Dodaj do ulubionych

Nasze dzieci nie jedzą słodyczy!

13.07.19, 09:42
Często to słyszę od mamuś bombelków, które chodzą z moim synem do klasy.
Bardzo bawi mnie kiedy bombelki odwiedzają mojego syna i czyszczą wszelkie zapasy wafelków, batoników, czekolad.
Na początkow nawet ze dwa razy mnie to wkurzyło bo karmię cudze bombelki na mój koszt.
Ale teraz tylko się usmiecham kiedy widzę jak Mati, Sebek czy Paulinka które według mamuś uwielbiają przepyszny jagielnik i wodę u mnie wpychają w siebie snikersy i popijają colą a na deser otwierają lejsy i czitosy.
Edytor zaawansowany
  • meredith4321 13.07.19, 09:49
    Może nie powinnaś się na to zgadzać? Może te mamy nie życzą sobie właśnie karmienia słodyczami
  • tifa_lockhart 13.07.19, 09:56
    U mnie słodycze leżą na widoku i są dostępne. Każdy bierze co chce, ile chce, kiedy chce.
    Ja nikomu nic nie nakazuje.
  • black.emma 13.07.19, 10:36
    Niezły syf masz w domu. Nie przesadzają ci walające sie paki chipsów i batoniki?
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:44
    Dlaczego uważasz, że one się walają?
    Nie wiem skąd jesteś, ale podjedź do najbliższego sklepu z wyposażeniem domu i tam są różne rzeczy do przechowwania łakoci.
    Do tego jeśli miałabyś odrobinę rozumu wiedziałabyś to ogólnie dostępne znaczy również w zamkniętej na klucz, lodówce, barku, szafce.
    Jednak twoim celem był wbicie złosliwej szpili. Ale nie wyszło. Do złośliwości jednak tego rozumu trochę potrzeba.
    Zjedz snikersa...
  • black.emma 13.07.19, 10:52
    Miotasz sie. zamknięta szafka czy słoiczki to nie sa ogólnodostępne miejsca dla gości. Mnie goście nie grzebią po szafkach i lodowce. Dziwne masz zwyczaje w domu albo kłamiesz. Ty chyba zjadłaś za dużo snikersow bo ci ciśnienie skacze.
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:55
    "Mnie goście" - ściana wschodnia?
    A u mnie mogą sobie zaglądać. Nie chce mi się obsługiwać bombelków. Mówię im gdzie co jest i jak mają ochotę to sobię biorą.
  • mim_maior 13.07.19, 11:30
    A w jakiej części kraju byłoby: "mi gościowie"? Podejrzewam, że tam, gdzie do szkoły było bardzo pod górkę big_grin

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • black.emma 13.07.19, 12:20
    tifa_lockhart napisał(a):

    > "Mnie goście" - ściana wschodnia?
    Pudło! Wręcz przeciwnie. Nie wiedziałaś, ze "mnie" NIE było użyte zamiast "moi"? 😁 Ochłoń.
  • jasnoklarowna 13.07.19, 12:53
    mianownik: ja
    dopełniacz: mnie
    celownik: mnie (mi??)?
    itd.
    A z ciekawości na pytanie komu goście nie grzebią jak byś odpowiedziała w 1 osobie?
    bo ja tak jak black.emma
  • mim_maior 13.07.19, 13:00
    Obstawiam, że "mię gości nie grzebio" big_grin

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • jasnoklarowna 13.07.19, 13:05
    smilesmiletongue_out
  • szarsz 16.07.19, 00:28
    > jak byś odpowiedziała w 1 osobie?

    Mnię gościowie niegrzebiom.
  • pierwszykot 14.07.19, 00:01
    No miota sięsmile
  • rosapulchra-0 13.07.19, 13:21
    Dlaczego ma mieć od razu syf w domu? Po sobie sądzisz?

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • black.emma 13.07.19, 13:49
    Oczywiście, ze po sobie. U mnie w domu walające sie na widoku batony i paki czipsów byłyby uznane za syf. Od przechowywania mamy szafki, do których goście MI nie zaglądają 😉
  • mim_maior 14.07.19, 00:16
    Nie za bardzo czujesz różnicę między zaimkami w pozycji akcentowanej i nieakcentowanej, nie?

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • little_fish 15.07.19, 10:02
    Dlaczego mają się walać? Cukierki czy batony mogą leżeć w miseczkach czy tam innych naczyniach stojących gdzieś w widocznym miejscu
  • ichi51e 13.07.19, 09:54
    W gosci przychodza co dziwnego ze jedza? Probowalas serwowac kanapki? Tez by jadly

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • tifa_lockhart 13.07.19, 09:57
    Nie mam czasu ani chęci żeby robić za katering.
  • ichi51e 13.07.19, 10:05
    Wiesz moze daj synowi do zrozumienia zeby ci klopotu nie robil i gosci nie spraszal?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:11
    Ale mi nie robi kłopotu. Jaki to kłopot?
  • ichi51e 13.07.19, 10:14
    No az watki musisz zakladac... jak zyc

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:16
    Wątek jest w zupełnie innym temacie.
  • ichi51e 13.07.19, 10:18
    W jakim bo jakby tezy zabrako? Jest za to ze zalujesz gosciom poczestunku

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:20
    Niestety nie mogę z tobą dyskutować skoro nie rozumiesz prostego przekazu i sobie coś roisz.
    Zjedz snikersa...
  • black.emma 13.07.19, 10:35
    Przekaz jest taki, ze głodni goście musza u ciebie jeść byle syf bo tylko to jest w domu a tobie sie nie chce zrobic nawet kanapki.
  • ichi51e 13.07.19, 10:39
    I jeszcze ma do nich Pretensje ze ciastka kosztuja

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • black.emma 13.07.19, 10:40
    😄
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:49
    Dlaczego uważasz, że syf?
    Od robienia przepysznego jagielnika są rodzice bombelków.
  • werdipurke 15.07.19, 12:27
    tifa_lockhart napisał(a):

    > Dlaczego uważasz, że syf?
    > Od robienia przepysznego jagielnika są rodzice bombelków.

    batony, czekolady, nachosy i laysy to jest syf. jung food. żarcie które prowadzi do chorób i zaburzeń metabolicznych. jesteś zerem jeśli świadomie wykorzystujesz dziecięcy głód tylko po to aby coś udowodnić? nie wiem co? że dziecko jest dzieckiem? że ty nie masz rozumu?
    szanuję bardzo rodziców których dzieci nie jedzą słodyczy i którzy to rodzice potrafią o to zadbać. ty nie potrafisz. nie masz się czym chwalić.
    ps. u mnie na codzień w domu można znaleźć jakąś jedną czekoladą, może czasem suchy popcorn do uprażenia. dlaczego kupujesz takie ilości syfnego żarcia? masz bulimię? wydaje mi się że to nie jest normalne trzymać w domu takie żarcie, nie jest nikomu potrzebne kupowanie tego. nawet jeśli trzymasz to w lodówce czy szafkach i nie wala się to wszędzie na widoku to i tak masz w domu syf, syfne żarcie.
  • ur-nammu 15.07.19, 15:41
    werdipurke: batony, czekolady, nachosy i laysy to jest syf.
    Zaiste, twoja wiara jest ogromna, ale – jak to z wiarą bywa – mało w niej racjonalności.

    werdipurke: jung food. żarcie które prowadzi do chorób i zaburzeń metabolicznych.
    Fakt, u niektórych zaburzenia są tak poważne, że nie wiedzą oni, iż w polszczyźnie zdanie zaczyna się wielką literą. Nie warto się też popisywać obcymi sformułowaniami (jung food), gdy nie potrafi się ich poprawnie zapisać.

    werdipurke: jesteś zerem jeśli świadomie wykorzystujesz dziecięcy głód tylko po to aby coś udowodnić?
    A moim zdaniem zerem są ci, co innym od zer wymyślają, bo ci inni mają inne poglądy.

    werdipurke: szanuję bardzo rodziców których dzieci nie jedzą słodyczy i którzy to rodzice potrafią o to zadbać. ty nie potrafisz. nie masz się czym chwalić.
    A ja nie szanuję ludzi nawiedzonych, niezależnie od tego, co jest treścią ich nawiedzenia: krucjata mająca na celu narzucenie innym wiary w swojego najprawdziwszego boga czy w swój najdoskonalszy sposób odżywiania – jedno właściwie niczym się nie różni od drugiego.

    Reszta to bełkot fanatyczki, która święcie wierzy w prawdziwość swoich urojeń.
  • stephanie.plum 15.07.19, 19:05
    oh lala, ale kazanie!

    --
    idę tam, gdzie idę
  • ur-nammu 15.07.19, 21:17
    stephanie.plum: oh lala, ale kazanie!
    Oh là là, ale „błyskotliwy” komentarz!
  • werdipurke 16.07.19, 00:19
    spuściłaś sobie z tromby ale faktów nie zmienisz. takie żywienie jest masakrą! trzymanie tego w domu jest porażką, karmienie tym dzieci jest podłością.
  • disco-ball 13.07.19, 13:28
    Tez tak zrozumiałam
  • chococaffe 13.07.19, 09:57
    "bombelki" odwiedzają "syna"

    więcej nie trzeba
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:02
    bombelki odwiedzają mojego dziubdziusia
  • chococaffe 13.07.19, 10:04
    za późno - powiedziałaś już wystarczająco dużo. Poczucie wyższości.
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:05
    srości
  • czekoladazkremem 13.07.19, 10:10
    Ale czym ty się szczycisz? Że twoje dziecko wpieprza słodycze bez umiaru? Rzeczywiście, powód do chwały.
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:12
    A zacytuj gdzie napisałam, że moje dziecko wpieprza słodycze bez umiaru?
  • milva24 13.07.19, 10:13
    Jeśli masz taki egzemplarz jak moja stasza, że po dwóch cukierkach już się zasłodziła to czym Ty się szczycisz? Gdyby Ci dziecko wpierdzielało slodycze do porzygania i nic innego nie chciało jeść to też zaczęłabyś ograniczać.
  • milva24 13.07.19, 10:12
    To, że Ty zgadzasz się, żeby Twoje dziecko jadło i piło szkodliwe rzeczy bez ograniczeń to nie znaczy, że inni też muszą.
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:14
    Nie muszą. Ale widać do czego prowadzą zakazy.
  • ichi51e 13.07.19, 10:15
    Do czego? Jak raz do ciebie przyjda to sobie pojedza w opor a potem znowu nie jedza

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:17
    Jedzą, jedzą
  • ur-nammu 15.07.19, 12:18
    tifa_lockhart: Ale widać do czego prowadzą zakazy.
    ichi51e: Do czego?

    Zwykle do ich łamania. Gdy się jest zależnym od osoby zakazującej, łamanie zakazu często odbywa się w formie partyzantki (tak jak to opisano w poście rozpoczynającym wątek); gdy zależność znika, można sobie pozwolić na jawne podeptanie zakazu. Wtedy człowiek zaczyna żyć własnym życiem.
  • raczek-nieboraczek 13.07.19, 10:50
    zaraz tam zakazy:
    mój dostał plecak wypełniony batonami,
    zaniósł do szkoły, rozczęstował na świetlicy, pozbierał opakowania na konkurs,
    batony mu nie smakowały
  • solejrolia 13.07.19, 10:21
    milva24 napisała:

    > To, że Ty zgadzasz się, żeby Twoje dziecko jadło i piło szkodliwe rzeczy bez og
    > raniczeń to nie znaczy, że inni też muszą.

    Ej, autorka postu ma na myśli dokładnie odwrotną sytuację :
    jej dziubdziuś nie wpieprza, bo normalnie te słodycze są na wierzchu i w ogólnej dostępności. Nikt się na to nie rzuca, bo nie ma takiej potzreby.
    Natomiast goście- tj. bombelki- nie mają na co dzień słodyczy, i jak wpadają do jej domu, to czyszczą chałupę z wszystkiego co zawiera cukier.

    Rozumiesz? zakazany owoc smakuje lepiej, bombelki czują się jak ze smyczy spuszczone

    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • solejrolia 13.07.19, 10:22
    Oj sad sorry, inny cyctat mi się podpiął...sad

    chodziło dokładnie o te słowa: "Ale czym ty się szczycisz? Że twoje dziecko wpieprza słodycze bez umiaru? Rzeczywiście, powód do chwały. "

    Sorki za zamieszanie


    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • milva24 13.07.19, 10:31
    A to akurat nie był mój cytat. Ja wiem o co autorce chodziło.
  • ichi51e 13.07.19, 10:32
    To tak nie dziala. Lezy to biora. Pamietam moje pierwsze halloween - przygotowalam miche slodyczy. Otwieram drzwi, stoi 4 dzieci. Mowie czestujcie sie. Dzieci wygarnely do workow cala miske. Braly garsciami. Tez im rodzice nie daja? Po prostu ludzie nie wychowuja.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • black.emma 13.07.19, 10:48
    Ale to tak nie działa. Sa dzieci, które pożrą tyle ile dostaną i takim trzeba to ograniczać. Jakbyś nie ograniczała to by tyły na potęgę. I pewnie o to chodzi tym matkom. Poza tym nie widzę powodu, żeby w domu trzymać największy syf.
  • ichi51e 13.07.19, 10:53
    Niestety mam wrazenie ze przekonania „po slodyczach dziecko jest hiperaktywne i nie moge sobie z nim poradzic” w narodzie bardzo silne

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ira_08 13.07.19, 14:09
    Nie tylko dzieci. Ilu jest dorosłych, którzy mogą jeść co i kiedy chcą, nikt im niczego nie ogranicza, a jak mają w domu słodycze, to wyczyszczą szafki do ostatniej rodzynki w czekoladzie? Wątpię, żeby u bombelka autorki (to jakiś nowy troll?) brak pochłaniania słodyczy wiązał się z dostępnością, pewnie po prostu go nie ciągnie.
  • aga_mon_ber 13.07.19, 10:14
    Jedzą jedzą, ąż im z uszu dym idzie.
    Takie dzieci świetnie sobie radzą, mimo zakazu rodziców.
  • ichi51e 13.07.19, 10:17
    Wiekszosc rodzicow ktorych znam nie zakazuje dzieciom jedzenia slodyczy tylko im ich nie daje nie kupuje. Jak ktos poczestuje to nie protestuja (chyba ze dzieciak faktycznie uczulony) Moje dziecko jest uczulone na mleko np i w domu nie pije ale jak ktos go poczestuje lodami czy kubkiem mleka to wpiernicza az mu sie uszy trzesa zaznaczajac z luboscia ze w domu nie moze bo jest uczulony. Dzieci to dzieci.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • aerra 16.07.19, 00:22
    To chyba mało dokuczliwe objawy ma.
    Mój trzy razy zapyta, czy może to zjeść i czy nie ma w tym orzechów, albo w ogóle asekuracyjnie powie, że nie może, bo ma alergię.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • beaucouptrop 13.07.19, 10:21
    Bo teraz to trendy 😉 Ja też się uśmiecham po nosem kiedy znajomi pilnują żeby ich latorosl słodyczy nie jadła, a w międzyczasie serwują im przecukrzone soczki, przemysłowe płatki i pysznego Nesquicka zamiast kakao na śniadanie.
  • solejrolia 13.07.19, 10:25
    Kilkanaście lat temu też to było trendy! Nagonka na Danonki było ogromna. I śmieszyło podobnie jak teraz.
    wink

    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:26
    I monte!!! Monte to zuo!!!
  • milva24 13.07.19, 10:32
    Monte jest ohydnie słodkie, moje dzieci tego nie jedzą a inne słodycze i owszem.
  • chococaffe 13.07.19, 10:22
    Każdy sam pracuje na powody do własnej satysfakcji.

    Współczuję. I życzę większej otwartości - może się uda.
  • chococaffe 13.07.19, 10:26
    P.s dzieciom wegetarian/wegan też z satysfakcją podrzucasz kotlecika, cieszysz się, że wcinają i wyśmiewasz rodziców, że próbują wychować dzieci zgodnie ze swoimi zasadami?
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:29
    Jak przeczytasz powyżej nie serwuje bo mi się nie chce.
    Ale jeśli już by do tego doszło i dziecko wziełoby sobie schabowego to nie protestowałabym.
    Byłoby widać że ten cały wegetarianizm to tresura a nie wychowanie.
  • chococaffe 13.07.19, 10:33
    aha..."wzięłoby sobie schabowego". Bo kotleciki walaja się po całym mieszkaniu. I słodycze. Może się kiedyś dorobicie szafki i lodówki.

    A dziecko, które weźmie kotlecika, chociaż na co dzien jest wege zgodnie z wolą rodziców jest tresowane. Hurra. A Ty wychowujesz. Pytanie do czego.
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:35
    Nie walają się. Część jest w barku, część na tacy, część w misie.
    Nie zabraniam także bombelkom zaglądać do lodówki bo tam jest zawsze coś do picia.
  • chococaffe 13.07.19, 10:44
    Żałosne. Rozumiem wypadek przy pracy bo trudno pilnować kazdego kroku dzieci-gosci. Ale satysfakcja, że "ha, u Ciebie zjadło, to znaczy, że jest tresowane" jest mocno niezdrowe.
  • chococaffe 13.07.19, 10:44
    p.s. niemal jak z dowcipu o teściowej
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:26
    Ale czego ty mi współczujesz?
  • chococaffe 13.07.19, 10:29
    Tego, że masz chyba mało satysfakcji w życiu, skoro radują cię sytuacje typu podrzucanie kotlecika dziecku, którego rodzice uważają, że wegetarianizm jest najzdrowszy
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:30
    Powtórzę. Nikomu nic nie podrzucam. Czy już dotarło do głowy czy powtórzyć jeszcze raz?
  • solejrolia 13.07.19, 10:28
    Ale czy to chodzi o satysfakcję?, najgorsza jest przesada i przeginanie.
    Zakazywanie po całości słodyczy wcale dobre nie jest. (podobnie jak żywienie samymi śmieciami, wiadomo, ale nie o tym wątek)

    --
    Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
  • amsterdama 13.07.19, 10:28
    Moje dzieci muszą ograniczać słodycze. Kiedy były młodsze i nie panowały jeszcze nad pokusami, problemem były dla mnie inne dzieci i mamusie, ktore musiały je częstować . Niektóre mamy wręcz miały poczucie misji: Mama ci nie kupuje słodyczy? Bierz, jedz biedaku.
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:29
    Ja nikogo nie częstuje. Sam sobie biorą.
  • amsterdama 13.07.19, 10:39
    A Ty tylko dokładasz?
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:45
    No jak się konczy to sie dokłada.
  • chicarica 13.07.19, 10:40
    Największą krzywdę w tym wszystkim robisz własnemu dziecku. Bombelki innych matek wpadną, zjedzą i wypadną, od jednego razu nic im się nie stanie. Twoje żyje w domu wypełnionym wafelkami, batonikami, czipsami.


    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:46
    Jesli policzyć by w metrach szesciennych kubaturę domu oraz objętość słodyczy to myślę że trudno mówić o wypełnieniu bo własciwą jednostką byłyby promile.
  • disco-ball 13.07.19, 13:33
    I schabowymi w misach
  • obrus_w_paski 13.07.19, 10:41
    I dlatego tyle grubych dzieci widać na ulicach
  • chicarica 13.07.19, 10:48
    Niekoniecznie dlatego, ale słodycze nie powinny być częścią codziennej diety. Pewnie nie powinno się ich całkowicie zakazywać bo efekt bywa odwrotny, ale codzienne wpierniczanie snickersów nie powinno być normą.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • glanaber 13.07.19, 10:49
    tifa_lockhart napisał(a):

    > Często to słyszę od mamuś bombelków, które chodzą z moim synem do klasy.

    > Ale teraz tylko się usmiecham kiedy widzę jak Mati, Sebek czy Paulinka które we
    > dług mamuś uwielbiają przepyszny jagielnik i wodę u mnie wpychają w siebie snik
    > ersy i popijają colą a na deser otwierają lejsy i Nie Mati, Sebek czy Paulinka, tylko Ksawery, Ignacy i Antonina smile
    A takie historie słyszałam wielokrotnie, co potwierdza tezę o słuszności całkowitego zakazu słodyczy smile big_grin
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:59
    Zakazy nic nie dają. Odkąd ten nazwijmy to "rząd" zakazał handlu w niedziele to zakupy robię w Czechach.
    Jutro jakby co widzimy się w Ostraviesmile
  • glanaber 13.07.19, 11:11
    Zazdraszczam. Mam ciut za daleko do Czech sad
  • tifa_lockhart 13.07.19, 12:12
    A trafił się całkiem dobry chłop z południa to się przeniosłamsmile
  • ira_08 13.07.19, 14:13
    Ale w Polsce nie zrobisz zakupów, więc jak nic nie dają? Polski "rząd" nie rządzi przecież Czechami.
  • fornita111 13.07.19, 10:49
    Chipsy i cola dostepne dla dzieci bez ograniczen- miodzio big_grin Jak juz chcesz trollowac to napisz o piwku dla dwulatka, miej jakis polot tongue_out
  • tifa_lockhart 13.07.19, 10:53
    Piwo zgodnie z prawem jest dozwolone od 18 roku życia.
    A propo dotępności to, że ktoś ma barek wypełniony alkoholem nie znaczy że ciagle chleje.
  • fornita111 13.07.19, 10:58
    Czyli: "moj bombelek nie je gowna taczkami, tylko czasem przegryzie" Buahhhaha, wroga bym takim syfem moze i poczestowala, ale to by musial mi naprawde mocno dopiec. A odpustowych cukierkow z farbki i cukru dziubdzius nie lubi? Podsun mu, moze mu zasmakuja. Jak denaturat przez chleb przecedzisz i doslodzisz, to moze tez sie skusi. Wszystko jest dla ludzi, pamietaj! Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu- i od otylosci, raka, cukrzycy...
  • tifa_lockhart 13.07.19, 11:02
    Masz jakieś słowne rozwolnienie. Jagielnik nie był zbyt świeży.
    Ale to co wyszło z ciebie podpada mi pod:

    "Sofizmat rozszerzenia(tzw. Straw man) – błąd polegający na atakowaniu przesadzonej wersji argumentu przeciwnika, czyli odpowiadanie na stwierdzenie, które rzeczywiście nie zostało przez przeciwnika wypowiedziane. Straw man może także polegać na wyciąganiu słów z kontekstu, tak, aby tworzyły odmienny od prezentowanego pogląd. Objawiać się może też w ataku na osobę, która nie ma zbyt dobrych umiejętności retorycznych i jej „stłamszenie” uznaje się, jako zwycięstwo w argumentacji. Ostatnim objawem, wersją tego błędu logiczno-językowego jest wymyślenie fikcyjnej osoby rzekomo posiadającej poglądy, które są krytykowane i używanie jej w dyskusji."
  • black.emma 13.07.19, 12:28
    A propos - jak juz tak sobie opowiadamy o ścianach wschodnich 😂
  • mim_maior 14.07.19, 00:21
    "à propos" - pozdrawiam z Podlasia big_grin


    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • black.emma 14.07.19, 08:18
    Pozdrów tifę 😉
  • saskia44 13.07.19, 10:57
    Rzadko jem slodycze, nie za one codzienna czescia mojej diety. Dzieci jedza, jakies tam slodycze sobie kupuja (ja tez im kupuje) ale nie w duzych ilosciach. Nie mam slodyczy porozkladanych na talerzach czy paterach ale mam owoce zawsze dostepne na widoku. Znacznie lepsza alternatywa moim zdaniem.
  • tifa_lockhart 13.07.19, 11:03
    Alternatywa. Dobre słowo. Musi czyli być to i to.
  • saskia44 13.07.19, 11:22
    tifa_lockhart napisał(a):

    > Alternatywa. Dobre słowo. Musi czyli być to i to.

    Slodycze sa ok ale w bardzo umiarkowanych ilosciach. Zamiast tego lepsze sa owoce, zwlaszcza latem gdy jest ich duzy wybor. Ale zima tez nie problem.
    Poza tym jesli dzieci przebywaja dluzszy czas to jednak powinny zjesc cos innego niz slodycze czy nawet owoce.
  • chicarica 13.07.19, 11:08
    Z punktu widzenia zdrowej diety owoce i soki są praktycznie jak słodycze.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • ichi51e 13.07.19, 11:11
    Nieprawda. Owoce i soki maja witaminy i blonnik ktorego slodycze nie maja. Nie maja tez trans tluszczow.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • fornita111 13.07.19, 11:12
    Nie sa. Slodycze to puste kalorie, owoce maja witaminy. Chyba ci sie zdrowa dieta z niskokaloryczna pomerdala...
  • chicarica 13.07.19, 13:12
    Mają też cukier a witaminy można pozyskać z warzyw i innych źródeł. Ćwierć półki wyżej od słodyczy, ale generalnie owoce można spokojnie w zdrowym odżywianiu pominąć. Są deserem i dodatkiem smakowym. Tak, wiem, kontrowersyjne.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • ichi51e 13.07.19, 13:47
    Zdrowe odzywianie chyba zaklada ze jesz wszystko w odpowiednich proporcjach i ilosci.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ira_08 13.07.19, 14:16
    Nie kontrowersyjne, ale głupie.
  • saskia44 13.07.19, 14:29
    chicarica napisała:

    > Mają też cukier a witaminy można pozyskać z warzyw i innych źródeł. Ćwierć półk
    > i wyżej od słodyczy, ale generalnie owoce można spokojnie w zdrowym odżywianiu
    > pominąć. Są deserem i dodatkiem smakowym. Tak, wiem, kontrowersyjne.
    >

    Moze zamiast kontrowersyjnych info poczytaj fakty.
  • fornita111 13.07.19, 14:30
    Generalnie wiele zdrowych rzeczy mozna pominac i zastapic innymi- i bedzie to nadal zdrowa dieta. To zadne odkrycie tongue_out Ale to, ze owoce sa rowne slodyczom to jest zwykle pierdololo a nie jakas kontrowersja tongue_out Warzywa tez sa mniej i bardziej wartosciowe, wiec pisanie, ze lepiej jesc warzywa, niz owoce ma sredni sens. Porownaj sobie banana i zielona salate pod wzgledem wartosci odzywczych wink
  • saskia44 13.07.19, 11:17
    chicarica napisała:

    > Z punktu widzenia zdrowej diety owoce i soki są praktycznie jak słodycze.
    >
    Soki tak, owoce jednak nie.
  • amsterdama 13.07.19, 11:17
    "Praktycznie jak słodycze"....gdzieś dzwonią, tylko nie wiadomo gdzie ( patrz wpis Ichi).
  • kocynder 13.07.19, 11:03
    Zasadniczo wiem o co ci chodzi. W każdym razie myślę, że wiem.
    Znam co najmniej kilka mamuś, które szczycą się, że ich dzieci są "świadome", nigdy, ale to nigdy nie jedzą syfnych słodyczy, a cola je brzydzi. Bo są mądre. Tymczasem WIEM, że od kiedy w szkolnym sklepiku na stanie mają przepyszny jagielnik i nie pryskane jabłuszka - wspomniane dzieci niemal co przerwę "wędrówki ludów" do pobliskiego marketu urządzają i zaopatrują się w paki chipsów, butle fanty czy innego gazowanego ulepku, batoniki, czekolady itp. A mamunie tkwią w przekonaniu, że ich dziubutek zna i podziela ich opinię o przepysznym jagielniku...
    Podobnie kiedyś wysłuchałam epopei ojca, jak to jego późno nastoletni syn jest super-hiper-extra, nie pije, nie pali, sportowiec i w ogóle Bóg-wi-co. Rzecz w tym, że wspomnianego osiemnastolatka znam, faktycznie ćwiczył, ale zimne piwko po treningu było "muso0wo", z papierosem też go widywałam...

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • tifa_lockhart 13.07.19, 11:04
    Wiesz.
  • saskia44 13.07.19, 11:16
    Zgodze sie co do tego ze calkowity zakaz jedzenia slodyczy nie jest ok ale umiarkowanie jednak jest. Szkoly jednak nie powinny dopuszczac mozliwosci wycieczek do pobliskich sklepow pozwalania na konsumowanie slodyczy i chipsow. W szkole dzieci powinny miec mozliwosc zjedzenia deseru jako czesci posilku ale jako niewielkiej czesci a nie jako posilku. Jesli szkoly nie tylko nie zwracaja na to uwagi a pozwalaja na konsumpcje to cos jest nie ok. Dzieci sa otoczone slodyczami, slodkimi napojami itd co nie sprzyja zdrowemu stylowi zycia. Problemy z zebami, otylosc sa realne I dotycza coraz wiekszej ikosci dzieci, warto o tym pamietac.
  • kocynder 14.07.19, 08:50
    Ogólnie masz rację. Ale... Szkoła nie powinna ograniczać menu szkolnego sklepiku do przepysznego jagielnika i jabłek (oraz innych tego typu produktów). Serio można zaoferować coś pośredniego między chemią bez dodatków a samym zdrowiem do wyrzygu.
    Natomiast odrębną kwestią jest przekonanie "zdrowoodżywionych mamuś", że ich bombelki to tylko te zdrowe wybiorą. Zawsze. Bo ich bombelki są mądre i uświadomione. Zwłaszcza, że realnie - te dzieci zwykle rąbią wcale nie jagielnik czy sałatę z jarmużem, a "pokątnie" zdobywaną czekoladę, chipsy itp artykuły - tylko pilnując, żeby mamuńcia nie zobaczyła, bo piekło zrobi...
    Mam taką koleżankę - była fanką przepysznego jagielnika i na dodatek walczącą wegetarianką nie ideową, ale przekonaną o zdrowotności takiej diety. Ileś tam żyła w przekonaniu, że mąż i dziecko podzielają jej fioła - aż do czasu, gdy kiedyś miała wrócić wieczorem a wróciła wcześniej czy jakoś tak i zastała swoich panów (męża i syna) nad pizzą - absolutnie nie wegetariańską, colą i piwem - w zależności od wieku, a na deser była naszykowana spora porcja czekolady... Nie, nie od razu się zmieniła, ale to był początek - dopiero z czasem zrozumiała, że to JEJ fochy i zarzuty sprawiły, że obaj panowie ukrywali swoje preferencje i "znormalniała". Czy to znaczy, że zaczęła miotać na prawo i lewo czekoladą? Nie. Ale pozbyła się obsesji na tle "tylko zdrowe jedzenie!" i zaczęła właśnie co jakiś czas dostarczać domownikom to co ONI lubią, a nie to co lubi ona. smile

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • saskia44 14.07.19, 09:24
    Co do pierwszej kwestii to szkoly akurat moga decydowac o tym czego zycze sobie w menu. Np w szkole moich dzieci jedzenie jest urozmaicone (kuchnie swiata) ale desery sa raczej z tych zdrowych. Na terenie szkoly nie mozna kupic napojow gazowanych czy slodkich ani slodyczy, konsumowac takich tez nie mozna.
    Co do diety w ogole to kazdy ma swoje preferencje, jedni jedza wszystko, inni wybranych produktow nie jedza, jeszcze inni sa vegetarianami czy veganami. To akurat co kto preferuje jest w porzadku tak dlugo jak dlugo nie narzuca sie tego innym np domownikom. Jednak z drugiej strony o wiele latwiej jest gdy cala rodzina ma wspolne preferencje choc oczywiscie nie jest to zawsze mozliwe. Jak juz napisalam wczesniej ja nie mam problemow z cudza dieta, my jemy wszystko byle sensowne czyli prawidlowy balans odzywczy i wielkosc porcji. Ja slodycze jem bardzo rzadko, dzieciom nie ograniczam choc nie kupuje w duzych ilosciach, nie rozkladam na talerzach w domu i przypominam im zeby uwazali a ilosciami I dlaczego. Jak dotad nie ma problemu, nikt sie na junk food nie rzuca.
    Sa osoby ktore stosuja terror zywieniowy I jak wszystko co wymusza sie na innych doprowadza do buntu wczesniej czy pozniej albo do wlasnie jak napisalas ukrywania sie. Wywieranie presji zywieniowych na czlonkach rodziny jest nieakceptowalne podobnie jak nierespektowanie cudzych preferencji. Autorka watku pozwala na zjadanie ogromnych ilosci slodyczy dzieciom ktore przychodza w odwiedziny I czuje satysfakcje ze one tak czyszcza te patery a tak naprawde powinna raczej zaproponowac owoce, posilek jesli dzieci zostaja dluzej I slodycze w niewielkich ilosciach w ramach deseru.
  • kocynder 14.07.19, 09:40
    Ale z tego co zrozumiałam autorka wątku nie pcha tym gościom słodyczy w dzioby. Po prostu u niej w domu słodycze zwyczajowo leżą na widoku, nikt ich nie musi zamykać czy pilnować, bo widać dom ma takie zasady, akceptowane przez wszystkich. U mnie też zawsze stoją w miseczce jakieś orzeszki czy migdały, obok na paterze leżą owoce a między nimi odpowiednio wyeksponowane jakieś cukierki czy czekoladki. I LEŻĄ. Fakt, że tam są nie jest jednoznaczny z tym, że muszę je zeżreć od razu wszystkie. I tak, jak przyjeżdżają brat z żoną (zdrowo-niesłodyczową) i córkami - to wspomniana "wystawka" jest rozmłócona do czysta! Bo dziewczyny dostają jakiegoś świra kompletnego - bo u cioci to można wciągnąć te trzy czy cztery pralinki i nikt się nie krzywi, nie komentuje, że będzie wyglądała jak tucznik itd. I autorka zapewne opisuje sytuację "analogiczną" niejako: u niej w domu nikt słodyczy nie wylicza, bo nikt się nimi nie zażera, ot, ma się chęć to się weźmie czekoladkę czy orzecha i tyle, nie ma tematu. A te dzieci "gościnne", najwyraźniej chowane w "zdrowym eko-terroryzmie" - na widok chipsów, cukierków itp artykułów - popadają w jakiś rodzaj katatonii - muszą ruszać paszczą dopóki choć kawalątek czekolady na stole widać.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • saskia44 14.07.19, 09:59
    Dzieci jak to dzieci lubia slodycze i zdecydowana wiekszosc znanych mi dzieci je spore ilosci I zazwyczaj trzeba przypominac I nieco ograniczac. U autorki watku te slodycze tez zbyt dlugo nie leza I wcale nie dlatego ze dzieci wychowywane bez cukru ktore w gosci przychodza je zjadaja. Ekspnowanie slodyczy kusi do ich jedzenia co wcale nie znaczy rzucania sie na nie i obzerania. Moim zdaniem nie ma potrzeby wystawiania slodyczy na paterach w roznych miejscach w domu, ale co kto lubi.
  • tifa_lockhart 13.07.19, 11:13
    Podjedzą sobiesmile

    https://scontent-frt3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/67353783_354502415242767_7465018400171884544_n.jpg?_nc_cat=103&_nc_eui2=AeHNEwnToeWLXhCocyGMFS9iC8pWCQvX1RWRwtFVgmBLEHAWZlS9Q9lPUsxMNnfVndWEX0cmOi-r76ulfMxjPTtljk6JrnTBZCnomyrVPVgi4Q&_nc_oc=AQmj7StVUvvJ9x7JUeQlbCYxWSnLA61RTQsNF3aT2gKuQnfRTSbTS2v7DIRDHTS8tHI&_nc_ht=scontent-frt3-1.xx&oh=57c4aa623069aa1e9057ddc97f5b3b8d&oe=5DBD808F
  • pani-nick 13.07.19, 12:43
    Nie obraz się, ale kojarzysz mi się niefajnie. Mąż na tirach jezdzi i słodycze z „zagranicy” przywozi? A inne dzieci to takie wstrętnę ą ę, co to jagielniki jedzą?
    Wydajesz się strasznie antypatyczna i zakompleksiona.
  • jowita771 16.07.19, 09:14
    Mnie się wydaje leniwa przede wszystkim, dziecko jest głodne, a ona proponuje, żeby sobie przekąsiło batoniki.
    Moje też jedzą słodycze, ale jednak staram się nad tym panować. Młodsza córka często mówi np. "mam ochotę na coś słodkiego, pokrój mi jabłka". Bardzo lubi jabłka, ale tylko pokrojone na ćwiartki z wykrojonym ogryzkiem, do szkoły tez tak nosi. I o ile kanapki czasem nie zje, jabłko zniknie zawsze.

    --
    Zaszła w ciążę bez jego wiedzy
    /by rosapulchra/
  • magata.d 13.07.19, 23:53
    Tani syf, i tyle.
  • eukaliptusy 13.07.19, 11:34
    Jedzą co im dajesz.
  • klaramara33 13.07.19, 11:50
    A nie pomyślałaś, że chodzi tym mamom o swój dom a nie o Twój? Radzę słuchać ludzi ze zrozumieniem. Ja też pewnych produktów swoim dzieciom nie poaję np. rakotwórczych czipsów więc czasem mówię innym , że nie jedzą czipsów. Wiem, że u kogoś mogą się poczęstować ale tego nie biorę pod uwagę, gdyż mówię o tym co widzę. Z kolei koledzy mojego syna, którym rodzice nie ogrniczaja słodyczy i pozwalają jeść czipsy, zauważyłam, że wręcz nie znają pewnych zdrowych produktów jak np. płatki owsiane , przy czym są bardzo wybredni, dodatkowo te dzueci więcej chorują, nie mówiąc i ilości plomb w uzębieniu, moje rzędu jeszcze nie musiały leczyć zębów. I co też mam z tego się śmiać a może płakać.
  • klaramara33 13.07.19, 11:53
    Miało być, że moje dzieci nie musiały jeszcze leczyć zębów, na kontrolę chodzimy co pół roku.
  • kalina_lin 13.07.19, 14:03
    Moje mają na tyle mocne zęby, że im obecnosc slodyczy w diecie nie szkodzi.
  • saskia44 13.07.19, 14:32
    Niektorym nie szkodzi a innym bardzo.
  • klaramara33 13.07.19, 15:22
    Moje czasem jedzą słodycze jednak więcej warzyw i owoców. Najwięcej to jemy wspólnie pieczonych , ostatnio jagodzianki albo bułki z wiśniami. Jemy czekolady z dobrym skladem, lody w dobrej cukierni. Dzieci wiedzą, że słodycze mogą być z tych zdrowszych jak i szkodliwe bardzo że sztucznymi barwnikami, konserwantami , od czego nowotworu można dostać. Jednak nie wymuszam, żeby przy częstowaniu mówiły nie. Niech same decydują wtedy, ja ich tym karmić nie będę.
  • zamyslona_ona02 15.07.19, 12:45
    Które czekolady mają dobry skład? Nie jest to złośliwe pytanie, sama chciałam taką kupić, ale jak przejrzałam skład czekolad znanych marek to szczerze nie wiem na co zwracać uwagę.
  • magata.d 15.07.19, 21:25
    Przede wszystkim wybieraj produkty bez oleju palmowego i syropu glukozowo-fruktozowego, i bez sztuczności. Są powszechnie dostępne czekolady i słodycze o niezłym składzie.
  • owmordke 16.07.19, 00:04
    Lindt, gorzka 70%. Ale to nie dla dzieci.
  • szarsz 16.07.19, 00:36
    Moje lubią gorzką czekoladę.

    Wawel robi czekolady bez oleju palmowego.
  • magata.d 16.07.19, 08:17
    Moje też lubi gorzką, nawet 90%. Ostatnio namówiło mnie na taką 99%, ale ta już niezbyt. Mleczną, z orzechami itp. tez można kupić o dobrym składzie. Nawet w biedronce.
  • zazou1980 13.07.19, 12:27
    Znam takie dziecko, jedyna slodycz jaka jest dla niego dostepna to dzem. To dziecko potrafi zjesc go sloik za jednym podejsciem i to bez chlebka...
  • tifa_lockhart 13.07.19, 12:32
    Eee. Bez chleba się nie naje.
  • disco-ball 13.07.19, 13:24
    No to świetnie, ze dla własnej satysfakcji karmisz dzieci guanem. Ten sam poziom, co wpychanie parówek wegetarianom.
    Rozumiem, ze u Was w domu jecie byle co - nie potrafisz/ nie chcesz/ nikt Cię nie nauczył, ze można inaczej i stad ta satysfakcja?
  • mary_lu 13.07.19, 14:01
    U mojego bombelka dużo takich dzieci, jak nas odwiedzają w domu to dalej piją wodę i rąbią owoce i orzeszki. Czasem któreś czipsa skubanie, ale bez przekonania. Cześć jagielnikowych dzieci może jeść świństwa od święta i w gościach, też nie rzucają się przesadnie.

    Od dawna byłam zdziwiona, jak dzieciaki potrzafią przestrzegać reguł - odmawiać czekolady gdy były uczulone, prosić o żelki jeśli to jedyne slodycze na które wyraża zgodę matka.
  • kasiaabing 13.07.19, 14:28
    Uwielbiam takich rodziców, którzy za wszelką cenę próbują udowodnić innym, że każde dziecko musi jeść słodycze i poskładać mu je pod nos. U mnie w domu nie ma praktycznie słodyczy, córka i tak wyrobi normę słodkiego u babci czy w gościach.
    Nie mam obsesji na tym punkcie aczkolwiek do roku pilnowalam żeby dziecko nie jadło nic z dodanym cukrem. Pierwsze jajko niespodziankę zjada chyba po drugich urodzinach. Pije wodę, wyjątkiem jest jak jesteśmy u kogoś bo przecież jak to tak dac dziecku wodę zamiast soczku?
    Podejrzewam, że gdybyś wystawiła owoce zamiast laysow to dzieciaki by po nie sięgnęły.
    I jeśli chodzi o czipsy to nie mam zamiaru tego trzymać w domu, wszystkim to wyjdzie na zdrowie.
  • raczek-nieboraczek 13.07.19, 14:34
    o właśnie, jajka niespodzianki

    moi te czekoladki po kątach chowały, bo tylko zabawkę chciały
  • kasiaabing 13.07.19, 14:41
    U mnie ja wyjadam <wstydzisię>
    Za to córka ma taka radochę, zawsze jak otwiera zabawkę to krzyczy " Patrz co wygrałam!" 😉
  • disco-ball 16.07.19, 14:09
    smile))
  • kosmos_pierzasty 13.07.19, 15:13
    Faktycznie, masz się czym chwalić. Współczujem twoim dzieciom mamusi.
  • tifa_lockhart 14.07.19, 06:54
    dziecią

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka