Dodaj do ulubionych

nasze dzieci maja lepiej nz my

15.07.19, 16:00
Jak sobie przypomne moja szkole podstawowa i mase dzieciakow wg owczesnych nauczycieli debilow, glupkow, nieukow, leniow i ich problemy to uwazam, ze nasze podejscie do dzieci jest duzo bardziej madre i humanitarne niz kiedys bywalo. Wlasnie, ze przez to, ze kiedys "nie bylo" ADHD, dysleksji i innych dys.. ani zadnych innych zaburzen, mnostwo dzieciakow bardzo cierpialo. Teraz na kazdy problem mamy odpowiedz w postaci jakiego zaburzenia. Slusznie uwaza sie, ze dzieciaki chca sie uczyc i fajnie zyc, a jak nie potrafia to trzeba im pomoc a nie dolowac. Bravo my.
Edytor zaawansowany
  • mary_lu 15.07.19, 16:06
    Ale inne dzieci maja gorzej. Byłam zwyczajną dobrą uczennicą, nikt ode mnie cudów nie wymagał, było wiadomo do której szkoły średniej pójdę i na jakie studia się dostanę jeśli odrobinę się postaram. Teraz wieczny stres, egzamin za egzaminem, rankingi, rekrutacje, konkursy, prezentacje...
  • hungaria 15.07.19, 16:09
    I nadzór totalny.
  • milamala 15.07.19, 16:14
    hungaria napisał(a):

    > I nadzór totalny.

    W Polsce rzeczywiscie przesadza sie z nadzorem, to znowu odwrotnosc tego czego sami doswiadczylismy, ale to w koncu mozna zmienic indywidualnie.
  • amast 15.07.19, 16:06
    > Teraz na kazdy problem mamy odpowiedz w postaci jakiego zaburzenia

    Nie jestem wcale przekonana, czy przykrywanie każdego problemu kolejnymi zaburzeniami to jest dobry kierunek.
  • milamala 15.07.19, 16:12
    amast napisała:

    cyt. nie jestem wcale przekonana, czy przykrywanie każdego problemu kolejnymi zaburz
    > eniami to jest dobry kierunek.

    Raczej wykrywanie niz przykrywanie. Problemy istnieja tak jak istnialy kiedys, nie mniej, nie wiecej, tylko teraz je widzimy i probujemy pomoc w taki czy inny sposob.
    Jesli sie problemu nie nazwie, to trudniej pomoc, a jak masz problem, nazwiesz to to najczesciej otrzymujesz w pakiecie pomoc w leczeniu.
    Mozemy oczywiscie wroci do "starych dobrych czasow" i nie zauwazac problemow, ale w ten sposob niczego sie nie osiagnie.
    Moze to co robimy jeszcze nie jest idealne ale lepsze niz nic nie robienie.
  • ichi51e 15.07.19, 16:15
    Masz osobiste doswiadczenie z „pomoca w leczeniu” bo ja mam takie ze glownie cos siedzieje cos sie robi ale 70% z tego nie ma zadnej udowodnionej skutecznosci.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 15.07.19, 16:19
    ichi51e napisała:

    > Masz osobiste doswiadczenie z „pomoca w leczeniu” bo ja mam takie ze glownie co
    > s siedzieje cos sie robi ale 70% z tego nie ma zadnej udowodnionej skutecznosci

    Zgadzam sie, nie mam doswiadczenia osobistego, ale jak patrze i czytam to wlasnie mam takie wrazenie , ze wiekszosc jest conajmniej malo skuteczna.
    Ale, ale, ale najwazniejsze jest, ze czlowiek uswiadomi sobie, ze ma problem (a nie jest debilem, glabem i leniuchem) i przez to moze bardziej skupic sie na ladowaniu energii w walce z konkretnym problemem niz na pozniejszej walce z kompleksami na kozetce psychologa.
  • simply_z 15.07.19, 16:09
    Tak ja tez..a teraz w zasadzie kazdy mniej lub bardziej zaburzony osobnik konczy studiabig_grin.
    Brawooo
  • milamala 15.07.19, 16:15
    simply_z napisała:

    > Tak ja tez..a teraz w zasadzie kazdy mniej lub bardziej zaburzony osobnik koncz
    > y studiabig_grin.


    Ja jestem z tych co nikomu nie ograniczaja dostepu do studiow. Jak ktos sie chce uczyc, ma glod wiedzy, to tylko dobrze o nim swiadczy, ze pomimo problemow jednak idzie naprzod. Lepiej skonczyc nawet byle jaka uczelnie, w ktorej jednak zawsze sie czlowiek czegos nauczy, nawiarze kontakty itp niz siedziec na pupie i nie robic nic.
  • tt-tka 15.07.19, 16:23
    milamala napisała:

    > Lepiej skonczyc nawet byle jaka uczelnie, w ktorej jednak z
    > awsze sie czlowiek czegos nauczy, nawiarze kontakty itp.

    Imho jednak lepiej skonczyc dobra uczelnia, albo przynajmniej nienajgorsza szkole. I umiec wiecej niz "zawsze cos".




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • milamala 15.07.19, 16:31
    tt-tka napisała:

    > Imho jednak lepiej skonczyc dobra uczelnia, albo przynajmniej nienajgorsza szko
    > le. I umiec wiecej niz "zawsze cos".

    To chyba oczywiste, mysle jednak , ze nie kazdy ma taka mozliwosc chocby wlasnie z powodu roznych zaburzen.
  • tt-tka 15.07.19, 16:38
    milamala napisała:


    > To chyba oczywiste, mysle jednak , ze nie kazdy ma taka mozliwosc chocby wlasni
    > e z powodu roznych zaburzen.

    O, i zaburzenia takie jak dysgrafia nie pozwalaja wlaczyc autokorektora ? Czy jednak niedouctwo maskowane zaburzeniami ?


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • milamala 15.07.19, 16:43
    tt-tka napisała:


    > O, i zaburzenia takie jak dysgrafia nie pozwalaja wlaczyc autokorektora ? Czy j
    > ednak niedouctwo maskowane zaburzeniami ?

    Lepiej byc dys niz chamem.
  • tt-tka 15.07.19, 17:27
    milamala napisała:

    > tt-tka napisała:
    >
    >
    > > O, i zaburzenia takie jak dysgrafia nie pozwalaja wlaczyc autokorektora ?
    > Czy j
    > > ednak niedouctwo maskowane zaburzeniami ?
    >
    > Lepiej byc dys niz chamem.


    Lepiej nie byc niedoukiem. A jeszcze lepiej nie wyrokowac, gdy sie nim jest.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • milamala 15.07.19, 17:32
    tt-tka napisała:

    > Lepiej nie byc niedoukiem.

    Slusznie, zapamietaj to sobie, i poucz sie troche, bo z pisaniem slabiutko.
  • simply_z 16.07.19, 10:12
    tak sobie tlumacz...zeby dzieciata baba robila orty.
  • milamala 16.07.19, 16:13
    simply_z napisała:

    > tak sobie tlumacz...zeby dzieciata baba robila orty.

    smile smile smile smile nastepne alter ego nie umiejace pisac smile smile smile

    W szkole pani nie uczyla, czy trudno bylo zapamietac, ze zdania zaczynamy od wielkiej litery.
  • double-facepalm 15.07.19, 17:26
    tt-tka napisała:

    > milamala napisała:
    >
    >
    > > To chyba oczywiste, mysle jednak , ze nie kazdy ma taka mozliwosc chocby
    > wlasni
    > > e z powodu roznych zaburzen.
    >
    > O, i zaburzenia takie jak dysgrafia nie pozwalaja wlaczyc autokorektora ? Czy j
    > ednak niedouctwo maskowane zaburzeniami ?
    >
    >
    Mam ciebie zacytować - dwa posty wyżej jesteś z fleksją totanie na bakier 😂 "lepiej skończyć dobra uczelnia".
  • double-facepalm 15.07.19, 17:27
    double-facepalm napisała:

    > tt-tka napisała:
    >
    > > milamala napisała:
    > >
    > >
    > > > To chyba oczywiste, mysle jednak , ze nie kazdy ma taka mozliwosc c
    > hocby
    > > wlasni
    > > > e z powodu roznych zaburzen.
    > >
    > > O, i zaburzenia takie jak dysgrafia nie pozwalaja wlaczyc autokorektora ?
    > Czy j
    > > ednak niedouctwo maskowane zaburzeniami ?
    > >
    > >
    > Mam ciebie zacytować - dwa posty wyżej jesteś z fleksją TOTALNIE na bakier 😂 "lepiej skończyć dobra uczelnia".
  • tt-tka 15.07.19, 17:29
    Bedac z fleksja na bakier nie winie za to jednakowoz zadnej dys-.
    A ortow nie robie, a jesli zdarzy sie - poprawiam.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • milamala 15.07.19, 17:39
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • reinadelafiesta 15.07.19, 19:02
    Milamala
    I Ty sugerujesz, że ktoś jest chamem? A sama wyzywasz ludzi od głupków, tylko dlatego, że mają inne zdanie?
    A co do meritum: w jednych kwestiach pewnie te dzieci mają lepiej, w innych gorzej. Ale zachwycać się my, dorośli nie mamy czym, skoro w Polsce pomocy psychiatrycznej potrzebuje 400 tysięcy dzieci. A Polska jest drugim po Niemczech krajem, w którym jest najwìęcej prób samobójczych zakończonych zgonem (dane dla osób w wieku 10-19 lat).

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • milamala 15.07.19, 19:32
    reinadelafiesta napisała:

    cyt. > I Ty sugerujesz, że ktoś jest chamem? A sama wyzywasz ludzi od głupków, tylko d
    > latego, że mają inne zdanie?

    Nic takiego nie mialo miejsca. Przeczytaj z laski swojej ze zrozumieniem.

    cyt. > Ale zachwycać się my, dorośli nie mamy czym, skoro w Polsce pomocy psychi
    > atrycznej potrzebuje 400 tysięcy dzieci.

    Nie twierdzilam, ze sie zachwycam, nigdzie nie jest idealnie. Stwierdzilam, ze kiedys po prostu bylo gorzej. Zamiast diagnozy dzieci otrzymywaly latki glupkow, nieukow i leni. Teraz przynajmniej maja diagnoze. Choc od diagnozy do wlasciwego leczenia droga daleka i wyboista. Ale pierwszy krok zrobiony,
  • ichi51e 15.07.19, 20:07
    To sa plusy i minusy. To ze ktos w szkole mial opinie glupka nie znaczy ze w domu nie mogl znalezc akceptacji i zrozumienia jesli mial rozsadnych rodzicow. Zawsze mogl sobie myslec to nie ja jest glupi tylko oni a mnie nikt po prostu nie rozumie. Etykieta “Asperger” jest duzo bardziej niebezpieczna w pewnym sensie. Dzieciak juz na starcie slyszy ze nie moze byc empatyczny ze nie zrozumie co to znaczy kochac ze jest zagrozeniem dla siebie i innych ze nie rozumie emocji ze nie umie sie bawic jak trzeba. Z plusow wieksze zrozumienie dla stimow ale i tak zrozumienie ze dzieciak stimuje i nie ma na to wplywu nie znaczy ze bedziesz wiedziec jak sobie z tym poradzic

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • reinadelafiesta 15.07.19, 21:21
    Milamala
    Przeczytałam I dalej uważam, że sposób, w jaki się zwracasz do innych jest poniżej pewnego poziomu.
    " Bravo my" - nie zgadzam się. Bo jeśli wtedy dzieci otrzymywały łatkę nieuków, to działo się
    tak z powodu niewiedzy dorosłych na temat rzeczywistych przyczyn problemów dzieciaków. Dzisiaj te przyczyny już znamy. Więc fakt że dzieci nie otrzymują należytej pomocy- a tak się często dzieje - jest raczej powodem do wstydu niż do klaskania. To jest nasza, dorosłych, wielka porażka.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • milamala 15.07.19, 21:39
    reinadelafiesta napisała:

    cyt "I dalej uważam, że sposób, w jaki się zwracasz do innych jest po
    > niżej pewnego poziomu"

    Nic na to nie poradze, masz prawo sobie myslec co chcesz.
    Ale fakty sa takie, ze jesli ktos zglasza sie w watku nie po to by powiedziec co mysli na dany temat ale zeby chamsko dokopac to nalezy to skutecznie zablokowac.

    cyt. "Bo jeśli wtedy dzieci otrzymywały łatkę nieuków,
    > to działo się
    > tak z powodu niewiedzy dorosłych na temat rzeczywistych przyczyn problemów dzi
    > eciaków"

    Dziecku ciagnacemu przez zycie latke glupka, debila czy co tam jeszcze szanosne grono pedagogiczne potrafilo wymyslec raczej obojetne bedzie z jakiego powodu stala mu sie krzywda. Wazne, ze sie stala.

    cyt. "Więc fakt że dzieci nie otrzymują nal
    > eżytej pomocy- a tak się często dzieje - jest raczej powodem do wstydu niż do k
    > laskania"

    Mam nadzieje ,ze niektore otrzymuja, a oczywiscie te ktore nie otrzymuja to jest to porazka. Ale jak czytam forum to mamy dosc skutecznie dbaja o swoje dzieci, szukaja pomocy, terapii, staraja sie jak moga. Nie mozna im tego zarzucic. Wiele dzieci dzieki rodzicom, dzieki ich determinacji otrzymuje pomoc na tyle na ile to mozliwe.

  • makurokurosek 15.07.19, 21:53
    "Mam nadzieje ,ze niektore otrzymuja, a oczywiscie te ktore nie otrzymuja to jest to porazka. Ale jak czytam forum to mamy dosc skutecznie dbaja o swoje dzieci, szukaja pomocy, terapii, staraja sie jak moga. Nie mozna im tego zarzucic. Wiele dzieci dzieki rodzicom, dzieki ich determinacji otrzymuje pomoc na tyle na ile to mozliwe. "

    Tylko to nie rodzice powinni szukać pomocy tylko ta pomoc powinna z automatu przysługiwać zdiagnozowanemu dziecku, ale nauka jak się uczyć to niezły biznes i psychologowie rzadko przekazują ją bezpłatnie.
  • milamala 15.07.19, 22:01
    makurokurosek napisała:

    cyt. > Tylko to nie rodzice powinni szukać pomocy tylko ta pomoc powinna z automatu pr
    > zysługiwać zdiagnozowanemu dziecku, ale nauka jak się uczyć to niezły biznes i
    > psychologowie rzadko przekazują ją bezpłatnie.

    Ale oczywiscie, jak najbardziej sie zgadzam. To ,ze rodzic musi szukac dostepnych mozliwosci stajac sie po drodze ekspertem jest zdecydowanie porazka. Choc tak jak mowie, nie jest to tylko polski problem. Wiele dzieci ma mniej szczescia i mniej sprawnych intelektualnie rodzicow tudziez mniej zainteresowanych a wtedy jest klopot.
    Tak to niestety bywa, ze jak masz na starcie rodzicow mniej sklonnych ci pomoc, albo nie umiejacych pomoc to jestes w gorszej sytuacji od tych, ktorzy pomocy nie potrzebuja albo maja rodzicow ktorzy niebo i ziemie porusza zeby ci pomoc.
    Kluczem do wszystkiego sa niestety rodzice. No ale przynajmniej wiedza pozwala bardziej swiatlym rodzicom pomocy szukac. Kiedys nawet swiatlym rodzicom bylo trudniej, bo tej wiedzy nie mial nikt.
  • reinadelafiesta 16.07.19, 00:12
    Milamala
    Co do nauczycieli z dawnych lat: nie mając świadomości ( bo i skąd?) dysfunkcji uczniów nie mogli im pomóc, to logiczne. Choć oczywiście uważam, że nikogo od głupków wyzywać nie należy. Ani dzieci, ani dorosłych, ani uczniów. Ludzi na forum też nie.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • milamala 16.07.19, 00:25
    Dobrze, ze trolica ma w tobie tak oddana obronczynia. Swoja droga tak oddana, ze az zastanawiajace jest to twoje oddanie.
  • reinadelafiesta 16.07.19, 00:37
    Milamala
    A tak konkretnie, to co Cię tak zastanawia i co sugerujesz? I co dziwnego widzisz w tym, że uważam, że nikogo od głupków wyzywać nie należy? Jesteś innego zdania? Czy może nie podoba Ci się ten brak konsekwencji, który Ci wytknęłam? Potępiasz wyzywanie uczniów, a sama nie masz nic przeciwko temu, żeby wyzywac innych.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • milamala 16.07.19, 01:01
    reinadelafiesta napisała:

    > Milamala
    > A tak konkretnie, to co Cię tak zastanawia i co sugerujesz?

    Tamta nagle znika a zaraz za nia pojawila sie nowa odslona w postaci nad wyraz gorliwej obronczyni. Niektorym zdarzaja sie rozne wcielenia.
  • reinadelafiesta 16.07.19, 01:20
    Milamala
    Cóż za dedukcja, drogi Holmesie. Jestem pod wrażeniem😂😂😂

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • milamala 16.07.19, 01:29
    reinadelafiesta napisała:

    > Cóż za dedukcja, drogi Holmesie. Jestem pod wrażeniem😂😂😂

    No przekonalas mnie big_grin
  • reinadelafiesta 16.07.19, 01:40
    Milamala
    To dobrze, tkwij sobie w tym przekonaniu😁
    P.S. Myślę, że Tt_tka potrafi się sama bronić i nie potrzebuje do tego celu żadnego alter ego. A że zniknęła? Może miała coś lepszego do roboty, niż kopanie się z koniem. I widzę, że miała rację.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • milamala 16.07.19, 16:08
    reinadelafiesta napisała:

    > nie potrzebuje do tego celu żad
    > nego alter ego.

    Widac potrzebuje, skoro sie pojawilo.

  • majaa 16.07.19, 16:49
    Niestety, Mila, ale muszę zgodzić się z Reiną. Nie potrafisz przyjąć nawet słusznej uwagi, od razu robisz się agresywna. I po co?
    Czy mnie też teraz nazwiesz alter ego Tt-tki?

    A co do dzieci... Owszem, to bardzo dobrze, że obecnie jesteśmy w stanie nazwać pewne problemy i starać się je rozwiązać. Niedobrze natomiast, że pojawiła się przy tym tendencja, żeby każdy problem bez wyjątku najchętniej podpinać pod zaburzenie. Naprawdę trudno uwierzyć w ten wysyp przeróżnych "dys-". I choć oczywiście popieram ambicje młodych ludzi i ich rodziców i zgadzam się, że trzeba pomagać, to jednak odnoszę też niestety przykre wrażenie, że nie wszyscy tutaj grają uczciwie.
  • ichi51e 16.07.19, 10:06
    To nie do konca tak dziala. Jest masa swietnie funkcjonujacych doroslych z aspergerem ktorzy nawet nie wiedza ze maja aspergera. Najczesciej orientuja sie dzisiaj kiedy rodzi im sie dziecko i ktos je zdiagnozuje. Kiedys wlasnie kluczowa byla rola rodziny - widac ze niektorzy po prostu naturalnie wypracowali metody ktore z czasem zaowocowaly. Nie kazdy rodzic ktory ma “inne” dziecko z automatu myslal “glupie” - ze autyzm jest dziedziczny wiec rodzina i dzis czesto uspokaja “nie wszystko w porzadku nasz Ziutek byl taki sam!” “No tak tata tez duzo sie interesowal cyframi” “o jak tata! Chodzi sobie z tym zeszycikiem!” “Moje dziecko to jest madrzejsze niz inne dzieciaki ktore tylko interesuja sie blotem i bieganiem a ten zna wszystkie nazwy gwiazdozbiorow” i tak samo jak trafilas na madrego nauczyciela to ten tez mial rozne metody pracy dla roznych dzieci albo probowal sobie wypracowac najlepsza. Teraz kiedy dziecko ma etykiete nauczyciel jesli mu sie chce to siega do szuflady i wyciaga “postepowanie z dzieckiem z adhd” tyle ze on nie powinien postepowac “z dziecikiem z adhd” tylko z Joziem Ziuta czy Karolem. I to wlasnie jest minus

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 16.07.19, 16:17
    No niestety nauczyciele rzadko potrafia dobrze uczyc, nawet zdrowe dzieci, a co dopiero z problemami. Niestety ten zawod nie jest wolny od ludzi, ktorzy chca odwalic robote i isc do domu. Jesli czlowiek nie ma szczescia do zaangazowanego nauczyciela to musi sam szukac pomocy.


  • ichi51e 15.07.19, 16:13
    Nazwa sie zmienila z glupka zostales dyslektykiem z wiercipiety adhdowcem. A realna pomoc taka sama - wszysrko skupia sie na tym czy nauczycielowi sie chce i umie czy wrecz przeciwnie

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 15.07.19, 16:21
    ichi51e napisała:

    > Nazwa sie zmienila z glupka zostales dyslektykiem z wiercipiety adhdowcem. A re
    > alna pomoc taka sama - wszysrko skupia sie na tym czy nauczycielowi sie chce i
    > umie czy wrecz przeciwnie

    No ale lepiej byc dyslektykiem niz glupkiem prawda? Juz samoswiadomosc, ze nie jest sie glupiem tylko ma sie wlasnie takie ograniczenie jest pomocne, nawet jesli niewiele mozna z tym zrobic to przynajmniej mlody czlowiek sie kompleksow na przyszlosc nie nabawi.
  • amast 15.07.19, 16:29
    > przynajmniej mlody czlowiek sie kompleksow na przyszlosc nie nabawi

    Nooo.... nie nabawi. Tylko się zdziwi jak z pracy wyleci z hukiem, bo szef po czwartym nie dającym się przeczytać raporcie nie wytrzyma nerwowo. A biedny źle potraktowany człowiek nie rozumie dlaczego, przecież w szkole nikt mu błędów nie wytykał i było dobrze.
  • milamala 15.07.19, 16:36
    amast napisała:

    cyt. Tylko się zdziwi jak z pracy wyleci z hukiem, bo szef po c
    > zwartym nie dającym się przeczytać raporcie nie wytrzyma nerwowo. A biedny źle
    > potraktowany człowiek nie rozumie dlaczego, przecież w szkole nikt mu błędów ni
    > e wytykał i było dobrze.

    Nie przesadzaj. Diagnoza nie przylatuje z nieba nagle a niespodziewanie i bez powodu. Dzieciak przeciez wie, ze robi bledy bo jest dys. Wiec nie trzeba mu bledow na kazdym kroku wytykac "z troski" zeby o tym wiedzial, bo on wie, ma w koncu diagnoze. A do tego rodzaju pracy jak ma troche oleju w glowie nie pojdzie. Brak kompleksow pozwoli mi szybciej poszukac prace, do ktorej sie nadaje.
  • amast 15.07.19, 16:40
    > A do tego rodzaju pracy jak ma troche oleju w glowie nie pojdzie.

    No więc zapewniam Cię, że owszem, tacy ludzie idą do takiej pracy i owszem, są bardzo zdziwieni jak są z niej wyrzucani. Znam kilka takich przypadków. Potrzeba dużo samoświadomości, żeby umieć ocenić swoje ograniczenia. Wielu ludzi nie umie.
  • milamala 15.07.19, 16:45
    amast napisała:

    cyt "Potrzeb
    > a dużo samoświadomości, żeby umieć ocenić swoje ograniczenia. Wielu ludzi nie u
    > mie."

    Diagnoza powinna wystarczajaco uswiadamiajaca, jesli nie, to znaczy, ze takie osoby maja inne problemy natury , ze tak powiem intelektualnej i na to juz nie ma lekarstwa.
  • amast 15.07.19, 16:52
    Ostatnio dość powszechnie stosowanym lekarstwem jest zaświadczenie. Nie wiem, czy dawkowanie uzależnione jest od intelektu, ale staje się to tyleż powszechne co powszechnie uciążliwe.
  • milamala 15.07.19, 17:15
    amast napisała:

    > Ostatnio dość powszechnie stosowanym lekarstwem jest zaświadczenie. Nie wiem, c
    > zy dawkowanie uzależnione jest od intelektu, ale staje się to tyleż powszechne
    > co powszechnie uciążliwe.

    Mniemam, ze sugerujesz, iz wiekszosc tych zaburzen nie istnieje tylko przykrywa faktyczne lenistwo. Ja wychodze z zalozenia, ze jednak istnieje, w roznym nasileniu ale istnieje (sama jestem posiadaczka ADD). Powszechnosc takich diagnoz byc moze wynika z faktu, ze sa powszechniejsze niz chcielibysmy zeby byly. Generalnie lepiej miec swiadomosc swojego braku, niz nie miec i myslec, ze sie jest glupkiem.
  • makurokurosek 15.07.19, 17:58
    Diagnoza za którą idzie obniżenie wymagań i dostosowania niczego nie uświadamia tylko uczy, że wszyscy mają się do mnie dostosować. 30 lat temu dyslektycy doskonale znali swoje ograniczenia nadrabiali więc innymi rzeczami, czytaniem lektur, udziałem w lekcji, dyskusjach teraz dyslektyk czytać nie może bo się za nadto męczy.
  • milamala 15.07.19, 18:04
    30 lat temu dys. nie byl w stanie niczego nadrobic. Dostal latke "glupka'i tyle. Potem juz tylko z ta latka walczyl , a nie z problemem.
    Nic takiego nie slyszalam ze jakoby dyslektyk czytac nie moze , bo sie naddto zmeczy. Chyba mi tu znowu jakies legendy podsylasz. Owszem spotkalam sie z ksiazkami dla dyslektykow, ale nie wiem na czy one pomagaja. Nie slyszalam nigdy od nikogo zeby ktokolwiek z jakiegokolwiek powodu mogl mniej czytac, bo czytanie szkodzi. Nawet niewidomi czytaja.

    Operujesz zaslyszanymi opowiesciami a nie faktami.
  • makurokurosek 15.07.19, 18:38
    Opinię o zagrożeniu dysleksją dostałam w 85 w pierwszej klasie, później opinie o dysleksji. Nikt nie traktował mnie jak głupka, ot po prostu waliłam byki ale czytałam książki, potrafiłam z argumentować swoje stanowisko, dysleksja nie przeszkodziła mi być dobrą z innych przedmiotów.
    To co czytam na forum i z tym z czym stykam się w szkole to mnie zwyczajnie przeraża. Zaburzeniami tłumaczy sie dosłownie wszystko, dyslektyk to już nie jest osoba mająca problem z płynnym czytaniem i ortografią ale to jest totalny debil nie potrafiący nauczyć się niczego , bo nieumiejętność opanowania materiału z przyrody, matematyki zrzuca się na karb dysleksji, tak wiec wszyscy obniżają wymagania aby biedaczek nie musiał sie zbytnio męczyć.
  • ichi51e 15.07.19, 18:42
    Dysleksja ma rozne oblicza.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • makurokurosek 15.07.19, 18:48
    Co nie zmienia faktu , że obniżenie wymagań nie jest żadnym rozwiązaniem. Nie na zabiereraniu przeszkod polegać nauka przechodzenia przez przeszkody
  • milamala 15.07.19, 19:48
    makurokurosek napisała:

    > Co nie zmienia faktu , że obniżenie wymagań nie jest żadnym rozwiązaniem. Nie
    > na zabiereraniu przeszkod polegać nauka przechodzenia przez przeszkody

    Dlatego wazne jest indywidualne madre podejscie do kazdego. Dyslektyka w lekkiej formie nalezy wspierac w opanowaniu materialu tak jak kazdy inny, dysklektyka, ktory ma mniej szczescia mozna odbarczyc nadmiarem nauki, tak aby cokolwiek z niej skorzystal, zamiast sie totalnie zalamac. Jak forumka slusznie zauwazyla< dysleksja ma rozne formy wiec jej leczenie powinno tez rozne formy przybierac.
  • katja.katja 16.07.19, 11:29
    Są przeszkody sensowne i bezsensowne. W szkole sporo jest przeszkód bezsensownych, choćby głośny dzwonek.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ichi51e 16.07.19, 11:40
    Wlasnie. Co by to szkodzilo gdyby byl delikatny bimbom albo cos nieinwazyjnego?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 16.07.19, 16:18
    ichi51e napisała:

    > Wlasnie. Co by to szkodzilo gdyby byl delikatny bimbom albo cos nieinwazyjnego?

    Albo nic. W szkole corki nauczyciel sam konczy kiedy trzeba.
  • ichi51e 15.07.19, 19:40
    Jak czytalas to raczej nie mialas dysleksji a dysortografie. Dysleksja w skrajnej formie uniemozliwia nauczenie sie czytac i pisac

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 15.07.19, 19:41
    makurokurosek napisała:

    > Opinię o zagrożeniu dysleksją dostałam w 85 w pierwszej klasie, później opinie
    > o dysleksji. Nikt nie traktował mnie jak głupka, ot po prostu waliłam byki ale
    > czytałam książki, potrafiłam z argumentować swoje stanowisko, dysleksja nie prz
    > eszkodziła mi być dobrą z innych przedmiotów.

    Bo pewnie nie przeszkadza, zreszta jak wiesz sa rozne poziomy dysleksji tak zresza jak kazdego zaburzenia, mozna miec wiecej szczescia i zaburzenie w lekiej formie. Wtedy oczywiscie latwiej. Zreszta z twojej wypowiedzi wnioskuje, ze jesli masz dyskelsje to w na szczescie bardzo niewielkim nasileniu. Nic a nic bowiem nie wskazuje, ze masz z tym problem.
    Dzieki diagnozie nikt nie traktowal cie jak glupka. Wszyscy wiedzieli , ze to zaburzenie a nie glupota, ktora nie pozwala ci nauczyc sie poprawnie pisac.

    Dziwi mnie tylko, ze tak wczesnie cie zdiagnozowano. U mnie w szkole podstawowej nikt takiej diagnozy nie dostal (choc wielu z cala pewnoscia problem mialo), a dopiero w liceum dwie kolezanki dostaly diagnoze. Cala podstawowke przeszly bez diagnozy.

    cyt. >Zaburzeniami tłumaczy sie dosłownie wszystko, dyslektyk to już nie jest
    > osoba mająca problem z płynnym czytaniem i ortografią ale to jest totalny debil
    > nie potrafiący nauczyć się niczego , bo nieumiejętność opanowania materiału z
    > przyrody, matematyki zrzuca się na karb dysleksji, tak wiec wszyscy obniżają wy
    > magania aby biedaczek nie musiał sie zbytnio męczyć.

    Nie wiem czy tak jest faktycznie, nie mam doswiadczenia, ale to blad nauczania i z tego powodu nie nalezy winic diagnozy.
    Dodam jeszcze, ze nie nalzey zapominac, ze sa rozne stopnie dysleksji. W niewielkim stopniu dysleksja pewnie niczemu nie przeszkasza, ale w bardzo zaawanzowanej formie byc moze ma wplyw na inne przedmioty.
    Nie jestem specjalistka wiec nie wiem, tak przypuszczam jedynie. Moze jest na sali jakis specjalista , ktory wie.
  • makurokurosek 15.07.19, 21:30
    "Dziwi mnie tylko, ze tak wczesnie cie zdiagnozowano. U mnie w szkole podstawowej nikt takiej diagnozy nie dostal (choc wielu z cala pewnoscia problem mialo), a dopiero w liceum dwie kolezanki dostaly diagnoze. Cala podstawowke przeszly bez diagnozy."

    Wczesna diagnoza wynikała z faktu, że w przedszkolu byłam pod opieką PPP ze względu na poważną wadę wymowy.
  • milamala 15.07.19, 21:41
    makurokurosek napisała:

    cyt. "> Wczesna diagnoza wynikała z faktu, że w przedszkolu byłam pod opieką PPP ze wzg
    > lędu na poważną wadę wymowy"

    Szczescie w nieszczesciu.
  • makurokurosek 15.07.19, 17:45
    "No ale lepiej byc dyslektykiem niz glupkiem prawda? Juz samoswiadomosc, ze nie jest sie glupiem tylko ma sie wlasnie takie ograniczenie jest pomocne, nawet jesli niewiele mozna z tym zrobic to przynajmniej mlody czlowiek sie kompleksow na przyszlosc nie nabawi."

    Faktycznie się nie nabawi, bo od pierwszych klas jest uczony że mając opinie nie odpowiada za nic i nad niczym nie musi pracować.
  • milamala 15.07.19, 17:49
    makurokurosek napisała:

    cyt "od pierwszych klas jest uczony że mając opinie ni
    > e odpowiada za nic i nad niczym nie musi pracować. "

    Skad takie czarnowidztwo. Moze wlasnie wrecz przeciwnie, diagnoza pomoze mu w uswiadomieniu sobie problemu i skuteczniejszej walce z nim.
  • ichi51e 15.07.19, 17:55
    Chodzi o to ze to nie powinna sie lata zmieniac tylko za diagnoza powinna isc jakas pomoc. Jest roznica jak klada na tobie krzyzyk bos glupi i nic ci nie pomoze a Jozio wymaga specyficznego podejscia zeby w pelni pokazac co umie.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 15.07.19, 17:59
    ichi51e napisała:

    > Chodzi o to ze to nie powinna sie lata zmieniac tylko za diagnoza powinna isc j
    > akas pomoc. Jest roznica jak klada na tobie krzyzyk bos glupi i nic ci nie pomo
    > ze a Jozio wymaga specyficznego podejscia zeby w pelni pokazac co umie.

    O tym mowie. Przeciez nie chodzi o to, zeby Joziowi powiedziec, ze jest dys, a nie glupkiem. Tylko zeby Joziowi powiedziec, ze jest dys, i w taki a w taki sposob mozna sobie z tym poradzic. Diagnoza to tylko punkt wyjscia do dalszej pomocy a nie krzyzyk stawiany na czlowieku.
    Przynajmniej tak powinno byc.
  • ichi51e 15.07.19, 18:27
    Niestety nie jest tak. Nie bede cytowac calosci bo duzo tego ale fragment (nalezy go sobie pomnozyc przez 2 kartki a4 wszystko w tym guscie”
    “Zalecenia
    Insywidualnymi potrzebami rozwojowymi X sa stymulowanienrozwoju spoleczno-emocjonalnego, budowanie poczucia bezpieczenstwa, przynaleznosci, rozwijanie samodzielnosci, nauka zabawy.
    Indywidualnymi potrzebami edukacyjnymi X sa potrzeba rozwoju, osiagniec, aktywnosci, potrzeba samodzielnosci, stymulowanienrozwoju w zakresie osiagniecia dojrzalosci szkolnej, doskonalenie malej i duzej motoryki, percepcji wzrokowej i sluchowej oraz budowanie relacji spolecznych. Chlopiec wymaga dostosowania srodowiska edukacyjnego w zakresie organizacji i warunkow prowadzenia procesu edukacyjnego iraz wsparcia w tworzeniu interakcji spokecznych i komunikacji.

    Warunki i formy
    1. Dostosowanie oddzilywan edukacyjno-terapeutycznych do indywidualnych mozliwosci (tak jakby nauczyciel normalnie nie dostosowywal tylko od co zdolniejszego dziecka oczekiwal lewitacji)
    2. Formuowanie prostych i krotkich polecen
    3. Uwzglednianie w ocenianiu zaangazowania dziecka w wykonywanie zadan, zachecanie do czynnego udzialu
    4. Utwalanie wiedzy przez powtarzanie
    I tak dalej

    Jak widac nie ma tu nic na co myslaca osoba nie wpadlaby sama gdy przyjdzie jej edukowac “trudne dziecko” do tego jest to takie pitu pitu nic nie mowiace.


    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 15.07.19, 19:44
    ichi51e napisała:

    > Niestety nie jest tak.

    No wiem, przypuszczam, ze faktycznie jest wiele do zrobienia jeszcze w tej sprawie.
  • makurokurosek 15.07.19, 18:18
    "Skad takie czarnowidztwo. Moze wlasnie wrecz przeciwnie, diagnoza pomoze mu w uswiadomieniu sobie problemu i skuteczniejszej walce z nim"

    Po pierwsze jeżeli ktoś jest zaburzony to będzie zaburzony do końca życia, i musi nauczyć się rozwiązywać problemy w inny sposób. To tak jak u osoby niewidomej wyostrzają się pozostałe zmysły tak by nadrobić brak wzroku, tak samo osoba zaburzona musi wykształcić sobie obejścia, ale paradoksalnie przy obecnym systemie diagnozy ma mniejsze szanse na stworzenie tych obejść aniżeli 30 lat temu. Dlaczego? Kiedyś po prostu sama tworzyła te obejścia, teraz gdy psychologowie i pedagodzy są świadomi zaburzeń zamiast uczyć podopiecznych najlepszej dla nich metody uczenia się, wydają opinię obniżającą wymagania. Tak więc dziecko nie uczy się funkcjonować ze swoimi zaburzeniami, uczy się że każde niepowodzenie należy zrzucić na karb zaburzenia i olać, bo i tak wszyscy mają się do mnie dostosować.
  • milamala 15.07.19, 20:11
    makurokurosek napisała:

    cyt. > Po pierwsze jeżeli ktoś jest zaburzony to będzie zaburzony do końca życia, i mu
    > si nauczyć się rozwiązywać problemy w inny sposób. To tak jak u osoby niewidome
    > j wyostrzają się pozostałe zmysły tak by nadrobić brak wzroku, tak samo osoba z
    > aburzona musi wykształcić sobie obejścia

    Dobrze, ze o tym piszesz. Dokladnie tak. Ale czy od niewidomego oczekuje sie dokladnie tego samego co od widomego. Z oczywistych wzgledow nie. Stwarza mu sie warunki do rozwoju przy wykorzystaniu wlasnych mozliwosci.
    Tak samo powinno byc z innymi mniej spektakularnymi zaburzeniami, ktore sa nowoscia i jeszcze trudno sie do ich obecnosci przyzwyczaic. Rozwiazaniem nie jest zmuszanie dziecka do dzialania tak jak robia to uczniowie bez przypadlosci, a stworzenie mu takiej szansy rozwoju aby mogl wykorzystac swoje mozliwosci.

    Wierze, ze jest z tym powazny problem. Moze kiedys sie doczekamy wlasciwego postepowania. Ale przynajmniej juz sie takich dzieci nie wyzywa. Spolecznie to duzy krok w rozwoju.

    cyt. "ale paradoksalnie przy obecnym system
    > ie diagnozy ma mniejsze szanse na stworzenie tych obejść aniżeli 30 lat temu."

    Nie jestem taka entuzjastka poprzedniego systemu edukacyjnego. Mam wrecz jak najgorsza o nim opinie.

    cyt "D
    > laczego? Kiedyś po prostu sama tworzyła te obejścia"

    Kto stworzyl to stworzyl, a ilu w doroslosci wyladowalo u psychiatry na kozetce z powodu wyzwisk jakie uslyszal od szanownego grona pedagogicznego tego nie wie nikt.

    cyt teraz gdy psychologowie i
    > pedagodzy są świadomi zaburzeń zamiast uczyć podopiecznych najlepszej dla nich
    > metody uczenia się, wydają opinię obniżającą wymagania.

    Nie wykluczam, ze u niektorych tak jest lepiej. Jesli taka diagnoza wydana jest u dziecka, ktore przy odrobinie pomocy moze wspaniale funkcjonowac bez obnizonych wyamgac to oczywiscie blad.
  • makurokurosek 15.07.19, 21:45
    "Wierze, ze jest z tym powazny problem. Moze kiedys sie doczekamy wlasciwego postepowania. Ale przynajmniej juz sie takich dzieci nie wyzywa. Spolecznie to duzy krok w rozwoju"

    I tu właśnie nie wiem czy jest to jakikolwiek krok w rozwoju, czy cofnięcie się. Owszem nikt nie wyzywa tych dzieci od leni, ale daje się im łatkę zaburzonego ( czyli zamienia jedno słowo na inne), obniża wymagania i nie daje się im żadnej drogi, żadnego drogowskazu jak się uczyć. Tak więc 30 lat temu dzieciak zaburzony sam czy z pomocą rodziców dochodził do tego w jaki sposób najłatwiej opanowuje materiał, w obecnej chwili nie czuje takiej potrzeby bo przecież ma zaburzenie i należy mu się dostosowanie.
    Nie wiem czy zrozumiale napisałam. Chodzi mi konkretnie o to, że psychologowie mają wiedzę co do różnych metod nauki, mają wiedzę która metoda nauki najlepiej sprawdza się u dzieci z konkretnym zaburzeniem, czyli to do czego kiedyś część dzieci zaburzonych dochodziła sama przez lata nauki, teraz można by było wdrożyć od samego początku ale nikt tej wiedzy tym dzieciom i ich rodzicom nie przekazuje. Praca PPP ogranicza się do wydania opinii a nie przekazania wiedzy i nauki dziecka jak się uczyć.
    Tak więc nazwa głupol/leń/debil zostały zamienione na dyslektyk/ ZA/ADHD może nieznacznie zmienił się wydźwięk emocjonalny ale sytuacja tych dzieci uległa pogorszeniu, bo nie tylko nie uzyskują pomocy ale obniża im się wymagania
  • milamala 15.07.19, 21:55
    makurokurosek napisała:

    > . Owszem nikt nie wyzywa tych dzieci od leni, ale daje się im łatkę zaburzonego
    > ( czyli zamienia jedno słowo na inne), obniża wymagania i nie daje się im żadn
    > ej drogi, żadnego drogowskazu jak się uczyć.

    Nie latke a informacje pt: tak masz problem.
    Jesli faktycznie nie ma zadnego dalszego wsparcia to kicha. Ale chyba nie jest tak , ze absolutnie zadne dziecko takiego wsparcia nie otrzymuje.
    Mam nadzieje, ze obnizanie wymagan to nie jest jednak dzialanie hurtowe ale tylko tam gdzie to konieczne.
    Wiem po kolezankach z liceum, ze po diagnozie mogly zrobic na maturze wiecej bledow (ale chyba tez z limitem) ale nie zauwazylam zebym jakos obnizono im wymagania. Tyle oczekiwano od nich ile od innych.

    cyt".Tak więc 30 lat temu dzieciak zabu
    > rzony sam czy z pomocą rodziców dochodził do tego w jaki sposób najłatwiej opan
    > owuje materiał, w obecnej chwili nie czuje takiej potrzeby bo przecież ma zabur
    > zenie i należy mu się dostosowanie."


    Pod warunkiem ,ze mial pomoc rodzicow, ale wowczas taka pomoc byla wyjatkowym wyjatkiem, wlasnie ze wzgledu na brak wiedzy nie tylko nauczycieli ale i rodzicow.

    Kazde dziecko powinno miec dostosowany program do siebie, bo kazdy z nas jest indywidualna jednostka z roznymi mozliwosciami. Nie wyszlismy wszyscy z jednej lini fabrycznej. Takie oczekiwania sa jak najbardziej na miejscu.

    cyt. "> Praca PPP ogranicza się do wydania opinii a nie przekazania wiedzy i nau
    > ki dziecka jak się uczyć."

    To bardzo zle sie dzieje. Ale powiem ci ze to chyba nie tylko problem Polski. Wiesz co ja mysle, ze to sa tak nowe odkrycia, ze tak naprawde nikt do konca nie wie jak to leczyc.

    cyt. "> Tak więc nazwa głupol/leń/debil zostały zamienione na dyslektyk/ ZA/ADHD może n
    > ieznacznie zmienił się wydźwięk emocjonalny ale sytuacja tych dzieci uległa pog
    > orszeniu, bo nie tylko nie uzyskują pomocy ale obniża im się wymagania"

    ten wydzwiek emocjonalny zmienil sie i to znacznie, dla wielu to bardzo pomocne. Pomocy moze nie uzyskuja, ale mysle, ze sa takie esktremalne przypadki, ze obnizenie wymagan jest zwyczajnie konieczne. Jesli dzieje sie to faktycznie hurtowo to bardzo zle.
  • makurokurosek 15.07.19, 22:31
    "Nie latke a informacje pt: tak masz problem. "

    Mylisz się jest to łatka. Często mówiona przez nauczycieli z takim samym wydźwiękiem emocjonalnym jak ten debil/leń itd

    "Mam nadzieje, ze obnizanie wymagan to nie jest jednak dzialanie hurtowe ale tylko tam gdzie to konieczne.
    Wiem po kolezankach z liceum, ze po diagnozie mogly zrobic na maturze wiecej bledow (ale chyba tez z limitem) ale nie zauwazylam zebym jakos obnizono im wymagania."

    Kiedyś wiązało się to tylko z nie uwzględnianiem błędów ortograficznych teraz z obniżeniem wymagań .

    "cyt".Tak więc 30 lat temu dzieciak zabu
    > rzony sam czy z pomocą rodziców dochodził do tego w jaki sposób najłatwiej opan
    > owuje materiał, w obecnej chwili nie czuje takiej potrzeby bo przecież ma zabur
    > zenie i należy mu się dostosowanie."


    Pod warunkiem ,ze mial pomoc rodzicow, ale wowczas taka pomoc byla wyjatkowym wyjatkiem, wlasnie ze wzgledu na brak wiedzy nie tylko nauczycieli ale i rodzicow. "

    Wystarczyło, że dzieciak był choć średnio ogarnięty, by w 7-8 klasie mniej więcej wiedział jak najszybciej sie nauczyć.

    "To bardzo zle sie dzieje. Ale powiem ci ze to chyba nie tylko problem Polski. Wiesz co ja mysle, ze to sa tak nowe odkrycia, ze tak naprawde nikt do konca nie wie jak to leczyc."

    To nie są nowe odkrycia, po prostu na tym robi się biznes.

  • milamala 15.07.19, 22:38
    makurokurosek napisała:

    cyt. > To nie są nowe odkrycia, po prostu na tym robi się biznes.

    Spolecznie to sa nowe odkrycia.
  • ichi51e 15.07.19, 22:48
    No nie wiem. Asperger zdaje sie z nazistami wspolpracowal trudno mowic ze to noweodkrycie

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 15.07.19, 22:58
    ichi51e napisała:

    > No nie wiem. Asperger zdaje sie z nazistami wspolpracowal trudno mowic ze to no
    > weodkrycie

    Odkrycie moze i nie nowe, ale w spolecznej swiadomosci pojawilo sie to stosunkowo niedawno. A swoja droga historia Aspergera tez daje nadzieje. Asperger sam mial aspergera.
  • makurokurosek 15.07.19, 23:25
    "Odkrycie moze i nie nowe, ale w spolecznej swiadomosci pojawilo sie to stosunkowo niedawno. "

    Może jako nazwa, ale na pewno nie jako zjawisko. Kiedyś po prostu takich ludzi nazywano ekscentrykami, introwertykami. To, że jakieś zjawisko ma nową nazwę nie oznacza że jest nowe
  • milamala 15.07.19, 23:29
    makurokurosek napisała:

    cyt. To, że jakieś zjawisko ma nową nazwę ni
    > e oznacza że jest nowe

    Zadne zjawisko nie jest nowe, kazde istnieje zapewne od momentu pojawienia sie czlowieka na planecie. Jedynei odkrycie zjawiska i nadanie mu nazwy jest nowe, a jeszcze pozniej niz wsrod naukowcow pojawia sie w swiadomosci spolecznej.

  • katja.katja 16.07.19, 11:21
    Nie każdy introwertyk to ZA, zdarzają się (choć rzadko) osoby z ZA będące ekstrawertykami i to czasem dla nich większy problem bo chcą towarzystwa ludzi, a im to nie wychodzi lub z problemami.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • pade 16.07.19, 10:14
    Po wszystkich Twoich postach widać, że nie masz zielonego pojęcia na czym polegają dostosowania. Piszesz jakieś bzdury o obniżaniu wymagań, powtarzasz je bez przerwy, jakbyś samą siebie chciała pocieszyć. Kolega/koleżanka dziecka ma dostosowania i lepsze wyniki w nauce od Twojego dziecka?

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • triss_merigold6 16.07.19, 11:28
    Po prostu inne dzieci są bardziej zadbane przez rodziców i wspierane, a ona nie potrafi tego przełknąć.
  • milamala 16.07.19, 16:21
    pade napisała:

    > Kolega/koleżanka dziecka ma dost
    > osowania i lepsze wyniki w nauce od Twojego dziecka?

    Tak to wlasnie niestety wyglada, jakby przemawiala zlosc na to, ze ktos inny ma obnizone wymagania i ma lepsze oceny.
    Dziwne jest to w ustach osoby, ktora deklaruje, ze sama ma taka diagnoze. Taka osoba powinna miec swiadomosc na czym problem polega.
  • kiddy 16.07.19, 10:29
    No nie wiem, czy lepiej. Mój mąż 30 lat temu miał diagnozę dysgrafii i dysleksji. Cała podstawówkę miał łatkę głupszego właśnie z powodu diagnozy. Dzisiaj boi się każdej diagnozy naszego syna, boi sie odbioru dziecka przez pryzmat tej diagnozy w szkole, przedszkolu. Ja mam zupełnie inny odbiór tego, ale ja byłam prymuską, miałam jedynie (!) problemy z relacjami z rówieśnikami. Nie wiem, które z nas jest bardziej poranione...
  • milamala 16.07.19, 16:24
    kiddy napisała:

    > No nie wiem, czy lepiej. Mój mąż 30 lat temu miał diagnozę dysgrafii i dysleksj
    > i. Cała podstawówkę miał łatkę głupszego właśnie z powodu diagnozy.

    30 lat temu ludzie mieli inna swiadomosc. Nie znali problemu, mysleli, ze taka diagnoza to potwierdzenie, ze dzieciak jest "glupkiem".
    Teraz mamy spoleczna swiadomosc i wiedze, ze dzieci z dys i innymi zaburzenia moga byc rowniez madre a nawet madrzejsze od rowiesnikow.
    Maz moze powinien traume przerobic, bo szkoda, zeby to wplywalo na dobro jego dziecka. Zreszta jak widac tkwi w nim to jeszcze, wiec warto sprobowal sie balastu pozbyc.
  • makurokurosek 15.07.19, 17:43
    Uważam odwrotnie. Za każdą przyklejoną dzieciakowi łatką (ADHD,dys, ZA i inne) idzie obniżenie wymagań, w efekcie zamiast dzieciak uczyć się żyć i rozwiązywać problemy w czasami niekonwencjonalny sposób uczy się, ze niczego nie musi bo ma opinię i wszyscy mają dostosować się do niego.
    Co ciekaw nie przypominam sobie ani jednego ucznia z mojej klasy jak i klas równoległych który w klasie 7-8 łaziłby po klasie czy w inny sposób rozwalał lekcję , jak najbardziej takie przypadki były w klasach młodszych ale jak widać te osoby przyswoiły sobie zasady życia szkolnego. W obecnej chwili rozwalający lekcje 13 latek jest pod ochroną bo przecież należy zrozumieć, że jest zaburzony i wszyscy muszą się do niego dostosować.
    Kolejna rzecz bardzo często za łatką zaburzonego idą psychotropy.
  • milamala 15.07.19, 17:56
    makurokurosek napisała:

    > w efekcie zamiast dzieciak uczyć się żyć i rozwiązywać
    > problemy w czasami niekonwencjonalny sposób uczy się, ze niczego nie musi bo m
    > a opinię i wszyscy mają dostosować się do niego.

    Wymagania powinny byc dostosowanie nie tylko do uczniow z problemami, ale wobec kazdego dziecka, bo kazde dzieco jest inne.
    Ujednolicani wymagac wobec wszystkich dzieci jest powaznym bledem edukacyjnym.
    Czyli edukatorzy powinni sie dostosowac do dzieci a nie odwrotnie.
    Wlasnie diagnoza(przynajmniej teoryteczynie) powinna byc pomocna w nauce zycia, radzenia sobie z wlasnymi problemami wynikajacymi z zaburzen.

    cyt. > W obecnej chwili rozwalający lekc
    > je 13 latek jest pod ochroną bo przecież należy zrozumieć, że jest zaburzony i
    > wszyscy muszą się do niego dostosować.

    Urban legend, takie sytuacje sa jednostkowe. Nikt nie musi tolerowac rozwalania lekcji. Jesli to robi to popelnia blad wychowawczy. Nie nalezy tego mieszac z diagnoza i winic ja za to.

    cyt. > Kolejna rzecz bardzo często za łatką zaburzonego idą psychotropy.

    Bledy w ewentualnym leczeniu to osobny problem. Ale fakt, ze sa popelniane nie oznacza, ze powinno sie zaprzestac diagnozowania. Lepiej skupic sie na lepszym leczeniu.
  • makurokurosek 15.07.19, 18:10
    "Ujednolicani wymagac wobec wszystkich dzieci jest powaznym bledem edukacyjnym. "

    Zastanówmy się jaki cel jest szkoły. Według mnie szkoła ma jak najlepiej przygotować nas do dorosłego życia, pracy , życia społecznego. To teraz zastanówmy się czy gdziekolwiek w dorosłym życiu ktokolwiek podchodzi do nas indywidualnie. Nie. Każdy z nas żyje według pewnych schematów, wykonuje pracę w której się odnajduje i którą jest w stanie poprawnie wykonywać.
    Dlatego dla mnie dostosowania mają tylko i wyłącznie na celu podnieść samoocenę rodzica, dla dziecka natomiast są szkodliwe bo nie idzie za nimi nauka jak ze swoim zaburzeniem żyć, jak tworzyć obwody tylko uczeń dostaje informacje że to wszyscy dookoła muszą się do niego dostosować. Masz problem z czytaniem, olej to jesteś dyslektykiem nie musisz czytać wysłuchaj audiobooka. Masz problem z brakiem koncentracji, olej to wszak każdy ma obowiązek zrozumieć że po 15 minutach nic już nie łapiesz. Masz problem z agresją, to nie prawda bo to nie ty masz problem to inni mają problem że nie rozumieją twojego zaburzenia

    "Urban legend, takie sytuacje sa jednostkowe. Nikt nie musi tolerowac rozwalania lekcji. Jesli to robi to popelnia blad wychowawczy. Nie nalezy tego mieszac z diagnoza i winic ja za to."

    Zapraszam do polskich szkół podstawowych.

    "cyt. > Kolejna rzecz bardzo często za łatką zaburzonego idą psychotropy.

    Bledy w ewentualnym leczeniu to osobny problem. Ale fakt, ze sa popelniane nie oznacza, ze powinno sie zaprzestac diagnozowania. Lepiej skupic sie na lepszym leczeniu"

    Według mnie cała diagnoza zmierza nie w kierunku wykorzystaniu wiedzy o zaburzeniu aby dobrać metodę nauczania do potrzeb ucznia, bo nikt tego nie robi, po diagnozie uczniowi się obniża wymagania, a nie dostosowuje metodę nauczania.
  • triss_merigold6 15.07.19, 18:16
    W różnych miejscach pracowałam, realia szkolne miały się do owych miejsc i stanowisk nijak.
    Do życia społecznego? Poniekąd. Po doświadczeniach z jednej z podstawowek na parszywym robotniczym blokowisku, uznałam że integracja niekoniecznie, wolę klasizm.
  • katja.katja 16.07.19, 11:23
    Ja się zgadzam. Sama byłam dziwakiem w klasie normalnych i do dziś pamiętam różne akcje (skierowane do mnie i do kolegi z podobnym zaburzeniem). Uważam, że dobrze by było by opcjonalnie (do wyboru) były szkoły dla ZA.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 16.07.19, 16:25
    Masz ZA?
  • katja.katja 16.07.19, 20:27
    Prawdopodobnie tak, niestety u dorosłych, zwłaszcza kobiet jest problem już na etapie diagnozowania, niewiele ośrodków to robi, a jak już jest to słono płatne (w zależności od ośrodka plus/minus 1000 zł) sad

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 16.07.19, 20:45
    To sama slyszalam o ADD. Ponoc mnostwo kobiet jest niezdiagnozowanych wlasnie z powodu trudnosci w diagnozowaniu kobiet.
  • katja.katja 16.07.19, 21:03
    Cóż się dziwić, skoro nawet lekarstwa na ogólne choroby np. nadciśnienie testowane są na mężczyznach i w oparciu o te testy dopuszczane do użytku (przez obie płcie oczywiście).
    Co my mamy z tym zrobić? To spory problem, niedoceniany przez feministki i wszelkiego rodzaju ruchy?


    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 16.07.19, 21:06
    Malo kto o tym wie, jak sie dopiero przy okazji odkrywania wlasnego problemu dowiedzialam.
  • milamala 15.07.19, 19:59
    makurokurosek napisała:

    cyt. "> Zastanówmy się jaki cel jest szkoły."

    Juz sie za nas zastanowiono i nawet wyciagnieto wnioski.
    Pruski system edukacyjny juz dawno przestal spelniac swoje funkcje (jesli w ogole je kiedykolwiek spelnial). Tyle, ze dalej jakos nie potrafimy go wymienic na bardziej spelniajacy oczekiwania wspolczesnego swiata.

    cyt. Według mnie szkoła ma jak najlepiej przygo
    > tować nas do dorosłego życia, pracy , życia społecznego. To teraz zastanówmy si
    > ę czy gdziekolwiek w dorosłym życiu ktokolwiek podchodzi do nas indywidualnie.
    > Nie.

    Traktowanie dzieci jak jednolita mase to produkowanie wspolczesnych niewolnikow. Wspolczesny swiat nie potrzebuje juz niewolnikow a ludzi swiadomych. Indywidualne traktowanie nie oznacza, ze dziecko nie uczy sie wspolpracy w grupie.

    Jesli polski system sie nie zmienil od moich czasow to wlasnie produkowal takich jednakowych niewolnikow, nieswiadomych swoich potrzeb, wartosci i ew. problemow, bez umiejetnosci wspolpracy w grupie.

    cyt. "dla dziecka natomiast są szkodliwe bo nie idzie za nimi nauka jak ze
    > swoim zaburzeniem żyć, jak tworzyć obwody tylko uczeń dostaje informacje że to
    > wszyscy dookoła muszą się do niego dostosować."

    Jesli nie idzie za tym nauka jak z tym zyc to oczywiscie nie jest dobrze. Ale to nie jest wina diagnozy tylko braku leczenia.

    cyt. " Masz problem z czytaniem, olej t
    > o jesteś dyslektykiem nie musisz czytać wysłuchaj audiobooka."

    Nigdy sie nie spotkalam z takimi radami. Chyba, ze dawal jej jakis pijany wujek na imieninach. Brzmi to bardzo absurdalnie.

    cyt. > po di
    > agnozie uczniowi się obniża wymagania, a nie dostosowuje metodę nauczania.

    To jest blad oczywiscie. Natomiast nie wykluczam, ze w niektorych przypadkach obnizenie wymagan to jeden ze sposob dostosowania metody nauczania. Wszystko zalezy o jaki rodzaj zaburzenia chodzi i w jakiej jest formie.
  • katriel 15.07.19, 20:53
    > Zastanówmy się jaki cel jest szkoły.

    Szkoła ma wyposażyć człowieka w wiedzę oraz umiejętności przydatne w dorosłym życiu i pracy zawodowej, a także pomóc rozwinąć osobisty potencjał, przede wszystkim - acz nie wyłącznie - intelektualny.

    > To teraz zastanówmy się czy gdziekolwiek w dorosłym życiu ktokolwiek podchodzi do nas indywidualnie.

    Tak. Do mnie na przykład podchodzi indywidualnie mój mąż, dzieci, reszta rodziny, przyjaciele, koledzy z pracy, bezpośredni przełożony, studenci których uczę, nauczyciele mojego młodszego dziecka (ale starszego już nie) oraz wikary z mojej parafii (ale proboszcz już nie). Do tej pory wydawało mi się raczej normalne, że ludzie, z którymi utrzymuję bliższe stosunki, podchodzą do mnie indywidualnie - i że sama też pochodzę do nich indywidualnie (nie dotyczy to, oczywiście, osób z którymi mam tylko przelotny, nieosobisty kontakt, np. taksówkarza czy kasjerki). Ty tak nie robisz? Nie wiem, czy chciałabym w tej sytuacji utrzymywać z tobą kontakty towarzyskie.



    --
    There is a horse in aisle five.
  • la_mujer75 15.07.19, 21:40
    makurokurosek...
    Ty masz niezła fiksację na punkcie dzieci z orzeczeniami.
    Nie odpisuj.
    Nie mam zamiaru dyskutować.
  • morekac 16.07.19, 01:41
    Bo tylko Makurokurosek miała Prawdziwe i Uzasadnione Orzeczenie. I tylko ona prawdziwie pracowała, a cała reszta dyslektyków to lenie i obiboki, którym w dodatku obniżono wymagania i za dużo osiągnęli w związku z tym.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • katja.katja 16.07.19, 20:26
    Mnie nikt nie dawał żadnej ulgi i doprowadziło to do tego, że miałam łatkę głupiej/dziwaczki, do tego stopnia, że jak raz samodzielnie napisałam dobrą pracę nauczycielka nie mogła uwierzyć, że jest ona mojego autorstwa (podobny motyw był w jednej z historii "Ballada o dobrym dresiarzu").
    Nikt mi nic nie ułatwiał, w efekcie w skrócie jestem "no-lifem", a jeszcze swoje przeżyła w dorosłości sad
    Nie ułatwianie nie jest receptą na odniesienie sukcesu w dorosłym życiu czy choćby "ułożenie sobie życia".

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 16.07.19, 20:48
    katja.katja napisała:

    cyt. > Nie ułatwianie nie jest receptą na odniesienie sukcesu w dorosłym życiu czy cho
    > ćby "ułożenie sobie życia".

    Tylko co jest takim ulatwieniem. W pewnych okolicznosciach ulatwienia sa jedynie klopotem. Np. z moich problemem (ADD) nie ulatwien bym oczekiwala a wskazowek "jak zyc panie prezesie jak zyc".
  • piataziuta 15.07.19, 21:34
    Tak sobie tłumacz.
  • milamala 15.07.19, 21:46
    piataziuta napisała:

    > Tak sobie tłumacz.

    Do kogo to?
  • szafireczek 15.07.19, 21:39
    Eee, a co to byłby za czasy, jakby zmiany miałby być tylko na gorsze. Poza tym, jak to życie - z jednym lepiej, z innym wcale nie. Lepiej tak nie lukrowac, bo można się zasłodzićsmile
  • milamala 15.07.19, 21:45
    szafireczek napisała:

    > Eee, a co to byłby za czasy, jakby zmiany miałby być tylko na gorsze. Poza tym,
    > jak to życie - z jednym lepiej, z innym wcale nie.

    A z czym jest gorzej?
    No moze wiecej chemii w produktach spozywczych ale jak wspomne te czasy, ze nic nie bylo na polkach sklepowych to juz chyba wole te chemie. To jak jadlam pierwszego banana w zyciu to do dzis pamietam, bo nie wiedzialam, czy skorka jest jadalna czy nie.
    Moim zdaniem nic tam w tych czasach nie bylo co chcialabym zaszczepic w obecnych czasach.
  • sniyg 15.07.19, 23:03
    To nie kwestia czasów ale twoich doświadczeń. Pewnie miałaś smutne dzieciństwo i zrzucasz je na czasy zamiast na własną rodzinę.
  • milamala 15.07.19, 23:26
    sniyg napisał:

    > To nie kwestia czasów ale twoich doświadczeń. Pewnie miałaś smutne dzieciństwo
    > i zrzucasz je na czasy zamiast na własną rodzinę.

    Moje dziecinstwo uplynelo w czasach PRL, i nie roznilo sie znaczaco od innych. Moze dzieci PRLowskich notablow mialy lepiej. Reszta miala tak samo smutno, szaro i bez mozliwosci.
  • nenia1 16.07.19, 10:11
    Że co? Nie byłam dzieckiem notabli ale nigdy nie nazwałabym swojego dzieciństwa szarym i smutnym. Miałam do zabawy całą chmarę dzieciaków, wiecznie robiliśmy coś razem, graliśmy w piłkę, w gumę, w sznura, jeździłam na wrotkach, na rowerze, zimą na łyżwach, na nartach u dziadka, stale chodziliśmy zjeżdżać na sankach, albo na wsi wypychaliśmy worki po nawozach sianem i to był najszybszy pojazd zimowy z góry. Wieczorami latem w wakacje lataliśmy na snopki siana i oglądaliśmy księżyce Saturna przez lunetę, którą własnoręcznie ze swoim tatą zrobił chłopak z Krakowa i jedliśmy czarnymi rękami czarne ziemniaki z ogniska. Prócz tego zjeździłam prawie całą Polskę z moją drużyną harcerską, już nie mówiąc o zdobywaniu sprawności, i obozach w środku lasu, trenowałam lekkoatletykę a w dobrym tonie w moim towarzystwie było pochłaniać tony książek o których potem dyskutowaliśmy. Owszem, nie było 200 kanałów w telewizji, nie było chipsów i ton słodyczy, piło się wodę, albo kompot bo nie było tylu napojów gazowanych i soków, donaszało się ubrania po rodzeństwie, albo szyło samemu, mamy lub zaprzyjaźnione babcie robiły swetry na drutach, nie było wielu rzeczy, które teraz są, ale to tylko rzeczy, mnie to dało doświadczenie na całe życie, że człowiek wcale nie potrzebuje wielu rzeczy do szczęścia, za to szczęście daje miłość, przyjaźń, dobry kontakt z innymi ludźmi i dużo ruchu.
  • katja.katja 16.07.19, 20:32
    Pochodziłaś z zamożniejszego domu skoro miałaś i rower i łyżwy, wrotki i jeszcze Twoich rodziców było stać na wysłanie Cię na obozy.
    No i po mięsko, które tak chętnie wsuwałaś lub papier do wiadomo czego Twoi bliscy marnowali dziennie wiele godzin, w kolejkach, szarpaninie i nerwach.
    Ja do tej pory pamiętam smród walący z kosza bo nawet nie było worków na śmieci, a jak gazeta przeciekła też było niewesoło.
    Fakt, jak już zdobyło się jedzenie było ono smaczne i per saldo zdrowsze niż obecne wynalazki.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • nenia1 16.07.19, 20:37
    Moi rodzice byli zwykłymi szeregowymi pracownikami, na dodatek oboje pochodzili ze wsi, i to dość biednej, szczególnie mama. Akurat mięska nie pamiętam zbyt wiele, za to sporo potraw mącznych, mama smacznie gotowała. Fakt, w workach mniej śmierdzi. Wszystko ma jednak swoją cenę. Świat ginie w plastiku. Dosłownie.
  • milamala 16.07.19, 20:53
    Neniu, moze twoi rodzice pochodzili ze wsi, ale mialas wiecej niz przecietne dziecko. Tak jak ichi, lalek barbie ani zabawek za dewizy , ktore ona miala, malo ktore dziecko mialo.
  • nenia1 16.07.19, 21:06
    A wzór przeciętnego dziecka wyznaczasz ty?
  • milamala 16.07.19, 21:10
    Jesli myslisz , ze przecietna dziewczynka w komunistycznej Polsce bawila sie lalkami barbie a chlopiec innymi zabawkami za dewizy kupowane to zylas w alternatywnej rzeczywistosci. Ja nic nie wyznaczam ani nie wyznaczalam, ktos inny decydowal jak mialo wygladac zycie przecietnego dziecka.

    Jestes juz dorosla pora poznac tak nieodlegla przeszlosc. Wyjsc poza wspomnienia wlasnego dostatniego dziecinstwa.
  • nenia1 16.07.19, 21:25
    milamala napisała:

    > Jesli myslisz , ze przecietna dziewczynka w komunistycznej Polsce bawila sie la
    > lkami barbie

    No już chyba ustaliłaś, że przeciętne dziecko miało dzieciństwo takie jak ty, czyli, szare, biedne i smutne.
  • katja.katja 16.07.19, 21:29
    Niestety, ale częściej (nie mówię, że zawsze) była to bieda i szarość. Czy smutek - to już zależało od innych zmiennych - rodzice, otoczenie, do zniesienia lub koszmarna szkoła.
    Do dziś pamiętam jak opowiadałam koleżance o pewnym fatalnym nauczycielu pewnego przedmiotu (przemoc fizyczna wobec uczniów, także spokojnych i psychiczna) i ona była pewna, że to "jej" nauczyciel (wiedziałam, że to mało prawdopodobne bo całkiem inny rejon, a nauczyciel spokojnie do emeryturki pracował w tej jednej), wiele się zgadzało.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • nenia1 16.07.19, 21:33
    Na czym polegała ta szarość?
  • katja.katja 17.07.19, 09:50
    Choćby i wprost: szare bloki.
    Pamiętam jak kiedyś zaprosiłam do siebie koleżankę mieszkającą na wsi i skomentowała później (wiem, brzydko i nie powinna tego robić) do koleżanki, która też kiedyś miała się do mnie wybrać, że mieszkam w brzydkim, szarym bloku.
    Brak (w mieście) ładnych ogródków, kwiatów (także na balkonie, gdzieniegdzie pojawiała się pelargonia, najczęściej jednak balkony były składzikami lub wystawą spranej bielizny, którą się tam suszyło).
    Sporo chodziłam po różnych osiedlach z osobą pamiętającą Te czasy i ciągle słyszę zachwyty jaka piękna rabatka, ogródek przyblokowy czy ogólnie (w sezonie) pięknie ukwiecone balkony i ciągle powtarzała, że za jej czasów tego nie było, nikt w spółdzielni nie zajmował się tym by zrobić np. piękny kwietnik przed blokiem.
    Szary papier toaletowy, szarzy ludzie w szarych kufajkach, brzydkich szaro-buro kurtkach, często niedopasowanych do figury bo brało się to co jest. Młode dziewczyny (pod kątem ubrania) wyglądające jak dziadówki w brzydkich, czasami nieudolnie poprzebieranych kieckach. Do tego niedopasowane do reszty stroju obuwie bo znowu - kupowało się i nosiło to co było dostępne.
    Ciągle słyszę ( i zgadzam się z tym), że teraz młodzi mają dobrze (grubi, szczupli) bo mogą pójść do sieciówki i ładnie się ubrać, stosownie do swojego wyglądu (figura, kolory).
    Zimą okropne Relaxy, do tej pory mną trzęsie jak sobie przypomnę.
    Nie było podkładów do twarzy, więc kobiety starsze niż 25-latka wyglądały szaro, blado, brzydko (oczywiście jak w każdym okresie najpiękniejsze czyli jakiś 1% społeczeństwa się wybraniały urodą, ale reszta już nie).
    Teraz nie mogę się napatrzeć na młode i stare kobiety. Ładnie ubrane i pomalowane jak z Instagrama, nawet te w starszym wieku wyglądające nieźle i zadbanie. Oczywiście są też takie którym wygląd zwisa, ale jednak większość jest niestety ładna i zadbana, praktycznie nie ma (kiedyś robiłam dla własnych obserwacji terenowe socjologiczne badanie obserwacyjne) osób brzydko ubranych (poza marginesem typu menel).
    Tak, osoby obdarzone zmysłem krawieckim jakoś sobie radziły, reszta wyglądała biednie.



    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 16.07.19, 21:44
    nenia1 napisała:

    > No już chyba ustaliłaś, że przeciętne dziecko miało dzieciństwo takie jak ty, c
    > zyli, szare, biedne i smutne.

    A ja myslalam , ze ustalilas, ze kazde przecietne dziecko w PRLu bawilo sie zabawkami za dewizy.
  • nenia1 16.07.19, 21:48
    A możesz przytoczyć gdzie tak napisałam? Osobiście nie miałam zabawek za dewizy i dalej nie uważam, że miałam z tego powodu smutne dzieciństwo.
  • katja.katja 16.07.19, 20:56
    Może PRL nie miał tylu plastiku, ale niestety brak ekologii nadrabiał z nawiązką w innych dziedzinach, w tym w przemyśle.
    Generalnie PRL był jeszcze do zniesienia dla osób wysokoenergetycznych jak Ty i (podejrzewam, bo tak działa genetyka zwykle) Twoi rodzice.
    Moja matka była na przykład niskoenergetyczna i pamiętam jak raz zdarzył się pewien wypadek i trzeba było uprać (wykręcić ręcznie bo nie było pralek automatycznych) po raz kolejny górę ciuchów i popłakała się z bezsilności.
    Ja wstawiam pranie do pralki automatycznej, a naczynia do zmywarki i z podobnym zestawem cech mogę funkcjonować czysto.
    I jeszcze czytałam kiedyś pewne opracowanie o środkach higieny intymnej w tamtych czasach, jak ograniczało to kobiety, strach o plamę, bardzo niska jakość tamtejszych środków i jak jakaś kobieta popłakała się ze szczęścia gdy dostała od znajomej z Niemiec - paczkę podpasek ze skrzydełkami.
    Lubię Cię, ale jak część osób obdarzonych przez geny/Boga (co kto woli) wysoką energią, wrodzoną zaradnością i powerem nie zawsze jesteś w stanie postawić się w sytuacji osób przeciętnych czy przeciętno-słabszych, dla których problemem może być fura prania ręcznego po pracy i stanie godzinami na mrozie po podstawowe rzeczy.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 16.07.19, 21:05
    Kobiety mialy wowczas do dyspozycji … wate. O ile w ogole ja mialy. Bo czesto byla nie do zdobycia. Wata na mentruacje? Przeciez to przed niczym nie chronilo.
  • katja.katja 16.07.19, 21:16
    Ja jeszcze pamiętam okropne podpaski - gruba wata jakby pozszywana nićmi by się jako tako trzymało.
    Nie wiem jak radziły sobie kobiety o bardziej obfitych miesiączkach w ciągu dnia pracy.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 16.07.19, 20:51
    Dokladnie tak Katja bylo. Fatalnie to wszystko wygladalo, ale jak juz to jedzenie bylo to bylo jednak dobre. Choc nie wszystko, ja pamietam taki wynalazek jak "wyrob czekoladopodobny". No nie dalo sie tych trocin jesc. Jakby do tego dodali wspolczesna glutamine to by i co z tego moze wyszlo, bo glutamina to nawet tekture czyni smaczna i jadalna.
  • katja.katja 16.07.19, 21:01
    Pani Twardowska, mi akurat smakowała smile
    Była jeszcze Marysieńka (gorzka, jej nie lubiłam).



    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 16.07.19, 21:07
    Pani Twardowska byla czekolada czy czekoladopodobna?
  • katja.katja 16.07.19, 21:12
    Czekoladopodobna smile

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 16.07.19, 21:23
    katja.katja napisała:

    > Czekoladopodobna smile

    Dziwne ala chcialabym je znow sprobowac. Wszystkie te smaki dziecinstwa mimo wszystko chetnie bym sprobowala.
  • katja.katja 16.07.19, 21:26
    Kilka dni temu w znanej mi pierogarni odkryłam, że wprowadzili swojski kompot smile Gdy skomentowałam to Pani powiedziała, że ludziom już znudziły się cuda na kiju i wolą kompot. Kompotu nie spróbowałam co prawda bo brałam danie na wynos.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 16.07.19, 21:45
    katja.katja napisała:

    > Kilka dni temu w znanej mi pierogarni odkryłam, że wprowadzili swojski kompot :
    > -) Gdy skomentowałam to Pani powiedziała, że ludziom już znudziły się cuda na k
    > iju i wolą kompot.

    Ja mam dzialke, i robie kompot regularnie. I sama pije, czasem corka, reszta nie docenia.
  • szafireczek 16.07.19, 09:55
    Było więcej luzu, a nie presji i gonitwy z jednych zajęć pozalekcyjnych na drugie. Nie było w modzie zagospodarowywanie każdego skrawka wolnego czasu. Ludzie się więcej spotykali, co przekładało sie na kondycję psychiczną (czlowiek podobno istota społeczna), a teraz by zgrać się w czasie trzeba planować z kalendarzem w ręku długo do przodu. Napinka rodziców też była mniejsza. Nie uczyło się pod testy, co jest bardzo specyficzną formą nauki. Nie było tylu samobójstw dzieci. Nie było tylu tęsknot z powodu wyjazdów zarobkowych rodzica/rodziców...itd.

    Na minus - nie było internetu!!!smile

    Więc koloryt czasów jak najbardziej przekłada się na funkcjonowanie rodziny.
  • kiddy 16.07.19, 10:35
    Oj, tak, te spotkania były fajne. Teraz nie sposób się umówić z kimkolwiek. Nie wiem, może ja mam takiego pecha, ale mam sporo znajomych, którzy żyją z grafikiem w ręku i nie sposób się z nimi w czwartek umówić na niedzielę. No, chyba, że to jest niedziela za miesiąc wink .
  • wapaha 16.07.19, 11:30
    Jako osoba zyjaca z takim grafikiem powiem Ci tak. Jestem tak zajeta ze ciezko mi znalezc wolny termin. No chyba ze kogos lubie: >
  • kiddy 16.07.19, 14:13
    Oj, nie mam złudzeń. Jak komuś zależy, to znajdzie czas 😉.
  • katja.katja 16.07.19, 11:28
    Ile Ty masz lat? 50? Bo jak my - pokolenie 30-40 latków dobrze pamiętamy, że luz szybko się skończył po 1989 roku. Mniejszość czyli wykształcone osoby (wtedy studiowało 5% społeczeństwa), z językiem angielskim lub mające żyłkę handlowca z urodzenia może i się bogacili, ale cała reszta lądowała na bruku po restrukturyzowanych przedsiębiorstwach, nie było dla nich pracy. Sama byłam przypadkowym świadkiem castingu i jednocześnie "z polecenia" na..... uwaga, uwaga!!!
    Dziewczynę podającą kanapki w kanciapie i sprzedającą napoje. Aby dziewczyna mogła dostać to lukratywne zlecenie (kanciapa metr na metr z 3 plastikowym stolikami) musiał ją zarekomendować dobry znajomy właścicielki.
    Teraz na co 2 sklepie lub kanciapie wisi błagalne "Przyjmiemy pracowników, może być bez doświadczenia".

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 16.07.19, 16:36
    Odpowiem pod wpisem Katji, ale zbiorczo. Owszem byly zabawy, hulanki i swawole, dzieci prawie w kazdych okolicznosciach i systemie potrafia sobie poszukac wlasne szczescie i przezywac radosnie swoje dziecinstwo. Wbrew marudzeniu, wspolczesne dzieciaki tez maja fajnie, i nie znam ani jednego, ktore chcialoby sie zamienic na dziecinstwo ze swoimi rodzicami.
    Ale ja pamietam cos wiecej niz tylko moj dzieciecy swiat.
    Pamietam puste polki w sklepach, ogromne kolejki (sama jako dziecko stalam po chinskie tenisowki od 4 rano), wszystko trzeba bylo zalatwiac, wszedzie miec znajomosci, wszystko samemu robic: makaron, czekolade (jak bylo z czego), kartki. Bieda, bieda i bieda. Lizanie cukierka przez papierek. Ogladanie wystaw Pewexowskich, albo folderow z zachodu wiedzac, ze ich zawartosc jest nie do zdobycia.
    Brak mozliwosci wyjazdow zagranicznych. Jak w wiezieniu.
    Mnei to upokarzalo. Nawet jako dziecko uwazalam, ze to nie sprawiedliwe.

    Niska swiadomosc rodzicow w kwestii wychowawczych, powszechne bicie jako metoda wychowawacza.

    Swiat dziecka jak go dorosli nie zepsuja jest zawsze fajny, ale to nie jest rzeczywistosc. Nie bez powodu komunizm zostal obalony.
  • ichi51e 16.07.19, 16:43
    Tak tyle ze pamietaj ze nawet w tamtych czasach nie wszyscy tak zyli. Mi osobiscie np nie zylo sie zle ale raczej zawdzieczam to optymistycznemu podejsciu do zycia rodzicow, nigdy nie rozstrzasali nie narzekali ojciec smil sie wspominajac jak musial za fizycznego robic przy tramwajach na studiach

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 16.07.19, 17:07
    ichi51e napisała:

    > Tak tyle ze pamietaj ze nawet w tamtych czasach nie wszyscy tak zyli. Mi osobis
    > cie np nie zylo sie zle ale raczej zawdzieczam to optymistycznemu podejsciu do
    > zycia rodzicow, nigdy nie rozstrzasali nie narzekali ojciec smil sie wspominaja
    > c jak musial za fizycznego robic przy tramwajach na studiach

    Nawet w najgorszej biedzie w Afryce znajda sie tacy, ktorym sie dobrze powodzi.
    Jakby ludzie byli wszyscy tacy pozytywni, nie narzekali to moze i do dzis mielibysmy komunizm.
  • milamala 16.07.19, 17:09

    Dodam jeszcze, ze ludzie najwyrazniej dziela sie na tych ktorzy narzekaja na przeszlosc ale nie narzekaja na terazniejszosc, albo nie narzekaja na przeszlosc ale marudza nieustannie co do terazniejszosci.
    Ile ja sie tym memow musze naczyta na fejsach, jak to kiedys bylo super, a teraz jest beznadziejnie, i uwierzyc nie moge.
  • ichi51e 16.07.19, 17:21
    Takie pieprzenie o tym ze wszystkie dzieci zyly we wstydzie bo wiedzialy ze nie beda miec zabawek z niemieckiego katalogu z tez nie jest prawda tylko teoim subiektywnym spojrzeniem na swiat. Ja tam lubilam te katalogi

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 16.07.19, 17:29
    ichi51e napisała:

    > Takie pieprzenie o tym ze wszystkie dzieci zyly we wstydzie bo wiedzialy ze nie
    > beda miec zabawek z niemieckiego katalogu z tez nie jest prawda tylko teoim s
    > ubiektywnym spojrzeniem na swiat.

    A kto tak pieprzy ty?
  • ichi51e 16.07.19, 18:33
    „bieda, bieda i bieda. Lizanie cukierka przez papierek. Ogladanie wystaw Pewexowskich, albo folderow z zachodu wiedzac, ze ich zawartosc jest nie do zdobycia.„


    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 16.07.19, 18:44
    ichi51e napisała:

    > „bieda, bieda i bieda. Lizanie cukierka przez papierek. Ogladanie wystaw Pewexo
    > wskich, albo folderow z zachodu wiedzac, ze ich zawartosc jest nie do zdobycia.

    A bylo do zdobycia? Twierdzisz (chyba ty, nie wiem) ze wcale ci sie nie przelewalo. Wiec doswiadczylas tej ogolnej biedy czy nie. Twoi rodzice czesto robili zakupy w Pewexie? Jezdziliscie na wycieczki zagraniczne? Wszystkie te normalne rzeczy na ktore teraz nawet uwagi nie zwracamy nie byly dostepne. Podobno jak twierdzisz rowniez i dla ciebie. Wiec bylo czy nie bylo. Bo nie mozna miec ciastko i zjesc ciastko. Nie mozna byc jednoczesnie biednym i bogatym, zniewolonym i wolnym. Tylko moze w wyobrazni dzieciecej.
  • ichi51e 16.07.19, 18:59
    Jezdzilismy na wies do babci. Bylo super. Za granice pojechalam w latach 90. Z tymi wyjazdami niemozliwymi to tez nie ma co przesadzac -
    Moja babcia wielokrotnie byla w UK u siostry. Ludzie jednak za granice wyjezdzali. I owszem mialam zabawki rowniez zagraniczne kupowane “za dewizy”. Nie tyle co moje dziecko ale ilez Barbie tak naprawde jednemu dziecku potrzeba zwlaszcza ze inni tez nie maja.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 16.07.19, 19:07
    ichi51e napisała:

    > Jezdzilismy na wies do babci. Bylo super. Za granice pojechalam w latach 90. Z
    > tymi wyjazdami niemozliwymi to tez nie ma co przesadzac -
    > Moja babcia wielokrotnie byla w UK u siostry. Ludzie jednak za granice wyjezdza
    > li. I owszem mialam zabawki rowniez zagraniczne kupowane “za dewizy”. Nie tyle
    > co moje dziecko ale ilez Barbie tak naprawde jednemu dziecku potrzeba zwlaszcza
    > ze inni tez nie maja.

    Czyli jednak nie bylo u ciebie tak jak pisalas, ze sie nie przelewalo. Ja nie mialam zabawek kupowanych za dewizy, bo moi rodzice choc oboje pracowali dewiz nie mieli. Nie mieli tez wlasciwych znajomosci ani coci, wujka czy babci za granica. Twoja babcia gdyby nie siostra to nigdzie by nie pojechala. Poza tym lata 90te to juz nie komunizm.
    Ja tez pojechalam za granice poraz pierwszy w latach 90tych. Bo bylo wolno bez przeszkod.
  • nenia1 16.07.19, 19:18
    Teraz też są ludzie, których na wiele rzeczy nie stać. Być może ich dziecko za 30 lat będzie udowadniać jak to było źle, w czasach, które właśnie gloryfikujesz.
  • milamala 16.07.19, 19:33
    nenia1 napisała:

    > Teraz też są ludzie, których na wiele rzeczy nie stać. Być może ich dziecko za
    > 30 lat będzie udowadniać jak to było źle, w czasach, które właśnie gloryfikujes
    > z.

    Zawsze i wszedzie beda ludzie, ktorych na cos nie bedzie stac, bo jak pewnie wiesz w zyciu doroslym kiedy czlowiek przestaje sie fajnie bawic, zycie zaczyna sie roznie ludziom ukladac.
  • milamala 16.07.19, 19:38
    Dodam jeszcze, ze to co stalo sie po upadku komunizmu to skandal, za ktory Balcerowicz powinien isc pod trybunal stanu. Ale tak czy owak lepszy mocno kaleka pozal sie demokracja niz cudowny komunizm bo sie dzieci w nim swietnie bawily na trzepakach zupelnie do zabaw dzieciecych nie przystosowanych i niebezpiecznych dla ich zdrowia i zycia.
  • nenia1 16.07.19, 19:45
    Tylko fajnie o tym wiedzieć, i nie oceniać życia wszystkich z własnej perspektywy.
  • milamala 16.07.19, 20:01
    nenia1 napisała:

    > Tylko fajnie o tym wiedzieć, i nie oceniać życia wszystkich z własnej perspekty
    > wy.

    No wlasnie, pamietaj o tym. Jako dorosli nie musimy dalej oceniac przeszlosc w wlasnej perpektywy dziecka. Mamy rozwiniety mozg, znamy historie, opowiesci rodziny, czasem wlasne zapamietane fakty. Mozna pokusic sie na spojrzenie z szerszej perpektywy a nie tylko perpektywy siebie jako dziecko.
  • nenia1 16.07.19, 18:20
    milamala napisała:

    >
    > Dodam jeszcze, ze ludzie najwyrazniej dziela sie na tych ktorzy narzekaja na pr
    > zeszlosc ale nie narzekaja na terazniejszosc, albo nie narzekaja na przeszlosc
    > ale marudza nieustannie co do terazniejszosci.

    Ja bym powiedziała, że to raczej ty masz tendencję do dzielenia świata na biało - czarny, a przede wszystkim do uogólniania swoich przemyśleń czy doświadczeń na całą resztę. Jakby fajna rzeczywistość mogłaby zaistnieć tylko w opozycji do fatalnej przeszłości i vice versa. Tymczasem wbrew temu co piszesz, o swoim szerszym spojrzeniu, takie podejście powoduje raczej wyciąganie zawężonych wniosków, bo rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana i nie ma sensu negować jej całej a priori, tylko dlatego, że jakieś jej wycinki były kiepskie. Teraz też są kiepskie, bo ludzie nie są idealni. I nigdy idealni nie będą. Dlatego ważne jest, z mojego punktu widzenia, nie wrzucanie całości do jednego worka, jak to robisz z napisem "szaro, biedne i smutno" bo to tylko twój subiektywny worek, niczym nie różniący się od tego z napisem "kiedyś wszystko było lepsze". Podczas gdy rzeczywistość jest taka, że i kiedyś i teraz są rzeczy lepsze i gorsze i otwarte, faktycznie szersze spojrzenie, pozwala na korzystanie z doświadczeń i tamtych czasów i obecnych, bez sztywnych podziałów. A bywa też tak, że brak wyzwala kreatywność, a nadmiar zobojętnienie. Więc nie zawsze "wszystko jest w sklepach" jest wymarzonym rajem.
  • milamala 16.07.19, 18:39
    nenia1 napisała:

    cyt. > Ja bym powiedziała, że to raczej ty masz tendencję do dzielenia świata na biało
    > - czarny

    Dokladnie to samo mysle o tobie.

    cyt. "a przede wszystkim do uogólniania swoich przemyśleń czy doświadczeń
    > na całą reszte"

    A to przepraszam, myslalalm, ze nie tylko u mnie byly kartki na produkty zywnosciowe, kolejki do pustych sklepow itp.
    Jesli tylko ja tego doswiadczylam to bije sie w piersi, przepraszam tych ktore poczuly sie straszliwe obrazone uogolnieniami.

    cyt. akie podejście powoduje raczej wyciąganie zawężonych wniosk
    > ów, bo rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana"

    A to przepraszam, nie widzialam, ze skoro pamietam, ze bylo fajnie sie bawic na podworku, ale i nie fajnie stac w kolejkach po nocach to zawezam wnioski, a ci , ktorzy pamietaja jak bylo fajnie sie bawic sa tacy glebocy i otwarci na skomplikowana rzeczywistosc.
    Doprawdy paradne.

    cyt. "i nie ma sensu negowa
    > ć jej całej a priori, tylko dlatego, że jakieś jej wycinki były kiepskie"

    Zawsze to czulam, z Polakami jest i bylo cos nie tak. Wdawac sie w prawie wojne z komunizmem, walczyc, tracic wolnosc, czasem zycie li tylko z powodu jakis malych kiepskich wycinkow owczesnej rzeczywistosci.
    Dobrze, ze jestes taka "otwarta" na mozliwosci, bo strach sie bac co bys nam tu opowiadala gdybys nie byla.

    cyt. "Teraz
    > też są kiepskie, bo ludzie nie są idealni. I nigdy idealni nie będą. "

    A kto napisal, ze teraz nie sa juz kiepskie.
    Sa i pewnie zawsze troche beda, bo to ziemia a nie raj. Tyle ,ze jest znacznie lepiej niz kiedys.
    I dziwne jest sluchanie z ust doroslego jak to fajnie bylo w komunizmie , bo sie swietnie bawil z kolegami. Dorosly powinien jednak juz umiec troche spojrzec na rzeczywistosc nawet z przeszlosci z perpektywy doroslego a tylko dziecka.

    Dlatego w
    > ażne jest, z mojego punktu widzenia, nie wrzucanie całości do jednego worka, ja
    > k to robisz z napisem "szaro, biedne i smutno" bo to tylko twój subiektywny wor
    > ek, niczym nie różniący się od tego z napisem "kiedyś wszystko było lepsze".

    Nie, przeciwnie, to twoje:
    "bylo fajnie, bo sie fajnie z kumplami bawilam a tylko kawalki owczesnej rzeczywistosci byly kiepskie" to twoj sybiektywny, dosc inafantylny obraz owczesnej rzeczywistosci.
    Wtedy bylas dzieckiem, ale dzis juz nie. Historie tez chyba troche znasz.
    Jakby tylko "kawalki" byly zle, to nikt by ustroju kosztem niejednkrotnie swojej krwi nie zmienial.

    cyt "A bywa też tak, że brak
    > wyzwala kreatywność, a nadmiar zobojętnienie"

    W realnej rzeczywistosci ajczesciej brak rodzi brak, dlatego mowi sie o dziedziczeniu biedy.
  • nenia1 16.07.19, 19:13
    milamala napisała:


    > Dokladnie to samo mysle o tobie.

    To oczywiste, że tak o mnie myślisz, ponieważ wypowiedziałam się pozytywne o czasach, które negujesz, więc od razu widzisz we mnie kogoś kto jest odwrotnością ciebie, tymczasem ja nigdzie nie napisałam, że teraz jest gorzej, a jedynie prostuję twój czarny obraz świata.

    > A to przepraszam, myslalalm, ze nie tylko u mnie byly kartki na produkty zywnos
    > ciowe, kolejki do pustych sklepow itp.

    Oczywiście, że były. Tak jak teraz jest problem eurosieroctwa czy rosnącego wskaźnika samobójstw wśród dzieci i młodzieży. Właśnie o tym piszę, świat nigdy nie będzie czarno biały. Ani wtedy nie było idealnie, ani teraz nie jest, zmieniło się w jednych aspektach na lepsze ale w innych na gorsze.
    Dlatego mądry człowiek i z jednej i z drugiej rzeczywistości będzie wybierał to co dobre.

    > Zawsze to czulam, z Polakami jest i bylo cos nie tak. Wdawac sie w prawie wojne
    > z komunizmem, walczyc, tracic wolnosc, czasem zycie li tylko z powodu jakis ma
    > lych kiepskich wycinkow owczesnej rzeczywistosci.

    Oj widzę, że zaczynasz swoją ulubioną melodię. Twoja wnikliwość i inteligencja kontra reszta, z którą coś nie tak wink
    A może umknął ci aspekt, że piszesz o dzieciach, a chyba nie dzieci wtedy walczyły i traciły wolność i życie w walce z komunizmem. Trzymaj się tematu, chociaż rozumiem, że bardzo cię korci by dogryźć wykazując przy okazji swoją wyższość smile



  • milamala 16.07.19, 19:31
    nenia1 napisała:

    cyt. > To oczywiste, że tak o mnie myślisz, ponieważ wypowiedziałam się pozytywne o cz
    > asach, które negujesz

    Wypowiedzialas sie o tych czasach wylacznie z perpektywy dziecka (fajnie bylo sie sie swietnie bawilam).
    Ja wypowiedzialam sie z perspektywy dziecka (fajnie bylo bo sie swietnie bawilam), ale i doroslego (nie bylo tak fajnie, bo trzeba bylo stac w dlugich kolejkach przy pustych ladach, trzeba bylo miec kartki zywnosciowe itp).

    Oczywistym jest, ze tylko twoj obraz dzieciecej rzeczywistosci jest tym wlasciwym.

    cyt. "tymczasem ja nigdzie nie napisałam, że teraz jest gorzej, a jedynie pr
    > ostuję twój czarny obraz świata.

    Nigdzie nie pisalam, ze twierdzisz, ze teraz jest gorzej. Bo o terazniejszosci nie dyskutowalysmy. To ty sobie cos uroilas.
    Napisalas jedynie ewidentna bzdure, ze jakoby tylko kawalki owczesnej rzeczywistosci byly zle, bo ty pamietasz, ze sie swietnie bawilas i w zwiazku z tym … bylo ogolnie bardzo fajnie.

    Ne musisz mi nic prostowac, lepiej spojrz na rzeczywistosc naszego dziecintwa z perspektywy osoby doroslej , ktora juz jestes.

    cyt. teraz jest problem eurosieroctwa czy rosnącego wsk
    > aźnika samobójstw wśród dzieci i młodzieży

    I jeszcze milion innych problemow. I co z tego.

    cyt. "Właśnie o tym piszę, świat nigdy ni
    > e będzie czarno biały."


    To ty sobie uroilas, ze koniecznie musisz kogos do takich rzeczy (oczywistych) przekonywac.

    cyt. > Dlatego mądry człowiek i z jednej i z drugiej rzeczywistości będzie wybierał to
    > co dobre.

    Dorosly czlowiek powinien juz potrafic oceniac przeszlosc nie tylko z perspektywy wlasnego dziecinstwa, ale rowniez braz pod uwage rzeczywistosc doroslych.

    cyt. > Oj widzę, że zaczynasz swoją ulubioną melodię. Twoja wnikliwość i inteligencja
    > kontra reszta, z którą coś nie tak wink

    Przykro mi, ze niczego nie zrozumialas.. Nie wiem co to za wpis do czego. Ale zapytaj lepiej jak czegos nie zrozumialas zamiast pisac cokolwiek z powietrza.

    cyt. "> A może umknął ci aspekt, że piszesz o dzieciach, a chyba nie dzieci wtedy walcz
    > yły i traciły wolność i życie w walce z komunizmem. Trzymaj się tematu, chociaż
    > rozumiem, że bardzo cię korci by dogryźć wykazując przy okazji swoją wyższość "


    Ale jak mialy problem w szkole to nikt im nie pomagal, ani nauczyciele ani rodzice, bo im wiedza na to nie pozwalala.

    Lepiej nei wdawaj sie w dygresyjne dyskusje, bo tracisz zdolnosc rozumienia o czym mowa.

  • nenia1 16.07.19, 19:39
    milamala napisała:

    > Wypowiedzialas sie o tych czasach wylacznie z perpektywy dziecka (fajnie bylo s
    > ie sie swietnie bawilam).
    > Ja wypowiedzialam sie z perspektywy dziecka (fajnie bylo bo sie swietnie bawila
    > m), ale i doroslego

    Hmmm...a tytuł wątku nie brzmi "nasze dzieci mają lepiej niż my"?
    Lubię się trzymać tematu, wprowadzanie teraz różnych perspektyw dorosłych, dzieci, podróżników, działaczy opozycji i starców wprowadza chaos, porównuje się porównywalne, a nie życie ówczesnych dorosłych do dzisiejszych dzieci.

    > To ty sobie cos uroilas.
    > Napisalas jedynie ewidentna bzdure,
    > Przykro mi, ze niczego nie zrozumialas..
    > Lepiej nei wdawaj sie w dygresyjne dyskusje, bo tracisz zdolnosc rozumienia o c
    > zym mowa.
    >

    Masz jakieś problemy z agresją? Wprowadzasz bardzo atakujące formy w zupełnie błahym temacie. Popracuj nieco nad tym, bo odechciewa się rozmawiać.



  • milamala 16.07.19, 19:59
    nenia1 napisała:

    cyt. > Lubię się trzymać tematu,

    Nie bardzo chyba, skoro wypowiedzialas sie wylacznie w watku pobocznym a nie co do meritum sprawy.

    cyt. > Masz jakieś problemy z agresją?

    Nie wieksze niz ty.


  • ichi51e 16.07.19, 19:40
    No makuro pomogli. Nie dosc ze od malego chodzila domlogopedy to jeszcze zagrozenie dusleksja i dysleksje zdiagnozowali...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 16.07.19, 20:05
    ichi51e napisała:

    > No makuro pomogli. Nie dosc ze od malego chodzila domlogopedy to jeszcze zagroz
    > enie dusleksja i dysleksje zdiagnozowali…

    Nie wiem co mam o tym myslec. Co tam sie rzeczywiscie u makuro zadzialo. Po prostu nie wiem. Wyobrazam sobie ,ze osoba, ktora zostala dotknieta taka przypadlosc jak dysleksja powinna miec wiecej wiedzy a przede wszystkim empatii wobec sobie podobnych, a tymczasem ona ciagle powtarza jak we mlynie, ze takie dzieci teraz juz nic nie musza itp. jakby tego w ogole nie czula.
  • ichi51e 16.07.19, 19:43
    No makuro pomogli. Nie dosc ze od malego chodzila do logopedy to jeszcze zagrozenie dysleksja i dysleksje zdiagnozowali... siostra mojej mamy byla logopeda drzwi sie u niej nie zamykaly. Oczywiscie ze wiecej teraz wiemy ale za 40 lat bedzie mozna o dzisiejszych warunkach napisac to samo o dzisiejszym stanie - po prostu jakos tam caly czas sie rozwijamy.
    W pewnych aspektach jest lepiej w innych gorzej a w jeszcze innych nic sie nie zmienilo. To wlasnie probuje ci przekazac.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 16.07.19, 20:06
    Co do tego , ze w pewnych kwestiach jest lepiej, w pewnych sie nic nie zmienilo to ok, zgoda.
    Ale w czym konkretnie jest gorzej?
  • ichi51e 16.07.19, 20:14
    Wiesz co nie ma co z toba gadac. Bo ty masz swoje zdanie i tyle. Caly dzien pisze a ty nic beton.
    Polecam ponowan lekture watku zwlaszcza w temacie “dzisiaj dzieci zaburzone to maja raj”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • nenia1 16.07.19, 20:16
    ichi51e napisała:

    > Wiesz co nie ma co z toba gadac. Bo ty masz swoje zdanie i tyle. Caly dzien pis
    > ze a ty nic beton.

    Nic dodać, nic ująć.
  • milamala 16.07.19, 20:20
    nenia1 napisała:

    > Nic dodać, nic ująć.

    A ty Neniu to w ogole sie w temacie nie wypowiedzialas, stwierdziwszy na koniec, ze lubisz trzymac sie tematu. Owszem chyba pobocznego, bo co do meritum nie znam twojego zdania.
  • nenia1 16.07.19, 20:27
    Pisałam dość wyraźnie, więc teraz w uproszczeniu - nasze dzieci w jednym aspektach mają lepiej, w innych gorzej. Ty usilnie starasz się udowodnić jak to kiedyś było "szaro, biednie i smutnie" w przeciwieństwie do tego co jest teraz. Przedstawiłam ci mój punkt widzenia, a ty zaczęłaś mówić o swojej szerokiej perspektywie i ocenie ówczesnych czasów z punktu widzenia dorosłego. Choć nie porównujesz, zdaje się, życia ówczesnego dorosłego z życiem dzisiejszego dziecka, prawda? Teraz jaśniej?
  • milamala 16.07.19, 20:55
    Wiec pytam poraz kolejny, konkretnie.
    W jakich aspektach maja gorzej?
    Nie jest to pytanie trudne. Katja sobie poradzila. I sie z nia zgodzilam.
    Ale twojego zdania nie znam. Bardzo nie chcesz go wyjawic.

    Czyzby dlatego, ze trudno jest cokolwiek wymyslic z czym wspolczesne dziecko ma gorzej niz my?
  • nenia1 16.07.19, 21:21
    milamala napisała:

    > Czyzby dlatego, ze trudno jest cokolwiek wymyslic z czym wspolczesne dziecko ma
    > gorzej niz my?

    Wprost niesamowicie trudno...

    stały wzrost zachowań agresywnych wśród dzieci i młodzieży, coraz gorsza kondycja fizyczna, wzrost liczby samobójstw, uzależnienia od internetu i gier internetowych, wzrost zaburzeń odżywiania (na skutek coraz wyższych oczekiwań wobec samego siebie i chęci dorównania "idolom" popularnym w mediach), wzrost spożycia i uzależnień od substancji psychoaktywnych - tak na szybko.
  • milamala 16.07.19, 20:18
    Caly dzien piszesz tyle, ze nic konkretnego.
    Teraz masz okazji konkretnie sie wypowiedziec.
    W czym teraz dzieci maja gorzej niz kiedys?
  • katja.katja 16.07.19, 20:14
    Nie do mnie, ale odpowiem: tyjące młode pokolenie, coraz częściej pojawiające się wśród młodych choroby typu cukrzyca na skutek sporej otyłości, mniejsza kondycja fizyczna (było to mierzone) niż u poprzedniego pokolenia.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 16.07.19, 20:23
    katja.katja napisała:

    > Nie do mnie, ale odpowiem: tyjące młode pokolenie, coraz częściej pojawiające s
    > ię wśród młodych choroby typu cukrzyca na skutek sporej otyłości, mniejsza kond
    > ycja fizyczna (było to mierzone) niż u poprzedniego pokolenia.

    Ooo i tu masz racje. Z tym sie absolutnie zgodze. Niestety otylosc to powazny problem nie tylko mlodych, ale fakt jest faktem, ze za "moich czasow"nikt nie mial problemow z otyloscia. A dzis co drugi. Efekt jak mysle tej paskudnej chemii w zywnosci.
    Bravo Katja w przeciwienstwie do forumek powyzej jakis sensowny konkret wysunelas.
  • nenia1 16.07.19, 20:32
    No aż dziwne, że trzeba ci pisać o takich oczywistościach jak otyłość wśród dzieci smile
    Nie, nie tylko efekt chemii, ale również o wiele mniejsza aktywność fizyczna i stały trend spadkowy sprawności fizycznej.
  • milamala 16.07.19, 20:56
    nenia1 napisała:

    > No aż dziwne, że trzeba ci pisać o takich oczywistościach jak otyłość wśród dzi
    > eci smile

    No ale sama tego nie wymyslilas. Katja na to wpadla.
    Ty jak narazie nie masz zadnego pomyslu.
  • nenia1 16.07.19, 21:07
    Tak, katia wpadła na to, że współczesne dzieci mają problem z otyłością big_grin
  • katja.katja 16.07.19, 21:10
    Tak naprawdę pierwsza była Olena jak obie pamiętamy wink

    --
    Nie dam się wygasić!
  • nenia1 16.07.19, 21:26
    Ale olena wyłącznie u polskich wink
  • milamala 16.07.19, 21:18
    Smiej sie raczej sama z siebie, bo ty nie wpadlas na zaden pomysl ani oczywisty ani nieoczywisty.
  • nenia1 16.07.19, 21:23
    Nie napisać jako pierwsza a nie wpaść czy nie wiedzieć, to dwie różne rzeczy, czepiasz się coraz bardziej absurdalnie...
  • ichi51e 16.07.19, 17:18
    Ale nam sie dobrze nie powodzilo. Mieszkalismy we 4 na 28m2 rodzice pracowali ja z bratem z kluczem. Tyle ze mimo to bylismy szczesliwi i bylo super. Z dziecinstwa nie wspominam pustych sklepow i ze cukierek tylko przez szybe tylko ze mama mi duzo rzeczy robila sama a domowe ciasta byly najlepsze na swiecie. Mam szczescie wspominac jak to jest zyc bez tv i cieszyc sie ze wreszciw mamy w domu tv, ze nam zamontowali telefon i ze mozna wykrecic i laczy, pamietam jak pojawily sie pierwsze komorki i dzika swobode lat 90. To nie jest tak ze tecza nad miastem byla czarnobiala

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 16.07.19, 17:30
    No widzisz a ja pamietam. Pamietam jak sie bawilam i bylo fajnie, ale pamietam tez kolejki. Mialam pewnie szersze spojrzenie na rzeczywistosc.
  • katja.katja 16.07.19, 20:42
    I ja się z Tobą zgadzam. Niedawno czytałam książkę - wspomnienia chłopaka z dzieciństwa z PRL-u (prosto napisana, ale fajna, potem podam Ci tytuł jak chcesz, bo nie pamiętam) , tam nawet nic drastycznego się nie działo, ale widać na dłoni żałosność tego modelu. Chłopak wstydzący się bo jako jedyny z klasy (mający ojca za granicą) ma porządny tornister usztywniany.Inny kolega razem z matką wykradający .... żarówki z zakładu w którym pracowała. Stary wypierdziany samochód - rzęch i traktowanie jego właścicieli jako zamożnych ludzi. Okradanie paczek z czekolad (teraz nawet meneli stać na tabliczkę) .



    --
    Nie dam się wygasić!
  • katja.katja 16.07.19, 20:44
    I dzieciaki z braku laku rzucające się na darmowe ulotki (np. sklepów) wysyłanych za darmo przez niemieckie firmy.
    Piszące do przypadkowych ludzi z Zachodu z prośbą o przesłanie pieniędzy.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 16.07.19, 20:58
    katja.katja napisała:

    > I dzieciaki z braku laku rzucające się na darmowe ulotki (np. sklepów) wysyłany
    > ch za darmo przez niemieckie firmy.
    > Piszące do przypadkowych ludzi z Zachodu z prośbą o przesłanie pieniędzy.

    Dokladnie tak, pamietam to jak dzis. To bylo zalosne, te darmowe ulotki z zachodnich firm, traktowane przez dzieciaki jak namiastka wspanialego swiata gdzies daleko od nas.
  • katja.katja 16.07.19, 21:09
    Mam, spodoba Ci się, nic nie przeinaczone, wróciły stare wspomnienia, łącznie z wesołym miasteczkiem i łańcuchową i inne PRL-owskie smaczki:

    obsesyjnabiblioteczka.pl/blog/2016/12/01/powiew-swiezosci-na-polce-10-twarde-parapety/



    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 16.07.19, 21:19
    katja.katja napisała:

    > Mam, spodoba Ci się, nic nie przeinaczone, wróciły stare wspomnienia, łącznie z
    > wesołym miasteczkiem i łańcuchową i inne PRL-owskie smaczki:

    Dzieki, zabieram sie do lektury.
  • katja.katja 16.07.19, 21:23
    To recenzja książki, a samą książkę można kupić np. tu:

    bonito.pl/k-90541361-twarde-parapety?abpid=11&abpcid=155&bb_id=3&bb_coid=5995500&abpar1=buybox3&abpar2=306590.0.&abpar3=aHR0cHM6Ly93d3cuZ29vZ2xlLnBsLw%3D%3D

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 16.07.19, 21:49
    Poczytalam wiecej recenzji, wszystko sa bardzo entuzjastyczne.
  • milamala 16.07.19, 21:21

    Nabralam ochoty, teraz musze to zdobyc.
  • milamala 16.07.19, 20:57
    Podaj mi ten tytul. Ale juz po tresci widze, ze to bardzo prawdziwy smutny obraz owczesnej rzeczywistosci.
  • morekac 16.07.19, 01:34
    Może i mają lepiej, ale o tym nie wiedzą. Więc to nie jest dla nich żaden atut, czy pociecha.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • simply_z 16.07.19, 10:15
    Wiedza...z zazdroscia pytaja: aleee nie mieliscie librusa?
  • morekac 16.07.19, 10:25
    simply_z napisała:

    > Wiedza...z zazdroscia pytaja: aleee nie mieliscie librusa?

    To chyba gorzej mają? Czasem matka wie wcześniej o pale niż dziubdziuś.


    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • simply_z 16.07.19, 14:28
    tak,z zazdroscia: brak inwigilacjismile.
  • kiddy 16.07.19, 10:21
    Mam dziecko w spektrum autyzmu. I mam zimne dreszcze, jak myślę, że miałby chodzić do takiej szkoły, do jakiej ja chodziłam 30 lat temu. I tak już się stresuję przyszłorocznym rozpoczęciem szkoły, a jest dużo lepiej niż było za moich czasów. Bardzo się cieszę, że moje dzieci mają lepiej niż ja w ich wieku.
  • milamala 16.07.19, 16:40
    kiddy napisała:

    > Mam dziecko w spektrum autyzmu. I mam zimne dreszcze, jak myślę, że miałby chod
    > zić do takiej szkoły, do jakiej ja chodziłam 30 lat temu. I tak już się stresuj
    > ę przyszłorocznym rozpoczęciem szkoły, a jest dużo lepiej niż było za moich cza
    > sów. Bardzo się cieszę, że moje dzieci mają lepiej niż ja w ich wieku.

    Dokladnie tak. Ludzie tak latwo zapominaja. Dostaje gesiej skorki jak czytam kolejny mem na fejsie wypisywany przez podstawowkowego kolege, ktory mial swoje zaburzenia i ktoremu bylo bardzo ciezko w szkole. Teraz wypisuje jak to bylo super kiedys, szkoly uczyly, mialo sie szacunek do nauczycieli itp. itd.
    A ja pamietam jak byl wyzywany i gnojony. Jak to mozliwe, ze on zupelnie o tym zapomnial. Skad ludzie biora taka zdolnosc przeinaczania faktow.
  • katja.katja 16.07.19, 20:17
    Bo teraz jest przesada w drugą stronę i to kolega miał na myśli? Dziecku dorosły np. nauczyciel nie może zdecydowanie zwrócić uwagi.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 16.07.19, 20:25
    katja.katja napisała:

    > Bo teraz jest przesada w drugą stronę i to kolega miał na myśli? Dziecku dorosł
    > y np. nauczyciel nie może zdecydowanie zwrócić uwagi.

    Nie sadze, zeby bylo tak zle zeby juz nie bylo mozna bylo zwrocic uwagi. Ja sama pracowalam swojego czasu w szkole (fakt, ze w podstawowce, wiec dzieci jeszcze slodkie i sluchajace) ale jak trzeba bylo to zwracalam uwage dzieciom i nawet ich rodzicom i nic sie zlego z tego tytulu nie dzialo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka