Dodaj do ulubionych

Tylko liceum

11.07.19, 22:46
Mnie już sprawa nie dotyczy bezpośrednio.
Zastanawiam się jak to wyglada od strony państwa. Egzamin gimnazjalny i 8 klasisty zdawało 345 200+372 200 uczniów. Przeczytałam, że zainteresowanie branżówkami wynosi 3%.
717 400 x 3% =21 522
Techników zbyt dużo nie ma a i tak po technikum wszyscy planują studia. (mówię na obecną chwilę-czyli kandydaci obecni do szkół średnich)

Czyli na 695 878 menedżerów, inżynierów i specjalistów z wyzszym wykształceniem oczekujacych wynagrodzenia powyzej średniej krajowej
będziemy mieć 21 522 hydraulików, murarzy, kucharzy, sprzedawców,mechaników kierowców itp.
Proporcje: Czyli jeden robol i 32 wykształciuchów.
Edytor zaawansowany
  • little_fish 11.07.19, 22:50
    Przy takiej ofercie branżówek i techników nie ma się co dziwić
  • raczek47 12.07.19, 07:44
    little_fish napisała:

    > Przy takiej ofercie branżówek i techników nie ma się co dziwić
    Ale wiesz czemu ta oferta jest marna? Bo nie ma nauczycieli zawodu-ani do teorii w szkole ani majstrów,przyjmujących uczniów. Nie ma podręczników do przedmiotów zawodowych.Nauczyciel który uczy zawodu najczęściej sam opracowuje program,zdobywa materiały. I ma za to 3200 brutto.Specjaliści,którzy mogliby uczyć po prostu za pieniądze nauczycielskie nie chcą.Bo im się nie opłaca przy ogromie obowiązków.
    Musieliby uczyć dla idei,jak to radził pan senator .
  • profes79 12.07.19, 08:50
    Nie. Oferta jest marna bo kilkanaście lat temu zaorano dużą część szkół branżowych; m.in technikum chemiczne w Łodzi z kilkudziesięcioletnią tradycją. Tyle dobrego, że budynek przekazano Wydziałowi Chemii UŁ to przynajmniej laboratoria się nie zmarnowały.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • madami 12.07.19, 21:16
    Przemysł i usługi się gwałtownie zmieniają, szkoły za to uczą jak za komuny, ich programy nijak się mają do sytuacji na rynku, absolwent branżówki w sumie dalej nic nie umie a zakład pracy musi go przyuczać od początku. Szkoły nie współpracują z rynkiem i firmami, szansa na praktyki jest marna a nauka zawodu to zdobywanie go w sposób praktyczny. No i nauczyciele to porażka, jedyną sensowną opcją jest zatrudnienie fachowca w danej dziedzinie ale proponowane stawki wywołują jedynie uśmiechy pełne politowania, 3 tys. to prawdziwy fachowniec zarobi tę sumę z jeden weekend z palcem w nosie. Branżówki stały się więc przechowywalnią patologii i tych najsłabszych bo jest przecież obowiązek szkolny, po 18 urodzinach wiele uczniów znika z nich bez śladu.
  • joxanna1 11.07.19, 22:58
    Nie, będziemy mieli 700 tysięcy ludzi, którzy skończą studia. Potem mogą zajmować się różnymi rzeczami. Może i niektórzy zostaną hydraulikami.
    Ale hydraulik z szerszymi horyzontami wcale nie będzie gorszym hydraulikiem po zawodówce.
  • dorotkamaskotka 12.07.19, 00:49
    I jest nadzieja, że hydraulik z szerszymi horyzontami będzie robił nie tak jak mu wygodniej, na "tu i teraz", ale tak jak to powinno być zrobione by nie straszyło latami.
  • rb_111222333 12.07.19, 06:24
    Proszę Cię.. smile
  • makurokurosek 11.07.19, 23:14
    Po pierwsze to, że osoby z niską punktacją znajdujące miejsca w słabych lo i technikach chce studiować, cóż marzyć każdy może, ale życie pokazuje że zdwalność matur w takich szkołach jest na poziomie 50%, a wyniki słabiutkie , warto tu również zauważyć, że licea dla dorosłych mają jeszcze mniejszy procent zdawalności . Tak więc przy dużym uproszczeniu można założyć, że 50% nastolatków uczących się w słabszych liceach i technikach nie zdobędzie matury niezbędnej do rozpoczęcia studiów.
  • esperantza 11.07.19, 23:19
    50% z matury rozszerzonej to nie jest największy dramat i problem
  • arwena_11 11.07.19, 23:21
    jej chyba chodzi o to, że 50% oblewa maturę, czyli nie zdobywa wymaganych 30% z podstawy. Rozszerzenia nie da się nie zdać.
  • makurokurosek 11.07.19, 23:38
    50% Uczniów słabych szkół nie jest w stanie zdać podstawowej matury z matematyki.
    Zdawalność matur jest na poziomie 80%, co oznacza że 20% podchodzących do matury jej nie zdaje, jeżeli dorzucimy że część osób w ogóle do matury nie podchodzi, a kolejne 20% zdaje ją słabo, to uzyskujemy wynik pokrywający się z rzeczywistością , czyli 50% absolwentów szkół średnich kontynuuje naukę na uczelniach wyższych , z czego część na uczelniach gotowania zupy.
  • 123zielona123 11.07.19, 23:36
    Ale mnie sprawa interesuje pod kątem socjologicznym, ekonomicznym itp
    Dramat i problem może być jak najbardziej w ujęciu jednostkowym. Ale wcale nie uważam, że hydraulik z wykształceniem wyższym to coś pozytywnego. Dla społeczeństwa na pewno nie. Wykształcenie kosztuje. A dla samego hydraulika? może się czuć sfustrowany czy niedoceniany pracując dużo ponizej poziomu wykształcenia.
    Za jakieś 50 lat praktycznie wszyscy będą mieli wyższe wykształcenie. Jeżeli jako naród będziemy przez to mądrzejsi to zdecydowanie jestam za. Ale jakoś w to nie wierzę. Nie przeczę, że poziom wykształcenia dla narodu jest kluczowy, ale to głównie dotyczy analfabetyzmu i szkoły powszechnej.
  • fredzia098 12.07.19, 01:31
    Tez mnie dziwi tak mała popularność techników i zawodówek, szkół które dają konkretny zawód. I obawiam się, że lepszy będzie majster po zawodówce, którego nauczą tajników fachu, niż syn ematki, który skończy liceum i jakąś filozofię, i boleśnie zderzy swoje oczekiwania i wyobrażenia z rynkiem pracy (jak tysiące młodych po studiach), po czym z braku lepszej opcji nauczy się na youtubie jak układać płytki i panele i jako samouk postanowi "robić wykończeniówkę". Chłopak nauczony w zawodówce zawodu "budowlańca" itp., może szukać super płatnej pracy za granicą, a jego rówieśnik po liceum i przeciętnych studiach wyląduje za granicą na zmywaku.
    Niewiele jest kierunków studiów, które zapewniają pracę za świetną kasę. Ogromna większość uczniów kończy przeciętne studia, po których nie wiedzą co dalej ze sobą zrobić. Dziś magister niewiele znaczy, bo ma go prawie każdy. A wykształcenie? Jak to się mówi: Można mieć wykształcenie wyższe, a nie mieć podstawowego.
  • triss_merigold6 12.07.19, 06:08
    Niechlujnie przeszkolony troll.
    - po zawodówce jest robotnik wykwalifikowany, a nie majster
    - w Polsce najwyższe bezrobocie ever dotknęło grupy z wykształceniem podstawowym i zawodowym
    - od uczenia fachu dorosłych są szkoły policealne i CKU
    - kształcenie pod kątem potrzeb emigranckich rynków pracy jest nieekonomiczne.
  • fredzia098 12.07.19, 11:43
    Szukanie wszędzie trolli to paranoja czy schizofrenia? W każdym razie lecz się. Mnie nazewnictwo nie interesuje, majster czy robotnik. Grunt, że na chłopaków, którzy skończyli zawodówkę (np.zawód elektryk) pracodawcy czekają z otwartymi ramionami. Czy praca czeka też na dziubdziusia po średnim liceum i wyższej szkole gotowania na gazie? A co do wyjazdu za granicę. Mnie nie obchodzi czy to ekonomiczne czy nie, interesuje mnie dobro konkretnej jednostki, a nie punkt widzenia państwa. Jak ktoś ma możliwość wiać z tego kraju i ma widoki na pracę w zawodzie i życie za granicą to tylko pozazdrościć . Znajomy elektryk po zawodówce wyjechał za granicę i po kilku latach postawił dom, bez kredytu. A wszyscy moi znajomi po studiach są zakredytowani po korek. Do tego ten elektryk jest świetnym, inteligentnym facetem. Przewyższa intelektualnie wielu bufonów po studiach, np. ciebie.
  • iimpala 12.07.19, 21:01
    "konkretna jednostka" sama zweryfikuje swoje oczekiwania w trakcie nauki. Np moj syn skonczył na licencjacie i całkowicie zmienil zawód bo mu poprzedni nie odpowiadał, czy raczej, perspektywy zawodowe po nim.
    Natomist zmuszanie 15 -latka do nauki w zawodówce, kiedy ten dzieciak sam za bardzo nie wie, co chciałby robić, jest nieludzkie.
    Sama zostałam "wysłana" do technikum, co uważam za najgorsze posunięcie mojej matki i rodziny - bo mnie do tego przymusili pt. bedziesz miała zawód. Absolutnie nie nadawałam sie do technikum, byłam (jestem) typową humanistką i technikum, po części, złamało mi scieżke edukacyjna. Przede wszystkim dlatego, że byłam ZMUSZONA wkuwać przez 5 lat jakieś goowna o przekaźnikach i innych opornikach, zamiast uczyc sie tego, co sprawiało mi frajdę. Moja średnia siadła, straciłam ochotę do nauki a po maturze i tak zmieniłam całkowicie zawód. Na szczęście bo chyba zabiłabym sie własna pięścia....
    Oczywiscie, mozna się uczyć w zawodówce! zostać elektrykiem czy fryzjerką. Pod warunkiem, że się to lubi, że marzy się o takiej karierze, ścieżce zawodowej.
    Zmuszanie dzieciaków do zawodówek, techników, tylko dlatego, że tak durnej władzy wyszło z wyliczeń, jest KRETYŃSKIE. I pisze to ja, która przez to przeszła.
  • biologiczny_zegar 12.07.19, 17:40
    triss_merigold6 napisała:

    > Niechlujnie przeszkolony troll.
    > - po zawodówce jest robotnik wykwalifikowany, a nie majster
    > - w Polsce najwyższe bezrobocie ever dotknęło grupy z wykształceniem podstawowym
    > i zawodowym
    > - od uczenia fachu dorosłych są szkoły policealne i CKU
    > - kształcenie pod kątem potrzeb emigranckich rynków pracy jest nieekonomiczne.

    Święte słowa.

    Samo życie wymusi radykalne reformy w kraju...
  • snakelilith 12.07.19, 01:36
    123zielona123 napisała:

    Jeżel
    > i jako naród będziemy przez to mądrzejsi to zdecydowanie jestam za. Ale jako
    > ś w to nie wierzę.

    I masz rację, bo inteligencja nie wzrasta, a pozostaje na podobym wykresie krzywej Gaussa jak zawsze, a nawet istnieją wskazówki, że wśród urodzonych od lat 90-tych IQ zaczyna się nawet obniżać. Więc różnice pomiędzy mądrzejszymi z większymi szansami na sukces i mniej mądrymi z mniejszymi szansami pozostaną. Zwiększy się tylko frustracja tych, którzy będą się czuć oszukani, bo postawili na nie te kompetencje, co trzeba.

    --
    "Jeśli to dziury na dupie, to nie mam nic przeciwko..." - bywalec.hoteli
  • szeptucha.z.malucha 12.07.19, 04:08
    A nie jest tak, że świat się z mienia? Nie jest tak, że trzeba wydłużać okres kształcenia ogólnego, by lepiej poruszać się w rzeczywistości? Czy nie jest tak, że obecni nastolatkowie będą musieli zmieniać zawód wielokrotnie w ciągu życia? Albo tak, że mierzyć się będą z odmienną rzeczywistością od obecnej, np. klęskami żywiołowymi?
    Poza tym teraz już młotek nie wystarczy do pracy fizycznej. Należy umieć obsługiwać elektronikę, znać jako tako zasady działania itp.
    Dlatego myślę, że nie ma co porównywać wyższych studiów sprzed 25-30 lat do tego, co jest teraz lub co będzie.
    Wydłuża się okres dojrzewania umysłowego. Dziś już nikt nie wyśle 14 - latka do pracy jak mojego dziadka w 1924 - został oddany do terminu u stolarza i od razu po przyuczeniu pracował., całe swoje zawodowe życie spędził głównie jako stolarz, choć potem zaczął nieśmiało realizować to p czym marzył, czyli parał się handlem. I do tego miał talent a stolarstwo opanował na poziomie rzemieślniczym.
    Teraz trzeba przygotować młodzież do ich wyzwań, właśnie przez ich kształcenie ogólne. Potem niech robią kursy policealne roczne, dwuletnie. - w zawodówkach i tak więcej czasu na to nie poświęcano.
    Tak jak mój ulubiony szewc- skończył studia i zrobił kurs, inny kierowca autobusu - podobnie. To wcale nie muszą być frustraci.
    A aspiracje finansowe to kwestia gospodarki. Zresztą już teraz te zawody często są lepiej opłacane od nauczyciela, dajmy na to.
    Jak ktoś chce, niech uczy się na poziomie ogólnym. Przecież, jeżeli nie ma warunków, to nie zagrozi dzubdziulętom z top liceów.
  • maadzik3 12.07.19, 07:32
    100/100

    --
    Prawdziwy przyjaciel to ktoś, do kogo możesz zadzwonić o trzeciej w nocy i powiedzieć: 'Jestem w więzieniu w Meksyku" a on odpowie "Nic się nie martw. Zaraz tam będę"
  • lena2222 12.07.19, 10:29
    szeptucha.z.malucha napisała:

    > A nie jest tak, że świat się z mienia? Nie jest tak, że trzeba wydłużać okres k
    > ształcenia ogólnego, by lepiej poruszać się w rzeczywistości? Czy nie jest tak,
    > że obecni nastolatkowie będą musieli zmieniać zawód wielokrotnie w ciągu życia
    > ? Albo tak, że mierzyć się będą z odmienną rzeczywistością od obecnej, np. klęs
    > kami żywiołowymi?
    > Poza tym teraz już młotek nie wystarczy do pracy fizycznej. Należy umieć obsług
    > iwać elektronikę, znać jako tako zasady działania itp.
    > Dlatego myślę, że nie ma co porównywać wyższych studiów sprzed 25-30 lat do teg
    > o, co jest teraz lub co będzie.
    > Wydłuża się okres dojrzewania umysłowego.

    Owszem świat się zmienia, tylko ja uważam że w innym kierunku. Absolutnie nie na korzyść wykształcenia ogólnego. Cały świat idzie w kierunku specjalizacji. Za dużo jest informacji żeby na wszystkim się znać. Ilość informacji też rośnie w tempie jak nigdy dotąd. To już nie czasy oświecenia. W niektórych zawodach aby być dobrych trzeba zacząć od dziecka (sportowcy, muzycy). W Chinach mały pianista ćwiczy 9-12 godzin dziennie. W Polsce przy obecnym systemie kształcenia dziecko nie ma szans. Bo żeby być muzykiem musi zdać maturę, a więc przejść przez ten cały system edukacji ogólnej.
    Ja większość wiedzy potrzebnej mi w życiu zawodowym zgłębiałam sama, bo w szkole albo tego nie miałam albo nie pamiętałam. Dlatego nie uważam, że obszerny poziom wiedzy ogólnej w szkole pomoże komuś w zmianach zawodu w dorosłym życiu. Tym bardziej, że z tego co widzę po moich dzieciach i innych w nadmiarze szczegółów gubi się ogół. Co z tego że teraz jest bardziej szczegółowa historia w ósmej klasie i dziecko ma 5 czy nawet 6 jak po miesiącu nic już z tego nie pamięta. Dzieci funkcjonują na zasadzie zzz. Owszem na pewno znajdą się wyjątki, ale większość niestety tak.
  • triss_merigold6 12.07.19, 05:59
    "Postawili nie na te kompetencje co trzeba."

    Wielkoprzemysłowa klasa robotnicza z Wałbrzycha, Ostrowca Świętokrzyskiego, Radomia, Łodzi, Garwolina lubi to.
  • snakelilith 12.07.19, 15:18
    Jaki przemysł? W Europie potrzebni są przede wszystkim rzemieślnicy i pracownicy fachowi. Ja szewca porządnego od dłuższgo czasu nie mogę znaleźć, do firmy kafalekującej łazienkę zapisy są na rok na przód, a piekarze w okolicy nie mogą znaleźć czeladników, którzy chcieliby uczyć się zawodu, więc muszą zamykać interes, bo bez pracowników nie są konkurencyjni wobec przemysłowej produkcji. I to wszystko w środku Europy w bogatych Niemczech. Ale studiujcie sobie dalej, niech 100% społeczeństwa ma magistra, rynek zweryfikuje wszystko.

    --
    "Jeśli to dziury na dupie, to nie mam nic przeciwko..." - bywalec.hoteli
  • ichi51e 12.07.19, 15:24
    No wlasnie - jest przemyslowa produkcja i nikt nie chce przeplacac za chlebek czy szewca. Taka prawda ludzie chca miec tanio

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bo_ob 12.07.19, 16:20
    ichi51e napisała:

    > No wlasnie - jest przemyslowa produkcja i nikt nie chce przeplacac za chlebek c
    > zy szewca.

    Zdziwiłabyś się jaki jest popyt na dobre wyroby rzemieślnicze, w tym na pieczywo.
  • ichi51e 12.07.19, 16:39
    Gdzie? W swiecie gdzie ludzie kupuja w hm zarze i pepco?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bo_ob 12.07.19, 16:47
    ichi51e napisała:

    > Gdzie?

    Na przykład w Krakowie

    krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,23228692,fenomen-zaczynu-pszenny-pszenno-zytni-czy-orkiszowy-felieton.html
  • ichi51e 12.07.19, 17:01
    No i ile taka piekarnia moze wyciagac i ile kosztuje chleb?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bo_ob 12.07.19, 17:07
    ichi51e napisała:

    > No i ile taka piekarnia moze wyciagac i ile kosztuje chleb?

    Ile może wyciągnąć? Pewnie tyle, że właścicielkom wystarczy. A ceny są podane w tekście - wystarczyło przeczytać.
    "Za bochenek pszennego zapłacimy 12 zł, a za orkiszowy razowy – 16 zł. Chałka kosztuje 10 zł a drożdżówki z malinami i cynamonem po 5 zł."

  • ichi51e 12.07.19, 17:24
    Pogadamy jak sie 5 lat na rynku utrzymaja. Na razie maja 1.5 roku

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • triss_merigold6 12.07.19, 15:28
    Przecież akurat Niemcy mają podobno bdb. system szkolnictwa zawodowego, a selekcję dzieci robią na poziomie 10. roku życia.
  • snakelilith 12.07.19, 16:37
    No mają, ale coraz więcej młodych ludzie nie chce z tego systemu korzystać, bo ktoś nawkładał im do głowy, że lepiej mieć wykształcenie wyższe. W przedziale wiekowym 30-24 lata aż 29% ma wykształcenie wyższe, podcza gdy w przedziale wiekowym 60-64 jest to tylko 19% I liczby tych, którzy decydują się na wykształcenie zawodowe, spada. I nie chodzi tu o przyuczonych do zawodu pracowników niewykwalifikowanych, bo na nich generalnie zapotrzebowanie spada, tylko o mistrzów rzemiosła, techników i innych wysoko kwalifikowanych pracowników, którym bachelor albo master do niczego nie są potrzebne. A co do wczesnej selekcji jest to trochę mit, bo owszem, uczniowe (albo rodzicie wraz z nauczycielem) decyzję o dalszej szkole podejmują wcześnie, ale decyzję o zawodzie podejmuje się stosunkowo późno, bo po 10 latach szkoły, albo nawet dopiero po maturze, która nie jest przeszkodą do zdecydowania się na regularne wykształcenie zawodowe. Oraz jest to system elastyczny, czyli dobry uczeń ma w wielu szkołach możliwość przejścia z jednej klasy do drugiej i zdobycia matury.

    --
    "Jeśli to dziury na dupie, to nie mam nic przeciwko..." - bywalec.hoteli
  • ichi51e 12.07.19, 16:38
    Nie ktos a rynek. Zobacz sobie ogloszenia „dam prace”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • triss_merigold6 12.07.19, 16:50
    To super, że matura nie jest przeszkodą do zdecydowania się na regularne kształcenie zawodowe. Bo jeszcze by się trafił przeuczony delikwent i nie dał rady na tokarce czy przy spawaniu.
  • little_fish 12.07.19, 17:47
    O to, to. Mój mąż ma maturę. Liceum ogólnokształcącego. Jest świetnym mechanikiem, potrafi spawać na całkiem niezłym poziomie i wiele innych rzeczy. Matura mu w tym ani nie pomogła ani nie przezkodzila. A jednak był moment kiedy to matura pomogła mu znaleźć całkiem fajną pracę.
  • triss_merigold6 12.07.19, 06:02
    Wykształcenie licealisty do poziomu matury jest tańsze niż wykształcenie technika czy robotnika wykwalifikowanego w szkole branżowej (mówimy o kształceniu z zapewnieniem pracowni, praktyk i nauczycieli zawodu, a nie o tym, że uczeń w klasie wielozawodowej ma polski, wf i religię, a praktyki załatwia sobie sam).
  • morekac 12.07.19, 07:56
    A potem jeszcze i tak ów absolwent zawodówki stwierdzi, że nie jest to to, co chciałby robić.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • triss_merigold6 12.07.19, 08:04
    Jeśli mówimy o nieskomplikowanych pracach fizycznych, to przyuczenie do ich wykonywania można załatwić szkoleniem, kursem, wdrożeniem na stanowisku pracy. Zawód sprzedawca? Ludzie, PRL się skończył, nauczenie się obsługi kasy fiskalnej to kwestia kilku dni max.
  • heca7 12.07.19, 08:23
    Ha! Pamiętam kiedyś w dzieciństwie siedziałam w domu z powodu kolejnej anginy i oglądałam jakiś program (kronika? chyba nie) gdzie prezentowano szkołę/klasę uczącą przyszłe sprzedawczynie sklepowe. Dziewczęta siedziały w ławkach, w fartuchach i takich czepkach? na głowie. Nauczycielka demonstrowała ich umiejętności. Typu- kiedy nie będzie prądu i trzeba będzie podliczyć wartość zakupów w myślach wink I uczennice mnożyły jakieś duże sumy "na piechotę". Przed denominacją wink Dziś i tak by mogły sobie to w doopę wsadzić bo jak nie ma prądu w sklepie kasy nie działają i całujesz klamkę- nikt ci nic nie sprzeda.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • madami 12.07.19, 21:19
    A mnie deski układał na podłodze facet po polibudzie, po kierunku mechanicznym, mówił że zawsze lubił drewno a kładąc podłogi zwyczajnie świetnie zarabia, mądry człowiek, do pracy podchodzący naprawdę z głową, po inżyniersku.
  • heca7 12.07.19, 21:27
    U nas szambo regularnie wybiera facet po politechnice warszawskiej. Zawsze sobie z moim bratem rozmawia bo są w podobnym wieku i podobne kierunki kończyli. Zarabiają m/w tyle samo.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • triss_merigold6 12.07.19, 06:21
    Od strony państwa wygląda to na długofalowe konsekwencje transformacji ustrojowej i zmiany struktury całego szkolnictw, z wyższym włącznie.
    Rozumiesz, od połowy lat 90-tych małolat idący do szkoły zawodowej, dostaje na czoło stempel z napisem "przyglup i patol" więc ludzie raczej nie chcą takiego losu dla swoich dzieci.
  • iimpala 12.07.19, 21:10
    >Rozumiesz, od połowy lat 90-tych małolat idący do szkoły zawodowej, dostaje na czoło stempel z napisem "przyglup i patol" więc ludzie raczej nie chcą takiego losu dla swoich dzieci.

    zawsze tak było, nie tylko od połowy lat 90-tych
  • astomi25 12.07.19, 06:34
    A co sie dziwic spoleczenstwu, nawet ty piszesz w poscie startowym " robol".
    Dopoki bycie po branzowce bedzie czyms gorszym nawet od liceum o zerowym poziomie, nic sie nie zmieni.
    Nikt przeciez nie chce dziecka robola, nie? uncertain

    --
    Der Ossi ist schlau und stellt sich dumm, der Wessi macht es andersrum.
    smile
  • zwyczajnamatka 12.07.19, 06:42
    Uważam, że dla dzieci z niską inteligencją i/lub niezainteresowanych nauką liceum ogólnokształcące to zly wybór. Szczegolnie w czasach kiedy nie mozna nie zdać. Za moich czasow w moim lo po pierwszej klasie był spory odsiew, w kolejnych klasach także jedna-dwie osoby odpadały. Zaczynalo 36 osób, kończyło dwadzieściapare. Później to samo działo się na studiach. Tereaz to podobno nie do pomyslenia, żeby dziecko nie zdało. Jesli dziecko nie ma warunkow intelektualnych to nic z szerokiej wiedzy ogolnej nie wyniesie. To nie bedzie człowiek z wyksztalceniem ogolnym. Nie mówiąc już o tym, że nie zda matury. Dużo także jest dzieci niezainteresowanych nauką, którym się po prostu nie chce uczyć. Takie dziecko w ogolniaku to pomyłka. Do lo powinny trafiać dzieci zainteresowane nauką, poszerzaniem wiedzy i odpowiednio zmotywowane oraz posiadajace narzedzia (intelekt) aby wiedzę przyswoić. Dzieci idące do lo z powodu braku alternatywy to porażka naszego systemu edukacji.
  • szeptucha.z.malucha 12.07.19, 08:05
    Wiesz ja mam zamiar jedno ze swoich dzieci wysłać do LO specjalnego dla autystów i adpergerowców. Na zasadzie co przyswoi, to jego a przynajmniej będzie mieć zajęcie na 4 lata. Później, jeżeli nie trafi na rentę/bezrobocie, to ma szansę na proste zajęcia - mimo inteligencji powyżej przeciętnej ale przy słabych kompetencjach społecznych, może być krucho z zatrudnieniem.
    Sama byłam zaskoczona istnieniem takich szkół ale się cieszę, że są, bo może fajnie byłoby dzieciaka przyuczyć do zawodu ale nie puszczę go między młodzież branżówkową.
  • molik28 12.07.19, 20:29
    I masz rację. W pełni się zgadzam. Są potem szkoły policealne a dziecko jeszcze cały czas się zmiemia i dojrzewa. Szczególne jak nie rozwija się harmonijnie zgodnie z normami to potrzebuje więcej czasu . Coraz wiecej takich dzieci.
  • kropkacom 12.07.19, 08:06
    > Tereaz to podobno nie do pomyslenia, żeby dziecko nie zdało.

    Podobno? Znaczy co? big_grin

    Większość ma pewnie przeciętne możliwości i tacy przeciętniacy zawsze zapełniali licea. Mylne jest twierdzenie, że każdy choć trochę słabszy uczeń to będzie świetny hydraulik czy fryzjer big_grin Która ematka skorzysta z usług nieutalentowanego fryzjera? Widzę las rąk? Nie.
  • arwena_11 12.07.19, 08:19
    Trochę słabszy to wynik 100-120 pkt. Ale uczeń z wynikiem 50-90 jest słaby lub baaardzo slaby
  • kropkacom 12.07.19, 08:24
    No i? Czasami lepiej aby takiego gościa wykształcić ogólnie niż dać mu narzędzia do ręki. Może też rozwinąć skrzydła w liceum. Niski wynik nie musi odzwierciedlać koniecznie jego możliwości intelektualnych. Ematki chcą aby punkty decydowały o tym czy ktoś ma dostać się do szkoły z maturą? Miejsc w topowych szkołach nie zabiorą i tak big_grin
  • arwena_11 12.07.19, 08:31
    Te punkty odzwierciedlają wiedzę. Jak ktoś się zdenerwuje na egzaminie, ale ma wiedzę to będzie miał co najwyżej 80%, jak nie ma wiedzy to będzie miał 20-30% bo tyle pewnie może wyjść z przypadkowego zaznaczania odpowiedzi. Przypominam że egzaminu gimnazjalnego czy ósmoklasisty nie da się nie zdać. Co jest dużym błędem jak dla mnie. Potem tacy uczniowie oblewają maturę z progiem 30%
  • kropkacom 12.07.19, 08:38
    To niech oblewają. Skoro doszli do matury to i tak o czymś świadczy. Choćby o samozaparciu. I znowu, na studia nie pójdą więc nie ma się o co bać, że komuś miejcie zabiorą. big_grin

    Z ilu semestrów liczą się oceny do punktacji przy rekrutacji? Czasami wystarczy bardzo słaby rok. Z powodu na przykład problemów na tle psychicznym i tym podobnych. Do tego słabo napisany egzamin. Wybacz, ale mi wyobraźni nie brakuje.
  • kropkacom 12.07.19, 08:39
    Przepraszam za błędy.
  • lena2222 12.07.19, 10:48
    kropkacom napisała:

    >
    > Z ilu semestrów liczą się oceny do punktacji przy rekrutacji? Czasami wystarczy
    > bardzo słaby rok. Z powodu na przykład problemów na tle psychicznym i tym podo
    > bnych. Do tego słabo napisany egzamin. Wybacz, ale mi wyobraźni nie brakuje.

    Wystarczy też zły dzień w czasie egzaminu, dlatego uważam że powinna być możliwość poprawienia tego egzaminu, albo niech on będzie średnią egzaminów które odbywają się co roku lub semestr. Wtedy byłoby to bardziej miarodajne.
  • heca7 12.07.19, 08:39
    Ale między 80% a 30% jest jeszcze 50 punktów procentowych wink Gdzie ma iść ktoś kto zdobył 65% ? Koleżance mojego syna źle poszła matematyka, na 53% a uczennica paskowa (naprawdę, nie wychodzona. Reszta 80-90%) więc zaskoczenie.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • zwyczajnamatka 12.07.19, 08:59
    Koleżanka mojej córki matematykę napisała na 28% jej najwyzszy wynik to 54%. Do tego średnia ocen powyzej 5,3 oczywiscie pasek. Dziecko z kiepskiej wiejskiej szkoły aplikuje do wszystkich (!!!) LO w mieście! Nawet jeśli jej się uda dostać do przecietnego lo to bedzie płacz i zgrzytanie zębów. Z matmą sobie nie poradzi. To nie lepiej żeby poszla do jakiegos technikum hotelarskiego czy innego albo na cukiernika?
  • paniusiapobuleczki 12.07.19, 09:17
    Jeśli chce być cukiernikiem, to proszę bardzo, niech idzie. Technikum hotelarskie, jak i każde inne, to nie takie hop siup. W technikum oprócz matury zdaje się tez egzaminy zawodowe. Jak dla mnie taka osoba mogłaby iść do słabego liceum a pózniej do hotelarskiej policealnej, gdzie w ciągu dwóch lat nauczy się zawodu oraz podszkoli język.
  • morekac 12.07.19, 09:56
    W technikum hotelarskim też będzie musiała poradzic sobie z matematyką.
    Boli cię, że dzieci z wsiowych szkółek mają aspiracje? Zamiast gęsi pasać?

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • zwyczajnamatka 12.07.19, 10:08
    morekac napisała:

    > W technikum hotelarskim też będzie musiała poradzic sobie z matematyką.
    > Boli cię, że dzieci z wsiowych szkółek mają aspiracje? Zamiast gęsi pasać?
    >
    Zwariowałas? Co ma mnie boleć? To że ma aspiracje nie idzie w parze z jej możliwościami intelektualnymi. Takie dzieci nie powinny iść do lo, takie jest moje zdanie. Jak nie zda matury albo zda na minimum to co to jej da? Będzie placz albo kiepskie studia.Trzeba mierzyć sily na zamiary, a nie porywać się z motyką na słońce.
  • little_fish 12.07.19, 10:09
    Są szkoły policealne. Często z dużo ciekawszą ofertą niż branżówki. A i człowiek bardziej świadomy co by chciał robić
  • ichi51e 12.07.19, 10:14
    Ale nawet po kiepskich studiach masz wieksze mozliwosci niz po wyuczeniu na szewca

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 12.07.19, 10:16
    O np recepcjonistka
    „Pożądane są także ukończone studia w kierunku hotelarstwa czy turystyki i rekreacji, ale nie tylko - dobrze widziane jest również zarządzanie czy administracja. Oprócz szkół, które przygotowują do wykonywania tego zawodu, dostępne są również kursy, których ukończenie zwiększa przygotowanie kandydata.”
    Zyjemy w swiecie gdzie do byle roboty wymagane sa matura i studia

    Zobacz więcej: poradnikpracownika.pl/-jak-zostac-recepcjonista-poznaj-tajniki-zawodu

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • heca7 12.07.19, 10:15
    Zadziwia mnie i wzrusza ta niebywała troska o cudze dziecko suspicious Jak ono sobie poradzi w liceum? A może właśnie w liceum dojrzeje, zmądrzeje, skupi na nauce, pójdzie do profilu gdzie jest większy nacisk na przedmioty lubiane i całkiem dobrze sobie poradzi w życiu. Co ty możesz wiedzieć na cudzych możliwościach intelektualnych?!


    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • zwyczajnamatka 12.07.19, 10:35
    Znam to dziecko prawie od urodzenia, ale to był tylko przykład. Wy pisalyscie o dzieciach z wynikiem 60% piszac, że to slaby wynik jak na lo. Ja odalam przyklad tej dziewczynki z bardzo kiepskim wynikiem egz. I to jest moim zdaniem przyklad dziecka, ktore nie powinno isc do lo. 28% z matmy to jest dno.ponadto śmieszy mnie fakt, uczestnczenia w rekrutacji do wszystkich lo w naszym miescie ( a jest ich ok 10-12) gdzie najlepsze cztery lo mają (zeszloroczne ) progi powyzej 150-160 punktow- zależy od profilu. Po co to? Po co tak ambitnie podchodzic przy takiej (nie)wiedzy? Podejrzewam, ze takich dzieci jest mnóstwo. Po drugie nawet jesli (cudem) dostalaby sie do jednego z tych czterech najlepszych to tam sa tacy nauczyciele matmy, że oby tylko na depresji sie skonczyło. Ogolnie matematyka to placz i zgrzytanie zębów, niedopuszczanie do matury itp. Podsumowując, słabe dzieci w dobrych liceach zginą, a ze słabych nic nie wyniosą.
  • heca7 12.07.19, 11:48
    Po roku jak sobie nie będzie radziła zmieni szkołę. Nikt za nogę nie przykuwa w LO do kaloryfera. A nie sądzę aby któryś z ematkowych dziubdziusiów z paskiem czekał z utęsknieniem na zwolnienie miejsca w LO gdzie próg to 50 punktów wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • miniofilka 12.07.19, 10:52
    zwyczajnamatka napisał(a):

    > Koleżanka mojej córki matematykę napisała na 28% jej najwyzszy wynik to 54%. Do
    > tego średnia ocen powyzej 5,3 oczywiscie pasek. Dziecko z kiepskiej wiejskiej
    > szkoły aplikuje do wszystkich (!!!) LO w mieście! Nawet jeśli jej się uda dosta
    > ć do przecietnego lo to bedzie płacz i zgrzytanie zębów. Z matmą sobie nie pora
    > dzi. To nie lepiej żeby poszla do jakiegos technikum hotelarskiego czy innego a
    > lbo na cukiernika?

    O kurcze,
    A ja opieprzylam corke za 71% z matematyki.
    53% dla uczennicy z 5 z matematyki to porazka totalna.
    Do technikum z kiepska matematyka zly pomysl- technikum jest bardziej scisle, wiecej nauki I tym bardziej sobie nie poradzi




    --
    żyj i pozwól żyć innym tak jak chcą:smile
  • miniofilka 12.07.19, 10:53
    28% przepraszam

    --
    żyj i pozwól żyć innym tak jak chcą:smile
  • kropkacom 12.07.19, 09:04
    I jeszcze, poprawianie wyników matur poprzez przyjmowanie młodzieży z wysokimi punktami rekrutacyjnymi pokazuje jak chory jest system.
  • morekac 12.07.19, 08:28
    > Która ematka skorzysta z usług nieutalentowanego fryzjera? Widzę las rąk? Nie.

    Tak sobie myślę, że gdybym nie wykonywała mojego zawodu (całkowicie umysłowy na szczęście dla mnie i wszystkich moich klientów - a dlaczego, to będzie zaraz) to nie bardzo widzę, co mogłabym robić. Z pracami manualnymi mam problem - zawsze myślałam, że to pewnie dlatego, że taka ciapa jestem - dopiero kiedyś okulistka uświadomiła mi, że to pewnie z powodu wady wzroku. Szycie prosto wymaga ode mnie straszliwego skupienia, ogólnie wszelkie prace wymagające milimetrowych precyzji w moim wykonaniu odpadają. Kafelki też mi krzywo wychodzą, nic na to nie poradzę. Tzn. poza szyciem da się pewne rzeczy trochę wspomóc, ale jest to dość czasochłonne. Mogłabym ściany malować - pod warunkiem, że bez żadnych wzorków. To z robót, które sprawiają mi pewną satysfakcję.
    Na pewno - poza krawcową - nie mogłabym być fryzjerką. Ani cukiernikiem czy kucharzem. Zapomnijcie o dekorowaniu ciast przeze mnie albo jakimś eleganckim przystrajaniu talerzy. Odpada. Jakoś żałośnie mi to wychodzi.😕
    Z powodu wady wzroku odpadaja wszelkie prace typu operator czegokolwiek czy kierowca zawodowy.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • little_fish 12.07.19, 09:07
    Za ambitnie podchodzisz - w barach też potrzebni są kucharze, a nikt tam finezyjnie nic nie dekoruje. Kotleta na talerz dasz radę nałożyć? Dekorowanie ciast? Możesz piec chleb i już. 😉
  • mikams75 12.07.19, 10:19
    z ciekawosci - jaka masz wade wzroku, ze sie jej nie da skorygowac zadnymi szklami?
  • morekac 12.07.19, 10:36
    Mam dużą różnicę dioptrii między prawym i lewym okiem. Po korekcji mam minimalnie inny rozmiar obrazu danego przedmiotu na siatkówce - w rezultacie ucho igły nigdy nie jest w tym miejscu, w którym je widzę. 😒

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • morekac 12.07.19, 10:46
    Strasznie to utrudnia takie precyzyjne czynności. I o ile jeszcze do samego nawleczenia igły mogę sobie zdjąć okulary (i wtedy nawlekam bez problemu), to jednak szycie (czy inna dłubanina) bez okularów/soczewek nie wchodzi w grę , bo wada jest i tak spora i nic nie widzę.
    Tak skończyła się moja kariera krawcowej.
    Jak czasami ostrzygę psa, to przychodzi któraś córka i zaczyna się nad sierściuchem użalać, że tak go mamcia obrzępoliła, że wstyd na ulicę wyjść.🐕
    Wierzcie mi, jako krawcowa czy fryzjerka umarłabym z głodu.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • heca7 12.07.19, 11:50
    Może to głupie pytanie ale czy do nawleczenia nitki nie wystarczy przymknąć jednego oka?

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • morekac 12.07.19, 12:54
    Spróbuj, mnie to jakoś nie wychodzi. Zdejmuję okulary lub wołam dzieciątko do takiej roboty.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • morekac 12.07.19, 13:09
    Prawdopodobnie trzeba mieć do tego sprawne widzenie obuczone - kwestia oceny odległości i widzenia przestrzennego.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • szeptucha.z.malucha 12.07.19, 12:55
    Ja tak muszę robić, bo nie mam widzenia obuocznego - widzę dwie igły i dwa ucha i do tego każde na innej wysokości.
    Mnóstwo zawodów mi odpada. Kilku kwalifikacji przez to nie przeszłam. Chociaż w służbach mundurowych się prześliznęłam ale do tarczy na strzelnicy to trafiałam, szkoda, że nie do mojej.
  • morekac 12.07.19, 13:15
    Szeptucha, z pewnością byłabyś rewelacyjną fryzjerka. 😵

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • szeptucha.z.malucha 12.07.19, 13:30
    Wiemwink
  • heca7 12.07.19, 07:52
    Ciekawe jest , że tego typu wątki zakładane są przez osoby albo niezwiązane z tematem albo mające dziubdziusiów laureatów i paskowych wink Za każdym razem pada pytanie- czemu ONI nie pójdą do zawodówki? Co ONI będą robić po liceum jeśli w ogóle zdadzą maturę? Lub- nie chcę aby moje dziecko było z TAKIMI w klasie. Zadziwia poziom troski o ilość hydraulików, szewców, elektryków w Polsce wink I te "tajniki zawodu" - czyście się z z XV wieku urwały?! big_grin Zawodówka ucząca "tajników zawodu" ??? Oczywiście, jak znam to forum zaraz zbiegną się teoretyczki, które zapewnią, że gdyby tylko ich dziubdziuś miał mniej niż 120 punktów to wysłałby by go do zawodówki obowiązkowo byleby tylko dziecko było szczęśliwe. Albo mają kuzyna, pociotka, sąsiada, który po zawodówce robi oszałamiającą karierę. Ale to są zawsze ci ONI. Padła w innym wątku nawet propozycja aby obowiązkowo dzieci poniżej 100 punktów (nie mam takiego ale mi to śmierdzi segregacją) wysyłać do zawodówek. Czyli już w wieku 14 lat dzielimy dzieci na te lepsze z szansą na studia i te słabiej rokujące co pójdą obowiązkowo poznawać "tajniki zawodu". To dopiero będzie źródło frustracji i podziału społeczeństwa...

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • morekac 12.07.19, 08:05
    A ponieważ szkoły w mniejszych miejscowościach mają statystycznie gorsze wyniki z egzaminów, trzeba będzie rozwinąć szkolnictwo zawodowe na zadupiach, gdzie będą problemy z praktyką. Albo żadna oferta zawodów.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • heca7 12.07.19, 08:27
    I tacy ludzie będą musieli dosłownie za chlebem migrować do miast. Wracamy do XIX wieku.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • berdebul 12.07.19, 08:39
    Uważasz, że społeczeństwo niemieckie, czy holenderskie jest podzielone? Mają selektywny system, nie każda szkoła średnia pozwala iść na studia. W Norwegii szkolenie zawodowe ma się bardzo dobrze, mój kuzyn po zawodówce zarabia dużo lepiej (w sensie jego pensja do tamtejszej średniej krajowej), niz ja z doktoratem. big_grin
  • kropkacom 12.07.19, 08:45
    Należałoby więc porównać możliwości systemów jeśli chodzi o kształcenie zawodowe. Tu i tam.
  • triss_merigold6 12.07.19, 08:49
    Aha. Rozumiem, niemniej odnosimy się do warunków polskich, a nie norweskich. Kuzyn mojego partnera pracuje w Norwegii jako kierowca, z całą pewnością zarabia lepiej ode mnie, ale jakoś nie chciałabym się z nim zamienić.
    Co do zasady, nie mam nic przeciwko temu by młodzież szła do szkoły zawodowej, BYLE NIE MOJE DZIECI. Inne niech idą, spoko.
  • berdebul 12.07.19, 08:59
    To nie jest problem kształcenia zawodowego w ogóle, tylko tego jak to kształcenie wyglada w Polsce.
  • heca7 12.07.19, 09:07
    A my jesteśmy w Polsce i fakt iż w Norwegii szkolnictwo zawodowe stoi na bardzo wysokim poziomie nie ma tu nic do rzeczy.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • berdebul 12.07.19, 09:22
    Gdyby deforma została przygotowana i sfinansowana w sensowny sposob, to kształcenie zawodowe mozna reanimować. I tak trzeba będzie, bo juz jest problem zeby znaleźć szewca, hydraulika, czy kafelkarza.
  • triss_merigold6 12.07.19, 09:26
    Cherie, obecnie nie ma cienia potrzeby kształcenia szewca czy kafelkarza w szkole zawodowej przez 3 lata. Dorosły załatwi to kursem w CKU i praktyką.
  • ichi51e 12.07.19, 09:33
    Dobra teraz pytanie. Ile jestes gotowa zaplacic szewcowi za podzelowanie butow i ile szewc musi pracowac zeby z tego wyzyc? Dodajmy ze uczyl sie fachu 3 lata.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 12.07.19, 09:34
    I jak czesto ktos w ogole zeluje dzis buty skoro moze miec kolejna pare za 50zeta.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • amast 12.07.19, 10:20
    Nie wiem jak często (ja rocznie 5 par), ale nasz osiedlowy szewc od 2 lat szuka kogoś do pomocy, bo się nie wyrabia. Miał kilku chętnych po maturze, ale żaden nie potrafił w 2 tygodnie nauczyć się podstaw, a szewc nie może sobie pozwolić, żeby dłużej uczyli się na butach klientów. Raz, że klienci chcą usługi w rozsądnym czasie, a dwa, że za zniszczone trzeba im oddać kasę.
  • morekac 12.07.19, 10:25
    >ale żaden nie potrafił w 2 tygodnie nauczyć się podstaw, a szewc nie może sobie pozwolić, żeby dłużej uczyli się na butach klientów

    Kiepsko widzę przyszłość tego szewca.
    Ci w zawodówce uczą się 3 lata, a wg ostatnich założeń mieli uczyć się zawodu nie w szkole, a u przedsiębiorcy.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • amast 12.07.19, 10:53
    Kiedyś, zanim zaorano szkolnictwo zawodowe, dzieciaki najpierw uczyły się podstaw, także praktycznych, w szkole. Jak już miały jakiekolwiek pojęcie o zawodzie, to wtedy szły na praktyki do zakładów pracy.
  • morekac 12.07.19, 11:20
    Ale jest zaorane od dawna, a ostatnim pomysłem MENu na reanimację trupa było właśnie "uczenie zawodu u pracodawcy od podstaw". W całej Warszawie nie ma klasy dla szewców, zatem można śmiało domniemywać, że młody człowiek chętny do tego zawodu będzie się musiał wszystkiego uczyć u tego nieszczęsnego szewca na butach klientów.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • bo_ob 12.07.19, 11:32
    morekac napisała:

    > można śmiało domniemywać, że młody człowiek chętny do tego z
    > awodu będzie się musiał wszystkiego uczyć u tego nieszczęsnego szewca na butach
    > klientów.

    Czyli wracamy do systemu przedwojennego.

    Znałam panią, niestety już zmarła, która była doskonała, świetnie zarabiająca krawcową. Przed wojną rodzice wysłali ją po szkole powszechnej na naukę zawodu do najlepszej krawcowej w dużym mieście. Tam uczyła się zawodu od nauki prucia i prasowania. W końcu, po wojnie, poszła na swoje, świetnie orientowała się w swoim fachu, w najnowszych trendach itp. Była bardzo zamożną osobą.

    Była bardzo oczytana, miała dobry gust muzyczny i działała w amatorskim teatrze.

    "Wszystko już było - rzekł Ben Akiba
    A gdy nie było - śniło się chyba
    Trzeźwi, urżnięci i rak i ryba
    A świat się w kółko kręci, świat się w kółko kręci..."


  • amast 12.07.19, 11:42
    > młody człowiek chętny do tego zawodu będzie się musiał wszystkiego uczyć u tego nieszczęsnego szewca na butach klientów

    Bardziej prawdopodobne, że pan prędzej zamknie zakład niż będzie chciał dokładać do wykształcenia nowego pokolenia. Jest już na emeryturze i pracuje dalej, bo lubi a nie bo musi.
  • bo_ob 12.07.19, 11:46
    amast napisała:

    > Bardziej prawdopodobne, że pan prędzej zamknie zakład niż będzie chciał dokłada
    > ć do wykształcenia nowego pokolenia. Jest już na emeryturze i pracuje dalej, bo
    > lubi a nie bo musi.

    Uczeń powinien dostać stypendium, szewc nie powinien więc dokładać, tylko zarabiać na nauczeniu fachu swego następcy.
  • amast 12.07.19, 11:52
    > Uczeń powinien dostać stypendium

    Pytanie, czy MEN to wie wink
  • bo_ob 12.07.19, 11:54
    amast napisała:


    > Pytanie, czy MEN to wie wink

    No coś ty, MEN chyba nie czyta tego forum smile
  • triss_merigold6 12.07.19, 12:18
    Nie stypendium tylko wynagrodzenie za pracę jako pracownik młodociany, jest to określone w przepisach.
  • bo_ob 12.07.19, 12:20
    triss_merigold6 napisała:

    > Nie stypendium tylko wynagrodzenie za pracę jako pracownik młodociany, jest to
    > określone w przepisach.

    No widzisz, a ja uważam, że stypendium. Przestań na chwile myśleć jak urzędniczka.
  • triss_merigold6 12.07.19, 12:24
    Opieram się na konkretach, a nie pobożnych życzeniach.
  • amast 12.07.19, 12:24
    > Nie stypendium tylko wynagrodzenie za pracę jako pracownik młodociany

    Ale tak naprawdę nie chodzi o pieniądze dla młodego człowieka, tylko o straty szewca, który będzie musiał tłumaczyć klientom, że obcasy są krzywe, bo uczeń jeszcze nie umie i to jest całkiem normalne i niech klient założy krawat zamiast się awanturować.
  • bo_ob 12.07.19, 12:26
    amast napisała:

    > > Nie stypendium tylko wynagrodzenie za pracę jako pracownik młodociany
    >
    > Ale tak naprawdę nie chodzi o pieniądze dla młodego człowieka, tylko o straty s
    > zewca, który będzie musiał tłumaczyć klientom, że obcasy są krzywe, bo uczeń je
    > szcze nie umie i to jest całkiem normalne i niech klient założy krawat zamiast
    > się awanturować.

    Triss nie zrozumiała.


  • triss_merigold6 12.07.19, 12:30
    Ależ rozumiem tylko próbuję Ci wyjaśnić, że model kształcenia zawodowego w relacji mistrz - czeladnik nie sprawdzi się w XXI wieku na skalę szkolnictwa masowego.
  • bo_ob 12.07.19, 12:32
    triss_merigold6 napisała:

    > Ależ rozumiem tylko próbuję Ci wyjaśnić, że model kształcenia zawodowego w rela
    > cji mistrz - czeladnik nie sprawdzi się w XXI wieku na skalę szkolnictwa masowe
    > go.

    Przypominam, ze tutaj mówimy o szewcu i jego potencjalnym uczniu.
  • triss_merigold6 12.07.19, 12:49
    Nie sprawdzi się na skalę organizacji szkolnictwa zawodowego na poziomie kraju. Może sprawdzić się u konkretnego szewca, który na własny koszt przyjmie pracownika i go przyuczy. Nie wiem co w tym niezrozumiałego.
  • bo_ob 12.07.19, 12:52
    triss_merigold6 napisała:

    > Nie sprawdzi się na skalę organizacji szkolnictwa zawodowego na poziomie kraju.
    > Może sprawdzić się u konkretnego szewca, który na własny koszt przyjmie pracow
    > nika i go przyuczy. Nie wiem co w tym niezrozumiałego.

    Toteż w tej gałązce wątku mówimy o szewcu, który nie będzie (bo nie jest głupi) dokładał do przyuczania pracownika. Nie wiem co w tym niezrozumiałego.
  • triss_merigold6 12.07.19, 12:57
    No to nie będzie nowego szewca. Są zawody wymierające i tyle, zawód kotlarza czy zduna też jest w zaniku.
  • bo_ob 12.07.19, 12:58
    triss_merigold6 napisała:

    > No to nie będzie nowego szewca.

    Ano. Po co nam szewcy skoro mamy Triss?

  • triss_merigold6 12.07.19, 12:28
    Chcialam jeszcze przypomnieć, że nauka w szkole zawodowej obejmowała teorię i przedmioty zawodowe realizowane W SZKOLE oraz praktykę. Teorii nie ma komu uczyć i to w zasadzie kończy dyskusję na temat wyborów młodzieży.
  • bo_ob 12.07.19, 12:31
    triss_merigold6 napisała:

    > Chcialam jeszcze przypomnieć, że nauka w szkole zawodowej obejmowała teorię i p
    > rzedmioty zawodowe realizowane W SZKOLE oraz praktykę. Teorii nie ma komu uczyć
    > i to w zasadzie kończy dyskusję na temat wyborów młodzieży.

    Przestań żyć tym, jak było w PRL.

    Jeśli chcemy, aby szewc miał ucznia a zawód szewca nie zaginął, musimy zgodzić się z tym, że szewca nie będzie do nauki następcy dokładał. Za to, że go uczy powinien miec zapłatę.


  • profes79 12.07.19, 12:34
    Czyli z PRL wracamy do średniowiecza? Tam mistrzom cechowym płacono za to, żeby w ogóle chcieli wziąć czeladnika a ten i tak najczęściej służył za człowieka od czarnej roboty.

    Niektóre większe zakłady nawiązują współpracę ze szkołami - płacą za uruchomienie czy to klasy czy kierunku na studiach ale w zamian absolwenci takiej klasy/kierunku wędrują na określony czas do pracy w takim zakładzie (za normalnym wynagrodzeniem oczywiście). W ten sposób zakład zyskuje sobie dopływ świeżej, wykwalifikowanej chociaż w podstawowym stopniu i zgodnie ze swoimi wymaganiami kadry.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • bo_ob 12.07.19, 12:44
    profes79 napisał:

    > Czyli z PRL wracamy do średniowiecza?

    Dlaczego do średniowiecza? Nauka rzemiosła pod okiem mistrza ma się dobrze i dziś w krajach nieco bardziej rozwiniętych, niż Polska.
  • triss_merigold6 12.07.19, 12:52
    Ależ cherie, model bez teorii to Średniowiecze i cechy rzemiosł, z niepismiennym czeladnikiem od pługa oderwanym.
  • bo_ob 12.07.19, 12:54
    triss_merigold6 napisała:

    > Ależ cherie, model bez teorii to Średniowiecze i cechy rzemiosł, z niepismienny
    > m czeladnikiem od pługa oderwanym.

    Skarbie, nie masz pojęcia o cym mówisz, bo zapewne znasz się na różnych sprawach, ale na pewno nie na rzemiośle, rzemieślnikach oraz na tym, jak finansuje sie naukę rzemiosła w innych krajach a nawet w kilku miejscach w Polsce.

    Metoda "nie znam się, więc sie wypowiem" nie jest najmądrzejsza.


  • szeptucha.z.malucha 12.07.19, 13:01
    Moich synów ostatnio strzygł uczeń.
  • bo_ob 12.07.19, 13:12
    szeptucha.z.malucha napisała:

    > Moich synów ostatnio strzygł uczeń.

    smile

    Moja fryzjerka, po zasadniczej szkole fryzjerskiej, opowiadała, jak uczyła się praktycznie zawodu. Otóż uczyły się na włosach koleżanek. Jej było za mało, więc znalazła zakład, gdzie płaciła za możliwość nauki (zarabiała na to gdzie sie dało), potem zatrudniła się jako pomocnica, potem zarobione pieniądze przeznaczała na udział w różnych kursach, szkoleniach i pokazach, nawet międzynarodowych oraz na fachowa literaturę. Dziś, a ma tak na oko 30 lat, ma spory zakład fryzjerski, 2 pracownice i własne uczennice.

    Byłam pod wielkim wrażeniem, gdy mi o tym opowiedziała.


  • triss_merigold6 12.07.19, 13:20
    To budujące, nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś agitowala własne dzieci lub wnuki, dzieci krewnych i znajomych w kierunku wybrania szkół zawodowych. Naprawdę, jestem za, powinien tam ktoś iść, byle nie moje dzieci.
  • iimpala 12.07.19, 21:42
    >Moja fryzjerka, po zasadniczej szkole fryzjerskiej, opowiadała, jak uczyła się praktycznie zawodu

    a to, przepraszam, czego ona uczyła się w tej zawodowce???? jak nie "praktycznie zwodu"?
    W czasach, kiedy ja sie uczyłam to nauka takich zawodów jak np. fryzjer to odbywała się w salonach, jako czeladnik (chyba), czy tam uczeń najpierw.
    W "moim" salonie fryzjerskim też widzę takich uczniow, którzy często "obrabiają" takie sztuczne głowy z włosami, do nauki strzyżenia (nie wiem, jak to sie nazywa) więc głowy koleżanek nie są potrzebne.
    Przy klientach to zajmują się główniem myciem włosów i zamiataniem podłogi po strzyżeniu.
    Natomiast inna "moja" fryzjerka narzeka, ze od wielu miesięcy nie moze znaleźć pracownika a ostatnio przyszedł do niej ("aplikował") chłopak po szkole, który nie potrtafił!!! trzymać prawidłowo suszarki do włosów.
  • morekac 12.07.19, 13:18
    Ja też się przedostatnio dałam maltretować praktykantce. Układała mi koafiurę.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • szeptucha.z.malucha 12.07.19, 12:58
    Kto teraz naprawia buty? Oto jest pytanie. 3 lata w błoto.
  • bo_ob 12.07.19, 12:59
    szeptucha.z.malucha napisała:

    > Kto teraz naprawia buty? Oto jest pytanie. 3 lata w błoto.

    Ja smile

    Nie kupuję butów jednorazowych.
  • morekac 12.07.19, 13:24
    szeptucha.z.malucha napisała:

    > Kto teraz naprawia buty? Oto jest pytanie. 3 lata w błoto.

    Ślusarze, jak mniemam. We wielu miejsach, w których ratuja buty, można też dorobić klucze.


    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • triss_merigold6 12.07.19, 13:32
    Można tam też kupić zamki i kłódki, pasty do skóry, sznurowadla, świadczą usługi kaletnicze.
  • berdebul 12.07.19, 19:36
    Dużo, do lokalnego szewca cieżko się dobić bo tylu chętnych. Na nowe zapiętki (? wewnętrzna strona, tyl buta) czekałam prawie miesiac, bo takie kolejki.
  • heca7 12.07.19, 09:38
    Aaaa czyli znowu - niech ONI idą na szewca bo JA mam problem ze znalezieniem fachowca suspicious

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • heca7 12.07.19, 08:51
    Też znam człowieka po zawodówce , który zarabia dużo lepiej niż ja ale wierz mi, nie chciałabym wyglądać i robić tego co on.
    Do Norwegii to nam baaaardzo daleko i system niemiecki mi się nie podoba. Nie w wieku 14 lat kiedy nie masz wpływu na swoje życie, swoją rodzinę i na to , że ojciec tłucze matkę, pije , nie pracuje a ty nie masz warunków do nauki a wyprowadzić się nie możesz. Nie masz wpływu na otoczenie. Albo jeszcze goowno wiesz o świecie i o tym co chcesz robić.
    Poza tym zapraszam, poślij do zawodówki swoje dziecko. Bądź pionierem, kagankiem oświaty, światełkiem w tunelu, przykładem dla innych ematek, bądź jak kamień co poruszy lawinę wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • zwyczajnamatka 12.07.19, 09:08
    Mnie się system niemiecki bardzo podoba. Tam bardzo wczesnie są wyłapywane dzieci inteligentne.
  • ichi51e 12.07.19, 09:21
    Nope tam sa wczesnie wylapywane dzieci rodzicow ktorym zalezy

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kropkacom 12.07.19, 09:28
    Dokładnie. System czeski też "wyłapuje" a w rzeczywistości to wygląda tak, że są rodzice, którzy sobie nie wyobrażają aby ich dziecko kończyło podstawówkę w pełnym wymiarze a nie wieloletnie gimnazjum.
  • little_fish 12.07.19, 09:12
    Wiesz co, mój mąż ma co prawda wykształcenie średnie, ale w pracy nie wykorzystuje go do niczego, więc można uznać, że ma zawodowe i też zarabia więcej niż niektórzy ludzie z doktoratem - tylko nie każdy do takiej pracy się nadaje, nie każdy będzie w niej dobry. Bo ludzie są różni.
  • lena2222 12.07.19, 11:00
    Nie do końca tak jest. Ja mam dwójkę dzieci i o ile pierwsze przekracza normy intelektualne to drugie ma różnego rodzaju trudności.
    Mi raczej chodzi o całokształt naszego systemu edukacyjnego który uważam że jest niewydolny i do d... Natomiast powinno się o tym mówić żeby coś zmienić. Bo tracimy wszyscy mnóstwo czasu, pieniędzy na naukę z której kompletnie nic nie wynika ani dla jednostki ani dla społeczeństwa. Nasza nauka i system szkolnictwa jest nieefektywny i argument że mamy szersze horyzonty bo mamy wszyscy studia mnie absolutnie nie przekonuje. Ja sobie mogę horyzonty poszerzać i bez studiowania i o wiele wydajniejsze jest to. Dla mnie szkoła ma być przydatna ma dawać zawód i narzędzia do zarabiania pieniędzy, a nie tylko dawać pracę nauczycielom. W innym wypadku nie widzę sensu, poza tym nie każdy chce mieć szerokie horyzonty tego nie bierzecie pod uwagę, a chce mieć ponadprzeciętną wiedzę w jednej dziedzinie.
  • milva24 12.07.19, 08:05
    Najpierw niech państwo zabierze się za podniesienie poziomu w zawodówkach a później pogadamy. Na razie są to takie przybytki gdzie umieszcza się dzieci, które zgodnie z prawem jeszcze muszą się uczyć. Po czym wychodząc z zawodówki raczej rzadko kiedy jest się przeszkolonym w danym zawodzie. A jeśli chodzi o wykształcenie i oczekiwania płacowe to rynek pracy wszystko zweryfikuje.
  • zwyczajnamatka 12.07.19, 08:49
    milva24 napisała:

    > Najpierw niech państwo zabierze się za podniesienie poziomu w zawodówkach a póź
    > niej pogadamy. Na razie są to takie przybytki gdzie umieszcza się dzieci, które
    > zgodnie z prawem jeszcze muszą się uczyć.
    Dokładnie. Dlatego szkoły zawodowe mają taką złą sławę. W czasach mojego dziecinstwa teksty "jak się nie będziesz uczyć to pojdziesz do zawodówy",albo "z niego to już nic nie będzie, tylko zawodówa" i mamy to co mamy. Dawniej ci co się już na prawdę do niczego nie nadawali (brak chęci nauki plus nałogi) szli do OHP. Dziś nie ma gdzie ich umieścić.
  • double-facepalm 12.07.19, 21:15
    Dlatego nierzond uchwalił ze od 01.09.19 obowiązek szkolny kończy się na 8 latach podstawówki
  • ichi51e 12.07.19, 09:01
    Po prostu zyjemy w czasach kiedy praca fizyczna staje sie coraz mniej potrzebna. Jak w tym dowcipie o nowoczesnej maszynie co zastepuje 4 robotnikow. A obsluguje ja 5 specjalistow

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • biala_ladecka 12.07.19, 09:06
    Zapomnialas, ze czesc z tych osob zostanie lekarzami, pielegniarkami, nauczycielami, inzynierami, czy specjalnie to przemilczalas, zeby ci do tezy pasowalo?

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • andaba 12.07.19, 09:20
    Hydraulików nie będziemy mieć wcale.
    Wczoraj zauważyłam, że po liczbie wolnych miejsc można wywnioskować ile osób do danej klasy przyjęto.
    Jak będe miała czas to dziś policzę, ilu chętnych było na hydraulików, wydaje mi sie niewiele, może trochę w branżówkach, w technikach jednostki.

    Na pocieszenie powiem, że niekoniecznie po technikach idą na studia - informatycy, elektronicy, logistycy - tak, budowlańcy, mechanicy, kucharze - raczej nie. Tzn oczywiście się zdarza, ale to są jednostki.
  • magdalena1237 12.07.19, 09:54
    Miałam w liceum koleżankę, która doszła do nas po pierwszej chyba klasie z technikum leśnego. Planowała studiować leśnictwo. Z tego co pamiętam mówiła, że przeanalizowała program i uznała, że na leśnictwo łatwiej się dostanie po liceum niż technikum leśnym bo przedmioty z których były egzaminy na te studia były w liceum w wyższym wymiarze godzin i na bardziej zaawansowanym poziomie. Maturę zdawałyśmy jeszcze na starych zasadach, ale myślę, że w tej kwestii nic się obecnie nie zmieniło. Licea mają tą przewagę nad technikami, że nie są potrzebne przedmioty zawodowe żeby się na studia dostać a matematyka, biologia, chemia czy co tam jeszcze jest na wysokim poziomie. Zwłaszcza na studia oblegane. Koleżanka dostała się na leśnictwo i je ukończyła.
  • saszanasza 12.07.19, 10:26
    Problem w tym, że prawie każdy pracodawca chce mieć pracownika z wyższym wykształceniem i biegłą znajomością języków i nieistotne czy to wykształcenie akurat w tym zawodzie jest potrzebne czy nie, czy języki sa potrzebne czy nie, ważne, że ma być i koniec kropla amen!
    Dopóki pracodawcy będą windowali taki poziom, dopóty wszyscy będą chcieli kończyć licea i studia.


    --
    „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
  • bo_ob 12.07.19, 11:12
    Już teraz dramatycznie brakuje tak zwanych fachowców, a co za tym idzie ceny ich usług bywają horrendalne. W ogóle jest niedobór ludzi, którzy potrafią coś dobrze robić. A będzie jeszcze gorzej.
    To jest trochę jak wyważanie otwartych drzwi.
    Z jednej strony PRL sprawił, że pozycja społeczna "umysłowych" jest wciąż dużo wyższa od "fizycznych" - widać to nawet w tym wątku - "robol", "patol" - to jest mentalność rodem z PRL.
    Z drugiej strony wiadomo, że żeby być dobrym fachowcem, trzeba terminować od młodości, bo tu ważna jest praktyka i nauka zawodu pod okiem mistrza. Zawsze tak było i nic się nie zmieniło.
    Jest jeszcze trzecia strona: dobry fachowiec zarabia dużo więcej, niż taki sobie "umysłowy". I to jest dobra wiadomość, bo motywuje do tego, aby jednak umieć coś dobrze robić.

    Inna dobra wiadomość jest taka, że w Polsce coraz lepiej ma się rzemiosło.

    No i na koniec - pewnie już niedługo praca będzie tylko dla specjalistów, czy to od programowania, czy od remontu łazienki. No i zawodem przyszłości jest opiekun ludzi starszych oraz niepełnosprawnych, dla tych pracy będzie coraz więcej.
  • ichi51e 12.07.19, 11:24
    Ceny sa borrendalne? To ludzie nie chca uczciwie placic. Wystarczy zobaczyc ile ludzie sa gotowi dac za sesje foto... a co dopiero za slusarza.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bo_ob 12.07.19, 11:34
    Horrendalne. Moja znajoma ostatnio za remont małej łazienki w kamienicy zapłaciła za robociznę 6 000 zł, pan pracował 2 tygodnie. Tańszego i z rekomendacjami nie znalazła. Duże miasto wojewódzkie.
  • iimpala 12.07.19, 21:55
    >To ludzie nie chca uczciwie placic

    "Ludzie" chcą płacić uczciwie. Za dobrą prace a nie goowniana prace.
    Jesli chodzi o remonty to nie spotkałam dobrego fachowca od 30 lat.
    A dobremu mechanikowi samochodowemu daje "napiwki" 100-200 zl i ze strachem mysle, ze chce przejśc na emeryturę. Albowiem ostatni najblizszy mechanik (nie mogłam jechać do swojego bo wspomaganie mi wylewało do zera) narżnął mnie na jakieś 200 stówy. Tylko, na szczęscie. Dobrze, że chociaż naprawił co trzeba. Czyli zamienił część przerdzewiałą na nową - raczej nie wymagało jakiegos specjalnego intelektu i umiejetnosci ponadprzeciętnych. A i tak mnie narżnęli. Gdyby tego nie zrobili to może jeździłabym do nich zawsze. Oszukali - nie pojadę nigdy.
  • triss_merigold6 12.07.19, 11:32
    W skrócie:
    - PRL propagandowo dopieszczał klasę robotniczą i chłopską, finansowo również,
    - mistrzów nauki zawodów nie ma, umarli, są na emeryturze albo pracują i nie mają czasu na uczenie nastolatków za grosze,
    - w zawodzie przyszłości opiekun osób starszych i niepełnosprawnych właściwe nikt nie chce pracować, jego atrakcyjność jest ujemna i tu należy nastawić się na rotację pracowników z przypadku i imigrantki ze Wschodu.
  • bo_ob 12.07.19, 11:37
    triss_merigold6 napisała:

    > - w zawodzie przyszłości opiekun osób starszych i niepełnosprawnych właściwe ni
    > kt nie chce pracować

    Ale będzie musiał, bo innej pracy ju niedługo, za 20, 30 lat nie znajdzie. A tej pracy będzie coraz więcej, więc ci po nikomu niepotrzebnych studiach będą opiekować się starymi ludźmi.
  • triss_merigold6 12.07.19, 12:23
    Rynek pracy się zmienia, wciąż z poziomu wąskiego sprofilowania zawodowego trudno się przebranżowic. Do pracy w charakterze opieki nad starszymi ludźmi idą obecnie kobiety na wcześniejszej emeryturze, wyjeżdżają do Niemiec, Włoch, UK, Norwegii.
  • bo_ob 12.07.19, 12:28
    Tak, tak, rynek pracy się mienia, ale społeczeństwo dramatycznie się starzeje. Nie ciekawi cię, kto będzie się tobą opiekował na starość?
  • triss_merigold6 12.07.19, 12:31
    Szczerze? Niezbyt.
  • bo_ob 12.07.19, 12:33
    triss_merigold6 napisała:

    > Szczerze? Niezbyt.

    Szkoda, bo to już nie tak długo wink
  • morekac 12.07.19, 19:17
    W Japonii juz robia roboty do opieki.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • bo_ob 12.07.19, 11:40
    triss_merigold6 napisała:

    > - mistrzów nauki zawodów nie ma, umarli, są na emeryturze albo pracują i nie ma
    > ją czasu na uczenie nastolatków za grosze,


    I tu jest pole do popisu dla państwa: finansować naukę zawodu u mistrzów, póki jeszcze żyją.
  • larix_decidua77 12.07.19, 12:04
    Ale trzeba zwrócić jeszcze uwagę na płeć. Praca fizyczna dla chłopca jest czym innym niż dla dziewczyny. Po pierwsze faceci są silniejsi i jest im łatwiej, nie mają okresów, nie bywają w ciąży. Po drugie męskie prace fizyczne są lepiej płatne i jest ich więcej. Spawacze, tokarze, frezerzy, wszelkiej maści budowlańcy, stolarze, brukarze, tynkarze, dekarze, mechanicy samochodowi, pilarze, zarabiają więcej od frzyjerki czy sprzedawczyni. Oferta jest większa i kasa większa. Wiem, wiem, dziewczynka też może wykonywać więźby dachowe ale jednak trzeba do tego krzepy i wzrostu. Dla dziewczyny lepsze jest slabsze liceum a potem np. studium. Terapia zajęciowa, technik dentystyczny, masażysta, radiolog, sterylizator medyczny, technik kosmetyczny, weterynaryjny, ortodontyczny, BHP, grafik komputerowy i wiele, wiele innych szkół dla osób średnio zdolnych, chcących mieć maturę i czuć się osobą w miarę wykształconą. Oczywiście chłopcy też chcą iść tą drogą co nie wyklucza, że być może zmienią zdanie i po maturze założą firmę układającą kostkę brukową. Ale jako osoby trochę lepiej wykształcone, będzie im łatwiej, będą się lepiej wysławiać, ubierać itp.
  • miniofilka 12.07.19, 14:48
    larix_decidua77 napisał(a):

    > Ale trzeba zwrócić jeszcze uwagę na płeć. Praca fizyczna dla chłopca jest czym
    > innym niż dla dziewczyny. Po pierwsze faceci są silniejsi i jest im łatwiej, ni
    > e mają okresów, nie bywają w ciąży. Po drugie męskie prace fizyczne są lepiej p
    > łatne i jest ich więcej. Spawacze, tokarze, frezerzy, wszelkiej maści budowlańc
    > y, stolarze, brukarze, tynkarze, dekarze, mechanicy samochodowi, pilarze, zarab
    > iają więcej od frzyjerki czy sprzedawczyni. Oferta jest większa i kasa większa.
    > Wiem, wiem, dziewczynka też może wykonywać więźby dachowe ale jednak trzeba do
    > tego krzepy i wzrostu. Dla dziewczyny lepsze jest slabsze liceum a potem np. s
    > tudium. Terapia zajęciowa, technik dentystyczny, masażysta, radiolog, steryliza
    > tor medyczny, technik kosmetyczny, weterynaryjny, ortodontyczny, BHP, grafik ko
    > mputerowy i wiele, wiele innych szkół dla osób średnio zdolnych, chcących mieć
    > maturę i czuć się osobą w miarę wykształconą. Oczywiście chłopcy też chcą iść t
    > ą drogą co nie wyklucza, że być może zmienią zdanie i po maturze założą firmę u
    > kładającą kostkę brukową. Ale jako osoby trochę lepiej wykształcone, będzie im
    > łatwiej, będą się lepiej wysławiać, ubierać itp.

    Dziewczyna moze byc wzietym technikiem elektronikiem, mechatronikiem, informatykiem, automatykiem. Miec dobre zarobki I nie nameczyc sie fizycznie. Moze skonczyc polibude I byc mgr inz.




    --
    żyj i pozwól żyć innym tak jak chcą:smile
  • ichi51e 12.07.19, 15:09
    Tak tyle ze w tym watku mowa o ludziach ktorzy juz na poziomie 8 klasy sobie nie radzilo ergo do liceum sie nie nadaja. Pozostaja im proste prace fizyczne (ale jakie to nikt dokladnie nie wie) na razie forum sie chyba zgodzilo na szewca i zamiatacza ulic. Obie chyba bez dyskryminacji plciowej

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 12.07.19, 15:09
    *nie radzili

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • triss_merigold6 12.07.19, 15:26
    Ulice zamiataja w ramach prac interwencyjnych i z grupami inwalidzkimi.
  • morekac 12.07.19, 16:30
    Miniofilka, cieszę, że się przekonałaś do wyboru córki, ale powiedz, co ma zrobić ze sobą niezbyt lotne dziewczę, które nie cierpi informatyki, a na dodatek ma 2 lewe ręce? Albo chciałaby zostać pielęgniarką, położną? Chemię i biologię nawet umie, ale polski i matmę to nie za bardzo... Albo policjantką?

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • little_fish 12.07.19, 17:56
    Znam dziewczynę która skończyła polibude (wydział budowy maszyn) i właśnie się doktoryzuje, tylko to dziewczę dostało się na politechnike z trzecią lokatą będąc w klasie humanistycznej. Nie znam równie zdolnej, oczytanej i ogarniętej młodej kobiety. Tylko nie o takich piszemy w tym wątku. Nikt nie twierdzi, że zawody techniczne, mechaniczne elektroniczne są tylko dla chłopaków. Tylko zastanawiamy się jaką alternatywę dla Lo mają dzieci słabe
  • morekac 12.07.19, 19:09
    Mam siostrę informatyczkę, a siostrzenica jest na polibudzie i nieźle sobie radzi. Dla mnie jest jak najbardziej normalne, że dziewczyny ogarniają sprawy techniczne i są dobre z matematyki albo przedmiotów ścisłych. Ale są też takie, które nie są w niczym rewelacyjne, a chciałyby być położnymi, pielęgniarkami (są dobre z biologii, z reszty takie sobie ) czy robić okulary. Muszą mieć albo wykształcenie wyższe albo chociaż wykształcenie średnie (szkół z zawodami okołomedycznymi nie ma zbyt dużo) i kształcić się na studiach licencjackich bądź w szkołach policealnych. Jeśli wpadnie jej do głowy, może spróbować zostać jakąś biurewną czy księgowa - ale raczej będzie musiała robić potem studia, nawet jesli niewiele jej wniosą do jej umiejętności i będą to studia w wyższej szkole gotowania na gazie po maturze zdanej ledwo-ledwo.
    W Warszawie do tego roku nie było nawet technikum weterynaryjnego - dla miłośniczek piesków i kotków.
    Nie każda dziewczyna marzy o byciu krawcową, kosmetyczką, kucharka czy fryzjerką, a takie zawody są oferowane na poziomie zawodówki.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • morekac 12.07.19, 19:15
    Errata: zamiast
    i będą to studia w wyższej szkole gotowania na gazie po maturze zdanej ledwo-ledwo.
    Powinno być
    I mogą być to studia w wyższej szkole gotowania na gazie po maturze zdanej ledwo-ledwo.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • tanebo2.0 12.07.19, 19:24
    To proste - branżówka nie ma sensu. Dziś hydraulik musi oprócz hydrauliki musi znać się na rachunkowości, marketingu czy projektowaniu stron www. Robol w fabryce też zarobi tyle że nie utrzyma się z tego.

    --
    Lubię to! Właśnie w tym kierunku bym chciała iść. Że też facet potrafi doradzić z sensem, a baby nie.
  • alicia033 12.07.19, 20:35
    tanebo2.0 napisał:

    > To proste - branżówka nie ma sensu.

    Branżówka jako taka ma sens, tylko wymaga nakladów ze strony środków państwowych. A jak wiadomo piss-władzuchna ma w d.pie szkolnictwo.

    >Dziś hydraulik musi oprócz hydrauliki musi znać się na rachunkowości, marketingu czy projektowaniu stron www.

    bzdura do kwadratu.
    Hydraulikowi rachunkowość ogarniają, za koszt jego półgodzinnej pracy, takie tutejsze nenie marketing i stronę www syn czy córka neniowej koleżanki, zajmujący się tym.
    Hydraulik ma się znać na hydraulice. A na rachunkowości - księgowa, która z kolei nie zna się na hydraulice. Tak to właśnie działa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.