Dodaj do ulubionych

Studia równoległe czy równoczesne

19.07.19, 10:18
Dziewczyny - jest was wiele - więc mam pytanie zarówno do tych co studiowały dwa kierunki jak i do tych co wykładają na uczelniach wyższych.

Moje dziecko postawiło w tym roku na dostanie się na uczelnię angielską i założenia spełniło mocno ponad wymagania, więc od października będzie studentem prawa międzynarodowego na angielskim uniwersytecie.

Postanowił jednak, po konsultacjach ze znajomymi prawnikami, studiować też prawo na UW. W tym roku tego nie zrobi, bo brakuje mu jednego przedmiotu na maturze.
I teraz pytanie do was. Są dwa tryby
- za dok zdaje maturę z tego jednego przedmiotu i bierze udział w rekrutacji ( przy tegorocznych wynikach matury potrzebował by ok 30-40% z tego przedmiotu, co w sumie może osiągnąć bez wielkiej nauki.
- po 2 roku swoich studiów składa podanie o studia równoległe - tylko nie wiemy jeszcze czy po studiach za granicą to możliwe.

Wiem, że studenci studiów równoległych mają różne przywileje. Ale jak to wygląda w praktyce? Może ktoś miał doświadczenie sam lub ze studentami studiującymi dwa kierunki i podpowie coś?
Edytor zaawansowany
  • potworia116 19.07.19, 10:29
    Ja studiowałam równolegle (ASP i UW, więc przez ulicę), ale poza życzliwością wykładowców na żadne przywileje nie mogłam Ale to było jakiś czas temuwink
  • sen.bon 19.07.19, 10:36
    Syn skończył w tym roku SGH i prawo na UW. Wykładowcy na prawie bywali po prostu bardzie pobłażliwi w kwestii nieobecności, spóźnień, czy wyjścia wcześniej z zajęć. Znacznie łatwiej było mu także załatwić w dziekanacie zmianę grup zajęciowych. Ale to wszystko było "ugadane", ale nie zapisane w regulaminie.
  • arwena_11 19.07.19, 10:43
    Skoro skończył w jednym czasie - to brał udział w rekrutacji na oba kierunki tak? Nie szedł na jeden z kierunków poza rekrutacją? Chyba po 2 roku tak można?
  • sen.bon 19.07.19, 10:49
    Na prawo poszedł po 1 roku SGH w ramach porozumienia o studiach równoległych. Obronę na SGH miał w styczniu (tam jest po prostu lekko przedłużony harmonogram, bo we wrześniu składa się pracę mgr, w grudniu końcowy egzamin z ekonomii, a w styczniu/lutym ustne obrony). Pracę na prawie obronił w tym miesiącu.
  • arwena_11 19.07.19, 11:04
    I jak sobie radził z łączeniem zajęć?
  • sen.bon 19.07.19, 11:44
    Na tyle dobrze, że zaczął na 3 roku pracę w wielkiej czwórce. Ale łączenie tych trzech rzeczy to kosztowało go już bardzo dużo wysiłku. Mowilismy mu, zeby przystopował ale twierdził, ze da radę i faktycznie dał radę. Same dwa kierunki robił bez problemu.
  • black_halo 20.07.19, 10:54
    Zastanawiam sie ile godzin zajec jest na prawie i na SGH, chyba niewiele bo jak inaczej isc jeszcze do pracy?

    --
    memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
  • arista80 19.07.19, 10:36
    Gdy ja studiowałam (UWr), na moim kierunku zdarzały się osoby studiujące równowcześnie inny kierunek. Szczerze mówiąc były one zmorą wykładowców. Częsta nieobecność na ćwiczeniach (przez pierwsze dwa lata były obowiązkowe), na zaliczeniach, materiał nauczony po łebkach, byle zdać. Jedna dziewczyna w końcu została uwalona na tyle, że wyleciała z kierunku, inni wcześniej czy późniek pokończyli, ale ze słabymi ocenami.
  • betty_bum 19.07.19, 10:42
    Studiowałam równocześnie na dwóch uczelniach, ale na dwóch uczelniach w różnych krajach tego sobie nie wyobrażam.
    Główne ułatwienie to przepisywanie ocen z przedmiotów, które się powtarzały (np. matematyka, statystyka)
  • arwena_11 19.07.19, 10:45
    No właśnie czytam, że jak się studiuje równolegle - czyli na drugie studia idzie się po 2 roku ( na podstawie ocen z indeksu ) to są jakieś przywileje. Ale nie mogę się nigdzie doczytać jakie
  • arista80 19.07.19, 10:49
    Na moim Uniwerku bylo tak, że w ramach jednego wydziału student mógł od razu wskoczyć na drugi rok, ale pod warunkiem zaliczenia przedmiotów, które nie zostały uznane.
  • triss_merigold6 19.07.19, 10:51
    Szłam na drugi kierunek od drugiego roku (z koniecznością uzupełnienia kilku różnic programowych). Przyjęcie na podstawie ocen z indeksu.
  • pyza-wedrowniczka 19.07.19, 10:53
    Nie wiem, czy tak jest.
    Ja studiowałam na dwóch kierunkach na tej samej uczelni. Co prawda normalnie po 2 roku tego pierwszego wzięłam udział w rekrutacji i zaczęłam nowy kierunek od początku. Ale żadnych przywilejów nie miałam - przepisanie ocen zależało tylko od wykładowcy i jego podejścia (raz mi nie przepisali egzaminu, chociaż program się powtarzał w 90%). Tak samo z nieobecnościami - mogłam mieć dwie jak każdy. Raz mi się pokrywały obowiązkowe ćwiczenia i wykładowca zgodził się na nieobecności pod warunkiem, że po każdych ćwiczeniach przyjdę na dyżur i zaliczę materiał - więc co tydzień grzecznie szłam na 20 minut rozmowy! Na szczęście na drugim kierunku było dużo fakultetów, więc mogłam wybierać pod kątem godzinowym sobie plan.
    Nie wyobrażam sobie studiowania w dwóch miastach, a nawet krajach. On chce stacjonarne studia robić? Czy jedne z nich zaocznie, ale wtedy będzie co drugi weekend latał do Polski?
  • betty_bum 19.07.19, 10:55
    Sprawdziłam na prawie na UW studia równoległe są możliwe tylko w rekrutacji zamkniętej dla studentów określonych kierunków.
    Studia równoległe wymagają fizycznej obecności, nawet zaocznie może to być trudne.
  • evolventa 19.07.19, 17:52
    To wszystko zależy od statutu danej uczelni. U nas na przykład osoby, które studiują drugi kierunek składają podania o indywidualną organizację studiów (teraz to się jakoś inaczej nazywa) i jeśli dziekan wyraża zgodę na ten tryb nauki (a zwykle wyraża) to student dostaje opiekuna naukowego i indywidualnie ustala z prowadzącymi formę zaliczenia przedmiotu i egzaminów. Wiele przedmiotów teraz realizuje się w formie e-lerningu, więc też jest to ułatwienie. Sama miałam przez rok pod opieką studentkę na stałe mieszkającą w GB, która cyklicznie, po umówieniu się z wykładowcami przylatywała, żeby zaliczać różne przedmioty. Z tego co wiem, to w terminie skończyła nasze studia. Ale to wymaga dużej samodyscypliny, nie każdy da radę.
  • triss_merigold6 19.07.19, 10:49
    Studiowałam równolegle dwa kierunki w trybie dziennym ale na tym samym wydziale więc sporo przedmiotów miałam przepisanych. Można iść indywidualnym trybem, podanie do dziekana?
  • arwena_11 19.07.19, 10:56
    No będziemy rozważać wszystkie opcje i zobaczymy. Na razie zbieramy informacje
  • mae224 19.07.19, 10:59
    Z punktu widzenia wykładowcy: jeśli student ma ten sam przedmiot już zaliczony lub podchodzi do egzaminu i zdaje przedmiot bezproblemowo, to jest to do zrobienia. Gorzej jeśli sam nie jest w stanie przygotować się z ćwiczeń, na które nie uczęszczał.
  • arwena_11 19.07.19, 11:02
    A jest możliwość dostania materiału z ćwiczeń? Albo może są nagrywane? Wiem, że w Anglii wiele zajęć jest nagrywana i potem są dostępne w wewnętrznej sieci. Dlatego nie trzeba robić tylu notatek na zajęciach.
  • mae224 19.07.19, 14:50
    Może uzyskać materiał od kolegów lub skrypty od prowadzącego, jeśli są. Ćwiczenia zakładają udział studentów, z nagrywaniem bywa różnie. Wielu wykładowców (studentów też) się nie zgadza, głównie dlatego, że są to ich autorskie programy oraz formy zajęć i nie chcą, by były wykorzystywane poza uczelnią. Zależy od przedmiotu, nie każde ćwiczenia da się nagrać, na wielu studenci pracują samodzielnie, są później oceniani przez wykładowce, bardzo to jest różnie.
  • tawananna 19.07.19, 11:06
    Moim zdaniem: na razie nie ma co planować, niech zobaczy, jak wyglądają studia na miejscu, ile ma czasu, czy mu się podoba itd.

    Łączenie dwóch kierunków w dwóch różnych krajach od okolic drugiego roku jest praktycznie niewykonalne. A jeśli wykonalne - to okupione przeogromnym wysiłkiem (w tym logistycznym), znacznymi kosztami (podróże! i studia zaoczne w Polsce, bo z dziennymi to w ogóle nierealne), zmęczeniem i niewielką przyjemnością ze studiowania (brak czasu na cokolwiek. nie tylko na imprezy, ale też nawet na doczytanie ciekawej książki z danej dziedziny).

    I wiem, co piszę - studiowałam w gronie osób, gdzie łączenie dwóch kierunków było standardem a sporo ludzi ma i po trzy tytuły magistra (i miało dobre wyniki na wszystkich tych studiach, ze stypendiami ministra włącznie). Część znajomych łączyła też studia równolegle w dwóch krajach (np. UK i Polska, Hiszpania i Polska) - ale to po skończeniu 2-3 lat studiów w Polsce, kiedy zdążyli się pozytywnie "zapisać" na danym wydziale i mogli uzgodnić zaliczanie wielu przedmiotów eksternistycznie (a na 4-5 roku zajęć było już dużo mniej).

    A przywileje - nie wiem, jak konkretnie na UW i na prawie, ale z tymi przywilejami to naprawdę różnie bywa. Jak wykładowca się uprze - to nie ma siły, nie pójdzie na rękę. Bywa też, że dany wydział ma taką a nie inną politykę i o oficjalne ułatwienia bardzo trudno.

    Możliwe przywileje: więcej dopuszczalnych nieobecności (albo zaliczanie całego przedmiotu eksternistycznie), spóźnianie się/wychodzenie wcześniej z zajęć (po wcześniejszym uzgodnieniu), przepisywanie ocen przy powtarzających się przedmiotach, indywidualne ustalenie terminów egzaminów. Mogą być też jakieś możliwości przesuwania przedmiotów między semestrami/latami w ramach indywidualnego toku studiów. Warto rozważyć studia w ramach MISH, gdzie zawsze była większa elastyczność w różnych sprawach (choć znów, nie wiem dokładnie, jak to teraz wygląda w Warszawie).
  • arista80 19.07.19, 11:15
    Z osób studiujących równolegle w dwóch krajach pamiętam koleżankę studiującą w PL i Francji. Zaczęło się od tego, że wyjechała do Francji na Erasmusa, potem postanowiła przenieść się tam i ukończyć studia. Miała szczęście, bo przedmioty były bardzo podobne i sporo jej poprzepisywali. mogła też sama zarządzać datami egzaminów. W każdym razie studia w Polsce i Francji ukończyła niemal równocześnie.
  • andaba 19.07.19, 11:15
    W praktyce to wygląda tak, że jest bardzo ciężko pogodzić dwa kierunki stacjonarne jednocześnie, bo teraz liczą się obecności i to bardzo.
    Ogólnie - rzecz dobra dla osób, które nigdy specjalnie obowiązkowe nie były i są przyzwyczajone do lawirowania i kombinowania. Mój syn, który przez 12 lat szkoły maił 100% frekwencję wymiękł po miesiącu, nie potrafił sobie poradzić ze świadomością opuszczania wykładów i konieczności korzystania z cudzych notatek.
    Przywilejów nie ma żadnych, no chyba jedynie to, że pokrywające sie przedmioty można zaliczać na jednym kierunku. Na nieobecności może patrzą cit przychylniej, ale tylko ciut.
    Oczywiście wszystko zależy od studiów, uczelni i kierunku, te różnią się bardzo ilością zajęć.
    Wiem, że niektórym sie udaje, ale sporym kosztem, rzadko udaje się zdobyć przy tym stypendium.
    Dawniej z tego co wiem, było łatwej, bo był mniejszy nacisk na obecność na wykładach, liczyła sie obecność na ćwiczeniach i egzaminy..

    Ale myślę, że jeżeli komuś bardzo zależy to się to da załatwić, tyle, ze sporym kosztem - zarówno początkowo- bo wymaga pielgrzymowania do wykładowców, a potem sprężania się.
    Z tego co syn mówił, u niego wszyscy, którzy studiowali dwa kierunki wymiękli najdalej po 1 semestrze, jedna osoba, będąca na magisterskich dotrwała do połowy 3, ale też odpuściła. Ale to akurat francowaty pod względem ilości zajęć kierunek, wbrew pozorom na inżynierskich jest dużo mniej zajęć (mam porównanie, bo synowie obaj są na tym samym roku, ze względu, że jeden po technikum).
  • katriel 19.07.19, 13:02
    Jako wykładowca miewam do czynienia ze studentami studiującymi dwa kierunki w następujących okolicznościach:

    1. Student przychodzi i prosi, żeby mu przepisać stopień z analogicznego przedmiotu na innym kierunku / innej uczelni. W zależności od tego, jak bardzo te przedmioty naprawdę są równoważne (czasem nazywają się wręcz tak samo, a wymagania mocno się różnią), po prostu się zgadzam albo proponuję jakiś kompromis: niech przychodzi tylko na kolokwia (2 w semestrze) albo cokolwiek w tym rodzaju.

    2. Student przychodzi i prosi, żeby mógł zaliczać mój przedmiot eksternistycznie, bo koliduje mu on z innym przedmiotem na drugim kierunku. Zgadzam się i ustalam wymagania (np. ma przyjść na kolokwia, oddawać rozwiązania zadań na kartce, zrobić jakąś prezentację...).
    Zdarza się, że po takim wstępie student więcej się nie pojawia (i nie spełnia moich wymagań). Wtedy oczywiście nie dostaje zaliczenia. Większość jednak zalicza, chociaż na ogół widać, że mogliby się nauczyć znacznie więcej, gdyby poświęcili mojemu przedmiotowi więcej uwagi. No ale coś za coś.

    3. Student nagle w trakcie semestru informuje, że na nastepne zajęcia nie przyjdzie, bo ma w tym czasie kolokwium na innym przedmiocie. To znaczy, że tym razem jestem po przeciwnej stronie układu z punktu powyżej: student nie chodzi na tamte zajęcia, bo mu kolidują z moimi. Przyjmuję do wiadomosci i nie czepiam się pojedynczych nieobecności.

    4. Student nagle w przypadkowej rozmowie informuje mnie, że studiuje też (albo właśnie skończył) drugi kierunek. Zwykle jest to typ zdolnego kombinatora, który na zajęcia chodzi w kratkę, obkuty specjalnie nie jest, ale potrafi błysnąć kreatywnością, i ma w indeksie pełne spektrum stopni od dwój do piątek. Żadnych przywilejów z tytułu dwukierunkowości się nie domagał, bo uznał, że to jego prywatna fanaberia. Przyjmuję do wiadomości i gratuluję.

    Tylko że to wszystko dotyczy ludzi studiujących dwa kierunki w tym samym mieście. Nie bardzo sobie wyobrażam, jak to robić w dwóch różnych krajach.

    Na pytanie tytułowe ("równoległe czy równoczesne") nie odpowiadam, bo niespecjalnie mam tu cokolwiek do powiedzenia; prawdę mówiąc nie spotkałam się w praktyce z tym rozróżnieniem i nie mam pojęcia, w jakim trybie poszczególni studenci, których uczyłam, rekrutowali się na swoje odpowiednie drugie kierunki. Różne wydziały UW faktycznie mają na swoich stronach informacje o rekrutacji wewnętrznej na studia równoległe, ale to dotyczy studentów UW, którzy chcą drugi kierunek w ramach tej samej uczelni. Z innej uczelni zasadniczo można się przenieść. Nie wiem tylko, czy ktoś sprawdza, że taki przenoszący się faktycznie poprzednią uczelnię porzucił (a może tylko udawał i teraz chodzi na obie?).


    --
    Kaczki jedzą muchy; muchy jedzą robaki; Indianie jedzą kaczki, muchy i robaki; dzikie koty jedzą Indian; biali ludzie jedzą dzikie koty; i w ten sposób wszystko ślicznie się układa. (Mark Twain)
  • spirit_of_africa 19.07.19, 13:33
    Mam kuzyna, który studiował prawo w UK. On dopiero po licencjacie w UK wystąpił o studia równoległe. Na UWr przeliczyli mu punkty ects i oceny (prawo było wtedy 5letnie w Pl, nie wiem jak teraz) i wydali zgodę na równoległe studiowanie (robił w tym czasie MA w UK) i zakwalifikowali go na 4 rok. Musiał jeszcze jakis przedmiot dorobić i pisac pracę i realizować seminarium magisterskie z promotorem (realizował głownie online i okazjonalnie jak byl w Polsce).
  • arwena_11 19.07.19, 14:21
    O i to jest dobry trop. Dzięki za informację smile
  • bergamotka77 19.07.19, 13:35
    Ooo to ambitne zamierzenie! Jakiego przedmiotu mu zabrakło? Jakie są wymagania na prawo na UW? Dlaczego chce studiować równiez w PL?
    Jaz kolei studiowałam równolegle na UW i SGH, ale na SGH poszłam po trzecim roku studiów na UW i te trzy lata UW nam zaliczali smile Na SGH miałam za to przez dwa lata zajęcia od rana do wieczora ale na UW większość przedmiotów się skończyła a seminaria magisterskie itp. miałam w dogodnych dla mnie terminach. Piąty rok był w ogóle luzacki na UW bo to głownie pisanie pracy mgr było i wiele osób z roku juz normalnie pracowało w zawodzie. Obroniłam się w tym samym roku na obu uczelniach w tym raz w innym języku smile

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • arwena_11 19.07.19, 14:20
    Zdawał tylko 3 rozszerzenia, bo tyle potrzebował na studia w Anglii, a że dodatkowo musiał spełnić wynik średniej z tych rozszerzeń i średniej z całej matury - to ograniczył się do niezbędnego minimum.

    Brakuje mu jednego przedmiotu. Będzie to historia, jeżeli się zdecyduje za rok zdawać.
  • ichi51e 19.07.19, 17:23
    Chyba bwz sensu. Lepiej tak jak ktos wyzej radzil pozniej wystapic o przyjecie na kolejny juz rok po przeliczniu punktow ects

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • chococaffe 19.07.19, 14:26

    Znam młoda osobe, która to połączyła. Obywało się to na zasadzie wzajemnego uznawania przedmiotów (czasami polska uczelnia była bardziej wsółpracująca, czasami zagraniczna, czasami żadna), wykorzystaniu wszelkiej życzliwości no i kosztów podróży. Najtrudniejszą rzeczą, które nieomal rozwaliła plan był ..... wf-obowiązkowy na polskiej uczelni przez chyba 2 lata i brak chęci współpracy prowadzących.
    Trzeba pamiętać, że prawo (podstawowe) w PL i tak trwa dłużej (5 lat) niż w UK (3 lub 4 lata). Warto przeanalizować moduły dostępne w programie w UK (obowiązkowe i do wyboru) i przedmioty (obowiązkowe i do wyboru) w PL. Potem zdeycdować, że wybierając je mamy już koncepcję naszej specjalizacji i na tym się koncentrujemy czy idziemy na „łatwiznę” i wybieramy przedmiotu/moduły o największym potencjale do wzajemnej „uznawalności”.

    Kolejna opcja, bez formalnego studiowania w PL (co nie znaczy bez odpowiedniej wiedzy) , ale z obowiązkowym „magisterium” z zagranicy. Chyba zgodnie z decyzją „unijną” absolwent dowolnego uniwersytetu unijnego ma prawo do podejścia do egzaminów na aplikację w innym kraju, e.g. absolwent („magister” bo taki chyba jest wymóg w PL) studiów prawniczych w UK może zdawac na aplikację w PL. To tzw. Morgenbesser case.
    No chyba, że Brexit coś zmieni.
  • morekac 19.07.19, 16:42
    - po 2 roku swoich studiów składa podanie o studia równoległe - tylko nie wiemy jeszcze czy po studiach za granicą to możliwe.

    się dzwoni/pisze na uczelnię i się pyta. Nie wiem, czy studia w WB i w Polsce jednocześnie będą realne, być może najpierw należałoby posiąść umiejętność bilokacji albo czegoś w tym stylu...

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • zasiedziala 19.07.19, 17:40
    Z ciekawości spytam - w jakim celu studiuje się prawo międzynarodowe w Anglii i prawo w Polsce?

    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
  • ingryd 19.07.19, 18:22
    zasiedziala napisała:

    > Z ciekawości spytam - w jakim celu studiuje się prawo międzynarodowe w Anglii i
    > prawo w Polsce?

    No nie chccialam tego robic arwenie, ale zaczelas pierwsza wiec sie wypowiem;

    Prawo miedzynarodowe jest jedno, ono jest takie samo arweniu gdy sie je studiuje w Pl, GB, FR, USA czy Pernambuko, poniewaz albowiem jest ono nomen omen MIEDZYNARODOWE.
    Oczywiscie moze byc ze ukonczenie jednej uczelni ma wiekszy prestiz od ukonczenia innej.
    Ale czy zdajecie sobie sprawe ze ukonczenie tego kierunku wlasciwie zaweza ogromnie pole zbytu, a popyt jest dosc waski i bardzo elitarny.
    Praca w dyplomacji, agendach panstwowych, organizacjach miedzynarodowych jest trudno dostepna i nie chce cie martwic ale dyplom jedynie prawa miedzynarodowego nawet najlepszej uczelni jest daleko niewystarczajacy by stac sie sezamem do wejscia na ten rynek pracy.
    z mojego doswiadczenia wiem ze mlodzi absolwenci takich kierunkow budza sie z reka w nocniku juz wtedy gdy probuja znalezc pierwsze staze podczas studiow.
    Co innego gdy robi sie taki bachelor lub master jako uzupelnienie jakiegos konkretnego kierunku studiow (najczesciej ekonomicznych czy jak teraz w modzie jest historii sztuki)

    Jezeli chodzi o prawo to sens maja studia prawa tzw porownawczego. Dobre uczelnie robia kursusy prawa narodowego laczonego z niemieckim, anglosaskim, czy hiszpanskim (oczywiscie w sferze prawa prywatnego a dokladniej handlowego-biznesowego). Wydaje mi sie ze istnieje cos takiego na UW.
    Ogolnie jestem zwolenniczka studiow inter-dyscyplinarnych, ktore daja o wiele wieksze mozliwosci na rynku pracy (prawo-ekonomia czy prawo-historia sztuki np)

    Tak wiec, rozumiem porady znajomych prawnikow zeby twoj syn robil cos oprocz prawa miedzynarodowego, ktore to studia de facto prowadza czesto na droge do garazu, ale watpie aby prawo w PL bylo slusznym wyborem.
  • tinywee 19.07.19, 21:12
    "Dobre uczelnie robia kursusy prawa narodowego laczonego z niemieckim, anglosaskim, czy hiszpanskim (oczywiscie w sferze prawa prywatnego a dokladniej handlowego-biznesowego). Wydaje mi sie ze istnieje cos takiego na UW."

    Tak - jest kilka szkół prawa, z odrębną rekrutacją, dodatkowo płatne, otwarte dla wszystkich, tj. studentów, absolwentów i nieprawników.

    arwena - odpisałam jakbyco.
  • obrus_w_paski 19.07.19, 19:08
    Ja przez 3 lata studiowałam i w Polsce i w Hiszpanii, ten sam kierunek.

    W praktyce wyglądało to tak, ze mieszkałam w Hiszpanii, a UW poszło mo na rękę i przepisywało ekwiwalenty ocen z tych samych przedmiotów.
    Prace magisterskie pisałam rownolegle.
  • szafireczek 19.07.19, 19:10
    Studia rownolegle, to wtedy gdy uczelnie mają porozumienie smile. Natomiast niezależnie od wszystkiego, odnośnie do zaliczeń, to porównuje się np. Sylabusy i jak są podobne (nie muszą na 100%) to się przepisuje oceny, albo wyznacza np. dodatkowe case'y do rozwiązania...generalnie to zależy od wykładowcy, który ma w tej sprawie wolna rękę. Prawo międzynarodowe jest specyficzne, i raczej nie jest to dobry start do kariery prawniczej...jako specjalizacja to już co innego...ale i tu liczy się praktyka.
  • volta2 20.07.19, 00:45
    Ktoś z rodziny studiuje w UK i matka nalegała na dodatkowe na SGH. Dziewczę zdało i rozpoczęło 2 rok w Londynie i pierwszy na SGH. Wytrwała jeden semestr i SGH porzuciła wygłaszają c plomienne przemówienie o braku jakości w nauczaniu w pl. Przy moim teściu- profesorze SGH właśnie. Miny towarzystwa bezcenne. Dziewczę do pl już nie wróci raczej. Studiowała dość pokrewne kierunki ale o technicznych aspektach nic nie wiem, poza tym że kierunek słono płatny oferował zaledwie kilka naście godzin tygodniowo. To właśnie zachęciło do studiowania w pl w tym samym czasie.
  • tinywee 20.07.19, 19:09
    „Wytrwała jeden semestr i SGH porzuciła wygłaszają c plomienne przemówienie o braku jakości w nauczaniu w pl.”

    No cóż, jeśli jakość nauczania w sgh jest taka jak jakość materiałów po angielsku prezentujących programy nauczania na ich stronie, to, hm, może wiedziała co mówi. Nie chodzi mi o samą angielszczyznę, ale o straszną drętwotę treści.

    „kierunek słono płatny oferował zaledwie kilka naście godzin tygodniowo”

    Cóż, Anglia. No i same zajęcia to jednak nie wszystko…

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka