Dodaj do ulubionych

Zaprzeczenie ojcostwa po latach - kto winny

10.07.19, 11:24
Małżeństwo trzydziestolatków, dziecko zaraz po ślubie, po 4 latach mąż nabiera podejrzeń czy dziecko jest jego. Bez wiedzy i zgody matki robi badania genetyczne i wychodzi, że nie. Zwraca się do prokuratora z wnioskiem o zaprzeczenie ojcostwa. Prokurator podejmuje sprawę, wnosi pozew do sądu, sąd zarządza badania DNA i rzeczywiście wychodzi, że mąż nie jest ojcem biologicznym dziecka. Sprawa oczywiście trochę trwa i dziecko ma w tym momencie 5 lat. Do tej pory mąż i żona żyją pod jednym dachem bardzo zgodnie, chociaż ostatni rok jest trudniejszy ze względu na toczące się postępowanie. Mimo to małżonkowie próbowali powstrzymać kłótnie i jak na taką sytuację, atmosfera była naprawdę poprawna. Po wyroku sądu mąż oczywiście wnosi o rozwód z winy żony oraz żąda, aby dziecko nie nosiło jego nazwiska. Żona godzi się na to, całość przeprowadzona zostaje w miarę szybko. Z podziałem majątku problemu nie ma, rodzina mieszkała w wynajmowanym mieszkaniu, które mąż natychmiast opuszcza. Wspólnych kredytów czy majątku wypracowanego razem brak. Dziecko ma w tym momencie 6 lat i do tej pory utrzymuje bardzo dobre kontakty ze swoim nie-ojcem. Był to nieformalny warunek matki, żeby rozwód przeprowadzić bez zbędnych problemów. Nie-ojciec w tym czasie nadal spędza czas z dzieckiem, bawił się z nim, odbierał z zerówki, kupuje mu różne rzeczy, łoży na jego utrzymanie - daje na to pieniądze matce. Od razu po rozwodzie były już mąż, jak ręką odjął, informuje matkę dziecka, że więcej się w dawnym domu nie pojawi, z dzieckiem nie chce mieć nic wspólnego i że nic już ich nie łączy. Jak powiedział, tak zrobił. Matka czuje się oszukana, bo były mąż obiecywał, że po rozwodzie podtrzymywał będzie jakiś kontakt z nie-dzieckiem i pomoże jakoś jej finansowo. Miała podstawy, by mu wierzyć, bo jak na uzyskaną wiedzę, zareagował spokojnie, bez awantur i scen. Nie-ojciec czuje się oszukany, że przez tyle lat poświęcał czas, energię i pieniądze nie swojemu dziecku. Dziecko, dzisiaj już 7-letnie, ma nerwice i coś w rodzaju fobii społecznej, nie rozumie co się stało. Dużą rolę w całej sytuacji odegrali dziadkowie - rodzice nie-ojca. Od urodzenia podejrzewali, że dziecko może nie być ich syna (zupełnie inny wygląd oraz fakt, że "mówiło się" o matce dziecka, że przez jakiś czas miała kontakt ze swoim byłym) i na każdym spotkaniu praktycznie namawiali go, na sprawdzenie czy aby na pewno to on jest biologicznym ojcem. Po orzeczeniu rozwodu namawiali nawet syna na jakieś czynności prawne (o ile to możliwe) wobec byłej żony, za poniesione straty, ale on już się na to nie zgodził. Od tego czasu minął mniej więcej rok, nie-ojciec układa sobie życie z nową partnerką, która jest w pierwszym miesiącu ciąży. Wyszło tak, że wszyscy czują się poszkodowani i mają pretensje do innych, najbardziej cierpi dziecko. Domniemany biologiczny ojciec nie do odnalezienia, ktoś mu zapewne doniósł o całej sprawie, więc na wszelki wypadek ślad po nim zaginął. Kto jest najbardziej winny w zaistniałej sytuacji?
Edytor zaawansowany
  • tol8 10.07.19, 11:29
    Najgorsze że alimenty są nie do odzyskania i płacić trzeba nadal

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • mama-ola 10.07.19, 11:30
    tol8 napisała:

    > i płacić trzeba nadal

    Po zaprzeczeniu ojcostwa trzeba nadal płacić?
  • memphis90 10.07.19, 11:43
    Nie, nie trzeba. Kiedyś po uznaniu dziecka trzeba było, ale juz ładnych parę lat temu się to zmieniło.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • mamtrzykoty 11.07.19, 11:18
    To troll.
    Na zaprzeczenie ojcostwa jest tylko pół roku, od narodzin dziecka, wiec cały ten wątek jest wymysłem bez żadnego sensu.
    Jeśli ojciec nie zaprzeczy ojcostwa w ciągu 6 miesięcy, to potem już tego zrobić nie może i żaden prokurator, nawet super znajomy, się tym nie będzie zajmował, bo to nie jest sprawa dla prokuratora.
  • araceli 11.07.19, 11:22
    mamtrzykoty napisała:
    > Na zaprzeczenie ojcostwa jest tylko pół roku, od narodzin dziecka,

    To ciekawe jak Martusi Kaczyńskiej się udało big_grin

    Zaprzeczyś ojcostwu można później - jest to po prostu trudniejsze i wymaga współpracy matki.



    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • sofia_87 11.07.19, 11:44
    Bzdury, prokurator może zawsze wystąpić z takim wnioskiem. Pytanie jeszcze co z tym zrobi sąd
  • arwena_11 11.07.19, 11:51
    Nie od narodzin dziecka tylko od momentu kiedy ktoś się dowiedział się o narodzinach dziecka.
  • rzeniha 11.07.19, 18:11
    Pojęcia nie masz o prawie. Prokurator zawsze może.
  • mama-ola 10.07.19, 11:29
    Winna matka kłamczucha, która utrzymywała w tajemnicy tak ważny fakt.
    Najbardziej szkoda dziecka, ale przecież nie ono pierwsze, nie ostatnie porzucone przez ojca. Samotnych matek są miliony i jakoś sobie radzą z dbaniem o psychikę dziecka/dzieci. To nie musi nikogo przetrącić na całe życie, bez przesady.
  • sylwiam_m 10.07.19, 11:31
    Tusk?

    Co za durne pytanie. Oczywiście, że matka.
  • sylwiam_m 10.07.19, 11:31
    Matka czuje się oszukana - no paradne!
  • rzeniha 10.07.19, 11:59
    Chyba umknął Ci fakt, że ojciec dziecka PO zaprzeczeniu ojcostwa, ale PRZED rozwodem, obiecał matce, że dziecko nadal będzie widywał i pomagał finansowo. Jasne jest, że nie zamierzał tego dotrzymywać i wykorzystał swój wizerunek, jako dobrej i odpowiedzialnej osoby. Rozegrał to na zimno.
  • amast 10.07.19, 12:23
    Czyli matka chciała go wrobić dożywotnio i czuje się oszukana, że się nie dało? Rozumiem taki warunek do momentu uzyskania rozwodu, ale potem to już nie bardzo.
  • bergamotka77 10.07.19, 18:44
    Szukala jelenia, który bedzie wychowywał i lozyl.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • ixiq111 10.07.19, 18:47
    No i, można powiedzieć, znalazła, ale na 6 lat.
    A miało być tak pięknie...
  • sofia_87 10.07.19, 12:23
    Pani wmawiala mu, ze to nie jego dziecko, jako zona przysiegala mu tez wierność...
    Pewnie uznal, ze majac do czynienia z oszustka nie warto być uczciwym
  • saskia44 10.07.19, 13:23
    sofia_87 napisał(a):

    jako zona przysiegala mu tez wierność

    Przysiegala?
  • araceli 10.07.19, 13:28
    saskia44 napisał(a):
    > sofia_87 napisał(a):
    > jako zona przysiegala mu tez wierność
    > Przysiegala?

    Najma jak zwykle jak Filip z konopi wyskakuje, żeby popisać się nieznajomością polskich realiów prawnych.

    Tak - małżeństwa w PL PRAWNIE zobowiązują się do wierności. I niewierność może być powodem rozwodu.



    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • amast 10.07.19, 13:35
    PRAWNIE to się zobowiązują "Świadoma/y praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (imię) i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe". Co im do zgody, szczęścia i trwałości jest potrzebne to sobie same zdefiniują. Widocznie panu do szczęścia brakowało "nie być oszukiwanym".
  • cruella_demon 10.07.19, 13:39
    W konkordatowym to chyba miłość i wierność jeszcze.
  • amast 10.07.19, 13:44
    Ale to już jest ten religijny dodatek, powszechne zakładanie, że wszyscy biorą ślub w kościele to jest tyleż powszechne co niewłaściwe wink
  • araceli 10.07.19, 13:45
    amast napisała:
    > PRAWNIE to się zobowiązują "Świadoma/y praw i obowiązków wynikających z założen
    > ia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (imię) i p
    > rzyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i
    > trwałe". Co im do zgody, szczęścia i trwałości jest potrzebne to sobie same zde
    > finiują. Widocznie panu do szczęścia brakowało "nie być oszukiwanym".


    Kolejna, która postanowiła się popisać... Prawa i obowiązki (wytłuściłam w przysiędze) reguluje Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy - konkretnie DZIAŁ II Prawa i obowiązki małżonków.


    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • amast 10.07.19, 14:03
    No dobrze, masz rację. W kodeksie jest.
    A w praktyce "Świadoma/y praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny (przed chwilą pani naprzeciwko coś o jakimś kodeksie ględziła, nawet nie pamiętam jaki to kodeks i w życiu go na pewno nie będę czytać), uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (imię) i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe (no, tyle mogę zapamiętać)".
    Wiem, że nieznajomość prawa szkodzi, ale to nie zmienia faktu, że z tej formułki WPROST mało który świeżo poślubiony małżonek wywiedzie wierność. Oczywiście wszyscy takie założenie deklarują, ale jak po poście startowym widać - założenia te często są dość teoretyczne. Tak jak i formułka, zarówno cywilna jak i kościelna.
  • arwena_11 10.07.19, 19:11
    przy ślubie konkordatowym, nie wypowiadasz tej cywilnej formułki. Przysięga ślubna w Kościele brzmu tak
    "Ja … (imię) biorę Ciebie… (imię) za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci."
  • araceli 10.07.19, 19:18
    arwena_11 napisała:
    > przy ślubie konkordatowym, nie wypowiadasz tej cywilnej formułki.

    Nie ma żadnego znaczenia jaką formułkę wygłaszasz - podpisujesz papiery i obowiązuje cię polskie prawo.




    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • rozalia_olaboga 10.07.19, 20:02
    Hm, zdrada małżeńska dla normalnie rozumujacego człowieka raczej nie mieści się w kategorii czynienia wszystkiego, aby maznestwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe..
  • arwena_11 10.07.19, 15:47
    No jak ślub kościelny to jak najbardziej
  • maslova 10.07.19, 12:28
    > wykorzystał swój wizerunek, jako dobrej i odpowiedzialnej osoby. Rozegrał to na zimno.

    Dokładnie to samo można powiedzieć o matce.
  • makurokurosek 10.07.19, 13:29
    "Chyba umknął Ci fakt, że ojciec dziecka PO zaprzeczeniu ojcostwa, ale PRZED rozwodem, obiecał matce, że dziecko nadal będzie widywał i pomagał finansowo. Jasne jest, że nie zamierzał tego dotrzymywać i wykorzystał swój wizerunek, jako dobrej i odpowiedzialnej osoby. Rozegrał to na zimno."

    Raczej pan działał na chłodno, a celem było uzyskanie rozwodu z orzeczeniem o winie, co o ile się nie mylę ucina możliwość alimentów na żonę. Facet wykorzystał dziecko, mimo że jest to niemoralne trudno się dziwić, że w ten sposób postanowił to rozegrać.
  • pani-nick 10.07.19, 13:47
    Bo pani nie rozgrywała tego na zimno wcale 🤦‍♀️
    Kim trzeba być, żeby okłamać męża w kwestii ojcostwa? Martą K.?
  • memphis90 10.07.19, 15:23
    A tego, czy mamusia wrobila na zimno czy może krzyżowala palce, że ostateczny mąż jest i ojcem - nie wiemy. Nie każda tępa dzida musi być od razu wyrachowana.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • sofia_87 10.07.19, 15:29
    W obecnych czasach nie trzeba krzyzowac palcow, wystarczy zrobić testy (nawet bez wiedzy meza) i w ciagu tygodnia czy dwoch sprawa jest jasna
  • araceli 10.07.19, 15:31
    memphis90 napisała:
    > A tego, czy mamusia wrobila na zimno czy może krzyżowala palce, że ostateczny m
    > ąż jest i ojcem - nie wiemy. Nie każda tępa dzida musi być od razu wyrachowana.


    A "krzyżowanie palców" to nie jest wyrachowanie?




    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • gama2003 10.07.19, 14:03
    A mamunia na zimno nie rozegrała poważniejszej rzeczy ? Panu się nie dziwię, jest człowiekiem, ma prawo czuć się jak czuje. Dziecka szkoda bardzo., ale pretensje puszczalskiej, że były mąż nie dotrzymał słowa są kuriozalne. A ona czego dotrzymała w tym małżeństwie ? Gdyby nie badania udawałaby dalej. Obrzydliwe babsko z pretensjami.
  • majenkir 10.07.19, 15:10
    rzeniha napisała:
    > Rozegrał to na zimno
    .

    a ona go wrobila w cudzego dzieciaka na bardzo goraco zapewnie? wink


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • katja.katja 10.07.19, 13:47
    Ale że co? Syn ma łeb jak koń po nim, córka też podobna.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bergamotka77 10.07.19, 11:33
    Winna matka. Nie byloby dramatu dziecka gdyby nie kłamała. Sobie może podziękować.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • chicarica 10.07.19, 11:34
    Marta Kaczyńska? big_grin
    Matka czuje się oszukana? Żartujesz, prawda?

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • ninanos 10.07.19, 11:35
    Matka, to ona oszukiwała męża przez lata. Nie-ojciec wymiksował się z bycia tatą, jego prawo, moralnie kiepsko, bo zainteresowanie powinien mu okazywać, w końcu przeżyli razem kilka lat i dla tego dziecka to był jego tata.
    Jednak cała ta sytuacja jest winą matki, nikogo więcej.
  • malgo21 10.07.19, 11:38
    Matka winna, niezaprzeczalnie. Ale trafiła na równego sobie. Można powiedzieć że pod względem wyrachowania dobrali się jak w korcu maku.
    Dziecka bardzo szkoda, został mu jeden rodzic, którego kiedyś oceni bardzo surowo.
  • natalia.nat 10.07.19, 11:40
    Jeżeli pytasz, to jest najbardziej winny, to oczywiście matka.
  • turzyca 10.07.19, 11:41
    Rodzice ojca.



    Że wychowali takiego dupka.

    Bo serio, zostać ojcem to nie sztuka, ojcem być to wyczyn. I jeśli facet przekreśla sześć lat ojcostwa, to jest dupkiem. A ostatni rok robi z niego dupka żołędnego.

    --
    Czajniczek Pana R.
  • 35wcieniu 10.07.19, 11:46
    big_grin Lol.

    Jasne, powinien łożyć na nieswoje dziecko i wychowywać je jak własne, nie zważając na to że byl robiony w konia przez kilka lat big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • 35wcieniu 10.07.19, 11:46
    nie swoje* uncertain

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • ninanos 10.07.19, 11:49
    prawda
    Niektórych ematek logika jest pokrętna, winni rodzice ojca, bo go źle wychowali smile , a rodzice matki już wychowali super córeczkę, która wrabia faceta w ojcostwo.
  • turzyca 10.07.19, 12:01
    Jak to mawiają moi znajomi "jak płacę za mieszkanie, to jest moje, jak płacę za samochód, to jest mój, to dlaczego z dzieckiem miałoby być inaczej, chałupy też sam nie wybudowałem i auta nie złożyłem".
    I to podejście, że moje dziecko jest to, które ja wychowam, sprawdza się perfekt. Najśmieszniej jest jak ludzie komplementują super wziętego chirurga, że syn po nim złote ręce odziedziczył. Fakt, że chłopak jest gwiazdą rodzinnej kliniki, żadne z biologicznych dzieci pana do pięt mu nie sięga. I te układy, że dziecko do ojczyma czy macochy uderzająco podobne i jest ich dumą, widzę nagminnie.

    No a faceta, który z zimną krwią umie porzucić sześciolatka, zwodząc go wcześniej przez 1/3 życia, to ja bym długim kijem nie dotknęła, bo nie ma żadnej gwarancji, że kolejnego dziecka też nie porzuci, deficyty w zakresie nawiązywania więzi już udowodnił.

    --
    Dzenderowy potfur A.D. 1904
  • sofia_87 10.07.19, 12:30
    Ale ten samochod i mieszkanie państwo zdaje się CHCIELI mieć, nikt im tego na sile nie wcisnal, a pan nie chciał być ojcem dla cudzego dziecka.

    A co powiesz o pani, która tyle lat z zimna krwia oszukiwala najblizsza osobe?
  • sofia_87 10.07.19, 12:35
    >>>No a faceta, który z zimną krwią umie porzucić sześciolatka, zwodząc go wcześniej przez 1/3 życia, to ja bym długim >>>kijem nie dotknęła, bo nie ma żadnej gwarancji, że kolejnego dziecka też nie porzuci, deficyty w zakresie >>>nawiązywania więzi już udowodnił

    W rodzinie meza jest pan, który został podobnie wrobiony. Ale tam nie było zaprzeczenia ojcostwa, inne przepisy, pan zrzekl się praw rodzicielskich, placi alimenty, ale kosmetyczne i uwaga jest niemal od dwudziestu lat swietnym mezem dla drugiej zony i wspaniałym ojcem dla dwojki swoich dzieci.
    Pan z watku także nie musi mieć zadnych deficytow oprócz deficytu ochoty bycia jeleniem, czego ja osobiście nie uważam za wade
  • ichi51e 10.07.19, 12:39
    Ktos kto umie zrobic cos takiego dziecku nie moze byc normalny

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 35wcieniu 10.07.19, 12:42
    O matce mówisz? Zgadzam się, trzeba mieć nierówno pod sufitem żeby wmawiać dziecku że jego ojcem jest ktoś inny niż faktycznie jest i nie przewidzieć konsekwencji.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • sofia_87 10.07.19, 12:43
    A pani, która umie przez kilka lat oszukiwać meza jest normalna?
    To jest dziecko pana, nie chce wiec udawac, ze jest inaczej
  • ichi51e 10.07.19, 12:49
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 35wcieniu 10.07.19, 12:50
    Powinien wcześniej, to akurat racja.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • sofia_87 10.07.19, 13:06
    Pan się z tego tak wyplatal aby jak najmniej stracic, nie musiałby tego w ogole robic gdyby nie został w to wplatany, nie slyszalas, ze: "tonący brzytwy się chwyta"?
  • turzyca 10.07.19, 13:29
    No chwilowo to pan na tym zyskał, bo dawną żonę może o alimenty pozwać do końca życia.
    Mógł się wyprowadzić z domu, gdy dziecko miało 4 lata, zerwać kontakt i przeprowadzać resztę zdalnie. Wynik miałby taki sam. To byłoby akceptowalne.
    Utrzymywanie teatru przez JEDNĄ TRZECIĄ życia dziecka, pokaleczenie go tak, że będzie miało problem z dorosłym życiem - to jest nieakceptowalne.

    Przy czym ja nie mówię o stosunku do żony, żony do męża, a ich obydwojga do rodziców, teściów, świerków, szwagrów i kogo jeszcze. Dorośli to dorośli. Ale facet skrzywdził dziecko. Bardzo bardzo poważnie.

    --
    Pani Grzyb tlumaczy
  • araceli 10.07.19, 13:34
    turzyca napisała:
    > No chwilowo to pan na tym zyskał, bo dawną żonę może o alimenty pozwać do końca
    > życia.

    Nie może - przynajmniej w PL.

    > Mógł się wyprowadzić z domu, gdy dziecko miało 4 lata, zerwać kontakt i przepro
    > wadzać resztę zdalnie. Wynik miałby taki sam.

    Z dużym prawdopodobieństwem nie. Nie w polskich realiach prawnych.





    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • sofia_87 10.07.19, 13:35
    Nie sadze aby pan pozywal była zone, sadze raczej, ze nie chce jej nigdy więcej widzieć.
    Nie wiesz czy mialby ten sam wynik, może nie mialby rozwodu z winy zony, może sprawa wciąż by się ciagnela.

    Powtarzam przykład kuzyna meza; wymiksowal się z układu w ciągu kilku godzin, przeprowadzal reszte "zdalnie" i od 20 lat placi na obcego chłopaka.

    A dziecko skrzywdzila matka; skoro sypiala z dwoma w tym samym czasie, to mogla zrobić testy i nie budowac rodziny swojego dziecka na klamstwie
  • smillla 10.07.19, 21:48
    I uwaga: Jak umrze, jego spadek będzie podzielony równo na wszystkie dzieci, więc także to nie jego będzie dziedziczyć, ograbiając prawdziwe potomstwo kuzyna.
  • sofia_87 10.07.19, 22:48
    Nie będzie, w tym momencie ten człowiek nie ma nic. Do podziału byłby rachunek z zakładu pogrzebowego smile
    A jak jego dzieci będą dorosłe to podpisze z nimi umowę dożywocia. Prawnik nie mógł go wymiksowac z chorego ukladu, ale pomógł zabezpieczyc rodzinę
  • 3-mamuska 11.07.19, 11:08
    Przy czym ja nie mówię o stosunku do żony, żony do męża, a ich obydwojga do rodziców, teściów, świerków, szwagrów i kogo jeszcze. Dorośli to dorośli. Ale facet skrzywdził dziecko. Bardzo bardzo poważnie.


    MATKA SKRZYWDZIŁA DZIECKO!!!!
    Mogła nie oszukiwać nie szantażować musisz ze gdyby pan się wyprowadził wcześniej zerwał kontakty i widział jak się rodzice szarpią o rozwód to byłby lepiej?
    I tak facet zachował się w miarę ok bez żadnych awantur.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • amast 10.07.19, 12:45
    W sensie, że matka tego dziecka? Bo ona normalna nie jest. Przyprawia mężowi rogi, z zimną krwią podrzuca małe kukułczę i oczekuje, że pan na luzie do końca życia będzie się zajmował nią i dzieckiem. Winą pana jest to, że za późno wymiksował się w takiego toksycznego układu. Faktycznie powinien po obejrzeniu wyników testów zawinąć się i wyjść jak stał.
  • morekac 10.07.19, 13:09
    podrzuca małe kukułczę i oczekuje, że pan na luzie do końca życia będzie się zajmował nią i dzieckiem.

    Ale matka mogła pielęgnować w sobie przeświadczenie, że to dziecko prawowitego małżonka. Ostatecznie noworodki są podobne do innych noworodków, różnice indywidualne i podobieństwa wychodzą później.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • 35wcieniu 10.07.19, 13:10
    Och, jakie ładne, "pielęgnować w sobie przeświadczenie".
    Zapewne pielęgnowała też w sobie przeświadczenie że sypiając z dwoma w tym samym czasie w gruncie rzeczy zbawia świat, czy coś w tym stylu.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • umi 10.07.19, 12:55
    Jest wyrachowanym materialistą, ktory moze byc nawet troskliwym ojcem, ale tylko na pokaz i tylko jak mu sie oplaca. Jak mu sie przestanie oplacac, bez wahania dziecko porzuci. Tak troche... dobrali sie z ta panią suspicious
  • malgo21 10.07.19, 17:30
    ichi51e napisała:

    > Ktos kto umie zrobic cos takiego dziecku nie moze byc normalny
    >

    Dokładnie. Mam 4 latka w domu i nie mieści mi się w głowie ten długoterminowy plan udawanie tatusia tylko do momentu zrzucenia balastu. Koleś jest psychopatą, a jeśli przypadkiem jest normalny to to mu się na psychice musi kiedyś odbić czkawką.
  • katja.katja 10.07.19, 17:36
    Nie mieści Ci się bo jesteś ograniczoną (nie wszystkie kobiety tak mają, więc zaznaczam) kobietą.
    Kobieta to nie mężczyzna.
    Ma inne podejście do rodzicielstwa choćby z tego względu, że nosi bęben z płodem przez 9 miesięcy i wtedy biją jej w dekielkę regularnie (jeszcze po porodzie włącznie) hormony niedostępne nigdy dla mężczyzn.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 3-mamuska 11.07.19, 11:11
    malgo21 napisała:

    > ichi51e napisała:
    >
    > > Ktos kto umie zrobic cos takiego dziecku nie moze byc normalny
    > >
    >
    > Dokładnie. Mam 4 latka w domu i nie mieści mi się w głowie ten długoterminowy p
    > lan udawanie tatusia tylko do momentu zrzucenia balastu. Koleś jest psychopatą,
    > a jeśli przypadkiem jest normalny to to mu się na psychice musi kiedyś odbić c
    > zkawką.



    Psychopatka to matka która skłamała i oczekiwała ze facet jeszcze będzie jej pomagał finansowo.
    Może do facet nie odszedł na zimno, ale po rozwodzie poczuł taka ulgę ze nie da rady już więcej ich widzieć.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • nangaparbat3 12.07.19, 20:43

    No a faceta, który z zimną krwią umie porzucić sześciolatka, zwodząc go wcześniej przez 1/3 życia, to ja bym długim kijem nie dotknęła, bo nie ma żadnej gwarancji, że kolejnego dziecka też nie porzuci, deficyty w zakresie nawiązywania więzi już udowodnił.

    Amen.
    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • ichi51e 10.07.19, 12:34
    Ale on w ogole nic do tego dziecka nie czul przez te 6lat? Zadnej wiezi nie zbudowal? Udawal? Oklamywal siebie i dziecko? Czy to tak z zemsty perfidnie?
    W pale mi sie nie miesci

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 35wcieniu 10.07.19, 12:38
    Dowiedział się jak dziecko miało 4. Czuć może i czuł ale nie ma żadnego obowiązku bycia ojcem dla obcego dziecka wbrew własnej woli. Jedyna jego wina moim zdaniem to że nie zaniechał kontaktu już wtedy.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • memphis90 10.07.19, 12:51
    No i o to niezaniechanie kontaktu się rozchodzi uncertain Takiego kur.. stwa się dziecku nie robi. 7-8 latek przeżywa stratę rodzica bardziej, niż 4 latek.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • massinga 10.07.19, 12:51
    Mamy wiele przykladow 100% biologicznych ojcow, ktorzy nie przejmuja sie swoimi dziecmi. Co dopiero ktos oszukany. Moze reakcja bylaby inna, gdyby od poczatku wiedzial, ze dziecko nie jest jego. W mojej rodzinie mam przyklad uznania dziecka i zarejstrowania pod swoim nazwiskiem z cala swiadomoscia, ze dziecko jest innego mezczyzny.
  • nangaparbat3 12.07.19, 20:52
    A ja znam facetów (jeden w mojej własnej rodzinie) ojcujących nie swoim dzieciom, którzy te dzieci po prostu kochali. Co prawda jeden (ten z rodziny) wiedział, w co wchodzi, drugi - nie wiem. Nie wyobrażam sobie jednak, że można przestać kochać dziecko tylko dlatego, że dowiedzieliśmy się, że biologicznie nie jest nasze. To po prostu znaczy, że nigdy się go nie kochało.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • umi 10.07.19, 12:52
    Tym sie rozni facet (zwlaszcza kulson) od kobiety suspicious Gdyby bylo na odwrot, malo ktora matka oddalaby dzieciaka ktorego wychowywala od urodzenia, mimo braku pokrewienstwa. Faceci, zwlaszcza klusony, podchodza przedmiotowo, nie liczy sie osoba, tylko stan posiadania. Wiec nie dziciak byl wazny jako osoba, a ego pana. Na tej samej zasadzie takie typy porzucaja wlasne, niepelnosprawne dzieci. Tez ego cierpi, ze sie potomek "nie udal", wiec nalezy uciec i zrobic sobie nowego, zdrowego.
  • araceli 10.07.19, 13:10
    umi napisała:
    > Tym sie rozni facet (zwlaszcza kulson) od kobiety suspicious Gdyby bylo na odwrot,
    > malo ktora matka oddalaby dzieciaka ktorego wychowywala od urodzenia, mimo brak
    > u pokrewienstwa. Faceci, zwlaszcza klusony, podchodza przedmiotowo,

    Porównanie z d..y bo kobiet a rodzi więc wie, że dziecko jest jej. Jakby pani przynieśli dzieciaka po czym po paru latach powiedzieli, że jednak nie jej to miałabyś analogiczną sytuację.




    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • 35wcieniu 10.07.19, 13:12
    Zresztą heloł- były przypadki zamiany noworodków i zadziwiająco często po latach w tych relacjach się czyta "od początku czułam że coś jest nie tak", "ulżyło mi bo zrozumialam dlaczego nie było między nami więzi" itd.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • umi 10.07.19, 13:19
    No nie, nie kazda rodzina tak reaguje. Owszem, sa kulsonowate - dokladnie takie, jak ten facet. Byla kiedys glosna spraa zamiany jednej z blizniaczek z pary. Obie rodziny dostaly milionowe odszkodowania. I wszyscy zainteresowani zgodnie stwierdzili, ze woleliby nigdy nie poznac prawdy.
    Masz tez ten ostatni przyklad - ludziom wszczepili dziecko niesamowicie niepelnosprawne, nie bedace dzieckiem matki. I ona tego dziecka mimo wszystko nie porzucila, co wiecej, robila wszysko, by tym dzieckiem si zajac. I nadal sie zajmuje z tego, co wiem (ojciec zreszta tez). Naprawde nie widac roznicy? Sa ludzie zdolni do uczuci wyzszych (i jednak wiecej wsrod tychludiz jest kobiet) i sa takie kulsony, jak ten typ ze startera.
  • araceli 10.07.19, 13:23
    umi napisała:
    > I wszyscy zainteresowani zgodnie
    > stwierdzili, ze woleliby nigdy nie poznac prawdy.

    No właśnie. Ciężko ogarnąć dlaczego?





    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • umi 10.07.19, 13:29
    Dlatego, ze te dzieci sie nie pozbieraly na dluzsza mete po tych rewelacjach. Z całej trojki, z tego, co pamitam, tylko jedna z tych dziewczyn skonczyla jakas normalna szkole i zalozyla rodzine. Reszta byla rozbita i miala jakies problemy ze soba. Nikomu nie chodzilo o moje najmojsze geny. Rodzice zwyczajnie matrwili sie o dobro dzieci. Tu facet mial w dudzie dobro dziecka. W ogole to dziecko mial w dudzie, bo jest egoistą. Czyli na ojca zupelnie sie nei nadaje. I tak, to jest wina jego rodzicow. Bo akurat wychowanie czlowieka na czlowieka, a nei egoistyczngeo g..noja, to bylo ich zadanie.
  • araceli 10.07.19, 13:32
    umi napisała:
    > Dlatego, ze te dzieci sie nie pozbieraly na dluzsza mete po tych rewelacjach.

    No ale dlaczego Umi. Użyj mózgu. Przecież wg. ciebie to takie NIC - co za różnica, czy łączyły ich więzy biologiczne czy nie! Nic się nie stało przecież...

    Oni się nie "pozbierali" a pan z tego przykładu miał zapitalać jako "ojciec" z uśmiechem na ustach?




    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • umi 10.07.19, 13:36
    Dzieci sie nie pozbieraly! Dzieci. Bo sie czuly rozerwane na dwie pary rodzicow. A rodzice nie umieli im pomoc poskladac sie do kupy. Nie widzisz roznicy? Tam rodzice woleliby wychowywac nie swoje dziecko (oni sie nie zamienili tymi dziecmi, tylko dzieci mialy kontakt z biologicznymi rodzicami, mieszkajac u dotychczasowych) byle tylko to dziecko mialo szczesliwe, udane zycie, a nie szarpalo sie dowaidujac w wieku nastu lat, ze nie jest spokrewnione z mama i tata, a myslalo, ze jest.

    Tu facet zrobil dokladnie na odwrot - wpedzil dziecko w problemy psychiczne, bo on nie chcial takiego nie spokrewnionego dziecka.
  • araceli 10.07.19, 13:39
    umi napisała:
    > Dzieci sie nie pozbieraly! Dzieci.

    DOROSŁE dzieci. DOROSŁE.

    Dlaczego dorosłe dziecko zrywa kontakt z rodzicem, który okazał się niebiologiczny, skoro tyle lat był przez niego wychowywany? Dlaczego nie może sobie z tym poradzić?



    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • umi 10.07.19, 13:42
    Ale tam nikt nie zerwal kontaktu z niebiologicznymi rodzicami! A dzieci nie mogly pozbierac sie nastolenie.
    Tyle, ze tu nie chodzi o reakcje dzieci, tylko rodzicow. Rozumiesz - rodzice zamienionych dzieci vs ojciec nie swojeg odziecka. Chodzi o to, jak zareagowaly obie grupy. Pierwsza wolala wybrac dobro dzieci, nie swoje. Druga (ten facet ze startera) wybral swoja dude i w tej dudzie mial dziecko.
  • araceli 10.07.19, 13:54
    umi napisała:
    > Ale tam nikt nie zerwal kontaktu z niebiologicznymi rodzicami!

    Zerwała - niebiologiczna córka.




    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • umi 10.07.19, 14:06
    Faktycznie, masz racje, doczytalam. Ale to dziewczyna uciekla, nie rodzice sie jej pozbyli. Po prostu nie mogla sie pozbierac. Dziecko ma prawo do takiej reakcji, bo zburzyl mu sie caly swiat. Poza tym to jednak dzieci wymagaja opieki od rodzicow, nie na odwrot (przynajmniej poki rodzic nie jest stary i zniedoleznialy). To jest cos innego, niz gdyby to oni jej nie chcieli. Oni jej wlasnie szukali.
  • araceli 10.07.19, 14:27
    umi napisała:
    > Faktycznie, masz racje, doczytalam. Ale to dziewczyna uciekla, nie rodzice sie
    > jej pozbyli. Po prostu nie mogla sie pozbierac. Dziecko ma prawo do takiej reak
    > cji, bo zburzyl mu sie caly swiat.

    Ona była dorosła i nie udźwignęła emocji związanych z dowiedzeniem się, że nie jest biologicznie spokrewniona z ludźmi, którzy ją wychowali. Nie tobie i nie mnie oceniać. Jedni potrafią sobie z tym poradzić inni nie.




    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • umi 10.07.19, 14:49
    I porownujesz nastolatke, ktora sie dowiedziala, ze ja zamienili, z doroslym, teoretycznie dojrzalym, skoro chcial brac odpowiedzialnosc za dziecko i rodzine facetem?
  • araceli 10.07.19, 14:51
    umi napisała:
    > I porownujesz nastolatke

    18lat miała jak się dowiedziała. Dorosła kobieta. LATA później dalej nie chciała mieć nic wspólnego z NIEBIOLOGICZNYMI rodzicami.

    Niebiologicznymi - świta coś?

    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • katja.katja 10.07.19, 14:58
    Za swoje dziecko - słowo klucz Kochana. Nie od parady wszelkie ośrodki adopcyjne stawiają parom dużo wyższe wymagania niż ktokolwiek wymaga od biologicznych rodziców.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 3-mamuska 11.07.19, 11:28
    umi napisała:

    > Ale tam nikt nie zerwal kontaktu z niebiologicznymi rodzicami! A dzieci nie mog
    > ly pozbierac sie nastolenie.
    > Tyle, ze tu nie chodzi o reakcje dzieci, tylko rodzicow. Rozumiesz - rodzice za
    > mienionych dzieci vs ojciec nie swojeg odziecka. Chodzi o to, jak zareagowaly o
    > bie grupy. Pierwsza wolala wybrac dobro dzieci, nie swoje. Druga (ten facet ze
    > startera) wybral swoja dude i w tej dudzie mial dziecko.


    Bzdura wybrali swoje dobro, nie chcieli dziecka biologicznego którego nie wychowali bo byłby zapewne problemy gorsze niż normalnie z nastolatkami. Bo inaczej było wychowane.
    Odrzucili własne dziecko w imię cudzego nie wiadomo czy to akurat nie to wpłynęło tak na dzieci.
    Czy dzieci biologiczne nie czuły się odrzucone.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 3-mamuska 11.07.19, 11:19
    Tam rodzice woleliby wychowywac nie swoje dziecko (oni sie nie zamienili tymi dziecmi, tylko dzieci mialy kontakt z biologicznymi rodzicami, mieszkajac u dotychczasowych) byle tylko to dziecko mialo szczesliwe, udane zycie, a nie szarpalo sie dowaidujac w wieku nastu lat, ze nie jest spokrewnione z mama i tata, a myslalo, ze jest.

    Może tu tkwi błąd może powinni się wymienić po zapoznaniu się.
    Może wtedy łatwiej by to przeszły.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 3-mamuska 11.07.19, 11:16
    umi napisała:

    > Dlatego, ze te dzieci sie nie pozbieraly na dluzsza mete po tych rewelacjach. Z
    > całej trojki, z tego, co pamitam, tylko jedna z tych dziewczyn skonczyla jakas
    > normalna szkole i zalozyla rodzine. Reszta byla rozbita i miala jakies problem
    > y ze soba. Nikomu nie chodzilo o moje najmojsze geny. Rodzice zwyczajnie matrwi
    > li sie o dobro dzieci. Tu facet mial w dudzie dobro dziecka. W ogole to dziecko
    > mial w dudzie, bo jest egoistą. Czyli na ojca zupelnie sie nei nadaje. I tak,
    > to jest wina jego rodzicow. Bo akurat wychowanie czlowieka na czlowieka, a nei
    > egoistyczngeo g..noja, to bylo ich zadanie.



    Ciekawe czy się nie pozbierały czy tez nigdy by tych szkół
    Nie skończyły.
    Skoro miały takich kochających rodziców jednych i drugich i takich którzy ich nie porzucili, wiec trudno mówić ze to akurat miało wpływ na dzieci i ich szkoły.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 35wcieniu 10.07.19, 13:25
    Kulsonowate rodziny? Boże, z tym nawet nie ma co dyskutowac, Ty naprawdę myślisz że wiesz co ludzie mogą czuć w takiej sytuacji big_grin
    A ten "ostatni przyklad", który podajesz - cóż, kobieta walczy w sądzie o 3 mln odszkodowania. Wg prawa dziecko jest jej, co ma niby z nim zrobić?

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • sofia_87 10.07.19, 13:39
    W obu przypadkach chodzilo o blad lekarzy, a nie o zdrade i kłamstwo najbliższej osoby.

    W drugim przykładzie dziecko było biologicznie meza pani, nie wiemy jak by postąpili gdyby było dla obojga obce genetycznie
  • 35wcieniu 10.07.19, 13:45
    A i tak walczy o 3 mln odszkodowania.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • umi 10.07.19, 13:48
    Jak Ci dziecko przez blad szpitala nie skonczy studiow, nie ulozy sobei zycia i bedzie potrzebowalo opieki psychologicznej czy psychiatrycznej, to nie zawalczysz o srodki, zeby mu to zapewnic? Za 3 mln to sie mozna leczyc całkiem długo, nawet bez pracy.
  • 35wcieniu 10.07.19, 13:57
    No, jak "Ci" dziecko... A to nie jej dziecko. Walczy o odszkodowanie za błąd przy in vitro, za to że urodziła nie swoje dziecko, za to że zarodek powstał nie z tej komórki z której powinien, a nie za to że dziecko jest chore. Chociaż oczywiście w tej sytuacji pieniądze i tak wyda na dziecko, bo nie ma wyjścia.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • umi 10.07.19, 14:07
    Ale tego dziecka nie porzucila. I pieniadze z odszkodowania wyda wlasnei na nie. To jest zupenie inne podejscie. Ten ojciec ze startera zostawilby je na pastwe instytucji kiedy tylko dowiedzialby sie prawdy.
  • 35wcieniu 10.07.19, 14:13
    big_grin big_grin big_grin Co Ty bierzesz? big_grin Ale odloty, masakra.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • umi 10.07.19, 14:35
    Ale z czym odloty? Ze babka wychowuje nie spokrewnione, niepelnosprawne dziecko i nie zrzekla sie praw rodzicielskich??? Gdzie tu odloty?
  • katja.katja 10.07.19, 14:15
    Ciekawe czy gdyby miała (niestety tego wyboru ją pozbawiono) wybór - oddaje tamto felerne dziecko i wtedy dostaje swoje ciekawe czy zrezygnowałabym z tego z honorem zostawiając cherlawe cudze potomstwo. Dla tej kobiety to musi być horror.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • umi 10.07.19, 13:46
    Ale nawet jesli matak byla nieuczciwa, to nie bylo nieuczciwe dziecko. Pomysl, ze sa dzieci-przestepcy, dzieci wykolejone, dzieci mocno zaburzone. I rodzice nadal te dzieci kochaja, nawet kiedy te dzieci krzywdza innych, czy w wyniku choroby krzywdza ich. Jest to dla nich trudne, maja czesto dosyc, ale te dzieci kochaja. Tutaj jedyna "wina" dziecka bylo to, ze dostalo nie ten zestaw genow, co powinno. Dlatego wybacz, ale ja nei widze, zeby ten facet w ogole to dziecko kiedykolwiek kochal. Kochal wlasne ego. Wypada meic zone i najlepiej syna. No wiec mial. Kiedy warunek zostal nei spelniony (nie te geny), to dziecko kopnal w tylek. To nie jest kochanie dziecka, to jest nabycie rasowego psa, bo wszyscy maja i chce sie pokazac, ze ja tez. Jak zdechnie, to sie kupi nowego, bez zalu. Jak sie okaze niezgodny z wzorcem, to zwracamy hodowli i bez zalu kupujemy nastepnego.
  • sofia_87 10.07.19, 14:05
    Skoro nie ma znaczenia jakie geny ma dziecko, to rozumiem, ze Ty po porodzie wzielas albo weźmiesz (nie znam twojej sytuacji) obojętnie które dziecko, pierwsze lepsze, bo przecież geny nie sa ważne.
    Z jakiegoś powody osoby, które nie mogą mieć dzieci staja na rzesach aby je jednak mieć zamiast po prostu adoptować. Pan chciał mieć normalna rodzine i własne dziecko, a może w ogole nie chciał malzenstwa z tamta pania, tylko zwiazal się z nia ze względu na dziecko
  • umi 10.07.19, 14:10
    Swoje obowiazkowo, a jakby mi sie w pakiecie trafilo inne, nie spokrewnione i bede je wychowywac x lat, to tez bedzie moje. Czlowiek to nie tylko geny. Jakby dzieciak iles tam lat mowil do Ciebie mamo, wycigal łapki, biegal z kazdym problemem, robil laurki na dzien matki i co tam jeszcze robia dzieci, a potem nagle powiedzieliby Ci, ze genetycznie nie jest spokrewniony z Toba, to co? Wywalisz, bo nie te geny? To juz wspolny czas, relacja i to ze dla niego jestes mama, sie nie liczy?
  • katja.katja 10.07.19, 14:13
    Natury nie oszukasz, a jak już to z trudem.
    Te wszystkie adopcyjne dzieci dobrych rodziców adopcyjnych, które mimo to nierzadko rozpaczliwie szukały kontaktu z biologicznymi rodzicami - patusami i rodzeństwem jeśli to istniało.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 3-mamuska 11.07.19, 11:24
    umi napisała:

    > Swoje obowiazkowo, a jakby mi sie w pakiecie trafilo inne, nie spokrewnione i b
    > ede je wychowywac x lat, to tez bedzie moje. Czlowiek to nie tylko geny. Jakby
    > dzieciak iles tam lat mowil do Ciebie mamo, wycigal łapki, biegal z kazdym prob
    > lemem, robil laurki na dzien matki i co tam jeszcze robia dzieci, a potem nagle
    > powiedzieliby Ci, ze genetycznie nie jest spokrewniony z Toba, to co? Wywalisz
    > , bo nie te geny? To juz wspolny czas, relacja i to ze dla niego jestes mama, s
    > ie nie liczy?

    Myślisz pojęcia większość czasu ojciec jest wymiksowany z życia dziecka przez prace, nie wierze w takie super więź z dzieckiem. Jak w opisanym poście startowym.
    Owszem robił co do niego należało.
    Ale może od dawna nie czuł tego co powinien tym bardziej ze rodzic już wczesnej zasiali ziarnko niepewności.
    I tak ze odbyło się to wszystko po ludzku to jestem w szoku.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • cruella_demon 10.07.19, 14:11
    Dokładnie i jakie są afery jak klinika pomyli zarodki albo jajeczka. W ostatnim wątku na ten temat rodzice oddali dzieci i domagają się odszkodowania.
  • memphis90 10.07.19, 15:26
    >zadziwiająco często po latach w tych relacjach >się czyta "od początku czułam że coś jest nie >tak",
    To jest racjonalizowanie, bo takie stwierdzenie pada już po fakcie.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • umi 10.07.19, 13:15
    Jak kobiecie zamienia w szpitalu, to juz nie bedzie jej i nie bedzie tego wiedziala, wiec porownanie nie jest z d.. Wcale by nie bylo po latach analogicznej sytuacji, takie sytuacje byly i rodzice (oboje, a wiec i matki i ojcowie nie kulsony) przyznawali wtedy, ze woleli, by to sie nigdy nie wydalo. Te matki w dudzie mialy material genetyczny, chodzilo im o dobro dzieci, ktore po takich rewelacjach czuly sie rozbite na dwie rodziny.
  • araceli 10.07.19, 13:18
    umi napisała:
    > Jak kobiecie zamienia

    ZAMIENIĄ. Nie podrzucą obce.




    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • umi 10.07.19, 13:21
    Jak zamienia i zabiora własne, to jeszcze gorzej. Bo wiesz, ze gdzies jest twoje genetyczne. I od razu włącza Ci sie instynkt, ze moze je głodza i zamykaja w piwnicy, i wypadałoby to drugie tez przy sobie miec. Wiec to jeszcze gorsza sytuacja.
  • nangaparbat3 12.07.19, 20:54
    Własnie.
    Była taka historia u nas, matki nie chciały "naprawienia" pomyłki, ojcowie stanowczo żądali, źle się to wszystko skończyło (zamienienie dzieci zgodnie z genami).

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • arwena_11 10.07.19, 15:57
    Jest jedna różnica- taka matka wie OD POCZĄTKU, że dziecko nie jest jej. Dlatego podejmuje świadomą decyzję.

    Gdyby ten facet usłyszał na początki "kochanie puściłam się z X w tym samym czasie co z tobą, jestem w ciąży i w sumie nie wiem czy dziecko jest twoje czy X" - to miałby szansę na podjęcie ŚWIADOMEJ decyzji czy chce znać prawdę co do ojcostwa i czy jak już ją pozna - chce być tatusiem obcego dziecka.

    I to nie jest to samo co porzucenie swojego dziecka.
  • 3-mamuska 11.07.19, 11:14
    umi napisała:

    > Tym sie rozni facet (zwlaszcza kulson) od kobiety suspicious Gdyby bylo na odwrot,
    > malo ktora matka oddalaby dzieciaka ktorego wychowywala od urodzenia, mimo brak
    > u pokrewienstwa.
    Bzdura naczęściej przy zamianie dzieci w szpitalu i dowiedzeniu się po latach ,rodzice próbują odzyskać biologiczne dzieci oddając te które wychowały.




    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • jowita771 12.07.19, 09:22
    ichi51e napisała:

    > Ale on w ogole nic do tego dziecka nie czul przez te 6lat? Zadnej wiezi nie zbu
    > dowal?

    Otóż to! Wyobraźcie sobie, że nagle okazuje się, że ktoś Wam podmienił dziecko w szpitalu i dowiadujecie się, że to, które wychowujecie, nie jest Wasze. Czy przestajecie kochać to dziecko?

    --
    pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda
    a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem dla węża /moofka/
  • malgo21 10.07.19, 17:24
    35wcieniu napisał(a):

    > big_grin Lol.
    >
    > Jasne, powinien łożyć na nieswoje dziecko i wychowywać je jak własne, nie zważa
    > jąc na to że byl robiony w konia przez kilka lat big_grin
    >

    Jego robili w konia przez 4 lata, a on dziecko robił w balona udając tatusia przez kolejne dwa lata, żeby mieć łatwy rozwód.
  • katja.katja 10.07.19, 17:26
    Miał udawać tatusia przez kolejne 10 lat? Wtedy byłoby ok?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 3-mamuska 11.07.19, 11:34
    malgo21 napisała:

    > 35wcieniu napisał(a):
    >
    > > big_grin Lol.
    > >
    > > Jasne, powinien łożyć na nieswoje dziecko i wychowywać je jak własne, nie
    > zważa
    > > jąc na to że byl robiony w konia przez kilka lat big_grin
    > >
    >
    > Jego robili w konia przez 4 lata, a on dziecko robił w balona udając tatusia pr
    > zez kolejne dwa lata, żeby mieć łatwy rozwód.


    Ale to wciąż wina matki, wymusiła na nim takie zachowanie, bo myślała ze coś ugra.
    A facet może właśnie ze względu na dziecko chciał to przeprowadzić sprawnie i bez darcia szat.
    Mógł odejść od razu zrobić dzika awanturę odsunąć się od nich już w monecie wniesienia o postępowanie o zaprzeczenia ojcostwa. I myśle ze tak było, i jego stosunki z dzieckiem nie były aż takie super po odkryciu prawdy.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • malgo21 11.07.19, 14:57
    Wiadomo, wina żony a jak nie żony to rodziców że wychowali dupka. Jeszcze gdzieś czytałam że adwokat mu polecił ten fortel z udawaniem ojca przez 2 lata. Zawsze znajdzie się winny.
    Kto by pomyślał żeby dorosłego faceta rozliczać z jego własnych decyzji?
  • arwena_11 12.07.19, 11:42
    Ty chyba nie czytałaś głównego postu. To żona wymogła szantażem takie zachowanie - w zamian za szybki rozwód z jej winą.

    Jak mówimy o winie rodziców- to przede wszystkim żony - bo wychowali puszczalską kłamczuchę.
  • malgo21 12.07.19, 12:43
    Czytam, czytam, tylko bez nabożnego stosunku do portek. O winie pani już się wypowiedziałam. Nie kupuję tylko usprawiedliwiania pana tym że ktoś go zmusił do zgrywania tatusia przed dzieckiem które od początku planował porzucić.
    Ale może dlatego że nie widzę tej sprawy jako batalii między dorosłymi, kto kogo bardziej wystrychnął na dudka, tylko oceniam z perspektywy dziecka. A ono ma tam najbardziej przesrane. Matka kłamie od początku, a ojciec pogrywa przez 2 lata żeby się szybciej uwolnić od bękarta. Mógł od początku postawić sprawę jasno.


    I tyle, żadne "a jej wina bardziej" nie zmieni że facet też się zachował jak złamas. Nie wiem jak wy ale ja bym nie chciała być na miejscu tej nowej narzeczonej.
  • kaka-llina 10.07.19, 11:48
    turzyca zgadzam sie z tobą....
  • czarniejszaalineczka 10.07.19, 11:54
    10/10

    --
    "Emocje, ciepło, tęsknota... wtf? Facet to nie kot, nie trzeba miziac. "
  • sofia_87 10.07.19, 12:27
    Zastanow się raczej nad rodzicami pani, w końcu wychowali kusona.
    Pan nie chciał po prostu być ojcem dla cudzego dziecka, zdarza się. On chciał mieć prawdziwa rodzine i własne dziecko, ma taka szanse, ale tylko z daleka od pani. Ostatni rok pokazal, ze pan jest "wyuczalny" zrozumial, ze z oszustka da się wygrac wyłącznie grając większego oszusta. Dla mnie okoliczności go usprawiedliwiaja
  • gama2003 10.07.19, 14:18
    Dla mnie też. I fakt, że jest to sytuacja z gatunku maksymalnych emocji i nikt nie wie co by zrobił. Teoretycznie to można sobie napisać wszystko.
    Już widzę, że gdyby sytuacja cudem biologicznym była odwrotna - to ematki spokojnie alimentowalyby nie swoje dziecko itd. Utrzymywały kontakty z niewiernym. Akurat. Kobieta ma instynkt, może i faktycznie trudniej byłoby jej odrzucić dziecko.
    Ale nie jest to niemożliwe. Facetowi runął cały świat, niejeden by poszedł dyndać na gałęzi itd. A ten zawalczył jak umiał. Nieidealnie. Może i niemoralnie.
    Żal dzieciaka, przeogromnie. Ale jak matka mogła być podła, to czemu mocniej ocenia się nie - ojca ?
    Może i nawet chciał pierwotnie zachować kontakty z dzieckiem. Ale nie potrafił. Wydaje mi się, bo na szczęście teoretyzuję, że nie potrafiłabym na jego miejscu zachować się inaczej. Nie umiałabym być rodzicem dla tego dziecka po tym wszystkim.
  • umi 10.07.19, 14:39
    Biedny mis. A dziecko to co? Nie wybieralo sobei rodzicow. Chcialabys Ty byc takim dzieckiem? Nikt mu nie kazde utrzymywac kontaktu z niewierna. Ani nawet placic na nei swoje dziecko. Tylko NIE PORZUAC go. Tzn., jeśli to dziecko na prawde kocha. Bo jesli na to robic na pokaz, dla ludzi (bo mu np. kaszmirska uswiadomi, ze bedzie mial "zła opinie"), to niech sie stleni i nie pcha dziecku na oczy.
  • gama2003 10.07.19, 17:14
    Nie chciałabym być tym dzieckiem. Ale i tym facetem też nie, jednakowo bardzo nie. Teoretyzujesz. Bo w idealnym świecie pan by zachował to ojcostwo. Ale takiego świata nie ma, tą sytuację stworzyła matka dziecka, nikt inny. Płaci za nią dziecko i facet. Matka dziecka jest odpowiedzialna za piekło emocjonalne swojego dziecka. Facet zrobił to, co niestety większość osób w jego sytuacji. To nie film, to czyjeś życie. Trauma, zawód, zdrada i wieloletnie kłamstwo. Mało kto, nie w bajkach, wziąłby to na klatę.
    A idealistycznie można pana oskarżać, jak tak mógł. Nie sadzę by myślał o tym dziecku bez cierpienia. Ale nie potrafi inaczej. A pretensje byłej są obrzydliwe.
  • rosapulchra-0 11.07.19, 05:11
    Bardzo mądra wypowiedz. Zgadzam się z każdym słowem.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • biala_adelajda 11.07.19, 08:13
    Ale, ale. Ten człowiek nie zniknął z życia dziecka zaraz po tym, gdy się dowiedział. Może i nie mógł sobie z tym poradzić (ok). Ale on jeszcze przez 2 lata za pomocą tego dziecka rozgrywał byłą żonę. Nie rozumiem jak tak łatwo można go z tego rozgrzeszać.

    --
    pomagam.pl/kasiakuzma
  • arwena_11 11.07.19, 08:16
    To ex żona rozgrywała. To ona postawiała taki warunek i miała w d.... swoje dziecko i jego psychikę. Facet zagrał kartami jakie dała mu ex.
  • gama2003 11.07.19, 10:38
    Tak samo myślę. On dopasował reguły gry do osoby, już znał ją z najgorszej strony. Miała go za mięczaka i liczyła dokładnie na to, że miłość do dziecka wystarczy by nim dalej manipulowała. Może i był miękki, nie wierzę, że ten czas był sielanką w ich domu. Facet mógł stwardnieć, mógł działać według rad adwokata. Mógł zwyczajnie nie wyrabiać psychicznie i odliczać czas do rozwodu. To nie była idiotka a wyrachowana cwaniara. I myślę, że teraz robi wszystko by dzieciak traumę zapamiętał jako winę taty. Współczuję czasu, kiedy pozna fakty.
  • biala_adelajda 11.07.19, 11:01
    No tak, wystarczy, że to rada adwokata i wszystko jest ok. Powtarzam, facet podjął świadomą grę z matką kosztem dziecka.

    --
    pomagam.pl/kasiakuzma
  • sofia_87 11.07.19, 11:11
    Fakt, ale pamiętaj, że on tylko podjął grę, zaczęła matka
  • gama2003 11.07.19, 11:40
    Tak, powinien być altruistą. Wybaczyć niewiernej, zostać w rodzinie i żyć długo i szczęśliwie. W zasadzie przez zasiedzenie powinien nie poczuć nic po poznaniu prawdy, wszak dotąd była sielanka i żal przerywać.
    Uważam, że nikt by tak nie zrobił. Żadna z teoretyzujących tu osób też. Wymaga się od tego faceta niemożliwego. Niestety, ale kobieta zbiera co posiała i jeszcze przed nią konfrontacja z dorosłym kiedyś synem. Ciekawe co powie i zrobi jak pozna fakty. Komu wybaczy, kogo zrozumie ?
  • biala_adelajda 11.07.19, 12:30
    Jeśli nic nie czuł do dziecka, które przez 4 lata uważał za swoje, to powinien OD RAZU uciąć z nim kontakt, kiedy dziecko było młodsze i mniej rozumiało, a nie bawić się jego uczuciami jeszcze przez kilka lat.

    --
    pomagam.pl/kasiakuzma
  • arwena_11 11.07.19, 13:17
    No właśnie nie uważał za swoje. Miał podejrzenia i jego rodzice też mieli. Jak się okazuje - słusznie.
  • biala_adelajda 11.07.19, 13:42
    No więc mógł uciąć kontakt od razu.

    --
    pomagam.pl/kasiakuzma
  • ola5488 11.07.19, 13:44
    biala_adelajda napisała:

    > No więc mógł uciąć kontakt od razu.
    >

    No nie - matka dziecka postawiła ,,warunek" - szantażując go. Jaka matka mści się na partnerze nie patrząc na uczucia dziecka?
  • ixiq111 11.07.19, 14:00
    Gdyby to zrobił w sądzie babsko z adwokatem zrobiłoby z niego mielonkę, bo formalnie porzucił żonę i dziecko, zostawił bez środków do życia itp. Rozwód by się przeciągał latami, sąd by jemu "przyklepał" winę i bulił by dalej.

    Kontakt uciął po dwóch latach - dał pani czas na ogarnięcie tematu, również w kwestii relacji z dzieckiem. Miała szansę, ale jej nie wykorzystała. W końcu to jej powinno najbardziej zależeć, żeby krzywdę syna zminimalizować.

    Mogła go zaszantażować: wyprowadź się, ale do końca rozwodu widujesz się z synem i wytłumaczymy mu co się stało i zmieniło. Kontakt może wygasłby mniej boleśnie.
    Ale pani: nie, ma być jak ja chcę, i już.
    I wyszło jak wyszło.
  • biala_adelajda 11.07.19, 14:33
    > Gdyby to zrobił w sądzie babsko z adwokatem zrobiłoby z niego mielonkę, bo formalnie porzucił żonę i dziecko, zostawił bez środków do życia itp. Rozwód by się przeciągał latami, sąd by jemu "przyklepał" winę i bulił by dalej.

    Bzdura. Miał badania, z których wynikało, że nie jest ojcem dziecka.

    --
    pomagam.pl/kasiakuzma
  • katja.katja 11.07.19, 14:39
    Aby takie badania były ważne dla sądu trzeba je zrobić oficjalnie tj. przejść całą procedurę, wniosek o badania itd.
    Prywatne badanie DNA sąd może odrzucić.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • biala_adelajda 11.07.19, 15:00
    I myślisz, że w badaniach zleconych przez sąd wyszłoby co innego?

    --
    pomagam.pl/kasiakuzma
  • ola5488 11.07.19, 14:41
    biala_adelajda napisała:

    > Bzdura. Miał badania, z których wynikało, że nie jest ojcem dziecka.
    >

    Ale mógłby płacić dalej alimenty na żonę. Taka nieprzyjemna sprawa rozwodowa mogłaby ciągnąć się latami, na co wskazują osoby znające takie przypadki zawodowo.
  • biala_adelajda 11.07.19, 14:59
    Tak się składa, że ja też znam takie przypadki zawodowo. Pan ryzykowałby zachowując się przyzwoicie względem dziecka. Co nie zmienia faktu, że zachowałby się przyzwoicie.

    --
    pomagam.pl/kasiakuzma
  • ola5488 11.07.19, 15:06
    biala_adelajda napisała:

    > Tak się składa, że ja też znam takie przypadki zawodowo. Pan ryzykowałby zachow
    > ując się przyzwoicie względem dziecka. Co nie zmienia faktu, że zachowałby się
    > przyzwoicie.
    >

    Rozumiem, ludzie są różni i pewnie po każdej ze stron dyskusji można przytoczyć odpowiednie przypadki popierające tezę. Zgadzamy się, że pan sporo by ryzykował.

    Ja próbuję zwrócić uwagę na coś innego - nie można oceniać czyjegoś cierpienia, odporności psychicznej pod kątem poświęcenia się dla obcego dziecka. Być może widok dziecka sprawiał panu za każdym razem ból, powodował wściekłość na myśl o kłamstwach żony. Nie podejmuję się oceniać, co pan powinien zrobić, a czego nie. Natomiast wyraźnie widzę, że winę za późniejszy dramat dziecka i cierpienie ponosi właśnie matka - która szantażując partnera nie wzięła pod uwagę (lub zbagatelizowała) możliwość wyrządzenia większej krzywdy własnego dziecka.
  • biala_adelajda 11.07.19, 15:29
    > Ja próbuję zwrócić uwagę na coś innego - nie można oceniać czyjegoś cierpienia, odporności psychicznej pod kątem poświęcenia się dla obcego dziecka. Być może widok dziecka sprawiał panu za każdym razem ból, powodował wściekłość na myśl o kłamstwach żony.

    Ależ ja wierzę, że pan cierpiał. Wierzę, że sobie nie radził z tą sytuacją. I wcale nie wymagam jakiegoś bohaterstwa. Ale ja tu widzę człowieka, który cynicznie zagrał dzieckiem dla osiągnięcia celu.

    --
    pomagam.pl/kasiakuzma
  • ola5488 11.07.19, 15:32
    biala_adelajda napisała:

    >
    > Ależ ja wierzę, że pan cierpiał. Wierzę, że sobie nie radził z tą sytuacją. I w
    > cale nie wymagam jakiegoś bohaterstwa. Ale ja tu widzę człowieka, który cyniczn
    > ie zagrał dzieckiem dla osiągnięcia celu.
    >

    Rozumiem, ja widzę kogoś, kto nie udźwignął sytuacji - emocjonalnie, psychicznie. Jak było w rzeczywistości, to wie tylko ten omawiany tutaj pan. I w takiej sytuacji poświęcenie swojej przyszłości (ułożenia sobie życia) dla obcego dziecka jest bardzo trudne, wymaga ogromnego wysiłku i chęci. Nie oceniam braku tego poświęcenia jako czegoś godnego potępienia.
    Ale znowu rozbijamy się o założenia - Ty widzisz przede wszystkim cynizm, ja człowieka przygniecionego bólem i sytuacją.
  • 3-mamuska 11.07.19, 17:23
    Ależ ja wierzę, że pan cierpiał. Wierzę, że sobie nie radził z tą sytuacją. I wcale nie wymagam jakiegoś bohaterstwa. Ale ja tu widzę człowieka, który cynicznie zagrał dzieckiem dla osiągnięcia celu.

    A mamusia nie zagrała cynicznie szantażując męża ze ma dziecko widywać do rozwodu.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • sofia_87 11.07.19, 15:13
    Fakt, ale tez za taka "przyzwoitość" placilby do końca zycia
  • ixiq111 11.07.19, 14:56
    To nie świadczy o jego WYŁĄCZNEJ winie, jeśli chodzi o rozpad małżeństwa.
    Pani mogła kombinować:
    - przemoc ekonomiczną - wyprowadził się o zostawił ja i dziecko bez środków do życia (dobro dziecka!)
    - kłamać, że wcześniej wiedział, że dziecko nie jego i się zgodził, a teraz mu się odwidziało - znowu dobro dziecka - pan podła szuja - swoja drogę baba głupia, że od początku tak nie zagrała, to by panu skomplikowało sprawę
    - prowokować kłótnie, awantury, wzywać policję, założyć niebieską kartę - kolejny problem dla pana
    - bardzo podupaść na zdrowiu - dla sądu kolejny argument na "nie" dla rozwodu
    - popaść w niedostatek - wiadomo
  • biala_adelajda 11.07.19, 15:20
    > To nie świadczy o jego WYŁĄCZNEJ winie
    Ano wprost nie świadczy. Odnosiłam się do bzdur o porzuceniu nieswojego dziecka. Pani mogła kombinować, ale z zadnym podanym przez Ciebie argumentów nic by nie wykombinowała.

    --
    pomagam.pl/kasiakuzma
  • ixiq111 11.07.19, 16:10
    Tego nie wiadomo. Może coś by zyskała.
    Na 100% przeciągnęłaby rozwód w czasie.
  • sofia_87 11.07.19, 15:02
    Miał, ale pani i tak mogla latami blokować rozwod, sad mogl tez nie dac rozwodu z wyłącznej winy pani. Scenariusze sa rozne. Jeśli po latach walki dostaliby rozwod z winy obojga, to pani z pewnoscia zazadalaby alimentów.
    Reasumujac; pan wyszedłby z takiego rozwodu po kilku latach zmaltretowany psychicznie i materialnie oraz (jeśli rozwod nie bylby jednak z wyłącznej winy pani) jeszcze z zasadzonymi alimentami. Mialby 40 na karku, debet na koncie i pasożyta, który okradałby go co miesiąc oraz tak zniszczona wiare w ludzi, ze zbieralby się do kupy kilka lat. Być może stracilby sznase na normalny związek, własne dziecko.
    Postapil tak jak musial, ma sznase jeszcze poukladac swoje zycie. Dziecko tez miałoby taka szanse jakby matka na początku pzeprosila i zgodzila się na bezproblemowy rozwod
  • araceli 11.07.19, 16:08
    biala_adelajda napisała:
    > Bzdura. Miał badania, z których wynikało, że nie jest ojcem dziecka.

    Prywatne badania nic dla sądu nie znaczą. Sąd kieruje się przede wszystkim "dobrem dziecka" i w przypadku gdy biologicznego ojca nie ma na horyzoncie może nawet z pełną świadomością odrzucić zaprzeczenie ojcostwa.



    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • biala_adelajda 11.07.19, 19:20
    Oczywiście, że znaczą. W postępowaniu o zaprzeczenie ojcostwa można przeprowadzać wszystkie możliwe dowody, w tym z zeznań świadków, z dokumentów itd. Opinia sporządzona poza sądem ma moc dowodową dokumentu prywatnego, czyli słabszą niż opinia biegłego w procesie. Ale nie wyklucza zlecenia przeprowadzenia badania w trakcie procesu. Proces, taki jak w poscie startowym, wszczyna prokurator (dla ojca jest już po terminie), a zatem podmiot profesjonalny, który wie co robić. Skoro pan miał już wyniki badań, było oczywiste, że ojcem nie jest i twierdzenie, że ktoś zarzucilby mu porzucenie kobiety z dzieckiem jest od czapy. To po pierwsze. Po drugie - postępowanie w sprawie o rozwód to inne postępowanie. W tym przypadku przeprowadzone po zakończeniu postępowania o zaprzeczenie ojcostwa, a zatem w tym postępowaniu nikt nie zajmował się opinią prywatną, bo podstawą orzekania był pierwszy wyrok.

    --
    pomagam.pl/kasiakuzma
  • araceli 11.07.19, 19:31
    biala_adelajda napisała:
    > Oczywiście, że znaczą.

    Prywatne testy nie znaczą. Sąd zleca własne badania o ile mężczyzna uprawdopodobni fakt, że dziecko może nie być jego. Prywatny test nie jest nic wart bo przecież mógł stanowić porównanie dziecka z losowym mężczyzną.


    Naprawdę - po co wypowiadasz się w temacie o którym nie masz pojęcia?


    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • biala_adelajda 11.07.19, 21:53
    A myślisz, że na czym polega uprawdopodobnienie?

    --
    pomagam.pl/kasiakuzma
  • marisol25 12.07.19, 08:39
    gama2003 napisała:

    > Tak, powinien być altruistą. Wybaczyć niewiernej, zostać w rodzinie i żyć długo
    > i szczęśliwie. W zasadzie przez zasiedzenie powinien nie poczuć nic po poznani
    > u prawdy, wszak dotąd była sielanka i żal przerywać.
    > Uważam, że nikt by tak nie zrobił. Żadna z teoretyzujących tu osób też. Wymaga
    > się od tego faceta niemożliwego. Niestety, ale kobieta zbiera co posiała i jesz
    > cze przed nią konfrontacja z dorosłym kiedyś synem. Ciekawe co powie i zrobi ja
    > k pozna fakty. Komu wybaczy, kogo zrozumie ?

    Wypowiadaj się za siebie. Na świecie oprócz szuj i cwaniakow istnieją też ludzie, którzy mają wykształcone uczucia wyższe. I nie rozpatrują wszystkiego w kategoriach potencjalnych zysków i strat.
    Baba okazała się świnia ale facet jest menda na tym samym poziomie. Ja bym ją ze swojego życia wykreślila natomiast nie dałabym odczuć małemu dziecku że okazało się wybrakowana zabawka z nie tym co trzeba zestawem genów.
    Mam słuszne wrażenie, że wypowiadają się tu podstarzale panie, których złapanie misiaczka i rozmnozenie, jest jedynym życiowym sukcesem. W razie kopniecia w zad albo pojawienia się konkurencji w postaci dziecka poza małżeńskiego ich świat runie. Pluja więc jadem, gryzą i za wszelką cenę starałyby się wygryzc konkurencję. Szkoda tylko, że jeśli trafiły y na sucz podobna sobie to byłoby mega grubo 😂😂
  • sofia_87 12.07.19, 09:17
    Nie mam wątpliwości, że była jakaś normalna kobieta, która trafiła na taką sucz jak Ty.
    Ale zauwaz, że sucz, która próbuje wtrącać się w życie cudzej rodziny zrobi dokładnie tyle na ile jej pan pozwoli, jeśli da alimenty i pokażę drzwi ponieważ troszczy się o rodzinę, to sucz może sobie knuc i macic ile tylko chce. Najwyżej żona oskarży ja o stalking smile
    Ja ewentualnego rozwodu się nie obawiam, poradzę sobie nawet bez alimentów moje dzieci zylyby na takim poziomie jak obecnie.
    Pojawienia się obcego dziecka nie przewiduje, mąż o tym wie, ja nie zamierzam pozwolić aby cudze błędy komplikowaly moje życie.
    Zdarza się i tak, ale my z mężem rozmawialiśmy o tym przed ślubem, zgadzamy się w tej kwestii. Wiem też, że maz nie zaakceptowalby kukulczego jaja
  • marisol25 12.07.19, 09:36
    sofia_87 napisał(a):

    > Nie mam wątpliwości, że była jakaś normalna kobieta, która trafiła na taką sucz
    > jak Ty.
    > Ale zauwaz, że sucz, która próbuje wtrącać się w życie cudzej rodziny zrobi dok
    > ładnie tyle na ile jej pan pozwoli, jeśli da alimenty i pokażę drzwi ponieważ
    > troszczy się o rodzinę, to sucz może sobie knuc i macic ile tylko chce. Najwyże
    > j żona oskarży ja o stalking smile

    Wiedziałam że potencjał twojego mozdzku jest tak ograniczony, że usadzi mnie w roli eksi. Sorry złotko ja mam dziecko z facetem który je kocha i nie ma u nas eksiow i neksiow.
    Natomiast będę zawsze stawać w obronie dzieci krzywdzonych przez takie suki jak ty.
    Powtórzę jeszcze raz, mało wiesz o uprzyjemnianiu życia takim osobnikom jak ty dlatego bredzisz coś o stalkingu. No tylko tyle byłaś w stanie wydumac 😂😂
    Pan ładnie i grzecznie by się wywiązał że swoich obowiązków a psychiczna neksia miałaby skierowanko na badania jakby się za bardzo wtracala i rzucała


    > Ja ewentualnego rozwodu się nie obawiam, poradzę sobie nawet bez alimentów moje
    > dzieci zylyby na takim poziomie jak obecnie.
    > Pojawienia się obcego dziecka nie przewiduje, mąż o tym wie, ja nie zamierzam p
    > ozwolić aby cudze błędy komplikowaly moje życie.
    > Zdarza się i tak, ale my z mężem rozmawialiśmy o tym przed ślubem, zgadzamy si
    > ę w tej kwestii. Wiem też, że maz nie zaakceptowalby kukulczego jaja

    Hahaha.ten strach wyczuwam nawet przez net, znaczy trafiłam w 10 😉
    Twój mąż mając obok taka wariatke, może obiecać co chce. Życie życiem natomiast xddd
  • sofia_87 12.07.19, 10:39
    Sądzę po poziomie Twoich emocji zakładam, że albo jesteś niechcianym dzieckiem album matka takiego. Ewentualnie pochodzisz z głębokiej patologii gdyż w normalnych środowiskach rzucania wulgaryzmami w czysto teoretycznej dyskusji raczej nie jest często spotykane. Radzilabym Ci wizytę u dobrego psychiatry, z tym poziomem frustracji możesz stać się niebezpieczna dla otoczenia.
    Kolejne sprostowanie; ja żadnych dzieci nie krzywdze, poslubilam bezdzietnego kawalera gdyż na macoche się nie nadaje.
    Niezależnie od tego ile wiem, a pewnie wiem mało gdyż w odróżnieniu od Ciebie nie jestem psychopatkasmile, to każda rzecz da się nagrać czy sfilmowac, z każdą taka rzeczą można iść na poficjalnym, do prokuratury czy do Uwagi, aby otoczenie psychopatki miało świadomość z czym mają do czynienia. Można też zatrudnić ochronę osobista i mamy kolejnych świadków smile
    A wreszcie można wyjechać na inną polkule nie zostawiając adresu, a alimenty płacić via zaufana kancelaria prawna smile
    Pan zrobiłby to na co miałby ochotę, neksia nie musiałby się rzucać, poinformowałby tylko wcześniej męża, że ma wybór; rodzina albo efekt wpadki, a reszta rozgrywalaby się poza nią smile
    Jakby każda next utrudniająca kontakty kierowano by na badania, to psychiatrzy nie zajmowaliby się niczym innym.
    Ty masz źle w głowie skoro wymyślasz takie bajeczki. A za dreczenie cudzej rodziny to sama byś trafiła ale do więzienia albo w objęcia smutnych panów smile

    Źle wyczuwasz, ja nie mam powodów do obaw. A wariatka to ma obok Twoj mąż, choć wątpię czy on w ogóle istnieje.
    To nie były obietnice, znaliśmy się 4 lata przed ślubem, rozmawialiśmy i ustalaliśmy priorytety, z racji zawodu męża także na podstawie konkretnych przykładow.
  • marisol25 13.07.19, 08:25
    sofia_87 napisał(a):

    > Sądzę po poziomie Twoich emocji zakładam, że albo jesteś niechcianym dzieckiem
    > album matka takiego. Ewentualnie pochodzisz z głębokiej patologii gdyż w normal
    > nych środowiskach rzucania wulgaryzmami w czysto teoretycznej dyskusji raczej
    > nie jest często spotykane. Radzilabym Ci wizytę u dobrego psychiatry, z tym po
    > ziomem frustracji możesz stać się niebezpieczna dla otoczenia.

    Sądząc po poziomie piany toczącej ci się z pyska, trafiłam absolutnie nie tylko w 10 ale i w 100.
    Proby obrażenia mojej rodziny i mnie samej nie robią na mnie wrażenia bo wiem, że mam do czynienia z forumowym psychicznie chorym trollem
    Pochodze z normalnej, pełnej rodziny i taka tworzę z ojcem swojego dziecka. Natomiast emocje wywołują u mnie zawsze chore baby, które nie zawahaja się skrzywdzić dziecka. A twoja zajadlosc, z jaką atakujesz to dziecko w wątku, oraz twoje opinie na temat ewentualnego nieslubnego dziecka, wskazują że podchodzisz z głębokiej patologii, złapałas jakiegoś dzidka i to jedyne co ci się udało.
    > Kolejne sprostowanie; ja żadnych dzieci nie krzywdze, poslubilam bezdzietnego
    > kawalera gdyż na macoche się nie nadaje.
    > Niezależnie od tego ile wiem, a pewnie wiem mało gdyż w odróżnieniu od Ciebie n
    > ie jestem psychopatkasmile, to każda rzecz da się nagrać czy sfilmowac, z każdą ta
    > ka rzeczą można iść na poficjalnym, do prokuratury czy do Uwagi, aby otoczenie
    > psychopatki miało świadomość z czym mają do czynienia. Można też zatrudnić och
    > ronę osobista i mamy kolejnych świadków smile

    Dalej nie rozumiesz, jak typowa Psychopatka 😂Brnie w jakiś śmieszny stalking kiedy w ogóle nie miałam tego na myśli. Ale twoj prymitywny tok myślenia nie jest w stanie zrozumieć że są dużo bardziej wyrafinowane sposoby aby psychicznie chora neksie nauczyć rozumu.
    > A wreszcie można wyjechać na inną polkule nie zostawiając adresu, a alimenty pł
    > acić via zaufana kancelaria prawna smile
    > Pan zrobiłby to na co miałby ochotę, neksia nie musiałby się rzucać, poinformow
    > ałby tylko wcześniej męża, że ma wybór; rodzina albo efekt wpadki, a reszta roz
    > grywalaby się poza nią smile

    Fajnie, że dbalabys o to aby ojciec odcinal się od biologicznego dziecka. Dlatego jesteś suka i Psychopatka ale tego nie pojmiesz dalej. Masz jednakowoż problem bo od zobowiązań nie da się uciec jeśli ktoś jest konsekwentny.
    > Jakby każda next utrudniająca kontakty kierowano by na badania, to psychiatrzy
    > nie zajmowaliby się niczym innym.
    > Ty masz źle w głowie skoro wymyślasz takie bajeczki. A za dreczenie cudzej rod
    > ziny to sama byś trafiła ale do więzienia albo w objęcia smutnych panów smile

    Chore bajeczki to ty wymyślasz.piszesz tak okropne rzeczy że zastanawiam się czy nie zgłosić tego gdzieś. Całe elaboraty jak krzywdzic biologiczne dzieci. Nadajesz się do leczenia.
    >
    > Źle wyczuwasz, ja nie mam powodów do obaw. A wariatka to ma obok Twoj mąż, choć
    > wątpię czy on w ogóle istnieje.
    > To nie były obietnice, znaliśmy się 4 lata przed ślubem, rozmawialiśmy i ustala
    > liśmy priorytety, z racji zawodu męża także na podstawie konkretnych przykładow

    Ma u boku wariatke twój mąż, a z każdym kolejnym wpisem bardziej się obawiam - bo powinien być świadomy kto ewentualnie wychowuje dzieci. To co wypisujesz na temat biologicznych dzieci w tym wątku, nadaje się do kuratora, może powinnaś zostać objęta jakąś opieka.
    A że karma wraca, to jestem pewna, że doczekasz się jej w końcu xdd
    BTW nie pisz do mnie więcej patologio, tfu uu
    > .
  • sofia_87 13.07.19, 10:38
    Sadzac po Twoim slownictwie pochodzisz z bardzo głębokiej patologii i wciąż w niej tkwisz , tylko dziecka szkoda (o ile je masz ) bo wychowasz je na wulgarnego prostaka jakimi sama jesteś.

    Jakby jakaś kobieta będąc next miała nieszczęście trafić na coś takiego jak Ty na swojej drodze, to jej mąż a Twoj eks na kolanach by ją przepraszal, że zadal się z czyms takim jak Ty i byłoby gotowy na wszystko abyś tylko nie zniszczyła jego rodziny z normalna kobieta.
    Nie umiesz zrozumieć, że next nie musi utrudniać kontaktów, może zwyczajnie dać panu wybór - rodzina czy efekt wpadki, a człowieka nie da się zmusić do miłości ani do kontaktów żadnymi, chocby najbardziej wyrafinowanym sposobami, jedyne do czego możesz zmusić to do płacenia alimentów.

    Twoja wulgarnosc i prostactwo sprawia, że Ty się nadajesz do leczenia. Możesz to nawet zgłosić, pokazując swój post wskazujący na ewidentne problemy psychiczne.

    A mój mąż zna moje poglądy od czasów narzeczenstwa, ma takie same, nie zaakceptowalby dziecka ze zdrady.

    Fakt, karma wraca, patrząc na to czym jesteś, to nie tylko kotu smile na Twoj widok smile
    Prędzej Ty się doczekasz, że Twoj Seba wymieni Cię na kobietę na jakimś tam poziomie wink
  • arwena_11 11.07.19, 11:58
    Facet grał o resztę swojego życia. Kiedy miał sobie układać życie? Za 10 lat? Po wyczerpującym psychicznie rozwodzie?. Miał odpuścić rozwód z orzeczeniem o winie i potem płacić ex alimenty "bo się jej pogorszył status majątkowy"?
    Jaka normalna kobieta czekałaby na faceta 10 lat, żeby mieć z nim rodzinę? Jaka by się zgodziła na niepewność i wiszący nad głową miecz w postaci niezrównoważonej ex?
  • biala_adelajda 11.07.19, 12:48
    Gdyby zgodził się na rozwód bez orzekania o winie, to ewentualne alimenty przysługiwałyby byłej żonie, tylko gdyby znalazła się w NIEDOSTATKU (to nie to samo, co "pogorszenie sytuacji majątkowej), i tylko przez 5 lat lub do zawarcia nowego związku małżeńskiego przez panią.

    --
    pomagam.pl/kasiakuzma
  • arwena_11 11.07.19, 13:04
    Ale dlaczego miałby w ogóle płacić puszczalskiej? Doskonale rozumiem, dlaczego chciał mieć rozwód z orzeczeniem o winie.

    Poza tym "niedostatek" jest to bardzo nieprecyzyjne określenie. Dla każdego oznacza to co innego i nigdy nie wiesz, co sąd uzna za "niedostatek". Poza tym sąd w pewnych przypadkach może wydłużyć okres tych 5 lat.
    Niech ex ma wypadek i nie będzie mogła pracować. Wtedy sąd może kazać facetowi płacić dopóki ona nie będzie mogła się sama utrzymywać - czyli np do końca życia.
  • cruella_demon 11.07.19, 13:08
    Widocznie miał przesłanki, że oszustka i złodziejka pierwsze co zrobi, zacznie go doić.
    Nie dziwię się, że chciał się zabezpieczyć. Jak ktoś cię okradnie, to nie zapraszasz go po tym do domu, bo mu nie ufasz.
  • arwena_11 11.07.19, 13:16
    Dokładnie. Z takimi osobami zrywa się wszystkie łączące więzy.
  • ixiq111 11.07.19, 13:31
    Wiesz co, mam takie dziwne wrażenie, że facet miał do wyboru:
    1/ być jeszcze około 20 lat dojony na maxa przez mamuśkę + dziecko (dla dobra dziecka i przy okazji matki)
    2/ zerwać wszelkie relacje - pozbyć się oszustki z życia raz na zawsze

    Matka mogła w tym czasie (miała na to 2 lata):
    3/ wyjaśnić dziecku, że to nie jest jego tata i przygotować na rozstanie

    Pani sobie zapewne wykombinowała, że:
    4/ Zatrzyma go, bo przecież on nie odejdzie, tzn. "nie zrobi tego dziecku"

    Facet wiedział, że jeżeli nadal będzie utrzymywał kontakty z dzieckiem = kontakty z jego matką na jej oszukańczych zasadach + dojenie ile się da + pogrywanie synem (jak tylko się zobaczy, że mu zależy na kontaktach) = brak realnie możliwości ułożenia sobie życia bez owej pani w tle.

    Można to było inaczej rozegrać, gdyby pani kierowała się dobrem swojego dziecka, a nie kombinowała jak faceta bardziej wydymać, alba za wszelką cenę zatrzymać przy sobie. Syna miała w doopie, był dla niej środkiem do osiągnięcia celu.
  • araceli 11.07.19, 13:40
    ixiq111 napisała:
    > Matka mogła w tym czasie (miała na to 2 lata):
    > 3/ wyjaśnić dziecku, że to nie jest jego tata i przygotować na rozstanie
    >
    > Pani sobie zapewne wykombinowała, że:
    > 4/ Zatrzyma go, bo przecież on nie odejdzie, tzn. "nie zrobi tego dziecku"

    Dokładnie tak.


    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • ola5488 11.07.19, 13:41
    ixiq111 napisała:

    > Można to było inaczej rozegrać, gdyby pani kierowała się dobrem swojego dziecka
    > , a nie kombinowała jak faceta bardziej wydymać, alba za wszelką cenę zatrzymać
    > przy sobie. Syna miała w doopie, był dla niej środkiem do osiągnięcia celu.

    Znowu się podpiszę, też tak to widzę.
  • 3-mamuska 11.07.19, 17:30
    cruella_demon napisała:

    > Widocznie miał przesłanki, że oszustka i złodziejka pierwsze co zrobi, zacznie
    > go doić.
    > Nie dziwię się, że chciał się zabezpieczyć. Jak ktoś cię okradnie, to nie zapra
    > szasz go po tym do domu, bo mu nie ufasz.


    Miał ,bo pani nie chciała aby tylko się opiekował dzieckiem ,chciała żeby ja wspierał finansowo wiec myśle ze zupełnie odjechała.
    Pani nie zależało zupełnie o uczucia dziecka , bo po badaniach można to zrobić bez problemowo.
    Dać rozwód nie stawiać warunków położyć uszy po sobie.
    A pani nie ,zupełnie nie widziała swojej winy. Bo wielce pokrzywdzona i rozczarowana brakiem pomocy finansowej.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • biala_adelajda 11.07.19, 13:47
    > Ale dlaczego miałby w ogóle płacić puszczalskiej?
    Pojecie niedostatku nie jest przez ustawodawcę sprecyzowane, ale jest multum orzeczeń i ugruntowane poglądy doktryny i orzecznictwa. Nie wygląda, by w ogóle musiał cokolwiek płacić byłej żonie. A mógł się za to zachować przyzwoicie. Względem dziecka, które nie zawiniło.

    --
    pomagam.pl/kasiakuzma
  • ola5488 11.07.19, 13:48
    biala_adelajda napisała:

    > Pojecie niedostatku nie jest przez ustawodawcę sprecyzowane, ale jest multum or
    > zeczeń i ugruntowane poglądy doktryny i orzecznictwa. Nie wygląda, by w ogóle m
    > usiał cokolwiek płacić byłej żonie. A mógł się za to zachować przyzwoicie. Wzgl
    > ędem dziecka, które nie zawiniło.

    I za to "nie wygląda, by w ogóle musiał płacić byłej żonie" powinien postawić na szali własne życie i możliwość ułożenia sobie go w przyszłości?
  • droch 11.07.19, 14:00
    Doświadczenie pokazuje, że do zasądzenia alimentów wystarczy kontuzja ręki...
  • araceli 11.07.19, 14:10
    biala_adelajda napisała:
    > Pojecie niedostatku nie jest przez ustawodawcę sprecyzowane,

    Powiedz to Kaziowi Marcinkiewiczowi big_grin




    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • cruella_demon 11.07.19, 15:27
    No właśnie, Kazio to całkiem niezły przykład.
    Wystarczyłoby, że trafiłby na taką nawiedzoną, nienawidzącą wszystkich mężczyzn sędzię, do tego pograłaby płaczącym z głodu dzieckiem i buliłby jak nic.
  • katja.katja 11.07.19, 14:28
    Wiele dzieci "nie zawiniło" i wychowują je ubogie, samotne matki. Czy to znaczy, że przypadkowi ludzie np. ja lub Ty, którzy są w lepszej sytuacji materialnej mają na nie płacić? Mają pieniądze, prawda? A tamto dziecko nie ma i wszak "też temu nie zawiniło".


    --
    Nie dam się wygasić!
  • arwena_11 12.07.19, 11:52
    Obie doskonale wiemy, że u nas nie ma precedensów i sąd może ale nie musi brać wyroku innego sądu pod uwagę. Do tego znam sytuacje, gdzie toczyły się identyczne sprawy i w każdej wyrok był inny ( a dokumenty itd identyczne )
  • 3-mamuska 11.07.19, 11:48
    To ex żona rozgrywała. To ona postawiała taki warunek i miała w d.... swoje dziecko i jego psychikę. Facet zagrał kartami jakie dała mu ex.

    gama2003 napisała:

    > Tak samo myślę. On dopasował reguły gry do osoby, już znał ją z najgorszej stro
    > ny. Miała go za mięczaka i liczyła dokładnie na to, że miłość do dziecka wystar
    > czy by nim dalej manipulowała. Może i był miękki, nie wierzę, że ten czas był s
    > ielanką w ich domu. Facet mógł stwardnieć, mógł działać według rad adwokata. Mó
    > gł zwyczajnie nie wyrabiać psychicznie i odliczać czas do rozwodu. To nie była
    > idiotka a wyrachowana cwaniara. I myślę, że teraz robi wszystko by dzieciak tra
    > umę zapamiętał jako winę taty. Współczuję czasu, kiedy pozna fakty.


    Dokaldnie matka jakoś nie dbała o psychikę dziecka.

    Może facet kochał dziecko ale podejście ex żony i jej dalsza manipulacja skutecznie zabiła w nim resztkę uczuć.
    I już dalej nie umiał być ojcem. Może te 2-3 lata próbował ale w końcu uznał ze dłużej nie da rady.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • malgo21 12.07.19, 12:48
    biala_adelajda napisała:

    > Ale, ale. Ten człowiek nie zniknął z życia dziecka zaraz po tym, gdy się dowied
    > ział. Może i nie mógł sobie z tym poradzić (ok). Ale on jeszcze przez 2 lata za
    > pomocą tego dziecka rozgrywał byłą żonę. Nie rozumiem jak tak łatwo można go z
    > tego rozgrzeszać.
    >

    Ja się dziwię że sąd tak łatwo klepnął zaprzeczenie ojcostwa w tej sytuacji: facet wie że to nie jego dziecko, ale zachowuje się nadal jak ojciec. Ojca biologicznego nie ma. Dziwna sytuacja.
  • arwena_11 12.07.19, 12:56
    Zaprzeczenie ojcostwa było gdy dziecko miało 4 lata. Potem była sprawa rozwodowa.
  • 3-mamuska 11.07.19, 11:41
    umi napisała:

    > Biedny mis. A dziecko to co? Nie wybieralo sobei rodzicow. Chcialabys Ty byc ta
    > kim dzieckiem? Nikt mu nie kazde utrzymywac kontaktu z niewierna. Ani nawet pla
    > cic na nei swoje dziecko. Tylko NIE PORZUAC go. Tzn., jeśli to dziecko na prawd
    > e kocha. Bo jesli na to robic na pokaz, dla ludzi (bo mu np. kaszmirska uswiado
    > mi, ze bedzie mial "zła opinie"), to niech sie stleni i nie pcha dziecku na ocz
    > y.

    On tez nie wybrał sobie dziecka ,matka taka drogę wybrała. Żaden biedny.
    Dziecka szkód przeogromnie każdy to podkreśla.
    Jednak nie ma co obwinić faceta ze nie umiał utrzymać więzi po takim oszustwie.





    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • malgo21 12.07.19, 12:49
    Umiał, umiał i to latami, ale tylko wtedy kiedy mu się to opłacało.
  • arwena_11 12.07.19, 12:55
    Nie masz pojęcia czy była więź między ojcem a dzieckiem. Nie każde poprawne zachowanie jest równe więzi.
  • malgo21 12.07.19, 16:13
    Wiem to co przeczytałam w wątku głównym, tobie też polecam trzymanie się faktów a nie dopisywanie historii do tezy.
  • ichi51e 12.07.19, 16:22
    No nie bylo to chyba dla kazdego jasne

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 3-mamuska 12.07.19, 20:27
    malgo21 napisała:

    > Umiał, umiał i to latami, ale tylko wtedy kiedy mu się to opłacało.

    A może próbował ale dłużej nie dla rady.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • malgo21 13.07.19, 01:48
    Jeśli już uderzamy w rzewne tony to matka też pewnie nie umiała inaczej, może nawet nie przypuszczała że dziecko jest exa a nie męża, chlip.

    O wiele lepiej jak się spojrzy na fakty, a fakty są takie że ona wrobila faceta w dziecko, a on nim przez 2 lata grał bo tak mu się opłacało.
  • malgo21 10.07.19, 17:28
    sofia_87 napisał(a):

    > Zastanow się raczej nad rodzicami pani, w końcu wychowali kusona.
    > Pan nie chciał po prostu być ojcem dla cudzego dziecka, zdarza się. On chciał m
    > ieć prawdziwa rodzine i własne dziecko, ma taka szanse, ale tylko z daleka od p
    > ani. Ostatni rok pokazal, ze pan jest "wyuczalny" zrozumial, ze z oszustka da s
    > ię wygrac wyłącznie grając większego oszusta. Dla mnie okoliczności go usprawie
    > dliwiaja

    Zobacz na timing. Kiedy okazało się że dziecko nie jest jego miało 4 lata. On przez kolejne dwa lata robił dziecku wodę z mózgu tylko po to żeby potem zerwać kontakt,jak już się wymiksował z ojcostwa.
    Wyrachowany bardziej niż matka. Na miejscu nowej narzeczonej mocno bym przemyślała czy to dobry materiał na ojca.
  • sofia_87 10.07.19, 17:39
    Taki był warunek pani; godzila się na bezproblemowy rozwod o ile pan będzie utrzymywal kontakt z dzieckiem
  • malgo21 11.07.19, 15:02
    Szkoda że go nie nagrała jak tatusiuje dziecku o którym wie że nie jest jego, sąd mógłby wziąć to pod uwagę i nie uwolniłby go od "bekarta". Pan okazał się w ogólnym rozrachunku być tym bardziej przebiegłym, wyprowadził w pole sąd, panią i przede wszystkim dziecko.
  • 3-mamuska 11.07.19, 17:42
    malgo21 napisała:

    > Szkoda że go nie nagrała jak tatusiuje dziecku o którym wie że nie jest jego, s
    > ąd mógłby wziąć to pod uwagę i nie uwolniłby go od "bekarta". Pan okazał się w
    > ogólnym rozrachunku być tym bardziej przebiegłym, wyprowadził w pole sąd, panią
    > i przede wszystkim dziecko.


    Może to tastusiowanie wcale nie było takie super i nie było co nagrywać.
    Może dlatego pan tez kłamał.

    To pani okłamywała własne dziecko patrząc mu w oczy.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • milka_milka 10.07.19, 22:56
    turzyca napisała:

    > Rodzice ojca.
    >
    >
    >
    > Że wychowali takiego dupka.
    >
    > Bo serio, zostać ojcem to nie sztuka, ojcem być to wyczyn. I jeśli facet przekr
    > eśla sześć lat ojcostwa, to jest dupkiem. A ostatni rok robi z niego dupka żołę
    > dnego.
    >

    Zgadzam się. Facet 5 lat kochał dziecko, uważał za swoje, wychowywał, i nagle co? Odwidziało mu się? Dziecko z dnia na dzień stało się obce. Jakim trzeba być bezdusznym draniem, żeby tak postąpić z dzieckiem???


    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • 3-mamuska 11.07.19, 11:51
    milka_milka napisała:

    > turzyca napisała:
    >
    > > Rodzice ojca.
    > >
    > >
    > >
    > > Że wychowali takiego dupka.
    > >
    > > Bo serio, zostać ojcem to nie sztuka, ojcem być to wyczyn. I jeśli facet
    > przekr
    > > eśla sześć lat ojcostwa, to jest dupkiem. A ostatni rok robi z niego dupk
    > a żołę
    > > dnego.
    > >
    >
    > Zgadzam się. Facet 5 lat kochał dziecko, uważał za swoje, wychowywał, i nagle c
    > o? Odwidziało mu się? Dziecko z dnia na dzień stało się obce. Jakim trzeba być
    > bezdusznym draniem, żeby tak postąpić z dzieckiem???
    >
    >


    Nie 5 a 4 lata i nie wiadomo czy kochał skoro rodzice mu mówili ze może nie być jego.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • jowita771 12.07.19, 09:49
    Czy pięc czy cztery to nie jest wielka różnica, a skoro rodzice mu tak od początku mówili i to mu nie pozwoliło przywiązać się do dziecka, to dlaczego czekał cztery lata ze zrobieniem badań?

    --
    homoseksulaizm jest czyms
    niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
    I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
    by vibe-b
  • katja.katja 12.07.19, 09:58
    Może żona mu robiła pranie mózgu, on wtedy mógł ją kochać więc jej wierzył, po pewnym czasie miłość mogła (jak to z wiekiem bywa) nieco ulecieć, wróciło rozsądne myślenie.
    Oglądałam film o młodej dziewczynie, której porywacze tak przeprali mózg, że uwierzyła, że jakaś sekta rządzi światem i by jej rodzinie (rodzicom, siostrze) nie stało się nic złego ma nie uciekać i robić wszystko co każą porywacze.
    Ludzki mózg jest podatny na manipulacje.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 3-mamuska 11.07.19, 10:42
    turzyca napisała:

    > Rodzice ojca.
    >
    >
    >
    > Że wychowali takiego dupka.
    >
    > Bo serio, zostać ojcem to nie sztuka, ojcem być to wyczyn. I jeśli facet przekr
    > eśla sześć lat ojcostwa, to jest dupkiem. A ostatni rok robi z niego dupka żołę
    > dnego.
    >

    Nie 6 a zapewne 4 jak nie ze 3 lata potem to była gra pozorów.
    Myśle ze ten czas wymuszony dla facetowi czas na podjęcie tej decyzji.



    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • nangaparbat3 12.07.19, 20:41
    Nie wiem, czy rodzice ojca winni, ale że jest dupkiem to fakt bezsporny.
    Moim zdaniem psychol - wiedział, że nie jego dziecko, zajmował się nim mimo to, w momencie rozwodu nagle mu przeszło - co to jest właściwe?Mam dobrego znajomego, rodzice mu wmawiali, że synek nie jest jego, spytałam, co on na to.
    -Ja go codziennie kąpię - uśmiechnął się.
    I tyle.





    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • katja.katja 13.07.19, 10:45
    Nie zachowałaś się ładnie, a wręcz prostacko. Według zasad S-V nie podnosimy (zwłaszcza w bezpośredni sposób) nieprzyjemnych potencjalnie dla naszych znajomych spraw, zwłaszcza intymnych.
    Zachowałaś się gorzej niż baba z Kleparza, gdybyś była mężczyzną ten facet powinien dać Ci w gębę (niezależnie co uważa na temat swojego ojcostwa).

    --
    Nie dam się wygasić!
  • nangaparbat3 13.07.19, 17:22
    Uspokój się.
    To nie ja zaczęłam rozmowę, tylko on. On mi opowiadał o postawie rodziców i własnych wątpliwościach.
    Jestem mistrzynią gaf, ale nie w tej sprawie.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • katja.katja 13.07.19, 17:38
    Jestem spokojna.
    Denerwuję się tylko wtedy gdy mam wolny net smile

    --
    Nie dam się wygasić!
  • larix_decidua77 10.07.19, 11:43
    Wina matki ale "ojciec" bez serca. Szlag by go nie trafił jakby jakiś kontakt z dzieckiem utrzymał. Gdyby jakieś dziecko, z obojętnie jakiego powodu, uważało mnie za kogoś bliskiego to starałabym się jakoś jego potrzebę kontaktu zaspokoić. Nie dziwię się że facet się wkurzył ale przecież chyba kochał to dziecko, i tak nagle przestał? Ludzie kochają swoje adoptowane dzieci. No ale to tylko facet.
  • 35wcieniu 10.07.19, 11:48
    Za kogoś bliskiego ok, ale póki dziecko jest w miarę małe można tę relację jakoś uciąć, bo najwyraźniej facet nie chce być traktowany jak OJCIEC, bo ojcem nie jest.
    Moglabym mieć dowolną relację z dowolnym dzieckiem, mogłoby być mi bliskie i odwrotnie ale nie chciałabym być przez obce dziecko traktowana jak matka.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mama-ola 10.07.19, 13:16
    35wcieniu napisał(a):

    > Moglabym mieć dowolną relację z dowolnym dzieckiem, mogłoby być mi bliskie i od
    > wrotnie ale nie chciałabym być przez obce dziecko traktowana jak matka.

    Zgadzam się.
  • marisol25 10.07.19, 15:56
    35wcieniu napisał(a):

    > Za kogoś bliskiego ok, ale póki dziecko jest w miarę małe można tę relację jako
    > ś uciąć, bo najwyraźniej facet nie chce być traktowany jak OJCIEC, bo ojcem nie
    > jest.
    > Moglabym mieć dowolną relację z dowolnym dzieckiem, mogłoby być mi bliskie i od
    > wrotnie ale nie chciałabym być przez obce dziecko traktowana jak matka.
    > hahaha.ja znam dziewczynę której ojciec (biologiczny),zdrowego dziecka,w dodatku bardzo ładnego (jako bonus xd )porzucił je i odciął się -bo nie chciał mieć z matką nic wspólnego.jak takie kur#wiszony męskie chodzą po świecie to czego wymagac od kulsona ,którego z dzieciakiem nie łączą nawet wiezy krwi..
  • 123zielona123 10.07.19, 11:59
    Kochał matkę jak i dziecko, ale od miłości do nienawiści blisko. Wychowywał ,dbał, dawał pieniądze. A teraz czuje się oszukany i wykorzystany. I to dziecko mu o tym przypomina. Przypominam, że dziecko ma matkę dziadków i Przynajmniej teoretycznie biologicznego ojca.
    Jak najbardziej ma prwo tak postąpić i to jego decyzja, nie nam to oceniać.
  • umi 10.07.19, 12:58
    No nie bardzo kochal. Na pewno nie to dziecko. Dziecko mu nic nie zrobilo, ale nagle zaczal je nienawidzic? suspicious To co tymi ojcami, ktorzy kochaja dzieci nawet, jak te dzieci sie wykoleja zyciowo? Nie pochwalaja zachowania, ale kochaja. Ten guzik kochal. Facet-gnojek trafil na babe oszustke. Dobrze, ze nie na jakas normalna, bo by ja skrzywdzil jakby im sie np. urodzilo dziecko neipelnosprawne. Tylko wtedy by było, ze go sytuacja przerosla i musial sie stlenic z tej sytuacji do innej pani big_grin Zawsze sie znajda obroncy wybrakowanych misiow wink
  • 35wcieniu 10.07.19, 13:03
    Tego akurat nie wiesz co by zrobił gdyby się IM chore dziecko urodziło.
    IM się nie urodziło żadne, ot detal.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • umi 10.07.19, 13:11
    Wiem. Jesli nie kochal dziecka, ktore wychowywal od urodzenia, przez minimun cztery lata i byl wstanie je porzucic z dnia na dzien, kiedy tylko zalatwil formalnosci, to znaczy, ze jest wyrachowana rozwielitka uczuciową i w ogole sie nie angazuje. Wlasne biologiczne, ale uposledzone tez by porzucil bez jakichs rozkmin, jakby sie trafila chetna pani i nadzieja na nowe, zdrowe. A dziadkowie pewnei by w tym wspierali suspicious I tylko by kombinowal, jak sie z matka dogadac, zeby alimenty byly jak najnizsze, albo by zwial poza UE, zeby ich nie bylo.
  • 35wcieniu 10.07.19, 13:13
    Wróż Maciej? No hejka!

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • umi 10.07.19, 13:24
    Jak ktos z premedytacja przejeżdża psy na jezdni, to myslisz, ze ten ktos jest wrazliwy na dobro zwierzat? Taki typ o swojego psa moze nawet dbac - rodowodowego i reprezentacyjnego za kilkanascie tysiecy. Ale jakby taki pies sie jednak okazal niezgodny z wzrocem, to myslisz, ze nadal bedzie dbal? Ludzie, ktorzy sa... nie za przyzwoitymi ludźmi jednym przypadku, nie beda przyzwoici bez dobrego powodu w innym. To jest czesty blad kobiet w przypadku mezczyn - moze i on porzucil swoje dzieci po rozwodzie, ale nasze to bedzie taak. kochał... Taa... Bedzie "kochal" puki mu sie edzie ozna podobac. Jak sie zmieni zona, to i dzieci sie zmienia suspicious
  • umi 10.07.19, 13:25
    * póki mu sie będzie żona podobać
  • sofia_87 10.07.19, 13:41
    Pan nie porzucil po rozwodzie swojego dziecka
  • umi 10.07.19, 13:50
    Pan porzucil dziecko z nie takimi genami. Mogl to zrobic, ale neich nikt nie farmazoni, ze wczesniej to dziecko kochal. Bo nie kochal. Jakby kochal, to by nie porzucil. Natomiast zostal oszukany i mogl "wadliwy" produkt zwrocic. I to zrobil. Natomiast nie ma to nic wspolnego z miloscia do tego "produktu". Byl to tylko produkt. I mnie o to chodzi, nie o to, ze nie zostal oszukany.
  • jowita771 12.07.19, 09:54
    Zgadzam się w stu procentach. Facet został oszukany, to jest fakt niezaprzeczalny. Ale jego zachowanie względem tego dziecka jest potworne. Nie wierzę, że ten pan jest zdolny kochać kogokolwiek.

    --
    pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda
    a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem dla węża /moofka/
  • katja.katja 12.07.19, 09:55
    Zakładając, że masz rację to tym lepiej, że Pan zniknął całkowicie z życia tego dziecka, prawda?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • katja.katja 10.07.19, 13:52
    Nikt facetowi nie kazał utrzymywać tego psa i nim się opiekować. To dwie różne sprawy.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • umi 10.07.19, 13:58
    To sa te same sprawy. Na tej samej zasadzie, to on sie rozwiedzie z zona, kiedy np. w wyniku wypadku stanei sie niepelnosprawna. Przyzwoity czlowiek rozwiodlby sie z matka dziecka, ale nie zrywal kontaktu z dzieckiem, ktore kocha i ktore kocha jego. To nie byl przyzwoity czlowiek, i tyle.
  • katja.katja 10.07.19, 14:11
    To nie te same sprawy. Dziecko (i jego matka) jest zdrowe.
    Dzieci też bywają różne, a jeśli to dziecko odziedziczyło po matce i/lub jej gachu parszywy, wredny charakterek, który ten facet akceptował myśląc że to jego no i trudno?
    To mity, że dziecko to niewinny aniołek. Jak wiemy już kilkulatki potrafią być wredne i złośliwe.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • umi 10.07.19, 14:17
    Wlasne, genetyczne tez potrafai byc wredne. A nawet wyjechac na drugi koniec swiata i pojawiac sie dwa razy do roku.

    Jesli ktos nawala w jednej sytuacji, w jeszcze trudniejszej nawali tym bardziej. Wiec przy chorobie czlonkow rodziny, biedna bedzie nowa rodzina tego faceta suspicious Mysle, ze jak oboje straca z nowa babka prace, to sie na dłuzsza mete tez posypie. Kulson zawsze jest w zyciu kulsonem suspicious
  • katja.katja 10.07.19, 14:19
    Własne też może być wredne i dlatego nie jest wyrzucane z gniazda bo jest.... własne.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • umi 10.07.19, 14:27
    No tak. Jest wlasne i je kochasz, wiec nie wyrzucasz. Nie przez same geny. Jak kochasz, to nie wyrzucisz, ratujesz jak wpadnei w klopoty i uczysz, jak jest glupie. Kochasz i masz wieź. Do tego nie trzeba zgodnosci materialu genetycznego.
  • arwena_11 10.07.19, 16:03
    Widzisz, nie każdy nadaje się na rodzica adopcyjnego. Dla bardzo wielu osób geny są ważne.
  • memphis90 10.07.19, 16:11
    Tu akurat pan rozwijal (teoretycznie) więz będąc przekonanym o wspólnych genach, więc sorry.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • arwena_11 10.07.19, 16:55
    Nie wiemy czy rozwijał. Od początku miał wątpliwości, więc możliwe że trzymał uczucia na wodzy. Wykonywał wszystko jak opiekunka.
  • cruella_demon 10.07.19, 17:24
    Ależ jak najbardziej przez geny. Kocham moje dziecko nad życie choćby się wykoleiło, nadal będę, właśnie dlatego, że jest moje.
    Gdyby potrzebowało nerki, sama bym ją sobie wydłubała gdyby trzeba było. Nie swojemu dziecku bym nerki nie oddała.
    Nigdy bym nie adoptowała dziecka, bo nie pokochałabym obcego dziecka, mogłabym lubić, poprawnie się opiekować gdybym musiała, ale bym nie kochała. Jak bym miała swoje i obce, to faworyzowałabym swoje, nawet jeżeli niespecjalnie i nie wprost.
  • arwena_11 11.07.19, 08:19
    Dokładnie. Swoim wybaczę wiele, stanę na głowie żeby wyciągnąć je z największego g..wna.
    Nigdy bym nie adoptowała dziecka - bo nie umiałabym pokochać bezwarunkową miłością.
  • arwena_11 10.07.19, 16:00
    Normalna nie wrobiłaby go w dziecko tylko sprawę załatwiła uczciwie.
  • cruella_demon 10.07.19, 13:37
    Co wy z tym, że nawet adoptowane się kocha. Kocha się albo i nie, mało to wniosków o rozwiązanie adopcji?
    Poza tym bierze się świadomie i dobrowolnie obce dziecko. Ja bym nigdy nie adoptowała dziecka, bo nie jestem w stanie obcego dziecka kochać.
    Tu jeszcze dochodzi ogromne poczucie krzywdy z powodu zdrady i oszustwa.
  • umi 10.07.19, 13:51
    No bo nie kazdy sie nadaje na rodzica adopcyjnego. Ale weź pod uwage, ze ten facet wychowywal dziecko prze 4 lata zanim sprawa sie sypla. I co? Nie nawiazal zadnej wiezi?
  • amast 10.07.19, 13:55
    Możliwe, że nie nawiązał. Po 4 latach sprawa była już tak nabrzmiała, że postanowił zrobić testy. Mógł podejrzewać od początku. Trudno się w takich warunkach nawiązuje więź. Czym innym jest poczucie obowiązku, a czym innym więź.
  • umi 10.07.19, 14:01
    W takim przypadku bylby idiota, ktory za dlugo zwleka. Ale nadal bylaby to swinia, przywiazujaca do siebie dziecko, ktorego nie kocha. Jesli dziecka nie kochal wczesniej, nalezalo te testy zrobic i tyle.
  • amast 10.07.19, 14:06
    Mógł zaraz po porodzie zażądać testów, to fakt. A jaki jazgot by się wówczas podniósł, jaka to z niego świnia...
  • umi 10.07.19, 14:13
    No wiesz, to teraz ma spaprana opinie u kazdego przyzwoitego czlowieka, ktory sie o tym dowie. Nie wiem, czy tak dobrze na tym wyszedł suspicious
  • katja.katja 10.07.19, 14:17
    Sądząc po ilości odpowiedzi wspierających tego człowieka ( w tym także matek dzieciom) wcale niekoniecznie.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • umi 10.07.19, 14:21
    W internecie big_grin Gdzie ludzie chca sobie pogadac i pisza rozne rzeczy.
    W realny zyciu ma pozamiatane. Chyba, ze sie obraca wsrod osob takich jak on (to by tłumaczylo wybor partnerki zyciowej) suspicious Wtedy pewnie spadnie na cztery lapy jak kot. I tylko dziecka szkoda.
  • arwena_11 10.07.19, 16:06
    No chyba jednak niekoniecznie. To matka puszczalska miałaby przechlapane. I nie, nie za to że się puściła z innym, ale za to że jest podłą kłamczuchą. Z taką osobą nie chciałabym mieć nic do czynienia - bo oszukała raz, oszuka kolejny jeżeli tylko stwierdzi, że tak będzie dla niej lepiej.
  • amast 10.07.19, 14:25
    Widocznie ja nie jestem przyzwoita. Nie wiem, jak bym się JA zachowała (wiemy o sobie tyle...), ale tego człowieka rozumiem. Jestem nieprzyzwoita. Trudno, będę musiała z tym żyć.
  • umi 10.07.19, 14:28
    No to będziesz. Twoja sprawa.
  • saskia44 10.07.19, 14:30
    Rozumiesz go serio?
  • amast 10.07.19, 14:39
    Tak, rozumiem, że facet mógł poczuć się słabo z tym, czego się dowiedział. Rozumiem, że mógł nie chcieć robić scen przy dziecku. Ale rozumiem też, że sytuacja przerosła go emocjonalnie na tyle, że chciał się od tego odciąć. Pochodzę z rozbitej rodziny i potrafię sobie wyobrazić cały przekrój ludzkich zachowań.
  • araceli 10.07.19, 14:45
    saskia44 napisał(a):
    > Rozumiesz go serio?

    Ja całkowicie rozumiem, że faceta przerosła sytuacja. Jemateczki (potencjalne podrzucaczki dzieci) jadą po panu, bo przecież powinien bezwarunkowo kochać owoc zdrady i oszustwa. Jakież to proste - one przecież jakby pan się puścił na boku przygarnęłyby bękarta i własnom piersiom wykarmiły... oh wait! tongue_out


    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • saskia44 10.07.19, 15:06
    Ah, ok. Nikt jakos pani nie usprawiedliwia ale pan raczej do niej zbyt pozytywnych uczuc nie zywil skoro nie wybaczyl. Z dzieckiem postapil jak ostatni gnojek ale jak widac niektorzy rozumieja.
  • gama2003 10.07.19, 17:54
    A ja stawiając się teoretycznie w sytuacji tego faceta myślę, że nie udźwignęłabym tej sytuacji i odeszła. Bardzo cierpiąc. Prawdopodobnie odeszłabym od razu. On zrobił inaczej, może planował dotrzymać słowa i dbać o relację z dzieckiem, ale nie dał rady ?
    Skoro eksia taka wyrachowana to kto wie, jak naprawdę wygladała codzienność w tym domu po wysypaniu się kłamstwa. Ciężko wyobrazić sobie sielankę. Facet przejrzał na oczy, kim jest jego żona. Możliwe, że gadał z jakimś prawnikiem. Przecież przy dobrych wiatrach mógłby płacić alimenty na żonę.
    Jakoś malusio tymi psami obwieszona żona, za to facet dookoła.
    Nie usprawiedliwiam go - oczyma dziecka był tatuś i poszedł. I to jest straszną konsekwencją kłamstwa żony. Czemu kłamała ? Czy nie właśnie dlatego, że facet by odszedł a ona na lodzie ? Coś czuję, że w jej otoczeniu hula wersja o biednej porzuconej z premedytacją. A facet może i tęsknić za dzieckiem i równocześnie nie mieć psychicznie sił na spotkanie. Może znał kochanka i teraz go widzi w dziecku ? To nie takie proste, chyba zachowanie ojcostwa wobec tego dzieciaka w takich okolicznosciach to coś ponad siły. Nie w bajkach, w realu.
  • cruella_demon 10.07.19, 17:31
    umi napisała:

    > No wiesz, to teraz ma spaprana opinie u kazdego przyzwoitego czlowieka, ktory s
    > ie o tym dowie. Nie wiem, czy tak dobrze na tym wyszedł suspicious

    Chciałabyś.
    Znając życie wszyscy mu współczują, ze ta urwa tak go wrobiła.
  • katja.katja 10.07.19, 17:33
    Facet ma tu czystą kartę.
    Podbija do jakiejś panny (zainteresowanej stałym związkiem) i w papierach ma czysto.
    Wiele kobiet nie chce facetów obarczonych dziećmi, ale już bezdzietny rozwodnik to oczko wyżej w rankingu.
    Taki facet ma większe branie niż ten z dzieciorami.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • 3-mamuska 11.07.19, 11:57
    umi napisała:

    > W takim przypadku bylby idiota, ktory za dlugo zwleka. Ale nadal bylaby to swin
    > ia, przywiazujaca do siebie dziecko, ktorego nie kocha. Jesli dziecka nie kocha
    > l wczesniej, nalezalo te testy zrobic i tyle.



    A MOŻE TO
    MAMUSIA ZA DUŻO CZEKAŁA I WMAWIAŁA I JAK TO ZWYKLE BYWA.
    Czy inny czy nie facet zawsze winny.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • cruella_demon 10.07.19, 14:03
    Jestem w stanie uwierzyć, że można przestać kochać co by nie mówić, cudze dziecko, po takim oszustwie.
    Pewnie facet by się wymiksował od razu, ale nie mógł, bo to oszustka postawiła taki warunek. Na miejscu tego gościa zrobiłabym to samo, żeby szmata nie robiła dodatkowych problemów przy rozwodzie, bo niestety, ale wszystko na to wskazywało gdyby się sprzeciwił.
  • katja.katja 10.07.19, 14:08
    I jeszcze jedno. Facet jak nie jest "ostatni" (a pewnie nie jest) to znajdzie sobie inną kobietę, którą tym razem naprawdę zapłodni.
    Naprawdę chciałybyście by Wasz facet spotykał się całymi latami (minimum do 18-stki tamtego dziecka) z byłą żoną i jej dzieckiem i jeszcze łożył na nich z jego własnej pensji czyli kosztem wydatków na obecną rodzinę?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • cruella_demon 10.07.19, 14:13
    Jasne. Tak samo jak wszystkie matki tutaj chciałyby, żeby ich dziecko było latami oszukiwane i zdradzane przez partnera.
  • przystanek_tramwajowy 10.07.19, 14:17
    Ja tam uważam, że każde dziecko po urodzeniu powinno mieć robione badania DNA. Ileż ludzkich dramatów byśmy uniknęli. Nie byłoby, ze zamienili dziecko czy zarodek przy in vitro. Zdrada od razu wyszłaby na jaw i dziecko by się do nietatusia nie przywiązało. A na jadowite uwagi teściowej, że Kazio to zupełnie do Mareczka niepodobny zawsze można by odpowiedzieć, że mamusia bzdury opowiada, bo kwit urzędowy jest i Mareczek choć niemota totalna i w łóżku do bani, to jednak jakimś cudem Kazia spłodził.

    --
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • umi 10.07.19, 14:14
    Ono nie bylo cudze. Bylo niespokrewnione genetycznie, ale jego. Do on byl tata dla tego dziecka i to jego jako tate to dziecko kochalo. Rozumiem zal do zony, ze go oszukala, ale nie jedtem w stanie zrozumiec, ze mozna przestac kocha dziecko.
  • katja.katja 10.07.19, 14:16
    Można przestać kochać każdego. Dziecko (choć chcielibyśmy by było inaczej) wyjątkiem od reguły nie jest.
    Tak samo można przestać je kochać jak dorosłego.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • umi 10.07.19, 14:19
    No to sie jest ch...owym rodzicem. Duzo bardziej ch..owym, niz niepracujacy beneficjent pincet plusow, ktory o swoje dzieci dba jak umie, nawte jelsi jest połmozgiem. I jednak lepiej byloby sie nei rozmnazac, niz wypuszczac potem ludzi z deficytamiemocjonalnymi. To sie nazywa patologia klas wyzszych suspicious
  • ninanos 10.07.19, 16:18
    On nie był rodzicem tego konkretnego dziecka, taka różnica, nie był i nie jest, był przez lata oszukiwany.
    Dziecko oczywiście niewinne, jego zachowanie może słabe, ale wytłumaczalne, matki zachowania nie potrafię wytłumaczyć, bo mogła wcześniej przewidzieć sytuacje, że oszukiwany jeleń wczesniej czy później prawdy się dowie.
  • sofia_87 10.07.19, 14:35
    Nie, ono było cudze. Nie był jego ojcem biologicznym ani nie adoptowal swiadomie tego dziecka wiedzac, ze nie jest jego
  • umi 10.07.19, 14:41
    Biedni wy tu co niektorzy jestescie. Rozumiem, ze rodzice was kochali/kochaja tylko dlatego, ze jestescie z nimi spokrewnieni biologicznie? Jakby bylo inaczej, to by sie na was wypieli? Ciezkie chyba takie zycie, ze swiadomoscia, ze sie przypadkiem udalo zalapac na rodzine suspicious Wystarczy, ze by jedna czy druga pomylli w szpitalu, i bylaby w czarnej d suspicious
  • araceli 10.07.19, 14:43
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • umi 10.07.19, 14:47
    A moze jestem adoptowana i nie mam z tym problemu? I nie kochali mnie za geny?
  • katja.katja 10.07.19, 15:03
    Adopcja jest kwestią świadomą. Adopcyjni ojciec i matka od początku wiedzą w co się pakują, akceptują ten stan rzeczy.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • sofia_87 10.07.19, 15:11
    Czyli wiedzieli od poczatku, ze nie jesteś biologicznie ich i swiadomie zdecydowali się na taki układ.
    Pan nie wiedział, myslal ze wychowuje własne dziecko
  • nangaparbat3 12.07.19, 21:37
    No i co?
    Dziecko jest dzieckiem dlatego właśnie, że się je wychowuje.
    Jeśli informacja, że nie jest się biologicznym rodzicem, powoduje porzucenie dziecka, nie kochało się nigdy tego dziecka tylko własne rozbuchane ego.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • arkanna 10.07.19, 13:53
    I jak ty sobie to wyobrażasz? Taki niby ojciec co utrzymuje kontakty z niby synem . I tak do końca życia. Facet został oszukany, prawdopodobnie dla niego to też był szok, koszmar. I nie była to prosta decyzja Ale dla obu stron najlepsza.

    --
    prawda o krótkim terminie ważności (kosheen4)
  • asia_i_p 10.07.19, 17:22
    Najlepsze było udawanie przez kolejne dwa lata, że wszystko jest OK?

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • katja.katja 10.07.19, 17:23
    Może nie udawał tylko stopniowo w tym czasie ochładzał relację, coraz rzadziej bywał w domu, brał nadgodziny i wszystkie możliwe delegacje by chłopiec stopniowo oswoił się z nową sytuacją, która miała go czekać.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • cruella_demon 10.07.19, 17:36
    W sumie co miał zrobić, jeżeli to był warunek ze strony matki w miarę bezproblemowego rozwodu? Miał iść na noże, szarpać się w sądzie latami i jeszcze ryzykować alimenty?
    Podwójna sucz, w takim razie, bo powinna była przeprosić i nie utrudniać rozstania od początku.
  • katja.katja 10.07.19, 17:38
    A jeszcze jeśli dziecko podobne do matki to się nie zdziwiłabym gdyby nie wzbudzało sympatii otoczenia.
    Są dzieci, których kochać można tylko przez wzgląd na to, że są biologiczne nasze (wszystkie różnego rodzaju złośliwe Brajanki czy przemądrzałe Nikolki lub po prostu tępe i głupie).
    To mit, że każde dziecko jest miłe i fajne big_grin

    --
    Nie dam się wygasić!
  • rosapulchra-0 11.07.19, 05:13
    Gdyby, gdyby.. Pogdybać to sobie możemy, ale tak naprawdę nikt z nas nie wie, jak postąpiłby w tej sytuacji naprawdę.

    --
    Ty milden samotna zdaje jesteś to może się wymienicie usługami? Bo pewnie też masz z tym problem. by bergamotka77
  • 3-mamuska 11.07.19, 17:49
    larix_decidua77 napisał(a):

    > Wina matki ale "ojciec" bez serca. Szlag by go nie trafił jakby jakiś kontakt z
    > dzieckiem utrzymał. Gdyby jakieś dziecko, z obojętnie jakiego powodu, uważało
    > mnie za kogoś bliskiego to starałabym się jakoś jego potrzebę kontaktu zaspokoi
    > ć. Nie dziwię się że facet się wkurzył ale przecież chyba kochał to dziecko, i
    > tak nagle przestał? Ludzie kochają swoje adoptowane dzieci. No ale to tylko fac
    > et.


    Ciekawe, gdybyś miała bliska przyjaciółkę od 10 lat lubiła ja byłaby ci bliska niczym siostra , ale była samotna matka , opiekowała się jej dzieckiem pomagając, gdy ta jest u lekarza w szpitalu, chora, zabierałbym na wakacje itp. starając się , sama będąc bezdzietną z mężem. A po 5-6 latach by się okazało ze mieli romans i dziecko jest twojego męża, a ty codziennie byłaś wystawiona na kłamstwa pośmiewisko i dalej z radością byś się opiekowała dzieckiem? W końcu dziecko traktowałbym cię jak ciocie, siostrę mamy.

    Nie sadze ze dałbyś radę. Może początkowo jeszcze byś tęskniła ale byłoby to zbyt bolesne patrzeć w oczy/twarz dziecka dowód zdrady i perfidnych kłamstwa przez lata.



    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • memphis90 10.07.19, 11:48
    Oczywiście wina matki. Aczkolwiek mogła naprawdę nie wiedziec który pan jest ojcem i żywic głęboką nadzieję, że jednak ten.

    Ale - mężczyzna powinien byl zerwać kontakt, kiedy dziecko miało 4 lata i znacznie mniej kumalo, a nie po 4 kolejnych normalnego wychowywania i codziennego kontaktu uncertain Przecież znał prawdę od 4 rz dziecka, więc po co ta szopka? Żeby skrzywdzić jedyną osobę, która w tym wszytstkim była niewinna? Gnojek i tyle.

    Dziadkowie w ogóle do odstrzału. Mój młodszy też "w ogóle niepoodbny", starsza z kolei kompletnie niepodobna do mnie. W dupe bym cała trójkę skopala, gdyby na tej podstawie tesciowie podwazali ojcostwo czy namawali męża na bezprawne testy.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • rzeniha 10.07.19, 12:03
    Gdyby nie testy, to by pewnie nie wyszło. Ojciec moim zdaniem jest bardzo dobrym taktykiem. Nie robił scen, awantur, gdy jego podejrzenia okazały się słuszne i gdy sąd mu je przyklepał, cały czas był dobry i kochany, że szybko i bez scen załatwić rozwód, bo nie wiadomo, co by pani odstawiała. Wykorzystał ten swój wizerunek i ją przekonał, a gdy miał, co chciał dał kopa na odchodne. Też uważam, że oboje są siebie warci, chociaż wina matki bezwzględnie większa i w sumie to ona poniesie większą odpowiedzialność.
  • ichi51e 10.07.19, 12:41
    Ale co on na tym zyskal poza tym ze dziecku zycie spieprzyl bec moze? Trzeba bylo sie rozwizc od razu powody byly. I tak sie sprawa dwa lata coagnela mimo ze polubownie.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • sofia_87 10.07.19, 12:44
    A co pani na tym zyskala, ze przez kilka lat oklamywala meza i syna? Nie było wcale tak trudno przewidzieć konsekwencje
  • maslova 10.07.19, 12:54
    > Trzeba bylo sie rozwizc od razu powody byly.

    Z tekstu wynika, że pan nie ociągał się z rozwodem, po prostu tyle trwały wszystkie procedury.
  • araceli 10.07.19, 13:12
    ichi51e napisała:
    > Ale co on na tym zyskal poza tym ze dziecku zycie spieprzyl bec moze?

    Spieprzyła matka.



    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • rzeniha 10.07.19, 14:07
    Nie, nie ciągnęła się dwa lata. Najpierw ciągnęła się około roku (testy własne, prokuratura, pozew o zaprzeczenie ojcostwu, wyrok sądu - terminy, terminy), później dość szybko rozwód (nawet gdy obie strony się zgadzają, to na terminy w PL czeka się długo), także 2 lata, jak na taką sytuację to w warunkach PL naprawdę jest szybko! A co Pan zyskał pytasz? Byłaś kiedykolwiek w sądzie na rozprawie rozwodowej? Ja bywałam (jako praktykant na studiach) i powiem Ci, że gorszego bagna nie widziałam nigdzie. Pan zyskał spokojny rozwód, brak zobowiązań i zapewne satysfakcję, że chociaż trochę odegrał się na byłej żonie - oszustce. Przykre, że zrobił to przez dziecko i jego kosztem, ale nie miał specjalnie innego wyboru. Trochę go rozumiem, ja obcego dziecka pokochać bym nie mogła, a dla większości normalnych mężczyzn jednak biologiczne ojcostwo to podstawa. To nie jest facet z mojej bajki, ale matka 1000 razy gorsza.
  • umi 10.07.19, 14:30
    "dla większości normalnych mężczyzn jednak biologiczne ojcostwo to podstawa" - to jest dobry argument dla przeciwnikow przyznawania ojcom takiej samej opieki nad dziecmi, jak matkom. Cos w tym jest, ze jednak na matke dziecko moze liczyc bardziej i zawsze. Na niektorych ojcow moze liczyc tylko warunkowo.
  • araceli 10.07.19, 14:39
    umi napisała:
    > "dla większości normalnych mężczyzn jednak biologiczne ojcostwo to podstawa" -
    > to jest dobry argument dla przeciwnikow przyznawania ojcom takiej samej opieki
    > nad dziecmi, jak matkom.

    Nie jest bo większość kobiet również nie jest w stanie pokochać obcego dziecka. Gdyby to było takie proste nie byłoby dramatów, in vitro, surogatek i innych cudawianków.





    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • umi 10.07.19, 14:45
    Obcego- calkiem obcego, czy obcego-nie spokrewnionego genetycznie, ktore wychowuja x lat angazujac sie i majaz nim wspolne wspomnienia? Ja mam wrazenie, ze co niektorzy tutaj wychowali sie w szczesliwych, zaopiekowanych rodzinach i nijak nie moga sobie wyobrazic innego ukladu, niz: mamusia, tatus i biologiczne dziecko. Jakby im ktos taka kuklke pordzucil, to by zadziobali. Bo oni sa ci "poprawni" i ""genetyczni". Wiec nie musza sie martwic i tylko wymagaja. A wystarczyloby sie postaic na miejscu tego dziecka, nie faceta ktorego oszukala zona. Wtedy od razu zmieniloby sie spojrzenie na " bylego tatusia".
  • araceli 10.07.19, 14:48
    umi napisała:
    > Jakby im ktos taka kuklke pordzucil, to by zadziobali.

    Ty byś owoc zdrady męża własnom piersiom wykarmiła big_grin


    Jasssne tongue_out



    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • bo_ob 10.07.19, 14:56
    umi napisała:

    > Bo oni sa ci "poprawni" i ""genetyczni".

    Tego nie wiemy. Nie wiemy ile forumek jest niegenetyczna, badań nikt przecież nie robi. a gdyby forumki zrobiły, nie wiadomo, co by wyszło.
  • bigzaganiacz 10.07.19, 15:27
    A wystarczyloby sie postaic na miejscu tego dziecka, nie faceta ktorego oszukala zon


    Ten facet nie jest na miejscu dziecka jest na swoim miejscu i robi jak mu dobrze a nie jakiemus dziecku
  • vitreous 10.07.19, 15:48
    umi napisała:

    > "dla większości normalnych mężczyzn jednak biologiczne ojcostwo to podstawa" -
    > to jest dobry argument dla przeciwnikow przyznawania ojcom takiej samej opieki
    > nad dziecmi, jak matkom. Cos w tym jest, ze jednak na matke dziecko moze liczyc
    > bardziej i zawsze. Na niektorych ojcow moze liczyc tylko warunkowo.

    Ktoś ma tutaj bądź niezdrowe podejście do facetów i na dodatek zero logiki. Skoro biologiczna więź to podstawa, to facet się świetnie nim może opiekować i dziecko może na niego liczyć.
  • arwena_11 10.07.19, 16:17
    Ty chyba sobie żartujesz. Matka ma o tyle prościej, że jeżeli nie wchodzi w grę in vitro - to właściwie jest pewna. To facet może zostać wrobiony w cudze dziecko.
    Matka wie czy to jej biologiczne czy nie. Jeżeli nie - to się świadomie zdecydowała na adopcję.
    Nie każdy chce wychowywać obce genetycznie dzieci - i tak, dotyczy to również matek.
  • arwena_11 10.07.19, 16:14
    Co zyskał? Święty spokój i czas. W innym przypadku pewnie o rozwód z orzeczeniem o winie pani walczyłby latami, a nie załatwił sprawę szybko.

    To pani była bezwzględna wobec SWOJEGO dziecka. To był jej warunek, jako karta przetargowa do szybkiego rozwodu, żeby pan pomagał przy dziecku. Gdyby była szansa na szybki rozwód z orzeczeniem o winie zaraz po wygraniu sprawy o zaprzeczenie ojcostwa - to myślisz, że pan by z nimi dalej mieszkał i utrzymywał obce dziecko? Przecież to był haracz jaki musiał zapłacić za uzyskanie świętego spokoju i zniknięcie pani z jego życia.
  • nangaparbat3 12.07.19, 21:43
    A ja mam dużo wyrozumiałości dla kobiet wszelkimi środkami walczących o ojców dla swoich dzieci. To bardzo pierwotne - w przeciwieństwie do uzależniania miłości do dziecka od biologicznego pokrewieństwa.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • cruella_demon 12.07.19, 21:52
    No ty to masz akurat dużo wyrozumiałości do, szeroko pojętych, dewiantów.
    Wszyscy wiedzą, że wykolejeńcy, a najlepiej narodowości romskiej, ale zwykli przestępcy też mogą być, to twój konik.
  • katja.katja 13.07.19, 10:42
    Oszustów, złodziei, dzieciaków molestujących niewinne ofiary.
    Za zbiorowe molestowanie dziewczynki nie odzywała się przez całą godzinę lekcyjną do sprawców, tyle kary.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • nangaparbat3 13.07.19, 17:42
    Zwariowałeś.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • sofia_87 12.07.19, 22:48
    Masz także dużo wyrozumiałości dla kobiet walczących za pomocą kłamstwa i oszustwa?
    Niech sobie te kobiety walczą ale o tych prawdziwych ojców, a nie wyrabiają niewinnych.
    Zresztą najczęściej taka sytuacja kończy się tak jak to opisano; pan odkrywa prawdę, odchodzi, z dzieckiem nie utrzymuje kontaktu, a panią pogardza, zresztą słusznie.
    Nie mam żadnego usprawiedliwienia dla kobiet tego typu, pomijając fakt, że nie wyobrażam sobie życia dzień w dzień w takim kłamstwie, to przecież ona świadomie wystawia dziecko na zranienie i odrzucenie.
  • nangaparbat3 12.07.19, 23:42
    Co to znaczy "wrabiają niewinnych"? Ojcostwo to przecież szczęście i zaszczyt big_grin
    I co to w oóle za gadanie o "kobietach tego typu"? Jakiego "typu"?
    Tyle zajadłości w tym wątku.
    Wcale niedaleko od kamienowania niewiernych.


    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • sofia_87 13.07.19, 10:21
    Ojcostwo tak, ale pod warunkiem, że dotyczy własnego dziecka, ewentualnie cudzego ale z pelna świadomością i akceptacja tego faktu.

    Jak to jakiego "typu" zaklamanych oszustek. Obecnie samotna matka nie jest kamienowana, a dziecko składane w ofierze calopalnej, więc naprawdę nie ma wyższej konieczności aby dawać dziecku "ojca" za wszelką cenę. A jeśli pani dla własnej wygody szuka sobie pana aby nie mierzyć się z samotnym macierzynstwem, kłamie nie licząc się z cudzymi uczuciami, to musi też zaakceptować możliwość, że jeśli pan dowie się o wszystkim to będzie się starał pozbyć jej i jej dziecka za wszelką cenę, nie licząc się z uczuciami tego dziecka
  • rzeniha 13.07.19, 00:15
    nangaparbat3 napisała:

    > A ja mam dużo wyrozumiałości dla kobiet wszelkimi środkami walczących o ojców d
    > la swoich dzieci. To bardzo pierwotne - w przeciwieństwie do uzależniania miłoś
    > ci do dziecka od biologicznego pokrewieństwa.

    A ja mam dużo wyrozumiałości dla mężczyzn wszelkimi środkami walczących o to, żeby nie wychowywać nieswoich dzieci, nie płacić na nie, nie mieć z nimi nic wspólnego oraz z ich matkami. To bardzo pierwotne - w przeciwieństwie do wymuszania zajmowania się dzieckiem bez biologicznego pokrewieństwa.
  • kura17 13.07.19, 09:42
    > A ja mam dużo wyrozumiałości dla mężczyzn wszelkimi środkami walczących o to, żeby nie
    > wychowywać nieswoich dzieci, nie płacić na nie, nie mieć z nimi nic wspólnego oraz z ich
    > matkami. To bardzo pierwotne - w przeciwieństwie do wymuszania zajmowania się dzieckiem
    > bez biologicznego pokrewieństwa.

    no wlasnie NIE jest pierwotne - zaczelo sie wraz z "wynalazkiem" rolnictwa i udomowianiem zwierzat, czyli ok 10 tys lat temu. wczesniej, w kulturach lowiecko-zbierackich (oraz pozniej w tychze, jesli przetrwaly) sprawy mialy sie inaczej - dzieci byly traktowane bardziej na zasadzie "wszystkie dzieci nasze sa" i tak, owszem, czesto byly wychowywane przez ludzi (glownie mezczyzn), ktorzy nie byli z nimi biologicznie spokrewnieniu (zwlaszcza w czasach, kiedy idea tego pokrewienstwa nie byla jeszcze tak jasna dla ludzi "pierwotnych").

    przeciez to przywiazanie do wlasnych genow itp wiaze sie z niechecia do "finansowania" (w szerokim znaczeniu) osob, co do ktorych nie ma sie pewnosci, ze sa "nasze". a zaczelo sie to wlasnie w kulturach rolniczych, gdzie nagle jednostki mogly posiadac badzo duzo, ale tez wielkim nakladem pracy (niewspolmiernie wiekszym, niz we wczesniejszych czasach lowiecko-zbieraczych), wiec dzielic z "obcymi" sie nie chcialy.



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • nangaparbat3 13.07.19, 17:41
    smile

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • 3-mamuska 11.07.19, 12:03
    Oczywiście wina matki. Aczkolwiek mogła naprawdę nie wiedziec który pan jest ojcem i żywic głęboką nadzieję, że jednak ten.

    Jakoś tej głębokiej nadziei nie mieli rodzice i mówili głośno ze dziecko nie męża.
    Myśle ze i ona wiedziała.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • arwena_11 11.07.19, 12:11
    To ona upośledzona? Bzykając się z dwoma facetami mniej więcej w tym samym czasie, normalna kobieta zastanawia się kto jest ojcem. I robi test, tak szybko jak się da. Żeby być uczciwym człowiekiem.