Dodaj do ulubionych

zerwany kontakt

19.07.19, 21:42
Jest niedawny post o oddaniu chorego dziecka. Ja jestem mama dziewczynki chorej na bardzo rzadki zespol genetyczny, mamy od niedawna diagnoze. Generalnie ciaza i pierwsze miesiace to byla gehenna, bo ja wiedzialam, ze coreczce cos jest. Tymczasem wiekszosc (praktycznie wszyscy) lekarze bagatelizowali to, wrecz wysmiewali mnie, ze szukam dziecku choroby. Zwiedzilismy dziesiatki lekarzy i wydalismy duze pieniadze by wreszcie miec diagnoze. Gdy przyszyly wyniki to byly najgorsze chwile mojego zycia. Zalamalismy sie z mezem. Zadzwonilam do mamy i powiedzialam jej, ze nie mam sily zajmowac sie chorym dzieckiem, ze nie dam rady i ze moze lepiej bedzie oddac coreczke. Mama tez plakala i mowila, ze mnie rozumie i ze musimy dac rade. Za kilka dni w smsach zmieszala nas z blotem, dowiedzialam sie, ze ta rozmowa byla na glosniku i slyszal ja moj ojciec i brat. Napisala ze zrywaja z nami kontakt jesli to zrobimy, ze powinnismy z mezem sie przebadac bo to nam brakuje genow, ze im wstyd za nas itd. Od tego czasu nie mamy kontaktu. Oczywiscie nie mielismy zamiaru oddac coreczki, kochamy ja nad zycie. Teraz nasze dni to rehabilitacje i dojazdy na nie, lekarze itd. Nie mam nawet czasu myslec o rodzicach, ale czasem nachodzi mnie mysl, ze to jakis koszmar ze stracilismy kontakt. Ja mam wielki zal i na razie nie mam gotowosci by sie odezwac pierwsza. Oni sie bardzo zmieniaja na starosc, poza tym relacje nigdy nie byly dobre miedzy nami. Uwazacie, ze naprawde popelnilam taka zbrodnie? Ja teraz dobrze funkcjonuje, biore leki od psychiatry, mam sile.
Edytor zaawansowany
  • alpepe 19.07.19, 21:46
    Ja Cię nie potępiam, ja bym zresztą pewnie oddała swoje dziecko, gdyby się takie urodziło, nie chcę być bohaterką. Podziwiam Was oboje. A rodzice i rodzina, cóż, tyle o sobie wiemy.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • kropka_kom 20.07.19, 11:32
    alpepe napisała:

    > Ja Cię nie potępiam, ja bym zresztą pewnie oddała swoje dziecko, gdyby się taki
    > e urodziło, nie chcę być bohaterką.

    klasyczna ematka...dramat
  • basiastel 20.07.19, 12:11
    Mnie też to wyznanie przeraziło.
  • lucy-luka 21.07.19, 23:14
    nie chcesz być bohaterką?
    jesteś potworem mówiąc coś takiego uncertain
  • wioskowy_glupek 22.07.19, 00:06
    Nie jest, jest człowiekiem który ma prawo nie dać rady

    --
    "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
  • rosapulchra-0 22.07.19, 11:54
    A ja stanę w obronie alpepe. Napisała tak, bo widocznie zna swoje możliwości i ja jej się nie dziwię. Jesteście taki pełne oburzenia, a czy w przypadku, gdyby ktoś z waszej rodziny chciał oddać dziecko z powodu choroby lub innych mocnych schorzeń, to wzięłybyście takie dziecko do siebie i nim się zajęły? Poświęciły swoje dzieci, swoją rodzinę, swojego męża dla tzw. wyższych celów? Obawiam się, że wątpię. Alpepe szczerze napisała, że jej na takie bohaterstwo nie stać i nie widzę powodu, aby ją potępiać.

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • zuleyka.z.talgaru 22.07.19, 14:32
    Że co? Ma prawo nie dać rady. Potworem jestes Ty.
  • asfiksja 19.07.19, 21:49
    A jaki to zespół? Sorki, że pytam, ale strasznie tu ostatnio dużo trolli.
  • lot_w_kosmos 22.07.19, 07:04
    Może ten wątek jest i prawdziwy....
    Ale powiem ci, że ja ostatnio mam ciągle takie podejrzenia co do osobistych wątków.
    Jeszcze wątki o urodzie, ogrodzie i gotiwaniu, o paznkciach, czy o sprawach z pierwszych stron gazet są dla mmnie ok.
    Ale takue rozbudowane historie ale bez szczegółów, budzą podejrzenia za każdym razem....
  • double-facepalm 22.07.19, 11:59
    Na wiosnę pisała sporo w temacie. Jesli to jakiś bardzo rzadki zespół genetyczny typu np SMS a dziecko jest pod opieką fundacji, to może, całkiem słusznie, nie chce wycieku danych osobowych.
  • aerra 19.07.19, 22:09
    Ale czekaj, rodzice zerwali kontakt, bo po diagnozie dziecka miałaś kryzys?
    No, nic tylko się cieszyć, że się toksyczni ludzie sami wymiksowali z relacji.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • double-facepalm 20.07.19, 11:34
    I lepiej żeby się za szybko z tymi toksynami nie wtryniali z powrotem, bo te "zerwane więzi na calutkie zycie" to raptem niecałe dwa miEspace jak wynika z wątku.
  • double-facepalm 20.07.19, 11:35
    *2miesiace.
  • kyrelime 19.07.19, 22:12
    Chyba pamiętam, jak pisałaś tutaj o niepokojących objawach córeczki. Bardzo mi przykro z powodu jej choroby. Oczywiscie nie popełniłaś żadnej zbrodni. Szukałaś wsparcia, a przed kim można wypowiedzieć nawet te najtrudniejsze myśli, jeśli nie przed własną matką? To mama okazała się być niegodnym powiernikiem, rozmowa na głośniku bez Twojej świadomości to w ogóle przegięcie, a co dopiero, gdy była to tak osobista rozmowa. Nie na sensu tłumaczenie matki starzeniem się itd- tego egzaminu chyba po prostu nie zdała. Wyciągnięcie ręki w celu przeprosin i zgody powinno leżeć po jej stronie. Pytanie czy Ty masz siłę na rozdrapywanie ran? To dobrze, że masz leki, że zadbałaś o siebie i swoją siłę. To jest coś, co realnie mogłaś zrobić dla swojego dziecka. Życzę Ci dużo siły, nie wiem jakie córka ma rokowania, ale trzymam kciuki za efekty rehabilitacji i żeby było najlepiej jak może być. Nie wiem, co zrobilabym na Twoim miejscu, ale jak tak myślę na sucho to chyba próbowałabym sobie stworzyć nową sieć wsparcia. Czasami znajomi czy rodzice innych dzieci z podobnymi problemami potrafią lepiej nas zrozumieć niż rodzina. Walczycie o dobro córki razem z mężem, wspieracie się nawzajem i to też chyba w tym wszystkim najważniejsze.
  • allaround 19.07.19, 23:03
    Dziekuje Kyrelime. Nie jest zle, mam niewielu ale sprawdzonych przyjaciol, rodzina meza pomaga. Corcia ma intensywna rehabilitacje i wspanialych terapeutow, ktorzy tez wspieraja mnie psychicznie. Na szczescie maz dobrze zarabia wiec mozemy zapewnic jej najlepsza opieke, bo na nfz czekamy od marca na rehabiliatacje i mamy termin na polowe wrzesnia. Nie chce pisac dokladnie choroby, to bardzo rzadka delecja chromosomu. Udalo mi sie nawiazac kontakt z 2 rodzinami w Polsce i kilkoma za granica. Generalnie to nie wiadomo jak bedzie sie rozwijac coreczka, terapeuci mowia, ze na pewno bedzie chodzi, biegac. Rozwija sie, poznaje nas, glownie problemy sa z mowa w tym zespole. Tak naprawde nie wiemy co nas czeka, ciesze sie kazdym dniem. Corcia jest pogodna. Alpepe, tez tak mowilam, ze podziwiam rodzicow chorych dzieci i ze nie dalabym rady i oddala chore dziecko. Ale jak wyobrazilam sobie, ze mam ja oddac do domu dziecka, ze bedzie gdzies lezala sama w lozeczku, ktos ja wykapie raz na tydzien, a kto z nia pojdzie na spacer, zapewni taka rehabilitacje.
    Mysle, ze z rodzicami nie da mi sie juz naprawic relacji, zal mi tylko starszego dziecka, ktore uwielbia dziadkow, zreszta z wzajemnoscia. Bylam w najgorszej sytuacji w zyciu a oni mi po prostu dokopali. Nie mamy juz kontaktu 2 miesiace, wczesniej wlasciwie codziennie.
  • kosmos_pierzasty 19.07.19, 23:10
    allaround napisała:

    Nie mamy juz kontaktu 2 miesiace,
    > wczesniej wlasciwie codziennie.
    Okropnie się zachowali sad
    W takim kryzysie można powiedzieć wiele, a bliska osoba rozumie i wspiera, a nie ocenia, gdy ty przeżywasz najgorsze chwile.
  • kyrelime 19.07.19, 23:27
    To dobrze, że masz ludzi, na których możesz liczyć. Co do rodziców- to oni powinno budować swoj kontakt z wnukami. Znając życie pewnie teraz im głupio, że zachowali sie jak sie zachowali i brną w to, bo nie potrafią schować dumy do kieszeni i przeprosić. Nie zmienia to faktu, że zachowali się podle, bezmyślnie i oblali egzamin w kategorii: ludzie, na których można liczyć w ciężkich sytuacjach. Myślę, że to tylko od Ciebie będzie zależało, co będzie dalej, czy mogłabyś im wybaczyć i czy generalnie masz potrzebę odnawiać z nimi kontakt. Co do starszego dziecka: rozumiem dylematy i że Ci przykro. Ale jeśli jest pozytywny kontakt z dziadkami z drugiej strony to chyba nic na siłę, dziecko buduje swoje relacje w sposób ciągły i z wyjątkiem głównych opiekunów te relacje na poszczególnych etapach moga byc bardziej lub mniej bliskie, płynne.
  • nangaparbat3 19.07.19, 23:41
    Przyszło mi do głowy, że może ich reakcja była gwałtowna, chwilowa, a teraz wstydzą się , jak postąpili, i dlatego nie kontaktują się z Wami. Bo czują, że powinni zacząć od przeprosin, a nie wiedzą jak.



    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • allaround 19.07.19, 23:43
    Moj maz twierdzil, ze po paru dniach zadzwonia z przeprosinami, ja ich jednak lepiej znam i wiedzialam, ze tak nie zrobia. Sadze, ze dalej mnie potepiaja.
  • mysz1978 19.07.19, 23:49
    A mi sie wydaje, ze nie - mysle, ze ochloneli, ale im glupio tak po prostu zadzwonic... Pewnie zdaja sobei sprawe ze swojej niewlasciwej i zdecydowanie zbyt gwaltownej reakcji. Nie wiem... Moze jednak Ty sie przelam i zadzwon? Przynajmniej bedziesz wiedziala na czym stoisz...
    Trudno jest cos radzic, ale takie odwlekanie sprawi, ze zadna ze stron nie bedzie chciala sie pierwsza odezwac...
    Moze zadzwon pod pretekstem ,ze starszy synek chcialby porozmawiac z babcią?
  • rozaly 20.07.19, 11:15
    To autorka wątku jest w trudnej sytuacji, potrzebowała wsparcia a dostała kopa i jeszcze teraz ma się kajać i wyciągać rękę do zgody? Bez przesady.
  • nangaparbat3 20.07.19, 11:36
    Albo ktoś chce się pogodzić, albo nie chce. Jak chce, może ułatwić stronie ponoszącej winę przeproszenie - wiesz, jeden zrobi pół kroku, potem drugi, potem znowu tamten. Najczęściej tak to się właśnie odbywa, a nie chodzeniem do Canossy.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • nangaparbat3 19.07.19, 23:50
    W ogóle nie mają powodu, żeby Cię potępiać. Chwilowy kryzys - ale oni się go uczepili, bo prawie na pewno czują się winni (geny) i z tym sobie nie radzą, poza tym boją się o Was.
    Przykre okropnie, zamiast wspierać Cię i pomagać, taka histeria - ale człowiek siebie nie przeskoczy. Mam nadzieję, że czas pozwoli im przejrzeć na oczy.


    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • allaround 20.07.19, 00:08
    Akurat nie sa tu ‘winne’ geny - my sie przebadalismy i mamy zdrowe geny a choroba corki to mutacja ad novo. Po prostu tak sie stalo z niczego.
  • nangaparbat3 20.07.19, 00:12
    A oni o tym wiedzą?

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • allaround 20.07.19, 00:25
    Tak
  • kyrelime 19.07.19, 23:56
    Dlaczego tak sądzisz? W sensie pasuje to do ich światopoglądu, czy może uważasz, że jak już coś stwierdzą to brną w to do oporu? Nie musisz mi odpowiadać, tylko sama się zastanów. Bo brzmi to jakoś tak niepokojąco dla mnie, dlaczego uważasz, że twoja rodzina mialaby Cie miesiącami potępiać za chwile słabości czy tez slowa wypowiedziane w emocjach i szybko odwołane.
  • aguar 20.07.19, 08:30
    "zal mi tylko starszego dziecka, ktore uwielbia dziadkow, zreszta z wzajemnoscia"
    Do tej wzajemności bym się przyczepiła. Jeśli naprawdę by im zależało na Twoim starszym dziecku, to najlepsze, co mogli by dla niego zrobić, to Tobie pomagać i Cię wspierać, bo im w lepszej jesteś formie, tym lepiej dla dziecka. A nie, jak widzi, że jesteś dodatkowo przygnębiona tą sytuacją.
  • tt-tka 19.07.19, 23:13
    Sorry, mama napisala, ze zrywaja kontakt, jesli... po czym nawet nie zadzwonila dowiedziec sie, czy zrobiliscie to, czy nie ?

    Oczywiscie, ze nic nie popelnilas, mialas zalamke absolutnie zrozumiala, gdy sie czlowiek dowiaduje, ze jest bardzo zle (zapewne gorzej, niz przypuszczaliscie). Pozbieraliscie sie i dzialacie.

    Dopoki nie jestes gotowa odezwac sie do rodzicow, nie rob tego. Skoro nawet nie zapytali, co i czy...
    Starszego szkoda, jesli mu na relacjach z dziadkami zalezy, ale imo to oni powinni wykonac ruch.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • azja001 19.07.19, 23:14
    Potępił cię za coś co sami tak naprawdę zrobili. Porzucili w obliczu choroby, coś okropnego
  • allaround 19.07.19, 23:19
    Tzn. mama napisala, ze jesli to zrobimy to zrywaja kontakt, na co ja napisalam, ze jej slowa sa straszne i ze bardzo kochamy corke i nigdy jej nie oddamy. Na to napisala, ze ktos powinien nami porzadnie potrzasnac i ze wstyd im za nas. Ja juz nic nie pisalam. I od tego czasu cisza.
    Starsze dziecko ma 3 lata dopiero.
  • tt-tka 19.07.19, 23:30
    No to potrzasnela... Niech sie wstydza, skoro tak.
    Starsze ma trzy, ale podobno uwielbienie bylo obustronne, tzn dziadkowie tez kochali wnuka i chcieli spedzac z nim czas ? I co, juz nie chca ? (nie odpowiadaj, pytanie retoryczne).
    Jezeli starsze dobrze znosi wasza zaabsorbowanie coreczka, jezeli ma drugich kochajacych i kochanych dziadkow, to zapewne wyjdzie z tego obronna reka. Balabym sie powierzyc male dziecko (i starsze) takim wstrzasaczom, a na pewno nie zabiegalabym o ich obecnosc w zyciu dziecka, skoro oni sami nie zabiegaja.

    Odezwij sie, gdy bedziesz gotowa i bedziesz tego chciala. Byc moze niepredko, byc moze nigdy.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kyrelime 19.07.19, 23:32
    Czyli ona postanowiła Wami potrzasac wtedy, gdy potrzebowaliscie raczej utulenia. Wyobrażam sobie, że mogłaby powiedzieć coś w stylu: na pewno tak nie myślisz, nie możesz jej oddać, będziemy wam pomagać, dacie radę. Ale takie obwinianie i w ogóle pisanie oskarzycielskich smsow zamiast pogadac z córką. Coś jej chyba się w głowie poprzestawialo, innego wytłumaczenia nie widzę, jeśli na ogół zachowywała sie ok.
  • morekac 19.07.19, 23:54
    >Wyobrażam sobie, że mogłaby powiedzieć coś w stylu: na pewno tak nie myślisz, nie możesz jej oddać, będziemy wam pomagać, dacie radę

    Albo na wszelki wypadek zerwała kontakty, by nie musieć pomagać.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • nangaparbat3 19.07.19, 23:47
    Rozum jej odjęło. Może czuje się winna chorobie wnuczki - w końcu to jej geny.
    Ludzie bardzo dziwnie reagują. Moja świekra, pediatra, potrafiła pleść, że nasza córka wcale nie miała dysplazji, że niepotrzebnie nosiła szynę. Pamiętam, jaką wściekłość budziły we mnie te jej teksty. To oczywiście drobiazg w porównaniu z Twoją mamą, ale też jej stres jest nieskończenie większy. Nie poradziła sobie - póki co, mam nadzieję.



    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • nangaparbat3 20.07.19, 11:42
    A to były smsy?
    Uczono mnie, żeby żadnych ważnych spraw nie załatwiać przez telefon. A tym bardziej smsem.
    Jeśli smsy, możliwe, że jej drugi sms nie był odpowiedzią na Twoją odpowiedź, tylko dodatkiem do jej pierwszego - zanim przeczytała, co napisałaś. Bo to tak wygląda, jakby treść Twojej odpowiedzi w ogóle do niej nie dotarła (kiedy pisała drugi sms).
    Zdarza się też, że osoba targana bardzo silnymi emocjami czyta zupełnie nie to, co zostało napisane.
    Szukam możliwości nieporozumienia, bo inaczej zachowanie się rodziców nie jest zrozumiałe, o ile wcześniej zachowywali się jak w miarę normalni rodzice.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • allaround 21.07.19, 22:49
    Nie byl dodatkiem, na pewno przeczytala mojego smsa bo jeszcze napisala (gdy ja napisalam, ze nigdy nie oddalibysmy corki)'od kiedy zmienila sie decyzja'?
    Ja to tlumacze sobie tym, ze oni tez sa w szoku, tez ich to przytloczylo i dlatego tak zareagowali. Najdziwniejsze jest jednak to, ze podczas rozmowy mama zdaje sie mnie rozumiala, a wlasnie po kilku dniach tak napisala. Oczywiscie, ze pod wplywem brata i ojca. Generalnie nasze relacje sa od zawsze zle ale mama duzo mi pomogla gdy bylam w trudnej ciazy.
  • szalona-matematyczka 20.07.19, 10:58
    Azja, 100/100!
  • manala 19.07.19, 23:27
    Współczuję. Matka zachowała się fatalnie.
  • allaround 19.07.19, 23:42
    My mieszkamy daleko od siebie, 700 km. wiec tym bardziej relacje z wnukami sa utrudnione teraz bo wiaza sie z dluzszym pobytem. Na te chwile nie wyobrazam sobie pierwsza wyciagnac reki, moze kiedys...
    Co do starszego dziecka to bardzo dbamy tez o to, by miec dla niego duzo czasu i zeby nie bylo to tylko zycie z choroba. Wszystkie rehabilitacje, lekarzy itd. zalatwiam jak starszak jest w przedszkolu, odbieram go o 14 i mam czas dla niego, bo mam tez nianie na troszke bym nie zaniedbywala starszego. Wyjezdzamy na wakacje, staramy sie zyc normalnie. Lekarze mowia, ze pewnych rzeczy i tak nie przeskoczymy. Naprawde nie panuje u nas nastroj zalobny. Ja od kiedy mam diagnoze poczulam ulge.
  • tt-tka 19.07.19, 23:45
    Alez ja nie oskarzalam, jesli tak to odebralas, to przepraszam.
    Po prostu wiem, ze choroba jednego czlonka rodziny czasem dezorganizuje, a zawsze przeorganizowuje zycie pozostalych.
    Chcialam cie pocieszyc ! Ze jesli syn ma wokol siebie kochajace osoby, to tych brakujacych dziadkow nie odczuje tak bardzo.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • mikams75 19.07.19, 23:45
    okropnie sie zachowali juz w momencie prowadzenia rozmowy na glosnomowiacym, rozmowy bardzo osobistej, z emocjami. Nie zroblas niczego zlego, nie doszukuj sie w sobie winy.
  • 3-mamuska 20.07.19, 00:10
    Najlepiej być szlachetnym cudzymi rękami.


    Ciesz się ze zerwaliście kontakt takich ludzi trzyma się z daleka.
    Moja matka szlachetna katoliczka która jest wbrew aborcji eutanazji itp. Cioci która wychowuje dorosłego niepełnosprawnego kuzyna ,namawia ją żeby go oddała do ośrodka. Gdzie jest odurzany lekami przypinany pasami i leży całymi dniami jak kukła na łóżku. Takie to szlachetne ku...wa.
    A jak jest w domu to jest agresywny nigdzie nie wychodzi ,jego rodzice tez dawno zerwali kontakty z rodzina, bo im ciężko go gdzieś zabrać bo u każdego coś rozwalił.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • katja.katja 22.07.19, 14:32
    Matka może chce ocalić resztki zdrowia i życia swojej córki.
    Kuzyn i tak nie ma szans na zwykłe życie, a jest olbrzymim (dosłownie) obciążeniem dla córki. Córka zapewne jest już w wieku średnim, sił ubywa, kręgosłup siada. I tak "nie zatrzyma" kuzyna w domu (chyba, że ten przedwcześnie umrze) i finałem będzie ośrodek
    Tu jestem za matką - katoliczką i szczerze mówiąc nie widzę sprzeczności. Córka i tak poświęciła życia dla chorego kuzyna. Nawet Jezus w takiej sytuacji dałby jej dyspensę - córka ma też swoje życie i zdrowie, które ma jedno i powinna o nie teraz zadbać. Wiek średni to nie przelewki, sił ubywa, pojawiają się choroby przewlekłe, a ona też ma prawo do życia, zwłaszcza że bądźmy szczerzy - kolejne lata poświęcenia nie ozdrowią syna, a ją do reszty zrujnują.
    Skoro kuzyn musi być otępiany lekami i przypinany pasami to oznacza problemy z agresją. Tym bardziej otoczenie (także i Ty jeśli chcesz pomóc tej kobiecie) powinno naciskać delikatnie na oddanie syna do ośrodka.
    Czasami trzeba przekalkulować co się bardziej opłaca, ja stawiam na kobietę. Po latach wyrzeczeń ma pełne prawo odpocząć, z syna i tak nic nie będzie choćby kolejne lata opiekowała się nim na non stopie.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • sham-anka 20.07.19, 04:24
    No cóż, jeśli to co piszesz to prawda, to właściwie z czystym sumieniem możesz im powiedzieć, że zerwali z Tobą kontakt bo _powiedziałaś_, że nie masz siły zajmować się córką, ale ostatecznie nie wypięłaś się tylko przyjęłaś wezwanie. Kto się wypiął? ONI. Nie tylko na Ciebie ale też na to dziecko, tyle, że nie w teorii a w praktyce.
  • smillla 20.07.19, 06:57
    Kochana, to, co odstawili Twoi rodzice, to typowe zagranie, tzw. "strategiczna obraza".
    Nie ma to nic wspólnego z Tobą oraz z tym, czy wyraziłaś się tak, czy wspak. Ludzie różne rzeczy mówią w chwilach wielkiego stresu, co więcej, mają prawo do rozmaitych uczuć, także negatywnych - i nikt w normalnym układzie nie robi z tego wielkiego "Halo" i nie wyprowadza skrajnych konsekwencji. Przechodzi się do porządku nad tym, co taka osoba w nieszczęściu mówi i w finale wydarzeń pyta się: "Jak mogę Ci pomóc?".
    Tutaj chodziło o świadome doprowadzenie do sytuacji, w której nie zada się tego kluczowego pytania. Bo się nie chce pomagać. Najcwańszym wyjściem jest więc odwrócenie się plecami do problemu pod hasłem "ciężkiej obrazy" na tych, u których problem się pojawił, i zwiktymizowanie ofiary trudnych wydarzeń tak, żeby nie śmiała się niczego domagać, czując się jak zero. Tu chodzi o wygodę i interes tego, kto się strategicznie obraża. O nic więcej.
    Nic nie popełniłaś, popełnili rodzice. Zachowali się paskudnie, ale, niestety, nie jest to odosobniony przypadek czy rzadko stosowany "myk". To wręcz typowe dla naszego społeczeństwa - wymagać od innych bohaterstwa i nienaganności w słowach, czynach - a samemu strategicznie wycofać się na wygodne miejsce przed telewizorem, jeść szarlotkę i pomostować na ogólny upadek moralny...
  • aguar 20.07.19, 08:13
    Milion na milion. Doświadczyłam czegoś podobnego.
  • blokersowa 20.07.19, 10:56
    Świetne podsumowanie Smilla... i bardzo gorzkie. Tez mam takie doswiadczenie.
  • helka.pentelka 20.07.19, 11:36
    allaround - przytulam bardzo ciepło

    Przeszłam przez podobną akcję. Moi genodawcy po porodzie latali w odwiedziny do szpitala i zgrywali idealnych dziadków. Potem, jak już wyszliśmy do domu po kilku miesiącach na oddziale i było wiadomo, że dziecko będzie żyło z nieuleczalną chorobą, to odcięli się całkiem. Długo mi zeszło, żeby przestawić w swojej głowie, że to nie moja wina, bo przeczołgali mnie przez podobne rozmowy.
    Jest dokładnie tak, jak opisała smilla. To ich tchórzostwo.
    Żyjcie po swojemu. Chore dziecko ogranicza ale nie we wszystkim. Jeszcze wiele fajnych zdarzeń przed Wami.
  • allaround 21.07.19, 23:26
    Helka a jaka chorobe ma Twoje dziecko? I juz nie masz kontaktu z rodzicami?
  • szalona-matematyczka 20.07.19, 11:01
    Smilla, Nobla ci dac!
  • rozaly 20.07.19, 11:17
    W punkt!
  • asia_i_p 20.07.19, 15:27
    O nie, przeczytałam zanim napisałam swój post. Zgadzam się w 100%.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • znowu.to.samo 21.07.19, 23:06
    Ja jeszcze mam taką hipotezę, że rodzice mają podświadomy żal że wnuczka urodziła sie chora i w ten sposób "karzą" córkę. Fochem i obrazą majestatu. No bo "co ludzie powiedzą"

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • nangaparbat3 20.07.19, 07:41
    Jeszcze raz uważnie przeczytałam. Mama jako mama, sama w sobie, z początku zachowała się przyzwoicie. Wydaje się, że ojciec/brat jakoś na nią wpłynęli. Jakie są relacje Ty - brat - rodzice?

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • nangaparbat3 20.07.19, 07:43
    Kto z Was jest starszy, czy brat ma własną rodzinę, mieszka z rodzicami?
    Może brzydko myślę, ale pomagania Wam najbardziej - może - on mógł się przestraszyć. Albo wykorzystać moment, kiedy mówiłaś o oddaniu dziecka, do wykazania, jaka jesteś beznadziejna (w domyśle: on lepszy od Ciebie).


    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • ichi51e 20.07.19, 07:57
    Dziewczyno jaki blad? To rodzine masz niestety ktora nie stanela na wysokosci zadania. Przytulam. Nie masz za co przepraszac. Nie ma tez sie co odcinac. Jak bedzie ci potrzebna pomoc to trzeba dac im szanse sie wykazac

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • aguar 20.07.19, 08:05
    Nie mam teraz czasu przeczytać wszystkiego, co jest wyżej, ale uważam, że oni to zrobili, aby mieć pretekst, żeby Wam nie pomagać i do tego przerzucić winę na Was. Przerobiłam, niestety, coś podobnego z własną matką.
    Współczuję sytuacji z dzieckiem i takiej rodziny.
    Pogodzić się doradzam tylko wtedy, jeśli wykalkulujesz, że jednak jakaś ich pomoc rzeczywiście ci się przyda, mimo kosztów, jakie zapłacisz utrzymując tę relację. No bo niby w Twoim położeniu lepiej nie odcinać się od możliwych źródeł pomocy...Ale czasem się nie da inaczej, bo będą wykorzystywać to, że to Ty ich potrzebujesz, aby Cię źle traktować.
  • szalona-matematyczka 20.07.19, 10:54
    .. ".bo to nam brakuje genow"...?!?!?! 😁😁😁😁 Mamusia, zdaje sie, z cala rodzinka, doktorat z biologii robila?!? Sorry, nie moglam sie powstrzymac. Ja bym ich olala i skoncentrowala sie na dziecku i mezu (w ogole malzenstwie), bo to teraz twoja rodzina. Kontakt z rodzinka tylko wtedy, gdy przeprosza.
  • mamaaspiama 20.07.19, 11:01
    " Uwazacie, ze naprawde popelnilam taka zbrodnie? "

    Nie. Nie zrobiłaś niczego złego. Twoi rodzice są niepoważni. Zamiast Wam pomóc w trudnych chwilach, strzelają focha.
    Trzymaj się.
  • jan.kran 20.07.19, 11:06

    ——————> Wiem że nie piszesz na serio i że to prowokacja ale lekko się zirytowałam.Ja mam braci z pokolenia około 1950 sama zbliżam się do sześciesiątki i wiem jak wyglądało codzienne życie w PRL.Jakby niedokładnie tak jak opisujesz.
  • ophelia78 20.07.19, 11:30
    Chyba jakby nie ten wąteksmile
  • astrologia333 20.07.19, 11:24
    A tak przy okazji. Potępili Cię za myśl o oddaniu chorego dziecka, sami jednak olali chorą wnuczkę. Cóż za logika i bohaterstwo.
  • chicarica 20.07.19, 11:35
    "ze powinnismy z mezem sie przebadac bo to nam brakuje genow,"
    Jezu. Ludzka głupota naprawdę nie przestaje mnie zaskakiwać.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • asia_i_p 20.07.19, 15:24
    Ja bym w Twojej sytuacji nie dążyła do nawiązania kontaktu jako pierwsza. Mogłoby się okazać, że cały zapas sił i odporności, jaki sobie pewnie z niemałym trudem wypracowałaś, zostaje z ciebie wyssana przez rodziców. Nie sprawdzili się, zawiedli w momencie, w którym byli naprawdę potrzebni. To, co powiedzieli, nie miało żadnego związku z oceną moralną tego, co ty mówiłaś, to był z ich strony czysty skondensowany egoizm - ojejku, jest niedobrze, ojejku, wypadałoby jej pomóc, a tak nam się nie chce, to spadamy, ale jakoś tak głupio, to spadamy tak, żeby była jej wina. To całe wielkie moralne oburzenie w zasadzie pierdołą, bo dużo gorsze rzeczy się mówi w chwilach załamania, to tylko pretekst, żeby zwiewając od pomagania przy chorym dziecku zachować twarz przed samym sobą. Teraz piłka jest po ich stronie, niech oni się trochę postarają.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • kryzys_wieku_sredniego 21.07.19, 22:57
    Jak człowiek jest przytłoczony życiem to potrafi powiedzieć straszne rzeczy, których by nigdy nie zrobił.
    Jak byłam w ciąży i przez 5 miesięcy rzygałam dalej niż widzę, to nie raz płakałam, że mogłam się wyskrobać na początku. Później było mi głupio. Na szczęście mąż mi nie wypomina.
  • rycerzowa 21.07.19, 23:50
    Słuchajcie, ja tu czegoś nie rozumiem.
    Skąd ten atak na dziadków?

    Młoda matka dowiaduje się, że jej kilkumiesięczne dziecko ma wadę genetyczną, będzie chore.
    Dzwoni więc do swojej matki z informacją, że ona tego nie zniesie i odda dziecko.
    Starsza matka w pierwszej chwili pociesza, podtrzymuje na duchu.
    Ale potem oświadcza, że jeśli młodzi naprawdę porzucą swoje chore dziecko, to stracą szacunek dziadków, że dojdzie do zerwania kontaktu.

    Gdzie tu jest wina dziadków? Co złego powiedzieli?
    Czy ludzie porzucający swoje chore dziecko zasługują na szacunek?
    Czy gdyby to dziadkowie powiedzieli, że nie chcą upośledzonej wnuczki, to młodzi nie powinni zerwać z nimi kontaktu?

    Allaraund pisze tylko o tej pierwotnej wymianie informacji, o pierwotnej reakcji dziadków, która jest przecież usprawiedliwiona i słuszna.
    Teraz nie wiadomo, co dziadkowie wiedzą, może są przekonani, że wnuczka gdzieś się tuła po przytułkach.

    Młoda matka powinna chyba zadzwonić do rodziców i powiedzieć, że była w szoku i nagadała głupot, ale przecież kocha swoje dziecko i go nie porzuci, że potrzebuje pomocy i liczy na nią.
    Że mniej ważne jest, co człowiek w ogromnym stresie gada, ale co robi.

    Ja też w zasadzie zerwałam kontakt z dość bliskim krewniakiem, który od razu porzucił swego ukochanego synka, gdy okazało się, że mały ma ciężką wadę genetyczną.
    Najpierw zaoferowałam pomoc i wsparcie, ale ostrzegłam, że jeśli teraz porzuci rodzinę, to ja mu ręki nie podam.
    I nie podaję.
    Kontakt utrzymuję z matką i dzieckiem.
  • asia_i_p 22.07.19, 00:01
    Czytaj uważnie.
    Allaraund wyjaśniła matce w SMS-ie, że tylko tak gadała w szoku, dostała kąśliwą odpowiedź "To kiedy się zmieniła decyzja?" i że ktoś powinien nimi potrząsnąć.

    I nie, to nie jest słuszna reakcja. Jeżeli ktoś dzwoni do matki z taką informacją, to jest krzyk o pomoc. Słuszną reakcją jest "Poczekaj kochanie, jutro przyjeżdżam", w ostateczności uspokajanie i przekonywanie. Dziewczyny tu słusznie napisały, że oni zrobili dokładnie to, za co mieli żal do córki - porzucili ją w trudnej sytuacji. Jej tego nie wolno nawet powiedzieć, a im wolno to zrobić? To, żeby się teraz autorka wątku miała jeszcze przed nimi tłumaczyć, w zasadzie przepraszać, to moim zdaniem kuriozalny pomysł.

    Ale bez obawy, wrócą. W momencie, kiedy będą już w miarę wyprowadzone najgorsze problemy, życie ułożone, koszty rozpisane, wrócą i będą odstawiać dziadków roku. Bo wtedy to nie będzie nic kosztowało.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • pulower8 22.07.19, 00:15
    rycerzowa napisała:

    > Teraz nie wiadomo, co dziadkowie wiedzą, może są przekonani, że wnuczka gdzie
    > ś się tuła po przytułkach.

    No to spoko dziadkowie, myślą, że wnuczka jest w przytułku i zamiast jej szukać na wszelkie sposoby żeby przejąć nad nią opiekę to obrazili się na córkę i elo, rączki umyte od odpowiedzialności.
  • mamaaspiama 22.07.19, 11:46
    "Gdzie tu jest wina dziadków? Co złego powiedzieli?"

    Ty tak serio?
    Twoje dziecko dowiaduje się, że jego/jej dziecko jest ciężko chore, co w naszym kraju oznacza kolosalne koszty, nieustanną walkę o dostęp do lekarzy, terapeutów, porzucenie pracy przez jedno z rodziców (właśnie Twoje dziecko na przykład), co może za sobą pociągnąć w perspektywie lat życie w ubóstwie jeśli drugi rodzić zejdzie z tego świata lub zwinie manatki i pójdzie w długą, itd. itp.
    I Ty swojemu dziecku w takiej sytuacji wypalisz z tak chamskim, bezdusznym tekstem??? Naprawdę? Bo ja sobie nie wyobrażam nie zrozumieć rozpaczy i desperacji mojego dziecka w obliczu tragedii.

    "o pierwotnej reakcji dziadków, która jest przecież usprawiedliwiona i słuszna."

    Nie, nie jest w żaden sposób usprawiedliwiona i absolutnie nie jest słuszna. Jest, jak napisałam - chamska, bezduszna, bezrefleksyjna. Nie chciałabym mieć nic wspólnego z takimi pseudo-rodzicami, którzy zamiast wesprzeć, pokazać, że są dla mnie, tylko mi dokopują w obliczu mojej tragedii.

    "Młoda matka powinna chyba zadzwonić do rodziców"

    Nigdy w życiu. To psi obowiązek rodziców wykonać pierwszy ruch po tym, jak się zachowali.

    "Najpierw zaoferowałam pomoc i wsparcie"

    No popatrz, a ci rodzice najpierw dali kopa w dudę. Nie widzisz różnicy?
  • aguar 22.07.19, 13:37
    100/100
  • double-facepalm 22.07.19, 16:01
    mamaaspiama napisała:

    > "Gdzie tu jest wina dziadków? Co złego powiedzieli?"
    (...)
    > "Najpierw zaoferowałam pomoc i wsparcie"
    >
    > No popatrz, a ci rodzice najpierw dali kopa w dudę. Nie widzisz różnicy?
    ona nie wejdzie i nie przeczyta, szkoda sie produkowac na taki beton.
  • solejrolia 22.07.19, 08:22
    Nie zrobiłaś niczego złego! W takiej sytuacji, w takim momencie to był twój krzyk rozpaczy i wołanie o pomoc.
    To twoi rodzice, i brat, nei stanęli na wysokości zadania, nie wsparli cię, nie pomogli a tylko wypięli się. I nie tylko na ciebie, za słowa które padły, ale wypięli się na całą waszą rodzinę, łącznie z dzieckiem zdrowym.

    --
    Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
  • verdana 22.07.19, 16:22
    Kiedy chciałaś oddać dziecko, matka Cię w pierwszym odruchu wsparła. Zerwała kontakty tak naprawdę w momencie, gdy zmieniłaś zdanie. Podejrzewam, ze o to własnie chodzi. Gdybyś córkę oddała, to dziadkowie demonstracyjnie by Cię potępili, aby mieć czyste sumienie, ale byliby w gruncie rzeczy zadowoleni. Teraz okazuje się, że córki nie oddasz, zatem sa dziadkami chorego dziecka. A tego nie chcą. Bo pomoc, bo "wstyd przed sąsiadami", bo po co im takie? Tylko przecież tego nie powiedzą wprost - wiec najlepiej zrobić tak, aby wyszło, ze zrywają z Tobą, bo oni, szlachetni, nie chcą miec do czynienia z kimś, kto raz powiedział, ze dziecka nie chce. Mają czyste sumienia i zero problemu. Ja bym nie dzwoniła. To , co zrobili jest nieludzkie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka