Dodaj do ulubionych

Korepetycje przed egzaminami/ maturą

19.07.19, 11:38
Czy Wasze nastolatki chodzą ? Moja nie. Wczoraj koleżanka mówi , że trzeba przed egzaminem 8 klas pomyśleć , inna dodaje że szuka dobrych korepetytorów przygotowujących do matury. Inna znowu twierdzi że np korki z matematyki niewiele pomogą że egzamin po 8 Kl i tak jest bardziej na myślenie, nie ma tam typowych obliczeń , działań jakie wykonują na bieżąco w szkole, że syn jej kuzynki chodził na korki z matmy na bieżąco i miał czwórkę a egz podziel mu mimo to słabo . Jakie jest Wasze podejście do korków ???
Edytor zaawansowany
  • miss_fahrenheit 19.07.19, 11:42
    Jeśli ktoś ma fatalnych nauczycieli, albo braki w wiedzy do uzupełnienia, to dlaczego nie.
  • andaba 19.07.19, 11:43
    Zdecydowałabym się na korepetycje, jedynie w wypadku, gdyby dziecku naprawdę słabemu, a nie leniwemu, groziło pozostanie na drugi rok.
    Może gdyby dziecku zależało na zdaniu jakichś tam egzaminów to bym sie zdecydowała, ale moje dzieci mają podobne podejście jak ja - albo jesteś się w stanie sam nauczyć, a jak nie potrafisz, nie pchaj sie na afisz (czyli do szkoły, czy uczelni, na którą cię nie stać intelektualnie).
  • kurt.wallander 19.07.19, 11:47
    andaba napisała:

    > Zdecydowałabym się na korepetycje, jedynie w wypadku, gdyby dziecku naprawdę sł
    > abemu, a nie leniwemu, groziło pozostanie na drugi rok.
    > Może gdyby dziecku zależało na zdaniu jakichś tam egzaminów to bym sie zdecydow
    > ała, ale moje dzieci mają podobne podejście jak ja - albo jesteś się w stanie
    > sam nauczyć, a jak nie potrafisz, nie pchaj sie na afisz (czyli do szkoły, czy
    > uczelni, na którą cię nie stać intelektualnie).

    Mam podobne podejście.
  • milka_milka 19.07.19, 12:10
    No dobrze, a jak traktować pomoc rodziców? Bo my jesteśmy w stanie z mężem przerobić materiał z dziećmi z co najmniej kilku przedmiotów, ba, przygotować do egzaminu, matury czy kuratoryjnego. To są korepetycje czy nie? Jeśli dziecko systematycznie i regularnie uczy się, korzystając z pomocy rodzica.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • mum2004 19.07.19, 12:14
    My też jesteśmy w stanie ale mam dzieci samodzielne i co najwyżej sporadycznie na jakieś konkretne pytanie mogę odpowiedzieć (upewniwszy się, że przeczytali rozdział podręcznika). Regularnych koreptycji, przygotowywania do klasówek, zaglądania dzieciom w zeszyty nigdy nie praktykowałam.
  • ichi51e 19.07.19, 12:16
    Ematka jak zwykle w innym wymiarze wink swietni nauczyciele i zdolne dzieci a douczki to dla matolkow...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mum2004 19.07.19, 13:31
    No bez przesady, chyba w podstawówce to żaden wyczyn być bez koreptycji? U nas w klasie jedynie na jakieś kursy angielskiego dzieciaki chodziły, nie słyszałam, żeby ktokolwiek chodził na koreptycje.
    Może w liceum jest inaczej, pożyjemy zobaczymy.
  • andaba 19.07.19, 12:36
    No ale jak sama pomagasz, to na zasadzie, ze wytłumaczysz zadanie, którego dziecko nie rozumie i tyle, nie?

    Nie wiem, ja nigdy z dziećmi nie siedziałam i nie tłumaczyłam, może na etapie nauczania początkowego.
    Owszem, czasem się zdarza, ze starsze młodszym coś tłumaczą, ale to też na zasadzie 10 minutowego wyjaśnienia o co chodzi, korepetycje to mi sie kojarzą z kilkoma godzinami tygodniowo przerabiania materiału. Nie wiem czemu dziecko nie może tego zrobić samo, jak mu zależy...
  • milka_milka 19.07.19, 12:40
    Np. dlatego, że nauczyciel kiepsko tłumaczy. A dziecko chce się uczyć, ale nowego materiału samo nie przerobi.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • andaba 19.07.19, 12:45
    Przecież mają podręczniki?
  • milka_milka 19.07.19, 13:15
    To po co szkoła? Dać podręczniki i niech zdają tylko egzaminy. Naprawdę uważasz, że podręczniki załatwiają sprawę?

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • andaba 19.07.19, 13:35
    No ale przecież szkoła coś uczy, nie? j

    Nie mówimy o dzieciach, które nie chodzą do szkoły, tylko o takich, które chodzą i muszą sie douczyć, jeżeli czegoś nie zrozumieją.
  • milka_milka 19.07.19, 13:41
    Andabo, naprawdę nie rozumiesz, że można mieć beznadziejnego nauczyciela, który tłumaczy źle?

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • saphire-2 19.07.19, 14:36
    Wiesz co, można, oczywiście, że są źli nauczyciele. Ale Andaba ma 5 dzieci, część już studiuje i bez problemu sobie radziła bez korepetycji. Ja też uważam, że można sobie bez problemu radzić bez korepetycji w szkole podstawowej, nawet gdy ma się czasem beznadziejnego nauczyciela. Tuż przed maturą to trochę inna sprawa.
  • milka_milka 19.07.19, 11:48
    Jeżeli dziecku to potrzebne, ma kiepskich nauczycieli, to czemu nie. Albo jeśli mu zależy na jakimś egzaminie szczególnie.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • xylinka 19.07.19, 11:53
    Tak samo uważam że nie ma sensu pchać się do prestiżowych szkół i gonić materiał , brać jakieś korki by dorównywać innym by utrzymać się w szkole i skończyć i tak ze slabszym wynikiem
    Można wybrać szkołę mniej obleganą i uczyć się w miarę własnych możliwości. Nie myślałam.nigdy o korkach przed egzaminem 8 Kl bo napisze na ile ja stać i nie mamy parcia by wybierała najlepsze liceum w mieście . Korki to jeśli komuś naprawdę grozi powtarzanie klasy lub może przed maturą jeśli zależy by lepiej zdać jakiś przedmiot od którego uzależniony jest wybór kierunku studiów.
  • troompka 19.07.19, 11:57
    Paradoksalnie z przedmiotu, gdzie moje dziecko miało korki od 3 lat (w szkole co rok zmieniali sie nauczyciele i kazdy mial jakis swoj system nauki-dzieci byly mega zaniedbane, kazdy chodzil na korki) moje dziecko mialo najgorszy wynik na egzaminie. Ale nie wiadomo jaki wynik bylby, gdyby na korki nie chodzil.
  • arwena_11 19.07.19, 11:57
    Syn chodził na kurs z geografii do matury. Ale to dlatego, że mieli fatalną nauczycielkę w liceum. Do stycznia 3 klasy skończyli dopiero materiał z drugiej. Mówimy o klasie rozszerzającej geografię czyli mającej od klasy drugiej ok 7h tygodniowo.
  • nutella_fan 19.07.19, 12:07
    Mój syn dwa lata przed maturą zaczął brać korki z biologii. Dostał się na medycynę.
  • tryggia 19.07.19, 12:20
    Mój od przyszlego roku szk (7klasa) będzie miał korki z matematyki. Ma 6,5 i 4 z innych przedmiotów, a z matematyki mierną na semestr, wyciąganą tróję na koniec. Więc trudno, korki będą.

    --
    Hope
  • joanna_poz 19.07.19, 12:31
    zdecydowaliśmy się na korepetycje z matematyki 6 tygodni przed egzaminem gimnazjalnym.
    przez całe gimnazjum syn z matematyki bylo trojkowo- czwórkowy (w podstawówce miał 5), jak były troje to były to mocne troje, nie jakies wyciagane z 2.
    korepetycji nie planowałam, ale jak napisał probny z matematyki na 29% podłamałam się dośc mocno.
    finalnie gimnazjalny napisal na 77% i jestem przekonana, że była to zasługa tych dodatkowych lekcji, które mu dośc mocno poukładały w głowie
  • husmus 19.07.19, 12:39
    Mój syn chodził przez 2 lata na matematykę. Był bardzo dobry z tego przedmiotu, matematyka go na prawdę interesuje. ale nie widząc, czego się spodziewać w związku z tzw. "reformą", zdecydowaliśmy się na lekcje. Z nauczycielem pracował ponadprogramowo, egzamin do liceum zdał na 96%.
    Uważam, że takie lekcje to inwestycja w edukację dziecka. Niczym się to nie różni od dodatkowego angielskiego, na który chodzi zdecydowana większość dzieci.
  • milka_milka 19.07.19, 12:41
    Zgadzam się.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • kurt.wallander 19.07.19, 18:24
    husmus napisała:

    > Mój syn chodził przez 2 lata na matematykę. Był bardzo dobry z tego przedmiotu
    > , matematyka go na prawdę interesuje. ale nie widząc, czego się spodziewać w zw
    > iązku z tzw. "reformą", zdecydowaliśmy się na lekcje. Z nauczycielem pracował p
    > onadprogramowo, egzamin do liceum zdał na 96%.

    A moja córka nigdy nie chodziła na korepetycje i zdała na 100% 😄


    > Uważam, że takie lekcje to inwestycja w edukację dziecka. Niczym się to nie ró
    > żni od dodatkowego angielskiego, na który chodzi zdecydowana większość dzieci
  • dido_dido 19.07.19, 13:07
    Zdecydowanie funduję korepetycje!
    Matura lub egzamin przed rekrutacją do liceum są zbyt ważne aby podejść do nich od tak z marszu. Matura jest jedynym wyznacznikiem w rekrutacji na studia a to decyduje o przyszłości.
    Dodatkowo korki dla ucznia zagrożonego z przedmiotu a korki przygotowujące do egzaminu to całkiem dwie różne rzeczy!
    W przypadku egzaminów bardzo ważna jest technika podejścia do egzaminu, często są to całkiem różne typy zadań. W czasie takich korepetycji nauczyciel zwraca uwagę jak rozwiązywać takie zadania, na co oceniający zwracają uwagę - bo nie liczy się tylko odpowiedź czy samo podanie wyniku. A właśnie na tym łatwo głupio zgubić punkty
    Dodatkowo korepetytor indywidualnie jest w stanie ocenić gdzie są dziury w wiedzy i na tym kawałku się skupia i tym problemom indywidualnie poświęca więcej czasu i uwagi.
    I nie jest prawdą, że 'albo jesteś się w stanie sam nauczyć, a jak nie potrafisz, nie pchaj sie na afisz (czyli do szkoły, czy uczelni, na którą cię nie stać intelektualnie)' bo w czasie korków dzieci są w stanie opanować materiał, dobrze zdać egzamin a potem doskonale funkcjonować w dobrym LO lub na politechnice. Z podejściem 'zrób to sam' to równie dobrze moglibyśmy zrezygnować ze wszelkich kursów i na przykład powtórek w szkole przed egzaminami a przecież to robimy.
    Sama widzę jak indywidualna praca z korepetytorem mobilizuje do pracy - nie da się tak jak w szkole w grupie ukryć nieprzygotowania, łatwiej od razu dopytać o problem
  • milka_milka 19.07.19, 13:16
    Też się z tym zgadzam. Już nie mówiąc o tym, że testy trzeba umieć wypełniać.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • grey_delphinum 19.07.19, 13:57
    Córka we wrzesniu w klasie maturalnej zaczęła korki z biologii. Nauczycielkę w liceum.miala świetną, ale jednak potrzebowała indywidualnych konsultacji przygotowujacych "pod egzamin" oraz gruntownych powtórek , bo na lekcjach nie bylo na to czasu.
    Finalnie dostala się na medycynę, więc cel został zrealizowany.
    Czy udaloby się bez korkow? Moze tak, moze nie 😉 Biologia w tym roku byla b. trudna i nieprzewidywalna. Niestety, wiele zagadnien omawianych na korkach nie pojawiło się w arkuszu -zawsze jest takie ryzyko.
    Dla mnie jednak wazny byl tez komfort psychiczny corki, w związku z tym nie żałuję wydanych pieniędzy.
  • arwena_11 19.07.19, 14:10
    O gratulacje smile
  • grey_delphinum 19.07.19, 14:39
    Dziękuję w imieniu corki 🙂
  • kurt.wallander 19.07.19, 18:28
    milka_milka napisała:

    > Też się z tym zgadzam. Już nie mówiąc o tym, że testy trzeba umieć wypełniać.
    >
    W szkole moich dzieci zwyczajowo był jeden egzamin próbny, moje dzieci nie chodziły na korepetycje, same rozwiązywały w domu testy z poprzednich lat, i jakoś były w stanie i posiąść wiedzę, i ogarnąć, jak zaznaczać odpowiedzi na egzaminie.
  • milka_milka 19.07.19, 18:33
    To się ciesz, że masz takie mądre dzieci.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • kurt.wallander 20.07.19, 13:48
    milka_milka napisała:

    > To się ciesz, że masz takie mądre dzieci.

    Właśnie zaczynam się przekonywac, że chyba faktycznie mam jakieś wybitne dzieci.

    W sumie rozumiem na jakims tam poziomie rodziców, którzy dają dzieciom tę protezę w postaci korepetycji, ale ile to mozna ciągnąc? Na studiach też pójdą na korepetycje, skoro przez gimnazjum i liceum nie dałyby rady bez? Czy to nie jest błędne koło?
  • grey_delphinum 19.07.19, 14:06
    Dido, zgadzam się z kazdym słowem!
  • miss_fahrenheit 19.07.19, 14:17
    No właśnie - na korepetycjach dziecko uczy się tego, czego nie umie. Jeśli umie, to niepotrzebne mu korepetycje. Ja "udzielam korepetycji" własnemu synowi, bo ma problem z organizacją pracy, ale nie ma np. korepetycji z matematyki, bo zwyczajnie ich nie potrzebuje.
  • asia_i_p 19.07.19, 23:46
    Mnie się tak wydawało przy mojej córce, bo przecież wszystko rozumiała, chwytała w lot, drużyna matematyczna, itd. Próbny egzamin nas otrzeźwił, że rozumienie rozumieniem, ale jak pewne rzeczy są nie wyćwiczone, to wtedy trzeba się dużo bardziej skupić, co nie zawsze się udaje, zwłaszcza w stresie. Czyli, po ludzku mówiąc, trzeba dupogodzin, które rodzic zapewnia sam albo z pomocą zewnętrzną. wink

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • kosmos_pierzasty 19.07.19, 14:41
    dido_dido napisała:


    > I nie jest prawdą, że 'albo jesteś się w stanie sam nauczyć, a jak nie potrafis
    > z, nie pchaj sie na afisz (czyli do szkoły, czy uczelni, na którą cię nie stać
    > intelektualnie)' bo w czasie korków dzieci są w stanie opanować materiał, dobrz
    > e zdać egzamin a potem doskonale funkcjonować w dobrym LO lub na politechnice.
    Całkowicie się zgadzam.
  • little_fish 19.07.19, 14:15
    Syn właśnie dostał się do Lo, do tej pory bez korków. Jak bedzie przed maturą jeszcze nie wiem. Jeżeli szkoła nie zaoferuje rozszerzenia z chemii w jego profilu, to z tego przedmiotu z pewnością będą jakieś dodatkowe zajęcia.
  • bei 19.07.19, 21:47
    Bywa bardzo różnie- znam dwie kolezanki syna, którym korepetycje z matematyki (kilka spotkań) bardzo pomogły w uzyskaniu lepszego wyniku na egzaminie, oraz kolegę syna, który po ośmiomiesięcznych kursach słabo napisał egzaminy.
    Dodatkowe lekcje nie zawsze są korkami😊, inaczej jest, gdy ktoś uzupełnia wiedzę programową, inaczej gdy uczy się ponad wymagania w szkole. Wszystkie lekcje dodatkowe mają sens, gdy dziecko je akceptuje. Na siłę nie da się wtłoczyć wiedzy.
  • asia_i_p 19.07.19, 23:42
    Moja córka z egzaminu próbnego ósmoklasisty z matematyki miała 34%. Posadziłam na kilka tygodni na tyłku co wieczór na pół godziny. Z ostatecznego egzaminu 90%. To, że dziecko rozumie, nie znaczy, że ma wyćwiczone, a na egzaminie, kiedy trzeba ogarnąć na raz parę rzeczy, brak wyćwiczenia się mści.
    Gdybym nie miała czasu/ pewności siebie/ ochoty do uczenia dziecka sama, zatrudnienie korepetytora dałoby to samo, czyli zmuszenie dziecka do systematycznych ćwiczeń. To ma sens.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • asia_i_p 19.07.19, 23:48
    Aha - podczas tych "korepetycji" jakieś 90% zadań robiła dobrze od razu, z pozostałych większość stawała się jasna po zastanowieniu. Wytłumaczyć jej musiałam raz jedno zadanie i raz ona jedno mi, czyli 1:1. smile

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • mum2004 20.07.19, 08:11
    No akurat córka miała podobne wyniki próbnych i egzaminu z matmy, ostatecznie też miała 90%, po prostu próbne były znacznie trudniejsze. Na szczęście nie daliśmy się zwariować.
  • nangaparbat3 20.07.19, 00:00
    Córka miała korki z matematyki przed maturą, bo na koniec II klasy miała próbną i zdobyła 12%. Najpierw ryczała, potem przedstawiłam jej plan naprawczy, zamkneła się u siebie, a jak wyszła powiedziałą: Bardzo dobrze mnie pocieszyłaś, tak że aż zadanie z matmy odrobiłam, pierwszy raz w tym roku (był maj). PAradoksalnie bardzo mnie to uspokoiło.
    Miała godzinę tygodniowo, pani powtarzała z nią materiał, potem SAMODZIELNIE rozwiazywała w domu zadania.
    Zwracam uwagę na to samodzielnie, bo bez tego nikt się niczego nie nauczy - korepetytor powinien prowadzić, uzupełniać braki (to jego głowne zadanie - zdiagnozować luki), wyjaśniać, jesli uczeń w żaden sposób sam sobie nie radzi - Ale istotą powinno być kierowanie samodzielną pracą dziecka.


    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • antyideal 20.07.19, 08:56
    Dotąd nie, mimo to egzaminy zdawał śpiewajaco, ale od września ląduje w tzw.prestizowym liceum tongue_out (w nawiązaniu do sąsiedniego wątku), więc być może wszystko przed nami, ha!..
  • thaures 20.07.19, 09:00
    Mój syn w tym roku miał maturę, w pierwszej klasie przy pierwszym spotkaniu spytałam jego wychowawczynię z czego mam mu załatwić korki- bez ściemniania. Ona odpowiedziała, że z matematyki. Chodził od drugiej klasy. W ostatniej chodził na polski- sam powiedział, że nie robią nic do matury i że chce. Potem też stwierdził, że bez tych korków polskiego by nie zdał.
    Dla mnie te korepetycje to jakby uciszenie własnego sumienia- robię co mogę by mu pomóc, resztą zależy od niego.
    Korepetycje i jedno i drugie dziecko mieli w szkole średniej. Wcześniej tylko angielski.
  • jusytka 20.07.19, 10:51
    A to zależy, mój syn też nigdy nie korzystał z korków, ale jak trafił w maturalnej klasie na panią z języka polskiego, ktora ciągle byla na zwolnieniach, a potem szkola strajkowała i maturzyści zistali zistawieni sami sobie, to uznalam za rozsądne wesprzeć go przed samą maturą. Podobnie język angielski, w liceum syna nie ma rozszerzeń językowych, a chcial zdawać rozszerzoną maturę z języka angielskiego, więc również wsparcie przed maturą bylo wskazane. Matura to najważniejszy egzamin, jeśli szkola w czymś zawodzi to trzeba sobie radzić we wlasnym zajresie niestety

    --
    ***Gwiazdy 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców młodzieży w wieku licealnym
    Austria - miejsce spotkań dla pasjonatów tego kraju
  • lena2222 20.07.19, 12:40
    Jeżeli są potrzebne to jak najbardziej jestem za.
    Moje bez korków zewnętrznych ale w razie czego ja pomagam. Trochę z konieczności bo wolałabym żeby to był ktoś obcy, ale córka ma czasu żeby się z kimś regularnie umawiać. Próbny ósmoklasisty napisała na 27%! i wtedy się wystraszyłam i z nią ćwiczyłam (tzn kazałam rozwiązywać zadania , sprawdzałam i tłumaczyłam) głównie przez ferie i święta, bo normalnie nie było kiedy. Końcowy egzamin na 90 %.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka