Dodaj do ulubionych

In vitro. Smutne straszne

13.07.19, 09:28
Myslicie ze facet sciemnia czy historia prawdziwa?
kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,24786468,zaden-facet-kumplowi-po-nieudanym-in-vitro-nie-wyslalby-zdjecia.html#a=1&c=10&s=BoxCyklImg1
--
wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
Edytor zaawansowany
  • roks30 13.07.19, 09:41
    Możliwe, że ta historia może być wykreowana, ale jeśli nie, to facet powinien ją zaprowadzić do psychologa lub psychiatry juz po cyrkach z szeptucha. Ewidentnie babka miala odchyly i trudna sytuacja wydobyla je na światło dzienne.
  • spirit_of_africa 13.07.19, 09:59
    Nie wiem. Trochę wydaje się podkoloryzowane ze ICSI zrobili im dopiero za 3razem bo przy niskiej rezerwie i problemach genetycznych raczej robią od razu. plus ta babka musiała mieć problemy psychiczne i niepłodność je tylko wydobyła.
  • memphis90 13.07.19, 13:35
    Niwdrozne jajowody ORAZ niska rezerwa ORAZ wada genetyczna u kobiety? Generalnie wydaje mi się, że wada genetyczna uniemożliwiająca zapłodnienie powinna skutkować pobraniem komórki od dawczyni...?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • spirit_of_africa 13.07.19, 14:29
    Pytanie co to za wada. Mnie interesuje w ktorej klinice bawią się w udrażnianie jajowodów i inseminacje przy obustronnej niedrożności bo to raczej niespotykane
  • spirit_of_africa 13.07.19, 10:00
    W jedna rzecz jestem w stanie uwierzyć bez problemów- zachowania koleżanek. Przechodziłam na własnej skórze jak leczyłam się na niepłodność
  • ichi51e 13.07.19, 10:50
    I tez napady szalu sa bardzo realistyczne. Mialam kolezanke co sie leczyla miala straszne jazdy na tle „nie moge zrozumiec dlaczego inni maja bez wysilku cos na co ja musze wydac mase kasy i bardzo mi zalezy” kazdy wozek ja wkurzal uncertain co jest oczywiscie zrozumiale bezmyslnosc matek za to czasem straszna.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • damartyn 13.07.19, 12:24
    spirit_of_africa napisała:

    > W jedna rzecz jestem w stanie uwierzyć bez problemów- zachowania koleżanek. Prz
    > echodziłam na własnej skórze jak leczyłam się na niepłodność

    A ja chyba we wszystko. Znam podobna parę, "produkcja dziecka" przez kilka lat i prawie rozwód, na szczęście w końcu była ciąża i jakoś to wszystko się skleiło.
  • vodyanoi 13.07.19, 10:04
    Jak najbardziej moze byc prawdziwa. Znam duzo gorsze, łącznie z urwaniem kontaktow z całą rodziną, gdyż dziewczyna nie mogla zniesc widoku dzieci, po jednej nieudanej inseminacji. Na in vitro sie nie zgodzila, bo „wiara”.
    Znam tez takie, kiedy po wielu badaniach, zabiegach itp. kobieta podchodzila do in vitro, a facet uciekal z kliniki w ostatnim, i w sumie oprocz badan, jedynym waznym waznym dla niego momencie, gdyz on „tak nie moze w klinice do kubeczka, ble, dziecka zrobic i to go przerasta”. Zastrzyki w brzuch u żony, jej liczne zabiegi przed podejsciem do in vitro, jakos go nie przerastaly. I nie są to jednostkowe historie.
  • chicarica 13.07.19, 10:44
    Akurat co do urwania kontaktów z całą rodziną, lub z jej częścią, jestem w stanie zrozumieć.
    Ludzie nie mają za grosz delikatności i kiedy tematy Twojej płodności są przedmiotem dyskusji nad rosołem, to czasem dla własnego świętego spokoju lepiej posłać ich wszystkich do diabła i zacząć jadać rosół gdzie indziej. Nikt nie ma obowiązku tego znosić, a do tego dzietni przeważnie nie rozumieją, że ich rozkoszne bombelki są centrum wszechświata tylko dla nich.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • bulzemba 13.07.19, 15:27
    ja znam przypadek odwrotny: rodzina zdawała sobie sprawę z problemu z zaciążeniem więc elegancko nie poruszano tematu, nie było niesmacznych żartów ani "dobrych rad". I wiecie, że ta durna dziunia zażądała od męża by się uciekli od tych nieczułych ludzi których nie obchodzi dramat tej dwójki. Między rosołem a drugim daniem zabrali się i wyszli bo "nikt ich nie rozumiał".

  • ichi51e 13.07.19, 15:35
    Ciekawe czego sie spodziewala w sumie... nie dogodzisz

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • katriel 13.07.19, 12:16
    > facet uciekal z kliniki w ostatnim, i w sumie oprocz badan, jedynym waznym waznym dla niego momencie, gdyz on „tak nie moze w klinice do kubeczka, ble, dziecka zrobic i to go przerasta”

    Takiego to się powinno łapać i przymusowo pobierać nasienie biopsją jąder, skoro kubeczek go przerasta.

    --
    There is a horse in aisle five.
  • memphis90 13.07.19, 13:39
    Ale dlaczego...? Facet nie musi mieć takiego parcia na dziecko jak kobieta - i odwrotnie. Czy tak samo chętnie postulowalabys przymusowe inseminowanie kobiet na siłę, bo pan chce dziecka, a pani nie aż tak bardzo?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kalina_lin 13.07.19, 14:08
    Mowa jest o rezygnacji, w momencie gdy pani jest juz po csłej stymulacji owulacji, a moze nawet w trakcie punkcji jajników. To nie czas na refleksje pana, że on jednak nie ma parcia na dziecko.
  • spirit_of_africa 13.07.19, 14:35
    Dokładnie. Przed tym momentem przecież musiał podpisac zgody,były wizyty diagnostyczne, kwalifikacyjne, monitorujące stymulację.Mual tez na pewno przynajmniej jedno badanie nasienia. Sorry ale to słabe. Jeśli miał blokadę psychiczna to mógł zgłosić wcześniej są rozwiązania na to
  • memphis90 13.07.19, 20:02
    Jak nie stanie, to nie stanie... In vitro to gigantyczny stres i nie rozumiem dlaczego mezycznom odmawia się prawa do "pęknięcia" w któryms momencie? Przecież to nie zła wola za tym stoi.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kalina_lin 13.07.19, 21:26
    Jak nie stanie, to się mówi w czym problem i zgłasza na biopsję.
    Ewentualnie, jak już wcześniej było widać, że może być problem w kulminacyjnym momencie, to można na spokojnie podjechać kilka dni wcześniej (nawet kilka razy) i próblę nasienia zamrozić.
  • astrologia333 13.07.19, 15:18
    A ile z tych historii jest wymuszaniem na partnerze tej całej procedury? Szantażem emocjonalnym na facecie?
    Z reguły to kobieta kręci tą machiną - robi to bo chce mieć dziecko. I ma być tak jak ona chce. Wielu facetów przekłnełoby brak tej ciąży szczególnie w takich okolicznościach, ale robi dla swojej kobiety. I teraz pytanie czy oni nie mają prawa pęknąć psychicznie. To jest może też sugestia aby z facetem rozmawiać i słuchać co mówi, a nie wymuszać i ignorować jego coraz większej wersje do metod sztucznego zapłodnienia, które są szalenie obciążające jeśli w grę wchodzi czas, choroby itp.
    Nic nie spada nagle. Ot, on chciał sikał w majtki w oczekiwaniu a potem zwiał. Zazwyczaj kobiet, które to spotyka nie obchodzi czy on chce, czy ma obawy, blokady bo pfff jaką może mieć blokadę przed kubeczkiem.
  • triismegistos 13.07.19, 18:10
    Oj, biedne misie pysie...

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • astrologia333 14.07.19, 14:21
    No biedne, a te kobietki sretki też są takie biedne czy już nie?
  • spirit_of_africa 13.07.19, 19:55
    astrologia Niepłodność to choroba PARY i zawsze lekarze w przypadku tak ciężkim ze potrzebne jest in vitro rozmawiają i leczą PARĘ a nie sama kobietę. Wiec facet ma mnóstwo okazji żeby swoje obawy kobiecie wyartykulowac czy to w obecności lekarza czy nie. Podpisuje tez zgody przed każdym etapem bo komórki nawet te jajowe pobierane od kobiety są własnością PARY. Wiec zwiewanie z kliniki w ostatnim momencie, kiedy partnerka jest po kilku dniach zastrzyków i leży w narkozie to Juz trochę późno na „pęknięcie” i normalny partner albo się zdecyduje dokończyć procedurę na która podpisał zgodę albo faktycznie zrezygnuje na wcześniejszym etapie. Nikt nie odmawia mężczyznom prawa do obaw (chociaż akurat w ich przypadku procedura ivf wiąże się przeważnie tylko z ta jedna kubeczkową niedogodnością) ale takie rzeczy normalny człowiek komunikuje wcześniej bo ma mnóstwo okazji. Zaręczam nikt nikogo w klinice niepłodności pod lufa nie trzyma
  • cruella_demon 13.07.19, 20:07
    No, a jak facet nie jest w stanie, że tak powiem, czysto technicznie stanąć na wysokości zadania? Jest w stresie i nie ma takiej opcji żeby mu stanął i jeszcze skończył.
    Nie mam pojęcia jak te procedury wyglądają, więc nie wiem, czy facet może w domu w dogodnym dla siebie czasie. Bo jak nie, to niektórzy pod presją wymiękają i to dosłownie miękną.
  • kalina_lin 13.07.19, 21:30
    Może w klinice w dogodnym czasie, nawet w kilku podejściach.
    Jakby mi facet taki numer wywinął w czasie punkcji, to chyba bym z miejsca poprosiła o zapłodnienie nasieniem od anonimowego dawcy.
  • szalona-matematyczka 13.07.19, 22:43
    spirit, komorki jajowe sa wlasnoscia PARY? A co.to za prawnik wymyslil? Czyli co? Jak wyjde za maz (albo bede ty lko w parze..) , to maz/partner musi zgodzic sie na wyciecie w przypadku nowotworu mojego jajnika z komorkami jajowymi? Przepraszam, NASZEGO jajnika? To ty wymyslilas czy to radosna prawnicza tworczosc wszechmogacych klinik?😮
  • spirit_of_africa 14.07.19, 09:36
    W przypadku in vitro komórki i zarodki są własnością pary-czyli oboje musza wyrazić zgodę na ich użycie
  • szalona-matematyczka 14.07.19, 11:05
    Zarodek to rozumiem. Czyli jak komorka jest wspolna wlasnoscia, to plemniki tez?
  • astrologia333 14.07.19, 14:13
    To chyba Ci się teoria z praktyką pomyliła. Takie mam zdanie na własnej skórze przetestowane.
    Między podpisem a rozmową jest spora przepaść.
    Jaką masz pewność, że facet nie mówił o swoich obawach i czy myślisz, że bardzo zdesperowana, nakręcona na granicy szaleństwa kobieta hmmm jest w stanie racjonalnie przyjąć wątpliwości parnera stajace jej na drodze. Jak myślisz czemu się te wszystkie pary po leczeniu niepłodności, w trakcie rozstały? Bo nie mogły się zdecydować na wakacje w Turcji? To brak komunikacji, zrozumienia i przerost psychiczny. I nie wmawiajmy nikomu, że to kobieta najbardziej nie cierpi z powodu braku możliwości zajścia w ciążę a co za tym idzie nie dąży do tego mocniej często desperacko bez żadnych hamulców.
  • spirit_of_africa 14.07.19, 18:21
    Tak biedny miś - zgłaszał wątpliwości jednocześnie ślepo podpisujac i zgadzając się na wszystko. Uhm. I nie mógł biedny przerwać tego wcześniej na etapie diagnostyki itp.tylko akurat w kulminacyjnym momencie w dzien biopsji. Musiał biedulek czekać aż żona będzie w pełnym znieczuleniu żeby uciec.
  • astrologia333 15.07.19, 10:31
    A co to jest za problem podpisać? Poza tym skąd wiesz jak wyglądają poszczególne relacje w poszczególnych związkach?
    Kobieta po podpisaniu ma prawo w każdej chwili wstać i wyjść bo może pęknąć psychicznie. Jest to ok, jeśli pan miś się nakręcił? To jest taka kobieca wybiórczość -my wszystko możemy. Otóż każdy może.
    To jest moment w którym należy głośno mówić o niepłodności jako problemie psychicznym OBOJGA PARTNERÓW wymagającym wsparacia psychicznego OBOJGA PARTNERÓW.
    Do dobrych lekarzy od niepłodności kolejki są gigantyczne. Lekarz nie ma czasu zastanawiać się nad aspektem psychicznym kobiety/faceta i kondycją związku. Zawsze zawraca uwagę na stres i blokadę jaką może wywołać u kobiety w kontekście zapłodnienia. Nie prowadzi jednak psychoterapii. Ani dla niej, ani tym bardziej dla niego. Facetów w tej całej machinie się pomija i sięga po nich kiedy są potrzebni. Wiele kobiet działa na podobnej zasadzie, liczy się dziecko i jej walka. To zgubne.
    Dają papiery, w skrócie wyjaśniają i tyle. Nie tłumaczą Ci na 5 języków bo zakładają, że tego się chce. Nieprzypominam sobie aby był tam zapis zmuszający pod groźbą do ukończenia procedury dla obojga partnerów.
    Zamiast podchodzić protekscjonalnie do uczuć kogokolwiek, należy się zastanowić i trochę pomyśleć. Dokładnie tak protekcjonalnie traktowane są pary z niepłodności w tej finansowej machinie i jeszcze gorzej faceci słupy. No ale róbmy tak nadal, a potem zdziwmy się że zwiał - i popłaczmy na forum.
  • spirit_of_africa 15.07.19, 13:10
    tak, tak. Dalej usprawiedliwiaj beznadziejnego gościa, który najpierw łaził na wizyty i podpisywał zgody jak potulny baranek, a potem w kulminacyjnym momencie wziął nogi za pas. I ciekawe gdzie napisałam, że kobieta może się wycofać? otóż równie mocno potępiałabym gdyby to kobieta takie coś zrobiła. Zresztą tak samo bym potepiała historię gdyby nie chodziło o in vitro,a np. o zakup mieszkania. Nie pochwalam ludzi, którzy ni umieją i nie chca sie komunikować. A co do leczenia niepłodności - to błagam Cię nie pisz mi bzdur o gigantycznych kolejkach i o tym jak wyglądaja wizyty w klinice. Przeszłam przez 5 klinik, miałam pełną procedurę in vitro 4 razy i 2 FET. Jak lekarz widzi, niepewnosc itp to sugeruje konsultacje psychologiczną, a w niektórych klinikach konsultacja jest w pakiecie z procedurą IVF. Znam dobrze kilkanaście par, które przechodziły przez in vitro i kilkadziesiat które walczyłay z niepłodnością- owszem z in vitro zrezygnowało kilka z nich, ale na etapie duuużo wczesniejszym niż punkcja.
  • astrologia333 16.07.19, 11:35
    No ale co tu jest do usprawiedliwiania? No tak serio? No co? I jakie ma to znaczenie dla mnie, dla ciebie? Stało się i tyle. Możemy jechać, jęczeć, płakać i co to da? Możemy ośmieszać, umniejszać czyjeś uczucia i co Ci to da?
    Niby dlaczego masz potępiać kobietę bo się wycofała? Lub faceta, w jakim celu? Dlaczego odbierasz komuś( komukolwiek) prawo do wycofania się z powodów psychicznych. Bo podpisali?
    Napisałam do dobrych ( skutecznych lekarzy) do pierwszej lepszej kliniki to każdy głupi może iść. Ja wybrałam skutecznego lekarza, a ten miał gigantyczną kolejkę. I masę pacjentek. Specjalizował się w przypadkach trudnych.
    Przecież o tym napisałam, że lekarz od niepłodności może zasugerować problem psychiczny - nijak jednak nie prowadzi psychoterapii pary, nie poprawia jej komunikacji i nie rozwiązuje ich problemów psychicznych. W żaden sposób też nie sprawdza czy ta para psychicznie poprawia swój stan gdziekolwiek.

    Najpierw traktujesz protekcjonalnie czyjeś odczucia a potem chcesz polecać konsultację żeby i tak odebrać prawo do decydowania o sobie? Jeśli chcesz efektu w postaci par, które swiadomie i w gotowości psychicznej podejdź do ostatniej fazy in vitro - to najpierw ty i cała ra machina finasowa niech zacznie szanować uczucia innych, jakkolwiek nie byłyby irracjonalne, bo tylko wtedy złamie się tabu i zacznie się współgrać z lekarzami od głowy. Co wiele, wiele par uważa za zbędne.
  • umi 16.07.19, 01:53
    Chyba troche za bardzo wybielasz. Jesli dorosly facet nie daje psychicznie rady oddac nasienia (big_grin big_grin big_grin) to ja nie wiem, jakimi herosami sa małe dzieci zanoszone do szczepienia. Jak one daja rade psychicznie przy tej igle??? suspicious
    Ja wiem, ze mamy równouprawnienie i faceci sa jak kobiety, ale to juz jest jakies bardzo skrajne wydelikacenie nawet w kobiecej skali i jesli ktos nie radzi sobei w takiej sprawie, to jak mu dziecko zasłabnie, albo reke złamie, to juz nie wiem co zrobi. Zemdleje czy usiadzie i bedzie płakał???
  • ichi51e 16.07.19, 07:42
    Musle ze problem nie byl fizyczny a psychicznu - facet po tym wszystkim co z zona przeszedl wcale juz (czy tam od poczaku) nie chcial tego dziecka a ze w trakcie zone znienawidzil to rowniez nie chcial zeby ona je miala. W sumie logiczne

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • umi 17.07.19, 20:55
    Nie wiem, czy logiczne. Dla mnie to jednak bardzo niedojrzale podejscie. Ciezko sie zyje z osoba, ktora nie umie powiedziec czego chce, czego nie chce, a jak sie boi to ucieka. Tak sie mozna opiekowac dzieckiem, ale przy doroslym na dłuzsza mete mozna dostac kręćka.
  • umi 17.07.19, 20:56
    A nienawidzenie zony bo nie mogla sobei poradzic psychicznie i zyczenie jej źle, to wybacz, ale dosc psychopatyczne jest. I na pewno nie normalne.
  • 45rtg 16.07.19, 09:57
    umi napisała:

    > Chyba troche za bardzo wybielasz. Jesli dorosly facet nie daje psychicznie rady
    > oddac nasienia (big_grin big_grin big_grin) to ja nie wiem, jakimi herosami sa małe dzieci zanos
    > zone do szczepienia. Jak one daja rade psychicznie przy tej igle??? suspicious

    A dorosły facet, który psychicznie nie daje rady oddać moczu może być? Gdyby nie rada lekarza, żebym stanął z kaczką koło łóżka, zamiast leżeć po operacji, to by mnie cewnikowali. Mało wiesz po prostu. A już o psychice to w ogóle.
  • umi 17.07.19, 20:53
    I uciekles czy jednak rozwiazales problem? Bo jednak z tego, co napisales nie zwiales. Nie chodzi o to, zeby nie miec problemow, tylko zeby je umiec rozwiazac jak dorosly czlowiek. Chociaz to oczywista oczywistosc jest suspicious
  • umi 16.07.19, 01:40
    No jak ktos nie chce czegos i sie nei czuje na silach, to sie moze przeciez rozstac. Ja rozumiem, gdyby mial czesc watroby oddac. Ale żeby kogos kubek przerosł??? A badania okresowe to robi, czy tez nie? Bo tam sa igly... wiec jak kubek przerasta, to nie wiem, co bedzie jak zobaczy strzykawke z igła suspicious
  • mamaaspiama 16.07.19, 08:01
    "Ale żeby kogos kubek przerosł??? A badania okresowe to robi, czy tez nie? Bo tam sa igly... wiec jak kubek przerasta, to nie wiem, co bedzie jak zobaczy strzykawke z igła suspicious"

    O to to... Biedny żuczek...
  • 45rtg 16.07.19, 11:00
    mamaaspiama napisała:

    > "Ale żeby kogos kubek przerosł??? A badania okresowe to robi, czy tez nie? Bo t
    > am sa igly... wiec jak kubek przerasta, to nie wiem, co bedzie jak zobaczy strz
    > ykawke z igła suspicious"
    >
    > O to to... Biedny żuczek...

    Biedne żuczki mentalne to Wy jesteście. A już pieprzenie o igłach to kompletna żenada. Co tam się dokładnie wydarzyło, to nam nie wiedzieć, ale facet nie bał się przecież bólu, tylko coś go psychicznie zablokowało. Dla kobiety to jest pikuś - uśpią, zrobią, obudzą. A facet musi wszystko sam zrobić świadomie.


  • mamaaspiama 16.07.19, 11:48
    "A facet musi wszystko sam zrobić świadomie."

    No to też mówię, biedny żuczek, musi świadomie doprowadzić się do wytrysku do kubeczka. Szok i trauma do końca życia po prostu.
    Senatorowie o tym mówili wink youtu.be/HqQs-TimJf8
  • aerra 16.07.19, 11:49
    Nie musi, też go mogą uśpić, zrobić punkcję, obudzić. Tylko jakoś większość woli "samemu" i "świadomie".

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • mamaaspiama 16.07.19, 13:07
    "Tylko jakoś większość woli "samemu" i "świadomie"."

    Ciekawe dlaczego wink
  • spirit_of_africa 16.07.19, 11:50
    45rtg. Ja nie odmawiam nikomu prawa do psychicznej blokady, ale nie kupuje tego, że to sie pojawiło w ostatnim momencie i tego, że facet nie skorzystał z dostepnych rozwiązań tylko uciekł. Naprawdę to się zdarza i są na to rozwiązania. Tylko trzeba chciec, a nie kisić w sobie, a potem zwiać.
  • 45rtg 16.07.19, 12:06
    spirit_of_africa napisała:

    > 45rtg. Ja nie odmawiam nikomu prawa do psychicznej blokady, ale nie kupuje tego
    > , że to sie pojawiło w ostatnim momencie i tego, że facet nie skorzystał z dost

    No, na ile znam procedurę, to jest tylko jeden moment, w którym to się może u faceta objawić w taki sposób.

    > epnych rozwiązań tylko uciekł. Naprawdę to się zdarza i są na to rozwiązania. T
    > ylko trzeba chciec, a nie kisić w sobie, a potem zwiać.

    Oczywiście, że rozwiązania są i faktyczna ucieczka w tych okolicznościach jest słaba. Natomiast równie słabe są ciunty takie, jak te dwie powyżej, które na problemy męzczyzny bezmyślnie wyjeżdżają z "misiami" i lekceważeniem problemu. A potem biadolą, że na olewanych mężach nie mogą polegać.
    Nie, żebym uważał, że do nich coś dotrze, ale jakoś tak poczułem się w obowiązku podjąć próbę uświadomienia tym co inteligentniejszym, że życie jest skomplikowańsze niż podział na "my, kobiety" i "tamte biedne misie".
  • mamaaspiama 16.07.19, 13:06
    "Nie, żebym uważał, że do nich coś dotrze, ale jakoś tak poczułem się w obowiązku podjąć próbę uświadomienia tym co inteligentniejszym, że życie jest skomplikowańsze niż podział na "my, kobiety" i "tamte biedne misie"."

    Kiepsko zagrane. Poza tym nie ma tu podziału na "my, kobiety" i "tamte biedne misie" , tylko na mężczyzn i podpierdółki. Jeśli facet jest tak słaby psychicznie, że przerasta go napełnienie kubeczka (tak tylko przypomnę, że mówimy o jedynej czynności, która dotyka wyłącznie faceta, cała reszta - laparoskopie, biopsje, stymulacje hormonalne, itp. przewidziane są dla kobiet), to co w przypadku bardziej skomplikowanych i obciążających procedur?

    "A potem biadolą, że na olewanych mężach nie mogą polegać. "

    Nigdy nie olałam mojego męża. Ale on pierwszy wyszedł z inicjatywą przebadania nasienia, właśnie po to, by w razie czego oszczędzić mi dużo poważniejszych zabiegów.
    To się nazywa odpowiedzialność, panie szanowny.
    Może znasz, chociaż ze słyszenia?
  • 45rtg 16.07.19, 14:31
    mamaaspiama napisała:

    > "Nie, żebym uważał, że do nich coś dotrze, ale jakoś tak poczułem się w obowiąz
    > ku podjąć próbę uświadomienia tym co inteligentniejszym, że życie jest skomplik
    > owańsze niż podział na "my, kobiety" i "tamte biedne misie"."
    >
    > Kiepsko zagrane. Poza tym nie ma tu podziału na "my, kobiety" i "tamte biedne m
    > isie" , tylko na mężczyzn i podpierdółki. Jeśli facet jest tak słaby psychiczni
    > e, że przerasta go napełnienie kubeczka (tak tylko przypomnę, że mówimy o jedyn
    > ej czynności, która dotyka wyłącznie faceta, cała reszta - laparoskopie, biopsj
    > e, stymulacje hormonalne, itp. przewidziane są dla kobiet), to co w przypadku b
    > ardziej skomplikowanych i obciążających procedur?

    No, dokładnie tak, jak się spodziewałem - nic nie dociera. Jak z tymi dziadkami, co to dla nich prawdziwa praca to jest na przodku w kopalni, a ty, córcia, to przecież tylko stukasz w komputer, od czego ty możesz być zmęczona.
  • katja.katja 16.07.19, 15:30
    Jak przerasta ich jednorazowe spuszczenie się do kubka niech zgodzą się na anonimowego dawcę. Skoro tacy delikatni to jak widzisz jest pewne wyjście smile W dodatku można sobie wybrać młodszego i przystojniejszego z bazy co by dziecko wyglądem po tatusiu nie grzeszyło.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • aguar 16.07.19, 15:59
    Zastanawiam się, czy zdarzają się takie sytuacje: Facet do "towarzysza niedoli" z sąsiedniej kabiny
    - Nie dam rady, przelejesz trochę?
    A potem wielka afera, że podmieniono gametysmile
  • spirit_of_africa 16.07.19, 18:09
    nie ma zadnej sąsiedniej kabiny. To sa osobne pokoje, czesto nawet nie obok siebie.
  • mamaaspiama 16.07.19, 20:27
    "No, dokładnie tak, jak się spodziewałem - nic nie dociera"

    Moi, dokładnie. Nie dociera do mnie pierdzielenie o "delikatnej psychice mężczyzny", która to delikatność uniemożliwia mu wykonanie czynności totalnie nieinwazyjnej. Skoro jest taki delikatny, to, jak wspomniano, zostaje biopsja.
    Jak to było?
    "to jest pikuś - uśpią, zrobią, obudzą."
    W czym problem?
  • spirit_of_africa 17.07.19, 14:58
    mamaaspiama ale dlaczego krytykować, to , że męzczyzna może mieć delikatna psychikę? Wydaje mi się, że to normalne, że mozna się bać jakiejs procedury, albo przed nią blokowac. Zwłaszcza, że otrzymanie diagnozy, a potem leczenie niepłodności sa trudne i obciążają psychikę. Uważam, że powinno się tu krytykowac brak komunikacji. Są dziewczyny, którym zastrzyki w czasie stymulacji i ciąży robi mąż albo jezdża do kliniki do zabiegówki, bo same się boją, a dla innych to nic takiego . Tu nie ma róznicy facet czy babka kazdy może spękać nawet na jakimś teoretycznie błahym etapie tylko powinien o tym poinformowac partnera/partnerkę i szukać innych opcji, a nie spie..ać z kliniki.
  • mamaaspiama 17.07.19, 16:25
    Spirit, jestem przekonana że ta "delikatność" bierze się z braku chęci posiadania dziecka. Może w ogóle, może z tą konkretną kobietą. Jeśli człowiek (wszystko jedno czy kobieta, czy mężczyzna) chce być rodzicem i to właśnie w tym momencie, z tą osobą, to taka procedura nie zrobi aż takiego wrażenia, no będzie cel przed oczami, dla którego warto przez wiele przejść.
    I to nie są z mojej strony kpiny z delikatności emocjonalnej, ale z bycia dupkiem. Bo właśnie - porozmawiać, a nie spieprzać z kliniki.
  • szalona-matematyczka 17.07.19, 19:08
    A to nie jest tak, ze to podwojnie boki, jesli ta wielka milosc nie wystarcza do splodzenia "owocu milosci", tylko trzeba asysty podstarzalych, czesto schädlich lekarzy, grubych pielegniarek i zezowatych laborantow ?
  • szalona-matematyczka 17.07.19, 19:09
    *czesto chamskich lekarzy
  • mamaaspiama 18.07.19, 06:24
    Boli zapewne podwójnie, ale od tego człowiek ma rozum żeby sobie we łbie ustawić priorytety, a nie zachowywać się jak tchórz i dupek, krzywdząc osobę, którą ponoć kocha.
  • szalona-matematyczka 18.07.19, 09:18
    Ja moglabym byc jak najbardziej zakochana, ale gdyby ktos (lekarze, pielegniarki itp. w duzej ilosci i czesto zlej jakosci) chcial w imie milosci ( "bo chce miec baby") grzebac mi sie w moim zyciu seksualnym, chcialby bym sie onanizowala w pokoiku obok, robilby uwagi na temat mojego seksu, analizowalby kazde schorzenie moe, babci i prababci, rozdrapywal rany po poronieniach, to bym tez wysiadla z tego autobusu wariactw. Jak najbardziej rozumiem tych facetow. Kazdy ma swoja odpornosc psychiczna i moze nie wytrzymac.
  • umi 17.07.19, 21:01
    Czlowieku, Ty nie widzisz róznicy pomiedzy strachem przed inwazyjnymi badaniami czy zabiegami, a blokada psychiczna przy oddaniu nasienia??? Naprawde stawiasz znak równosci miedzy jednym a drugim??? No nic dziwnego, ze to młodsze pokolenie Polek tak narzeka. Przeciez to jest wydelikacenie takiego stopnia, ze wybacz, ale... jprd, jak mowi młodzież. Ja rozumiem, ze mozna miec blokady. I strach tez rozumiem. Nawet potrzebe wsparcia psychicznego. I porady lekarza. Ale nie rozumiem znaku równosci i nie rozumiem usprawiedliwiania ucieczki w takiej sytuacji.. Zrozumialabym kilkulatka uciekajacego z gabinetu zabiegowego. Ale dorosly facet ktory tak reaguje... to wybacz, ale skali okreslen mi brakuje. Rece i wszystko opadaja...
  • ichi51e 17.07.19, 21:44
    a matka moglaby uciec w ostatniej chwili w wypadku kiedy ojciec jest nieplodny a bardzo mu i pcha inseminacje od nieznanego dawcy? Czy jak juz powiedziala a to nie ma prawa do zmiany zdania? Ojcu BARDZO zalezy.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • umi 20.07.19, 00:12
    Nie wiem, czy rozumiem bo czesci ucielas, ale jesli chodzi o sytuacje analogiczna z zamiana plci, to ewentualnie taka:
    facetowi bardzo zalezy na bobasku, ale problem jest po jego stronie. Zona sie na bobaska zgadza, po jej stronie problemow brak. Maz podchodzi do leczenia i zakladamy, ze to leczenie jest uperdliwe, bolesne i inwazyjne. I kiedy maja mu na koniec tego calego cyklu pobrac (na stole, w znieczuleniu, wielka igla) nasienie, zona ktora ma tylko podejsc do inseminacji tymze zwiewa, bo sie przestraszyla... Słabo to wyglada, prawda?
    Przy kobiecie mozna jeszcze uznac, ze sie przestraszyla bolu porodu i powiklan okolociazowych. I to wygladaloby niec mniej slabo i zalosnie. Jesli ten argument by odszedl, to jest tak slabo, ze tez brakuje okreslen.
  • szalona-matematyczka 20.07.19, 11:11
    "Ma TYLKO podejsc do inseminacji"?!?! Umi, peron ci kompletnie odjechal?!?! Tylko?!?!? Konsekwencja ciazy i wychowywania dziecka przez 18+ lat,, to TYLKO?!?!? Ludzie zmieniaja zdanie nawet, gdy kochaja mezczyzne/kobiete, nawet gdy sa super plodni i mieliby dziecko po 1 naturalnym cyklu, to przemysliwuja sprawe i sie zabezpieczaja a ty nazywasz to "tylko" !? Wiesz, ja jak mialam 15 lat, to chcialam miec 6 dzieci z moim chlopakiem. Nie tylko nie mam swiadomie tylu dzieci, ale i chlopaka rzucialam. Taka nieodpowiedzialna jestem i slowa nie dotrzymuje.😁 Peron kompletnie odjechany!
  • ichi51e 20.07.19, 11:25
    No wlasniw chodzi o to ze nie jest to „tylko podejsc do inseminacji” czy „tylko zapewnic nasienie” dla niektoruch to jest znacznie wiecej. A dla innych nie ma problemu wystarczy popatrzec ile osob nasienie czy komowki oddaje i nawet przy tym powieka nie mrugnie. Ludzie sa rozni

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • astrologia333 13.07.19, 10:23
    Uważam, że to zmyślona historia na podstawie zebranych informacji. Prawdziwych informacji. I niestety tak to wygląda. Wielu, wielu kobietom niepowodzenia ciążowe odbierają rozum, szczególnie jeśli następuje presja czasu. Tutaj autor artykuły zebrał wszystko co znalazł w jedno.
    Przyznam, że o tych czarach nie słyszałam jeszcze ale o okładach z dziwnych rzeczy, olejach, ziołach, dziwnych zabobonach, świecy już tak. Zadziwiające jest też jak zdesperowane kobiety korzystają z każdej bzdury wyczytanej w internecie. Psychika nie wytrzymuje. A tego często i związek. Nie bez powodu często lekarze to parcie, stres i desperację uznają za ważny czynnik niepowodzeń.
  • chicarica 13.07.19, 10:46
    Parcie i desperacja też się skądś biorą.
    Niektórzy mają ją w sobie, a u niektórych pojawia się lub wzmacnia na skutek ciśnienia ze strony otoczenia. W Polsce w ogóle dyskutowanie o cudzych sprawach prywatnych, takich jak ilość posiadanych dzieci lub przyczyna ich nieposiadania, jest zadziwiająco akceptowane. To naprawdę nie pomaga ludziom, którzy starają się o dziecko.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • astrologia333 13.07.19, 10:59
    A co ma piernik do wiatraka? Jeśli ktoś ma mentalność: co ludzie powiedzą, to ich idiotyczne komentarze zaagnią sytuację. Jednak ten cały szał ( jeśli już u kogoś wystąpi) nie bierze się z tego że ktoś powiedział. To się dzieje w psychice bo janie chcę i nie mogę i wtedy wszystko dosłownie wszystko doprowadza do amoku. Także otoczenie.
  • chicarica 13.07.19, 11:18
    Ma bardzo dużo do wiatraka. Jeśli nie ma takiego ciśnienia, to obsesja pojawiająca się w głowie nie ma tego wsparcia z zewnątrz. I uwierz mi, to ma ogromny wpływ.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • astrologia333 13.07.19, 15:40
    To znaczy co? Ze będziesz odbierać telefony od koleżanki, która narzeka na macierzyństwo, które ją przerosło? Po co? Otóż ma prawo przerosnąć macierzystwo i ma prawo o tym mówić. Tak jak i osoba dotknięta problemem niepłodności ma prawo o tym mówić. Niekoniecznie sobie nawzajem bo ze sobą nie rezonują na tym etapie życia. Jeśli to robią to jaka to koleżanka i w jakim celu jest? I po co z nią ten kontakt mieć? Jakiś przymus?
    Rodzina? Nie wiem torturujesz się opinią podciotek? Bo chyba siostra, brat czy matka w normalnej rodzinie Ci nie wyjeżdża z tematem?
    Nie można całego świata dostosować do potrzeb osoby z niepłodnością. Tak jak i nie można żyć według tego co powiedzą inni ludzie, a wielu tak żyje. Bardzo dobrze ktoś napisał - niektóre kobiety mają taką głupią mentalność rywalizacji z innymi kobietami. A kobiecość odbierają poprzez posiadanie mężczyzny i dziecka i dają się tłamsić podciotkom i koleżankom które mają z tego używkę. Dlaczego?

    Tak naprawdę trzeba odróżnić chamskie komentarze osób prostych i nic dla nas nieznaczących, od ludzi którzy po prostu są i mogą mieć problem z macierzystwem, mogą być w kolejnej nieplanowanej ciąży i mogą o tym mówić w kontekście problemu niezależnie od tego że ktoś gdzieś stara się bezskutecznie o dziecko.
    Niepłodność to szalenie ciężki temat i potrafi być bardzo destrukcyjne dla wszystkiego. Nie każdy psychicznie podoła, niektórzy wpadają w amok zniszczenia. Trzeba sięgnąć po poradę specjalisty aby lepiej poradzić sobie z tym stresem i wiedzą że dokoła ludzie mają ciążę, dzieci, niechciane ciążę, problemy macierzyńskie itp.

    Osobiście uważam, że to nie otoczenie nakręca machinę. Otoczenie dokłada do pieca, który i tak jest rozgrzany. A jego temperatura zależy od predyspozycji psychicznych danej kobiety.
  • chicarica 13.07.19, 17:29
    Ona ma prawo o tym mówić, ja mam prawo nie chcieć tego słuchać jeśli to na mnie źle wpływa, generuje u mnie stres i smutek. Nie trzeba się niczym torturować, ale wystarczy jedna ciotka, żeby człowiek poryczał się po przyjściu do domu mężowi w koszulę.
    Oczywiście że nie można dostosować całego świata do potrzeb jednej osoby, natomiast ta jedna osoba ma prawo troszczyć się o siebie i swój stan psychiczny i otaczać się ludźmi, którzy takiego dyskomfortu u niej nie powodują. Ja sama mam na przykład mnóstwo dzieciatych koleżanek i posiadanie przez nie potomstwa nie wpłynęło na nasze relacje negatywnie, ale są takie osoby, których się ze swojego otoczenia pozbyłam, bo były to sytuacje podobne do opisywanych w tym wątku. Czasami niestety nie bardzo da się z takiego miejsca czy towarzystwa uciec, na przykład gdy człowiek jest nagabywany w pracy. Tak, wiem, wypytywanie w pracy o prywatne sprawy jest chamskie. Ja to wiem, Ty to wiesz. Chamom to jednak nie przeszkadza i im bardziej próbujesz w sposób nie chamski acz stanowczy zbyć takie pytania czy komentarze, tym bardziej oni nastają.
    W Polsce moim zdaniem bardzo postrzega się wartość kobiety poprzez posiadanie mężczyzny i dziecka, taki mamy klimat, co robić. Co wrażliwszym może być ciężko.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • ira_08 13.07.19, 17:57
    >W Polsce moim zdaniem bardzo postrzega się wartość kobiety poprzez posiadanie mężczyzny i dziecka, taki mamy klimat, co robić. Co wrażliwszym może być ciężko.

    Rany, ile Ty masz lat? Jestem w wieku i sytuacji "pora na dziecko" (własne mieszkanie, kilka lat po ślubie, stabilna praca etc.) ale ani razu nikt mnie nie spytał o plany rozrodcze, nawet moja podkarpacka babcia. Postrzeganie kobiety przez pryzmat chłopa, to raczej pokolenie 50+.
  • chicarica 13.07.19, 18:03
    Cztery dychy.
    Poczekaj aż pod tę 40-tkę zaczniesz podchodzić. Zresztą, daleko nie trzeba szukać, na forum masz wykształcone panie ze stolicy, lekko po 40tce, uważające bezdzietne singielki za zakałę narodu.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • katja.katja 16.07.19, 08:41
    Ja tak mam.
    Temat (i tak rzadko poruszany) całkowicie zamarł smile
    Fakt, jestem jak to nazywa Triss "no lifem" i dziwaczką co ułatwia tutaj zadanie smile
    Od dziwnych osób nie wymaga się powielania genów smile

    --
    Nie dam się wygasić!
  • aguar 13.07.19, 18:06
    "W Polsce moim zdaniem bardzo postrzega się wartość kobiety poprzez posiadanie mężczyzny i dziecka, taki mamy klimat, co robić." Moim zdaniem ciągle tak jest - widzę te młode pod presją! Warto z tym walczyć.
  • fil.lo 13.07.19, 21:31
    Zgadzam się. Sama doświadczyłam wielu "życzliwych pytań", zaczęły się gdzieś w połowie studiów, a więc byłam niewiele po 20-tce (!!!). Wyszłam za mąż w wieku 32 lat, dziecko urodziłam w wieku 35 lat. Ile się nasłuchałam wcześniej, to moje.
    Nie miałam problemów z płodnością, ale miałam kilkuletni okres, w którym byłam sama. I tak, było mi przykro, bo pytano wprost, ale też np. rozmawiano za moimi plecami, a do mnie to docierało przez "życzliwych" pośredników.
    Z tą presją trzeba walczyć. Sama zadaję sobie pytanie, co osobiście mogę z tym zrobić. Otóż mogę nie stawiać ludziom takich pytań, nie komentować ich życia prywatnego i życiowych planów, chyba, że zapytają mnie sami o coś. Mogę innym zwracać uwagę, że takie zachowania są nietaktowne. Wychowywać moje dziecko w duchu otwartości i pokazywać mu, że istnieje wiele różnych dróg życiowych, nie zawsze muszą wynikać z wolnego wyboru, mają niezależną od nas przyczynę. I że prywatne sprawy powinny być traktowane jako takie przez tych, których one nie dotyczą.
  • szalona-matematyczka 13.07.19, 22:47
    To jest nie tylko w Polsce. Jedynie granica wieku jest inna. W Polsce pytaja z troska w glpsie tak okolo 28-30 roku zycia, w Niemczech ok. 35-37. A apogeum osiaga to ok. 40-tki (jak tu ktos napisal), bo kazdy wie, ze po 40-tce wiele kobiet (i mezczyzn) ma trudnosci z prokreacja, wiec pytajacy probuja "zyczliwie" sprawe przyspiesuyc. Oczywiscie, ku dobru pytanego.😃
  • fil.lo 13.07.19, 23:18
    Oczywiście, tylko o dobro tu chodzi. Pytającym wydaje się też chyba, że pytany nie wie, że istnieje możliwość wzięcia ślubu, urodzenia dziecka (albo drugiego...). Dobrze więc zapytać, albo podpowiedzieć, bo bez tego ludzie sobie życia nie ułożą...
  • nangaparbat3 13.07.19, 12:42
    U ludów, praktykujących przeklinanie członka grupy, które prowadzi do śmierci przeklętego, zaklęcie działa pod jednym warunkiem: w jego skuteczność muszą wierzyć przeklęty, czarownik rzucający zaklęcie i grupa, w której żyją.
    To bardzo ważne, co mówią ludzie, zwłaszcza bliscy.


    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • chicarica 13.07.19, 12:56
    Dokładnie. To są dwa elementy:
    1. Osoby bliskie, których zdanie i/lub dobry kontakt z nimi się liczą.
    2. Osoby niby to dalekie i nic nie znaczące, pojedynczo ma to znaczenie żadne, ale jak jest tego taki zmasowany atak, to człowiekowi w końcu już psychika siada. Coś jak stanie na deszczu w pelerynie. Niby nieprzemakalna, ale jak tak leje się na nią godzinami, to w końcu nawet najlepsza peleryna nie da rady i przemoknie.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • fawiarina 14.07.19, 01:44
    Coś jak stanie na deszczu w pelerynie. Niby nieprzemakalna, ale jak tak leje
    > się na nią godzinami, to w końcu nawet najlepsza peleryna nie da rady i przemo
    > knie.
    >
    Doskonale to ujęłaś!
  • riki_i 13.07.19, 10:47
    Znam przypadek, gdzie bardzo podobna pani, w końcu doczekała się dziecka (i to ponoć właśnie po jakichś czarach i szeptuchach, miała bezpłodnośc po źle wykonanej aborcji w b młodym wieku). Dziecko okazało się przekleństwem dla niezwykle wcześniej zgodnego i udanego małżeństwa. Pani oszalała jeszcze bardziej, chłopa odstawila zupełnie od łoża, zamieniła się w jakąś rozszalałą harpię (facet uciekał z domu i nocowal po znajomych), wreszcie wymyśliła sobie, że mąż ma kochankę i zaczęła domagać się krwawego finansowo rozwodu. Ten mężczyzna był tak umeczony, że dla świętego spokoju zgodzil się na wszystko i zostawił jej rezydencje w jednej z dzielnic Warszawy wartą ok. 2 mln zł oraz gotówkę. Pani następnie wpadła na jakies szalone pomysły biznesowe, a po jakimś czasie wpadła w sidła dwie dekady młodszego od siebie chłopaka, którego najela do pomocy w swej jednoosobowej dizajnerskiej pseudo-firmie. Pan oczywiście z interesownoscią w oczach. Dalej co było nie wiem, straciłem kontakt.
  • triismegistos 13.07.19, 11:07
    big_grin

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • cosmetic.wipes 13.07.19, 11:22
    "Pani oszalała jeszcze bardziej, chłopa odstawila zupełnie od łoża, zamieniła się w jakąś rozszalałą harpię (facet uciekał z domu i nocowal po znajomych), wreszcie wymyśliła sobie, że mąż ma kochankę i zaczęła domagać się krwawego finansowo rozwodu"

    Nie rozumiem co w tym wyjątkowego, przecież całe twoje środowisko zachowuje się w taki sposób.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • lauren6 13.07.19, 11:44
    🤣
  • riki_i 13.07.19, 12:05
    Znaczy, o co ci chodzi? O psycholkach wietrzących zdradę tam gdzie jej nie ma oraz mających kuku na muniu wpierw z powodu braku dziecka, a potem jego posiadania, dotąd nie napisałem na forum ani słowa.
  • cosmetic.wipes 13.07.19, 12:25
    O psycholkach wietrzących zdradę tam gdzie jej nie ma oraz mających kuku na muniu, odstawiajacych faceta od łoża w trzy minuty po zaplodnieniu i dazacych do krwawego rozwodu skutkującego bezdomnością misia piszesz zawsze. Więc jakby in vitro nie ma w tym przypadku żadnego znaczenia.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • riki_i 13.07.19, 12:55
    Cóż, wszędzie tam, gdzie jest duży pieniądz, mogą się pojawić zachowania interesowne. Kobiety zwykle szukają faceta "w górę" (od własnego statusu społecznego), a mężczyźni "w dół", kierując się własną chucią i fizycznością danej pani. Takie połączenie czasami kończy się jatką, co kilka razy opisałem.

    Pisałem o też o całkiem "zwykłych" paniach, które po dziecku (po dzieciach) tracą zainteresowanie seksem, na co skarżyło się multum moich kumpli.

    O psycholce to zdaje się pisałem raz, w kontekście jednej z moich ex.

    Poza tym, pokazałem kilka ciekawych historii, kolegi który przeinwestowal i spadł finansowo z wysokiego konia i inne takie.

    Life, jak pisze bi_scotti. Ale zawsze wszak można się przychrzanić, co nie?

  • chicarica 13.07.19, 12:58
    Poważnie Rychu, tak siedzicie jakoś grupowo z kumplami i marudzicie że to złe kobiety były?
    Jeeeezu, już sobie wyobrażam te sejmiki stękających wyliniałych kotów.


    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • memphis90 13.07.19, 13:49
    Riki siedzi i narzeka "nie miałem seksu od miesiąca", Rychu na to "ciesz się, ja od pół roku", Mietek bąka pod nosem, że on to od poczęcia dziecka nie doświadczył laskawosci pani, a Józek boi się powiedzieć cokolwiek, bo on w końcu nigdy, nigdy, ani razu w życiu! Tylko Lucjan siedzi cicho z usmieszkiem, bo w końcu Lucjan wie najlepiej, kto 3x w tygodniu obraca te wszystkie interesowne, zdradzieckie suki z otoczenia Rikiego...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • chicarica 13.07.19, 13:57
    Obrzękłam big_grin
    Ma ktoś może telefon do Lucjana? wink To może być całkiem fajny facet big_grin

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • memphis90 13.07.19, 13:44
    Czekaj, czekaj:
    1.pani była bezplodna po aborcji
    2.ale zaszła w ciążę dzięki czarom
    3.dziecko okazało się przeklęte
    4.a wszystko to, żeby oskubac pana, co to ma miliony złotych, wielkie wille itd.
    Aha. Pisz dalej, pisz koniecznie, tylko nie na tym forum, bo tu się marnujesz! Bracia samcy uwielbiają czytać takie bajeczki przed snem, tak jak inne dzieci czytają o smokach albo straszliwych orkach.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • chicarica 13.07.19, 16:52
    Najlepsze jest potem, jak się okazuje, że ci obłędnie bogaci kolesie z opowieści Rycha to jacyś wyliniali doktorkowie chałturzący na podrzędnych uczelniach gotowania na gazie przez domofon i sms, by uścibolić z tego pensyjkę rzędu pensji zbrojarza-betoniarza pracującego w Norwegii big_grin
    Takie to właśnie samce alfa...

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • triismegistos 13.07.19, 18:21
    Za to interesowne harpie zarabiają góry pieniędzy, oczywiście tylko dzięki temu, że "bogacze" wpisali im w CV cuda na kiju.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • marisol25 13.07.19, 10:55
    Okropna historia. Kobieta zwariowała bo instynkt macierzyński to wielka siła. nie każdemu jest dane zajść od pierwszego strzału. Niektórym nigdy. Zawsze przypomina mi to ile mam szczęścia, że urodziłam bez żadnych problemów zdrowe dziecko i że moja płodność jest wysoka. Temat in vitro jest dla mnie kontrowersyjny, skutki uboczne przerażają. Współczuję ogromnie każdej parze która musi przez to przechodzić
  • spirit_of_africa 13.07.19, 12:19
    marisol25 napisała:

    > Temat in vitro jest dla mnie kontrowersyjny,
    > skutki uboczne przerażają.

    Które konkretnie?
  • chicarica 13.07.19, 12:45
    Stymulacja hormonami w celu uzyskania jajeczkowania zwiększa ryzyko raka u kobiety. Dodatkowo jeśli faktycznie mrożenie zarodków miałoby być zakazane (były takie postulaty, nie wiem czy w końcu przeszły) lub jeśli z przyczyn moralnych nie akceptuje się mrożenia, to trzeba ją przeprowadzić najczęściej kilka razy.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • kalina_lin 13.07.19, 14:13
    Jak się nie chce mieć dużo zarodków, to nie trzeba stymulować owulacji. Można robić podejścia ns cyklu naturalnym.
  • wilowka 14.07.19, 11:16
    Pod warunkiem, że w cyklu naturalnym ma się owulację i prawidłowe jajeczka. smile

    --
    Nie wszystko złoto co się świeci,
    Nie każdy chłop z widłami to Posejdon.
    www.kot-malenstwo.blogspot.com małżeński
    www.ztworzonka.blogspot.com mój robótkowy
  • spirit_of_africa 14.07.19, 18:26
    Jeśli w cyklu naturalnym masz nieprawidłowe jajeczka to nikt ci nie będzie robił stymulacji bo to tylko zwielokrotni ilość. Stymulację można tez prowadzić w taki sposób aby wywołać jajeczkowanie ale nie zwielokrotnione robi się takie przypadku par które maja problem tylko z owulacja u kobiety, albo u par przygotowujących się do inseminacji albo właśnie kobiet które nie chcą wielu zarodkow
  • spirit_of_africa 13.07.19, 20:00
    chicarica napisała:

    > Stymulacja hormonami w celu uzyskania jajeczkowania zwiększa ryzyko raka u kobi
    > ety.
    Czytałaś jakies badania na ten temat? Wszystko co ja czytałam wskazywało na nieistotny statystycznie związek w porównaniu do czynników genetycznych i stosowania antykoncepcji.
  • chicarica 13.07.19, 23:11
    Tak, chyba w Holandii. Badania nie potwierdziły związku z rakiem piersi, ale owszem z rakiem jajnika. Temat wymaga dalszych badań ale badania coś wskazały.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • spirit_of_africa 14.07.19, 09:38
    To ja właśnie czytałam nt raka jajnika ze związek statystycznie nieistotny
  • marisol25 13.07.19, 15:02
    spirit_of_africa napisała:

    > marisol25 napisała:
    >
    > > Temat in vitro jest dla mnie kontrowersyjny,
    > > skutki uboczne przerażają.
    >
    > Które konkretnie?

    Hiperstymulacja jajników. Ponadto nie wierzę że tak ogromne dawki hormonów i leków nie mają wpływu na zdrowie kobiety. Może to wyjsc w praniu po latach.
  • kalina_lin 13.07.19, 19:55
    In vitro jest wykonywane od kilkudziesięciu lat. Znasz jakieś badania potwierdzające długofalowe skutki uboczne?
  • marisol25 13.07.19, 21:03
    kalina_lin napisała:

    > In vitro jest wykonywane od kilkudziesięciu lat. Znasz jakieś badania potwierdz
    > ające długofalowe skutki uboczne?

    Czytałam parę publikacji na temat wzmożonego ryzyka raka piersi i jajników u kobiet poddajacych się procedurze. Szczerze, to nawet na logikę, szprycowanie organizmu ogromną ilością leków i hormonów, nie może pozostać zupełnie obojętne.
  • kalina_lin 13.07.19, 21:36
    Zwykle to szprycowanie to 2-3 cykle w życiu.
    Jak to się ma do wieloletniego brania antykoncepcji, tabletek po, ew. środków wczesnoporonnych po które sięgają kobiety bez problemów z płodnością?
    A często ten słynny wzrost ryzyka zachorowania okazuje się wzrostem z 0,005% na 0,006%.
  • marisol25 13.07.19, 22:22
    kalina_lin napisała:

    > Zwykle to szprycowanie to 2-3 cykle w życiu.
    > Jak to się ma do wieloletniego brania antykoncepcji, tabletek po, ew. środków w
    > czesnoporonnych po które sięgają kobiety bez problemów z płodnością?
    > A często ten słynny wzrost ryzyka zachorowania okazuje się wzrostem z 0,005% na
    > 0,006%.

    Nigdy nie stosowałam tzw antyków, środków poronnych ani żadnych hormonów. Niemniej przyjmowanie tabsow też wiąże się z ryzykiem i to niemałym. Potwierdza to teorie o wpływie hormonów na organizm.
    Wiadomo że nikt ci nie powie że in vitro oznacza że na pewno zachorujesz.ale zdaje się w Holandii przeprowadzano badania na grupie kobiet poddanych in vitro i tych nieplodnych które nie poddały się procedurze. Pod kątem zachorowań na raka jajnika. Większość przypadków wystąpiła w grupie in vitro. Oczywiście to była zbyt mała grupa by wyciągać dalekosiezne wnioski niemniej wyniki budziły obawy.
  • aerra 16.07.19, 11:55
    Równie dobrze tym czynnikiem ryzyka w takim przypadku mogła być ciąża.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • spirit_of_africa 13.07.19, 20:03
    Na razie nie wychodzi a in vitro stosuje się od 78’. Co do hiperstymulacji - brzmi groźniej niż wyglada w rzeczywistości. Ciężki ohss nie dotyka tez każdej pacjentki, raczej lekarze tak prowadzą stymulację żeby go uniknąć.
  • marisol25 13.07.19, 21:06
    spirit_of_africa napisała:

    > Na razie nie wychodzi a in vitro stosuje się od 78’. Co do hiperstymulacji - br
    > zmi groźniej niż wyglada w rzeczywistości. Ciężki ohss nie dotyka tez każdej pa
    > cjentki, raczej lekarze tak prowadzą stymulację żeby go uniknąć.
    Być może, ale sam opis brzmi przerażająco. Plus ryzyko zakrzepicy i całego mnostwa powikłań, które generuje ciąża po in vitro.
  • ichi51e 13.07.19, 21:32
    Ryzykiem zakrzepicy jest rowniez obarczona zwykla ciaza. Powiklania przy zwyklej ciazy tez sie zdarzaja

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • marisol25 13.07.19, 22:09
    ichi51e napisała:

    > Ryzykiem zakrzepicy jest rowniez obarczona zwykla ciaza. Powiklania przy zwykle
    > j ciazy tez sie zdarzaja
    Owszem ale w in vitro zwiększa się ryzyko wielu powikłań. Masz wiec ryzyko podwójne. Ciąża plus ciąża z in vitro, if you know what i mean
    >
  • kalina_lin 13.07.19, 21:39
    Ciąża po in vitro jest ciążą normalną. Sposób zapłodnienia nie wpływa na dalszy rozwój ciąży.
  • marisol25 13.07.19, 22:13
    kalina_lin napisała:

    > Ciąża po in vitro jest ciążą normalną. Sposób zapłodnienia nie wpływa na dalszy
    > rozwój ciąży.

    Nieprawda

    www.medonet.pl/zdrowie/wiadomosci,dzieci-z-in-vitro-bardziej-zagrozone-powiklaniami-podczas-ciazy,artykul,1668007.html
    Wzrasta też ryzyko przedwczesnego porodu, cukrzycy, nadciśnienia.
  • ichi51e 13.07.19, 22:18
    Alw czytasz co linkujesz? „rzeba pamiętać, że grupa pacjentek niepłodnych jest narażona na większe ryzyko wad rozwojowych u dzieci, nie wynikające z technik wspomaganego rozrodu, ale z tego, że są niepłodne. Niepłodność zwiększa istotnie ryzyko wad u dziecka w porównaniu z pacjentką płodną” – wyjaśnił kierownik Kliniki Położnictwa, Chorób Kobiecych i Ginekologii Onkologicznej Centralnego Szpitala Klinicznego MSW w Warszawie, prof. Artur Jakimiuk.”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • marisol25 13.07.19, 22:25
    ichi51e napisała:

    > Alw czytasz co linkujesz? „rzeba pamiętać, że grupa pacjentek niepłodnych jest
    > narażona na większe ryzyko wad rozwojowych u dzieci, nie wynikające z technik w
    > spomaganego rozrodu, ale z tego, że są niepłodne. Niepłodność zwiększa istotnie
    > ryzyko wad u dziecka w porównaniu z pacjentką płodną” – wyjaśnił kierownik Kli
    > niki Położnictwa, Chorób Kobiecych i Ginekologii Onkologicznej Centralnego Szpi
    > tala Klinicznego MSW w Warszawie, prof. Artur Jakimiuk.”
    >
    Ale ty czytasz na jaki post odpowiadasz i o co w nim chodzi? "to przeczytaj tytuł i pierwszy akapit. A potem jeszcze raz poczytaj do czego się odnoszę. I co napisała forumka powyżej.
  • marisol25 13.07.19, 22:28
    Dzieci z in vitro bardziej zagrożone powikłaniami podczas ciąży
    Niska masa urodzeniowa, większe ryzyko przedwczesnego porodu, wyższy odsetek cesarskich cięć i większe ryzyko zgonu okołoporodowego – to, według ekspertów, problemy częściej występujące podczas ciąży uzyskanej metodą in vitro niż w naturalny sposób.
  • szalona-matematyczka 13.07.19, 22:51
    W Spiegel.de z roku 2018 byl artykul, iz dzieci z in vitro maja o wiele wiecej wad niz dzieci z ciaz spontanicznych: nie tylko wad genetyczhych, ale problemy z nadcisnieniem w zyciu doroslym sa u nich czestsze. Spiegel to niemiecka, nie-katolocka gazeta.
  • szalona-matematyczka 13.07.19, 22:59
    To artykul w "Zeit" (zeitonline.de) z 10.09.2018 "Künstliche Befruchtung. Diese Kinder sind doch nicht so gesund"."
  • kalina_lin 14.07.19, 10:02
    Bo matki są statystycznie starsze i obarczone rożnymi problemami zdrowotnymi (np insulinoporność, hashimoto, endometrioza, różne mutacje). Gdyby do ivf podeszla zdrowa dwudziestolatka pewnie ptzeszłaby ciążę śpiwająco, bo jak pisałam, spisób poczęcia jest tu bez znaczenia. Ta sama kobieta w wieku 38 lat z początkami cukrzycy może mieć powikłania nawet w ciąży naturalnej.
    Zresztą duża część ciąż z ivf rozpoczyna się wiele miesięcy po stymulacji jajników, po kolejnym transferze. Często podchodzi się na cyklu naturalnym, więc od strony hormonalnej przebiega ona jak każda inna.
    Moja ciąża z ivf przebiegła bezproblemowo.
  • marisol25 14.07.19, 21:10
    kalina_lin napisała:

    > Bo matki są statystycznie starsze i obarczone rożnymi problemami zdrowotnymi (n
    > p insulinoporność, hashimoto, endometrioza, różne mutacje). Gdyby do ivf podesz
    > la zdrowa dwudziestolatka pewnie ptzeszłaby ciążę śpiwająco, bo jak pisałam, sp
    > isób poczęcia jest tu bez znaczenia. Ta sama kobieta w wieku 38 lat z początkam
    > i cukrzycy może mieć powikłania nawet w ciąży naturalnej.
    > Zresztą duża część ciąż z ivf rozpoczyna się wiele miesięcy po stymulacji jajni
    > ków, po kolejnym transferze. Często podchodzi się na cyklu naturalnym, więc od
    > strony hormonalnej przebiega ona jak każda inna.
    > Moja ciąża z ivf przebiegła bezproblemowo.

    Ale starsze matki, które poczęły w sposób naturalny nie mają podwójnego ryzyka. Nie wiek tu jest kluczem a metoda i problem niepłodności.
    Znam parę matek rodzacych po 30tce, np 34, 38 i zero problemów. Owszem z wiekiem rośnie ryzyko ale o ile u zdrowej 40 latki w ciąży naturalnej jest, to u 40 latki w ciąży in vitro to już mega combo.
  • piekna_remedios4 13.07.19, 11:18
    Debiiiiiiil!!!
  • woman_in_love 13.07.19, 11:33
    cóż począć.

    W sumie dziwne, że nie skorzystali dobrodziejstw polskiego prawa ("matką jest ta która urodziła") i nie kupili jajeczka od jakiejś dawczyni.
  • owmordke 13.07.19, 11:42
    Za duzo roznycj klisz w jednej historii. Do tego facet opowiada o tym wszystkim jakos tak beznamietnie. Jak dla mnie sciema.
  • mirkad 13.07.19, 11:45
    Moim zdaniem zmyślone - posklejane wątki różnych historii.
    Choć niezaprzeczalnie, staranie się o dziecko to droga przez piekło - moja trwała 10 lat. I nie każde małżeństwo jest w stanie ją przetrwać - leczenie i przygotowanie do in vitro oznacza zerową intymność i spontaniczność, wszystko dzieje się pod medyczną rozpiskę.
    Niestety, rodzina i znajomi w większości wypadków nie pomagają. Wieczne pytania "a wy kiedy?" - na samo wspomnienie nawet teraz mnie aż trzęsie z nerwów. Zero empatii. I faktycznie, kobieta kobiecie wilkiem. Moja ciąża skończyła się cc w 29tc robionym na cito, do tego mój masywny krwotok bo macica się nie obkurczała. Z córką obydwie ledwo przeżyłyśmy. 3 miesiące w szpitalu, z tego niemal miesiąc córka spędziła na OIOM-ie. Gdy już wyszłyśmy do domu, odwiedziła nas moja koleżanka. Usłyszałam tylko 2 rzeczy: 1. myślałam, że już więcej schudłaś; 2. ciesz się, że miałaś cc - wiesz co to znaczy urodzić siłami natury dziecko 3,5 kg?!!! Do dziś twierdzi, że nie ma pojęcia dlaczego byłam niemiła i szybko zakończyłam jej wizytę - ostatnią oczywiście.
  • spirit_of_africa 13.07.19, 12:20
    Klasyk.
  • chicarica 13.07.19, 12:52
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • chicarica 13.07.19, 12:53
    PS. Masz z tą s.ką wciąż kontakt?!... Ode mnie wylatywałaby na kopach i dostała zakaz zbliżania się pod groźbą pobicia.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • mirkad 13.07.19, 17:16
    nie, ucięłam raz na zawsze. Od innych wspólnych znajomych wiem, że to ona ma do mnie żal bo byłam niemiła.
  • chicarica 13.07.19, 18:05
    Chamka ma żal że byłaś niemiła. Paradne!

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • aguar 13.07.19, 12:09
    "Czasem nawet myślę, że tu nie o dziecko chodzi, lecz o jakąś społeczną rolę do odegrania. Myślę, że wizja matki Polki jest kobietom wdrukowywana do mózgu od urodzenia. Nie jesteś matką, to znaczy, że jesteś nikim. Między kobietami jest jakiś wyścig, sztafeta. Najważniejsze, żeby nie zostać w tyle, bo "wszystkie koleżanki ułożyły sobie życie, a ja?". "
    Z tym się zgadzam. Ale to że on nie chciał zostawać ojcem po czterdziestce, bo będzie najstarszy na zebraniu, to akurat było mega słabe. Właśnie to, że chciał ustalić jakąś górną granicę wieku, mogło przyczyniać się do presji. Zamiast: mamy dużo czasu, nawet 10 lat, starajmy się, ale nie tak intensywnie, w międzyczasie żyjmy.
    "Jedna z koleżanek uporczywie dzwoniła do Dominiki, narzekając, jakie straszne jest macierzyństwo, bo noce nieprzespane, pieluchy śmierdzą. I wszystkie uwagi kwitowała: "Ty tego nie zrozumiesz, w końcu nie jesteś matką" albo "Jak w końcu będziesz w ciąży, to pogadamy"."
    To akurat spotykane, ale mega słabe. To, że koleżanka zdecydowała się na dziecko, być może nie bardzo chcąc tego wszystkiego, co się wiąże z macierzyństwem lub nie zorientowawszy się wcześniej na czym ono polega, nie znaczy, że z Dominiką będzie tak samo.
    "Któraś z koleżanek pozamiatała temat do końca - zadzwoniła w środku nocy z paniką w głosie i spytała: "Czy w tej waszej klinice robią skrobanki?"."
    Tego z kolei nie bardzo rozumiem. W czasach, kiedy już bardzo chciałam mieć dziecko, a jeszcze go nie miałam (ale nie z powodu niepłodności) rzeczywiście przestały mnie cieszyć ciąże koleżanek, bo to moja miała być następna! Zwłaszcza dotyczyło to młodszych ode mnie, rówieśnic czy kolejnych ciąż, bo jak się sporo starszej udawało, to to dodawało otuchy, że nie trzeba się tak spieszyć. Ale kompletnie mnie czyjeś aborcje nie dołowały. Bo te koleżanki przecież pozostawały na razie po tej samej stronie barykady, co ja, czyli bez dzieci.
  • spirit_of_africa 13.07.19, 12:30
    A ja się zastanawiam po kiego grzyba dzwonić w tej sprawie do niepłodnej kobiety. Naprawdę z ilus tam posiadanych płodnych znajomych, które teoretycznie mógł ten problem dotknąć i mogły posiadać wiedzę jak go rozwiązać ona dzwoni do dziewczyny która ma problem przeciwny. Wydaje mi się ze to było nie tyle głupie co wredne. A sama aborcja mogła tej Dominiki nie dołować tylko frustrowało ja fakt ze to co dla niej jest wielkim niespełnionym marzeniem okupionym wyrzeczeniami i poświeceniem to dla kogos innego problem i skutek uboczny zwykłej zabawy.
  • ichi51e 13.07.19, 12:43
    „Zaraz zaraz ktos sie zna na zabiegach okolomedycznych w sprawie dzieci? Ziuta!! Iv/aborcja jeden pies tam przeciez tez zarodki zabijaja”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • spirit_of_africa 13.07.19, 20:07
    ichi51e napisała:

    > „Zaraz zaraz ktos sie zna na zabiegach okolomedycznych w sprawie dzieci? Ziuta!
    > ! Iv/aborcja jeden pies tam przeciez tez zarodki zabijaja”
    >
    W sumie racja ichi. Dla przeciętnej średnio rozgarniętej larwy to pewnie jeden pies. Do koleżanki z czerniakiem pewnie dzwoni w sprawie botoksu „bo ty tez coś ze skóra robiłaś”
  • marisol25 13.07.19, 21:17
    spirit_of_africa napisała:

    > A ja się zastanawiam po kiego grzyba dzwonić w tej sprawie do niepłodnej kobiet
    > y. Naprawdę z ilus tam posiadanych płodnych znajomych, które teoretycznie mógł
    > ten problem dotknąć i mogły posiadać wiedzę jak go rozwiązać ona dzwoni do dzie
    > wczyny która ma problem przeciwny. Wydaje mi się ze to było nie tyle głupie co
    > wredne. A sama aborcja mogła tej Dominiki nie dołować tylko frustrowało ja fakt
    > ze to co dla niej jest wielkim niespełnionym marzeniem okupionym wyrzeczeniami
    > i poświeceniem to dla kogos innego problem i skutek uboczny zwykłej zabawy.

    To jest chamstwo i brak empatii. Do głowy by mi nie przyszło epatowac urokami macierzyństwa komuś, kto boryka się z takim problemem.
  • ichi51e 13.07.19, 12:46
    Facet w ogole sie na ojca nie nadawal. Ta historia o jego rodzicach co dziecko wychowali ale w sumie wszystko sie dobrze skonczylo (a zona moze przeciez tez kochac jego syna w czym problem?) wskazuje na jakiegos uposledzonego

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • chicarica 13.07.19, 12:51
    Też mi się wydaje że poziom empatii tego gościa oscyluje w okolicach spektrum autyzmu.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • aguar 13.07.19, 13:26
    Też mi się wydaje, że on się nie nadawał do młodej, z "czystą kartą". Do niego by pasowała rówieśniczka, zmęczona macierzyństwem samotna matka z odchowanym dzieckiem. To może by im się wizje przyszłego życia zgadzały. Jak się bierze świeżą, młódkę, to trzeba się z tym liczyć, że może mieć potrzebę macierzyństwa i chociaż to jedno dziecko jej zrobić, to już wiedzieli Józefowicz, Kondrat, Englert czy nawet zbok Fibak...
  • cruella_demon 13.07.19, 19:43
    I ostatnio Tajner wink
  • chicarica 13.07.19, 12:48
    Wszystko to jest bardzo słabe. Słabe jest też, gdy przyjaciółka wiedząc, że ktoś dziecka chce i nie może, dokładnie w rozmowie o tej niemożności, rozpoczyna rozwodzenie się nad tym jakie to macierzyństwo jest doświadczeniem unikalnym i absolutnie cudownym. No dzięki k... . True story. Kobiety mają w sobie niesłychaną wprost dozę okrucieństwa i potrzebę dowartościowywania się kosztem innych.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • memphis90 13.07.19, 13:55
    >Czy w tej waszej klinice robią skrobanki?"."
    A to już w ogóle brzmi jak ściema. W Polsce wskazania do legalnej skrobanki są silnie ograniczone, więc trzebaby mieć intelekt pantofelka by sądzić, że klinika in vitro robi po godzinach nielegalne skrobanki paniom, które zaliczyły wpadkę... No chyba każda dorosła baba wie, że tego się szuka na "wywoływanie miesiączki", woman on waves albo wyjazdem do Czech, a nie w legalnie działającej klinice uncertain

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • ira_08 13.07.19, 18:00
    I kto dziś używa słowa "skrobanka"?
  • danaide 13.07.19, 19:47
    50latkiwink
  • spirit_of_africa 13.07.19, 20:09
    już nie wspomnę o tym, ze trzeba mieć naprawdę inteligencje pantofelka żeby pytać o aborcje kobietę która takiego problemu nie ma i nie miała. Po przepis na gulasz wołowy pewnie dzwoni do koleżanki która jest wege.
  • vinca 13.07.19, 12:30
    Jestem w stanie w to uwierzyć. Sama urwałam kontakt z bardzo bliską znajomą która zaszła w ciążę w czasie gdy my się staraliśmy bezskutecznie. To nie są zachowania racjonalne. To bardzo, bardzo silna potrzeba dziecka i ogromne emocje.
  • chicarica 13.07.19, 12:50
    Czy też raczej potrzeba chronienia samej siebie. Koleżanka sobie poradzi, bez obaw, a to Ty jesteś dla siebie najważniejsza i jeśli coś Cię rani, to sorry ale należy tymczasowo lub na stałe usunąć to z pola widzenia.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • aguar 13.07.19, 13:30
    Nie oceniam. Ale wydaje mi się to trochę smutne. Bo będąc młodą matką, fajnie mieć bezdzietne, trochę spragnione macierzyństwa koleżanki, które przyjadą do ciebie (a nie ty do nich), pomogą przy dziecku przy okazji zdobywając doświadczenie (które przyda się potem przy własnym), zapewnią ci to minimum życia towarzyskiego...
  • berdebul 13.07.19, 14:25
    Bezdzietne z wyboru, tak. Osoba, która się stara o ciąże X lat, poroniła ileś razy, zdecydowanie nie. Bo emocjonalnie moze to byc dla niej bardzo trudne.
  • katja.katja 16.07.19, 08:51
    Był krótki okres gdy chodziłam jak kotka w rui (około 1-1,5 lata), niestety nic z tego nie wyszło (dochodzący gach, nie zawsze pod powiedzmy "ręką").
    Tak się złożyło, że w tym czasie ktoś z dalszej rodziny (mniej więcej podobny wiek) miał małe dziecko i (szybko) drugą ciążę, zaszła konieczność niewielkiej pomocy. Pamiętam jak szłyśmy z wózkiem z zawartością i ona w zaawansowanej ciąży.
    I dalej nie widziałam korelacji, przecież tą ciążą nic mi nie ubierała ani nie miała nic wspólnego z tym, że mam taką, a nie inną sytuację.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • chicarica 13.07.19, 18:10
    Będąc młodą matką, być może fajnie. Jednak będąc bezdzietną, która w dodatku bardzo chce mieć dziecko a nie może, wcale nie jest fajnie. Człowiek nie jest po to, żeby zapewniać innym minimum życia towarzyskiego swoim emocjonalnym kosztem, a świeżo upieczone matki mają (co zresztą naturalne) uwagę skupioną w 100% na dziecku i w związku z tym ich poziom empatii w stosunku do reszty świata niekoniecznie pasuje do takiej sytuacji.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • vinca 13.07.19, 20:26
    Kompletnie nic nie rozumiesz. Bezdzietne kolezanki ktore nie mogą zajść w ciążę często na małe dzieci lub kobiety w ciąży reagują niemal histerycznie. Mi na widok wózka łzy same napływaly do oczu, na małe dzieci nie moglam patrzec bo to był ból nieomal fizyczny, nie do wytrzymania.
  • aguar 13.07.19, 20:52
    No właśnie trochę nie rozumiem. Bo zawsze były bezdzietne osoby (nie z wyboru) i wydaje mi się, że kiedyś było bardziej normalne zaspokajanie tego instynktu macierzyńskiego przy nieswoich dzieciach. Szkoda wręcz unikać dzieci, jak się je bardzo lubi, ma się czas...A teraz mam wrażenie, że są kobiety, które najpierw w ogóle nie interesują się dziećmi, potem nagle im się odmienia, jednak gdy nie mogą chwilę zajść już się zaczyna "nie mogę patrzeć na dzieci". Kiedy więc taka kobieta ma nabrać doświadczenia przy dzieciach i czy w ogóle ona tak naprawdę wie za czym tęskni. Bo ja się obawiam, że tylko za swoim wyobrażeniem. Jednak kontakt z prawdziwymi dziećmi może pozwolić nabrać trochę dystansu - jak cię wymęczą przez cały dzień, możesz docenić, że po powrocie do domu masz spokój itd.
  • vinca 13.07.19, 21:08
    Sorry, ale nie masz pojęcia o czym piszeszsmile
  • cruella_demon 13.07.19, 21:27
    Ale pierdy wypisujesz.
    Kiedyś było dokładnie tak samo, tylko po prostu nie mówiło się głośno, jak zresztą o innych rzeczach, których "niby nie było".
    Pracowałam z babką w wieku moich rodziców, czyli 65 lat, która nie mogła zajść w ciążę, a zaczęła wcześnie, tuż po 20 bo takie czasy były. Udało jej się w wieku 40 lat, cudem, po latach leczenia. Powiedziała, ze w ciągu tych lat niepłodności nie mogła patrzeć na kobiety z wózkami i małymi dziećmi. Nienawidziła ich i tych kobiet i tych dzieci i w myślach życzyła im wszystkiego najgorszego. Teraz się tego wstydzi, wtedy wiedziała, ze to złe, ale mówi że to było silniejsze od niej, jakby była w jakimś transie.
    A już wymaganie zaspokajania instynktu obcym dzieckiem, jest tak kuriozalne, ze albo naprawdę piszesz z głupoty albo ze złej woli.
  • aguar 13.07.19, 21:50
    "A już wymaganie zaspokajania instynktu obcym dzieckiem, jest tak kuriozalne, ze albo naprawdę piszesz z głupoty albo ze złej woli."
    Nie ze złej woli. Sama mam takie doświadczenia, że np. miałam wolontariat na oddziale niemowlęcym, karmiłam te dzieci butelką, nosiłam, przewijałam. Już wtedy wolałabym mieć swoje, ale i tak sprawiało mi to satysfakcję. Albo jeździłam do dzieci koleżanek, czy kuzyna, też z nimi zostawałam, bawiłam się, chociaż wolałabym mieć już swoje w tamtych czasach. A właśnie tę obsesję "nie mogę patrzeć" zauważałam już u stosunkowo młodych kobiet np. 32,33, że one muszą, bo się uduszą, zamiast spokojnie poczekać na swój czas. Bo na pewno kobiety w tym wieku mają jeszcze sporo koleżanek - rówieśniczek, jeszcze bezdzietnych. Ja rodziłam w wieku 35, a np. z mojej klasy z liceum jeszcze co najmniej 5 pierwsze dziecko po mnie.
    Trochę mnie taka postawa przeraża, że to jest właśnie taka chęć posiadania dziecka, aby się dowartościować, poprawić status społeczny, a nie dlatego, że lubi się spędzać czas w towarzystwie dziecka/dzieci.
  • aguar 13.07.19, 21:54
    Ale nie jestem absolutnie przeciwko in vitro i właśnie uważam, że dzieci powinni mieć ci, którzy tego chcą.
    A jeszcze taki przykład - bardzo lubię psy, ale nie mogę mieć własnego. Miałabym nie móc patrzeć na psy i ich właścicieli? Jest odwrotnie, sprawia mi przyjemność kontakt z cudzymi.
  • cruella_demon 13.07.19, 21:57
    Porównujesz psa do dziecka?! OJP
  • ichi51e 13.07.19, 21:58
    No to super ale wiesz mysle ze jednak posiada ia psa a urodzenie dziecka to troche inny kaliber

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • berdebul 14.07.19, 01:26
    Moja znajoma dowiedziała się, że nie ma szans na donoszenie ciąży, na zajście w ciąże ma jeszcze mniejsze. W tym samym czasie nasza wspólna znajoma ogłosiła nowinę, że znowu (po raz trzeci...) „wpadła”. I zaczęły się wrzutki „bo TY nie rozumiesz, bo nie jesteś MAMĄ”, oraz „mogłabyś zostac z moim dziubdziusiem, bo nie jesteś MAMĄ i masz dużo czasu”. Urwalysmy znajomość, jak wieść niesie po prostu byłyśmy zazdrosne o jej udane zycie. Nigdy nie spotkałam równie wrednej osoby, o empatii na poziomie pantofelka. Prezentujesz podobną postawę. Pewnie są kobiety, które chętnie przewijają cudze niemowlaki i nie płaczą z żalu, ale podejrzewam że jest to jednak mniejszość kobiet z problemami z płodnością.
  • mamaaspiama 15.07.19, 11:16
    " A właśnie tę obsesję "nie mogę patrzeć" zauważałam już u stosunkowo młodych kobiet np. 32,33, że one muszą, bo się uduszą, zamiast spokojnie poczekać na swój czas"

    Z Twoich wypowiedzi przebija wielka ... prostota intelektualno-emocjonalna.
    Ty oczywiście wiesz, że te kobiety nie mają żadnych problemów z płodnością i to zwyczajnie ich fanaberia, że "tak szybko" zabierają się do tematu zamiast spokojnie poczekać do 40stki?

    "Trochę mnie taka postawa przeraża, że to jest właśnie taka chęć posiadania dziecka, aby się dowartościować, poprawić status społeczny, a nie dlatego, że lubi się spędzać czas w towarzystwie dziecka/dzieci. "

    A to zdanie mnie rozłożyło na łopatki. Nie potrafisz, zanim klikniesz "opublikuj", zastanowić się przez chwilę, pomyśleć co może czuć kobieta, która chce być matką (rozumiesz - MATKĄ, nie opiekunką, nianią, ciocią czy macochą) i nie może? To nie jest dylemat na poziomie chcenia torebuni od Prady, ale jedna z najbardziej podstawowych potrzeb w życiu człowieka, instynkt, atawizm, dodatkowo podbudowywany społecznie.
    To naprawdę nie jest fizyka kwantowa, to można ogarnąć nawet bardzo małym rozumkiem, spróbuj, wierzę, że dasz radę.
  • aguar 15.07.19, 12:59
    "Ty oczywiście wiesz, że te kobiety nie mają żadnych problemów z płodnością i to zwyczajnie ich fanaberia, że "tak szybko" zabierają się do tematu zamiast spokojnie poczekać do 40stki? "
    To dobrze, że się wcześnie zabierają, skoro chcą mieć dziecko. Ale, kurczę, 32/33 lata to fajny wiek, kiedy można cieszyć się małżeństwem, pracą (jak się lubi), hobby, podróżami, a jednocześnie przy okazji się starać, czyli uprawiać spontaniczny seks bez zabezpieczenia (co już po wyprodukowaniu zaplanowanej ilości nie będzie możliwe). Po co taki fajny okres w życiu marnować na obsesję?
  • basiastel 15.07.19, 22:40
    Sorry, ale jesteś nienormalna. Dyskusja dotyczy kobiet, które nie mogą mieć dzieci, nie tych, które są płodne i spokojnie mogą z macierzyństwem poczekać kilka lat, w międzyczasie sobie podróżować, spełniać zawodowo i cieszyć mężem.
  • aguar 15.07.19, 13:04
    "jedna z najbardziej podstawowych potrzeb w życiu człowieka, instynkt, atawizm, dodatkowo podbudowywany społecznie."
    No właśnie ta "podbudowa społeczna" mnie niepokoi, presja wydaje mi się przesadna i w obecnych czasach kompletnie niepotrzebna. Bo w przypadku tych kobiet z obsesją, po prostu zaczyna być wątpliwe czy im naprawdę chodzi o to dziecko, właśnie zwłaszcza jeśli są to osoby, które wcześniej mało miały do czynienia z dziećmi, specjalnie za nimi nie przepadały, a teraz unikają, bo nie mogą zajść - skąd one wiedzą, że będą to lubiły i się w tym odnajdą?
  • aguar 15.07.19, 13:07
    Bo przecież nawet na tym forum widać, że MUSI być dziecko, czasem więcej, a potem: nie chcę być uwiązana, bawić to ja się z dziećmi nie lubię, w łóżku chcę spać tylko z mężem, mam prawo, gdzieś sama wyjść/wyjechać itd. itp.
  • mamaaspiama 15.07.19, 13:16
    Aguar, zbiorowo na trzy Twoje wypowiedzi - strasznie proste myślenie, zero analizy innych perspektyw niż własna, zero zrozumienia dla emocji innych ludzi. Może przestań myśleć o tym, nie wychodzi Ci.
  • aguar 15.07.19, 13:51
    Kiedyś miałam taką książkę pt. Stres kobiecy, nie pamiętam autora, ale niepolski. To chyba było jeszcze w ubiegłym wieku, książka gdzieś przepadłasad I tam był cały rozdział poświęcony tematowi "Czas leci, a ja jeszcze nie mam dziecka". Właśnie było tak bardzo uspokajająco, że teraz można do późnego wieku, bo są różne metody wspomagania (a nie były tak rozwinięte jak obecnie), nawet po menopauzie może się udać, bo istnieje dawstwo, surogatki, jest możliwa adopcja, jak kobieta jest samotna to może skorzystać z nasienia dawcy, że można się spełniać przy nieswoich dzieciach. Właśnie takie słowa obniżające presję. Spodobało mi się to, ale to było jedyne miejsce, gdzie czegoś takiego się dowiedziałam. W otaczającym świecie tylko presja, wyścig, straszenie. W Polsce przez ten czas dużo się chyba nie zmieniłosad
    Bo w zasadzie nie do końca najważniejsze jest czy się w końcu uda, tylko, aby żyć tu i teraz i czerpać radość z tego, co się ma (bo jutra może nie być), a nie w jakimś zawieszeniu - a prawdziwe życie zacznie się dopiero, gdy będzie dziecko. Oczywiście starać się przy okazji, ale nie czynić z tego treści życia.
    Jeszcze mam taką refleksje, jak podły jest kk, że kobietom w takim stanie dokłada jakieś rozkminy moralne i utrudnia osiągnięcie celu, wymyślając metody "chroniące" zarodki.
  • aguar 15.07.19, 14:20
    Znalazłam! To było to allegro.pl/oferta/witkin-stres-kobiecy-7791150382
    Teraz jest nowsza wersja tej samej autorki pt. Stres kobiecy. Nowe spojrzenie.
  • mamaaspiama 15.07.19, 14:32
    "bo istnieje dawstwo, surogatki, jest możliwa adopcja, jak kobieta jest samotna to może skorzystać z nasienia dawcy, że można się spełniać przy nieswoich dzieciach. "

    Błagam, kobieto, nie pogrążaj się więcej. Nie masz bladego pojęcia o czym piszesz, dlatego bredzisz.
    1. Surogatka - w Polsce nie jest uregulowane prawnie, zatem nie jest de facto dostępne, a jeśli już ktoś się uprze, koszt wynosi ponad 100 tysięcy złotych plus kołomyje z uprawomocnieniem.
    2. Samotna kobieta nie ma możliwości skorzystania w Polsce z procedur wspomagania rozrodu.
    3. Osoby decydujące się na adopcję średnio czekają 3-4 lata na dziecko, przy czym zaczynając procedury w wieku 35+ praktycznie nie mają szans na niemowlaka.
    4. Osoby samotne przystępujące do adopcji mają szanse na dziecko, którego nie chcą "wziąć" małżeństwa, co oznacza dziecko z dużymi problemami zdrowotnymi i/lub emocjonalnymi.
    5. Zajmując się cudzymi dziećmi NIE JESTEŚ MATKĄ.
    Naprawdę, przestań pisać takie pierdoły, bo się słabo robi.
  • aguar 15.07.19, 15:46
    Ad. 5
    To jak komuś chodzi o to, aby być matką, to jeszcze może wstąpić do zakonu. Tam jest szansa awansować z czasem z siostry na matkęsmile

    A co do innych punktów, to książka nie była polska, ale też granice naszego kraju nie są zamknięte. Chodziło w tym o to, abo pokazać, że są różne opcje (chociaż może nie każda dla wszystkich natychmiast), żeby ZDJĄĆ CIŚNIENIE. Przecież jak ja myślę o tych wszystkich kobietach z obsesją, to mi ich żal i myślę, jak można temu zaradzić. Bo nie zawsze się uda tak, żeby urodziły dziecko więc warto szukać innych sposobów.
  • mamaaspiama 15.07.19, 16:08
    "To jak komuś chodzi o to, aby być matką, to jeszcze może wstąpić do zakonu. Tam jest szansa awansować z czasem z siostry na matkęsmile"

    Uważasz, że to było dowcipne? Z chorych na nowotworowy też sobie jaja robisz, że przynajmniej nie muszą swojego zwierzątka zostawiać przed drzewami restauracji?

    "to książka nie była polska"

    Aaaa to spoko. To zamiast iść do pracy po prostu będę sprzedawać komórki jajowe, bo w Hiszpanii to jest możliwe. A mój kolega gej nie musi się przejmować, że w Polsce czeka go wpier*ol jak będzie szedł że swoim facetem za rękę po ulicach, bo w Holandii to normalne.

    "Przecież jak ja myślę o tych wszystkich kobietach z obsesją, to mi ich żal i myślę, jak można temu zaradzić"

    To radzę Ci - przestań myśleć. Nic mądrego nie napisałaś, zatem ewidentnie myślenie w tym temacie nie jest Twoją mocną stroną. Nikomu nie pomożesz, a jeszcze dokopiesz z głupoty i braku wyczucia.
  • aguar 15.07.19, 16:19
    ""To jak komuś chodzi o to, aby być matką, to jeszcze może wstąpić do zakonu. Tam jest szansa awansować z czasem z siostry na matkęsmile"

    Uważasz, że to było dowcipne? Z chorych na nowotworowy też sobie jaja robisz, że przynajmniej nie muszą swojego zwierzątka zostawiać przed drzewami restauracji?"

    Chodzi mi o to, że jak jej zależy najbardziej, aby zostać matką, a nie spędzać czas z dzieckiem, opiekować się, wychowywać, patrzeć jak rośnie itd., no to mi to trąci traktowaniem przedmiotowym dziecka, że jest ono potrzebne po to, aby kobieta mogła wypełnić jakąś rolę społeczną, uzyskać odpowiedni status. Mam wątpliwości, co do takiej motywacji.
  • ichi51e 15.07.19, 18:34
    Ale skad ty wiesz jaka ludzie maja motywacje i kim jestes zeby oceniac kto zasluguje w swojej motywacji na dziecko?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • aguar 15.07.19, 19:11
    Jestem dzieckiem matki, która urodziła mnie nie wiadomo po co (może po to, aby mieć kozła ofiarnego?) i szybko jej się znudziło bycie matką, uważała normalne rzeczy, które rodzic robi przy dzieciach za ogromne poświęcenie. Może jej to było potrzebne do lepszej oceny w oczach innych, bo być niepracującą żoną bez dzieci to trochę słabe...W każdym razie nie chodziło o mnie.
  • mamaaspiama 15.07.19, 20:21
    "Jestem dzieckiem matki, która urodziła mnie nie wiadomo po co"

    Przykre. Ale to, że Twoja matka dała dupy w kwestii rodzicielstwa nie daje Ci żadnego prawa do oceniana innych kobiet jej miarą.
  • katja.katja 16.07.19, 08:31
    Może po to byś walczyła o prawa kobiet?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • mamaaspiama 15.07.19, 20:19
    "Mam wątpliwości, co do takiej motywacji."

    Na szczęście Twoje wątpliwości są wyłącznie Twoim problemem.
    Ale na wszelki wypadek unikaj wypowiadania się w tym temacie, bo swoją prostotą myślenia możesz cholernie kogoś zranić.
    I tak tylko podpowiem - żeby mieć prawo, a zatem szansę na to, by być z dzieckiem, opiekować się nim, patrzeć jak rośnie, WYCHOWYWAĆ je, trzeba być rodzicem.
    W przeciwnym razie masz możliwość wyłączenie od czasu do czasu bywać w towarzystwie dziecka, a Twój wpływ na jego rozwój jest taki, na jaki Ci pozwolą właśnie rodzice. Pomyślałaś o takim drobiazgu w trakcie swoich dywagacji? Czy może Ci umknęło, że nie będąc rodzicem guzik masz do gadania w kwestii dziecka i dziś z nim jesteś, a jutro Cię z nim nie ma?
  • aguar 15.07.19, 21:18
    Ale ja tu w ogóle przecież nie oceniam jakiejś konkretnej kobiety. Raczej chodzi mi o to, aby kobieta z obsesją miała wgląd w swoją motywację, zorientowała się, o co jej naprawdę chodzi.
    "W przeciwnym razie masz możliwość wyłączenie od czasu do czasu bywać w towarzystwie dziecka"
    Ale znam takie matki, którym wystarcza właśnie takie od czasu do czasu, 2 godziny po swojej pracy i przedszkolu, potem dziecko spać, a ona czas dla siebie, a w weekend dajmy na to jakiś wyjazd z mężem (dziecko do dziadków) czy studia zaoczne.
    A takie, które chcą z dzieckiem spędzać dużo czasu, są ok.
    Jeszcze w nawiązaniu do tego, że "chce być matką". Urodzić to za mało, aby tak naprawdę być matką. A można nie urodzić i nią być.
  • ichi51e 15.07.19, 21:51
    no mozna ale to kazdy decyduje sam za siebie a ty tu wlazisz z butami i ludziom wmawiasz ze twoim zdaniem maja zla motywacje

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mamaaspiama 15.07.19, 22:13
    "Urodzić to za mało, aby tak naprawdę być matką. A można nie urodzić i nią być."

    Ależ ja się zgadzam. Ogólnie jestem bardzo daleka od twierdzenia, że wyłącznie biologiczne rodzicielstwo się liczy.
    Jednak doskonale rozumiem rozpacz kobiety, która nie może zajść w ciążę, mimo, że tego chcę najbardziej na świecie.
    I przede wszystkim nie roszczę sobie pretensji do oceny czy ma prawo świrować. To jej emocje i skoro świruje, widocznie w takim jest stanie.
    Arogancją z mojej strony byłaby wszelka krytyka. Kim jestem żeby oceniać skalę i zasadność cierpienia?
  • aguar 15.07.19, 22:21
    "no mozna ale to kazdy decyduje sam za siebie a ty tu wlazisz z butami i ludziom wmawiasz ze twoim zdaniem maja zla motywacje"
    Komu włażę skoro rozmowa jest totalnie teoretyczna o problemie, z którym się spotkałam?
  • ichi51e 15.07.19, 22:39
    Sory ale rozmowa z toba jest jak z przedstawicielami KK. Ja cos powiedzialam? Ale ja mialam co innego na mysli a w ogole to sa rozwania teoretyczne...
    Ty zakladasz ze potrzeba rozmnozenia sie to cos narzuconego chcemy miec dzieci zeby sie z kims porownac zeby nas ktos pochawalil zebysmy my sie mogli chwalic dziecko porownujesz do psa przedmiotu ktory sie posiada i mozna miec lub nie (ktos tu pisal o smutku bo nie ma sie torebki od Prady) tymczasem chec posiadania dziecka jest instynktowna i wrodzona u jednych demonstruje sie bardziej u innych mniej u trzecich wcale (no zdarza sie) ale to nie zmienia faktu ze u tych u ktorych sie przejawia moze sie pojawic z sila szalenstwa opartego na hormonach i biochemii. I nie ma tu co wmawiac komus takiemu ze w sumie moze miec psa albo zostac przedszkolanka a w ogole to dzieci sa przereklamowane a masa rodzicow i tak sie nie sprawdza wiec po wuja ci dziecko. Zwlasza z ust osoby ktora ma dzieci brzmi to falszywie

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • aguar 16.07.19, 08:17
    "chec posiadania dziecka jest instynktowna i wrodzona"
    No właśnie mi o to chodzi, aby skonfrontować, czy ta instynktowna chęć to jest prawdziwa chęć, czy taka osoba naprawdę będzie gotowa spełniać potrzeby dziecka - pewnie w dużej części przypadków tak będzie, ale nie we wszystkich.
    "moze sie pojawic z sila szalenstwa"
    No to jak Wy uważacie? Taka kobieta, jeśli jej się nie uda, to ma oszaleć, spędzić resztę życia w szpitalu psychiatrycznym albo samotna, nieszczęśliwa. Nie lepiej jej jakoś pomóc, żeby doceniła, co ma - może np. męża w porządku, pracę, którą lubi, jakieś talenty?
    Ale ja na pewno też jestem za pomocą w uzyskaniu celu np. za prawem do surogacji, przeciwko prawu zakazującemu niszczenia zarodków, za zmianą maksymalnego wieku dla rodzica adopcyjnego, też za przesunięciem górnej granicy wieku w przypadku in vitro i za refundację właśnie tym starszym, bo one już nie mają czasu, żeby sobie zarobić na procedurę.
  • aguar 16.07.19, 08:19
    I jeszcze za dostępnym wspomaganiem rozrodu dla samotnych kobiet.
  • ichi51e 16.07.19, 08:35
    Nie ma idealnych rodzicow. Jeslibysmy dopuszczali do rozrodu tylko tych co udowodnia ze sa naprawde gotowi spelniac potrzeby dziecka (???) to malo byloby tych dzieci na swiecie oj malo. Wiekszosc ludzi orze jak moze.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • aguar 15.07.19, 22:28
    "Jednak doskonale rozumiem rozpacz kobiety, która nie może zajść w ciążę, mimo, że tego chcę najbardziej na świecie.
    I przede wszystkim nie roszczę sobie pretensji do oceny czy ma prawo świrować."
    Ale przecież mi nie chodzi o to, żeby oceniać. Raczej widzę w tym problem, że tak łatwo i często świrują i myślę, jak temu zaradzić. Wydaje mi się, że istotne może być dotarcie właśnie do sedna powodów tego chcenia: na ile chodzi o samo dziecko, a na ile są to właśnie ta presja społeczna, potrzeba dowartościowania, rywalizacja z innymi kobietami, strach, że za chwilę może być za późno itd.
    Na powody z tej drugiej grupy można znaleźć jakieś sposoby, ale trzeba zacząć od tego, aby taka kobieta sobie to uświadomiła. Ale już jestem zmęczona tą rozmową. Jak uważacie, że jestem głupia, to trudno.
  • mamaaspiama 16.07.19, 08:17
    "Ale przecież mi nie chodzi o to, żeby oceniać."

    A jednak oceniasz. Zacytować?

    "Wydaje mi się, że istotne może być dotarcie właśnie do sedna powodów tego chcenia: na ile chodzi o samo dziecko, a na ile są to właśnie ta presja społeczna, potrzeba dowartościowania, rywalizacja z innymi kobietami, strach, że za chwilę może być za późno itd. "

    Ponownie - wydaje Ci się. No jaśniej nie da się już napisać... Są kobiety, które nie decydują się na dzieci, bo nie chcą. A są takie (np. ja), dla których rodzina - mąż, dzieci - to najważniejsza na świecie sprawa. I nie, nikt mnie nie zindoktrynował. Jestem jedynaczką, byłam uczona od samego początku przez oboje rodziców, że mam być niezależna emocjonalnie i finansowo (jestem, zarabiam dobrze, mam własne mieszkanie, potrafię bez problemu być sama). Po prostu zawsze marzyłam o rodzinie, o tym, by być mamą. Nie zależało mi na wypasionej willi z basenem, na międzynarodowej karierze. Chciałam mieć spokojne, proste życie. Wyobraź sobie, ludzie tak mają. Wiem, że gdyby okazało się, że nie mogę mieć dzieci, zaliczyłabym regularną depresję. Nie wiem czy zdecydowałabym się na adopcję - chcę myśleć, że tak, bo nie uważam żeby geny łączyły ludzi. Ale czy na pewno? Nie wiem. I nie uważam, że ludzie, którzy nie decydują się na to byli gorsi, niepełnowartościowi. Po prostu chcą w swoich dzieciach widzieć np. ukochanego męża czy ukochaną żonę, swoich przodków, historię swojej rodziny. Bo to jest NATURALNE, bo tak po prostu działa biologia.

    "ale trzeba zacząć od tego, aby taka kobieta sobie to uświadomiła. "

    Twoje poczucie wyższości jest po prostu śmieszne. Skąd w Tobie przekonanie, że kobiety nie są świadome?! To, że jesteś świadoma nie oznacza, że nie czujesz bólu! Intelektualnie możesz wszystko ogarniać, ale emocjonalnie nie potrafisz się podnieść. Nie doświadczyłaś - good 4U. Nie potrafisz sobie wyobrazić - to Twoje ograniczenie.

    "Ale już jestem zmęczona tą rozmową. Jak uważacie, że jestem głupia, to trudno."

    No i chwała Bogu! Mam tylko nadzieję, że w świecie realnym nie będziesz siać swoich "mądrości".
  • aguar 16.07.19, 08:31
    "Po prostu zawsze marzyłam o rodzinie, o tym, by być mamą."
    Ale ja właśnie też. Od najmłodszych lat wiedziałam, że chcę być mamą i nie byłabym szczęśliwa, jak bym nie była. I to było po mnie widać - np. byłam dyżurną rodzinną baby-sitterką od nastoletniego wieku, robiłam jakieś wolontariaty przy dzieciach.
    Ale miałam też takie koleżanki - najpierw zero zainteresowania dziećmi, potem jakiś przymus ich posiadania - najlepiej dwójka parka z małą różnicą wiekusmile A zaraz potem się zaczynało narzekanie na dzieci, macierzyństwo itd.itp. Nie masz takich wokół siebie?
    A jeśli chodzi o tę presję, o której piszę, to ja ją bardzo odczuwałam, doświadczyłam tego. Potem rodząc w wieku 35 uważałam, że to jest późno. A teraz z perspektywy 10 lat, że to było zupełnie ok, a ta presja jest cholernie szkodliwa, bo zamiast cieszyć się życiem, martwisz się, że jeszcze nie masz dziecka.
  • basiastel 16.07.19, 10:12
    Ona ma zbyt ograniczoną wyobraźnię, by zrozumieć, że dla kobiety bezpłodnej to te jej dywagacje są postawą " mam w d...e twoje problemy".
  • aguar 16.07.19, 10:32
    No ale chodzi o to, aby zdjąć presję z tych kobiet. Nie wzmacniać postawy "wpadam w otchłań rozpaczy, bo jeszcze nie zaszłam". Wam się podoba tak jak jest? Chcecie, żeby Wasze córki coś takiego przeżywały, jeśli, odpukać, od razu się nie uda? Nie warto tego zmieniać?
  • katja.katja 16.07.19, 11:03
    A to też racja z tą presją. Raz zajrzałam na typowe forum dla kobiet planujących ciążę i zaraz stamtąd uciekłam.
    Młode dziewczyny (bez zdrowotnych sytuacji w tle) tak zafiksowane, że zamiast spokojnie odczekać do dnia miesiączki latały na tzw. betę i jeszcze doradzały innym ("nie czekaj do miesiączki, zrób betę"), jakby nie mogły poczekać albo jakby były faktycznie kobietami (nie były) 35 plus dla których jednak czas się dramatycznie kurczy lub po przejściach typu liczne poronienia.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • mamaaspiama 16.07.19, 11:36
    "A to też racja z tą presją. Raz zajrzałam na typowe forum dla kobiet planujących ciążę i zaraz stamtąd uciekłam."

    Fora mają to do siebie, że ludzie się nakręcają.
    Z drugiej strony, jeśli weźmie się pod uwagę, że jedna na 5 par ma problemy z poczęciem... I wcale nie trzeba być 35+. Znam wiele młodych kobiet (20-30 lat), które wiedzą, że mają Hashimoto, PCO, endometriozę lub inne problemy utrudniające zajście w ciążę. W takich sytuacjach nie ma na co czekać, bo czas jest wrogiem.
  • mamaaspiama 16.07.19, 11:33
    "Od najmłodszych lat wiedziałam, że chcę być mamą i nie byłabym szczęśliwa, jak bym nie była."

    Aha, czyli Ty miałabyś prawo nie być szczęśliwa, ale jak jakaś kobieta realnie nie jest, bo nie może mieć dziecka, to znaczy, że nie powinna być matką, bo chce dziecko z powodów zewnętrznych?
    No ej, tak pokrętnego myślenia to ze świecą szukać...

    "Potem rodząc w wieku 35 uważałam, że to jest późno. A teraz z perspektywy 10 lat, że to było zupełnie ok"

    No paczaj pani... A ja z perspektywy lat uważam, że znacznie łatwiej byłoby mi gdybym miała dziecko przed 30tską. Z wielu powodów. Młodszy urodził się jak miałam 35 lat i uważam, że dla mnie to późno. Czyżby to była... normalnie aż boję się napisać, ale zaryzykuję - sprawa INDYWIDUALNA?

    "Nie wzmacniać postawy "wpadam w otchłań rozpaczy, bo jeszcze nie zaszłam"."

    Kto wzmacnia??? Cały czas jest Ci tłuczone, że chodzi wyłącznie o to, by dać kobiecie PRAWO do JEJ uczuć. Żeby ZROZUMIEĆ, że jednak kobieta wpada w otchłań rozpaczy jeśli nie może zajść w ciąże. Nosz cholera, ile razy można Ci tłumaczyć rzeczy oczywiste?! Myślisz, że Twoje lekceważenie problemu komukolwiek pomoże? Że jak powiesz / napiszesz (bzdurnie, podkreślam), że "przecież możesz znaleźć surogatkę, adoptować, znaleźć w sobie pasję, podróżować albo realizować się macierzyńsko opiekując się dziećmi w Domu Dziecka" to jakakolwiek kobieta powie sobie
    "Tyyy, no racja! że ja, gupia pipa, na to nie wpadłam! przecież zamiast być mamą, mogę zająć się haftowaniem serwet haftem richelieu! to fantastyczny pomysł, dziękuję Aguar, że mnie oświeciłaś!"?
    Naprawdę uważasz, że tak to działa?
    Po prostu nie wierzę... Nie wierzę, że kobieta, która sama przed chwilą przyznała, że nie byłaby szczęśliwa nie mając dzieci, może tak pieprzyć.
  • ichi51e 16.07.19, 11:36
    Ja tez mysle ze fajniej byloby miec dziecko wczesniej. Chociazby dlatego ze gdybym pierwsze urodzila jako 25 latka to pewnie mialabym dwoje a tak na 2 juz szanse male

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • katja.katja 16.07.19, 15:28
    Matka mojej niegdyś bliskiej znajomej i to w czasach gdy 40-lat to była babcia miała troje dzieci. Pierwsze urodziła w wieku 33 lat (późno wyszła za mąż).
    Ciąże przechodziła lepiej niż jej 22-letnia córka, której dotknęły tzw. niepowstrzymywalne rzygi ciężarnej i która całą ciążę od 2 miesiąca do porodu przeżyła z głową w kiblu niemal dosłownie plus kilka hospitalizacji z tym związanych.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ichi51e 16.07.19, 15:43
    Wiesz moja babcia tez urodzila ostatnie dziecko pod 50tke. Kto wie wink

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • cruella_demon 16.07.19, 11:49
    mamaaspiama szkoda czasu na dyskusję z osobą, która napisała na tym forum, że dzieci nie karmione piersią powinny być abortowane. Bo lepsza by była aborcja niż życie z matką która nie karmi...
  • mamaaspiama 16.07.19, 11:54
    "dzieci nie karmione piersią powinny być abortowane. Bo lepsza by była aborcja niż życie z matką która nie karmi..."

    O qurła... Sorry, ale odpadłam.
    Dzięki, kończę rozmowę.
  • aguar 16.07.19, 14:23
    "A ja z perspektywy lat uważam, że znacznie łatwiej byłoby mi gdybym miała dziecko przed 30-tką. Z wielu powodów. Młodszy urodził się jak miałam 35 lat i uważam, że dla mnie to późno."
    A nie myślisz, że takie gadanie może sprawić przykrość osobie, która ma np. 38 lat i dopiero się stara. Miałam w pracy taką babkę, która urodziła w wieku 25, a gadała, że by wolała jeszcze wcześniej.
    A obok stały 30-latki, które jeszcze nie miały dzieci, chociaż chciały.
    To jest właśnie ten element presji otoczenia, o którym piszę. Czy takie wątki w stylu: Mam 35, czy nie jestem za stara na dziecko? I w ogóle ten przesadny nacisk na wiek z wnioskiem starsza=gorsza. Statystyki statystykami, ale i młodsze i starsze kobiety miewają problemy z zajściem, powikłania w czasie ciąży, rodzą chore dzieci. A i w każdym wieku są takie, u których wszystko jest ok. I te ewentualne problemy nie zależą aż w takim stopniu od wieku, jak od innych czynników np. na cukrzycę większy wpływ ma tryb życia, dieta, masa ciała.
  • katja.katja 16.07.19, 15:24
    Tu się podpisuję pod Tobą.
    Ja w życiu bym nie chciała mieć bachora wcześniej, Wolałabym nie mieć w ogóle niż mieć w wieku do 32 lat.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ichi51e 16.07.19, 15:26
    U mnie to nie byla kwestia checi a czasu. Po prostu wtedy w moim zyciu tak bardzo nie bylo miejsca na dziecko... ale teraz to bym chciala miec 2...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mamaaspiama 16.07.19, 16:58
    "A nie myślisz, że takie gadanie może sprawić przykrość osobie, która ma np. 38 lat i dopiero się stara. "

    Ktoś musiałby być upośledzony umysłowo żeby z komunikatu "JA uważam, że DLA MNIE byłoby lepiej" wyciągnąć wniosek inny niż wyrażony wprost. A skoro ktoś jest upośledzony umysłowo, to cokolwiek usłyszy, będzie źle.
  • aguar 16.07.19, 17:31
    Nie jest upośledzony. A Ty nie jesteś taka oryginalna z tym komunikatem. Takich tekstów o tym, że to gorzej rodzić w późniejszym wieku, że stara matka to ma za mało energii albo jest nadopiekuńcza słyszy się zewsząd sporo. I to jest ta presja, przez którą kobieta zaczyna się stresować, że jej czas ucieka.
  • ichi51e 16.07.19, 18:08
    Bo to jest prawda generalnie. Tak samo jak „mlode matki podchodza na wiekszym luzie (stad wiekszosc wypadkow u mlodych matek)”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mamaaspiama 16.07.19, 20:30
    "Takich tekstów o tym, że to gorzej rodzić w późniejszym wieku, że stara matka to ma za mało energii albo jest nadopiekuńcza słyszy się zewsząd sporo"

    To teraz pokaż mi w którym miejscu napisałam coś takiego. Baaaardzo Cię o to proszę o cytat.
  • aguar 16.07.19, 20:47
    I Ty mi piszesz, że ja jestem prosta??? Ty napisałaś "tylko", że Ty żałujesz, iż urodziłaś wg Ciebie późno, przy czym nie był to wiek obiektywnie bardzo późny. A ja odpowiadam, że w przypadku kobiety, który słyszy na co dzień teksty w stylu jak wyżej, taka Twoja "niewinna" wypowiedź jest jak dokładanie do pieca.
  • mamaaspiama 16.07.19, 21:58
    "I Ty mi piszesz, że ja jestem prosta??? Ty napisałaś "tylko", że Ty żałujesz, iż urodziłaś wg Ciebie późno, przy czym nie był to wiek obiektywnie bardzo późny. "

    Taaaak, napisałam, że jesteś prosta. Jesteś wybitnie prostą osobą.
    W MOIM przypadku byłoby lepiej gdybym miała dzieci wcześniej, ponieważ w MOIM przypadku wynika to z mojego stanu zdrowia, który ostatnio pogarsza się, a gdybym urodziła wcześniej, teraz miałabym mniej stresu, że nie zdążę moich dzieci odchować. Dodatkowo w MOIM przypadku wynika to z faktu, że starszy syn ma zespół Aspergera, co oznacza duży wydatek energetyczny z MOJEJ oraz męża strony, co MNIE byłoby łatwiej znosić gdybym była trochę młodsza. Więc zanim coś z siebie wyplujesz, prosta istoto, zadaj pytanie pomocnicze. Jednak czego spodziewam się po kimś takim 🙄
    EOT.
  • aguar 17.07.19, 07:54
    No czyli klasyka - gadanie, że w wieku trzydziestu paru lat się ma mało energii.I tylko MNIE, MOJE bez refleksji, że to może komuś sprawić przykrość. I kto tu nie ma empatii?
  • katja.katja 17.07.19, 08:47
    W wieku 30-paru lat ma się mało energii? To co w wieku 48 lat? Emerytura? Renta?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • mamaaspiama 17.07.19, 11:43
    "No czyli klasyka - gadanie, że w wieku trzydziestu paru lat się ma mało energii.I tylko MNIE, MOJE bez refleksji, że to może komuś sprawić przykrość. I kto tu nie ma empatii? "

    Debilko skończona, GDZIE jest napisane, że KAŻDA kobieta w okolicach 40stki ma mało energii?? Gdzie napisałam, że kobiety w tym wieku nie powinny rodzić dzieci?
    MNIE oraz MOJE kretynko zbolała, właśnie dlatego, że piszę WYŁĄCZNIE o swojej własnej sytuacji, nie rozciągając jej na inne kobiety, które swobodnie mogą być (i na pewno są) w sytuacji całkowicie odmiennej.
    Na tym to właśnie polega, że ja nie odnoszę się do wszystkich kobiet, a nawet do jakiejś grupy.
    Mówię wyłącznie o sobie.
    Zatem JAK, powiedz mi JAK moja własna, osobista, spowodowana określonymi okolicznościami, sytuacja może sprawić przykrość innym.
    Czy ktoś się poczuje urażony tym, że mam problemy ze zdrowiem?
    Albo tym, że mamy dziecko z ZA?
    Jeśli tak, to będzie wyjątkowo niepełnosprawny umysłowo osobnik.
  • aguar 17.07.19, 12:04
    No piszę Ci cały czas, że gadanie młodsza=lepsza przyczynia się do presji, aby jak najszybciej mieć dziecko. A ja właśnie kombinuję jak tę presję zmniejszyć, bo ona mi się wydaje w tym wszystkim niepotrzebna. Niepłodności czasem nie zaradzisz, ale tę całą "otoczkę społeczną" można ograniczyć.
    I sama nie widząc nic złego w takich tekstach jak Twoje, mnie krytykujesz, że chcę aby kobiety "rozłożyły na czynniki pierwsze" swoje chcenie dziecka, bo poznając, czego naprawdę potrzebują, może się okazać, że chociaż część tych potrzeb można spełnić w inny sposób.
  • mamaaspiama 17.07.19, 12:17
    "No piszę Ci cały czas, że gadanie młodsza=lepsza przyczynia się do presji, aby jak najszybciej mieć dziecko."

    Mówisz
    "Uważam, że gdybym miała dziecko kilka lat wcześniej, byłoby mi dzisiaj łatwiej, bo teraz, w związku z moim stanem zdrowia i problemami jednego z dzieci, bywa mi ciężko"
    a idiota rozumie
    "Musisz mieć dziecko teraz, zaraz, natychmiast, bo za kilka lat będziesz za stara i w ogóle beznadziejna"

    Nie mam więcej pytań.
    Miłego dnia smile
  • aguar 17.07.19, 13:46
    Nie idiotka, tylko kobieta właśnie już z obsesją, czująca, że czas jej ucieka, a ciąży brak.
  • cruella_demon 17.07.19, 19:47
    To jakim prawem ty wywierasz presję na młode matki wpi**ąc się w to jak karmią, czy idą do pracy po macierzyńskim, jak spędzają czas z dzieckiem. I ty jeszcze masz czelność mówić kto powinien, a kto nie powinien mieć dzieci, czy to że ktoś powinien swoje dziecko wyabortować.
    Tłumaczy cię tylko to, że jesteś tłukiem.
  • katja.katja 17.07.19, 20:03
    A Ty nie karmiłaś, żeś taka nerwowa? big_grin
    Pod względem zdrowia ma akurat rację i tyle.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • cruella_demon 17.07.19, 20:13
    Karmiłam, ale szlag mnie trafia jak taki przemądrzały tłumok uderza w najsłabszy punkt kobiet, macierzyństwo. Nic tak nie zaboli matki, jak uderzenie w jej dziecko albo insynuacja że jest złą matką, dołóżmy do tego hormony po porodzie. Nawet berga, czy rosa nigdy nie były tak podłe.
  • katja.katja 17.07.19, 20:28
    Ona nie uderza w niczyje dziecko, chyba że teraz mówienie, że palące przez całą ciążę kobiety to idiotki i lepiej by dzieci nie miały? MM to straszny syf i stosować się go powinno w ostateczności (poważne problemy z naturalnym karmieniem, branie niektórych lekarstw itp.)
    A, i znam matkę która też dziwi tym co z wyboru "butelkują" bo naturalne nie dość, że i dla niej wygodne, za darmo to jeszcze i dla dziecka najzdrowsze.
    Tyle jest syfu w samym środowisku, a jeszcze niemowlakowi się dokłada.



    --
    Nie dam się wygasić!
  • ichi51e 17.07.19, 20:39
    Jaki syf? Mm to hydrolizat mleka krowiego preparat mlekozastepczy. Staje sie na glowie zeby jak najbardziej przypominal mleko ludzkie

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • aguar 17.07.19, 21:13
    "Staje sie na glowie zeby jak najbardziej przypominal mleko ludzkie"
    Raczej się wciska kobietom, że przypomina, aby się wciąż dobrze sprzedawał. Uważam, że jak kobieta nie może karmić, to pierwszym wyborem powinno być mleko ludzkie innej kobiety, a mleko krowie - ostatecznością.
    Inna sprawa, że ja już nie jestem taka radykalna jak kiedyś. Nie zdawałam sobie na początku sprawy, że laski mają aż taki "odpał" na punkcie karmienia. Że z jednej strony nie chcą karmić, a z drugiej muszą przy tym, tak sobie to racjonalizować i dewaluować karmienie naturalne. Ja to zauważyłam nawet wśród lekarek, które spieprzyły karmienie. Bardzo wtedy obniżają wartość karmienia w relacji z pacjentkami, chętnie przepisują im leki, przy których nie będą one mogły karmić, przypisują karmieniu np. jakieś problemy wychowawcze itp. No nawet już lekarze, którzy palą czy są grubi, jednak nie polecają pacjentom palenia i każą się zdrowo odżywiać (inna sprawa, że są mniej wiarygodni). A z tym karmieniem, to jakby bycie matką było ponad byciem lekarzem choć to nieprofesjonalne.
    Teraz już się koncentruję na tych, które chcą karmić, aby miały podstawową wiedzę i nie dały zepsuć początków. A jak niektóre nie chcą, to co mi zależy.
    A z tą oceną, jaką kto jest matką, to w zasadzie ocenić to mogą tylko nasze dzieci, bo jesteśmy matkami względem nich, oczywiście ta ocena będzie pełna z perspektywy czasu. A staranie się być dobrą matką w oczach otoczenia jest trochę narcystyczne.
  • ichi51e 17.07.19, 21:42
    Mleko ludzkie musialoby zostac wyjalowione nim sie poda obcemu dziecku (jesli mowa o masowym zastepowaniu mm) a wtedy juz naprawde nie ma roznicy miedzy mm a ludzkim

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • cruella_demon 17.07.19, 20:45
    Nie porównuj trolu papierosów i pokarmu dla niemowląt. Ja byłam karmiona MM 37 lat temu, jestem okazem zdrowia. I nie, nie niebieskim mlekiem krowim, tylko mlekiem modyfikowanym dla niemowląt. Znam osoby z lat 70 również na sprowadzanej Humanie, okazy zdrowia.
  • katja.katja 17.07.19, 20:48
    Nie jestem trollem, proszę mnie nie obrażać.
    Za naszych czasów jedzenie jeszcze nie było tak chemiczne i syfne jak teraz, to uratowało Ciebie i innych z Naszego pokolenia. Teraz do jednego syfu (jedzenie dla dorosłych) nakładamy syf MM i jeszcze syf z rzeczy, których za Naszych czasów nie było: nasączane pampersy, chusteczki, plastik.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • cruella_demon 17.07.19, 20:54
    Jem syf bo lubię. Nawet qwa tarczycę mam zdrową tongue_out
  • ichi51e 17.07.19, 20:59
    Kurcze ale w mm nie ma plastiku tylko jedzenie. I to przebadane w te i z powrotem siedemdziesiat razy. Tyle ze przetworzone.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • katja.katja 17.07.19, 08:53
    Będąc młodsza miałabyś o wiele mniej doświadczenia, które jednakże pomaga przy wychowaniu, zwłaszcza problemowego dziecka.
    Nie wiem na co chorujesz, ale średnia długość życia to u nas 80 lat, a nawet jakbyś miała dociągnąć tylko do 60 (co dla kobiet jest to przedwczesny wiek na umieranie) to już dzieci będą dorosłe.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • cruella_demon 15.07.19, 16:12
    Ale ty jesteś prymitywna w tej swojej głupocie.
  • katja.katja 16.07.19, 15:28
    cruella_demon napisała:

    > Ale ty jesteś prymitywna w tej swojej głupocie.

    Odczep się od niej.




    --
    Nie dam się wygasić!
  • cruella_demon 16.07.19, 16:28
    Ani myślę.
    To największy szkodnik na tym forum sączący jad. Nielubiana przez własną matkę kaleka, zazdroszcząca wszystkim wszystkiego, a innym kobietom lepszego życia.
    Niby troska, a chodzi o to żeby dokopać, szczególnie upodobała sobie młode matki, ale też pamiętam jej posty np. o pożyczce od zamożnych znajomych których nie lubi i którymi gardzi.
  • cruella_demon 16.07.19, 16:31
    Po tym jak śmiała napisać do dziewczyn niekarmiących piersią z różnych powodów, ze powinny się były poddać aborcji, uważam, że najgorsze trolle na tym forum nie dorastają jej do pięt.
  • aguar 16.07.19, 16:54
    Rzeczywiście coś w tym stylu napisałam i tego żałuję, co prawda nie "do dziewczyn niekarmiących piersią z różnych powodów" tylko do tych z postawą w stylu: Już w ciąży postanowiłam, że nie będę karmić i jestem z siebie dumna, że tak się nie dałam terrorowi. Ale nieważne, nie powinnam była tego pisać.
    "o pożyczce od zamożnych znajomych których nie lubi i którymi gardzi"
    Tyle jest w tym prawdy, że mam zamożnych znajomych i być może robię sobie, niekoniecznie słuszną, nadzieję, że by mi pożyczyli w trudnej sytuacji. Ale ani nie pożyczałam, ani ich nie nie lubię, ani nimi nie gardzę.
    Nie wiem, co jej zrobiłam (Cruelli), bo ja nie nadążam za zmianą nicków, ale nie wierzcie we wszystko, co pisze. Mi się już nie chce bronić.
  • katja.katja 17.07.19, 09:00
    Z tego co zrozumiałam dla tych niekarmiących z wyboru.
    Uważam (zresztą badania już teraz popierają moją tezę), że kiedyś niekarmienie piersią będzie traktowane tak samo jak teraz traktowane jest palenie papierosów przez całą ciążę albo przy dziecku.
    Zapewne wtedy też Panie palące oburzały się na innych, gdy ci zwracali im uwagę.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ichi51e 17.07.19, 09:28
    Nie ma zadnych badan pokazujacych ze jest jakikolwiek wplyw typu karmy (mm vs kp) na zycie dziecka dlugoterminowo. Jakies tam byc moze sladowe roznice ale nie majace dlugofalowo znaczenia

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • katja.katja 17.07.19, 09:32
    Podaj link do tych badań smile


    --
    Nie dam się wygasić!
  • ichi51e 17.07.19, 09:44
    Do tego mm dzisiaj nie da sie porownac z mm 10lat temu. Kazdy rok robi roznice przeciez formula jest caly czas udoskonalana. Ale niektorzy lubia sie zaciac na czasach 20 lat temu

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • aguar 17.07.19, 09:51
    "Do tego mm dzisiaj nie da sie porownac z mm 10lat temu. Kazdy rok robi roznice przeciez formula jest caly czas udoskonalana. Ale niektorzy lubia sie zaciac na czasach 20 lat temu"
    Czyli stale musi być udoskonalana. A jako alternatywa jest pokarm doskonały i za darmosmile
  • katja.katja 17.07.19, 10:07
    I jeszcze jedno.
    Niby Nie wolno porównywać MM sprzed 10-20 lat. Niech będzie.
    Ale wszak skoro mamy porównywać obecne MM to wszak nie ma mowy o żadnych długoletnich badaniach bo dzieci z "obecnego MM" nie uzyskały nawet pełnoletności, prawda?
    Więc zwykła i podła manipulacja, łatwa do obalenia, bo nie upłynął wystarczający czas by realnie ocenić wpływ obecnego MM na zdrowie dzieci w ujęciu długofalowym.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • aguar 17.07.19, 09:49
    "Nie ma zadnych badan pokazujacych ze jest jakikolwiek wplyw typu karmy (mm vs kp) na zycie dziecka dlugoterminowo. Jakies tam byc moze sladowe roznice ale nie majace dlugofalowo znaczenia"

    No przecież są - karmienie odgrywa kluczową rolę w programowaniu metabolicznym na przyszłe lata życia. Czyli mniejsze ryzyko insulinooporności, cukrzycy typu II, nadciśnienia, otyłości.
  • katja.katja 17.07.19, 08:48
    Lubię Cię, więc nie zgłoszę Tego postu, ale nieładnie tak pisać. Mogłaś tą samą treść ująć w inne ramy.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • katja.katja 16.07.19, 09:02
    100000 zł za zdrowe dziecko to nie jest tak dużo biorąc pod uwagę dożywotnią per saldo inwestycję, tyle to kosztuje (plus/minus) na Ukrainie, jeśli wierzyć agencji zapewniają wszystkie papiery i stronę prawną.
    W dużym mieście nie znajdziesz w tej cenie sensownej kawalerki.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • mamaaspiama 16.07.19, 11:44
    "100000 zł za zdrowe dziecko"

    Nie masz żadnej gwarancji, że dziecko jest zdrowe.

    "jeśli wierzyć agencji zapewniają wszystkie papiery i stronę prawną."

    Ciekawe jak, skoro trzeba przeprowadzić adopcję. Chyba, że robimy oszustwo w postaci sfałszowania aktu urodzenia dziecka? Od 2012 roku nie ma w Polsce adopcji ze wskazaniem, każda adopcja przechodzi przez Ośrodek Adopcyjny. Kwestie adopcji z Ukrainy regulują przepisy ukraińskie oraz polskie. Adopcja z Ukrainy możliwa jest wyłącznie za pośrednictwem Ministerstwa Polityki Socjalnej Ukrainy,a po stronie polskiej są obecnie tylko dwa ośrodki upoważnione do tych procedur, oba katolickie.

    "W dużym mieście nie znajdziesz w tej cenie sensownej kawalerki."

    Tak, ale nie każdy mieszka w dużym mieście wink
  • ichi51e 16.07.19, 11:48
    Mysle ze za te cena falszuja akt urodzenia tzn wpisuja co trzeba

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mamaaspiama 16.07.19, 11:52
    "Mysle ze za te cena falszuja akt urodzenia tzn wpisuja co trzeba "

    Tyle tylko, że to może się łatwo sypnąć, były takie sprawy. Poza tym, że to świństwo wobec dziecka, bo uniemożliwia mu zdobycie wiedzy o korzeniach, co kiedyś może stać się bardzo poważnym problemem, a nawet doprowadzić do tragedii.
    Budowanie życia na kłamstwie jest zawsze złym pomysłem.
  • katja.katja 16.07.19, 15:34
    Nie mam pojęcia, na stronie napisane to było ogólnie.
    Wiem (niezależnie od spraw adopcyjnych), że ogólnie łapówki w Tym kraju mają się wyśmienicie, więc nie zdziwiłabym się, że za sutą łapówkę dałoby się Tam załatwić wszystko.



    --
    Nie dam się wygasić!
  • chicarica 13.07.19, 23:15
    Masz rację, wydaje Ci się.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • katriel 16.07.19, 00:14
    > Bo zawsze były bezdzietne osoby (nie z wyboru) i wydaje mi się, że kiedyś było bardziej
    > normalne zaspokajanie tego instynktu macierzyńskiego przy nieswoich dzieciach.

    Bo kiedyś nie było innej opcji. Było jasne, że jak nie zajdziesz naturalnie, to nie zajdziesz, i nic tu od ciebie nie zależy, tylko od losu albo od Pana Boga (zależnie od światopoglądu). Owszem, zawsze zdarzały się takie, które od niepłodności ostro świrowały (i np. oddawały cały majątek szeptuchom i znachorkom, porywały cudze dzieci albo zachodziły w ciąże urojone), ale kto tylko był w stanie, wzbudzał w sobie stoicką postawę wobec problemu, bo to była jedyna szansa na zachowanie zdrowia psychicznego.

    Teraz mamy zadaniowe podejście do macierzyństwa i to dotyka zarówno płodne, jak i niepłodne. Płodne, które realizują projekt dziecko inwestując w zajęcia muzyczne dla fasolek w brzuszkach i w angielski dla niemowlaków, i niepłodne, które realizują go inwestując w kolejne in vitro. A jak inwestycja w projekt nie działa, to świrują, bo mają poczucie utraty kontroli nad rzeczywistością. Nad tą rzeczywistością, której ich matki i babki nawet nie próbowały kontrolować, bo wiedziały, że nie są w stanie.

    Zresztą to co piszę jest pewnym uproszczeniem, bo w sumie niemal każda niepłodna kobieta przechodzi różne fazy. Żałoba po płodności, żałoba po dziecku którego nie będzie się miało, jest pod wieloma względami podobna do zwykłej żałoby po stracie kogoś bliskiego i na podobne etapy się dzieli. To tylko kwestia proporcji, te dawne niepłodne też pewnie miały okresy gniewu i targowania się, kiedy nie mogły patrzeć na cudze dzieci, ale chyba większości z nich jakoś to szybciej mijało. I z drugiej strony, dzisiejsze bezdzietne też zwykle w końcu osiągają etap pogodzenia się z własną niepłodnością i jeśli wtedy czują potrzebę kontaktu z dziećmi czy matkowania komuś, to znajdują sobie sposób jej zaspokojenia.

    Mam na przykład niespełna czterdziestoletnią kuzynkę, która po diagnozie niepłodności w miarę szybko przeszła kolejne etapy żałoby i faktycznie daje radę przelewać swoje instynkty opiekuńcze na swoich trzech bratanków oraz na zaburzone dzieci, z którymi pracuje. Myślę, że pomogło to, że dziewczyna jest bardzo wierząca, więc po pierwsze przeżywała sprawę w kategoriach zesłanego jej krzyża i szczególnego powołania, a po drugie ominęła ją seria nieudanych in vitro (i nawrotów żałoby po każdym kolejnym), bo in vitro w ogóle dla niej nie wchodziło w grę. Ja sama z niepłodnością żyłam siedem lat i powiem ci, że przynajmniej przez połowę tego czasu kontakt z cudzymi dziećmi raczej mnie bolał niż cokolwiek innego. Ale właśnie, były różne fazy, na początku po prostu spokojnie czekałam na swoją kolej i wtedy jeszcze było spoko, najgorzej wspominam pierwsze miesiące po poronieniu (w środku tego siedmioletniego piekła jakimś cudem zaszłam w ciążę, ale szybko ją straciłam - to było bardzo trudne doświadczenie) .

    Ja mam zresztą tę żałobę niezamkniętą, bo zamiast dotrzeć do etapu akceptacji zaszłam w kolejną ciążę i tym razem szczęśliwie urodziłam (a potem jeszcze raz), co pozostawiło mnie w takim trochę schizofrenicznym stanie, że mając dwoje dzieci wciąż podświadomie identyfikuję się jako niepłodna. Np. jak pobieżnie przeglądam forum, to bezwiednie wyłapuję tematy, które odbieram jako dotyczące mnie osobiście: zespół Aspergera, katolicyzm, matematyka i... właśnie niepłodność. Mimo że od końca mojej siedmioletniej batalii z niepłodnością minęło już lat jedenaście, więc na dobrą sprawę dłużej funkcjonuję jako matka niż funkcjonowałam jako niepłodna. Ale ta batalia mnie naznaczyła chyba do końca życia. I chyba każdą kobietę naznacza, chociaż nie każdą w ten sam sposób i w tym samym stopniu.




    --
    Ach, jaki pyszny jest szpinaczek!
    Ach, jaki pyszny jest buraczek!
    Ach, jaki brudny mam śliniaczek!
    Ach, jaki cudny niemowlaczek!
  • mamaaspiama 16.07.19, 08:30
    "To tylko kwestia proporcji, te dawne niepłodne też pewnie miały okresy gniewu i targowania się, kiedy nie mogły patrzeć na cudze dzieci, ale chyba większości z nich jakoś to szybciej mijało."

    Nie wiem czy mijało, czy większa była presja, czy lepiej udawały, czy miały więcej możliwości, by się izolować - nie było telewizji ani internetu z pierdyliaredem informacji i reklam o dzieciach, zwłaszcza w okresie okołoświątecznym (Boże Narodzenie, Wielkanoc, Dzień Matki). Można było zamknąć się w swoim świecie, sadzić kwiatki, doić krowy, whatever. Teraz nie ma takiej opcji. W pracy, na ulicy - dzieci, ciężarne. To, prosto mówiąc - ryje beret sad

    "Ale ta batalia mnie naznaczyła chyba do końca życia. I chyba każdą kobietę naznacza, chociaż nie każdą w ten sam sposób i w tym samym stopniu. "

    No i właśnie tak chyba jest. A w przypadku, gdy walka nie kończy się happy endem... Nawet sobie nie wyobrażam sad
  • katja.katja 16.07.19, 08:34
    I nie ma miejsc by spędzić czas poza domem bez cudzych bachorzysk, ludzie ciągają dzieciska we wszystkie możliwe miejsca.
    Pozostają tylko restauracje fajndajning czy coś takiego być mieć nawet nie pewność (bo rodzice mogą niemowlaka i do takiego miejsca przyprowadzić) gdzie menu degustacyjne kosztuje co jedna czwarta najniższej pensji.
    Bardzo mało hoteli przyjmujących powyżej pewnego wieku, zapewniających ciszę i spokój.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • nangaparbat3 13.07.19, 12:54
    Jak najbardziej wierzę, mam wśród bliskich znajomych podobne przypadki, tyle że o posługiwaniu się magią jeszcze nie słyszałam.
    Wydaje mi się, że obecnie sytuacja jest gorsza niż kiedyś, bo coraz więcej osób, które mają głębokie przekonanie, że wszystko musi się toczyć zgodnie z ich planami i pragnieniami, że na wszystko mamy wpływ.
    W sumie bardziej niż historia bohaterów wstrząsnęła mną uwaga autora tekstu;
    >>>>Podczas starań o dziecko oboje partnerzy muszą ponieść pewne wyrzeczenia, dać coś od siebie.
    To "staranie się o dziecko" weszło do potocznego języka, kiedyś chcąc świadomie zajść w ciążę odstawiało się antykoncepcję i czekało, nie "starało" specjalnie, lekarze doradzali dwa lata bez antykoncepcji na luzie, a jeśli w tym czasie nie dojdzie do zapłodnienia, badania medyczne. Teraz nie ma luzu, jest napinka, i myślę, że w wielu przypadkach bardzo utrudniająca zajście w ciążę.
    Co do "wyrzeczeń" to w ogóle nie rozumiem.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • aguar 13.07.19, 13:37
    "lekarze doradzali dwa lata bez antykoncepcji na luzie, a jeśli w tym czasie nie dojdzie do zapłodnienia, badania medyczne."
    Z tym się zgadzam, za mało luzu, za dużo spinki i straszenia.
  • memphis90 13.07.19, 13:33
    Dla mnie historia wykreowana. Za dużo stereotypów i zachowań z pogranicza w jednym miejscu.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • mary_lu 13.07.19, 13:54
    Flaki mi się przewracają przy kolejnym skleconym artykuliku gazety. Wstydu nie mają, żeby takie bzdury pisać.

    W trudnych momentach kaźdy ma jakieś momenty załamania, z takich momentów posklejanych od kilku osób można stworzyć potwora.

    Moje pokolenie miało już spore problemy z płodnością, większości jednak udało się nie zwariować. W pokoleniu dzisiejszych 30-latków widzę napędzoną histerię, może właśnie medialną nagonką na „takie kobiety”. Faceci na każdą wzmiankę o dziecku wpadali w panikę, po kilku drinkach płakali co to będzie za koszmar, dziewczyny latały za nimi jak głupie prezpraszając i obiecując, źe tylko trochę będą chcialy tego dziecka, ciąża po dwóch cyklach, a faceci i tak poodchodzili, bo sobie nie poradzili z presją.
  • memphis90 13.07.19, 13:58
    To nie artykulik gazety, to poważna publikacja poważnej autorki Rozenek - Majdan!

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • mamaaspiama 15.07.19, 16:10
    "to poważna publikacja poważnej autorki Rozenek - Majdan"
    😂😂😂😂
  • kandyzowana3x 13.07.19, 14:15
    Rozbroilo mnie otaczanie miloscia macierzynska 20 latka przez 30 latke. Mysle, ze ten art bylby bardziej wiarygodny o 45-50 latkach. Troche pani Malgosia poplynela
  • zofijkamyjka 13.07.19, 14:17
    przechodziłam podobne katusze, prawie się rozwiedliśmy się. Wyleczyłam nas decyzja o adopcji

    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • bulzemba 13.07.19, 15:32
    czy adopcja doszła do skutku? Bo jeśli miałaś chociaż połowę jazd co bohaterka tej historyjki to chyba bardziej kwalifikujesz się na psychoterapię niż na do opieki nad dzieckiem
  • vinca 13.07.19, 20:28
    Nie każdy chce adopcji i nie każdy się do tego nadaje.
  • fawiarina 14.07.19, 02:01
    bulzemba napisała:

    > czy adopcja doszła do skutku? Bo jeśli miałaś chociaż połowę jazd co bohaterka
    > tej historyjki to chyba bardziej kwalifikujesz się na psychoterapię niż na do o
    > pieki nad dzieckiem

    Nie tobie to oceniać. Ja miałam połowę tych jazd. Dziś jestem całkiem dobrą matką. Wszystko odeszło gdy urodziłam dziecko. Po prostu to jest tak dramatyczna sprawa, że człowiek wariuje.
  • zofijkamyjka 14.07.19, 15:22
    bulzemba napisała:

    > czy adopcja doszła do skutku? Bo jeśli miałaś chociaż połowę jazd co bohaterka
    > tej historyjki

    owszem miałam sporo jazd i nikt kto nie zaznał niezaspokojonego instynktu macierzyńskiego tego nie pojmie....wyleczyła mnie decyzja o adopcji ale do niej też musiałam najpierw przekonać małżonka i tez były jazdy.


    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • marisol25 14.07.19, 21:18
    bulzemba napisała:

    > czy adopcja doszła do skutku? Bo jeśli miałaś chociaż połowę jazd co bohaterka
    > tej historyjki to chyba bardziej kwalifikujesz się na psychoterapię niż na do o
    > pieki nad dzieckiem
    Chęć posiadania dziecka to rzecz nie do opisania. Ja się tym jazdom nie dziwię - ja zaszłam od razu jak chciałam ale kto wie czy nie zachowywałabym się podobnie, gdybym miała, tfu, problemy.
    To jest sprawa totalnie zero jedynkowa, albo masz dziecko albo nie. Zero kompromisów. Kogos, kto pragnie być matka a nie może, musi to boleć niewiarygodnie wprost.
  • mae224 14.07.19, 10:10
    Tak jakby adopcja to były same pozytywne rozwiązania.... I jak wasze małżeństwo?
  • zofijkamyjka 14.07.19, 15:25
    mae224 napisała:

    > Tak jakby adopcja to były same pozytywne rozwiązania.... I jak wasze małżeństwo
    nie, adopcja bywa trudna ale gdy juz człowiek podejmie decyzje to znika ta straszna niepewność i comiesięczna utrata nadziei,pojawia się coś realnego. Małżeństwo przetrwało, dziecko prawie dorosłe.




    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • danaide 13.07.19, 15:18
    Rozenkowej spytaj!
  • nangaparbat3 13.07.19, 17:18
    Chciałam zauważyć, że
    Publikowany poniżej fragment rozmowy jest częścią książki Małgorzaty Rozenek-Majdan "In Vitro. Rozmowy intymne" wydanej właśnie przez Prószyński i S-ka.

    Czyli opublikowano jedną z wielu rozmów przeprowadzonych przez autorkę.
    To by raczej przeczyło lansowanej na forum tezie o posklejaniu wywiadu z wielu różnych historii.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • ichi51e 13.07.19, 17:42
    E nie... raczej potwierdza. Zrobila x tych wywiadow a potem posklejala i podbarwila

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • memphis90 13.07.19, 20:12
    Eee, tak naprawdę żadna z rozmów może nie być prawdziwa, a pani Majdan mogła nie prowadzić żadnej z nich... Naprawdę wierzysz, że celebryci piszą (w sensie własnoręcznie) jakiekolwiek książki...?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • nangaparbat3 14.07.19, 09:50
    A nie, oczywiście że nie wierzę.
    Jest też tak, że za fikcyjnością przemawia brak uwagi, że "imiona bohaterów zostały zmienione".
    Jednak jest też tak, że życie przekracza fikcję.
    Pamiętam Hannę Krall, która wyjaśniała, że pewności co do autentyczności czyjejś opowieści nabiera, kiedy pojawia się w niej coś absolutnie nieprawdopdobnego. Sama nierzadko myślę, żegdyby jakieś zdarzenie, którego byłam świadkiem, pokazać w filmie czy opowiedzieć w powieści, lludzie machnęliby ręką mówiąc: niemożliwe, to się nie zdarza.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • ira_08 13.07.19, 18:00
    Wygląda jak zlepek różnych doświadczeń na potrzeby artykułu.
  • lilia.z.doliny 13.07.19, 21:24
    nie wiem, czy historia jest prawdziwa. natomiast bohaterowie sa ostro pyerdolnieci (tylko każde w swoim stylu)

    --
    Wielu z uczniów, którzy musieli przeczytać wszystkie 4 tomy "Wojny i pokoju" żałowało, że w pojedynku zginął Puszkin, a nie Tołstoj.
  • default 13.07.19, 23:06
    Historia pewnie skomponowana z różnych zanotowanych przypadków, ale szczerze powiedziawszy bardziej jestem po stronie faceta. Ale może dlatego, że osobiście nigdy nie miałam pragnienia posiadania dziecka. Córkę mam nieplanowaną, bardzo kochaną, ale nigdy potem nie chciałam mieć kolejnego dziecka, a gdybym tak nieszczęśliwie trafiła, że kolejny facet domagałby się ode mnie potomka tak uporczywie jak opisana pani domagała się od pana, to pogoniłabym dziada na cztery wiatry.
  • kryzys_wieku_sredniego 13.07.19, 23:31
    Pewnie z jego punktu widzenia wygląda to trochę przesadnie. Moja koleżanka zaszła w ciąże za po 3 in vitro a po pierwszym nieudanym zaczęła chodzić do psychologa, bo jej siadło i to dobrze na mózg. Kilka wizyt i wróciła do normy. Za 3 razem to nawet ja się stresowałam jak była na początku ciąży a to tylko koleżanka z pracy, było widać jak się łamie, bo coś ją zabolało.
    Ale mam też przyjaciółkę która dzieci mieć nie może i to przyjęła do wiadomości spokojnie.
  • maliniakowa74 14.07.19, 00:24
    Myślę że facet fikcyjny, bo nikt normalny by nie podał tyle szczegółów po których tak łatwo go zidentyfikować, jednocześnie mówiąc publicznie o swojej żonie w sposób w jaki on mówi, chyba, że chce sprowokować rozwód.
  • maliniakowa74 14.07.19, 00:32
    A poza tym ten facet mówi tak strasznie sztucznym językiem, no i to wywiad z tezą:
    "Czasem nawet myślę, że tu nie o dziecko chodzi, lecz o jakąś społeczną rolę do odegrania. Myślę, że wizja matki Polki jest kobietom wdrukowywana do mózgu od urodzenia. Nie jesteś matką, to znaczy, że jesteś nikim. Między kobietami jest jakiś wyścig, sztafeta. Najważniejsze, żeby nie zostać w tyle, bo "wszystkie koleżanki ułożyły sobie życie, a ja?". Zresztą kobiety są dla siebie bezlitosne. Żaden facet kumplowi, który właśnie wyszedł z kliniki po nieudanej próbie in vitro, nie wysłałby zdjęcia z córeczką w różowym serduszku z dopiskiem: "Bycie matką to wielki dar. Modlimy się za Was".
  • mae224 15.07.19, 10:07
    Przecież te szczegóły są po to, żeby zamazac obraz, a nie żeby go rozjaśnić i zaraz rozpoznać bohatera, język jest literacki, ułożony, ale moim zdaniem historia jest prawdziwa. Znam podobną, znam panie (leżałam w klinice) tak zdesperowane, że ta historia nawet wydaje mi się łagodna. Pamiętam Panią, która przeszła zabieg, po którym lekarz kazał odczekać pół roku że staraniami (bezpieczeństwo), prawie wydrapała lekarzowi oczy ("nie może tyle czekać"), pan tatuś miał już siwe włosy, a pani nieustająco pytała, jak moja płodność, choć w klinice byłam z zupełnie innego powodu, ona jednak zakładała, że muszę mieć ten sam problem, co ona.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka