Dodaj do ulubionych

Dorosłe dzieci dokładają się do życia?

19.07.19, 14:01
Czy wasze dzieci pracujące,mieszkające z wami dokładają się do życia? Jaka to suma.
Edytor zaawansowany
  • andaba 19.07.19, 14:06
    Nie. Jak coś kupują do domu, to oczywiście im nie oddaję, ale nie żądam pieniędzy gdy sama idę na zakupy, ani dokładania się do opłat.
    Ale moi sie jeszcze uczą, wiec tak czy sik mamy obowiązek alimentacyjny smile
  • ewenny58 19.07.19, 14:31
    pracujący synowie, kiedy mieszkali z nami, to dokładali się do "życia"
    sobotnie, duże zakupu były przez nich płacone i transportowane
    jeden płacił internet, drugi wodę
    reszta była z naszej czyli rodziców puli
    myślę, że dokładali się po 300 zł miesięcznie

    --
    jestem jak królowa angielska
    kocham corgi kiss, kiss
  • agniesia331 19.07.19, 17:47
    Nie, studiuję dziennie, zarabia w ciągu roku na swoje potrzeby plus ma ode mnie na benzynę, ciuchy, kosmetyki, czasami na jedzenie na mieście i od dziadków kase na konto. Teraz jest na płatnych praktykach.placimy za wakacje, weekendu
  • saskia44 21.07.19, 10:06
    agniesia331 napisała:

    zarabia w ciągu roku na swoje potrzeby plus ma ode mnie na benzynę, ciuchy, kosmetyki, czasami na jedzenie na mieście i od dziadków k ase na konto. Teraz jest na płatnych praktykach.placimy za wakacje, weekendu

    To na co zarabia skoro wy za wszystko placicie?
  • aqua48 19.07.19, 16:34
    Nie. Synowie jak mieszkali z nami po skończeniu studiów, to nie dokładali się, ale całe pensje odkładali na usamodzielnienie się. Myśmy traktowali utrzymanie ich jako nasz wkład w to usamodzielnienie. No i znaliśmy ich plany - wiedzieliśmy kiedy się wyprowadzą w jednym przypadku to był rok, w drugim półtora roku po magisterce.
  • gozdzikwkubku 19.07.19, 16:37
    Płaciłem mamie 400zl jak z nią mieszkałam A zarabiala wtedy 2tys zł na reke
  • gozdzikwkubku 19.07.19, 16:38
    Ja zarabialam 2tys zl
  • aguar 19.07.19, 17:04
    A mama ile?
  • gozdzikwkubku 19.07.19, 17:41
    Około 2500zl netto tata 4tys netto i tak się dokladalam
  • jak_matrioszka 19.07.19, 17:18
    Moja pracuje, ale jeszcze wróci do nauki, taki stan przejściowy (nie tylko w wakacje). Nie dokłada sie, a nawet czasem ja w czymś sponsoruje. Chociaż nie, zdaża sie że coś kupi dla wszystkich i nie żada zwrotu. Gdyby mieszkała z nami jako 30+ i wyłacznie pracowała, to pewnie by sie dokladała w wiekszym stopniu. Pod wzgledem obowiazków domowych niewiele sie nie zmieniło miedzy czasem późnego nastolectwa a dorosłości, tyle że teraz zakupy autem przywiezie smile
  • bergamotka77 19.07.19, 21:02
    Matrioszka ty masz dorosłą córkę? Myślałam, że ok.30-tki jesteś!

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • rosapulchra-0 21.07.19, 08:11
    Berganiemota, naucz się czytać ze zrozumiem.



    --
    Ty milden samotna zdaje jesteś to może się wymienicie usługami? Bo pewnie też masz z tym problem. by bergamotka77
  • jusytka 19.07.19, 17:21
    Dopóki się uczą - nie. To co zarobią w wakacje wydają na swoje potrzeby wedlug wlasnego uznania.

    --
    ***Gwiazdy 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców młodzieży w wieku licealnym
    Austria - miejsce spotkań dla pasjonatów tego kraju
  • ingryd 19.07.19, 17:39
    oj dokladaly sie dokladaly, a jakie byly dumne z tego smile
    dokladaly sie symbolicznie, po 100 euros miesiecznie nawet gdy byly to job's studenckie.
    bardzo mi na tym zalezalo.
    ich ojciec stukal sie w glowe, i patrzyl na mnie jak na wariatke, gdy podpisywalam np czek na zakup skutera, lub innego plaszcza od kooples a jednoczesnie czekalam na 100 euros od 1 do 5 kazdego miesiaca.
    Aleee, najbardziej podobaly mi sie ich miny, gdy w momencie wyprowadzki z domu, robilam im przelew calej tej totalnej sumy, ktora latami odkladam im na subkonto smile ))))
    Uwazam ze dziubdzius ktory sobie radosnie zarabia pieniazki, ktore stanowia jego kieszonkowe latam, moze miec ciezki dysonans poznawczy, gdy okazuje sie nagle ze trzeba placic rachunki i ze z pensji na koncie zostaja marne grosze...
  • cruella_demon 19.07.19, 19:20
    Super to rozwiązałaś smile
    Jak mi dzieci dorosną, to pomysł pożyczęsmile
  • grey_delphinum 19.07.19, 19:29
    Córka pracuje od czerwca (wakacyjnie). Wszystkie zarobione pieniądze przeznaczy na swoje potrzeby, nie wyobrażam sobie inaczej.
  • cruella_demon 19.07.19, 19:38
    Ja też, dlatego to rozwiązanie tak mi się spodobało.
    Dziecko się uczy, że utrzymanie kosztuje, poczucia obowiązku, gospodarności, tego, że rachunki się same nie płacą, a jedzenie nie wskakuje w cudowny sposób do lodówki, a na koniec i tak te pieniądze do niego wrócą smile
  • agrypina6 19.07.19, 19:51
    Moje dziecko małe. Ale tak, uważam, że jeśli będzie kiedyś u nas mieszkał i pracował, to będę brała pieniądze. Bo dorosły człowiek musi wiedzieć, że rachunki i jedzenie kosztuje. Oczywiście kasę bym w takim przypadku odkladala dla dziubdziusia 😀
  • tol8 19.07.19, 19:54
    Będą musieli, bo 500+ się skończy

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • cruella_demon 19.07.19, 20:00
    No ba!
    Może jeszcze i jaki papier toaletowy albo trochę mydła przyniosą.
  • agrypina6 19.07.19, 21:18
    I papier toaletowy też drożeje.
  • sasha_m 20.07.19, 21:09
    Do tej pory nie. Właśnie skończył studia dzienne licencjackie i pracował na pół etatu za nieduże pieniądze. Dalsza nauka już zaocznie i praca na cały etat, której to będzie szukał po wakacjach, lepiej płatnej. Ma plany wyprowadzkowe 🙂 Zobaczymy, jak to będzie, ale jeśli będzie dalej z nami mieszkał, to wolę, żeby sobie odkładał. Jeżeli zobaczę, że to mu się nie udaje, zażądam kasy za utrzymanie i ja będę mu cichaczem odkładać.
  • iimpala 20.07.19, 21:24
    ja sie dokladałam, i to sporo bo niemal całą swoją pensję, na pewno z 3/4 - pracowałam na 2 etacie, na swoje potrzeby.
    Byłam panna a mieszkań nie było, takze tych na wynajem, zreszta i tak nie byłoby mnie stać.
    Moje dzieci nie dokladały/dokładają się. Za to syn odkłada na swoje mieszkanie (wklad gotówkowy). zis życie jest cięższe i bardziej skomplikowane, niż za moich czasów, młodości.
    Na razie stac mnie na to więc nie domagam się. Wole żeby kupił sobie mieszkanie i wyprowadził się, niz sie "dokładał".
  • czarna_kita 21.07.19, 00:12
    Ja się dokładałam do domowych wydatków ( prawie połowa wypłaty), mąż w swoim domu rodzinnym też. I tak, jak syn będzie zarabiał a potem młodsi jak zaczną pracę też będą się dokładać, póki będą u nas mieszkać.
  • iimpala 21.07.19, 01:22
    tiaaaa...poczekajmy, aż dzieci dorosną im zaczną pracować...
  • czarna_kita 21.07.19, 09:39
    iimpala napisała:

    > tiaaaa...poczekajmy, aż dzieci dorosną im zaczną pracować...

    Ale na co czekać? Ja już to mam za chwilę. Starszy syn za rok kończy szkołę. Nie wiem czy będzie dalej chciał się uczyć czy pójść już do pracy. Jeśli do pracy to tak jak pisałam - będzie się dokładał. I on o tym wie.
    Więc nie rozumiem o co ci chodzi.
  • kalina_lin 21.07.19, 04:51
    Ja się nie dokładałam. Na studiach miałam tylko dla siebie stypendium i pieniądze z korepetycji. Rodzice raczej zakładali, że to oni powinni mnie finansować, a nie ja ich.
    Po studiach jeszcze parę miesięcy mieszkałam z nimi
    (też za free, nawet na etacie) później poszłam na swoje.
    Odnosząc się do argumentów powyzej- nie dokładając się byłam i tak w pełni świadoma faktu, że w mieszkaniu trzeba opłacać czynsz i media.
    Moje dzieci będą miały możliwość darmowego mieszkania i wyżywienia u mnie do końca edukacji. Moim zdaniem to obowiązek rodziców, chyba, że są w dramatycznie złej sytuacji materialnej, to wtedy wiadomo- każdy grosz się liczy.
  • rosapulchra-0 21.07.19, 08:41
    Płacą po 50 funtów tygodniowo.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • czarna_kita 21.07.19, 09:31
    Połowa wypowiadajacych się chyba nie przeczytała wątku początkowego. Pytanie było o dzieci pracujące--mieszkające z rodzicami, a nie o dzieci uczące się. To jednak spora różnica.
  • anorektycznazdzira 21.07.19, 14:07
    Nie, ponieważ moje dorosłe dziecko studiuje na prywatnej uczelni. Pokrywa więc z wypłaty szeroko rozumiane i rzeczywiście wysokie koszty studiów, plus własne fanaberie, a utrzymywane jest przez nas jako, że tak bym robiła gdyby dziecko nie pracowało a było na bezpłatnej państwowej uczelni.


    --
    zasady są po to, by je zobojętniać
  • swetta 21.07.19, 15:00
    Moje się uczą ale jeśli za parę lat zakończą edukację i pójdą do pracy będę brała określoną sumę od nich , żeby nauczyć kontroli wydatków, gospodarności , odpowiedzialności. Myślę , że te pieniądze odkładałabym dla dzieci i zwróciłabym im gdyby szły na swoje , zawsze by miały np na jakieś wyposażenie .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka