Dodaj do ulubionych

Zmianyy, zmiany

09.07.19, 18:15
Potrzebowałam ich bardzo. W przeciągu trzech lat straciliśmy dziecko, rzuciłam mega super robotę, znalazłam nową mniej fajną ale lepiej płatną, urodziłam dziecko i znowu zmieniłam pracę na trochę mniej płatną ale z bardzo fajną kulturą organizacyjną. Warto choć cholernie się stresuję. Gdy byłam w ciąży spędziłam czas z rodziną. Dziewczyny! Wychodźcie że strefy komfortu! Zmiany wzbogacają i zawsze wychodzą na plus. Przynajmniej w moim przypadku.
Edytor zaawansowany
  • 35wcieniu 09.07.19, 18:21
    Kwestia gustu. Ile razy chcialam przedobrzyc i zmienic dobre na lepsze- wychodzilam na tym jak Zablocki na mydle. Jak slysze o opuszczaniu stresy komfortu to mi slabo. Ale mam tez alergie na kołczing, to moze tez przez to big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • bergamotka77 09.07.19, 18:25
    Tez uważam że często lepsze jest wrogiem dobrego.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • samawsnach 10.07.19, 11:11
    O, ja też " wychodzenie że strefy komfortu " uważam za jedno z glupszych i bardzo irytujący stwierdzeń.
  • pade 10.07.19, 11:15
    Ja też. Wręcz mnie trzepie, gdy je słyszę.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • gulcia77 09.07.19, 18:33
    Doszłam do takiego momentu w życiu, że wiem, co jest w życiu najświętsze. Otóż święty spokój. Jeśli ktoś potrzebuje, proszę bardzo. Ale ja od tylu lat buduję mozolnie swoją "strefę komfortu", że proszę się od niej odstosunkować. 😉

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • bi_scotti 09.07.19, 19:09
    gulcia77 napisała:

    > Doszłam do takiego momentu w życiu, że wiem, co jest w życiu najświętsze. Otóż
    > święty spokój.

    Just for you smile
    Cheers.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • gulcia77 09.07.19, 20:39
    Taką Marylę właśnie kocham. Ale jedyna się połapałaś 😍

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • zuleyka.z.talgaru 09.07.19, 18:37
    Bosz, jak słyszę "wyjdź ze strefy komfortu" to jest mi słabo. Ale cieszę się Twoim szczęściem.
  • klamkas 09.07.19, 18:50
    Gratuluję zmiany na lepsze, ale to co opisujesz nie ma nic wspólnego z opuszczaniem strefy komfortu. To urządzanie życia na nowo; cieszy, że ze dobry efektem smile.
  • 21mada 09.07.19, 18:59
    Popieram. Warto otworzyć się na nowe doznania, nowe znajomosci. Można przeżyć coś czego się nigdy przedtem nie doświadczyło. Nie warto spędzać życia cicho siedząc w kącie czekając aż minie.
  • aerra 09.07.19, 22:47
    Np. dążyć przez pół roku do tego żeby zdradzić męża, ale bez specjalnych sukcesów.
    No, co kto lubi.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • lauren6 09.07.19, 19:03
    Zmienianie stresującej pracy na fajną to nie jest wychodzenie ze strefy komfortu tylko szukanie komfortu.
  • triss_merigold6 09.07.19, 19:06
    Zmiany wzbogacają i zawsze wychodzą na plus.

    Ni wuja się z tym nie zgodzę.
  • fawiarina 10.07.19, 06:30
    Ja też. To jest takie samo powiedzenie jak to, że co nas nie zabije to nas wzmocni. Bywa, że tak, a bywa, że nie.
  • triss_merigold6 10.07.19, 07:48
    Taka kołczingowa głupotka dla naiwnych.
  • mika_p 09.07.19, 20:31
    Wiesz co, ty się stuknij w głowę raz, a potem naucz się czytać własne teksty przed wysłaniem, bo jak widzę "stracilismy dziecko (...) zmiany wzbogacają i zawsze wychodzą na plus" to mi sie niedobrze robi. Nawet jak tobie to na dobre wyszło

    --
    Po człowieku, który lubi salceson, można się wszystkiego spodziewać. Alutka Kossoń
  • cauliflowerpl 09.07.19, 20:35
    Odnioslam dokladnie takie samo wrazenie. No nic, nie kazdy ma dar sensownego redagowania tekstu.
  • princesswhitewolf 10.07.19, 09:20
    co znaczy "stracilismy dziecko". Mialas dziecko i umarlo czy poronilas? To duza roznica. Smierc dziecka to wielka wieeelka tragedia i nie moze byc porownywana z poronieniem w pierszych paru miesiacach bo fakty sa takie ze 1 na 5 ciaz konczy sie poronieniem i wiele z nas tego doswiadczylo lacznie ze mna. Jest to bardzo smutne ale nie porownywalne ze smiercia zyjacego dziecka.

    Zalecalabym pisac konkretnie.
  • kiddy 10.07.19, 09:25
    Princess, po co się dopytujesz? Dla ciebie to wygląda tak, a dla kogoś innego inaczej. Po co się licytować na ból?
  • saskia44 10.07.19, 10:05
    Ale pytanie jest sensowne. Jest jednak roznica i to ogromna miedzy poronieniem a smiercia dziecka.
  • cosmetic.wipes 09.07.19, 20:37
    Ja nie mam najmniejszej ochoty opuszczać swojej strefy komfortu, bo pracowałam dość długo żeby ją osiągnąć i jest mi tu doskonale.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • kosmos_pierzasty 09.07.19, 21:07
    To tak jak ja.
  • cruella_demon 09.07.19, 21:00
    Współczuję przeżyć. Zdanie mam jak inne forumki, ale rozumiem twoją racjonalizację.
  • kiddy 09.07.19, 21:19
    Zmiany - czasem tak, czemu by nie. Ale jak słyszę o wychodzeniu ze strefy komfortu, to mnie bierze nerwica. Kilka miesięcy mój mąż wyjechał mi z takim tekstem a propos mojej pracy. Myślałam, że go zamorduję. W ciągu 5 lat byłam cztery razy w ciąży, urodziłam dwoje dzieci, po drodze byla diagnoza syna, ciężkie problemy zdrowotne córki, wieczne choroby małych dzieci, niedospanie, niedojedzenie, moje problemy zdrowotne i bateria leków o paskudnych skutkach ubocznych, a ten mi pier...li o wychodzeniu ze strefy komfortu i że może czas poszukać innej pracy, bo jakoś długo w swojej siedzę. A ja marzyłam o powrocie do mojej starej, dobrej roboty. Tam było coś stałego, takiego "z poprzedniego życia". Nie cierpię takich wyświechtanych korpogadek.
  • taki-sobie-nick 09.07.19, 21:26
    to mnie bierze nerwica

    Nerwica to lęki, a nie wkurzanie się.

    To są korpogadki? Myślałam, że twórczość coachów. Ale też takich tekstów nie cierpię.
  • snakelilith 09.07.19, 21:33
    taki-sobie-nick napisała:

    > Nerwica to lęki, a nie wkurzanie się.

    Albo jednak wkurzanie się, gdy pochodzi się ze Śląska. smile


  • kiddy 09.07.19, 23:30
    No mój współspacz to korpoludek, więc mnie się to kojarzy z korpo.
  • taki-sobie-nick 10.07.19, 21:19
    OK.
  • fawiarina 10.07.19, 06:33
    W twojej sytuacji to ja bym się w strefie komfortu zagrzebała przy najbliższej sposobności sad
  • kiddy 10.07.19, 09:29
    Mam na koncie tyle ekstremalnych przeżyć od 12 roku życia, że strefę komfortu zamierzam wybudować z betonu zbrojonego 😁 i nie zamierzam jej opuszczać do emerytury. Przed nami i tak dużo stresu, bo za rok syn idzie do szkoły, a to jest wysokofunkcjonujący autysta, więc będzie wesoło 🙄.
  • aerra 09.07.19, 22:46
    Ehem, super, że ci wyszlo, gratulacje i w ogóle, ale serio?
    Wychodźcie ze strefy komfortu i zmieniajcie, zmiany MI wychodzą na plus, więc WY zmieniajcie? Serio, serio?

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • fawiarina 10.07.19, 06:33
    No właśnie ekhem. Też mi to zgrzyta.
  • fredzia098 10.07.19, 00:07
    Cieszę się, że wyszłaś ze strefy komfortu, uwolniłaś swoje emocje i jesteś teraz sobą i swoją osobą.
  • smiechupara 10.07.19, 06:48
    Jakiś czas temu chciałam hmmm wyjść z tej och ech strefy komfortu. Praca fajna, ludzie też płatna też ok, ale ubzfuralo mi się że już za długo w tym samym miejscu, żenudno,ze co jakiś czas trzeba zmienić. Ja te nowa prace znalazłam, wydawało się ok, w tej samej branży, mniej płatna z większą ilością obowiązków. No ale.... Bym wyszła z tej strefy przecież. Ja byłam już o krok od złożenia wypowiedzenia. Na szczęście coś nade mną jeszcze czuwało i zostałam w moim od lat wielu komforciku.Mam święty spokój, lubię to co robię, a jak zechce mi się nowych doznań to i w pracy mogę sobie zorganizować. A najlepiej poza nią.
  • astomi25 10.07.19, 07:23
    Tez nie rozumiem i dadam ze dla mnie wychodzenei ze strefy komfortu, to jeden z bardziej debilnych tekstow.
    W komforcie to sie siedzi jesli sie go ma, nie z niego wychodzi. Bo niby po co? Jesli praca jest dobra, to na hugo ja zmieniac? W imie idei i rozwoju? A za cho.lere! Jestem w tym wieku, ze cenie sobie lojalnosc kolegow i szefowej, atmosfere, godziny pracy itd bardziej niz pare zl wiecej u szefa obok ( u ktorego z pewnoscia trawa jest zielensza! ;-P)

    --
    Der Ossi ist schlau und stellt sich dumm, der Wessi macht es andersrum.
    smile
  • babcia.stefa 10.07.19, 07:52
    >wychodzenei ze strefy komfortu, to jeden z bardziej debilnych tekstow

    Zgadza się. Facet, który użył tego po raz pierwszy w w kontekście innym niż pierwotny (optymalna temperatura), prowadził eksperymenty na szczurach, poza tym był rasistą i wiele jego badań jest z tego powodu bezwartościowych, bo są oparte na mocnych uprzedzeniach.

    Poza tym - to nie działa. Badania mówią coś wręcz przeciwnego niż to, co przybredzają patokołcze. Człowiek funkcjonuje optymalnie (najbardziej wydajnie) właśnie w strefie komfortu, bo nic go nie rozprasza i mu nie przeszkadza.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • babcia.stefa 10.07.19, 07:47
    Rany, co za kołczo-pieprzenie.

    Jeżeli robota jest naprawdę mega super, to się jej nie rzuca, bo szanse na coś jeszcze lepszego są niskie. Więc albo Cię wylali, albo nie była taka mega super.

    Kilkoro z moich znajomych w ostatnich latach zmieniło pracę właśnie na fali idiotyzmów o strefie komfortu i "zbyt wygodnym krześle, z którego trudno wstać" i okazało się, że wymienili pracę, która była bez szału, ale w sumie OK., na absolutny koszmar, musieli jak najszybciej szukać kolejnej, bo w firmie zapowiadającej się na zajefajną był mobbing i niepłacenie pensji. Pracę zmienia się a) jak w obecnej jest naprawdę źle, b) na znacząco, ale to znacząco lepszą, tak pod każdym względem o co najmniej 30%. W przeciwnym razie siedzi się na tyłku, bo można głównie wpaść z deszczu pod rynnę.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • chococaffe 10.07.19, 08:40
    Wyjście ze "strefy komfortu" jest fajne jeżeli mówimy "spróbuję ostrygi chociaż wydaje mi się obrzydliwa". W większości wypadków lepiej jest budować strefę komfortu (strefa komfortu nie oznacza bezwładu w krzywdzącej nas sytuacji)
  • nuzini 10.07.19, 08:05
    Moje życie przez ostatnie kilka lat to same zmiany; zakochałam się, przeprowadził, ale też zmienił miejsce pracy, później z pracodawcą się rozstalam. Teraz mam swoją firmę i remontuje swój lokal, jednocześnie próbować poradzić sobie ze zmieniającą się sytuacja rodzinna (też raczejz pozytywną, ale wymagająca mojego czynnego udziału) i realizacja nowych zamówień i wyzwań
    ... I tak sobie trwam w tych zmianach nieustannych od kilku lat i w pewnym momencie usłyszałam od psychiatry że albo leki albo terapia bo będzie źle. Nie mogę się doczekać okopania we względnej strefie komfortu bo mój mózg robi mi już psikusy w odpowiedzi na nieustanne zmiany. Taki paradoks bo zawsze najgłośniej krzyczałam, że zmiany są super.
    Za rok stabilnego i nudnego życia oddałbym nerkę chyba wink
  • kandyzowana3x 10.07.19, 08:12
    A ja Cie rozumiem. Lubie i nie boje sie zmian. Owszem sa stresujace i whmagajace wysilku, ale dzieki temu mam poczucie rozwoju. Powrot do kraju bedzie dla nas chyba ostatnia zmiana miejsca zamieszkania ( na pewno nie domu smile ze wzgledu na szkole dzieci, ale prace zmieniam regularnie jak tylko czuje, ze przestalam sie uczyc nowych rzeczy i gdzie indziej moge dostac lepszy deal. Roxumiem tez co piszesz o wychodzeniu ze strefy komfortu. Mysle, ze dla roznych ludzi rozne rzeczy sa w zyciu wazne. Dla jednych to wlasnie poczucie komfortu I stabilzacji, inni wybiora zmiany.
  • chococaffe 10.07.19, 08:47
    Ale piszesz zupełnie o czymś innym- szukasz rozwoju i lepszych warunków, ergo zajmujesz się budowaniem strefy komfortu.
  • kandyzowana3x 10.07.19, 08:57
    Strefa komfortu wtym rozumieniu to dla mnie stan gdy jestem juz pewna w swojej pracy, wiemwszystko znam wszystko, mam wypracowana pozycje i poczucie bezpieczenstwa. Peace moge wykonywac z zamknietymi oczami i niewiele mnie zdziwi. Jest ok.
  • klaramara33 10.07.19, 09:36
    Trzeba być realistą. To o czym piszesz przy obecnym bezrobociu wiąże się z małym ryzykiem. Masa ludzi zmienia pracę na lepszą, zakładają firmy l, a to już z różnym skutkiem. Nie ma co naiwnie wierzyć, że wystarczy wprowadzać zmiany, żeby było lepiej. Widziałam zbyt dużo bankrutujących firm.
  • bigzaganiacz 10.07.19, 21:44
    Dziewczyny! Wychodźcie że strefy komfortu


    Porady kolczyni grazyne ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka