Dodaj do ulubionych

Jak ma wygladać system edukacji w przyszłosci

12.07.19, 22:06
Kto ma pomysł, jak powinien wygladać system edukacji przyszłościowy. Czyli taki, który za 20 lat będziemy nawywać nowoczesnym i bedzie sprawnie działał?
Przedszkole, podstawówka? egzaminy? oceny? a może jeszcze cos innego?
Dziecko chodzić i mówić uczy sie w domu, ale pisać już w szkole. Zawsze tak było i będzie?
Edytor zaawansowany
  • lena2222 13.07.19, 13:00
    Widzę że nikt nie ma pomysłu.
    Dla mnie na pewno edukacja nastawiona na specjalizacje, bez zbędnego balastu wiedzy ogólnej.
    Szkoły i studia dające możliwość pracy po ukończeniu tego kierunku. Uważam, że państwo nie powinno inwestować kasy w kierunki po których nie ma pracy - to mogą robić prywatne uczelnie jeśli chcą.
    Nauczyciel tylko od uczenia nie od oceniania. Testy - egzaminy zewnętrzne. Możliwość wyboru, zmiany nauczyciela.
    To tak w skrócie.
  • skumbrie 13.07.19, 13:08
    I w drugą stronę - możliwość pozbycia się ucznia, który rozwala zajęcia innym i ma w nosie naukę.
    Z brakiem egzaminów się zgadzam.
    Ponadto małe grupy, maksymalnie 10-15 osób w klasie.

    A skończy się kolchozami po trzydziestu paru uczniów na dwie zmiany.

    Kasa, misiu, kasa.
  • hungaria 13.07.19, 15:23
    To, co dzis jest specjalizacja, za 10 lat bedzie zbedna, przestarzala wiedza. Chyba ze mowy o matematyce, biologii, fizyce. Szkola przede wszystkim powinna uczyc myslenia, logiki i wyciagania wnioskow. Czlowiek, ktory ma podstawy i potrafi myslec, bedzie w stanie dostosowac sie do sytuacji za 10 i 20 lat, niezaleznie od tego jakie studia skonczy.
  • lena2222 13.07.19, 17:43
    hungaria napisał(a):

    > To, co dzis jest specjalizacja, za 10 lat bedzie zbedna, przestarzala wiedza.
    To samo można powiedzieć o tzw. wiedzy ogólnej - różnicy nie ma.
    Z tym, że szkoła powinna uczyć myślenia i rozwiązywania problemów jak najbardziej się zgadzam.
  • lena2222 13.07.19, 17:48
    hungaria napisał(a):

    Czlowiek, ktory ma podstawy i potra
    > fi myslec, bedzie w stanie dostosowac sie do sytuacji za 10 i 20 lat, niezalezn
    > ie od tego jakie studia skonczy.

    Tylko dla mnie tymi podstawami nie jest np wiedza z historii z 7 i 8 klasy sp. Dla mnie to zbędny balast który z chęcią poczytam ale nie mam ochoty kuć wszystkich nazwisk uczestników kongresu wiedeńskiego.
    Każdy kto umie się uczyć i myśleć dostosuje się do nowej sytuacji, nazwiska i wiele innych rzeczy mogę sobie sprawdzić w internecie - choć w ćwiczeniach z historii z 7 klasy są rzeczy których nie mogłam nawet w necie znaleźć.
  • princesswhitewolf 14.07.19, 11:01
    W 7 czy 8 klasie nie ucza sie szczegółów. To w liceum raczej masz więcej nazwisk etc
  • elenelda 14.07.19, 12:25
    W Pl uczą się szczegółów - nazwiska ministrów spraw zagranicznych Anglii czy Francji w 1815 to szczegóły.
  • princesswhitewolf 14.07.19, 14:26
    W ogolniaku chyba....
  • iwoniaw 14.07.19, 16:48
    Nie, nie w ogólniaku - w podstawówce, wcześniej w gimnazjum.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • lena2222 14.07.19, 22:55
    princesswhitewolf napisała:

    > W ogolniaku chyba....
    7 klasa sp
  • triss_merigold6 13.07.19, 16:37
    Dla mnie na pewno edukacja nastawiona na specjalizacje, bez zbędnego balastu wiedzy ogólnej.

    do terminu do szewca w 10. wiośnie życia czy wcześniej?
  • lena2222 13.07.19, 17:41
    triss_merigold6 napisała:

    > Dla mnie na pewno edukacja nastawiona na specjalizacje, bez zbędnego balastu
    > wiedzy ogólnej.

    >
    > do terminu do szewca w 10. wiośnie życia czy wcześniej?

    do jakiego szewca ?
  • mim_maior 13.07.19, 18:29
    Właśnie zadawania takich pytań pozwala unikać odrobina wiedzy ogólnej big_grin

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • lena2222 13.07.19, 19:53
    mim_maior napisała:

    > Właśnie zadawania takich pytań pozwala unikać odrobina wiedzy ogólnej big_grin
    >
    A coś więcej potrafisz napisać?
  • lena2222 13.07.19, 21:53
    mim_maior napisała:

    > Właśnie zadawania takich pytań pozwala unikać odrobina wiedzy ogólnej big_grin
    >
    I jeszcze tak sobie myślę, że ta wiedza ogólna niektórym nie wystarcza aby zrozumieć o co mi chodziło.
  • morekac 14.07.19, 09:22
    lena2222 napisał(a):
    > I jeszcze tak sobie myślę, że ta wiedza ogólna niektórym nie wystarcza aby zroz
    > umieć o co mi chodziło.

    Bo może twoja wiedza ogólna jest wysoka, ale umiejętności językowe na tyle słabe, że nie umiesz tego przekazać.


    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • miss_fahrenheit 13.07.19, 22:35
    lena2222 napisał(a):

    > Dla mnie na pewno edukacja nastawiona na specjalizacje, bez zbędnego balastu wiedzy ogólnej.

    Proszę bardzo - zawodówki, jesli ktoś chce. Szkoły podstawowe i licea - w żadnym wypadku nie wolno pozbawiać poszerzania horyzontów i zdobywania wiedzy ogólnej. Inaczej skończy się podziałem na elitę posiadającą wiedzę ogólną i rzeszę pracujących na nią "specjalistów". Co innego pewne ukierunkowanie, wtedy mogłabym się zgodzić.

    > Szkoły i studia dające możliwość pracy po ukończeniu tego kierunku.

    Nie zawsze da się przewidzieć, jaki kierunek pozwoli zdobyć pracę.

    > Nauczyciel tylko od uczenia nie od oceniania.

    W żadnym wypadku, to byłby bezsens.

    > Możliwość wyboru, zmiany nauczyciela.

    Zgadzam się z możliwością zmiany nauczyciela.
  • lena2222 13.07.19, 23:19
    Dlaczego uważasz że jeśli nauczyciel tylko by uczył to byłoby to bez szans?
    Dlaczego uważacie wszyscy że tylko zawodówki specjalizują. Można się od małego specjalizować w dziedzinach które się będzie studiować.
    Zdumiewa mnie wiara w to jak ta wiedza ogólna poszerza horyzonty. Mamy coraz bardziej przeładowany materiał w szkołach a jakoś na studiach coraz gorszych studentów.
  • princesswhitewolf 14.07.19, 11:05
    >Można się od małego specjalizować w dziedzinach które się będzie studiować.

    Co nie oznacza ze trzeba byc jelopem bez pojecia o historii biologii i geografii. W podstawowce jest wiedza PODSTAWOWA.
    Licealisci nie maja czesto pojecia co chca atusiowac albo chocby w jakim kierunku. A ty mowisz o specjalizacji od wczesnego dziecinstwa hahha....
  • princesswhitewolf 14.07.19, 11:05
    * studiowac
  • taki-sobie-nick 13.07.19, 23:39
    Dla mnie na pewno edukacja nastawiona na specjalizacje, bez zbędnego balastu wiedzy ogólnej.

    Ten znakomity pomysł z powodzeniem stosują szkoły specjalne. tongue_out
  • taki-sobie-nick 13.07.19, 23:41
    Oraz zawodówki.

    Oczywiście już mamy na przykład znakomicie wyspecjalizowanych psychologów, którzy za nic w świecie nie potrafią zrozumieć, czemu popierany przez nich projekt można uważać za idiotyczny.

    Krótko mówiąc, poza wiadomościami psychologicznymi reprezentują poziom intelektualny niższy niż zawodówkowicze.
  • princesswhitewolf 14.07.19, 11:06
    Nie tylko. Przeciez sa w Polsce klasy profilowane w liceum
  • 35wcieniu 14.07.19, 14:24
    Ogolnoksztalcacym. Klasa profilowana rozszerza wybrane przedmioty, a nie usuwa pozostale.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • princesswhitewolf 14.07.19, 14:27
    Za moich czasow klasy profilowane mialy np mniej chemii i geografii na profilu humanistycznym a ci na biol chemie mielibto rozszerzone
  • saphire-2 14.07.19, 20:58
    To było pewnie 25 lat temu? Teraz edukacja w liceum w Polsce wygląda zupełnie inaczej.
  • kaka-llina 13.07.19, 13:15
    Finlandia ma świetny system i sie sprawdza....
  • gulcia77 13.07.19, 13:28
    Ale Finlandia ma inną mentalność i podejście do dzieci. Tego modelu nie da się przenieść w nasze warunki w formie 1:1. Przede wszystkim, co u nas jest nie do przeskoczenia, mają ogromne zaufanie do instytucji i traktują dzieci zupełnie inaczej niż w Polsce smile

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • princesswhitewolf 14.07.19, 11:09
    No i wyniki egzaminow Pisa niekoniecznie sie przekladaja na umiejetnosc przelozenia tego w praktyce gospodarki Finlandii. Sasiednie kraje nordyckie sa w kazdej dzialce przemyslowej bardziej zaawansowane. W dodatku Finowie slyna z bycia bardzo konserwatywnymi ,wrecz wstecznosci w wielu dziedzinach.
  • uomo_dos 13.07.19, 13:28
    Celem edukacji ogólnej (może być nawet 12-letnia, od 6 rż do osiągnięcia pełnoletności) powinno być moim zdaniem zdobycie realnych kompetencji kluczowych, które są jasno sprecyzowane i w moim odczuciu nie budzą zastrzeżeń. Aby te cele zrealizować niezbędne wydaje mi się odejście od przedmiotowego nauczania w kierunku korelacji międzyprzedmiotowej, aby koniec końców zbudować model interdyscyplinarny, wymagający o wiele większej niż to ma miejsce obecnie współpracy nauczycieli. Skuteczną strategią w tak zmodyfikowanym procesie dydaktycznym jest jak dla mnie ocenianie kształtujące (uwaga rodzice jak dla mnie możliwy jest całkowity brak numerkowych ocensmile. Ciężar odpowiedzialności za wyposażenie młodego człowieka w te kompetencje powinien zostać przesunięty z rodziców na instytucje edukacyjne. Reformę rodzimej edukacji proponuję rozpocząć od sporządzenia kodeksu etyki nauczyciela, gdzie nadrzędnym postulatem powinno być lekarskie primum non nocere. Oto moja utopia smile
  • lena2222 13.07.19, 14:00
    Tylko ocenianie kształtujące to w praktyce jest ocenianie wg widzimisię nauczyciela. Ja jestem za regularnymi egzaminami zewnętrznymi. To wg mnie najsensowniejszy sposób badania wiedzy.
    Kształtowanie kompetencji jak najbardziej.
  • nangaparbat3 13.07.19, 16:58
    Egzaminy zewnętrzne wystarczą na koniec etapów kształcenia.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • lena2222 13.07.19, 17:39
    nangaparbat3 napisała:

    > Egzaminy zewnętrzne wystarczą na koniec etapów kształcenia.
    >
    Dla mnie nie wystarczą. Potem mamy takie przypadki dziecko 5 lub 6 z danego przedmiotu a egzamin poniżej 50%. Poza tym większość ocen stawiana przez nauczycieli jest niemiarodajna. Nawet w obrębie tej samej szkoły nauczyciele różnie oceniają. Poza tym to jak wystawianie sobie samemu oceny.
  • nangaparbat3 13.07.19, 17:05
    Dodałabym zadbanie o nauczyciela - solidne kształcenie metodyczne oraz umiejętności interpersonalnych.
    Testy osobowości, nie dopuszczające do zawodu ludzi, którzy będą na pewno szkodzić uczniom lub sobie (też: uczniowie im).


    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • demodee 13.07.19, 13:39
    > jak powinien wygladać system edukacji przyszłościowy.

    Przede wszystkim uczenie poprawnych relacji międzyludzkich i jak bronić się przed niepoprawnymi relacjami.

    Matematykę za 20 lat robić za nas będą komputery, tak samo spawanie, gotowanie i produkowanie samochodów. Branżówki tylko dla starannie wyselekcjonowanych kandydatów z niebywałymi umiejętnościami manualno-przestrzennymi.

    Dla wszystkich - dużo literatury, sztuk pięknych (w formie biernej i czynnej), nauka o higienicznym trybie życia. Sport rekreacyjny.
  • a23a23 13.07.19, 20:47
    demodee napisała:

    > Matematykę za 20 lat robić za nas będą komputery,
    Komputer zrobi za Ciebie to, o co go poprosisz. Ale musisz wiedzieć, o co go poprosić - a do tego jednak znajomość matematyki (i ścisłych przedmiotów) jest niezbędna. Pomijając to, że musisz wiedzieć jak go o to poprosić (więc różnego poziom programowanie się kłania, którego matematyczny analfabeta nie zrozumie w dostatecznym stopni).

    > tak samo spawanie, gotowanie
    > i produkowanie samochodów.

    Naprawdę, chciałabym takiego świata. W którym komputer (albo szerzej - maszyna) mi posprząta, ugotuje i jeszcze przetransportuje mnie tam gdzie potrzebuję. Ale obawiam się, że to nie za mojego życia - może za życia moich wnuków wink

    > Dla wszystkich - dużo literatury, sztuk pięknych (w formie biernej i czynnej),

    Akurat tego jak najmniej - w coraz bardziej technologicznym świecie chcesz tworzyć humanistycznie/klasycznie wykształconą większość? Po co? Chyba tylko po to, żebyśmy jeszcze bardziej od świata odstawali.

    > nauka o higienicznym trybie życia. Sport rekreacyjny.

    W ramach nauczania biologii. Plus dużo wiedzy o tym jak działa człowiek (i to fizycznie i od strony psychicznej), żeby jak najmniej być podatnym na manipulację zięb, ludzi od suplementów, wróżbitów z "genetyki" i różnego rodzaju kołczów majków.
  • demodee 13.07.19, 21:17
    >Pomijając to, że musisz wiedzieć jak go o to poprosić (więc różnego poziom programowanie się kłania, którego matematyczny analfabeta nie zrozumie w dostatecznym stopni).

    Nie mam bladego pojęcia o programowaniu, a wszystko liczę na komputerze. Po prostu wiem, który klawisz nacisnąć, żeby w okienku pokazał się wynik.

    > W którym komputer (albo szerzej - maszyna) mi posprząta, ugotuje i jeszcze przetransportuje mnie tam gdzie potrzebuję. Ale obawiam się, że to nie za mojego życia - może za życia moich wnuków

    Sprząta - autonomiczny odkurzacz, gotuje - thermomix, transportuje - autonomiczny samochód. Już dziś!
  • betty_bum 13.07.19, 21:31
    Chcemy żeby nasze dzieci były biernymi użytkownikami tego co mądrzejsi wymyślili czy, żeby zmieniały świat chociażby poprzez zmienianie możliwości i funkcjonalności komputerów, rozwijanie AI?
    Co zrobić, żeby komputer wypluł wynik można nauczyć kilkulatka.
    Nasze dzieci mają wymyśleć urządzenia, które lepiej niż współczesne posprzątają, ugotują i będą jeździć.
    Marnując czas na zapamiętanie czy Bitwa pod Grunwaldem była 14 czy 15 lipca świata nie zdobędą.
  • lena2222 13.07.19, 21:50
    betty_bum napisał(a):

    > Marnując czas na zapamiętanie czy Bitwa pod Grunwaldem była 14 czy 15 lipca świ
    > ata nie zdobędą.
    >
    Dokładnie
  • a23a23 13.07.19, 21:31
    demodee napisała:

    > Nie mam bladego pojęcia o programowaniu, a wszystko liczę na komputerze. Po pro
    > stu wiem, który klawisz nacisnąć, żeby w okienku pokazał się wynik.

    Założyłam, że chcesz policzyć coś więcej, niż suma dla prostych tabelek w excelu. Do tego to się w sumie nawet kalkulator przyda, nie trzeba "aż" komputera.
    Ale jednak jeśli potrzebne jest coś więcej, czego twórca oprogramowania nie przewidział, to przydaje się chociażby podstawowa znajomość (np. tworzenie makr w excelu bardzo ułatwia proste prace).


    > Sprząta - autonomiczny odkurzacz, gotuje - thermomix, transportuje - autonomicz
    > ny samochód. Już dziś!

    Autonomiczny odkurzacz odkurza, a nie sprząta - zanim on poodkurza, ja muszę posprzątać.
    Thermomix to tylko blender z podgrzewaczem - żeby coś ugotował, muszę mu po kolei wrzucać obrane składniki, przekładać, zwalniać misę etc. Autonomiczny samochód jeszcze mnie do sklepu nie zawiezie (chyba, że o czymś nie wiem).
    Piękny to byłby świat, jakby to tak działało jak piszesz wink Ale jeszcze długa droga przed nami...
  • demodee 13.07.19, 21:42
    >Ale jednak jeśli potrzebne jest coś więcej, czego twórca oprogramowania nie przewidział, to przydaje się chociażby podstawowa znajomość (np. tworzenie makr w excelu bardzo ułatwia proste prace).

    Ale trzeba sobie skalkulować, czy opłaca się spędzanie czasu na uczeniu się tworzenia makr w excelu czy lepiej skorzystać z funkcji, które już są w komputerze wbudowane.

    > Autonomiczny odkurzacz odkurza, a nie sprząta - zanim on poodkurza, ja muszę posprzątać.
    W sensie, że trzeba pozbierać drobne przedmioty z podłogi, żeby odkurzacz ich nie połknął? To prawda, ale i to przyjdzie z czasem i to raczej za naszych czasów niż za czasów naszych wnuków.

    > Thermomix to tylko blender z podgrzewaczem - żeby coś ugotował, muszę mu po kolei wrzucać obrane składniki, przekładać, zwalniać misę etc.
    A to sorry, nie thermomix miałam na myśli, tylko takiego robota, w którego się wrzuca składniki, nastawia program i po jakimś czasie wyciąga gotowe jedzenie.

    > Autonomiczny samochód jeszcze mnie do sklepu nie zawiezie
    Zawiezie Cię gdzie chcesz, tylko mu trzeba współrzędne GPSowe podać.
  • a23a23 13.07.19, 21:56
    demodee napisała:

    > >Ale jednak jeśli potrzebne jest coś więcej, czego twórca oprogramowania ni
    > e przewidział, to przydaje się chociażby podstawowa znajomość (np. tworzenie ma
    > kr w excelu bardzo ułatwia proste prace).
    >
    > Ale trzeba sobie skalkulować, czy opłaca się spędzanie czasu na uczeniu się two
    > rzenia makr w excelu czy lepiej skorzystać z funkcji, które już są w komputerze
    > wbudowane.

    W komputer samo w siebie to wbudowane nie jest nic. A program ma takie funkcje, jakie jego twórca przewidział. I bardzo często okazuje się, że są one niewystarczające (zakładając oczywiście, że nie traktujemy go jako dużego kalkulatora).
    A dla kogoś zaznajomionego z technologią bariera wejścia będzie dużo niższa niż dla znawcy dzieł antycznej Grecji. Jeśli ma się jakiekolwiek podstawy, to nauczenie się tworzenia tych przykładowych makr w excelu na wystarzającym poziomie to pewnie maksymalnie dzień nauki, później każdy kolejny element przyswaja się szybciej.

    > > Autonomiczny odkurzacz odkurza, a nie sprząta - zanim on poodkurza, ja mu
    > szę posprzątać.
    > W sensie, że trzeba pozbierać drobne przedmioty z podłogi, żeby odkurzacz ich
    > nie połknął? To prawda, ale i to przyjdzie z czasem i to raczej za naszych czas
    > ów niż za czasów naszych wnuków.

    Nie tylko drobne - zabawki rozrzucone przez dziecko, talerz po kanapkach na kolację, kubek po kawie czy koc który spadł z kanapy. Automatyczny odkurzacz tylko poodkurza, nie posprząta (co oczywiście jest i tak dużym ułatwieniem i nie decyzja o jego zakupie była jedną z lepszych).

    >
    > > Thermomix to tylko blender z podgrzewaczem - żeby coś ugotował, muszę mu
    > po kolei wrzucać obrane składniki, przekładać, zwalniać misę etc.
    > A to sorry, nie thermomix miałam na myśli, tylko takiego robota, w którego się
    > wrzuca składniki, nastawia program i po jakimś czasie wyciąga gotowe jedzenie.

    Chyba jednak o Thermomixie pisałaś - on jest zwykle przedstawiany jako najbardziej technologicznie zaawansowane urządzenie kuchenne. Ale popatrz na dowolny przepis - wrzuć obraną i rozdrobioną marchewkę, program x na x sekund, dodaj pokrojoną paprykę, program x na y min i tak dalej i tak dalej.
    Urządzenie o jakim piszesz (chyba) nie istnieje - ale nawet sama piszesz o tym, żeby wrzucić składniki - a te muszą być umyte i obrane.
    Chyba że jest jakiś magiczny autonomiczny robot to podzielcie się ze mną nazwą - będę baaardzo wdzięczna wink nie znoszę gotować...

    > > Autonomiczny samochód jeszcze mnie do sklepu nie zawiezie
    > Zawiezie Cię gdzie chcesz, tylko mu trzeba współrzędne GPSowe podać.

    Teraz? W Polsce? No chyba jednak nie...
  • demodee 14.07.19, 10:59
    > W komputer samo w siebie to wbudowane nie jest nic.
    Jeśli przez "komputer" rozumieć strukturę z plastiku i metalu, to faktycznie nic nie jest wbudowane. Ja, prosta humanistka, pisząc "komputer" mam na myśli całość czyli ekran, klawiaturę i oprogramowanie, w którym zawarte są przydatne mi funkcje.

    > A program ma takie funkcje, jakie jego twórca przewidział. I bardzo często okazuje się, że są one niewystarczające (zakładając oczywiście, że nie traktujemy go jako dużego kalkulatora).

    Dla mnie excel jest wystarczający, a nawet ma więcej funkcji niż są mi potrzebne. Na pewno są niewystarczające dla projektanta silnika rakietowego lub spódnicy z falbanką. Co zaś do kalkulatora, to byłby to bardzo drogi kalkulator, ale jeśli kogoś stać, to dlaczego nie?

    Autonomiczny odkurzacz - jednak oszczędza czas. Co prawda i tak trzeba pozbierać, ale przynajmniej odpada nudna czynność "jeżdżenia na odkurzaczu". Moim zdaniem, teraz umysły ścisłe powinny się skupić na wymyśleniu czujników umieszczanych na przedmiotach codziennego użytku (talerzach, zabawkach i ubraniach), żeby po naciśnięciu żółtego guzika same z podłogi wskakiwały na swoje miejsca (zabawki - hop! do skrzyni zabawkowej, ubrania - do pralki, naczynia - do zmywarki). Następnie przyciskamy niebieski guzik i zmywarka zmywa, suszy i układa naczynia w szafkach. Fioletowy - i pralka pierze, suszy, prasuje i układa ubrania w szafach. A jak podłoga pusta, to naciskamy guzik zielony i odkurzacz odkurza. A my w tym czasie zgłębiamy Homera w oryginale lub R.Mroza w tłumaczeniu na suahili, albo po prostu rozwijamy relacje międzyludzkie...
  • demodee 14.07.19, 11:08
    > Chyba że jest jakiś magiczny autonomiczny robot to podzielcie się ze mną nazwą - będę baaardzo wdzięczna wink nie znoszę gotować...

    Z tymi robotami do gotowania, to może coś pokręciłam, bo ja akurat lubię gotować i nie potrzebuję robotów. Ale jest przecież maszynka do pieczenia - wsypujesz mąkę, wlewasz wodę, nastawiasz program i po pewnym czasie wyjmujesz chleb, bułki czy chałkę. Nie widzę problemu, żeby zbudować taką samą maszynkę do gotowania zup - wrzucasz jakiś tłuszcz, dodatek skrobiowy i warzywa, a robot kuchenny to wszystko myje, kroi i gotuje, posypuje natką i włala.

    Co do autonomicznego samochodu, to ja też w Polsce nie widziałam, ale jeżdżą takie po Stanach. Może są jakieś bariery celne na samochody sprowadzane ze Stanów i dlatego w Polsce ich nie ma?
  • a23a23 14.07.19, 12:39
    demodee napisała:

    > > Chyba że jest jakiś magiczny autonomiczny robot to podzielcie się ze mną
    > nazwą - będę baaardzo wdzięczna wink nie znoszę gotować...
    >
    > Z tymi robotami do gotowania, to może coś pokręciłam, bo ja akurat lubię gotowa
    > ć i nie potrzebuję robotów.

    Sporo bym dała za takiego robota wink I najlepiej jakby się jeszcze łączył z autonomiczną lodówką i razem decydowali co jest, a co trzeba zamówić ze sklepu, wypełniali zamówienie, a mi przesyłali tylko do akceptacji. A później dron to dostarczy na balkon do odpowiedniej chłodzonej skrzynki, a ja ewentualnie mogę przenieść do lodówki. Czekam na ten świat wink

    > Ale jest przecież maszynka do pieczenia - wsypujesz
    > mąkę, wlewasz wodę, nastawiasz program i po pewnym czasie wyjmujesz chleb, buł
    > ki czy chałkę.

    Ale takie urządzenie potrafi tylko jedną rzecz, poza tym od czasu do czasu wyczyścić całość trzeba. No i od chleba do pełnego posiłku daleka droga wink

    > Nie widzę problemu, żeby zbudować taką samą maszynkę do gotowani
    > a zup - wrzucasz jakiś tłuszcz, dodatek skrobiowy i warzywa, a robot kuchenny t
    > o wszystko myje, kroi i gotuje, posypuje natką i włala.

    Niby problemu nie ma, ale maszynki takiej też jeszcze nie ma. Przede wszystkim, to musiałoby być tak, że konkretne produkty musiałyby być w konkretnych "przegródkach", no bo i skąd robot by wiedział co jest ryżem, co kaszą, a co solą, pieprzem czy masłem. Poza tym, mechanizmy tnące i jakiś rodzaj podajników. Wcale nie takie proste - ani do zrobienia ani do oprogramowania. W każdym razie - ja bardzo na coś takiego czekam wink


    > Co do autonomicznego samochodu, to ja też w Polsce nie widziałam, ale jeżdżą ta
    > kie po Stanach. Może są jakieś bariery celne na samochody sprowadzane ze Stanów
    > i dlatego w Polsce ich nie ma?

    Z tego co wiem, to nie tyle jeżdżą, co są testowane. Głównie na zamkniętych obszarach, jakieś wydzielone trasy testowe etc. W ruchu jak próbują to chyba nadal tylko z fizycznym kierowcą, który w razie czego ogarnie sytuację. Nie jest tak, że wsiadasz do samochodu, mówisz mu "jedziemy do najbliższego wallmartu" i zajmujesz swoimi sprawami. Jeszcze nie wink
  • demodee 14.07.19, 12:57
    > Sporo bym dała za takiego robota! I najlepiej jakby się jeszcze łączył z autonomiczną lodówką i razem decydowali co jest, a co trzeba zamówić ze sklepu, wypełniali zamówienie, a mi przesyłali tylko do akceptacji.

    Ależ masz już takiego robota! Może funkcje nie aż tak bardzo rozwinięte (kwestia czasu), ale układasz sobie listę produktów, które ci wychodzą w tygodniu i wysyłasz ją przez komputer do jakiegoś on-line sklepu, ustawiasz datę dostawy. Produkty przynoszone są Ci pod drzwi (dziś przez człowieka, ale to kwestia czasu), wrzucasz do robota do pieczenia chleba, naciskasz guzik i już.

    > ale maszynki takiej też jeszcze nie ma.
    Trzeba ją stworzyć, no to do roboty, kochana, do roboty!

    > Przede wszystkim, to musiałoby być tak, że konkretne produkty musiałyby być w konkretnych "przegródkach", no bo i skąd robot by wiedział co jest ryżem, co kaszą, a co solą, pieprzem czy masłem. Poza tym, mechanizmy tnące i jakiś rodzaj podajników.

    No widzisz, już zaczynasz myśleć, zamiast narzekać. Jakieś czujniki, które odróżnią ryż od kaszy, mechanizmy tnące wziąć od blenderów, podajniki z wagą to chyba nie jest rocket science?

    To kiedy opijamy świadectwo z Urzędu Patentowego?
  • a23a23 14.07.19, 13:09
    demodee napisała:


    > Ależ masz już takiego robota! Może funkcje nie aż tak bardzo rozwinięte (kwesti
    > a czasu), ale układasz sobie listę produktów, które ci wychodzą w tygodniu i wy
    > syłasz ją przez komputer do jakiegoś on-line sklepu, ustawiasz datę dostawy.

    No ok, jeśli ustalimy, że ja to ten robot, to fakt - już go mam wink

    > Produkty przynoszone są Ci pod drzwi (dziś przez człowieka, ale to kwestia czasu)
    > , wrzucasz do robota do pieczenia chleba, naciskasz guzik i już.

    Ale dalej ma tylko chleb wink no fakt, z głodu nie padnę, ale to jeszcze nie to...

    > No widzisz, już zaczynasz myśleć, zamiast narzekać. Jakieś czujniki, które odró
    > żnią ryż od kaszy, mechanizmy tnące wziąć od blenderów,

    To nie takie proste niestety... Jakby to całe miało działać zupełnie autonomicznie, to przy dzisiejszych możliwościach technologicznych pewnie by zajęło dosyć dużą kuchnię (chociaż w sumie - mogłabym mieć taką kuchnię, nie musiałabym do niej wchodzić a dostawałabym pełny i oddawała pusty talerz wink.

    > podajniki z wagą to chyba nie jest rocket science?

    Ale też nie trywialna sprawa. Używam na codzień w pracy robota, który ma (między innymi oczywiście) wziąć coś z jednego miejsca i przełożyć w inne (żeby w tym innym zrobić z tą rzeczą określone czynności). I to wziąć (a w zasadzie - wiedzieć skąd wziąć i w jakim kształcie) jest dla niego najtrudniejsze - trzeba mu skalibrować czujniki (odrębnie dla każdej rzeczy, którą bierze). Więc jak pomyślę o kalibrowaniu czujników dla każdej marchewki, to widzę jak daleko jeszcze jesteśmy wink
  • demodee 14.07.19, 13:32
    > No ok, jeśli ustalimy, że ja to ten robot, to fakt - już go mam wink
    Miałam na myśli komputer, który masz na pewno - skoro się porozumiewamy przez forum ematka... Oczywiście na początku takiego łańcucha jesteś Ty (jako projektant tygodniowej listy zakupów), następnym ogniwem jest domowy komputer, potem coś tajemniczego się dzieje w sklepie internetowym, że wiedzą co, kiedy i komu, potem posłaniec (chwilowo organizm żywy) a potem znowu Ty, jako konsument.

    Ludzkiego działania jest tu niewiele, a będzie jeszcze mniej (kwestia czasu).

    > Ale dalej ma tylko chleb
    Dlatego właśnie musisz pośpieszyć się z wymyślaniem tego robota do gotowania zup. Jak już do wyprodukujesz, to po dostawie on-line będziesz mogła wsypać dostarczone produkty do robota do pieczenia chleba i do robota do gotowania zup. Wtedy już Ci roboty załatwią pełnowartościowy posiłek (np. jarzynową na kurczaku i pełnoziarnisty chleb). A Ty zaoszczędzony czas przeznaczysz na czytanie i dyskusję o lekturze z najbliższymi. Co Ty na to?
  • a23a23 14.07.19, 13:51
    demodee napisała:

    > > No ok, jeśli ustalimy, że ja to ten robot, to fakt - już go mam wink
    > Miałam na myśli komputer, który masz na pewno - skoro się porozumiewamy przez f
    > orum ematka...

    No ale już ustaliliśmy, że komputer jest mądry na tyle, że potrafi wykonywać polecenia, które ktoś mu wyda. Żadna w tym autonomia, która mi się marzy wink

    > Oczywiście na początku takiego łańcucha jesteś Ty (jako projekta
    > nt tygodniowej listy zakupów), następnym ogniwem jest domowy komputer, potem co
    > ś tajemniczego się dzieje w sklepie internetowym, że wiedzą co, kiedy i komu, p
    > otem posłaniec (chwilowo organizm żywy) a potem znowu Ty, jako konsument.
    >

    Listę robię ja. Listę piszę ja. Listę wysyłam ja. Zamawiam ja (przygotowuję zamówienie, nawet klikam wyślij). Wybieram godzinę i obmyślam całą logistykę tak, żebym wtedy była w domu. Rolą "komputera" jest tylko dostarczyć moje zamówienie do sklepu - co w sumie ani autonomiczne nie jest, ani jakieś zupełnie rewolucyjne, a jest rewolucją na miarę wysłania listu.
    Potem przychodzi przesyłka, tak jak przychodziła 20 lat temu przy zamówieniach z katalogu wysyłkowego.
    Żadna rewolucja, w dalszym ciągu część główną muszę wykonać ja. Uznam rewolucję wtedy, jak wpiszę w "system", że w poniedziałek ma być spaghetti, we wtorek lazanne, w środę sushi, w czwartek naleśniki, w piątek sansacz, a sobotę i niedzielę nic, bo lecę na wakacje - i na podstawie tylko takiej mojej akcji, lodówka sprawdzi co ma, a czego jej brakuje, zrobi zamówienie ( i jeszcze promocje sprawdzi, jak jej tryb oszczędzania włączę wink, zamówi, dostarczą, a 'autonomiczny kucharz' mi to wszystko przygotuje i poda gotowy talerz.


    > Ludzkiego działania jest tu niewiele, a będzie jeszcze mniej (kwestia czasu).
    >
    > > Ale dalej ma tylko chleb
    > Dlatego właśnie musisz pośpieszyć się z wymyślaniem tego robota do gotowania zu
    > p. Jak już do wyprodukujesz, to po dostawie on-line będziesz mogła wsypać dosta
    > rczone produkty do robota do pieczenia chleba i do robota do gotowania zup. Wte
    > dy już Ci roboty załatwią pełnowartościowy posiłek (np. jarzynową na kurczaku i
    > pełnoziarnisty chleb). A Ty zaoszczędzony czas przeznaczysz na czytanie i dysk
    > usję o lekturze z najbliższymi. Co Ty na to?

    A ja na to, że najlepiej będzie jak każdy zajmie się tym, co umie robić najlepiej smile więc niech inżynierowie projektują roboty, humaniści dyskutują o literaturze, a ja zajmę się moim małym poletkiem. A system edukacji (bo od tego się zaczęło) niech dzieciom po prostu nie przeszkadza i pozwoli wybrać taką drogę, jaka najbardziej im odpowiada możliwie jak najwcześniej.
  • a23a23 14.07.19, 13:53
    *„spaghetti” i „lasagne” ofc
  • demodee 14.07.19, 13:34
    > I to wziąć (a w zasadzie - wiedzieć skąd wziąć i w jakim kształcie) jest dla niego najtrudniejsze - trzeba mu skalibrować czujniki (odrębnie dla każdej rzeczy, którą bierze).
    Warzywa może taka maszyna najpierw pokroić w kostkę, wtedy kalibracja jest trywialna...
  • a23a23 14.07.19, 13:39
    demodee napisała:

    > > I to wziąć (a w zasadzie - wiedzieć skąd wziąć i w jakim kształcie) jest
    > dla niego najtrudniejsze - trzeba mu skalibrować czujniki (odrębnie dla każdej
    > rzeczy, którą bierze).
    > Warzywa może taka maszyna najpierw pokroić w kostkę, wtedy kalibracja jest tryw
    > ialna...

    Ale żeby je pokroić, właśnie musi je sobie wziąć i obrać. Dopiero potem pokroić i wystandaryzowane kostki obrabiać dalej.
    I w sumie największym problemem byłoby zrobienie takiej maszyny "wielozadaniową". Bo np. coś do robienia pizzy już jest (automat wielkości tego sprzedającego colę, ale zawsze) czy urządzenie do chleba o którym mówiłaś.
  • morekac 14.07.19, 13:05
    >Z tego co wiem, to nie tyle jeżdżą, co są testowane

    Już potrącają ludzi, a jeden nawet podobno przejechał robota na jakiś targach.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • demodee 14.07.19, 13:37
    > jeden nawet podobno przejechał robota na jakiś targach.

    Skoro robota, to nie ma znaczenia, nieprawdaż?

    Samochody autonomiczne mogą mieć czujniki, żeby bezwzględnie zwolnić przed człowiekiem lub zwierzęciem. (Czego nie mają samochody zwykłe).
  • morekac 14.07.19, 09:26

    >Nie mam bladego pojęcia o programowaniu, a wszystko liczę na komputerze. Po prostu wiem, który klawisz nacisnąć, żeby w okienku pokazał się wynik.

    Ja też, ale czasami wypadałoby wiedzieć, jaką funkcję chcemy wybrać, by w okienku ukazał się wynik, o który nam chodzi.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • przystanek_tramwajowy 14.07.19, 09:37
    Pomysł z ograniczeniem wiedzy ogólnej w szkołach super. Jak najmniej historii świata, geografii, biologii. Za kilka pokoleń będziemy mieli naród tumanów, który bez problemu władza zależnie od potrzeby wmówi, że: Ziemia jest płaska, Matka Boska była Polką, my jesteśmy narodem wybranym i nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, in vitro to wynalazek szatana a geje przerabiają dzieci na sojowe latte. smile

    --
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • a23a23 14.07.19, 09:52
    przystanek_tramwajowy napisał:

    > Pomysł z ograniczeniem wiedzy ogólnej w szkołach super. Jak najmniej historii ś
    > wiata, geografii, biologii. Za kilka pokoleń będziemy mieli naród tumanów, któr
    > y bez problemu władza zależnie od potrzeby wmówi, że: Ziemia jest płaska, Matka
    > Boska była Polką, my jesteśmy narodem wybranym i nie będzie Niemiec pluł nam w
    > twarz, in vitro to wynalazek szatana a geje przerabiają dzieci na sojowe latte
    > . smile

    Tylko dziwnym trafem, pod wiedzę "ogólną" przeważnie podciąga się humanistyczne przedmioty. Czy naprawdę dogłębna znajomość Potopu (jak miał na imię Bohun...) czy Pana Tadeusza (herb rodu Horeszków...) jest potrzebna? Jaka jest roczna produkcja ziemniaków w Rosji i soi w USA (z dokładnością do drugiego miejsca po przecinku w roku poprzedzającym)?
    Więc nie tyle postulowałabym ograniczenie wiedzy ogólnej, co w miarę szybko możliwość wybrania "specjalności" - jeśli chcę iść w kierunku ścisłym, to w ogólnym programie będzie coś w stylu "zarysu historii powszechnej", ale z nastawieniem na procesy i ciągi przyczynowo-skutkowe, a nie nazwiska, a na "języku polskim" nauczą mnie gramatyki, ortografii i czytania ze zrozumieniem, ale może niekoniecznie będę musiałą znać na wyrywki wybitne dzieła polskiej literatury. Z drugiej strony, komuś kto wiąże przyszłość z filologią czy historią, niekoniecznie przyda się cykl Krebsa czy mechanizm translacji białka, ale na "zarysie fizjologii człowieka" nauczy się, dlaczego mamy gorączkę, o co chodzi w szczepieniach i w ogóle jak człowiek działa. Ale z drugiej strony - zarówno "zarys historii powszechnej" dla humanistów czy "zarys fizjologii człowieka" dla biolchemów byłby stratą czasu, bo oni potrzebują o wiele więcej z tych dziedzin i lepiej żeby od razu mogli robić rozszerzenia.
  • ira_08 14.07.19, 11:07
    >Czy naprawdę dogłębna znajomość Potopu (jak miał na imię Bohun...)

    No jak widać nie jest potrzebna, bo funkcjonujesz bez niej big_grin, ale widzisz, łatwo się bez niej wygłupić. Chociaż, jakby nikt nie wiedział, że Bohun to postać z "Ogniem i mieczem" to byś się nie wygłupiła. I ogólnie, tak - znajomość własnej kultury i sztandarowych tekstów kultury to ważna sprawa, na tyle ważna, że państwo nie może od tak odciąć obywateli od jej znajomości, "bo liczy się konkretny fach".

    >Jaka jest roczna produkcja ziemniaków w Rosji i soi w USA (z dokładnością do drugiego miejsca po przecinku w roku poprzedzającym)?

    Ktoś się tego uczy?
  • morekac 14.07.19, 11:14
    >Jaka jest roczna produkcja ziemniaków w Rosji i soi w USA (z dokładnością do drugiego miejsca po przecinku w roku poprzedzającym)?
    Ktoś się tego uczy?

    Miałam taką panią od geografii, która tego wymagała.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • a23a23 14.07.19, 12:29
    ira_08 napisała:

    > >Czy naprawdę dogłębna znajomość Potopu (jak miał na imię Bohun...)
    >
    > No jak widać nie jest potrzebna, bo funkcjonujesz bez niej big_grin, ale widzisz, łat
    > wo się bez niej wygłupić. Chociaż, jakby nikt nie wiedział, że Bohun to postać
    > z "Ogniem i mieczem" to byś się nie wygłupiła.

    Ok, mój błąd. Najpierw napisałam Trylogii, wymyśliłam przykład, a na końcu zmieniłam na Potop.

    > I ogólnie, tak - znajomość własn
    > ej kultury i sztandarowych tekstów kultury to ważna sprawa, na tyle ważna, że p
    > aństwo nie może od tak odciąć obywateli od jej znajomości, "bo liczy się konkre
    > tny fach".

    No ale właśnie - dlaczego ważna? Dlaczego ważniejsza niż znajomość matematyki, fizyki czy historii powszechnej? Dlaczego od ścisłowców się wymaga uczenia się pl w niewiele mniejszym wymiarze godzin niż od humanistów, a z kolei tym drugim w liceum dosyć mocno odpuszcza się fizykę, biologię czy matematykę? Dlaczego w lo (na profilu dalekim od humanistycznego) miałam dużo więcej godzin polskiego niż kierunkowych przedmiotów? I traciłam na niego mnóstwo czasu zamiast rozwijać to, w czym byłam/jestem dobra (i z marnym skutkiem, humanista ze mnie żaden).
    >
    > >Jaka jest roczna produkcja ziemniaków w Rosji i soi w USA (z dokładnością
    > do drugiego miejsca po przecinku w roku poprzedzającym)?
    >
    > Ktoś się tego uczy?

    Każdy, kto miał w szkole geografię? Przynajmniej ja się uczyłam, na profilach dalekich od rozszerzonej geografii.
  • demodee 14.07.19, 12:38
    > Dlaczego od ścisłowców się wymaga uczenia się pl w niewiele mniejszym wymiarze godzin niż od humanistów, a z kolei tym drugim w liceum dosyć mocno odpuszcza się fizykę, biologię czy matematykę? Dlaczego w lo (na profilu dalekim od humanistycznego) miałam dużo więcej godzin polskiego niż kierunkowych przedmiotów?

    Dlatego, że humanistyka to nie tylko wiedza, jak miał na imię Bohun czy na jakie pytania odpowiada przydawka. Lekcje polskiego mają nauczyć sprawnej komunikacji (ustnej i pisemnej), umiejętności dyskutowania, przekonywania do swoich racji bez użycia siły itd.

    A także tego, że partnerka w dyskusji, który ma inne niż ja zdanie, to niekoniecznie idiotka, który się na niczym nie zna i może warto wysłuchać tego, co ma do powiedzenia (to nie przytyk do Ciebie, a23a23, tylko refleksja ogólna dotycząca tego forum).

    I innych ważnych rzeczy uczą nauki humanistyczne, ale nie miejsce tu na rzeczy tych wymienianie...
  • a23a23 14.07.19, 12:49
    demodee napisała:

    > > Dlaczego od ścisłowców się wymaga uczenia się pl w niewiele mniejszym wym
    > iarze godzin niż od humanistów, a z kolei tym drugim w liceum dosyć mocno odpus
    > zcza się fizykę, biologię czy matematykę? Dlaczego w lo (na profilu dalekim od
    > humanistycznego) miałam dużo więcej godzin polskiego niż kierunkowych przedmiot
    > ów?
    >
    > Dlatego, że humanistyka to nie tylko wiedza, jak miał na imię Bohun czy na jaki
    > e pytania odpowiada przydawka. Lekcje polskiego mają nauczyć sprawnej komunikac
    > ji (ustnej i pisemnej), umiejętności dyskutowania, przekonywania do swoich racj
    > i bez użycia siły itd.

    Ale to są umiejętności, których można nauczyć na zupełnie innym "materiale". Dlaczego wielbiciele literatury nie mogą dyskutować o środkach literackich w takim a nie innym utworze dla danej epoki, a Ci którzy wybiorą geografię, podobne dyskusje mogą prowadzić np. na temat sytuacji ekonomicznej w Portugalii i zastanawiać się, czy byłoby inaczej gdyby nie bariera gór. I tak dalej - temat jest tylko materiałem, na którym się pracuje, a w naszej szkole się utarło, że da się to zrobić tylko rozmyślając nad dziełami literackimi.

    >
    > A także tego, że partnerka w dyskusji, który ma inne niż ja zdanie, to niekonie
    > cznie idiotka, który się na niczym nie zna i może warto wysłuchać tego, co ma d
    > o powiedzenia (to nie przytyk do Ciebie, a23a23, tylko refleksja ogólna dotyczą
    > ca tego forum).

    Jak wyżej - to umiejętności (bardzo ważne), ale możliwe do rozwijania przy każdym w zasadzie temacie na każdym w zasadzie przedmiocie (może nie przy uczeniu się "twardych umiejętności" z matematyki).

    >
    > I innych ważnych rzeczy uczą nauki humanistyczne, ale nie miejsce tu na rzeczy
    > tych wymienianie...

    Z tego co wymieniłaś, nie tylko naukami humanistycznymi da się te umiejętności ćwiczyć. Esej można napisać na temat rozwoju bomby atomowej i jej wpływu na losy świata, niekoniecznie na temat snu Izabeli Łęckiej. Z resztą, ja nie mówię o całkowitym rugowaniu nauk humanistycznych w szkole, ale o zachowaniu odpowiedniej proporcji. Już napisałam wcześniej - w lo miałam więcej polskiego niż kierunkowych przedmiotów.
  • demodee 14.07.19, 13:55
    Wchodzimy teraz na inny poziom i nie da się tego zrobić bez straszliwej trywializacji, za co przepraszam tych, którzy czają bazę .

    Więc tak: dyskusja o wydobyciu węgla w Portugalii owszem, rozwija umiejętność argumentowania, przekonywania itd. Ale nie mówi nic o człowieku, a człowiek jest celem wszelkiego ludzkiego działania. Rozmowa o literaturze to rozmowa o bohaterach (zgoda - fikcyjnych!) i sytuacjach, w których się znaleźli (też - fikcyjnych!). To jak zachowywała się I. Łęcka, a jak S. Wokulski, gdy poznał jej prawdziwą naturę pozwala przeżyć pewne emocje bez traumy dla siebie (bo to Łęcka i Wokulski, a nie ja), a jak jeszcze jest okazja, żeby to przedyskutować z kimś kto też czytał "Lalkę", to już w ogóle idealnie. Taką okazję dają lekcje polskiego i naprawdę, ścisłe umysły powinny mieć więcej do tego okazji niż humaniści, który dyskusje o bohaterach literackich odbywają dobrowolnie przy piwie.

    Liczba godzin nauczania matematyki dla humanistów - zawsze za duża. Nowe technologie wchodzą na rynek, liczą za nas komputery, po co mi znajomość przebiegu paraboli w funkcji kwadratowej?! Rozwiązywaniem tysiąca równań nie rozwinę żadnej umiejętności praktycznej poza rozwiązywaniem równań, a i tak komputer zrobi to za mnie szybciej i lepiej...
  • a23a23 14.07.19, 14:07
    demodee napisała:

    > Liczba godzin nauczania matematyki dla humanistów - zawsze za duża.

    A liczba godzin "humanistycznych" dla ścisłowców zawsze będzie za duża. Tak to już jest, że czegoś czego nie lubimy zawsze będzie "za dużo".
    I każdy (z układających program) będzie zawsze ciągnął w swoją stronę, ale mimo wszystko zawsze miałam niedosyt (mimo sprofilowania) swoich "ścisłych" przedmiotów i przesyt "humanistycznych".

    > Nowe techno
    > logie wchodzą na rynek, liczą za nas komputery, po co mi znajomość przebiegu pa
    > raboli w funkcji kwadratowej?!

    Przepraszam, ale nie. Nie "liczą za nas komputery" - komputer wykonuje za Ciebie tylko proste numeryczne operacje, to, że nie zdajesz sobie z tego sprawy wynika tylko z tego, że ktoś to wcześniej za Ciebie napisał i oprogramował. Ale takich "ktoś" musi być - a żeby był, to ludzie uzdolnieni w tym kierunku muszą mieć możliwość też się rozwijać.

    > Rozwiązywaniem tysiąca równań nie rozwinę żadnej
    > umiejętności praktycznej poza rozwiązywaniem równań, a i tak komputer zrobi to
    > za mnie szybciej i lepiej...

    Niekoniecznie szybciej i niekoniecznie lepiej. I mówię to jako osoba, która na codzień zaprzęga komputery do roboty. Ale po pierwsze - muszę im powiedzieć co chcę, żeby zrobiły, a po drugie - muszę wiedzieć mniej-więcej jaki powinien być wynik, żebym wiedziała kiedy komputer wypluje zupełnie irracjonalny wynik. Po trzecie - co zrobić, jeśli pojawi się błąd. I po czwarte - jak rozwiązać program, którego twórca oprogramowania nie przewidział albo po prostu takie oprogramowanie jeszcze nie istnieje.
  • bo_ob 14.07.19, 14:16
    demodee napisała:

    > Liczba godzin nauczania matematyki dla humanistów - zawsze za duża.

    Aleksander Sergiejewicz Jesienin, matematyk i poeta nie zgodziłby się z tobą. Jak powiedział Galileusz: "Matematyka jest alfabetem, za pomocą którego Bóg opisał wszechświat." - piękna i czysta humanistyka.

    PS. Oczywiście, że powinno uczyć się wszystkich matematyki, fizyki, tylko skąd wziąć Feynmanów?

  • demodee 14.07.19, 16:04
    > Jak powiedział Galileusz: "Matematyka jest alfabetem, za pomocą którego Bóg opisał wszechświat."

    Że niby prawdy matematyczne są bardziej uniwersalne, bo nawet gdy umrze ostatni człowiek na Ziemi, to E będzie się równało emcekwadrat?

    Po pierwsze tego nie wiadomo, bo kto miałby to sprawdzić, jeśli nikogo nie będzie?
  • bo_ob 14.07.19, 16:09
    demodee napisała:

    Z grubsza.
    Matematyka opisuje Świat takim, jakim jest. Trudno o coś bardziej uniwersalnego.
  • morekac 14.07.19, 13:53
    >Dlatego, że humanistyka to nie tylko wiedza, jak miał na imię Bohun czy na jakie pytania odpowiada przydawka. Lekcje polskiego mają nauczyć sprawnej komunikacji (ustnej i pisemnej), umiejętności dyskutowania, przekonywania do swoich racji bez użycia siły itd.

    Polska szkoła uczy właśnie owych dupereli, nie umiejętności dyskutowania.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • demodee 14.07.19, 14:00
    > Polska szkoła uczy właśnie owych dupereli, nie umiejętności dyskutowania.

    No ale żeby dyskutować, to trzeba mieć materiał do dyskusji, czyli pewną wiedzę. Im więcej wiesz, tym dyskusja ciekawsza, bo co za przyjemność z dyskusji, w której dyskutanci przerzucają się ogólnikami?
  • lena2222 14.07.19, 23:04
    demodee napisała:

    > A także tego, że partnerka w dyskusji, który ma inne niż ja zdanie, to niekonie
    > cznie idiotka, który się na niczym nie zna i może warto wysłuchać tego, co ma d
    > o powiedzenia (to nie przytyk do Ciebie, a23a23, tylko refleksja ogólna dotyczą
    > ca tego forum).
    >
    No właśnie wszyscy się uczyli w ramach tej wiedzy ogólnej a gdzie efekt?
  • 35wcieniu 14.07.19, 15:46
    Nie, nie kazdy. Moze i Ty sie uczylas ale nigdy tego co napisalas w programie geografii nie bylo.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • a23a23 14.07.19, 16:07
    35wcieniu napisał(a):

    > Nie, nie kazdy. Moze i Ty sie uczylas ale nigdy tego co napisalas w programie g
    > eografii nie bylo.

    Tak, uczyłam się. Może byłam wyjątkiem (w co wątpię), ale uczono mnie w podobny sposób w dwóch niezależnych szkołach (miasto wojewódzkie).
    I nie wiem, czy było w programie czy nie (jako licealistka wybacz nie wertowałam programu), ale wiem, że było w podręcznikach, poza tym mieliśmy roczniki statystyczne (gdyby nie było w programie, nie byłoby też w podręcznikach).
    Oczywiście swoich podręczników już dawno nie mam, ale zobaczyłam właśnie jakiś wybrany licealny który krąży po sieci (wydanie 2016). I są informacje o zbiorach pszenicy, tabelki ze zbiorem owoców, roślin oleistych z podziałem na kraje etc. Naprawdę geografi społeczno-gospodarczej nie ma nic a nic?
  • iwoniaw 14.07.19, 16:54
    Oczywiście, że jest, ale co innego potrafić odczytać z wykresu, jakie kraje są światowymi potentatami w hodowli bydła czy wydobyciu uranu, a co innego ryć na pamięć pogłowie trzody chlewnej w Botswanie w 2015. Nauczyciel próbujący wymóc to drugie minął się nie tylko z rozumem, ale i podstawą programową.


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • 35wcieniu 14.07.19, 19:46
    No dokładnie. Wykresy to i my czytaliśmy, ale przecież nikt nam nie kazał wkuwać ile ton ziemniaków zbiera się w Rosji w ciągu tygodnia, tylko chodziło o naukę analizy statystyk i korzystania z roczników statystycznych, tabel itd.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • a23a23 14.07.19, 20:38
    iwoniaw napisała:
    > Oczywiście, że jest, ale co innego potrafić odczytać z wykresu, jakie kraje są
    > światowymi potentatami w hodowli bydła czy wydobyciu uranu, a co innego ryć na
    > pamięć pogłowie trzody chlewnej w Botswanie w 2015. Nauczyciel próbujący wymóc
    > to drugie minął się nie tylko z rozumem, ale i podstawą programową.

    35wcieniu napisał(a):
    > No dokładnie. Wykresy to i my czytaliśmy, ale przecież nikt nam nie kazał wkuwa
    > ć ile ton ziemniaków zbiera się w Rosji w ciągu tygodnia, tylko chodziło o nauk
    > ę analizy statystyk i korzystania z roczników statystycznych, tabel itd.

    No to ode mnie tego wymagano - być może to był wymysł szkoły, ale tak miałam w dwóch różnych szkołach (z różnymi nauczycielami), tak samo miał mój brat (jeszcze inna szkoła, pamiętam bo strasznie na to narzekał) i partner (zapytałam - zupełnie inna część kraju, kilka lat różnicy). I moje sprawdziany z tej części polegały właśnie na wpisywaniu dokładnych danych w odpowiedniej kolejności, z dokładnością do drugiego miejsca po przecinku.
    Więc jeśli to aberracja, to nie do końca lokalna. Ale w sumie chyba wolę wierzyć, że to Wy macie rację, a nie że cała Polska wkuwa rocznik statystyczny wink
    Co do poczytalności moich nauczycieli od geografii - pozwólcie, że spuszczę na to zasłonę milczenia wink
  • demodee 14.07.19, 11:10
    > czasami wypadałoby wiedzieć, jaką funkcję chcemy wybrać, by w okienku ukazał się wynik, o który nam chodzi.

    Tu się zgadzamy. Trzeba wiemy czy teraz chcemy dodawać, czy może coś spierwiaskować, czy może jakąś średnią wyciągnąć...
  • princesswhitewolf 14.07.19, 11:11
    Thermomix gotuje tak jak i kuchenka gazowa. To nie jest robot co wyciaga z lodowki selera i go obiera by posiekac i ugotowac. To tylko gotujacy blender.
  • woman_in_love 13.07.19, 13:44
    Powinno być narodowo, konserwatywnie a przede wszystkim katolicko.

    Edukacja państwowa i powszechna musi zostać zniszczona: ta opcja będzie dla suwerena, którego dzieci mają być sługami i wykonywać powinności pańszczyźniane. Czyli ideał to tak jak w Meksyku, Brazylii czy innym Salwadorze.

    W zamian za to powstanie rozbudowana sieć najlepszych szkół katolickich (suto dofinansowanych z kasy państwa) i dostępnych jedynie dla tych, którzy trzymają z kościołem i zapewniają mu wpływy i władzę oraz którzy zapłacą czesne. Te szkoły będą też dawać stypendia najbiedniejszym (najładniejszym?): w końcu różni arcybiskupi Wesołowscy muszą się mieć z kim bawić.

    Amen.
  • kropkacom 13.07.19, 13:57
    Uważam, że tkwienie jednym składzie kilka lat jest dla dzieciaków niedobre. Edukacja szkolna dzieci młodszych niż siedmioletnich jak najbardziej możliwa. Skupienie się na odpowiednim opanowaniu podstaw jest ważniejsze niż wszystko co potem wydarzy się w edukacji dziecka. Wtedy też ważna jest nauka w małych grupach. Szybka ścieżka edukacyjna dla dzieci naprawdę zdolnych. Uczenie poprzez docenianie a nie punktowanie błędów. Zadania domowe które pomogą przećwiczyć pewne treści a nie wykonywać takie na które w szkole zabrakło czasu. Nauczyciel jest nie od przekazania wiedzy ale od nauczania. Problemy mające miejsce w szkole powinny być w tej szkole rozwiązywane w zabeczanym obszarze. Rodzice w szkole opcjonalnie. Dres code zbędny.

    Jaki to system? smile

  • betty_bum 13.07.19, 14:40
    Obowiązkowa edukacja od 4 rż, w szkole, przedszkolu, jak zwał tak zwał, stałe godziny od rana do ok. 15.00.
    Mało pamięciówki, dużo logiki, myślenia, zadań, łamigłówek. Nauka w oparciu o rozwiązywanie realnych problemów z wykorzystaniem współczesnych narzędzi.
    Labolatoria, warsztaty. Koniec z nadmiarem historii, zwłaszcza z nauczaniem tendencyjnym.
    Uwzględnianie poziomu i zainteresowań uczniów poprzez podział na poziomy.
    Obowiązkowa nauka do 16 rz.
    Prawo do skierowania uczniów z problemami do innych form nauczania. Rodzice do szkoły mogą wejść po umówieniu spotkania, dzieci zostawiają pod szkołą.
    Odchodzenie od polskiej matury na rzecz egzaminów międzynarodowych.
    Ogólnopolski test dwa razy w roku, sprawdzany w szkole.
    Interwencja szkoły w przypadku frekwencji niższej niż ileś procent, wtedy zwolnienia tylko od lekarza.
    Ogólnodostępna baza wykładów, które można puścić uczniom, scenariuszy. Coś takiego widziałam na filmie z chińskiej szkoły. Gotowa prezentacja, animacja którą nauczyciel zatrzymywał, wtedy wydawał dzieciom polecenia, moderował dyskusję.

  • mim_maior 13.07.19, 17:13
    Do tego skoszarowanie w internatach, apel rano i wieczorem, widzenia z rodzicami dwa razy w miesiącu i czyn społeczny co sobota!
    Próby już były, ale co szkodzi spróbować jeszcze raz, skoro są ochotnicy? Dzieci betty będą pierwsze.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • betty_bum 13.07.19, 21:04
    Taki model edukacji, może być szokiem dla wielu polskich madek, ale zbliżone funkcjonują i sprawdzają się w wielu krajach.
  • mim_maior 13.07.19, 22:12
    Tak, w tych znanych z kiepskiej edukacji jak Holandia czy Niemcy. Ale jak Twoje dzieci trafią do poprawczaka, to właśnie tak będą miały i w Polsce, więc śmiało, do dzieła!

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • lena2222 14.07.19, 23:12
    mim_maior napisała:

    > Tak, w tych znanych z kiepskiej edukacji jak Holandia czy Niemcy. Ale jak Twoje
    > dzieci trafią do poprawczaka, to właśnie tak będą miały i w Polsce, więc śmiał
    > o, do dzieła!
    >
    Kiepska edukacja w Niemczech? A skąd takie wnioski. W testach Pisa podobnie wypadają Niemcy jak Polska. W rankingach uczelni wyższych o wiele wyżej. Gospodarczo również o wiele wyżej. Więc ?
  • nieeznaajoomaa 13.07.19, 17:16
    Akurat pamięciówka jest również potrzebna, ponieważ pamięć jest czymś, co należy ćwiczyć. Dzieci, które będą uczyć się w szkole wierszyków na pamięć, będą miały lepszą pamięć jako dorosłe i starsze osoby. Widać wyraźnie, że ludzie ze starszego pokolenia, którzy w młodości musieli dużo wkuwać, bo tak była wtedy skonstruowana edukacja, mają o wiele lepszą pamięć niż osoby młode (pomijam oczywiście przypadki starczej demencji i sklerozy). A w czasach Homera, kiedy nie było pisma, ludzie potrafili wygłosić z pamięci długą epopeję, "Iliada" i "Odyseja" powstały w tradycji ustnej. Dopiero później nauczyliśmy się pisać i przestaliśmy ćwiczyć pamięć. Dlatego moim zdaniem nie myślenie zamiast pamięciówki tylko myślenie plus pamięciówka.
  • a23a23 13.07.19, 20:40
    Ale zależy jaka pamięciówka. Jeśli mamy się uczyć czegokolwiek (jak Pana Tadeusza na pamięć czy wspomnianych już wyżej uczestników kongresu wiedeńskiego), to wg mnie nie ma to sensu. Jest mnóstwo wiadomości, które i tak trzeba po prostu przyswoić na pamięć żeby zrozumieć proces, więc nie ma się co martwić, że zabraknie czego się mamy uczyć.
  • betty_bum 13.07.19, 21:12
    Uczenie się i recytowanie tekstów to co innego niż uczenie się dat, głębokości jezior czy ilości wydobytej ropy w Rosji w 2009 oczywiście z dokładnością co do litra.
  • morekac 13.07.19, 21:20
    >Odchodzenie od polskiej matury na rzecz egzaminów międzynarodowych.

    Po co?

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • betty_bum 13.07.19, 21:36
    Po to, żeby młodzież miała mniej formalności wybierając się na studia w dowolnym zakątku świata i po to, żeby lepiej było widać jak wypada na tle rówieśników z różnych krajów.
  • berdebul 13.07.19, 21:51
    Ile znasz państw, które mają międzynarowe egzaminy jako standard w państwowej edukacji?
  • betty_bum 13.07.19, 22:05
    Są państwa, których własne egzaminy są uznawane w sporej części świata, matura takim egzaminem nigdy nie będzie. Dlatego każdy polski uczeń powinien mieć wybór czy chce zdawać maturę czy np. IB.
    Teraz to przywilej najbogatszych i najzdolniejszych i to należy zmienić.
  • nickbezznaczenia 13.07.19, 22:09
    Doprawdy?
    edun.pl/o-edun/aktualnosci/704-polska-matura-a-studia-za-granica-czy-z-polska-matura-mozna-studiowac-za-granica.html
  • arwena_11 14.07.19, 10:18
    Chyba żartujesz? Mój syn do Anglii na studia dostał się po polskiej maturze. Podobnie jak wielu jego znajomych. Dzieciaki moich znajomych wybierają się na studia do Holandii , Danii i też po polskiej maturze.
  • betty_bum 14.07.19, 10:21
    Świat nie kończy się na UE.
  • princesswhitewolf 14.07.19, 11:13
    Hmm studiowalam w USA i moja edukacja z Polski jak najbardziej byla uznawana
  • morekac 14.07.19, 09:36
    W tej chwili w ramach UE można spokojnie studiować i z polską maturą. Maturę międzynarodową też można zdawać, jeśli komuś zależy, ale robienie z tego programu obowiązkowego dla wszystkich jest bez sensu, bo potrzebne będzie to znikomej części.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • betty_bum 14.07.19, 10:14
    Świat nie kończy się na UE. Matura międzynarodowa to nie tylko dokument, ale sposób uczenia pod nią i dlatego duża część młodzieży, która ma wybór na nią się decyduje, a coraz więcej szkół wprowadza. Ja chciałabym, żeby każdy miał wybór.
  • arwena_11 14.07.19, 10:19
    No ale każdy ma wybór. Wystarczy dostać się do klasy ib.
  • betty_bum 14.07.19, 10:25
    Żeby dostać się do programu IB trzeba albo być bardzo zdolnym albo bardzo bogatym. Uważam, że powinien być dostępny także dla tych, którzy nie spełniają tych warunków.
  • morekac 14.07.19, 10:33
    Jeśli ktoś nie jest zdolny, i tak nie dla niego MIT, Harvard czy inne Oxfordy.
    Ale może warto zadbać, by klasy IB były dostępne nie tylko w dużych miastach.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • betty_bum 14.07.19, 10:40
    One są niedostępne także dla zdecydowanej większości bardzo zdolnychwink
    Program IB powinien być dostępny nie tylko w miastach i nie tylko dla wybrańców, bo on jest dla przeciętnego ucznia, choć u nas inaczej to wygląda.
  • morekac 14.07.19, 10:24
    Przecież większości nie będzie to potrzebne, ta mniejszość, która chce studiować poza UE (czy nawet w UE) zrobią sobie maturę międzynarodową, jest taka możliwość.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • betty_bum 14.07.19, 10:27
    IB to nie jest tylko inny egzamin, to jest też inne nauczanie. Program wybierają także ludzie, którzy chcą studiować w Polsce, ale chcą uczyć się inaczej niż w zwykłej szkole.
  • morekac 14.07.19, 10:54
    To może po prostu warto zmieniać model nauczania w tym kierunku?

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • princesswhitewolf 14.07.19, 11:16
    A po co matura miedzynarodowa jak normalna polska mature wszedzie uznaja przy zalozeniu ze zdasz egzamin z jezyka czyli w krajach anglosaskich na ten przyklad w US TOEFL albo w UK IELTS. Miedzynarodowa matura to czyjs kolejny sposob na biznes lol
  • betty_bum 14.07.19, 11:23
    IB to nie tylko matura!, to program nauki obejmujący przedmioty, których w Polsce się nie naucza i inny sposób nauczania.
  • princesswhitewolf 14.07.19, 11:27
    No i po co to komu skoro polska mature spokojnie uznaja? Skonczylam edukację w Polsce, w USA i UK. Wszedzie moja mature uznawali
  • princesswhitewolf 14.07.19, 11:28
    >IB to nie tylko matura!, to program nauki obejmujący przedmioty, których w Polsce się nie naucza i inny sposób nauczania

    A niby czego takiego ucza tam czego w Polsce nie ma a np tu w UK jest? Chyba tylko RE bo w Polsce to tylko jest KRK katechizm. No mowie ze ktos sobie niezly biznes wymyslil i to kupuja ludzie
  • betty_bum 14.07.19, 12:43
    Poczytaj sobie o IB, ja nie wyjaśnię Ci tego lepiej niż ludzie, którzy kończyli ten program czy nauczyciele.
  • princesswhitewolf 14.07.19, 14:29
    Po co mi czytac reklamy czyjegos biznesu skoro wiem doskonale ze nasza polska edukacja i egzaminy sa rozpoznawane w swiecie. Po co IB komu? Kolejny zysk dla kogos kto sie nie orientuje.
  • betty_bum 14.07.19, 15:06
    Super, że wypowiadasz się na temat na którym się nie znasz i to dość kategorycznie.
    W Anglii wiele i coraz więcej szkół prowadzi ten program, chociaż tamtejsze egzaminy są bardziej popularne na świecie niż polska matura.
    Koszt programu dla ucznia, jeśli uczy się w szkole publicznej to opłata za egzamin.
  • princesswhitewolf 14.07.19, 16:16
    Ale o czym ty w ogole mowisz nagle od czapy? Co mnie obchodzi jakis program. Czego dowodem ma niby byc ze w UK jakies szkoly- biznesy prywatne jakis program prowadza? Tu sa szkoly nawet Rudolfa Steinera gdzie czytac dzieci nie zaczynaja do 9 rz i inne cudactwa. Mowimy o międzynarodowej maturze i powiadam ci, ze przyjmują na studia i bez niej spokojnie na swiecie i poza UE. Takie sa fakty.
  • betty_bum 14.07.19, 16:43
    Ciebie nie obchodzi, ale młodych ludzi, którzy w liceum chcą się uczyć ekonomii, historii Azji, psychologii, epistemologii zamiast tego co proponują ich lokalne szkoły, w tym polskie licea, obchodzi.
    Zdecydowanie ważniejsze jest co oni o tym myślą i jak się chcą uczyć niż to co Ty myślisz. Celem jest nie tylko dostanie się na studia, ważne jest co się robi i czego się uczy przez kilka lat życia.
  • princesswhitewolf 14.07.19, 16:52
    Epistemologia to czesc filozofii i nauczanie tego jako osoby przedmiot to bzdura na resorach. Na profilach humanistycznych jest filozofia a tam od ontologii, estetyki i epistemologii. Zapewniam. Historie Azji ucza w szkolach srednich w zarysie UK bo ucza o swiecie,i o Ameryce pd, i USA i Afryce,Australii a nie tylko Europie. A to dlatego ze UK mial kolonie i zwiazki z wieloma krajami. Psychologie to ja w liceum miala w koncu komuny na profilu pedagogicznym. Zapewne do dzis jest.
    Wszystkiego nie da sie uczyc w szkole podst i sredniej.
  • betty_bum 14.07.19, 17:01
    Nic nie wiesz o tym co nauczane jest teraz w polskich liceach, zapewniam, że na maturze psychologii czy ekonomii zdawać nie możesz.
    Epistemologia w IB to nie jest przedmiot do zaliczenia w takim typowym ujęciu.
    Pomijając to wszystko, liczy się to czego młodzi ludzie chcą się uczyć, a nie to co Ty uważasz za słuszne. Ważne jest, żeby młodzi mieli wybór, chcą zdawać polską maturę czy A llevels, niech zdają, chcą IB niech mają szansę niezależnie od dochodów czy wybitności.
  • princesswhitewolf 14.07.19, 19:01
    W UK tez nikt nie zdaje psychologii na A- levels

    Tak tak.... juz widze jak chca sie uczyc wycinka filozofii nie majac pojecia i podstaw greckiej filozofii, ontologii i etyki. Od razu hop do Fichtego. Zupelnie na tej samej zasadzie co tam uczyc sie o pierwiastkach. Od razu zaczac od kwantowki. Albo co tam tabliczka mnozenia, siup na calculus. Lol


    Zaczynanie epistemologii bez podstaw wiedzy ogolnej o filozofii w ogolniaku to idiotyzm. OGOLNEJ jak ogolniak. I po to jest wlasnie ogolniak. Nie da sie biegac zanim nauczy sie ktos chodzic.

    A-levels to odpowiednik polskiej matury mniej wiecej

    Tak, tak mlodzi ludzie z pewnoscia maja na tyle rozumu by wiedziec co jest wiedza ogolna. Przedmioty jakie by chcieli to pewno: jak zrobic selfie na instagram albo jak zabic zombie w MindCraft. Nie, nie jest wiedza ogolma epistemologia bo to przedmiot na studiach. A w szkole moze niech poznaja chocby odrobine filozofii by miec pojecie co to jest konstruktywizm czy idealizm w rozumieniu epistemologicznym. Tego sie nie da zrozumiec bez hist filozofii i znajomości nurtow
    Na poziomie po szkole sredniej natomiast juz jest pelna specjalizacja i to ma sens. Natomiast w ogolniaku klasy profilowane zupelnie wystarczaja
  • betty_bum 14.07.19, 19:42
    Epistemologia pojawia się coraz częściej w różnych systemach edukacyjnych, pod nazwą nauka krytycznego myślenia.
    Swoją drogą masz fatalny obraz młodzieży, skąd ci się wziął? Mam nadzieję, że nie z obserwacji własnych dzieci.
  • princesswhitewolf 14.07.19, 20:14
    >Epistemologia pojawia się coraz częściej w różnych systemach edukacyjnych, pod nazwą nauka krytycznego myślenia.

    Tego sie nie da zrozumiec bez wiedzy o podstawach filiozofii tylu Kartezjusza, Kanta czy podstaw logiki. Chyba ze to jakies dziwadlo przedmiot dla potrzeb ogolniaka
    Obserwacja mojego dziecka to obserwacja parolatka i nie ma nic do rzeczy. A ty wnioskuje jestes odrealniona skoro nie wiesz czym sie mlodziez zajmuje
  • princesswhitewolf 14.07.19, 19:19
    en.m.wikipedia.org/wiki/International_Baccalaureate. Przeciez to nie jest edukacja wielce rozna od tej w szkolach w UK.
  • betty_bum 14.07.19, 19:37
    Nie będę się wypowiadała na temat różnic między programem IB, a edukacją w UK.
    Od edukacji w PL ten program bardzo się różni.
  • princesswhitewolf 14.07.19, 20:09
    A od UK nie za bardzo. Tu nawet system ocen jest opisowy i nie jest liczba za przedmiot
  • betty_bum 14.07.19, 20:17
    Więc nie próbuj przesądzać co jest dobre dla polskiej młodzieży. Niech mają wybór, sami zdecydują, a ty nie krytykuj rzeczy o których nic nie wiesz.
  • olena.s 14.07.19, 23:32
    Bo program (nb. IB obejmuje tylko dwa ostatnie lata) jest ciekawszy.
  • tanebo2.0 13.07.19, 21:36
    Wiem jak będzie wyglądał - prywatne szkoły dla elit, dla plebsu publiczne.

    --
    Lubię to! Właśnie w tym kierunku bym chciała iść. Że też facet potrafi doradzić z sensem, a baby nie.
  • betty_bum 13.07.19, 21:37
    To już się dzieje w niektórych miejscach.
  • tanebo2.0 13.07.19, 21:50
    Uściślę - szkoły średnie i studia prywatne. Publiczne tylko podstawówki.

    --
    Lubię to! Właśnie w tym kierunku bym chciała iść. Że też facet potrafi doradzić z sensem, a baby nie.
  • princesswhitewolf 14.07.19, 11:17
    No nie, bo sa tez bardzo zdolne biedniejsze dzieci ktorych nie stac na szkole prywatna. Garna sie wtedy so tzw dobrych panstwowych szkol do ktorych trudno sie dostac. Tak to wyglada w UK
  • bo_ob 13.07.19, 22:12
    Mnie podobałby się system 4 - 4 - 4
    4 lata szkoła podstawowa, która ma nauczyć dobrze czytać, pisać, liczyć, mówić, samodzielnie myśleć, rozwiązywać problemy i korzystać ze źródeł.
    4 lata gimnazjum, które ma dać solidną bazę wiedzy ogólnej, nauczyć stawiania tez i przeprowadzania dowodów.
    4 lata liceum / szkoła zawodowa: liceum przygotowujące do studiów wyższych i szkoły zawodowe przygotowujące do zawodu.
    Po każdym etapie egzamin.

    Mnie by się podobało, ale skąd wziąć do tego odpowiednich nauczycieli pojęcia nie mam.
  • berdebul 14.07.19, 09:56
    Podnieść pensje, dobrzy nauczyciele sami wtedy przyjdą. Wzorem Singapuru, lub Finlandii.
    Plus egzaminy zewnętrzne, ktore będą podstawą przy przyjmowaniu do kolejnego etapu, żeby żadna sfrustrowana flądra nie mogła rozgrywać uczniów ocenami.
  • bo_ob 14.07.19, 10:07
    Podnieść pensje na pewno, ale to nie wystarczy. Konieczne są wysokie wymagania dla kandydatów na nauczycieli (również po to, aby wyeliminować "sfrustrowane flądry").

    Aha, uczeń powinien kończyć szkołę w wieku 18 lat, zanim dostanie dowód osobisty smile

  • saskia44 14.07.19, 10:25
    Pensje to jedno, prestiz to drugie. Uczenie to ciezka I obciazajace praca, bo to praca z ludzmi i to z roznych srodowisk, z roznymi doswiadczeniami, czesto z problemami mentalnymi z ktorymi nauczyciel ma do czynienia kazdego dnia.
  • saphire-2 14.07.19, 11:40
    Podnieść pensje, tak aby młody nauczyciel oraz nauczyciel w wieku 35 lat nie zarabiał 1800-2300 tylko 5000, czy co najmniej 4000. Zrobić selekcję na studia, przyjmować najlepszych. To byłby jakiś początek.
  • bo_ob 14.07.19, 11:41
    I ja się z tym zgadzam.
  • princesswhitewolf 14.07.19, 11:46
    Tak jakby wysoka pensja byla gwarantem ze tylko wlasciwe osoby pojda na studia nauczycielskie
  • saphire-2 14.07.19, 12:19
    Nie jest, oczywiście że nie. Problem polega na tym, że prawie nie ma w polskich szkołach nauczycieli prosto po studiach i powiedzmy po 38-40 roku życia. W dużych miastach są ogromne braki. W szkołach pracują najczęściej nauczyciele po 45 roku życia, a jeszcze częściej po 55. Za kilka lat będzie problem, jak ci najstarsi odejdą na emeryturę. Prawie nikt teraz nie idzie na matematykę, fizykę, biologię, historię czy filologię angielską czy inną. A jeśli ewentualnie idą, to prawie nikt po studiach nie pracuje w szkole. Oczywiście można nadal nie oferować młodym ludziom więcej niż niecałe dwa tysiące. Czemu nie. Można czekać co się wydarzy za 5 lat. Albo popatrzeć na to co w Warszawie dzieje się teraz.
    Nie ma oczywiście gwarancji, że ktoś mądry po matematyce, kto zarobi 5000 na dzień dobry, będzie dobrym nauczycielem.
    Co w takim razie zrobić, aby do pracy w szkole przyszli młodzi pasjonaci, mądrzy, sensowni, empatyczni i umiejący uczyć? Szczerze mówiąc nie wiem.
  • saphire-2 14.07.19, 12:21
    Nie ma nauczycieli młodszych niż 38-40 lat. Są głównie po 40
  • bo_ob 14.07.19, 12:30
    saphire-2 napisała:

    > Co w takim razie zrobić, aby do pracy w szkole przyszli młodzi pasjonaci, mądrz
    > y, sensowni, empatyczni i umiejący uczyć? Szczerze mówiąc nie wiem.

    Nie unikniemy tego, że po pierwsze zachętą muszą być pieniądze oraz prestiż.
    Nauczyciel powinien mieć status urzędnika państwowego, czyli byc pod ochroną państwa.

    Po drugie - edukacja nauczycieli: dyplom z bardzo dobrą oceną plus podyplomowe studia przygotowujące do zawodu, po nich okres próbny w szkole, egzamin i dopiero wtedy etat.


  • saphire-2 14.07.19, 12:40
    Brzmi super, zgadzam się
  • demodee 14.07.19, 11:59
    > Podnieść pensje,
    No tak, ale to trzeba albo podnieść podatki, albo te, które już odprowadzamy inaczej rozdysponować.
  • saphire-2 14.07.19, 12:26
    Oczywiście. Można dać ludowi po 500 na dziecko. Nauczyciel niech nadal zarabia dwa tysiące albo max trzy gdy jest starszy. Ludzie po prostu będą płacić za szkoły prywatne i korepetycje. Bo za chwilę w szkole nie będzie miał kto uczyć. Po co podwyższyć dobremu nauczycielowi pensję do 4000? Niech zarabia 2000 i wtedy starczy na 500+ dla ludu.
  • arwena_11 14.07.19, 13:27
    Problem w tym, że nie można podwyższyć tylko dobremu. Gdyby było inaczej, już dawno mozna byloby to wprowadzić
  • saphire-2 14.07.19, 13:54
    My tu mówimy sobie na forum hipotetycznie, planujemy, wymyślamy jaki byłby najlepszy typ edukacji. Wiadomo, że ani nauczyciele nie będą więcej zarabiać, ani dzieci nie będą mieć mniej pamięciówki, ani nie będzie mniej niż 24 dzieci w klasie, ani nikt nie będzie traktował naszego dziecka indywidualnie. To są nasze pomysły na forum i wiele z nich jest fajnych. Ale nie my jesteśmy ministrem edukacji. Dla mnie odpowiedź jest jedna. Za 20 lat edukacja w Polsce będzie wyglądać tak samo jak teraz. A może i gorzej. Może wyglądać tak jak 50 lat temu. Nikt oprócz kilku osób na forum nie chce tego zmienić. Ludzie to akceptują.
  • berdebul 14.07.19, 14:47
    Ależ można, wystarczy wprowadzić zależność pensji od EWD. Czyli testy na wejściu, selekcja do klas pod względem umiejętności i dalej już głowa nauczyciela w tym, źeby byli coraz lepsi. O ile nie popieram testomanii Singapuru, to kocham tamten system za nacisk na myślenie matematyczne, logikę, oraz dostosowywanie do ucznia. Tak, najsłabsi trafiają do słabych klas, ale dostają dodatkowe godziny i wsparcie. Plus zawsze jest szansa zmienić klasę na „lepszą”, bo co roku jest mieszanie klas i nowe rozdanie - nowy nauczyciel, nowa klasa, bez latek i kiszenia ze żmijkami.
  • janja11 14.07.19, 12:37
    Trudno o taki system jeśli nauczyciele będą nadal kiepsko wynagradzanymi wyrobnikami, a jedynym celem szkoły będzie realizacja tzw. podstawy programowej.
    Już na początki XX wieku Maria Montessori stworzyła system edukacyjny przyjazny dziecku, uwzględniający jego potrzeby.
    A my nadal tkwimy w modelu pruskim, stworzonym ponad 200 lat temu na wzór pruskiej armii.
    Sadzanie dzieciaków na długie godziny w niewygodnych ławkach, obowiązkowe klasy jedno-rocznikowe , kary , prace domowe, które miały odebrać młodym ludziom czas na własną kreatywność i myślenie, a nawet koncepcja, aby nauczyciel był wynagradzany na poziomie przeciętnego parobka.
    Wszystko to miało stworzyć system, którego celem było stworzenie obywatela miernego, wiernego, a przede wszystkim posłusznego władzy.
    Niewiarygodne, że tkwimy w tym skansenie i w zasadzie oprócz tego, że nie ma już kar cielesnych , niewiele się zmieniło.
    Nawet rodzice, którym powinno zależeć na dobru dzieciaka, ochoczo wspierają patologiczny system zmuszając dzieciaki do udziału w wyścigu szczurów.

    Podstawową zasadą musi być wolność ucznia, ponieważ tylko ona wyzwala kreatywność dziecka obecną w naturze. Dzieciak powinien rozwijać talenty, a rolą nauczyciela, ale też rodzica powinno być wspieranie go w tym.

    Ocena powinna być informacją o umiejętnościach ucznia i jego postępach, a nie przypadkową cyfrą, czy obrazkiem.
    Każdy postęp ucznia powinien być doceniony ( a tek jakoś się składa, ze obecnie uczeń jest ochoczo krytykowany, a rzadko chwalony).

    Do tego są potrzebni nauczyciele- ludzie z pasją i przede wszystkim pozytywnie nastawieni do dzieciaków.
    Dobry nauczyciel potrafi zachęcić do nauki, a wyrobnik pracujący z dzieciakami za kare, tylko obrzydza swój przedmiot.
  • saphire-2 14.07.19, 12:42
    Dokładnie, zgadzam się
  • klaramara33 14.07.19, 14:00
    Uczenie poprzez wykorzystanie naturalnej ciekawości świata i wyjaśniania potrzeby pewnej nawet mało interesującej wiedzy jak np. według niektórych wiedza historyczna jest zbędna, z czym mocno nie zgadzam się. Uczenie kultury, ekologii, zdrowego odżywiania i współpracy oprócz specjalizacji, która powinna być na wysokim poziomie i związana z zapotrzebowaniem na rynku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka