Dodaj do ulubionych

Postudniówkowo - taka sytuacja do oceny

14.07.19, 17:02
Maturzystka zaprasza chłopaka, którego zna na "cześć-cześć", bo nie ma realnie z kim pójść. Chłopak - student z dobrze sytuowanej rodziny, pracujący u rodziców. Rodzicom dziewczyny niezbyt taka sytuacja odpowiada z powodów finansowych. Sugerują pójście samej (odpada - wszystkie koleżanki będą z kimś) lub sparowanie się z jakimś kolegą z klasy (również odpada, bo chłopcy przychodzą ze swoimi sympatiami). W końcu przełykają opłatę "za parę" (wg nich dużo, ale klasa specyficzna, dzieci z domów, w których nie narzeka się na brak pieniędzy; maturzyści i ich rodzice wymyślają pałacyk poza miastem). Dziewczyna deklaruje, że za zarobione przez siebie pieniądze (praca dorywcza) kupi sobie sukienkę i dodatki. Na pytanie jak dostanie się na miejsce i jak wróci odpowiada, że zawiezie i przywiezie ją zaproszony chłopak. Rodzice dziewczyny przypadkiem po kilku miesiącach dowiadują się, że córka ich okłamała. Chłopak zażyczył sobie dowozu i odwozu taksówką, co wyniosło dziewczynę dodatkowe 400 zł (spora odległość od miasta, noc, weekend). Ojciec robi dziewczynie karczemną awanturę, za to, że zaprosiła takiego palanta, który najadł się za ich pieniądze (wg nich sprawiedliwe byłoby, gdyby chociaż symbolicznie dołożył się do opłaty) i za to, że zgodziła się płacić za taksówkę, choć na co dzień chłopak jeździ własnym samochodem. Za kłamstwo i ustawianie się w roli sieroty postanawia, że dziewczyna może studiować gdzie chce, ale złamanego grosza na utrzymanie się nie dostanie, bo on nie wie, jakich kolejnych palantów będzie za ich pieniądze utrzymywać. Przy najbliższej okazji ojciec robi awanturę chłopakowi ze studniówki i jego rodzicom, przy czym oni uważają, że ich syn postąpił słusznie, że się nie dołożył (a z jakiej racji) i że nie pojechał własnym samochodem (jeździ dobrym samochodem, nie parkuje byle gdzie) oraz że nie narażał się na jazdę z małolatami. Opłacenie taksówki ich zdaniem leżało po stronie zapraszającej.
Pytanie 1 - typowo - kto ma rację? Ja uważam, że rodzice chłopaka, choć ta taksówka słabo wyszła.

A pytam, bo pamiętam, że moja mama najpierw nie komentowała, a potem regularnie przez lata wypominała mi, że płaciła za mojego "partnera", który nie był zbyt lotny żeby zapłacić swoją połówkę.

I pytanie 2 dla mam dzieci w wieku postudniówkowym -jasne jest dla mnie, że płaciliście za swoje dziecko i partnera/partnerkę dziecka. A może się mylę?
Edytor zaawansowany
  • pade 14.07.19, 17:05
    Współczuję dziewczynie. Ma koszmarnych rodziców.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • katja.katja 14.07.19, 19:11
    I musi być brzydka skoro musiała brać chłopaka z łapanki i jeszcze mu płacić za taksówkę. Żal mi jej.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • double-facepalm 14.07.19, 22:24
    Gazet byłeś na własnej sam czy w ogóle nie?
  • katja.katja 15.07.19, 08:08
    Nie była organizowana (zaoczne liceum).

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 35wcieniu 14.07.19, 17:06
    Absolutnie wszyscy zdrowo porypani. Wszyscy, co do jednego. Dziewczyna desperatka, chlopak i jego rodzice -buce, ojciec idiota.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • nangaparbat3 14.07.19, 19:21
    Dobre. I się zgadzam.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • double-facepalm 15.07.19, 01:06
    O brawo,czyli przysralabys nawet własnej uczennicy w takiej sytuacji życiowej. Gratulacje za pokazanie prawdziwej twarzy.
  • mrs.solis 15.07.19, 03:56
    Hehehehe. Zgadzam sie.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • pani-nick 15.07.19, 09:41
    Zgadzam się
  • betty_bum 14.07.19, 17:11
    Załóżmy, że dziewczyna nie miała z kim pójść, zaprosiła więc koleżankę ze starszej klasy, dużo bogatszą od siebie albo chłopak nie miał z kim, więc poprosił kumpla o towarzystwo.
    Kto wtedy jak się powinien zachować?
  • double-facepalm 14.07.19, 22:19
    Ze starszej klasy niż wlasna maturalna nie mogla 😉
  • iwoniaw 14.07.19, 17:12
    Rodzice dziewczyny zachowali się beznadziejnie, a w kwestii pogróżek, że nie będą utrzymywać jej na studiach, to już w ogóle płyną. Ona najwyraźniej zna ich dobrze i nie bez powodu ukryła tę opłatę za taxi. Pretensje do chłopaka od czapy, przecież to nie jej jakiś narzeczony ani nawet bliski przyjaciel, tylko kumpel, który zrobił jej przysługę, miał jeszcze do tego dopłacić?
    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • majenkir 14.07.19, 17:13
    Ojciec palant, biedna dziewczyna, do tego z taka niska samoocena, zeby wywalic tyle kasy, byle tylko miec pare spodni na imprezie uncertain.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • triss_merigold6 14.07.19, 17:16
    Dlaczego palant? Co do zasady, powinien być załamany, ze 18-latka ma aż takie ciśnienie na pierwszego z brzegu na wpół obcego chłopaka, że jest gotowa zapłacić za jego towarzystwo.
  • lauren6 14.07.19, 17:19
    Pójście na imprezę z osoba towarzysząca to desperacja? Lepiej jakby siedziała sama przy stole, bo koleżanki będą miały towarzystwo? Szuka towarzysza na imprezę, nie męża.
  • triss_merigold6 14.07.19, 17:22
    Zapłacenie za tę taksówkę to desperacja.
    Studniówka to impreza szkolna, a nie bal debiutantek w Operze Wiedeńskiej, jeśli ktoś nie ma chłopaka/dziewczyny to spokojnie może przyjść sama/sam.
  • arwena_11 14.07.19, 17:41
    Idiotyzmem było zrobić studniówkę w takim miejscu i nie zapewnić dojazdu busem.
  • triss_merigold6 14.07.19, 17:42
    To swoją drogą.
  • ewcia1980 14.07.19, 19:54
    >Studniówka to impreza szkolna, a nie bal debiutantek w Operze Wiedeńskiej, jeśli ktoś nie ma chłopaka/dziewczyny to spokojnie może przyjść sama/sam.

    Owszem .... może.
    Tyle, że bywam od prawie 15 lat co roku na studniówkach i widzę jak bawi się młodzież z mojej szkoły.
    Młodzież naprawdę dobrze i dużo tańczy w parach
    Od czasu do czasu tańczą w kółku ale to nie to co kiedyś że każdy kiwa się sam.
    I o ile w przypadku chłopaków, którzy bez problemu obtańczą partnerki kolegów nie jest to większy problem o tyle w przypadku dziewczyn wygląda to inaczej.
    Więc ja absolutnie nie dziwię się że nie chciała pójść sama.
    I piszę to z wieloletnich obserwacji.


    Więc .... dziewczynę rozumiem, że chciała pójść z kim i nie widzę tu żadnej desperacji.
    Oczywistym dla mnie jest że płaci osoba zapraszająca i oczekiwanie żeby zaproszony chłopak płacił za siebie lub częściowo się dokładał jest absurdalne.
    Podejrzewam że chłopak nie chciał jechać swoim samochodem bo miał w planie pić alkohol - i jest to odpowiedzialne i też mnie to nie dziwi.
    A taksówkę pewnie dziewczyna zaproponowała sama.
    Podejrzewam że był zorganizowany autokar (u mnie w szkole zawsze jest gdy studniówka jest poza miastem w którym znajduje się szkoła) ale może chłopak nie chciał wracać autokarem i wyszło że wymagał od dziewczyny taksówki. W normalnych domach jest tak że często rodzice podwożą lub odwożą dzieciaki z imprezy ale akurat ta dziewczyna pewnie wolała nie prosić "tatusia" o to. I wyszło jak wyszło.
    (chociaż może się mylę)

    Jak dla mnie zachowanie tatusia dziewczyny .... koszmar.
    A robienie awantury chłopakowi i jego rodzicom .... na miejscu dziewczyny spaliłabym się ze wstydu.
    Szczerze współczuje dziewczynie i jak najszybciej zwiewałabym na te studia jak najdalej od rodziców.
  • majenkir 14.07.19, 17:29
    lauren6 napisała:
    > Lepiej jakby siedziała sama przy stole, bo koleżanki będą miały towarzystwo?


    Przeciez tam nie ma stolow dwuosobowych wink.
    Moja corka poszla sama - chlopaka nie miala (i nie ma wink), nikt ze szkoly ja nie poprosil, a ona nie chciala brac nikogo z zewnatrz "z lapanki". Jedyny zgrzyt byl z limuzyna, oprocz tego bawila sie swietnie, bo glownie i tak dziewczyny same tanczyly big_grin, a na wszystkich zdjeciach ustawiala sie tak, ze w zasadzie nie wiadomo bylo ktora to bez partnera wink.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • lauren6 14.07.19, 18:50
    Czytaj ze zrozumieniem:

    Sugerują pójście samej (odpada - wszystkie koleżanki będą z kimś) lub sparowanie się z jakimś kolegą z klasy (również odpada, bo chłopcy przychodzą ze swoimi sympatiami).
  • triss_merigold6 14.07.19, 18:54
    Zapewne dziewczyna kłamała również i na ten temat.
  • nangaparbat3 14.07.19, 19:24
    Nie wiesz, jak tam jest w klasie. Bo czasem bywa okropnie i wcale mnie nie dziwi, ze nie chciała iść sama- jest mnóstwo sytuacji, które by to aż nadto uzasadniały.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • kocynder 14.07.19, 23:53
    W takiej sytuacji i takich "klimatach" - wolałabym nie iść wcale na szpanerską stypę z chamowatym czy bucowatym towarzychem. A nie przyszłoby mi do łba płaszczyć się przed jakimś burakiem i jeszcze mu taryfę fundować, żeby tylko jakieś na wpół obce portki koło mnie na zdjęciu stały...

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • sunheart 15.07.19, 00:30
    dlaczego nazywasz go BURAKIEM?
    czy on się sam wpraszal na ta imprezę?
    za co dostał takie miano?
  • szpil1 15.07.19, 18:58
    kocynder napisała:

    > A nie przyszłoby mi do łba płaszc
    > zyć się przed jakimś burakiem i jeszcze mu taryfę fundować
    >

    Dlaczego "burak"? Znali sie tylko na "cześć - cześć" czli nie byli raczej dobrymi przyjaciółmi. Chłopak dziewczynie wyświadczył przysługę, z jakiej racji ma do tego dopłacać? Równie dobrze można też założyć, ze dziewczyna zaprosiła właśnie jego, bo ma własny samochód i liczła na darmową podwózkę, i nazwać ją wyrachowaną cwaniarą.
  • ponis1990 15.07.19, 20:32
    No. Ja nie miałam z kim iść na studniówkę i nie szłam wcale - z perspektywy czasu nie zal mi tej imprezy smile

    --
    Lubię placki
  • double-facepalm 15.07.19, 01:08
    nangaparbat3 napisała:

    > Nie wiesz, jak tam jest w klasie. Bo czasem bywa okropnie i wcale mnie nie dzi
    > wi, ze nie chciała iść sama- jest mnóstwo sytuacji, które by to aż nadto uzasad
    > niały.
    >
    Mogła nie iść w ogole skoro było aż tak.
  • lauren6 15.07.19, 09:00
    > Zapewne dziewczyna kłamała również i na ten temat.

    Zapewne nie kłamała, bo i po co.
  • triss_merigold6 15.07.19, 09:05
    Nie wiem, w ogóle to jakiś chory klimat, ojciec który robi oborę po kilku miesiącach, dziewczyna pokrywająca niemały koszt dojazdu, młodzieniec z fochami.
  • iwoniaw 15.07.19, 11:44
    Ej, gdzie widzisz w opisie fochy u młodzieńca? Zgodził się iść na studniówkę, oczekiwał, że gospodyni ogarnie też i transport, bo nie chciał jechać swoim autem - no to ogarnęła. Nie wiemy nic o tym, by się jakoś niestosownie zachowywał, wyglądał czy w jakikolwiek sposób sprawił, że dziewczę zaminusowało wśród koleżanek/nauczycieli. Nawet nic nie ma o tym, że ojcu wariatowi niegrzecznie odpowiedział na awanturę po pół roku zrobioną big_grin


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • nangaparbat3 15.07.19, 13:08
    O rany, jakoś mi umknęło, że ta draka miała miejsce teraz - niby jasno napisane, ale w głowie się nie mieści.
    Biedna dziewczyna, nie dziwię się, że chce wyjechać na studia, oby jej się udało. Wyjechać i jak najprędzej uniezależnić.
    Tak sobie jeszcze myślę - ciężko mi było, ale kupienie córce sukienki na studniówkę uważałam za przywilej.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • majenkir 14.07.19, 19:40
    lauren6 napisała:
    > Sugerują pójście samej (odpada - wszystkie koleżanki będą z kimś)


    Ja wlasnie nie rozumiem czemu odpada. Jak napisalam - moja corka na prom poszla sama i zyje big_grin.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • double-facepalm 15.07.19, 00:43
    Zależy od atmosfery w szkole, jakby w ogóle nie poszła tez by zyla.
  • nangaparbat3 15.07.19, 13:09
    Albo nie. Ta klasa i szkoła to w tamtym momencie jej życie, jej świat.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • double-facepalm 15.07.19, 16:17
    nangaparbat3 napisała:

    > Albo nie. Ta klasa i szkoła to w tamtym momencie jej życie, jej świat.
    >
    A za pół roku pies z kulawą noga nawet się do niej nie odezwie słowem choćby na fb.
  • iwoniaw 14.07.19, 17:21
    A jaką ona ma mieć samoocenę z takimi rodzicami, co nawet kiecki jej nie kupią i awantury urządzają, że ktoś się "najadł" za ich kasę?
    Tak, znam także i z autopsji sytuacje, że ktoś szedł na studniówkę bez pary, ale to było w zgranej klasie, gdzie ludzie się lubili, a nie w "specyficznej", jak autorka pisze.
    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • triss_merigold6 14.07.19, 17:24
    Jeśli opłata za osobę była wystrzelona w kosmos, to wcale się nie dziwię. Mogli powiedzieć jasno, budżet mamy taki a taki, masz się w nim zmieścić.
  • iwoniaw 14.07.19, 17:31
    Owszem, mogli tak postawić sprawę. Skoro jednak zgodzili się zapłacić za wstęp córki z osobą towarzyszącą, to naprawdę wypominanie tego przez kolejne pół roku, że ktoś się najadł za ich kasę jest megasłabe. Zwłaszcza że dziewczyna na całą resztę (kiecka, taxi) zarobiła sama i robienie jej obory wśród znajomych, bo wydała własną kasę inaczej niżby się panu ojcu podobało jest po prostu świństwem.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • daisy 14.07.19, 18:05
    Ojciec poczuł się oszukany, okłamany i upokorzony, że jego córka musiała (czy raczej chciała) sobie kupić towarzystwo jakiegoś bubka, któremu on fundował wstęp, a bubek, który posiada własny samochód, zażądał jeszcze opłacenia mu transportu. Pewnie najbardziej to go ubodło. I że córka jeszcze go w tej sprawie okłamała.
    Przecież ten chłopak zachował się jak żigolo do wynajęcia. Ciekawe, czy kazał jej dopłacać za każdy taniec.


    --
    Fajna książka dla dzieciaka
  • katja.katja 14.07.19, 19:13
    Chłopak zachował się odpowiedzialnie, zapewne na studniówce był alkohol, a on nie chciał wsiadać za kółko pod wpływem.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • iwoniaw 14.07.19, 21:32
    Jak taki patriarchalny maczo z niego, to aż dziw, że nie czuł się upokorzony, że własną córkę zostawił bez sukienki, transportu, że o towarzystwie miłego młodzieńca na poziomie (czyżby nie znał nikogo z takim synem/bratem/wnukiem? słabo i upokarzająco jak nic!) nie wspomnę. Biedaczka sama się musiała o wszystko wystarać, a ten jeszcze ma czelność jej robić wstyd po ludziach? Żenada, nie ojciec.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • pade 15.07.19, 13:12
    Dokładnie!

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • sunheart 15.07.19, 00:33
    Niestety w tej historii jedyny burak to ojciec ...
    współczucia dla dziewczyny
  • double-facepalm 15.07.19, 01:11
    triss_merigold6 napisała:

    > Jeśli opłata za osobę była wystrzelona w kosmos, to wcale się nie dziwię. Mogli
    > powiedzieć jasno, budżet mamy taki a taki, masz się w nim zmieścić.
    Dwieście zł od osoby, hello, u mnie kilkanaście lat temu było 150/os. Bardzo wystrzelona, doprawdy.
  • triss_merigold6 15.07.19, 09:06
    Nie wiem gdzie był fragment o 200 zł, myślałam że ta opłata studniówkowa była znacznie wyższa.
  • nangaparbat3 15.07.19, 13:10
    200 to była taksówka w jedną stronę - do tego pałacu big_grin

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • mary_lu 14.07.19, 17:15
    Forma fatalna, ale ojciec ma rację.
  • double-facepalm 15.07.19, 01:04
    mary_lu napisała:

    > Forma fatalna, ale ojciec ma rację.
    Jasne, mógł nie dać córce nawet na jej wstęp na studniówkę i kazać i na to zarobić. Na resztę w końcu ona zarobiła.
  • nangaparbat3 15.07.19, 13:13
    Ojciec nie ma żadnej racji.
    Mógłby ich zawieźć i dać na taksówkę z powrotem. W ogóle mnóstwo rodziców odwozi studniówkowiczów, żeby obejrzeć rozpoczynającego poloneza, i jeszcze szczęśliwi są jakby im kto w kieszeń napluł. Ale może ona sobie nie życzyła tatusia, z takim przecież nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, kogo obrazi.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • double-facepalm 15.07.19, 16:18
    Tatuś nie miał samochodu. Pewnie też znając jego charakterek nikt z np rodziny/sasiadow by mu tego auta na podwozke nie uzyczyl.
  • triss_merigold6 14.07.19, 17:15
    Dziewczyna - żałosna desperatka.
    Rodzice chłopka - buce.
    Chłopak - wygodny cwaniaczek.
    Ojciec - furiat, ale specjalnie mu się nie dziwię.
  • daisy 14.07.19, 17:18
    Zgadzam się z powyższym, amen.


    --
    Fajna książka dla dzieciaka
  • daisy 14.07.19, 17:21
    Chociaż na miejscu rodziców dziewczyny od razu zapłaciłabym tylko za jej strój, wstęp i jej transport. Całą resztę zostawiłabym dziewczynie do dyspozycji na zasadzie lekcji życiowej i nie szykowałabym sobie powodów do złości. Jeśli chce sobie kupować towarzystwo cienkich bolków, to trudno, musi się paru rzeczy nauczyć "na twardo".


    --
    Fajna książka dla dzieciaka
  • nangaparbat3 14.07.19, 19:27
    Gdyby miała chłopaka w innej szkole/innym roczniku, też by za niego płaciła.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • bo_ob 14.07.19, 19:33
    nangaparbat3 napisała:

    > Gdyby miała chłopaka w innej szkole/innym roczniku, też by za niego płaciła.
    >

    W sumie jeśli rodzice chcą studniówek w podmiejskich pałacach, muszą wiedzieć, że to dużo kosztuje.
  • nangaparbat3 14.07.19, 20:01
    Oczywiście.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • kokosowy15 14.07.19, 20:47
    Tylko zdanie kilkorga ubozszych rodziców i tak nie ma znaczenia, gdzie odbędzie się impreza. Na szczęście, udział w studniówce nie jest obowiązkowy.
  • iwoniaw 14.07.19, 20:56
    No a tu dziewczyna chciała iść na studniówkę i sama zarobiła brakującą kwotę - masz z tym jakiś problem?


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • kokosowy15 14.07.19, 22:01
    Czytałaś, co napisałem, czy czepiasz się dla zasady?
  • iwoniaw 14.07.19, 22:10
    Czepiam się? Wątek jest o dziewczynie, której ewidentnie bardzo zależało na tej studniówce, więc co niby wnosi tekst, że studniówka nie jest obowiązkowa? Ano nie jest. I jak to się ma do tematu wątku?


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • double-facepalm 15.07.19, 01:03
    daisy napisała:

    > Chociaż na miejscu rodziców dziewczyny od razu zapłaciłabym tylko za jej strój,
    > wstęp i jej transport. Całą resztę zostawiłabym dziewczynie do dyspozycji na z
    > asadzie lekcji życiowej i nie szykowałabym sobie powodów do złości. Jeśli chce
    > sobie kupować towarzystwo cienkich bolków, to trudno, musi się paru rzeczy nauc
    > zyć "na twardo".
    >
    >
    To zrozum w koncu, ze ci rodzice nie dali ni grosza ani na strój ani na jakikolwiek transport. Wstęp - 200zl/osoba. Czyli tyle dali. Aż.
    Ciesze się ze Twoja córka taka uber-gospodarna oraz ze mieszkacie w tak tanim miejscu, ze za 200zl i wyszykowalaby sie od stóp do głów łącznie z fryzura, makijażem wieczorowym itp oraz jeszcze zaplacilaby za resztę kasy za swój udział w opłacie za taxi. I jeszcze na wakacje z tych 200 by jej zostalo😂
  • miss_fahrenheit 14.07.19, 17:31
    W zasadzie zgadzam się z powyższym, choć dziewczynę oceniłabym łagodniej (trudno zachować normalność przy takim ojcu), a ojca surowiej (te karczemne awantury i niewspółmierność tej "kary", do rzekomych przewin córki).
  • triss_merigold6 14.07.19, 17:35
    A tam, pewnie facet w złości nawrzeszczał, a do października mu przejdzie.
  • nangaparbat3 14.07.19, 19:30
    Miałam ojca, który na mnie wrzeszczał, a potem mu przechodziło i nawet przepraszał. Od razu, nie czekał do października. To nie jest dobre i robi dziewczynom wodę z mózgu (zwłaszcza jeśli wrzaski mają jakiś związek ze sprawami męsko-damskimi, a ta ma).

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • eliksir_czarodziejski 14.07.19, 19:59
    Sądzę że g... prawda i uroczy tatuś wykorzystał najzwyczajniej w świecie tę całą sprawę żeby córki już nie utrzymywać.
    Po całym poście widać że rodzice groszem nie śmierdzą/są chorobliwie skapi i w ogóle coś tam mocno w całej rodzinie nie gra.
  • double-facepalm 14.07.19, 22:24
    To tym bardziej lepiej urwać/mocno ograniczyc kontakty juz na tym etapie.
  • katja.katja 15.07.19, 12:55
    Sama jesteś bardzo ładna (co prawda już stara, mam info z pierwszej ręki), więc nie wiesz jak to jest być w skórze brzydkiej dziewuchy, która tak samo jak inne - ładne koleżanki chciałyby mieć kogoś na studniówkę.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • double-facepalm 15.07.19, 16:20
    Dlatego napisała ze żałosna desperatka. Jesteś brzydka? wor na łeb i ryj w kubeł i nic nie chcij od życia.
  • katja.katja 15.07.19, 20:09
    Musi nadrabiać głową. A tu zachowała się głupio: straciła około 400 zł (200 zł taksówka, 200 wejście na studniówkę dla chłopaka) na chama by mieć kogoś na studniówce na którą mogła przyjść sama albo w ogóle się nie pojawić.
    Mam bardzo atrakcyjną Młodą Starszą (dorabia hostessowaniem) do której kolejki się ustawiali, zresztą w momencie studniówki akurat i tak miała stałego chłopaka, więc i tak miała opcję. Na studniówkę nie poszła, planowo ( nie np. choroba czy kłótnia z chłopakiem).

    --
    Nie dam się wygasić!
  • szpil1 15.07.19, 19:02
    triss_merigold6 napisała:

    > Dziewczyna - żałosna desperatka.

    Może zakochana w tym koledze?

    > Rodzice chłopka - buce.

    Dlaczego? Ona zapraszała, nie byli nawet zbyt dobrymi przyjaciółmi, dlaczego chłopak ma się dokłądać do tego interesu?

    > Chłopak - wygodny cwaniaczek.

    Jak wyżej - dlaczego? Jakby odmówił to byłby świnia, bo powinien był pójść? Niby dlaczego?

    > Ojciec - furiat, ale specjalnie mu się nie dziwię.

    Idiota i tyle.
  • lauren6 14.07.19, 17:17
    Ojciec dziewczyny jest debilem.

    Co do zasady się nie mylisz. Dodatkowo ojciec nie ma prawa nie utrzymywać córki na studiach, więc niech się wynocha że swoimi grozbami.
  • lauren6 14.07.19, 17:17
    *wypcha
  • nangaparbat3 14.07.19, 19:31
    "niech się wynocha" jest bardzo ładne smile

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • 35wcieniu 14.07.19, 17:24
    Ma prawo. Nie ma prawa wywalic jej z domu ale jezeli ona chce studiowac w innym miescie to ojciec nie ma obowiazku jej utrzymywac a chyba o taka sytuacje chodzi.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • malia 14.07.19, 17:34
    A jeśli studiowanie musi być wyjazdowe?
    Tak patrząc, to nic nie musi, ale to dupek nie ojciec.
  • 35wcieniu 14.07.19, 17:42
    Nie rozumiem pytania. Nie ma takiego prawa, które nakazywałoby utrzymywanie dziecka studiującego w innym mieście. Jak rodziny nie stac, to nie stać i tyle.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mokrasa71 14.07.19, 17:45
    Gdyby dziewczyna złożyła sprawę o alimenty to by dostała.

    35wcieniu napisał(a):

    > Ma prawo. Nie ma prawa wywalic jej z domu ale jezeli ona chce studiowac w innym
    > miescie to ojciec nie ma obowiazku jej utrzymywac a chyba o taka sytuacje chod
    > zi.
    >
  • triss_merigold6 14.07.19, 17:46
    Proporcjonalnie do możliwości finansowych rodziców.
  • 35wcieniu 14.07.19, 17:49
    W większości normalnych przypadków by nie dostała, chyba że to sytuacja z gatunku: rodzina opływa w luksusy, a dziecko nie ma na zeszyt.
    Powtarzam: nie ma takiego prawa, które nakazywałoby rodzinie utrzymywanie dziecka w innym mieście. Dopóki się uczy muszą dbać o jego podstawowe potrzeby, ale równie dobrze mogą to realizować poprzez zapewnienie łóżka i pełnego talerza we własnym domu.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • droch 14.07.19, 17:57
    Studia to nie nauka czy jak? Bo tego fragmentu nie bardzo rozumiem „dopóki się uczy...”.
  • 35wcieniu 14.07.19, 18:02
    Ale czego nie rozumiesz? Studia nie są obowiązkowe. Jak dziecko po szkole średniej postanawia że dalej się uczyć nie będzie i idzie do pracy, to rodzice nie mają żadnego obowiązku łożyć na jego utrzymanie. Jeżeli zaś postanawia kontynuować naukę, to do 26 roku życia są zobowiązani pokrywać jego podstawowe potrzeby, ale nie muszą tego realizować poprzez utrzymywanie go w obcym mieście, mogą po prostu zapewnić miejsce i wyżywienie w rodzinnym domu.


    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mary_lu 14.07.19, 18:07
    Bzdury opowiadasz, jakby dziecko wystąpiło o alimenty, to każdy sąd je przyzna, bo jest konflikt, i dziecko będzie mogło samo wybrać miasto, w którym je wyda.
  • triss_merigold6 14.07.19, 18:10
    Guano prawda. Zasady współżycia społecznego się kłaniają, jak rodziny nie stać, bo jest np. młodsze rodzeństwo albo starsza osoba na współutrzymaniu, to sąd przyzna w symbolicznej wysokości albo uzna, że dach nad głową, wyżywienie i bilet miesięczny wypełniają znamiona obowiązku alimentacyjnego.
  • arwena_11 14.07.19, 18:11
    Ale dostanie kasę na pokrycie podstawowych potrzeb, a nie wydumanych. I to pod warunkiem że rodziców będzie stać. Bo co innego dać dziecku wikt i opierunek w domu a co innego płacić za jedzenie, stancje itd w innym mieście.
  • 35wcieniu 14.07.19, 18:13
    Lol big_grin Tak, każdy sąd przyzna alimenty na utrzymanie studenta poza domem, jeżeli rodziny na to nie stać. K A Ż D Y!

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • double-facepalm 15.07.19, 00:47
    mary_lu napisała:

    > Bzdury opowiadasz, jakby dziecko wystąpiło o alimenty, to każdy sąd je przyzna,
    > bo jest konflikt, i dziecko będzie mogło samo wybrać miasto, w którym je wyda.
    Tylko ze kasa wystarczająca na pokrycie kosztu utrzymania podczas studiów na wydziale zamiejscowym prowincjonalnej Wyższej Szkoły zawodowej ma się nijak do kwoty na przetrwanie na studiach dziennych np w Warszawie. Może dostać alimenty stosowne do możliwości zarobkowych rodziców. Matka woźna w szkole i ojciec referent w urzedzie gminy faktycznie śpią na kasie.
  • droch 14.07.19, 18:09
    Półprawda. Pod uwagę bierze się również tzw. „usprawiedliwione potrzeby dziecka”.
  • triss_merigold6 14.07.19, 18:10
    Dziecka. Pełnoletni nie jest dzieckiem.
  • mary_lu 14.07.19, 18:21
    Do końca studiów jest dzieckiem i alimenty dostanie. Skoro przed afera miała obiecane studia w innym mieście, to znaczy że rodzinę stać.

    Ojciec chce, żeby nie została zahukaną frajerką. Jak chce to osiągnąć? Samodzielnie robiąc z niej zahukaną frajerkę. W tym jest idiotą.
  • droch 14.07.19, 18:34
    Na roku mieliśmy koleżankę, która radziła sobie, ale tak mocno bez entuzjazmu. A było to tak, że rodzice dali jej „wybór”: w czasie studiów na kierunku A utrzymujemy ciebie, ale jeśli chcesz studiować B, to radź sobie sama (A i B były kierunkami tej samej uczelni). Podobny poziom miłości rodzicielskiej.
  • 35wcieniu 14.07.19, 18:12
    Głównie bierze się możliwości finansowe rodziny. Jak rodziny nie stać, to nikt żadną siłą jej nie zmusi żeby utrzymywała studenta poza domem.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • droch 14.07.19, 18:28
    Bierze się pod uwagę jedno i drugie. Jeśli rodziców stać, nie mogą skutecznie wykręcić się od utrzymania córki studiującej w innym mieście.
  • eliksir_czarodziejski 14.07.19, 20:02
    35wcieniu napisał(a):

    > Głównie bierze się możliwości finansowe rodziny. Jak rodziny nie stać, to nikt
    > żadną siłą jej nie zmusi żeby utrzymywała studenta poza domem.
    >
    Przestań p... jak potluczona bo sąd, sąd może studentowi przyznać alimenty od rodziców.
  • 35wcieniu 14.07.19, 20:08
    W sytuacji, kiedy rodziny nie stać? big_grin Pokaż mi ten sąd, który zmusi biedną rodzinę do utrzymywania studenta w innym mieście big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • droch 14.07.19, 20:16
    Jeśli „nie stać” dopiero od chwili, gdy tata dowiedział się o taksówce... a do tej pory było stać... Po prostu, słabo w tej sytuacji widzę szanse uniknięcia alimentów.
  • double-facepalm 15.07.19, 00:50
    Stać nie było, skoro na swoje ubrania i na inne potrzeby poza opłatami w szkole dziewczyna zarabia sama.
  • little_fish 15.07.19, 10:41
    To, że zarabiała sama, nie znaczy, że rodziców na to nie stać. Może po prostu uznali te wydatki za zbyteczną fanaberię.
  • double-facepalm 15.07.19, 16:23
    Mogli nie plodzic dzieci w ogóle skoro utrzymanie dziecka do konca szkoly sredniej to fanaberia. Oh wait-antykoncepcja to też fanaberia.😂 nie dogodzisz
  • little_fish 15.07.19, 18:23
    Widocznie w ich pojęciu "utrzymywania dziecka" fanaberie studniówkowe się nie mieszczą
  • kokosowy15 15.07.19, 18:31
    Może plodzili dzieci będąc w zupełnie innej sytuacji finansowej? A teraz trzeba zrezygnować z fanaberii?
  • double-facepalm 15.07.19, 18:44
    kokosowy15 napisał(a):

    > Może plodzili dzieci będąc w zupełnie innej sytuacji finansowej? A teraz trzeba
    > zrezygnować z fanaberii?
    Może "bo tak robią wszyscy, jest ślub to
    i dzieci" i "jakoś to będzie - buk dał to i buk zapewni przyszlosc".
    Twoje uczace się wnuki same zarabialy na odzież i obuwie czy jednak im sam dawałes pieniądze? W postach wypominales ze ubrania dobrych marek i to cie cholernie bolalo, przeciez zawsze można było pójść do caritasu.
  • kokosowy15 15.07.19, 19:15
    Oczywiście ubrania, jak zresztą wszystkie inne zakupy były realizowane z naszych wspólnych pieniędzy. Wtedy, gdy któryś zarobił, cel wydania był wcześniej uzgodniony. Choć zdarzyło się, że buty (albo spodnie, nie pamiętam) nie zostały kupione, bo drugi musiał mieć natychmiast okulary. Większość budżetu to była emerytura, ale wydatki były ustalane wspólnie. Żadnemu z nas nie przyszło by do głowy, żeby kupić sobie jakiś zbędny przedmiot.
  • cruella_demon 15.07.19, 19:21
    Ale jaja, wyciągałeś pieniądze na podstawowe potrzeby (które to dzieci powinny mieć zapewnione przez opiekunów) od swoich nieletnich wnuków, zamiast samemu iść dorobić albo zalegalizować pobyt dzieci i załatwić im należne renty.
  • katja.katja 15.07.19, 20:11
    To emigrant?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • cruella_demon 15.07.19, 22:09
    Przeczytaj sobie wątek o matce wyrzucającej owoce do kibla, to się dowiesz.
  • bo_ob 15.07.19, 19:33
    kokosowy15 napisał(a):

    > Oczywiście ubrania, jak zresztą wszystkie inne zakupy były realizowane z naszyc
    > h wspólnych pieniędzy. Wtedy, gdy któryś zarobił, cel wydania był wcześniej uzg
    > odniony. Choć zdarzyło się, że buty (albo spodnie, nie pamiętam) nie zostały ku
    > pione, bo drugi musiał mieć natychmiast okulary. Większość budżetu to była emer
    > ytura, ale wydatki były ustalane wspólnie. Żadnemu z nas nie przyszło by do gło
    > wy, żeby kupić sobie jakiś zbędny przedmiot.

    Gratuluję.


  • basiastel 14.07.19, 18:34
    Ma obowiązek jeśli go na alimenty stać.
  • triss_merigold6 14.07.19, 17:27
    Owszem, ma prawo. Wprawdzie jest obowiązek alimentacyjny wobec uczącego się dziecka do tego 25. czy 26. roku życia, ale nie za wszelką cenę, nie jeśli stanowi to nadmierne obciążenie dla rodziców/całej rodziny. Rozumiesz, jak matka na rencie, a ojciec zarabia średnią krajową, to niekoniecznie rodziców stać na pełne pokrycie kosztów utrzymania studenta w innym mieście.
  • droch 14.07.19, 17:37
    Manipulacja! Pomiędzy „nie dam złamanego grosza”, a pełnym pokryciem kosztów studiowania jest znaczna przestrzeń.
  • triss_merigold6 14.07.19, 17:40
    Co do zasady, wyżywienie, dach nad głową + bilet miesięczny to też realizowanie obowiązku alimentacyjnego wobec pełnoletniego uczącego się dziecka.
  • droch 14.07.19, 17:52
    Wydaje się, że jeszcze podręczniki.
    A resztę studentka będzie mogła dorobić lub otrzymać ze stypendium socjalnego, jeśli przysługuje.
  • nangaparbat3 15.07.19, 20:14
    Ale akurat ta dziewczyna moża uzasadnić wybór miejsca studiowania przemocą psychiczną ze strony ojca. Nie wiem tylko, czy sąd wziąłby to pod uwagę.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • little_fish 15.07.19, 20:21
    Skoro jest z jakiegoś pipidowka to nie ma możliwości studiowania na miejscu
  • smillla 14.07.19, 17:27
    Młodzi różnie sobie ustalają, może płacić i dziewczyna, to nie XIX wiek, ale to, co odstawia ojciec dziewczyny przechodzi pojęcie... Z drobiazgu robi szantaż ekonomiczny, który może zrujnować edukację, a następnie całe życie (tak, bo edukacja to fundament, bez którego ze wszystkim innym ciężko). Ten ojciec jest albo chory umysłowo, albo jest bardzo złym człowiekiem i bardzo źle życzy własnej córce.
  • eliksir_czarodziejski 14.07.19, 20:03
    Dokładnie.
  • arwena_11 14.07.19, 17:30
    U syna w klasie tylko dwie osoby przyszly z kimś z zewnątrz. Reszta sparowała się z kimś z klasy czy szkoły. Każdy płacił za siebie. Spotykali się na sali, bo rodzice też byli zaproszeni na poloneza i walca.
    Gdyby syn kogoś zapraszał spoza szkoły, płacilibyśmy za wszystko. Włącznie z dowiezieniem i odwiezieniem z imprezy. Gdyby ktoś zaprosił syna, zapłaciłabym za niego i za dojazd. Pamiętam że na moją studniówkę szłam z przyjacielem. Moi rodzice zapłacili za wszystko, mój tata dowiózł nas do szkoły, kumpel płacił za taksówkę z powrotem. Tak mi się przynajmniej zawsze wydawało. Niedawno mój tata wygadał się że rodzice kumpla oddali im całą kasę ( znali się dobrze ), bo uznali, że to jednak dziwne że dziewczyna płaci za ich syna.
  • bo_ob 14.07.19, 17:32
    Ludzie ludziom zgotowali ten los. Teraz płaczcie i płaćcie.
  • double-facepalm 15.07.19, 16:25
    Nie trolluj, studniowka żaden przymus. Decyzja o splodzeniu dziecka (bo utrzymanie do końca szkoły sredniej to już raczej powinność) też, ojciec chyba panował nad popędem i nie zapladnial czego popadnie.
  • cosmetic.wipes 14.07.19, 17:36
    Jedna studniówka za mną - miałam to szczęście, że dziewczyna mojego syna chodziła z nim do klasy, więc nikt za nikogo nie płacił.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • swiezynka77 14.07.19, 17:37
    kolejny wątek w którym pojawia się ciśnienie na parę na studniówkę. naprawdę teraz tak jest? coś a la Prom w high school? z mojej klasy 1 osoba przyszła z kimś z zewnątrz, były 2 klasowe pary a reszta normalnie przyszła pojedynczo i bawiliśmy się razem.

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • triss_merigold6 14.07.19, 17:42
    Ze swojej studniówki pamiętam sporo niesparowanych osób, zarówno chłopaków jak i dziewczyn, nie wiem czy nie połowa była niesparowana. Nie bawili się przez to gorzej, nikt ich palcami nie wytykał.
  • katja.katja 15.07.19, 12:57
    Za czasów Twojej studniówki zamiast policji była milicja, a o telefonach komórkowych nie było nawet na filmach.
    Równie dobrze można wspominać jak kiedyś jaskiniowcy bawili się przy pochodniach i mamuciej skórze.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • lauren6 14.07.19, 18:57
    Na studniówkę zaprosiliśmy ze znajomymi naszych znajomych z paczki. Świetnie się bawiliśmy, jak na każdej wspólnej imprezie.

    Wg ematek jestem desperatką, bo poszłam z kolegą, a nie z chłopakiem 🤣
  • niu13 14.07.19, 22:14
    Nie sugeruj się- tak nie jest i szczerze mówiąc uważam, że opisana sytuacja to jakiś wyjątek. Na studniówce mojego syna tylko 3 chłopaków przyprowadziło swoje partnerki spoza szkoły, reszta klasy bawiła się w swoim towarzystwie. Ale to była klasa informatyczna, możecie se stwierdzić, że nerdy😀
  • niu13 14.07.19, 22:16
    Odpowiadałam swiezynce 77, świruje mi drzewko w telefonie
  • swiezynka77 15.07.19, 09:50
    ja też miałam klasę nerdów. cieszę się że tak było, bo pierwszego chłopaka miałam w wieku 20 lat, na studniówkę nie miałabym skąd wytrzasnąć faceta do towarzystwa.

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • niu13 15.07.19, 23:03
    U mnie było podobnie.
    A u syna wogóle nie widziałam ciśnienia na partnerów. Nawet nieliczne dziewczyny były same, a klasa super się bawiła, bo bez spiny.
  • kachaa17 14.07.19, 17:42
    Uważam, że chłopak mógł się jakoś poczuć i zapłacić za taksówkę. A tak zachował się jak jakiś jaśnie Pan książe. To, że dziewczyna płaciła za towarzystwo chłopaka na studniówce to normalna sprawa. Ja też płaciłam za moją osobę towarzyszącą. Wszyscy tak robili no chyba, że szli że swoim chłopakiem/dziewczyną to mogli jakoś inaczej się dogadać.
  • ichi51e 14.07.19, 17:42
    Ojciec powinien sie leczyc psychicznie. Co dziewczyna winna?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • profes79 14.07.19, 17:43
    Sytuacja jest o tyle dwuznaczna, że mamy układ zapraszająca dziewczyna - zapraszany chłopak. Niby mamy równouprawnienie ale w drugą stronę wątpliwości chyba nie byłoby żadnych, że chłopak zapraszający dziewczynę na imprezę płaci za transport.
    Tu chyba jednak szukałbym innego rozwiązania (przed studniówką) a żądanie chłopaka, żeby dziewczyna zafundowała mu taryfę delikatnie mówiąc raczej uważam za nie na miejscu.

    Zachowanie ojca pominę milczeniem. Powody finansowe jak wygląda to nie jest brak finansów tylko najzwyczajniejsze sknerstwo rodziców którym wąż w kieszeni syczy na samą myśl, że mieliby zapłacić za osobę towarzyszącą córki.

    A komentarze, że "można iść samemu". Pewnie. Można. Tylko studniówka jest w takim wieku, że większość maturzystów ma już jakiegoś partnera i samotna osoba nawet w zgranej klasie niekoniecznie musi dobrze się wtedy bawić.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • bo_ob 14.07.19, 17:50
    No coś ty. Wynajęła faceta w komplecie z transportem, inaczej by nie poszedł. Taki pakiet: facet+ transport + jedzenie i picie + co tam jeszcze. To musi kosztować. dobrze, że nie musiała mu płacić za fryzjera.

    Błąd popełniła taki, że okłamała rodziców.

  • profes79 14.07.19, 17:55
    Jak zapraszałem znajomą dziewczynę na studniówkę to płaciłem za nią i jechaliśmy taryfą - co wydawało mi się całkowicie naturalne; ale ja zawsze taki staroświecki byłem - wedle dzisiejszych standardów powinienem ją pewnie wsadzić do autobusu i kazać jej się cieszyć, że bilet jej kupiłem.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • bo_ob 14.07.19, 18:00
    A skąd miałeś na to pieniądze?
  • profes79 14.07.19, 18:42
    @bo_ob Wyobraź sobie, że już pracowałem - dorywczo co prawda - ale stać mnie było.
    @triss - poza szkołą ale w tym samym mieście.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • bo_ob 14.07.19, 18:49
    profes79 napisał:

    > @bo_ob Wyobraź sobie, że już pracowałem - dorywczo co prawda - ale stać mnie by
    > ło.

    No to jest całkiem inna sytuacja, niż ta opisana.
  • iwoniaw 14.07.19, 20:37
    No rzekłabym, że dość podobna - tu dziewczyna za taxi zapłaciła ze swoich zarobionych osobiście pieniędzy, podobnie jak za kieckę itd. Po występach tatusia urządzającego awantury rodzicom znajomego pewnie żałuje, że na imprezę też nie zarobiła i że w ogóle w domu mówiła coś na ten temat. Wyobrażasz sobie, że w analogicznej sytuacji ojciec chłopaka robi mu awanturę o utrzymywanie pazernej dziwy, która się objadła za jego pieniądze, a potem jeszcze jej rodzicom awanturę robi do tego?


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • double-facepalm 15.07.19, 00:53
    Jeśli byłby tak samo zaburzony to pewnie i taki cyrk by zrobił w przypadku gdyby miał syna.
  • triss_merigold6 14.07.19, 18:08
    A ta studniówka obywała się w? Bo np. moja w szkole i koszty były symboliczne.
  • alicia033 14.07.19, 19:04
    triss_merigold6 napisała:

    > Bo np. moja w szkole i koszty były symboliczne.

    Ile to lat upłynęło od twojej studniówki, 29?
    Dla aktualnej młodzieży twoje wspomnienia i zwyczaje a.d. 1990 są równie aktualne, co zwyczaje dinozaurów w epoce dinozaurów.



  • triss_merigold6 14.07.19, 19:08
    Co nie oznacza, że rodzice z definicji muszą chcieć przeznaczyć na studniówkę budżet bez limitu.
  • bo_ob 14.07.19, 19:10
    A mnie ciekawi jak wygląda sprawa studniówek w rodzinach o bardzo niskich dochodach na osobę.
  • 35wcieniu 14.07.19, 19:43
    Normalnie, nie zapraszają osoby towarzyszącej, a jak nie stać ich na studniówkę w ogóle to zwykle pomaga komitet rodzicielski/składki klasowe itd.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • bo_ob 14.07.19, 20:02
    35wcieniu napisał(a):

    > Normalnie, nie zapraszają osoby towarzyszącej, a jak nie stać ich na studniówkę
    > w ogóle to zwykle pomaga komitet rodzicielski/składki klasowe itd.
    >

    Aha, dzięki.
    Znaczy - mogą zaprosić osobę towarzyszącą jeśli sama za siebie płaci, jak rozumiem.
  • 35wcieniu 14.07.19, 20:09
    Nie wiem co tu jest do rozumienia. Nie stać to nie stać. Jak osoba towarzysząca chce zapłacić sama za siebie to przecież nikt jej nie broni.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • double-facepalm 15.07.19, 01:15
    Są szkoły gdzie jak nie stac-nie idzie się i tyle.
  • double-facepalm 15.07.19, 00:42
    triss_merigold6 napisała:

    > Co nie oznacza, że rodzice z definicji muszą chcieć przeznaczyć na studniówkę b
    > udżet bez limitu.
    I z definicji studniowka nie jest obowiazkowa, podobno edukacja na poziomie liceum rowniez nie jest.
  • majenkir 14.07.19, 19:44
    alicia033 napisała:
    > Dla aktualnej młodzieży twoje wspomnienia i zwyczaje a.d. 1990 są równie aktual
    > ne, co zwyczaje dinozaurów w epoce dinozaurów.


    big_grinbig_grinbig_grin
    My na studniowke nie moglysmy miec sukienek - musiala byc biala bluzka i granatowa (1) spodnica uncertain.



    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • asia_i_p 14.07.19, 20:57
    W naszej szkole studniówki przestały być imprezami szkolnymi 6 lat temu. Bo zbudowano hotel na euro. Wcześniej po prostu nie było ich gdzie robić poza szkołą.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • double-facepalm 15.07.19, 00:55
    W moim LO juz na wiele roczników przed moim studniówki odbywaly sie poza szkołą. Właśnie od lat 90.
  • pade 15.07.19, 10:24
    Może okłamała bo doskonale wiedziała, co usłyszy.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • daisy 14.07.19, 18:08
    Kurde, za moich czasów studniówka była imprezą szkolną, na którą się nikogo nie zapraszało, pary dobierało się tylko do poloneza, obowiązywał strój galowy czyli biała bluzeczka i czarna spódnica, bawiliśmy się w sali gimnastycznej i jakoś dawaliśmy radę, chociaż tak samo jak dzisiaj ludzie mieli dziewczyny i chłopaków...


    --
    Fajna książka dla dzieciaka
  • alicia033 14.07.19, 19:06
    daisy napisała:

    > Kurde, za moich czasów studniówka była imprezą szkolną, na którą się nikogo nie
    > zapraszało,

    times goes by...
    Ale spoko, każdemu wolno zostać diznozaurem i snuć jak to "za moich czasów" było.
  • pade 15.07.19, 10:29
    Za moich czasów z kolei, studniówka odbywała się w hotelu, a dziewczyny miały eleganckie sukienki.
    Ja zapraszałam partnera z zewnątrz, płaciłam za niego, wracaliśmy do domu taksówką i żadne z rodziców nie robiło mi z tego powodu awantury.
    Ojciec dziewczyny przegiął totalnie. Nie rozumiem jeżdżenia po niej, nie wiem co ona takiego strasznego zrobiła, oprócz tego ściemniania, które moim zdaniem wynikało ze znajomości charakteru tatusia.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • nangaparbat3 15.07.19, 13:17
    Prawda. Też taką miałam.
    Ale potem był bal maturalny, w restauracji, miałam pierwszy raz w życiu pomalowane paznokcie i zapaliłam pierwszego w życiu papierosa.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • szmytka1 14.07.19, 18:10
    Studniowka dziewczyny i ona placi. Z jakiej racji osoba towarzyszaca ma pokrywac polowe kosztow? U mnie sie cEgos takiego nie praktykowalo i nie praktykuje, z tego co wiem o obecnych maturzystach.

    Ojciec buc jakich malo. Tu chyba wiecej dodawac nie musze.

    Dziewczyna sierota. Pogadac nalezalo z kolezankami, moze wspolny dojazd z inna para i koszt po polowie, moze poprosic rodzicow o transport.

    Chlopak, coz jesli nie mogl zawiezc dziewcYny swoim autem (za moich czasow przemtcalo sie alko, moze tu tez), to ladnie by bylo zeby pomogl zorganizowac tanszy transport albo zaproponowal, ze dorzuci do taksowki, ale w sumie obowiazku nie mial.
  • bo_ob 14.07.19, 18:13
    szmytka1 napisała:

    > Studniowka dziewczyny i ona placi. Z jakiej racji osoba towarzyszaca ma pokrywa
    > c polowe kosztow? U mnie sie cEgos takiego nie praktykowalo i nie praktykuje, z
    > tego co wiem o obecnych maturzystach.

    To trzeba było powiedzieć tacie uczciwie: tato, daj mi na studniówkę parę setek na 2 wejściówki 1 4 setki na taksówkę, bo mój towarzysz każe się zawieźć. Sprawa byłaby jasna.

  • alicia033 14.07.19, 19:09
    bo_ob napisała:

    > To trzeba było powiedzieć tacie uczciwie: tato, daj mi na studniówkę parę setek
    > na 2 wejściówki 1 4 setki na taksówkę, bo mój towarzysz każe się zawieźć. Spra
    > wa byłaby jasna.


    czyli: dziewczyna nie poszłaby na tę studniówkę, bo taksówka się w budżecie ojca-buca nie mieściła.

  • gryzelda71 14.07.19, 19:25
    A gdyby poszła sama to jak by dotarła? Piechotą, ojciec by zawiózł, czy pekaesem?
  • bo_ob 14.07.19, 19:29
    Gdyby była sama to pewnie mogłaby zabrać sie z jakąś koleżanką, tak myślę.
    Nie rozumiem zresztą dlaczego oboje nie mogli jechać z jakimiś znajomymi, nawet taksówką, taniej by wyszło.
  • iwoniaw 15.07.19, 13:47
    Nie rozumiem zresztą dlaczego oboje nie mogli jechać z jakimiś znajomymi, nawet taksówką

    Może dokładnie z tego powodu, z jakiego nie chciała iść na studniówkę sama i z jakiego sama ogarniała sukienkę, pieniądze na taksówkę itd. Tatuś raczej nie wychował jej na księżniczkę żyjącą w przekonaniu, że się jej cokolwiek należy od życia. Jeśli nie ma w klasie bliskiej koleżanki, to całkiem możliwe, że nie miała z kim się umówić. Zwłaszcza, że większość znanych mi osób na studniówkę zawożą rodzice, którzy jeszcze na poloneza zostają, więc akurat w aucie się mieszczą i nie potrzebują nikogo dokooptowywać. A może się i część par umawiała na wspólną jazdę, tylko akurat nie z tą dziewczyną - bo np. ojciec jednych zawoził, a matka drugich odbierała całą czwórkę, a bohaterka wątku ma tatusia, który "auta nie ma, bo ma inne priorytety", więc nie miała czego zaoferować...


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • iwoniaw 14.07.19, 20:44
    No a ona powiedziała "daj mi na dwie wejściówki, dla mnie ikolegi jako towarzystwa, za resztę zapłacę z zarobionych przeze mnie" - to musiała wysłuchać, jak to może iść sama, potem że kolega się za ojca kasę naje, jak tak można - naprawdę dziwisz się, że skłamała zapytana o transport? Pieniądze zarobiła, chciała pewnie mieć spokój, pecha miała, że się wydało, bo przemocowy ojciec zyskał tylko kolejny temat na bazie którego może ją dręczyć i robić obciach przed znajomymi. Współczuję jej.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • cruella_demon 14.07.19, 20:58
    100/100
  • pade 15.07.19, 10:30
    Ja też.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • double-facepalm 15.07.19, 01:23
    Hmm tu juz był od poczatku ogromny problem z sama kasa na re dwie wejściówki. I tak, łaskawy ojciec ze za wstęp dziewczynie zapłacił, też mógł się wypiac i powiedzieć ze ni xuj żadne studniówki nie są obowiazkowe.
  • dyzurny_troll_forum 14.07.19, 18:13
    cud_bogini_w_bikini napisał(a):

    > Maturzystka zaprasza chłopaka, którego zna na "cześć-cześć", bo nie ma realnie
    > z kim pójść. Chłopak - student z dobrze sytuowanej rodziny, pracujący u rodzicó
    > w.

    Teraz w związku z reformą edukacji studniówki są czerwiec/lipiec?


    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • cud_bogini_w_bikini 14.07.19, 18:38
    Nie, ale kłamstwo wyszło na jaw po kółku miesiącach.
  • gryzelda71 14.07.19, 19:29
    O rany i tak to ojca zirytowało? Okropny typ.
  • eliksir_czarodziejski 14.07.19, 20:07
    Prawda?
  • double-facepalm 15.07.19, 01:45
    cud_bogini_w_bikini napisał(a):

    > Nie, ale kłamstwo wyszło na jaw po kółku miesiącach.
    Fajnych twoi rodzice mają "somsiadow" we wsi pochodzenia
  • double-facepalm 15.07.19, 01:46
    Bo raczej byś nie żyła takimi sprawami we własnym otoczeniu.
  • kryzys_wieku_sredniego 14.07.19, 18:25
    Jak facet z łapanki to płacę nie płaczę. Jak mój to płaci i za mnie ;P, bo tak.
  • larix_decidua77 14.07.19, 18:32
    Dla mnie dziwne, że ojciec dziewczyny nie zawiózł jej i nie przywiózł. Nie wyobrażam sobie zostawić swojej córki na lodzie w takiej sytuacji. Ani męża ani przyjaciół. Ojciec musi dziecko utrzymywać do skończenia studiów. Oczywiście to nie musi być multipakiet i dziewczyna pewnie będzie dorabiac. Z resztą już to robi. Nie ma co gadać że ojca nie stać bo do czasu afery jakoś go było stać, to chyba nagle nie zbiedniał po opłacie za studniówkę.
  • triss_merigold6 14.07.19, 18:35
    Dziewczyna nie przyznała się, że musiała pokryć koszt taksówki.
  • cud_bogini_w_bikini 14.07.19, 18:36
    Rodzice dziewczyny nie mają samochodu.
  • triss_merigold6 14.07.19, 18:40
    Skoro są ubodzy, to trudno, żeby sąd ich zmusił do pokrywania kosztów utrzymania studentki w innym mieście przez kilka lat.
  • cud_bogini_w_bikini 14.07.19, 18:49
    Nie nazwałbym ich ubogimi. Oboje pracują; budżetówka. Samochód, w ich sytuacji, ojciec uważa za fanaberię. Wydaje mi się, że mają swoje priorytety. A ojciec zdecydowanie lubi mieć pieniądze, a nie lubi ich wydawać.
  • triss_merigold6 14.07.19, 18:53
    Budżetówka to dość szerokie pojęcie, od podreferenta w urzędzie gminy w Koziej Wólce po np. dyrektora departamentu w RCL. Jeśli mentalnie i finansowo nie stać ich na samochód, to są ubodzy.
  • eliksir_czarodziejski 14.07.19, 20:08
    cud_bogini_w_bikini napisał(a):

    > Nie nazwałbym ich ubogimi. Oboje pracują; budżetówka. Samochód, w ich sytuacji,
    > ojciec uważa za fanaberię. Wydaje mi się, że mają swoje priorytety. A ojciec z
    > decydowanie lubi mieć pieniądze, a nie lubi ich wydawać.

    No to akurat zdecydowanie widać. Pewnie wściekł się że ubyly mu 400 stówki z "jego" kieszeni.
  • larix_decidua77 14.07.19, 19:10
    I dziadkowie nie mają ani nikt znajomy nie ma?
  • bo_ob 14.07.19, 19:13
    larix_decidua77 napisał(a):

    > I dziadkowie nie mają ani nikt znajomy nie ma?

    Przecież dziewczyna nie potrzebowała od rodziny transportu.
  • larix_decidua77 14.07.19, 22:03
    Chodzi o to, że ojciec w żaden sposób nie pomógł a się rzuca, że dziewczyna sama sobie poradziła.
  • iwoniaw 14.07.19, 22:06
    O toto. Dokładnie o to chodzi.


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • bo_ob 14.07.19, 22:16
    larix_decidua77 napisał(a):

    > Chodzi o to, że ojciec w żaden sposób nie pomógł a się rzuca, że dziewczyna sam
    > a sobie poradziła.

    Ale w czym miał pomóc? Opłacił 2 wejściówki a na pytanie o transport dostał odpowiedź, że chłopak zawiezie i przywiezie. Co jeszcze powinien był robić?
  • profes79 14.07.19, 22:42
    Stulić twarz jak się dowiedział o taksówce a nie robić aferę i trzodę córce na pół miasta.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • kokosowy15 14.07.19, 22:51
    Przecież chodzi o kłamstwo, a nie o pieniądze. Oczywiście, nie robi się publicznej awantury, nie robi się nawet awantury w zaciszu domowym. Wyciąga się tylko konsekwencje. Traci się zaufanie.
  • cruella_demon 14.07.19, 22:56
    Ale oczywiście nie przyszło ci do głowy, że dziewczyna się nie przyznała, bo się zwyczajnie bała i wiedziała, ze gdyby powiedziała na co wyda SWOJE, ZAROBIONE PRZEZ SIEBIE pieniądze, będzie mieć piekło?
  • kropkacom 14.07.19, 23:03
    Dokładnie. Biedna dziewczyna.
  • kokosowy15 14.07.19, 23:07
    Przyszło. Ale w ten sposób można usprawiedliwić wszystko. Przekroczył prędkość, bo mi się spieszyl. Zabrałem koledze telefon, bo musiałem zadzwonić. Bywają istotne powody kłamstwa, ale chęć osiągnięcia własnej korzyści do nich nie należy.
  • profes79 14.07.19, 23:15
    Nie. Jak ojciec jest kretynem to się zaczyna przed nim wszystko ukrywać bo wiadomo, że nie można mieć do niego zaufania.
    "chęć osiągnięcia własnej korzyści do nich nie należy"
    Jakiej korzyści? Chęci nie dania ojcu-furiatowi okazji do narobienia sobie wstydu przed połową miasta?

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • iwoniaw 14.07.19, 23:25
    Jakiej znowu korzyści? Dziewczyna wydała WŁASNE OSOBIŚCIE ZAROBIONE pieniądze na taxi - nikogo tym nie krzywdziła, nie było to nic nagannego moralnie ani nielegalnego. Nie dziwię się absolutnie, że chciała uniknąć prześladowania psychicznego przez nienormalnego ojca, a może by jeszcze chłopaka jej przegonił przed imprezą? Ciekawe, że ty jak zwykle wybielasz psychola i szczujesz na jego ofiarę... 😤😤😤


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • cruella_demon 14.07.19, 23:30
    Ciekawe, że ty jak zwykle wybielasz psychola i szczujesz na jego ofiarę
    > ...

    Zgadza się, kokosowy zawsze staje po stronie kata. Agresorów zwykle bronią osoby same stosujące przemoc.
  • lauren6 15.07.19, 08:56
    > Agresorów zwykle bronią osoby same stosujące przemoc.

    Ja po prostu nie wierzę, że osoba uzywajaca absurdalnych argumentów w obronie przemocowca-psychopaty sama w życiu prywatnym nie stosuje przemocy.

    Zachowanie ojca dziewczyny absolutnie nie jest nie do wybronienia. Chyba, że samemu jest się patusem, który leje żonę z powodu za słonej zupy. Wtedy faktycznie ukrycie jazdy taksówką jest zbrodnią ojcowskiego majestatu i ośmieszenue przed sąsiadami, chłopakiem, potencjalne odebranie możliwości studiowania jest karą zasadną i słuszną.
  • cruella_demon 14.07.19, 23:25
    Czasami można usprawiedliwić. Jak przekraczam prędkość bo mi się spieszy, dostanę mandat, jak przekroczę, bo wiozę dziecko do szpitala, to nie dość, ze nie dostanę, to jeszcze mnie policja popilotuje na kogutach.
    Chęć osiągnięcia własnej korzyści to była, gdyby dziewczyna poprosiła o pieniądze na korepetycje, a wydała je na taksówkę, w tym przypadku wydała swoje własne, ciężko zarobione pieniądze i jej kłamstwo ze strachu jest jak najbardziej usprawiedliwione.
    Jak widać miała rację, bo furiat zaatakował obcych, bogu ducha winnych ludzi.
  • double-facepalm 15.07.19, 15:26
    kokosowy15 napisał(a):

    > Przyszło. Ale w ten sposób można usprawiedliwić wszystko. Przekroczył prędkość,
    > bo mi się spieszyl. Zabrałem koledze telefon, bo musiałem zadzwonić. Bywają is
    > totne powody kłamstwa, ale chęć osiągnięcia własnej korzyści do nich nie należy
    > .
    JRPDL. Jaka zbrodnie w/g kodeksu karnego popełniła Twoim zdaniem dziewczyna, która sama zarobiła (zarobila, uczciwą pracą, nie ukradla) pieniądze na wydatki zw ze studniowką? Jaką przemoc psychiczna i ekonomiczna stosowales czlowieku na własnej rodzinie (lub ew byłeś sam ofiarą i wypierasz), ze usprawiedliwiasz tatusia idiotę?

    Dziewczyna wydaje własne pieniądze na własne potrzeby, godzi naukę i pracę. nie robi nic niezgodnego z prawem a ty byś ja w trymiga ukamienowal.
  • kokosowy15 15.07.19, 16:45
    Nie czytasz dokładnie. Napisałem, że zachowanie ojca dziewczyny było nieakceptowalne, nie robi się awantur ani publicznie, ani w czterech ścianach. Nie popieram jednak kłamstwa, w rodzinie szczególnie, i o to mam pretensje do dziewczyny. Za swoje decyzje odpowiada się, trzeba też ich bronić, jezeli są słuszne. A tak naprawdę, sytuacji materialnej rodziny nie znamy, więc prawdziwy powód całej afery też może być spowodowany po prostu bieda. Najczęstszym powodem wyobcowania kogoś w klasie jest ubóstwo.
  • iwoniaw 15.07.19, 16:52
    Jeśli mamy pewność, że dziewczyna jest w jakimś środowisku wyobcowana, to jest to jej "dom" rodzinny, a nie klasa, to raz. Dwa - bieda czy bogactwo, dziewczyna ZAROBIŁA te pieniądze, jakim więc prawem ktokolwiek, z jej ojcem na czele, uzurpuje sobie prawo do oceny wydawania ich na rzecz potrzebną i legalną? I nie, nikt nie ma obowiązku dawać na talerzu swojemu dręczycielowi pretekstów do kolejnych afer i prześladowań, zwłaszcza jeśli nie robi NIC ZŁEGO. Dlaczego niby dziewczyna miałaby powiedzieć ojcu prawdę, zważywszy na całokształt okoliczności? Patrząc po jego zachowaniu, miała całkowitą rację, że się nie opowiadała - i niestety pecha, że to wypłynęło.


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • kokosowy15 15.07.19, 17:27
    Czyli, jeżeli ojciec zarobi, ma wydać na rodzinę. Jeżeli córka zarobi, to jej sprawa, na co wyda. Dlaczego ma powiedzieć prawdę? Na to pytanie nie umiem przekonywujaco odpowiedzieć. Może dlatego, że należy mówić prawdę?
  • cruella_demon 15.07.19, 17:39
    Bo zasranym obowiązkiem rodziców jest utrzymywać uczące się dziecko, a nie na odwrót?
    Bo licealistka w ogóle nie powinna musieć pracować?
  • kokosowy15 15.07.19, 21:38
    Taksówka dla osoby towarzyszącej to jest utrzymanie? Ktoś licealistke zmuszał do dorabiania? Ojciec jest zobowiązany do wysłania córki na wycieczkę na Kilimandżaro, to też jest obowiązkowe?
  • cruella_demon 15.07.19, 22:07
    No więc córka od ojca NIE WOŁAŁA, tylko sobie SAMA ZAROBIŁA, na swoje fanaberie. Więc twój post jest idiotyczny.
    A ojciec ma obowiązek zapewnić utrzymanie, czyli możliwość nauki, pełną michę, miejsce do spania, ubranie, pomoc medyczną w razie potrzeby. Gdyby tego nie wypełniał, dziewczę dostałoby alimenty. To co zarobi sama, jest tylko jej, wydała to na swoje potrzeby i nikomu nic do tego.
  • bo_ob 15.07.19, 17:41
    kokosowy15 napisał(a):

    > Czyli, jeżeli ojciec zarobi, ma wydać na rodzinę. Jeżeli córka zarobi, to jej s
    > prawa, na co wyda.

    Pewnie. może wydać na narkotyki, wódkę, fajki i inne dziwki smile
  • triss_merigold6 15.07.19, 17:45
    Obowiązkiem ojca jest łożyć na rodzinę, skoro już nastolatka dorabia to na własne wydatki. I nie zawsze należy mówić prawdę, czasem lepiej przemilczeć pewne rzeczy.
  • ira_08 15.07.19, 18:35
    >Czyli, jeżeli ojciec zarobi, ma wydać na rodzinę.

    Tak. Ma obowiązek utrzymać rodzinę (w sensie dorosły rodzic, nie tylko ojciec).

    >Jeżeli córka zarobi, to jej sprawa, na co wyda.

    Tak, jeśli wyda legalnie, nie na dopalacze. Nastolatka dorabia na swoje wydatki, nie na utrzymanie domu.

    > Dlaczego ma powiedzieć prawdę? Na to pytanie nie umiem przekonywujaco odpowiedzieć. Może dlatego, że należy mówić prawdę?

    Nie zawsze. Zwłaszcza jeśli mówienie prawdy nie jest konieczne, a prawda prowadzi do awantur. Ojciec sam sobie winien, że mu córka nie ufa i nie chce być wobec niego szczera.
  • ira_08 15.07.19, 18:30
    >Nie popieram jednak kłamstwa, w rodzinie szczególnie, i o to mam pretensje do dziewczyny.

    A jakim prawem ty, obcy człowiek, masz pretensje to tej dziewczyny big_grin ? Są rodziny, w których patologiczne zachowania rodziców powodują kłamstwa u dzieci. Np. dziecko boi się, że dostanie lanie, więc będzie się wypierać, że nabroiło. Albo dziecko wie, że ojciec będzie się awanturował, więc nie powie mu, że wydaje swoją kasę na taksówkę.

    >A tak naprawdę, sytuacji materialnej rodziny nie znamy, więc prawdziwy powód całej afery też może być spowodowany po prostu bieda.

    Wydała SWOJE pieniądze, legalnie. Nie ukradła, nie oszukała. Nie ma żadnego powodu do afery. Nawet jak są biedni, to były to JEJ pieniądze, nie wyłudzone od ojca pod pretekstem dentysty.
  • bo_ob 14.07.19, 23:11
    profes79 napisał:

    > Stulić twarz jak się dowiedział o taksówce

    Nie wiem jak ty, ale ja raczej nie "tulę twarzy" jeśli ktoś bliski mnie okłamuje.
    Co nie znaczy, że robią awanturę.
  • profes79 14.07.19, 23:18
    A ja i owszem; np. o fakcie obrony magisterki rodzina dowiedziała się po fakcie - dlaczego? Bo jakbym im wcześniej powiedział kiedy bronię to życia bym nie miał. "Poucz się jeszcze. Dlaczego idziesz do kolegi jak za trzy dni matura. Nie pij tego piwa, do książki byś zajrzał".
    Dziękuję...Tu jest dokładnie ta sama sytuacja - dziewczyna wiedziała, że broń Boże mówić o czymkolwiek ojcu bo smród się będzie ciągnął i roznosił.
    Swoją drogą mamy piękny przykład tego, dlaczego dzieci po wyprowadzce z domu zrywają kontakt z rodzicami i nie chcą ich na oczy widzieć.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • bo_ob 14.07.19, 23:24
    Kłamstwo byłoby, gdybyś pracy nie obronił a rodzicom mówił, że obroniłeś.
  • profes79 14.07.19, 23:36
    Kłamstwo byłoby gdyby wzięła od rodziców pieniądze na cokolwiek a wydała na tę nieszczęsną taksówkę.

    A ja? Kłamałem jak najęty. "Kiedy masz obronę?" "Jeszcze nie wiem".

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • bo_ob 15.07.19, 15:42
    profes79 napisał:

    > Kłamstwo byłoby gdyby wzięła od rodziców pieniądze na cokolwiek a wydała na tę
    > nieszczęsną taksówkę.


    Serio? Jeśli pytam męża jak zamierza dostać się do odległej wioski, on odpowiada, że szef go podrzuca a potem okazuje się, że to on zafundował obu podróż to jest to kłamstwo, klasyczne.
    Zatem moje pretensje nie byłyby o to, że zafundował, tylko o to, że mnie okłamał.

    Ale każdy może mieć własną definicję czym jest mijanie się z prawdą.
  • aguar 15.07.19, 17:34
    A ja właśnie nie do końca uważam, że to kłamstwo. Bo na etapie planowania, to mogła być prawda, w sensie, że jej się wydawało, że tak właśnie będzie. A skoro wyszło inaczej i sobie poradziła, to w zasadzie tylko o tym nie poinformowała - bo nie miała takiego obowiązku.
    Chodzi mi o to, że jeśli mówisz komuś, że zamierzasz coś zrobić, a potem jednak zmienisz plany z jakiegoś powodu, to nie znaczy przecież, że kłamałeś - wtedy naprawdę to zamierzałeś.
  • kokosowy15 15.07.19, 18:06
    Tak, jak prezes pewnej znanej partii. Najpierw zamierzał zapłacić, ale potem przemyślał sprawę i mu sie zmieniło. I nie poinformował.
  • ira_08 15.07.19, 18:39
    >Serio? Jeśli pytam męża jak zamierza dostać się do odległej wioski, on odpowiada, że szef go podrzuca a potem okazuje się, że to on zafundował obu podróż to jest to kłamstwo, klasyczne.

    Pytanie czy zafundował z waszych pieniędzy czy z własnych, bo macie rozdzielność.
    Pytanie II - dlaczego zafundował tę podróż? Bo chciał się podlizać, czy taka jest polityka firmy i bał się, że wyleci z pracy (hipotetycznie).
    Pytanie III - dlaczego skłamał? Bo cię lekceważy i okłamuje z braku szacunku, czy wiedział, że w przypływie szału narobisz mu wstydu przez ludźmi, nawrzeszczysz i rzucisz talerzem o ścianę?
  • bo_ob 15.07.19, 18:43
    ira_08 napisała:


    Nie rozumiem, o co ci chodzi. Podałam tylko przykład czym jest kłamstwo. Ja i mój mąż to przypadkowe przykłady.
  • pade 15.07.19, 10:33
    profes79 napisał:

    > A ja i owszem; np. o fakcie obrony magisterki rodzina dowiedziała się po fakcie
    > - dlaczego? Bo jakbym im wcześniej powiedział kiedy bronię to życia bym nie mi
    > ał. "Poucz się jeszcze. Dlaczego idziesz do kolegi jak za trzy dni matura. Nie
    > pij tego piwa, do książki byś zajrzał".
    > Dziękuję...Tu jest dokładnie ta sama sytuacja - dziewczyna wiedziała, że broń B
    > oże mówić o czymkolwiek ojcu bo smród się będzie ciągnął i roznosił.
    > Swoją drogą mamy piękny przykład tego, dlaczego dzieci po wyprowadzce z domu zr
    > ywają kontakt z rodzicami i nie chcą ich na oczy widzieć.
    >

    W punkt.



    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • gryzelda71 15.07.19, 09:12
    Tym kłamstwem, a właściwie nie przedstawieniem szczegółów dziewczyna nikomu krzywdy nie zrobiła. Ojciec wstrętny typ.
  • little_fish 15.07.19, 11:34
    Zwłaszcza, że na etapie omawiania sprawy może faktycznie była opcja, że chłopak pojedzie samodzodem. A potem sytuacja się zmieniła i dziewczyna (być może ze strachu na reakcję ojca) to przemilczała. Skoro ojciec taki wariat. Dla mnie normalne byłoby poprosić w takiej sytuacji tatę o transport, a on zrobiłby to z największą przyjemnością
  • double-facepalm 15.07.19, 12:10
    No widocznie miałaś szczęście ze Twój ojciec jest normalny.
  • bo_ob 15.07.19, 15:43
    gryzelda71 napisała:

    > Tym kłamstwem, a właściwie nie przedstawieniem szczegółów dziewczyna nikomu krz
    > ywdy nie zrobiła.

    Tak? A mnie się wydaje, że kłamca zawsze robi krzywdę głównie sobie.
  • yuka12 15.07.19, 15:56
    😂🤣🤣😂

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • gryzelda71 16.07.19, 14:39
    No jej wina. gdyby nie poszła na studniówke nie byłoby wstydu na całą miejscowość i może, MOŻE dostałaby kase na studia. Ale szczerze w to wątpię.
  • double-facepalm 15.07.19, 16:52
    W niczym istotnym go nie oklamala, fakt ze niemadra byla ze sie wsypala z tym. ci rodzice to taki typ ' mniej wiesz to lepiej śpisz'. Mogła przemilczeć.
  • triss_merigold6 15.07.19, 17:07
    A z tym się zgadzam. Rodzice nie muszą wiedzieć wszystkiego, zwłaszcza jeśli ta wiedza nie jest im do niczego potrzebna.
  • ira_08 14.07.19, 18:54
    >nie pojechał własnym samochodem (jeździ dobrym samochodem, nie parkuje byle gdzie)

    Czy tylko ja nie rozumiem tego zdania? Studniówka podobno w pałacyku, a nie w barze piwnym w szemranej dzielnicy?

    Dziewczyna troszkę poleciała w desperację, ale młodziutka jest, pewnie się wstydziła, że ma mało kasy, że sama jedna będzie bez partnera. Ojciec buc - robi awantury obcym ludziom? Własnej córce odmawia kasy na studia, za jakąś pierdołę? Jakby co najmniej przepiła, przećpała albo postawiła w kasynie.
  • bo_ob 14.07.19, 18:57
    ira_08 napisała:

    > Własnej córce odmawia kasy na studia, za jakąś pierdołę?


    Niektórzy rodzice uważają, że kłamstwo nie jest pierdołą.


  • larix_decidua77 14.07.19, 19:12
    Skoro nie płacili za tą taksówkę to co ich to obchodzi? Muszą wszystko wiedzieć? Nie zamierzali pomóc to niech się odczepią. Niektórzy zasługują na to żeby ich okłamać.
  • bo_ob 14.07.19, 19:14
    W sumie nie wiemy kto za taksówkę płacił wink
  • majenkir 14.07.19, 19:49
    bo_ob napisała:
    > W sumie nie wiemy kto za taksówkę płacił wink



    Tez prawda tongue_out.
    A tak w ogole malo ogarniete to dziewcze - czemu nie wziela Uber albo Lyft? byloby pewnie 50% taniej...

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • double-facepalm 14.07.19, 22:38
    Podpizdziszew leśny na głębokiej ścianie wschodniej w PL, wyobraź sobie ze w jakiejs zapyzialej miejscowosci z max kilkuset mieszkańcami w srodku niczego na każdym rogu stoi po piec Lyftow, iTaxi, Uberow, myTaxi etc etc.
  • majenkir 15.07.19, 02:23
    Predzej chyba znajdzie sie über niz taxi?
    U nas np. taksowek nie ma, ale uberow pelno jezdzi...

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • double-facepalm 15.07.19, 02:29
    No nie wszędzie w PL jeździ uber, są takie zadupia pośrodku niczego, ze w promieniu x km jednak totalnie nie i bez sensu ściągać z baaaardzo daleka.
  • dziennik-niecodziennik 15.07.19, 09:21
    a u mnie wrecz przeciwnie smile

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • alicia033 14.07.19, 19:13
    bo_ob napisała:

    > Niektórzy rodzice uważają, że kłamstwo nie jest pierdołą.

    jakie kłamstwo? Dziewczyna zapłaciła za taksówkę z własnych pieniędzy.
    Nie jej wina, ze ma ojca - debila.

    Ale spoko, nie oni pierwsi będą się dziwić, że córka nawet na święta nie zadzwoni.
    Oczywiście bez żadnej refleksji, że może coś sami zawalili.
  • aguar 14.07.19, 19:24
    100/100
  • gryzelda71 14.07.19, 19:32
    No daj spokój. Niech się jej od razu wyrzeknie. Okropny człowiek.
  • bo_ob 14.07.19, 19:34
    gryzelda71 napisała:

    > No daj spokój. Niech się jej od razu wyrzeknie. Okropny człowiek.

    Okropne to jest to, co się stało ze studniówkami.
    Ciekawe co mają zrobić niezamożni rodzice.
  • gryzelda71 14.07.19, 19:36
    Studniówki są nieobowiązkowe, i rodzice mają wpływ na to gdzie się odbędą. Ale to trzeba czasem zainteresować się tematem.
  • bo_ob 14.07.19, 19:38
    gryzelda71 napisała:

    > Studniówki są nieobowiązkowe, i rodzice mają wpływ na to gdzie się odbędą.

    Właśnie. Studniówki nie są dla niezamożnych, niech siedzą w domu.
  • gryzelda71 14.07.19, 19:45
    Nie są dla skner to na pewno. Lata temu robiliśmy składkę dla koleżanki, bo nie było ja stać. Także bez dramatyzmu.
  • bo_ob 14.07.19, 19:48
    gryzelda71 napisała:

    Ja piszę o ludziach niezamożnych, których nie stać na wydanie kilkuset złoty na jedną imprezę dla dziecka.
    Co tacy mają zrobić?
  • bo_ob 14.07.19, 19:48
    *złotych
  • gryzelda71 14.07.19, 19:52
    Na etapie ustalania miejsca i kosztów zainteresować się.
  • bo_ob 14.07.19, 19:57
    gryzelda71 napisała:

    > Na etapie ustalania miejsca i kosztów zainteresować się.

    Masz rację.
    Ale jeśli większość rodziców uczniów jest zamożna, to takiemu niezamożnemu dziecko przyjdzie nie iść na studniówkę.



  • gryzelda71 14.07.19, 19:58
    Albo odkładać na ten cel, co ta dziewczyna w sumie uczyniła.
  • bo_ob 14.07.19, 20:00
    Są ludzie, którzy nie mają z czego odkładać.

    Dzisiejsze studniówki to absurd.
  • gryzelda71 14.07.19, 20:07
    Ta dziewczyna do tej grupy nie nalezy. Koszta i miejsce nie jest narzucane.
  • ira_08 14.07.19, 19:42
    Niektórzy rodzice swoim zachowaniem sami wymuszają kłamstwa dla świętego spokoju - jakby powiedziała, że zapłaci za taksówkę SWOIMI pieniędzmi, to pewnie byłaby awantura. Na szczerość można liczyć, jak się drugiego człowieka traktuje po ludzku. Nie okłamywałam rodziców, ale jakbym miała takich, też bym kłamała.

    Zapłaciła za swoje, nie ukradła im, nie wyłudziła na lekarza czy korki. Ma te 18-19 lat, nie 12. Odcięcie dziecka od możliwości studiowania (bo ciężko jednak utrzymać się w 100% od pierwszego roku w obcym mieście i jeszcze do tego przykładać się do nauki) albo od możliwości rozpoczęcia dorosłego życia bez długów za to, że zapłaciło dużo za taksówkę...?
  • bo_ob 14.07.19, 19:50
    Oczywiście, można na to patrzeć z różnych stron.

    Dla mnie absurdem jest to, co porobiło się ze studniówkami. Może dla tego ojca również.
  • mid.week 14.07.19, 20:14
    moze mu sie nie podobać ale dlaczego chce za to ukarać swoje dziecko?
  • double-facepalm 15.07.19, 01:17
    Niech był wyglosił tę opinię na zebraniu na którym omawiano organizacje studniówki. A nie robił karcxemne awantury wiele miesięcy po imprezie.
  • yuka12 15.07.19, 16:14
    Pewnie olał te spotkania ("co będę na durne zebrania chodził i z idiotami rozmawiał"), narzekał na koszty (dlatego dziewczyna zapłaciła za ubranie i makeup) i na koniec miał generalnie gdzieś jej bezpieczeństwo (nieznany mu chłopak zabiera córkę do dworku w środku niczego). Brak samochodu nie jest argumentem, dzisiaj można zadbać o transport na różne sposoby. Po prostu tatuś roku 🙄.
    A awantura na koniec- szkoda gadać.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • kokosowy15 15.07.19, 17:47
    Oczywiście, wszyscy rodzice wzięli by pod uwagę zdanie ojca i zorganizowali studniówkę przy sąsiedniej ulicy, żeby była dostępna dla wszystkich. Dziś można zadbać o transport na różne sposoby, wystarczy mieć na te sposoby pieniądze.
  • double-facepalm 15.07.19, 17:52
    Potrzebny jest tez rozum żeby wpaść na nieoczywiste rozwiazanie, oraz życzliwość w kontaktach międzyludzkich - można wtedy pożyczyć auto od kogoś z kim się jest w bd relacji. Tatusiowi z którym się tutak tsk symptomatycznie identyfikujesz brakuje i otwartego umysłu i międzyludzkiej życzliwości. Amen.
  • yuka12 15.07.19, 18:08
    Przecież nikt nie żyje w próżni. Są sąsiedzi, koledzy w pracy, rodzina, znajomi. Jeżeli się ma normalne relacje z in. ludźmi można obcykać transport dlacórki, chociażby za jakąś przysługę/usługę/pomoc. Ale skoro gościu ma problem z normalną rozmową z własnym dzieckiem bez w...u, to prawdopodobnie szwankują też jego relacje z innymi.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • triss_merigold6 15.07.19, 18:11
    Najpewniej. Aczkolwiek wciąż nie ogarniam jakim cudem dorośli i pracujący ludzie z dziećmi nie mają własnego samochodu. Normalni rodzice by dziewczynę zawiezli.
  • bo_ob 15.07.19, 18:14
    triss_merigold6 napisała:

    > Najpewniej. Aczkolwiek wciąż nie ogarniam jakim cudem dorośli i pracujący ludzi
    > e z dziećmi nie mają własnego samochodu.

    Ja zaś nie ogarniam jak można tego nie ogarniać. Mnóstwo ludzi nie ma samochodu. Jedni, bo ich nie stac a inni, bo nie maja takiej potrzeby.
  • kokosowy15 15.07.19, 18:13
    Nie przyjmujesz do wiadomości, że są ludzie bez prawa jazdy, nie mający sąsiadów z samochodem, bez rodziny, z niewielkim budżetem. W Polsce żyje dwa miliony ocob w skrajnej biedzie, a ok osiem milionów w innych odmianach niedostatku. Wiem, że to nie ty, ale dobrze zdać sobie z tego sprawę.
  • triss_merigold6 15.07.19, 18:17
    Kłamią, jeżdżą nierejestrowanymi samochodami i żrą socjal z moich podatków. Nikt w rodzinie nie ma prawa jazdy = upośledzeni.
  • double-facepalm 15.07.19, 18:26
    kokosowy15 napisał(a):

    > Nie przyjmujesz do wiadomości, że są ludzie bez prawa jazdy, nie mający sąsiadó
    > w z samochodem, bez rodziny, z niewielkim budżetem. W Polsce żyje dwa miliony o
    > cob w skrajnej biedzie, a ok osiem milionów w innych odmianach niedostatku. Wie
    > m, że to nie ty, ale dobrze zdać sobie z tego sprawę.
    Tu jest inny typ, bez znajomych i rodziny to oni moze i są, ale społecznie, na własne życzenie. Cytuję watkodajkę "ojciec lubi mieć pieniądze ale nie lubi wydawac".
  • yuka12 15.07.19, 19:01
    Są. Ale nawet na najbardziej zapadłych wsiach jest ZAWSZE ktoś mobilny. A z postu startowego i reszty informacji wynika, że rodzina jest po prostu przeciętna. Przeciętna rodzina wiedząc o ważnych przyszłych wydatkach się do nich odpowiednio wcześnie przygotowuje. Oszczędza na wyjazd i planuje zakupy studniówkowe czy transport na to wydarzenie. Zresztą studniówki się ustala przynaniej kilka czy więcej miesięcy naprzód. Tym bardziej dziwi reakcja rzeczonego ojca, zwłaszcza że robi awanturę o NIESWOJE pieniądze. I tak- dochody uczącego się dziecka są jego prywatnymi kieszonkowymi i awantura z dorosłą już kobietą o decyzje związane z jej pieniędzmi uważam za i śmieszne i tragiczne.
    Kokosowy bardzo przypominasz postawę mojej matki, która uważała, że jakiekolwiek moje pieniądze (zarobione lub otrzymane) są również jej i zawłaszczała je dla potrzeb, które ONA uważała za ważne. W ten sposób pozbawiała mnie suwerenności i umiejętności decydowania we własnych sprawach i finansach. Długo zajęła mi nauka niezależności i przekonania, że ja też potrafię i mam prawo. Dziewczyna z wątku MA PRAWO robić z własnymi pieniędzmi , co chce, a rodzice powinni wspierać i rozsądnie radzić a nie totalnie negować jej wybory.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • yuka12 15.07.19, 18:20
    Nie musieliby. Ale wtedy miałby czas na przygotowanue się logistyczno-finansowe do imprezy córki oraz może przywykłby do myśli, że ma do czynienia z młodą kobietą (która wciąż jest jego dzieckiem) a nie małym dzieckiem, którego zdanie się mało liczy.
    Kokosiwy, ja jestem już panią z pewnym dorobkiem i nastolatkamiw domu i wiem, że kłamstwo dzieci najczęściej z wynika z przekonania, że jest lepsze niż prawda. Więc jeżeli dziecko boi się mówić prawdę, jeżeli nie mówi rodzicom o ważnych sprawach (a studniówka to przecież ważna impreza dla takiej dziewczyny), to świadczy o kiepskich relacjach w tej rodzinie i braku zaufania do rodziców. A to raczej ich zaniedbanie w tej sytuacji.
    Jak wspomiałam- ja swoim rodzicom nie ufałam, ich reakcje nie były rozsądne, nie umieli trzymać sekretów i do dzisiaj o wielu rzeczach im nie mówię. Choć ich kocham a oni mnie. I dobrze na tym wychodzę.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • yuka12 15.07.19, 04:02
    Ja nie mówię prawdy swoim rodzicom od 13 rż. Bo nie było warto. Lepiej mi się żyło, jak pomijałam informację czy nawet wprost oszukiwałam. Moje opinie i realne przeżycia nie miały dla moich rodziców znaczenia, a skupiali się na jakichś mało znaczących drobiazgach typu czemu dostałam 4 a nie 4+ i potrafili mi zrobić awanturę za 3 (choć zawsze byłam "paskowa" na koniec).
    Spokój jest najważniejszy, a to czy mi ufali czy nie miałam gdzieś.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • nangaparbat3 15.07.19, 20:21
    bo_ob napisała:
    >
    > Niektórzy rodzice uważają, że kłamstwo nie jest pierdołą.
    >
    Jakie znowu kłamstwo?
    A jeśli nawet - trudno oczekiwać, że przy takim zachowaniu się rodziców dziecko będzie mówić prawdę i tylko prawdę.




    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • aguar 14.07.19, 19:19
    Rozumiem i dziewczynę, i chłopaka, potępiam ojca. Za moich czasów przyjść z dobrze wyglądającym facetem, a do tego studentem, to był prestiż. Były osoby samotne, ale to obniżało ich wartość. Nie uważam, że tak powinno być, ale tak było. Być może też dlatego była zdesperowana, że podkochiwała się w tym chłopaku.
    Z kolei dla studenta licealistka to może być gówniara, pójście z taką na imprezę szkolną nie dodaje prestiżu, przeciwnie. On mógł więc uważać, że po prostu robi jej przysługę z nią idąc i nie chcieć ponosić dodatkowych kosztów. Poza tym tak naprawdę pewnie nie chciał prowadzić, aby mógł się napić alkoholu!
    Ojciec, może mógł się zezłościć, ale kompletnie nie rozumie swojej córki, nie liczy się z jej uczuciami, skoro "zrobił jej wiochę" przy rodzicach chłopaka. A te groźby też przesadzone!
  • bo_ob 14.07.19, 19:24
    Ja mam córkę, co prawda już dorosłą. Ale gdyby w klasie maturalnej nie miała żadnego kolegi, z którym mogłaby iść na studniówkę i musiałaby za setki słotych kupować sobie usługę towarzyską byłabym mocno zaniepokojona. Podobnie byłoby zresztą z synem.
  • aguar 14.07.19, 19:27
    Ale ona przecież jemu nie płaciła za to!!! On oddawał jej przysługę i tylko chciał wyjść na zero finansowo.
  • bo_ob 14.07.19, 19:30
    Przecież rozumiem, że kupiła usługę towarzyską w pakiecie, czemu na mnie krzyczysz?
  • aguar 14.07.19, 19:39
    Ale serio, uważasz, że jakby Twój syn zaprosił dziewczynę z zewnątrz, którą słabo zna, a która mu się podoba i by za wszystko zapłacił, żeby ona nie poniosła żadnych kosztów (ale jej by nie płacił), to to by było jak usługa towarzyska? Bo mi tu trochę jednak śmierdzi podwójnymi standardami.
  • bo_ob 14.07.19, 19:47
    Jeśli ktoś by ciebie zaprosił na weekend na luksusowy jacht, karmił, poił i przewiózł po ciepłym morzu, ponieważ nie lubi pływać sam - to jak byś to nazwała?
    Bo ja uważam, że za twoje towarzystwo zapłacił piciem, jedzeniem i ceną paliwa.
  • gryzelda71 14.07.19, 19:50
    Ale bzdury wypisujesz. Jak mnie koleżanka zaprasza na weekend to kupuje moje towarzystwo?
  • bo_ob 14.07.19, 19:55
    gryzelda71 napisała:

    > Jak mnie koleżanka zaprasza na weekend to kupuje moje to
    > warzystwo?

    Jeśli byłaby to osoba, z którą znacie się tylko z widzenia i ta osoba wydałaby spore pieniądze na to, abyś jej towarzyszyła, bo nie chce być sama, to tak, kupiłaby twoje towarzystwo.
  • gryzelda71 14.07.19, 19:57
    A jak ta osoba na co dzień wydaje wielkie pieniądze, a ja biedna. A jak ona biedna a ja bogata?
  • bo_ob 14.07.19, 20:00
    No, tu mamy sytuację, że biedny zaprasza bogatego i go finansuje smile))
  • gryzelda71 14.07.19, 20:08
    On bogaty, czy jego rodzice?
  • bo_ob 15.07.19, 15:47
    gryzelda71 napisała:

    > On bogaty, czy jego rodzice?

    Poważnie mówiąc, gdybym sie dowiedziała, że mój syn pozwolił na to, aby nieznajoma dziewczyna fundowała mu 100% kosztów imprezy, w sumie kilkaset złotych, to spaliłabym sie ze wstydu za niego.
  • yuka12 15.07.19, 16:02
    Równouprawnienie level master.
    A gdyby ta dziewczyna CHCIAŁA za niego zapłacić? Nie może bo?

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • bo_ob 15.07.19, 16:12
    Gdyby ta dziewczyna CHCIAŁA za niego zapłacić i się przy tym upierała, wypadałoby choćby kupić jej kwiaty w ramach podziękowania. Lub zaprosić na kawę.
  • double-facepalm 15.07.19, 16:14
    4bo_ob napisała:

    > Gdyby ta dziewczyna CHCIAŁA za niego zapłacić i się przy tym upierała, wypadało
    > by choćby kupić jej kwiaty w ramach podziękowania. Lub zaprosić na kawę.
    Może myslal ze jak kwiatki jej kupi lub jak się umowi na kawę, to się bidulka zakocha i nie odklei?
  • bo_ob 15.07.19, 16:17
    double-facepalm napisała:

    > Może myslal

    Nie wiem co myślał, nie siedzę w jego głowie.
  • double-facepalm 15.07.19, 16:54
    To on tym bardziej nie miał pojęcia co "by wypadało według jakiegoś nudzacego sie trolla"
  • gryzelda71 14.07.19, 19:34
    Ona zapłaciła studentowi za towarzystwo?
  • bo_ob 14.07.19, 19:39
    gryzelda71 napisała:

    > Ona zapłaciła studentowi za towarzystwo?

    Oczywiście - za bilet i transport. Taka była cena.
  • gryzelda71 14.07.19, 19:48
    Ona go ZAPROSILA, inaczej jego by tam nie było. Sama też musiałaby jakoś dotrzeć. Także bzdury piszesz.
  • bo_ob 14.07.19, 19:51
    gryzelda71 napisała:

    > Ona go ZAPROSILA, inaczej jego by tam nie było. Sama też musiałaby jakoś dotrze
    > ć. Także bzdury piszesz.

    No wiesz. jeśli ja zapraszam kolegę do teatru to raczej każdy płaci za siebie, chyba, że wiem o tym, że kolega nie ma pieniędzy z mnie bardzo zależy na jego towarzystwie.


  • gryzelda71 14.07.19, 19:55
    Jak kazdy placi za siebie to go nie zapraszasz, tylko umawiaciw się, że w tym samym czasie idziecie na spektakl.
  • bo_ob 14.07.19, 19:58
    Inaczej rozumiemy pewne rzeczy smile
    Jeśli dzwonię do kolegi i proszę go aby ze mną poszedł, bo podejrzewam, że mu się spodoba, to w mojej ocenie go zapraszam smile
  • gryzelda71 14.07.19, 20:02
    Zapraszasz jak pokrywasz koszt jego bilety. Jak cię ciotka na obiad zaprasza to też z rosołem jedziesz?
  • bo_ob 14.07.19, 20:06
    gryzelda71 napisała:

    > Zapraszasz jak pokrywasz koszt jego bilety. Jak cię ciotka na obiad zaprasza t
    > o też z rosołem jedziesz?

    Jak mnie ciotka zaprasza na obiad, to nie idę z pustymi rękami, tylko zabieram, dajmy na to, czekoladki.
  • gryzelda71 14.07.19, 20:09
    Ale nie cały obiad. Tak co ty robisz to umawiasz się na wspolne wyjście, a nie zapraszasz kolegę do teatru.
  • bo_ob 15.07.19, 15:46
    gryzelda71 napisała:

    > Ale nie cały obiad.

    Toteż nikt od chłopaka nie wymagał, aby pokrył całe koszty.
  • gryzelda71 15.07.19, 15:53
    Jak zapraszasz liczysz się z kosztami. Koniec kropka.
  • bo_ob 15.07.19, 15:57
    Odniosłam sie do tego, że jak mnie zaprasza ciotka, to nie jadę z całym rosołem, tylko z czekoladkami.
    Tak i tutaj chłopak, gdyby był dobrze wychowany, powinien ponieść część kosztów, nawet niewielką.
  • yuka12 15.07.19, 16:17
    Coż, nie poczuł się, był asertywny 😀.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • bo_ob 15.07.19, 16:21
    Ty na to mówisz asertywny, ja mówię - źle wychowany.
  • gryzelda71 15.07.19, 16:41
    Może kupił jej bukiecik, kto wie?
  • little_fish 15.07.19, 18:32
    Kurczę, raz zdarzyło mi się zaprosić znajomego w charakterze osoby towarzyszącej (akurat nie na studniówkę, tylko na wesele) nie przyszło mi do głowy, że powinien z tego tytułu ponosić jakiekolwiek koszty (typu prezent czy transport)
  • bo_ob 15.07.19, 18:41

    little_fish napisała:

    > Kurczę, raz zdarzyło mi się zaprosić znajomego w charakterze osoby towarzyszące
    > j (akurat nie na studniówkę, tylko na wesele) nie przyszło mi do głowy, że powi
    > nien z tego tytułu ponosić jakiekolwiek koszty (typu prezent czy transport)

    Bo to nie tobie powinno przyjść do głowy, tylko jemu. Wypada sie zrewanżować.


  • little_fish 15.07.19, 19:17
    Jak zrewanzowac? Też mnie miał na wesele zapraszać? Rewanżować to by się mógł jakbym za jego kawę w knajpie zapłaciła - następnym razem zapłacić. Tu nie miał się za co rewanżować, bo de facto to on mi robił uprzejmość /przysługę
  • bo_ob 15.07.19, 19:31
    little_fish napisała:

    > Jak zrewanzowac? Też mnie miał na wesele zapraszać? Rewanżować to by się mógł j
    > akbym za jego kawę w knajpie zapłaciła - następnym razem zapłacić. Tu nie miał
    > się za co rewanżować, bo de facto to on mi robił uprzejmość /przysługę

    Mogę mówić tylko o sobie.

    Jeśli kolega prosi mnie, abym mu towarzyszyła na weselu oraz finansuje mi transport taksówkami, nie dokładam się do prezentu, ale kupuję nowożeńcom kwiaty a kolegę przy najbliżej okazji zapraszam na obiad czy na kawę.

    Zaproszenia nie traktuję jak usługi, tylko jak miły gest w moją stronę - w końcu korzyści czerpiemy oboje, ja nawet większe, bo mam darmową imprezę i darmowy transport. Inna rzecz, że na pewno upierałabym sie aby taksówki płacić po połowie - chyba, że byłby to mój bardzo, bardzo bliski znajomy.

    Przysługa byłaby wtedy, gdyby kolega poprosił mnie abym doglądała jego domu podczas jego nieobecności, towarzyszenie komuś na imprezie nie jest przysługą, w moim pojęciu, bo bawimy sie oboje.





  • gryzelda71 16.07.19, 14:42
    Zrewanżować, czyli zaprosić na wesele w swojej rodzinie?
  • bo_ob 16.07.19, 14:47
    gryzelda71 napisała:

    > Zrewanżować, czyli zaprosić na wesele w swojej rodzinie?

    Masz aż taki problem ze zrozumieniem prostego tekstu?
  • gryzelda71 16.07.19, 15:01
    No bo płacenie za taksi to nie rewanż, albo dokładanie do prezentu.
  • 35wcieniu 14.07.19, 20:16
    Ja pierdzielę, to jaka jest Twoja definicja zapraszania? Tzn wiem że jestes trolem dziwiącym się światu w sezonie wakacyjnym, ale no bez przesady. Zapraszasz kogoś i on płaci za siebie? I to nazywasz zaproszeniem? big_grin Jak zapraszasz sąsiadkę na kawę to rozumiem oczekujesz że przyjdzie z własną? big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • sofia_87 14.07.19, 22:49
    Jednak sądzę, że dziewczyna to desperatka, chłopak potraktowal ja "z buta", wolałabym jednak pójść sama niż z kimś takim, ale może ja po prostu byłam zbyt rozpieszczana w relacjach damsko-męskich.
    Ojciec buc, nawet jeśli sytuacja go zdenerwowala to pretensje do chłopaka i jego rodziców były po czasie, więc bez sensu, co więcej kompromitowaly dziewczynę.
    Zamiast pretensji i gróźb ojciec powinien poszukać córce kursu czy warsztatów rozwijających poczucie własnej wartości
  • double-facepalm 15.07.19, 01:28
    Cos mi się wydaje ze jego własna rodzina pochodzenia w nim samym nie rozwinęła żadnej wartości i nic takiego własnemu potomstwu nie wpaja (ogólnie inna liga niż Twoja i zero świadomości różnych kwestii). Kwintesencja Janusza z memow z nosaczami ten ojciec,okropne.
  • aguar 14.07.19, 19:34
    Uważam, że te wszystkie połowinki, studniówki, bale maturalne powinny być tylko dla uczniów, bez osób z zewnątrz. A jak jest szkoła z przewagą jednej płci, to w połączeniu ze szkołą, w której jest przewaga drugiej płci. Tak, jak np. kiedyś w Poznaniu technikum chemiczne z budowlanym - w ten sposób brat mojego taty poznał żonęsmile
  • gryzelda71 14.07.19, 19:38
    E tam. Przechodzą niesparowani i bez zadnego obciachu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka