > opakach (studia techniczne) jednak ich księżniczkowate podejście uniemożliwiło
    > wejście w związek. Teraz są same, zarabiają niewiele, marudzą jaki to świat zły
    > , mieszkają z rodzicami.
    > Jakoś mi ich nie żal, patrzę i widzę zmarnowany potencjał.

    A ja znam dziewczyny o ksiezniczkowatym podejściu i do tego wrednym charakterze i w dodatku wątpliwej urodzie, które z powodzeniem wyszły za mąż i mają ubóstwiających ich mężów. Wiesz, podejście nie ma nic do rzeczy, uroda i inteligencja też, bo ludzie dobierają się w pary wedlug własnych gustów. Czasem się komuś po prostu nie poukłada tak, jak by chciał, nawet jeśli jest piękny i bogaty.

    A co do tematu. Mam znajomego, który mieszka z rodzicami i dziadkami, a ostatnio (czyli od ślubu) także z żoną i teraz dzieckiem. Typowa rodzina wielopokoleniowa. Najpierw rodzice znajomego opiekowali się swoimi dziećmi i rodzicami, za jakiś czas, kiedy rodzice będą potrzebowali pomocy, rolę opiekuna przejmie znajomy. A potem jego dzieci pewnie będę opiekowały się nim. Mieszkają w dużym domu, każde z pokoleń ma swoje niezależne piętro i od kilku pokoleń tak to u nich wyglada. Dziadkowie pomagają przy wnukach, dorosłe dzieci pomagają dziadkom. Ja bym nie chciała, ale im pasuje. Nie ma żadnych kłótni, kwasów, obecna synowa idealnie wpasowała się w układ i wszyscy są zadowoleni.

    Gdy znajomy żony nie miał, wszystko, oprócz posiadania żony i dziecka, wyglądało tak samo.

    Wiec różnie bywa.
  • janja11 09.07.19, 10:06
    Gdybym nie założyła własnej rodziny, to na pewno nie chciałabym mieszkać samotnie.
    Mieszkanie z rodzicami ma swoje zalety ( ktoś na nas czeka w domu, dzielą się koszty).
    Przykry jest taki brak tolerancji dla osób, które chcą żyć inaczej niż my.
  • juuuu7 09.07.19, 17:19
    Brak tolerancji? Ja toleruje tylko po prostu tego nie rozumiem. Kocham moich rodzicow ale nie wyobrazam sobie mieszkania z nimi ( maja spory dom, w ktorym mozna wydzielic calkowicie osobne mieszkanie ).
  • arista80 09.07.19, 10:25
    Nic nie myślę, po prostu tak im się ułozyło. We Włoszech, szczególnie w małych miasteczkach, można na takich natrafić. Ja mam dwóch takich sąsiadów. Mieszkają z rodzicami, teraz im pomagają, bo to są już starzy i zchorowani, pracują. Generalnie mili ludzie, no ale tak im w życiu wyszło.
  • agneskau 09.07.19, 10:34
    Co jeśli nawet przed 50 tką pozna partnera również mieszkającego w bloku z mamusią ? Partner też wprowadzi się tuż za ścianę do pokoju panieńskiego / kawalerskiego ? Lepiej iść na swoje.
  • 35wcieniu 09.07.19, 10:43
    Będzie miał ochotę, to pójdzie. Ma się wyprowadzać "bo może kogoś pozna w wieku 50"? A może nie pozna, a lubi mieszkać z rodzicami, to dokąd i po co ma iść.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • arista80 09.07.19, 10:44
    Ja wiem, że lepiej iść na swoje i ja bym zrobiła wszystko by wyprowadzić się, ale widać oni mają inny tok myślenia.
  • cruella_demon 09.07.19, 11:24
    Akurat o tym, ze Włosi mają ogromny problem z bamboccioni, to cały świat wie smile
  • 35wcieniu 09.07.19, 10:46
    Nie widzę problemu, oczywiście przy założeniu że obu stronom (dziecku i rodzicom) to odpowiada. No i że nie jest to na zasadzie np. dziecko -niepracujący leń żerujący na kasie rodziców.
    Jeżeli ludzie normalnie pracują (albo rodzice na emeryturach) i po prostu prowadzą wspólne gospodarstwo, to jak dla mnie spoko. Ja bym tak nie chciała, ale jak ktoś lubi, jego sprawa.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • cruella_demon 09.07.19, 11:22
    Znam, jak każdy chyba.
    Z moich obserwacji, rodziny wielopokoleniowe zwykle egzystują sobie na zasadzie wzajemności. Jak wszystkim to pasuje, to czemu nie, co kto lubi.
    Natomiast zwykle single 40+ mają już niestety zawsze jakiś defekt. Moze być na pierwszy rzut oka niewidoczny, ale zawsze jest coś nie tak, że nie potrafili stworzyć satysfakcjonującego związku albo chociaż się uniezależnić. Zwykle to jest nieodcięta pępowina i uzależnienie od mamusi.
  • miniofilka 10.07.19, 16:06
    cruella_demon napisała:

    > Znam, jak każdy chyba.
    > Z moich obserwacji, rodziny wielopokoleniowe zwykle egzystują sobie na zasadzie
    > wzajemności. Jak wszystkim to pasuje, to czemu nie, co kto lubi.
    > Natomiast zwykle single 40+ mają już niestety zawsze jakiś defekt. Moze być na
    > pierwszy rzut oka niewidoczny, ale zawsze jest coś nie tak, że nie potrafili st
    > worzyć satysfakcjonującego związku albo chociaż się uniezależnić. Zwykle to jes
    > t nieodcięta pępowina i uzależnienie od mamusi.

    O, właśnie, uważam tak samo jak Ty.




    --
    żyj i pozwól żyć innym tak jak chcą:smile
  • 21mada 09.07.19, 13:27
    Niech każdy żyje jak chce.
    A co sądzisz o kobiecie która ma męża, dzieci i mieszkanie a i tak mieszka praktycznie u matki? Mąż służy za bankomat.
  • aga_mon_ber 09.07.19, 13:29
    Każdy żyje tak, jak mu pasuje i nam nic do tego.
  • pulcino3 09.07.19, 14:04
    W otoczeniu znam, 2 dorosłych dzieci po 40 mieszkających z rodzicami. Nie sądzę,żeby byli kiedykolwiek zdolni jeszcze do życia w związku. Oba przypadki niegroźne, ale asocjalne.

    --
    ................................................................
    Uprzejmość tak mało kosztuje, a tak wiele można za nią kupić.
  • katja.katja 09.07.19, 15:14
    A komu krzywdę robią?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • joanna266 09.07.19, 15:25
    Myślę że w życiu im nie wyszło. No cóż nie ma sprawiedliwości na tym świecie.Nie wszyscy mają zdrowie, urodę, pieniądze...Niektórzy nawet rodziny nie potrafią stworzyć. Dla mnie dramat gdyż znam takich ludzi i bardzo smutni i zdziwaczali są. I wszyscy kochają dzieci...

    --
    gdybyś mówił językami ludzi i aniołów a internetu byś nie miał..smile
  • katja.katja 09.07.19, 15:31
    Nie wszyscy kochają dzieci wink

    --
    Nie dam się wygasić!
  • joanna266 09.07.19, 15:51
    Wszyscy ci samotni na opierunku mamusi których znam wink

    --
    gdybyś mówił językami ludzi i aniołów a internetu byś nie miał..smile
  • mama.pracujaca 09.07.19, 21:16
    Jak dla mnie, porównywanie się starego, bezdzietnego kawalera, mieszkającego( i tu trzeba podkreślić) ze zdrowymi rodzicami, któremu mama szykuje:śniadanie, obiad, kolacje czy opiera, porownujacego się do matki, która sama wychowuje dziecko jest co najmniej nienormalne.
  • rosapulchra-0 09.07.19, 21:43
    Nic. Uważam, że nie moja sprawa i nie mnie oceniać. Ale gdyby taki 40-letni kawaler (lub panna) zaczął oceniać życie innych i to w obraźliwy sposób, na pewno bym się odezwała. Sama znam jedną pannę, teraz już 50-letnią, która całe życie mieszka z matką i pewnie tak pozostanie aż do śmierci matki. Czy jest niezaradna? Wątpię. Gdy jeszcze mieszkałam w Polsce, to piastowała dyrektorskie stanowisko w dużej korporacji i podejrzewam, że zawodowo sobie w życiu radzi. Jej życie osobiste mnie nie interesuje.

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • la_mujer75 10.07.19, 09:40
    Znam dwa takie przypadki. Facet i babka. I jedno, i drugie wygląda na zadowolone, a jak jest naprawdę, to nie wiem.
    Rodzice cierpią (po cichu), że dzieci nie założyły rodzin i nie odeszły na swoje. I nadal rodzice pełnią wyraźnie funkcję opiekuńczą nad tymi osobami- gotują dla nich, sprzątają, itd.
    Dla mnie to dramat- będę plakać, jak któryś z moich synów, będąc od wielu lat pełnoletni, będzie siedział w w swoim pokoju i oczekiwał, że podam mu obiadek i dam kasę na koncert albo pojadę z nim na zakupy, coby sobie sprawił nowe buty!!!!!

    W przypadku kobiety- rodzice byli mega nadopiekuńczy i przez wiele lat pasowało im, że córeczka nie chodzi na imprezy, nie jeżdzi na wakacje z rówieśnikami, itd. Nie wiem do końca- czy nie chciała założyć rodziny, czy nikt wystarczająco dobry nie pojawił się w odpowiednim momencie.
    W przypadku faceta- facet totalna pierdoła z wysokim ego, wspieranym przez rodziców. Baby miał, ale żadna nie była wystarczająco dobra dla kolesia- ta ubrać się ładnie nie umiała, ta była nie dość pracowita (!), ta brudas (bo nie chciała prasować jego koszul !), itd. A sam- skończył tylko LO, nigdy nie miał żadnej dobrej pracy, wiele lat jeżdził do Anglii na przysłowiowy zmywak. Teraz jest w Polsce i zaczął kolejny raz jakieś studia. Płatne. Tym razem już nie rodzice mu opłacają. Nie pracuje, bo się uczy. W tym roku skończy 43 lata....Oczywiście, że mieszka z rodzicami, a mamusia obiadek pod nos podstawia i koszulki prasuje. Jak trzeba pomóc rodzicom, to pojawia się drugi syn. Ten, który ma rodzinę, żonę i dwoje dzieci.
    Brrrr, koszmar.
  • marisol25 10.07.19, 10:24
    Ja znam osoby które nie chcą być z byle kim a wola same.nie oszukujmy się ale mnóstwo ludzi tworzy nijakie przeciętne związki,na zasadzie byle portki w domu były.a z kolei miłość życia nie każdemu się trafi.wiec osoba ponad 40 może wyszła z takiego założenia.nie każdy się zadowala byle ochłapem .co do rodziców,jeśli im to pasuje to czemu nie.chociaz tu akurat myślę że mieszkać na swoim jest jednak zdrowiej.zwlaszcza osobie bezdzietnej.z dzieckiem to już inna sprawa,np samotna matka może korzystać z pomocy rodziców.
  • antonina.n 10.07.19, 10:50
    marisol25 napisała:

    > Ja znam osoby które nie chcą być z byle kim a wola same.nie oszukujmy się ale m
    > nóstwo ludzi tworzy nijakie przeciętne związki,na zasadzie byle portki w domu b
    > yły.a z kolei miłość życia nie każdemu się trafi.wiec osoba ponad 40 może wyszł
    > a z takiego założenia.nie każdy się zadowala byle ochłapem .

    Zgadzam się, że lepiej samemu niż w złym związku. Ale zachodzę w głowę, co to takiego ta miłość życia... bo ja na przykład wyobrażam sobie, że jest to miłość leciwych staruszków, którzy przeżyli razem 50 lat, choć zwykle bywało między nimi nijak i przeciętnie. A w ostatecznym rozrachunku są razem szczęsliwi. Wiesz, większość ludzi jest przeciętna i nie przeżywa miłosnych ekscesów jak z filmów z Julią Roberts. Co nie znaczy, że zadowalają się ochłapem, tylko innym przeciętnym człowiekiem.
  • marisol25 10.07.19, 10:58
    antonina.n napisała:

    > marisol25 napisała:
    >
    > > Ja znam osoby które nie chcą być z byle kim a wola same.nie oszukujmy się
    > ale m
    > > nóstwo ludzi tworzy nijakie przeciętne związki,na zasadzie byle portki w
    > domu b
    > > yły.a z kolei miłość życia nie każdemu się trafi.wiec osoba ponad 40 może
    > wyszł
    > > a z takiego założenia.nie każdy się zadowala byle ochłapem .
    >
    > Zgadzam się, że lepiej samemu niż w złym związku. Ale zachodzę w głowę, co to t
    > akiego ta miłość życia... bo ja na przykład wyobrażam sobie, że jest to miłość
    > leciwych staruszków, którzy przeżyli razem 50 lat, choć zwykle bywało między ni
    > mi nijak i przeciętnie. A w ostatecznym rozrachunku są razem szczęsliwi. Wiesz,
    > większość ludzi jest przeciętna i nie przeżywa miłosnych ekscesów jak z filmów
    > z Julią Roberts. Co nie znaczy, że zadowalają się ochłapem, tylko innym przeci
    > ętnym człowiekiem.
    To o czym piszesz to właśnie miłość życia a nie nijaki związek.jesli są ze sobą 50 lat to jednak te dobre chwile dominują.nie ma bata.dwa,nie oczekuje fajerwerków z komedii romantycznych ,chyba nie zrozumiałaś.a ochłapy to związki na zasadzie nie mogę być sama,muszę mieć Zenka w chałupie a potem trwają obok siebie a nie ze sobą.lepiej być samemu niż w czymś takim.a to,że życie składa się z powtarzalnych czasem nijakich dni to wiadomo.natomiast z TA osobą u boku nawet zwykłe drobiazgi wydadzą ci się mega przygoda.ibto właśnie jest moim zdaniem udziałem nielicznych par
  • mama-ola 10.07.19, 13:27
    Znam takie osoby. Nie wyprowadziły się z powodów finansowych, a nie znalazły partnerów życiowych, bo nie każdemu się to udaje. Nie łączę jednego z drugim, ponieważ znam też inne opcje: singli mieszkających z dala od rodziców oraz pary (dzieciate i niedzieciate) mieszkające z rodzicami/rodzicem.
  • tt-tka 10.07.19, 15:51
    mama.pracujaca napisał(a):

    > ... bezdzietnych od urodzenia mieszkających ze swoimi rodzicami?

    Bez chwili przerwy ? Uwazam, ze ominal ich/je dosc istotny etap doroslenia, gdy ma sie samodzielnosc w pakiecie z uczeniem sie na bledach, robienie po swojemu, szukanie wlasnych upodoban, plotno w kieszeni po szalonych wydatkach na dom czy siebie...

    Ktos, komu zawsze kupia czy upiora gacie i skarpetki i na kogo zawsze czeka w domu kolacja... nie jest w pelni dorosly. Imo.
    Przy czym - jesli wszystkim zainteresowanym to pasuje, nie moja sprawa. Ale takie osobniki sa poza moim zainteresowaniem prywatnym. Zawodowo zajmuje sie i takimi, niestety.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • aqua48 12.07.19, 08:50
    tt-tka napisała:

    > > ... bezdzietnych od urodzenia mieszkających ze swoimi rodzicami?
    >
    > Bez chwili przerwy ? Uwazam, ze ominal ich/je dosc istotny etap doroslenia, gdy
    > ma sie samodzielnosc w pakiecie z uczeniem sie na bledach, robienie po swojem
    > u, szukanie wlasnych upodoban,
    > Ktos, komu zawsze kupia czy upiora gacie i skarpetki i na kogo zawsze czeka w d
    > omu kolacja... nie jest w pelni dorosly.

    Ja też znam takich ludzi i jeśli chodzi o tę dorosłość to do pewnego momentu być może masz rację ale od chwili gdy to rodzice wymagają opieki, zrobienia zakupów, uprania, ugotowania i podania to takie dziecko w domu jest nieocenioną pomocą.
    Zatem choć dla mnie to dziwny sposób na życie jeśli to komu odpowiada - czemu nie? Jest sporo osób które z rozmaitych względów nie zakładają własnych rodzin, lub nie nadają się do małżeństwa. I kobiet i mężczyzn. Co nie oznacza, że nie spełniają się w pracy zawodowej, nie są świetnymi, cenionymi fachowcami i dobrymi ludźmi ani nie mają i nie realizują swoich zainteresowań.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka