Dodaj do ulubionych

Jaka realna korzyść z prestiżowego LO?

17.07.19, 15:38
Powiem szczerze że w teorii niby rozumiem parcie na "dobrą" szkołę, ale na podstawie praktyki i obserwacji świata realnego nie.
Na studia, w tym dobre dostają się ludzie po "zwykłych" szkołach i to nie jest tak, że jest to mniejszość, proporcje zazwyczaj są na korzyść tych "zwykłych", dużo osób spoza Wawy.
Towarzystwo tez w szkołach "przeciętnych" przyjemniejsze dla ducha i serca.
To co was tak tam nęci? Prestiż, nauczyciele będący guru (wątpliwe), przekonanie że dziecię po takiej szkole sobie na pewno "w życiu poradzi" (złudne). Histeria przy rekrutacji nieadekwatna do hipotetycznych korzyści.
Edytor zaawansowany
  • ichi51e 17.07.19, 15:44
    Nie wiem. Ale wszystkie osoby ktore znalam po prestizowych LO nigdy nie zawioda i zawsze sie podziela info ze byli w prestizowym. Na pierwszym na piatym roku studiow do dzis spotykam na plaszczyznie zyciowej i babka lat 40 potrafi napomknac ze u nich w Batorym...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • zuleyka.z.talgaru 17.07.19, 16:00
    To jest jednak jakiś kompleks jak dla mnie. W wieku 40 lat się chwalić jakie LO się kończyło....
  • 35wcieniu 17.07.19, 16:08
    Jedna tutaj ma w zwyczaju podkreslac ze ona z mezem sa po prestizowych liceach big_grin Tu tez zaraz przyjdzie sie pochwalic. Stawiam dolary przeciwko orzechom. Nie powstrzyma sie big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • zuleyka.z.talgaru 17.07.19, 16:12
    Nie kumam tego big_grin I niby co jej ma to dać. big_grin
  • 35wcieniu 17.07.19, 16:14
    Pytalam ja kiedys czy serio mysli ze kogos interesuje do jakiej szkoly chodzila osoba obecnie 40+. No dumna jest. Jak sie nie ma czlowiek czym pochwalic to moze dobre i to.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • aga_mon_ber 18.07.19, 07:11
    Jak się chce podniesc sobie swoją niską samoocenę,,,
  • amast 17.07.19, 16:14
    Nie, kompleks jest jak pani w okolicach 60, matka dzieciom i babcia wnukom opowiada "no ja poszłam do Staszica bo mi mamusia kazała (bo mamusia też kończyła Staszica), jeszcze w czasach kiedy to był Gottwald, ale po latach oczywiście wymusiliśmy powrót Staszica jako patrona, i bardzo się bałam czy sobie poradzę, żeby mamusi nie zawieść, ale ukończyłam i jestem bardzo dumna, bo na całym świecie Staszic otwiera każde drzwi". I tak co miesiąc przez kilka lat, bo pani jest nauczycielką i żadne zebranie się nie może obejść bez tej historyjki...
  • 35wcieniu 17.07.19, 16:24
    big_grin big_grin Lkam. Staszic otwierajacy kazde drzwi na calym swiecie mnie pokonal big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • amast 17.07.19, 16:27
    Tak. I pani to mówiła z absolutną niezachwianą wiarą i pewnością siebie.
  • 35wcieniu 17.07.19, 16:29
    Wierze! big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • iwoniaw 17.07.19, 16:53
    Może chodziło jej o AGH - też Staszic, jakby nie patrzeć big_grin


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • lauren6 17.07.19, 16:45
    Ja co prawda nie ze Staszica, ale za czasów licealnych nauczyciele opowiadali podobne smuty o mojej szkole 😂

    Powiem tak: dziś niezmiennie mnie bawi jak widzę profil na stronie internetowej lub linkedin jakiegoś incela, a tam pod uczelnią wpisane: liceum Batory. Już biegnę zatrudniać gościa, który całą swoją postawą odstrasza od siebie, bo wpisał sobie w CV dobrą warszawską szkołę 🤣
  • tinywee 17.07.19, 18:07
    "Powiem tak: dziś niezmiennie mnie bawi jak widzę profil na stronie internetowej lub linkedin jakiegoś incela, a tam pod uczelnią wpisane: liceum Batory."

    Mnie nie przeszkadza szkoła średnia - czasem wręcz dodaje informacji, np. jak finansista jest po staszicu, chemik po tratkiewiczu, tfu, poniatówce, iberysta po cervantesie, to coś mówi o delikwentach, nespa?
  • dziennik-niecodziennik 17.07.19, 18:31
    ale to raczej wypadałoby napisac: Liceum nr XXX imienia YYY w ZZZ...


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • dzikka 19.07.19, 09:57
    lauren6 napisała:

    > Ja co prawda nie ze Staszica, ale za czasów licealnych nauczyciele opowiadali p
    > odobne smuty o mojej szkole 😂
    >
    > Powiem tak: dziś niezmiennie mnie bawi jak widzę profil na stronie internetowej
    > lub linkedin jakiegoś incela, a tam pod uczelnią wpisane: liceum Batory. Już b
    > iegnę zatrudniać gościa, który całą swoją postawą odstrasza od siebie, bo wpisa
    > ł sobie w CV dobrą warszawską szkołę 🤣

    No to tylko o tobie źle świadczy, ze od razu odrzucasz osobę, która skończyła prestiżowe liceum. Kompleks czy co? A jeśli reszta CV jest powalająca to tez odrzucisz? Ale to słabiutkie....
  • szeera 17.07.19, 16:49
    "Lkam. Staszic otwierajacy kazde drzwi na calym swiecie mnie pokonal"

    Może brzmi zabawnie, ale nie do końca jest nieprawdą. Tzn. oczwiście w większości miejsc na świecie nikt nie zna nazwy liceum (choć są środowiska związane z edukacją matematyczną gdzie tę nazwę znają, nawet daleko od Polski). Ale wielu ludziom to czego nauczyli się i przeżyli w szkole naprawdę otwiera drzwi na całym świecie. Wiele osób uważa, że czas liceum miał dla nich większe znaczenie niż studia.
  • tinywee 17.07.19, 18:05
    "big_grin big_grin Lkam. Staszic otwierajacy kazde drzwi na calym swiecie mnie pokonal big_grin"

    Brzmi śmiesznie faktycznie. Ale z tego co słyszałam, to w takim oksbridżu, jeśli chodzi o Wawę, to najwięcej jest ludzi albo ze Staszica, albo z jednej z publicznych szkół z IB. Tak samo w znanych mi przypadkach zaoceanicznych - albo jedna, albo druga. A to przecież ludzie w komisjach rekrutacyjnych decydują, nie system oparty na wynikach matur, więc - kto wie .... smile
  • pani-nick 17.07.19, 16:34
    I tak jej te drzwi do bycia nauczycielem otwarł? 😂
  • amast 17.07.19, 16:36
    Tak, to w tej historyjce jest najlepsze chyba smile
  • filga 17.07.19, 16:53
    A bycie nauczycielem to taka społeczna degradacja?
  • iwoniaw 17.07.19, 16:55
    A uważasz, że w Polsce Anno Domini 2019 to jest prestiż i nobilitacja?


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • zuleyka.z.talgaru 17.07.19, 16:59
    Po TAKIM liceum? No to chyba raczej. big_grin
  • 35wcieniu 17.07.19, 17:02
    Nauczycielem mozna zostac po kazdym liceum. Kazdym. Jak ktos przez 40 lat swojego zycia zatruwa otoczenie opowiesciami o drzwiach otworzonych przy pomocy Staszica, a zaszedl dokladnie tam gdzie pierwszy lepszy absolwent ogolniaka z Pcimia to hm... Faktycznie drzwi wszelakie musialy stac otworem big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • filga 17.07.19, 21:29
    A to nauczycielem zostaje się po liceum?
  • magata.d 18.07.19, 08:48
    filga napisał(a):

    > A to nauczycielem zostaje się po liceum?
    Oczywiście, ze po studiach. Ale rozmawiamy o liceum, wiec ten skrót myślowy powinien być zrozumiały. Ta pani tez nauczycielem od razy po tym "Batorym" nie została, tylko studia skończyła.
  • annpierle 20.07.19, 11:41
    O, nigdy nie szukalam, co to za liceum, Staszic, a okazuje sie, ze to Gottwald ! Od razu mi sie przejasnilo ! 😉
  • angazetka 17.07.19, 15:45
    Prestiżowe LO to przede wszystkim ludzie na poziomie, tzn. towarzystwo w klasie. I wzajemne nakręcanie się to, by wiedzieć więcej i robić ciekawe rzeczy.
  • kozica111 17.07.19, 15:49
    Serio uważasz że zwykłe LO wyklucza ludzi z pasją i ciekawe osobowości? Licytacja "na wiedze" ....hmmm
  • angazetka 17.07.19, 15:53
    Nie zroumiałaś. Nie licytacja. Stymulacja intelektualna. Jako dziecko po zwykłej podstawówce pierwszą klasę liceum odebrałam jako haust świeżego powietrza - w końcu ludzie czytający książki, dyskutujący o nich, rozumiejący nawiązania, oglądający filmy, mający swoje pasje... To było wspaniałe.
  • kozica111 17.07.19, 16:00
    Zrozumiałam, tylko wiesz nie każdy sie wcześniej dusił i nie każdy ma nudnych znajomych, kolegów.
  • angazetka 17.07.19, 16:06
    Jasne. Przeczytaj, co niżej piszą Triss i Iwoniaw. Może więcej niże jeden taki sam głos da ci do myślenia.
    PS. Nie chodzi o nudnych znajomych. Chodzi o to, że odstawałam od rówieśników z podstawówki poziomem intelektualnym i zainteresowaniami. Prestiżowe szkoły grupują takie odstające dzieciaki, które w końcu mogą się poczuć wśród swoich.
  • ichi51e 17.07.19, 16:04
    Nie ma uzywek a na przerwach wsYscy graja w brydza..

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • lauren6 17.07.19, 16:57
    > Nie ma uzywek a na przerwach wsYscy graja w brydza..

    Na przerwach grają w brydża i rozwiązują zadania 😉
  • aerra 17.07.19, 17:23
    Hmmm… myśmy grali. Ale jak teraz to nie wiem, nasz genialny matematyk, który zarażał brydżem już dawno nie uczy, wiec może już nie grają wink

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • tinywee 17.07.19, 18:00
    "Na przerwach grają w brydża i rozwiązują zadania 😉"

    Warto też pamiętać, że są tam też wybitni brydżyści sportowi - także z najwyższymi seniorskimi laurami krajowymi i światowymi juniorskimi. No i chyba nie muszę dodawać jaką szkołę skończył trener smile
  • monette 17.07.19, 16:06
    Dokładnie tak. Towarzystwo może być ciągnące w górę lub ciągnące w dół. W lepszym LO jest większa szansa na to, że młody człowiek poszerzy swoje horyzonty.
  • mamablue 17.07.19, 16:37
    angazetka napisała:

    > Nie zroumiałaś. Nie licytacja. Stymulacja intelektualna. Jako dziecko po zwykłe
    > j podstawówce pierwszą klasę liceum odebrałam jako haust świeżego powietrza - w
    > końcu ludzie czytający książki, dyskutujący o nich, rozumiejący nawiązania, og
    > lądający filmy, mający swoje pasje... To było wspaniałe.

    Dokładnie tak jest. Kto nie doświadczył albo zna z opowiadań, nie zrozumie.
  • smoczy_plomien 17.07.19, 17:46
    I ja się pod tym podpiszę. Ale nikogo przekonywać nie zamierzam. Niech wysyłają dzieci do "dobrych, normalnych" szkoł.
  • lauren6 17.07.19, 17:01
    > Stymulacja intelektualna. Jako dziecko po zwykłej podstawówce pierwszą klasę liceum odebrałam jako haust świeżego powietrza - w końcu ludzie czytający książki

    Ale to nie kwestia elitarnego liceum tylko beznadziejnej podstawówki. W każdym liceum ze średniej półki masz odsiane całe towarzystwo, które w podstawówce nie chciało się uczyć i poszło do zawodówek lub zakończyło edukację.
  • filga 17.07.19, 16:54
    No właśnie! Trafiłaś w sedno
  • luska1973 17.07.19, 15:47
    Patrząc na punktację moich dzieci (sumarycznie (poza angielskim) w porównaniu do Warszawy to dno) i mając świadomość jak wielkim kosztem te marne punkty uzyskali, ciesze się niezmiernie, że mieszkam na prowincji, gdzie progi były znacznie niższe i dzieci dostały się tam gdzie chciały. (wiele dzieci odpadło, żeby nie było, że przyjmowali jak leci)
    Przecież ktoś, kto miał 190 punktów, to albo geniusz, albo rył od rana do wieczora nie mając żadnego życia i ma przed sobą perspektywę kolejnych 4 lat rycia sad
    Znam zarówno geniuszy, jak i tych, co ryją i o ile tym pierwszym zazdroszczę, to tym drugim współczuję.
  • bergamotka77 17.07.19, 19:37
    luska1973 napisała:

    > Patrząc na punktację moich dzieci (sumarycznie (poza angielskim) w porównaniu d
    > o Warszawy to dno) i mając świadomość jak wielkim kosztem te marne punkty uzysk
    > ali, ciesze się niezmiernie, że mieszkam na prowincji, gdzie progi były znaczni
    > e niższe i dzieci dostały się tam gdzie chciały. (wiele dzieci odpadło, żeby ni
    > e było, że przyjmowali jak leci)
    > Przecież ktoś, kto miał 190 punktów, to albo geniusz, albo rył od rana do wiecz
    > ora nie mając żadnego życia i ma przed sobą perspektywę kolejnych 4 lat rycia :
    > -(
    > Znam zarówno geniuszy, jak i tych, co ryją i o ile tym pierwszym zazdroszczę, t
    > o tym drugim współczuję.

    Mój miał ponad 190 pkt rok temu i ani nie ryl ani nie jest geniuszem.


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • ichi51e 17.07.19, 20:08
    akurat cale to forum wie i wielokrotnie sama sie szczycilas ze JEST . Tu puka rzeczywistosc.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • iimpala 18.07.19, 03:57
    >Znam zarówno geniuszy, jak i tych, co ryją i o ile tym pierwszym zazdroszczę, to tym drugim współczuję.


    moj syn nie jest geniuszem (a może jest....?), aczkolwiek bardzo zdolnym uczniem byl.
    Nigdy nie rył i w odwłoku miał "standardy szkolne" (indywidualista?), do tego stopnia, że mąz musiał "uwodzić" nauczycielkę gim. z "wiodącego" przedmiotu bo mojemu synowi nie za bardzo zależało na "opinii" nauczycielki, na temat jego wiedzy. A ta nie chciała postawic 6 bo syn sie "opierdzielał w obowiązkach przedmiotoiwych" - aczkolwiek miała świadomość jego wiedzy - chciała syna sprowadzić na ziemie. I słusznie, zresztą.
    Syn dostatecznie używał życia, czasem może za bardzo (jak na rodzicielskie standardy) a przez kolejne 4 lata nie rył, na pewno (widziałam, w tym samym mieszkaniu).
    luska1973! jak wskazują opracowania różne - na prowincji był niedobór uczniów i szkolom grozila likwidacja. W picimiu dolnym podwójny rocznik przyjeto jako dopust bozy, bo pozwolił na zachowanie szkoły = miejsc pracy.
    Tak że...
    A moj syn, z j. ang., i tak musiał zdawać egzamin przed przyjęciem do LO, w Warszawie tak jest, u ciebie nie?
  • luska1973 18.07.19, 08:14
    Na mojej prowincji nie było niedoboru uczniów. Jest niewiele szkół, z czego jedno LO i jedno technikum oblegane na tyle, że wiele dzieci odeszło z kwitkiem. Są słabe szkoły i tam pewnie te odesłane z kwitkiem dzieci znajdą swoje miejsca.
    Natomiast nie było na mojej prowincji pędu na olimpiady i konkursy, stąd progi punktowe nie były tak wyśrubowane, jak w dużych miastach. Nie mam jeszcze statystyk, ale wygląda na to, że marne (dla Warszawy czy Krakowa) 150 punktów, u nas było wystarczająco dobrym wynikiem.
    Jeśli chodzi o egzaminy dodatkowe, to u nas tylko do klas dwujęzycznych, ewentualnie testy sprawnościowe na profil sportowy.
    Prowincja, poza oczywistymi wadami, ma również tę zaletę, że mało rodziców "uwodzi" nauczycieli, bo się w większości wszyscy znają i dla dzieci w wieku gimnazjalnym/późno podstawówkowym, to jest "obciach", jak rodzic przychodzi coś załatwiać do szkoły.
  • kk345 19.07.19, 09:47
    > rocznik przyjeto jako dopust bozy, bo pozwolił na zachowanie szkoły

    To w końcu dopust boży, czy pozytyw? Zdecyduj się.
  • little_fish 20.07.19, 12:29
    Może nie kończyła prestiżowych szkół i jej się pomyliło...
  • dzikka 19.07.19, 10:06
    luska1973 napisała:

    > Patrząc na punktację moich dzieci (sumarycznie (poza angielskim) w porównaniu d
    > o Warszawy to dno) i mając świadomość jak wielkim kosztem te marne punkty uzysk
    > ali, ciesze się niezmiernie, że mieszkam na prowincji, gdzie progi były znaczni
    > e niższe i dzieci dostały się tam gdzie chciały. (wiele dzieci odpadło, żeby ni
    > e było, że przyjmowali jak leci)
    > Przecież ktoś, kto miał 190 punktów, to albo geniusz, albo rył od rana do wiecz
    > ora nie mając żadnego życia i ma przed sobą perspektywę kolejnych 4 lat rycia :
    > -(
    > Znam zarówno geniuszy, jak i tych, co ryją i o ile tym pierwszym zazdroszczę, t
    > o tym drugim współczuję.

    Zapewniam cię, ze tak nie jest. To nie są ryjący geniusze, owszem dzieci zdolne ale mające normalne życie, zainteresowania, znajomych. Mam taki egzemplarz w domu, 100% nastolatkasmile
  • triss_merigold6 17.07.19, 15:50
    Masz gwarancję bardzo konkretnego składu ambitnych, zdolnych i zmotywowanych dzieci, zwykle silnie wspieranych przez dom. Gwarancja dzieci z odpowiednim kapitałem kulturowym, przygotowanych językowo, wyjeżdżających za granicę, nauczonych korzystania z kultury.
  • przystanek_tramwajowy 17.07.19, 16:06
    Sorry triss, bez urazy, ale ty jesteś najlepszym dowodem na to, że kapitał kulturowy wyniesiony z domu i prestiżowa szkoła to żadna gwarancja życiowego sukcesu. Jesteś zwykłą biurewką. Druga, co się lubi chwalić szkołą, którą skończyła jest arwena - obecnie na utrzymaniu męża. No i nasza droga berdżi - też biurewka, a jak jej ktoś nadepnie w wątku na odcisk to jedzie kodem kulturowym godnym najgorszej patologii.

    --
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • bella_roza 17.07.19, 16:48
    a jaka jest dla ciebie definicja życiowego sukcesu? nie każdy będzie drugim Bransonem.

    --
    Fryzjer jest wazniejszy niż pasztet, to oczywiste. Przynajmniej do póki nie masz dziecka z własciwym facetem. [by Piepe]
  • ira_08 17.07.19, 17:08
    Z tego co kojarzę Triss pracuje gdzieś na wyższym szczeblu, nie w punkcie obsługi petenta w gminie Pcim. Zresztą sukces to nie tylko złote klamki i zasiadanie w zarządzie w Apple. No i nawet jeśli ktoś zdecyduje się "siedzieć" w domu, to lat spędzonych w dobrym LO i pozytywnych doświadczeń nic mu nie odbierze.

    Ja Triss rozumiem - chodziłam do kameralnej podstawówki, potem do gimnazjum molocha - niby z dobrymi wynikami, ale molocha, sporo było tam mało ciekawego towarzystwa. I LO to była bajka - normalni ludzie, którzy co najwyżej zapalili fajkę pod szkołą, a nie przemycali piwa do szatni.
  • zuleyka.z.talgaru 17.07.19, 17:15
    Ale ileż można rozpamiętywać wspomnienia z LO? Tak do połowy studiów max.
  • bo_ob 17.07.19, 17:17
    Można bardzo długo. Jeśli liceum to był najlepszy czas w czyimś życiu, będzie go rozpamiętywać do śmierci.
  • kk345 19.07.19, 09:49
    Niepokoiłoby mnie, gdyby okres jakiejkolwiek szkoły był najlepszym czasem w życiu. To by znaczyło, ze jako dorosły nie potrafiłam zbudować sobie satysfakcjonującego życia...
  • szeera 19.07.19, 09:59
    "Niepokoiłoby mnie, gdyby okres jakiejkolwiek szkoły był najlepszym czasem w życiu. To by znaczyło, ze jako dorosły nie potrafiłam zbudować sobie satysfakcjonującego życia..."

    To możesz się niepokoić o większość Europejczyków. Przedział wiekowy 16-24 jest generalnie najszczęśliwszy. W krajach bogatych Europy i w USA ludzie odzyskują jeszcze szczęście po odchowaniu dzieci. W Polsce już nie.
  • edelstein 17.07.19, 17:25
    Chodziłam do zwyklego LO i nikt piwa do szatni nie przemycal ani nie jaral pod szkola.To bylo no go.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • edelstein 17.07.19, 17:28
    Na wyższym szczeblu,hue hue.Przeciez dopiero co zmieniła prace. Dziecko do zlobka musiała oddac,by sie utrzymac.No sukces jak ta lala.😂

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • lauren6 17.07.19, 17:40
    A co Ty myślisz, że karierę w pracy robi się siedząc z dziubdziusiem latami na wychowawczym?
  • triss_merigold6 17.07.19, 17:45
    To też kwestia otoczenia w jakim funkcjonujesz. Od lat mam wokół siebie wyłącznie pracujące zawodowo kobiety i w sumie inne trudno mi zauważyć, w mojej fabryce dziewczyny idą na macierzyński i po roku-półtora wracają, bo im się opłaca.
  • edelstein 17.07.19, 18:30
    No oczywiscie,ze im sie oplaca,miec a nie miec pensji będąc zwykla urzedniczka to jednak roznica.
    Roznica miedzy toba a kobieta sukcesu jest taka,ze ona nie musi isc do pracy od razu po macierzynskim ty musialas.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • pour 20.07.19, 11:05
    Wiele się zmienia. Jeszcze niedawno kobiety szły na 3/6-miesięczny macierzyński, uzupełniając ewentualnie o kilka miesięcy wychowawczym, a po powrocie otrzymywały propozycję nie do odrzucenia rozwiązania umowy na mocy porozumienia stron z przykrymi konsekwencjami w razie odmowy. Tak samo w przypadku w przypadku cięższych chorób wymagających dłuższej i cięższej terapii. W sektorze firm. Nikt nie zawracał sobie głowy umowami na zastępstwo.
  • edelstein 17.07.19, 18:27
    To jaka triss konkretnie kariere zrobila?musiala isc do pracy,bo by im na zycie nie starczylo.


    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • katja.katja 17.07.19, 19:58
    Ty miałaś łatwiej bo nawijać koraliki na sznurek można i przy noworodku.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • edelstein 17.07.19, 20:55
    Cos ci sie porypalo gazet😂

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • lauren6 17.07.19, 20:28
    Nie wiem czy triss karierę zrobiła czy nie. Sama pracuję na kierowniczym stanowisku, znam inne kobiety, które pracują na tak zwanych wysokich stanowiskach i żadna nie siedziała latami w domu, bo ma dziecko. Dzieci chodziły do przedszkoli, żłobków i mają się świetnie. Ich matki również. O co ci chodzi? Mamy XXI wiek, kobieta nie jest uwiązana do dziubdziusia.
  • edelstein 17.07.19, 20:58
    Gdyby zrobila to by caly czas o tym pisala 🤣
    Coz brak kariery i dziecko w zlobku, cos jej to prestizowe LO nie pomoglo

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • triss_merigold6 17.07.19, 21:38
    Czasem piszę o swojej pracy, problem w tym, że po prostu nie jesteś w stanie tego wyłapać i zrozumieć.smile
  • edelstein 17.07.19, 21:57
    Ojojoj alez ci sie goraco zrobilo😂 juz dawno wylapalam i nie tylko ja, ze twoja praca polega na przesiadywaniu na ematce w czasie urzad jest czynny.😂

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • katja.katja 17.07.19, 19:56
    A Ty zwykłą pisarzyną durnych powieści nawet nie dla kucharek bo nie chcę obrażać tego zawodu.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • iwoniaw 17.07.19, 15:51
    No nie, jednak jest różnica w jak najbardziej realnym świecie i życiowej praktyce pomiędzy szkołami - właśnie jeśli chodzi o atmosferę, podejście do świata, poziom (nie tylko akademicki) tak nauczycieli, jak i uczniów. Piszę oczywiście o ogólnym trendzie w danym miejscu, zanim mi ktoś wyskoczy z przykładem żula, który się stoczył po Staszicu.

    Sama chodziłam do jednego z lepszych liceów w moim mieście i zaprawdę powiadam Ci, że co jak co, ale towarzystwo dla ducha i serca miałam tam BEZ PORÓWNANIA przyjemniejsze niż w mej molochowatej podstawówce zbierającej populację "zwykłych dzieciaków" z okolicznych blokowisk.




    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • angazetka 17.07.19, 15:53
    TAK.
  • triss_merigold6 17.07.19, 15:56
    Amen.
  • zuleyka.z.talgaru 17.07.19, 16:04
    Patrzenie z perspektywy dużego miasta.

  • angazetka 17.07.19, 16:07
    W niedużych nie ma tak wyraźnego podziału na prestiżowe i nieprestiżowe szkoły, bo jest jeden ogólniak albo dwa.
  • zuleyka.z.talgaru 17.07.19, 16:11
    Ah, myślałam, że dumacie ogólnie a nie tylko z perspektywy swojego nosa.
  • triss_merigold6 17.07.19, 16:19
    W małych miejscowościach są szkoły prestiżowe na małą skalę.
  • angazetka 17.07.19, 16:31
    Nie pisz do mnie w liczbie mnogiej. Bo jeśli o mnie chodzi, to piszę o swoich doświadczeniach z prestiżowym liceum. W mieście dużym, ale nie największym.
  • bo_ob 17.07.19, 16:15
    angazetka napisała:

    > W niedużych nie ma tak wyraźnego podziału na prestiżowe i nieprestiżowe szkoły,
    > bo jest jeden ogólniak albo dwa.

    A co dla ciebie znaczy "prestiżowe"?
  • triss_merigold6 17.07.19, 16:20
    Takie, do których uczęszczaniem można się pochwalić, z bdb. poziomem wynikającym ze składu dzieci i możliwości szkoły.
  • bo_ob 17.07.19, 16:22
    Czyli zamiast "prestiżowe" można napisać "dobre".
  • triss_merigold6 17.07.19, 16:28
    Nie, to nie to samo. Prestiż dają wyniki, gwarancja dostania się na pożądane kierunki studiów, możliwości jakie stwarza szkoła oraz jej niedostępność tzn. liczba chętnych.
  • bo_ob 17.07.19, 16:33
    triss_merigold6 napisała:

    Aha, prestiżowa szkoła to szkoła bardzo, bardzo trudno dostępna, elitarna.
    Czyli chodzi tylko o pompowanie ego. to by sie nawet zgadzało z tym, co można na tym forum wyczytać smile

    Ja wolę normalne, dobre szkoły.


  • zuleyka.z.talgaru 17.07.19, 16:23
    Co ma dać chwalenie się do jakiej szkoły chodzi dziecko?
  • bo_ob 17.07.19, 16:29
    Na moje ucho jeśli rodzic mówi "moje dziecko chodzi do prestiżowego liceum", to myśli, że w ten sposób podnosi własny prestiż. Taki prestiż per procura smile

  • triss_merigold6 17.07.19, 16:33
    Jeśli ma na myśli Staszica, Hoffmanowa, Czackiego itp. to po prostu obiektwnie stwierdza fakt.
  • bo_ob 17.07.19, 16:39
    Rodzic, który mówi "moje dziecko chodzi do prestiżowego liceum" to śmiech na sali. to jak paniusia, która odchyla mały paluszek popijając herbatkę z cukrem smile

    Normalny rodzic mówi "moje dziecko chodzi do liceum".

  • zuleyka.z.talgaru 17.07.19, 16:49
    To chyba tylko w Warszawie.
  • kalina_lin 17.07.19, 19:10
    Chyba tak. Ja o istnieniu w.w prestiżowych placówek dowiedziałam się z tego wątku...
  • triss_merigold6 17.07.19, 19:12
    Trzymali Cię pod kamieniem?
  • bo_ob 17.07.19, 19:32
    triss_merigold6 napisała:

    > Trzymali Cię pod kamieniem?

    Nigdy bym nie wymyśliła, że jesteś absolwentką prestiżowej szkoły, byłam przekonana, że absolwenci są jednak troszkę mądrzejsi smile
  • triss_merigold6 17.07.19, 19:36
    Masz jakiś konkretny problem dotyczący szkół średnich czy starasz się być złośliwa?
  • bo_ob 17.07.19, 19:43
    Nie mam żadnego problemu ze szkołami.
    Po prostu jesteś dowodem na to, że prestiżowe szkoły nie gwarantują ani na kultury, ani rozumu.
  • katja.katja 17.07.19, 19:59
    Jeżeli posty Triss nie są inteligentne to czyje są inteligentne?


    --
    Nie dam się wygasić!
  • rosapulchra-0 17.07.19, 20:41
    Oczekujesz, że ktoś napisze, że twoje, gazeciarz? big_grin big_grin big_grin

    --
    A to nie wiesz, że jak kobieta "rozkłada nogi", to jej się otwiera taka czarna dziura, co zasysa z niespotykaną siłą wszystkie samce jak leci, aż po horyzont zdarzeń...? by memphis90
  • rosapulchra-0 17.07.19, 20:40
    I kulturalni, a tris niemal za każdym razem dowodzi, że kultury osobistej u niej za grosz. Mimo ukończenia prestiżowego liceum.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • katja.katja 17.07.19, 20:44
    I Ty i Triss jesteście złośliwe.
    Różnica jest taka, że Triss celnie i inteligentnie zripostuje, a Ty jak Ziutek pod monopolowym.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • rosapulchra-0 18.07.19, 02:23
    Złośliwość jest cechą ludzi inteligentnych, gazeciarz. A podlizywanie się tris, jak widać, daje ci okrągłe zero. I ciesz się, że nie jesteś na minusie 😂😂😂

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • kalina_lin 17.07.19, 22:07
    Nie pochodzę z Warszawy, nie dotyczy mnie tamtejszy rynek edukacji.
    W Łodzi, w której przez lata mieszkałam i pracowałam na Staszica jest szkoła specjalna oraz ośrodek dla autystów. Pochwalenie się na rozmowie kwalifikacyjnej, że jest się absolwentem Staszica może wzbudzić wesołość.
    Dla mnie prestiżowe warszawskie szkoły to taki lokalny folklor. Przypuszczam, że też nie znasz topowych liceów z Wrocławia czy Katowic.
  • maga34 19.07.19, 10:25
    W Łodzi "prestiżowa" zawsze była 1, ale nie wiem, czy to ten sam poziom "prestiżu", o którym mowa w warszawskiej odnodze wątku wink
  • dzikka 19.07.19, 10:39
    kalina_lin napisała:

    > Chyba tak. Ja o istnieniu w.w prestiżowych placówek dowiedziałam się z tego wąt
    > ku...
    Żartujesz prawda? Są szkoły, że wystarczy powiedzieć, moje dziecko chodzi do.... i użycie słowa prestiżowej jest zbędne. I nie trzeba być mieszkańcem Warszawy, jest parę topowych szkół w tym kraju o których trudno nie usłyszeć.
  • bo_ob 19.07.19, 10:45
    dzikka napisała:

    > I nie trzeba być mieszkańcem Warszawy, jest parę topowych szkół w tym kraju o których trudno nie usłyszeć.

    To prawda. Gdy ktoś mówi "chodziłem do Kenara", to jest coś.
  • kurt.wallander 19.07.19, 11:05
    dzikka napisała:


    > Żartujesz prawda? Są szkoły, że wystarczy powiedzieć, moje dziecko chodzi do..
    > .. i użycie słowa prestiżowej jest zbędne. I nie trzeba być mieszkańcem Warszaw
    > y, jest parę topowych szkół w tym kraju o których trudno nie usłyszeć.

    Bynajmniej. Co najwyżej na poziomie własnej miejscowości, a i to osoby nie będące w wieku szkolnym lub nie posiadające dzieci w takim wieku, mogą nie miec pojęcia o tym, która szkoła lepsza, która prestiżowa, a która to mordownia.
  • dzikka 19.07.19, 13:03
    kurt.wallander napisała:


    > Bynajmniej. Co najwyżej na poziomie własnej miejscowości, a i to osoby nie będą
    > ce w wieku szkolnym lub nie posiadające dzieci w takim wieku, mogą nie miec poj
    > ęcia o tym, która szkoła lepsza, która prestiżowa, a która to mordownia.

    W sumie może i prawda, mnie to po prostu interesuje, choćby z powodu potencjalnej możliwości przeprowadzki. I to nie tak, ze siedzę na rankingachsmile mam znajomych w wielu miastach i siła rzeczy tematy szkolne naszych dzieci tez się gdzieś tam przewijają.
  • ichi51e 19.07.19, 11:05
    A jednak... jest na swiecie wiele osob ktore o prestizowych szkołach nie slyszaly. Jest to raczej rzecz znana w srodowisku osob dla ktorych takie rzeczy sa istotne. Jest to niewielka grupa wbrew pozorom

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • aerra 17.07.19, 16:53
    Wiesz co, ja mieszkałam na wsi, bo moja matka tam pracowała i pracodawca oferował mieszkania dla grupy specjalistów, ojciec dojeżdżał do pracy do miasta wojewódzkiego.
    Do podstawówki chodziłam lokalnej, wiejska szkoła. Nauczycieli mieliśmy całkiem niezłych, ale ta garstka dzieci w każdej klasie, która miała jakieś zaplecze w domu, czytała książki, rodzice mieli wyższe wykształcenie - to były raczej wyjątki niż reguła.
    Do liceum poszłam najlepszego w mieście, bo byłam laureatką dwóch konkursów przedmiotowych. Kilkoro innych dzieci też poszło do liceów, ale innych, reszta to technika (parę osób) i zawodówki.
    I mogę powiedzieć dokładnie to samo co iwoniaw. Co ciekawe w klasie w LO mniej więcej połowa to były właśnie dzieci z okolicznych gmin, nie z miasta - tyle, ze co do jednego laureaci, w ogóle w klasie nie-lauretów była chyba dwójka... To jest jednak zupełnie co innego, niż jak nauczyciel w podstawówce (o ile się trafi na takiego, któremu się chce) daje ci inne rzeczy do roboty na lekcji, "żebyś się nie nudziła" niż reszcie - a jak normalnie się pracuje z całą klasą, bo cała klasa jest mniej więcej na podobnym poziomie.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • ira_08 17.07.19, 17:12
    Niekoniecznie. W moim rodzinnym mieście jest coś ok. 10 ogólniaków i jak najbardziej były trzy "lepsze". I widać było między nimi różnicę pod względem towarzystwa i poziomu nauczania, chociaż tylko jedno było "prestiżowe", bo liczyło się w skali ogólnopolskiej.
  • saszanasza 17.07.19, 16:44
    iwoniaw napisała:

    > No nie, jednak jest różnica w jak najbardziej realnym świecie i życiowej prakty
    > ce pomiędzy szkołami - właśnie jeśli chodzi o atmosferę, podejście do świata, p
    > oziom (nie tylko akademicki) tak nauczycieli, jak i uczniów. Piszę oczywiście o
    > ogólnym trendzie w danym miejscu, zanim mi ktoś wyskoczy z przykładem żula, kt
    > óry się stoczył po Staszicu.
    >
    > Sama chodziłam do jednego z lepszych liceów w moim mieście i zaprawdę powiadam
    > Ci, że co jak co, ale towarzystwo dla ducha i serca miałam tam BEZ PORÓWNANIA p
    > rzyjemniejsze niż w mej molochowatej podstawówce zbierającej populację "zwykłyc
    > h dzieciaków" z okolicznych blokowisk.
    >
    >
    >
    No dobrze, ale co ci to w efekcie dało? Teraz jesteś na forum, które jest przekrojem chyba wszystkich możliwych osobowości, profili zawodowych i tak naprawdę rozmawiasz i z kurami domowymi i z wąskimi specjalistkami, z ematką o średnich zarobkach i ematką o bardzo wysokim statusie majątkowym a może i nawet społecznym. Są tu więc matki i z blokowisk i z „prestiżowych dzielnic”.
    Jestem w stanie zrozumieć, że w dużej części to środowisko kształtuje charakter, ale jak sobie przypomnę, co ja i moje koleżanki odpieprzałyśmy w liceum, jak się „uczyłyśmy”, jak podchodziłyśmy do życia, to to liceum w efekcie nie odegrało żadnej istotnej roli w naszym dalszym życiu i w kreowaniu naszej ścieżki zawodowej. Miałyśmy ostro w głowach, a pomimo tego mam koleżankę która ma własną firme, mam taką która jest wziętą prawniczką, mam i taką która sprzedaje w sklepie. Wszystkie z jednej klasy skąd więc taki rozstrzał „osiągnięć” życiowych? Nie wszyscy absolwenci prestiżowych liceów osiągną sukces zawodowy, tak samo jak nie wszyscy absolwenci słabych liceów skazani są na porażkę życiową.

    --
    „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
  • iwoniaw 17.07.19, 17:14
    Teraz jesteś na forum, które jest przek
    > rojem chyba wszystkich możliwych osobowości, profili zawodowych i tak naprawdę
    > rozmawiasz i z kurami domowymi i z wąskimi specjalistkami, z ematką o średnich
    > zarobkach i ematką o bardzo wysokim statusie majątkowym a może i nawet społeczn
    > ym. Są tu więc matki i z blokowisk i z „prestiżowych dzielnic”.


    No ale co to ma wspólnego z wpływem liceum na życie? Przecież - dokładnie jak na forum - w realnym świecie też mamy kontakt z bardzo różnymi ludźmi i ten fakt nie świadczy chyba o naszej degradacji ani awansie?

    Pytasz, co mi dało to konkretne liceum - no więc uważam, że bardzo dużo. Oprócz towarzystwa ludzi na podobnym poziomie i nadających na tych samych falach (z mnóstwem z nich przyjaźnię się albo chociaż utrzymuję regularny kontakt do dziś), co w wieku lat nastu jest nie do przecenienia, mieliśmy solidne przygotowanie do matury i egzaminów na studia (jak napisała niżej chyba angazetka, to jest naprawdę kolosalna różnica, czy nauczyciel przynosi ci jakieś dodatkowe zadania "a zrób sobie coś trudniejszego, jak ja osiemdziesiąty raz będę ćwiczył z resztą klasy tabliczkę mnożenia do 20" czy po prostu normalnie prowadzi lekcję, a pozostałe osoby myślą w takim tempie jak ty, rozumieją ten sam język, co ty i biorą swobodnie udział w dyskusji ogarniając tematy te same, co ty), a przede wszystkim - w momencie, kiedy mózg jest najbardziej chłonny a postawy i poglądy się kształtują miałam podsuwane pod nos konkretne cele, lektury, filmy, wystawy, koncerty itd. Moją normą była ta konkretna norma, którą prezentowało całe szkolne otoczenie i nie mam żadnych wątpliwości, że wywarło to zdecydowany wpływ na moje późniejsze wybory, zachowania, aspiracje i możliwości. Na studiach, z natury rzeczy, miałam na roku wyłącznie ludzi po maturze. Część z nich odstawała dramatycznie w takim zwykłym "obyciu", podstawowych umiejętnościach kojarzenia czegokolwiek poza "listą lektur obowiązkowych", musiała dużo nadrabiać, żeby "wskoczyć" w rytm studiowania (i wielu się to udawało, więc nie chodziło o braki w intelekcie, tylko właśnie w wykształceniu - ich licea nie dały im właśnie tego, co moje dało mi).


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • ichi51e 17.07.19, 17:22
    O wlasnie tu dobry przyklad. Absolwenci prestizowych sa absolutnie przekonani ze poza ich prestizowym (i 2 goniacymi moze) wszedzie indziej pustynia i degradacja. Konczacy inne szkoly to tepaki nieobyte ktorym sie niepofarcilo (bo glupsi byli sa i beda) I nigdy juz nie nadrobia (no moze niektorzy - ale malo takich bo to jak z czytaniem - jak nie umiales w zerowce to sory zawsze bedziesz mial tyly) oczywiscie zycie kulturalne prowadzili tylko oni. Reszta w tym czasie pila piwo a oni przy brydzu o Grotowskim...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • iwoniaw 17.07.19, 17:36
    O, dostrzegam kolejny bonus dobrego liceum: człowiek nie węszy wszędzie poczucia wyższości u innych i nie żyje jako te nożyce na stole, które muszą brzęknąć, gdy ktoś nie daj Panie pochwali głośno coś, do czego nie dał rady doskoczyć. big_grin


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • triss_merigold6 17.07.19, 17:40
    Tak, też tak myślę. Skądinąd, kiedy chodziłam do liceum, największą zupełnie bezinteresowną niechęć wobec licealistów (zwłaszcza chłopaków) przejawiała młodzież z zawodówek. Naturalnie bez większych możliwości sprawdzenia swoich teorii, bo te światy się towarzysko szybko rozjeżdżały,
  • przystanek_tramwajowy 17.07.19, 17:50
    Jak ty triss przy takim podejściu sypiasz ze swoim kafelkarzem? Nie odczuwasz tej przepaści intelektualnej?

    --
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • thank_you 17.07.19, 23:29
    Triss jak zwykle taktycznie milczy.
  • 7katipo 18.07.19, 20:41
    Na takie ordynarne personalne zaczepki to tylko milczeć pozostaje.
  • madzioreck 19.07.19, 18:44
    Cóż, Triss zawsze milczy, kiedy się jej udowadnia kołtuństwo.
  • przystanek_tramwajowy 17.07.19, 17:36
    ichi51e napisała:

    > O wlasnie tu dobry przyklad. Absolwenci prestizowych sa absolutnie przekonani z
    > e poza ich prestizowym (i 2 goniacymi moze) wszedzie indziej pustynia i degrada
    > cja. Konczacy inne szkoly to tepaki nieobyte ktorym sie niepofarcilo (bo glupsi
    > byli sa i beda).

    Trafnie ichi. A to świadczy o tym, że ci absolwenci prestiżowych szkół są zwyczajnie tępi i mają horyzonty życiowe wąskie i ciasne, jak nie przymierzając otwór w dudzie przy obstrukcji. I to by akurat świetnie pasowało do trzech naszych forumowych absolwentek warszawskich top topów: A., B. i T. smile

    ---
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • bo_ob 17.07.19, 17:40
    iwoniaw napisała:

    Przecież to, o czym piszesz zapewnia nie tylko twoja szkoła, ale i wiele szkół w całej Polsce.
  • iwoniaw 17.07.19, 18:13
    Wskaż, proszę, w którym miejscu napisałam, że tylko "moja szkoła" zapewnia to, o czym piszę.


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • dzikka 19.07.19, 10:45
    saszanasza napisała:



    > Jestem w stanie zrozumieć, że w dużej części to środowisko kształtuje charakter
    > , ale jak sobie przypomnę, co ja i moje koleżanki odpieprzałyśmy w liceum, jak
    > się „uczyłyśmy”, jak podchodziłyśmy do życia, to to liceum w efekcie nie odegra
    > ło żadnej istotnej roli w naszym dalszym życiu i w kreowaniu naszej ścieżki zaw
    > odowej. Miałyśmy ostro w głowach, a pomimo tego mam koleżankę która ma własną f
    > irme, mam taką która jest wziętą prawniczką, mam i taką która sprzedaje w sklep
    > ie. Wszystkie z jednej klasy skąd więc taki rozstrzał „osiągnięć” życiowych? Ni
    > e wszyscy absolwenci prestiżowych liceów osiągną sukces zawodowy, tak samo jak
    > nie wszyscy absolwenci słabych liceów skazani są na porażkę życiową.
    >

    Należy pamiętać, że jest duża przepaść od "kiedyś" a "dziś". dzisiaj te prestiżowe szkoły oferują o wiele więcej niż jeszcze kilkanaście lat temu, nie wspomnę już kilkadziesiąt , a podejrzewam, że wiele z nas pisało maturę więcej niż 20 lat temu. I to jest całe clou.
  • bo_ob 17.07.19, 16:03
    W całej Polsce są dobre szkoły , słabe i kiepskie.

    Warto chodzić do dobrej szkoły, bo duże znaczenie ma środowisko rówieśnicze - w dobrych szkołach jest średnio więcej mądrych uczniów, niż w kiepskim.
    Dobre szkoły mają lepszych nauczycieli, niż kiepskie.
    Jeśli więc mamy poświęcić kilka lat życia na naukę, lepiej to zrobić z mądrzejszymi, niż z głupszymi.

  • mamablue 17.07.19, 16:39
    Amen
  • 35wcieniu 17.07.19, 16:04
    Pewnie roznica jest podczas nauki, w sensie wieksza szansa trafic na ekipe o podobnych zainteresowaniach, zwlaszcza jezeli w szkole dzialaja rozne kolka zainteresowan itd. Po szkole juz zadna roznica, nikogo na studiach nie obchodzi jaka kto szkole skonczyl, zwlaszcza ze czesto sa ludzie z calej Polski. Ale istotnie sa osoby ktore do smierci beda sie szczycily liceum big_grin Tu tez mamy jedna taka big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mamablue 17.07.19, 16:41
    Ale oczywiście, że to ma znaczenie i na studiach i w pracy. Pracę można dostać, bo twój przyszły przełożony skończył tą samą szkołę. Na studiach można się zgadać, że jest się po TEJ szkole. Takie wykształcenie otwiera wiele drzwi.
  • 35wcieniu 17.07.19, 16:46
    No ale to akurat dotyczy wszystkich szkol, nie tylko prestizowych przeciez. Czy tylko ci po Staszicu moga sie tak "zgadywac"?

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • saszanasza 17.07.19, 16:49
    mamablue napisała:

    > Ale oczywiście, że to ma znaczenie i na studiach i w pracy. Pracę można dostać,
    > bo twój przyszły przełożony skończył tą samą szkołę. Na studiach można się zga
    > dać, że jest się po TEJ szkole. Takie wykształcenie otwiera wiele drzwi.


    Prosze cię😂😂😂
    Rozmowa kwalifikacyjna:
    -Dzień dobry Pani Iwono, milo mi Panią poznać, proszę opowiedzieć coś o sobie...jaka szkołę średnia Pani kończyła😁
    -Batorego proszę Pana
    -O, tak damo jak ja! Jest Pani przyjęta😂😂😂😂

    --
    „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
  • kurt.wallander 17.07.19, 16:59
    saszanasza napisała:


    > Prosze cię😂😂😂
    > Rozmowa kwalifikacyjna:
    > -Dzień dobry Pani Iwono, milo mi Panią poznać, proszę opowiedzieć coś o sobie..
    > .jaka szkołę średnia Pani kończyła😁
    > -Batorego proszę Pana
    > -O, tak damo jak ja! Jest Pani przyjęta😂😂😂😂

    Nie, to tak nie wygląda. To wygląda tak, że szukasz pracownika i przypominasz sobie, ze kolega z klasy jest wąskim specjalistą właśnie w dziedzinie, z której potrzebujesz kogos zatrudnić. Kontaktujesz się i pytasz, czy nie byłby zainteresowany.
    >
  • 35wcieniu 17.07.19, 17:06
    A kolegow zainteresowanych praca mozna jak wiadomo miec tylko po prestizowych liceach. Po przecietnych nigdy w zyciu taka sytuacja zdarzyc by sie nie mogla.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • vodyanoi 17.07.19, 17:08
    Hehehehe
    I właśnie upadł cały LinkedIn. I pewnie się już nie podniesie.
  • lauren6 17.07.19, 17:53
    Akurat zatrudnianie u siebie w zespole starych kolegów np ze szkoły to bardzo, bardzo głupi pomysł.

    Poza tym w kwestiach pracowych dużo bardziej liczą się kontakty z uczelni, a nie z liceum.
  • kurt.wallander 17.07.19, 18:11
    lauren6 napisała:


    > Poza tym w kwestiach pracowych dużo bardziej liczą się kontakty z uczelni, a ni
    > e z liceum.

    Z tym, oczywiście, zgoda.
  • karen_ann 17.07.19, 19:57
    Owszem czasem tak to wygląda. Sama byłam zdziwiona gdy szef mnie przyjął do pracy bo był pod wrazeniem tego właśnie liceum a nie mega trudnych ścisłych studiów. Sama nie wiedziałam ze to tak działa ale nie polecam prestizowych liceów szkoda młodości...i lepiej być czasem zdolniachą wsród słabszych niz przeciętniakiem wsród zdolniaków. Do tego w takich liceach jest sporo dzieci ludzi z tv i bogatych więc czułam się jak mysz.
    Posłałam swoje dziecko do 4 dziesiatki rankingu ale tez moje dziecko nie ma zacięcia do siedzenia w książkach i rozwija miękkie skillsy, które w przyszłym swiecie mogą procentować smile Formuła szkoły jak dotychczas się wyczerpuje, człowiek ma wszystko w necie nie potrzebujemy kujonów smile
    Korporacje są pełne psychopatow po dobrych liceach, ludzi bez empatii i narcystycznie skoncentrowanych na sukcesie i wykańczających innych w wyścigu o miskę ryzu. Do tego to wypala i powoduje depresje, nikt nie jest wygrany,więc wygrają w przyszłym swiecie ci ktorzy mają umiar i tworzą wspierające kontakty bo być moze będą zdrowi psychicznie smile zresztą duzo młodziezy juz wrzucila na luz tylko ematka się podnieca Staszicem..
  • filga 18.07.19, 14:47
    O matko! Biedni ci uczniowie topowych szkół. Wypaleni i depresyjni nad tą miską ryżu! Muszę im przeczytać ten post
  • turzyca 19.07.19, 19:04
    >rozwija miękkie skillsy, które w przyszłym swiecie mogą procentować

    Dobra szkoła tworzy umiejętnościom miękkim miejsce do rozwoju. Jak nie trzeba się skupiać na gonieniu do nauki, to jest więcej czasu na inną pracę pedagogiczną.

    >lepiej być czasem zdolniachą wsród słabszych niz przeciętniakiem wsród zdolniaków

    Czasem. Zazwyczaj jest jednak na odwrót.

    --
    "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi
  • pour 20.07.19, 17:42
    Wpisujesz do CV nazwę liceum, do którego chodziłaś 20/30 lat temu...? Serio..?
  • triss_merigold6 20.07.19, 18:02
    A ktoś tak robi?!
  • bo_ob 17.07.19, 16:52
    mamablue napisała:

    > Pracę można dostać,
    > bo twój przyszły przełożony skończył tą samą szkołę.

    to chyba wcześniej trzeba o tym zgadać się przy wódce smile
  • alicia033 17.07.19, 18:39
    bo_ob napisała:

    > to chyba wcześniej trzeba o tym zgadać się przy wódce smile

    źle myślisz.
  • 35wcieniu 17.07.19, 16:13
    Jedna po dobrym liceum byla tu jakis czas temu zdumiona ze mozna nie miec w liceum kontaktu z narkotykami- cala jej klasa miala a i tak kazdy byl wybitny.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • pani-nick 17.07.19, 16:36
    Przy takiej presji to ciężko mi sobie wyobrazić, ze ktokolwiek NIE sięga po wspomagacze....
  • bella_roza 17.07.19, 16:47
    niekoniecznie (ta presja), do takich szkół trafia zazwyczaj bardzo zdolna młodzież, której nauka przychodzi łatwo. oczywiście są wyjątki. a po narkotyki młodzież najczęściej sięga z ciekawości, z tym że są szkoły (również z tych topowych) gdzie jest to cool i trendy, a w innych to jest margines. zapewne wszędzie są dostępne.

    --
    Fryzjer jest wazniejszy niż pasztet, to oczywiste. Przynajmniej do póki nie masz dziecka z własciwym facetem. [by Piepe]
  • dzikka 19.07.19, 10:53
    pani-nick napisała:

    > Przy takiej presji to ciężko mi sobie wyobrazić, ze ktokolwiek NIE sięga po wsp
    > omagacze....

    A można wiedzieć jakie prestiżowe liceum pani skończyła? I co spowodowało, że sięgnęła pani po narkotyki czy inne wspomagacze?
  • pani-nick 19.07.19, 14:07
    Kończyłam przeciętne liceum.
    Nigdy nie czułam presji. To znaczy czułam - przy wyborze szkoły średniej. Mamie tak zależało na technikum ekonomicznym, ze z tej presji postanowiłam iść do liceum i to do takiego, do którego będę mieć najbliżej. Miałam najwiecej punktów (byłam pierwsza na liście przyjętych) i z palcem w nosie dostałabym się do prestiżowego.
    Ciśnienie matki uświadomiło mi, ze nie chce i nie umiem być szczurem w gonitwie po sukces. Wole swoje tempo i spokoj.
    Czasami żałowałam. Ale częściej nie.
    Z narkotykami spotkałam się dopiero na studiach. Nie osobiście.
    Tata w czasie sesji dostarczał mi redbulle.
  • rosapulchra-0 19.07.19, 20:01
    Shell, ja znam chłopaka, który skończył liceum Batorego w Warszawie i własnie w tym liceum po raz pierwszy wziął amfetaminę, gdy uczył się do sprawdzianów. Liceum ukończył, maturę zdał bardzo dobrze i poszedł na prawo. Całe studia ćpał i chlał. Chlał między sesjami, ćpał, gdy się uczył podczas sesji. Studia skończył, ale aplikacji nie zrobił w terminie, bo pijany spowodował wypadek i musiał pięć lat odczekać (dostał zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na pięć lat własnie), żeby móc zatrzeć wyrok i dopiero wtedy przystąpił do aplikacji. Pracował za psie pieniądze w jakichś kancelariach i dalej chlał i ćpał, a że mieszkał u mamusi i babci, to wiódł beztroskie życie Piotrusia Pana w oparach wódy i z zabielonym nosem. W końcu rzucił w cholerę i jedno i drugie (sama go zaprowadziłam po raz pierwszy do poradni AA), zrobił aplikację, poświęcił czas wolny swoim hobby: żeglarstwo, skałki, tatuaże, granie na instrumentach, a dzisiaj jest wziętym adwokatem z własną kancelarią i zarabia bardzo dobre pieniądze. Szkoda tylko, że nałogi przeżarły mu charakter i nie może sobie ułożyć życia osobistego. Ale żeby nie było - batorak z niego pełną gębą!

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • triss_merigold6 19.07.19, 20:20
    Okeeej. I sądzisz, że w technikum gastronomicznym albo na Bednarskiej czy w Królówce by nie ćpał i nie chlał czy jak?
  • bigzaganiacz 17.07.19, 16:33
    Znajomosci
  • mamablue 17.07.19, 16:42
    Napisałam to samo wyżej. Tylko ładniej wink
  • tryggia 17.07.19, 16:49
    To zjawisko dotyczy głównie Warszawy. To warszawscy znajomi podkreślali który patron towarzyszył im przez 4 lata. U nas (Gdańsk, Sopot, Gdynia) to raczej nie miało takiego znaczenia. No, może gdyńska Trójka, bo długi czas jako jedyna miała międzynarodową maturę.

    --
    Hope
  • kurt.wallander 17.07.19, 16:51
    Nie wiem do końca, które zaliczasz do prestiżowych, jeśli warszawską pierwszą piatkę, to te akurat są poza zasięgiem moich dzieci, więc nie wiem, czy mogę sie wypowiadać? W każdym razie w wyborze odpowiedniego liceum w dużym stopniu chodzi o towarzystwo innych dzieciaków na podobnym poziomie intelektualnym. Liceum topowe lub pretendujące do topowości może też, choć oczywiście nie musi, przyciągać lepszych nauczycieli.
    Tak więc, skoro dziecko ma punktów 170+, to nie zarekomenduję mu na pierwszy wybór szkoły z progami poniżej 100.
  • miniofilka 17.07.19, 16:52
    Wysoki poziom nauczania, inteligentne towarzystwo bez nałogów typu ćpanie czy alkohol, świetne przygotowanie do matury?

    --
    żyj i pozwól żyć innym tak jak chcą:smile
  • asia_i_p 17.07.19, 16:55
    Z ćpaniem i alkoholem różnie bywa.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • dziennik-niecodziennik 17.07.19, 18:03
    > inteligentne towarzystwo bez nałogów typu ćpanie czy alkohol

    a, róznie bywa.
    o naszym liceum chodziły legendy - ze non stop lecimy wszyscy na speedzie albo innej amfetaminie.
    a my tak jak wszyscy na swiecie, papierosy, piwo i tanie wina...


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • yennefer.00 17.07.19, 20:48
    No nie wierzebig_grin żyjecie w matrixie wierząc w takie bajki, normalnie utopia
  • asia_i_p 17.07.19, 16:54
    Z mojego doświadczenia - im bardziej "prestiżowe" LO, tym lżejsze życie mają dziwadła i oryginałowie, tym łatwiej wybaczane są wszelkie nietypowości wyglądu i zainteresowań. To raz.
    Dwa - te licea są sprawdzone. Wiadomo, czego się spodziewać. Licea ze środka i z dołu - bardzo mocno zależy, kto w danym roczniku trafi w naborze.
    Trzy - oferują nietypowe profile, klasy autorskie, specjalizują się w wymianach międzynarodowych, itp. I znowu wiesz, że jeśli chcesz mieć zajęcia na politechnice, to idziesz to X, jeśli na uniwersytecie przyrodniczym, to do Y, a jeżeli marzy ci się klasa teatralna, to do Z. Jeśli chcesz wymiany z Francją, to z kolei inne liceum.
    Cztery - czasami nie chodzi o prestiżowe liceum, tylko konkretnie o to liceum. Córka w tym swoim pierwszym wyborze zakochała się za atmosferę. Mnie serce urosło, jak zobaczyłam, jak świętowali 100-lecie niepodległości - "100 gestów na 100-lecie niepodległości", rodzaj wyzwania, żeby uczniowie uzbierali w sumie 100 akcji charytatywnych, w których wzięli udział.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • spanish_fly 17.07.19, 17:03
    Słuszne uwagi.
  • bo_ob 17.07.19, 17:09
    Te warunki spełniają zwykłe, dobre licea, nie muszą być "prestiżowe".
  • morekac 18.07.19, 07:57
    Ale założycielka wątku nie sprecyzowała, czy chodzi o top topowe czy bardzo dobre. Bo być może o niektóre topowe nie warto się zabijać , ale dobre liceum to dobre liceum.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • ira_08 17.07.19, 16:58
    Myślę, że:
    a) towarzystwo ambitnych ciągnie człowieka w górę (nie licząc patologicznych sytuacji, w których wgniata go w ziemię)
    b) nauczyciele przyzwyczajeni do pracy ze zdolnymi dziećmi
    c) znajomości na przyszłość

    >proporcje zazwyczaj są na korzyść tych "zwykłych", dużo osób spoza Wawy.

    No bo tych zwykłych jest więcej - wiadomo, że absolwenci Szkoły TopOfTheTop nie zapełnią całego AGH i UW smile Takie porównania można robić patrząc na to, gdzie dostają się absolwenci bilo-chemu z topowych szkół, a gdzie dostają się ci ze zwykłych.

    I nie, nie chodziłam do topowego do liceum, chociaż do dobrego.

    >Histeria przy rekrutacji nieadekwatna do hipotetycznych korzyści.

    Tak jak stres przed maturą, przed obroną i przed ślubem wink
  • lacunalegis 17.07.19, 17:26
    Towarzystwo. Największa zaletą szkół z gór rankingu jest towarzystwo. Zupełnie inaczej czyta się książki i chodzi do teatru jak ma się potem z kim o tym pogadać. Poza tym zdolny uczeń w słabej klasie będzie miał zawsze średnią 5,3 i głębokie przekonanie, że nic nie musi, bo i tak jest najlepszy. To fatalnie robi i na poziom wiedzy, i na charakter.
  • edelstein 17.07.19, 17:34
    Kurde w zwyklym Lo tez gadalismy o ksiazkach i teatrze😂

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • lacunalegis 17.07.19, 17:59
    Większość moich kolegów z podstawówki, a w tym czasie regularnie widywałam się z większością, w wieku gimnazjalnym i licealnym nie rozmawiała o książkach i nie chadzała do teatrów. Być może moja podstawówka była jakąś niereprezentatywną mordownią, ale jakoś nie sądzę - wnoszę m.in. po ogólnokrajowych statystykach czytelnictwa.
  • zuleyka.z.talgaru 18.07.19, 07:08
    W moim lo też rozmawialiśmy o książkach, teatrze, festiwale teatralne były częścią naszej licealnej egzystencji. Ale jakoś nie przyszło mi do głowy, że przez to byliśmy jacyś "prestiżowi"...
  • dziennik-niecodziennik 17.07.19, 17:58
    hehe hehe
    u nas to jest takie hasło jednoczące. jakos tak absolwenci szkoly czują się "blizej". mój szwagier jest takim cichym, malomównym, powściągliwym człowiekiem, jak sie poznalismy to przewaznie siedział, usmiechał sie i nic nie mowil, dopoki w rozmowie nie wyszło ze skonczylismy to samo liceum - "oooo, ja tez po tej szkole!!" - i juz bylismy dogadani.
    absolwenci sie smieją, ze "niedola łączy" i ze "tylko absolwenci tej szkoły wiedzą ile sie trzeba było napracowac". co oczywiscie nie do końca jest prawdą wink

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • betty_bum 17.07.19, 18:06
    Można skończyć prestiżowe lub podrzędne liceum i mieć maturę, można skończyć medycynę na wum, UJ albo w Rzeszowie i po każdych studiach mieć dyplom i zdać ten sam egzamin, a jednak większość uważa, że to nie to samo.
  • chococaffe 17.07.19, 18:25
    Co masz na myśli pisząc o "realnej" korzyści?
  • kryzys_wieku_sredniego 17.07.19, 18:34
    Powiem ci jak było z kolegi synem. Dostał się do bardzo prestiżowego lo w dodatku słynącego z zamożnych uczniów.
    Kolega normalny człowiek z żyłką do interesów, wydał na syna fortunę w tej szkole i nie żeby mu samochód kupić czy nawet ciuchy ale na kawki i lunch na które młodzieży ochoczo chodziła. Owszem syn bardzo zdolny, teraz to zupełnie inny świat, inna półka ludzi, inne drogie zainteresowania, znajomi znajomych. Młody będąc ba studiach już pracuje w zaprzyjaźnionej firmie x - dużej, gdzie ojciec jednego z jego kolegów jest prezesem.
    Kolega chciał żeby syn wbił się w świat nie tyle ludzi bogatych co będących na szczycie i chyba dziecku się to udaje.
  • nenia1 17.07.19, 18:42
    Z własnego doświadczenia odpowiem - ludzie. Po prostu prestiżowe szkoły przyciągają ludzi zdolnych i ambitnych, często wywodzących się z domów z inteligencką tradycją, przyciągają również dobrych nauczycieli, bo to również dla nich prestiż.
    Sama doskonale pamiętam wzajemne motywowanie się czy może nawet pewien rodzaj intelektualnego snobizmu, który bywa drażniący, gdy ludzie popadają w manierę, ale często bywa też stymulujący. Osobiście też wyniosłam z mojego liceum dobre kontakty i znajomości, które przydają się i procentują w dorosłym życiu, większość moich kolegów i koleżanek osiągnęło spory sukces w życiu i co ciekawe, sporą grupką trzymamy się do dzisiaj razem, jeden może liczyć na drugiego, ze szczególnym uwzględnieniem w gronie lekarzy, cenne znajomości przy dzisiejszym stanie służby zdrowia smile
  • kozica111 17.07.19, 20:02
    Z waszych wypowiedzi wynika że "dobre"Lo to rodzaj "balu debiutantów", czyli pewien rodzaj wprowadzenia do "towarzystwa".
    Tylko to tak nie działa, teraz.... bo 20 lat temu może i działało.Dlaczego pytam...bo to cisnienie na LO mnie dziwi.
    Od wielu lat w zakesie zawodowym (nie jest to główna działalność ale poboczna, niemniej dośc intensywna) zajmuje sie rekomendacjami na staż i przyjmowaniem do pracy.
    Nigdy info o nazwie skończonego Lo nie bylo dla mnie podstawa rekomendacji, szkoła wyższa zresztą też nie.
    Za moich czasów na topie był Kopernik i Lelewel bodajże- nie wiem czy dalej są, poziomu pozostałych LO nie kojarze i nie mam takiej potrzeby, bo tym sie nie kieruję.
    "Ogarniam" absolwentów 2 dużych i najlepszych warszawskich uczelni i widzę że to co skończone i napisane w cv często nijak ma sie do umiejętności i przydatności zawodowej danej osoby.Podstawą jest dla mnie rozmowa, często długa.
    Erasmus, biegła znajomość 2-3 jezyków o niczym nie świadczy, podobnie jak wolontariaty,"ciekawe" zainteresowania itp.Wręcz odwrotnie, im ktoś ma wiecej "miekkich michałków" w cv tym bardziej podejrzany dla mnie i intuicja mnie nie zawiodła.Zazwyczaj takimi "cekinami" oblepiają się ci co mało mają do zaoferowania jako konkret.
  • thank_you 17.07.19, 20:34
    No jak nie działa, jak działa? smile))
  • lauren6 17.07.19, 20:36
    W zasadzie zgadzam się z Tobą.

    Kończyłam dość oblegany kierunek studiów i z tego co pamiętam to byłam jedyną osobą w grupie z tzw dobrego warszawskiego liceum. Studiowałam z pracowitymi dzieciakami po "zwykłych" warszawskich LO. Jakiś technikach. Nikomu nieznanych szkolinek w Hajnówce. Nie czułam się w żadnym momencie lepszą czy wyjątkowa, bo ja to z tego znanego LO, a kolega z prowincji. Liczy się wiedza, a nie pieczątka na świadectwie maturalnym.

    > to co skończone i napisane w cv często nijak ma sie do umiejętności i przydatności zawodowej danej osoby.Podstawą jest dla mnie rozmowa, często długa.

    10/10

    > odwrotnie, im ktoś ma wiecej "miekkich michałków" w cv tym bardziej podejrzany dla mnie i intuicja mnie nie zawiodła.
    100/100
  • black.emma 17.07.19, 23:52
    Szkolinek? Nie czułaś sie lepsza?
    PS.
    Jakiś technikach? Uczyli was tam polskiego w tych warszawskich liceach?
  • karen_ann 17.07.19, 21:07
    Zgadza się. W życiu luczy się ciężka praca i u mnie w korpo najlepiej sprawdzają się ci z liceum z Grójca albo Limanowej.
    Osoba z wyjechanym ego po Batorym nie sprawdzi się w zespole, a będzie oczekiwała poklonów na dzwięk swojego liceum. Lepiej się sprawdzi pracowita osoba z Pcimia, kontaktowa i bez zbędnego zadęcia.
  • dzikka 19.07.19, 11:00
    karen_ann napisała:

    > Zgadza się. W życiu luczy się ciężka praca i u mnie w korpo najlepiej sprawdzaj
    > ą się ci z liceum z Grójca albo Limanowej.
    > Osoba z wyjechanym ego po Batorym nie sprawdzi się w zespole, a będzie oczekiwa
    > ła poklonów na dzwięk swojego liceum. Lepiej się sprawdzi pracowita osoba z Pci
    > mia, kontaktowa i bez zbędnego zadęcia.

    A to na pewno, tylko to nie jest komplement dla ludzi z Grójca czy Limanowej......marzenie korporacji....
  • bo_ob 17.07.19, 21:42
    kozica111 napisała:


    Tak, w wymiarze osobistym szkoła średnia jest bardzo ważnym momentem zawierania przyjaźni, moszczenia się wśród rówieśników. Jest to bardzo ważne.

    W wymiarze zawodowym jest tak, jak piszesz. Nieważne skąd, ważne co.
  • zuleyka.z.talgaru 18.07.19, 07:26
    Ok, a czy poza LO można zawierać przyjaźnie? Czy Ci z prestiżowych nie mają już czasu na nic i muszą im starczyć rówieśnicy ze szkoły? A harcerstwo, wolontariaty? PRGi, kółka zainteresowań w domach kultury itp. itd. aaa zapomniałam, to rozrywki dla plebsu.
  • zuleyka.z.talgaru 18.07.19, 07:26
    RPGi.
  • triss_merigold6 18.07.19, 07:33
    Nie, prestiżowośc tych szkół nie polega na zmuszaniu uczniów do zakuwaniu do obłędu, pomijając przypadki nauczycieli z urojeniami wielkościowymi. W wielu z tych świetnych liceów są np. drużyny harcerskie z wieloletnią tradycją. Korzystają z kółek zainteresowań ale, rozumiesz, to licealiści więc zwykle poziom domu kultury im nie wystarcza. Co do wolontariatu, już dostali się do wybranych szkół więc po huk im wolontariat? Cześć na pewno gdzieś działa, pomaga; organizuje, angażuje się.
  • zuleyka.z.talgaru 18.07.19, 07:46
    Serio uważasz, że wolontariat to tylko po to, żeby się dostać do wybranej szkoły?

    O ofecie MDK nie będę dyskutować, bo to, że w Twojej okolicy jest słabo to nie znaczy, że wszędzie tak jest.

    Btw. najbardziej zadufanych w sobie ludzi spotkałam z Marcinka (w czasach licealnych) świetnie się wpisujesz w ich klimat.
  • triss_merigold6 18.07.19, 07:52
    Tak, na ten moment owszem. Jest tyle atrakcyjnych możliwości spędzania czasu, uprawiania sportów, bawienia się, organizowania wyjazdów etc. że poważne zaangażowanie w wolontariat uważam za stratę czasu (dla nastolatka, bo bezrobotni i emeryci to co innego, dobrze gdy zajmują się czymś pożytecznym).
    Co do oferty MDK... wiesz, moje dzieci chodzą do CNK, to trochę inna liga.
  • zuleyka.z.talgaru 18.07.19, 07:57
    Rozumiem, że masz tak wąskie horyzonty, że poza Warszawę nie potrafisz spojrzeć. Sama sobie wystawiasz świadectwo. I temu niby prestiżowemu LO do którego chodziłaś.
  • thank_you 18.07.19, 09:22
    Ale żenada, triss, po prostu zenada.

    Każda klasa w moim ogólniaku, a to były jeszcze czasy przed pkt za wolontariat, miała swoja misje i np. moja udzielala sie w hospicjum, human w domu dziecka, itd. I tak przez CZTERY lata.
  • triss_merigold6 18.07.19, 09:25
    Ok, a u mnie nie. Nawet nie słyszałam o czymś takim jak wolontariat i raczej nie byłabym zainteresowana. Być może teraz na poziomie szkół średnich jest inaczej.
  • thank_you 18.07.19, 09:57
    Moja siostra kończyła ta sama szkole, jest w Twoim wieku i za jej czasów były podobne zasady. Ja jestem od Ciebie 10 lat młodsza, a moze nawet nie, nasza szkoła od zawsze angażowała sie w pomoc innym i wyrobiła w nas naturalne nawyki chęci niesienia pomocy innym.
    Bo dobra szkoła kształtuje nie tylko na poziomie edukacji, wyłuskiwania i wspierania talentów, ale takze kształtuje charakter w sposób odpowiedzialny.
  • pade 18.07.19, 10:01
    "ale takze kształtuje charakter w sposób odpowiedzialny"
    hehe big_grin

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • thank_you 18.07.19, 10:48
    Ale złe pisze?
  • pade 18.07.19, 11:44
    Absolutniebig_grin
    Pięknie widać jak te elitarne warszawskie szkoły ukształtowały co poniektóre charakterybig_grin

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • thank_you 18.07.19, 11:56
    Nie osłabiaj, bo moje dziecko bedzie przez takie kształtowane 😂

    Ale to na szczęście dzieciak o ogromnym sercu, jakis czas temu w sklepie chciał pilnie dostać ode mnie monetę, dałam mu bo myslalam, ze idzie pojeździć samochodem. Ide za nim a on... wrzuca pieniądze do skarbonki, do której przyklejone jest zdjecie dziecka z opisem choroby. Komentarz syna?
    - Mamo, przeciez trzeba mu pomoc, aby wyzdrowiał i zyl.

    Moze warszawskie szkoły go nie zepsują wink
  • pade 18.07.19, 12:02
    Jak to było? Dobrego karczma nie zepsuje, a złego kościół nie naprawi.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • wapaha 18.07.19, 12:33
    Czemu klamiesz triss? Sama pisalas w watku o bodajze wnuk ktory nie ma czasu dla dziadka jak bardzo zajety jest twoj syn i jak punkty zbiera
  • pade 18.07.19, 09:44
    Liga...
    Macie ego odjechane w kosmos.
    Moja córka chodziła na zajęcia do zwykłego MDK, co nie przeszkodziło jej w otrzymaniu nagrody od profesorów ASP (dwukrotnie) i wygraniu kilku ogólnopolskich konkursów.
    Widziałyście kiedyś na ematce wątek o "prestiżowych" liceach z Wrocławia, Katowic, Gdańska, Poznania etc? Widziałyście, żeby którakolwiek ematka z poza Warszawy chełpiła się na okrągło nazwą ukończonego LO?
    Nie, bo ten syndrom dotyka tylko stolicę.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • zuleyka.z.talgaru 18.07.19, 09:49
    No własnie, wątasek bywalca o Marcinku świeci pustkami. Wrzuciłam do niego progi i na tym koniec dyskusji.
  • alicia033 18.07.19, 10:45
    zuleyka.z.talgaru napisała:

    > Wrzuciłam do niego progi i na tym koniec dyskusji.

    bo dzieci shellerki jeszcze nie doszły do wieku licealnego.
    No najwidoczniej za mało siedzi tu osób chcących się przyznać, że piszą z Poznania i zainteresowanych aktualną rekrutacją.
  • alicia033 18.07.19, 10:42
    pade napisała:

    > Nie, bo ten syndrom dotyka tylko stolicę.

    nie, nie tylko.
    Tu jest po prostu najwięcej warszawianek (+ okolice), a za mało użytkowników z innych miast (lub chcących się ujawnić, skąd piszą) i dlaetego wydaje ci się, że to tylko warszawski syndrom.
    Mam rodzinę w różnych cześciach kraju i jak najbardziej "licytacje" na elitarne, lokalne szkoły dotyczą ich tak samo, jak tych z Warszawy.
    Ale oczywiście wierzymywink, że wy, we Wrocławiu jesteście wolni od tej słabości.
  • pade 18.07.19, 11:43
    Nic mi się nie wydaje. Może i warszawianek jest tu więcej, co nie zmienia faktu, że ciężko pracują (oczywiście nie wszystkie) na określanie stolicy nieładnymi zdrobnieniami.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • szeera 18.07.19, 20:30
    "Nic mi się nie wydaje. Może i warszawianek jest tu więcej, co nie zmienia faktu, że ciężko pracują (oczywiście nie wszystkie) na określanie stolicy nieładnymi zdrobnieniami."

    Ale to, że w to właśnie w Warszawie licea wywołują największe emocje nie jest niczym dziwnym. Warszawa jest polskim miastem z największymi nierównościami społecznymi. To zawsze wywołuje rywalizację i wkładanie dużego wysiłku w utrzymanie lub poprawę pozycji społecznej. Jednocześnie w Warszawie klasa, która ma cheć i możliwość dużo inwestować w edukację dzieci jest dość liczna - bardzo dobrze przygotowanymi dziećmi da się zapełnić wiele liceów.
  • pade 18.07.19, 22:17
    Ja też jestem z dużego miastasmile

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • ichi51e 19.07.19, 08:40
    Bardzo wiele osob w tym watku napisalo „pojscie do liceum to byl dla mnie awans spoleczny” to mi w sumie duzo wyjasnilo i tlumaczy skad sie bierze to snobowanie sie.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • szeera 19.07.19, 08:58
    "Bardzo wiele osob w tym watku napisalo „pojscie do liceum to byl dla mnie awans spoleczny” to mi w sumie duzo wyjasnilo i tlumaczy skad sie bierze to snobowanie sie."

    Akurat w tym wątku chyba nikt tak nie napisał. A osoby dla których pójście do liceum jest naprawdę awansem społecznym (czyli ich rodzice nie byli w liceach) nie trafiają generalnie do prestiżowych LO. W liceach z mocną selekcją dominują i dominowały dzieci rodziców z wyższym wykształceniem, inna sytuacja jest raczej wyjatkiem.

    Za to wiele osób w tym wątku pisało, że z egalitarnej podstawówki trafili w inny świat. To też już się trochę zmieniło, bo "za naszych czasów" różnice między szkołami podstawowymi były dużo mniejsze. Teraz są miasta gdzie ta segregacja następuje dużo wcześniej niż na poziomie liceum.
  • szeera 19.07.19, 09:03
    "(czyli ich rodzice nie byli w liceach)" Może bardziej poprawnie napiszę - nie chodzili do szkoły kończącej się maturą, bo technika należy traktować tak samo.
  • ichi51e 19.07.19, 09:17
    Owszem napisal

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • olena.s 19.07.19, 09:06
    W dodatku do Warszawy napływa największa migracja, tutaj rozwój demograficzny bywa skokowy i nieorganiczny. Plus sądzę, że ktoś, kto zaczął w malutkiej mieścinie, ale udała mu się migracja do stolicy prawdopodobnie będzie przywiązywał do edukacji ponadprzeciętną wagę.
  • zuleyka.z.talgaru 19.07.19, 10:33
    Serio migracja do stolicy to taka nobilitacja? Dla mnie to byłby upadek jednak. omijam to miasto szerokim łukiem.
  • szeera 19.07.19, 10:45
    "Serio migracja do stolicy to taka nobilitacja? Dla mnie to byłby upadek jednak. omijam to miasto szerokim łukiem."

    Polska jest krajem scentralizowanym - z tego powodu Warszawa jest dobrym miejscem dla wielu osób które chcą osiągnąć sukces finansowy albo rozwijać się w ramach konkretnej kariery. W wielu dziedzinach zostaje tak naprawdę tylko Warszawa jako miejsce pracy. W bardziej przyziemnym wydaniu Warszawa jest miejscem gdzie po prostu jest praca, w przeciwieństwie do wielu małych miejscowości. Warszawa sciąga więc ludzi jak każde duże miasto, a oprócz tego jescze bardziej, jako stolica kraju mocno scentralizowanego.
  • triss_merigold6 19.07.19, 11:01
    Poza tym jest wiele instytucji, organizacji, urzędów, siedzib dużych firm/korporacji, które są tylko w Warszawie.
  • olena.s 19.07.19, 12:42
    ? ? Nobilitacja to nie jest (w ogóle czym jest dziś "nobilitacja", bo nie wiem?), ani zaden "upadek" (hehe he), natomiast szanse na awans są w Warszawie większe niż w Dąbkowicach, bezrobcie było tu najmniejsze, ruch najwiekszy, najwięcej centrali firm, urzędów i instytucji, centrale najwiekszych mediów etc. Wielkie miasta oferują o wiele wiecej atrakcyjnych różnorodnych możliwosci i dlatego ludzie z malych ośrodków do nich ciągną, żadna tajemnica.
  • thank_you 18.07.19, 12:03
    Z jednej strony jest dzielenie na lepszych i gorszych (my zawsze ciągnęliśmy lacha z naszego dyrektora, ktory miał wileńskie korzenie i mówił „elytarne lyceum” w przekomiczny sposób), a z drugiej gdy napisałam, ze mam dzieciaka wybitnego - i jest to potwierdzone przez szereg badan, do których zmusiła mnie szkoła - to natychmiast Znalazło sie kilkanaście dziewczyn, ktore „nie takie historie widziały i mało który „geniusz”, utrzymywał swój poziom przez kolejne lata”.
    Jakby te wyniki były najwazniejsze, a nie wychowanie dziecka na człowieka dobrego, szlachetnego, wspierając jego rozwój wielowymiarowo.
  • madzioreck 19.07.19, 18:41
    triss_merigold6 napisała:

    Jest tyle atrakcyjnych możliwości spędzania czasu, u
    > prawiania sportów, bawienia się, organizowania wyjazdów etc. że poważne zaangaż
    > owanie w wolontariat uważam za stratę czasu (dla nastolatka, bo bezrobotni i em
    > eryci to co innego, dobrze gdy zajmują się czymś pożytecznym).
    > Co do oferty MDK... wiesz, moje dzieci chodzą do CNK, to trochę inna liga.

    No, no, co za kapitał kulturowy, elita po prostu...
  • wapaha 18.07.19, 12:31
    Przeciez triss otwarcie pisala ze jej syn zbiera punkty na wolontariacie bo mu sie przydadza by miec lepszy start w wyscigu o miejsce w szkole. W sumie jej sie nie dziwie. Jest dobra matka. Chce dac dzieciakowi lepszy kapitał kulturowy niz ten ktory ma sama z domu ( ojciec na ktorym psy wiesza, infantylna siostra egoistka) i w domu - ojciec majacy syna w de i wujek kafelkarz
  • thank_you 18.07.19, 12:37
    Jesteś okrutna 😂
  • triss_merigold6 18.07.19, 12:51
    Syn zbierał punkty, wolontariat miał w harcerstwie, szkolny i w swoim klubie sportowym. On zbierał, żeby mieć na świadectwie, to chyba jasne.

    W tym wątku odnosiłam się do wolontariatu w kontekście spędzania czasu w liceum. W moim lo, w latach 90-tych, zorganizowany wolontariat nie był praktykowany, a jeśli był to ani o tym nie wiedziałam, ani nie byłabym potencjalnie zainteresowana.

    Czy teraz rozumiesz, że mieszanie różnych systemów walutowych tj. robię coś, bo się opłaca vs. robię coś zupełnie bezinteresownie, jest pozbawione sensu?
  • wapaha 18.07.19, 13:35
    Idz fuge wyczysc
  • pade 18.07.19, 16:45
    Jakoś mi się to nie zgadza takie podejście z pojęciem kapitał kulturowy. Albo ja co innego pod tym pojęciem rozumiem.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • wapaha 18.07.19, 17:28
    Oczywiscie ze zle ty garkotłuku bez kapitału wink
  • pade 18.07.19, 17:43
    To idę do garów myśleć, jakby tu dzieci nauczyć cwaniactwa i poczucia własnej zajebistości wyjechanej w kosmoswink

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • bo_ob 18.07.19, 09:00
    zuleyka.z.talgaru napisała:

    > Ok, a czy poza LO można zawierać przyjaźnie?

    Pewnie, że można.
    Jednak w szkole spędza się tak dużo czasu, że to jest zwykle głównym środowiskiem. Tak mi się wydaje.
  • katriel 17.07.19, 19:17
    > Na studia, w tym dobre dostają się ludzie po "zwykłych" szkołach

    Jasne.

    > i to nie jest tak, że jest to mniejszość, proporcje zazwyczaj są na korzyść tych "zwykłych",

    No bo ludzi po zwykłych szkołach jest ogólnie więcej niż po elitarnych (z definicji elitarności).

    > Towarzystwo tez w szkołach "przeciętnych" przyjemniejsze dla ducha i serca.

    ?? Nie bardzo rozumiem. Dla mnie towarzystwo ludzi z mojego topowego liceum było całkiem przyjemne. Przede wszystkim było to towarzystwo ludzi ceniących zalety intelektu, co dla mnie oznaczało gigantyczny skok w górę społecznej drabinki. Zresztą do tej pory lubię spotykać absolwentów mojej dawnej szkoły (na przykład na ematce) i są to na ogół fajni, ciekawi ludzie.
    Za to mój ówczesny chłopak w pewnym momencie przeniósł się do innego, przeciętnego liceum (z dość pokrętnych powodów) i potem przyłaził zgnębiony i jęczący, że nie ma z kim pogadać, nie ma z kim grać w brydża, a na polskim musi dyskutować z analfabetami używającymi wyrazu "koedukacyjny" w sensie "integracyjny".

    Natomiast z mojego punktu widzenia główną zaletą topowej szkoły było to, że pozwalała się spokojnie specjalizować i nie przeszkadzała w studiowaniu. Oczywistością było, że nikt nie śmiał nawet się zająknąć przeciwko tygodniowym urlopom na przygotowania do olimpiad. Jak przez cały letni semestr nie byłam na ani jednej historii, bo akurat w tym samym czasie wypadały ćwiczenia z algebry liniowej w położonym po sąsiedzku Instytucie Matematycznym, to nikt się nie czepiał, historyk po prostu złapał mnie na korytarzu i uprzejmie zapytał, czy czwórka na koniec mnie satysfakcjonuje. Jak w piękny majowy dzień wparowałam do szkoły nieco zdyszana i od progu oświadczyłam, że chciałabym podejść do matury ustnej z rosyjskiego w ciągu najbliższej godziny, bo potem kończy mi się okienko i zaczyna analiza zespolona, to wicedyrektor stanął na wysokości zadania, przeorganizował lekko porządek dnia i mi tę maturę załatwił.
    Moi koledzy, którzy chodzili do dobrych, ale nie topowych, wielkomiejskich szkół , tak dobrze nie mieli. Ich pilnowano, żeby się uczyli wszystkiego. (Natomiast ci, którzy wybrali kiepskie licea w swoich rodzinnych miasteczkach, miewali niekiedy równie fajnie jak my. OT, paradoks.)

    Tylko że teraz już takiego luzu nie ma nawet w moim dawnym liceum. Nie wiem, na ile to zmiana czasów (teraz dzieci są ogólnie dużo bardziej pilnowane, myśmy jednak np. swobodnie wychodzili ze szkoły), a na ile różnica osobowości ówczesnego i obecnego dyrektora.

    --
    Chrzęskrzyboczek pacionkociewiczarokrzysztofoniczny.
  • kurt.wallander 17.07.19, 19:24
    Jesli twoje liceum było w Warszawie, to możesz napisać, które?
  • karen_ann 17.07.19, 21:40
    Przeciez wiadomo ze chodzi o Gotwalda vel Staszica. Oni tam kiedyś tak prakrykowali ze najzwyczajniej w swiecie te dzieci uczyly się tylko matmy i do Olimpiad i miały alvo indywidualny tok alvo nie chodzily na zwykłe przedmioty za przyzwoleniem nauczycieli gdzie my w Batorym mat fiz czy lektury trzeba było zaliczyć i ogladac wystawy.
    Oni zwyczajnie postawili na matematykę kosztem innych przedmiotów i mieli na to więcej czasu stąd rewelacyjne wyniki i pozniej fama poszła. Problem na studiach z nimi był taki ze mieli wczesniej przerobioną analizę matematyczną i strasznie się nadymali a jak raz wpadła pozniej 2 czy brak zaliczenia obrazali się na prowadzących i robili wielkie histerie.
    Z opowiesci kolezanki widać jedno: domaganie się specjalnego traktowania bo napredce pozmieniali pode mnie itd itp...a tak w zyciu nie ma. Nikt pod ciebie nie będzue się ustawiał, na pewno nie pracuje się dobrze z kims rakim. No chyba ze zostaje się na uczelni i idzie sciezką naukową to taki narcyzm jest mile widziany
  • kurt.wallander 17.07.19, 19:26
    katriel napisała:


    > Natomiast z mojego punktu widzenia główną zaletą topowej szkoły było to, że poz
    > walała się spokojnie specjalizować i nie przeszkadzała w studiowaniu. Oczywisto
    > ścią było, że nikt nie śmiał nawet się zająknąć przeciwko tygodniowym urlopom n
    > a przygotowania do olimpiad. [...]
    > Moi koledzy, którzy chodzili do dobrych, ale nie topowych, wielkomiejskich szkó
    > ł , tak dobrze nie mieli. Ich pilnowano, żeby się uczyli wszystkiego. (Natomias
    > t ci, którzy wybrali kiepskie licea w swoich rodzinnych miasteczkach, miewali n
    > iekiedy równie fajnie jak my. OT, paradoks.)

    Cos w tym jest. Starsza chodzi do LO topowego (chyba, bo nie wiem, czy wg ematkowych kryteriów) i ma duzo więcej luzu niz koleżanki z dobrych, ale mniej topowych szkół warszawskich. Często słyszy o zakuwaniu po nocach i gnębiących nauczycielach.


  • kosmos_pierzasty 17.07.19, 19:34
    Nie myślałam nigdy o tym, ale mogę potwierdzić. Od nas też nie wymagano, by każdy uczył się wszystkiego. Uczniowie byli wspierani w tym, w czym byli dobrzy i co miało związek z ich przyszłymi studiami.
  • esperantza 17.07.19, 19:49
    Ale przecież Witkacy jest znany z tego ze daje tyle luzu ile uczeń chce. Zdyscyplinowani i tak się naucza ale ci mniej popłyną. Moi musza mieć jakiś bacik nad dobą bo inaczej to len im się włącza .
  • bo_ob 17.07.19, 19:59
    Tak, dobra szkoła to taka, która pomaga znaleźć mocne strony, odnaleźć pasję, pozwala na indywidualny rozwój. Podoba mi się to, co napisałaś.
  • thank_you 17.07.19, 19:24
    Pochodzę z prowincji, a moje lo, gdy je kończyłam, było w pierwszej 20 najlepszych szkół w Polsce. Taka triss gardzi prowincja - dzis moi koledzy z klasy sa super lekarzami, dwoch ma swoje kliniki. Kiedyś napisała mi, ze byle kto moze zostać lekarzem, wszak to wyrobnicy, a ze z prowincji to bez kodu kulturowego z aglomeracji. Jakim cudem można miec tak zakuty łeb, po topowym liceum, którym sie szczyci? wink Tyle w temacie elitarnych szkół wink))
  • thank_you 17.07.19, 19:26
    A tak serio to liceum to pierwsze przyjaźnie zawierane na lata, wzajemne ciągniecie sie za uszy nawet po studiach, sentyment do tych ludzi i jakies zaufanie po tym, co przeszliśmy razem.
  • mysiaapysia 17.07.19, 19:45
    Mogę opisać plusy znanej mi szkoły topowej w moim mieście:
    - możliwość uzyskania stypendium już na wejściu - dla kandydatów mających tytuły laureata konkursów kuratoryjnych i olimpiad
    - dodatkowe zajęcia językowe
    - kółka i obozy olimpijskie
    - ulgi dla uczniów biorących udział w konkursach - np. zwolnienie z zajęć, możliwość zaliczania w późniejszych terminach
    - tzw. michałki są michałkami, wszyscy traktują te przedmioty właśnie tak, bez nadawania im nie wiadomo jakiego znaczenia
    - zajęcia wf - wg wyboru, włącznie z basenem/rolkami/łyżwami/brydżem.
  • zasiedziala 17.07.19, 20:19
    Z mojego doświadczenia - chodziłam do "prestiżowego" liceum zgodnie z definicją z tego wątku (czołówka w mieście + najwyższy próg punktowy w tamtych czasach). Trafiłam na zbiór ludzi z totalnie różnych środowisk. Punkty wspólne, to chyba tylko b. dobra znajomość angielskiego, zainteresowanie specyficznymi odłamami sztuki, zamiłowanie do używek i niechęć do nauki. Nazywali nas klasą indywidualistów, co byłoby w sumie spójne z tym, że jak tu napisano w dobrym liceum jest większa tolerancja dla oryginałów i dziwaków. Większość tych indywidualistów nie bardzo była zainteresowana nauką czegokolwiek innego niż to co ich interesowało. W efekcie, matematyka która nie leżała w kręgu zainteresowań większości indywidualistów, była na żenująco niskim poziomie. Mniej więcej od 3 klasy LO już większość przedmiotów była prowadzona na odwal się, bo większość towarzystwa była zjarana od godzin porannych i nie dało się przeprowadzić normalnych lekcji. Z tego co wiem, większość osób z mojej klasy wyszła na ludzi, ale to raczej nie zasługa naszego prestiżowego liceum, ale faktu, że to nie byli głupi ludzie, tylko na LO przypadł czas ich buntu przeciwko rzeczywistości.

    Na pewno jestem w mniejszości z takimi doświadczeniami i "prestiżowe" liceum pewnie daje większe szanse na to "stymulujące" środowisko, ale zdecydowanie nie daje takiej gwarancji.

    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka