Dodaj do ulubionych

Są na forum rodzice dzieci mniej zdolnych?

15.07.19, 14:48
W nawiązaniu do wątku bergi.. Są tutaj na forum matki mniej zdolnych dzieci, które nie radzą sobie tak dobrze w życiu? Które nie maja dużych sukcesów i osiągnięć w nauce, nie są nawet średniakami, są słabe? Nie radzą sobie z powodu przeróżnych swoich ograniczeń, dysfunkcji. Takie dzieci, które nawet czesto w codziennym życiu w sprawach dla każdych prostych i oczywistych, nie dają rady.
Które nigdy nie będą zdrowe, w pełni sprawne, nigdy nie będą miały większych osiągnięć, bo to zwyczajnie poza ich możliwościami?
Tak, wiem, nie ma się czym chwalić, ale różnie bywa w życiu. Nie każdy m dzieci zdrowe i super uzdolnione.
Jak siebie radzicie (i Wasze dzieci, oczywiście) w życiu codziennym? Z nauka, w ogóle ze wszystkim? I co robicie, kiedy dopada Was mega dol i macie czasami ochote tylko płakać i płakać?
Edytor zaawansowany
  • milamala 15.07.19, 15:05
    Na ematce panuje taka atmosfera, ze tylko mega e-matka bedzie miala odwage sie przyznac.
  • euze_bia0 15.07.19, 19:13
    Heh.. W sumie tak. Dzieckiem z ograniczeniami w sumie nie ma się co chwalić, bo czy jest czym? Nie.
  • milamala 15.07.19, 20:31
    euze_bia0 napisał(a):

    > Heh.. W sumie tak. Dzieckiem z ograniczeniami w sumie nie ma się co chwalić, bo
    > czy jest czym? Nie.

    Tyle, ze dzieckiem w ogole nie nalezy sie chwalic. Sparafrazuje forumowiczke: kazde dziecko buduje swoja historie, nie po to zeby sie nia rodzice chwalili. Rodzice niech sie chwala wlasnymi sukcesami, jak juz musza, a dziecko wspieraja w rozwoju jego wlasnej drogi.
  • umi 16.07.19, 02:43
    Jest sie czym chwalic smile Przeciez kazdy sukces takiego dziecka i sukces edziecka-skonczonego idelu to sa wciaz te same sukcesy. Oba dzieciaki sie przeciez staraja i oba moga miec udane zycie. Wiekszy problem jest ze zdolnym leniem niz z pracowitym mniej zdolnym, wbrew pozorom. O ile dysgrafie czy dyskalkulie naprawi komputer, to slabosci charakteru nie naprawi zaden program komputerowy.
  • ichi51e 16.07.19, 06:24
    Nie do konca sie zgodze na takie szufladkowanie wink ja bylam zdolnym leniem. Gdybym przysiadla to hoho! Ale po co w sumie jak nigdy w szkole nie bylo takiej potrzeby? A i na studiach jako sie zrywem udalo... Cala edukacje odbylam zrywami i nigdy nikt na to uwagi nie zwrocil bo w sumie w czym problem?
    Nie wiem czy istnieje cos takiego jak “slabosc charakteru ktorej nic nie naprawi” u mnie to bylo niezdiagnozowane adhd tyle ze wlasnie nikt sie nie zorientowL bo nigdy nie bylo problemow. Tak naprawde w doroslym zyciu dopiero wyszlo.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 16.07.19, 20:28
    ichi51e napisała:

    cyt. > ja bylam zdolnym leniem. Gdy
    > bym przysiadla to hoho! Ale po co w sumie jak nigdy w szkole nie bylo takiej po
    > trzeby? A i na studiach jako sie zrywem udalo... Cala edukacje odbylam zrywami
    > i nigdy nikt na to uwagi nie zwrocil bo w sumie w czym problem?
    > Nie wiem czy istnieje cos takiego jak “slabosc charakteru ktorej nic nie napraw
    > i” u mnie to bylo niezdiagnozowane adhd tyle ze wlasnie nikt sie nie zorientowL
    > bo nigdy nie bylo problemow. Tak naprawde w doroslym zyciu dopiero wyszlo.

    Klocisz sie ze mna, a mamy dokladnie ten sam problem. Kropka w kropke. Slabosc charakteru, ktora okazala sie u mnie ADD (rodzaj ADHD).
    Co z tym dalej robisz? Ja licze na terapie, jakas, tylko tylka jaka?
  • ichi51e 16.07.19, 20:37
    Nic nie robie zyje ze swiadomoscia. Mam inne priorytety

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • umi 16.07.19, 20:44
    Niezdiagnozowane adhd to wciaz jest adhd wink Tyle, ze nie zdiagnozowane. Wiec nie wiem, czy bylas zdolnym leniem, czy raczej mialas swoj problem nie bedacy do konca Twoja winą.

    Ja pisalam w odniesieniu do sytuacji: dziecko, ktore sie stara mimo wlasnych brakow vs dziecko ktore by moglo sie postarac, ale sie nie stara bo nie chce.

    No wiec nie uwazam, ze sukcesy tego pierwszego sa mniej warte niz osigneicia "od niechcenia" tego drugiego. Moze i drugie "dalej zajdzie", np. w sciezce kariery, ale juz np. problemy w zyciu doroslym (ktore kazdy jakies ma) moga taka osobe nie nawykla do wysilku mocno zalamac. Natomiast przecietny, czy slabszy pracowity uczen moze i w doroslym zyciu nie bedzie dyrektorem korpo, ale moze sobie calkiem nieźle radzic nie wpadajac w alkoholizm ani nie ladujac na kozetce przy zyciowych problemach. Wiec "zdolny len" nie ma wylacznosci na szczesliwe, udane we wszykim zycie, a sukcesy w szkole nie sa rownoznaczne z automatycznie zyciem uslanym rozami.
  • ichi51e 16.07.19, 20:58
    Bardziej mi chodzilo ze kazde dziecko w jakis tam sposob wymaga wsparcia a jest tendencja “oceny spoko nie gryzie kolegow znaczy sie wszystko ok” inny przyklad - mala dziewczynka dobrze sobie radzi w szkole wszystko super akademicko caly czas stawiana za wzor wszystkie lobuzy z nia sadzane bo ma dobry wplyw. Dziecko ma koszmary nerwice i caly czas gigantycznie wysoko sobie poprzeczke stawia. W szkole nie widza problemu

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • umi 16.07.19, 21:07
    No tak, tu masz rację. Tak na rawde dzieci w duzej mierze sa wypadkowa srodowiska w jakim wzrastaja (nie tylko genow suspicious). Ja pisalam od drugiej strony, bo euzebia dosc smutno zauwazyla, ze nie ma sie czym chwalic przy dziecku z ograniczeniami. No wiec jest smile Ale Ty tez masz rację, ze czasem glebsze problemy sa lekcewazone, jesli oceny sa OK.
  • kamin 15.07.19, 15:08
    Moje chyba będzie mniej zdolne. Na pewno z mega trudnościami społecznymi, problemami z motoryką dużą i małą, być może dyskleksją. Mały jeszcze, zobaczymy co wyjdzie w szkole
  • enigma81 15.07.19, 15:15
    Mój syn, który ma Zespół Aspergera. Powyżej normy intelektualnej ale nigdy nie będzie taki super ogarnięty jak inne dzieciaki, nie nawiążę takich relacji jak jego starsza siostra, mimo wysokiej inteligencji nie będzie dobrze sobie radził w szkole (nie o nauce mowa). Zna gwiazdy i galaktyki a ma problemy z zawiązaniem sobie butów. Ale i tak fajny z niego chłopak smile
  • wzosia 15.07.19, 15:17
    Ja myślałam tak do niedawna. Dziecko nie wykazujące chęci do nauki. Stosunek do szkoły analny, zwłaszcza do prac domowych. Zeszyty - wstyd pokazać. W końcu wylądował na badaniach psychologicznych, pogłębionych. Wynik - dziecko z problemami dyslekcyjnymi, cholernie inteligentne ale ukrywające to przed światem, błyskotliwe itp. Jakbym o innym dziecku czytała. Jako prawdziwa ematka stwierdzam, że mi szkoła dziecko popsuła. Na początku zyskał złą opinię i teraz nie stara się tego poprawić. Liczyłam na zmianę szkoły na gimnazjum ale g.. z tego wyszło przez deformę. Teraz załatwiamy tematy we własnym zakresie w porozumieniu z tymi kilkoma sensownymi nauczycielami. A reszta ocen niech sobie leży i czeka aż mojemu dziecku się zachce. A jak nie zachce to skończy z trójami i zachowaniem poprawnym.
  • plasmaplus 15.07.19, 15:28
    Dysleksja jest okrutna dla dzieci inteligentnych, bo choć czują, że wiedzą więcej, ich oceny tego nie odzwierciedlają. I tu jest potrzebna mega praca ze strony rodziców, żeby to dziecko się nie zniechęcało. Pałować nauczycieli, by dostosowali ocenianie do specjalnych wymagań (jeśli macie takie z poradni). Po drugie próba postawienia na dwa-trzy przedmioty, które lubi i niech tu będzie dobry. Myśmy przymykali oczy na 2-3 z polskiego, ale 4 z matmy to już było kiepsko i sygnał, że powinien wziąć się do pracy (skoro matma dla niego łatwa, to niech nie odpuszcza). Motywować. Zachęcać. Tylko nie do wszystkiego, ale do wybranych, tak by poczuł,że z czegoś też może być dobry,a nawet wiedzieć więcej niż rówieśnicy.
  • majenkir 15.07.19, 15:53
    wzosia napisała:
    >dziecko z problemami dyslekcyjnymi, cholernie inteligentne


    Czyli jednak? big_grinwink
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • wzosia 15.07.19, 16:31
    Ale ta inteligencja jest ukryta głęboko przed wszystkimi. Cały czas czekam na jej przebłyski i wierzę na słowo paniom z poradni. Oczekując na przejaw geniuszu robimy małe kroczki w brutalnej rzeczywistości dysgrafika który przeszkadza na zajęciach od momentu gdy straci wątek lekcji bo zamiast uważać robił notatki. Czyli mam dziecko z problemami które nie nauczy się części rzeczy ze względu na dys....
    Ale dla mnie jest zdolny ale leniwy smile
  • heca7 15.07.19, 18:27
    Ja też się zdziwiłam jak mi kobieta w poradni pokazała wyniki wink Testy miał robione dwa razy.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • heca7 15.07.19, 18:32
    Tzn mój syn mający wszelkie dys- wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • karotka_plus 15.07.19, 18:45
    Jakbym o moim czytała. W klasach 1 -3 jeszcze jako tako szło. Klasa 4 - szok dla dzieciaków. Pierwsze półrocze z ocenami spoko zachowanie najgorsze z możliwych, drugie - ledwo na 3 dał radę a zachowanie poprawne. Do 5 zdał. W poradni byliśmy, ma wystawioną opnę. Między innymi dysgrafię i dysortografię. Drugie półrocze było ciężkie bo nie pisał notatek w zeszytach, nie zapisywał terminów sprawdzianów, prac do wykonania czy wierszy/piosenek do nauczenia się. A potem w edzienniku same jedynki. W tym z religii i plastyki. Bo on zapomniał... Czemu nie zapisałeś? Bo będę pamiętał... Bywały tygodnie że przynosił po 6-8 1 z różnych przedmiotów. Większość poprawił.
    Obecnie jesteśmy pod opieką psychologa i psychiatry. Ma stwierdzone ADHD i depresję, podejrzenie zespołu Aspergera. Bierze leki.
    Trochę obawiam się następnych lat jego edukacji. Póki co wszystko źle rokuje ale zobaczymy. Może zaskoczy?
  • ichi51e 15.07.19, 20:23
    Jak ma adhd to dobrze dobrane leki pomoga mu sie skupic. Bedzie dobrze

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 15.07.19, 20:35
    ichi51e napisała:

    > Jak ma adhd to dobrze dobrane leki pomoga mu sie skupic. Bedzie dobrze

    Dokladnie, sama widuje takie cuda. Sasiada ktory chodzi z moja do klasy, swojego czasu nawet o opoznienie intelektualne podejrzewalam, bo nic nie slyszal i nie rozumial co sie do niego mowi. Matka dlugo sie sprzeciwiala diagnozie, w koncu jak juz sprawa stanela na ostrzu noza to zdecywala sie na leki i … stal sie cud. Teraz maly jest jednym z najlepszych w klasie.
  • karotka_plus 15.07.19, 21:04
    ichi51e napisała:

    > Jak ma adhd to dobrze dobrane leki pomoga mu sie skupic. Bedzie dobrze
    >
    Dzięki za miłe słowo smile
    Młody bierze leki, z rozmowy z wychowawcą na koniec roku szkolnego to mówiła, że porównując oba półrocza to w drugim (w tedy zaczął brać leki na ADHD) stał się spokojniejszy. Ale nadal wiele rzeczy go rozprasza, zobaczymy jak będzie po wakacjach. My w domu akurat tej jego spokojności nie widzimy bo trafiamy na zjazdy po tabletkach. Ma leki tak dobrane, że ma je brać w dni szkolne. Raz dałam mu w weekend to widziałam, że bardziej i łatwiej się koncentrował. Jednak psycholog uważa, że może lepie by było by miał leki na stałe, by cały czas stymulowały OUN. Zobaczymy od września, jak będzie. Tamten rok młody rozpoczął z przytupem i to ostrym, oby teraz lepiej było.
    Najgorsze jest to, że jestem z tym problemem sama. W sensie, że nie mam z kim pogadać ani nie mam wsparcia, a przede wszystkim - zrozumienia. Zwłaszcza od najbliższych osób. Ostatnio nawet rozmawiałam z psychologiem młodego i psychiatrą, bo zastanawiałam się nad lekcjami indywidualnymi oraz może Młodzieżowym Ośrodkiem Socjoterapii - młody oprócz ADHD i depresji jest na pograniczu niedostosowania społecznego. Psycholog byłaby na tak ale jako ostateczność, psychiatra na nie ponieważ cofniemy się i to sporo do tyłu. Bo jakby nie patrzeć jest poprawa. Dziecko sprawia problemy ale jakoś funkcjonuje z lekami i pomalutku idzie ku lepszemu. Ale jak to w życiu - jeden krok do przodu, dwa do tyłu...
  • ichi51e 15.07.19, 21:35
    Moje dziecko bylo w zerowce specjalnej przez ostatni rok. Od lutego chcialam go wziac do domu na ed do czego ppp mnie bardzo zniechecala (nie poradze sobie bo sie nie znam zdziczeje juz do konca i tak sie wszystkich boi separacja i brak socjalizacji mu tylko pogorszy (jakbym chciala go w chlewiku zamknac) Od 1 maja siedzi ze mna sam w domu (na razie zapisanie do szkoly mnie przeroslo do tego teraz wakacje wiec nie wiem na razie co bedzie od wrzesnia)
    Wbrew obawom ppp jest gigantyczna poprawa. Gigantyczna. Wiecej mowi, wiecej sie bawi okazalo sie ze ma poczucie humoru i w ogole w warunkach domowych “normalne” dziecko. Tyle ze mu sie nic nie chce wiec cala nauke musze przemycac zabawa. Nie jestem psychologiem ale kurcze lepiej jest mino ze nie ma teraz zadnych terapii, zlikwidowanie zrodla stresu bardzo polepszylo funkcjonowanie. I ja tez czuje sie lepiej odkad nie musze sie z nim uzerac.
    Nie wiem co bedzie od wrzesnia uncertain

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • karotka_plus 15.07.19, 22:41
    Ciesze się że widać u was poprawę. I wiem ile to pracy i nerwów kosztuje. Jak bardzo wysysa energię z rodzica. U nas młody funkcjonuje w społeczeństwie ale ma już łatkę ucznia niegrzecznego. Co złego to na niego zwalają, nieważne czy to zrobił czy nie. Często jest odrzucany przez klasę, przez 4 lata nie był na żadnych urodzinach a i na jego dzieciaki nie chcą przyjść. Uwielbia klasowe wycieczki ale wiem jak się na nich zachowuje i wiem jakie to męczące dla wychowawcy i klasy. U mojego w klasie jest chłopiec z autyzmem i ma przydzielonego nauczyciela wspomagającego. Od wychowawcy wiem, że bywały dni kiedy ten nauczyciel wspomagający "zajmował" się moim zamiast tamtym bo nie szło mojego uspokoić (przed lekami na ADHD). Wiem jakie to ciężkie mieć dziecko inne niż reszta i to na co dzień.
    I przy okazji - doczytałam w innej wypowiedzi Twojej w tym wątku, że Twój jutro ma 7 urodziny. Mój też ale 10 smile
  • plasmaplus 15.07.19, 23:22
    Myśmy próbowali leki na ADHD takie, jak opisujesz, że w domu był zjazd i zero koncentracji - działały tylko kilka godzin w dni szkolne. To było ciężkie, bo uniemozliwialo pracę z dzieckiem w domu. Problemy z dorabianiem prac domowych, ciężko było się uczyć do klasowek... Potem leki stałe, ale nadal niedobre dla niego, mikroruruchy, ticki nerwowe. W końcu zrezygnowalismy z leków i zaczęliśmy więcej wymagać od nauczycieli. Żeby siedział w pierwszej ławce, żeby powtarzali polecenia bezpośrednio do niego, żeby delikatnie zwracali uwagę, że ma teraz pracować, żeby zapisywali mu pracę domową (5 klasa). Tak udało się wybrnąć z problemu niegrzecznosci i nieuwazania na lekcji. Ale wymagało to sporo czasu.
  • karotka_plus 15.07.19, 23:44
    plasmaplus napisał(a):

    > W końcu zrezygnowalismy z leków i zaczęliśmy w
    > ięcej wymagać od nauczycieli. Żeby siedział w pierwszej ławce, żeby powtarzali
    > polecenia bezpośrednio do niego, żeby delikatnie zwracali uwagę, że ma teraz pr
    > acować, żeby zapisywali mu pracę domową (5 klasa). Tak udało się wybrnąć z prob
    > lemu niegrzecznosci i nieuwazania na lekcji. Ale wymagało to sporo czasu.

    Dokładnie takie leki mamy, jak opisujesz. Co do wymagania od nauczycieli... Mieliśmy super wychowawczynię, która znała nas od 1 klasy. O ile w klasie 1 i 2 przymykano na to oko, że jest nad ruchliwy i a problemy z koncentracją tak w 3 klasie już więcej wychowawczyni wymagała. 4 klasa to zupełnie inny świat, rozmawiałam z nauczycielami i wielu próbowało podejść jakoś do niego, bardziej pilnować, zwracać uwagę, on np. nie miał piórnika tylko jego piórnik miał nauczyciel i wydzielał mu to co potrzebne a reszta z powrotem - bo go rozpraszało. Ktoś powiedział, żebym nie kupowała długopisu "pstrykającego" tylko zwykły. I tak rozprasza młodego i tak i rozwala w drobny mak taki długopis. Bo mu się nudziło. To jest temat rzeka. Dzieciak trudny ale sam w klasie i szkole nie jest i nie każdy nauczyciel chce i może poświęcać uwagę np na przypilnowanie by zadanie domowe zapisał.
  • ichi51e 16.07.19, 06:19
    Jesli chodzi o stimy to kluczem nie jest wylaczanie a znajdowanie takich jakie sa spolecznie akceptowalne. Jak ktos nerwowo pstryka zeby sie rozladowac to nie ma co mu zabierac dlugopisu bo zacznie kopac w krzeslo. Wtedy tylko przyjdzie krzeslo zabrac wink lepiej znalezc jakas inna cicha metode na dostymulowanie. U nas troche rozne fidget toys dzialaja - dziecko ma taki breloczek ktory ma rozne “przyciski” i jak nie moze usiedziec to bierze zeby sie skupic (bo to tak dziala one pstrykaja nie zeby uciec tylko zeby desperacko zachowac uwage).

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • karotka_plus 16.07.19, 13:41
    U nas były takie rzeczy. Była piłka gniotka, była wesoła gumka (zwykła gumka do mazania z uśmiechniętą buźką tak aby mógł nią mazać po ławce szkolnej bez niszczenia jej) była piłeczka gniotka z kolcami, taka malutka, był breloczek sówka i za każdym razem informowałam w szkole, żeby mu nie zabierać bo to element terapii. Nie działało. Rozwalenie długopisu czy rozkucie gumki do mazania cyrklem tak by ją rozwalić całkowicie jest ciekawsze... Sprawdzę jeszcze fidget toys, może to zaskoczy? Młody generalnie niszczy i rozkłada na czynniki pierwsze wszystko co mu w ręce wpadnie. Nic nie szanuje, o nic nie dba a najgorsze jest to, że ma postawę "i tak można odkupić" (mimo, że na chwilę obecną działa to na zasadzie że odkupuje zniszczone rzeczy np. stojak na noże który roztrzaskał czy kartę sieciową lub telefon...
  • berdebul 16.07.19, 20:47
    To przestań odkupywać. Zniszczył gumkę, to nie ma. Rozłożył wszystkie długopisy? Będzie pisał ołówkiem.
  • karotka_plus 16.07.19, 23:00
    berdebul napisała:

    > To przestań odkupywać. Zniszczył gumkę, to nie ma. Rozłożył wszystkie długopisy
    > ? Będzie pisał ołówkiem.
    Ołówki też niszczy i/lub gubi. W ciągu tygodnia gdybym nie dokupywała to chodziłby do szkoły z pustym piórnikiem i sypałby się uwagi. Potrzebne one? Wg mnie nie. Proszę, mówię, tłumaczę, żądam, pokazuję paragony, ile wydałam na kupione bo zgubione/zniszczone (robię nawet podsumowanie roczne i przekładam to na zakup np. gry czy jakiejś rzeczy którą syn by chciał a jest droga i można by kupić ale kasa poszła na to co zgubił/zniszczył), ile kasy na to poszło a mogłoby mniej i na co inne wydać. Niestety mam dziecko w typie bałaganiarza i niszczyciela (łącznie z własną odzieżą czy rzeczami typu szafa czy łózko) który wszystko ma gdzieś i nie mam już pomysłów na niego. To jest temat rzeka i ciężki przypadek. Ten rok szkolny był okropny szczególnie pod względem psychicznym dla mnie. Ale jemu też nie jest łatwo. Pomagam jak mogę i umiem, wspomagam się psychologiem i psychiatrą dla niego ale to wciąż za mało...
  • milamala 15.07.19, 23:38
    ichi51e napisała:

    cyt. " zlikwidowanie zrodla stresu bardzo polepszylo funkcjonowanie. I ja tez c
    > zuje sie lepiej odkad nie musze sie z nim uzerac"

    I to jest chyba zrodlo i podstawa kazdego sukcesu wychowawczego u kazdego dziecka i zdolnego i mniej zdolnego z problemami. Najlepiej zlikwidowac jak sie da zrodlo stresu a wtedy wiele rzeczy same sie ukladaja.
  • ichi51e 16.07.19, 08:32
    i tu (kontynuujac nasza rozmowe z tamtego watku odnosnie teraz dzieci maja pomoc) przytocze stanowisko poradni w sprawie nieposylania dziecka do szkoly (argumentowalam to jego stresem, przemoca, i tym ze sie uczy od dzieci “najgorszego”) “prosze pani, zly kontakt lepszy niz zaden” i w tym moemencie zrozumialam ze wbrew temu ze poradnia na samej gorze ks wpisala “indywidualne podjescie” indywidualnego podejscia do mnie i mojego dziecka nie ma. Sa za to szuflady.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mim_maior 16.07.19, 10:24
    Ichi51e, znam dużo przypadków podobnych do waszego (można je liczyć w dziesiątkach) i NIGDY nie zdarzyło się, żeby edukacja domowa nie pomogła. Najczęściej wbrew opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej. Bardzo wszystkim polecam ed w takich przypadkach.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • milamala 16.07.19, 20:35
    ichi51e napisała:

    Jesli jakas psychociotka pisze, ze zly kontakt jest lepszy niz zaden, to znaczy, ze ona sama jest zla. Nie sluchac. Uciekac. Prawda jest taka, ze najwiecej dla wlasnego dziecka moze zrobic troskliwy rodzic.
  • ichi51e 16.07.19, 20:38
    Niby tak. Ale jednak watpliwosc jest. Owszem w domu lepiej dziecko lepiej ale skad wiedziec jak to bedzie dlugoterminowo? Nie da sie cale zycie nie wychodzic ze strefy komfortu

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mim_maior 16.07.19, 21:20
    Jeśli wyjście że strefy komfortu miałoby oznaczać poniżanie, prześladowanie, dołowanie i pozbawianie poczucia sprawczości w dzieciństwie, to uważam, że świetnie można się bez tego obejść i mieć potem niezłe życie jako człowiek już dojrzały. Zwłaszcza że nie trzeba będzie wydawać na terapię smile

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • livia.kalina 15.07.19, 19:25
    Ale że stosunek analny??wink

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • wzosia 15.07.19, 19:27
    Ma wszystko w d..pie
  • livia.kalina 15.07.19, 20:08
    Myślałam, że ci słownik poprawił z „ambiwalentny” albo coś w tym stylu smile

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • milamala 15.07.19, 20:36
    livia.kalina napisała:

    > Ale że stosunek analny??wink

    Bo kiedys sie mowilo, ze sie ma wszystko w dupie a teraz sie mowi, ze ma sie wszystko w stosunku analnym.
  • plasmaplus 15.07.19, 15:20
    Napiszę z mojej perspektywy, choć wiem, że ograniczenia i dysfunkcje bywają różne. Może te nasze okazały się nie takie straszne, choć było ciężko na początku.
    U syna już w 3 klasie wyszło zagrożenie dysleksją. W wyniku badań ma teraz rzeczoną głęboką dysleksję rozwojową z głęboką dysgrafią. Mimo 2,5 lat wożenia na zajęcia ćwiczenia ręki, nauki uproszczonego kroju pisma - syn nadal pisze niechętnie i tak, że nie potrafi się sam rozczytać (myli litery pisane z drukowanymi w jednym słowie, wielkie litery nie istnieją, ortografia zupełnie przypadkowa). Brak notatek z lekcji, szczątkowe odpowiedzi na pytania na klasówkach (żeby pisać jak najmniej) owocowały kiepskimi ocenami nie tylko z języków, ale także z takich przedmiotów jak przyroda czy historia.
    Duża frustracja u syna, bo inni potrafią, mogą, a tu tyle pracy i wiedzy, ale na klasówkach maks. 4. Do tego po drodze badania w kierunku ADHD, ćwiczenia konwergencji oczu i dużo, dużo rozmów z nauczycielami. Żeby odpytywali, żeby miał więcej czasu na pisanie, żeby mógł na komputerze wypracowania itd.
    W końcu powiedziałam dosyć, zwolniłam z drugiego języka (6 klasa) i po roku z angielskiego zamiast 3 miał 4. Postawiliśmy na przedmioty ścisłe - tu nigdy nie było problemu - matematyka, informatyka, która okazała się jego pasją. Zajął się programowaniem po szkole. Nie naciskałam na inne przedmioty. Sam uczył się kolejnych języków programowania, robił zadania. Trzy razy podchodził do konkursu informatycznego, dwa razy finalista, w tym roku (8 klasa) laureat.
    Idzie do technikum, tak wybrał.
    Pointa: każdy może być w czymś dobry, trzeba tylko pomóc dziecku to znaleźć i wspierać. Wspierać w pokonywaniu ograniczeń i pokazywać, że jednocześnie może być w czymś lepszy od swoich rówieśników, nawet jeśli nie ma czerwonego paska, nawet jeśli średnia jest niższa.
  • magda_nr_34 15.07.19, 15:26
    Tak, mój syn tegoroczny absolwent gimnajzum, zdolny językowo, bardzo słaby z matematyki, fizyki, pozostałe przedmioty też mało wybitnie, nie łapię już dołów, jest za to fajnym i empatycznym nastolatkiem, i bez względu na oceny jestem z niego dumna, zwłaszcza że podjął w te wakacje pierwszą w życiu pracę i daje radę smile
    ps. nie płacz i nie dołuj się tylko kochaj i zaakceptuj smile
  • troompka 15.07.19, 15:36
    Z mojego watku o dzieciach średniakach okazało sie, że moje dziecko nawet średniakiem nie jest (choć on sam na tle klasy się tak określał, jak również ja go tak postrzegałam). Skończona 8 klasa, oceny z istotnych przedmiotów to 3 i 4, egzamin poszedł mu słabo, a z angielskiego to nawet mega słabo (na tyle, że zaczełam dociekać dlaczego tak, skoro od 3 lat miał indywidualne korepetycje 2 razy w tyg i ocene końcową 4), no i dociekłam-ale coż z tego, już po ptactwie.
    Ma dys i to niestety mocno rzutuje na jego wyniki w nauce, choc ogólnie ogarniety jest bardzo. Miewa gorsze dni, kiedy np.po intensywnej nauce/przygotowywaniu do ważnego sprawdzianu dostanie raptem 3, a kolega który przeczytał lekcje tuż przed sprawdzianem ma 5-miewa chwile zwątpienia i wściekłości, dlaczego on musi tyle pracy wkladać, a efekty i tak mizerne. Ale na szczescie znalazł sobie coś, w czym jest dobry (sport) i w tym kierunku idziemy-tyle, że to liceum i tu może być problem ze słabymi wynikami egzaminów. Został 1 dzien-jutro się okaże (choć syn gdzie indziej się kompletnie nie widzi, jesli tam sie nie dostanie, to będzie dla niego mega dramat).
    Dodatkowo, otaczaja nas znajomi z uzdolnionymi dziećmi, nikt nie rozumie moich problemów i zwykle twierdzi, że przesadzam-że na pewno nie jest tak źle.....tyle, że oni nie maja pojęcia jak się z dziećmi z dys pracuje, że to czasem orka na ugorze i że jeśli on dzis rozumie i umie wszystko, to tak samo będzie jutro. Ja to czasem mam wrażenie, że w nocy ktoś przyciska mu reset w mózgu i na nastepny dzień zaczynamy niemal wszystko od nowa. I owszem-mam doły, ale co zrobić-jest jak jest.
  • koko8 15.07.19, 15:52
    troompka napisała:
    > Z mojego watku o dzieciach średniakach okazało sie, że moje dziecko nawet średn
    > iakiem nie jest
    Zwróciłam na to uwagę w twoim wątku, na niektóre komentarze, bezduszne, a nawet okrutne, pokazujące średniakom miejsce w szeregu ("to przecież słabiak"). Uszy do góry, forum to mikroskopijny wycinek rzeczywistości, czesto nieprawdziwy wink
  • miniofilka 15.07.19, 16:26
    troompka napisała:

    > Z mojego watku o dzieciach średniakach okazało sie, że moje dziecko nawet średn
    > iakiem nie jest (choć on sam na tle klasy się tak określał, jak również ja go t
    > ak postrzegałam). Skończona 8 klasa, oceny z istotnych przedmiotów to 3 i 4, eg
    > zamin poszedł mu słabo, a z angielskiego to nawet mega słabo (na tyle, że zacze
    > łam dociekać dlaczego tak, skoro od 3 lat miał indywidualne korepetycje 2 razy
    > w tyg i ocene końcową 4), no i dociekłam-ale coż z tego, już po ptactwie.
    > Ma dys i to niestety mocno rzutuje na jego wyniki w nauce, choc ogólnie ogarnie
    > ty jest bardzo. Miewa gorsze dni, kiedy np.po intensywnej nauce/przygotowywaniu
    > do ważnego sprawdzianu dostanie raptem 3, a kolega który przeczytał lekcje tuż
    > przed sprawdzianem ma 5-miewa chwile zwątpienia i wściekłości, dlaczego on mus
    > i tyle pracy wkladać, a efekty i tak mizerne. Ale na szczescie znalazł sobie co
    > ś, w czym jest dobry (sport) i w tym kierunku idziemy-tyle, że to liceum i tu m
    > oże być problem ze słabymi wynikami egzaminów. Został 1 dzien-jutro się okaże (
    > choć syn gdzie indziej się kompletnie nie widzi, jesli tam sie nie dostanie, to
    > będzie dla niego mega dramat).
    > Dodatkowo, otaczaja nas znajomi z uzdolnionymi dziećmi, nikt nie rozumie moich
    > problemów i zwykle twierdzi, że przesadzam-że na pewno nie jest tak źle.....tyl
    > e, że oni nie maja pojęcia jak się z dziećmi z dys pracuje, że to czasem orka n
    > a ugorze i że jeśli on dzis rozumie i umie wszystko, to tak samo będzie jutro.
    > Ja to czasem mam wrażenie, że w nocy ktoś przyciska mu reset w mózgu i na naste
    > pny dzień zaczynamy niemal wszystko od nowa. I owszem-mam doły, ale co zrobić-j
    > est jak jest.

    Ale on ma 4,1 I w tamtym watku Ci napisalam, ze to sredniak.
    Nie przejmuj sie wypowiedziami tamtejszych forumek, pieprza trzy po trzy- skoro wg nich twoj syn to slabeusz, to jak by nazwaly ucznia ze srednia 3,0?
    No jezeli dla nich 160paropunktowiec to sredniak, to ja juz nie mam wiecej pytan do nich big_grin




    --
    żyj i pozwól żyć innym tak jak chcą:smile
  • yuka12 15.07.19, 16:45
    Tak jak z moją córką. Powtarza bez końca, a i tak wyniki nie zawsze odzwierciedlają wysiłek. Ale idzie cały czas do przodu i to jest najważniejsze.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • lucky80 15.07.19, 16:07
    Mój synek jest dzieckiem z (widoczną, bo to mimo wszystko ważne) niepełnosprawnością ruchową. Pewne rzeczy są albo wciąż za trudne dla niego (ma 7 lat) a niektóre być może poza zasięgiem na całe życie, nie wiem tego.
    Jak dopada mnie taki mega dół zawsze sobie myślę, że mimo wszystko go mam, że są gorsze niepełnosprawności, że mimo że straszono nas wielowadziem, to chyba tę bitwę wygraliśmy. Intelektualnie jest w absolutnej normie, ale wiem i widzę, że do momentu dorosłości będzie potrzebował więcej wsparcia niż drugie dziecko. Trzymaj się ciepło i nie daj się czarnym myślom. Po złych czasach przyjdą lepsze. Muszą.
  • tol8 15.07.19, 16:26
    Mój młodszy ma od kilku miesięcy potwierdzoną niepełnosprawność intelektualną w stopniu lekkim. Po pierwszym szoku radzimy sobie świetnie

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • asia_i_p 15.07.19, 16:28
    Tak, mój syn ma afazję. Ma 5 lat, jego siostrze pomagałam w tym wieku uczyć się czytać. Jemu pomagam uczyć się mówić, walczę z blokadami przy odstawianiu atrybutów w zasadzie niemowlęctwa (butelka i pielucha zamiast toalety - na toalecie siada, ale nie potrafi się załatwić, woła potem o pieluchę).
    I tak, czasem chce się płakać - np. kiedy w przedszkolu mówią na zebraniu, że nawet mu nie wypełniali karty informacji. Wzięłam się wtedy w garść i zareagowałam racjonalnie, poprosiłam o czysty arkusz, żeby prześledzić go w wakacje, uświadomiłam, że muszą go w przyszłym roku odnieść do prawdziwej skali, bo na razie nie ma stwierdzonej niepełnosprawności intelektualnej i odroczenie dla niego uzyskam albo nie. Ale tak napradę nie miałam ochoty być racjonalna, miałam ochotę ryczeć.
    Bardzo pomaga internetowa grupa wsparcia dla rodziców dzieci z tym samym zaburzeniem, pomaga siostra, która ma dziecko z tym samym problemem. Specjaliści już różnie, bo z jednej strony dają dobre rady, ale z drugiej strony już z rozpiski mają wpisane, że to na pewno przynajmniej częściowo wina rodzica, a mnie to niestety bardzo rozwala. Pomaga zwłaszcza kontakt z rodzicami dzieci z tym samym zaburzeniem, ale starszych, bo wiem, czego się spodziewać.
    Dbam, żeby mieć hobby, które mnie odpręża, a wojując z synem o kolejne ćwiczenia, których już nie chce robić, albo wlokąc się przez mżawkę na zajęcia, jak mantra sobie powtarzam "Kto sieje we łzach, żąć będzie w radości". Nie wiem dlaczego, ale to konkretne zdanie bardzo mi pomaga.


    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • elenelda 15.07.19, 16:33
    Asiu, kto zdiagnozował u Twojego synka afazję?
  • asia_i_p 15.07.19, 16:42
    Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna wydała orzeczenie, ale uprzednio niezależnie od siebie afazję zobaczyły neurolog, neurologopeda i psychiatra dziecięca. Formalną bazą do orzeczenia była diagnoza neurologa.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • kyrelime 15.07.19, 16:47
    Nie w temacie, ale znam chłopaka, który zmagał się z afazją. Teraz idzie do 6 klasy- świetny chłopak! Start miał trudny, był też odraczany przed 1 klasą, miał orzeczenie o kształceniu specjalnym i dzięki rwmu w szkole dodatkowe zajęcia z logopedą, psychologiem i pedagogiem. Terapia i dużo cierpliwości popłaciły, radzi sobie naprawdę świetnie, jest lubiany wśród kolegów, bardzo gadatliwy, z polskiego średni, a matematyki i przyrody bardzo dobry. Mam nadzieję, że Twój synek będzie miał podobny scenariusz rozwoju i będzie coraz lepiej.
  • asia_i_p 15.07.19, 16:49
    Dzięki, takie historie zawsze nastrajają pozytywnie.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • ichi51e 15.07.19, 18:02
    moje dziecko nie mowilo do 5 roku zycia. Jutro ma 7 no i wiesz nie powiem ze teraz mowi normalnie i da sie z nim pogadac (ma aspergera wiec gada o czym chce i kiedy chce gramatyka ktora zrozumie tylko matka i inne takie tam) ale jest duzo lepiej no i zdarza mi sie zlapac na „o boze nie zniose jeszcze jednego dowcipu o pandzie/krokodylu/zebrze” wink

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • gulcia77 15.07.19, 19:17
    Córka mojego kuzyna walczyła z afazją, dziś ma 12 lat, jest samodzielna, ogarnięta i gaduła. Do tego byłam świadkiem, jak koncertowo pokłóciła się z matką w temacie "kolor spodni". Tak, że dacie radę smile
    A co do średnio zdolnych dzieci. Mój jest średniakiem w nauce. Wszystko, co go interesuje mieści się w słowie sport. O dziwo, wyszedł z domu, w którym się czyta, słucha i rozmawia o wszystkim, z czego najmniej o sporcie. Filozofii nie skończy, ale wyrasta mi na świetnego faceta. I jestem z niego bardzo, ale to bardzo dumna. Z tego, ze jest pracowity, uparty, lekko sarkastyczny i, tak po prostu, dobry człowiek.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • jematkajakichmalo 15.07.19, 20:04
    Mamy w rodzinie dziecko z afazja. Chlopiec ma 10 lat, idzie dopiero do 3 klasy. Mowi, z wielu przedmiotow ma dobre oceny i jest bardzo uzdolniony plastycznie. Co ciekawe, nie ogarnia spraw zwiazanych z toaleta... Tzn zalatwia sie normalnie w toalecie, ale np. za kurczaka nie chce sobie wytrzec pupy itp. Podobnie jest z wycieraniem nosa, no nie i juz. Tak, jakby brzydzily go sprawy zwiazane z fizjologia, wydzieliny ludzkie itp.
    Spotkal sie ktos z czyms takim?
    Dziecko wymaga sporo terapii, ale sa efekty i jest coraz lepiej.
    Gdzie mozna znalezc ta grupe internetowa, o ktorej piszesz?

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • ichi51e 15.07.19, 20:18
    Moze deska sedesowa myjaca bylaby rozwiazaniem? (Sory za OT ale sa takie. Nic nie wycierasz tylko wciskasz myje sie a potem suszy)

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • jematkajakichmalo 15.07.19, 22:34
    Znam, sama mam w domu w kazdym kibelku i fakt, to mogloby sie sprawdzic. smile Podpowiem dziewczynie, ale chwilowo na pewno jej nie stac na takie rozwiazanie, bo te deski nie sa tanie. Ona caly czas ma nadzieje, ze mu to w koncu przejdzie. Teraz to przynajmniej idzie, zrobi i wola, a do niedawna w ogole nie chcial siadac i robil w majty.

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • asia_i_p 15.07.19, 21:15
    Na Facebooku. Próbuj szukać jako Razem Rozkodujmy Afazję.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • jematkajakichmalo 15.07.19, 22:36
    Dzieki, podam dalej. Na pewno bedzie latwiej jak sie porozmawia z innym, ktorzy rozumieja problem.

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • asia_i_p 16.07.19, 09:34
    Zależy jeszcze gdzie mieszka, ale w niektórych miejscowościach to wychodzi poza kontakt internetowy - we Wrocławiu już byłam na dwóch spotkaniach "twarzą w twarz", bardzo fajne doświadczenie.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • yuka12 15.07.19, 17:30
    Moja córka. Na swoje szkolne postępy bardzo ciężko pracuje. Bez końca się uczy. Czasem jest jest jej przykro, gdy kumpel z ławki przychodzi na test z biegu i wyciąga więcej punktów niż ona po kilku dniach powtórzeń.
    Syn natomiast jest zdolny, inteligentny i bardzo leniwy. Co widać po wynikach.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • yuka12 15.07.19, 17:56
    Z córką swój mega dół przeszłam, jak była w szkole podstawowej. Kiedy pomimo wysiłków i pracy (córa, szkoła + my) postępy były ledwo, ledwo. W zasadzie do ukończenia podstawówki (primary w uk) była jakieś 2 lata do tyłu z rozwojem szkolnym w stosunku do rówieśników. Bardzo się martwiłam o jej naukę w szkole średniej. Ale szkoła okazała się świetna i ciężka praca popłaciła, bo córa nadgoniła braki. Nie jest genialnym dzieckiem ematki 😋, ale dobrze sobie radzi, nauczyciele ją lubią, ma kilka bliskich koleżanek. Jestem z niej bardzo dumna.
    Natomiast bardziej załamuje mnie postawa syna, który uczy się na odwal, to co musi i cały wolny czas najchętniej by spędził z komórką, kompem lub tv. Walczę z tym nałogiem z całych sił ☹️. Wymyślam mu różne atrakcje, kluby itp., ale sam z siebie nie wykazuje specjalnej inicjatywy.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • tryggia 15.07.19, 17:57
    Nasze dzieci są fajne, mądre i normalne, ale nie tak zdolne jak mąż i ja. Pierwsze lata podstawówki przyjmowalismy z niedowierzaniem. Teraz średnia starszego 4,6 uznaję za średnią w porządku (moja maturalna to 5,8).

    --
    Hope
  • miniofilka 15.07.19, 18:13
    tryggia napisała:

    > Nasze dzieci są fajne, mądre i normalne, ale nie tak zdolne jak mąż i ja. Pierw
    > sze lata podstawówki przyjmowalismy z niedowierzaniem. Teraz średnia starszego
    > 4,6 uznaję za średnią w porządku (moja maturalna to 5,8).
    >
    I akurat w tym watku musialas sie pochwalic, dobijajac innych?
    Zero empatii
    Jestes zalosna




    --
    żyj i pozwól żyć innym tak jak chcą:smile
  • tryggia 15.07.19, 19:13
    Jezu, co z tobą? Napisałam, że nasze dzieci są zwykle, przeciętne. Czy na ematce można być albo wybitnym albo upośledzonym?
    Jeśli tak, to bardzo cię, miniofilko przepraszam.

    --
    Hope
  • tryggia 15.07.19, 19:19
    Dodam, że niezdarność starszego i brak koncentracji (gubi, zapomina itd) młodszego. Ale rozumiem, że byłbyś zadowolona, gdybym napisała, że mają diagnozy i orzeczenia. Nie, nie mają, są po prostu mniej zdolne niż ci z paskami i bógwieczym.

    --
    Hope
  • miniofilka 15.07.19, 19:20
    tryggia napisała:

    > Jezu, co z tobą? Napisałam, że nasze dzieci są zwykle, przeciętne. Czy na ematc
    > e można być albo wybitnym albo upośledzonym?
    > Jeśli tak, to bardzo cię, miniofilko przepraszam.

    Mnie nie masz za co przepraszac.
    Przeczytaj jeszcze raz tresc watku i przepros piszace tu emamy dzieci z dysfunkcjami.
    Czasem lepiej nic nie pisac....




    --
    żyj i pozwól żyć innym tak jak chcą:smile
  • tryggia 15.07.19, 19:39
    Ale to ty poczulas się dotknięta. Tytuł wątku jest o dzieciach mniej zdolnych. Czyli wg ciebie o dzieciach z dysfunkcjami, wg mnie nie. Dla mnie to kontinuum, dla ciebie czarno-białe.

    --
    Hope
  • mebloscianka_dziadka_franka 15.07.19, 19:57
    No bo szczerze mówiąc, trochę tak mylący jest ten post startowy. Bo najpierw niby pytanie o dzieci mniej zdolne i nawiązanie do syna bergamotki, a potem już jest o dzieciach - upośledzonych w jakich sposób czy zaburzonych. Dla mnie to dwie zupełnie inne rzeczy.
  • tryggia 15.07.19, 20:05
    To ematka, czarno-biały świat. Grubi - chudzi. Wybitni - dysfunkcyjni. Bogaci - na granicy egzystencji. Nie da się się normalnie rozmawiać.

    --
    Hope
  • agata_abbott 15.07.19, 19:27
    4,6 to przeciętna średnia? Serio?

    --
    teoriachaosu.blog/
  • tryggia 15.07.19, 19:36
    Nie, napisałam, że ok (i że jednak jest inna od mojej, więc musiałam się przestawić).
    Jest taka w tym roku, bo cisniemy (7 klasa), bez ciśnienia i współpracy byłaby taka jak w zeszłym roku - 3,8 na I semestr, 4,2 w II. Jak młodszy pojdzie teraz do 4 też będzie wesoło. Ale widzę, że to nie jest wątek o przecietnych, tylko o dzieciach z orzeczeniami. Sorry, spadam.

    --
    Hope
  • agata_abbott 15.07.19, 19:43
    Ale 4,2 to tez w miarę dobra średnia.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • milamala 15.07.19, 20:41
    agata_abbott napisała:

    > 4,6 to przeciętna średnia? Serio?

    No wlasnie, ogolnie kiepski watek na chwalenie sie.
  • marisol25 15.07.19, 21:26
    milamala napisała:

    > agata_abbott napisała:
    >
    > > 4,6 to przeciętna średnia? Serio?
    >
    > No wlasnie, ogolnie kiepski watek na chwalenie sie.

    No jej chyba chodziło o to, że rodzice geniusze (mama że średnia 5.8 XD) a dziecko taki przeciętniak, zaledwie 4.6
    No taka zaowalowana, niezbyt lotna próba pochwalenia się.
    Faktycznie, dość kiepski wątek na takie akcje.
  • tryggia 15.07.19, 21:32
    Nie zakadalam, że tak to będzie odebrane. Już napisałam, mam dzieci, moim zdaniem, przecietne, nieprzecietnie rozkojarzone (młodszy). W tym wątku inaczej jest to interpretowane (że się chwalę cudzym kosztem, mega słabe) więc spadam, nic tu po mnie.

    --
    Hope
  • zuleyka.z.talgaru 15.07.19, 18:04
    Pewnie moje młodsze. Nie wiem jak będzie z nauką, zagrożenie dysleksją spore. . Nie jest w stanie dogonić rówieśników, wspinać się po drabinkach, skakać, biegać, nie ubiera i nie rozbiera się samodzielnie w całości. Codzienna orka. Zobaczymy. Na razie jestem wdzięczna losowi, że nie jest gorzej. A jak dopada mnie dół to płaczę aż już się wypłaczę. Nic innego nie działa.

    18:04
  • vinca 15.07.19, 18:47
    Ile ma lat?
  • zuleyka.z.talgaru 16.07.19, 08:28
    4.
  • juuuu7 15.07.19, 18:48
    Zuleyka a chodzi juz samodzielnie? Pamietam ze ma MPD
  • zuleyka.z.talgaru 16.07.19, 08:28
    Chodzi. Zaczął chodzić jak miał 3l i 2mce.
  • livia.kalina 15.07.19, 19:27
    Zulejka, jesteś z Poznania?

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • zuleyka.z.talgaru 16.07.19, 08:29
    Tak.
  • livia.kalina 16.07.19, 10:03
    Jeśli można, dziś wieczorem coś Ci prześlę na gazetowego smile

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • euze_bia0 15.07.19, 19:08
    Kocham syna, ale szczerze, gdybym wiedziała, ze tak bedzie, jak jest, to jednak na dziecko w życiu bym się nie zdecydowała. Syn tez mowi bardzo niewiele, kontakt z nim jest mega ograniczony. Wiele rzeczy jest dla niego nie do przeskoczenia, nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń. Jest silny, jak na swój wiek, ma napady złości, gdzie potrafi rozwalic to, co mu stoi na drodze. Zniszczył już tez wiele rzeczy, także tych zdecydowanie drogich. Jest dzieckiem, które nigdy nie bedzie zdrowe, nigdy nie da rady funkcjonować samodzielnie. Chociaż jesteśmy pod ciągła kontrola specjalistów wszelkiej maści; terapie. Dziecko żyjące w swoim świecie. Totalnie zamknięte na świat zewnętrzny.
    Dlatego szczerze zazdroszczę niektórym forumkom tutaj. Chciałabym mieć dziecko zdrowe, które z nauka radzi sobie bez problemow. Chciałabym mieć takie dylematy jak berga, która zastanawia się, jak z mlodszego syna zrobic miłośnika książek i nauki. Ogólnie staram się nie narzekać, ale czasem mam takie dni, ze mam dość.
  • gulcia77 15.07.19, 19:27
    Oby berga nie próbowała tego zrobić. Po pierwsze, kiepsko by to o jej, legendarnej, inteligencji świadczyło. Po drugie - zrobić komuś krzywdę jest łatwo. Dużo trudniej jest tą krzywdę naprawić.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • sylwik7 15.07.19, 21:38
    Przepraszam, że napiszę w tym niedotyczącym mnie wątku. To niesamowite przeczytać na ematce taki kawał prawdziwego, trudnego życia. Dużo wytrwałości dla Was dziewczyny i jak największych postępów dla Waszych dzieci❤.
  • asia_i_p 16.07.19, 09:51
    Tak, najtrudniejszą rzeczą do zaakceptowania w diagnozie jest to, że przy żadnej pracy nie da się tego do końca wyprowadzić, że dziecko będzie mieć pod górkę przez cały czas. Zwłaszcza, że podawany przez całą kulturę model sukcesu jest jeden.
    Myślę, że to nie jest do końca tak, że trzeba przeżyć żałobę, pogodzić się i iśc dalej. Pamiętam, że ze śmiercią mamy godziłam się kilka razy, bo oprócz żałoby po śmierci swojej mamy musiałam przejść po ślubie żałobę po teściowej mojego męża, potem po babci każdego z moich dzieci. I z żałobą po tym, co nasze dziecko miało dostać od świata jest podobnie - na każdym etapie życia dziecka przeżywamy ją od nowa, trochę krócej, bo mamy wprawę, ale jednak. No i trochę na każdym etapie naszego życia, bo przecież też miałyśmy jakieś plany, jak będzie wyglądał nasz wiek wczesnośredni wink czy też późnomłody.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • takamania 16.07.19, 10:04
    asia_i_p napisała:

    . I z żałobą po tym, co nasze dzieck
    > o miało dostać od świata jest podobnie - na każdym etapie życia dziecka przeżyw
    > amy ją od nowa, trochę krócej, bo mamy wprawę, ale jednak. No i trochę na każdy
    > m etapie naszego życia, bo przecież też miałyśmy jakieś plany, jak będzie wyglą
    > dał nasz wiek wczesnośredni wink czy też późnomłody.
    >
    Jakie to jest genialne!!!!! Ciągle myślę o tych etapach, nawet specjaliści na warsztatach o tym mówią. Po jednym z nich uslyszalam od mamy też dziecka z dysfunkcjami , że jednak nie przeżyłam tej żałoby stąd moja depresja. Ale miałam wrazenie ,że teraz jest inna niZ na początku. Ja poza diagnoza , musiałam się zmagać z ciągłym,a wymyslasz, a nie będzie tak źle itp. włącznie z lekarzami i specjalistami. Laikom to nawet mogę darować. Wszyscy bagatelizujący problem ręce umyli a na palcu boju zostali rodzice i dziecko😕
  • asia_i_p 16.07.19, 10:14
    My się z siostrą śmiejemy, że po tych wszystkich "wymyślasz, przecież się rozgada", w końcu po latach terapii usłyszymy "A nie mówiłem, że się rozgada" i wtedy to już damy w zęby.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • takamania 16.07.19, 10:28
    asia_i_p napisała:

    > My się z siostrą śmiejemy, że po tych wszystkich "wymyślasz, przecież się rozga
    > da", w końcu po latach terapii usłyszymy "A nie mówiłem, że się rozgada" i wted
    > y to już damy w zęby.
    >
    Zawsze jest powód by dowalić matce: 1) dziecko nie mowi-slyszysz ,że nie czytasz, nie rozmawiasz 2) dziecko zaczyna mowic- a po co byli Wam potrzebni Ci lekarze.
    Akurat u mojego syna mamy słyszalna afazje , więc już mi dali spokój. Ale to marne pocieszenie bo walczymy o każde słowo 😏 A mój nastrój a w sumie i często zniechęcenie pewnie też się gdzieś tam mi udziela. Na szczęście dość przytomnego męża, który mówi że pojedzie ze mną do każdego lekarza, będzie mnie wspierało i robił z małym ćwiczenia na tyle ile będzie domu ale on nie widzi powodu żeby go traktować w jakiś szczególny sposób . Dlatego tak szybko dogadał się z prof. Cieszyńską 😅
  • agata_abbott 16.07.19, 12:06
    Ja miałam jeszcze jedną żałobę, którą przeżywałam, jak mój młodszy syn "zaliczał" kolejne etapy rozwojowe. Dopiero wtedy widziałam, jak wiele rzeczy ominęło mnie ze Starszą. Przy niej to nie było takie dotkliwe - to było moje pierwsze dziecko, nie miałam dużego kontaktu z innymi dziećmi, więc nie wiedziałam, co dokładnie powinna robić. Czytałam o tym, ale to jednak nie to samo. Później urodził się Piotrek i pamiętam, że jak miał może pół roku i uśmiechał się do mnie z drugiego końca pokoju, to ja z jednej strony się cieszyłam, a z drugiej przeżywałam, dlaczego Ewa nigdy tak nie robiła.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • zuleyka.z.talgaru 16.07.19, 12:34
    Eh, ja z kolei nie mogę pojąć narzekania swojej szwagierki, ma zdrowego, prawidłowo rozwijającego się niemowlaka i jak się widzimy to tylko narzeka, że zmęczona, że to że tamto. Mam ochotę jej dać w zęby.
  • yuka12 16.07.19, 13:12
    Daj jej spokój, przecież nie ma innych doświadczeń. Ile ja się nasłuchałam komentarzy czy ile razy spotkałam się z niedowierzeniem, że jestem AŻ tak zmęczona. A ja przez prawie 8 lat po urodzeniu syna wszystkie przespane noce mogłam policzyć na palcach obu rąk. Efekty odczuwam do dzisiaj np. dopiero od 4 miesięcy przesypiam 7-8 godzin jednym ciągiem bez pobudek. Syn jest wczesnym nastolatkiem 😊.
    Wielu ludzi nie potrafi pojąć czegoś, co nie odczuło na własnej skórze.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • takamania 16.07.19, 14:47
    Mnie "wystarczyło"4 lata zaburzeń snu syna żeby dojść do etapu niechęci w nocyi do snu i do niego 😕 w dzień ok. Kiedy zbliżał się wieczór zaczynał się mój wewnętrzny horror
  • yuka12 16.07.19, 20:12
    Akurat niedobory snu nie powodowały niechęci ale jego ociąganie się i bierność do wyjścia ponad minimum. Dotyczy to nie tylko szkoły, ale i czystości osobistej czy spędzania wolnego czasu. Boje o wszystko, nawet zawartość talerza. A jednocześnie to fajny, wesoły dzieciak, empatyczny, ciepły, gadatliwy i inteligentny. Kocham go ale jednocześnie jestem nim bardzo zmęczona.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • asia_i_p 16.07.19, 21:58
    Mnie do białej gorączki doprowadza upór. Kiedy sobie zwizualizuje jakiś cel, to jest jak posokowiec na tropie. Mój ojciec kiedyś gdzieś z nim szedł przed nami i kiedy ich dogoniliśmy, wyjaśnił, że chciał na nas poczekać, ale mój syn jest jak wodospad. Z kolei jeśli się uprze, że nie, to o ile na luzie da się coś jeszcze zrobić, to w stresie jest ściana.
    Teoretycznie mam przerobione, im jestem spokojniejsza, tym lepie idzie. Zwłaszcza, że widzę, że on też trochę walczy ze sobą i raczej nie może niż złośliwie nie chce. Tylko ja z natury niestety nie jestem cierpliwa. Chociaż wyrabiam się, wyrabiam . . . wink

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • yuka12 17.07.19, 01:27
    Tak, takie dzieci uczą cierpliwości znacznie lepiej niż wszelkie treningi 🙁.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • szafireczek 15.07.19, 21:24
    Zdolności to nie wszystko. Poza tym, to nie wyścig i nie chodzi by zadowalać innych, tylko mieć własne miejsce na ziemi. Bez porównań i licytacji. Bo to jak się to wszystko skończy, to dopiero czas pokaże ...
  • morekac 15.07.19, 21:32
    Moja starsza jest dyslektyczką, lata szkolne wspominam nie najlepiej. W młodszych klasach ciągle o czymś zapominała, z matematyki była chwilami beznadziejna (nie ze wszystkiego, na szczęście), co i rusz miała jakieś zagrożenia (nawet się kiedyś zdarzyło z ...plastyki), a na dodatek grzebała się zawsze i notorycznie spóźniała (co skutkowało obniżoną oceną z zachowania). Do liceum miała mało punktów - forum pewnie posłałoby ją do zawodówki. Maturę zdała przywoicie (ogólnie zawsze miała lepsze wyniki z egzaminów niżby wynikało to z jej ocen). Muszę przyznać, że na studiach ma chyba lepsze oceny niż kiedykokwiek miała w szkole...

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • szafireczek 15.07.19, 21:59
    Nie sztuka zdobywać laury bez wysiłku, albo opowiadać, że w zasadzie rodzice nie muszą nawet palcem kiwnąć. Dlaczego tak się słabo docenia wysiłki rodziców i dzieciaków, których dopiero ciężka praca powoduje efekty? Przecież od tych, co więcej dostali w życiu powinno się odpowiednio więcej wymagać...a nie porównywać do tych, którym się gorzej ułożyło. Ja szanuje tych rodziców, którzy walczą o najmniejsza nawet sprawność, czy umiejętność, bo nawet małe sukcesy okupione są wyrzeczeniami, o których pewnie większość, łącznie ze mną, nie ma pojęcia.
  • 123zielona123 15.07.19, 23:34
    Nie wiem czy mogę w tym wątku, bo byłam kiedyś.
    Decydując sie na dziecko, zupełnie się ich nie spodziewałam. Wpierw w szpitalu podejrzewano zespół Downa, Potem okazało sie,ze tylko lekkie porazenie mózgowe. Na poczatku dziecko nie domagało sie jedzenia, nie plakało. Mówienie z opóźnieniem, wada wymowy, a na EEG z dzwiękami wyszło że jest zupełnie głuchy. Logiczne ,ze w szkole nie spodziewałam sie, że będzie prymusem ale pierwsze lata to był koszmar. Praktycznie odbierając ze szkoły nosiłam plasty i opatrunki, zawsze coś sobie zrobił. Czytanie, rysowanie czynnosci manualne- koszmar. W pierwszej klasie chcieli go zostawić na drugi rok. Jak był w 3 klasie przeszłam do pracy na pół etatu, bo tyle zajmowało nam odrabianie lekscji i rózne ćwiczenia- dysleksja, dysgrafia, dysortografia. Zadanie tekstowe z matematyki,zrobienie rysunku,praca z polskiego koszmar. Wychodziłam do łazienki aby popłakać umyc się zimną wodą i nie podnieść głosu, czy nie okazywać zniecierpliwienia. Nauczyciele mieli gdzieś zalecenia z PPP. Jedynie pani od polskiego nie wpisywała jedynek z dyktand.
    W gimnazjum było lepiej. Przedmioty humanistyczne, byle zaliczyć, ale biologia i chemia brał udział w konkursach. Wydaje mi się,że najbardziej był uzdolniony z matematyki tylko się nudził i pstrykał długopisem. Matematyczka go nie lubiła z pełną wzajemnością.
    Tu kończę bo jak trafił do dobrego LO to inny swiat! Przychodzę na zebranie i nie słyszę że pstyka na matematyce długopisem. Tylko, że on i kilku kolegów bedą brać udział w czymśtam i zadania domowe dla niego lepiej jak bedzie pisał w jakimś mat cośtam i przesyłał przez internet. To samo z polskiego, wypracowanie wcale nie musi być przepisane ręcznie na papierze kancelaryjnym. Mozna w Wordzie!



  • takamania 16.07.19, 00:29
    Wreszcie wątek dla mnie. Chciałam podpiąć się wyżej bo grupa Rozkodujmy Afazje to tak naprawdę dla mnie drugi dom od 2 lat. Choć też czasami źródło frustracji bo ciągle mam wrażenie, że robię za mało. Po tych tych kilku latach terApii społecznie , emocjonalnie,. tam gdzie wymagana jest samoobsługa to mam przeciętnego 5 latka. Tam gdzie ma mówić , śpiewać ,czy mieć wierszyki w przedszkolu to bliżej mu do 3 latków( choć znajdą się u takie ci będą mieć lepiej niż on). To co pisałyscue o dzieciach szkolnych, o tej włożonej pracy i często słabych efektach, o niezapraszaniu , problemy z placówkami to pewnie będzie nasza codzienność.... Do tej pory zapłaciłam wysoką cenę. Choć pewnie przed urodzeniem miałam w sobie depresję, latami tłumiona. Jest cień szansy bo poki co po mężu jest towarzyskim optymistą. I dzięki niemu mam kilka nowych znajomości 🙂 ja pomimo braku dysfunkcji nie miałam takich umiejętności społecznych. Plus jest też taki ,że z osoby wiecznie przepraszajacej ,że żyje stałam się zupełnym przeciwieństwem.
  • maly_fiolek 16.07.19, 07:38
    Jeden z moich synów jest taki, IQ około 85 od przedszkola. Pomagam w w odrabianiu lekcji, organizuję korepetycje, zajęcia dodatkowe i nic. Tabliczkę mnożenia uczyłam go 4 razy, w czterech różnych klasach. Nie pamięta. Nie domyśli się niczego, nie wymyśli rozwiązań, nie domyśli się powiązań. Pójdzie do szkoły branżowej. Trudno, takie życie sad, matki dzieci niepełnosprawnych mają gorzej.
  • yuka12 16.07.19, 13:05
    Moja córa jest w normie intelektualnej i w wieku 14 lat nadal nie umie pełnej tabliczki mnożenia. Pomimo xprogramów komputerowych, zaangażowania nauczyciela, różnych metod, naszej rodziców pomocy. Nie pamięta. Generalnie całe science- biologia, fizyka i chemia oraz geografia to dla niej walka. Z powodu córy w zasadzie zostaliśmy w uk. Nie wyobrażam jej sobie w polskim systemie szkolnictwa. Widziałam materiał matematyki obecnej 7 klasy sp. czyli klasy, do której rocznikowo by chodziła córa mieszkając w Polsce. No nie widzę, by potrafiła przez to przejść. Nie mówiąc o pozostałych przedmiotach. A tu jakoś sobie radzi, myśli nawet o uniwerku po skończeniu średniej szkoły.
    Tak więc w pełni rozumiem dylematy, frustrację i problemy uczniów odbiegających od schematu i ich rodzin w Polsce.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • troompka 16.07.19, 13:15
    mój syn podobnie-skonczona 8 klasa, norma intelektualna (dwa niezależne badania), ale tabliczka mnożenia to dalej jakaś niezgłębiona dla niego wiedza. Radzi sobie po swojemu (dodaje, odejmuje, kombinuje-wg mnie to co wykonuje, żeby obliczyć np 6x8 jest mega skomplikowane-ale najczesciej działa), tyle że zajmuje wiecej czasu. Nasza matematyczka (nie uwzględniająca opinii z ppp) tępiła go (i nie tylko jego, ale kilka innych osob z podobnymi problemami) do ostatniego dnia szkoły, dla niej osoba nie znająca tabliczki mnożenia nie ma prawa ukończyć szkoły podstawowej.
  • ichi51e 16.07.19, 13:22
    Ja tez tak mialam. Cala rodzina nie mogla zeozumiec dlaczego nie moge po prostu zakuc wink ostatnio jakos przylapalam sie ze jakos jednak juz nie licze tylko wiem...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • yuka12 16.07.19, 13:43
    Czyli zupełnie inne podejście od obecnego matematyka córki. Który szuka różnych metod, aby pomóc córce w ten czy inny sposób opanować. Jeżeli wybrany sposób nie działa, szuka kolejnego. No ma ambicję ją nauczyć 😀. Podobne podejście ma nauczycielka od bloku przedmiotów przyrodniczych. A niektórzy dziwią się, dlaczego wybraliśmy obecną szkołę i w ogóle dlaczego nie wracamy do Pl.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • mirkad 16.07.19, 07:42
    Moja córka jest zdrowa, na szczęście bo jako głęboki wcześniak mogła mieć szereg dysfunkcji.
    Ale nie jest zdolna, szczególnie z przedmiotów ścisłych. Ogólnie musi przyłożyć się do nauki, żeby mieć w miarę dobre stopnie, a nie zawsze jej się chce; często zdarza jej się zapominać np. o zadaniu domowym, ogólnie obowiązkowość nie leży
    w jej naturze. Przyznaję bez bicia, że trudno mi przejść nad tym do porządku dziennego: mnie nauka do dziś przychodzi bez trudu- szczególnie języków obcych, w szkole zawsze miałam same piątki, uwielbiam czytać, a moje dziecię jest moim totalnym przeciwieństwem. Tylko co mam zrobić? Przecież nie uduszę jej smile Staram się ostatnio odpuścić nieco, bo wiem, że im bardziej naciskam, tym efekty są marniejsze. Z matematyki mamy korepetycje, od przedszkola chodzi na dodatkowe lekcje angielskiego. Gdzieś głęboko w duszy pogodziłam się z tym, że nigdy nie pochwalę się na e-matce świadectwem z paskiem mojej córki. Mam tylko nadzieję, że odkryje sama z czasem w sobie to "coś", co pozwoli jej znaleźć pomysł na życie i na samą siebie. Ma duże zdolności plastyczne - kto wie? A na razie - tak, jestem e-matką totalnie przeciętnego dziecka.
  • takamania 16.07.19, 08:04
    . Gdzieś głęboko w duszy pogodziłam się z tym, że nigdy
    > nie pochwalę się na e-matce świadectwem z paskiem mojej córki. Mam tylko nad
    > zieję, że odkryje sama z czasem w sobie to "coś", co pozwoli jej znaleźć pom
    > ysł na życie i na samą siebie. Ma duże zdolności plastyczne - kto wie? A na r
    > azie - tak, jestem e-matką totalnie przeciętnego dziecka. Podobnie jak u mnie. Tyle, że moje dobre wyniki wymagały ode mnie wiele wysiłku. Ale tak już miałam ze im coś bardziej mi nie szło tym bardziej byłam zawzięta. Ale potem przekonałam się ,że są ważniejsze umiejętności czyli kompetencje społeczne i samodzielność. StrszY już pełnoletni syn mnie tego nauczył. Wyglądało na to za jego szkolnych czasów, że jako jeden z gorszych uczniów w klasie i z burzliwa edukacja na poziomie średniej szkoły skończy nie najlepiej. Tymczasem czasami on nam bardziej pomaga niż my jemu. I mam wrażenie że pomimo braku tych papierków ,które ja mam będzie w lepszej sytuacji zawodowo-spolcznej. I nie jest jak jego koledzy z pokolenia x. Ale to chyba krew taty. Tak jak pisałam wyżej młodszy pomimo swojej afazji jest bardziej kontaktowy niż jak jako starsze dziecko. Aczkolwiek w jego przypadku konsekwencje wynikające z tej niepełnosprawności przerażają mnie dużo bardziej 🙁
  • nutella_fan 16.07.19, 07:52
    Mój syn - mega zdolniacha. Jedna z blizniaczek - bardzo zdolna. Druga - w dolnej połowie dzieci w klasie, dysleksja, problemy z zapamietywaniem, generalnie problemy z nauką. Tak, mam doła. Ale los jednak bywa sprawiedliwy. Jest tak śliczna, że zwraca uwagę urodą.
  • black_magic_women 16.07.19, 08:15
    Moje dzieci jeszcze malutkie, to napiszę tak obok tematu. Mam 39 i byłam jednym z "tych" dzieci. Potwornie bazgrałam, nieprowadziłam żadnych zeszytów ani w podstawówce ani w liceum. Byłam włefową ofermą, tak że nawet ukochane przyjaciółki nie brały mnie do drużyny, a siatkówka była przez 90 % lekcji, pozostałe 10 to przewroty których też nie umiałam robić... W liceum było już tylko gorzej, doszedł język francuskie i kosztowne korepetycje, po ktorych wszystko zapominałam w szkole. Potem kolejne studia w których też nie umiałam się odnaleźć. Ale skończyłam i proszą mnie o radę prawdziwe tuzy w swoich zawodach. Do czego zmierzam? Do podziękowania wam Ematki za pochylenie nad dziećmi. Jak ja im zazdroszczę, że szukacie i przyczyn i rozwiązań ich problemów. Moi super wykształceni rodzice stali nade mną z krzykiem żebym nie była głąbem, przepisała wyraz 100 razy, nie przynosiła wstydu, była jak Kasia czy Zdzisia sąsiadów... B
    Dzisiaj jako dorosła wiem, że miałam wiele problemów z SI, z dysgrafią itp. Ale nikt nigdy się nade mną nie pochylał, mimo iż wstyd to napisać, moja mama była psychologiem dziecięcym. Dlatego jeszcze raz dziękuję w imieniu waszych dzieci, za to, że stoicie po ich stronie. Ps. moja mama zaczęła mnie wspierać po 30, teraz jest moją wielką fanką i podporą. Nie wiem czy to pocieszenie, ale zawsze...
  • takamania 16.07.19, 09:53
    black_magic_women 16.07.19, 08:15. Ja chciałam podziękować Ci w imieniu swoim i pewnie innych mam. Właśnie tacy jak my, których dzieci nie są niepełnosprawne w sposób widoczny a niestety mające swoje dysfunkcje ciągle muszą mierzyć się z tym co widzą na codzien u swojego dziecka z wiecznym " przesadzasz". Nie mówię ,że nie ma takich dzieci i rodziców, którzy nie mogą się z tym pogodzić,że niektóre umiejętności są poza ich możliwościami albo poza ich zainteresowaniami. I się dręczą nawzajem. Czasem wkurza mnie to że z mnóstwa rzeczy musimy zrezygnować bo kolejne terapie, pomoce, szkolenia. Potem wysłuchiwać, ze to co on opanował z wysiłkiem to żadna sztuka. Pewnie to dlatego, że jesteśmy w takiej niszy pomiędzy dziećmi zdrowymi a tymi z widoczną niepełnosprawnością.
  • ck2 16.07.19, 22:24
    Jestem od ciebie o kilka lat młodsza i jako córka pani pedagog mogę się podpisać. Szok jak w latach 80 i 90 gucio się wiedziało o rozwoju dziecka. Że my na w miare normalnych ludzi powyrastaliśmy...
  • takamania 17.07.19, 08:25
    Dokładnie. Mam brata, skrajnego wcześniaka. Miał jakieś tam orzeczenie w latach 80,90. Ale po tych moich paru latach walki z młodym ( no niestety wszystkim wkolo się wydawało ,że przesadzam😟) moja mama nie moglab jaka jest uwierzyc jaka może być różnica między dzieckiem w terapii i bez. Typowy dyslektyk i dyspraktyk. Ale prawda jest też taka że masę rzeczy wiem z internetu.
  • takamania 18.07.19, 04:27
    Ech jakiś kolejny kryzys nade mną. Ludzie pełny wakacyjny, letni luz i rekaks. My kolejny grafik z zajęciami ( bo przerwa przynosi jeszcze gorsze efekty) , zamiast wyjazdów kolejne pomoce. Wiem inni mogą mieć ciężej ale mnie to nie pociesza....A Wy jak sobie radzicie w tych gorszych chwilach?
  • makurokurosek 16.07.19, 08:37
    zastanawia mnie dlaczego już w poście startowym postawiono znak równości między dzieckiem mniej zdolnym, a dzieckiem zaburzonym. Wynika to zapewne z faktu, że matkom trudno zaakceptować mniej zdolne dziecko więc uznają, że musi być jakiś powód że dziecko jest mniej zdolne, bo ono nie może być mniej zdolne samo z siebie.
    Ani ja ani moje rodzeństwo nie byliśmy osobami zdolnymi, ot zwykłe przeciętne dzieci i nie wynikało to z kwestii zaburzeń. Może część z was zamiast szukać usprawiedliwienia, zaakceptuje własne dziecko takim jakim jest.
  • triss_merigold6 16.07.19, 08:46
    I pośle do branżowki, czyż nie takie masz przesłanie,
  • makurokurosek 16.07.19, 08:53
    Dlaczego ma posłać do branżówki ? Zarówno ja jak i moje rodzeństwo mimo bycia mniej zdolnymi skończyliśmy studia na topowych uczelniach, a najmniej zdolny z nas najwięcej zarabia.
    Jeżeli dzieciak ma jakieś zainteresowania to jak najbardziej niech sie kształci, gorzej gdy problemem nie jest bycie mniej zdolnym tylko po prostu małe możliwości intelektualne.
  • makurokurosek 16.07.19, 09:05
    Dodam jeszcze, że w przypadku słabego ucznia, a nie mniej zdolnego tylko po prostu słabego zdecydowanie lepsza jest zawodówka, aniżeli lo. Mniej zdolny potrzebuje więcej czasu na opanowanie materiału, ale opanuje ten materiał dobrze, uczeń słaby niezależnie od ilości nakładu pracy ma problem z opanowaniem materiału i pchanie takiego ucznia do llo czy technikum to przynajmniej dla mnie brak akceptacji własnego dziecka i jego ograniczeń.
  • zuleyka.z.talgaru 16.07.19, 08:48
    Widocznie ematka to taki twór.
  • dzikka 16.07.19, 09:08
    makurokurosek napisała:

    > zastanawia mnie dlaczego już w poście startowym postawiono znak równości między
    > dzieckiem mniej zdolnym, a dzieckiem zaburzonym. Wynika to zapewne z faktu, że
    > matkom trudno zaakceptować mniej zdolne dziecko więc uznają, że musi być jakiś
    > powód że dziecko jest mniej zdolne, bo ono nie może być mniej zdolne samo z si
    > ebie.
    > Ani ja ani moje rodzeństwo nie byliśmy osobami zdolnymi, ot zwykłe przeciętne d
    > zieci i nie wynikało to z kwestii zaburzeń. Może część z was zamiast szukać usp
    > rawiedliwienia, zaakceptuje własne dziecko takim jakim jest.

    To mnie też zszokowało. Pytanie o dzieci mniej zdolne a tutaj wypowiadają się matki dzieci chorych lub dysfunkcyjnych. Wynika to pewnie z tego, że w tym wypadku powodem, ze dziecko funkcjonuje inaczej to jego choroba, natomiast mało która matka napiszę, ot, moje zupełnie zdrowe dziecko jest po prostu mało zdolne.

    natomiast nie rozumiem ostatniego zdania, te matki nie szukają usprawiedliwienia, codziennie walczą o lepsze jutro dla swoich dzieci. Zmagają się z takimi przeciwnościami, że nam się w głowie to nie mieści. Polska nie jest dobrym krajem dla chorych ludzi. Dysfunkcje o których one piszą to nie jest jakieś usprawiedliwienie gorszej percepcji, to codzienna walka o zrozumienie, poskładania pewnych części w całość.
  • makurokurosek 16.07.19, 09:20
    "natomiast nie rozumiem ostatniego zdania, te matki nie szukają usprawiedliwienia, codziennie walczą o lepsze jutro dla swoich dzieci. "

    Nie do końca. Zaburzenie dla wielu osób staje się usprawiedliwieniem przeciętności dziecka. Bardzo często wówczas rozmowa z taką osobą zaczyna się moje ma i wymian zaburzeń
  • zuleyka.z.talgaru 16.07.19, 09:33
    Usprawiedliwieniem? Zwykle jest POWODEM.
  • asia_i_p 16.07.19, 09:57
    Pytanie w tytule wątku było o dzieci mniej zdolne, ale pewne szczegóły wewnątrz postu założycielskiego wskazywały, że chodzi o matkę dziecka z zaburzeniami, więc matki takich dzieci się odezwały.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • makurokurosek 16.07.19, 20:21
    Ale dziecko mniej zdolne nie oznacza z automatu dziecka zaburzonego i nie powinno się stawiać znaku równości
  • asia_i_p 16.07.19, 21:53
    To jest forum - swobodna rozmowa, a nie praca magisterska. To, że ktoś zaczyna post od jednego, a kończy na drugim, nie oznacza znaku równości tylko pewien ciąg skojarzeniowy.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • ichi51e 16.07.19, 09:10
    Odpowiem za siebie. Moje dziecko np rozwija sie nieharmonijnie ma przeblyski wysokiej inteligencji a potem nie potrafi dwa do dwoch dodac. A jak nastraszysz albo oszukasz to nie tylko dwa do dwoch ale i 27do 68 doda. I stoisz i sama nie wiesz glupi czy nieglupi? I w takim wypadku lepiej chyba przyciskac srube niz akceptowac jakie jest?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • asia_i_p 16.07.19, 10:11
    Nie, wynika to z faktu że okołoedukacyjny amok na forum w tym momencie (nie potępiam, sama biorę udział) uświadomił autorce, że pewnie nie będzie miała takich problemów, a chciałaby. Stąd wyjście od zdolności, a potem przejście do tego, co ją rzeczywiście boli, czyli do zaburzeń.
    I to nie jest tak, że matki dzieci zaburzonych czy nawet po prostu mniej zdolnych mają problem z akceptacją swoich dzieci, prędzej jest to problem z akceptacją zawężonej oferty, jaką świat ma dla ich dzieci. Martwimy się - czy sobie poradzą, jak będzie wyglądało ich życie za parę lat, a jak za kilkanaście, na ile będą samodzielne, na ile będą umiały o siebie zawalczyć w świecie. Czy nie trafią na ludzi, ktorzy będą chcieli zatrzymać je w dole, utrudnić rozwój albo zniechęcić, bo mają hierarchiczne widzenie świata i fakt, że ktoś dynda w tym łańcuchu pokarmowym pod nimi, poprawia im samopoczucie.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • troompka 16.07.19, 13:10
    bardzo mądre słowa, genialnie ujełaś to, co sie w mojej głowie tłucze. A niestety wiele z takich hierarchicznych zachowań widzę już teraz. Jedyna nadzieja w tym, że syn (na szczęście) jest taki żei trudno go obrazić (w sensie-nie przejmuje się tym), bardziej to wszystko ja przeżywam.
  • yuka12 16.07.19, 13:36
    Ja tam się cieszę, że córa ma diagnozę, bo dzięki temu sposób nauczania i moje podejście zostało dostosowane do jej potrzeb. Dzięki temu ma szansę skończyć szkołę średnią i zacząć pracować w odpowiednim DLA SIEBIE zawodzie, moze nawet studiować.
    Bez poszukania przyczyn jej niepowodzeń szkolnych byśmy prawdopodobnie na niepowodzeniu skończyli, czego mieliśmy przykład podczas pierwszych 4 lat jej szkolnej kariery.
    Mój syn mniej zdolny, bo może i inteligentny ale bez pasji i chęci nauki i widzę, jak inne wsparcie potrzebuje i jak zupełnie inaczej się uczy. I pewnie i tak sobie tak czy siak poradzi. Córa bez diagnozy i odpowiedniego podejścia poradziłaby sobie z trudem i raczej na pewno skończyłaby z mega depresją.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka