Dodaj do ulubionych

Co Ci ludzie jedzą?

15.07.19, 15:10
Jak się zapatrujecie na oceny knajp w internecie? Ja w ostatnim czasie jestem dość mocno zdziwiona, że miejsca, gdzie podają słabe jedzenie maja dobre opinie. Nie mówię tutaj o jakichś wypasionych restauracjach, ale miejscach z niby domowa kuchnią na szybki obiad. Wiadomo, że nie ma się co cudów spodziewać, ale jedzenie serio słabe-zupa to woda z kilkoma warzywami z mrożonki, panierka jakąś dziwna sztuczna skorupa itp., a ludzie piszą, że dobre domowe jedzenie. Zaczynam się zastanawiać, jak muszą się żywic takie osoby na co dzien i jak same gotują... Nie mówię, że ja jem nie wiadomo co, ale kurczę chodzi o jakiś względny poziom
Edytor zaawansowany
  • hungaria 15.07.19, 15:15
    Mysle, że wiele tych opinii jest opłaconych.
  • madami 15.07.19, 16:45
    dokładnie!
  • ichi51e 15.07.19, 21:23
    Tez tak mysle. Matka dziecka z pkola moje dziecka mocno puszowala wszystkich rodzicow zeby pisali pozytywne opinie bo jej rating spada

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hipinka 16.07.19, 15:30
    co robiła?
  • mona-taran 16.07.19, 17:54
    Stosowała puszing :p
  • simply_z 15.07.19, 15:17
    Pare lat temu pracowalam w pewnym miejscu, ktore bylo polozone na totalnym wygwizdowie. Czasem chcac nie chcac, stolowalam sie w jedynej dostepnej w promieniu kilkukilometrow knajpie z paskudnym jedzeniem..tylko niektore rzeczy byly zjadliwe. Natomiast moj kolega byl zawsze nieodmienne zachwycony...pozniej okazalo sie, ze jego lodowka swieci pustkami, a sam tylko potrafi zagotowac wode na herbate. Z kolei inna znajoma, od lat podaje ciasto z zakalcem i tak..jej tez wszystko smakuje.
  • czekoladazkremem 15.07.19, 16:39
    Zakalca to ja kocham...
  • jak_matrioszka 15.07.19, 16:42
    Ja też. Jako dziecko nie lubiłam żadnych ciast, aż raz zrobił sie zakalec i to było to!
  • sky.83 15.07.19, 16:40
    Zawsze smakowało mi zakalcowate ciasto smile
  • simply_z 15.07.19, 16:46
    No coz..u mnie dobrze sie pieklo, a jak ciasto nie wyszlo to sie go raczej nie serwowalo. Babcia zawsze potwarzala, zeby nie jesc, bo brzuch bedzie bolec.
  • vodyanoi 15.07.19, 17:00
    Zawsze jem i nigdy mnie brzuch nie bolał
  • jak_matrioszka 15.07.19, 17:03
    U mnie też ten przesad był, jakoby zakalec szkodzi 🤢 No i na stół nie był wystawiany, po kryjomu w kuchni jadłam, pod stołem 😂
  • ponis1990 15.07.19, 17:04
    To zapraszam do mnie, często mi wychodzi niechcący big_grin

    --
    Lubię placki
  • katja.katja 16.07.19, 16:06
    Nawet wiem gdzie. Z opinią się zgadzam.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ravny 15.07.19, 15:20
    Wiele opinii można wystawiac z anonimowych kont. Nacięlismy się na ohydne jedzenie w knajpie, tego się nie dało zjeść, a ci co zaryzykowli jedzenie dostali biegunkę. A opinie w necie knajpa miała wyższą niż ekskluzywna knajpa niedaleko z wysokiej jakości potrawami.. Wygląda na to, że na jeden komentarz krytyczny dający minimum punktow dopisywane jest kilka komentarzy pochwalnych z maksymalną punktacją.
  • daniela34 15.07.19, 15:27
    Ludzie jedzą sporo gotowców (zupy z torebki, sosy z torebki, gotowe mieszanki przypraw, pierogi z Biedronki czy innej tam Żabki, ciasta na kremach z pudełka). Czasem przyglądam się, stojąc w kolejce do kasy, co jest w koszykach/wózkach i widzę ogromną popularność dań gotowych. Pewnie wynika to z braku czasu, ale też cen- kostka rosołowa wychodzi taniej niż domowy bulion, przy obecnych cenach warzyw sad. Jeśli ktoś jada tak na co dzień, to nie pozna, że w knajpie dostał żurek z proszku i karkówkę w sosie wprost z torebki.
  • jak_matrioszka 15.07.19, 15:39
    Jak ktoś tylko gotowce jada, to może nawet rozpoznać czy sos z proszku knorra czy innej podrawki wink

    Mnie kiedyś koleżanka namówiła na "pyszne pierogi". Ledwo w siebie wmusiłam kilka, obiecujac sobie, że nigdy wiecej nie ide z nia jeść! Ona pochodzi z domu gdzie gotowanie polegało na odgrzaniu garmażerki lub zmieszaniu zawartości torebki z woda i zagotowaniu, wiec dla niej te pierogi mogły być smaczne. Ja wychowana przez rodzine kucharzy mam prze*****e w przybytkach reklamujacych sie jako "domowe jedzenie" tongue_out dla mnie takie "domowe" jest synonimem niezjadliwego i powinno w cudzysłów być brane sad
  • daniela34 15.07.19, 16:11
    Masz rację w sumie- poznają, czy to Knorr czy Winiary tylko dla nich to jest właśnie domowe smile
    Z tymi pierogami miałabym podobnie, bo u mnie faktycznie świetne pierogi robi mama, dlatego "pyszne domowe pierogi" to dla mnie zazwyczaj świństwo nie do zjedzenia (jest jeden bar mleczny w moim rodzinnym mieście, w którym pierogi mi smakują, ale i tak uważam, że mają ciut za grube ciasto smile ). Z "domową kuchnią" mam podobnie. Ale ja też jestem z domu, gdzie się gotowało i smak zupy w proszku poznałam dopiero na jakimś licealnym wyjeździe w góry (nawiasem mówiąc - spróbowałam raz i reszta torebek wróciła z wyjazdu nietknięta).
  • jak_matrioszka 15.07.19, 16:52
    Na mnie talent kucharski przeszedł z pewnymi ograniczeniami, ale zupe pomidorowa umiem zrobić. Jak do moich dzieci przychodza goście, to zawsze jest "nie, dziekuje, ja nie lubie pomidorowej", potem zapewnienia mojego potomstwa "ale to pomidorowa mojej mamy, bardzo dobra!" ☺ po czym gość próbuje i mam kolejnego zwolennika 😂 Nie znam nikogo, kto by lubił smak torebkowych pomidorówek tongue_out A jednak to sie jakoś sprzedaje...
  • daniela34 15.07.19, 17:01
    Sprzedaje się, sprzedaje. W dużych ilościach
  • kosmos_pierzasty 15.07.19, 16:39
    Mnie też nieustannie szokuje, co nieraz widzę na taśmie do kasy. Nie mój problem niby, ale dziwi mnie, że przy tym poziomie informacji, ktoś nadal żywi się np. tanim mięsem w dużych ilościach.
  • angazetka 15.07.19, 16:44
    Nie chodzi o poziom informacji (docierających zresztą tylko do klasy wyższej i średniej), ale poziom zarobków.
  • daniela34 15.07.19, 16:53
    angazetka napisała:

    > Nie chodzi o poziom informacji (docierających zresztą tylko do klasy wyższej i
    > średniej), ale poziom zarobków.

    Czasem tak, ale nie zawsze. Jak pisałam wyżej - mam takie osoby w rodzinie, mimo naprawdę dobrej sytuacji finansowej jadali gotowce. Do zmiany nawyków nie nakłoniła ani zdiagnozowana cukrzyca ani zaawansowane zmiany miażdżycowe, kilka zawałów i by-passy
  • kosmos_pierzasty 15.07.19, 16:57
    Ten temat akurat był wałkowany wielokrotnie, że można skromniej, ale jednak zdrowo - przy pomocy kasz, warzyw, itd.
    Myślisz, że tylko do klasy średniej i wyższej docierają informacje? Nie sądzę. Teraz już nie.
    Proszę, pierwszy (autentycznie) link:
    www.fakt.pl/kobieta/zdrowie-i-fitness/czerwone-mieso-szkodliwosc-jaka-ilosc-zwieksza-ryzyko-raka/p22kf3v
    To nie jest jakieś bardzo trudno dostępne i wyrafinowane źródło wink
  • angazetka 15.07.19, 17:03
    Klasa wyższa i średnia się tym przejmuje, bo styl życia, prestiż, świadomość zdrowotna etc.
    Klasa niższa jeszcze nie ogarnęła, że ma aspirować do kasz i jarmużu.
  • kosmos_pierzasty 15.07.19, 17:09
    No ok, ale z tym prestiżem, to popłynęłaś smile Myślę, że dbanie o siebie i rodzinę nie ma nic wspólnego z prestiżem czy aspiracjami. Wg mnie to najzwyklejszy zdrowy rozsądek.
  • angazetka 15.07.19, 17:13
    Well, jestem socjolożką i widzę to troszkę inaczej wink
  • angazetka 15.07.19, 17:14
    Owszem, styl żywienia ma bardzo dużo wspólnego z prestiżem i aspiracjami. O, takie przykładowe badanie: www.ncn.gov.pl/finansowanie-nauki/przyklady-projektow/domanski
  • kosmos_pierzasty 15.07.19, 17:18
    Dzięki za link. Idę czytać smile
  • kosmos_pierzasty 15.07.19, 17:22
    Mało tego czytania. Jak masz coś więcej, to poproszę smile

    I z tego tekstu nie wynika dla mnie, że motorem tych wyborów są aspiracje czy chęć zdobycia prestiżu. Tu przedstawiono fakty.
  • notting_hill 16.07.19, 15:54
    Był kiedyś artykuł w Polityce o tych badaniach. O, nawet jest dostępny.
    www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1626615,1,co-twoje-sniadanie-mowi-o-tobie-socjolog-odpowiada.read
  • kosmos_pierzasty 16.07.19, 17:54
    Dzięki.
  • yuka12 16.07.19, 13:54
    Oczywiście. Ale niektórych nawyków wyniesionych z domu nic nie wyruguje. Nawet świadomość i wysokie zarobki.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • kosmos_pierzasty 15.07.19, 17:16
    A ok, w takim razie muszę zdać się na Twój autorytet smile
    Mogłabyś wytłumaczyć bardziej szczegółowo. Ciekawią mnie takie sprawy.
  • kosmos_pierzasty 15.07.19, 17:16
    Znak zapytania zgubiłam, sorry.
  • ira_08 15.07.19, 17:53
    No ale to nie trzeba być aż socjologiem smile Zdrowe jedzenie to jedno, ale już rodzaj tego jedzenia to co innego i tak, ma wiele wspólnego z aspiracjamismile Dzisiaj modne jest wszystko eko-lokalne-home made, ale jeszcze w latach 90. robienie przetworów to był obciach, bo co - nie stać cię na markowy dżem? Ile na ematce było wątków typu "my nie jadamy mielonych i ziemniorów (koniecznie "ziemniorów!"), dzieci chętnie wcinają ramen i futomaki". Albo weź się przyznaj, że lubisz Carlo Rossi wink
  • kosmos_pierzasty 15.07.19, 18:48
    Mnie to po prostu zaskakuje, bo nigdy w ten sposób nie patrzyłam. Faktycznie sama staram się przywiązywać wagę do względnie zdrowego jedzenia i lubię oryginalne smaki. Córka też różnych rzeczy próbowała jeszcze na etapie nauki jedzenia tak naprawdę. Jednak do głowy by mi nie przyszło łączyć tego z aspiracjami, czy coś. W mojej ocenie to kwestia priorytetów i preferencji co najwyżej.
  • daniela34 15.07.19, 19:26
    kosmos_pierzasty napisała:

    > Mnie to po prostu zaskakuje, bo nigdy w ten sposób nie patrzyłam.
    Ja też w ten sposób nie patrzę i o ile dostrzegam, że niektórzy podchodzą w ten sposób do jedzenia, to jednak widzę różnicę pomiędzy zdrowym domowym jedzeniem a "aspirowaniem do jarmużu". Brak aspiracji do eko-jarmużu nie musi od razu oznaczać gotowych krokietów z kapustą z Biedronki. Można zjeść pozbawione aspiracji (i konserwantów) krokiety domowe.
  • konsta-is-me 18.07.19, 10:06
    Tak, kazda "aspirujaca" ematka wie ze "ziemniaki i chleb to zapychacz" i ze "gazowane napoje to zuo"-nawet jak to woda mineralna.XD
    Podobnie jajecznice jada wylacznie z szynka parmenska, suszonymi pomidorami z Sycylii i kaparami z Purto Rico.
    Tylko co to ma wspolnego ze ZDROWYM odzywianiem?
    No co ?
    Nic...
  • daniela34 15.07.19, 17:14
    Zgadzam się. Tak jak pisałam - mam w rodzinie osobę o poważnych problemach zdrowotnych, przy których dieta ma duże znaczenie (cukrzyca, miażdżyca). Co więcej, to jest małżeństwo chemików. Nie chodzi o to, żeby jedli jarmuż i jaglankę dla prestiżu, tylko dla zdrowia.
  • hungaria 15.07.19, 17:19
    daniela34 napisała:

    > jaglankę dla prestiżu

    big_grinbig_grin
  • hungaria 15.07.19, 17:11
    A nie jest tak, że tanie mięcho jest mimo wszystko tańsze niż warzywa? Sama nie jem, więc nie wiem - ale tak bym obstawiała. Ostatnio w biedrze podsłuchałam parę, która zastanawiała się, czy kupić paczkę sera żółtego za ok. 4 zł (bo taki drogi). Więc jestem w stanie uwierzyć, taki ktoś kupi sobie mięsa, po którym poczuje się najedzony, a nie papryki i bakłażanów. Poza tym, jak już wiele razy mówiono, są ludzie, dla których posiłek bez mięsa to nie posiłek.
  • kosmos_pierzasty 15.07.19, 17:17
    Warzywa sezonowe i lokalne są tanie - kapusta, buraki, marchew, ziemniaki, itd. Bakłażany i papryki to już niekoniecznie.
  • frey.a86 15.07.19, 18:33
    Kapusta wcale nie jest tania. Niedawno robiłam gołąbki i za kapustę zapłaciłam więcej niż za mięso do nich, a mięso kupuję w dobrym sklepie mięsnym i nie jest najtańsze. W poprzednich latach robiłam też często nadziewane papryki z takich małych, białych, spiczastych papryk, które kosztowały nie więcej niż 4-5zł/kg. Teraz ich nigdzie nie ma.
  • kosmos_pierzasty 15.07.19, 18:49
    Może piszesz o młodej. Taka zwykła, starsza, kosztuje z 5 zł za główkę, a wychodzi fura jedzenia z niej - gotuję w garnku 10 l.
  • zona_glusia 15.07.19, 21:20
    Będą pod koniec sierpnia. Lipiec to nie jest sezon na paprykę.
  • triismegistos 15.07.19, 22:37
    We Wrocławiu już są.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • frey.a86 16.07.19, 09:10
    Gdzie we Wrocławiu?
  • triismegistos 16.07.19, 15:21
    Na rogu Lompy i Daszyńskiego, obok takiego charakterystycznego niebieskiego budynku jest warzywniak.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • triismegistos 16.07.19, 15:22
    Jak czasem piszę, że u mnie jest cośtam ciężko dostępnego, albo że u mnie jest tanio, albo cos w tym stylu to na 90% mam na myśli własnie ten sklep smile

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • frey.a86 16.07.19, 17:07
    Dzięki smile
  • joasia33 16.07.19, 17:51
    No bez przesady, te papryki jasnożółte spiczaste kupowałam już dwa tygodnie temu na obrzeżach Wrocławia big_grin

    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,joasia33.html
  • frey.a86 16.07.19, 19:42
    A u mnie w ścisłym centrum w okolicznych sklepach nie ma. Co w tym zabawnego?
  • konsta-is-me 18.07.19, 10:08
    Kapusta tania ??
    Wczoraj dalam dyche za glowke, to samo za kalafiora...
    Z tanich zostaja tylko ziemniaki i jablka..
  • kosmos_pierzasty 18.07.19, 15:45
    To dołuż drugą dychę na ziemniaki i koperek np. i masz za 20 obiad dla 4 osób. To jest dużo?
  • kosmos_pierzasty 18.07.19, 15:46
    dołóż
  • frey.a86 18.07.19, 18:18
    Kapusta z ziemniakami i koperkiem to jakieś biedażarcie, a nie pełnowartościowy obiad dla 4 osób.
  • kosmos_pierzasty 18.07.19, 18:46
    A nie rozmawiamy obiedazarciu właśnie? To co Ty się przepisu na mule spodziewałaś w ramach oszczędności? Pewnie że to tanie, ale przynajmniej nie szkodliwe, jak czerwone mięso, czy wysoko przetworzone produkty.
  • katja.katja 16.07.19, 16:05
    Dobre mięso jest drogie np. wołowina.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • sundace46 18.07.19, 13:47
    kosmos_pierzasty napisała:

    > Ten temat akurat był wałkowany wielokrotnie, że można skromniej, ale jednak zdr
    > owo - przy pomocy kasz, warzyw, itd.


    Co takiego? Taniej przy pomocy warzyw w obecnych cenach? Chyba żartujesz big_grin
  • triismegistos 15.07.19, 17:18
    Miałam w życiu okres Wielkiej Biedy, ale nie jjadałam takiego gunwa o jakim zapewne mowa. Warzywka naprawdę nie wychodzą drozej niż tanie parówy.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • hungaria 15.07.19, 17:21
    Też miałam okres wielkiej biedy, ale już wtedy nie jadłam mięsa. Pamiętam za to, że musiałam jeść sporo ziemniaków, buraków itp., bo np. w zimie warzywa były dla mnie horrendalnie drogie.
  • triismegistos 15.07.19, 17:29
    Warzywa korzeniowe zawsze są tanie. Miałam okres homeopatycznego jedzenia mięsa, teraz niestety jem sporo i drogie jest.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • madami 16.07.19, 17:33
    Ja w okresie wielkiej biedy jadłam głównie najtańszy chleb z pasztetem oraz ziemniaki
  • triismegistos 16.07.19, 18:02
    A ja kasze, ziemniaki, marchewkę, cebulę, kapustę, pory, buraki... Mięso rzadko. PRzeważnie kupowałam całego kurczaka i porcjowałam, i o ile nogę pieczoną zjadałam w całości to już pierś była raczej przyprawą niż głównym składnikiem wink Podroby też były na tapecie, ale w sumie kotlet z kaszy i buraków wychodził taniej niż wątróbka.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • konsta-is-me 18.07.19, 10:00
    "Klasa nizsza"nie umie czytac , wedlug ciebie ?
  • daniela34 15.07.19, 16:47
    Też mnie to dziwi, ale nie moje małpy, nie mój cyrk. Zresztą w niedalekiej rodzinie też kiedyś widziałam takie menu wigilijne: barszcz z torebki z mrożonymi uszkami ze sklepu, ryba w galarecie z działu garmażeryjnego w hipermarkecie i smażona mrożona ryba w panierce (tyle że nie paluszki a tzw. kostka rybna). Nie było to bynajmniej spowodowane problemami finansowymi.
  • dyzurny_troll_forum 15.07.19, 16:48
    kosmos_pierzasty napisała:

    > . tanim mięsem w dużych ilościach.

    jak odróżniamy tanie mięso od drogiego mięsa?

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • kosmos_pierzasty 15.07.19, 16:54
    Serio, nie wiesz?
    Paczkowana karkówka zapaćkana przyprawami (maskującymi bukwico) różni się od świeżego steku, czy choćby piersi indyka już na pierwszy rzut oka.
  • dyzurny_troll_forum 15.07.19, 17:19
    kosmos_pierzasty napisała:

    > Serio, nie wiesz?
    > Paczkowana karkówka zapaćkana przyprawami (maskującymi bukwico) różni się od św
    > ieżego steku, czy choćby piersi indyka już na pierwszy rzut oka.

    Ale zapaćkana przyprawami karkówka zasadniczo jest droższym mięsem....

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • kosmos_pierzasty 15.07.19, 17:29
    Kiedy ostatnio byłeś w sklepie? Często bywa w promocji w "sezonie grillowym".
  • truscaveczka 18.07.19, 15:36
    Moja mama opowiadała mi, że jakiś czas temu kupiła kawał chudego boczku, który zamierzała zapeklować i zanieść na grilla. Zaczęła go kroić w specyficzny sposób (bardzo lubi kroić na ukos) na mniejsze kawałki, boczek zaczął cuchnąć. Zaniosła do sklepu, dostała zwrot kasy. Po południu poszła jeszcze po coś do sklepu i zobaczyła - tak, swój boczek, pokrojony ukośnie do końca i zasypany przyprawami, zafoliowany ładnie na tacce. No i tak o.

    --
    Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
  • katja.katja 18.07.19, 15:48
    To był sklep sieciowy?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • reinadelafiesta 18.07.19, 15:44
    Dyżurny troll forum
    Po cenie. Powinna być umieszczona na produkcie😉

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • aerra 15.07.19, 16:31
    Nie sądzę, żeby to była kwestia żywienia tych osób - raczej zwyczajnie są to opłacone komentarze.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • zona_glusia 15.07.19, 21:23
    W internecie około 90 % opinii jest opłacanych.
  • czekoladazkremem 15.07.19, 16:41
    Ja byłam w tym roku w bardzo polecanej knajpce na Mazurach - koszmar. Zjeść się nie dało. A dużo znajomych polecało.
  • nenia1 15.07.19, 16:51
    Szczerze mówiąc nie nacięłam się do tej pory kierując się ocenami knajp. Raczej wydaje mi się, czytając opinie, że niektórzy szukają dziury w całym, niż że nadmiernie chwalą. Korzystam z TripAdvisora, czasem przeglądam recenzje na FB, w swojej okolicy sama wiem gdzie zjeść, i ogólnie nie narzekam na miejsca gdzie trafiam. Największe "strzały" miałam wtedy gdy ot tak, weszłam z marszu. Dlatego teraz korzystam z internetu i odpukać, sprawdza mi się.
  • kosmos_pierzasty 15.07.19, 16:58
    W Zakopanem korzystałam z poleceń książkowego przewodnika. Też się nie nacięłam.
  • solejrolia 15.07.19, 17:23
    Ja podobnie, bywało, że najgorzej trafiałam, gdy poszłam w jakieś miejsce ot tak, i spontanicznie.
    A najlepsze knajpy jednak mają dobre opinie, i duzo tych opinii, i teraz sprawdzam w internecie.

    --
    Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
  • hungaria 15.07.19, 17:34
    A my się nacięlismy jeden raz, ale w DE. Restauracja w centrum, dziesiątki - jeśli nie setki - dobrych opinii. Takich wyglądających b. wiarygodnie - napisanych przez osoby, które publikowały wcześniej wiele innych recenzji hoteli, atrakcji i knajp (też zapewne opłaconych...). Wchodzimy - zajęty tylko jeden stolik. No ale ok, w końcu środek tygodnia. Wszyscy ludzie, którzy wchodzili po nas, też byli turystami big_grin Jedzenie bardzo przeciętne - nie okropne, ale nijakie. Takie, ze na pewno nie zebrałoby tylu peanów. Na plus mogę dodać, że przynajmniej obsługa była miła i piwo zimne smile

    Potem zaczęłam kopać w tych opiniach i na dalszych stronach co jakiś czas pojawiał się głos 'nie było okropne, ale nie mogę zrozumieć, dlaczego to miejsce ma tyle dobrych komentarzy...'. Ale nie mieli żadnych 1 ani 2 i to uśpiło moją czujność. Mimo wszystko też korzystam z TA i uważam, że jeśli się wie, jak czytać i na co zwracać uwagę, w większości przypadków można zaufać.
  • szafireczek 15.07.19, 17:13
    Bo dostępność finansowa dopiero teraz jest większa, więc może tak być, że część osób jeszcze nie miała gdzie się wyrobić kulinarnie...poznać dobre smaki. Wiadomo, że to wzrasta, wraz częstotliwością i różnorodnością...
    No i działa tu jeszcze magia wyjściasmile
  • triismegistos 15.07.19, 17:25
    A co ma do tego dostępność finansowa? Byłam biedakiem, nie jadłam wtedy stejków tylko wątróbkę, ale wątróbkę też można dobrze przyrządzic.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • madzioreck 15.07.19, 17:35
    Kłopot w tym, że teraz pietruszka droższa od wątróbki...
  • szafireczek 16.07.19, 09:29
    To raczej proste - masz mało kasy, to cię nie stać na ciąganie się po knajpach, a jak już, to tylko od wielkiego dzwonu. Zresztą wystarczy zerknąć na sąsiednie forum Oszczedzamy, by zejść na ziemię.
  • triismegistos 16.07.19, 15:24
    Jak miałam mało kasy to nie chodziłam po knajpach, ale jak już od wielkiego dzwonu poszłam złe jedzenie boało mnie dużo bardziej niż dzisiaj.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • triismegistos 15.07.19, 17:46
    Jestem w lokalnej grupie fb dotyczącej polecajek knajp. Uważam, że opinia jaką stamtą wynoszę jest wiarygodna. Ogólna opinia, bo oczywiście zdarzają się ludzie o odmiennym guście od mojego. Czasem trafiają się polecajki naprawdę okropnych miejsc, ale to rzadkość.
    Jestem też w innej lokalnej grupie, ale nie tematycznej, tylko raczej pogaduszkowo- ogłoszeniowej. Tam też czasem trafiają się pytania o polecenie knajp i tamtejsze opinie są totalnie niewiarygodne, w sensie polecane są naprawdę podrzędne lokale, chociaż nie mam specjalnych wąpliwości że są szczere.
    Nadziałam się tez na opiniach znajomych, nie sądzę, żeby były kupione wink

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • ira_08 15.07.19, 18:08
    Bo miejsca z "domową kuchnią" często mają klientelę mało wymagającą. Jak zapłacisz 13,99 za dwa dania z kompotem i się nie strujesz, to możesz wystawić dobrą opinię. Mnie się raz tylko zdarzyło, żeby super oceniana knajpa wydała kiepskie jedzenie, ale też był to Nowy Rok, młyn nie z tej ziemi i ewidentnie mieli jakieś kłopoty w kuchni. Jak ktoś powyżej napisał, częściej spotykam się z kręceniem nosem i dowalaniem do wszystkiego. Np. o jednej z moich ulubionych pizzerii serwujących pizzę neapolitańską, ktoś napisał, że karmią źle, że pizzę dostał niepokrojoną, a środek był mokry big_grin
  • droch 16.07.19, 14:26
    > że pizzę dostał niepokrojoną, a środek był mokry.

    Pierwsze to być może nieuwaga, ale drugie - dyskwalifikuje pizzę.
  • ira_08 16.07.19, 17:45
    Nie. Tej pizzy się nie kroi, a na środku jest mokra. Taka jej uroda.
  • mona-taran 16.07.19, 17:57
    Co to za pizza? Ciekawa jestem smile
  • mona-taran 16.07.19, 18:05
    Bo jeśli masz na myśli, że napoletana ma być mokra, to się nie zgodzę.
  • hellen 18.07.19, 15:59
    Pizza neapolitańska, czyli w teorii taka, jaką przyrządza się e pizzeriach w Neapolu. I tak, cechą charakterystyczną jest "pływający" środek. Serio, serio.
  • hellen 18.07.19, 16:03
    Ale rozumiem, Magda Gessler pokazuje w tv, że pizza ma się trzymać prosto w ręce i naród łyka jak gęś kluski 😀😀😀
  • bigzaganiacz 16.07.19, 15:38
    niem do wszystkiego. Np. o jednej z moich ulubionych pizzerii serwujących pizzę neapolitańską, ktoś napisał, że karmią źle, że pizzę dostał niepokrojoną, a środek był mokry


    No i ?


    Zdazylo mi sie ze po swietnej pizzy dka znajomych korzy lokal polecili dostalem swietna pizze za drugim razem tez za trzecim cos co bardziej przypominali mrozonke z biedronki
  • ira_08 16.07.19, 17:46
    Co no i? No i ludzie się nie znają, ale będą krytykować dobrze zrobioną pizzę.
  • heca7 15.07.19, 18:11
    Jak patrzę jakie rzeczy ludzie kupują na "mięsie" w Stokrotce to nie mogę uwierzyć, że im wątroba nie pęknie uncertain Mnie by pos.rało i pół dnia bym miała kolkę wątrobową. Jak można zjeść takie coś jak gruba parówka z zatopionym w środku serem albo ogórkiem i papryką?! I przeżyć??? Przecież żeby to się kupy trzymało tam więcej jest chemii niż mięsa. Kto zjada pasztetową i rolady ze sztuczną galaretą? Niektóre wędliny z miejsca wyglądają na niejadalne. To ja już wolę chleb posmarować masłem i położyć na to plasterek pomidora. Może dlatego, że moja wątroba jest rozwalona przez leki na RZS i po salmonelli ( po 2 miesiącach mogłam już jeść kaszkę mannę, wow!).
    Jeśli chodzi o restauracje to patrzę nie tylko na opinie ale też przeglądam menu w internecie i oglądam zdjęcia- często wstawiane przez klientów. Jak widzę niby schabowy w grubej panierce, rozciapciane ziemniaki i kleks surówki to daję sobie spokój. Podobnie jak posiłek pływa w tłuszczu. Nie przekonują mnie też opinie typu- smacznie a jak tanio!

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • reinadelafiesta 15.07.19, 18:36
    Yennefer.00
    Coś w tym jest. Podczas pobytu w sanatorium spotkałam się z zachwytami współbiesiadników nad kuchnią sanatoryjną: że pysznie, świeżo, taaakie ogromne porcje, ach i och! Według mnie jedzenie owszem, świeże było, smak jak na okoliczności w miarę przyzwoity, porcje przeciętne. Ale jakość produktów, urozmaicenie posiłków naprawdę bardzo słabe. Wędlina najtańsza, codziennie surówka pekińska, jak mięso to tak cienki plasterek, że aż przezroczysty, śniadania i obiady to wyłącznie kanapki. Najgorsze, że poza tą nieszczęsną surówką, która pod koniec pobytu mi uszami wychodziła, było zero warzyw, do kanapek plasterek ogórka konserwowego, nawet w zupie jeden kawałek ziemniaka na osobę przypadał. Ok. Z głodu nie zginęłam, kto chciał mógl sobie przynieść na stołówkę pomidora, czy coś innego, rozumiem że sanatorium to nie wykwintna knajpa. Ale mnie te zachwyty zadziwily i właśnie pamiętam, że po cichu zastanawiałam się: co w takim razie ci ludzie jedzą w domu, że takie prawie szpitalne jedzenie ich w zachwyt wprowadziło? A na kanapki do dzisiaj nie jadam, obrzydły mi przez te trzy tygodnie.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • lumeria 18.07.19, 15:49
    Czasami fakt, ze ktoś wodę podgrzeje, kostkę bulionowa wrzuci i utopi w tym ziemniaka i trochę natki - i poda to pod nos jest samo w sobie darem.

    Lubie zdrowo ugotować, ale wreszcie te moje fajne dania mi się przejadają, i wole zjeść trochę (ale nie sporo) gorsze, ale ugotowane i podane przez kogoś innego.

  • lot_w_kosmos 15.07.19, 19:39
    Zupełnie już nie wierzę w opinie o hotelach i knajpach.
    Byłam właśnie w hotelu, który mial 5 świetnych opinii na 50 fatalnych.
    Kupilam hotel szybko na bookingu, czytając oczywiście te 5 fantastycznych wypowiedzi.
    Dopiero po opłaceniu bezzwrotnej zaliczki doczytałam resztę nacinnych portalach.
    I zbladłam.....

    A pobyt? Cudny. Byłam w dziesiątkach hoteli, o ile niecponad 100.
    Twn był naprawdę super i te 5 ocen było jako jedyne trafne.

    Podejrzewam, że reszta opłacona przez wredna konkurencję....
  • sirella 15.07.19, 20:05
    czasem tak się zdarza, a może dlatego uznałaś że było cudnie bo nastawiłaś się że będzie dramat, więc i ocena końcowa wyszła wysoka, bo startowałaś od minus pięćdziesiąt.
    także w ramach jednego hotelu może być różnie- np na wakacjach dostaliśmy duży pokój z wyjściem na taras, z dużą łazienką, dobrze wyposażony, wyremontowany - a znajomi którzy z nami byli dostali na innym piętrze klitkę z maciupkim balkonem wychodzącym na głośną dyskotekę i klaustrofobiczną łazienkę gdzie ledwo się mogli obrócić.
  • cruella_demon 15.07.19, 21:29
    Po pierwsze, takie opinie są zwykle wygenerowane przez samych zainteresowanych. Raz trafiłam na takiego zbuka, że myślałam, że się wyrzygam, zupa z torebki, to przy tym rarytas, a knajpa recenzje miała, że ho ho. Teraz drążę głębiej, na różnych stronach, forach lokalnych.
    Po drugie, ludzie którzy to jedzą i im smakuje zwykle wcale nie gotują.
  • bo_gna 15.07.19, 22:34
    Wiele osób je na co dzień tylko chleb z pasztetem i gotowe zupki, naprawdę wiele.
  • kryzys_wieku_sredniego 16.07.19, 15:12
    Ja jestem osobą gotującą, jak coś mi podają to jem, chyba, że byłby to prawdziwy syf. Przy czym nie jadam na mieście piersi z kuraka, ziemniaków i rosołu, bo wolę coś innego.
    A smak kaszotto kurkami i pietruszką ciężko sp.... a to jest serwowane w pobliskiej jadłodajni, lubię jeść dania które w domu nie zrobię, np pierogi, też ciężko zepsuć. W restauracjach wege jadam jak leci i tak smaku nie znam ;P
    Natomiast mam ciocię, która wiecznie jęczy, że zupa za kwaśna, za tłusta, pachnie chemią, a mięso to chyba pies razem z budą ... i mimo że ciotkę uwielbiam to jedzenie z nią na mieście jest koszmarem, chodzę z nią na kawę, wino i lody, jeszcze obwarzanek krakowski jest oki.
    I mam podobną koleżankę jęczy bułę, a i mój mąż też podobny, on potrafi nie zjeść na mieście bo w domu mamy zupę ogórkową bardzo smaczną - szału czasem można dostać.
  • kryzys_wieku_sredniego 16.07.19, 15:13
    I to są osoby które mówią, że jedzenie było nie dobre, nawet jak było smaczne.
  • bigzaganiacz 16.07.19, 15:41
    cie na oceny knajp w internecie? Ja w ostatnim czasie jestem dość mocno zdziwiona, że miejsca, gdzie podają słabe jedzenie maja dobre opinie


    Na tubie jest koles z kanalem testuje jak czy cos w ten desen
    Kompletny idiota bez smaku


    Albo jeszcze lepszy kocham gotowac czy cos
    Tyn to juz jest debil komoletny
    Przepis na jajka poszetowe zryl mi glowe
  • gulcia77 18.07.19, 12:51
    Ludzie mało gotują. Naprawdę mało. I często korzystają z gotowców, a fixy z Knorra i Winiar to dla wielu podstawa przyprawiania. Jeśli więc trafiają na znane im smaki, to jest "domowo".

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • daniela34 18.07.19, 13:55
    O, to, to, to...
  • volta2 18.07.19, 14:10
    Zawsze tu paru moszczów wyśmiewało że na wakacjach gotuję. Bo uni w TripAdvisor se sprawdzano i wiedzo gdzie jeść. No gratuluję pomysłu ale nawet najwyższe oceny mnie nie przekonują. Szczególnie na wyjazdach właśnie. Syf jest sprzedawany i nie da się tego nazwać inaczej. Tak, widzę że komuś może to smakować jeśli na co dzień też je na mieście. Czyli też syfnie.
  • bywalec.hoteli 18.07.19, 14:18
    Są 3 powody:
    - kryptoreklama - marketing szeptany itp - bodajże Bialeem pisała, że są całe farmy fejsbukowych wirtualnych bytów reklamujących dany lokal
    - amerykanizacja posiłków, czyli szybko, dużo, mało warzyw i byle jak, do posiłku coca-cola czyli woda z cukrem i kofeiną
    - tak jak pisali kiepskie gusta co niektórych. Widać to nawet w wątkach o serialach jak wiele poleca gnioty, widać po popularności seriali typu "Na wspólnej"



    --
    Lato smile
  • truscaveczka 18.07.19, 15:45
    W mojej ukochanej miejscowości wakacyjnej i okolicy mam obczajonych kilka miejsc na jedzenie, bezpiecznych i smacznych. Polecane są jednak zupełnie inne, w tym lokal na głównym skrzyżowaniu, potwornie oblegany. Nie jadłam tam, ale widziałam talerze - stoły są też na zewnątrz - gulasz pt woda z mąką i trzy kawałeczki mięsa albo kapusta zasmażana niemająca koloru kapusty a kleiku... Ale tłum dziki. Podobnie w lokalu, w którym kiedyś była Gessler - brudnawe stoły, mocno umiarkowane jedzenie, dzbanek niegazowanej wody (zapewne kranówki) za 7 czy 8 zł, ale ludzie się pchają. Ja się stołuję na uboczu, skorzystałam z rad mojej gospodyni i wyszło na dobre i mnie i wybrednemu dziecku nawet wink

    Dookoła mnie są ludzie, którzy raczej gotują w domu - jednak dużo używają maggi, kostek itp, więc podejrzewam, że smak mogą mieć przytępiony. Moja teściowa od jakiegoś czasu ich nie używa i jej gotowanie zrobiło się bardziej finezyjne, czuć szczypior w sosie szczypiorkowym czy inne tam takie. Moja przyjaciółka kończyła zawodówkę cukierniczą i kiedy zachwyciłam się takim profilem, powiedziała ponuro "A weź, ciast się sama nauczyłam, jak już przestałam używać tych dodatków, których nam w szkole kazali pchać pod korek." Dziewczynki, które przychodziły do mnie na korki, kończące technikum gastronomiczne, nie umiały ugotować porządnego rosołu. Ja pochodzę z domu, gdzie się gotowało dużo, dobrze i wyraziście, głównie gotowali mężczyźni, plus były choroby serca i otyłość, więc od dzieciństwa pamiętam zwracanie uwagi na to, co się je. Ale jak się nie ma tradycji domowej w postaci Prawdziwego Slow Żarcia, to ciężko jest wyjść poza schemat. Po prostu.

    --
    Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
  • hellen 18.07.19, 16:18
    Już spieszę wyjaśnić smile
    1. Sporo kupionych opinii to jedno. Właściciele stają czasem na głowie, żeby dostać dobrą opinię: dają rabaty, darmowe dania itp. Malowanie trawy na zielono: jedna osoba zje nawet nieźle, ale jak już wystawi opinię to reszta je zwyczajową w danej knajpie paszę i się dziwi, że komuś smakowało.
    Jest taka jedna knajpa, która leci na dobrym marketingu i opinii influencerow, przez co stała się modna. Cały światek gastro jaki znam dziwi się zjawisku, bo żarcie mają przeciętne i kolejki do wejścia.
    2. Niewysublimowane gusta - ludzie są przyzwyczajeni do vegety i kostek rosołowych, en masse. Ematki wiadomo, że jadają przepyszny jagielnik, ale znam ludzi, którzy w sezonie jedzą pomidorówkę z koncentratu i innej nie zdzierżą. Wspominałam już moją matkę, dla której ziemniaki muszą być rozgotowane na breję. Niektórym nie przetłumaczysz
    3. Efekt "zapłaciłem za obiad 2 stówy to napiszę, że było ok, bo znajomi uznają mnie za frajera"

    To są główne przyczyny takiego stanu rzeczy.
    Rada: dużo bardziej miarodajne są oceny na guglu, bo można je dodawać anonimowo. Rada2: kierować się zdaniem blogerów, którzy nie są opłacania przez knajpy i mają zbliżony smak do naszego (mnie nie zawodzi nigdy krytyka kulinarna i pyza made in poland).
  • madzioreck 18.07.19, 16:50
    hellen napisała:

    > 2. Niewysublimowane gusta - ludzie są przyzwyczajeni do vegety i kostek rosołow
    > ych, en masse. Ematki wiadomo, że jadają przepyszny jagielnik, ale znam ludzi,
    > którzy w sezonie jedzą pomidorówkę z koncentratu i innej nie zdzierżą. Wspomin
    > ałam już moją matkę, dla której ziemniaki muszą być rozgotowane na breję. Niekt
    > órym nie przetłumaczysz

    Po pierwsze, co takiego złego jest w koncentracie, że porównujesz to z vegetą czy kostkami?
    Po drugie - to nie jest kwestia przetłumaczenia, tylko upodobań. Widzisz, moje plebejskie, niewysublimowane podniebienie nie przepada za warzywami półtwardymi. Jem surowe (te, które się da, oczywiście) albo rozgotowane. Sądzisz, że jeśli mi wytłumaczysz, że brokuł al dente jest lepszy niż rozgotowany, to mi ten pierwszy zacznie bardziej smakować?
  • hellen 18.07.19, 17:41
    Dla mnie gotowanie W SEZONIE na pomidory zupy z koncentratu jest porównywalne do używania kostek rosołowych - w obu przypadkach człowiek idzie na skróty, żeby uzyskać namiastkę smaku prawdziwych pomidorów czy bulionu i nie ma to nic wspólnego ze smakiem zupy ze świeżych warzyw.
    Co do rozotowanych warzyw - jak dla mnie możesz jeść brokuła gotowanego nawet 5 godzin, tylko jak dostaniesz w knajpie prawidłowo przyrządzonego brokuła to nie pisz potem w internetach, że knajpa słaba, bo dali Ci niedogotowane warzywo.
    Borze niby znak to forum od lat i starzy się pisać nie obrażając nikogo, a i tak mi się nie udaje 😂
    Nie chodziło mi o to, że coś jest plebejskie lub nie, tylko o podanie przykładu jak ludzie gotują i co uważają za smaczne, czyli skąd biorą się dobre opinie o knajpach, które dają słabe żarcie. Nie wartościuję w ten sposób ludzi, nie dzielę ich na gorszych i lepszych, stwierdzam po prostu fakt. Może obraca się w jakimś słabym towarzystwie, ale po latach pracy w gastro niezbyt smakują mi obiady, na które mnie ktoś zaprasza do domu, z wyżej wymienionych względów: kostki rosolowe, maggi, koncentraty, brak świeżych ziół i nieumiejętność gotowania. Ze smakiem jest jak z każdym innym zmysłem: trenuje się przez całe życie. Nie uważam się lepsza z tego powodu, wręcz uważam, że mam przewalone pod tym względem, bo żeby dobrze zjeść muszę sobie sama ugotować albo iść do dobrej (często drozszej ) knajpy.
  • madzioreck 18.07.19, 17:49
    Nie czuję się obrażona, no rany. I nie napiszę, że mi podali niedogotowane - próbuję Ci tylko uświadomić, że to, co człowiek czasem wybiera, nie wynika z tego, że "lepszego" nigdy nie jadł, nie zna się i nie potrafi nic poza rozpuszczeniem zupy z torebki czy dowalaniem do wszystkiego maggi (btw, nie używam żadnego z wymienionych, bo nie widzę sensu, ale zupa pomidorowa z pomidorów smakowała mi tylko zrobiona przez moją mamę, teraz już tego nie zjem). Niby nie wartościujesz, ale podział jednak stwarzasz i to bardzo wyraźny. A tymczasem masa ludzi doceni i wysublimowaną pomidorową, i coś niekoniecznie wysublimowanego, za to po prostu smacznego.
  • hellen 18.07.19, 18:52
    Dobra, już wszystko rozumiem smile może i dzielę ludzi na tych ze smakiem i bez, ale nie jest to dla mnie podstawa do oceniania kogokolwiek. Ja nie umiem śpiewać, chociaż staram się nauczyć.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka