Dodaj do ulubionych

Piloci Boeinga 737 pokłócili się podczas lotu

16.07.19, 18:10
"W niedzielę w serwisie YouTube pojawiło się nagranie z samolotu dokumentujące kłótnię pilotów. Wkrótce po starcie maszyny doszło do wymiany zdań pomiędzy kapitanem, który chciał wykorzystać system VNAV, a drugim pilotem, który wyłączył automat, po czym próbował ręcznie zwiększyć wysokość.
Nie no, k***a, co ty mi tu robisz! VNAV był? 100! Po c**j to żeś przekręcił? 100 ustaw. LNAV, VNAV ustaw. Zgadza się? No. 3000 Bug up speed i k***a 3000 też nie było - mówił rozgniewany kapitan."

Pod nagraniem pojawiły się już pierwsze komentarze. "Firma powinna wylać kapitana za taką współpracę z załogą. Kapitan powinien być podporą załogi i mentorem dla młodych, a nie klnącym jak szewc 'kierownikiem'”

No to jest wrażliwy dziubdziuś za sterami boeinga i nie wolno mu zwrócić uwagi, chociaż głupią decyzją naraża życie pasażerów i załogi.
Akurat w tej sytuacji porządny opieprz należał się dziubdziusiowi.


Edytor zaawansowany
  • kosmos_pierzasty 16.07.19, 18:16
    janja11 napisał(a):


    > Akurat w tej sytuacji porządny opieprz należał się dziubdziusiowi.
    >
    >
    A bez wulgaryzmów oczywiście nie da się ostro zwrócić uwagi?
    Dziś usłyszałam, że niektórym dzieciom to rodzice "pozwalają" kląć...
    Mnie załamuje ta powszechna akceptacja dla rynsztokowego języka.
  • cruella_demon 16.07.19, 18:20
    W ekstremalnych sytuacjach, w których zależy od ciebie życie ludzi, nie ma miejsca na Wersal. Tak samo np. klną lekarze przy reanimacji gdy cos idzie nie tak. Łatwo mówić z bezpiecznego fotela, gdy się w takiej sytuacji nigdy nie było.
  • kosmos_pierzasty 16.07.19, 18:23
    Ale to nie była ekstremalna sytuacja, typu awaria, czy coś. Zwykłe zwrócenie uwagi na błąd mniej doświadczonej osoby. Pilot chyba powinien jednak być zrównoważony i panować nad sobą.
  • cruella_demon 16.07.19, 18:26
    Ehe, a następny błąd dziubusia wszystkich zabije. Kilka tysięcy metrów nad ziemią nie ma miejsca na błędy.
  • kachaa17 16.07.19, 18:59
    Zwrócenie wulgarnie uwagi nie gwarantuje, że następnym razem ten pouczony człowiek tego nie zrobi. Naprawdę można się obyć bez rzucania mięsem.
  • mid.week 16.07.19, 21:52
    zwrócenie uwagi bez wulgaryzmow tez nie gwarantuje ze człowiek cokolwiek zrozumie. Czasem właśnie przekleństwa włączają myslenie "ojp to naprawdę ważne!"
  • tanebo2.0 16.07.19, 22:28
    Ale po się ograniczać? Bicie jeszcze lepiej zmotywuje!

    --
    Lubię to! Właśnie w tym kierunku bym chciała iść. Że też facet potrafi doradzić z sensem, a baby nie.
  • mid.week 17.07.19, 07:12
    Widzę ze dziemy w aburdy. To dorzuce wystawienie za drzwi bez spadochronu.
  • asia.sthm 16.07.19, 18:32
    > Pilot chyba powinien jednak być zrównoważony i panować nad sobą.

    To jeden z warunkow dopuszczenia do licencji. Trenuja i sprawdziany maja. Czyli kapitan umie i moze ale nie chce.
    Typowy gwiazdor, ktory moze sobie na wszystko pozwolic...bo jest gwiazdor, wolno mu.
    Ciekawe czy wyleci z roboty, pilotow jest rwraz nadmiar, linie lotnicze moga przebierac.

    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • janja11 16.07.19, 18:34
    asia.sthm napisała:


    > Ciekawe czy wyleci z roboty, pilotow jest rwraz nadmiar, linie lotnicze moga pr
    > zebierac.
    >

    No życzę ematce, aby tylko z wrażliwymi - niedouczonymi dziubdziusami latała.
  • kosmos_pierzasty 16.07.19, 19:08
    Faktycznie rzucanie mięsem gwarantuje profesjonalizm... 🤣
  • budyniowatowe 16.07.19, 18:41
    asia.sthm napisała:

    > > Pilot chyba powinien jednak być zrównoważony i panować nad sobą.
    >
    > To jeden z warunkow dopuszczenia do licencji. Trenuja i sprawdziany maja. Czyli
    > kapitan umie i moze ale nie chce.
    > Typowy gwiazdor, ktory moze sobie na wszystko pozwolic...bo jest gwiazdor, woln
    > o mu.
    > Ciekawe czy wyleci z roboty, pilotow jest rwraz nadmiar, linie lotnicze moga pr
    > zebierac.
    >

    W tej chwili to jest w druga strone. Pilotow brakuje chyba we wszystkich liniach.
  • 35wcieniu 16.07.19, 21:21
    Nadmiar pilotów big_grin big_grin big_grin GDZIE?!

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • janja11 16.07.19, 18:33
    kosmos_pierzasty napisała:

    > Ale to nie była ekstremalna sytuacja, typu awaria, czy coś. Zwykłe zwrócenie uw
    > agi na błąd mniej doświadczonej osoby. Pilot chyba powinien jednak być zrównowa
    > żony i panować nad sobą.

    O czym mówisz?
    Boing 737 może wziąć na pokład pona 180 pasażerów.
    A dziubdziś nieprawidłowo ustawia parametry lotu i naraża życie pasażerów i załogi.
    Kapitan odpowiada za dziubdziusia j i jego głupotę.
  • ichi51e 16.07.19, 18:43
    Now eic wlasnie ja tez tak myslalam ale podobno byly badania i jak kapitan wrzeszczy na zaloge to potem boja sie zwrocic uwage i mimo ze maja watpliwosci nic nie mowia jadac na kolizyjny pan-am vs klm.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mondovi 16.07.19, 18:54
    Przestańcie z tymi dziubdziusiami, bo to nawet nie jest śmieszne. Został pilotem, znaczy zdał jakieś egzaminy i dopuszczono go do pracy, popełnił błąd, więc powinien zostać skorygowany, a nie zgnojony.

    --
    nie lubię pustych głów, pustych słów i pustych butelek
  • kachaa17 16.07.19, 19:00
    Dokładnie
  • kosmos_pierzasty 16.07.19, 19:10
    Oczywiście. Naprawdę nie wiem, co kieruje forumkami broniącymi takiego sposobu komunikowania się.
  • bigzaganiacz 16.07.19, 19:08
    Badania srania

    Air France Flight 447
    Elegancja francja kultura łi łi i mlody samolot rozjebal
  • tanebo2.0 16.07.19, 20:54
    Drugi pilot nie popełnił błędu. Po prostu zwiększał pułap ręcznie sterując a kapitan chciał to zrobić autopilotem.

    --
    Lubię to! Właśnie w tym kierunku bym chciała iść. Że też facet potrafi doradzić z sensem, a baby nie.
  • bigzaganiacz 16.07.19, 20:56
    Drugi pilot nie popełnił błędu. Po prostu zwiększał pułap ręcznie sterując a kapitan chciał


    Szkoda ze o tym nie powiedzial
  • bergamotka77 16.07.19, 19:14
    cruella_demon napisała:

    > W ekstremalnych sytuacjach, w których zależy od ciebie życie ludzi, nie ma miej
    > sca na Wersal. Tak samo np. klną lekarze przy reanimacji gdy cos idzie nie tak.
    > Łatwo mówić z bezpiecznego fotela, gdy się w takiej sytuacji nigdy nie było.

    Zgadzam się smile


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • 45rtg 17.07.19, 13:14
    cruella_demon napisała:

    > W ekstremalnych sytuacjach, w których zależy od ciebie życie ludzi, nie ma miej
    > sca na Wersal. Tak samo np. klną lekarze przy reanimacji gdy cos idzie nie tak.
    > Łatwo mówić z bezpiecznego fotela, gdy się w takiej sytuacji nigdy nie było.

    No, bez przesady. To było zwykłe wznoszenie po zwykłym starcie, a nie żadna ekstremalna sytuacja.
  • delauras 16.07.19, 21:31
    kosmos_pierzasty napisała:

    > janja11 napisał(a):
    >
    >
    > > Akurat w tej sytuacji porządny opieprz należał się dziubdziusiowi.
    > >
    > >
    > A bez wulgaryzmów oczywiście nie da się ostro zwrócić uwagi?
    > Dziś usłyszałam, że niektórym dzieciom to rodzice "pozwalają" kląć...
    > Mnie załamuje ta powszechna akceptacja dla rynsztokowego języka.
    Śmieszna jesteś, w końcu mu ktoś dosadnie przemówił b o inaczej widocznie nie trafiało.
    Hrabianka, kura jego mać.
  • kosmos_pierzasty 16.07.19, 21:43
    Jak ja jestem hrabiaka, to kim Ty jesteś, że taki język Ci nie przeszkadza?
  • tifa_lockhart 16.07.19, 18:17
    No tak bo opieprz jest jedyną formą zwrócenia uwagi. To jakaś pozostałość po feudaliźmie i folwarku gdzie ekonom mógł bezkarnie lżyć chłopa.
  • mildenhurst 16.07.19, 18:34
    Ty dalej w epoce sprzed 100 lat?
  • tifa_lockhart 16.07.19, 18:35
    W Polsce to się niewiele zmieniło.
  • kosmos_pierzasty 16.07.19, 19:11
    Niestety.
  • eukaliptusy 18.07.19, 16:04
    tifa_lockhart napisał(a):

    > No tak bo opieprz jest jedyną formą zwrócenia uwagi. To jakaś pozostałość po fe
    > udaliźmie i folwarku gdzie ekonom mógł bezkarnie lżyć chłopa.

    100/100
    Przerazajace.
    Ciesze sie, ze nie pracuje w Polsce zwlaszcza kiedy slucham znajomych pracujacych "u wlasciciela" albo widze reakcje na takie watki.
  • betty_bum 16.07.19, 18:56
    Ja wolę lecieć z chamskim kapitanem niż jego uczniem.
  • bigzaganiacz 16.07.19, 19:02
    Z mlodym ktory cos tam przekrecil bez sensu
  • kosmos_pierzasty 16.07.19, 19:12
    A ja wolę, by chamstwo przestało być akceptowane i jeszcze bronione. Nawet u pilota.
  • antonina.n 17.07.19, 15:12
    betty_bum napisał(a):

    > Ja wolę lecieć z chamskim kapitanem niż jego uczniem.

    Drugi pilot nie jest uczniem. Co więcej, nie jest tez pomocnikiem. W kokpicie znajduje się dwóch pilotów, kapitan i oficer. Każdy z nich może być „lecącym”, czyli prowadzącym samolot. Oczywiście kapitan jest bardziej doświadczony, ale oficer jest normalnym pilotem, często mającym na koncie kilka tysięcy wylatanych godzin.

    A że pilot klął jak szewc, no cóż. Niestety nie on jeden w swoim zakładzie pracy. Bywa, że kapitan jest byłym pilotem wojskowym, a legendy głoszą, że wojskowi nie znają francuskich zwrotów grzecznościowych.
  • bigzaganiacz 17.07.19, 15:23
    normalnym pilotem, często mającym na koncie kilka tysięcy wylatanych godzin


    Srugi w etiopianie ktory sie rozbil mial cale 200
  • antonina.n 17.07.19, 17:19
    bigzaganiacz napisał(a):

    > normalnym pilotem, często mającym na koncie kilka tysięcy wylatanych godzin
    >
    >
    > Srugi w etiopianie ktory sie rozbil mial cale 200

    Często nie znaczy zawsze.
  • bigzaganiacz 16.07.19, 19:03
    To byly wrzuty a nie klitnia
    Mlody nawet nie pisnol
  • janja11 16.07.19, 19:21
    Według Gazety kłótnia to była. Taki nagłówek też sporo mówi o wiarygodności gazecianych specjalystów.

    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24997469,klotnia-pilotow-samolotu-startujacego-w-katowicach-po-c-j.html
  • mary_lu 16.07.19, 19:15
    Nie wolno tak się zachowywać... jest mńostwo badań na ten temat, wiele studiów przypadków m.in. po katastrofach lotniczych. Czy w kokpicie samolotu, czy na sali operacyjnej, nie wolno bać się przeloźonego i być przez niego lajanym. Przez takie zachowania ludzie boją się przyznawać do błędów, zgłaszać usterki, zauważać błędy przełoźonych. O „kapitanozie” słyszałyście?

    Mój syn jest fanem programów typu „katastrofy w przestworzach”, często oglądam z nim, kilka wielkich katastrof było spowodowanych przynajmniej częściowo przez taki typ relacji między pilotami. To tak a propos stwierdzeń, że ktoś by wolał lecieć z chamem.
  • kachaa17 16.07.19, 19:22
    Myślę, że ludzie, którzy akceptują chamskie zachowania sami się tak po prostu zachowują i dlatego to pochwalają. Ja z przerażeniem czytam jak ludzie na Facebooku np. zamieszczają posty pełne wulgaryzmów albo coś komentują w taki sposób. I ja w swojej naiwności jeszcze się zastanawiam jak oni się nie wstydzą. A to po prostu dla części ludzi jest normalny język.
  • hungaria 16.07.19, 19:24
    Egzakli. Po katastrofie lotniczej w koreańskich lub japońskich (sorry, nie pamiętam teraz których) liniach przeprowadzono audyt - bo mieli sporo 'incydentów' związanych z bezpieczeństwem. Okazało się, że przyczyną jest hierarchiczność struktury i to, że nawet jesli młodszy pilot/oficer widzi, że pilot robi coś nie tak, nie śmie pisnąć. W przypadku katastrofy, od której się zaczęło, samolot wbił się w zbocze góry - kiedy reszta załogi w kokpicie odwazyła się zakwestionować decyzje kapitana, było już za późno uncertain
  • kyrelime 16.07.19, 21:15
    Dokładnie.
  • gulcia77 16.07.19, 22:22
    Jedna z serii "Katastrof" była poświęcona właśnie stosunkom panującym w kokpicie. Wypadków związanych z brakiem prawidłowych relacji było na tyle dużo, że istnieje specjalny program szkolenia związany z zarządzaniem stosunkami panującymi w kokpicie.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • 45rtg 17.07.19, 12:56
    mary_lu napisała:

    > Nie wolno tak się zachowywać... jest mńostwo badań na ten temat, wiele studiów
    > przypadków m.in. po katastrofach lotniczych. Czy w kokpicie samolotu, czy na sa
    > li operacyjnej, nie wolno bać się przeloźonego i być przez niego lajanym. Przez
    > takie zachowania ludzie boją się przyznawać do błędów, zgłaszać usterki, zauwa
    > żać błędy przełoźonych. O „kapitanozie” słyszałyście?

    Czym innym jest tłamszenia załogi, a czym innym pytanie "po coś to, k*rwa, włączył?". Kompletnie czym innym. Mylenie jednego z drugim to głupota.

  • janja11 17.07.19, 13:21
    Tam nawet nie ma krzyku. Kapitan zwraca uwagę , że pilot nie stosuje się do poleceń. Fakt, że dosadnych słów używa, aby zdyscyplinować kolegę, ale biorąc pod uwagę odpowiedzialność jaką ma na sobie kapitan, taka konkretna ostra reprymenda nie zaskakuje.
  • jola_ep 17.07.19, 14:34
    Zaskakuje. Można sobie radzić bez darcia się i wulgaryzmów. To się chyba autorytet nazywa.
  • 45rtg 17.07.19, 14:38
    jola_ep napisała:

    > Zaskakuje. Można sobie radzić bez darcia się i wulgaryzmów. To się chyba autory
    > tet nazywa.

    Dla Ciebie wulgaryzmy są potencjalnym zastępnikiem autorytetu? Czyli jak ktoś Cię op*erdoli, to go słuchasz tak, jakby miał autorytet? Współczuję.

    Wulgaryzmy i autorytet nie mają ze sobą nic wspólnego. Ortogonalne są. Jedno nie przeszkadza drugiemu, ani nie pomaga.
  • jola_ep 17.07.19, 17:02
    > Dla Ciebie wulgaryzmy są potencjalnym zastępnikiem autorytetu?

    Niektórzy chyba tak sądzą. Skoro uważają, że darcie się i wulgaryzmy są akceptowalne, bo "trzeba udzielić ostrej reprymendy" (a trzeba w ogóle?). Osoba z autorytetem drzeć się nie musi.
  • 45rtg 18.07.19, 09:49
    jola_ep napisała:

    > > Dla Ciebie wulgaryzmy są potencjalnym zastępnikiem autorytetu?
    >
    > Niektórzy chyba tak sądzą. Skoro uważają, że darcie się i wulgaryzmy są akcepto
    > walne, bo "trzeba udzielić ostrej reprymendy" (a trzeba w ogóle?). Osoba z auto
    > rytetem drzeć się nie musi.

    A co Ty z tym darciem? Na nagraniu nikt się nie drze.
    I tak, reprymendy trzeba udzielać. Bez reprymendy niedbały pracownik nie będzie rozumiał, że nie powinien postępować tak, jak postąpił. Dziumdzianie "ojej, no nie chciałbym cię urazić, ale nie było jeszcze punktu zwrotnego, a ty zakręciłeś" to jest p*erdololo dobre na sesji crossfitu, a nie w prawdziwej pracy, gdzie pracownik ma się przejąć uwagą i więcej tak nie zrobić.
  • janja11 18.07.19, 10:08
    45rtg napisał:


    >
    > A co Ty z tym darciem? Na nagraniu nikt się nie drze.


    Dokładnie. Nikt tam się na nikogo nie drze. Facet używa słów dosadnych, ale nie obraża personalnie drugiego pilota.

    A ematka odleciała (nie pierwszy raz) i tworzy wersję alternatywną, która mocno o oryginału odbiega.
  • 1matka-polka 18.07.19, 10:12
    "Dokładnie. Nikt tam się na nikogo nie drze. Facet używa słów dosadnych, ale nie obraża personalnie drugiego pilota.
    A ematka odleciała (nie pierwszy raz) i tworzy wersję alternatywną, która mocno o oryginału odbiega. "

    Pozostaje pytanie po co to robi i czy z równym zapałem rozwodziłaby się nad błędami pilotów innych narodowości uncertain Podpowiedź dla niekumatych - oczywiście, że nie.

    --
    "W lokalnej dyskotece spotykasz szatana - co mówisz? Zareaguj spontanicznie na zadaną sytuację."
    Dorota Masłowska
  • jola_ep 18.07.19, 11:56
    Ogólnie dyskutuję. O konkretnym zdarzeniu wiem zbyt mało.
    Tak, czasem szef musi udzielić reprymendy. Nie, nie musi być z wulgaryzmami, aby była zrozumiana.
    Bez przesady z "dziumdzaniem".
  • bo_ob 17.07.19, 14:44
    jola_ep napisała:

    > Zaskakuje. Można sobie radzić bez darcia się i wulgaryzmów. To się chyba autory
    > tet nazywa.


    A co ma zrobić ktoś, kto nie ma autorytetu?
  • 45rtg 17.07.19, 14:50
    bo_ob napisała:

    > jola_ep napisała:
    >
    > > Zaskakuje. Można sobie radzić bez darcia się i wulgaryzmów. To się chyba
    > autory
    > > tet nazywa.
    >
    > A co ma zrobić ktoś, kto nie ma autorytetu?

    Ma go sobie wypracować. Ale nie ma czegoś takiego, że joby mu w tym pomogą, to są tylko przesądy wrażliwców typu "nie, mój drogi, nie przyniosę ci żadnej gaśnicy, dopóki nie powiesz magicznego słowa".
  • bo_ob 17.07.19, 15:00
    45rtg napisał:

    > Ma go sobie wypracować.

    Jeśli potrafi.
    A jeśli nie potrafi, stosuje przemoc polegająca na agresji wobec podwładnego. A za przemoc powinien wylecieć z roboty.
  • asia.sthm 17.07.19, 16:19
    bo_ob napisała:

    > 45rtg napisał:

    > > Ma go sobie wypracować.

    > Jeśli potrafi.
    > A jeśli nie potrafi, stosuje przemoc polegająca na agresji wobec podwładnego. A
    > za przemoc powinien wylecieć z roboty.

    nie tylko za przemoc - glownym przewinieniem jest nieuzywanie obowiazkowych procedur komunikacji w kokpicie. To jest scisle okreslone miedzynarodowymi przepisami gdyz i zaloga samolotu moze byc miedzynarodowa. Niedopuszczalnym jest ukwiecanie mowy w takich wypadkach. I nie jest tak ze obaj startuja a kapitan decyduje co i jak robi drugi pilot. Wszystko jest zawczasu ustalone a startuje i laduje jeden z nich.
    Cos im tam bardzo nie wyszlo, a ten urywek puszczonej w eter rozmowy to tylko wisienka na torcie. W zadnych porzadnych liniach lotniczych nie ujdzie to plazem.
    Byly wojskowy, czy nie, nie ma tu zadnego znaczenia - kapitan dal ciala nieodwolalnie.
    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • 45rtg 18.07.19, 09:37
    asia.sthm napisała:

    > bo_ob napisała:
    >
    > > 45rtg napisał:
    > nie tylko za przemoc - glownym przewinieniem jest nieuzywanie obowiazkowych pro
    > cedur komunikacji w kokpicie. To jest scisle okreslone miedzynarodowymi przepis
    > ami gdyz i zaloga samolotu moze byc miedzynarodowa. Niedopuszczalnym jest ukwie

    Nie, to nie jest "ściśle określone". Wyspecyfikowana jest frazeologia i procedury komunikacji radiowej (a też nikt nie wpada w histerię, jak się od tego nieco odejdzie), ale nie komunikacja wewnątrz załogi. Co więcej, ta komunikacja z nagrania jest pod względem czytelności i zrozumiałości bez zarzutu.


  • alicia033 17.07.19, 14:52
    bo_ob napisała:

    > A co ma zrobić ktoś, kto nie ma autorytetu?

    po pierwsze pójść na kurs radzenia sobie z agresją.
    po drugie - na terapię, przerobić źródła niepanowania nad sobą i wylewania frustracji na innych.




  • alicia033 17.07.19, 14:53
    jola_ep napisała:

    > To się chyba autorytet nazywa.

    to się nazywa kultura zachowania.
    Autorytet to co innego.
  • 35wcieniu 16.07.19, 19:27
    Nie znam sie na pilotowaniu i nie wiem czy "opieprz sie nalezal".

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • szalona-matematyczka 16.07.19, 19:56
    Pewnie... Co bedzie stary cham mlodego stresowal? Byl juz taki 10 lat temu, zignorowal "PULL UP, terrain ahead", bo mu sie spokoj nalezal. Wszystkie linie lotnicze laczcie sie i nawiazcie do tej chwalebnej smolenskiej tradycji. Tylko z kultura lecmy...na dol.😭
  • bo_ob 16.07.19, 20:01
    Ciekawe, że niektórzy myślą, że jeśli będą wulgarni to lepiej nauczą, wychowają czy co tam. Dobrze, że kapitan nie sprał drugiego pilota na kwaśne jabłko, bo ostatnio bicie stało się modne.
  • szalona-matematyczka 16.07.19, 20:28
    Kapitan nie ma za zadanie nauczanie! Ten mlodszy pilot nie powinien popelniac takich bledow w pracy.
  • bo_ob 16.07.19, 20:37
    Jasne. Jak ty w pracy się pomylisz, to twój szef powinien cię zbluzgać wulgarnymi słowy.
  • alaveda 16.07.19, 20:49
    Z jakiegoś powodu oprdl wyciekł do wiadomości publicznej. Nie wiemy jak na co dzień wygląda to za zamkniętymi drzwiami kokpitu. Podejrzewam, że to raczej sytuacja powszechna, mimo szkoleń i mocnych nerwów, piloci to nie cyborgi....
  • 35wcieniu 16.07.19, 20:56
    Porównywanie do "zwykłej pracy" w ogóle nie ma sensu. W Większości prac od człowieka nie zależy bezpośrednio życie kilkuset osób. Jak ktoś źle wypełni w pracy papiery albo wyśle maila nie tam gdzie trzeba, albo źle skasuje towar, albo źle wymierzy kafelki - można oczekiwać (i słusznie) zwykłego zwrócenia uwagi: "napisz to jeszcze raz", "skontaktuj się z tym i tym żeby to wyjaśnić", "zrób korektę" itd. Ale jak lekarz widzi że drugi lekarz wycina niewłaściwą nerkę to (gdyby to była moja) nie oczekiwałabym żeby spokojnie powiedział "panie kolego, pacjent zaraz zostanie bez żadnej" wink

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mary_lu 16.07.19, 21:00
    Zapewniam Cię, że i w niezwykłej pracy są osoby, które zachowują się kulturalnie i przyjaźnie. I z nimi w zespole łatwiej nie wycinać niewłaściwej nerki.
  • 35wcieniu 16.07.19, 21:04
    Wolę jak w nieprzyjaznej mi nie wytną, niż w przyjaznej będą sobie słodzili zamiast ostro zareagować kiedy trzeba.
    Kiedy mila atmosfera, to miła atmosfera, ale bywają momenty kiedy naturalniejszą i bardziej pożądaną reakcją jest "K.... zabijesz człowieka tą łyżką!" zamiast "Stefanku, coś tą koparką dzisiaj źle operujesz"

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mary_lu 16.07.19, 21:09
    To tak nie działa. Jak praca wymaga koncentracji, to nie mogą nas rozpraszać dodatkowe czynniki takie jak negatywnie oceniający i wulgarny „pierwszy”.
  • 35wcieniu 16.07.19, 21:13
    No i spoko, zgadzam się, ale nie oczekuję od nikogo że powstrzyma się od rzucania kur..mi w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia dwustu osób przez czyjś głupi błąd. (Powtarzam że nie znam się na samolotach i nie wiem jaki błąd ten pilot popełnił, ale jeżeli faktycznie taki, który mógł mieć tragiczne konsekwencje to reakcję uważam za normalną)

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mary_lu 16.07.19, 21:23
    Nikt nie zabrania samego rzucania mięsem. Kilka razy w pracy miałam taką sytuację, że najbardziej swieci przez całą akcję tylko przeklinali. Ale co innego w stresie powtarzać przekleństwa, a co innego drzeć się na współpracownika, i to niżej stojącego w hierarchii w stylu „k, co ty robisz”.

    Ze stabilnym emocjonalnie, mądrym szefem, można wyjść w jednym kawałku z nieudanej reanimacji dziecka. Z agresywnym czubem ma się traumę po udanej reanimacji kloszarda.
  • 35wcieniu 16.07.19, 21:29
    Tylko że tu jest sytuacja, w której na szali jest życie dwustu osób. Nie znam się na pilotowaniu, nie wiem czy mieli 10 minut na skorygowanie tego, czy 5, czy chodziło o sekundy. Nie widzę nic dziwnego w tym że jeżeli to ostatnie, to pilot widząc co się dzieje zareagował jak zareagował.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mary_lu 16.07.19, 21:32
    Ilu by nie było, komunikat bez bluzgow i obwiniania jest bardziej czytelny i skuteczny.
  • 45rtg 17.07.19, 13:17
    mary_lu napisała:

    > Ilu by nie było, komunikat bez bluzgow i obwiniania jest bardziej czytelny i sk
    > uteczny.

    To nie jest w ogólności prawda.
  • alicia033 17.07.19, 14:47
    45rtg napisał:

    > To nie jest w ogólności prawda.

    to ZAWSZE jest prawda.
  • 45rtg 17.07.19, 15:05
    alicia033 napisała:

    > 45rtg napisał:
    >
    > > To nie jest w ogólności prawda.
    >
    > to ZAWSZE jest prawda.

    Tak, tak. Socjologia z Wysokich Obcasów się odezwała.
  • alicia033 17.07.19, 15:57
    tak to sobie tłumacz...
  • 45rtg 17.07.19, 13:18
    35wcieniu napisał(a):

    > Tylko że tu jest sytuacja, w której na szali jest życie dwustu osób. Nie znam s
    > ię na pilotowaniu, nie wiem czy mieli 10 minut na skorygowanie tego, czy 5, czy

    Tam się nic wielkiego nie działo, po prostu lecieli nie całkiem po takiej krzywej, po jakiej mieli lecieć.
  • 45rtg 17.07.19, 13:20
    35wcieniu napisał(a):

    > Kiedy mila atmosfera, to miła atmosfera, ale bywają momenty kiedy naturalniejsz
    > ą i bardziej pożądaną reakcją jest "K.... zabijesz człowieka tą łyżką!" zamiast
    > "Stefanku, coś tą koparką dzisiaj źle operujesz"

    No ale przecież, jak dowodzą w tym wątku te miłe panie, Stefan może się w sobie zamknąć od takiego brzydkiego słowa. Tak, jak one, kiedy szef krzywo spojrzy na przyniesioną herbatę, ruinując im w ten sposób cały dzień.
  • mimbla125 17.07.19, 12:26
    ." ...ale jak lekarz widzi że drugi lekarz wycina niewłaściwą nerkę to (gdy
    > by to była moja) nie oczekiwałabym żeby spokojnie powiedział "panie kolego, pac
    > jent zaraz zostanie bez żadnej" wink "
    Z całą pewnością ten drugi prędzej zwróci wycinającemu uwagę (zwłaszcza jeżeli jest to jego przełożony), jeśli ten wycinający jest kulturalnym człowiekiem i nie bluzga
    przekleństwami na podwładnych. Są badania które pokazują tę zależność.

  • 45rtg 17.07.19, 13:21
    mimbla125 napisała:

    > Z całą pewnością ten drugi prędzej zwróci wycinającemu uwagę (zwłaszcza jeżeli
    > jest to jego przełożony), jeśli ten wycinający jest kulturalnym człowiekiem i n
    > ie bluzga
    > przekleństwami na podwładnych. Są badania które pokazują tę zależność.

    Nie. Nie ma takich badań, tylko są badania pokazujące zależność gnojenia personelu ze zwracaniem uwagi szefowi.
  • bo_ob 16.07.19, 21:01
    Już widzę jak to, że kapitan wydziera się na kolegę wpływa na bezpieczeństwo lotu, już to widzę.
  • 35wcieniu 16.07.19, 21:05
    Jak ktoś popełnia błąd narażający życie dziesiątek osób, a stresuje go nie sam fakt, tylko to że dostał za to opierdziel, to najwyraźniej nie nadaje się do zawodu.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mary_lu 16.07.19, 21:12
    Ty chyba nigdy nie wykonywalaś trudnej i odpowiedzialnej pracy. Normalne jest, że w takich zawodach wielokrotnie się jest o krok od popełnienia błędu. Od tego jest zespół, żeby sobie z taką sytuacją poradzić.
  • 35wcieniu 16.07.19, 21:17
    big_grin big_grin Przeciwnie. A za poradzenie sobie z sytuacją uważam przywołanie pracownika stwarzającego niebezpieczną sytuację do porządku. Czasami trzeba ostro, bo inaczej się nie da. Jak masz na sobie odpowiedzialność za życie dwustu osób to nie będziesz się cackać żeby nikogo nie urazić, tylko reagujesz natychmiast.


    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • bo_ob 16.07.19, 21:16
    35wcieniu napisał(a):

    > Jak ktoś popełnia błąd narażający życie dziesiątek osób, a stresuje go nie sam
    > fakt, tylko to że dostał za to opierdziel, to najwyraźniej nie nadaje się do za
    > wodu.
    >

    Im bardziej odpowiedzialna praca, tym bardziej nie wolno w trakcie jej wykonywania krzyczeć na pracownika.


  • 35wcieniu 16.07.19, 21:20
    big_grin O tak, z pewnością, a w sytuacji zagrożenia życia należy recytować poezję.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mary_lu 16.07.19, 21:25
    W sytuacji zagrożenia życia naleźy wydawać jasne komunikaty, a nie drzeć się „co ty k...”
  • 35wcieniu 16.07.19, 21:31
    No jak czytam co powiedział, to jak dla mnie są to BARDZO jasne komunikaty - co zrobił źle i jak powinno być. A że okraszone przekleństwami, cóż, mamy dwieście potencjalnych ofiar (w tym samych siebie).

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mary_lu 16.07.19, 21:38
    Czyli jakbyś miała wykonać ruch decydujący o życiu 200 osób, to wolałabyś, żeby Twój przełożony stał nad Tobą i darł się „k..., co robisz, na CH... to zrobiłaś, k... w lewo”, zamiast powiedzieć „błąd,uważaj, musisz dać bardziej w lewo”? Pierwsza wersja skuteczniejsza? Lepiej by Cię przygotowała do następnych kilku godzin pracy?
  • alaveda 16.07.19, 21:33
    I dlatego w Smoleńsku ostatnie słowa załogi to k...aaaaa....

    Ty oczywiście jesteś zawsze opanowana i zimna przy monitorze swojego biurowego kumputera big_grin
  • 35wcieniu 16.07.19, 21:36
    To jest ta pielęgniarka (salowa?), która w pamiętnym wątku o pacjencie czekającym 8 godzin na pomoc (aż zmarł) udowadniała że wszystko spoko, ale święty spokój w robocie najważniejszy. Myślę że wiele forumek pamięta.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mary_lu 16.07.19, 21:41
    Kucharka w szpitalu. Tak, spokój w robocie jest najważniejszy.
  • thaures 23.07.19, 16:58
    alaveda napisała:

    > I dlatego w Smoleńsku ostatnie słowa załogi to k...aaaaa....
    >
    > Ty oczywiście jesteś zawsze opanowana i zimna przy monitorze swojego biurowego
    > kumputera big_grin

    Ale kapitana Pawelczyka już " spadamy, do widzenia "

    Można i tak. I zdecydowanie te drugie zrobiły na mnie większe wrażenie
  • bo_ob 16.07.19, 21:37
    35wcieniu napisał(a):

    > big_grin O tak, z pewnością, a w sytuacji zagrożenia życia należy recytować poezję.
    >

    Po co piszesz bzdury?
    Tak, im bardziej odpowiedzialna praca, tym bardziej ordynarne krzyki ją rozpraszają.
  • alaveda 16.07.19, 21:41
    Wojsko zatem jest totalnie rozproszone big_grin
  • bo_ob 16.07.19, 21:44
    Nie rozumiem?

    Po prostu, jeśli ktoś wykonuje odpowiedzialną pracę polegającą na dużym skupieniu szef, który wulgarnie drze się na niego nie pomaga w rozwiązaniu problemu, tylko go pogłębia.

    Nie musisz tego rozumieć.

  • 35wcieniu 16.07.19, 21:49
    "Nie rozumiem?"

    Istotnie big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • bo_ob 16.07.19, 21:53
    Cieszę się, że dobrze się bawisz.
  • tanebo2.0 16.07.19, 22:31
    Nawet w wojsku nie poniża się żołnierzy. Noi chyba że chcesz mieć rozwalony łeb przez dezertera...

    --
    Lubię to! Właśnie w tym kierunku bym chciała iść. Że też facet potrafi doradzić z sensem, a baby nie.
  • 45rtg 17.07.19, 13:23
    bo_ob napisała:

    > Tak, im bardziej odpowiedzialna praca, tym bardziej ordynarne krzyki ją rozpras
    > zają.

    Zbędne krzyki rozpraszają nawet, jak sa recytacją Mickiewicza.

    Natomiast jeżeli kogoś rozprasza przy pracy to, że kolega obok powiedział "d*pa" i on w takich warunkach nie jest w stanie pracować, bo mu tak serce ze zdenerwowania bije, to niech idzie na rentę od psychiatry.
  • bigzaganiacz 16.07.19, 20:54
    Jasne. Jak ty w pracy się pomylisz, to twój szef powinien cię zbluzgać wulgarnymi słowy


    Zycie 180 ludzi to nie pieczatka w zlym miejscu
  • krisdevalnor 16.07.19, 23:04
    szalona-matematyczka napisała:

    > Kapitan nie ma za zadanie nauczanie! Ten mlodszy pilot nie powinien popelniac t
    > akich bledow w pracy.
    Ale jakich bledow? Oboje chcieli robic to samo tylko pilot MANUALNIE a kapitan autopilotem.
  • bigzaganiacz 17.07.19, 11:08
    Ale jakich bledow? Oboje chcieli robic to samo tylko pilot MANUALNIE a kapitan autopilotem.


    Manualnie to se chloptas moze w majtach pomieszac
  • cauliflowerpl 16.07.19, 20:16
    Gdyby bluzgi mozna bylo przeksztalcic w energie elektryczna, akademik na Jasionce moglby zasililc caly Rzeszow.
    Tyle o slownictwie tej grupy zawodowej wink
  • alaveda 16.07.19, 20:28
    Zastanawiam mnie dlaczego drwi do kabiny pilotów były otwarte i to w czasie startu.
  • 45rtg 17.07.19, 12:36
    alaveda napisała:

    > Zastanawiam mnie dlaczego drwi do kabiny pilotów były otwarte i to w czasie sta
    > rtu.

    Nie były. To jest nagranie z radia, przycisk nadawania się zaciął na chwilę.
  • tanebo2.0 16.07.19, 20:51
    Przerażasz mnie. Żaden pilot nie jest w stanie sam pilotować samolot. Dlatego pilotów jest dwóch - jeden pilotuje i patrzy przez okno a drugi pilnuje przyrządów. Takie zachowanie powoduje że ten system nie działa i samoloty wbijają się w góry. Razem z pasażerami. Było już kilka takich przypadków w których apodyktyczny kapitan był przyczyną katastrofy.

    --
    Lubię to! Właśnie w tym kierunku bym chciała iść. Że też facet potrafi doradzić z sensem, a baby nie.
  • alaveda 16.07.19, 20:55
    Aha, jeden patrzy przez okno, drugi na ekrany big_grin masz duże pojęcie o lotnictwie...

    Jakie to "kilka przypadków"?

  • tanebo2.0 16.07.19, 21:14
    Jeśli chcesz udawać mądrą sprawdź choć wiadomości. Coś zacytuję: Stąd też w samolotach z tego typu sterowaniem musi być wyraźny podział na pilota będącego przy sterach i pilota obserwującego sytuację i wskazania przyrządów żebyś znowu nie musiała odszczekiwać - obecnie każdy samolot większy od cessny ma układ fly-by-wire.


    --
    Lubię to! Właśnie w tym kierunku bym chciała iść. Że też facet potrafi doradzić z sensem, a baby nie.
  • alaveda 16.07.19, 21:19
    B737 w wersjach poniżej 700 też?
  • alaveda 16.07.19, 21:19
    747-400, 777 też?
  • 45rtg 17.07.19, 12:40
    alaveda napisała:

    > 747-400, 777 też?

    Ależ Wy pieprzycie, jedno i drugie. Tak, pasażerskie Boeingi mają sterowanie przez druty. Nie, nie ma takiego sterowania "wszystko większe od Cessny". Zwłaszcza, że Cessny to i dwumiejscowe maluchy, i kilkunastomiejscowe odrzutowce. Tak, zdarzały się katastrofy wynikające z przytłoczenia załogi autorytetem kapitana. Nie, nie potrzeba koniecznie dwóch pilotów do prowadzenia samolotu pasażerskiego.
  • asia.sthm 17.07.19, 22:05
    45rtg:
    > Nie, nie potrzeba koniecznie dwóch pilotów do prowadzenia samolotu pasażerskiego.

    Jeden sobie poradzi ale MUSI byc dwoch. Wszystkim liniom lotniczym nie przetlumaczysz wiec na prozny twoj trud.

    --
    Z pana Otello jak z gazety firanki!.. Można, ale biedą jedzie!
  • 45rtg 18.07.19, 09:51
    asia.sthm napisała:

    > 45rtg:
    > > Nie, nie potrzeba koniecznie dwóch pilotów do prowadzenia samolotu pasaże
    > rskiego.
    >
    > Jeden sobie poradzi ale MUSI byc dwoch. Wszystkim liniom lotniczym nie przetlum
    > aczysz wiec na prozny twoj trud.

    O czym Ty gadasz?
  • bigzaganiacz 17.07.19, 11:13
    zania przyrządów żebyś znowu nie musiała odszczekiwać - obecnie każdy samolot większy od cessny ma układ fly-by-wire.


    Wejdz sobie na kanal turbulencje zobaczysz cala procedure startu
  • barattolina 18.07.19, 08:53
    Taaak? Maxy też mają????
    big_grin

    Jak w każdym temacie, w którym się wypowiadasz masz podobną wiedzę to ja dziękuję.
    Na temat zadań poszczególnych pilotów to sobie poczytaj, nie wiem, może na wikipedii albo innych guglach.
    Jeszcze tu linkujesz AF447. Założę się nie rozumiesz nic a nic z tej katastrofy.
  • barattolina 18.07.19, 08:57
    Alaveda, wyczuwam, że pracujesz w Branży?
  • al_sahra 16.07.19, 21:53
    Poniewaź nie znam się na pilotowaniu samolotów, to się nie wypowiem (chociaż na pierwszy rzut oka zachowanie pilota wydaje mi się krańcowo nieprofesjonalne). Ale mam w rodzinie komercyjnego pilota i zapytam, co sądzi o tej sytuacji i czy w jego liniach (JetBlue) to się zdarza.

    Jeśli chodzi o podobnie zachowanie chirurgów na sali operacyjnej, to niestety wiem, że zdarza się i szpitale z jednej strony twierdzą, że to nieakceptowalne, a z drugiej niewiele robią, żeby to kontrolować. A ściśle biorąc, niewiele robiły jeszcze do niedawna, bo teraz to się zmienia, częściowo ze względu na badania, które pokazują silny związek “disruptive behavior” z gorszymi wynikami leczenia (a także z gorszą reputacją i zarobkami szpitala). Mój mąż zauważył, że jeszcze dekadę temu taki lekarz byłby bezkarny, a obecnie może grozić mu dyscyplinarka, a w przypadku powtarzającego się agresywnego zachowania, nawet utrata licencji (oczywiście piszę o szpitalach w USA). Są też szkolenia dla lekarzy jak samemu kontrolować swoje zachowanie i jak reagować na niewłaściwe zachowania kolegów.
  • taki-sobie-nick 17.07.19, 00:16
    pokazują silny związek “disruptive behavior” z gorszymi wynikami leczenia

    Czyli jak taki chirurg drze gębę na siostry i rzuca mięsem, to i on gorzej operuje, i im mogą pomylić się narzędzia?
  • ichi51e 17.07.19, 07:28
    Chyba bardziej chodzi o sytuacje w ktorej podaje sie pacjentowi leki i nastapila jakas pomylka. Siostra widzi ze cos od czapy pacjentowi daje ale boi sie powiedziec bo pan dochtor nerwowy...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • al_sahra 17.07.19, 13:30
    taki-sobie-nick napisała:

    > Czyli jak taki chirurg drze gębę na siostry i rzuca mięsem, to i on gorzej oper
    > uje, i im mogą pomylić się narzędzia?

    No mniej więcej.

    Większa częstotliwość pomyłek chirurgicznych, zły odczyt instrumentów, wydłużenie czasu operacji.

    Gorsze wskaźniki reakcji w przypadku sytuacji kryzysowej.

    Mniejsza szansa, że rezydent albo pielęgniarka odezwie się jeśli zauważy problem (to nie musi być dozowanie leku, a np. pozostawienie gąbki albo narzędzia w operowanym miejscu, więc trzeba ponownie operować).

    To są częściowo anegdotyczne informacje (uzyskane drogą ankietowania personelu), ale są też twarde dane (np. eksperymenty na symulatorach, statystyki błędów operacyjnych itd).
  • eukaliptusy 18.07.19, 16:09
    al_sahra napisał(a):

    >
    > Większa częstotliwość pomyłek chirurgicznych, zły odczyt instrumentów, wydłużen
    > ie czasu operacji.
    >
    > Gorsze wskaźniki reakcji w przypadku sytuacji kryzysowej.
    >
    > Mniejsza szansa, że rezydent albo pielęgniarka odezwie się jeśli zauważy proble
    > m (to nie musi być dozowanie leku, a np. pozostawienie gąbki albo narzędzia w o
    > perowanym miejscu, więc trzeba ponownie operować).
    >
    > To są częściowo anegdotyczne informacje (uzyskane drogą ankietowania personelu)
    > , ale są też twarde dane (np. eksperymenty na symulatorach, statystyki błędów o
    > peracyjnych itd).


    Tez widzialam takie badania, w roznych branzach sie to sprawdza.
    Prosta sprawa, jak przelozony reaguje awantura na bledy, to bledy sie ukrywa tak dlugo dopoki nie da sie juz ich ukryc. Wystepuje ogolny brak zaufania, nikt nikogo nie prosi o pomoc, gorsze wyniki, spada produktywnosc i tak dalej i tak dalej.
  • gulcia77 16.07.19, 22:35
    Proponowałabym częściej włączać NatGeo, zamiast Netflixa. Profesjonalnych pilotów z tego nie będzie, ale przynajmniej, drogie emamy, nie będziecie wypisywać bzdur.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • bigzaganiacz 17.07.19, 11:12
    Te wasze komentarze pokazuja ze baby powinny miec zakaz wykonywania odpowiedzialnych prac jak pilotarz


    W indyjskich liniach pilot zjebal pilotke to ta dostala spazmow uciekla z kabiny i nie chciala wrocic hehe


    Tu trzeba miec dzialac szybko i wspolpracowac a nie sie fochowac bo pan kapitan sie do mnie zle odezwal
  • 45rtg 17.07.19, 13:31
    bigzaganiacz napisał(a):

    > Te wasze komentarze pokazuja ze baby powinny miec zakaz wykonywania odpowiedzia
    > lnych prac jak pilotarz

    A zakompleksione ciutroki powinny mieć zakaz pisania bez nadzoru sprawnej korektorki wyłapującej błędy ortograficzne.

    > W indyjskich liniach pilot zjebal pilotke to ta dostala spazmow uciekla z kabin
    > y i nie chciala wrocic hehe

    Owca ci przynajmniej nie ucieknie, pewnie dlatego nie zdecydowałeś bycia pilotem.
  • al_sahra 17.07.19, 13:37
    bigzaganiacz napisał(a):

    > W indyjskich liniach pilot zjebal pilotke to ta dostala spazmow uciekla z kabin
    > y i nie chciala wrocic hehe

    Pomijając już wulgarny język, jakiego używasz - jeśli słyszałeś, że dzwonią, to sprawdź, w którym kościele. O tej sprawie akurat było głośno w gazetach. Dwójka pilotów była parą, ona była kapitanem, a on pierwszym oficerem. Kłótnia była o sprawy prywatne, a nie o to jak pilotować maszynę. Ona wybiegła z kokpitu po tym jak on ją uderzył w twarz, a po chwili on wybiegł za nią. Komisja badająca sprawę stwierdziła, że wina mężczyzny była daleko większa. Nie dość, że zaatakował ją fizycznie, to kiedy ona opuściła kokpit, to był tam jeszcze jeden pilot, a on pozostawił kokpit bez pilota, tym samym gwałcąc podstawowe zasady bezpieczeństwa. Oboje zostali wyrzuceni z pracy, on dodatkowo miał zawieszoną (czy nawet odebraną na stałe) licencję pilota.
  • 45rtg 17.07.19, 13:39
    al_sahra napisał(a):

    > bigzaganiacz napisał(a):

    > zeństwa. Oboje zostali wyrzuceni z pracy, on dodatkowo miał zawieszoną (czy naw
    > et odebraną na stałe) licencję pilota.

    Nasz forumowy... zaganiacz owieczek pewnie uzna, że to był spisek niewyżytych indyjskich feministek.
  • bigzaganiacz 17.07.19, 14:03
    Juz nie mieszaj
    Nie byli zadna para
    On glupio wyszedl z kokpitu po tym jak zaloga nie mogla rozhisteryzowanej baby opanowac i naklonic do powrotu

    Ustalen komisji nie znalazlem jak mozeszto posrzuc link chetnie sie dowiem jak to sie skonczylo
  • al_sahra 17.07.19, 14:34

    >
    > Ustalen komisji nie znalazlem jak mozeszto posrzuc link chetnie sie dowiem jak
    > to sie skonczylo

    Jest taka wyszkukiwarka, Google się nazywa, warto to opanować, przydaje się.

    Ale Ci pomogę:

    www.upi.com/Top_News/World-News/2018/01/10/Pilots-get-into-fight-mid-air-leave-cockpit-unattended/4681515567886/
    www.forbes.com/sites/christinenegroni/2018/01/09/pilots-fired-for-fight-that-left-cockpit-empty/#1bdd803c9860
    "The cockpit fight was a shocking and a very serious incident," said an official from India's Directorate General of Civil Aviation. "Both the pilots were out of the cockpit a couple of times and there was no one there. What if they had been locked out of the cockpit? This is unheard of and calls for extreme action."
    While both pilots were fired by the private airline, the DCGA revoked the male co-pilot's pilot license immediately. The female commander's license status is still under review but preliminary investigations indicate no further action will be taken.
    "It is alleged the lady commander was hit by the co-pilot and she left the cockpit," the official said. "As per rules, one pilot can leave the cockpit as long as another is there. So she left when one pilot was still on the controls."
  • bigzaganiacz 17.07.19, 15:02
    Ok dzieki , ciekawe czym teraz lata wrazliwa pani kapitanka, moze na miotle
  • ichi51e 17.07.19, 15:23
    No tak wiadomo bo facet by polecial przez sam fakt ze ma jaja. Wiekszosc koniet tak samo zna sie na pilotazu jak wiekszosc facetow za to kobiety slusznie uwazaja ze zla atmosfera w pracy nie sprzyja sukcesom

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • sirella 17.07.19, 14:05
    Jak denny poziom mają dziennikarze, ze takie bzdury są głownymi wiadomościami dnia ?
  • janja11 17.07.19, 14:57
    sirella napisała:

    > Jak denny poziom mają dziennikarze, ze takie bzdury są głownymi wiadomościami d
    > nia ?


    Tu też o rzetelność chodzi. Parę bluzg w formie przerywnika ( bo nie było tam konkretnych wyzwisk ad personam), zostaje nazwanych kłótnią pilotów w czasie lotu.
    I tyle w temacie wiarygodności gazecianych "sesacji".
  • nosorozecwlochaty 17.07.19, 15:53
    Bluzgi mogą lecieć ale załoga nie powinna bać się kapitana.

    W przypadku katastrof lotniczych istotna część z nich wyniknęła właśnie stąd że u sterów był jakiś samiec alfa a cała reszta bała się odezwać.

    Polecam np. lekturę o katastrofie na Teneryfie w 1977 roku
  • janja11 17.07.19, 16:08
    A tu na szczęście ktoś się nie bał odezwać i zdyscyplinował podwładnego, który uznał, że on szefa słuchać nie musi.
  • asia.sthm 17.07.19, 16:23
    janja11 napisał(a):

    > A tu na szczęście ktoś się nie bał odezwać i zdyscyplinował podwładnego, który
    > uznał, że on szefa słuchać nie musi.

    Nie blaznuj - kokpit to nie folwark ani pizzeria w pipidowku.


    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • janja11 17.07.19, 16:34
    Kokpit to nie przedszkole dla niedouczonych dziubdziusiów, którym nie wolno zwrócić uwagi , gdy popełniają błędy.
  • asia.sthm 17.07.19, 17:05
    Janja, co ty jesz ze tak ci szkodzi big_grin
    Wakacje wakacjami ale zeby az tak odbilo od odpoczynku? Zgroza.

    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • janja11 17.07.19, 17:09
    Aha, nie ma argumentów , to się inwektywy ad personam zaczynają.
    Nie zadziwiasz niczym.

  • bo_ob 17.07.19, 17:12
    A jakie argumenty można mieć wobec zwolenniczki przemocy i agresji?
  • asia.sthm 17.07.19, 19:23
    janja11 napisał(a):

    > Aha, nie ma argumentów , to się inwektywy ad personam zaczynają.
    > Nie zadziwiasz niczym.

    Ty za to zadziwiasz błazenadą. Jak ci sie zachciewa powyglupiac to chociaz niech to ma jakis urok.

    --
    (…) zdziczałe amory nadal niebezpieczne.
  • janja11 17.07.19, 19:40
    Cała hipokryzja ematki smile Przekleństwo w emocjach ją brzydzi, a już sobie daje prawo do chamskich inwektyw.

  • asia.sthm 17.07.19, 19:53
    Bo ematka, rozumiesz Janja, to jest bogini - skomasowane wszystko.
    A ty popraw sie, bo do ematki jeszcze sie nie nadajesz - polotu ci brak.

    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia, k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • janja11 17.07.19, 19:57
    asia.sthm napisała:

    > Bo ematka, rozumiesz Janja, to jest bogini - skomasowane wszystko.

    To niby ty? To ja podziękuję . Skutecznie obrzydzasz ematkę. Sobą
  • asia.sthm 17.07.19, 20:00
    > To ja podziękuję .

    Tylko kwiatow nie wysylaj.

    --
    Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
  • lauren6 17.07.19, 17:06
    Tak, niech wywalą kapitana. Ja się chętnie dowiem kto to zatrudnił, bo wolę latać z ludźmi, którzy są kompetentni, a ich słownictwo zupełnie mi nie przeszkadza.
  • jola_ep 17.07.19, 18:46
    Na jakiej podstawie wnioskujesz, że jest kompetentny? (wiesz, czasem agresją i inwektywami posługują się ludzie niepewni własnych umiejętności)
  • szalona-matematyczka 17.07.19, 19:10
    W koncu nie spadli i samolot dolecial...
  • jola_ep 17.07.19, 19:50
    No tak, to że dolecieli niewątpliwie świadczy o kompetencji uncertain
    (z tego co wiem, drugi pilot nie zrobił jakiegoś głupstwa skutkującego katastrofą, całkiem możliwe, że też by doleciał i co wtedy? też kompetentny smile )
  • szalona-matematyczka 17.07.19, 20:19
    Skoro starszy pilot sie wsciekl to nie bylo to glupstwo.
  • alicia033 17.07.19, 20:29
    wściekł się, bo to agresywny cham a nie dlatego, że to nie było głupstwo.
  • asia.sthm 17.07.19, 22:07
    szalona-matematyczka napisała:

    > Skoro starszy pilot sie wsciekl to nie bylo to glupstwo.

    Nastepna co z furiatem chetnie polata big_grin


    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • alicia033 17.07.19, 23:49
    jak to mój dziadek mawiał: prędzej dojedziesz z kierowcą pijanym, niż ze zdenerwowanym.
    Niestety edukacja ludu to ciężki kawałek chleba i jak widać ciemnota tu trzyma się mocnosad.
  • szalona-matematyczka 18.07.19, 09:08
    Taaa,z pijanym dojedziesz...To wsiadaj z pijusem, wsiadaj. Widac, ze dziadek lubil zagkadac do kieliszka...
  • 45rtg 18.07.19, 10:01
    asia.sthm napisała:

    > szalona-matematyczka napisała:
    >
    > > Skoro starszy pilot sie wsciekl to nie bylo to glupstwo.
    >
    > Nastepna co z furiatem chetnie polata big_grin

    To jest straszne, co trzeba mieć w głowie, żeby przyczepiać komuś łatkę furiata tylko dlatego, że użył słowa "ch*j".
  • asia.sthm 18.07.19, 11:13
    45rtg:

    >To jest straszne, co trzeba mieć w głowie, żeby przyczepiać komuś łatkę furiata tylko dlatego, że użył słowa "ch*j".

    Bardzo upraszczasz - tu nie o jednego "ch*ja" chodzi. Jak mozesz tego nie widziec. Z charakteru przypominasz tego pana kapitana od siedmiu bolesci. Taki z cyklu: Serwus, jestem nerwus, na pilota sie nie nadaje. big_grin

    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • 45rtg 18.07.19, 11:57
    asia.sthm napisała:

    > 45rtg:
    >
    > >To jest straszne, co trzeba mieć w głowie, żeby przyczepiać komuś łatkę fu
    > riata tylko dlatego, że użył słowa "ch*j".
    >
    > Bardzo upraszczasz - tu nie o jednego "ch*ja" chodzi. Jak mozesz tego nie widzi

    No, jeszcze "k*rwa" było. Zaiste, to zmienia postać rzeczy.

    > ec. Z charakteru przypominasz tego pana kapitana od siedmiu bolesci. Taki z cyk
    > lu: Serwus, jestem nerwus, na pilota sie nie nadaje. big_grin

    Urząd Lotnictwa Cywilnego jest innego zdania.

  • asia.sthm 18.07.19, 14:22
    45rtg:
    >Urząd Lotnictwa Cywilnego jest innego zdania.

    I moze zmienic to zdanie big_grin - licencje sie ponawia albo sie ja traci


    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • 45rtg 18.07.19, 14:35
    asia.sthm napisała:

    > 45rtg:
    > >Urząd Lotnictwa Cywilnego jest innego zdania.
    >
    > I moze zmienic to zdanie big_grin - licencje sie ponawia albo sie ja traci

    Może zmienić, ale nie zmienia. I nie, licencji się nie "ponawia". Licencja jest bezterminowa. Pomyliłas z uprawnianiemi w licencji. A one z kolei zależą od umiejętności, a nie od używania lub nie słowa "d*pa".
  • 45rtg 18.07.19, 09:59
    szalona-matematyczka napisała:

    > Skoro starszy pilot sie wsciekl to nie bylo to glupstwo.

    Gdzie się wściekł?
  • jola_ep 18.07.19, 11:57
    Wściekł się?
  • 45rtg 18.07.19, 09:57
    jola_ep napisała:

    > Na jakiej podstawie wnioskujesz, że jest kompetentny? (wiesz, czasem agresją i

    Bo rozpoznał błędy drugiego członka załogi.

    > inwektywami posługują się ludzie niepewni własnych umiejętności)

    A słabe umysły mają tendencję to stwierdzania z całkowitą pewnością, że jak ktoś powiedział "d*pa", to brak mu umiejętności zawodowych.
  • asia.sthm 18.07.19, 11:05
    45rtg napisał:
    > Bo rozpoznał błędy drugiego członka załogi.

    Kiepsko rozpoznal bo nie dosluchal polecen z wiezy kontrolnej chociaz mial wcisniety ten nieszczesny guzik big_grin

    Z nagrania wynika, że kapitan zamierzał wykorzystać do tego komputerowy system nawigacji pionowej zwany VNAV (Vertical Nav). Drugi pilot natomiast, usłyszawszy nakaz kontrolera, wyłączył automat pokrętłem i podjął próbę ręcznego zwiększenia wysokości. To nie spodobało się dowódcy.

    Jak nie masz pojęcia o cywilnym lotnictwie komunikacyjnym to może lepiej zostaw swoje przemyślenia dla siebie. W samolotach jest tzw. pilot lecący i pilot monitorujący. Jak kapitan jest pilotem monitorującym, a tak było w tym przypadku, to powinien wykonywać polecenia II-go pilota, chyba, że ten popełnił by poważny błąd. Ale i tak wtedy powinien zakomunikować to zgodnie z zasadami, których uczył się na kursie CRM. Ten kapitan najwyraźniej już zapomniał podstaw z tego kursu.
    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • 45rtg 18.07.19, 11:59
    asia.sthm napisała:

    > 45rtg napisał:
    > > Bo rozpoznał błędy drugiego członka załogi.
    >
    > Kiepsko rozpoznal bo nie dosluchal polecen z wiezy kontrolnej chociaz mial wcis
    > niety ten nieszczesny guzik big_grin

    Pomiędzy jego wypowiedziami do wieży i do drugiego pilota nie ma żadnej transmisji z wieży.

    > Z nagrania wynika, że kapitan zamierzał wykorzystać do tego komputerowy syst
    > em nawigacji pionowej zwany VNAV (Vertical Nav). Drugi pilot natomiast, usły
    > szawszy nakaz kontrolera,
    wyłączył automat pokrętłem i podjął próbę ręczneg
    > o zwiększenia wysokości. To nie spodobało się dowódcy.


    Gdzie ten nakaz kontrolera był, co? Bo na pewno nie na dostęþnym nagraniu.

    > Jak nie masz pojęcia o cywilnym lotnictwie komunikacyjnym to może lepiej zostaw

    OJ tak, tak. Weź to sobie do serca.
  • jola_ep 18.07.19, 12:07
    > Bo rozpoznał błędy drugiego członka załogi.

    Łatwiej jest rozpoznawać błędy innych, niż być kompetentnym. (nie wiem nadal, czy to były błędy, czy kapitan chciał "inaczej")

    Ja nie oceniam tak łatwo, jak Ty.
    Tzn. jak byłam młodsza, to ocenianie ludzi przychodziło mi łatwiej. Potem zmądrzałam.
  • eukaliptusy 18.07.19, 09:00
    A która z dyskutantek tutaj ma albo chciałaby mieć przełożonego, który się do niej regularnie w ten sposób zwraca? Pani Krysiu, co to k... jest? Na ch... to zrobiłaś!
    Miód cud i powidło, taki świetny szef. Tylko rączki całować.
  • 45rtg 18.07.19, 09:58
    eukaliptusy napisał(a):

    > A która z dyskutantek tutaj ma albo chciałaby mieć przełożonego, który się do n
    > iej regularnie w ten sposób zwraca? Pani Krysiu, co to k... jest? Na ch... to z
    > robiłaś!

    Jak się tak zwraca regularnie, to może by tak pani Krysia wreszcie wzięła się do uczciwej roboty, a nie w kółko robiła na odp*erdol?
  • eukaliptusy 18.07.19, 10:12
    45rtg napisał:

    > eukaliptusy napisał(a):
    >
    > > A która z dyskutantek tutaj ma albo chciałaby mieć przełożonego, który si
    > ę do n
    > > iej regularnie w ten sposób zwraca? Pani Krysiu, co to k... jest? Na ch..
    > . to z
    > > robiłaś!
    >
    > Jak się tak zwraca regularnie, to może by tak pani Krysia wreszcie wzięła się d
    > o uczciwej roboty, a nie w kółko robiła na odp*erdol?

    Nie pytam o Krysię. Pytam się o ciebie. Czy TY chcesz, żeby w ten sposób się do ciebie zwracano w pracy?
  • 45rtg 18.07.19, 10:46
    eukaliptusy napisał(a):

    > 45rtg napisał:
    > > > iej regularnie w ten sposób zwraca? Pani Krysiu, co to k... jest? N
    > a ch..
    > > . to z
    > > > robiłaś!
    > >
    > > Jak się tak zwraca regularnie, to może by tak pani Krysia wreszcie wzięła
    > się d
    > > o uczciwej roboty, a nie w kółko robiła na odp*erdol?
    >
    > Nie pytam o Krysię. Pytam się o ciebie. Czy TY chcesz, żeby w ten sposób się do
    > ciebie zwracano w pracy?

    Powtarzam odpowiedź, bo to w niej jest istota sprawy: pani Krysia niech się weźmie UCZCIWIE do roboty, to nie będzie w ogóle istniał wywołany przez nią problem szefa, który widząc spaprane zlecenie użyje, o zgrozo, słowa "k*rwa". Problemem jest pani Krysia, a nie szef pozwalający sobie na okazjonalne wulgaryzmy.
  • eukaliptusy 18.07.19, 12:08

    > > 45rtg napisał:
    > > Nie pytam o Krysię. Pytam się o ciebie. Czy TY chcesz, żeby w ten sposób
    > się do
    > > ciebie zwracano w pracy?
    >
    > Powtarzam odpowiedź, bo to w niej jest istota sprawy: pani Krysia niech się weź
    > mie UCZCIWIE do roboty, to nie będzie w ogóle istniał wywołany przez nią proble
    > m szefa, który widząc spaprane zlecenie użyje, o zgrozo, słowa "k*rwa". Problem
    > em jest pani Krysia, a nie szef pozwalający sobie na okazjonalne wulgaryzmy.


    A, czyli jak tobie coś nie wyjdzie w pracy to z przyjemnością wysłuchasz wulgaryzmów od przełożonego i uznasz, że jesteś „problemem”.
  • 45rtg 18.07.19, 12:16
    eukaliptusy napisał(a):

    > > Powtarzam odpowiedź, bo to w niej jest istota sprawy: pani Krysia niech s
    > ię weź
    > > mie UCZCIWIE do roboty, to nie będzie w ogóle istniał wywołany przez nią
    > proble
    > > m szefa, który widząc spaprane zlecenie użyje, o zgrozo, słowa "k*rwa". P
    > roblem
    > > em jest pani Krysia, a nie szef pozwalający sobie na okazjonalne wulgaryz
    > my.
    >
    > A, czyli jak tobie coś nie wyjdzie w pracy to z przyjemnością wysłuchasz wulgar

    Z przyjemnością? A dlaczego ochrzan za źle wykonaną pracę ma być przyjemny?

    > yzmów od przełożonego i uznasz, że jesteś „problemem”.

    Tak, jeżeli wielokrotnie będę opieprzany za podobne błędy to uznam, że muszę coś ze sobą zrobić. Ty nie?

    Zakładam oczywiście, że mówimy o sytuacji prawdziwego błędu i słusznego zwrócenia uwagi. Bo jeżeli zaczniecie mi teraz, jak to już któraś obok próbuje, wekslować na szefa czepiającego się bezpodstawnie, to jest to zupełnie inny problem. W którym zresztą wulgaryzmy nadal mają znikome znaczenie.
  • bo_ob 18.07.19, 12:22
    45rtg napisał:

    > Zakładam oczywiście, że mówimy o sytuacji prawdziwego błędu

    Spytam, bo sie nie znam zupełnie.

    Na czym polegał prawdziwy błąd tego opieprzanego w kokpicie? Wyjaśnisz?
  • 45rtg 18.07.19, 12:39
    bo_ob napisała:

    > 45rtg napisał:
    >
    > > Zakładam oczywiście, że mówimy o sytuacji prawdziwego błędu
    >
    > Spytam, bo sie nie znam zupełnie.
    >
    > Na czym polegał prawdziwy błąd tego opieprzanego w kokpicie? Wyjaśnisz?

    Nie mam aż takiej licencji, żeby ze słuchu połowy rozmowy stuprocentowo rozpoznawać sytuację w kabinie takiego samolotu, ale z grubsza drugi pilot wyprzedzał czynności zanim samolot osiągał parametry lotu, po których one miały być wykonane. To nie było raczej groźne samo w sobie, ale tak się nie powinno latać.
  • bo_ob 18.07.19, 12:57
    Nie trzeba ze słuchu, jest transliteracja
    Wieża: "wykonujcie w kierunku KT664, wznoście do poziomu 100", kapitan potwierdził, że zrozumiał
    www.o2.pl/artykul/enter-air-piloci-boeinga--poklocili-sie-podczas-lotu-po-cj-zes-to-przekrecil-6402787447662721a

    Gzie więc jest ten błąd?

  • 45rtg 18.07.19, 13:09
    bo_ob napisała:

    > Nie trzeba ze słuchu, jest transliteracja

    Znaczy się, uważasz, że ja mam na myśli problemy z fizycznym zrozumieniem słów, które on mówi? Weź mnie nie osłabiaj.

    > Wieża: "wykonujcie w kierunku KT664, wznoście do poziomu 100", kapitan potwierd
    > ził, że zrozumiał

    No właśnie.

    > Gzie więc jest ten błąd?

    W wykonaniu tych poleceń przez drugiego pilota.
  • bo_ob 18.07.19, 13:18
    45rtg napisał:


    > Znaczy się, uważasz, że ja mam na myśli problemy z fizycznym zrozumieniem słów,
    > które on mówi?

    Znaczy, że ja nie mam problemu z rozumieniem tego, co czytam. Przeczytałam twoje słowa: "Nie mam aż takiej licencji, żeby ze słuchu połowy rozmowy stuprocentowo rozpoznawać sytuację".

    > W wykonaniu tych poleceń przez drugiego pilota.

    Nie. Drugi pilot wybrał metodę, jaka nie spodobała sie pierwszemu. To wynika i z nagrania, i z tekstu.

    Nie przekonałeś mnie, że sytuacja wymagała agresywnego zachowania 1. pilota.


  • 45rtg 18.07.19, 14:17
    bo_ob napisała:

    > 45rtg napisał:
    >
    >
    > > Znaczy się, uważasz, że ja mam na myśli problemy z fizycznym zrozumieniem
    > słów,
    > > które on mówi?
    >
    > Znaczy, że ja nie mam problemu z rozumieniem tego, co czytam. Przeczytałam twoj
    > e słowa: "Nie mam aż takiej licencji, żeby ze słuchu połowy rozmowy stuprocento
    > wo rozpoznawać sytuację".

    Aha. I uznałaś, że ja po prostu niedosłyszę. No tak, to logiczne. Jakość słuchu zależy przecież od - wspomnianych przeze mnie - licencji.

    > > W wykonaniu tych poleceń przez drugiego pilota.
    >
    > Nie. Drugi pilot wybrał metodę, jaka nie spodobała sie pierwszemu. To wynika i
    > z nagrania, i z tekstu.

    Nie. On wybrał metodę, która zaskoczyła pierwszego. To nie jest tak, że wsiadają sobie dwaj faceci do samolotu i heja. Oni mają procedury i ustalenia przed lotem. Jak któryś zaczyna bez uzgodnienia robić coś po swojemu, to nie jest dobrze.
    Co więcej, słychać przecież "co MI tu robisz", czyli to nie wygląda na sytuację, kiedy kapitan wpieprza się drugiemu pilotowi w sterowanie, tylko właśnie odwrotnie.

    > Nie przekonałeś mnie, że sytuacja wymagała agresywnego zachowania 1. pilota.

    A to ja Cię miałem o czymś przekonać? Twoje pytanie było inne - chciałaś (rzekomo) dowiedzieć się, co tam za czynności były wykonane. Teraz widzę, że to miała być zwykła podpucha, bo byłaś przekonana, że nie będę potrafił tego wyjaśnić i wtedy wejdziesz Ty, cała na biało. A jak się okazało, że jednak chociaż w przybliżeniu wiem, co się działo w kabinie, to wekslujesz, ROTFL, rozmowę na niuanse znaczeniowe "ze słuchu", jakby to miało znaczenie, czy ja to wiem na podstawie nagrania, czy transkrypcji.
  • eukaliptusy 18.07.19, 12:58
    Wiesz, ja zarządzam ludźmi, oni czasami popełniają błędy i w takiej sytuacji moją rolą jest takie pokierowanie nimi, żeby błędy przestali robić, wytłumaczyć im jak mają robić lepiej, a do tego jeszcze byli w dalszym ciągu zmotywowani do ciężkiej pracy i nie bali się przyjść do mnie z kolejnym problemem czy błędem.
    Opier.... to każdy burak potrafi.
    Owszem, czasami niechcący takiego przyjmiemy. Zazwyczaj znika po cichu on i jego plakietka z biurka po najdalej kilku miesiącach.
  • 45rtg 18.07.19, 13:10
    eukaliptusy napisał(a):

    > Wiesz, ja zarządzam ludźmi, oni czasami popełniają błędy i w takiej sytuacji mo
    > ją rolą jest takie pokierowanie nimi, żeby błędy przestali robić, wytłumaczyć i
    > m jak mają robić lepiej, a do tego jeszcze byli w dalszym ciągu zmotywowani do
    > ciężkiej pracy i nie bali się przyjść do mnie z kolejnym problemem czy błędem.
    > Opier.... to każdy burak potrafi.
    > Owszem, czasami niechcący takiego przyjmiemy. Zazwyczaj znika po cichu on i je
    > go plakietka z biurka po najdalej kilku miesiącach.

    Podsumowaując: klasyczny zjazd z tematu, jak nie wyszło z "przygważdżającymi" pytaniami.
  • bo_ob 18.07.19, 13:19
    45rtg napisał:

    > Podsumowaując: klasyczny zjazd z tematu, jak nie wyszło z "przygważdżającymi" p
    > ytaniami.

    Nie. Zwykłe wytłumaczenie, że jeśli ktoś jest agresywny, to przestaje pracować.


  • eukaliptusy 18.07.19, 13:41
    45rtg napisał:

    > eukaliptusy napisał(a):
    >
    > > Opier.... to każdy burak potrafi.
    > > Owszem, czasami niechcący takiego przyjmiemy. Zazwyczaj znika po cichu o
    > n i je
    > > go plakietka z biurka po najdalej kilku miesiącach.
    >
    > Podsumowaując: klasyczny zjazd z tematu, jak nie wyszło z "przygważdżającymi" p
    > ytaniami.

    Próbuje ci wytłumaczyć, jak wyglada zarządzanie ludźmi poza „folwarkiem”.

    Ja osobiście, gdyby mi taki delikwent wyjechał z k... czy to do mnie czy w mojej obecności , to najpierw bym go wzięła na stronę i powiedziała, że to jest kompletnie nieakceptowalne i że właśnie idę poinformować jego przełożonego o jego zachowaniu.
    I ze to jest pierwsze i ostatnie ostrzeżenia, bo następnym razem złoże pisemną skargę.
    A poza tym jeśli ma problemy osobiste, które wpływają na jego zachowanie w pracy i trudności z samokontrolą, to mogę go odpowiednio pokierować, żeby znalazł właściwą pomoc przez pracodawcę lub/i służbę zdrowia.

    Ale ja nie pracuje w „folwarku” i uważam ze każdy człowiek, niezależnie ile błędów zrobił w raporcie, czy w naciskaniu przycisków na kokpicie, ma prawo do godnego traktowania. Ty się możesz z tym nie zgadzać. Twoje prawo. Jeśli chcesz usprawiedliwiać chamstwo i przemoc, na zasadzie bo „mnie rodzice bili i wyzywali a na porządnego człowieka wyrosłem”, nic mi do tego.
    Ja tylko mam nadzieje, że nasze drogi nigdy się nie spotkają, bo staram się unikać takich ludzi, a już na pewno nie życzę sobie z nimi pracować.
  • 45rtg 18.07.19, 14:30
    eukaliptusy napisał(a):

    > 45rtg napisał:
    > > Podsumowaując: klasyczny zjazd z tematu, jak nie wyszło z "przygważdżając
    > ymi" p
    > > ytaniami.
    >
    > Próbuje ci wytłumaczyć, jak wyglada zarządzanie ludźmi poza „folwarkiem”.
    >
    > Ja osobiście, gdyby mi taki delikwent wyjechał z k... czy to do mnie czy w moje
    > j obecności , to najpierw bym go wzięła na stronę i powiedziała, że to jest kom
    > pletnie nieakceptowalne i że właśnie idę poinformować jego przełożonego o jego
    > zachowaniu.

    Ja osobiście, gdyby mi jakaś urszulanka najpierw tak schrzaniła robotę, że zmusiłaby mnie do użycia mocniejszego słowa, a potem się fochała, że się jej słownictwo nie podoba, to bym jej nie brał na żadną stronę, tylko przy wszystkich zapowiedział, że składam raport ze skargą na jakość jej pracy. Bez ostrzeżeń, bez niczego. Nie będą mi bumelanci się chować za pretekstami.

    > I ze to jest pierwsze i ostatnie ostrzeżenia, bo następnym razem złoże pisemną
    > skargę.
    > A poza tym jeśli ma problemy osobiste, które wpływają na jego zachowanie w prac
    > y i trudności z samokontrolą, to mogę go odpowiednio pokierować, żeby znalazł w
    > łaściwą pomoc przez pracodawcę lub/i służbę zdrowia.

    Aaaa, czyli słowo "d*pa" jest ab-so-lut-nie niedopuszczalne, ale mobbing za pomocą pasywnej agresji to już jest całkiem spoko i wzorcowy. Gratulki.

    > Ale ja nie pracuje w „folwarku” i uważam ze każdy człowiek, niezależnie ile błę
    > dów zrobił w raporcie, czy w naciskaniu przycisków na kokpicie, ma prawo do god
    > nego traktowania. Ty się możesz z tym nie zgadzać. Twoje prawo. Jeśli chcesz us
    > prawiedliwiać chamstwo i przemoc, na zasadzie bo „mnie rodzice bili i wyzywali
    > a na porządnego człowieka wyrosłem”, nic mi do tego.

    Popatrz na siebie, jak odrażająco jedziesz stereotypami i przykładasz łatki. Ale Ty jesteś w porządku, to tacy, którzy jasno, bez aluzji do bijących rodziców i trudnego dzieciństwa powiedzą "k*rwa mać", to tacy są "nieakceptowalni".

    Cóż. Mieliśmy taką kiedyś w pracy. Jak wróciły wyniki ankiety zadowolenia z usług działów pomocniczych położyła uszy po sobie, ale i tak jej to pomogło tylko na parę miesięcy.

    > Ja tylko mam nadzieje, że nasze drogi nigdy się nie spotkają, bo staram się uni
    > kać takich ludzi, a już na pewno nie życzę sobie z nimi pracować.

    Też mam taką nadzieję, bo mierzi mnie, kiedy ktoś pracuje niedbale, ale ma do całego świata pretensje, że nie jest traktowany jak księżniczka.
  • eukaliptusy 18.07.19, 15:58
    45rtg napisał:

    > eukaliptusy napisał(a):
    >
    > > 45rtg napisał:
    > > > Podsumowaując: klasyczny zjazd z tematu, jak nie wyszło z "przygważ
    > dżając
    > > ymi" p
    > > > ytaniami.
    > >
    > > Próbuje ci wytłumaczyć, jak wyglada zarządzanie ludźmi poza „folwarkiem”.
    >
    > >
    > > Ja osobiście, gdyby mi taki delikwent wyjechał z k... czy to do mnie czy
    > w moje
    > > j obecności , to najpierw bym go wzięła na stronę i powiedziała, że to je
    > st kom
    > > pletnie nieakceptowalne i że właśnie idę poinformować jego przełożonego o
    > jego
    > > zachowaniu.
    >
    > Ja osobiście, gdyby mi jakaś urszulanka najpierw tak schrzaniła robotę, że zmus
    > iłaby mnie do użycia mocniejszego słowa, a potem się fochała, że się jej słowni
    > ctwo nie podoba, to bym jej nie brał na żadną stronę, tylko przy wszystkich zap
    > owiedział, że składam raport ze skargą na jakość jej pracy.

    Raport do kogo? Do samego siebie? Tak sie sklada, ze to przelozony odpowiada za jakosc pracy pracownika i w jego obowizkach jest utrzymywanie i zwiekszanie tej jakosci.
    Od razu widac, ze w zyciu nie miales do czynienia z zarzadzaniem ludzmi, jesli ci sie wydaje, ze urzadzanie awantur przy swiadkach to jest metoda na osiagniecie czegokolwiek.
    Bez ostrzeżeń, bez

    > niczego. Nie będą mi bumelanci się chować za pretekstami.
    >
    > > I ze to jest pierwsze i ostatnie ostrzeżenia, bo następnym razem złoże pi
    > semną
    > > skargę.
    > > A poza tym jeśli ma problemy osobiste, które wpływają na jego zachowanie
    > w prac
    > > y i trudności z samokontrolą, to mogę go odpowiednio pokierować, żeby zna
    > lazł w
    > > łaściwą pomoc przez pracodawcę lub/i służbę zdrowia.
    >
    > Aaaa, czyli słowo "d*pa" jest ab-so-lut-nie niedopuszczalne, ale mobbing za pom
    > ocą pasywnej agresji to już jest całkiem spoko i wzorcowy. Gratulki.

    Mobbing? Tak sie sklada, ze jestem po szkoleniach i jednym z moich zadan jest zwracanie uwagi na wczesne objawy nadmiernego stresu i wypalenia zawodowego. Zakladajac, ze taki czlowiek nie jest po prostu chamem, ktory wyniosl z domu, ze to jest normalny sposob na interakcje z innymi ludzmi, wybuchy gniewu to typowy objaw depresji, czy zblizajecego sie zalamania nerwowego i nie moga pozostac bez reakcji.

    > > Ale ja nie pracuje w „folwarku” i uważam ze każdy człowiek, niezależnie i
    > le błę
    > > dów zrobił w raporcie, czy w naciskaniu przycisków na kokpicie, ma prawo
    > do god
    > > nego traktowania. Ty się możesz z tym nie zgadzać. Twoje prawo. Jeśli chc
    > esz us
    > > prawiedliwiać chamstwo i przemoc, na zasadzie bo „mnie rodzice bili i wyz
    > ywali
    > > a na porządnego człowieka wyrosłem”, nic mi do tego.
    >
    > Popatrz na siebie, jak odrażająco jedziesz stereotypami i przykładasz łatki.

    Skads sie takie przekonania jak twoje wynosi, i niestety, wynosi sie je z domu i z tego jak sie samemu bylo traktowanym.

    Al
    > e Ty jesteś w porządku, to tacy, którzy jasno, bez aluzji do bijących rodziców
    > i trudnego dzieciństwa powiedzą "k*rwa mać", to tacy są "nieakceptowalni".

    Alez sa akceptowalni, jesli przyznaja, ze sobie nie radza, nie wiedza jak inaczej sie zachowac i potrzebuja pomocy. Jesli tak jak ty obstaja przy tym, ze to jest normalne zachowanie, to dla takich osob nie ma miejsca w cywilizowanym miejscu pracy, gdzie dba sie o pracownikow, o dobra atmosfere i przede wszystkim o rezultaty pracy.
    Co innego powiedziec k..wa ile mamy roboty, a co innego wyladowywac swoje emocje na osobie, ktora ci podlega.
    A tak z innej beczki, uwazasz, ze pracownicy tez powinni "opierdalac" swoich szefow jak oni zrobia blad, czy tylko w jedna strone to idzie? Czesto ci sie zdarzylo do szefa wyjechac z k... i ch..., czy tylko do nizszych ranga taki jestes odwazny?

    > Cóż. Mieliśmy taką kiedyś w pracy. Jak wróciły wyniki ankiety zadowolenia z usł
    > ug działów pomocniczych położyła uszy po sobie, ale i tak jej to pomogło tylko
    > na parę miesięcy.
    >
    > > Ja tylko mam nadzieje, że nasze drogi nigdy się nie spotkają, bo staram s
    > ię uni
    > > kać takich ludzi, a już na pewno nie życzę sobie z nimi pracować.
    >
    > Też mam taką nadzieję, bo mierzi mnie, kiedy ktoś pracuje niedbale,

    A skad ty wiesz jak ja pracuje?
    Poza tym moja reakcja dotyczy sytuacji kiedy jestem swiadkiem takiego zachowania, a nie adresatem.

    ale ma do c
    > ałego świata pretensje, że nie jest traktowany jak księżniczka.

    Nie jak "ksiezniczka", tylko jak czlowiek, ktory ma prawo do swojej godnosci. Tak samo mozna komus zwrocic uwage na jakosc jego pracy w sposob kulturalny. Az takie to trudne i nie do pomyslenia?
  • bo_ob 18.07.19, 16:13
    Pięknie napisane.
  • 45rtg 19.07.19, 10:01
    eukaliptusy napisał(a):

    > 45rtg napisał:
    > > Ja osobiście, gdyby mi jakaś urszulanka najpierw tak schrzaniła robotę, ż
    > e zmus
    > > iłaby mnie do użycia mocniejszego słowa, a potem się fochała, że się jej
    > słowni
    > > ctwo nie podoba, to bym jej nie brał na żadną stronę, tylko przy wszystki
    > ch zap
    > > owiedział, że składam raport ze skargą na jakość jej pracy.
    >
    > Raport do kogo? Do samego siebie? Tak sie sklada, ze to przelozony odpowiada za

    Się nie umie odpowiedzieć, się czepia szczegółów tła, pani kurtularna. Jakby to był mój podwładny, to byśmy sobie pogadali na rozmowie oceniającej, jakby to był podwładny kogoś innego, to raport, zależy. "Mi schrzanić robotę" nie musi podwładny, może to być też (co się częściej zdarza) człowiek z innego zespołu, albo jakiś równoległy.

    > Od razu widac, ze w zyciu nie miales do czynienia z zarzadzaniem ludzmi, jesli
    > ci sie wydaje, ze urzadzanie awantur przy swiadkach to jest metoda na osiagniec
    > ie czegokolwiek.

    Dla takich mobbingujących paniuś jak Ty robienie czegokolwiek przy świadkach to rzeczywiście nie jest metoda, bo nie można się wyprzeć tego, co się zrobiło.

    > > Aaaa, czyli słowo "d*pa" jest ab-so-lut-nie niedopuszczalne, ale mobbing
    > za pom
    > > ocą pasywnej agresji to już jest całkiem spoko i wzorcowy. Gratulki.
    >
    > Mobbing? Tak sie sklada, ze jestem po szkoleniach i jednym z moich zadan jest z
    > wracanie uwagi na wczesne objawy nadmiernego stresu i wypalenia zawodowego. Zak

    A Ty sobie wyobrażasz, że jak jesteś po jakichś tam szkoleniach, to już nic, co zrobisz, nie będzie mobbingiem? No to się grubo mylisz. To, co opisałaś, to jest modelowy przykład gnojenia współpracownika, nie ważne czy podwładnego, czy nie. Z duperelnego powodu, że użył grubszego słowa (co jest najzupełniej normalne, a co więcej pożądane, bo redukuje wynikłą z fuckupu agresję i pozwala dzięki temu precyzyjniej myśleć) grozisz ściągnięciem na głowę kłopotów w pracy, a nawet zastraszasz przymuszeniem do psychoterapii. I to wszystko dlatego, że Tobie jednej nie podoba się użyte słowo. To jest klasyka mobbingu, pani ładna.

    > ladajac, ze taki czlowiek nie jest po prostu chamem, ktory wyniosl z domu, ze t
    > o jest normalny sposob na interakcje z innymi ludzmi, wybuchy gniewu to typowy
    > objaw depresji, czy zblizajecego sie zalamania nerwowego i nie moga pozostac be
    > z reakcji.

    Jeszcze mu zdiagnozuj schizofrenię bezobjawową, jak za dawnych lat w Związku Radzieckim. To jest dokładne to samo - nie podoba Ci się personalnie człowiek, więc próbujesz go zniszczyć. Tak wygląda mobbing.

    > > Popatrz na siebie, jak odrażająco jedziesz stereotypami i przykładasz łat
    > ki.
    >
    > Skads sie takie przekonania jak twoje wynosi, i niestety, wynosi sie je z domu
    > i z tego jak sie samemu bylo traktowanym.

    W takim razie bardzi Ci współczuję, że rodzice gnoili Cię i zabijali Twoje poczucie pewności siebie i wartości.

    > Al
    > > e Ty jesteś w porządku, to tacy, którzy jasno, bez aluzji do bijących rod
    > ziców
    > > i trudnego dzieciństwa powiedzą "k*rwa mać", to tacy są "nieakceptowalni"
    >
    > Alez sa akceptowalni, jesli przyznaja, ze sobie nie radza, nie wiedza jak inacz
    > ej sie zachowac i potrzebuja pomocy. Jesli tak jak ty obstaja przy tym, ze to j

    Ależ to jest odrażające. Przecież w tym zdaniu zawarta jest cała istota nietolerancji: "jesteś inny niż ja uważam, że powinieneś być, więc cię zniszczę, jeżeli nie dostosujesz się do moich wyobrażeń".

    > est normalne zachowanie, to dla takich osob nie ma miejsca w cywilizowanym miej
    > scu pracy, gdzie dba sie o pracownikow, o dobra atmosfere i przede wszystkim o
    > rezultaty pracy.

    Co Ty możesz wiedzieć o dbaniu o pracowników, skoro prezentujesz sobą coś takiego?


    > A tak z innej beczki, uwazasz, ze pracownicy tez powinni "opierdalac" swoich sz
    > efow jak oni zrobia blad, czy tylko w jedna strone to idzie? Czesto ci sie zdar
    > zylo do szefa wyjechac z k... i ch..., czy tylko do nizszych ranga taki jestes
    > odwazny?

    I voila - kolejny przykład mobbingu. Nie masz ŻADNYCH podstaw do sugerowania, że moje zachowanie jest uzależnione od hierarchii, ale nie przeszkadza Ci to w najmniejszym stopniu. Oczywiście wytłumaczenie masz - zaraz odpowiesz, że to tylko pytanie i że Ty nic nie sugerujesz, a pytasz, bo Ci na kursie powiedzieli, że to typowe.
    Odnosząc się zaś do meritum - tak, owszem, zdarza się. Na szczęście, jacy by moi szefowie nie byli, to bardzo rzadko sp*erdolą coś tak koncertowo, żeby mnie skłonić do aż takiego wzmocnienia mojej wypowiedzi, więc są to przypadki sporadyczne. Podobnie zresztą ja te "w przciwną stronę hierarchii".

    > > > Ja tylko mam nadzieje, że nasze drogi nigdy się nie spotkają, bo st
    > aram s
    > > ię uni
    > > > kać takich ludzi, a już na pewno nie życzę sobie z nimi pracować.
    > >
    > > Też mam taką nadzieję, bo mierzi mnie, kiedy ktoś pracuje niedbale,
    >
    > A skad ty wiesz jak ja pracuje?

    Widać to doskonale z Twoich opisów: boisz się zwracania uwagi i reagujesz na to agresywnie, więc widocznie masz czego.
  • eukaliptusy 23.07.19, 18:54
    45rtg, to co mamy wspólnego to, że oboje cenimy wysoką jakość pracy. To jest dla mnie wielka wartość. Dlatego poświeciłam przez ostatnich kilka lat sporo czasu na zrozumienie jakie mechanizmy sterują motywacją i jak można osiągać najlepsze wyniki. Mam duże szczęście, że pracuje w firmie, która bardzo inwestuje w kadrę zarządzającą i rozwój pracowników.

    Oferta pomocy dla kogoś, kto sobie nie radzi emocjonalnie i nie kontroluje swojego zachowania w pracy to nie jest „mobbing”, to jest oferta pomocy. Może ją przyjąć albo nie. Zasugerowanie komuś, że jest na skraju wyczerpania i powinien szukać profesjonalnej pomocy to jest twoim zdaniem niszczenie? I co się stanie strasznego w wyniku tego „niszczenia”? Bo z mojego doświadczenia wynika, że taka osoba uzyskuje doraźne wsparcie profesjonalisty, może na jakiś czas leki, być może urlop albo zmianę zakresu zadań na jakiś czas, jeśli sprawa jest poważna, a długoterminowo nowe narzędzia do radzenia sobie w życiu i w relacjach międzyludzkich i efektywnie polepszenie jakości życia. Rzeczywiście to jest takie straszne?

    Zastanowiłeś się kiedyś jak osoba, która jest przez współpracownika publicznie obrażana i poniżana się czuje? Jak to wpływa na ich motywację do pracy? Czy chętnie przychodzisz do miejsca, gdzie jesteś aktywnie obrażany i dajesz z siebie wszystko dla ludzi, którzy na każdy twój błąd reagują stekiem bluzgow?

    Czy każda z tych osób, jak tobie się wydaje, zareaguje natychmiastową poprawą?

    Zapytaj siebie co chcesz osiągnąć.

    Czy chcesz sobie ulżyć czyimś kosztem, czy chcesz, żeby poprawiła się jakość ich pracy. Co jest dla ciebie ważniejsze? Bo te rzeczy wzajemnie się wykluczają.

    Jedno, co ci próbuję uzmysłowić, to to, że nie każdy zareaguje tak samo na wulgaryzmy i wybuchy wściekłości. Kogoś - teoretycznie - może to zmotywować. A innych wręcz przeciwnie. Będą się czuli zdemotywowani. Nie masz wpływu na to jak oni zareagują, jedyne na co masz wpływ to jak ty się wobec nich zachowujesz. I dobrze wiesz, że to twoje zachowanie osiąga wręcz odwrotne skutki od zamierzonych. Możesz sobie pomstować na delikatne paniusie, a fakty są takie, że to przez swoje zachowanie nad którym masz kontrolę, nie osiągasz rezultatów.
    Nikt cię nie „zmusza” do użycia grubszego słowa. Masz pełną kontrolę nad tym co mówisz. A jeśli nie masz to wróć do punktu pierwszego. Potrzebujesz pilnej pomocy.

    Przyszło ci do głowy, że w pracy ważne są relacje jakie masz z ludźmi? Ze jakość pracy zależy od jakości współpracy? Jeśli kogoś obrazisz, nazwiesz paniusią, jaką motywację ta osoba będzie miała, żeby ci w czymś pomóc, zrobić dla ciebie wcześniej zamiast później, przyjść z pomysłem, powiedzieć ci o ciekawym projekcie?

    Przemyśl to.

  • jola_ep 18.07.19, 12:09
    Naiwny jesteś, jeśli uważasz, że jak szef "opierdala" to dlatego, że pracownik nie pracuje uczciwie.
  • 45rtg 18.07.19, 12:18
    jola_ep napisała:

    > Naiwny jesteś, jeśli uważasz, że jak szef "opierdala" to dlatego, że pracownik
    > nie pracuje uczciwie.

    Zmień szefa, jeżeli uważasz, że to naiwność. Albo przyjrzyj się raz wreszcie krytycznie swojej "nienagannej" pracy, o którą Twój szef się "niesłusznie" czepia.
  • jola_ep 18.07.19, 13:45
    ? mój szef (i poprzedni, i poprzednia szefowa) nigdy mnie nie "opierdalali", widocznie pracuję nienagannie smile smile
  • 45rtg 18.07.19, 14:31
    jola_ep napisała:

    > ? mój szef (i poprzedni, i poprzednia szefowa) nigdy mnie nie "opierdalali", wi
    > docznie pracuję nienagannie smile smile

    O'rly? To skąd u Ciebie przekonanie, że jak szef op*erdala, to na pewno nie robi tego z merytorycznych przyczyn?
  • jola_ep 18.07.19, 15:08
    A skąd w Tobie przekonanie, że opierdalanie jest z merytorycznych przyczyn? Tu nie ma związku.
  • 45rtg 19.07.19, 10:03
    jola_ep napisała:

    > A skąd w Tobie przekonanie, że opierdalanie jest z merytorycznych przyczyn? Tu
    > nie ma związku.

    Może ja jakiś dziwny jestem, ale jak ja kogoś opierdalam, to mam do tego konkretny powód związany z tym, co opierdalany zrobił. A w szczególności widać, że konkretny powód był w tym samolocie.
  • jola_ep 19.07.19, 12:45
    Ty.
    BTW: bez opierdalania z użyciem słów niecenzuralnych próbowałeś? Ja w szczególności lubię w każdej sytuacji zachować spokój.
  • asia.sthm 19.07.19, 15:02
    45rtg:
    >Może ja jakiś dziwny jestem, ale jak ja kogoś opierdalam, to mam do tego konkretny powód związany z tym, co opierdalany >zrobił. A w szczególności widać, że konkretny powód był w tym samolocie.

    Zalosny sposob usprawiedliwiania sie z pskudnych czynow. Tak robi gwalciciel jesli spodniczka byla za krotka - ten sam mechanizm tlumaczenia kazdego barbarzynstwa.
    Nie masz sie czym chwalic, fatalnie to o tobie swiadczy.

    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • mary_lu 19.07.19, 15:25
    Nie martw się, to internetowy krzykacz. Tyle jego akcji, co mu się uroi, ze wejdzie na babskie forum i podziamgoli. Jakby miał jakiejkolwiek źycie czy pracę, to by tak nie ględził.
  • 45rtg 19.07.19, 15:40
    asia.sthm napisała:

    > 45rtg:
    > >Może ja jakiś dziwny jestem, ale jak ja kogoś opierdalam, to mam do tego k
    > onkretny powód związany z tym, co opierdalany >zrobił.
    >
    > Zalosny sposob usprawiedliwiania sie z pskudnych czynow. Tak robi gwalciciel je
    > sli spodniczka byla za krotka - ten sam mechanizm tlumaczenia kazdego barbarzyn
    > stwa.

    Aaaale Ci peron odjechał big_grin
  • asia.sthm 19.07.19, 17:24
    >Aaaale Ci peron odjechał

    Coz za spostrzegawczosc imponujaca.

    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • asia.sthm 23.07.19, 10:29
    https://scontent.fktw2-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/67015497_10216844123432676_1103028707775217664_n.jpg?_nc_cat=106&_nc_oc=AQmxk3EmByJZ76vDD6ylmSAjjeD48W0nWz2Di4Dg0PJVf0xkD1FgHiEqesYRLLPFT9w&_nc_ht=scontent.fktw2-1.fna&oh=206e3a9a104f26e331be8dd237751d98&oe=5DA91E98


    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • janja11 23.07.19, 12:24
    O Asia fotę swoją wrzuciła...
    To bardziej do wątki poznajmy się pasuje.
  • gulcia77 19.07.19, 05:40
    Właśnie teraz, o 5 rano, leci jeden z odcinków "Katastrof" o złym zarządzaniu w kokpicie i złym zachowaniu kapitana. Polecam.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka