Dodaj do ulubionych

Popsucie relacji z rodzicami i bratem

22.07.19, 16:18
Proszę o ocenę sytuacji "na zimno", bez emocji, bez wchodzenia w wątki poboczne (tak wiem: to niemożliwe). Bez ściemy, że sprawa nie dotyczy mnie tylko np. koleżanki, od razu piszę co i jak.

Mam dwójkę rodzeństwa. Młodsza siostra (34), młodszy brat (28). Ja 39. Mężatka, dwójka dzieci - 7 i 8. Cała nasza trójka rodzeństwa ma odmienne charaktery. Ja jestem ekspresyjną, ekstrawertyczną choleryczką, temperamentną, podobnie jak mój mąż zresztą. Siostra to moje przeciwieństwie. Cicha, szara myszka, spokojna, nieśmiała, grzeczna, uległa, stroniąca raczej od ludzi. Brat to jeszcze inna para kaloszy. Otwarty i bezpośredni, lekkoduch, kobieciarz, leniwy i nieodpowiedzialny, ale z ogromnym urokiem osobistym. Generalnie zwykle jest tak, że brata ludzie lubią, mnie albo lubią albo nie znoszą, siostry nie zauważają.

4 lata temu siostra poznała faceta. Wcześniej była w 8 letnim związku, który miał się zakończyć małżeństwem, ale pan zmienił zdanie i wstąpił do zakonu (sic!). Myśleliśmy, że siostra po tym doświadczeniu zostanie starą panną. Tymczasem pewnego dnia w aptece, gdzie pracowała przyszedł pan, któremu się spodobała i umówił się z nią. Po roku byli małżeństwem. I teraz zaczyna się mój problem. Pan jest 11 lat starszy od siostry (gdy ją poznawał on miał 41 lat, ona 30). Jest przedsiębiorcą, prowadzi z dużym sukcesem finansowym wypożyczalnię luksusowych samochodów wraz z partnerem. Facet ma jaja i mocny charakter, ale (i to urzekło moją siostrę) nie jest chamem, traktuje ludzi z szacunkiem i po prostu, gdy coś mu nie odpowiada, to raczej zmienia towarzystwo / lokal / usługodawcę niż robi awantury. Zresztą jest na tyle bogaty, że rzadko ma okazję, aby przebywać wśród przypadkowych ludzi (jak np. w komunikacji miejskiej, kolejce do lekarza itp.).

Gdy się poznali on budował sobie dom, zmienił trochę projekt dla siostry i na potrzeby przyszłej rodziny. Umówili się, że po ślubie ona zajmie się domem i dziećmi, do pracy nie wróci. Taki układ bardzo jej pasował, bo nie znosiła swojej pracy, ani w ogóle większego kontaktu z ludźmi. No w każdym razie rodzina poznała przyszłego pana młodego, później był ślub i wesele, opłacone przez niego w całości, następnie trzy kolejne ciąże siostry. W międzyczasie (rok po ślubie) on wybudował dom i zaprosił całą rodzinę na spotkanie. Przyszłam ja z mężem i dziećmi, brat z jakąś dziewczyną i nasi rodzice oraz jego rodzice. Było bardzo fajnie, dom luksusowy, duży basen, najwięcej radochy miały moje dzieci. Podczas tego spotkaniu mąż siostry polubił się bardzo z moim bratem. Zaczęli się regularnie spotykać, brat z kolejnymi dziewczynami bywa u szwagra na weekendy, pożycza od niego motocykl, razem wyjeżdżają na ryby. Z tego, co mówiła siostra, to jej mąż traktuje naszego brata jak swojego młodszego, którego nigdy nie miał, a bardzo chciał mieć. Zaprasza też nadal naszych rodziców co jakiś czas (zwłaszcza w lato) do siebie, co jest jak pisałam dużą atrakcją, ze względu na fantastyczny basen.

Problem jest taki, że mąż siostry zdecydowanie nie polubił mnie, mojego męża i naszych dzieci. Nie mam oczywiście mu tego za złe, jesteśmy charakterystyczni, raczej głośni, mówimy co myślimy itp. Nie powiem, trochę mnie boli brak zaproszeń dla nas (ani razu nie zaprosił nas on ani moja siostra od czasu tamtego jednego spotkania). Chodzi jednak o to, że przez to ucierpiały moje relacje z rodzeństwem i rodzicami. Trudno spotkać się mi z bratem w i rodzicami w weekendy, bo zwykle są u siostry i jej męża. A nawet gdy tam nie bywają, to nie chce im się do nas przyjechać, chcą albo żeby ich odwiedzać albo żeby spotkać się na mieście. Dodam, że do domu siostry jest z naszego miasta 30 km, a my wszyscy mieszkamy w odległości 4-5 km od siebie. W efekcie bardzo ograniczył mi się kontakt z bratem, z rodzicami też, a dzieci z dziadkami, szczególnie w lato. Sama jak zapraszam brata czy rodziców, to mówią, że w weekend nie chcą, bo jadą do siostry, że najwyżej w tygodniu, jak ja nie mam czasu. Wkurzam się, bo czuję się traktowana jak członek rodziny drugiej kategorii. Pretensje mam głównie do rodziców i brata, z siostrą nigdy specjalnie kontaktu nie miałam.

Czy to jest przewrażliwienie czy faktycznie rodzina mnie (nas) ignoruje? Nie piszcie, że mnie nie lubią, bo zanim siostra poznała tego faceta, rodzice regularnie u mnie bywali, brat też wpadał dość często. Mam bardzo mieszane i niezbyt wesołe uczucia.
Edytor zaawansowany
  • iwoniaw 22.07.19, 16:26
    Wkurzam się, bo czuję się trakto
    > wana jak członek rodziny drugiej kategorii. Pretensje mam głównie do rodziców i
    > brata, z siostrą nigdy specjalnie kontaktu nie miałam.
    >
    > Czy to jest przewrażliwienie czy faktycznie rodzina mnie (nas) ignoruje? Nie pi
    > szcie, że mnie nie lubią, bo zanim siostra poznała tego faceta, rodzice regular
    > nie u mnie bywali, brat też wpadał dość często. Mam bardzo mieszane i niezbyt w
    > esołe uczucia.


    No wygląda na to, że rodzina Cię faktycznie ignoruje - z siostrą, jak piszesz, kontaktu i tak nie miałaś, więc się i nagle nie pojawił, a wygląda na to, że rodzice i brat bywali u Was z powodu braku atrakcyjniejszych alternatyw, a odkąd się takowe pojawiły w postaci zamożnego zięcia i szwagra, to skwapliwie korzystają. W sumie też bym miała niezbyt wesołe uczucia w takiej sytuacji, nie wyobrażam sobie, żeby rodzice nie przyjeżdżali do mnie w takiej sytuacji, a nawet nie zagadnęli siostry, gdy się umawiają z nią: "nicka_zapytaniowego też zapraszacie na tę sobotę?" czy coś w tym stylu.


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • tt-tka 22.07.19, 16:29
    Co tu oceniac... zapewne lubia cie/was nadal, ale ziecia/szwagra lubia bardziej. A moze i cieszy ich dodatkowo, ze szara myszka rodzinna nabrala kolorow i jest szczesliwa.
    Uklady rodzinno-towarzyskie ewoluuja, to normalne imo.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tryggia 22.07.19, 16:30
    Myślę sobie, że dorośli ludzie mają prawo spotykać się z tymi, których lubią.
    Wygląda na to, że masz więź emocjonalną z rodzeństwem i oni pewnie z tobą też, ale zwyczajnie wolą spotykać się u siostry i szwagra. Chyba tego nie przeskoczysz, choć wierzę, że ci smutno z tego powodu...

    --
    Hope
  • arista80 22.07.19, 16:38
    Ja się zastanawiam czy pod określeniem się jako "jesteśmy charakterystyczni, raczej głośni, mówimy co myślimy itp." nie kryje się po prostu prostackie zachowanie. Może to go zniechęciło do spotykania się z wami.
  • triss_merigold6 22.07.19, 16:42
    Może są męczący na dłużej niż godzinę.
  • anku1982 22.07.19, 17:17
    Ja napiszę z drugiej strony, mój mąż ma charakterystyczne, głośne siostry,z których jedna ma córkę o podobnym charakterze, po latach spotykania się z nimi zawsze gdy chciał tego mój mąż, ze względu też na nasze dzieci, gdyż bardzo blisko mieszka mama męża, po latach delikatnego zwracania uwagi aby pewne rzeczy były w naszej gestii (np. zapraszanie naszego syna na atrakcje, wtedy 5 latka, bez pytania nas o zgodę, opinię), wyraziłam się konkretnie co myślę, co mi nie pasuje, jakie mamy priorytety w wychowaniu, nagle okazuje się że ja mogłam isc na kompromisy, one są obrażone...mimo że nie oceniałam tylko mówiłam o swoich potrzebach...więc jak czytam że ktoś ma głośny charakter to od razu wiem że w tym swoim chaosie i głośności zapomina że nie każdy taka atmosferę znosi, że dla kogoś kontakt z taką osoba może być wyzwaniem....dorośli ludzie może i mają wieź z rodzeństwem ale najważniejsza jest żoną/mąż i dzieci, już nie siostra i brat, którzy mają swoje rodziny...warto się z tym pogodzić...ja bym jednak znalazła czas w tygodniu dla rodziców.
  • double-facepalm 22.07.19, 17:34
    Wystarczy bycie męczącym na dłuższą metę. Pan domu ma pewnie wrzaskuny szt 3 na co dzień.
  • bigzaganiacz 22.07.19, 16:40
    .Wkurzam się, bo czuję się traktowana jak członek rodziny drugiej kategorii. Pretensje mam głównie do rodziców i brata, z siostrą nigdy specjalnie kontaktu nie miałam.

    widocznie polubili spedzac czas z normalnymi kulturalnymi ludzmi a nie rozdartymi dzikusami



    Nie mam oczywiście mu tego za złe, jesteśmy charakterystyczni, raczej głośni, mówimy co myślimy itp. Nie powiem, trochę mnie boli brak zaproszeń dla nas (ani razu nie zaprosił nas on ani moja siostra od czasu tamtego jednego spotkania


  • kryzys_wieku_sredniego 22.07.19, 16:47
    No przyrównajmy włocha do szweda, czy któryś z nich to cham i prostak?
    Są ludzie i cisi u głośni, nie zawsze oznacza to prostaka. To tak jakby każdy cichy człowiek był inteligentny i dobrze wychowany.
    Słuszny żal, nic z tym nie zrobisz.
  • black_halo 22.07.19, 18:36
    Ale nie kazdy lubi glosnych ludzi. Ja na przyklad nie lubie i staram sie unikac kontaktow z takimi ludzmi bo mnie mecza chociaz sama jestem dosc ektrawertyczna.

    --
    memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
  • mebloscianka_dziadka_franka 22.07.19, 21:56
    Rozumiem, że rodzice nie lubili swojej córki nigdy, a teraz po prostu dają temu wyraz? Męczyli się całe życie, a teraz mają w końcu spokój?
  • sofia_87 22.07.19, 22:19
    Na starosc chyba ma się nieco mniejsza tolerancję na halasliwych ludzi, co nie oznacza, że nie lubią córki. Po prostu mając wybór; weekend z rodziną cholerykow i weekend w towarzystwie osób spokojnych wybierają to drugie
  • black_halo 23.07.19, 00:25
    A moze corka ze swoim "mowieniem co mysli i cholerycznym charakterem" moze zalazla rodzicom za skore ?

    --
    memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
  • cruella_demon 23.07.19, 08:41
    Nawet niekoniecznie sama autorka, może nie lubią jej męża.
  • bergamotka77 23.07.19, 12:15
    cruella_demon napisała:

    > Nawet niekoniecznie sama autorka, może nie lubią jej męża.

    albo dzieci smile


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • triss_merigold6 22.07.19, 16:44
    Powiedz wprost, że dzieci chciałyby spotkać się z dziadkami w weekend na dłużej i spokojnie, a nie w tygodniu kiedy nie macie czasu.
  • bigzaganiacz 22.07.19, 16:59
    dziadkowie moga asertywnie powiedziec ze weekendy maja zajete
  • eliksir_czarodziejski 22.07.19, 17:40
    Toc przecież mówią i tu jest przecież problem autorki.
  • ichi51e 23.07.19, 07:03
    Moze trzeba wczesniej sie ustawic. Nie na ostatnia chwile? Chyba nie mowia “niestety ten weekend mamy zajety, nastepny tez i tak do skonczenia swiata”? Moze warto zapytac ktory maja wolny?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • tt-tka 22.07.19, 16:44
    Doszedl jeszcze ten element, ze siostra ma dzieci, a zatem rodzice tam, u niej, maja trojke wnukow (a brat siostrzencow). Latwiej im wskoczyc w tygodniu do ciebie niz do mieszkajacej kilkadziesiat kilometrow dalej siostry, weekend to wiecej czasu.

    A jakie mialas stosunki z siostra wczesniej ? Stopien uczuc, czestotliwosc ? Bo piszesz, ze dawniej rodzice i brat wpadali czesto, o siostrze nic...

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 22.07.19, 16:50
    Auc, teraz sie doliczylam, ze siostra tego pana poznala 4 lata temu, a juz maja troje dzieci ! Tak co rok prorok ? Niezmyslasz ?
    Jesli naprawde, to zrozumiale, ze rodzina jezdzi tam, tyle nowych osob, w dodatku rozkoszne maluchy z punktu widzenia dziadkow smile

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • disco-ball 23.07.19, 12:49
    Może babcia z dziadkiem pomagaja w weekendy przy najmłodszym dziecku, autorka ma dzieci nieco odchowane.
  • madzioreck 22.07.19, 16:52
    tt-tka napisała:

    > Doszedl jeszcze ten element, ze siostra ma dzieci, a zatem rodzice tam, u niej,
    > maja trojke wnukow (a brat siostrzencow).

    Przecież dzieci autorki to tez ich wnuki...?
  • tt-tka 22.07.19, 16:57
    Dzieci autorki maja i dluzej, i blizej. Przeciez nie odzegnuja sie od kontaktow, tylko wola je utrzymywac w tygodniu.

    Dotychczas dzieci, czyli wnuki rodzicow, miala tylko jedna corka, teraz maja obie.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • madzioreck 22.07.19, 17:14
    tt-tka napisała:

    > Dzieci autorki maja i dluzej, i blizej. Przeciez nie odzegnuja sie od kontaktow
    > , tylko wola je utrzymywac w tygodniu.

    Ale nigdy nie mają dla nich czasu w weekend, kiedy tego czasu jest więcej.

    > Dotychczas dzieci, czyli wnuki rodzicow, miala tylko jedna corka, teraz maja ob
    > ie.

    No i w związku z tym pierwszą córkę olali... serio to takie normalne?
  • sofia_87 22.07.19, 17:26
    Może po prostu maluchy młodszej córki są mniej absorbujce i meczace niż dzieci starszej.
    Dzieci dwojga cholerykow mówiących wprost co myślą są mile raz w tygodniu na godzinę, potem zaczyna się migrena smile
  • tt-tka 22.07.19, 18:50
    madzioreck napisała:



    > > Dotychczas dzieci, czyli wnuki rodzicow, miala tylko jedna corka, teraz m
    > aja ob
    > > ie.
    >
    > No i w związku z tym pierwszą córkę olali... serio to takie normalne?

    Nie "olali", tylko maja dla niej i jej dzieci mniej czasu. Tak, to normalne, gdy czas trzeba dzielic na dwie corki, nie na jedna, jak dotad.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • lumeria 22.07.19, 20:58
    Dzieci autorki maja 8 i 7 lat, a maluchy siostry maja około 3, 2 i 1. Czyli dziadkowie przez pierwsze 4/5 lat ich życia poświęcali swoj czas wyłącznie dzieciom autorki.

    Teraz poświęcają trochę więcej czasu maleńkim dzieciom siostry, jednocześnie będąc dostępnymi dla starszych wnuczków.

    Wydaje mi się, ze to dosyć sprawiedliwe. Ale autorka chce mieć czas dziadków rozdzielony na jej zasadach, bez uszanowania potrzeb innych członków rodziny.
  • madzioreck 22.07.19, 21:36
    lumeria napisała:

    > Dzieci autorki maja 8 i 7 lat, a maluchy siostry maja około 3, 2 i 1. Czyli dz
    > iadkowie przez pierwsze 4/5 lat ich życia poświęcali swoj czas wyłącznie dzieci
    > om autorki.

    I dlatego teraz, dla równowagi, olali starsze wnuki. No pszesz logiczne...

    > Teraz poświęcają trochę więcej czasu maleńkim dzieciom siostry, jednocześnie bę
    > dąc dostępnymi dla starszych wnuczków.
    > Wydaje mi się, ze to dosyć sprawiedliwe. Ale autorka chce mieć czas dziadków r
    > ozdzielony na jej zasadach, bez uszanowania potrzeb innych członków rodziny.

    Tak, faktycznie, bo to jest takie dziwne, że ludzie wolą się generalnie spotykać w weekendy, kiedy jest więcej czasu, a nie w tygodniu, kiedy ktoś np. pracuje do 17-18, a dzieci o 20 idą spać. Szczególnie dziwne jest to jematek, których dzieci w tygodniu mają szkołę i zylion zajęć dodatkowych.

    To trochę jak powiedzieć córce: ugotowaliśmy obiad, najpierw nakarmimy Twoją siostrę i jej rodzinę, a Ty ewentualnie dostaniesz to, co zostanie, jeśli zostanie uncertain
  • tt-tka 22.07.19, 21:49
    Przeciez nie olali, cos sie tak uczepila ! Nie chca bywac u autorki (powodu nie znamy, choc sadze, ze autorka zna), ale do siebie zapraszaja i na miescie tez sa sklonni do spotkan. Takze w te weekendy, gdy nie jada do drugiej corki, nie tylko w dni powszednie.
    Autorka po prostu chce ich miec u siebie, najchetnie tak czesto jak dawniej, co niewykonalne. Jezdza do corki i jej dzieci, co zrozumiale, a czemu nie chca spotkan w domu autorki - zapewne nie dowiemy sie.

    Dawniej bylo inaczej tongue_out - obiad dla autorki, brat na niego wpadal, a siostry jakby nie bylo. A raptem okazalo sie, ze ta gorsza siostra tez sie dla rodzicow i brata liczy, co za bol.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • madzioreck 22.07.19, 23:02
    tt-tka napisała:

    > Przeciez nie olali, cos sie tak uczepila ! Nie chca bywac u autorki (powodu nie
    > znamy, choc sadze, ze autorka zna), ale do siebie zapraszaja i na miescie tez
    > sa sklonni do spotkan.

    No, tak to ja się spotykam z niezbyt bliskimi znajomymi.

    Takze w te weekendy, gdy nie jada do drugiej corki, nie
    > tylko w dni powszednie.

    Naprawdę? Skąd to wzięłaś? Cytuję:

    > Autorka po prostu chce ich miec u siebie, najchetnie tak czesto jak dawniej, c
    > o niewykonalne. Jezdza do corki i jej dzieci, co zrozumiale, a czemu nie chca
    > spotkan w domu autorki - zapewne nie dowiemy sie.

    No może nie, ale sama jestem ciekawa, czemu jeżdżą do jednej córki i jej dzieci, a do drugiej jakoś nie.

    > Dawniej bylo inaczej tongue_out - obiad dla autorki, brat na niego wpadal, a siostry ja
    > kby nie bylo. A raptem okazalo sie, ze ta gorsza siostra tez sie dla rodzicow i
    > brata liczy, co za bol.

    To już są Wasze, radosne wnioski. A ile mają wspólnego z prawdą, też się nie dowiemy.
  • tt-tka 22.07.19, 23:19
    madzioreck napisała:

    do siebie zapraszaja i na miesci
    > e tez
    > > sa sklonni do spotkan.
    >
    > No, tak to ja się spotykam z niezbyt bliskimi znajomymi.
    >

    A oni tak sie spotykaja ze starsza corka i jej dziecmi. Wolno im. Dzieci byly male, dziadkowie do nich popylali, a teraz wola zaprosic do siebie albo spotkac sie na miescie.



    > No może nie, ale sama jestem ciekawa, czemu jeżdżą do jednej córki i jej dzieci
    > , a do drugiej jakoś nie.

    Bo ta druga ma dzieci w przedziale wiekowym 1-3 i do rodzicow byloby jej trudno ? Do starszej, poki jej dzieci byly male, tez jezdzili.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • double-facepalm 22.07.19, 23:21
    Może nawet 0-3. Ci siostrzency/siostrzenice, o ile to nie trollollollo.
  • bergamotka77 22.07.19, 16:47
    Poczuli kasę i wielki świat u zięcia i szwagra dlatego was ignorują. Zenada. Podejrzewam, że tu jest pies pogrzebany.Dlaczego wstydzisz się tego wątku?

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • arwena_11 22.07.19, 17:32
    A ja raczej myślę, że są zmęczeni dziećmi autorki. Jeżeli głośność oznacza nadawanie non stop, brak możliwości pogadania z dorosłymi, absorbowanie sobą całego otoczenia - to ja się nie dziwię, że wolą spokój. Może dzieci drugiej córki odziedziczyły po niej charakter i są spokojniejsze?
  • double-facepalm 22.07.19, 17:38
    Berga zmijo, wiem ze ty byłaś jedynaczka i raczej kwesta rodzeństwa ci obca. dziadkowie (babcia?) mogli też po prostu chcieć pomoc przy małych wnukach, o ile historia nie jest zmyslona to ta kobieta zachodzi w kolejne ciąże nie skończywszy poprzedniego połogu i o ile nie ma sztabu sluzby to ma prawo być totalnie wykończona.
  • bergamotka77 22.07.19, 18:02
    Pudło! Bergamotka nigdy nie była jedynaczka.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • cosmetic.wipes 22.07.19, 18:03
    Berga ma brata.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • asfiksja 22.07.19, 16:55
    Siostra i brat, których w taki niezbyt miły sposób opisujesz mają święte prawo nie chcieć się z tobą intensywnie spotykać. Szczególnie siostra, jeżeli "trzy kolejne ciąże" zakończyły się trzema kolejnymi porodami, tzn. ma trójkę małych dzieci. Małe dzieci w tej liczbie na raz są bardzo wyczerpujące (z czego nie każdy zdaje sobie sprawę). Podejrzewam, że zaprasza rodziców i brata, bo są pomocni i nieabsorbujący, a ciebie nie, bo twoje dzieci są absorbujące. Myślę, że twoja mama nie jeździ tam, żeby się pluskać w basenie tylko żeby dać siostrze trochę odetchnąć.
    Spotkania z rodzicami i bratem możesz przecież uskuteczniać u rodziców. Sama piszesz, że do siebie zapraszają.
  • arista80 22.07.19, 17:04
    Przypuszczam, że autorka i jej rodzinka, jako że są głośni i ekspresyjni (jak sama opisuje autorka) to po prostu szybko stają się męczący, a do tego dzieciaki, które jeżeli podobne do rodziców, to rozsadzają chałupę. Brat jest niewadząccy, bo będąc bez rodziny, stanowi okazję do męskich pogaduszek. Rodzice pewnie służą pomocą i dzięki ich obecności, siostra może nieco odetchnąć i dlatego to tak wyglada.
    Ponadto mam wrażenie, że z tego co pisze autorka, między nią a siostrą nie było nigdy jakiejś więzi. Ona pisze też o niej jakoś tak niemile (nikt jej niezauważa, myślałam, że będzie starą panną) i ma wrażenie, że jest wielce zaskoczona, że dziewczyna ułożyła sobie życie i jest szczęśliwa.
  • bergamotka77 22.07.19, 17:15
    Też podejrzewam że chodzi tu tez o zazdrość i rywalizację z siostrą. Watkodajka została usunięta w cień choć pewnie wcześniej brylowala w rodzinie po tym jak siostra spotkała swojego księcia - na co się nie zapowiadało.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • sofia_87 22.07.19, 17:22
    Ja też tak sądzę.
    W dodatku podczas tej wizyty mogła mówić o siostrze w podobnym tonie jak w tym wątku, asertywny szwagier odciął więc żonę od toksycznej siostry, która pewnie całe życie podkopywala jej pewność siebie
  • madzioreck 22.07.19, 17:31
    sofia_87 napisał(a):

    > Ja też tak sądzę.
    > W dodatku podczas tej wizyty mogła mówić o siostrze w podobnym tonie jak w tym
    > wątku, asertywny szwagier odciął więc żonę od toksycznej siostry, która pewnie
    > całe życie podkopywala jej pewność siebie

    Masz szklaną kulę czy jak? Jak mnie bawią te zaawansowane "diagnozy" na podstawie kilku zdań...
  • sofia_87 22.07.19, 17:54
    Nie mam, ale jeśli autorka wątku piszesz w sposób mocno protekcjonalny o siostrze, to można spokojnie założyć, że w podobny sposób ja traktuje.
    Reszta rodziny jest do tego przyzwyczajona, ale szwagier widząc to po raz pierwszy mógł być po prostu zniesmaczony
  • szpil1 22.07.19, 18:35
    sofia_87 napisał(a):

    > Nie mam, ale jeśli autorka wątku piszesz w sposób mocno protekcjonalny o siost
    > rze,

    Nie tylko o siostrze, opis brata też jest niezbt fajny...
  • bergamotka77 22.07.19, 19:17
    szpil1 napisała:

    > sofia_87 napisał(a):
    >
    > > Nie mam, ale jeśli autorka wątku piszesz w sposób mocno protekcjonalny o
    > siost
    > > rze,
    >
    > Nie tylko o siostrze, opis brata też jest niezbt fajny...


    O wlasnie watkodajka czuje się wyraźnie od rodzeństwa lepsza a mniej doceniana. Klasyczna bajka o siostrze Kopciuszku, który znalazł księcia. Wszyscy się cieszą w rodzinie z wyjątkiem wlasnej siostry, która zlorzeczy, że teraz ma mniej rodziny i brata (wczesniej pewnie miała wyłączność na rodzinne spotkania). Mam pytanie: czy wasz status materialny bardzo odbiega od rodziny siostry? Skad wiesz, ze szwagier was nie polubil? Może siostra was przedstawiła w niekorzystnym świetle wskutek wcześniejszych kiepskich relacji i się do was źle nastawil? Dlaczego się nie lubicie z siostrą?

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • szpil1 22.07.19, 20:48
    bergamotka77 napisała:

    Skad w
    > iesz, ze szwagier was nie polubil? Może siostra was przedstawiła w niekorzystny
    > m świetle wskutek wcześniejszych kiepskich relacji i się do was źle nastawil?

    Wiesz, może być tak, że to nie siostra źle męża nastawia tylko on zauważył rzeczy, które mu się nie podobają. Ta głośność, szczerość i ta cała "charakterystyczność" (cokolwiek to znaczy) może go męczy, może uważa, ze siostra traktuje jego żonę i brata z góry i to po prostu go zniechęca.
  • asia_i_p 22.07.19, 18:02
    Sposób pisania o siostrze jest bardzo charakterystyczny. A z doświadczenia wiem, że zakochany partner jest wobec rodziny ukochanej zazwyczaj dużo mniej wybaczający niż ona.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • madzioreck 22.07.19, 23:12
    Charakterystyczne jest też to, że dużo starszy facet robi dziewczynie 3 dzieci w krótkim czasie, uziemia w domu i całkowicie uzależnia od siebie, a przy tym "nie polubił" jednej siostry, która może widzieć, co jest nie teges i nie szczerzy się radośnie do basenu. Ale tego żadna z nowoczesnych, domorosłych psycholożek-wróżek ematek nie zauważyła, za to jakie wszystkie chętne obwiniać autorkę.
  • tt-tka 22.07.19, 23:25
    madzioreck napisała:

    > Charakterystyczne jest też to, że dużo starszy facet robi dziewczynie 3 dzieci
    > w krótkim czasie, uziemia w domu i całkowicie uzależnia od siebie, a przy tym "
    > nie polubił" jednej siostry, która może widzieć, co jest nie teges i nie szczer
    > zy się radośnie do basenu. Ale tego żadna z nowoczesnych, domorosłych psycholoż
    > ek-wróżek ematek nie zauważyła, za to jakie wszystkie chętne obwiniać autorkę.


    Dziewczyna w chwili gdy poznala tego pana miala 30 lat. I jest farmaceutka. Gdyby nie chciala trojga dzieci, nie mialaby ich.

    Siostra zdaje sie tez autorki "nie polubila" i to niezaleznie od swego meza. Natomiast autorka do basenu szczerzy sie jak najbardziej tongue_out


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • madzioreck 22.07.19, 23:44
    tt-tka napisała:

    > madzioreck napisała:

    > Dziewczyna w chwili gdy poznala tego pana miala 30 lat. I jest farmaceutka. Gdy
    > by nie chciala trojga dzieci, nie mialaby ich.

    No jasne. Jaka prosta wizja świata. A jakby kobita nie chciała, żeby chłop ją lał, to by odeszła, nie?

    > Siostra zdaje sie tez autorki "nie polubila" i to niezaleznie od swego meza.
    Na
    > tomiast autorka do basenu szczerzy sie jak najbardziej tongue_out

    Nie zauważyłam jakiejś specjalnej uciechy, tylko odnotowanie faktu.
    Wiesz, ja w chwili złości czy rozczarowania też mogłabym o mojej siostrze różne rzeczy napisać (i ona o mnie, a ponadto ona jest z tych bardziej "szczerych i hałaśliwych", choć sama hałas i szczerość wytwarzane przez innych słabo toleruje), i pisałam. Co nie zmienia faktu, że się kochamy, możemy na siebie liczyć i utrzymujemy kontakt... odkąd obie jesteśmy mocno dorosłe. Gdyby rodzice zaczęli którąś z nas tak faworyzować, to też ta druga mogłaby napisać takiego podlanego goryczą posta.


    I choć ja słabo toleruję hałas wytwarzany (swego czasu) przez (jej) dzieci, to nigdy nie narzuciłabym jej, że spotykamy się tylko tak czy srak, bo coś tam, bo mi jęczące, krzyczące i biegające dzieci nie odpowiadają.
  • tt-tka 23.07.19, 00:04
    Ale one nie utrzymywaly kontaktu i nie liczyly na siebie, autorka ich wzajemne stosunki (sprzed slubu siostry) okreslila jako "nie wchodzic sobie w droge", o milosci siostrzanej nic nam nie wiadomo. Ton, sposob pisania na gorace uczucia raczej nie wskazuje.
    I mowa nie o tym, ze siostrze przeszkadzaja krzyki czy bieganie dzieci autorki (choc pewnie przeszkadzalyby, kiedy w domu jest trojka maluchow w ieku do trzech lat !), tylko o tym, ze autorka poza parapetowka, na ktorej byla, nie jest zapraszana. A ja pyrtam - czemu mialaby byc, skoro jej stosunki z siostra nie byly ani czeste, ani serdeczne ?

    Co do trojki siostry, tak, wizja prosta jak konstrukcja cepa - farmaceutka (nawet bardziej niz lekarka czy pielegniarka) ma moznosc nie zajsc w ciaze lub przestac w niej byc. Pisanie o mezu, ze zrobil jej dzieci, by ja usadzic w domu jest tak samo prawdopodobne jak to, ze ona chciala miec duza rodzine i uznala, ze z trzydziestka na karku lepiej nie czekac albo ze postanowila miec dzieci jak najwiecej, bo w razie czego wyzywi sie z alimentow na nie. Czyli - bezpodstawne. Stosunkow miedzy siostra a szwagrem autorka nie zna, a na dobra sprawe to i wlasnej siostry, a przynajmniej jej potencjalu, nie zna, skoro kobiete przed 30-tka obsadzila w roli rodzinnej starej panny.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 23.07.19, 00:06
    A, co do basenu z przydatkami, to uciechy nie ma, bo i nie ma powodu, ale niezlomna chec pokorzystania jest. Wyrazna. I rownie wyrazna pretensja, ze inni moga, a ona nie.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • madzioreck 23.07.19, 00:42
    tt-tka napisała:

    > Ale one nie utrzymywaly kontaktu i nie liczyly na siebie, autorka ich wzajemne
    > stosunki (sprzed slubu siostry) okreslila jako "nie wchodzic sobie w droge",

    No widzisz, zupełnie jak u mnie do pewnego czasu.

    o
    > milosci siostrzanej nic nam nie wiadomo. Ton, sposob pisania na gorace uczucia
    > raczej nie wskazuje.

    Po ostatnich wydarzeniach w mojej rodzinie też mogłabym napisać o siostrze w sposób nie wskazujących na gorące uczucia, i oczywiście ematka zaraz by wiedziała lepiej, jak to u nas jest, prawda?

    > I mowa nie o tym, ze siostrze przeszkadzaja krzyki czy bieganie dzieci autorki
    > (choc pewnie przeszkadzalyby, kiedy w domu jest trojka maluchow w ieku do trzec
    > h lat !),

    Taaak, rodzinne spotkania to zuo!

    tylko o tym, ze autorka poza parapetowka, na ktorej byla, nie jest za
    > praszana. A ja pyrtam - czemu mialaby byc, skoro jej stosunki z siostra nie byl
    > y ani czeste, ani serdeczne ?

    Tu, jakbyś nie zauważyła, problemem głównym nie jest brak zaproszeń od siostry, z którą nie łączą gorące uczucia, tylko olewka ze strony rodziców. Choć fakt, ja bym to jeszcze sprawdziła, zaprzestając kontaktów na jakiś czas.

    > Co do trojki siostry, tak, wizja prosta jak konstrukcja cepa - farmaceutka (naw
    > et bardziej niz lekarka czy pielegniarka) ma moznosc nie zajsc w ciaze lub prze
    > stac w niej byc. Pisanie o mezu, ze zrobil jej dzieci, by ja usadzic w domu jes
    > t tak samo prawdopodobne jak to, ze ona chciala miec duza rodzine i uznala, ze
    > z trzydziestka na karku lepiej nie czekac albo ze postanowila miec dzieci jak n
    > ajwiecej, bo w razie czego wyzywi sie z alimentow na nie. Czyli - bezpodstawne.

    Tak samo bezpodstawne, jak zaawansowane oceny motywacji autorki, a jednak to drugie Ci nie przeszkadza.

    > Stosunkow miedzy siostra a szwagrem autorka nie zna, a na dobra sprawe to i wl
    > asnej siostry, a przynajmniej jej potencjalu, nie zna, skoro kobiete przed 30-t
    > ka obsadzila w roli rodzinnej starej panny.

    Nie zna, i możemy na ten temat spekulować, tak samo jak radośnie spekulujemy na temat pazerności wątkodajki w kwestii basenu i drinków, jak i poczucia wyższości nad siostrą suspicious
  • tt-tka 23.07.19, 01:16
    Nie spekulujemy, watkodajka siebie i rodzenstwo opisala w sposob nie pozostawiajacy watpliwosci, kto tam udany, a kto nie.
    Oraz - rodzice NIE OLEWAJA, tylko dzieci watkodajki zapraszaja do siebie. Powod, dla ktorego wola tak/nie chca bywac u corki, nie jest nam znany, ale autorce z pewnoscia jest. Oczekiwanie, ze beda sie kontaktowac rownie czesto jak wowczas, gdy dzieci watkodajki byly ich jedynymi wnukami, jest idiotyczne i niewykonalne.

    Czy rodzinne spotkania to zuo, zalezy od uczestnikow tychze spotkan. Osoby glosne, ekspresyjne i zawsze mowiace, co mysla moga byc (i zwykle sa) bardzo meczace, a czworo takich "charakterystycznych" przy trojce maluchow w domu to w ogole kataklizm. Jak napisano, inni niz watkodajka z mezem i dziecmi czlonkowie rodziny sa mile widziani i zapraszani.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • madzioreck 22.07.19, 17:37
    Berga, co sprawiło, że w kilkanaście minut zmieniłaś diametralnie opinię?
  • double-facepalm 22.07.19, 17:39
    big_grin
  • bergamotka77 22.07.19, 17:53
    madzioreck napisała:

    > Berga, co sprawiło, że w kilkanaście minut zmieniłaś diametralnie opinię?

    Staram się spojrzeć na sytuację z obu stron 😅


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • double-facepalm 22.07.19, 19:01
    To które zdanie jest bardziej "Twoje" teraz?
  • zawsze-w-drodze 22.07.19, 16:59
    "4 lata temu siostra poznała faceta."
    "Po roku byli małżeństwem."
    "następnie trzy kolejne ciąże siostry"
    "Zaczęli się regularnie spotykać, brat z kolejnymi dziewczynami bywa u szwagra na weekendy, pożycza od niego motocykl, razem wyjeżdżają na ryby."
    Ejże.
    Weż to podlicz dodaj kobietę z nowrodkami/niemowlakami/w pernamentnej ciąży, skoreluj z wypadami na ryby i wizytami teściów. Dołóż Święta, chrzciny jakieś, urodziny tych dzieci. Odejmij lususowy basen (ładny element, nie powiem, malowniczy) i zbyt prepozycyjną charakterystykę tego księcia na białym wypożyczonym luksusowym koniu i może zacznie się kleić.
    A. Tego niedoszłego narzeczonego-księdza też bym usunęła - ja wiem, że spełnia istotną rolę błyskawicznego opisu siostry-niemoty ale usuń. Prawdopodobniej będzie.
    Poza tym bardzo ładnie jak na początkującą łzawopisarkę, twórczynię gównoburz.
    Pisz dalej.
  • scarlett74 22.07.19, 17:15
    Chwila moment. A jaka była twoja wcześniejsza relacja z siostrą. Z tą starą panną, nieśmiałą szarą myszką która sobie nikogo już nie znajdzie...Byłyście blisko, wspierałaś ją, czy machnęłaś ręką na taką miernotę...
    Sorry, ale przemawia przez ciebie zazdrość, jesteś wstrętną żmiją zazdroszczącą siostrze szczęścia. Byłaś ciągle w centrum uwagi i a taki zonk, szara mysza wygrała na loterii... ( jak to w bajkach o kopciuszku i złych siostrach bywa...) I bardzo dobrze , bo życzę jej szczęścia...😛
  • triss_merigold6 22.07.19, 17:23
    Nowa wprawka literacka tej bezdzietnej wannabe pisarki z Hiszpanii?
  • double-facepalm 22.07.19, 17:32
    Jak na powiastke za bardzo przerysowane. Ale gdyby to była prawda, to rodzonej siostry chyba od samego początku szczerze nie cierpiała.
  • igaada 22.07.19, 17:09
    A Ty zapraszasz siostrę? Byli, bywają u Ciebie?
  • lucky1983 22.07.19, 17:24
    No cóż siostra z mężem są mocno atrakcyjni luksusowe wnętrze pyszne jedzenie basen motory...mocno interesowny brat rodzice hmm dziwni widać siostra im bliższa a może sami są interesowni. Ja bym demonstracyjnie odcieła się w sensie nie zapraszała sama bym też rodziców nie odwiedzała ewentualnie bym zadzwoniła do mamy z pytaniem „o zdrowie”.
    Wg mnie ta sytuacja mocno Ciebie poruszyła co wcale mnie nie dziwi. Mnie też by było przykro.
  • aguar 22.07.19, 17:25
    A może zadzwoń do siostry i powiedz, że możesz wpaść (sama, bez dzieci) i pomóc przy maluchach, gdy jej mąż jest w pracy. Przy okazji sobie poplotkujecie. Może dzięki temu lepiej się rozeznasz w sytuacji.
  • double-facepalm 22.07.19, 22:57
    Ta propozycja brzmi dla watkodajki jak kpina 😂
  • asia_i_p 22.07.19, 17:59
    Ja mam wrażenie, że ten facet, który zobaczył w twojej siostrze kogoś więcej niż szarą myszkę, wyczuwa twój trochę lekceważący do niej stosunek i cholernie go to irytuje.
    Co do reszty rodziny - chodzi ci o uczucia czy o ambicję? Chcesz się widzieć z nimi, czy chcesz, żeby oni chcieli widzieć się z tobą? W tym pierwszym przypadku porozmawiaj szczerze, zwłaszcza, że nie jest to dla ciebie jakaś blokada. Powiedz, że tęsknisz, że chcesz się spotkać. W tym drugim - przemyśl stosunki z rodziną. Co jest, a co chciałabyś mieć i dlaczego.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • rozaly 22.07.19, 18:29
    Ale, bez przesady autorka wątku ma cień samokrytycyzmu, nie sądzę żeby było z nią i jej rodziną tak źle. To wygląda na zachłyśnięcie się przez resztę rodziny nowym zięciem, basenem itp. Przeczekałabym, olałabym i zajęłabym się własnym życiem i znajomymi.
  • tt-tka 22.07.19, 18:55
    rozaly napisała:

    > Ale, bez przesady autorka wątku ma cień samokrytycyzmu, nie sądzę żeby było z n
    > ią i jej rodziną tak źle. To wygląda na zachłyśnięcie się przez resztę rodziny
    > nowym zięciem, basenem itp.

    A moze raczej szara dotychczas corka w nowej roli i trojka jej dzieci ?




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • asia_i_p 22.07.19, 19:29
    Ma, ale jej samokrytycyzm dotyczy jej sposobu zachowania, a nie jej stosunku do innych. A to drugie może być ważniejsze w relacjach rodzinnych.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • z_pokladu_idy 22.07.19, 19:45
    rozaly napisała:

    > To wygląda na zachłyśnięcie się przez resztę rodziny
    > nowym zięciem, basenem itp. Przeczekałabym, olałabym i zajęłabym się własnym ży
    > ciem i znajomymi.
    To wygląda, jakby autorka sama się zachlysnęła basenem. Zauważ, że pisze o nim jako o jedynej atrakcji, plus motocykl dla brata w kontrze to nudnej siostry. Jakby nie wierzyła, że rodzina mogłaby i bez tego basenu chcieć spędzać z nią czas. Wszak autorka nigdy nie chciała. No i boli, że jej bombelki nie mogą się popluskać.
  • ixiq111 22.07.19, 20:47
    Mam dziwne wrażenie, że gdyby nie basen, będący gratisową atrakcją dla dzieci autorki, brak kontaktów z siostrą by jej jakoś nie przeszkadzał.
    Ot, atrakcyjne miejsce dla bombelków, jeszcze jak w tym samym czasie trafi się babcia, która przy okazji się nimi zajmie, to już super.
  • tt-tka 22.07.19, 20:54
    ixiq111 napisała:

    > Mam dziwne wrażenie, że gdyby nie basen, będący gratisową atrakcją dla dzieci a
    > utorki, brak kontaktów z siostrą by jej jakoś nie przeszkadzał.


    To jest wlasciwie wprost napisane, od tytulu poczawszy "z rodzicami i bratem".
    Oraz nie padla odpowiedz na pytanie o wczesniejsze, sprzed malzenstwa siostry, stosunki z nia.
    Tak, ten basen boli najbardziej tongue_out


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • z_lasu 22.07.19, 21:10
    A ja mam wrażenie, że autorkę najbardziej boli strącenie z piedestału. Bo do tej pory to ona była najbardziej udanym dzieckiem (brat - niedojrzały i nieodpowiedzialny, siostra - niewydarzona, pewnie zostanie starą panną). A tu nagle się okazuje, że już nie jest najfajniejsza i kompletnie nie potrafi się w tej sytuacji odnaleźć.
  • cruella_demon 22.07.19, 18:31
    Ja
    > jestem ekspresyjną, ekstrawertyczną choleryczką, temperamentną, podobnie jak m
    > ój mąż zresztą.

    jesteśmy charakterystyczni,
    > raczej głośni, mówimy co myślimy itp.

    Jak czytam coś takiego, to widzę osobę upartą jak osioł, zawsze stawiającą na swoim krzykiem, terroryzującą najbliższe otoczenie. Do tego głośną, a to jest męczące. Jak ktoś się szczyci, ze zawsze mówi to co myśli, to zwykle to trąci buractwem.
    O siostrze piszesz z pogardą i jednocześnie zazdrością, widać, ze nigdy jej nie lubiłaś, dodając do tego twój sposób bycia, nie dziwne, ze szwagier was spławił. Generalnie takie osoby dla ludzi z zewnątrz są nie do zniesienia na dłuższą metę.
    Pozostaje ci porozmawiać z rodzicami wprost, że jesteś zazdrosna i też oczekujesz uwagi z ich strony. Na to, że siostra zacznie was zapraszać bym nie liczyła.
  • szpil1 22.07.19, 18:37
    cruella_demon napisała:

    > Ja
    > > jestem ekspresyjną, ekstrawertyczną choleryczką, temperamentną, podobnie
    > jak m
    > > ój mąż zresztą.
    >
    > jesteśmy charakterystyczni,
    > > raczej głośni, mówimy co myślimy itp.
    >
    > Jak czytam coś takiego, to widzę osobę upartą jak osioł, zawsze stawiającą na s
    > woim krzykiem, terroryzującą najbliższe otoczenie. Do tego głośną, a to jest mę
    > czące. Jak ktoś się szczyci, ze zawsze mówi to co myśli, to zwykle to trąci bur
    > actwem.

    O to to. mam takie samo skojarzenie. Bardzo często "ja mówię to co myślę" znaczy, ze ta osoba jest zwyczajnie mało taktowna.
  • bominka 22.07.19, 19:00
    Powiem Ci z pozycji osoby spokojnej, wyciszonej, nie narzucajacej swojej woli- nie przepadam za ludźmi o silnych charakterach. Unikam ich jak mogę, bo dzieli nas przepaść. Choć też mam potrzebę spędzania wolnego czasu w towarzystwie i z ludźmi.
    Myślę, że nie możesz nikogo rodzinie obwiniać za sytuację. Wystarczy spojrzeć pokornie na to w jaki sposób Wy się zachowujecie, a dzieci może jest jakiś temat, który powinniście przeanalizować i troszkę się dostosować do obecnych realiów. Malymi kroczkami budowac relacje na nowo. Zaproscie siostre z jej mezem do Was. Powodzenia!
  • rozaly 22.07.19, 19:27
    Ale osoba dominująca, zawsze wiedząca lepiej nie ma refleksji jak autorka wątku, że jest trudna. Taka osoba osoba zawsze myśli, że jest super.
  • black_halo 22.07.19, 19:31
    Autorka watku nie ma reflekcji, ze jest trudna tylko pisze, ze jest "charakterystyczna i mowi co mysli".

    --
    memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
  • bergamotka77 22.07.19, 19:40
    Może ty autorko jestes taka bossy i lubisz ustawiać wszystkich? A teraz rodzina się nie daje tresować bo słucha zamożnego kulturalnego i wywazonego ziecia/szwagra? No spróbuj się nad tym zastanowić od tej strony.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • cruella_demon 22.07.19, 19:35
    rozaly napisała:

    > Ale osoba dominująca, zawsze wiedząca lepiej nie ma refleksji jak autorka wątku
    > , że jest trudna. Taka osoba osoba zawsze myśli, że jest super.

    No i ja dokładnie tak jej wpis odebrałam.
    Ta pseudo samokrytyka, to zwykłe krygowanie się. "Oj taka jestem zadziorna, ale słodka".
    I jestem dziwnie pewna, że "zawsze mówię to co myślę" oznacza zwykle wytykanie niedoskonałości innych.
  • bergamotka77 22.07.19, 19:22
    No bo nie wszyscy nadają na tych samych falach. Ja ze szwagierka na przykład na zupełnie odmiennych- tolerujemy się, ale miłości nie ma. Za to bardzo lubię jej męża. Mój mąż też nie ma z siostrą bliskich relacji, miesiącami mogą się nie widzieć i nie słyszeć.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • obrus_w_paski 22.07.19, 20:34
    Siostra poznaje faceta w wieku 30 lat, w wieku 34 ma już z nim trójkę dzieci? Nie, żeby to było niemożliwe, ale brzmi trochę dziwnie
  • arwena_11 22.07.19, 20:46
    Wiesz, jak chciała więcej dzieci - to jednak trzeba się było spieszyć. Ma warunki, pewnie pomoc w domu. Może trafiły się bliźniaki?
  • aguar 22.07.19, 21:06
    "Może trafiły się bliźniaki?"
    Jest wyraźnie napisane: 3 ciąże.
  • z_lasu 22.07.19, 21:11
    Ale nie wiadomo ile dzieci. Może jedno.
  • double-facepalm 22.07.19, 22:49
    "Trzy kolejne ciaze" (o ile zw ze stratą/poronieniem) to przeżywa chyba jedynie sama cieżarna, watkodajka nigdy ni xuxu nie miała żadnego bliskiego związku z własną rodzoną siostrą, skoro pisze o niej tak pogardliwie. Jeśli pan domu mial turboparcie na gromadke zdrowych dzieci w wieku "średnim"to musieli się ostro starać od razu w kolejnych połogach.
  • arwena_11 23.07.19, 11:19
    No ale siostrze pasowało. Przecież jej nie gwałcił. Pewnie też wychodziła z założenia, że młodsza już nie będzie, a nie chce robić za babcię jak dzieci będą w szkole.
  • cruella_demon 22.07.19, 20:47
    W sumie ja nie zakładałam, ze to troll, a przynajmniej nie z tego powodu, bo znam (osobiście) 2 laski, które odwaliły identyczny numer, czyli zachodziły w kolejną ciążę pod koniec macierzyńskiego i praktycznie prawie w ostatnim dniu tegoż szły na kolejne L4 ciążowe, żeby nie musieć wracać do pracy, a mieć ciągłość wypłacanego zasiłku. A z tego co mówiła mi przy okazji gadki o mojej ciąży moja księgowa, jej pracownica właśnie odwala taki numer z czwartym smile
  • ixiq111 22.07.19, 20:52
    Mam koleżankę: troje dzieci co roku. Czwarte 15 lat później. Widać można.
  • obrus_w_paski 22.07.19, 20:52
    No ok i w sumie nie pomyślałam o bliźniakach. Ale i tak się historia jakoś kupy nie trzyma
  • kadfael 22.07.19, 21:10
    To trochę zastanawiające, że calusienka rodzina, jak jeden mąż, Cię ignoruje.
    No i co zaszło na tym spotkaniu u siostry, że akurat to zdarzenie opisujesz?
  • nick_zapytaniowy 22.07.19, 21:43
    Cóż, mam co chciałam. Zwierzyłam się anonimowo z życiowego problemu - dramatu, więc naczytałam się już słodkości pod swoim adresem. Troll to chyba najlżejsze wyzwisko, jakim mnie obdarzono. Spoko.
    Tak! Jestem samokrytyczna, nie oczekuję, żeby wszyscy mnie kochali i mną się zachwycali. Pisałam, że wiele osób mnie nie lubi i tyle. Nie mam z tym problemu.
    Nic na to nie poradzę, że brat jest i był niedojrzały, nieodpowiedzialny, a siostra szara myszka. No po prostu tacy byli i są, ja jako jedyna z nich przez długi czas byłam ogarnięta. Nie chwalę się, nie umniejszam ich, to po prostu fakty.
    Z siostrą nie miałam nigdy dobrego kontaktu, ale nie było żadnych kłótni czy awantur. Po prostu nie wchodziłyśmy sobie w drogę.
    Nie, nie uważam tej historii za bajkę, jak z Kopciuszka czy księcia na białym koniu. Mąż siostry jest obrotny i zabezpieczył się (oczywiście ma umowę majątkową małżeńską), wszystko jest jego, siostra formalnie nie ma nic. Dba jednak o nią, kupił jej samochód, zatrudnia 5 dni w tygodniu opiekunkę do dzieci, 3 razy w tygodniu przychodzi pani do sprzątania, siostra przepracowana nie jest. Dziadkowie nie zajmują się wnukami, bo gdy przyjeżdżają zawsze jest opiekunka.
    I nie ignoruje mnie rodzina, tylko traktują jako osobę drugorzędną. Nie oczekują grania pierwszych skrzypiec tylko równorzędnego traktowania, uczciwego. Tylko i aż tyle.
    A co do tego basenu, którego tak się niektórzy uczepili, to sorry ale to jest realna atrakcja. 10x4, obok jaccuzzi, fajnie się tam pływa czy siedzi i sączy drinki. Poza tym cały dom jest elegancki, ogród jakby stworzony pod spędzanie tam letnich weekendów, więc nic dziwnego, że chcielibyśmy tam bywać. Każdy normalny by chciał.
    Nic nie zaszło podczas pierwszego i ostatniego spotkania. Po prostu nie było chemii między moją rodziną a mężem siostry i tyle. Po co szukać spiskowych teorii, skoro prawda jest banalna? Nie polubił nas i koniec.
  • bergamotka77 22.07.19, 21:47
    Tylko nie wspominaj o jacuzzi! 😅

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • zawsze-w-drodze 22.07.19, 22:04
    I w czasie tej jedynej wizyty mierzylas basen, znasz rozkład pracy sprzątaczki, opiekunki i wiesz jak dziadkowie spędzają tam czas. I oczywiście dokładnie znasz finansowe szczegóły ich związku? Acha.
    Tak sobie Grażynka wyobraża zycie bogatych ludzi. Siedzą i sączą drinki nad basenem 4X10.
    Zmieniam zdanie.
    Nie pisz dalej.
  • double-facepalm 22.07.19, 23:00
    😂
  • annpierle 23.07.19, 08:18
    No nie, tego wszystkiego mogła sie dowiedziec nawet w rozmowie tel., z rodzicami lub bratem.
    To, ze się nie spotykają, nie oznacza, ze nie rozmawiają w taki czy inny sposob.
  • tt-tka 22.07.19, 22:06
    nick_zapytaniowy napisała:


    > Nic na to nie poradzę, że brat jest i był niedojrzały, nieodpowiedzialny, a sio
    > stra szara myszka. No po prostu tacy byli i są, ja jako jedyna z nich przez dłu
    > gi czas byłam ogarnięta. Nie chwalę się, nie umniejszam ich, to po prostu fakty

    Jednak przynajmniej siostra ma walory, ktorych ty nie dostrzegalas lub ignorowalas. Kto inny zauwazyl i docenil, a byc moze takze pomogl zauwazyc rodzicom i bratu.


    > .
    > Z siostrą nie miałam nigdy dobrego kontaktu, ale nie było żadnych kłótni czy aw
    > antur. Po prostu nie wchodziłyśmy sobie w drogę.

    Jak czesto widywalas sie z nia ? Zapraszalas ? Cieszylas sie z jej obecnosci ?
    Czemu mnie nie dziwi, ze ona ciebie nie zaprasza ?

    > wszystko jest jego, siostra formalnie nie ma nic. Dba jednak o ni
    > ą, kupił jej samochód, zatrudnia 5 dni w tygodniu opiekunkę do dzieci, 3 razy w
    > tygodniu przychodzi pani do sprzątania

    Bajki ciag dalszy...

    > Dziadk
    > owie nie zajmują się wnukami, bo gdy przyjeżdżają zawsze jest opiekunka.

    Opiekunka, wobraz sobie, tez miewa wolne, bywa, ze w weekendy. Oraz guzik wiesz, co robia, gdy tam sa.
    Gdy odwiedzali twoje dzieci, nie zajmowali sie nimi, bo przeciez zawsze byli rodzice ?


    > I nie ignoruje mnie rodzina, tylko traktują jako osobę drugorzędną. Nie oczekuj
    > ą grania pierwszych skrzypiec tylko równorzędnego traktowania, uczciwego. Tylko
    > i aż tyle.

    A jak do swego zamazpojscia byla traktowana siostra ? Przez rodzicow, przez ciebie ? Bo ja mam wrazenie, ze jako czwartorzedna, a moze nawet jeszcze dalsza... wtedy nierownorzednosc ci nie przeszkadzala ?


    , więc nic dziwnego, że chcielibyśmy tam bywać. Każdy normaln
    > y by chciał.

    Ach, jaccuzi i saczenie drinkow, no kazdy by chcial, pewnie. Ale jest powod (moze niejeden), dla ktorego nie jestes zapraszana i watpie, by powodem byla niechec do poczestowania basenem i drinkami.

    > Nic nie zaszło podczas pierwszego i ostatniego spotkania. Po prostu nie było ch
    > emii między moją rodziną a mężem siostry i tyle. Po co szukać spiskowych teorii
    > , skoro prawda jest banalna? Nie polubił nas i koniec.

    Nie tak szybko. A jaka - ciagle nie odpowiadasz - byla chemia i czestotliwosc spotkan z siostra przed jej zamazpojsciem ? Szwagier oczywiscie mogl nie polubic, jak piszesz, calkiem sporo osob cie/was nie lubi, ale chyba szwagier nie jest jedyna tam osoba nielubiaca cie...




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • rzeniha 22.07.19, 22:28
    tt-tka napisała:

    > Jak czesto widywalas sie z nia ? Zapraszalas ? Cieszylas sie z jej obecnosci ?
    > Czemu mnie nie dziwi, ze ona ciebie nie zaprasza ?

    Co Ty się tej jej siostry tak uczepiłaś i o nią dopytujesz? Nie ma to żadnego znaczenia dla tej relacji, bo nie siostra jest problemem tylko stosunki z rodzicami i bratem, co nawet w tytule jest napisane. Siostry w tym problemie nie ma, bo to nie ona tu powoduje dyskomfort. Zresztą autorka męża siostry też nie ocenia źle i pisze wyraźnie, że nie ma do niego pretensji. Pretensje ma do swoich rodziców i brata. Czy ich zachowanie jest godnościowe to inna sprawa, na pewno autorka uchybia sama sobie narzucając się innym i dążąc do kontaktu z ludźmi, którzy nie lubią jej ani jej rodziny.
  • tt-tka 22.07.19, 22:37
    rzeniha napisała:


    > Co Ty się tej jej siostry tak uczepiłaś i o nią dopytujesz? Nie ma to żadnego z
    > naczenia dla tej relacji, bo nie siostra jest problemem tylko stosunki z rodzic
    > ami i bratem, co nawet w tytule jest napisane. Siostry w tym problemie nie ma,
    > bo to nie ona tu powoduje dyskomfort.

    Alez ma znaczenie, bo to w siostry domu autorka chcialaby bywac, a nie jest zapraszana.

    Zresztą autorka męża siostry też nie ocen
    > ia źle i pisze wyraźnie, że nie ma do niego pretensji. Pretensje ma do swoich r
    > odziców i brata. Czy ich zachowanie jest godnościowe to inna sprawa, na pewno a
    > utorka uchybia sama sobie narzucając się innym i dążąc do kontaktu z ludźmi, kt
    > órzy nie lubią jej ani jej rodziny.

    Autorce nie przeszkadzalo "nierownorzedne traktowanie" czlonkow rodziny, dopoki ona grala pierwsze skrzypce jako jedyne "ogarniete" dziecko. Zaczelo jej przeszkadzac, gdy zeszla na dalszy plan.
    Tak to, widzisz, bywa, nie zawsze uda sie byc dozywotnio gwiazda i zachowac rodzicow (i brata) tylko lub glownie dla siebie.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • cruella_demon 22.07.19, 22:07
    Pisałam, że wiele osób mnie nie lubi i tyle. Nie mam z tym problemu.

    I tu bym się nad sobą zastanowiła mocno, bo to nie jest normą. większość ludzi odbiera takie osoby jak opisałaś siebie, jako, nazwijmy to delikatnie, mało taktowne.

    Jeżeli chcesz odzyskać dobry kontakt z rodziną, nie pozostaje ci nic innego, jak tylko nawiązać dobry kontakt z siostrą. Stulić buzię w ciup i starać się nawiązać relację. Bo widzisz, zdradzę ci sekret, nadmierna szczerość jest mocno przereklamowana, a jeżeli chcesz się popluskać w jacuzzi, trzeba pogodzić się z tym, że nie będziesz w centrum uwagi i nie będziesz grać pierwszych skrzypiec.
    Myślę, że wasz styl bycia odegrał w całej tej sytuacji kluczową rolę.
  • arista80 22.07.19, 22:15
    Mnie przede wszystkim uderzyla jedna rzecz: zawsze miała siostrę w odwłoku, a teraz nagle jej smutno bo chciałaby się popluskać w jacuzzi. Czyli tobie autorko nie chodzi o polepszenie stosunków rodzinnych, tylko o to by móc korzystać z atrakcji.
  • cruella_demon 22.07.19, 22:31
    Przecież to oczywiste, że chodzi jej o uszczknięcie awansu społecznego, jakiego doznała siostra poślubiając bogacza. W tym pluskanie się w tym nieszczęsnym jacuzzi. Ale jak się całe życie gnoiło "gorszą" we własnym mniemaniu siostrę, to teraz pozostaje za to zapłacić.
  • bergamotka77 22.07.19, 23:01
    cruella_demon napisała:

    > Przecież to oczywiste, że chodzi jej o uszczknięcie awansu społecznego, jakiego
    > doznała siostra poślubiając bogacza. W tym pluskanie się w tym nieszczęsnym ja
    > cuzzi. Ale jak się całe życie gnoiło "gorszą" we własnym mniemaniu siostrę, to
    > teraz pozostaje za to zapłacić.

    Też mam takie zdanie.


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • agrypina6 22.07.19, 22:12
    A nie możesz zadzwonić do siostry i powiedzieć, że wpadniecie w sobotę czy niedzielę? I co ona na to?
  • agrypina6 22.07.19, 22:14
    A, ja np. gdyby mnie ktoś nie lubił, nie pchala bym się w gości. Niezależnie od wielkości chałupy i liczby basenów.
  • sofia_87 22.07.19, 22:26
    Dokładnie
  • sunheart 22.07.19, 22:44
    o to to
    dokładnie tak samo mysle
  • anku1982 22.07.19, 22:27
    Przepraszam Cię....ale to kwestia priorytetów i zajęcia się swoim życiem... Całe życie mam ciotkę bardzo majętną, z okazałą chałupą i terenem idealnym dla dzieci, chętną do przyjmowania gości ale nie mama sobie czegoś takiego że ciągle bym tam chętnie bywała, bo otoczenie bogate i wypielęgnowany ogród, mam z mężem swoje ładne mieszkanie w bloku i nasz styl życia...nikomu się nie wciskamy nawet gdy raz czy drugi nas zaprosi i wiemy że dobrze nam się rozmawia (tak jest z moja ciocia bo jest babka na poziomie)... Ale pisać że chętnie byście tam bywali bo basen...bo to owamto...to mnie zaskakuje bo chyba spotyka się z ludźmi dla wspólnego bycia, towarzystwa a nie złota na ścianach..
  • double-facepalm 22.07.19, 22:42
    Ale basen to atrakcja przede wszystkim dla bombelkow watkodajki, widocznie ją boli ze nie moze mieć w weekendy basenu za darmo i buli pinionc z 500+, żeby jej choleryczne dzieci pluskaly się w jakiejs brudnej, małomiasteczkowej sadzawce z jakimś plepsem!11one😉😉
  • anku1982 22.07.19, 22:52
    Bombelki najważniejsze!
  • bergamotka77 22.07.19, 22:39
    Jesteś przewrazliwiona na swoim punkcie. Zapytałas o opinie i je dostałas. Są wywazone bo nie wiesz jak nade mną się potrafią pastwic dziewczyny. Tylko ja mam dystans i do siebie i do ich opinii, bo nie znają mnie i mojego życia tak naprawdę. Dlaczego teraz nalegasz na te wizyty u siostry? Podpowiedź: bo jesteś interesowna? Siostrę bez zamożnego męża z wila z basenem i jacuzzi byś dalej olewala ale teraz ci szkoda żesię ustawiła, ale cię nie gości. I to, że wiele osób Cię nie lubi też powinno dać do myślenia. Nikt nie jest zupa pomidorową ale może rzeczywiście cos w twoich relacjach z rodziną szwankuje i to nie z jej winy?

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • maja0026 23.07.19, 00:21
    Skoro z wzajemnością nie przepadacie z mezem siostry za soba a z siostrą tak niewiele cię łączy i nigdy nie miałyście dobrego kontaktu to właściwie po co chcesz tam bywac? Nie rozumiem tego, to naturalne ze każdy chce spędzac czas z osobami które zwyczajnie lubi, skoro sie nie lubicie to po co tam jeździć? Na basen? Jedz do spa z rodziną albo innego hotelu z basenem ze znajomymi których lubisz i sacz te drinki a wszyscy beda zadowoleni
  • madzioreck 23.07.19, 00:48
    maja0026 napisała:

    > Skoro z wzajemnością nie przepadacie z mezem siostry za soba a z siostrą tak ni
    > ewiele cię łączy i nigdy nie miałyście dobrego kontaktu to właściwie po co chce
    > sz tam bywac? Nie rozumiem tego, to naturalne ze każdy chce spędzac czas z osob
    > ami które zwyczajnie lubi, skoro sie nie lubicie to po co tam jeździć? Na basen
    > ? Jedz do spa z rodziną albo innego hotelu z basenem ze znajomymi których lubis
    > z i sacz te drinki a wszyscy beda zadowolemi

    Następna... nie doczytałaś, że głównym problemem nie jest brak bywania u siostry, tylko niemożność spotykania się z bratem i rodzicami, bo odkąd zaznali siostrzanego basenu, mają autorkę i jej rodzinę w zadzie?
  • tt-tka 23.07.19, 01:20
    madzioreck napisała:


    > Następna... nie doczytałaś, że głównym problemem nie jest brak bywania u siostr
    > y, tylko niemożność spotykania się z bratem i rodzicami, bo odkąd zaznali siost
    > rzanego basenu, mają autorkę i jej rodzinę w zadzie?

    A ty nie doczytalas, ze poza basenem maja tam corke/siostre, trojke wnukow/siostrzencow i lubianego ziecioszwagra ? Oraz nie maja w zadzie, tylko maja mniej czasu niz dawniej dla corki, ktora juz nie jest "jedynym ogarnietym dzieckiem", a jej dzieci nie sa jedynymi wnukami.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • madzioreck 23.07.19, 01:43
    Mają, "najwyżej w tygodniu, nie w weekend".
  • tt-tka 23.07.19, 02:51
    No i w czym problem ? osmiolatka z bratem nie mozna podrzucic dziadkom na popoludnie i wieczor ? Skoro dziadkowie sa chetni ?
    Nie, nie mozna, bo dziadkowie maja przyjsc i wysiadywac u watkodajki. Dopiero wtedy ona bedzie zadowolona. Czyli nadal chodzi o prymat, a nie o kontakty dziadkow z wnukami.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • evee1 23.07.19, 05:35
    Niekoniecznie chodzi o prymat. Abstrahujac od posiadania siostry czy brata (nie mam), to ja pracuje codziennie, a po powrocie do domu bynajmniem nie leze na kanapie i mnie osobiscie znacznie wygodniej byloby spotkac sie z rodzicami w weekend niz w ciagu tygodnia. I tez wolalabym jezeli to ktos by do mnie wpadl, niz zebym to ja musiala oprganizowac dzieci i wychodzic do kogos.
    A jezeli mialabym siostre i rodzice bywaliby tylko u niej w weekendy, a mi oferowaliby tylko spotkania w ciagu tygodnia i to jeszcze tak, zebym to ja musiala do nich wpadac, to tak, czulabym sie pokrzywdzona. Niezaleznie od stanu majatkowego oraz charakterow kogokolwiek.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • rzeniha 22.07.19, 22:25
    Jakieś nienormalne macie stosunki w tej waszej rodzinie. Ale najgorsze, że Ty i inne forumki nie macie za grosz godności osobistej. Nie wyobrażam sobie, żeby wpraszać się do kogoś, kto mnie nie lubi i żeby podtrzymywać kontakty z tymi, którzy nie chcą mojego towarzystwa. Jak niską samoocenę trzeba mieć i być zdesperowanym, żeby tak postępować albo radzić komuś w ten sposób. Zero szacunku dla samego siebie.
  • piesfafik 22.07.19, 23:03
    Proponuje zupelnie inna interpretacje tej sytuacji: maz siostry jest zakamuflowanym przemocowcem. Znalazl sobie mlodsza, niesmiala dziewczyne ma ktora jej wlasna rodzina nie zwraca uwagi. Bardzo szybko wkopal ja w kompletna zaleznosc 3 dzieci w 3 lata , caly majatek na meza ( ten uzyskany po slubie tez?) no ale dobry pan. Brata kupil sobie motocyklami a rodzicow drinkami nad basenem. Twoja rodzine pogonil - moze jestescie za bardzo niezalezni I pyskaci? I nie martwisz sie ani troche o siostre? Jest szczesliwa? Jest w jakikolwiek sposob zabezpieczona na wypadek gdyby sielanka prysla? Ma oparcie w tobie I reszcie rodziny?
  • double-facepalm 22.07.19, 23:12
    Ale bombelki watkodajki nie mają sie gdzie popluskac za free, a to zmienia postać rzeczy 😉
  • rzeniha 23.07.19, 09:53
    Nie trzeba być przemocowcem, kryminalistą czy patolem, żeby mieć niemiłą atmosferę. Większość ludzi, których spotykałam w życiu, a którzy tworzyli niefajny klimat wokół siebie, także w rodzinie, to ci tzw. normalni. Ale to tak na marginesie. Akurat Ty fantazjujesz, bo wiemy tyle, że siostra chciała dużej rodziny, nie znosiła swojej pracy (i w ogóle pracy zawodowej), chciała być panią domu i w domu pracować. Była już dorosłą, wykształconą kobietą, po długoletnim związku, gdy poznała tego mężczyznę, więc skoro podpisała intercyzę, to trzeba założyć, że była świadoma co robi. A że jej mąż jest dominujący i to on rządzi, to chyba jasne z opisu, ale jej to najwyraźniej pasuje. Brata oczywiście mało obchodzi siostra, dla niego liczy się bogaty szwagier, z fajnym moto, basenem, gdzie można nowe niunie przyprowadzać i im imponować, z alkoholem (zapewne jakościowym) i męska przygoda. A dla pana męża, brat żony to wymarzony młodszy brat, jakiego nie miał i kompan, który nigdy mu nie dorówna statusem - dla obu idealny układ. Rodzice, jak to rodzice, zachwyceni nowymi wnukami córki, którą chyba spisano na straty, statusem jej męża i najzwyklejszym ludzkim komfortem. Najstarsza córka poszła w odstawkę bo a) ma zły charakter, na ogół nie znosi się takich ludzi, a pojawił się dobry pretekst, aby w białych rękawiczkach zrewidować tę relację, b) jest o wiele bardziej atrakcyjna alternatywa, c) być może rodzice liczą (być może niebezpodstawnie), że dzięki zaradności męża siostry, uda się jakoś pomóc synowi - nieudacznikowi, który też się z czasem ustabilizuje. I problem najstarszej siostry polega na tym, że z pierwszego miejsca zleciała w hierarchii na ostatnie, co jest trudno przyjąć. Można ją zrozumieć. Przy całej mojej antypatii do niej i jej obrzydliwej rodziny, współczuję jej, to okropne uczucie zostać odstawionym na boczny tor, w dodatku w białych rękawiczkach. Pozostała rodzina nie lepsza, każdy zaspokoił swój interes dzięki komuś drugiemu. Instrumentalne i podłe traktowanie ludzi, a wszyscy wygląda błyszcząco i pięknie, dzięki sile pieniądza. Bez niego, byłoby skrajnie obrzydliwe.
  • tt-tka 23.07.19, 10:34
    Sekunde, a skad wzielas, ze syn jest nieudacznikiem i ze nieudacznica byla siostra ? Byla cicha i nie rzucajaca sie w oczy, pomijana, ale studia skonczyla, pracowala, byla samodzielna. Brat tez chyba pracuje, z tekstu nie wynika, ze siedzi u rodzicow i na ich garnuszku i ze trzeba go "ustawiac". Ze 28-latek nie ma takiego dorobku zyciowego jak gosc 15 lat od niego starszy to raczej nie dziwne.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • rzeniha 23.07.19, 10:40
    Najstarsza siostra napisała, że jest nieudacznikiem, bo jest nieustabilizowany, nieodpowiedzialny, nie chodzi więc tylko o pracę i dorobek. Pewnie to taki typek, co robi, aby się nie narobić, po najmniejszej linii oporu, a najchętniej spędza czas z kolegami przy procentach i podrywając coraz to nowe fryzjerki i kosmetyczki. Obecnie całe mnóstwo takich. I owszem, siostra ma prawo powiedzieć, że jest nieudacznikiem, bo czy ma lat 28 czy 45, to taki typ, co się nie zmieni i zawsze będzie taki sam. A siostra szara myszka nienawidząca swojej pracy i stroniąca od ludzi chyba też jakimś szczególnym wzorem postępowania nie jest, ani osobą atrakcyjną towarzysko. Trzeba być uczciwym i sprawiedliwie a zarazem życzliwie oceniać ludzi.
  • kofiara07 23.07.19, 10:44
    Ciekawe, co siostra myszka i brat nieudacznik napisaliby o najstarszej siostrze.....
  • arwena_11 23.07.19, 10:56
    No więc autorka powinna być szczęśliwa, że ma z głowy nieudacznika brata i siostrę szarą myszkę. Ale dziwnym trafem nie jest. Ciekawe dlaczego?
  • tt-tka 23.07.19, 11:11
    rzeniha napisała:

    > Najstarsza siostra napisała,

    ...i slowa najstarszej siostry sa prawda objawiona i niekwestionowana ? najwyrazniej i brat, i mlodsza siostra maja zalety, ktorych ona byc moze nie dostrzega albo lekcewazy je, ale inni niekoniecznie.


    A siostra szara myszka nienawidząca swojej pracy i st
    > roniąca od ludzi chyba też jakimś szczególnym wzorem postępowania nie jest, ani
    > osobą atrakcyjną towarzysko.

    No najwyrazniej jest osoba atrakcyjna towarzysko. To u niej czesto bywa rodzina.

    Trzeba być uczciwym i sprawiedliwie a zarazem życ
    > zliwie oceniać ludzi.

    Wydaje mi sie, ze tej uczciwosci i sprawiedliwosci najstarszej zdecydowanie brakuje. Juz o zyczliwosci nie mowiac.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • taki-sobie-nick 22.07.19, 23:05
    Nie mam oczywiście mu tego za złe, jesteśmy charakterystyczni, raczej głośni, mówimy co myślimy itp.

    Typ, który na dzień dobry wykrzykuje "O k...! Ale macie paskudny samochód", a potem już ciągle krzyczy zamiast mówić?
  • double-facepalm 22.07.19, 23:09
    Bez przesady, wystarczy, ze taki "jezdem szczeradobulu i topsze mi stym" - czyli poucza, krytykuje, rozstawia wszystkich po kątach, nawet niekoniecznie z wulgaryzmami. Można przeboleć raz w życiu przez jeden wieczór i nawet się z nią posmiac, ale na powtórkę serio brak jakichkolwiek chęci.
  • anku1982 22.07.19, 23:18
    Zgodzę się a jak mówimy co nam nie pasuje, to ona twierdzi że ma taką "ekspresję życiową" i żyje pelnia życia.
  • taki-sobie-nick 22.07.19, 23:20
    I jest szczera! Nie zapominaj o szczerości!
  • agrypina6 23.07.19, 08:35
    Chyba z tego, co napisałaś, nie ma szans, żeby twoje dzieci korzystały z basenu u szwagra i siostry, wyślij ich na publiczny. Rodzice i brat lubią się że szwagrem i siostra, są zapraszani, wy nie. Możesz z rodzicami i bratem szczerze porozmawiać o swoich uczuciach. Ale mają troje dzieci, gdy brat założy rodzinę, może u niego będą spędzać weekendy. Albo wszyscy będą u szwagra, a wy dalej nie.
  • pitupitt 23.07.19, 08:42
    Wcale się nie dziwię, że zostaliście odstawieni na bok. Głośni ludzie są wqrwiający.

    --
    Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
  • kofiara07 23.07.19, 09:21
    Czy ty zapraszalas regularnie siostrę do siebie wcześniej? Czy rodziców i brata? Jeśli nie, siostra robi tak jak ty. A rodzice nawiązują kontakt z następnym wynikami, tak jak z twoimi dziećmi.
  • kofiara07 23.07.19, 09:21
    Wnukami
  • ixiq111 23.07.19, 09:43
    >>Czy ty zapraszalas regularnie siostrę do siebie wcześniej?

    Pozwól, że doprecyzuję pytanie: czy siostra była zapraszana bezinteresownie, tzn. na kawę, pogaduchy? Czy przy okazji spotkań miała pomagać przy dzieciach?
  • rozaly 23.07.19, 11:42
    Autorka pisała, że wcześniej rodzina bywała u niej regularnie
  • tt-tka 23.07.19, 11:53
    A teraz sa dwie zamezne corki i wnuki od dwoch. To zmienia sytuacje.

    Dopuszczam jeszcze taka mozliwosc, ze malzenstwo siostry z takim imponujacym i sympatycznym gosciem jak opisany szwagier wyzwolilo z najstarszej toksyny i zrobila sie (jeszcze bardziej ?) trudna do zniesienia. I to tez moze byc powod ograniczenia z nia kontaktow tongue_out

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • edelstein 23.07.19, 12:16
    Juz to jak opisalas siostre "myslelismy,ze zostanie stara panna" i nikomu niepotrzebna wiedza,ze jej narzeczony wybral zakon zy fakt iz pan jest 11lat starszy, swiadczy,ze slusznym jest trzymac sie od was z daleka.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • double-facepalm 23.07.19, 12:20
    Ale ona nie ma pretensji do szwagra tylko do rodziców i do młodszego brata.
  • kofiara07 23.07.19, 12:34
    Może brat nieudacznik dlaa siostry myszki nie byl/jest nieudacznik iem a ona dla niego myszka. Podobnie dla rodziców. Założyła rodzinę, ma 3 dzieci, lubią się spotykać a warunki ma dobre. Rodzice nawiązują więź z wnukami od młodszej córki tak jak wcześniej z tymi od starszej. Kontaktu ze starsza i jej dziećmi nie zerwałi, zmieniła się jego forma, bo sytuacja inna. Proste.
  • lauren6 23.07.19, 14:30
    To co piszesz o siostrze jest po prostu wstrętne. 30 letnia singielka to stara panna?? Nie wierzę, że tylko tu na forum źle o niej mówisz. Skoro - jak sama piszesz - w życiu mówisz co myślisz to musiałaś się zachowywać wobec niej fatalnie. Dlatego siostra i jej mąż ograniczyli z wami kontakt. Dlatego rodzice i brat trzymają stronę siostry, bo widzą w niej stronę pokrzywdzoną. Oczywiście możesz tworzyć teorię, że rodzicom i bratu zależy tylko na pieniądzach szwagra, ale w takiej sytuacji nie wróżę szybkiej poprawy stosunków rodzinnych.

    Lepiej przemyśl swoje zachowanie. Nigdy nie jest za późno by rozpocząć pracę nad swoim charakterem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka