Dodaj do ulubionych

Późne powroty dorosłych dzieci

19.07.19, 00:56
Wlasnie siedzę i czekam... corka ma byc w domu ok. 1.00

Gdy jest taka sytuacja, po.prostu nie jestem w stanie się polozyc i zasnąć, dopoki corka nie przyjdzie do domu. Mąż smacznie chrapie lub czasami gra na kompie (generalnie ma luz), ja czuwam, wysylam smsy, "monitoruję' drogę powrotu.
Dobrze, ze mam obecnie dosc dlugi urlop, bo bylabym w pracy jak zombie (od soboty to juz 3 raz, jak corka wraca po polnocy, wakacje sprzyjają towarzyskim spotkaniom).

Jak sobie radzicie z tą kwestią? W końcu to jest dorosły człowiek, trudno wymagac powrotow o 22.00, a z drugiej strony te późne godziny ( i.potencjalne niebezpieczeństwa czyhające na młodą kobietę) wykańczają mnie psychicznie i fizycznie. Wciąż martwię o bezpieczenstwo córki (nawt gdy ma wrocic taksowka lub odwozi ja ktos znajomy). Mam jakąś fiksację na tym punkcie ☹
Ech...
Edytor zaawansowany
  • grey_delphinum 19.07.19, 00:58
    Dotarła,mogę iść spac 😉
  • nangaparbat3 20.07.19, 07:52
    Dwie minuty przed czasem? Anioła masz, nie córkę smile

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • majenkir 19.07.19, 04:11
    No ale odpisuje Ci na texty? wtedy wiesz, ze wszystko ok i nie ma sie po co martwic wink.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • rosapulchra-0 19.07.19, 05:10
    Jest dorosła, a ty chcesz ją cały czas kontrolować jak małe dziecko. To nie jest zdrowe zachowanie.
    Sama mam dorosłe córki i gdy nie wiem, czy wracają na noc lub późno do domu, to dzwonię lub piszę smsa. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby mi nie odpowiedziały. Zdarza się też, że ja lub mąż po nie jedziemy, żeby nie musiały po nocy jechać autobusem czy taksówką. Ale wiem, że jak mnie poinformują, o której będą, to tak będzie i spokojnie idę spać. Są dorosłe i mają pełne prawo korzystać ze swojego życia bez mojej zbędnej kontroli.

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • little_fish 19.07.19, 07:53
    Myślę, że to nie jest kwestia kontroli, a obawy o bezpieczeństwo. Czekając na powrót matka wie, że dziecko bezpiecznie wróciło do domu, że nic złego się po drodze nie przytrafiło
  • kotejka 19.07.19, 08:03
    Oczywiście ze tak - próbuje to mojemu tłumaczyć
    Synu, wolność twoja nastolacka jest niezachwiana, mi wystarczy SMS mamo, wszystko Ok
  • nangaparbat3 20.07.19, 07:54
    Niby tak, a trochę nie. Kontrola i troska o bezpieczeństwo bardzo lubią mieszać się ze sobą.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • little_fish 19.07.19, 07:54
    "wiem, że jak mnie poinformują, o której będą, to tak będzie" - chyba, że coś się wydarzy ☹️
  • saskia44 19.07.19, 09:07
    Ale jesli (odpukac) sie wydarzy to nie bedzie wiedziec prawda, nawet jest dostala text 10 minut wczesniej ze wszystko ok. Nie mozna czekac i martwic sie zawsze, trzeba osowoic sie z tym i uspokoic.
  • little_fish 19.07.19, 13:31
    Teoretycznie oczywiście tak. Tylko po pierwsze, nie każdy potrafi się tak od razu z tym pogodzić i właśnie potrzebuje czasu, żeby się oswoić. A po drugie część osób ma takie przekonanie, że im szybciej się dowie że coś jest nie tak, tym szybciej może coś zrobić. Czyli np dziecko się umawia, że będzie o 1 w nocy. Rodzic czeka. O 1.30 dziecka nie ma, rodzic dzwoni, telefon nie odpowiada albo dziecko nie odbiera i rodzic może próbować zadziałać. A w sytuacji gdy rodzic pójdzie spać, zorientuje się, że dziecka nie ma np o godz 9 czy 10 rano. Dla niektórych ma to znaczenie.
  • alicia033 19.07.19, 14:59
    little_fish napisała:

    > A w sytuacji gdy rodzic pójdzie spać, zorientuje się, że dziecka nie ma np o godz 9 czy 10 rano. Dla niektórych ma to znaczenie.

    znaczy jakie?
    Bo policja za pełnoletnim dzieckiem, mężem czy matką nie będzie się rozglądać ani o tej 1.30 w nocy ani nawet o tej 9-10 następnego dnia.
  • grey_delphinum 19.07.19, 15:46
    Nie sądzę, bym miała problem z nadmierną kontrolą- corka jest b. samodzielna, często podróżuje, ma mnóstwo kolezanek, u ktorych zostaje na noc, obecnie pracuje w czasie wakacji. Nie kontaktujemy się calymi dniami (naprawdę nie jestem.koszmarną mamuśką z Waszych postów) . Ma swoje zycie i ja naprawdę to szanuję.

    Podobnie rzecz ma sie z synem - np. mlody wyjeżdża na dluuugie obozy harcerskie i nie zabiera telefonu, dzwonię do druzynowego raz w tygodniu i zamieniam z synem kilka zdań (niektorzy rodzice każą chlopcom potajemnie zabierac telefony i meldować się co wieczór...).
    Nie kontroluję tez męża 😉

    Moje obawy budzą jednak nocne powroty córki, martwię się o jej bezpieczeństwo. Moze tez dlatego, ze juz kilka razy byla zaczepiana, wprawdzie niegroznie (byly to glupie próby podrywu), ale nie czuła się komfortowo.
    Wobec niej trzymam fason i staram się nie projektowac na nią lęku. Wyzalilam się na forum 😉
    No nic, muszę trzymac moje demony na wodzy 😉
  • rosapulchra-0 19.07.19, 21:07
    Ale własnymi obawami nie zwiększysz bezpieczeństwa córki podczas późnych powrotów. A siebie niepotrzebnie zamęczasz tymi lękami, wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach, a strach zaczyna paraliżować każde pięć minut spóźnienia córki. Szkoda zdrowia.
    Powiem ci, że kiedyś też się martwiłam, szczególnie jak się zaczęły późne powroty, nie były one często, ale się zdarzały. Dla swojego spokoju albo sama jeździłam po dziewczyny, albo dawałam na taksówkę. Poza tym moje dziewczyny zawsze nas zawiadamiają, jeśli pobyt poza domem ma się im przedłużyć, a często ja sama proponuję, żeby zostały u znajomych na noc i wróciły rano, niż żeby się narażały na niebezpieczeństwo podczas późnych powrotów.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • saskia44 19.07.19, 22:11
    little_fish napisała:

    Tylko po pierwsze, nie każdy potrafi się tak od ra
    > zu z tym pogodzić i właśnie potrzebuje czasu,

    Potrzebuje, oczywiscie, ja mam 16-latke na stanie I tez gdy zaczela wychodzic samodzielnie (kilka lat wczesniej) to sie denerwowalam ale szybko przestalam bo zdalam sobie sprawe ze niczego to nie zmieni a stresuje siebie i ja. Na noce jeszcze nie wychodzi ale pod koniec przyszlego roku bedzie dorosla wiec bedzie mogla. Nie bede czekac I sie denerwowac bo jej bezpieczenstwo od tego nie wzrosnie. Przekonanie ze to cos da I ze mozna bedzie dzialac w razie problemow jest zupelnie bledne. To tak nie dziala.
  • little_fish 19.07.19, 23:33
    Tak jak nie działa powiedzenie sobie "nie będę się denerwować, bo to nie zwiększy bezpieczeństwa mojego dziecka". Ludzie są różni. Jedni się nie denerwują sprawami swoich bliskich, inni tak, choć wiedzą, że nic to nie zmieni. Tak jak matki denerwujące się, jak ich dzieciom poszły egzaminy czy rekrutacja - a po co, przecież ich nerwy nic nie zmienią.
  • saskia44 20.07.19, 08:08
    little_fish napisała:

    > Tak jak nie działa powiedzenie sobie "nie będę się denerwować, bo to nie zwięks
    > zy bezpieczeństwa mojego dziecka". Ludzie są różni. Jedni się nie denerwują spr
    > awami swoich bliskich, inni tak, choć wiedzą, że nic to nie zmieni.


    Jakimi sprawami bliskich sie nie denereuja? O co ci chodzi? Jesli ktos musi nie spac w nocy tylko czuwac to jego sprawa, tyle ze to nieczego nie zmieni , bezpieczenstwo od tego nie wzrosnie.

    Tak jak mat ki denerwujące się, jak ich dzieciom poszły egzaminy czy rekrutacja - a po co, przecież ich nerwy nic nie zmienią.

    No wlasnie po co? Niczego te nerwy nie zmienia, poziom zdenerwowania rodzicow (matek zwlaszcza) nie ma wplywu na resultaty egazminow dzieci.
  • 3-mamuska 19.07.19, 09:59
    rosapulchra-0 napisała:

    > Jest dorosła, a ty chcesz ją cały czas kontrolować jak małe dziecko. To nie jes
    > t zdrowe zachowanie.
    > Sama mam dorosłe córki i gdy nie wiem, czy wracają na noc lub późno do domu,
    > to dzwonię lub piszę smsa. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby mi nie odpowiedziały.
    > Zdarza się też, że ja lub mąż po nie jedziemy, żeby nie musiały po nocy jech
    > ać autobusem czy taksówką. Ale wiem, że jak mnie poinformują, o której będą, to
    > tak będzie i spokojnie idę spać. Są dorosłe i mają pełne prawo korzystać ze sw
    > ojego życia bez mojej zbędnej kontroli.
    >



    Czyli ona kontroluje ty nie 🤣🤣🤣

    Ona jej nie wyznacza kiedy ma wrócić , i nie sprawdza czy wróciła ,martwi się czy wróci bezpiecznie.




    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • rosapulchra-0 19.07.19, 21:09
    A ty, jak zwykle, nie zrozumiałaś. Własnie przez to martwienie się i wysyłanie smsów do córki i czekanie na nią w domu, gdy inni domownicy już dawno śpią, może być przez córkę odczuwane jako nadmierna kontrola.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • mikams75 19.07.19, 11:20
    ale to nie chodzi o kontrole... dobrze pamietam jak bedac nastolatka walczylam o wolnosci i brak kontroli, az pewnego dnia moja mama nie wrocila do domu jak zwykle, ale pare godzin pozniej. A jak biegalam caly wiecor od okna do drzwi martwiac sie, czy sie jej nic nie stalo, czy powinnam juz zglosic na policje itp. Od tamtej pory przestalam miec problemy z mowieniem dokad ide i kiedy wroce i pilnowalam, zeby byc puntualnie. Trzeba szanowac nerwy bliskich.
    Teraz bedac dorosla tez nie wybywam z domu na iles godzin nie dajac znaku zycia i tego samego oczekuje od domownikow. I nie uwazam, ze jest to nadmierna kontrola.
  • 3-mamuska 19.07.19, 12:18
    Dokładnie jak się z kimś mieszka nawet ze współlokatorem to jak mam wrócić późno rano czy wyjeżdża na 3 dni to informuje.
    Nie tłumacze się a mówię znikam takie plany itp.

    To samo z dziećmi.
    Moje maja dużo wolności nie wydzwaniam nie kontroluje pomimo młodego wieku 16-20 lat.
    Gdy syn mieszkał sam nie wydzwaniała czy wrócił do domu ,ale jak mieszka ze mną i ma wrócić późno chce wiedzieć.
    Córka wraca późno ze stadniny i zawsze mnie informuje mamo wsiadłam do autobusu.
    Pytam czy wyjść po nią na przystanek czy wróci sama.
    Niedaleko nas 2-3 lata temu zaginęła dziewczyna, została brutalnie zamordowana Londyn był obwieszony żółtymi wstążkami.
    Zreszta codziennie ludzie giną bez wieści.
    Wole nie spać i w każdej chwili odebrać telefon czy smsa. I wyjść po dziecko niż do końca życia mieć wyrzuty ,ze sobie smacznie spałam gdy ona potrzebowała pomocy. A ja nie słyszałam.
    Tym bardziej ze córka często gubi drogę, zreszta ja tez jestem nie lepsza.
    I czasem dzwoni mamo nie wiem gdzie wysiadłam.
    Albo sprawdź mi autobus.
    Niestety duze miasto nie sprzyja bezpieczeństwu.





    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • saskia44 19.07.19, 13:45
    Co za pierdo....e. i debilne wnioski z ktorych wynika ze jesli rodzic bedzie spac zamiast czekac
  • alicia033 19.07.19, 13:27
    ja się w takiej sytuacji cieszyłam wolnym domem a nie uprawiałam jogging od okna do okna.
  • little_fish 19.07.19, 13:34
    I serio nie zaniepokoiłoby cie, gdyby mama powiedziała, że wróci z pracy jak zwykle o 16, a 4 godziny później nadal by jej nie było?
  • alicia033 19.07.19, 14:51
    little_fish napisała:

    > I serio nie zaniepokoiłoby cie, gdyby mama powiedziała, że wróci z pracy jak zwykle o 16, a 4 godziny później nadal by jej nie było?

    oczywiście, że nie.
    Mogła utknąć w kolejce po kawę czy papier toaletowy, zasiedzieć się u koleżanki, zostać dłużej w pracy (tak, w prl-u) też się tak zdażało, autobus mógł nie dojechać...
    To była prlowska codzienność (ale oczywiście pewnie nie u ematki!).




  • mikams75 19.07.19, 20:04
    Sklepy zamykano o 19. A towar i tak rzucano duzo wczesniej. W prl-u ciezko bylo sie paletac ot tak gdzies wieczorem. Do wczesnego wieczoru sie nie przejmowalam, ale pozniej juz tak, nawet bardzo. Jakby autobus nie dojechal, to by pieszo dawno doszla, wszedzie bylo blisko a jak gdzies szla wieczorem, to mi mowila.
  • alicia033 19.07.19, 20:56
    no to stała w kolejce do 18.59, autobus nie przyjechał a następny był za 3 godziny, może być?
    Umiałam się sama sobą zająć i nie mam ani czarnowidztwa ani obsesji kontroli w genach.



  • mikams75 19.07.19, 22:46
    w naszych warunkach nierealne, bo pieszo by bylo szybciej, zreszta nie mowimy o godzinie 19 a o pozniejszej. "Gratuluje" beztroski, jesli nawet sie nie zmartwisz, jak bliska osoba nie zjawia sie od kilku godzin w domu (a zawsze byla wczesnym wieczorem). Przypominam, ze kiedys komorek nie bylo.
  • mid.week 20.07.19, 08:16
    Ale czemu dajesz cudzysłów przy gratulacjach? To wygląda jakbyś uważała osoby nie zamartwiające się za gorszych ludzi. Uważasz, że dobry człowiek wyobraża sobie trupa matki w parku a zły stojącą w kolejce, pijącą kawę z koleżanką?
  • mikams75 20.07.19, 10:45
    bo nie znalazlam lepszego slowa, nie sa to takie typowe gratulacje, po prostu taki totalny brak zainteresowania losami bliskich (nie mowie o wyobrazaniu sobie trupow i innych czarnych wizjach) wydaje mi sie bardzo dziwny.
    Przypominam, ze nie mowimy o sytuacji, kiedy otrzymujemy wiadomosc - ide na kawe z kimstam i ta osoba spoznia sie godzine, ale o poznym wieczorze i braku jakiegokolwiek informacji od osoby, ktora zawsze informowala o wyjsciach i zawsze tego wymagala od innych.
  • mid.week 20.07.19, 15:16
    To ze ktos nie snuje czarnych wizji a wvich miejsce zaklada zwykle codzienne sprawy nie musi oznaczać totalnego braku zainteresowania.
  • mid.week 19.07.19, 15:11
    Mnie raczej nie. Nie mam w głowie czarnych myśli jak ktoś jest poza domem. Pamiętam jeszcze jak czas zapierdzielał w miłym towarzystwie, 4 godzinki na imprezie to jak 20 minut na wykładach wink

    Poza tym to wątek o denerwowaniu się kiedy ktoś jest na imprezie, a nie o denerwowaniu się kiedy ktoś nie wraca o umówionej porze. To jednak dwie różne sytuacje.
  • betty_bum 19.07.19, 05:13
    Nigdy nie miałam z tym problemu, więc nie pomogę. Od zamartwiania się bezpieczeństwo nie wzrastawink
  • alicia033 19.07.19, 09:47
    betty_bum napisał(a):

    > Nigdy nie miałam z tym problemu, więc nie pomogę. Od zamartwiania się bezpiecze
    > ństwo nie wzrastawink

    Amen.
  • summerland 19.07.19, 05:16
    Ja bardzo sie martwilam, tez nie moglam spac, czekalam, a bylo to jeszcze przed telefonami komorkowymi.
  • gulcia77 19.07.19, 05:37
    Postaw się na jej miejscu i wyobraź sobie, że to Twoja matka zasypuje Cię wiadomościami. Jesteś zachwycona?
    Taka kolej rzeczy, że dzieci dorastają 😊 Zajmij umysł mężem. 😉

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • 3-mamuska 19.07.19, 10:00
    gulcia77 napisała:

    > Postaw się na jej miejscu i wyobraź sobie, że to Twoja matka zasypuje Cię wiado
    > mościami. Jesteś zachwycona?
    >

    A ona ja zasypuje wiadomościami?
    >




    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • ur-nammu 19.07.19, 15:26
    3-mamuska: A ona ja zasypuje wiadomościami?
    Nie wiem, czy ją zasypuje wiadomościami, ale pewnie wysyła jej wiele niepotrzebnych:
    grey_delphinum: ja czuwam, wysylam smsy, "monitoruję' drogę powrotu.
  • grey_delphinum 19.07.19, 16:53
    W zasadzie powinnam napisac precyzyjnie - odpisuję na smsy. Córka np. pisze "wracam juz", ja "ok". Oczywiscie zdarza sie, ze piszę, czy wszystko w porządku, jesli wiem, ze przejazd autobusu trwa 15 minut, a jej nadal nie ma po polgodzinie.
  • 35wcieniu 19.07.19, 05:57
    Moja matka taka byla. Koszmar. Wiedzialam ze nie spi i sie zamartwia wiec z reguly wracalam z imprez wczesniej niz znajomi. Co bylo w sumie glupie bo wracalam sama komunikacja big_grin Szczerze nienawidzilam faktu jej niespania, a jak juz mialam telefon i zdarzylo jej sie w srodku imprezy zadzwonic kiedy wracam, to autentycznie wkurw... mnie to tak ze juz impreze mialam zepsuta.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • jematkajakichmalo 19.07.19, 06:26
    Miałam napisać dokładnie to samo, jakbym widziała moja matkę... Dramat.
    Należy mieć tylko nadzieję, że jej córka się tym zbytnio nie przejmuje i dobrze bawi, ja przynajmniej tak miałam.

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • kropkacom 19.07.19, 06:40
    Dla niej to też dramat. Powinna przepracować te kwestie powrotów córki, ale zdecydowanej większości rodziców nie przychodzi to naturalnie. Warto o tym pamiętać. Może nie ma nikogo w realu kto by ją odpowiednio naprowadził. Mąż może słodko spać, bo wie, że żona czuwa i ma w odwłoku.

  • rb_111222333 19.07.19, 07:08
    Ale w czym to czuwanie ma pomóc? Przecież realnie nie wzrasta od tego bezpieczeństwo jej córki.
  • kropkacom 19.07.19, 07:23
    Czy ja twierdzę, że wzrasta? Owszem, możemy dyskutować co dałoby wszczęcie alarmu w nocy (nie rano), gdyby córka się nie stawiła się w domu. Tylko nie o to mi chodziło.
  • mid.week 19.07.19, 07:06
    Właśnie miałam to napisać wink Nic tak nie obrzydza wyjścia jak ciągłe dopytywanie "gdzie jesteś?" i telefoniki zatroskanej mamuni. Człowiek nie może się po prostu wyluzować ze znajomymi bo za uszami ciągle ma "ona nie śpi przeze mnie, ona nie śpi przeze mnie, ona nie śpi przeze mnie".
  • 35wcieniu 19.07.19, 11:11
    No na pewnym etapie to juz nawet znajomi toczyli stoga beke z jej telefonow, bylo jak amen w pacierzu ze jak jest impreza to zadzwoni o cos spytac. I jeszcze jak wracalam, szukalam kluczy w torebce a ona otwierala zanim znalazlam bo "akurat nie spala i szla sikac jak mnie uslyszala". Jasne. Cisnienie mi skakalo jak stad do kosmosu jak to slyszalam. Strasznie zazdroscilam znajomym, do ktorych matki nigdy nie dzwonily. big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • 35wcieniu 19.07.19, 11:13
    srogą*

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • 35wcieniu 19.07.19, 11:24
    Dodam moze ze miewalam rozne przygody, w tym niebezpieczne. Matka do dzisiaj nie wie o zadnej z nich. W zyciu bym jej wtedy nie powiedziala. Dopiero by sie zaczelo... big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • cosmetic.wipes 19.07.19, 06:08
    Dorosły syn nie mieszka z nami, więc mam ten luz, że nie wiem o której wraca. W związku z powyższym sypiam jak niemowlę.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • gryzelda71 19.07.19, 07:10
    Dlatego moja studiuje w innym mieście(no nie tylko, u nas nie ma jej uczelni). Nie wiem gdzie chodzi i o której wraca. Mam luz.
  • livia.kalina 19.07.19, 23:47
    To jest dokładnie powód dla którego, moim zdaniem, dzieci powinny studiować zawsze w innym mieście. Wolność dla dzieci, wolność dla rodziców.


    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • kotejka 19.07.19, 07:10
    Ja taka jestem, ubolewam niestety
    Chciałabym mieć wywalone i spać
    Ale nie mam
    Muszę mieć wszystkich namierzonych
    Nie widzieć, ale wiedzieć gdzie sa i ze wszystko Ok
    Syn ma wprawdzie 16, ale nie sadze ze mi się odmieni w tej kwestii, bo mąż ponad 40 i jest tak samo
  • ajaksiowa 19.07.19, 07:17
    Solidaryzuję się z wszystkimi Matkami dorosłych dzieci szwendającymi sie gdzieś po nocach!😫

    --
    ,,Oddajemy sprawiedliwość w ręce skazanych,,to Twój ideał?
  • vodyanoi 19.07.19, 07:58
    I to jest dla mnie największy argument za wyprowadzką dorosłych dzieci z domu. Poświęcę te pieniądze na wynajem pokoju, nawet dosyć długo. Nawet, jak nie pójdzie na studia, tylko od razu do roboty. Własnie dlatego, żeby dziubdziuś się szybciej usamodzielnił, i dlatego, żebym ja mogła normalnie spać.
  • wrotek0 19.07.19, 08:46
    Dokładnie, dorosłe dzieci powinny się szybko usamodzielniać i wyprowadzać z domu. Dobrze im to robi a rodzice mają wreszcie święty spokój.
  • little_fish 19.07.19, 08:56
    Dorosłe dziecko to również 18 latek, uczeń liceum - też powinien się wyprowadzić i usamodzielnić? A myślę, że te początki dorosłości są najtrudniejsze. Znaczy tylko przypuszczam, bo to jeszcze przede mną 😉
  • vodyanoi 19.07.19, 09:03
    Moim zdaniem usamodzielnić powinno się dziecko po maturze.
  • milka_milka 19.07.19, 09:56
    A w jakim wieku masz dziecko?

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • 3-mamuska 20.07.19, 00:29
    milka_milka napisała:

    > A w jakim wieku masz dziecko?
    >


    Już nie odpowiedziała.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • milka_milka 20.07.19, 09:13
    Bo takie głupoty na ogół opowiada die, gdy się ma małe dziecko i nie wie nic o nastolatkach i młodych dorosłych dzieciach (wiem, głupio brzmi).

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • niennte 20.07.19, 09:22
    Albo się w ogóle nie ma dzieci i samemu czuje bardziej dzieckiem, niż dorosłym. Dorosły zdaje sobie jednak sprawę, że niebezpieczeństwa istnieją i nie ma poczucia, że zło wydarza się innym, nie nam (patrz Iwona Wieczorek).
  • alicia033 20.07.19, 09:42
    niennte napisała:

    > Dorosły zdaje sobie jednak sprawę, że niebezpieczeństwa istnieją i nie ma poczucia, że zło wydarza się innym, nie nam (patrz Iwona Wieczorek).

    Dorosły człowiek wie, że złe rzeczy mogą dotknąć także jego oraz wie, że kompletnie nie zależy to od tego, czy on się będzie martwił, czy nie.

    Mam nadzieję, że mama Iwony Wieczerek nie trafi na twój post, niennte, bo wydźwięk, biorąc pod uwagę to, co tu wypisujesz, ma obrzydliwy.
  • cosmetic.wipes 19.07.19, 09:57
    Mój się wyprowadził po maturze, chociaż nie musiał, bo studiuje u nas w mieście. Co prawda musiałam przez pierwsze pół roku tlumic swoje objawy ciężkiej telefonozy, ale teraz cenie sobie spokój.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • niennte 19.07.19, 09:55
    Nigdy się nie ma świętego spokoju, jak się jest rodzicem kochającym potomstwo. Dotyczy to zresztą wszystkich, których się kocha, nie tylko dzieci.
  • gryzelda71 19.07.19, 11:35
    No tak, bo jak sypiam spokojnie to nie kocham.
  • 35wcieniu 19.07.19, 12:03
    O, to to. Wcale nie uważam że moja matka kochała mnie bardziej bo nie spała jak byłam na imprezie, niż matki znajomych, które spały. Nawet przeciwnie, z dzisiejszej perspektywy uważam że te jej schizy zżarły mi sporo nerwów i nie były w żadnym stopniu wychowawcze, bo żadną niebezpieczną przygodą się z nią nie podzieliłam, przewidując że by jej się jeszcze nasiliło. tongue_out

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • niennte 19.07.19, 12:11
    Cóż, w życiu różnie bywa. Kiedy się raz i drugi przeżyje wypadek kogoś bliskiego lub czeka godzinami na wiadomość, nie da się spać spokojnie.
    U nas to działa całe życie. Nie to, że wydzwaniamy bez przerwy czy coś, ale jesteśmy w kontakcie. Zresztą od czasu, kiedy miałam zawał, córki wymagają ode mnie, żebym codziennie rano wysyłała do nich smsa OK.
    Więc to nie jest czekanie nadmiernie opiekuńczego rodzica na nastolatka, tylko więzi między kochającymi się ludźmi. Kiedy jeszcze czekałam na dzieci, nie było komórek smile
  • 35wcieniu 19.07.19, 12:18
    "tylko więzi między kochającymi się ludźmi"
    Wiadomka, jak ktoś wie że jego niespanie nic nie zmieni i śpi spokojnie to z pewnością po prostu więzi nie wytworzył big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • niennte 19.07.19, 12:19
    Może.
  • 35wcieniu 19.07.19, 12:22
    big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • gryzelda71 19.07.19, 12:55
    Bzdurzysz, ale twój wybór.
  • gryzelda71 19.07.19, 13:04
    Zresztą od czasu, kiedy miałam zawał, córki wymagają ode mnie, żebym codziennie rano wysyłała do nich smsa OK.

    Gdyby była prawdziwa więź wysyłałabyś też takiego esa przed snem czyż nie? Brzmi głupio co? Tak jak twoje, że jak kocha to się martwi cały czas.
  • milka_milka 19.07.19, 13:14
    Już nie mówiąc o tym, że coś może stać się minutę po smsie i do kolejnego ranka nikt nie będzie nic wiedział...

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • niennte 19.07.19, 16:39
    milka_milka napisała:

    > Już nie mówiąc o tym, że coś może stać się minutę po smsie i do kolejnego ranka
    > nikt nie będzie nic wiedział...


    Dzwonią też do mnie w ciągu dnia, dużo częściej, niż ja do nich smile
    Cóż, możecie się śmiać, śmiech to zdrowie. Ale kiedy miałam zawał, zadzwoniłam do córki przed świtem, po czym ona, a potem obie spędziły ze mną kilkanaście godzin na SORze, patrząc, jak zwijam się z bólu, zanim ktoś w końcu zdiagnozował ten zawał i zdecydował się odwieźć mnie na oddział kardiologiczny, więc mają schizy i kontrolują moje zdrowie bardziej, niż te wydumane nadopiekuńcze mamuśki, które widzicie oczyma wyobraźni.
    Tak samo ja, kiedy któraś leci samolotem, piszę smsa z obrazkiem samolociku i kiedy mam sygnał "dostarczono" wiem, że wylądowały.
  • milka_milka 19.07.19, 17:05
    Wiesz, moje dziecko miało wypadek, było wiezione do szpitala karetką, ja jechałam z drugiego końca miasta samochodem, sprawa była poważna. Ale to nie znaczy, że mam zakładać, że zawsze coś się dzieje i kontrolować ponad miarę. A telefony kilka razy w ciągu dnia uważam za nienormalne, osaczającej i przeszkadzające w życiu.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • niennte 19.07.19, 17:33
    Dla nas są normalne. Lubimy się kontaktować smile Tak samo one kontaktują się z mężami i oni z nimi. Nikt nie czuje się osaczony. Po prostu takie mamy charaktery i potrzeby.
  • 35wcieniu 19.07.19, 17:17
    Nie wiem co miałoby z tego wynikać, poza tym że żeby mieć pewność że drugiej osobie nic nie jest trzeba by się z nią kontaktować dosłownie co chwilę. Tak lubicie to tak róbcie, wasza sprawa, niektórzy lubią żyć całe życie na kupie i też spoko, ich rzecz, ale nie wypisuj bredni że jak ktoś nie ma schiz i normalnie żyje i normalnie sypia to nie nawiązuje więzi.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • skarolina 19.07.19, 15:38
    niennte napisała:

    > Cóż, w życiu różnie bywa. Kiedy się raz i drugi przeżyje wypadek kogoś bliskieg
    > o lub czeka godzinami na wiadomość, nie da się spać spokojnie.
    > U nas to działa całe życie. Nie to, że wydzwaniamy bez przerwy czy coś, ale jes
    > teśmy w kontakcie. Zresztą od czasu, kiedy miałam zawał, córki wymagają ode mni
    > e, żebym codziennie rano wysyłała do nich smsa OK.

    Tylko rano? To słaba ta więź, co będzie, jak kolejny zawał dopadnie Cię w południe? Gdyby naprawdę o Ciebie dbały, oczekiwałyby smsa najmarniej co godzinę big_grin big_grin big_grin

    --
    "To jest tylko smutne miasteczko, ono sobie kiedyś pojedzie" - W.Młynarski
  • niennte 19.07.19, 16:28
    Bardzo śmieszne.
  • heca7 19.07.19, 17:32
    Przynajmniej nie będzie leżała i się rozkładala aż sąsiedzi zaczną się skarżyć.
    Można też się przewrócić i złamać biodro. U starszych ludzi to częste.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • niennte 19.07.19, 17:37
    No właśnie. Moja teściowa kiedyś miała taką schizę: "ja się wam zaśmierdnę". Kiedyś zadzwoniła: "Przyjeżdżajcie, bo umieram" - była jeszcze ciepła, kiedy dojechałyśmy, ale już nie żyła.
  • heca7 19.07.19, 19:17
    Znajoma miała jakiś problem z kręgosłupem. 3 dni leżała na podłodze
    we własnych dochodach zanim rodzina się zorientowała, że kontaktu nie ma.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • kalina_lin 19.07.19, 23:23
    Sytuacja nie do pozazdroszczenia, ale literówka boska.
    Oczyma duszy widzę jak leży na rozsypanych banknotach (we własnych dochodach).
  • rosapulchra-0 19.07.19, 21:51
    Co za bzdura napisana pod publiczkę. Na szczęście znowu ci nie wyszło.

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • heca7 19.07.19, 08:50
    Moja córka ma 17,5 roku. I mi toczy boje o późniejsze powroty. A ja chcę aby o 21.30 była w domu. No dobra jak zadzwoni to może wrócić o 22.30 wink Nie wraca sama bo ze znajomymi albo chłopakiem. Ja nie wydzwaniam ale kurcze czasem wyślę sms i chciałabym na niego jakiś odzew (głupie ok) mieć skoro płacę za tą komórkę.

    W moim rodzinnym domu za to nie wiem kto miał bardziej przerąbane. Mam brata 10 lat starszego. On wracał późno od dziewczyn, czasem koło 1 w nocy. I musiał przejść przez tory. Dzikim przejściem. Moi rodzice podchodzili do tego spokojniej i spali. Za to ja nie wink Potrafiłam starych obudzić koło 12 żeby im powiedzieć, że brata nie ma i ja się denerwuję! big_grin Po czym królewicz wracał a miał zwyczaj jeszcze coś przekąsić przed snem. I zastawał w drzwiach mocno nastoletnią siostrę , która mu się przysiadała w nocy do kanapek "bo on tak ładnie je robił, takie cienkie plasterki kroił i ten pomidorek i ten żółty serek..." wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • grey_delphinum 19.07.19, 09:33
    Dziewczyny, dziękuję za wszystkie wpisy 🙂
    Wyjasniam: gdy corka (19 lat) jest ze znajomymi, nie męczę jej smsami i nie kontroluję (bez przesady...), choc zazwyczaj proszę ją o wcześniejsze podanie namiarów na siebie (w stylu "jestem tu i tu, będę w domu o drugiej"). Corka nie ma z tym problemu i sama wysyła takie wiadomości, rozumie, ze to dla mnie ważne.
    Problem (w mojej glowie) zaczyna sie w momencie powrotu, szczegolnie jesli odbywa się on komunikacją miejską, bo trzeba w nocy czekać na przystankach i dwa razy sie przesiadac.
    No nie potrafię wtedy spac, choć wiem, ze realnie nie będę mogla od razu pomoc córce w razie jakiejs trudnej sytuacji. Zresztą nie potrafię zasnąć nawet wówczas, gdy odbiera ja mąż lub odwozi ktos inny. Spokojnie zasypiam, gdy córka jest juz w domu.

    Co do wyprowadzki- córka dostala się na uczelnie w kilku miastach, wybrała (bez zadnego nacisku z naszej strony) studia w rodzinnym miescie, wiec chyba nie czuje się zniewolona 😉
  • aaa-aaa-pl 19.07.19, 11:19
    Ja cię doskonale rozumiem...też tak mam ( dzieć trochę młodszy).
  • starczy_tego 19.07.19, 12:45
    Współczuje córce, studentka bedzie wychodzić znajomymi a mamusia nie bedzie po nocach spać uncertain
  • heca7 19.07.19, 14:36
    Do tego czasu może dorosne wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • niktnaprawdewazny0 19.07.19, 17:30
    Widzisz, ja nawet jak mój gdzieś z kolegami wychodzi to śpię niespokojnie smile
  • aqua48 19.07.19, 08:59
    grey_delphinum napisał(a):

    > Jak sobie radzicie z tą kwestią?

    Ja sobie nie radziłam, spałam jak zając pod miedzą czekając na powrót dziecka czasami do 3.00 rano. Wymagałam smsa ok 24.00, typu "żyję, będę ok 2.00". Dzieci uznały to za dziwactwo, bo mimo tłumaczeń nie przychodziło im do głowy że to dla ich bezpieczeństwa. Typowe "przecież mnie się nic nie stanie, ja mam długie nogi i ucieknę". Odetchnęłam dopiero gdy synowie się wyprowadzili na swoje. Choć i tak się martwię nadal, jak wiem, że np mają przed sobą 5 godzin jazdy w złych warunkach atmosferycznych. Matką się jest do końca życia uncertain


  • berdebul 19.07.19, 09:25
    Gdyby nie synowie w opisie. To podejrzewałbym że jesteś moją mamą. wink Ostatnio meldowałam się trzy razy, z trasy do Poznania, w jasny i piękny wieczór. big_grin big_grin Bo samochody są statystycznie bardzo niebezpieczne.
  • mid.week 19.07.19, 09:33
    Ja moim rodzicom przestałam mówić że wyjeżdżam. Szkoda ich i moich nerwów. Dzwonię normalnie jakby nigdy nic tylko z innego miejsca kraju. Czasem wychodzi w rozmowie, ze się przemieściłam a czasami nie. Jak już wiedzą że wyjechałam to zawsze pada magiczne "a kiedy wracasz?" wiec mówię, że 2 dni później niż naprawdę mam w planach wink
  • aqua48 19.07.19, 12:07
    berdebul napisała:

    > Gdyby nie synowie w opisie. To podejrzewałbym że jesteś moją mamą. wink Ostatnio
    > meldowałam się trzy razy,

    Wiesz, ja już ani nie oczekuję ani nie wymagam meldowania się, synowie są dorośli i mają swoje żony - niech one się martwią, ale zawsze kiedy wiem że dzieci jadą gdzieś dalej to jakiś niepokój się pojawia. I dlatego mojej teściowej się owszem meldujemy smilesmile
  • damartyn 19.07.19, 09:40
    aqua48 napisała:

    > grey_delphinum napisał(a):
    >
    > > Jak sobie radzicie z tą kwestią?
    >
    > Ja sobie nie radziłam, spałam jak zając pod miedzą czekając na powrót dziecka c
    > zasami do 3.00 rano. Wymagałam smsa ok 24.00, typu "żyję, będę ok 2.00". Dzieci
    > uznały to za dziwactwo, bo mimo tłumaczeń nie przychodziło im do głowy że to d
    > la ich bezpieczeństwa. Typowe "przecież mnie się nic nie stanie, ja mam długie
    > nogi i ucieknę". Odetchnęłam dopiero gdy synowie się wyprowadzili na swoje. Cho
    > ć i tak się martwię nadal, jak wiem, że np mają przed sobą 5 godzin jazdy w zły
    > ch warunkach atmosferycznych. Matką się jest do końca życia uncertain
    >
    >
    Mogę się tylko podpisać.
  • niennte 19.07.19, 09:52
    I ja.
  • majenkir 19.07.19, 16:07
    aqua48 napisała:
    > Ja sobie nie radziłam, spałam jak zając pod miedzą czekając na powrót dziecka c
    > zasami do 3.00 rano. Wymagałam smsa ok 24.00, typu "żyję, będę ok 2.00".



    Hahaha, wreszcie widze jakis pozytek z cukrzycy - mam app, na ktorym widze cukier mojej corki i jak jest normalny/w miare wink normalny to wiem, ze 1. zyje, 2. ma przy sobie telefon 3. nie jest porwana big_grin.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • alpepe 19.07.19, 09:55
    Ja nie mam takich problemów, a moja córka w tym roku skończy dopiero 17 lat. Upewniam się, kiedy będzie, a potem idę smacznie spac.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • tol8 19.07.19, 09:55
    Mój starszy w wakacje wraca o 23. I niestety zawsze czekam, aż dotrze do domu.

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • 3fanta 19.07.19, 10:17
    Ma wysłać esa wraca czy nie i już


    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/klz9piqv3bf14lza.png
  • amsterdama 19.07.19, 11:40
    Grey, ja mam tak samo. Córka prawie dorosła, tych spotkań do późna nie jest tymczasem za wiele. Przyjeżdżam po córkę, odwożę przy okazji koleżanki- na zmianę z innymi rodzicami. Mieszkamy na uboczu, nie wyobrażam sobie, żeby córka wracała sama po zmroku.
  • k1234561 19.07.19, 13:25
    Mam 18 letnia córkę.Ma prawo jazdy,więc czasami to ona jeździ i wraca późno odworząc jeszcze znajomych (oczywiście wtedy nie pije) .Córka ma chłopaka tez z samochodem,więc on głównie po nią na randki przyjeżdza i ją pod dom odwozi.Późno,bo późno ale córka już pełnoletnia i wie kiedy może sobie pozwolić na późny powrót a kiedy nie.Generalnie są wakacje i powrót o 24:00 czy 01:00 a z imprezy nawet i o 2:00 uważam za normalny.Córka mnie informuje generalnie i tak kiedy wychodzi o której zamierza wrócić i się tego trzyma.Zatem nie widzę sensu sprawdzania jej i kontrolowania skoro zachowuje się odpowiedzialnie i póki co mojego zaufania nie nadszarpnęła.Wiem też,że żaden sms ode mnie czy męża,nie zostaje bez odpowiedzi.Staramy się jako rodzice nie nadużywać tego kontaktu smsowego,ale czasem się po prostu denerwujemy tak po ludzku,jak to rodzice i wolimy się upewnić,że wszystko jest w porządku.Ale czynimy to rzadko i pamiętamy jak to było kiedy my byliśmy w jej wieku.

    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • janja11 19.07.19, 13:23
    Też takim modelem jestem, który zasypia spokojnie, jak wie, że wszyscy bezpieczni (najlepiej w domu).
    To chyba taka kobieca uroda i macierzyński instynkt.
    Zawsze się martwimy o dzieci.
    To są te dwa serca i dwa smutki, o których kiedyś pięknie zaśpiewała Beata Kozidrak

    "Więc teraz serca mam dwa, smutki dwa
    I miłość po kres, i radość do łez"

  • alicia033 19.07.19, 14:54
    z dedykacją dla wszystkich, co oka z troski zmróżyć nie mogą:

    www.youtube.com/watch?v=cRpQ94UCy1Q
  • mildenhurst 19.07.19, 15:52
    Wróciła przed czasem. Fajna dziewczyna.
  • jusytka 19.07.19, 17:11
    Ja mam synów i mieszkam w miarę bezpiecznym mieście, nie mam więc z tym problemu. Rozmawiam z nimi i mam z nimi staly kontakt przez sms/komunikatory. A co zrobisz jak córka wyjedzie gdzieś na studia? Bylam parę miesięcy temu na Rynku w Krakowie oraz w Poznaniu nocną porą (w środku tygodnia) i bylam zaskoczona ilością młodzieży studenckiej... Co ciekawe z doświadczenia pamiętam, że najbardziej imorezuja ci którzy byli trzymani pod kloszem przez przewrażliwione mamusie...

    --
    ***Gwiazdy 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców młodzieży w wieku licealnym
    Austria - miejsce spotkań dla pasjonatów tego kraju
  • ur-nammu 19.07.19, 17:25
    grey_delphinum: Wciąż martwię o bezpieczenstwo córki (nawt gdy ma wrocic taksowka lub odwozi ja ktos znajomy). Mam jakąś fiksację na tym punkcie

    Nieuzasadnione zamartwianie się o bezpieczeństwo drugiej osoby ma w sobie coś toksycznego i destrukcyjnego. Nie zwiększasz w ten sposób bezpieczeństwa tej osoby, lecz swoim zachowaniem ją osaczasz i obniżasz jej komfort życia. W rzeczywistości masz problem z sobą samą i wbrew temu, co deklarowałaś, najprawdopodobniej chodzi jednak o przemożną potrzebę sprawowania kontroli nad dorosłym dzieckiem. Jeśli tego w sobie nie zwalczysz, z czasem możesz wyrządzić dużą szkodę waszej relacji.
  • grey_delphinum 19.07.19, 17:44
    Ur-nammu, widzę, ze coś nas łączy- obie mamy skłonność do przesady.
  • ur-nammu 19.07.19, 18:28
    grey_delphinum: obie mamy skłonność do przesady.

    Doprawdy? A w której części mojej wypowiedzi dopatrzyłaś się skłonności do przesady?
  • grey_delphinum 19.07.19, 19:09
    Uwazam, ze Twoja "diagnoza" o mojej "przemoznej potrzebie sprawowania kontroli" nad córką jest zdecydowanie przesadzona.
    Wnioskuję to choćby z tego, ze mamy godzinę 19.00 , a ja jeszcze nie wymienilam z córką zadnego smsa, mimo ze dzis się nie widzialysmy, poniewaz wczesnie rano wyjechalam z domu na spotkanie z koleżanką.
  • grey_delphinum 19.07.19, 19:22
    Ha, dobre!, Wlasnie w tej chwili dostałam od córki smsa "Hej mamo, dobrze się bawisz? O ktorej wrocisz?" Córka jest w pracy, wiec nie o wolną chatę chodzi 😉
  • ur-nammu 19.07.19, 22:18
    grey_delphinum: Uwazam, ze Twoja "diagnoza" o mojej "przemoznej potrzebie sprawowania kontroli" nad córką jest zdecydowanie przesadzona.

    Poczytaj sobie swoje własne wypowiedzi:

    grey_delphinum: odpisuję na smsy ... nie męczę jej smsami ... ja czuwam, wysylam smsy ... mamy godzinę 19.00 , a ja jeszcze nie wymienilam z córką zadnego smsa ... Wlasnie w tej chwili dostałam od córki smsa

    Z tego, co piszesz, można odnieść wrażenie, że twoje życie kręci się wokół esemesowania z dorosłą córką. Ja tu już nie mam nic do dodania poza jednym: współczuję twojej córce. Pozostaje mieć nadzieję, że dziewczyna prędzej czy później się zorientuje, jak niezdrowy układ narzuciła jej matka, i zerwie się z tej smyczy.

    Bez odbioru.
  • mauricella 19.07.19, 22:48
    jakbym czytala o mojej matce... tyle,ze ja po prostu na 80 % z nich nie odpisywalam bo nie mialam czasu czytac. najczesciej czytalam po przyjsciu do domu. Do dzis nie moge zrozumiec, ze skoro wychodze z domu i mowie, ze ide do klubu i wroce kolo polnocy, to oznacza, ze bede w klubie i bede w domu kolo polnocy. a w tym czasie bede sie bawic a nie czytac durnowate smsy - co robisz, kiedy wrocisz, czy wszystko ok.
    To oznacza, ze najdalej 15-25 po polnocy bede w domu a mam na tyle rozumu, ze umiem zadbac o bezpieczny powrot do domu. Bo np mam kase na taksowke. I nie widze powodu smsowania i zapewniania itp. Chyba, ze zamierzam sie spoznic. To napisze, sorry, bede kolo 2.
    I co w tym jest trudnego?
  • grey_delphinum 20.07.19, 13:30
    Twoja niegrzeczna ("Bez odbioru") i autorytarna wypowiedź (ktora w dodatku jest ewidentnym nadużyciem, ponieważ imputujesz mi falszywe intencje) wskazuje niestety, ze prawdopodobnie zaistnialo u Ciebie zjawisko przeniesienia i na przykładzie opisanej przeze mnie sytuacji nieświadomie usiłujesz przepracować jakies swoje problemy w relacjach z matką (rodzicami)...

  • grey_delphinum 20.07.19, 13:31
    Oczywiscie, to bylo do forumki Ur-nammu.
  • 3-mamuska 20.07.19, 00:40
    ur-nammu napisał:

    > grey_delphinum: obie mamy skłonność do przesady.
    >
    > Doprawdy? A w której części mojej wypowiedzi dopatrzyłaś się skłonności do p
    > rzesady
    ?


    Takiej ze sama lubisz przesadzać a posądzasz o to innych.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • mauricella 19.07.19, 20:11
    Kiedy zaczelam byc dorosla komorki dopiero zaczynaly byc dopiero bardzo popularne.
    Po pierwszej akcji dzwonieniea do mnie kiedy bylam ze znajomymi , oczywiscie nie odebralam. I podczas awantury w domu powiedziaam krotko:
    Czy ja odbieram telefony od znajomych jak razem jemy obiad ? Nie. Podoba ci sie to? Tak. To nie oczekuj, ze bede odbierala od ciebie kiedy spedzam czas ze znajomymi.
    Zreszta pozniej sie zaraz wyprowadzilam i temat sie skonczyl.
  • piataziuta 19.07.19, 20:26
    Czas, żeby córka wyprowadziła się z domu - po prostu.
    Nic nie poradzisz na swoją potrzebę kontroli, a ona jest dorosła.

  • pelissa81 19.07.19, 23:55
    Moja własna mama od początkow mojej doroslości spokojnie chodziła spać wieczorem. Nigdy na mnie nie czekała, miałyśmy tylko umowę, że mówię o której będę (nawet jak to miała być 4 w nocy) i miałam być - to jej prośba życiowa.
    Podziwiałam ją za to, bo matki moich koleżanek świrowały po nocy a moja była taka spokojna - ale dzięki temu czułam odpowiedzialność za siebie i swoje bezpieczeństwo (ale wiadomo jak to w praktyce -młodość durna i chmurnawink.

    Nie wiem czy ja będę taka dla swojej.
  • grazbed 20.07.19, 05:31
    Mam tak samo w stosunku do mojej 18,5 letniej córki. Mówi, że wróci o określonej godzinie a ja idę spać. Proszę tylko aby przed wyjściem z imprezy napisała SMS i dała sygnał tlf. Często jest tak że wraca z kimś kto potem u nas nocuje. Albo zostaje na noc po imprezie. Albo jedziemy po nią ja lub mąż ewtl wraca taksówką. Ostatnio jechali z chłopakiem Veturilo. Nocny zbiorkom wykluczony. Jeszcze nie było sytuacji żebym się niepokoiła o jej powrót. I nie, to nie jest z mojej strony chłód emocjonalny, jak piszą wyżej. Po prostu uważam, że zadreczanie siebie i jej nic nie daje i przed niczym nie chroni. A jej dodatkowo mogłoby psuć zabawę

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka