Dodaj do ulubionych

Gotowanie mnie przygnębia...

13.07.19, 18:29
Kiedyś lubiłam gotować. Wymyślałam przepisy, piekłam chleb, ciasta, torty. Ale odkąd gotowanie stało się obowiązkiem - codziennym, żmudnym i upierdliwym - przestało mi sprawiać radość. W dodatku mam męża, który na wszelkie nowości kręci nosem, tego nie, tamtego nie, ale pierogi z "Biedronki" mu smakują sad Pytanie: "co dziś na obiad?" doprowadza mnie do pasji. Niestety, gotować na razie muszę, nie mam wyjścia. Co zrobić, żeby to nie była katorga?
Edytor zaawansowany
  • zetkaad 13.07.19, 18:56
    Właśnie mam podobny kryzys 😞
  • ichi51e 13.07.19, 19:00
    Tez tak mam!

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mamablue 13.07.19, 19:43
    I ja! Ale wiem, że gotowe dania z biedry to syf, więc zaciskam zęby i gotuję. Pomaga mi cotygodniowa rozpiska: pon-kartofle, jajko, kefir, wt-spagetti, itd.
  • ajrisz.ka 13.07.19, 19:00
    Nie wiem co zrobić - czuję się podobnie.
    Po prostu lubisz mieć wybór. Bo czujesz się wtedy wolna. A wolność to jeden z tych stanów, które cenimy sobie najbardziej smile
    Małżeństwo to takie zniewolenie na życzenie wink
  • jehanette 13.07.19, 19:30
    Wykup obiady w jakiejs pobliskiej jadlodajni, zostaw sobie 1-2 dni w tygodniu na gotowanie dla przyjemnosci smile

    --
    Error 404
  • tt-tka 13.07.19, 19:35
    Mezowi serwujesz pierogi z Biedry, skoro mu smakuja. A sobie gotujesz to, co lubisz, z przyjemnoscia. Lub - tez gotowce (choc niekoniecznie pierogi).

    Mozna gotowac wiecej, na kilka dni i sukcesywnie odmrazac. Mozna ugotowac od razu na tydzien, poporcjowac (powiedzmy klopsy i pierogi) i podawac wymiennie, tylko surowke robic na swiezo.

    Moja znajoma gotuje systemem - zupa na dwa dni i do tej (przykladowo) pomidorowej nalesniki. A nastepnego dnia nadal pomidorowa, ale na drugie zeberka. Zrobione w takiej ilosci, zeby starczyly na nastepny dzien, wiec nastepnego sa znowu zeberka, ale zupa juz inna. Kolejnego dnia - powtorka z tej innej zupy, ale drugie nowe i tak dalej.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • mamablue 13.07.19, 19:44
    Fajny ten system znajomej, muszę spróbować.
  • default 13.07.19, 20:12
    Robie podobnie. Zresztą prawie zawsze gotuje na dwa dni, np. gulasz najpierw jest z ziemniakami i surowką, potem z kaszą i buraczkami. Albo wymieszany z makaronem kolanka. U mnie jest zawsze jedno danie, ale jeśli tym daniem jest zupa, to jest większy deser - czyli właśnie naleśniki, placki z jabłkiem, drozdzowki z owocami, itp.
    Poza tym raz co jakiś czas jest obiad kupny, ale nie w Biedrze smile Mam sprawdzonego producenta garmazerki, kupuje tam pierogi, pyzy, kopytka, leniwe i inne tego typu.
  • tt-tka 13.07.19, 20:15
    mamablue napisała:

    > Fajny ten system znajomej, muszę spróbować.

    Fajny, ona sobie chwali, a rodzina nie narzeka. Plus czasem urozmaica dodatkowo, powiedzmy, jesli czegos miesnego z sosem zrobi duzo, to jednego dnia jest to serwowane z ziemniakami, a drugiego z makaronem (jako inne danie), a trzeciego z ryzem. Gotowanie dodatku nieskomplikowane, procz tego ryzu wtedy tez gotuje wiecej i kolejnego dnia jest ryz z czyms (jarzyny, albo grzyby, albo z jablkami na slodko).

    U niej sie nauczylam, wlasnie z takiego ryzu z nadmiaru smile superszybkiego dania - ryz na blache, do tego grubo krojone pomidory, sol, pieprz, troche majonezu, chwile zapiekac (wlasciwie podgrzac w piecyku) i gotowe. 10 minut max, gdy masz ugotowany ryz.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kocynder 14.07.19, 00:25
    Jak myślicie, Tt-ko, czy zamiast majonezu można chlapnąć jogurt? Bo brzmi fajnie, ale mi majonez szkodzi...

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • tt-tka 14.07.19, 11:12
    kocynder napisała:

    > Jak myślicie, Tt-ko, czy zamiast majonezu można chlapnąć jogurt? Bo brzmi fajni
    > e, ale mi majonez szkodzi...
    >

    Pojecia nie mam, ale mozna sprobowac na malej porcji, nie cala blacha, a kokilka...


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • szmytka1 15.07.19, 08:22
    U mnie by nie przeszlo. Nie smakuja mi odgrzewane rzeczy a niektore nawet brzydza jesli mialabym jesc je odgrzane nasteonego dnia. Wiekszosc zup np uwazam za niezjadliwe na 2 dzien. Sosy zupelnie do wywalenia. Tylko kilka dan jest dla mnie wielorazowego uzytku.
  • danaide 13.07.19, 19:35
    Przygnębia Cię nie tylko gotowanie ale głównie reakcja otoczenia.
    Pytanie - dlaczego gotowanie jest Twoim obowiązkiem? Co robi mąż?

    Gotowałabym sobie fajne rzeczy, a dla niego kupiła zapas pierogów z Biedry. Bardzo duży zapas.
  • demodee 13.07.19, 19:36
    > Co zrobić, żeby to nie była katorga?
    Kupować mu pierogi z "Biedronki"!
  • aaa-aaa-pl 14.07.19, 12:03
    Też lubię pierogi z biedry.
  • nenia1 13.07.19, 19:42
    Podzielić się obowiązkiem z mężem, każde z was niech gotuje na zmianę i na więcej niż 1 dzień, wyspecjalizować się w rzeczach dobrych a z drugiej strony łatwych w przyrządzaniu. A jak mąż wybredny niech sobie sam gotuje.
  • blackfriday2 13.07.19, 21:25
    Tylko, że on nie potrafi gotować.
  • elenelda 13.07.19, 21:36
    To wymówka. Nawet ja potrafię ugotować kilka prostych dań, które smakują domownikom. A jestem kulinarnym beztalenciem, zwykle gotuje mój mąż.
  • ixiq111 13.07.19, 22:00
    To niech się nauczy. To jest dorosły facet.

    Na początek niech je to, co potrafi sam przygotować, czyli pierogi z biedny, dla odmiany kup mi zupki i inne dania w proszku (takie co się zalewa wrzątkiem i gotowe). Myślę, że specyficzne samopoczucie po takim toksycznym żarciu nauczy go gotowania.

    Uwaga: nie stosuj, jeśli mąż ma problemy zdrowotne za strony układu pokarmowego. Skutki uboczne mogą poważnie zagrażać jego zdrowiu!
  • default 14.07.19, 00:09
    "To niech się nauczy" - dobra rada, ale nie zawsze do zastosowania. Osobiście mam męża, który ma jakieś schizy związane z przygotowywaniem potraw (nie może ich widzieć na etapie niegotowym) i nic na to nie poradzę, a gdybym chciała do zmusić, to sama bym był na tym stratna (więcej zachodu, pracy, nerwów). Gotuję sama, mąż do kuchni nie wchodzi (chyba, żeby posprzątać).
  • kamin 15.07.19, 15:35
    Uwielbiam chemiczne zupki chińskie jednej konkretnej firmy. Wiem, że to niezdrowe, ale czasem sobie przypominam o nich i przez kilka dni z rzędu jem. Później odwyk, aż mi się znowu przypomną.
    Nigdy nie odczuwałam po nich żadnych dolegliwosci. Nawet w czasach studenckich, gdy bywały podstawą wyżywienia na wakacjach.
  • alicia033 13.07.19, 19:47
    a musisz, bo?
    Jeśli mieszkasz na wsi, to może być pewien problem ale w miastach da się bez trudu znaleźć jadalną garmażerkę z akceptowalnymi cenami. Makro/selgros/hipermarkety też mają dużą ofertę gotowych dań.
    Że pominę punkt wstępnywink, czyli: kochany mężu, jak ci nie smakuje, to zrób sobie sam.


  • blackfriday2 13.07.19, 21:28
    Niestety, popełniliśmy ten błąd i pięć lat temu przeprowadziliśmy się na wieś. A dziecku gotowców nie dam, muszę ugotować.
  • kermicia 13.07.19, 20:00
    Kręci nosem, więc niech je pierogi z Biedronki. Bez przesady z tym syfem, aż takie złe nie są, od czasu do czasu nie zaszkodzą. Zresztą nie muszą być gotowce akurat z Biedronki, można kupować na sztuki w lepszych sklepach wyłącznie z garmażerią albo nawet w knajpkach (mrożone lub do odsmażenia).
    Ja gotuję tylko dzieciom, bo nie chcą jeść w szkole i są to proste rzeczy (niejadki). Sama jem zgodnie z dietą (bardzo łatwe przepisy, powtarzalne) lub to, co dzieci. Zupy jemy głównie w knajpce koło domu (5 zł za dużą michę), czasem wielki słój na kilka dni zrobi mi mama. W kuchni spędzam w sumie mniej, niż godzinę dziennie i bardo dobrze, bo gdzie indziej mi lepiej. Współczuję kobietom, które non stop sterczą przy garach, zwłaszcza jeśli pracują zawodowo. Zwariowałabym. A gdyby ktoś mi kręcił nosem, sam by sobie gotował lub robił kanapki.
  • aga_mon_ber 13.07.19, 20:03
    Nie znam kobiety,która lubi gotować, choćby robiły to najlepiej, jak potrafią.
    Ja sama, nienawidzę.
  • tt-tka 13.07.19, 20:08
    Ja lubie gotowac i gotuje.
    Ale moze dlatego lubie, ze nie musze.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bialeem 13.07.19, 20:20
    Ja lubię. Bardzo nawet, ale gdybym musiała gotować, to pewnie też bym znielubiła. Dlatego gotuję praktycznie tylko w weekendy. Dużo i powoli. Właśnie mi się mięso z pomidorami na lasagne dusi, a z piekarnika wyjęłam wielką zapiekankę z brokułami i kurczakiem. Wszystko zrobione z przyjemnością jak mi się zechciało.
  • stephanie.plum 13.07.19, 22:00
    naprawdę nie znasz kobiety, która lubi gotować???

    nie do wiary.

    ja gotować muszę. gdybym nie lubiła, to bym oszalała.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • princesswhitewolf 14.07.19, 11:23
    Bardzo lubie gotowac
  • princesswhitewolf 14.07.19, 11:24
    Aktualnie dla relaksu robie soki, dzemy itd
  • m.y.q.2 14.07.19, 11:55
    Moja matka wiele lat temu leżała w szpitalu i właśnie u niej byłam, kiedy weszła lekarka i oznajmiła jednej z chorych, że jutro zostanie wypisana do domu. Pamiętam przerażenie i rozpacz tej kobiety, która tak nie cierpiała gotować, że ta wiadomość doprowadziła ją do łez.


    --
    Niektórzy są przekonani, że ich kaganiec to przyłbica.
    St.Jerzy Lec
  • 35wcieniu 15.07.19, 13:27
    Też by mnie doprowadziło do łez że po wyjsciu ze szpitala zostanę zaprzęgnięta do roboty.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • asfiksja 13.07.19, 20:12
    Nie przygnębia cię gotowanie tylko brak docenienia twojego wysiłku przez męża. Niech on gotuje, a ty będziesz się fochować, że niedobre/niezdrowe.
    Na pytanie "co na obiad?" zawsze można powiedzieć, że "zupa z trupa i siekane glizdy", takie menu było w każdym razie w moim dzieciństwie.
  • olamka1 18.07.19, 11:45
    Zawsze uważałam, że to była zupa strupa (czyli ze strupów z kolan przykładowo... smile
  • default 13.07.19, 20:17
    Dla mnie katorgą jest nie samo gotowanie, ale wymyslanie menu. Mój mąż z mojej reki je wszystko bez marudzenia (poza domem bywa wybredny), wiec od niego pomocy nie mam. "Co zrobić jutro na obiad ?" - "Cokolwiek, mnie wszystko smakuje co zrobisz". A ja mam nieraz taką pustkę w głowie, nic , zero pomysłów. To chyba wypalenie, dawniej tak nie miałam sad
  • tt-tka 13.07.19, 20:35
    default napisała:

    > Dla mnie katorgą jest nie samo gotowanie, ale wymyslanie menu.

    Ha ! Moj dziadek zachowywal sie jak twoj maz i babcia (ktora zreszta swietnie gotowala) znalazla na niego sposob - calotygodniowa powtarzalna rozpiska. Jesli dzis wtorek, to mamy pomidorowa i rybe, przykladowo. Stosunkowo szybko dziadkowi sie przypomnialo, co lubi i co mialby ochote zjesc smile

    Choc i tak do tego, ze nie znosi pomidorowej, przyznal sie dopiero po smierci babci.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • magazynka 13.07.19, 21:35
    Pełno przepisów w internecie. Na portalach codziennie po 20 nowych, np. na interii. Coś może Cię zainspirować/zachęcić.
  • default 13.07.19, 23:50
    Przepisy z internetu w większości są z dupy. No dobra, do inspiracji ewentualnie mogą być, ale żeby je literalnie stosować, to się nie da, co widać na pierwszy rzut oka dla osoby mającej pojęcie o gotowaniu.
    Ale wiesz, grzebanie w internecie w poszukiwaniu inspiracji, to też katorga ......
  • magazynka 15.07.19, 16:53
    Ech, nie zgodzę się. Nie stosuję literalnie. Czytam np. 3 przepisy różnych osób na tę samą potrawę, wybieram z nich to, co wspólne (baza, podstawa) i modyfikuję dodając lub ujmując dodatki czy przyprawy. Wychodzi dobrze (mnie smakuje wink ).
  • eat.clitoristwood 13.07.19, 20:26
    bo robię to sporadycznie. Dzisiaj żonie się nie chciało, to zrobiłem w woku mięso z kurczaczych udek, natartych przyprawą tandoori, z grzybkami itd.
    Gdybym miał codziennie łamać sobie głowę, też wpadłbym w stres.
  • lot_w_kosmos 13.07.19, 20:31
    Mi nie sprawia prawie nigdy przyjemności.
    Moi domownicy to kopie mojwj teściowej, nic nie lubią, krzywia się, wszystko be...
    Pięć potraw na krzyż.....
    Jak tu gotować z przyjemnością....
  • vinca 13.07.19, 20:48
    A dlaczego to się stało obowiązkiem?
  • juuuu7 13.07.19, 20:58
    Niech on gotuje.
  • kasiaabing 13.07.19, 21:14
    Ja mam wrażenie, że się kuchenne wypaliłam. Nie pomaga mi trzylatka na stanie która non stop wybrzydza. Z mężem jeszcze gorzej bo jemu jest wszystko jedno. Czasem się pytam na co ma ochotę to mówi że obojętnie, on zje wszystko.
    Jak zrobię danie z nowego przepisu to zje na zasadzie " dobre, ale nie rób więcej".
  • miedzymorze 13.07.19, 21:22
    To może niech mąż sprecyzuje na co ma ochotę ?
    Pozdr,
    Mi
  • alpepe 13.07.19, 21:39
    Kupuj pierogi z Biedronki, co za problem?

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • chatgris01 13.07.19, 21:40
    Też tak trochę mam. W związku z tym przeważnie gotuje mąż, albo robimy to razem.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • berdebul 13.07.19, 22:00
    Opracować system. Spisuj jadłospis na tydzień, zawsze gotuj większe porcje i 1-2-3 porcje zamrażaj, dzięki temu masz zapas jak kompletnie nie będziesz chciała gotować. Do tego wywar warzywny (lub mięsny, zależnie od preferencji) w pojemniczkach, wtedy zupa to chwila.
  • szmytka1 15.07.19, 08:27
    U mnie mrozone, tak jak odgrzewane, w wiekszosci niejadalne. Obrzydliwe, rosnie w ustach. W gosciach jem z grzecznosci co daja, sama unikam jak moge, bo nawet jak zamroze to i tak laduje potem w wiekszosci w smietniku.
  • solejrolia 13.07.19, 22:03
    Ja lubię gotować, i uwielbiam wymyślać, co zjemy (czasem inspiracji szukam na forum, albo na youtube Tasty) ale nie zawsze mam na to czas. sad
    Dlatego wyspecjalizowałam się w potrawach szybkich i łatwych do przygotowania.
    I takich, które łatwo można odgrzać.
    I to chyba recepta, dlaczego mnie to nie męczy, bo tak naprawdę bardzo mało czasu spędzam w kuchni.


    Dziś właśnie nie miałam czasu stać przy garach, bo pracowałam, wprawdzie domu, ale jednak, plus zmęczenie po tygodniu pracy, to nastawiłam rosół- zrobił się sam.
    Jutro mam luzik, więc pewnie coś innego i bardziej pracochłonnego naszykuję (może ziemniaki z piekarnika, kalafior z bułeczką i może kotlety, albo jajko sadzone) ale już kolejnego dnia przygotuję pomidorówkę z tego rosołu, a to przecież chwila moment, i będzie albo z ryżem albo z makaronem.
    Dawno nie jedliśmy klusek leniwych.
    I ryżu z warzywami z woka (chińskie) .
    itp
    A tak poza tym to sporo rzeczy przygotowuję więcej i od razu mrożę, np gulasz, czy kotlety mielone, i gdy nie mam czasu/weny, to wyciągam takie gotowce do odgrzania. Ale też chętnie wspomagam się gotowcami typu pierogi, pampuchy, mrożonki warzywne, zdarza się, że nawet surówkę kupię gotową. Raz na jakiś czas przecież nie zaszkodzi, a mi ułatwi życie.


    --
    Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
  • dziennik-niecodziennik 19.07.19, 11:07
    "pewnie coś innego i bardziej pracochłonnego naszykuję (może ziemniaki z piekarnika, kalafior z bułeczką i może kotlety, albo jajko sadzone)"

    śmiechłam serdecznie smile myslałam ze jak pracochłonne to bedziesz co najmniej pasztety kręcić, a tu jajka sadzone i kalafior z buleczką big_grin

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • tt-tka 19.07.19, 12:33
    Przypomniala mi sie kumpela, kiedy w takim kryzysie zastosowala praktyczna rade "bo ty za duzo myslisz, ja to robie mielone na trzy dni i niech se sami odgrzewaja" (za jakiegos kabaretu bodajze) - kupila mielonego miesa kilka kilo i zrobila w roznych wersjach, mielone z koperkiem, mielone z cebulka, z pieczarkami, z suszonymi pomidorami i inne cuda wianki, wszytskiego nie pamietam. Rodzina jadla te mielone przez tydzien i zadowoleni byli, ona tez smile

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • taki-sobie-nick 13.07.19, 23:43
    i zdziwiłam się...
  • zla.m 14.07.19, 11:19
    taki-sobie-nick napisała:

    >Przeczytałam "gotówka mnie przygnębia"
    > i zdziwiłam się...

    big_grin big_grin to faktycznie by było dziwne


    --
    Odkąd dostałem ostatni rachunek za prąd jestem amiszem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka