Dodaj do ulubionych

Zmieniać pracę czy nie zmieniać...?

09.07.19, 14:09
Dylemat taki: zmieniać pracę czy nie zmieniać...

W skrócie: pracuję w tej samej, kilkuosobowej firmie "od zawsze". Zajmuję się tym, co lubię smile Przyjacielska atmosfera pracy. Duży luz w zakresie godzin pracy (na ogół pracuję 5-6 godzin dziennie, czasami dłużej, jak sytuacja tego wymaga, ale to rzadko), a także w zakresie przychodzenia/ nieprzychodzenia do pracy (jak się źle czuję ja albo któreś z dzieci, albo muszę coś załatwić prywatnego, po prostu daję znać i nie przychodzę lub wychodzę wcześniej, bez zbędnej papierologii typu L-4). Urlop kiedy chcę. Generalnie mam dużo luzu i sporo czasu na ogarnianie domowego grajdołka i dla samej siebie.

Tyle plusów, to teraz minusy smile
Pracuję za najniższą krajową + dodatki za projekty. Średnio wychodzi mi jakieś 3 500 zł na rękę miesięcznie. Mieszkam w dużym mieście, więc to zdecydowanie nie są wielkie pieniądze. Czasami (choć rzadko) praca przychodzi za mną do domu, bo trzeba coś sprawdzić/ nadzorować/ uzupełnić, a nie bardzo ma mnie kto w tym zastąpić. Czasami nietypowe godziny pracy (np. muszę być w biurze 14-20), ale to też zdarza się rzadko.

Mam 40 lat, 2 dzieci przedszkolnych i męża, który dobrze zarabia smile

No i mąż ostatnio zaczął coś przebąkiwać, że mogłabym zmienić pracę na lepiej płatną, wtedy on nie czułby takiej presji i mógłby zmienić pracę na jakąś za mniejsze pieniądze, ale też mniej obciążającą...

Więc zaczęłam się zastanawiać. Generalnie zmiana pracy nie bardzo mi leży i wydaje mi się, że aktualny układ ma sporo plusów. Dzięki temu, że ja jestem w stanie ogarnąć większość elementów życia domowego, mąż ma czas po pracy na dzieci, swoje pasje i odpoczynek. Gdybym wróciła do pracy na pełnym etacie, cała ta konstrukcja by się posypała...

Ciekawa jestem, jak Wy to widzicie i jaką Wy podjęłybyście decyzję w mojej sytuacji smile
Edytor zaawansowany
  • slonko1335 09.07.19, 14:13
    >No i mąż ostatnio zaczął coś przebąkiwać, że mogłabym zmienić pracę na lepiej płatną, wtedy on nie czułby takiej presji i mógłby zmienić pracę na jakąś za mniejsze pieniądze, ale też mniej obciążającą...

    >Dzięki temu, że ja jestem w stanie ogarnąć większość elementów życia domowego, mąż ma czas po pracy na dzieci, swoje pasje i odpoczynek.

    najwidoczniej mąż to widzi inaczej, chyba z nim to powinnaś przegadać

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • doloresa 09.07.19, 14:21
    No przegadujemy, ale na razie nic z tego nie wynika...

    Mąż zmęczony pracą trochę, ale ma w niej świetne warunki finansowe i różne dodatki. Dodatkowo w tej branży znalezienie innej, która byłaby znacząco mniej obciążająca byłoby bardzo trudne, taka specyfika branży po prostu...
  • agata_abbott 09.07.19, 14:24
    Powinnaś przedyskutować z mężem kwestię logistyki okołodziecięcej, gdy przyjdzie Ci pracować 8h + dojazdy. I jak on widzi swoje zaangażowanie.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • doloresa 09.07.19, 14:28
    Ano właśnie...

    W tej chwili pomaga, jak ma taką możliwość, bo nie chce być od tego odcięty całkowicie, ale większość zajęć dodatkowych (szczególnie te o wczesnych godzinach) ogarniam ja, plus wszelkiego rodzaju zebrania/ przedstawienia/ lekarzy...
  • agata_abbott 09.07.19, 14:45
    No właśnie.

    Też mam dwójkę małych dzieci (przedszkole i żłobek) i jakbym pracowała na etacie i musiała dojeżdżać do centrum - to byłoby trudno.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • kryzys_wieku_sredniego 09.07.19, 14:49
    Znajdź identyczną tylko więcej płatną.
    Po 40 stce nie chce się pracować więcej tylko mniej za większą kasę.
    Powiem Ci że ja od zawsze na sztywnym etacie, + dojazdy po kilkanaście minut więc super. A jednak wq... mnie że każde wyjście o 5 min wcześniej musisz zgłaszać, a jak przyjdziesz 5 min później to s-ke dostajesz. Pensja jak na to zadupie jest bardzo oki, ja jestem przyzwyczajona do takiego trybu pracy.
    W domu mąż przyzwyczajony że on zawozi dziecko, że podgrzewa obiad, że musi ten obiad ogarnąć czasem, że kanapki dziecku robi, bo on na własnej dg i nie biega z zegarkiem w ręku, ba nawet zakupy robi bo później popracuje w domu a ja bięgnę po dziecko prosto z pracy.
    Jak chcesz się rozwijać to zmień pracę ale musisz mieć silną dupę, bo facet który przez xx lat był rozpieszczany szybko nie zrezygnuje z wygody.

  • doloresa 09.07.19, 14:55
    Wiesz, ja właśnie nie chcę zmieniać pracy smile
    Bardzo lubię to, co robię, a to dosyć niszowa działalność, musiałabym się nieco przeprofilować, żeby znaleźć pracę. I przyznam szczerze, że wolałabym się skupić na innych rzeczach teraz, nie na większych zarobkach. Dobry czas na takie zmiany będzie, jak dzieci się w miarę usamodzielnią, czyli za kilka lat wink

    Tylko mężowi coś zaczyna nie pasować sad
  • agata_abbott 09.07.19, 15:03
    Tylko mąż musi wziąć pod uwagę to, że Twoja zmiana pracy oznacza również konieczność zmian dla niego.
    2-3h dziennie pracy "na korzyść rodziny" (logistyka, sprzątanie, gotowanie i co tam jeszcze), którą robisz pomiędzy swoim a jego powrotem, to nie jest takie nic. Jak zmienisz pracę, to najprawdopodobniej będziecie musieli te 2-3h dziennie rozłożyć pomiędzy siebie (a możliwe, że dzieci będą musiały dłużej siedzieć w przedszkolu). Pytanie, czy on ten dodatkowy koszt jest w stanie ponieść, czy tylko chciałby więcej kasy.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • doloresa 09.07.19, 15:12
    Ja też się obawiam, że taka zmiana mogłaby źle się skończyć sad
  • kryzys_wieku_sredniego 09.07.19, 15:15
    Nie da się rozłożyć pracy pomiędzy siebie, nie będzie zajęć w trakcie godzin pracy rodziców, nie będzie wizyt u lekarza, zakupów.
    I o ile zakupy o godzinie 13h trwają 15 min, to te same zakupy o 16h trwają min 30.
    Z drugiej strony, tak żyją miliony rodzin i to funkcjonuje dobrze.
    Ja do tej pory miło wspominam gdy pracowałam po 7h za stawkę pełnego etatu, ileż to sobie byłam w stanie zrobić w domu, i jakie długie było popołudnie ;P
  • doloresa 09.07.19, 15:42
    Ja zwykle mam przedłużone domowe poranki, to też jest super smile
  • kanga_roo 09.07.19, 15:56
    to pomyśl jak będzie miło, kiedy będziesz o siódmej wiozła dzieci do placówek, bo na ósmą musisz być w robocie big_grin
  • doloresa 09.07.19, 16:01
    Masssakra...

    Mąż wozi starszaka do szkoły rano, ja ogarniam przedszkolnego juniora smile
  • vinca 09.07.19, 17:34
    Chyba sama sobie odpowiedziałaśsmile Wytlumaczylabym mezowi, ze jak zmienisz prace to wtedy ON bedzie musial ogarniac sprawy domowe bo Ty nie bedziesz miala na to tyle czasu.
    Nie daj się, jesli Ci tu dobrze to nie zmieniaj.
  • ongoing 09.07.19, 21:12
    Masz 40 lat Za kilka lat się chcesz "przeprofilować" z niszowej działalności, i to za większe pieniądze?
    cóż, powodzenia!
  • doloresa 10.07.19, 09:31
    I to jest ta druga strona medalu...
  • pani-nick 09.07.19, 14:54
    Masz z kim zostawic dzieci, jeśli się rozchorują, a ty nie będziesz mogła wziąć wolnego w nowej firmie?
    Jeśli nie, to dolicz około 1000 zł na opiekunkę „z doskoku”.
    Do której jest czynne przedszkole? Jeśli do 17, a nowa praca od 9- 17, to znowu - dolicz koszt opiekunki, która będzie odbierać dziecko.
  • doloresa 09.07.19, 14:56
    W tym akurat może nam pomóc moja mama, więc dodatkowych kosztów brak
  • pani-nick 09.07.19, 15:05
    Łeee to luuuz.
  • lauren6 09.07.19, 14:57
    > Gdybym wróciła do pracy na pełnym etacie, cała ta konstrukcja by się posypała...

    Miliony kobiet na całym świecie pracują na pełen etat i logistyka okołodzieciowa im się nie wali. Jesteś gorsza, że nie dałabyś rady?

    Nie wiem jak często Ci dzieci chorują itd. Ale przy zdrowym przedszkolaku (zdrowym, czyli bez alergii, osłabionej odporności i innych chorób, które powodują, że raz w miesiącu bierzesz L4) to ja bym się rozglądała za inną pracą. Nie masz noża na gardle, nie musisz przyjmować byle jakiej pracy, ale szukać zawsze można. 3500 zł na rękę w dużym mieście dudy nie urywa i być może jesteś w stanie znaleźć inną, lepiej płatną pracę przyjazną dla osób z małymi dziećmi. Jeśli nie będziesz szukać to tego się nie dowiesz.
  • doloresa 09.07.19, 15:09
    Ja wiem, że się da i wiem, że też bym sobie poradziła jakoś, ale z charakteru obecnej pracy jestem zadowolona bardzo.
    Dodatkowo teraz mam ten luz, że mogę zajmować się sobą bez zabierania czasu dzieciom. Zawsze po południu jestem w domu. Mąż może swobodnie dysponować wieczorami, ma wtedy czas dla siebie, to też jest ważne. Jeżeli ja pójdę do pracy na cały etat może się skończyć tak, że będziemy "rywalizować" ze sobą o czas wolny... I oboje będziemy tym sfrustrowani. Nie wiem czy warto dla paru groszy to robić w tym momencie, dopóki dzieciaki niesamodzielne i wymagają opieki.
  • leni6 09.07.19, 16:18
    Nie dla paru groszy tylko dla mniejszenia stresu u twojego męża, to powinien być priorytet. Możecie zmniejszyć wydatki.
  • doloresa 09.07.19, 16:24
    To też jest wykonalne, tyle że gros wydatków jest związanych z hobby mojego męża... I tu pojawia się problem.
  • slonko1335 09.07.19, 16:29
    Może się facet wypalił po prostu, wychodzić codziennie do odpowiedzialnej roboty której się nie znosi? widocznie jednak mąż bardziej ceni swój komfort psychiczny niż kasę.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • tairo 10.07.19, 23:16
    > widocznie jednak mąż bardziej ceni swój komfort psychiczny niż kasę.

    Gdyby bardziej cenił swój komfort psychiczny niż kasę, to zacząłby rozmowę od zaproponowania, że to on zmieni pracę na mniej obciążającą psychicznie, a nie zwalałby na żonę, że ma znaleźć lepiej płatną pracę.
  • pani-nick 09.07.19, 15:07
    A nie ma opcji ponegocjować z obecnym przełożonym? Może czas na podwyżkę?
  • doloresa 09.07.19, 15:10
    Nie ma takiej opcji, to wiem na pewno sad
  • gaskama 09.07.19, 15:14
    Kurcze, 5-6 godzin pracy, to jest mniej niż 3/4 etatu. Do tego dochodzi, że możesz coś załatwić w godzinach pracy, zostać w domu, urlop kiedy chcesz. 3.500 na rękę, to 5.000 brutto. Przy całym etacie dałoby to coś pomiędzy 6.250 zł a 8.000 brutto a między 4.400 a 5.600 netto. Więc adekwatnie to przepracowanej części etatu nie zarabiasz moim zdaniem tak źle. Ja wiem, że tu te wąskie specjalistki po kilkanaście tysięcy. Musisz to obgadać z mężem. Przy dwójce małych dzieci powrót dwie lub trzy godziny później do domu może być dużym obciążeniem. Bez pomocy małżonka będzie to dla Ciebie duże wyzwanie.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • doloresa 09.07.19, 15:23
    Małżonek chętny do pomocy. Lubi i chce zajmować się dziećmi, z domem gorzej wink
    Chętna do pomocy jest też moja mama, więc to wszystko dałoby się zrobić.

    Problemy główne widzę dwa: że nie będziemy mieć tyle czasu na realizację swoich pasji/ zainteresowań, bo teraz bez trudu godzimy je z pracą i domem. Oraz że - w sytuacji, gdy mąż też zmieni pracę - nasza sytuacja finansowa będzie znacznie gorsza, pomimo zmiany przeze mnie pracy na lepiej płatną. No on naprawdę dobrze zarabia teraz...
  • bywalec.hoteli 09.07.19, 15:23
    To jest matematycznie proste: Jeśli byś musiała być w pracy 40% więcej, bo na przykład w nowej pracy nie wolno wychodzić przed upływem 8h, to powinnaś sobie przyjąć przelicznik: 40% więcej za to, że 8h oraz 30% więcej za to, że zmieniłaś pracę i musi być korzyść. Czyli 3500*1,3*1,4=6370. Jeśli tyle dostaniesz na rękę (koło 9-10 tys. brutto), to zmieniaj. Wtedy mąż decyduje się czy robić mniej na DG i zastąpić Cię w domu czy znajdzie ten czas wieczorem i w nocy.

    --
    Lato smile
  • mildenhurst 09.07.19, 17:13
    I to są konkrety, a nie rozkmkny matki polki dzieciowej.
  • leni6 09.07.19, 18:26
    To nie są żadne konkrety, stawka na godzine nie musi być kluczowym parametrem.
  • mildenhurst 09.07.19, 18:43
    Oczywiście, że nie. Matematyka nie jest jednoznaczna, musi być przyjazna matkom.
  • bywalec.hoteli 10.07.19, 00:54
    Dziękuję Milden za uznanie. Oczywiście ematka może sobie rozpisać bardziej skomplikowane równanie, gdzie zwartosciuje i wyceni utracone korzyści w związku z utratą lajtowej roboty, a także szanse i zalety nowej roboty, żeby wycenić za ile opłaca się przejść, ale takie rzeczy to sie nazywają badania operacyjne smile i nie wiem czy ematki są w stanie podjąć takie obliczenia smile
    No może Kura może smile

    --
    Lato smile
  • fawiarina 10.07.19, 06:43
    W końcu głos rozsądku. Zobaczyłam twoje wynagrodzenie przy tych 5 czy 6 godzinach pracy i po prostu nie rozumiem skąd pomysł, że mało zarabiasz. Jeśli musisz się przekwalifikować, czyli nie będziesz startować z pozycji super specjalisty, to mało prawdopodobne, że dostaniesz te 10 kawałków brutto. Zresztą za tyle to się pracuje zwykle w miejscu, gdzie masz od zarąbania odpowiedzialności, nadgodzin, wyjazdów, stresów oraz brania pracy do domu.
    Ja ci powiem tak, teraz macie luksusowo.
  • bywalec.hoteli 10.07.19, 10:31
    Hej Fawiarina, ale może też znaleźć robotę za 5k na rękę, gdzie będzie też pracować 5-6 godzin, a resztę będzie miała luz lub pracę zdalną. Dużo spraw można załatwić online.

    --
    Lato smile
  • fawiarina 10.07.19, 20:52
    Praca zdalna po 6 godzinach pracy to wciąż praca.
  • bywalec.hoteli 10.07.19, 21:09
    Nie o to mi chodzi:
    - może bedzie się wyrabiać w 6 godzin - wtedy jak bedzie w biurze to bedzie mogła załatwiać sprawy online - a jak bedzie pracować zdalnie to bedzie miała czas wolny.

    --
    Lato smile
  • aerra 09.07.19, 15:25
    Zróbcie test - wychodź z domu przez no, powiedzmy miesiąc, na 8 godzin plus dojazdy. Dzieci trzeba odebrać z przedszkola - trudno, albo mąż odbiera, albo musicie zatrudnić opiekunkę. Dzieci chore - tak samo (bo ty przecież w nowej pracy nie za bardzo będziesz mogła brać L4 co chwilę, nie?). Ogarnięcie domu? Mąż i ty, wspólnie po pracy. Jakieś losowe zdarzenie - ty nie możesz wziąć wolnego, musi wziąć mąż.
    Bo owszem, pensja może nie jest wysoka, ale w zasadzie wychodzi, że pracujesz na 3/4 etatu i to na dodatek z dość elastycznym czasem pracy, a twój mąż chyba sobie nie za bardzo zdaje sprawę jak to będzie wyglądać, jak będziesz pracować na cały etat i to w sztywnych godzinach.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • doloresa 09.07.19, 15:35
    Z testem pomysł dobry, ale dopiero po wakacjach - teraz dzieci wyjechane, więc oboje mamy luzy smile
  • jeste_m_sobie 10.07.19, 09:10
    Rozpiszcie sobie dokładnie obowiązki Twoje i męża teraz oraz po Twojej zmianie pracy, najlepiej w tabelce - po jednej stronie tak, jak jest teraz, po drugiej stronie po zmianie. Pus drugi wariant, gdy dziecko jest chore (albo oboje). wtedy będzie łatwiej zdecydować.
  • ewiedzma 11.07.19, 13:26
    doloresa napisała:

    > Z testem pomysł dobry, ale dopiero po wakacjach - teraz dzieci wyjechane, więc
    > oboje mamy luzy smile

    Przedszkolaki wyjechane na całe wakacje?
  • doloresa 11.07.19, 19:59
    Przedszkolne i wczesnoszkolne, już to prostowałam. Raz jedno wyjechane, raz drugie, raz oboje, generalnie w wakacje jest znacznie większy luz dzieciowy, co w tym dziwnego?
  • dziennik-niecodziennik 09.07.19, 15:31
    Zapytaj meza jak widzi rozklad obowiazkow domowo-dzieciowych po Twojej zmianie pracy. Moze byc ze jednak zmieni zdanie co do Twojej zmiany pracy...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • kanga_roo 09.07.19, 15:34
    widzę, że jesteś zadowolona ze swojej pracy. i się nie dziwię, bo elastyczność i duża swoboda przy młodszych dzieciach to skarb. może warto policzyć, ile by Was kosztowało wynajęcie osoby, która będzie "ogarniać domowy grajdołek" kiedy Ty będziesz poświęcać minimum 8 godzin dziennie na pracę. potem zastanowić się, jak będzie wyglądało życie Waszej rodziny, kiedy dzieci zaczną podstawówkę - lekcje to 4-5 godzin dziennie, resztę czasu dzieci spędzą w świetlicy, która owszem, może być fajna, ale nie musi, i do tego przebywanie w dużej grupie dzieci przez tyle godzin bardzo męczy (wiem, co piszę, moje dzieci spędzały w szkole po 9 godzin dziennie, różnica w stosunku do dzieci które wychodziły po lekcjach do domu kolosalna - mam na myśli głównie zmęczenie, ale też czas na swobodną zabawę). pomyśl, że wracasz do domu po 9 godzinach (etat plus dojazdy) i masz do zrobienia obiad, pranie, sprzątanie, a dzieci potrzebują Twojej uwagi i jeszcze trzeba im pomóc w lekcjach. codziennie. do tego być może będą chciały chodzić na basen czy inną piłkę - trzeba zawieźć i odebrać. przy dzieciach wczesnoszkolnych jest co robić, przedszkole to lajt.
    nie zaczynaj rozmowy od tego, że Twoja mama Wam pomoże. fajnie, jeśli tak jest, ale nie traktowałabym tej darmowej pomocy jako pewnika. a jeśli masz wolne moce przerobowe, może pomyśl o dodatkowej pracy w formie zleceń. niekoniecznie nawet w zawodzie, różnorodność jest fajna i tak nie męczy. ale nie uwiązuj się na regularnym etacie, jeśli nie musisz.
  • doloresa 09.07.19, 15:41
    Aaa, sprawdziłam, że ucięło mi w poście startowym - jedno z dzieci jest wczesnoszkolne i już przerabiamy to na co dzień: zebrania, opieka na basenie, lekcje na zmiany, zajęcia pozalekcyjne w różnych miejscach w niekiedy dziwnych godzinach. Już i tak mama musi czasem pomagać, bo nie da się grafiku spiąć bez jej wsparcia, pomimo mojego elastycznego czasu pracy...

    To wszystko prawda, tylko martwię się o moją drugą połówkę, bo mam wrażenie, że stres pracowy i związany z funkcją jedynego faktycznego żywiciela rodziny go męczy bardzo, chociaż staram się dawać mu tyle luzu domowego, ile tylko możliwe...
  • kanga_roo 09.07.19, 15:54
    weź, mówisz że masz około 3500 na rękę miesięcznie. do tego macie 1000 na dzieci (bo od lipca 500 na oboje). nie wiem, ile zarabia Twój mąż i jakie macie obciążenia, ale opowiadanie że on jest "jedynym żywicielem" to bajka. chce zmieniać pracę, niech zmienia, ale uważam, że jeśli Twoja praca daje Ci satysfakcję (a piszesz, że daje), nie generuje stresu i do tego pozwala ogarniać 100% domu i dzieci ("staram się dawać mu tyle luzu domowego ile tylko możliwe" - już widzę, jak Twój mąż z tego rezygnuje...) to na tym etapie (mam na myśli głównie wiek i potrzeby dzieci) zmienianie jej byłoby niemądre. za 5-10 lat dzieci nie będą już tak od Was zależne, wtedy może warto wrócić do tematu, ale teraz to nie kasa powinna być priorytetem. zwłaszcza, że nie mówimy o kasie na przeżycie, bo tą macie.
  • doloresa 09.07.19, 16:06
    Amen, dokładnie tak myślę smile

    Kasy mamy od cholery, dopóki mąż trwa w obecnej pracy.
    Pewnie byłoby dużo gorzej, gdyby ją zmienił... Jemu się wydaje, że jak zmieni pracę na lżejszą (bez takiej odpowiedzialności, a przez to na pewno znacznie gorzej płatną), to będzie mu się żyło lepiej. A mnie się wydaje, że wtedy wpadnie z deszczu pod rynnę (lżejsza praca, ale więcej obowiązków domowych i mniej czasu na własne pasje)...
  • leni6 09.07.19, 16:15
    To zaproponuj mu żeby zmienił pracę, ty zostaniesz w swojej, zmniejszycie po prostu wydatki/oszczędności.
  • doloresa 09.07.19, 16:26
    Taki wątek też się pojawił w naszych rozmowach, ale wyszło na to, że to przede wszystkim mąż musiałby zacisnąć pasa (kosztowne hobby). Ja naprawdę niewiele wydaję na siebie.
  • gaskama 09.07.19, 16:31
    Bez przesady. Sama pisałaś, ze pieniędzy macie dużo. Cóż to za kosztowne hobby? Lata własnym samolotem? Jeśli zarabia kupę a ty masz 4.500 (pensja i 500+) to jak przestanie zarabiać kupę a będzie zarabiał tylko dobrze, to też dacie radę.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • doloresa 09.07.19, 16:46
    Sprzęt do hobby jest drogi i trzeba go regularnie odnawiać. I wiąże się z wyjazdami.
    Zarzucił pasję w czasach postudenckich, bo nie było go na to stać. Jakiś czas temu do tego wrócił.
    Jego praca to oprócz pensji też wszelkie możliwe dodatki typu samochód praktycznie bez limitu paliwa, sprzęt do pracy, ubezpieczenia zdrowotne i emerytalne i inne takie, ale może to standard w dzisiejszych czasach...? To wszystko nas dodatkowo odciąża finansowo.
    Ale może rzeczywiście przesadzam, spróbuję z nim pogadać o zmianie pracy, ale przez niego.
  • pade 10.07.19, 11:55
    Czyli Ty masz zarobić na jego hobby? Bo tak mi jakoś wychodzi.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • doloresa 10.07.19, 12:15
    On to chyba widzi tak: ja zmienię pracę i będę zarabiać trochę mniej, ty zmienisz pracę i będziesz zarabiać więcej, a bilans wyjdzie na zero smile
  • qs.ibidem 09.07.19, 17:30
    Podpisuję się pod tym, co napisała kanga-roo.
    A co to znaczy w Waszym przypadku "zacisnąć pasa"? Przy sumach (i udogodnieniach typu służbowe auto), o jakich piszesz (i można się domyślać) trudno to sobie wyobrazić (chyba, że spłacacie jakiś duży kredyt lub macie inne zobowiązania, o których nie piszesz.)
    Hobby za +/- 4000 pln/mies? To trzeba się trzymać dobrej pensji, trudno.
  • doloresa 09.07.19, 17:54
    Na pewno 2000 średnio miesięcznie na hobby idzie, bez dwóch zdań.
    Mamy spore wydatki stałe (kredyt, prywatne przedszkole).
  • forumologin 09.07.19, 19:04
    doloresa napisała:

    > Taki wątek też się pojawił w naszych rozmowach, ale wyszło na to, że to przede
    > wszystkim mąż musiałby zacisnąć pasa (kosztowne hobby). Ja naprawdę niewiele wy
    > daję na siebie.

    czyli masz zrezygnowac z pracy ktora lubisz po to by zarabiac na hobby meza?

  • fawiarina 10.07.19, 06:51
    przede
    > wszystkim mąż musiałby zacisnąć pasa (kosztowne hobby).

    To niech mąż przestanie jojczyć. Bo wygląda na to, że chce cię obarczyć masą dodatkowego stresu i obowiązków, żeby być bardziej wypoczętym i mieć więcej czasu na kosztowne hobby.
  • pade 10.07.19, 11:56
    Dokładnie tak to wygląda.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • katja.katja 09.07.19, 15:38
    Trollisko wyczuwam.
    Teksty męża o presji żywcem wyjęte z dyskusji forumek o niepracujących żonach.
    Gdzie i jaki artykulik się kroi?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • mildenhurst 09.07.19, 18:13
    Holender dałam się wciągnąć. Potwierdzam, troll i to taki, który nie na pojęcia o zarobkach.
  • doloresa 09.07.19, 18:59
    Daj spokój, jestem na tym forum chyba dłużej niż Ty, jaki troll???
  • mildenhurst 09.07.19, 19:23
    Ok, może nie troll, ale pojęcia o czym piszesz nie masz. Więc moim zdaniem ściemiasz, zwyczajnymie kłamiesz.
  • szafireczek 10.07.19, 12:27
    Patrząc, jak wątek się rozwinął - w punkt! Wiadomo, że im dłużej to trwa, tym trudniej zachować żelazną logike i konsekwencję i dryf odkrywa mieliznę, czyli ściemniactwosmile
  • gaskama 09.07.19, 16:12
    Przeczytałam wszystkie twoje wypowiedzi i zastanawia mnie to, że mąż tak bardzo chce zmienić pracę. Mozę nie mówi Ci wszystkiego. Mozę nie daje już rady fizycznie, psychicznie. Jesteście młodzi, ale to taki wiek, kiedy szczególnie u Panów pracujących pod presją zaczynają się problemy. Może niech mąż zmieni najpierw pracę i zobaczycie, jak dajecie radę.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • doloresa 09.07.19, 16:31
    Wiesz co, chyba masz rację. Mam poczucie, że w pracy trochę się szarpie, nie do końca dogaduje się z ludźmi z nowszego niż on naboru, praca przestała go pasjonować, jak to było na początku, odkurzył stare pasje, ale one są czasochłonne, więc się zżyma, że za dużo pracuje...

    Też zachęcałabym go bardzo do zmiany pracy, zmiany środowiska, ale wiem, że to na 100% wiąże się ze znacznie mniejszymi pieniędzmi i nie wiem, czy ograniczenia finansowe nie byłyby dla niego równie zabójcze, jak stres w obecnej pracy. Poza tym, jaką ma pewność, że trafi lepiej???
  • gaskama 09.07.19, 16:35
    Pewności, że trafi lepiej nie ma. Ale pewne jest, że jak nie spróbuje to na bank nic nie zmieni. Ja jestem ZAWSZE za opcją mniej kasy a więcej czasu dla siebie. I namawiałabym męża do zmiany pracy, która go wykańcza. Wśród naszych znajomych w wieku 45 - 55 lat (z reguły panowie na wysokich stanowiskach z dużym pensjami) mamy ostatnio wiele chorób, dwa zawały, jeden udar i dwa zgony (serce i Alzheimer w młodym wieku).

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • doloresa 09.07.19, 16:39
    Tylko widzisz, on po zmianie pracy na bank będzie miał mniej kasy na swoje hobby, a to byłoby fatalne w skutkach, bo to jest coś, co daje mu dużo radości i pomaga mu się odstresować. Ciężka decyzja sad
  • minerallna 10.07.19, 02:29
    2000 zł na miesiąc to jest to drogie hobby? A niby tyle kasy mąż zarabia. Był kiedyś podobny wątek...

    --
    http://supergify.pl/images/stories/impreza/tany/ballo011.gif
  • mildenhurst 09.07.19, 16:27
    Jakie masz realne szanse na zdobycie lepiej płatnej pracy? Jakie kwalifikacje, umiejętności? Ile znasz potencjalnych pracodawców, którzy zapłacą więcej? Znasz rynek pracy wokó? Zaczynasz od tyłu.
  • doloresa 09.07.19, 16:36
    Musiałabym się nieco przebranżowić, bo teraz jestem bardzo wąską specjalistką wink
    Pewnie mogłabym się zaczepić w jakiejś korporacji, bo znam angielski i mam dobrze rozwinięte umiejętności organizacji własnej pracy, pracy z ludźmi, obsługi klientów...Umiejętność analitycznego myślenia, wyciągania wniosków biznesowych i raportowania. Żadnych konkretnych umiejętności, poza tą moją wąską specjalizacją. Nigdy się nad tym tak naprawdę nie zastanawiałam, bo nie miałam potrzeby. Nie sądzę, żebym miała szanse na jakieś kokosy na początek, ale jestem uparta i ambitna, jak czegoś chcę, więc kto wie... wink
  • mildenhurst 09.07.19, 16:46
    Poza angielskim to co wymieniłaś to jest zwyczajny bełkot z każdego lepszego głoszenia o pracę dla początkujących. Poza tym, jak sama wspominałaś od zawsze pracujesz w jednej firmie, bez bata czasu presji i menago nad sobą. Nie masz deadlinów, punktów ujemnych za niezrealizowany plan więc nie masz obiektywnej oceny swoich umiejętności. Nie masz zwyczajnie porównania. Zacznij od realnej oceny swojej osoby na rynku potem martw się o obiady i podwożenie dziecka. Szczerze, Twoja sytuacja średiorokuje na więcej niż masz obecnie na rękę.
  • doloresa 09.07.19, 16:49
    Oj, presję deadlinów mam na co dzień, poza tym pracuję z "czynnikiem ludzkim", odpowiadam za spory zespół podwykonawców, więc muszę się umęczyć, żeby dotrzymać terminów. Menago nie mam, ale mam wielu trudnych klientów, którzy potrafią zaleźć za skórę wink

    Ale masz rację, to są wszystko umiejętności miękkie, których nie da się pokazać w CV, które - patrząc po wierzchu - wypada mało ciekawie.
  • mildenhurst 09.07.19, 16:52
    Nie wiem skąd bierze się ta dyskrecja w sprawie wykonywanego zawodu. Jest odwaga opisać swoje życie rodzinne, a brak prosto napisać jestem przedstawicielem handlowym, magazynierem czy fryzjerką. Skąd ten wstyd.
  • doloresa 09.07.19, 17:01
    Kurczę, jest nas w tym mieście kilku, a po liczbie dzieci i życiu rodzinnym raczej trudno byłoby mnie rozpoznać wink
  • mildenhurst 09.07.19, 17:26
    Przestań. Po mężu bogaczu i porannych zajęciach dzieci już nie?
  • doloresa 09.07.19, 17:55
    Jakich porannych zajęciach dzieci...?
    A mąż to żaden bogacz, tylko porządnie zarabiający facet, ot co.
  • mildenhurst 09.07.19, 16:53
    Dyskrecja.
  • biala_ladecka 09.07.19, 16:38
    Nie wiem gdzie mieszkasz, ale relatywnie twoje zarobki nie są katastrofalne. Pracując od zawsze w jednej firmie prawdopodobnie nie masz oszałamiającego CV, a oczekujesz pensji na poziomie dwukrotnej średniej (wyliczył ci to hotelarz).
    Jeżeli mąż zarabia tak dobrze, jak piszesz, to jeżeli zmieni pracę na lekko mniej płatną, a przy tym odciążającą go psychicznie to raczej z głodu nie pomrzecie. Myślę, że trochę histeryzuje z tym "wszystko na jego barkach".

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • doloresa 09.07.19, 16:42
    No właśnie, CV mam ok, jeżeli bierzemy pod uwagę tylko moją wąską działkę, ale wysokich zarobków w tej branży i równie ciekawej pracy musiałabym szukać w Warszawie, a to nie wchodzi w grę.
  • mildenhurst 09.07.19, 16:56
    Proponuję jednak zweryfikowanie nie tyle poprawności cv o ile swoich szans na rynku pracy za więcej niż 3 tys na rękę. Od tego zacznij.
  • mildenhurst 09.07.19, 16:49
    Można pracować w jednej firmie i być np księgową. Autorka nie ma konkretnego fachu.
  • kachaa17 09.07.19, 17:00
    Przy takim trybie pracy jak masz to wcale nie są małe zarobki - praktycznie nie pracujesz na cały etat. W dodatku warunki są bardzo dobre a przy małych dzieciach to naprawdę jest ważne.
  • mildenhurst 09.07.19, 17:32
    Wygląda mi tu na to, że te " projekty" to koperta po stołem. I to dość ostra. 1700 na rękę z minimalnej do 3500 z projektami za 7/8 etatu. Więcej ma niż na etat. 1800. Mocno się nie klei.
  • doloresa 09.07.19, 17:56
    No więcej niż na etacie mam z projektów.
    Umowy zlecenie.
  • mildenhurst 09.07.19, 18:10
    Spokx. Firma zatrudnia za minium, daje więcej na zleceniu.
  • doloresa 09.07.19, 18:12
    No tak. Bo zlecenia wypłaca, jak są projekty i ktoś za moją pracę płaci. Nie ma projektów = nie ma dodatkowych pieniędzy, a pracownik jest tani w utrzymaniu. Na szczęście jeszcze się nie zdarzyły dłuższe okresy bezprojektowe, żebym dostawała gołą pensję.
  • mildenhurst 09.07.19, 18:19
    Czytasz co piszesz? Pracownik zatrudniony etat, który nie pracuje 8 h jest tańszy od zlecenia, którego finalna stawka jest większa od umowy o pracę? W jednej i tej samej firmie, na tym samym statowisku.
  • triismegistos 10.07.19, 10:18
    Nie wiem o co się rzucasz. Nie wiem co robi autorka, ale pensja dwuskładnikowa, w której premia/prowizja jest wyższa od podstawy to nie żadne cudo.
    Że nie wspomnę o tym, że takie drążenie w wykonaniu trollicy, która raz udaje wdowę a raz płacze, że jej mąż jeździ polonezem jest ookolwiek komiczne.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • kosmos_pierzasty 09.07.19, 17:21
    Też uważam, że mąż może nie mieć świadomości, co oznaczałaby dla Was Twoja praca na cały etat plus dojazdy. Ma zadatki na osobę wspólnie pracującą z Tobą w domu, czy teraz go raczej wyręczasz? Jak go odbierasz w tych kwestiach?

    Mój też miewa takie zrywy, że mówi, żebym więcej pracowała, ale przyznam, że po gruntownym przemyśleniu i skonfrontoeaniu takich pomysłów z rzeczywistością puszczam to mimo uszu. Ale fakt, że on nie ma pracy ani obciążającej psychicznie, ani przekraczającej czasowo wymiar etatu.
  • doloresa 09.07.19, 17:58
    Zadatki raczej ma, chociaż teraz czasem ma lekkiego focha, jak mu "zlecam" jakieś domowe sprawy, bo skoro ja mam tyle czasu, to czemu jego w to angażuję... Ale to też może być związane z frustracjami wynikającymi z nielubienia obecnego miejsca pracy.
  • qs.ibidem 09.07.19, 19:07
    Jeśli to on nie lubi swojej pracy, to ON musi ją zmienić, nie Ty.
  • fawiarina 10.07.19, 06:56
    Amen.
  • bo_ob 09.07.19, 18:02
    Zaczęłabym od tego, czy mam szansę na dużo lepiej płatną pracę w okolicy. Jeśli okazałoby się, że tak, dopiero wtedy byłoby o czym rozmawiać.
  • doloresa 09.07.19, 18:10
    Na lepiej płatną pewnie tak (korporacje, szeregowe stanowiska, w kółko szukają pracowników).
    Czy zarabiałabym dużo lepiej...? Koleżanka niedawno się zaczepiła, dostała 5000 netto przy jakichś wycenach. Pewnie na tyle mogłabym liczyć, nie miała wyższych kwalifikacji ode mnie, język znamy na podobnym poziomie.
    Czy taka różnica jest już warta świeczki...?
  • mildenhurst 09.07.19, 18:23
    Ile wiesz o wycenach jakichkolwiek? Wycena nieruchomości, minerałów, raboty budowlanej. Na to trzeba mieć uprawnienia moja droga i wiele lat nauki i doświadczenia.
  • doloresa 09.07.19, 18:56
    Tu akurat na niczym nie trzeba się znać. Koleżanka po studiach humanistycznych smile
  • mildenhurst 09.07.19, 19:25
    I weź z taką rozmawiaj. Nic nie trzeba umieć, 5 tys jest.
  • doloresa 09.07.19, 20:17
    Na niczym w sensie wspomnianych przez Ciebie wcześniej minerałów, nieruchomości czy co tak jeszcze wymieniałaś. Na pewno trzeba być ogólnie oogólnie ogarniętym i bardzo dobrze znać język
  • anomalia_pogodowa81 09.07.19, 19:23
    Byłam po stronie Twojego męża i skłaniałam ku się przeorganizowaniu Waszego życia domowo-finansowego, żeby nie musiał się zabijać jako główny żywiciel rodziny, dopóki dwukrotnie nie napisałaś, że gros Waszych wydatków pochłania hobby męża. Czyli facet ewidentnie ma dość pracy, która go męczy, ale zamiast zrewidować kompleksowo potrzeby i rozważyć kuriozalnie drogie hobby, to wysyła Cię do zmiany roboty, czego nie chcesz i nie potrzebujesz, również kosztem mniejszego spędzania czasu z dziećmi i większego zaangażowania teściowej? Paradne big_grin
    Rachunek jest prosty: rzucaj kochanie tę robotę, idź do mniej płatnej, przytniemy coś w domowym budżecie ale ty, kotek, ostro przycinasz odjechane hobby.
  • mildenhurst 09.07.19, 19:28
    2 tys miesięcznie. Chyba jest rekonstruktorem wozów bojowych i gros fobby to ropa do BWPa.
  • doloresa 09.07.19, 20:15
    Przecież pisałam, że średnio miesięcznie. Większość tej kwoty to przejazdy/ przeloty, zakwaterowanie, bo kilka razy w roku wyjeżdża. Do tego sprzęt i ciuchy, które kosztują. No tak to mniej więcej wychodzi pi razy oko.
  • tairo 09.07.19, 21:23
    Czyli on sobie wyjeżdża uprawiać hobby, a ty zostajesz z dziećmi?
    Może dla odmiany to ty sobie gdzieś wyjedź na tydzień-dwa, a on niech spróbuje przez ten czas, jak to jest, kiedy rzeczy się nie robią bez jego udziału.
  • doloresa 09.07.19, 21:56
    Ja mam hobby bardziej stacjonarne, że tak powiem: fitness, rowery i inne sporty. Mam czas, żeby się tym zajmować na co dzień. Też czasem wyjeżdżam bez niego i dzieci, np. na weekend w góry z koleżankami, a mąż wtedy ogarnia rzeczywistość. Więc nie jest tak, że on się głównie bawi, a ja zapierniczam. On głównie pracuje smile
  • tairo 09.07.19, 22:17
    A wyjeżdżasz na dłużej niż dwa dni, w dni robocze, kiedy dzieci trzeba odstawić do szkoły/przedszkola, na zajęcia dodatkowe, do dentysty, nakarmić, dopilnować, żeby się wyspały, posprzątać, czy raczej na weekend, kiedy można zjeść leniwe śniadanie i pójść na plac zabaw, na obiad zamówić pizzę czy pójść do chińskiej knajpki, a sprzątanie zostawić na później?
  • doloresa 09.07.19, 22:28
    Pewnie, że zwykle w weekendy, ale on też smile
    Czasami są to weekendy przedłużone, np. Piątek-poniedziałek. Mąż jeździ częściej, ale nie na tyle często, żeby mnie to jakoś bardzo obciążało. To nie jest dla mnie problem. Rzeczywiście nie wiem, jak by się zachował, gdyby jego udział w domowych obowiązkach musiał się znacząco zwiększyć, ale nie mam w sumie powodu sądzić, że nie dałby sobie rady.
  • tairo 09.07.19, 22:48
    > Pewnie, że zwykle w weekendy, ale on też

    Robi ci to jakąś różnicę, skoro w tygodniu i tak go praktycznie nie ma, bo ON PRACUJE?
    A jemu owszem, zrobi różnicę, jak będzie musiał ogarnąć całe nudne codzienne życie, a nie tylko luźne weekendy i odwiezienie rano w poniedziałek.

    > Rzeczywiście nie wiem, jak by się zachował, gdyby jego udział w domowych obowiązkach musiał się
    > znacząco zwiększyć, ale nie mam w sumie powodu sądzić, że nie dałby sobie rady.

    Sądząc po tym: "teraz czasem ma lekkiego focha, jak mu "zlecam" jakieś domowe sprawy, bo skoro ja mam tyle czasu, to czemu jego w to angażuję", masz powód sądzić, że może i da sobie radę, ale bez focha się nie obędzie.

    Czy jemu w mózgu coś nie styka i nie łapie, że ty masz "tyle czasu" tylko dlatego, że kosztem niższych zarobków masz bardzo elastyczną pracę, a jak tę pracę zmienisz, to różnica niekoniecznie pokryje cenę opiekunki i gosposi?
  • doloresa 09.07.19, 20:42
    Hobby jest od zawsze, przez dluuuugi czas uprawiał je biernie, że tak powiem, bo brak czasu i pieniędzy. Teraz to jego główna odskocznia od codzienności. Owszem, pewnie dałby radę je ograniczyć wydatki, ale zawsze będzie ono kosztochłonne.
    Cóż, chyba to kolejny argument za pozostaniem w dotychczasowej robocie...
  • tairo 09.07.19, 21:21
    A jaką ty masz odskocznię od codzienności?

    Panu małżonkowi się wydaje, że jak pójdziesz do pracy, w której będziesz spędzać poza domem tyle czasu co on, to dom się sam posprząta, dzieci same ogarną i jeszcze mu obiadek pod nos podstawią?
  • doloresa 09.07.19, 21:57
    No nie wiem, co dokładnie myśli, musimy sobie na ten temat w szczegółach porozmawiać, na to wygląda...
  • anku1982 09.07.19, 21:29
    szczerze? Ja bym nie zmieniała...pytanie na jakim poziomie żyjecie...u nas akurat trochę podobnie, ja pracuję w zmniejszonym etacie ale dojazd 1:20 h w jedną stronę. Też ok ludzie, nie ma problemu z L4 na dzieci i jeśli jest większy luz z wyjściem wcześniej do lekarza/urzędu, ale mimo że żyjemy w mieście wojewódzkim to zarabiam na rękę mniej od Ciebie nawet wyliczając pełny etat. Tyle tylko że u nas pensja męża i moja stwarza możliwość oszczędności gdyż nie mamy właściwie żadnych rat (bardzo niewielka rata hipoteczna)...mi akurat bardzo pasuje ten układ bo wiem że takich luźnych prac (jestem specjalistą) nie ma za dużo w regionie
  • doloresa 09.07.19, 22:00
    Żyjemy na całkiem wysokim poziomie, jak sądzę, możemy sobie pozwolić na nieplanowane wydatki, oszczędzamy... Mnie ta robota też pasuje, nie mam parcia na zmianę. Chyba powinniśmy jednak pogadać o zmianie pracy przez męża, a nie przeze mnie, w pierwszej kolejności...
  • smillla 09.07.19, 22:00
    Za nic nie rób sobie gorzej, bo ktoś tak chce. Bierz pod uwagę swoje odczucia i intuicje. Mąż cię wkręca. Jeśli pójdziesz do bardziej obciążającej pracy, on cię nie odciąży. Będziesz wyeksploatowana, umęczona, nawet nie będziesz miała kiedy cieszyć się z wyższych zarobków. Zaczną się kłótnie, nerwy, pretensje - z przemęczenia i żalu za lepszym i bardziej harmonijnym życiem. No co Ty, nie rób sobie tego. Nie tylko wysokie zarobki się w życiu liczą.
  • doloresa 09.07.19, 22:05
    Też się tego obawiam, ale jednocześnie boję się tego, że z męża perspektywy to on jest w dudzie, bo musi ciężko i długo pracować, a ja sobie poniekąd bimbam... Nie mam pewności, czy mnie by nie odciążył w obowiązkach, kiedyś, jak jeszcze pracowaliśmy w podobnych godzinach, dzieliliśmy obowiązki domowe w sposób dla nas obojga satysfakcjonujący, więc nie jest typem, który oczekuje w takich sytuacjach, że wszystko zostanie zrobione za niego.
  • tairo 09.07.19, 22:17
    Kiedyś dzieliliście, teraz się odzwyczaił i już ma fochy, jak go angażujesz.
  • turzyca 09.07.19, 22:05
    Raczej poszłabym w stronę regularnego dorabiania pracą zdalną. Będzie i odciążenie budżetu i męża i nadal wysoka elastyczność.

    --
    Dzenderowy potfur A.D. 1904
  • doloresa 09.07.19, 22:12
    Z rzadka robię jakieś fuchy, ale to wąska specjalizacja, nie ma tego dużo. Chyba żeby z innej beczki czegoś poszukać...? Nie bardzo mam pomysł w tej chwili, ale to może być jakiś trop. Dzięki za podpowiedź smile
  • ewcia1980 09.07.19, 22:29
    Jak dla mnie jakiś absurd ....
    Masz pracę, którą lubisz a mąż oczekuje że ją zmienisz bo on chce zmienić swoją ???
    Jeśli on nie lubi / ma dosyć swojej to niech on zmienia.
    A jeśli ma kosztowne hobby to .... niech zmieni na równie dobrze płatną.
    A jeśli nie może to niech zmieni hobby na mniej kosztowne.
    Proste.
    Kosztowne hobby nie jest obowiązkowe.
    A jeśli kogoś na nie nie stać to z niego rezygnuje.

    W sytuacji którą opisałaś uwzględniając to że pracę lubisz i wiedząc jak to jest z dziećmi wczesnoszkolnymi nie zmieniłabym pracy.
  • pade 10.07.19, 12:03
    Zwłaszcza, że w wyższych klasach może się okazać, że trzeba im pomagać w lekcjach. A to zajmuje sporo czasu.
    Kto to będzie robił?

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • jematkajakichmalo 09.07.19, 22:48
    No ale czegos tu nie rozumiem... Maz chce zmienic prace na mniej obciazajaca, a sama piszesz:

    "Mąż zmęczony pracą trochę, ale ma w niej świetne warunki finansowe i różne dodatki. Dodatkowo w tej branży znalezienie innej, która byłaby znacząco mniej obciążająca byłoby bardzo trudne, taka specyfika branży po prostu..."

    Na Twoim miejscu sprobowalabym pojsc po podwyzke i do tego jeszcze odrobine zwiekszyc etat. Jak zobaczysz, ze sie krzywia, to wtedy mozesz zaczac szukac czegos innego.
    Dla mnie osobiscie te rzeczy, ktore wymienilas w poscie startowym sa bardzo wazne. Eölastyczne godziny pracy w niepelnym wymiarze, urlop i wolne kiedy sie chce /potrzebuje, po prostu super.
    Nigdy nie wiesz na co/ na kogo trafisz w nowej firmie i czy naprawde az tyle wiecej zarobisz.

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • doloresa 09.07.19, 23:09
    Na podwyżkę nie mogę liczyć, zwiększyć wymiaru też nie - nie ma aż tyle dla mnie pracy, żeby to było uzasadnione z punktu widzenia pracodawcy.
  • mildenhurst 11.07.19, 19:17
    To jeszcze raz tylko wyraźnie : te dodatkowe projekty są w ramach umowy z tym samym pracodawcą?
  • doloresa 11.07.19, 19:57
    Projekty zlecane przez firmy zewnętrzne, obsługiwane przez firmę. To jakieś niewyobrażalne czy co, że tak dopytujesz? Czy to jest w jakiś sposób istotne dla meritum sprawy???

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka