Dodaj do ulubionych

jedzenie, brud, a szczotka w zmywarce ;)

17.07.19, 21:46
Apropos wątków porządkowych.
Czy macie w otoczeniu osoby, z którymi chcecie utrzymywać kontakt, ale nie zaryzykujecie jedzenia/picia u nich?
Ja mam dwa takie domy. Jeden ode mnie z rodziny, drugi od męża.
Moja ukochana ciocia, która jest dla mnie jak matka, a jej córka jak siostra, nie wiedzieć czemu ma na bakier z lodówką. Jeżeli chodzi o czystość, spokojnie przeszłaby test białej rękawiczki, natomiast spożywam u niej tylko to co wiem, że świeżo zrobiła/kupiła/czy sama wyjmę z lodówki. Bo niestety rzeczy typu nabiał, ryby, sałatki majonezowe, czy mięso, przechowuje w cieple w kuchni poza lodówką. Nawet po kilka dni. Ciotka z kuzynką już odporne, bo jedzą to i żyją, ja nie ryzykuję. Kuzynka kiedyś zdrapała pleśń, chyba z galaretki mięsnej i zjadła, a potem dziwowała się czemu dostała sraczki smile
Drugi dom, to bliska rodzina męża u której niestety okazjonalnie musimy bywać.
Straszne brudasy. Wszystko się klei z brudu. Nic tam nie jem, piję tylko kawę po uprzednim własnoręcznym umyciu "czystej" szklanki, uprzedzając, ja nie komentuję, oni udają, że nie widzą. Jestem bałaganiarzem, ale nie rozumiem jak można żyć w takim brudzie, gdyby mieli zmywarkę, nie umyliby w niej szczotki kiblowej, bo jej chyba nie mają big_grin
Z toalety tam w ogóle nie korzystam, te 2 godziny wytrzymam tongue_out

A kończąc posta. Kiedyś oglądałam taki program kulinarny- Puszyste damy dwie. Jedna z tych kobiet nie miała lodówki i wszystko, w tym potrawy łatwo psujące się trzymała normalnie w kuchni i jadła nawet nadpsute. Twierdziła, że jak jako dziecko mieszkała w Chinach, matka kazała jej pić na uodpornienie wodę z Jangcy i jak to jej nie zabiło, to już nic jej nie zaszkodzi big_grin
Edytor zaawansowany
  • solejrolia 17.07.19, 22:00
    Pisałam wielokrotnie: Miałam, ale zerwałam kontakty.
    Tacy syfiarze są trudni we współżyciu, i ich bałaganiarstwo przekłada się na różne inne sfery życia (na pracę, na relacje towarzyskie itp)

    A jeszcze: miałam koleżankę /przyjaciółkę/ ze szkoły, i długo nie zdawałam sobie sprawy, że pochodzi z takiego syfiastego domu. Raz, czy dwa zdarzyło mi się coś jeść w jej domu, no i pić kawę- po prostu byłam młoda i głupia i zacisnęłam zęby, i już. Teraz raczej nie dałabym rady w ten sposób. No ale praktycznie nie mamy już z sobą żadnych kontaktów, bo nasze drogi po prostu rozeszły się.


    --
    Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
  • chatgris01 17.07.19, 22:03
    Nie miałam i nie mam.
    Ale dopiero z wątków na ematce dowiedziałam się, jakie miałam szczęście big_grin

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • 35wcieniu 17.07.19, 22:06
    Znam ale raczej nie utrzymuję kontaktów na zasadzie wizyt domowych. Brzydziłabym się. Mam też koleżankę, której kot łazi po stole i dotyka jedzenia. Tzn. rozumiem że to kot i wszędzie wlezie, nie zawsze się da przypilnować, ale jak u niej byłam pierwszy i jedyny raz to kot wyszedł wprost z kuwety na stół i zaczął się bawić ciastkami - zaczepiał je łapą.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • cruella_demon 17.07.19, 22:09
    kot wyszedł wprost z kuwety na stół i zaczął s
    > ię bawić ciastkami - zaczepiał je łapą.

    W stanach by dostał dożywocie big_grin

    www.wprost.pl/swiat/10231173/polizala-lody-w-sklepie-i-odlozyla-na-polke-grozi-jej-20-lat-wiezienia.html
  • jak_matrioszka 17.07.19, 22:10
    Ja mam świetnie gotujaca znajoma, niestety też okocona. W zwiazku z tym siedze z nia w kuchni kiedy gotuje i patrze co sie tam wyprawia. Jak koty sa w innej cześci domu, to jem wszystko. Jak koty urzeduja w kuchni, to jem tylko ryż i mówie, że na diecie jestem wink
  • katja.katja 18.07.19, 08:15
    U mnie kotka wie, że nie można łazić po blacie w kuchni, zresztą i tak mam nawyk przetarcia blatu przed przyrządzeniem jedzenia.
    Po przyrządzeniu jedzenia (np. na następny dzień gdy przyjdą goście) odkładam do lodówki więc wszystko higienicznie.
    Choć raz przy krojeniu mięsa przypiliło mnie i musiałam lecieć to toalety, po przyjściu wiadomo co było.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • aerra 17.07.19, 22:13
    My mamy koty, ale nie włażą na blaty w kuchni (znaczy nie włażą, jak jesteśmy w domu, bo jak nas nie ma to pewnie włażą - ale żadne jedzenie oprócz ziół na parapecie na wierzchu nie leży)

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • chatgris01 17.07.19, 22:17
    Moje nie włażą nawet jak nas nie ma w domu big_grin

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • aerra 17.07.19, 22:52
    Zamykasz kuchnię? wink

    Moje włażą, nie mam złudzeń.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • chatgris01 17.07.19, 22:55
    Zamykam, Zawsze.
    Też nie mam złudzeń, że by nie właziły, jakbym nie zamykała big_grin

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • jak_matrioszka 17.07.19, 22:59
    Mój nie włazi, nawet jak nas nie ma. Kiedyś nałożyłam mu jedzenie do miseczki i ktoś mnie zawołał, a ja odstawiłam miseczke na stół i już o niej zapomniałam. Kot cała noc glodny był, i z pewnościa mu pachniało, ale nad ranem znalazłam jedzenie nienaruszone. Jak wtedy nie wlazł, to czemu miałby chodzić innym razem? Na poczatku ogladałam blat pod katem odcisków kocich stóp, nigdy nie znalazłam (nowy dom, mógł sobie chcieć obejrzeć).
  • chatgris01 17.07.19, 23:04
    Wierzę, bo istnieją też koty przypodłogowe, ale mnie się zawsze trafiały takie bardziej przysufitowe...

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • jak_matrioszka 17.07.19, 23:14
    On nie jest 100% przypodłogowy, tylko wytresowany. Ma statywy i po nich śmiga, dostał też pozwolenie na chodzenie po fotelach i korzysta (w poprzednim domu miał zakaz). Blat stołu, ława i szafki w kuchni sa "no go zone" i kot z tym żyje. Spania z nami Książe Małżonek uczył kota chyba 5 miesiecy, zapomniałam zapytać czy na łóżko też miał zakaz. I nie wolno mu wchodzić do pokoju Młodej, co też wie i jak czasem zastanie otwarte drzwi, to powacha w progu i odpuszcza.
    Mam kota wyrodka i zakałe gatunku big_grin
  • aerra 18.07.19, 00:05
    hehe, moje zdecydowanie przysufitowe (ba, myśmy poświęcili nawet część miejsca na książki, żeby koty miały miejsca pod sufitem dla siebie wink )
    Ale kuchni nie zamykam, bo nie mam drzwi (znaczy, mam otwór drzwiowy do kuchni, bo to normalna kuchnia, a nie aneks, ale nie ma w nim drzwi).


    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • aerra 18.07.19, 00:08
    Nie to, że ci nie wierzę - jestem prawie pewna, ze takie koty też istnieją wink
    Ale nasze nie włażą, bo szukają jedzenia - jeść jedzą też tylko ze swoich misek, w swoim miejscu. One włażą, bo mogą (znaczy nie mogą, ale skoro nas nie ma to znaczy, że mogą wink )
    I doskonale wiedzą, że nie mogą, bo jak jesteśmy to nigdy nie włażą.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • majenkir 18.07.19, 03:41
    A moje koty maja jedna miske na blacie kuchennym przy lodowce (my tam nie szykujemy jedzenia, ale jednak..), a druga na zwyklym stole, ostatnio nie uzywanym przez ludzi. Na podlodze psy by im zezarly... big_grin.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • ajaksiowa 18.07.19, 07:29
    Ja też mam kicie miski na blacie kuchennym,a piwiedzcie mi kochane czy jak szklanki jedynie suszę na suszarce(po umyciu) i mają zacieki od wody to też jestem syfiarą??😕

    --
    ,,Oddajemy sprawiedliwość w ręce skazanych,,to Twój ideał?
  • simply_z 18.07.19, 13:49
    nie ale...zauwazylam, ze naczynia za dlugo trzymane w zmywarce maja pozniej swoisty zapach. nie jestem w stanie zjesc z takiego talerza/wypic ze szklanki..musze przemyc.
  • jak_matrioszka 18.07.19, 11:43
    Mój kot ma kryształowa miseczke na wode na mojej szafce nocnej. Ma też wode w kuchni, koło jedzenia, i w pokoju Młodszej pod biurkiem, oraz psia tam gdzie sie nam postawiło, ale najbardziej lubi ta w sypialni (przynajmniej wieczorem, zawsze przychodzi kiedy ja już jestem w łóżku i dzieki temu wiem że pije). Kiedyś kot pił ze szklanki Ksiecia Małżonka, ale jak Książe sie dowiedział, to zamienił szklanke na butelke 😂
    Pies dostał ochrzan za zjedzenie kotu chrupek i już wie, że nie wolno. Kot psu chrupek nie wyżre, bo pies sprzata wszystko do ostatniego okruszka zaraz po otrzymaniu, no i psie chrupki sa dla kota ciuń za duże 😉 Wode natomiast wypijaja sobie nawzajem, jakby to jakaś konkurencja była 😁
    O zrobieniu kotu toru pod sufitem myślałam, na razie rozbudowuje sieć statywów, a kot skwapliwie korzysta i śmiga po nich i oparciach foteli ☺ Najśmieszniej wyglada kot idacy za podgłówkiem kanapy: samego kota nie widać, a nad podgłówkiem miarowo poddryguje zgiety w znak zapytania puchaty ogon i tylko mu muzycznego podkładu "umc-umc-umc" brakuje 😂
  • 35wcieniu 17.07.19, 22:21
    Przypomniało mi się jeszcze że mam taką przyszywaną ciotkę, która kiedyś przy gościach dała psu do wylizania pustą filiżankę po cappuccino czy czymś takim. Wiem że dużo psiarzy to robi, ale jednak mogła chociaż nie przy ludziach big_grin bo parę osób miało przerażenie w oczach.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • norra.a 18.07.19, 08:04
    35wcieniu napisał(a):

    > Przypomniało mi się jeszcze że mam taką przyszywaną ciotkę, która kiedyś przy g
    > ościach dała psu do wylizania pustą filiżankę po cappuccino czy czymś takim. Wi
    > em że dużo psiarzy to robi, ale jednak mogła chociaż nie przy ludziach big_grin bo pa
    > rę osób miało przerażenie w oczach.
    >

    Rany! U mojej teściowa to norma, rutynowo pies wylizuje talerze po obiedzie 🤢 jest to dla mnie mega obrzydliwe, rodzina nie widzi w tym nic dziwnego, bo przecież w zmywarce się wyparzy...
  • princesswhitewolf 18.07.19, 11:36
    bo sie wyparzy ale nie jest to naprawde dobry nawyk. psy nie powinny jesc jedzenia dla ludzi ze wzgl na ich zdrowie. Nie wszystko im sluzy, na pewno przyprawy sol ziemniaki itd im nie sluza
  • sasha_m 18.07.19, 17:10
    Ups... Chyba musimy się chować, jak jemy na spółę z psem loda wśród ludzi... W domu mam czysto.
  • 35wcieniu 18.07.19, 17:16
    Ale widzisz różnicę pomiędzy "jem coż na spółę z psem", a zapraszam gości i przy nich pies liże zastawę?

    Co za różnica że jesz coś z psem, chyba nie w kawiarni z pucharków.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • 35wcieniu 18.07.19, 17:16
    coś*

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • sasha_m 18.07.19, 17:40
    Różnicę oczywiście widzę, bo nikt potem loda z mojego wafelka lub patyka potencjalnie jadł nie będzie. Wiesz, jak wygląda jedzenie loda z psem na spółę? Raz liżę ja, raz pies i tak na zmianę. Ale ludzi może sam widok obrzydzać, z czego nie zdawałam sobie sprawy. Obrzydzenia na twarzy nie widziałam u nikogo, ale może ludzie są po prostu taktowni i nie dają po sobie poznać.
  • cruella_demon 18.07.19, 17:48
    Wybacz, ale to jest zwyczajnie ohydne, zbiera mi się na wymioty na samą myśl. Przecież pies łazi wszędzie, wącha obce psie tyłki, siki, liże sobie tyłek z resztek goowna po defekacji, wylizuje jaja.
    Żeby nie było, sama mam psa ale po twarzy się lizać nie pozwalam i z jednego talerza nie jemy, jak zostają mi resztki, wrzucam mu do miseczki.
  • 35wcieniu 18.07.19, 18:08
    Tak lubisz, to tak liż, Twoja sprawa.
    Nie widzę analogii do lizania naczyń podawanych gościom.


    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • aerra 17.07.19, 22:11
    Miałam tak ze szwagrostwem - po każdym jedzeniu u nich miałam problemy z żołądkiem, więc był taki okres, że piłam tam jedynie wodę i to butelkowaną wink
    Ale jak im dzieci podrosły i jedzą to co dorośli, to jakoś się ogarnęli - sami się chyba nie przejmowali, teraz bardziej dbają o czystość i w ogóle higienę w kuchni.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • princesswhitewolf 18.07.19, 00:50
    Nie, nie znam ludzi ktorzy maja taki syf ( bo to jest syf a nie balagan) abym miala problem z ryzykiem jedzenia i picia. No chyba ze ktos wlasnie ma remont. W ogole, co to za ludzie gdzie sie klei i jedzenie jest przygotowywane w syfie ( klejacym brudzie)? Nie utrzymywalabym kontaktow z takimi niedomytymi brudasami.

    Natomiast balaganiarze mi nie przeszkadzaja. Definicja balaganiarza to: nie ma brudu bo uzywa mopa, scierek, srodkow do mycia powierzchni ale nie uklada przedmiotow i leza w balaganie. No taki tym mi nie przeszkadza. Syfiarzom natomiast mowie NIE. Gacie brudne ida do kosza z brudami, jedzenie przygotowywuje sie w kuchni gdzie sie myje powierzchnie i lapy, a szczoteczki do zebow miejsce jest w lazience, no i smieci sie wyrzuca a nie gromadzi. A juz to ze ksiazki ma rozwalone, czy listy jakies sie walaja... nie no w ogole mi nie przeszkadza
  • katja.katja 18.07.19, 08:11
    Już kiedyś pisałam.
    U dawnych znajomych. Kociarze i psiarze. W mieszkaniu mieli 4 koty (biorąc pod uwagę gabaryty tych niewychodzących nieszczęśników to 7) i psa.
    Dwa razy raz za razem znalazłam "coś" w jedzeniu. Od tej pory ze znajomymi mającymi więcej niż 2 zwierzęta w mieszkaniu nie umawiam się na jedzenie u nich w domu lub piję najwyżej herbatkę starannie patrząc co w kubku smile
    Miałam też duży problem z mieszkaniem mocno starych ludzi z dalszej części rodziny, uprzedzając - mieszkałam daleko (ponad 80 km) by pomóc na stałe. Każdorazowo tam sprzątałam tyle ile się dało podczas pobytu.
    Oblepione naczynia, garnki, meble, jedzenie w lodówce i szafkach przeterminowane po kilka lat (daty 2009 przykładowo), mole spożywcze.
    Sytuacja unormowała się przy opiekunce.
    Do tej pory mam drgawki gdy sobie przypomnę.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • czekoladazkremem 18.07.19, 08:14
    Moja matka jest taką syfiarą - całe życie w brudzie. Lepiące się garnki, usyfiony kibel, potrafi zużyte zapałki rzucać na podłogę. Do tego strasznie dużo pali, wszystko żółte i przesiąknięte śmierdzącym dymem. Kiedy chodziłam do liceum i musiałam nosić mundurek zanosiłam go do mieszkającej w pobliżu ciotki, która mi go prała, prasowała, bo moja mamunia nie widziała powodu, żeby go prać częściej niż raz na tydzień - szkoda proszku i wody. Jak byłam mała dzieci nie chciały się ze mną bawić, bo śmierdziałam. Jak podrosłam to już potrafiłam zadbać o siebie, ale i tak było ciężko. Wstydziłam się zapraszać koleżanek do domu. Na starość nic nie zmieniło - nadal brud w mieszkaniu, a w dodatku zaczęła chorować na nietrzymanie moczu, więc zwyczajnie śmierdzi. Ilez to razy z siostrą jej tłumaczyłyśmy, prosiłyśmy, szorowałyśmy chałupę, kiedy wyjeżdżała na wakacje albo do sanatorium, w zeszłym roku odmalowałyśmy pokój, kupiłyśmy meble łazienkowe, bo tych starych już nawet się doczyścić nie dało, nowe naczynia, szklanki itp. - syf wracał w zastraszającym tempie. I to jest dziwne, bo ma mnóstwo znajomych, chodzi na zajęcia, uniwersytet trzeciego wieku, jeździ na wycieczki, zaprasza do domu na imieniny, imprezki - nikt jej nigdy nie powiedział, że śmierdzi?? Oczywiście nic u niej nie jem, kiedy byłam dzieckiem nie miałam niestety wyboru sad Może dlatego mam u siebie czysto do przesady, nie cierpię bałaganu i brudu.
  • katja.katja 18.07.19, 08:18
    Współczuję.
    A sprzątająca regularnie przychodząca może zdałaby egzamin? U nas było podobnie, trafiliśmy na szczęście na opiekunkę z nadmiarem energii i w końcu zrobiło się super czysto (ja mogłam czyścić tylko dorywczo bo inne miasto).

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ixiq111 18.07.19, 09:03
    >>A sprzątająca regularnie przychodząca może zdałaby egzamin?

    Jeżeli ktoś jest syfiarz, to efekt sprzątania jest bardzo krótki. Rozwiązaniem nie jest osoba przychodząca, ale mieszkająca z bałaganiarzem na stałe.
  • ixiq111 18.07.19, 09:18
    Przyjaciółka miała męża wychowanego w takim domu.
    Pan był święcie przekonany, że kibel sam się utrzymuje w czystości, podłoga się sama myje, a kurz znika. I nie dal sobie powiedzieć, że o porządek trzeba dbać. Nie i już. On sprzątał nie będzie.
    Jak wyjechała na tydzień w delegację, to po powrocie się załamała. W kiblu smród gorszy niż na dworcu centralnym w czasach PRL, w kuchni wszystkie naczynia w zlewie i na blatach oczywiście zasyfione, w całym mieszkaniu oprócz kubków i talerzy pozostawione obol krzeseł i kanapy puszki po piwie, plastikowe butelki, opakowania po czipsach, rozrzucone ciuchy itp. Widziałam fotki.
    To może głupie, ale wtedy postanowiła się rozwieść - to była ta kropelka, która przelała czarę goryczy, bo związek się psuł od dłuższego czasu. Pan w szoku, do dzisiaj czuje się pokrzywdzony. Rozwodem był zaskoczony, bo jego zdaniem było ok.
    Najgorsze jest to, że ich syn (15 l) odziedziczył gen syfu.
    Jego pokój wygląda jak wysypisko śmieci. Pani ma dwa wyjścia: albo małolatowi ogarnąć syf, albo pozwolić na życie w chlewie. Próbowała walczyć, tłumaczyć, pokazywać, nic. Młody syfiarz po tatusiu.

  • aragorna71 18.07.19, 09:52
    czy taki ludzie jak maz twojej przyjaciolki czy mama czekoladyzkremem myja sie i nosza czyste ubrania? Czy sa calkowitymi brudasami? Pytam, bo znam 40 latka, ktory wyglada zawsze super, czysty, doprasowany a raz bylam u niego w domu (spotkanie sluzbowe) i takiego syfu jak zyje nie widzialam. Mieszka z partnerka i dzieckiem, nowe mieszkanie a zapuszczone tak, ze nie napilam sie wody, ktora mi podal w szklance.

    --
    "Przeznaczenie daje nam w życiu: trzech nauczycieli,trzech przyjaciół, trzy wielkie miłości i trzech wrogów.
    Ta dwunastka jest jednak zawsze zakryta i nie wiemy, kto kim jest, dopóki ich nie pokochamy, nie zostawimy lub nie pokonamy."
  • ixiq111 18.07.19, 11:26
    U nich w okresie chodzenia/narzeczeństwa/początku małżeństwa był okres tzw. promocji. Facet wydawał się ok.
    Po narodzinach dziecka przejął zwyczaje z domu rodzinnego.
    Jak kumpela przestała ładować do pralki jego rzeczy chodził w wysyfionych.
    W momencie rozwodu wyglądał jak dziad: nieogolony, zaniedbany, otyły.
  • 35wcieniu 18.07.19, 14:46
    Roznie. Znalam taka, ktora zawsze wygladala jak spod igly, wlosy idealnie ulozone, lakier na paznokciach, makijaz, modne szmaty, a jak weszlam do domu to oniemialam na widok syfu, ktory tam panowal. Fuj! Pozniej juz zawsze kojarzyla mi sie z malaria big_grin chociaz wyglad nie wakazywal.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • ixiq111 18.07.19, 08:59
    Znam taką osobę.
    Kiedyś siedziałam u niej w kuchni. Jak otworzyła lodówkę poleciał taki smród, że się przeraziłam.

    Kobieta (z rodziny) jak zapraszała gości, np. na sobotę to od wtorku robiła sałatki, ciasta, mięsa itp. Codziennie coś, żeby jednego dnia się nie przemęczyć. Robiła tego olbrzymie ilości.
    W połowie lub pod koniec kolejnego tygodnia po imprezie, żarcie które zostało wpychała komu się dało: zapraszała do siebie, wciskała "wałówę", przywoziła, bo "szkoda wyrzucić".
    Bardzo pilnowałam, żeby w okresie "poimprezowym" moje dzieci jej nie odwiedzały. Nie było łatwo, bo właśnie jak miała pełna lodówę, robiła wszystko, żeby "nic się nie zmarnowało". Koszmar.
  • kasiaabing 18.07.19, 09:18
    Z lodówką to moja babcia ma na odwrót. Wszystko w niej trzyma: Kawę, cukierki, chleb. Próbujemy z tym walczyć bo to jest zwyczajnie niesmaczne. Zrobiła sobie dodatkową szafkę z lodówki. Jedynie udało nam się wywalczyć żeby leków tam nie trzymała.
    O syfiarzach cóż, książkę mogłabym napisać.
    Pisałam wcześniej o rozgrzebanym łóżku w pokoju dziennym i walających się ciuchach.
    U jednej znajomej z dzieciństwa pamiętam jak w zalewie była non stop woda i tam lądowały wszystkie naczynia i tak sobie pływały i czekały na umycie w tej " zupie". W dodatku do mycia naczyń nie używali gąbek tylko pocięte szmaty. Nigdy tam nic nie zjadłam bo mnie cofało.
    Moja bratowa: Syf w kuchni, że śmierdzi od progu. Mikroskopijny zlew z którego wysypują się brudne naczynia bo zmywarka wiecznie nierozładowana. Kiedyś do pojemnika zbierali odpadki dla kur sąsiadów aż w końcu zalęgly się tam robaki. Pojemnik stał obok zlewu 🤢
  • aqua48 18.07.19, 09:47
    kasiaabing napisała:

    > Z lodówką to moja babcia ma na odwrót. Wszystko w niej trzyma: Kawę, cukierki,
    > chleb. Próbujemy z tym walczyć bo to jest zwyczajnie niesmaczne.
    > Jedynie udało nam się wywalczyć żeby leków tam nie trzymała.

    Akurat kawę i niektóre leki to powinno się trzymać w lodówce.
    Nie wiem co jest niesmacznego w trzymaniu w lodówce chleba czy cukierków?



  • kasiaabing 18.07.19, 09:49
    Akurat babci leki powinny być przechowywane w temp pokojowej.
    No mnie nie smakuje zawsze takie twarde i zimne. Albo pomidory z lodówki, dla mnie fuj.
  • cruella_demon 18.07.19, 10:18
    Uwierz, że sto razy bardziej wolałabym chleb z lodówki niż np. śledzie stojące tydzień poza nią wink
    Przy tym drobnym dziwcatwie ciotka ma też dobre świeże jedzenie w lodówce. Jesteśmy na tyle blisko, że po prostu idę i sama sobie biorę to, co uznam że mnie nie zabije smile
  • kasiaabing 18.07.19, 11:23
    cruella_demon napisała:

    > Uwierz, że sto razy bardziej wolałabym chleb z lodówki niż np. śledzie stojące
    > tydzień poza nią wink
    To na pewno 😉 Tylko tak mi się skojarzyło, że babcia chowa do lodówki prawie wszystko.
  • barbibarbi 18.07.19, 09:55
    NIektóre leki powinny być trzymane w lodówce, a większości to dobrze robi bo wydłuża żywotność. No ale faktycznie robić z lodówki szafkę na leki to przesada.
  • saszanasza 18.07.19, 10:54
    barbibarbi napisała:

    > NIektóre leki powinny być trzymane w lodówce, a większości to dobrze robi bo wy
    > dłuża żywotność. No ale faktycznie robić z lodówki szafkę na leki to przesada.

    No ale co to ma wspólnego z syfiarstwem🤔


    --
    „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
  • saszanasza 18.07.19, 11:02
    kasiaabing napisała:

    > Z lodówką to moja babcia ma na odwrót. Wszystko w niej trzyma: Kawę, cukierki,
    > chleb.
    Próbujemy z tym walczyć bo to jest zwyczajnie niesmaczne.

    Kawę, zwłaszcza sypana, należy trzymać w lodówce, nie traci wtedy aromatu.
    Chleb mrożę i trzymam, uwaga....w lodówce, po rozmrożeniu czasami też przez chwilę przechowuję, zachowuje wtedy świeżość (przynajmniej ten na zakwasie), ba! Czasami w ten sposób przechowuję gotowe kanapki do szkoły dla dzieci!
    Cukierki zwłaszcza czekoladowe rownież czasami wkładam do lodówki, nie widzę w tym nic niesmacznego, są baaardzo smaczne.....nawet po lodówce🤣



    Zrobiła sobie
    > dodatkową szafkę z lodówki. Jedynie udało nam się wywalczyć żeby leków tam nie
    > trzymała.

    Niektóre leki należy trzymać w lodówce.
    > O syfiarzach cóż, książkę mogłabym napisać.
    > Pisałam wcześniej o rozgrzebanym łóżku w pokoju dziennym i walających się ciuch
    > ach.

    To bałagan a nie syf. Syf byłby, gdyby ciuchy były brudne.

    > U jednej znajomej z dzieciństwa pamiętam jak w zalewie była non stop woda i tam
    > lądowały wszystkie naczynia i tak sobie pływały i czekały na umycie w tej " zu
    > pie".

    A może po prostu odmaczali co brudniejsze gary.




    --
    „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
  • princesswhitewolf 18.07.19, 11:12
    >Cukierki zwłaszcza czekoladowe rownież czasami wkładam do lodówki, nie widzę w tym nic niesmacznego, są baaardzo smaczne.....nawet po lodówce🤣

    to tylko ma sens w niebywale upaly gdy w domu jest powyzej 28C ( w pojemniku nie przepuszczajacym powietrza) bo tak poza tym w chlodnej temp tworzy sie bialy nalot w wyniku oddzielania tluszczu od malej zawartosci wody. Po wyjeciu sie to krystalizuje niestety. Optymalna temp dla czekolady to 10-20C z 15C idealna
  • kasiaabing 18.07.19, 11:21
    Dokładnie, tym bardziej że często mają aromat kiełbasiany. Babcia nie mieszka w tropikach i nie ma 30 stopni w domu.
    Nie uważam jej za brudaskę, napisałam że ma takiego bzika z tą lodówką 😉
  • barbibarbi 18.07.19, 09:42
    Mamy znajomych, sporadycznie bywamy, z obrzydzeniem chwytam szklankę, bo u nich wszystko jest jakby niedomyte. niby nie ma bałaganu, ale jest właśnie ukryty brud, baterie matowe porośnięte kamieniem, blaty jakieś zatłuszczone, zatłuszczone szklanki, ręcznik w łazience wygląda jakby pół roku był nie prany, lustra zamglone. Dom wygląda jak u staruszków 90 letnich, którzy starają się ale niedowidzą i nie mają już siły, a to są młodzi ludzie. I zapaszek jeszcze taki zatęchły.
    Najgorszy dom jaki widziałam, to u koleżanki w dzieciństwie, kiedyś w kuchni natknęłam się na obierki ziemniaków, tak sobie leżały po środku na podłodze, do toalety bez maski gazowej nie można było wejść, kibelek był niemyty od nowości przez lata, jak się kiedyś zapchał i pani domu wezwała hydraulika, to on wszedł i za 2 sekundy wyszedł, powiedział, że on się nie podejmuje.
  • kozica111 18.07.19, 10:41
    Mam znajomą która potrafiła nie sprzątnąć rozwalonej szklani z podłogi (potłuczonej) z zaschnięta torebką od herbaty miedzy tymi szkłami przez okres kilku dni.Jak jadła agrest to pluła tymi końcówkami po ścianach i inne tego typu kwiatki.Kontakt mamy ale nie zażyły smile
    Poza tym w domu ogólnie tez syf, ale jak wychodziła na randkę to była tak odpicowana i pachnąca że nikt by nie powiedział że taki brudasek.

  • barbibarbi 18.07.19, 10:48
    Przypomniał mi się odcinek z "przyjaciół" jak Ross poszedł na randkę z superlaską a potem do jej zasyfionego mieszkania i o mało nie dostał zawału big_grin
  • cudko1 19.07.19, 11:49
    barbibarbi napisała:

    > Przypomniał mi się odcinek z "przyjaciół" jak Ross poszedł na randkę z superlas
    > ką a potem do jej zasyfionego mieszkania i o mało nie dostał zawału big_grin


    A Monica jak o tym uslyszala to poleciala do niej z mopem I plynami I chciala sprzatac big_grin
  • gaga-sie 18.07.19, 14:43
    Pamiętam, że ktoś na forum kiedyś wspomniał o leciwej ciotce, która podarowała mu słoik z obgryzionymi z czekolady orzechami laskowymi, jeszcze że śladami zębów.
  • eat.clitoristwood 18.07.19, 14:52
    gaga-sie napisała:

    > Pamiętam, że ktoś na forum kiedyś wspomniał o leciwej ciotce, która podarowała
    > mu słoik z obgryzionymi z czekolady orzechami laskowymi, jeszcze że śladami zęb
    > ów.

    A zębów nie było?
  • piekna_remedios4 18.07.19, 11:24
    nie napiszę nic nowego - mam dobrą koleżankę syfiarę. Dopóki nie byłam u niej w domu miałam podejrzenia, bo jej ciuchy zawsze wyglądały na niedoprane, prasowania nie uznaje chyba i do tego koszmarnie okłaczone. Ale zyskałam pewność, gdy ją odwiedziłam. Ma 3 koty, z których każdy ma własną kuwetę plus jedną wspólną (wtf?) w mieszkaniu około 40 metrów. Je..ie tak, że można zwymiotować na wstępie, ale ona chyba tego nie czuje. Wszędzie kocie kłaki. Jak poszłam do łazienki to załatwiałam się na narciarza z deską obłożoną papierem, kabina prysznicowa cała w plamach, kamieniu, śmierdzące mokre ręczniki, upaćkana umywalka. A kuchnia...mujborze. Ta dziewczyna po prostu nie sprząta, to jest pewne. Brrr.
    Moja szwagierka jest też syfiarą, nie przeszkadza jej, że kot szcza w szafach, na podłogę, w przedpokoju ma wszędzie porozrzucany żwirek, w kuchni naczynia, sztućce, gary, resztki jedzenia zalegają od rana do wieczora. Meble uwalone niewiadomo czym, podłoga się klei. Nie wiem jak ludzie potrafią żyć w takim brudzie.

    --
    Cien años de soledad
  • katja.katja 18.07.19, 11:33
    Pewnie stara panna do tego?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • cruella_demon 18.07.19, 11:42
    Zawsze mnie dziwi, jak coś takiego czytam. Koty to bardzo czyste zwierzęta, moje nigdy nie załatwiły się poza kuwetą.
    Po blatach zresztą też nie chodziły, ale to akurat nie moja zasługa, jakoś tak same z siebie tak miały, chociaż jak tak pomyślę, to koty moich rodziców też nie chodzą po blatach, może to kwestia tego, że od małego były zwalane i po prostu zatrybiły, że tam nie wolno.
  • katja.katja 18.07.19, 11:53
    Nie byłabym taka pewna. Ja kota goniłam i byłam pewna, że wytresowany, ale gdy raz wróciłam się do domu tuż po zamknięciu drzwi bo coś zapomniałam widać było, że zmiata z blatu w try miga bo myślał, że wyszłam "na amen".
    Z wiekiem jest lepiej bo nie chce im się daleko skakać tylko kanapa.
    Jeżeli chodzi o jedzenie i sprawy "kuchenne" jestem obrzydliwa (dużo rzeczy mnie brzydzi), więc pilnuję bardzo i może na kilka lat raz zdarzyła się wpadka z sierścią w herbacie. Po zrobieniu jedzenia albo od razu na talerz i bieżąca konsumpcja albo do lodówki, nie ma trzymania poza lodówką/piekarnikiem godzinami.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • cruella_demon 18.07.19, 12:15
    Wiem, że nie chodziły, bo wychodziłam z kuchni i zostawiałam na blacie np pokrojoną do obiadu pierś, nigdy nic nie "zginęło" wink
    Jeden faktycznie kradł, ale jak ktoś nie dopilnował swojego żarcia w pokoju. Jak przychodzili goście, to w ogóle nie wyłaziły z sypialni, bo nie lubiły obcych.
  • iwoniaw 18.07.19, 17:35
    Zawsze mnie dziwi, jak coś takiego czytam. Koty to bardzo czyste zwierzęta, moj
    > e nigdy nie załatwiły się poza kuwetą.


    To prawda, co piszesz, ale właśnie w tym sęk - kot będzie się załatwiał do kuwety i tylko do kuwety, jeśli będzie ona czysta (regularnie sprzątana). Jeśli zaś całe mieszkanie nie różni się w czystości i zapachu od niesprzątanej całymi dniami (albo i tygodniami) kuwety, to żaden kot nie pójdzie się tam załatwiać, bo niby czemu miałby, skoro tam się już nie da wejść, żeby łap nie pobrudzić?


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • cruella_demon 18.07.19, 18:46
    A to też prawda.
  • piekna_remedios4 18.07.19, 18:59
    mnie też to dziwi! Na dokładkę ów kot jest wykastrowany, jakiś naprawdę straszliwy egzemplarz jej się trafił, bo potrafi obsikiwać co popadnie. Twierdzi, że sprząta kuwetę, ale kto ją tam wie. Mam odruch wymiotny jak widzę tego kota na meblach

    --
    Cien años de soledad
  • szmytka1 19.07.19, 12:09
    Kot kolezanki sikal do lozka jej dziecku. Musial wyprowadzic sie z domu. Zostal kotem podworkowym.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka