Dodaj do ulubionych

Oddanie dziecka po porodzie a dalsza rodzina

17.07.19, 22:02
Jak widzicie taką sytuację:

Duża, wydawałoby się zgrana rodzina. Oszołomów religijnych mało, generalnie dopuszcza prawo do aborcji. Dzieciaków dużo, wszystkie wyczekiwane, rozpieszczane, wychuchane. O wszystkich wiadomo od pierwszego testu ciążowego.

Najmłodsza para, nie małżeństwo, ale dla rodziny to bez znaczenia, mówi o ciąży dopiero po USG połówkowym i wyniku amniopunkcji. To dla wszystkich lekki szok (że tak późno się dowiadują), ale nikt nie komentuje tego, następują szczere gratulacje.

W 28 tygodniu zagrożenie przedwczesnym porodem, matka ląduje na patologii ciąży. Przekazuje, że wcześniaka nie będzie chciała, rodzina ma się od tej pory nie interesować, bo to jej sprawa. Rodzinie wydaje się scenariusz zostawienia dziecka w szpitalu dość realny.

Co byście zrobiły na miejscu rodziny? Bliskiej, jesteście siostrą ojca dziecka lub dziadkami dziecka.
Edytor zaawansowany
  • summerland 17.07.19, 22:04
    A co na to ojciec dziecka?
  • mary_lu 17.07.19, 22:15
    Ojciec dziecka nauczony m. in. przez swoje siostry, twierdzi że decydujące zdanie ma matka dziecka. Ale bardziej nam o aborcję chodziło. W każdym razie popiera każdą decycję swojej dziewczyny.
  • jowita771 17.07.19, 22:18
    To decyzja rodziców i reszcie rodziny nic do tego, nie powinni się mieszać.


    --
    pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda
    a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem dla węża /moofka/
  • 3-mamuska 17.07.19, 23:54
    mary_lu napisała:

    > Ojciec dziecka nauczony m. in. przez swoje siostry, twierdzi że decydujące zdan
    > ie ma matka dziecka. Ale bardziej nam o aborcję chodziło. W każdym razie popier
    > a każdą decycję swojej dziewczyny.

    Czyli chcieliście żeby usunęła? To
    Po co się interesować?
    Chłopczyk chowa głowę w piasek bo tylko kobieta decyduje. Alimentów tez by nie płacił skoro zdecydowała się urodzić i wychować niech decyduje i radzi sobie sama....
    Okropna rodzinka dobrze ze dziecko ma szanse na normalny dom.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • aerra 17.07.19, 23:59
    O rany. Kontekst czytaj.
    Nie chcieli, żeby usunęła, tylko ogólnie w sprawach aborcji uważają gremialnie, że ostateczna decyzja należy do kobiety.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • ichi51e 18.07.19, 09:13
    Ja to zrozumialam ze rodzina facetowi mowila „to decyzja kobiety” i on teraz tez sie na nia zdaje. Nie ze rodzina wmawiala zeby od razu usunac.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • nangaparbat3 17.07.19, 22:17
    Ktoś mi opowiadał, że - było to przed II wś, ale wiek jak najbardziej XX, kobieta, wieśniaczka, weszła do domu siostry, i zobaczyła ją klęczącą z noworodkiem przed otwartymi drzwiczkami pieca. Zabrała to dziecko i wychowała jak własne, chociaz dziecko zawsze wiedziało, że chowa je ciotka, a matka i najbliższa rodzina (noworodek miał już kilkoro rodzeństwa) kilka chałup dalej. Z dziecka wyrósł profesor biologii, mądry, o niezwykle szerokich zainteresowaniach, chociaż do końca życia zdarzały mu się okropne napady gniewu (kiedy jako dziecko odwiedzał matkę i rodzeństwo), po powrocie wybuchał mieszaniną gniewu i rozpaczy, którą podobno trudno było ukoić).
    Gdybym była babcią noworodka, przede wszystkim chciałabym się jednak dowiedzieć, co jest grane. Może przez rodziców dziewczyny? Gdyby trzeba, zostałabym rodziną zastępczą.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • srebrnarybka 17.07.19, 22:30
    A po co temu dziecku mówiono, że matka chciała je spalić w piecu? Ciotka wychowywała je od stanu noworodkowego. Nie był świadomy, gdy matka próbowała go zabić. Ja wiem, są teorie o pierwszych trzech latach życia, o odrzuceniu etc., ale pierwsze trzy lata życia spędził u kochającej ciotki. Gdyby wychowywanie przez inną osobę, niż matka, miało wichrować życie, dewiantami byłyby wszystkie osoby, które straciły matkę tuż po urodzeniu, a tak nie jest. Znam całkiem udane przykłady adopcji czy dzieci wychowywanych przez ciotki czy nawet cioteczną babkę. Życie się różnie układa. Ów przyszły biolog musiał wiedzieć, że wychowuje się u ciotki, ale można mu było powiedzieć normalnie, że matka była np. za biedna. Moja kuzynka wychowywana na ogół przez cioteczną babkę, bo ojciec porzucił rodzinę, a ciężko chora matka rzadko miała siłę dzieckiem się zajmować kocha i wręcz idealizuje dawno nieżyjącą matkę, a sama jest szczęśliwym, spełnionym człowiekiem i nie ma do matki pretensji, że chorowała. Także i temu uratowanemu dziecku można było powiedzieć coś normalnego typu bieda etc., by oszczędzić mu tego, co prolajferzy nazywają syndromem ocaleńca.
  • nangaparbat3 17.07.19, 23:05
    Masz rację. Nie mam pojęcia, dlaczego tak postąpiono. Może ktoś z rodzeństwa się wygadał? Nie wiem, historię znam od syna tego uratowanego pana.
    Syndrom ocaleńca raczej go nie dotyczy, no chyba że inne dzieci w tym piecu.
    Opowieść o noworodkach w ten sposób mordowanych słyszałam też w zupełnie innych okolicznościach, od zupełnie innej osoby - to tak na marginesie.
    Chciałam tylko powiedzieć, że jak ktoś wyrzuca dziecko, to się je łapie i mocno trzyma.



    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • aerra 17.07.19, 23:13
    A jak to się ma do "lepiej urodzić, przecież możesz oddać/zostawić w szpitalu"?

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • mary_lu 17.07.19, 23:39
    Ale co innego zostawić zdrowe dziecko, które od razu pójdzie do adopcji, a co innego zostawić dziecko chore, które będzie poniewierane po ośrodkach i szpitalach. Gdy dalsza rodzina ma ogromne możliwości leczenia i opieki.
  • zuleyka.z.talgaru 18.07.19, 08:24
    Bo to cud, miód i orzeszki zajmować się niepełnosprawnym.
  • katja.katja 18.07.19, 08:32
    Takie możliwości "leczenia i opieki", że jest naprawdę realne, że po latach wszelkich zabiegów, rehabilitacji dziecko będzie w miarę zdrowe umysłowo i fizycznie?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ichi51e 18.07.19, 09:19
    Wszystko zalezy jak bardzo jest uszkodzone. Sa takie uszkodzenia ze naprawde dobre checi milosc i kasa nie pomoga. Za malo informacji.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • katja.katja 18.07.19, 08:31
    Ale to inna sytuacja. Dziecko to było w momencie porodu zdrowe.
    Tutaj mamy skrajnego wcześniaka, który nie rokuje na zwykłe życie.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • double-facepalm 18.07.19, 10:33
    Jeśli będzie przedwczesny poród. Pisywala tutaj laska z Krakowa, której nastolatka z porodu w 26tc zyje i jest sprawna.
  • katja.katja 18.07.19, 11:31
    Tak. I ciągle powtarzała, że miała niezwykle dużo szczęścia bo inne dzieci nie miały tyle szczęścia, nawet z wyższych tygodni. Był to wyjątek od reguły, zresztą nawet kiedyś w sygnaturce miała coś o cudzie.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • aerra 18.07.19, 12:32
    Tu na razie nie mamy żadnego wcześniaka, tylko płód zagrożony przedwczesnym porodem.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • sniyg 18.07.19, 00:02
    srebrnarybka napisała:

    > A po co temu dziecku mówiono, że matka chciała je spalić w piecu? Ciotka wychow
    > ywała je od stanu noworodkowego. Nie był świadomy, gdy matka próbowała go zabić
    >
    Bo historia robi się bardziej dramatyczna. Gdyby mu nie powiedzieli tylko wychowali jak swoje o czym by było opowiadać?
  • ichi51e 18.07.19, 09:17
    Bo to bylo na wsi i podawano to sobie jako zabawna anegdote. Taka mentalnosc kiedys byla nikt nie rozkminial ze to moze trauma a ze matka zyla obok i wielokrotnie miala okazje dziecku okazac ze nie chce go zabic tylko zwariowala w chwili desperacji.

    A co do przeslania historii. To powiedzmy ze jest to prawda i ze wszystko sie dobrze skonczylo. Historia ze startowego jest troche inna to dziecko jest uposledzone jak rozumiem moze w stanie krytycznym. Branie go na miesiac dwa moze trzy lata az umrze jest znecaniem sie nad rodzicami. Do tego malo kto umie tak wziac dziecko od czlonka rodziny zeby nie dac do zrozumienia jak to sie poswieca. Kiedys to bylo inaczej - dla bezdzietnej ciotki takie dziecko to byl dar od losu dla dzieciatej po prostu jeden talerz wiecej na stole.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • lauren6 18.07.19, 10:29
    Czekaj, nigdzie nie jest powiedziane, że dziecko będzie niepełnosprawne. Nie podano wyniku amnio. Jedynie, że matka w 28 tc leży w szpitalu i grozi jej urodzenie wcześniaka. To znaczy, że nie będzie to skrajny wcześniak, nagły poród, tylko lekarze przygotują ją i dziecko do wcześniejszego rozwiązania. To dobrze rokuje. Dziecko może być niepełnosprawne. Może też wymagać rehabilitacji w pierwszych latach i potem normalnie się rozwijać. Spisanie go na straty tuż przed porodem jest okrutne.
  • double-facepalm 18.07.19, 13:01
    Byc może ten płód o którym rozmawiacie (no sorry prolajferzy, jest to nadal płód póki co) urodzi się nawet znacznie później niż teraz, ale widocznie chcą się przygotować na każde wyjście. Na razie jest zagrożenie przedwczesnym porodem.
  • manon.lescaut4 18.07.19, 15:11
    Jest okrutne, a mi się wydaje, ze oczekująca matka (o ile ta historia jest prawdziwa) i forumki, które jej decyzji przyklaskują, to jakieś control freaki, nie będące w stanie pogodzić się z faktem, ze nie da się wszystkiego w życiu zaplanować z ołówkiem i pod nasze dyktando. Mimo korzystania pełna garścią np ze zdobyczy nauki. W przypadku ciąży i dziecka podejrzewam planowanie poczęcia co do miesiąca (bo może wola dziecko z lutego, a może z września) i o ile to może być niegroźnym dziwactwem, tak nie da się niestety zamówić dziecka zdrowego i bez deficytów. Biorąc pod uwagę wachlarz możliwości, to amniopunkcja i badania prenatalne wykryją ułamek możliwych komplikacji. Niestety pojadę klasykiem, ale chyba tacy państwo nie powinni decydować się na dziecko.
  • double-facepalm 18.07.19, 22:02
    Tez tak uważam.
  • dziennik-niecodziennik 17.07.19, 22:18
    No coz.
    I tak decyduja rodzice. To oni beda wychowywac dziecko, kto wie w jakim stanie urodzone. Musza mierzyc ile maja sil.
    Ale mysle ze to raczej gadanie w szoku i sytuacja realnie nie bedzie taka smutna.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • mary_lu 17.07.19, 22:28
    Mnie zszokowało to ich od dawna, niezłomnie wygłaszane stwierdzenie, że nigdy by nie chcieli dziecka z jakimkolwiek deficytem.

    Jedyny happy end jaki widzę, to jednak donoszenie ciąży (jeszcze dość realne). Ale jeśli nie, to co robić? Dwie siostry i dziadkowie są gotowi wziąć nawet najbardziej niepełnosprawne dziecko. Tylko czy powinni?
  • 18lipcowa3 17.07.19, 22:31
    dziadkowie niespełna rozumu - w jakim wieku są że chcą brać to dziecko ?

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • cruella_demon 17.07.19, 22:36
    > Mnie zszokowało to ich od dawna, niezłomnie wygłaszane stwierdzenie, że nigdy b
    > y nie chcieli dziecka z jakimkolwiek deficytem.
    >

    No to w razie czego bierz upośledzone dziecko. Kto ci broni?
  • mary_lu 17.07.19, 22:39
    No właśnie to rozważam.
  • cruella_demon 17.07.19, 22:41
    No to ok.
    Nie każdy chce być bohaterem.
  • katja.katja 18.07.19, 08:35
    Jakie ok? Założę się, że na "rozważaniu" się zacznie i skończy, wiesz ile ja rzeczy rozważałam?
    Pro-lifowcy też zawsze tylko w pysku mocni.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • sofia_87 18.07.19, 08:21
    Przecież dziecko urodzone nawróceniu w 28 tc ma spore szanse być w pełni zdrowe i sprawne. A jeśli ciąża urrzyma się jeszcze chociaż 2-4 tygodnie, to już w ogóle nawet nie ma o czym mówić.
  • summerland 17.07.19, 22:56
    Mysle, ze tak jak najbardziej. Ale czy beda mogli?
    Przykre, ze przyszla matka odrzuca dziecko jezeli urodzi sie niepelnosprawne, widocznie jest za slaba, zeby sie zmierzyc z takim trudem. Ale jak bedzie mogla zyc wiedzac ze jej dziecko ktos inny wychowuje.
  • cosmetic.wipes 18.07.19, 13:17
    summerland napisała:

    > w
    > idocznie jest za slaba, zeby sie zmierzyc z takim trudem.

    Nie. Jest na tyle silna i uczciwa, że stawia sprawę jasno.

    > Ale jak bedzie mogla
    > zyc wiedzac ze jej dziecko ktos inny wychowuje.

    Normalnie.


    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • summerland 18.07.19, 17:33
    Chce sie pozbyc problemu. Matka kukulka
  • cosmetic.wipes 18.07.19, 18:02
    I dobrze. Rozsądni ludzie starają się pozbywac problemów, a głupcy je generują.

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • mary_lu 18.07.19, 18:28
    W swojej kreacji już posuwasz się za daleko. Mądry pozbywa się wcześniaka, głupiec go leczy. Zdaje się, ze jesteś tą głupia matką wcześniaka, na szczęście.
  • cosmetic.wipes 18.07.19, 20:30
    Miałam siłę, chęci, wsparcie rodziny i zasoby finansowe, żeby go kilka lat rehabilitowac, więc moj wcześniak nie był dla mnie problemem. Gdyby był, to zdecydowałabym się na oddanie go do adopcji.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • mary_lu 18.07.19, 20:40
    Absolutnie nie był to problem. Kolejna, która klepie w klawiaturę w każdej absolutnie dyskusji dla samego klepania a potem tworzy skomplikowane figury aby bronić te naklepane bzdury.
  • cosmetic.wipes 18.07.19, 20:55
    Nic nie poradzę, że nie ogarniasz 😄

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • sniyg 18.07.19, 00:04
    mary_lu napisała:

    > Mnie zszokowało to ich od dawna, niezłomnie wygłaszane stwierdzenie, że nigdy b
    > y nie chcieli dziecka z jakimkolwiek deficytem.
    >
    A co jest w tym szokującego?
  • mary_lu 18.07.19, 00:09
    Bo dla mnie jest normalne, że jak decydujesz się na dziecko, to wykonujesz skok w wielką niewiadomą. Badania mogą nie wykryć chorób, choroby mogą się ujawnić później, mogą być uszkodzenia okołoporodowe, wypadki, późniejsze choroby. Oczywiste, że pragniesz zdrowego i pięknego, ale bierzesz jakie jest, bo jest Twoje.
  • ichi51e 18.07.19, 09:26
    Dla ciebie to oczywiste ale jak pokazuje masa orzykladow z zycia nie wszyscy tak maja.
    Co innego by mnie zaniepokoilo. A co jak dziecko urodzi sie ok 10 pkt a potem jak bedzie strasze wyjdzie ze jednak deficytowy? Czy rodzice stana na wysokosci zadania? Moze stana trudno zrownywac. Samo wczesniactwo to za malo zeby dziecko skreslac tez bym rozwazala przygarniecie nawet bym sie ucieszyla tak mysle mimo ze trudne rodzicielstwo...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • lauren6 18.07.19, 11:13
    Jezu, jak rodzisz w terminie to też po latach może się okazać, że dziecko ma deficyty.
  • nangaparbat3 18.07.19, 15:34
    Może też wpaść pod tramwaj. Całe życie wywraca się na nice, trudno, na tym ono polega.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • black.emma 18.07.19, 00:06
    Dziś. Czy tak bedzie i za 20 lat? Oni nie maja zobowiązań, rodzice tak...
  • edelstein 18.07.19, 08:29
    A mnie to nie szokuje,bo sama bym nie chciala.Oczywiscie pewnych deficytow nie da sie wykryc przed porodem, ale takie ZD juz tak i bylo dla mnie jasnym,ze jesli to jedynie aborcja wchodzi w rachube.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • katja.katja 18.07.19, 08:34
    A myślałam, że każdy chce mieć zdrowe dziecko?
    Siostry i dziadkowie nie wiedzą na co się piszą.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • aguar 18.07.19, 08:41
    "Siostry i dziadkowie nie wiedzą na co się piszą."
    Z drugiej strony, jak rzeczywiście chcą mieć upośledzone, to niech adoptują, o to jest, zdaje się, o wiele łatwiej niż o zdrowe. Zrobią coś dobrego.
    Ale od tego konkretnego niech się odczepią zgodnie z życzeniem jego matki.
  • nangaparbat3 18.07.19, 15:35
    Zawsze powtarzam, że dzieci są wydane na pastwę rodziców.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • ichi51e 18.07.19, 09:23
    Jesli dziecko rokuje ze bedzie zylo to tak. Jesli dziecko nie rokuje to nie. To ona jeszcze w ciazy? Zrozumialam ze urodzila. Czyli chodzi o to ze byc moze dziecko urodzi sie z jakas wada typu ZD?
    No to zmienia obraz rzeczy. Pytanie brzmi czy rodzina ma swiadomosc na co sie decyduje i ze byc moze zamienia syna i synowa na dziecko.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • umi 18.07.19, 15:54
    A czemu nie? Czuja sie na silach, niech biorą. Lepiej dla dziecka byc zaopiekownaym w rodzinei niz w osrodku, gdzie jest anonimowe. I wieksza szansa na poprawe sprawnosci.
  • bombalska 17.07.19, 22:25
    Jakbym byla ciotka lub babcia tego dziecka, to bym zostala dla niego rodzina zastepcza. W przeciwnym razie, na wuj komu taka rodzina?

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • summerland 17.07.19, 22:44
    To jest szlachetne podejscie do sprawy.
  • bombalska 17.07.19, 22:51
    No to jaka jest ta definicja rodziny? Po co utrzymywac kontakt, jesli w tej najistotniejszej kwestii by nawalila? Przeciez ta sytuacje mozna latwo odwrocic. Babcia czy dziadek robia sie zniedolezniali, nie moga juz sami mieszkac, a ich "rodzina" sie odwraca i laduja w jakiejs panstwowej placowce.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • summerland 17.07.19, 23:56
    Zgadzam sie z toba.
  • aerra 17.07.19, 23:02
    A ja uważam to za najgorsze możliwe wyjście. Bo to nie ma prawa zadziałać, chyba, że cała rodzina zerwie kontakt z biologicznymi rodzicami tego dziecka (i vice versa).
    Nie wiem jakie są przepisy w takiej sytuacji, ale mam szczerą nadzieję, że rodzina nie będzie miała żadnej możliwości dowiedzenia się gdzie to dziecko trafiło.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • jkl13 18.07.19, 08:06
    W takiej sytuacji dziecko zawsze w.pierwszej kolejności trafia do spokrewnionych krewnych,o ile tylko są chętni,aby je adoptować czy być dla niego rodziną zastępczą. Zawsze.
  • ichi51e 18.07.19, 09:28
    Nie musza zrywac kontaktu - malo to ludzi krewni wychowali? Tyle ze jest to bardzo trudne dla rodzicow dziecka i byc moze to oni nie podolaja i zerwa kontakt

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • aguar 18.07.19, 09:47
    Daj z tym spokój. Młodzi mogą stracić przez to rodzinę. Za karę, że wybrali opcję urodzić i oddać zamiast aborcji??? Wychowywanie przez krewnych to jest ok, gdy matka umrze
  • eukaliptusy 18.07.19, 10:08
    aguar napisała:

    > Daj z tym spokój. Młodzi mogą stracić przez to rodzinę. Za karę, że wybrali opc
    > ję urodzić i oddać zamiast aborcji.

    Nie doczytałaś. Nie ZAMIAST aborcji. To jest planowane dziecko. Chcą je oddać, bo będzie wcześniakiem i być może będzie mieć jakieś wady, a oni chcieli mieć dziecko bez defektów.
  • nangaparbat3 18.07.19, 15:37
    Tu w ogóle nie dyskutujemy o aborcji.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • 18lipcowa3 17.07.19, 22:29
    nie wpierdaczam się w decyzje rodziców

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • cruella_demon 17.07.19, 22:35
    Ja też.
  • damartyn 17.07.19, 22:39
    Panie doktorze chciałabym dziecko ale takie ładne , z zielonymi oczami, i żeby włoski miało i najlepiej czarne i kręcone, i żeby w nocy nie płakało i żeby to chłopczyk był ,taki między 3,200 a 3,500, no bo jak większy to nie biorę.🤦‍♀️
  • cruella_demon 17.07.19, 22:44
    A może wzięłabyś brązowooką roślinkę, która nigdy nie usiądzie, nie zje samodzielnie i całe życie będzie walić w pieluchy?
  • damartyn 17.07.19, 22:49
    cruella_demon napisała:

    > A może wzięłabyś brązowooką roślinkę, która nigdy nie usiądzie, nie zje samodzi
    > elnie i całe życie będzie walić w pieluchy?
    A jak urodzi im się piękne zdrowie dziecko i po paru latach ulegnie wypadkowi i będzie wymagało stałej opieki, to tez zostawia w je szpitalu? Chciałabyś żeby Ciebie ktoś zostawił , bo np nie umiesz po wypadku chodzić ? Przy takim podejściu nie powinno się planować dzieci, przecież nie każdy musi je miec i nie ma w tym nic złego.
  • cruella_demon 17.07.19, 22:57
    To jest nieco inna sytuacja, kiedy nawiążesz więź. Ale generalnie nie widzę nic złego w oddaniu do profesjonalnego ośrodka osoby wymagającej pełnej opieki 24/7.
  • nickbezznaczenia 17.07.19, 23:01
    Ale nigdy nie byłaś w takiej sytuacji, więc możesz sobie popisać.
  • edelstein 18.07.19, 08:32
    Ile dzieci uposledzonych juz wychowalas, a nie wroc,ile razy sie opiekowalas takim dluzej niz godzine?

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • lauren6 18.07.19, 11:15
    Póki co nic nie wskazuje na to, że dziecko będzie upośledzone. To wasze wymysły.
  • edelstein 18.07.19, 11:53
    Odnioslam sie do konkretnego postu.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • summerland 17.07.19, 22:43
    Ale, ze co, ze chcieliby zeby to dziecko zostalo w rodzinie?
  • vitreous 17.07.19, 22:45
    Uważam, że decyzja należeć powinna do rodziców. Jako rodzina starałabym się wspierać ich w podjętej decyzji oraz zachęcić do konsultacji z psychoterapeutą, by mogli poromawiać o ewentualnych emocjonalnych konsekwencjach.
  • asfiksja 17.07.19, 23:00
    Jeśli chodzi o aborcję to w 28 tygodniu ta decyzja od dawna nie należy już do rodziców. Jeśli chodzi o zrzeczenie się praw do dziecka po porodzie - dalsza rodzina może przecież wystąpić o status spokrewnionej rodziny zastępczej. Dziecko ma na 100% prawidłowy kariotyp, ewentualne uszkodzenia wcześniacze jeszcze nie istnieją, to na razie wyobraźnia matki. Matka - jak rozumiem - niepijąca, niećpająca, tylko lekko psychiczna. To najprawdopodobniej jest całkowicie "pełnowartościowe" dziecko, w dodatku własne/syna/brata. Co to za rodzina, że nikt go nie chce?
  • aerra 17.07.19, 23:06
    Skąd wiesz, że dziecko ma prawidłowy kariotyp?
    Było tylko, że robili amniopunkcję, o wyniku nie ma słowa.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • asfiksja 17.07.19, 23:14
    Stawiam dolary przeciw orzechom, że ma prawidłowy. Na ten trop naprowadzają mnie "szczere gratulacje" i fakt, że w ogóle doszło do obwieszczenia. Gdyby kariotyp był nieprawidłowy rodzina by się najprawdopodobniej nawet nie dowiedziała o dokonanej aborcji.
  • aerra 17.07.19, 23:28
    Hmm, na to nie wpadłam, szczerze powiedziawszy.
    Znaczy obstawiasz, że ciężarna zafiksowała się na możliwych (ale wcale nie pewnych) wadach i od razu z miejsca mówi, że dziecko odda?
    To chyba nawet lepiej, jakby to dziecko jakieś (niezbyt poważne) wady miało, bo jeśli to byłaby taka sytuacja, to kobieta nie jest jeszcze gotowa na rodzicielstwo. A tak trafi do adopcji, w miarę zdrowe dziecko, to pewnie prawie od razu.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • ichi51e 18.07.19, 09:30
    To prawda. Czyli w gre wchodzi wczesniactwo wylacznie zapewne...
    kurcze bralabym...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • nangaparbat3 17.07.19, 23:13
    Jak to nikt go nie chce? Ciotki, dziadkowie - przecież chcą.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • asfiksja 17.07.19, 23:15
    Ja zrozumiałam, że rodzina ma dylemat, czego właściwie powinna chcieć.
  • mary_lu 17.07.19, 23:33
    Rodzina nie ma dylematu, czy chcieć dziecko. Chce. Zna zagrożenia, ale też wie, że nikt nie zajmie się dzieckiem tak jak oni. Nie ma w Polsce ośrodka, który miałby możliwości terapeutyczne choćby porównywalne z nimi. Już o więzi nie mówiąc.

    Ale rodzicom wycina się wtedy numer - nie mogą się odciąć, wcześniej czy później zostaną napiętnowani albo tak się poczują. Tylko czy dobro dziecka nie jest ważniejsze?
  • asfiksja 18.07.19, 09:12
    No jasne, że dobro dziecka jest ważniejsze. Poza tym bratowa może jeszcze wyjść psychicznie na prostą i będzie pełna rodzinna sielanka.
  • aguar 18.07.19, 09:22
    No przecież dziecku wcale nie będzie dobrze! Będzie wychowywane przez babcie czy ciocie, będzie wiedziało, że matka żyje w pobliżu, ale go nie chciała. Może nawet będzie później miała inne dziecko. Sorry, ale to by była chora sytuacja. Powinno mieć "czysty" początek w nowej rodzinie adopcyjnej, może trafi na taką drugą Stephanie, która będzie wdzięczna matce biologicznej, dzięki czemu dziecko będzie miało wszystko ładnie w głowie poukładane.
  • ichi51e 18.07.19, 09:32
    Zycie to nie bajka rozne sa uklady. Oczywiscie ze lepiej wiedziec o co chodzilo z rodzicami i znac ich niz „miec wszystko ladnie w glowie przez nowa mamusie poukladane”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • nangaparbat3 18.07.19, 15:39
    Przecież będzie upośledzone, nie będzie mu przeszkadzać tongue_out

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • aqua48 18.07.19, 13:20
    mary_lu napisała:

    > Rodzina nie ma dylematu, czy chcieć dziecko. Chce.
    > Ale rodzicom wycina się wtedy numer - nie mogą się odciąć, wcześniej czy późnie
    > j zostaną napiętnowani albo tak się poczują. Tylko czy dobro dziecka nie jest w
    > ażniejsze?

    Dobro dziecka moim zdaniem w tej sytuacji jest ważniejsze niż dobre samopoczucie rodziców. A rodzice jeśli myślą, że jeżeli oddadzą obcym, to nie będą mieć wyrzutów, lub zastanawiać się co z dzieckiem, mylą się. dla dziecka zdecydowanie lepiej by wychowywało się we własnej rodzinie.
    Mogę rozumieć że ktoś z rozmaitych powodów absolutnie nie chce dziecka, ale nie umiem sobie wyobrazić kobiety, matki która podchodzi do porodu i wychowania własnego, oczekiwanego potomka jak do zakupów z gwarancją. To kompletnie niedojrzałe, roszczeniowe stanowisko. A co jeśli urodziłaby całkowicie zdrowe dziecko które nie spełniałoby innych jej oczekiwań?
  • stephanie.plum 17.07.19, 22:50
    a co ma do tego "dopuszczanie prawa do aborcji"?

    dobre ciocie miałaby doradzać, by w 28 tygodniu dzieciaka zlikwidować, bo to tak nowocześnie i nie oszołomsko?
    lepiej, niż oddać do adopcji???

    --
    idę tam, gdzie idę
  • aerra 17.07.19, 23:11
    Popadasz w nadmierną ekscytację.

    Nigdzie nic nie było o tym, że w 28 tygodniu tę aborcję mieliby robić (zresztą to w Polsce niemożliwe przecież, nawet w przypadku wad genetycznych płodu). Wydaje się, że chodziło tylko o zaznaczenia, że rodzina nie ma odchyłów antychoice, ale ta sprawa ich przerosła. Wszystkich najwyraźniej. I nic dziwnego, bo to skomplikowana sytuacja i bez dobrego wyjścia.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • mary_lu 17.07.19, 23:35
    Dopuszczamy do 24 tygodnia jeśli płód jest bardzo uszkodzony, tak jak jest w prawie.

    To dziecko według wszystkich badań, w tym amnio, jest idealnie zdrowe. Zagraża mu tylko wcześniactwo.
  • ichi51e 18.07.19, 09:33
    Matka panikuje tak sadze i zabezpiecza Dobrze bedzie tylko niech jeszcze troche ten dzieciak poczeka wink

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 18.07.19, 09:33
    *tyly

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • alicia033 17.07.19, 23:03
    nic.

    Btw. wszyscy inni, niż mąż też o moich ciążach dowiadywali się, gdy miałam wyniki amniopunkcji w ręku.
    Rodzinę mam bez antyaborcyjnego odchyłu ale uważam, że moje ciało to moja sprawa.
  • damartyn 17.07.19, 23:22
    ale uporządkujmy,
    autorka nie pisze o wadzie genetycznej, o jakimś uchwyconym problemie zdrowotnym , pisze, ze przyszła matka określa sprawę tak "W 28 tygodniu zagrożenie przedwczesnym porodem, matka ląduje na patologii ciąży. Przekazuje, że wcześniaka nie będzie chciała," i dalej
    "Mnie zszokowało to ich od dawna, niezłomnie wygłaszane stwierdzenie, że nigdy by nie chcieli dziecka z jakimkolwiek deficytem.

    Jedyny happy end jaki widzę, to jednak donoszenie ciąży (jeszcze dość realne). "

    to jest dla mnie szokujące. Wcześniaka nie chcę, a przenoszone to już tak , czy nadal nie?

    Naprawdę ,jak dla mnie mocno powinni sie zastanowić nad tym czy, są w stanie podołać rodzicielstwu.

  • alicia033 17.07.19, 23:39
    znaczy szokuje Cię, ze nie każdy/a nadaje się na "bohaterkę życia codziennego". Aha.
    Wiele/u jest takich, którzy się do tego nie nadają. Ale trwają przy tych swoich kulawych kaczętach z uwagi na presję społeczną, gotując niestety piekło podopiecznemu (na co otoczenie zamyka najczęście oczy).
    Ta para wyróżnia się tylko tym, że ma odwagę o tym publicznie powiedzieć. Do czego, btw. na tym etapie bym się jednak specjalnie nie przywiązywała, bo kosmitawink w brzuchu a malutkie ciałko, które widzisz, które można dotkąć + poporodowy wyrzut hormonalny to są dwie różne sprawy.
  • damartyn 17.07.19, 23:45
    alicia033 napisała:

    > znaczy szokuje Cię, ze nie każdy/a nadaje się na "bohaterkę życia codziennego".
    > Aha.
    > Wiele/u jest takich, którzy się do tego nie nadają. Ale trwają przy tych swoich
    > kulawych kaczętach z uwagi na presję społeczną,

    To jest obrzydliwe co piszesz. Chyba , ze sama masz takie doświadczenie.
  • zuleyka.z.talgaru 18.07.19, 08:26
    To nie obrzydliwe. To samo życie.
  • alicia033 18.07.19, 10:57
    obrzydliwy to jest system pomocy rodzinom z osobami niepełnosprawnymi w tym "raju nad Wisłą" a raczej jego kompletny brak.
    Ale oczywiście, zamykaj sobie dalej oczy na to, co się dzieje i krzyw się na tych, którzy o tym piszą.

  • damartyn 18.07.19, 14:15
    alicia033 napisała:

    > obrzydliwy to jest system pomocy rodzinom z osobami niepełnosprawnymi w tym "ra
    > ju nad Wisłą" a raczej jego kompletny brak.
    > Ale oczywiście, zamykaj sobie dalej oczy na to, co się dzieje i krzyw się na ty
    > ch, którzy o tym piszą.
    >
    Napisać o dzieciach „kulawe kaczęta” - wybacz.
  • aerra 17.07.19, 23:23
    Nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji, bo to sytuacja z rodzaju tych, w których gdybanie się nie sprawdza.
    Natomiast nie uważam, żebym miała prawo ingerować w decyzję rodziców - mogę poprosić, żeby porozmawiali ze mną na ten temat, żeby się upewnić, że mają wszystko przemyślane, że są pod opieką specjalistów, ale biorę pod uwagę, że mogą tego zwyczajnie nie chcieć i odmówić takiej prośbie. I jeśli to zignoruję, to świadomie i zdając sobie sprawę, że mogą ze mną zerwać kontakt.
    Nie podejmę się zgadywania, czy to dla nich ciężka decyzja, czy jasna i oczywista - dla mnie byłaby ciężka i nie chciałabym, żeby rodzina to drążyła, bo to tylko pogorszyłoby i tak beznadziejną sytuację.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • aerra 17.07.19, 23:30
    Aneks, bo mnie asfiksja naprostowała.
    Dziecko jest zdrowe? Tzn na tym etapie ciąży? Nie ma jakiś poważnych, nieuleczalnych wad genetycznych?
    W takim wypadku tym bardziej nie wiem co bym zrobiła, bo mi się to na razie w głowie nie mieści, za dużo niewiadomych.
    Czy oni chcieli w ogóle dziecka?

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • mary_lu 17.07.19, 23:36
    Zdrowe, zagraża mu tylko przedwczesny poród. Jest chciane, planowane, ale tylko zdrowe.
  • aerra 17.07.19, 23:45
    O rany. To ja bym chyba pogadała zupełnie bezprawnie z lekarzem prowadzącym ciążę, żeby polecił ciężarnej i to pilnie dobrego psychiatrę i psychoterapeutę.
    Jakby dziecka nie chcieli, to jest sytuacja jasna - to ich sprawa i uważam, że nie mam prawa się wtrącać, niezależnie od tego co sobie o sytuacji myślę, ale tak?
    Ona poza tym to nie ma jakiś psychicznych odchyłów, tylko w ciąży tak, czy wcześniej też coś? Ciąża potrafi walić na mózg, ona się ewidentnie zafiksowała na tych możliwych wadach.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • kk345 18.07.19, 13:24
    >Zdrowe, zagraża mu tylko przedwczesny poród

    A może czegoś jednak nie wiecie? Może badania wykazały jednak jakąś wadę wrodzoną?
    Bo noworodek z 28 tygodnia przy dzisiejszym stanie medycyny nie powinien mieć żadnych większych komplikacji. I piszę to ja, idealnie zdrowy noworodek z ciąży mnogiej, urodzony wieeeele lat temu w 28 tygodniu ciąży.
  • alicia033 18.07.19, 13:56
    kk345 napisała:

    > Bo noworodek z 28 tygodnia przy dzisiejszym stanie medycyny nie powinien mieć żadnych większych komplikacji.

    ?????????
  • kk345 18.07.19, 19:26
    Czego nie rozumiesz? Że dziecko urodzone na tym etapie ciąży ma prawie 100% szans na przeżycie i stosunkowo niewielkie ryzyko trwałych deficytów?
  • alicia033 18.07.19, 19:31
    dokładnie tak, nie rozumiem, skąd ci się wzięły te "małe szanse na deficyty".
    Ale ty na pewno masz dane medyczne na potwierdzenie swoich hurra-optymistycznych tez.
  • kk345 18.07.19, 22:43
    Poczekam na podane przez ciebie statystyki dla tez pesymistycznych.
  • cosmetic.wipes 18.07.19, 18:08
    mary_lu napisała:

    > Zdrowe, zagraża mu tylko przedwczesny poród. Jest chciane, planowane, ale tylko
    > zdrowe.

    Podejrzewam, że w tej sprawie jest drugie dno, o którym nie macie pojęcia.


    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • mary_lu 18.07.19, 18:30
    Podejrzewam, że mamy pojęcie. Niedojrzałość i tyle.
  • alicia033 18.07.19, 18:37
    a ja podejrzewam, że jesteście nieznośnie natrętni, niezależnie od tego, czy chodzi(łoby) o zdrowe, czy chore dziecko.
    Niektórzy nie chcą przy dziecku pomocy rodziny i mają do tego prawo.
  • umi 18.07.19, 18:42
    Ja troche tez to podejrzewam. Mozliwe, ze za bardzo sie im wcinacie i uszami wychodzi.
    W niedojrzalosc malo wierze, ale jesli naprawde tak jest, to moze wystarczy zaproponowac bycie rodzina zastepcza? I pomoc im te kilka lat, az dojrzeją.

    BTW, nie wiem, czy tam by wiecej nie pomogla rodzina matki. Mozliwe, ze jej hormony szaleja plus czuje sie troche... zaglaskana albo stlamszona (niekoniecznie slusznie). Wlasna matka lepiej by sie z nia dogadala niz tesciowa. I drugie dno tez by latwiej wycignela, jesli jest.
  • mary_lu 18.07.19, 18:48
    Rodzina matki jest tak schorowana, że to nimi trzeba się zajmować.
  • umi 18.07.19, 18:57
    O rodznie matki napisalam w sensie porozmawiania i wsparcia. Tzn. nie, zebyscie Wy sie zdystansowali do malucha, tylko, ze moze im (zwlaszcza matce) byloby latwiej porozmawiac z corka. Bo moze np. mniej by sie obawiala oceny i predzej zwierzyla, o co naprawde chodzi.
    Ale ogolnie jestem zdania, zeby ich za bardzo nie cisnac i madrze, taktownie wspierac. A jesli mimo wszysko dziecka nie zechca, to adoptowac/byc rodzina zastepcza bez wyrzutow i tyle. Kontaktow nie zrywac, szopek tez nie robic. Calkiem mozliwe, ze za 2-3 lata depresja/niedojrzalosc minie i beda Wam wdzieczni, ze przy nich byliscie, a dzieciak bedzie mial normalna rodzine.
  • mary_lu 18.07.19, 18:46
    Nie jesteśmy. Nikt do tej pory się nikomu w sprawy dzieci nie wcinał. Tutaj też praktycznie ze sobą nie rozmawialiśmy na ten temat. Dziadkowie tylko pomogli z mieszkaniem i ze znalezieniem opieki nad dzieckiem, bo matka prosiła - planowała szybko wrócić do pracy.
  • sabina211 18.07.19, 19:10
    Może ostatnie wątki na forum obudziły we mnie może nie zwolenniczkę, co osobę rozważającą teorie spiskowe, ale może matka dziecka nie jest pewna ojcostwa, a bardziej zależy jej na związku niż dziecku....? Dlatego szuka "dziury", jak tego dziecka się pozbyć z życia z "obiektywnych" powodów i to ewentualne wcześniactwo i spolegliwy charakter partnera jest jej na rękę?
    Wiem, brzmi to dziwnie, może (i bardzo bym chciała, żeby tak było) naprawdę to bzdura, ale im dłużej czytam ten wątek, tym częściej przychodzi mi do głowy także takie rozwiązanie zagadki...
    Wiem, brzmi jak
  • umi 18.07.19, 19:24
    No i po co to napisalas? uncertain Teraz oprocz rozkmin o złych rodzicach porzucajacych nieidealnego bobaska dojdą rozkminy o puszczalstwie w zwiazku. Jesli babka ma depresję, to jej tym tak dowalą, ze faktycznie nie donosi uncertain

    Kobiety, myslcie zanim cos napiszecie w powaznych watkach, ktore wygladaja na prawdziwe.
  • mary_lu 18.07.19, 19:27
    Przestań pisać takie bzdury. Ani nikt nie dowala matce, ani nie wpadnie na pomysł zdrad, bo komuś na forum się tak uroiło.

    Miałam nadzieję na przedyskutowanie sprawy, a tu takie wytwory chorych wyobraźni.
  • umi 18.07.19, 19:34
    Nie napisalam, ze dowala, tylko, ze osoba w depresji, ktorej sie cos takiego zasugeruje poczuje sie niesamowicie zaszczuta. Doslownie grunt jej ucieknie spod nog i poczuje sie bez oparcia w doslownei nikim. A widac, ze juz teraz jej brakuje oparcia, bo boi sie odpowiedzialnosci za wczesniaka. Jesli jeszcze zacznie sie bac, ze np. rodzina ja podejrzewa o cos takiego (tym bardziej, jesli to nieprawda), to poczuje sie kompletnei osamotniona. Nie mowie, ze macie tak robic 9mam nadzieje, ze nie jestscie tego typu ludźmi), ale po co nawet podsuwac takie pomysly randomowym ludziom z internetu w ich realnych problemach? Przeciez nie wiadomo, czy ktos ma dystans do forum czy nie ma.
  • bo_ob 18.07.19, 19:36
    umi napisała:

    > Nie napisalam, ze dowala, tylko, ze osoba w depresji, ktorej sie cos takiego za
    > sugeruje

    Ktoś ma zamiar tę bzdurę sugerować?

    Po co wymyślasz te fikcje?

  • umi 18.07.19, 19:46
    JPRDL, a teraz jeszcze raz przeczytaj co skomentowalas. I do czego si to odnosilo. Bo mnie sie nei chce tłumaczyc.
  • tt-tka 18.07.19, 19:41
    umi napisała:

    > Nie napisalam, ze dowala, tylko, ze osoba w depresji, ktorej sie cos takiego za
    > sugeruje poczuje sie niesamowicie zaszczuta. Doslownie grunt jej ucieknie spod
    > nog i poczuje sie bez oparcia w doslownei nikim. A widac, ze juz teraz jej brak
    > uje oparcia, bo boi sie odpowiedzialnosci za wczesniaka.

    Odpowiedzialnosci boja sie nie tylko osoby w depresji. Oraz nie tylko depresja czy inne stany chorobowe sa przyczyna krzywdzacych decyzji. A ten pan tez w depresji ? Nie ma do powiedzenia nic poza "jesli ona tego dziecka nie chce, to ja tez go nie bede mial" ?
    Dziecko ma DWOJE rodzicow, przypominam.





    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • umi 18.07.19, 19:47
    No wiec wlasnie. Dlatego lepiej powstrzymac teorie spiskowe.
  • katja.katja 18.07.19, 08:29
    Zależy.
    Jakby dziecko w ogóle nie rokowało (nie mam na myśli szybkiej śmierci, ale gorszą wersję - trwałe upośledzenie fizyczne i umysłowe) nic bym nie mówiła lub nawet wspierała, że dobrze zrobiła.
    Gdyby dobrze rokowało mogłabym odchować, za jej wiedzą i zgodą.
    Dalsi znajomi stracili bliźniaki w podobnym chyba miesiącu (nie chce mi się przeliczać), w kilka dni po porodzie. I uważam, z dwojga złego (wychowywanie dwóch "roślinek", mordowanie się latami), że dobrze się stało.
    Zakończą żałobę i za jakiś czas mają szansę na zdrowe dziecko i normalne dzieciństwo dla niego (przy dwóch kalekach dziecko zdrowe miałoby ciężko w takiej rodzinie, pod wieloma względami)

    --
    Nie dam się wygasić!
  • aguar 18.07.19, 08:36
    "rodzina ma się od tej pory nie interesować, bo to jej sprawa"
    Czyli wiadomo, co robić. Wujkowie i ciocie jak chcą maluszka, to niech sobie sami sprawią. Dziadkowie niech się cieszą tymi wnukami, które już mają. I tyle.
    Jak są dyskusje o aborcji, to zawsze tyle jest głosów, że jak kobieta nie chce dziecka, to można urodzić i oddać do adopcji. Tutaj dziewczyna chce tak zrobić, to nie ma się co czepiać. Wspierać.
  • edelstein 18.07.19, 08:37
    Poki co to tylko gdybanie, bo dziecko sie jeszcze nie urodzilo i przy aktualnej wiedzy medycznej moze donosic.Jak dla mnie oni sie przygotowuja psychicznie na najgorsza opcje,w sumie to odpowiedzialne podejscie,duzo lepsze niz "jakos to bedzie". Nie dzielilabym skory na niedzwiedziu,jeszcze sie moze wszystko wydarzyc.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • fornita111 18.07.19, 08:58
    Rodzina powinna sie odpimpac. Ci ludzie maja wystarczajaco duzo stresu bez waszego "zyczliwego" wtryniania sie w ich sprawy.
  • piekna_remedios4 18.07.19, 09:04
    what? wcześniaka nie będzie chciała? Jeśli jestem babcią dziecka, zastanawiam sie najpierw gdzie popełniłam błąd w wychowywaniu córki.

    --
    Cien años de soledad
  • gryzelda71 18.07.19, 09:17
    I co to zastanawianie zmieni?
  • piekna_remedios4 18.07.19, 11:08
    a ma coś zmienić? Jak potencjalna matka podejmie decyzję, to choćby skały s..y, nikt nie ma na to wpływu raczej. Zmieniłby się za to mój stosunek do córki.

    --
    Cien años de soledad
  • gryzelda71 18.07.19, 11:44
    Na jaki? Atalanta się lepszą matka teraz? Skoro uważasz że to twój błąd jest wynikiem jej postępowania.
  • gryzelda71 18.07.19, 13:37
    Staniesz się nie wiem.skad taki potworek
  • piekna_remedios4 18.07.19, 19:12
    wychowywanie dziecka kończy się jakoś do 12 czy 14 r.ż, potem zbiera się żniwa. Zapewne przemyślałabym co poszło nie tak, kiedy córka była dzieckiem, gdzie zabrakło i czego w przekazywaniu jej zasad moralnych, byłabym mocno rozczarowana, zarówno sobą jak i nią. Wychować osobę, która jeszcze nie urodziła dziecka a już wie, że "wcześniaka nie chce" to naprawdę policzek od losu.
    Ale tutaj może być jeszcze aspekt szoku, że ta konkretna osoba niezbyt wie co mówi.

    --
    Cien años de soledad
  • ichi51e 18.07.19, 09:11
    Uznaje ze to ich sprawa i wspieram cokolwiek zdecyduja. Chociaz od osoby mi blizszej z pary chcialabym jakis informacji, bez osoadzania bez deklarowania wsparcia gdyby jednak sie zdecydowali zatrzymac.
    Trudna sytuacja. Z jednej strony rodzina chociaz malutka i serce sie wyrywa zeby sie jakos zdeklarowac z pomoca, z drugiej strony skoro porzucaja to chyba jest tragicznie.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • eukaliptusy 18.07.19, 09:30
    Ja myślę, że ta osoba w ciąży powinna być pod opieką psychologa. Smutne, że aż do 28 tygodnia nie pozwoliła sobie na wytworzenie więzi z dzieckiem. Zakłada najgorsze, od razu snuje katastroficzne wizje. Jak dla mnie to może być cały zespół cech charakteru, który nie ułatwi jej życia, ani dziecku.
    Bo załóżmy nawet, że donosi.
    wychowywanie dziecka to ciągłe zmaganie się ze zderzeniem swoich wyobrażeń z rzeczywistością. Potem dziecko będzie za denerwujące, za dużo będzie płakać, brzydsze niż u koleżanki, z nieodpowiednimi zainteresowaniami, z wadą wzroku, chore na cośtam... lista nie ma końca.
    A na miejscu rodziny rozmawiałabym na początek z mężem. Może jest szansa żeby ja namówić żeby z kimś porozmawiała. Nawet nie o tej konkretnej decyzji, tylko o swoich oczekiwaniach związanych z rodzicielstwem.
  • eukaliptusy 18.07.19, 09:35
    Jeszcze mi przyszło do głowy, że o ile ta kobieta nie jest jakoś straszliwie zaburzona (narcyzm i idealne dziecko się kłania), zostawi wcześniaka w szpitalu, ktoś obcy go adoptuje. Za dwa lata urodzi następne dziecko, weźmie je do domu i w którymś momencie serce jej pęknie jak się zorientuje do zrobiła.
    A jeśli jej nie pęknie to mężowi na pewno. Bo mężczyźni czasami mają spóźniony zapłon, ale jak zwiąże się z tym drugim dzieckiem to dopiero do niego dotrze co zrobili. I może to warto mu uświadomić też.
  • alpepe 18.07.19, 09:43
    Nic, to jej sprawa. Myślę, że donosi, a jest w rozpaczy, jednak jeśli nie, to jest jej decyzja.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • katja.katja 18.07.19, 11:26
    P.s. 200 zł m wisisz za USG i nie potrzebne badanie kreatyniny i mocznika, wszystko zdrowe, a miałam mieć problem z nerką jasnowidzko od 10 boleści!

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ichi51e 18.07.19, 12:15
    Ciesz sie ze zdrowe zamiast narzekac

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • janja11 18.07.19, 09:46
    Myślę, że biologiczna matka ma prawo zrzec się dziecka.
    Dzieciak nie potrzebuje biologicznej matki, tylko kochającej matki i rodziny (mogą tą rolę pełnić dziadkowie, ciotki, wujowie itd. )

    A ten wątek pokazuje ile odwagi trzeba, aby podjąć samodzielną decyzję, zgodną z własnym sumieniem.
  • v-mummy 18.07.19, 09:59
    Myślę, ze matka ma coś z głową, albo ktoś ja wpuścił w maliny albo nie mamy wszystkich informacji.

    Ja już prawie rodziłam w 26 tyg, szybkie sterydy i antybiotyki i w końcu cesarka na cito w 28+1.

    Syn dzisiaj ma 4,5 roku, biega najszybciej w swojej klasie i jest trójjęzyczny. Co roku stawiamy się na badania w poradni wcześniaczej z grupa ok 20/30 innych wcześniaków z 27-29 tyg i wszystkie są w bardzo dobrej formie, ani jednego trwałego upośledzenia, zdarzają się astmy albo nadmierna szczupłość ewentualnie lekkie opóźnienie motoryczne,ale wszystko do nadrobienia.

    W Polsce wcześniaki maja jeden z najlepszych startów w całej Europie.
  • aguar 18.07.19, 10:37
    "Co roku stawiamy się na badania w poradni wcześniaczej"
    No właśnie ktoś może nie mieć ochoty na to latanie po poradniach. Moja kuzynka tak miała, wysyłali ją do miliona specjalistów, ale ona miała na tyle rozumu, że skoro córce nic nie było, to część olała.
  • v-mummy 18.07.19, 10:54
    Faktycznie coroczna wizyta kontrolna to latanie po poradniach. Lepiej porzucić własnego noworodka (Neurolog, psychiatra, logopeda,pediatra, okulista itd są na miejscu i badają dzieciaczki w ciągu dnia )

    Nie jest to historia anegdotyczna bo na naszym oddziale porzucone wcześniaki były ( choć raczej z ciąż alkoholowych lub ciaz więźniarek) serce się krajało jak maluszki płakały godzinami, a pielęgniarki nie nadążały z uspokajaniem.

    Poza tym te coroczne badania służą nauce i dzięki nim widać jak na dłoni skutki podjętych / niepodjetych akcji na oiom-ie lub w czasie ciążyBadania dna oka czy neuro to nie jest coś co rodzice mogą samodzielnie monitorować w domu.
  • katja.katja 18.07.19, 11:14
    Niestety z wcześniaki często coś nie halo.
    Pojedyncze przykłady całkowicie zdrowych dzieci jak autorki powyżej są wyjątkami.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bulzemba 18.07.19, 16:07
    Zapominamy o tym, że oprócz wad wynikających z niedonoszenia wcześniaki mogą mieć też wady rozwojowe. Bo nie czarujmy się: przedwczesny poród to odrzucenie ciąży przez organizm matki. Czyli po prostu poronienie. W ten sposób natura usiłuje się pozbyć osobników z felerami.
  • katja.katja 18.07.19, 16:32
    I choć popieram Owsiaka to czasem się zastanawiam jak wychodzi ostateczne saldo ratowania wcześniaków - z ilu uratowanych faktycznie będą "ludzie", choćby i po latach rehabilitacji, a ile umrze po kilku-kilkunastu latach na skutek słabego zdrowia i powikłań z tym związanych. Ile będzie przykutych do łóżka jak roślina (ten konkretny, 10-latek został "uratowany" właśnie dzięki sprzętowi WOŚP - nie mówi, nie chodzi, podpięty pod urządzenia).

    --
    Nie dam się wygasić!
  • szmytka1 18.07.19, 16:38
    Ogladalam niedawno program nasz nowy dom. Byla tam matka bodajze 4 corek. Najmlodsza rodzila kolo 40. Noworodek urodzil sie w zlym stanie. Reanimowali 20 minut. Zmiany w mozgu nieodwracalne. Dziewczyna na zawsze bedzie na poziomie kilkulatki. Bardzo wspolczulam tej kobiecie a jednoczesnie myslalam nad sensem tej 20minutowej reanimacji. Co gdyby to bylo moje dziecko. Ktora zalobe latwiej przezyc.
  • alicia033 18.07.19, 16:53
    bulzemba napisała:

    > W ten sposób natura usiłuje się pozbyć osobników z felerami.

    dżizas, co za bzdura kobieto (???) wypisujesz!
    Jak przedwczesny poród wynika np. z niewydolności szyjki macicy to jakie felery ma płód?

  • lauren6 18.07.19, 17:14
    Natura pozbywa się felernych płodów na początku ciąży. Przedwczesne porody są zazwyczaj powodowane przez czynniki niezależne od dziecka, typu niewydolność szyjki macicy czy infekcja. Nie pisz bzdur.
  • v-mummy 18.07.19, 20:15
    OJP co sa bzdury aż oczy bolą czytać. Przedwczesne porody są spowodowane problemem zdrowotnym / sytuacją życiową po stronie ciężarnej w 99% - szyjka, nadciśnienie, wyczerpanie,wypadek, ciąża mnoga, infekcja, słaba macica itd


  • larix_decidua77 18.07.19, 10:01
    28 tydzień to nie skrajny wcześniak. Przy zagrożeniu przedwczesnym porodem, dziecko na pewno już otrzymało sterydy na rozwój płuc. Po ukończeniu 28 tyg, po podaniu sterydów, w szpitalu, można już całkiem bezpiecznie dziecko urodzić. Matka trochę psychiczna dla mnie. Gdyby to był mój wnuk, siostrzeniec itp. walczyłabym o opiekę. Niech sobie kontakty zrywają. Myślicie, że dzieci adoptują tylko porządni ludzie?
  • aguar 18.07.19, 10:33
    "Matka trochę psychiczna dla mnie. Gdyby to był mój wnuk (...) walczyłabym o opiekę. Matka trochę psychiczna dla mnie. Gdyby to był mój wnuk (...) walczyłabym o opiekę. Niech sobie kontakty zrywają. ."

    Dla mnie to koszmarne podejście. Dla matki powinno być ważne jej własne dziecko, powinna je wspierać. A nie "Niech sobie kontakty zrywają", czyli córka się nie liczy, a teraz liczy się to wnuczę? A jak za ileś lat zrobi coś, co się tej babci nie spodoba, to też będzie "nie sobie zrywa"???
  • lauren6 18.07.19, 11:17
    A co w tym dziwnego, że w sporze rodzinnym bierze się stronę najsłabszego członka rodziny czyli dziecka?
  • szmytka1 18.07.19, 11:24
    A to wnucze ma sie nie liczyc wcale? Udawac, ze go nigdy nie bylo? Dla wlasnego dziecka ta babcia powiedzMy przez +/- 20 lat zrobila wszystko, by dac emocjonalne zaplecze, wychowac, wpoic wartosci itd. Teraz babcia nie chce porzucenia wnuka, tak jak kiedys nie porzucila wlasnego dziecka. Wiem, nie to samo, inny kaliber, ale cos jednak jest na rzeczy. Musialabym i chciala wziac. Inaczej w kazdym napotkanym dziecku wypatrywalabym twarzy mego dziecka, podobienstwa do innych moich wnukow.
  • aguar 18.07.19, 11:40
    Ale po części właśnie przez takie podejście, opcja urodzić i oddać do adopcji przegrywa z usunąć po cichu i nikomu nie mówić, a szkoda, bo są takie pary, którym się nawet in vitro nie udaje...
    Matka nie powinna oczekiwać, że córka pójdzie w jej ślady, jeśli chodzi o macierzyństwo, powinna ją wspierać niezależnie czy będzie chciała mieć dzieci czy nie. Sama już miała swoją szansę na dzieci.
  • szmytka1 18.07.19, 11:45
    Matka nie zmusza nikogo do pozostawienia dziecka, chce je po prostu wyxhowac osobiscie. Corka chce umyc rece prosze bardzo, niektorzy czuja cos na ksztalt moralnego obowiazku, by zaopiekowac sie czlonkiem rodziny, np wlasnym wnukiem.
  • szmytka1 18.07.19, 11:47
    I pisze to ja, ktora bardzo dlugo nawiazywalam wiez z kazdym z moich dzieci. Mnie ta milosc nie przychodzila na pstrykniecie palcami a jedno z moich dzieci w wyniku obrazen okoloporodowych bylo niepelnosprawne z podejrzeniem mpd. Dlugo by sie rozpisywac.
  • aguar 18.07.19, 11:57
    Ale wtedy robi się "pod górkę" córce, która nie chce mieć dziecka, chce wrócić do swojego życia sprzed ciąży. Może jednak wpadła, może po zajściu nawet w planowaną ciążę zmieniła zdanie, gdy macierzyństwo nagle stało się realne i bardziej etyczne wydało jej się urodzić i oddać. A jeśli matka weźmie dziecko córki, naraża swoją relację z córką. A może właśnie ta córka tak się obawia macierzyństwa, bo sama ma złe doświadczenia z własną matką...
    A może po prostu to jeszcze nie jest jej czas, potrzebuje dojrzeć.
  • szmytka1 18.07.19, 12:03
    Przepadlo. Relacje na linii matka - corka do normy nie wroca, obojetnie czy dziecko pojdzie w swiat, czy zostanie przy rodzinie. Z dwojga zlego, jako potencjalna babcia wynieram wnuka przy sobie.
  • aguar 18.07.19, 12:07
    No a jak wnuczka za jakiś czas zrobi tak samo to też ją skreślisz?
    Dlaczego nie możesz wspierać decyzji o macierzyństwie własnej córki???
  • aguar 18.07.19, 12:10
    W ogóle osoba, która by tak chętnie postąpiła wbrew dziecku, które już ma, tak nisko ceniąc jego dobrostan, jest ostatnią osobą, której by należało dawać nowe dziecko!
  • szmytka1 18.07.19, 12:12
    Dla ciebie przysposobienie tego dziecka jest skresleniem corki, dla mnie nie wziecie tego dziecka byloby przekresleniem sensu calej rodziny. Skresliloby mnie jako matke i czlowieka. Decyzja o oddaniu dziecka to nie jest decyzja o macierzynstwie, to co najwyzej decyzja o nie posiadaniu dziecka. Nie chce, niech nie wychowuje, nikt jej nie zmusza przeciez.
  • szmytka1 18.07.19, 12:15
    Ematka psa nie porzuci. Kotka adoptuje, no bo przeciez nie przygarnie, o zgrozo! Ale jesli chodzi o wnuczka, czy siostrzenca, to dylematy juz mniejsze.
  • mary_lu 18.07.19, 12:11
    A może ma ponad 30 lat i jest ginekologiem. Dziwnych relacji z rodzicami nie zauważono,
  • aguar 18.07.19, 12:15
    Bo tego się tak łatwo nie zauważa. Dajcie jej spokój!
  • cruella_demon 18.07.19, 12:46
    mary_lu napisała:

    > A może ma ponad 30 lat i jest ginekologiem.

    No to powinna wiedzieć, że taki wcześniak nie musi być upośledzony, zwłaszcza, że przy dobrych wiatrach może pociągnąć ciążę dłużej.
    Jest albo coś o czym wam nie powiedziała, czyli np. wyszła jakaś wada, albo potrzebuje pomocy psychologa, skoro z góry zakłada czarny scenariusz.
    Sprawa jest bardzo delikatna, zaczęłabym jednak od próby porozumienia z matką, nie od radykalnych działań.
  • lauren6 18.07.19, 12:13
    Z dwojga złego poświęcilabym relacje z córką dla dobra wnuka. Dziecko nie jest niczemu winne, a już w szczególności temu, że jego rodzice to nieodpowiedzialne szczeniaki, którym zachciało się rozmnażać.

    Jeśli chodzi o kwestie formalne to każdy sąd prędzej odda dziecko dziadkom/ciociom na wychowanie, a Nie zupełnie obcym ludziom. Dziwi Cię to? Dziecko ma prawo do własnych korzeni, biologicznej rodziny. Na tym forum empatia kończy się na końcu brzucha ciężarnej histeryczki.
  • szmytka1 18.07.19, 12:18
    Jakby to byl pies albo kot to by adoptowaly wbrew corce, mezowi i sasiadce. Wnuczek to nizsza kategoria.

    Corke i tak bedziecie widywac od swieta czy raz na kwartal. Mozecie za to dac dziecku dobry dom, wiezi i poczucie przynaleznosci. Krew z krwi.
  • ichi51e 18.07.19, 12:24
    Nie wiem moze bez sensu bo drzewko ale watkodajka jest siostra ojca tego dziecka. O rodzinie matki na razie nie bylo mowy.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • aguar 18.07.19, 12:25
    "Z dwojga złego poświęcilabym relacje z córką dla dobra wnuka."
    Serio? A za chwilę wnuka dla prawnuka? Przede wszystkim nie powinno się dawać nowego dziecka osobie, która tak łatwo poświęca relacje z własnym dzieckiem.
  • szmytka1 18.07.19, 12:36
    Skad wiesz, ze latwo. Z dwojga zlego oznacza, ze wybierasz mniejsze zlo, stoisz przed dylematem, wybierasz opcje moralnie mniej zla. Chyba to rozumiesz? Relacje z corka (jesli corka chce oddac a matka zatrzymac) i tak nie wroca do stanu sprzed, a tu mozna choc cos dobrego dla wnuka zrobic. Rownie dobrze druga strona barykady moze napisac - jak latwo pozbywasz sie tego noworodka itd itp.
  • aguar 18.07.19, 12:44
    "jak latwo pozbywasz sie tego noworodka"
    Ale to jest jedno z uznanych za etyczne rozwiązań, gdy kobieta jest w ciąży, a nie chce dziecka - chce wrócić do swojego życia sprzed ciąży. Dla mnie łatwiejsza by była wczesna aborcja, to jest trudniejsze, bo jednak użycza swoje ciało na kilka miesięcy, znosi trudy ciąży, a potem zostawia dar niepłodnym dając i im, i dziecku szansę na normalną rodzinę. Nie ma się co, w to wcinać. Jestem za prawem do aborcji, ale nie za tym, aby dążyć do niego w taki sposób - gnębiąc kobiety, które chcą urodzić i oddać.
  • szmytka1 18.07.19, 12:48
    Przyjecie dziecka do spokrewnionej rodziny zastepczej jest rowniez uznanym etycznie rozwiazaniem. I nie widze powodu, by tych spokrewnionych rodzicow potepiac, osadzac i oskarzac i zla wole i w ogole bycie zlym rodzicem. Oni to nowe dziecko byc moze bardziej beda kochac, bo w jakis sposob poswiecili dla niego relacje z biologicznym dzieckiem, ktora zreszta juz nadszarpnieta i tak zostala.
  • aguar 18.07.19, 12:51
    No właśnie koszmarne jest to nadszarpnięcie relacji z własnym dzieckiem i niesie ryzyko, że mogą sobie w przyszłości znaleźć powód, aby i to następne podobnie potraktować.
    "Przyjecie dziecka do spokrewnionej rodziny zastepczej jest rowniez uznanym etycznie rozwiązaniem" Tak, ale o ile matka sobie tego życzyła, poprosiła o to, albo np. w przypadku starszych dzieci patologicznej matki, które znają tę rodzinę.
  • szmytka1 18.07.19, 13:02
    No coz, uwazam w takich przypadkach dobro dziecka na nadrzedne. Ta corka moze za miesiac na inny kontynent wyjechac i zerwac kontakty z rodzina a tobie z calych relacji to pozostanie gorzkie rozmyslanie co z tym maluchem sie dzieje i do jakich ludzi trafil.
  • aguar 18.07.19, 13:12
    A nie będzie Cię martwiło, co się dzieje z Twoją córką? Jak jej się żyje? Czy jest szczęśliwa?
  • szmytka1 18.07.19, 13:17
    Corka nie znika z pola widzenia, jest dorosla, zdolna do samodzielnej egzystencji i jak widac podejmowania trudnych decyzji. Noworodek zniknie i nie bedziesz o nim wiedziec nic, nie bedziesz juz mu mogla pomoc ani miec zadnego wplywu na jego los.
  • aguar 18.07.19, 13:22
    No i dobrze, to nie jej noworodek. Może się skoncentrować na wspieraniu córki w trudnej decyzji.
    A Ty masz córkę? Bo już jej współczuję.
  • konsta-is-me 18.07.19, 15:16
    To nie jest noworodek babci!!
    Babka moze potrpic corke, bo ta , wedlug niej zerwalal wiez z dzieckiem a...jednoczesnie robic to samo?
    Ciekawa teoria...
  • tt-tka 18.07.19, 15:29
    konsta-is-me napisała:

    > To nie jest noworodek babci!!
    > Babka moze potrpic corke, bo ta , wedlug niej zerwalal wiez z dzieckiem a...jed
    > noczesnie robic to samo?
    > Ciekawa teoria...

    Owszem, bo corka babci nie jest noworodkiem, tylko osoba dorosla, a co najmniej pelnoletnia, nawet jesli niedojrzala - i za swoje postepowanie odpowiada.
    Naprawde porzucenie noworodka uwazasz za to samo, co zerwanie stosunkow z osoba dorosla, gdy ta postepuje niegodnie ?


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • dominka1 18.07.19, 15:33
    konsta-is-me napisała:

    > To nie jest noworodek babci!!
    > Babka moze potrpic corke, bo ta , wedlug niej zerwalal wiez z dzieckiem a...jed
    > noczesnie robic to samo?
    > Ciekawa teoria...

    To zdaje się nie matka dziewczyny , ale teściowa i rodzina męża.
  • fornita111 18.07.19, 15:43
    A oczywiscie, ze tak. Ale dziewczyny sobie wolaly wymyslic analogiczna sytuacje matka-corka. Ciekawe czemu? Nie rozumiem tego.
  • milva24 18.07.19, 15:49
    Ale co to zmienia z której strony jest babcia?
  • dominka1 18.07.19, 15:52
    Podejście do matki dziecka - większe prawdopodobieństwo ,że dla teściowej priorytetem będzie wnuk, a dla matki dziewczyny-córka.
  • fornita111 18.07.19, 15:56
    Nie wiem wlasnie... moze latwiej sie hipotetycznie wyrzec corki, niz synusia? wink W kazdym razie dla mnie bez sensu ta zmiana na corke. Jest syn i synowa- koniec kropka. A dla watkodajki brat i bratowa.
  • mary_lu 18.07.19, 12:50
    Jaka aborcja, to była planowana ciąża. Wcześniak nie ma szans na normalną rodzinę jeszcze długo. Porzucony noworodek w szpitalu, z deficytami vs. dziecko intensywnie leczone i rehabilitowane przez rodzinę to dwa róźne światy. Takie porzucone dzieci po prostu marnieją.
  • aguar 18.07.19, 13:02
    "Jaka aborcja, to była planowana ciąża."
    Myślisz, że kobiety nie usuwają planowanych ciąż jak się rozmyślą albo zmienią się okoliczności?
    Może właśnie dlatego nie usunęła, a chce oddać, bo aborcja wydała jej się szczególnie nieetyczna w takiej sytuacji, gdy planowała, a potem zmieniła zdanie.
    Zgadzam się, że ten okres przejściowy jest wielkim problemem w naszym kraju.
  • szmytka1 18.07.19, 13:06
    Chce oddac, niech oddaje. Siostra, brat, matka chca dac dom i rodzine. Niech adoptuja. Ona nie ma dziecka, rodzina wychowa. Gdzie tu problem, ze dziecku trzeba bedzie wytlumaczyc, ze ciebie urodzila to ta ciocia Zosia, co na swieta przyjezdza. Czy problem Zosi, ze sie nie da jak wczesniej na kawe wpadac, bo bedzie widok tego dziecka uwierac? Nielatwe, ale dlaczego w imie tych problemow pozbawiac dziecko wydolnej wychowawczo i kochajacej rodziny biologicznej.
  • milva24 18.07.19, 12:53
    Czyli pozostawienie dziecka w rodzinie biologicznej (babcia, ciotka) to dla Ciebie gnębienie cięzarnej? Nie mam pytań.
  • aguar 18.07.19, 13:14
    W ogóle zakusy na to. Jeśli ona by prosiła, to co innego. Dlaczego ma nie mieć prawa do odzyskania swojego życia sprzed ciąży???
  • milva24 18.07.19, 13:17
    Kiedy się podejmuje decyzję o ciąży chyba jest się świadomym, że niezależnie od przebiegu ciąży życie już nie będzie takie samo.
  • szmytka1 18.07.19, 13:19
    Ale niech zyje jak przed ciaza. Kto jej odbiera to prawo. To dziecko nie bedzie z nia mieszkac ani mowic do niej mamo. Zniknie komfort niedzielnych obiadkow. Tego i tak by nie bylo. To dziecko przemilczane i nieobecne, ale i tak byloby miedzy nimi.
  • aguar 18.07.19, 13:24
    To jest wredne i okrutne wobec tej kobiety. Ale idę stąd, bo ile można.
  • bo_ob 18.07.19, 13:29
    aguar napisała:

    > To jest wredne i okrutne wobec tej kobiety.

    To jest bardzo interesujące, że w ogóle nie interesuje cię los dziecka.
  • aguar 18.07.19, 13:40
    Nie mam podstaw przypuszczać, że w adopcyjnej rodzinie będzie mu gorzej niż z biologiczną matką lub z dalszą rodziną (która nie respektując granic ciężarnej wydaje się być trochę "nie teges").
  • bo_ob 18.07.19, 13:44
    aguar napisała:

    Aha. Uważasz, że dziecko wychowywane przez kochającą rodzinę nie będzie miało lepiej od dziecka, które będzie czekało w szpitalu na ewentualną adopcję.

    Rozumiem.
  • szmytka1 18.07.19, 13:45
    Adopcyjna rodzina, mimo ze przebadana i szkolona, to jednak los. Wielka niewiadoma. Rodzine biologiczna swoja chyba znasz? I gdyby pochodzenie nie byloby dla ludzi takie wazne, nie szukaliby sie po latach - dzieci rodzicow, rodzenstwo. Jest to jednak wazne i majac dwie tak samo wydolne rodziny, dziecko raczej trafi do tej spokrewnionej. Dlaczego jestes tak bardzo przeciw?
  • aguar 18.07.19, 14:19
    Bo ja uważam, że lepiej niż biologicznych dziadków czy ciocię mieć normalnie mamę i tatę. Uważam też, że sytuacja, gdy takie dziecko by żyło w pobliżu własnej matki, znało ją, wiedziałoby, że jest matką nie byłoby dobre dla jego psychiki, mogłoby się zmagać z tym, że ona go odrzuciła, zwłaszcza jakby widziało, że ona ma fajną rodzinę, inne dzieci.
    Poznać biologicznych rodziców może, gdy dorośnie. Jeśli w dzieciństwie jego potrzeby będą we właściwy sposób zaspakajane przez rodziców adopcyjnych, to będzie miało siłę się z tym zmierzyć. Zwłaszcza jeśli ta biologiczna matka byłaby tak wychwalana za swój czyn, ja przez Stephani.
  • lauren6 18.07.19, 14:23
    > Bo ja uważam, że lepiej niż biologicznych dziadków czy ciocię mieć normalnie mamę i tatę.

    Ta ciocia czy babcia będzie jej mamą adopcyjną.
  • aguar 18.07.19, 14:29
    Ale to byłaby dobra opcja wyłącznie jakby biologiczna matka sobie tego życzyła. Nie jej wbrew!
    Ciocia może sobie sama sprawić dzidziusia, a babcia niech się zajmie własnymi dziećmi.
  • szmytka1 18.07.19, 14:34
    To nie chodzi o zadnego potencjalnego dzidziusia dla cioci. To rozwazania na temat tego konkrwtnego, ktore juz sie urodzi za kilka tygodni.
  • aguar 18.07.19, 14:49
    No to niech się ciocia pogodzi, że to konkretne nie jest dla niej.
  • tt-tka 18.07.19, 14:53
    aguar napisała:

    > No to niech się ciocia pogodzi, że to konkretne nie jest dla niej.

    Dlaczego mialaby sie pogodzic ? Na co odpowiadasz ?
    Bo ciocia, owszem, jak najbardziej moze wystapic o ustanowienie jej rodzina adopcyjna lub zastepcza i ma pierwszenstwo przed osobami niespokrewnionymi.

    Oraz przy takim nastawieniu "niech sie rodzice dziecka pogodza, ze rodzina nie odpusci", a nie "macie sie nie wtracac".


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • aguar 18.07.19, 14:58
    "niech sie rodzice dziecka pogodza, ze rodzina nie odpusci"
    Ale to jest przecież wstrętne! Podoba Wam się to, jak postępuje Streep wobec Kidman w Kłamstewkach?
  • tt-tka 18.07.19, 15:01
    aguar napisała:

    > "niech sie rodzice dziecka pogodza, ze rodzina nie odpusci"
    > Ale to jest przecież wstrętne!

    CO jest wstretne ? Staranie sie o to, by dziecko bylo wychowywane przez dziadkow czy wujostwo ? Stworzenie mu rodziny wobec odrzucenia przez biologicznych rodzicow ?
    Stuknij sie, i to mocno.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • szmytka1 18.07.19, 15:04
    Na zlosc im nie dasz?
  • aguar 18.07.19, 18:10
    Ale oddanie do adopcji to nie jest odrzucenie ani porzucenie tylko danie szansy na normalną rodzinę, kiedy samemu się nie jest w stanie takiej stworzyć.
  • verdana 18.07.19, 19:35
    Nie. Niemal wszystkie dzieci czują się odrzucone.
  • szmytka1 18.07.19, 20:40
    Przeciez o odrzuceniu to cytat z ciebie. Nie dalabys krewnym zeby nie czulo sie odrzucone przez matke. Bo rodzina niespokrewniona juz fakt odrzucenia wyeliminuje.
  • fornita111 18.07.19, 14:38
    Ja przede wszystkim nie wierze, ze ktos z tej rodziny moze byc dobra mama adopcyjna. Watkodajka juz przewiduje, ze adopcja sprawilaby, ze biologiczni rodzice sie predzej czy pozniej poczuja napietnowani. To juz wiele mowi o tej rodzince. Podobnie jak to, ze w zaistnialej sytuacji nie skupiaja sie na pocieszaniu i wspieraniu syna i brata, tylko na knuciu. A watkodajka najpierw powinna zapytac swoja rodzine (meza i dzieci) co mysla o ewentualnej adopcji- a nie forum. To jakies stado hien a nie "kochajaca sie rodzina" i nawet jak maja duzo kasy (to wazne, owszem), to i tak chyba lepiej dla dziecka zeby do obcych trafilo...
  • szmytka1 18.07.19, 14:45
    Tak tak knuja jak zdobyc dziecko, ktore wlasni rodzice planuja oddac. Ze zlota bedzie i wysadzane brylantami? Bitwe miedzy soba urzadza.
  • fornita111 18.07.19, 14:50
    Co do babci: juz widac, ze nie jest dobra matka- po tym jak traktuje syna bedacego w trudnej sytuacji. Gdzie tu wsparcie, bliskosc, rozmowa? Ano nigdzie. Dlaczego niby, jako matce biologicznego wnuka by jej mialo lepiej pojsc?
  • bo_ob 18.07.19, 14:48
    fornita111 napisała:

    > nie skupiaja sie na pocieszaniu i w
    > spieraniu syna i brata

    W czym tego syna i brata trzeba wspierać?
  • aguar 18.07.19, 14:50
    Jak się nie wie, można zapytać czego potrzebują/oczekują od rodziny?
  • tt-tka 18.07.19, 14:56
    aguar napisała:

    > Jak się nie wie, można zapytać czego potrzebują/oczekują od rodziny?


    To akurat powiedzieli - niech sie rodzina nie interesuje. Tylko tego oczekuja. Przy czym oczekiwanie, ze rodzina nie zainteresuje sie wlasnym wnukiem czy siostrzencem, zwlaszcza w trudnej sytuacji porzucenia przez biologicznych rodzicow jest co najmniej absurdalne, a imo niemoralne tez.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • fornita111 18.07.19, 14:55
    W tym na przyklad, zeby sie dowiedzial czego ON chce- a nie zwalal cala odpowiedzialnosc na matke dziecka. Nie chodzi o to, zeby go podburzac przeciwko ukochanej, absolutnie nie. Ale z watku jasno wynika, ze zdanie tego goscia i jego uczucia familia ma gleboko w tylkach.
  • bo_ob 18.07.19, 15:10
    fornita111 napisała:

    > W tym na przyklad, zeby sie dowiedzial czego ON chce

    Przecież jest to napisane. Ojciec dziecka scedował decyzję na żonę.
  • fornita111 18.07.19, 15:15
    Nie ma jeszcze zadnej decyzji. Za to juz jest potepienie i robienie wlasnych planow co z dzidziusiem. Od przyszlych rodzicow poszedl komunikat: dajcie nam spokoj. I to mnie nie dziwi, bo ta rodzina faceta to patologia w pozlacanym papierku.
  • bo_ob 18.07.19, 15:20
    Tak, jak widzisz ludzi, którzy chcą zostawić dziecko w szpitalu, ponieważ nie będzie dość dobre są potępiani. Na szczęście.
    Na szczęście również to dziecko nie będzie samotne, bo ma rodzinę, która je chce - nawet jeśli nie będzie dość dobre dla rodziców.
  • szmytka1 18.07.19, 15:23
    Oni dziecka sie oficjalnie zrzekna, chetni z rodziny wystapia o piecze prawna. Rodzice beda mieli upragniony swiety spokoj. Dziecko bedzie miec rodzine i to spokrewniona.
  • fornita111 18.07.19, 15:30
    Daruj sobie, wyrocznio. Nie wiesz, czy sie zrzekna dziecka. Ludzie w stresie mowia rozne rzeczy i wg mnie rodzina nie jest od potepiania ich na wyscigi. Ani od wyrywania sie przed szereg i ustalania, kto bierze dzidziusia w razie czego.
  • szmytka1 18.07.19, 14:33
    A dziecko w rodzinie adopcyjnej niebiologicznej nie zmaga sie z odrzuceniem przez matke? Dodatkowo bedzie sie zmagalo z tymb ze nikt z twj biologicznej rodIny go nie chcial, zadna babcia ani ciocia, choc mialy warunki. Chyba ze jestes za tym, by przed dziecmi adopcyjnymi ukrywac ich pochodzenie, czego ja nie popieram zupelnie.
  • katriel 18.07.19, 14:09
    > Dlaczego ma nie mieć prawa do odzyskania swojego życia sprzed ciąży?

    A dlaczego ma mieć? Istnieją decyzje i zdarzenia, które zmieniają człowiekowi życie bezpowrotnie i nic się nie da na to poradzić. Można wybierać między różnymi możliwościami w nowej sytuacji, ale powrotu do starej nie ma. Poczęcie dziecka jest jednym z takich zdarzeń.

    --
    My hovercraft is full of eels.
  • lauren6 18.07.19, 13:39
    No ciekawe czy utrzymywałabyś relacje np z synem, który zgwałcił i zamordował jakąś dziewczynę?

    Jeśli moje dziecko porzuciłoby swoje własne dziecko, bo w jego odczuciu jest niewystarczająco dobre to odebrałabym to jako moją osobistą porażkę wychowawczą i zaopiekowalabym się porzuconym wnukiem, by nie poszedł w poniewietkę.

    O tym kto będzie lepszym opiekunem dla dziecka: czy babcia lub ciocia, czy rodzina zastępcza niespokrewniona na szczęście decyduje sąd rodzinny, a nie jakaś pańcia z forum.
  • nangaparbat3 18.07.19, 15:56
    Wiesz co, dzieci mojej przyjaciółki, para narkomanów, urodzili dziecko i zrzekli się go, zostawili w szpitalu. Nikt z rodziny nie był zainteresowany opieką (czy po prostu nie miał warunków), dziecko zostało adoptowane. Nie ma sprawy, wszystko w porządku, super.
    Ale tu masz parę, która prawdopodobnie może wychować dziecko, z tego co czytam wynika, że po oddaniu wcześniaka są gotowi szykować następne - tak jakby kupić szczeniaka, obejrzeć, stwierdzić, że się jednak nie nadaje, odnieść do schroniska, i kupować następnego.
    Myślę, że mało kto dbałby o dobre samopoczucie takich ludzi. A tu - nie wolno babci, ciotkom opiekować się dzieckiem, bo rodzice będą się czuli niekomfortowo? Trudno, może ich to wyleczy z zamiaru płodzenia kolejnych istot.


    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • nangaparbat3 18.07.19, 15:57
    DODam: gdbybym była w sytuacji, że rodzę dziecko i w żaden sposób nie mogę go wychowywać, byłabym szczęśliwa, że chcą to zrobić znane mi, bliskie dziecku osoby.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • lauren6 18.07.19, 16:02
    Poza tym szybka adopcja dziecka przez rodzinę powoduje, że rodzice biologiczni nie będą płacić na nie alimentów.

    Jeżeli dziecko utknie w systemie, a jego stan nie będzie się poprawiał tylko pogarszał (bo nie będzie komu zadbać o porządną rehabilitację) to rodzice zostaną pozwani o alimenty na to dziecko. Pewnie wysokie, skoro dziecko będzie w złym stanie, wymagające rehabilitacji i leczenia.
  • szpil1 18.07.19, 19:07
    lauren6 napisała:

    > Poza tym szybka adopcja dziecka przez rodzinę powoduje, że rodzice biologiczni
    > nie będą płacić na nie alimentów.
    >
    Czyli rodzice dzieci, które są w domach dziecka, a nie zostały adoptowane muszą płacić alimenty?
  • daniela34 18.07.19, 19:14
    szpil1 napisała:

    > lauren6 napisała:
    >
    > > Poza tym szybka adopcja dziecka przez rodzinę powoduje, że rodzice biolog
    > iczni
    > > nie będą płacić na nie alimentów.
    > >
    > Czyli rodzice dzieci, które są w domach dziecka, a nie zostały adoptowane muszą
    > płacić alimenty?
    Tak, zresztą nie tylko w domach dziecka, także w innych formach pieczy zastępczej. Natomiast po adopcji oczywiście nie. Obowiązek alimentacyjny w razie potrzeby przechodzi na rodziców adopcyjnych. Czyli, gdyby z jakiegoś powodu dziecko z rodziny adopcyjnej trafiło do rodziny zastępczej (bo np. rodzice adopcyjni stosują przemoc)- alimenty mają obowiązek płacić rodzice adopcyjni.
  • szpil1 18.07.19, 19:22
    daniela34 napisała:


    > Tak, zresztą nie tylko w domach dziecka, także w innych formach pieczy zastępcz
    > ej. Natomiast po adopcji oczywiście nie. Obowiązek alimentacyjny w razie potrze
    > by przechodzi na rodziców adopcyjnych. Czyli, gdyby z jakiegoś powodu dziecko z
    > rodziny adopcyjnej trafiło do rodziny zastępczej (bo np. rodzice adopcyjni sto
    > sują przemoc)- alimenty mają obowiązek płacić rodzice adopcyjni.

    W przypadku gdy matka zrzeka się praw rodzicielskich też?
  • tt-tka 18.07.19, 19:27
    Zdaje sie tez. Zrzeczenie sie praw nie anuluje obowiazkow.
    Moze w skrajnych przypadkach - przemoc stosuje adopcyjne dziecko przykladowo (wobec adopcyjnych rodzicow) - mozliwe jest zwolnienie adopcyjnych rodzicow takze z obowiazku alimentacyjnego, ale to by trzeba sprawdzic.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 18.07.19, 19:29
    ...za szybko poszlo - rodzonych rodzicow tylko adopcja ich dziecka zwalnia.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • daniela34 18.07.19, 19:34
    Generalnie- władza rodzicielska (bo to nie są prawa tylko władza) a alimenty to 2 odrębne rzeczy. Można nie mieć władzy a alimenty płacić jak najbardziej. Zrzec się władzy nie można zresztą- tylko sąd jej pozbawia.
  • katja.katja 18.07.19, 16:23
    Fajną masz przyjaciółkę smile

    --
    Nie dam się wygasić!
  • nangaparbat3 18.07.19, 16:50
    Przyjaciółka od 30 lat opiekuje się siostrzeńcem, narkomanem, teraz już podleczonym, tylko i wyłącznie dzięki ciotce, ale co ona z nim przeszła , Bóg jeden wie.



    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • larix_decidua77 18.07.19, 22:18
    No przecież to nie ja zrywam. Nie będę tańczyć jak mi zagrają żeby synuś się nie obraził. NIKOGO nie krzywdzę, ratuję wnuczka.
  • z_pokladu_idy 18.07.19, 10:20
    Dziewczyna ma prawo zrzec się praw do dziecka. Pewnie jest przestraszona i się emocjonalnie asekuruje. To nie jest kraj dla chorych dzieci. Dziwi mnie natomiast postawa jej chłopaka, bo owszem matka decyduje, ale decyduje jako matka, a nie jako oboje. I on jak ta guła będzie stać obok i potakiwać? Nie przyszło mu do głowy, że na tym etapie on ma takie samo prawo do dziecka? Jeśli również chce je oddać powinien powiedzieć otwarcie zamiast zwalac decyzję na nią. Być może jego mięczakowatość wpływa na decyzję dziewczyny, bo wie, że w razie problemów zostanie z nimi sama, bo 'to sprawa kobiety'. Ten facet to albo bezwolna kukła bez własnego zdania, albo bardzo wygodna bestia. W razie czego też może umyć ręce i nikt mu nie będzie miał za złe, wszak to nie on zadecydował.
  • kobieta_z_polnocy 18.07.19, 10:52
    z_pokladu_idy napisał(a):

    > Dziewczyna ma prawo zrzec się praw do dziecka. Pewnie jest przestraszona i się
    > emocjonalnie asekuruje. To nie jest kraj dla chorych dzieci. Dziwi mnie natomia
    > st postawa jej chłopaka, bo owszem matka decyduje, ale decyduje jako matka, a n
    > ie jako oboje. I on jak ta guła będzie stać obok i potakiwać? Nie przyszło mu d
    > o głowy, że na tym etapie on ma takie samo prawo do dziecka? Jeśli również chce
    > je oddać powinien powiedzieć otwarcie zamiast zwalac decyzję na nią. Być może
    > jego mięczakowatość wpływa na decyzję dziewczyny, bo wie, że w razie problemów
    > zostanie z nimi sama, bo 'to sprawa kobiety'. Ten facet to albo bezwolna kukła
    > bez własnego zdania, albo bardzo wygodna bestia. W razie czego też może umyć rę
    > ce i nikt mu nie będzie miał za złe, wszak to nie on zadecydował.


    Ludzie, czytajcie to co autorka pisze. Dziecko jest zdrowe (a przynajmniej wszystkie badania na to wskazują). Pani ma zagrożoną ciążę z jakiś powodów i spodziewa się przedwczesnego porodu i tylko z tego powodu ogłasza, że odda dziecko.
    W takiej sytuacji rodzina powinna interweniować. Nawet jeśli to "tylko" ciążowe schizy i stres, to czemu pozwalać jej się nakręcać jeszcze bardziej w imię "szanowania praw rodziców"? Przecież w tej chwili nie mówimy o niepełnosprawności tylko o ciąży zagrożonej, ale na szczęście dość zaawansowanej.
  • fornita111 18.07.19, 10:57
    "Rodzina powinna interweniowac" Ze tak polece gazeciarzem: slabo mi. Rodzina nie ma prawa sie wtracac a dokladanie dziewczynie w zagrozonej ciazy stresow to zwyczajna podlosc.
  • szmytka1 18.07.19, 11:42
    Hmm zapewnienie, ze dziecko trafi do dobrego, kochajacego domu to podlosc? Chce oddac, powinno ja to uspokoic. Podlosc to miec pretensje, ze ktos z rodziny chcialby je wziac.
  • lauren6 18.07.19, 11:49
    Zanim trafi do tego dobrego (albo i złego) domu to zostanie przeczołgane przez pogotowie opiekuńcze czy inny RDD. Super perspektywa dla niemowlęcia, które może potrzebować rehabilitacji!

    Ale fakt, lepsi obcy ludzie od rodziców wypinających się na wczesniaka. Takich ludzi powinno się sterylizować: napłodzą dzieci, a potem będą je porzucać w szpitalu, bo są niewystarczająco ładne itd.
  • fornita111 18.07.19, 11:54
    Rodzinka chyba bardzo chce, zeby dziewczyna przed czasem urodzila. Niech dalej wbrew woli mlodych sie wpieprzaja w ich zycie, to moze sie im uda przyspieszyc porod i dzidziusia przywlaszczyc... Paskudni ludzie. Jak dla mnie to kobieta w ciazy (zwlaszcza zagrozonej!) jest pod ochrona i wara innym od niej. Moze jeszcze dwadziescia razy zdanie zmieniac, jej swiete prawo.
  • szmytka1 18.07.19, 12:00
    A co jasnie pania stresuje przepraszam bardzo? Obwiescili, ze rozwazaja czy oddac. No to teraz rodzina miedzy soba rozwaza, czy powinni wziac, by mlodym przypadkiem na odcisk nie nadepnac. Mlodzi chca oddac, rodzina chce przyjac. Tylko sie cieszyc, ze dziecko pojdzie w sprawdzine rece. Nie cierpie primabalerin, nawet ciezarnych.
  • ichi51e 18.07.19, 12:12
    Wlasnie.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mary_lu 18.07.19, 12:03
    Tak, o niczym innym nie marzymy niż to, żeby dziecko zamiast urodzenia o czasie było wcześniakiem, najlepiej z ogromnymi deficytami i jeszcze żeby przez cake życie przeżywało odrzucenie przez rodziców. Uwielbiamy chore, nieszczęśliwe dzieci, nawet zastanawiam się, czy nie dałoby się wymienić mojego zdrowego na jakieś z deficytem.

    Co trzeba mieć w chorej głowie, żeby coś takiego wypisywać.
  • fornita111 18.07.19, 12:13
    Co trzeba miec w glowie, zeby taki watek zakladac? "Mlodzi pozno o ciazy powiedzieli, to nas zaskoczylo. Oni od poczatku deklarowali, ze nie chca dziecka z deficytami, to szokujace." Jestescie toksyczna familia i wcale nie dziwi mnie, ze ta dziewczyna wam powiedziala, zebyscie sie nie wtracali. Swojego zycia nie masz, ze bratowej chcesz bruzdzic? I wiedz, ze jesli sie jej teraz zaczniecie czepiac, to bedziecie winni jak nie donosi.
  • bo_ob 18.07.19, 12:15
    fornita111 napisała:

    > Jestescie toksyczna familia

    Skąd tu tyle podłych ludzi, w tym wątku?
  • mary_lu 18.07.19, 12:35
    To są twoje projekcje, nic z tego co piszesz nie ma pokrycia ani w rzeczywistości, ani w tym, co napisałam. To jakieś twoje problemy.
  • aguar 18.07.19, 12:36
    Ja się akurat zgadzam z Fornitą.
  • mary_lu 18.07.19, 12:41
    Obie wypisujecie bzdury. Twój najlepszy tekst, to że chcemy ją ukarać za to, że nie wybrała aborcji. Odlatujecie obie.
  • aguar 18.07.19, 12:46
    No ale na to wychodzi. Nikt by nie wiedział i miałaby spokój.
  • mary_lu 18.07.19, 12:55
    Gdy rodzi się chore dziecko to jest trochę ważniejszych spraw niż spokój.
  • milva24 18.07.19, 12:56
    Ale to była ciaża chciana i planowana! Kiedy ona miała tę aborcję przeprowadzać? W 28 tygodniu gdy z podejrzeniem przedwczesnego porodu wylądowała w szpitalu?
  • aguar 18.07.19, 13:09
    Ale nie wmawiajcie mi proszę, że ja uważam, iż ona powinna była poddać się o aborcji (tylko tyle, że nie miałaby wtedy problemu z rodziną). Szanuję jej decyzję i uważam, że rodzina też powinna. No przecież chyba o to chodzi w "pro choice".
    "Kiedy ona miała tę aborcję przeprowadzać? W 28 tygodniu"
    Przypuszczam, że o wadach wiedziała wcześniej, bo tak zazwyczaj jest.
  • szmytka1 18.07.19, 13:20
    To dziecko nie ma wad. Grozi mu wczesniactwo w 28 tyg.
  • szmytka1 18.07.19, 13:21
    Wrodzonych wad. Groza mu te wynikle z wczesniactwa, ale moze donosi.
  • milva24 18.07.19, 13:20
    Ale tam nie ma żadnych wad, późno powiedziała o ciąży bo po amnio, gdyby wyszło źle pewnie usunęłaby na tym etapie. Jest zagrożenie wcześniactwem.
  • bo_ob 18.07.19, 13:00
    aguar napisała:

    > No ale na to wychodzi.

    Tylko w twojej głowie.
  • z_pokladu_idy 18.07.19, 12:43
    Serio myślisz, że chce oddać dziecko tylko dlatego, że urodzi się wcześniej, będzie mniejsze i ubranka nie będą pasować, a nie dlatego, że jako wczesniak może być obciążone całą masą problemów? Robiła amniopunkcję, mówiła wprost, że chorego dziecka nie chce, więc możliwe, że zwyczajnie się boi. Nie napisałam, że ma chore dziecko, tylko, że widać, że się takiego spodziewa. Dałabym jej spokój, niech sobie spokojnie w szpitalu leży i pewnie zdrowego dzieciaka urodzi. Chłopaka bym wzięła tylko na pogadankę, bo ma mega bezjajeczne podejście.
  • bo_ob 18.07.19, 11:21
    mary_lu napisała:

    > W 28 tygodniu zagrożenie przedwczesnym porodem, matka ląduje na patologii ciąży
    > Przekazuje, że wcześniaka nie będzie chciała

    Ciężka sprawa.
    Takie podejście jest groźne. Jeśli dziecko urodzi się o czasie i następnie nie będzie spełniać oczekiwań mamy, to co wtedy?

    Jedyne, co mi przychodzi to rozmawiać z nią, wspierać, w ostateczności uprzedzić, że rodzina dziecko przygarnie. Ciekawe jaka jest rola ojca, bo to w końcu tez jego dziecko.
  • bo_ob 18.07.19, 11:22

    > Jedyne, co mi przychodzi do głowy
  • katja.katja 18.07.19, 11:44
    Zawsze dzieci rozczarowują, jak mawia moja siostra, mająca świetny kontakt z obiema kozami smile

    --
    Nie dam się wygasić!
  • daniela34 18.07.19, 11:47
    Na razie nic, żeby dziewczynie na tym.etapie nie dokładać stresów. Jak faktycznie urodzi przedwcześnie i będzie chciała oddać, to adoptować.
  • nisar 18.07.19, 12:27
    Na razie to ja bym odpuściła. Obstawiam że dziewczyna wpadła w panikę i odleciała, co się zdarza nader często także w bezproblemowy ciazach. Tu do hormonów doszedł mega stres. Dajcie spokój, poczekajcie na rozwój sytuacji i po porodzie zobaczcie jakie są fakty. Na razie histeryzujecie sami, bez ciąży i hormonów.

    --
    Jeśli idziesz na szczyt, nie dziw się że jest pod górę.
  • mary_lu 18.07.19, 12:37
    Nic nie robimy, ani nie histeryzujemy. Martwimy się. Rozważamy opcje.
  • aguar 18.07.19, 12:48
    Martwić się Wam nikt nie zabroni, ale lepiej znajdźcie sobie własne problemy. To wyłącznie ona i partner są od tego, aby rozważać opcje.
  • mary_lu 18.07.19, 12:53
    No to rozważyli i nas wstępnie poinformowali. A teraz my się zastanawiamy.
  • aguar 18.07.19, 13:03
    No ale przecież nie prosili, abyście się zastanawiali tylko żebyście się przestali interesować!
  • mary_lu 18.07.19, 13:08
    Ty nie możesz przestać pisać głupot w jakimś wątku, a oczekujesz aby dziadkowie przestali się interesować wnukiem.
  • milva24 18.07.19, 13:08
    Mnie osobiście dobro dzieci z rodziny interesuje, podejrzewam, że autorkę wątku też.
  • daniela34 18.07.19, 13:36
    aguar napisała:

    > No ale przecież nie prosili, abyście się zastanawiali tylko żebyście się przest
    > ali interesować!
    Ale zastanawiania się nie mogą zakazać. Nie można nikomu kazać przestać myśleć. Dopóki nie wałkują tego z ciężarną- nikomu nic złego nie robią.
  • spirit_of_africa 18.07.19, 13:25
    Wspierałabym męża tej dziewczyny i sugerowałabym mu żeby załatwił jej rozmowę z psychologiem, bo może ona potrzebuje wsparcia. Podkreślałabym, ze jeszcze nic nie wiadomo i może zaistnieć któryś ze scenariuszy- dramatycznie chory wcześniak, wcześniak z niewielkimi deficytami wymagający tylko kontroli i rehabilitacji ale i opcja zdrowe dziecko. I ze w każdej sytuacji rodzina ich w jakiś sposób będzie wspierać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka