Dodaj do ulubionych

Stacjonarne prawo vs niestacjonarne

18.07.19, 11:34
A taki wybór - między stacjonarnym prawem na UŚ a niestacjonarnym UJ?
Co powinien wybrać maturzysta, który nie dostał się na prawo stacjonarne na UJ?
Prestiż UJ prestiżem, ale odrzucać szansę studiowania dziennego na uczelni wcale nienajgorszej (kierując się choćby tylko samymi rankingami) i wybierać płatne studia byle tylko w Krakowie?
Może ktoś ma doświadczenie 'z pierwszej ręki' i rozwieje wątpliwości - czy program niestacjonarnych (pt-sob) siłą rzeczy nie jest okrojony choćby tylko z godzin ćwiczeń?
I jak wygląda 'odsiew' na studiach płatnych - głównie po pierwszym roku czy też trzymają studenta byle płacił jak najdużej? A jak potencjalni pracodawcy - zwracają uwagę na tryb studiów czy bardziej na uczelnię?
Wdzięczna będę za odpowiedzi, bardzo.
Edytor zaawansowany
  • gulcia77 18.07.19, 11:36
    O ile wiem, to prawo na UŚ jest bardzo dobre. A zawsze lepiej studuować takie kobyły stacjonarnie.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • angazetka 18.07.19, 11:37
    Niestacjonarnych, czyli zaocznych? To nie warto. Lepiej dziennie. Więcej się skorzysta, są ćwiczenia, jest więcej niż minimum programowe.
  • gulcia77 18.07.19, 11:43
    I jeszcze jedno. Musi sobie sam odpowiedzieć po co to prawo studiuje. Mój serdeczny kumpel jest po prawie na UŚ i jest jednym z najbardziej rozchwytywanych specjalistów od prawa budowlanego w Polsce. Z drugiej strony znam prawnika po UJ, który siedzi w PUP i zarabia marne grosze. To student musi wiedzieć czego, tak naprawdę, po studiach oczekuje.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • volta2 18.07.19, 11:59
    Kolega w takiej sytuacji wybrał stacjonarne w Lublinie, nabił max średnią i po roku przeniósł się na UW gdzie go nie przyjęli od razu. Trochę się przy tym nachodził owszem ale nie żałuje.
  • daniela34 18.07.19, 12:04
    Prawo niestacjonarne ma okrojony program - siłą rzeczy. Za moich czasów porządku dziennym było to, że studenci z niestacjonarnego chodzili na ćwiczenia i co ważniejsze wykłady dla studentów dziennych. Nie było zakazu (teraz chyba też nie ma), ale to powodowało duży tłok. W każdym razie moja koleżanka całe 5 lat studiowała zaocznie tak naprawdę chodząc na zajęcia z dziennymi (były pojedyncze przedmioty, na które chodziła w weekendy, np.logika).
  • daniela34 18.07.19, 12:06
    Aha, jeszcze jedno- w trybie zaocznym jest mniejszy wybór przedmiotów specjalizacyjnych, co jest istotne w kolejnych latach. Ja bym chyba jednak wolała normalne, dzienne studia na UŚ. To nie jest zły wydział prawa.
  • arwena_11 18.07.19, 12:19
    Jeżeli mógłby chodzić na zajęcia z dziennymi - to może się okazać, że zaoczne ( płatne ) prawo w miejscu gdzie mieszka, wyjdzie mu taniej niż bezpłatne dzienne, tam gdzie będzie musiał wynająć pokój i samemu wszystko ogarniać.

    Na dyplomie nie masz czy studia dzienne czy zaoczne.

  • daniela34 18.07.19, 12:28
    A to jest inna rzecz. W sumie nie doczytałam, gdzie mieszka przyszły student. Koszty utrzymania to rzecz niebagatelna smile
  • arwena_11 18.07.19, 12:33
    No bo w poście nie ma. Ja założyłam że mieszka w Krakowie lub okolicach
  • daniela34 18.07.19, 12:39
    Jak mieszka w Krakowie, to jasne, że brać prawo niestacjonarne i chodzić z dziennymi (chyba nadal jest ta możliwość- ja od kilku lat już nie prowadzę zajęć, więc nie wiem). Jak na Śląsku to iść na UŚ. Jak jeszcze gdzie indziej to raczej poszłabym na stacjonarne niż opłacała i mieszkanie, żeby chodzić z dziennymi na zajecia i studia zaoczne (choć, tak jak pisałam moja koleżanka tak właśnie robiła).
  • creole2019 18.07.19, 12:38
    Uzupełniam - rzecz w tym, że student in-spe mieszka w okolicy Katowic (dojazd max 20 min. transportem publicznym). Niestety bagalizuje kwestię kosztów studiowania w Krakowie - same czesne jest w zasięgu rodziców, gorzej z utrzymaniem w KRK, zwłaszcza w wersji oczekiwanej przez 'dziubdziusia' sad Planuje wynajem 2 pokojowego mieszkania z kolegą (znacznie lepiej sytuowanym materialnie...), deklaruje doraźne zarobkowanie, ale wg mnie nie zdaje sobie sprawy z wysokości nieuchronnych kosztów, jakie pociągnie za sobą studiowanie w innym, nietanim mieście.
    NIemniej to jedyne dziecko i rodzice nie chcą w przyszłości usłyszeć, że nie zrobili wszystkiego, by dopomóc w realizacji marzeń sad
  • arwena_11 18.07.19, 12:45
    Znaczy na UŚ ma 20 min?

    To jednak wymusiłabym studiowanie tam. Jeżeli zaoczne w Krakowie - to musi pracować i w między czasie chodzić na zajęcia z dziennymi.

    Moje dziecko wymyśliło sobie studia w Anglii i ok - inna półka niż nasze uniwerki i dlatego będziemy mu pomagać i opłacać akademik i część "życia", na wszystko inne musi zarobić.

    Ale gdyby miał studiować w Polsce - to tylko Warszawa, no chyba że sam zarobiłby na życie w innym mieście. Bo nie będę płacić za coś co ma na miejscu.
  • daniela34 18.07.19, 12:46
    Jeśli to prawo na UJ ma mieć sens, to powinien chodzić na zajęcia z dziennymi (pisałam wyżej, dlaczego tak uważam), a wtedy zbyt wiele nie dorobi.
  • arwena_11 18.07.19, 12:53
    No to bym namawiała na UŚ. Bo jednak koszty dla rodziców są spore.

    Z drugiej strony nie będzie przecież chodzil na wszystkie zajęcia na dzienne
  • daniela34 18.07.19, 13:01
    Na większość tak- za moich czasów sens miało tylko chodzenie na ćwiczenia i wykłady z logiki z zaocznymi (z uwagi na okrojony zakres materiału egzamin dla zaocznych był nieco inny, trzeba było chodzić, żeby wiedzieć, co będzie), ale jednocześnie- koleżanka chodziła też na ćwiczenia z logiki dla dziennych, bo prowadzący ćwiczenia dla zaocznych był kiepski i źle tłumaczył sposób rozwiązywania zadań (wtedy! teraz nie wiem). Chodziła też chyba na prawo rolne dla zaocznych- resztę przedmiotów robiła z dziennymi.
  • gulcia77 18.07.19, 13:07
    Jeśli chce chodzić na zajęcia z dziennymi to wiele nie dorobi. Czyli koszty utrzymania spadną na rodziców. Jeśli mieszka w aglomeracji, to tylko UŚ.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • ira_08 18.07.19, 17:51
    >Planuje wynajem 2 pokojowego mieszkania z kolegą (znacznie lepiej sytuowanym materialnie...),

    2 pokoje w Krakowie, z czynszem i mediami to koszt ponad 2 tys zł. Nie mówię o centrum i o mieszkaniach a`la "właśnie umarła tu nasza babcia". Dodajmy jedzenie, jakieś drobne przyjemności... Musiałby zarabiać ponad 2 tys. na czysto. Ciekawe jakim cudem, jeśli miałby chodzić na zajęcia z dziennymi. No i kiedy miałby się uczyć? Prawo to nie są bardzo trudne studia, moim zdaniem bardzo przeceniane ze względu na prestiż zawodów prawniczych, ale jednak sporo czasu na nie trzeba poświęcić.
  • thea19 18.07.19, 16:36
    oczywiście, że jest taka informacja
  • sasha_m 18.07.19, 16:41
    arwena_11 napisała:

    >
    > Na dyplomie nie masz czy studia dzienne czy zaoczne.

    Na dyplomie jest informacja o formie - stacjonarnej (dziennej) lub niestacjonarnej (zaocznej).
  • creole2019 18.07.19, 12:44
    daniela34 napisała:

    > w trybie zaocznym jest mniejszy wybór przedmiotów specjalizacyjnych, co jest istotne w kolejnych latach.

    Dzięki - tego nie wiedziałam. Racjonalny argument, choć wybory studenta in-spe, obawiam się, mało wspólnego z logiką mają uncertain

    >Ja bym chyba jednak wolała normalne, dzienne studia na UŚ. To nie jest zły wydział prawa.

    I ja to wiem/słyszę, ale...patrz powyżej sad
  • przymrozki 18.07.19, 12:16
    O ile mi wiadomo, prawo na UJ, podobnie jak na UW, łączy studentów stacjonarnych i niestacjonarnych. Czyli nie tylko program studiów niestacjonarnych jest identyczny z programem studiów stacjonarnych, ale na dodatek studenci wszystkie zajęcia mają wspólnie. Teoretycznie możliwe jest też przeniesienie się ze studiów niestacjonarnych na stacjonarne, ale nie budowałabym planów na przyszłość na tej tylko podstawie, że "na pewno się uda przenieść".

    Jeżeli maturzysta, o którym piszesz, może sobie pozwolić na czesne na UJ, to ja bym jednak radziła UJ. Akurat w przypadku prawa pracodawcy będą patrzeć na uczelnię.
  • angazetka 18.07.19, 12:45
    > O ile mi wiadomo, prawo na UJ, podobnie jak na UW, łączy studentów stacjonarnych i niestacjonarnych. Czyli nie tylko program studiów niestacjonarnych jest identyczny z programem studiów stacjonarnych, ale na dodatek studenci wszystkie zajęcia mają wspólnie.

    Piszesz o studiach wieczorowych, tu chodzi o zaoczne.
  • przymrozki 18.07.19, 12:57
    Z posta głównego zrozumiałam, że chodzi o studia stacjonarne i niestacjonarne. Studia niestacjonarne to nie zaoczne.
  • angazetka 18.07.19, 12:58
    Mowa jest o zajęciach piątek-sobota, więc raczej zaoczne.
  • saphire-2 18.07.19, 15:24
    Oczywiście że niestacjonarne to zaoczne.
  • przymrozki 18.07.19, 15:32
    saphire-2 napisała:

    > Oczywiście że niestacjonarne to zaoczne.

    Ale to nieprawda. Studia niestacjonarne to po prostu inne niż bezpłatne. Niekoniecznie muszą być "zaoczne" w potocznym tego słowa rozumieniu. To zależy od organizacji nauki na konkretnej uczelni.
  • saphire-2 18.07.19, 15:40
    Mogą być płatne i bezpłatne niestacjonarne. Niestacjonarne oznacza, że zajęcia nie odbywają się od poniedziałku do piątku tylko w soboty i niedziele, mogą też być w piątki po południu.
  • daniela34 18.07.19, 15:43
    Na UJ prawo niestacjonarne=studia płatne, zajęcia z założenia w weekendy co dwa tygodnie
  • a23a23 18.07.19, 15:46
    saphire-2 napisała:

    > Mogą być płatne i bezpłatne niestacjonarne. Niestacjonarne oznacza, że zajęcia
    > nie odbywają się od poniedziałku do piątku tylko w soboty i niedziele, mogą też
    > być w piątki po południu.

    Nie - niestacjonarne oznacza tylko, że nie są to studia stacjonarne.
    I od uczelni (a w zasadzie - kierunku) zależy, czy zajęcia są prowadzone tak jak w dawnym trybie wieczorowym (poniedziałek-piątek) czy zaocznym (zjazdy sobota-niedziela).
  • taki-sobie-nick 18.07.19, 22:58
    Studia niestacjonarne mogą być zaoczne lub wieczorowe.

  • niktnaprawdewazny0 19.07.19, 11:17
    Na UM w Lublinie studenci studiów niestacjonarnych uczęszczają na zajęcia ze studentami stacjonarnymi. Normalnie są przemieszaniu w grupach. Tyle, że płacą...
  • myfaith 19.07.19, 11:58
    na wykłady czy również na ćwiczenia?


    niktnaprawdewazny0 napisała:

    > Na UM w Lublinie studenci studiów niestacjonarnych uczęszczają na zajęcia ze st
    > udentami stacjonarnymi. Normalnie są przemieszaniu w grupach. Tyle, że płacą...
  • myfaith 18.07.19, 12:38
    Prawo na UJ jest specyficzne ( opinie prawników z którymi rozmawiałam) - zupełnie inne podejście niż na pozostałych uczelniach-przez co trudno się później przenieść na inne uczelnie i trudniej na początku absolwentom jeśli chcą typowo pracować w prokuraturze/sądownictwie. Nie wiem może chodzi o to, że od początku trzeba się deklarować odnośnie obszaru tego prawa?. W innych uczelniach jest inne podejście. Ale można sprawdzić jakie przedmioty są na UJ np. na pierwszym roku a jakie na innej uczelni

    Co do tego czy pracodawcy zwracają uwagę - tak zwracają uwagę przy czym myślę, że bardziej w wąskim środowisku prawników (notariusze/radcowie/adwokaci/sedziowie/prokuratorzy) liczy się czy UW/UJ czy szkoła prywatna niż w firmach np. bankach jak rekrutują kogoś do działu prawnego., czy innych korporacjach

    Jest podobno ranking gazety prawnej dotyczący wydziałów prawa chyba z tego roku - dostęp płatny
  • daniela34 18.07.19, 12:41
    Na UJ nie trzeba sie deklarować od początku co do preferowanych obszarów prawa.
  • skumbrie 18.07.19, 12:44
    Porównaj programy obydwu uczelni w USOS-ach oraz liczbę godzin przypadających na dane zajęcia. Opisy w USOS-ach są dostępne bez logowania, choć trochę pogrzebać będziecie musieli.
    W ciemno obstawiam, że wyjdzie na korzyść stacjonarnych 😉
  • szafireczek 18.07.19, 15:15
    Tak na marginesie - to na dyplomie (a na pewno UJ co wynika wprost z uchwały Rektora UJsmile) jest wskazany tok studiów - wpisywana jest odpowiednio: forma studiów: stacjonarna lub niestacjonarna.

    Jeśli chodzi o prawo, to trudno zabłysnąć u pracodawcy argumentem doświadczenia w pracy i studiowania prawa zaocznie. Mówi się, że nawet absolwent prawa bez aplikacji jest słabym kandydatem do pracy, chyba że nie będzie wykonywał zawodu prawniczego...ale wtedy, po co studiować prawo? lepiej już wybrać administrację...smile

    Studia zaoczne są okrojone siłą rzeczy, brakuje godzin, aby realizować program w takim samym wymiarze, jak na dziennych (w ciągu 2 dni trzeba upchać zajęcia z 5 dni studiów dziennych). Również dlatego, że jak już jedne zajęcia się okroi, a wiedza to system naczyń połączonych - to na następnych (przedmiot powiązany logicznie) jest to kontynuowane, bo nie ma czasu by nadrabiać deficyty... studenci sami rzadko się garną, by samodzielnie coś uzupełniać. Najbardziej widać to po podstawach, jak słabo zrobione, to potem ciągną w dół poziom.

    Pracodawcy, jak pracodawcy, ale absolwenci sami się nieźle punktują, co kto skończył i w jakim trybie i metodą "podaj dalej" puszczają w obiegsmile Zawodowe Izby też nie ustępują... nawet, jeśli oficjalnie sie o tym nie mówi. Jest duża rywalizacja, bo zawody prawnicze zostały otwarte...Dopiero po latach praktyki, wiadomo kto jest dobry, a kto tylko skończył studia i aplikację.
  • arwena_11 18.07.19, 16:20
    Na aplikację można zdawać i po zaocznych. Liczy się zdany egzamin.
  • tawananna 18.07.19, 15:36
    Moim zdaniem w tych okolicznościach (mieszkanie 20 min. od UŚ): tylko stacjonarne na UŚ. Bez sensu płacenie i to podwójnie - za mieszkanie i za studia, niekoniecznie lepsze.

    Natomiast zapowiedziałabym, że jeśli w kolejnym roku dostanie się na stacjonarne do Krakowa (opcje: poprawienie wyników matury albo przeniesienie), to jak najbardziej, koszty pokryjecie. Może dzięki temu będzie miał motywację, żeby zawalczyć o ten dzienny UJ.
  • lot_w_kosmos 18.07.19, 16:16
    A z ciekawości : czy po zaocznym prawie to można w ogóle robić aplikacje?
  • arwena_11 18.07.19, 16:19
    Oczywiście, że można. Wymóg do aplikacji - magister prawa studiów 5 letnich jednolitych. Kiedyś można było dzielić ( licencjat i magisterka ), ale od tego odeszli szybko
  • angazetka 18.07.19, 16:21
    Prawo OIW nigdy nie było dwustopniowe (podobnie jak psychologia i kierunki medyczne).
  • arwena_11 18.07.19, 16:46
    Na UW też nie, ale gdzieś było. Bo były chyba 2-3 lata, kiedy mogły dwustopniowe i część uczelni ( głównie prywatnych ) z tego skorzystałaś. Potem się wycofano z tego, bo w przepisach dotyczących aplikacji, dalej był zapis że magister studiów 5 letnich.
  • thea19 18.07.19, 16:32
    nie wiem jak jest teraz ale parę lat temu na UW były studia wieczorowe różniące się tym od dziennych, że były płatne bo zajęcia zaczynały się od 8 rano. Było to wygodne bo było kilka terminów wykładów w tygodniu i można było sobie układać plan wg potrzeb. Może inne uczelnie mają podobnie?
  • arwena_11 18.07.19, 16:48
    Były od lat 90. I z tego co mówił mój mąż - oni często mieli pierwszeństwo na część wykładów - bo płacili. A bywało, że na wykład szło 400 osob.
  • thea19 18.07.19, 17:35
    za moich czasów na dziennych było ponad 500 osób na 1 roku a na wieczorowych jeszcze więcej
  • lacunalegis 18.07.19, 16:59
    UŚ to nie jest los gorszy od śmierci, mają zupełnie przyzwoity wydział prawa, więc nie trzeba zapierać się rękami i nogami za wszelką cenę. Natomiast faktem jest, że kiedy szuka się praktyk, patrona lub pracy (a prawnik przecież kończy studia nie mając uprawnień do wykonywania zawodu) to wiele drzwi okaże się otwartych tylko dla studentów i absolwentów UJ i UW.

    Tak, że tak ogólnie to, owszem, warto walczyć o miejsce na uczelni z tej wielkiej dwójki.
  • ira_08 18.07.19, 17:45
    Prestiż-sre.stiż - zwłaszcza, że prawo na UJ, które skończyli miłościwie nam panujący prezydent i naczelny szeryf Ziobro. Studiowałam prawo dzienne, potem zaoczne. Poziom to niebo i ziemia. Niech bierze stacjonarne! Masz rację - program niestacjonarny jest mocno okrojony. A pracodawcy mają to gdzieś, bo po prawie i tak musi zrobić aplikację. Tym bardziej, że nie mówimy o porównywaniu Cambridge i Wyższej Szkoły Tego i Owego, a o porównywaniu dwóch państwowych uniwersytetów. Jeśli aplikacji nie planuje, to zmarnuje czas.
  • jana111 18.07.19, 18:18
    Podpisze sie. Po prawie idzie sie na aplikacje a wtedy juz malo kto patrzy jakie sie studia przed aplikacja skonczylo. I owszem, mozna skonczyc prawo w Katowicach a potem aplikacje w Krakowie.
    Oczywiscie nie ma obowiazku isc na aplikacje, ale po co wtedy isc na prawo, mozna skonczyc jakies inne fajnie studia.
  • asfiksja 18.07.19, 18:49
    Stacjonarne, bez dwóch zdań.
  • sylwik7 19.07.19, 12:02
    Mnie oczywiste wydaje się wybranie studiów stacjonarnych na UŚ, a nie zaocznych na UJ. W dodatku w sytuacji, gdy mieszka się blisko uczelni. Prawo na UŚ to bardzo przyzwoity wydział. Fajny nowoczesny budynek. Pewnie nie jestem obiektywna bo sama go ukończyłam podobnie mój mąż, jego siostra i jeszcze ze 4 osoby z rodziny. W moich czasch zajęcie odbywały się w trzech różnych budynkach o takim sobie standardzie, a ten nowy był dopiero stawiany. Mieszałam w akademiku na Ligocie i było to chyba najfajniejszych 5 lat w życiu😄. Uczyć się było trzeba bez wątpienia ale wiadomo prawo to ogrom pamięciówy. Mieszkam dokładnie w połowie drogi między Krakowem i Katowicami i miałam wybór między zdawaniem na UJ a UŚ Ale jakoś bardziej ciągło mnie na Śląsk. Niech chłopak postudiuje rok stacjonarnie i zobaczy czy w ogóle o to mu chodziło. Inna sprawa że teraz ukończenie prawa to coś zupełnie innego niż 20 lat temu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka