Dodaj do ulubionych

Doradztwo zawodowe w szkole

23.07.19, 08:05
W założeniach, w VIII klasie i w III gimnazjum godziny przeznaczone na doradztwo zawodowe miały dawać uczniom wiedzę o swoich możliwościach i zainteresowaniach w kontekście oferty szkół średnich i potrzeb rynku pracy później. Znaczy, promowanie szkolnictwa zawodowego przez MEN miało mieć choć cień podkładki teoretycznej i uzasadnienia.
Jak wyszło u was w praktyce? U starszaka w szkole nawet były te zajęcia, w sumie 10 po 2 godziny co 2 tygodnie, ale niestety nie dowiedział się niczego ma temat np. branż przyszłości, chłonnych pracowniczo sektorów gospodarki, czy nowych szkół branżowych/technicznych, nie mówiąc już o ofercie ciekawych praktyk, szkoleń i stypendiów w takich szkołach.
Po 3 zajęciach uznaliśmy, że przy tak napiętym grafiku, zabawy w wypisywanie swoich mocnych i słabych oraz opowiadanie sympatycznej pani o swoich zainteresowaniach, to strata czasu i po prostu starszaka zwalniałam.
Przy czym, samą ideę doradztwa zawodowego dla 15-latkow w szkole uważam za sensowną tylko wykonanie niech nie będzie żałosne.uncertain
Edytor zaawansowany
  • gryzelda71 23.07.19, 08:12
    Było, po pierwszych zajęciach syn zaniósł notkę, że nie będzie uczestniczył.
    Były jeszcze zajęcia w ramach jakiegoś unijnegon projeku i tu były dwa wyjazdy do pobliskich zakładów pracy.
    Całość jak u twojego syna, nic nie wniosła szkoda czasu.
  • anika772 23.07.19, 09:46
    "Było, po pierwszych zajęciach syn zaniósł notkę, że nie będzie uczestniczył."
    Ciekawe, biorąc pod uwagę że to zajęcia obowiązkowe.
  • gryzelda71 23.07.19, 09:51
    No jak widać nieobowiązkowe.
  • anika772 23.07.19, 09:53
    Nie, nie widać. Zajęcia w 7 i 8 klasie są obowiązkowe, po 10 lekcji.
    Być może dyrekcja waszej szkoły o tym nie wie.
  • triss_merigold6 23.07.19, 09:56
    Z obowiązkowych lekcji mogę dziecko zwolnić tego samego dnia i z dowolnego powodu, co też robiłam.
  • anika772 23.07.19, 10:06
    To oczywiste, jednak syn gryzeldy ponoć "zaniósł notkę, że nie będzie uczestniczył".
  • gryzelda71 23.07.19, 10:17
    Ponoć. Wszak nie wiem co pisałam.
  • gryzelda71 23.07.19, 10:06
    W gimnazjum tylko w 3 klasie. Najczęściej na godz wych. Można zwalniac.
  • anika772 23.07.19, 10:08
    W gimnazjum te 10 godzin nie były obowiązkowe (ministerstwu się zapomniało, że ci ludzie też kończą szkołę, typowy dla tego rządu profesjonalizm), realizowano zagadnienia na godzinach wychowawczych (które są obowiązkowe, więc nadal nie ogarniam karteczki,że syn nie będzie uczestniczyłwink)
  • gryzelda71 23.07.19, 10:18
    Nie musisz ogarniać. A syn nie siedział na bzdurnych zajęciach. Było minęło.
  • alpepe 23.07.19, 08:13
    Powiedziałabym, że po prostu brak specjalistów, którym by się chciało.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • triss_merigold6 23.07.19, 08:22
    Programu chyba też brak, bo na 10 czy 20 jednostek lekcyjnyc" do zagospodarowania, wypadałoby mieć jakiś spójny program.
  • anika772 23.07.19, 09:44
    Ministerstwo było uprzejme wypuścić rozporządzenie ( dziennikustaw.gov.pl/DU/2018/1675 ), nie ma podtsway programowej ani programów. Nauczyciele piszą i realizują we własnym zakresie.
    Z obserwacji- zajęcia prowadzą albo doradcy z Urzędów Pracy albo nauczyciele, których wysłano/sami się wysłali na podyplomowe.
  • triss_merigold6 23.07.19, 09:57
    Jasne. W każdym razie, niczego odkrywczego czy praktycznego te zajęcia nie dawały, zero konkretów.
  • zwyczajnamatka 23.07.19, 08:21
    O kurcze, zmartwiłyście mnie. Moja córka bardzo czeka na te zajęcia. Ma szerokie zainteresowania i kilka mocnych stron i nie wie na czym ma się skupić. Myślała, że tam jej ktoś profesjonalnie doradzi. Ja sama nie wiem co jej doradzić, bo i językowo jest dobra i artystycznie uzdolniona, a i ze ścisłym też jej po drodze. Nawet nie wiem jakie jej rozszerzenia doradzić, a co dopiero studia czy zawód.
  • triss_merigold6 23.07.19, 08:23
    Niech pyta znajomych i Ty pytaj znajomych, to najlepsze źródła.
  • kurt.wallander 23.07.19, 10:35
    zwyczajnamatka napisał(a):

    i językowo jest dobra i artystycznie uzdolniona, a i ze ścisłym też jej po dr
    > odze. Nawet nie wiem jakie jej rozszerzenia doradzić, a co dopiero studia czy z
    > awód.

    Może architektura? Moja córka akurat tego kierunku studiów nie rozważa, ale np. bardzo zaciekawiła ją szkoła w Warszawie (nie wiem, skąd jesteś), która po pierwsze wszystkie klasy ma z rozszerzeniami z matematyki, a po drugie oferuje darmowe profesjonalne kursy rysunku, przygotowujące właśnie przede wszystkim na architekturę.
    Co do innych, poza matematyką, rozszerzeń na architekturę, musiałabyś się dowiedzieć.
  • daniela34 23.07.19, 08:30
    Bo to jest kolejny dobry pomysł, którego nie ma kto realizować. Zapewne posłali prowadzących te zajęcia na jakiś kurs, na którym się właśnie dowiedzieli, że uczniowie mają wypisać swoje mocne i słabe strony, natomiast żadnego konkretnego przygotowania do tego, żeby faktycznie doradzać - nie mają. Za moich czasów do szkół wprowadzono przedmiot o nazwie przedsiębiorczość-tez może słuszne założenie, tylko że uczyli zazwyczaj nauczyciele techniki po kursach, którzy żadnego pojęcia o jakiejkolwiek przedsiębiorczości nie mieli. Pamietam moj biznes plan, za który dostałam 6, a który nie miał nic wspólnego z rzeczywistością.
  • profes79 23.07.19, 08:39
    Ja miałem takie zajęcia z "przedsiębiorczości" w szkole średniej. Przyszedł dziadek, który nie potrafił ze zrozumieniem kodeksu pracy przeczytać; kazał nam pisać listy intencyjne a jak pokazał jak liczyć amortyzację środków trwałych to dziewczyna której matka była zawodową księgową go wyśmiała.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • berdebul 23.07.19, 09:03
    Miałam zajęcia z doktorem z SGH, pan w sensowny sposob opowiadał o zarządzaniu budżetem (w ogóle, domowym, krajowym), o podatkach, składkach, zusach-srusach, o rodzajach umów etc. Najlepsze zajęcia przez całe liceum, żałowaliśmy że skończyły się po I klasie.
  • daniela34 23.07.19, 09:52
    Miałaś szczęście do prowadzącego. W skali kraju to raczej była wyjątkowa sytuacja. Mój nauczyciel o ZUS nie wiedział pewnie nic poza tym, co mu na pasku płacowym wpisali wink o podatkach tyle, że wypełniał PIT co roku, a o formach wykonywania działalności w ogóle nic nie wiedział. I w innych szkołach z tego co wiem było podobnie.
  • odnawialna 23.07.19, 21:17
    Mój syn też miał zajęcia z przedsiębiorczości, a jak poprosiłam, żeby wszedł do ZUSu wracając ze szkoły (akurat obok) i przyniósł jeden formularz, to zapytał, cyt,: a ja mogę tam tak po prostu wejść? a jak mnie ktoś zapyta, co ja tu robię?
    Gdy zarobił pierwsze pieniądze, to był bardzo zdziwiony, że musi PIT złożyć, i w ogóle co to ten PIT?
    Pytałam, co robili na zajęciach z przedsiębiorczości? cały rok grali w grę o giełdzie, eh
  • la_mujer75 23.07.19, 08:38
    W szkole u syna były. Beznadziejne. Ponoć pani każdemu sugerowała, że najlepiej jest pójść do szkoły branżowej... Nieważne- jaki uczeń.
    W planie ich nie było, zwolnić nie mogłam. Pani przychodziła na zastępstwa.
    Mieli jakieś dwa wyjścia- na targi, gdzie były stanowiska szkół.
  • triss_merigold6 23.07.19, 08:45
    Wyjście na targi szkół też mieli, w PKiN był dziki tłum i oblężone punkty liceów.
  • aqua48 23.07.19, 08:44
    Moje dzieci chodziły i wyniosły sensowną wiedzę na temat swoich zainteresowań, zdolności i możliwości. Pozwoliło im to na wejrzenie w siebie i zastanowienie się w jakim rodzaju pracy chciałyby spędzić resztę życia, a w jakim na pewno nie. Nikt na tych zajęciach nie kierował ich na konkretne kierunki studiów, ani nie mówił o tym w jakiej branży zarobią najwięcej, czy zrobią szybką karierę i jakie będą za parę lat potrzeby rynku. To zupełnie nie o to chodzi.
  • maniaczytania 23.07.19, 08:45
    To były zajęcia obowiązkowe, trochę mnie dziwią te zwolnienia. Minimum 10 godzin bodajże.
    U nas w 7 kl. głównie robili różne testy na znalezienie najlepszego zawodu wink , w 8 klasy. już głównie konkrety na temat zasad rekrutacji (układania listy chociażby) plus wizyty różnych osób, które opowiadały o swojej pracy i ścieżce dojścia do niej.

    --
    "Pomyślę o tym jutro"
  • joanna_poz 23.07.19, 09:38
    u nas na pewno nie było jakiś regularnych zajęć w planie.
    wiem, że robili jakiś test.
    po teście była indywidualna rozmowa w stylu "wybierz szkołe pod kątem swoich zaineresowań":

    lubisz biologię i chemię ? idź na biol - chem do LO
    a jak interesujesz się matematyką - to do mat - fiz.

    jako, że moj podał że interesują go skoki rowerowe, enduro i mtb - to pani powiedziała, że jest to na tyle dziwne zainteresowanie, że nic mu nie może doradzićsmile

    my dostawaliśmy maile z serii link do strony o naborze albo że sa targi.

    chyba jedyną sensową rada było żeby w rekrutacji wybierac szkoły nie patrząc na minimalny prog z zeszłego roku, a sredni - w aktualnej rekrutacji była to rada na wagę złotawink

  • triss_merigold6 23.07.19, 09:59
    Tia, bardzo pomocne. tongue_out Mój jest mocno sprofilowany, jeśli chodzi o zainteresowania więc ogólne porady nie za bardzo były adekwatne.
  • heca7 23.07.19, 09:49
    U syna podobnie. Zajęcia były obowiązkowe, wynudził się, zrobił jakieś testy i mieliśmy w domu ubaw. Wyszło, że może być właściwie kim chce wink Nawet , że się na księdza nadaje big_grin
    Strata czasu i tyle.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • maj18-98 23.07.19, 10:07
    Można też zapisać się do PPP na spotkanie z doradcą zawodowym. Rozmowa trwa ok 1,5 godziny, robi się test pozwalający na poznanie swoich predyspozycji i preferencji, omawia szkoły i wymagania do nich. W każdej poradni jest osoba, która się doradztwem zajmuje, jeśli komuś nie starczy jedno spotkanie może się umówić na następne. W szkole nauczyciele i pedagodzy szkolni są do takich zajęć z dziećmi obligowani, ograniczają się z reguły do wspólnego wypełniania testów w rodzaju : inwentarz zainteresowań, nie ma z tego co wiem żadnego programu tych zajęć, brak jest czasu i sposobności na indywidualne porady.
  • triss_merigold6 23.07.19, 10:33
    Czyli strata czasu (w wersji szkolnej).
    Na tych zajęciach miałoby sens np. omówienie perspektyw rozwoju różnych branż, wskazanie w jakich sektorach wzrasta liczba miejsc pracy, które branże się zwijają wskutek automatyzacji, jakie nowe kierunki studiów są otwierane etc.

  • kurt.wallander 23.07.19, 10:40
    triss_merigold6 napisała:


    > Na tych zajęciach miałoby sens np. omówienie perspektyw rozwoju różnych branż,
    > wskazanie w jakich sektorach wzrasta liczba miejsc pracy, które branże się zwij
    > ają wskutek automatyzacji, jakie nowe kierunki studiów są otwierane etc.
    >
    Miałoby, ale, niestety, nie wygląda to tak. U nas te zajęcia to też była kpina, zarówno te planowo w programie dla klasy 7., jak i te w gimnazjum. Jakies bzdury dzieciakom powychodziły, trochę do pośmiania, ale też i denerwujące.
  • triss_merigold6 23.07.19, 10:48
    W sumie szkoda, bo jest sporo i ciekawych tematów, i źródeł informacji, w Europie Północnej rozwija się np. cały sektor morski, lotniczy, biotechnologii, związany z OZE etc., mnóstwo miejsc pracy nowego typu oferuje wojsko czy służba celna. Naprawdę, można odejść od archaicznego klepania murarz, piekarz, kierowca, krawcowa, ogrodnik, kucharka.
  • kurt.wallander 23.07.19, 10:57
    triss_merigold6 napisała:

    > W sumie szkoda, bo jest sporo i ciekawych tematów, i źródeł informacji, w Europ
    > ie Północnej rozwija się np. cały sektor morski, lotniczy, biotechnologii, zwią
    > zany z OZE etc., mnóstwo miejsc pracy nowego typu oferuje wojsko czy służba cel
    > na. Naprawdę, można odejść od archaicznego klepania murarz, piekarz, kierowca,
    > krawcowa, ogrodnik, kucharka.

    Zgadzam się, zmarnowany świetny potencjał. A choćby te zajęcia nawet skupiły sie na tym (w ostatnich klasach), na czym polega rekrutacja do szkół średnich, jak układac listy oddziałów, jak się odwoływać, jak brac udział w rekrutacji uzupełniającej, to juz byłoby z jakims pożytkiem. A w wielu szkołach to szwankowało, np. u moich dzieci JA miałam duzo większą wiedzę na temat tych wszystkich niuansów niż większośc nauczycieli (w tym wychowawców np. w 3 gimnazjum). Żal.
  • lena2222 23.07.19, 21:12
    U nas na tych zajęciach nic nie było na temat rekrutacji.
  • morekac 23.07.19, 23:09
    >Naprawdę, można odejść od archaicznego klepania murarz, piekarz, kierowca, krawcowa, ogrodnik, kucharka.

    Co dobre było dla przodków, dobre jest i dla nas. A najlepsze są proste zawody, najlepiej uczone wyłącznie teoretycznie za pomocą kredyty i tablicy, bo to tanie.
    A przecież np. miłośnikowi roślin, zwierząt czy ogólnie biologii można zaproponować całkiem sporo zawodów, całkiem różnych, w zależności od jego charakteru i predyspozycji intelektualnych, na całkiem różnych poziomach wykształcenia.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • kub-ma 23.07.19, 09:56
    Nie wiem jak w gimnazjum, ale w LO syn miał całkiem sensowne zajęcia.
    Ale rzeczywiście tak to w naszym szkolnictwie jest: ktoś coś wymyśli, czasami nawet sensownego, a później realizacja jest taka sobie, albo następuje tradycyjna spychologia.

    --
    "Jeśli ludzie nie wierzą, że matematyka jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie." John von Neumann.
  • rzeniha 23.07.19, 09:59
    triss_merigold6 napisała:

    > Przy czym, samą ideę doradztwa zawodowego dla 15-latkow w szkole uważam
    > za sensowną tylko wykonanie niech nie będzie żałosne.uncertain

    Zdajesz sobie sprawę, jaki banał napisałaś? Powyższe zdanie można dowolnie modyfikować, jego pierwszy człon, a zawsze będzie słuszne: "samą ideę rozszerzonej matematyki/ języków obcych / ekonomii / filozofii / przedsiębiorczości / kulturoznawstwa w szkole uważam za sensowną, tylko wykonanie...". Czego się spodziewałaś? Mając fatalnych (uśredniając) nauczycieli (a dzisiaj nauczyciel to synonim przegrywu - kiedyś tak nie było), oczekujesz, że nie wiadomo skąd pojawią się nagle wykwalifikowani i profesjonalni doradcy zawodowi? Wolne żarty i oderwanie od realiów. Cały system edukacji publicznej, za wyjątkiem dosłownie kilku(nastu/dziesięciu) najlepszych szkół jest warty tyle, ile jego pracownicy - nauczyciele, czyli (znowu uśredniając) gawno wink
  • kubek0802 23.07.19, 10:08
    Syn do szkoły średniej rekrutował się w ubiegłym roku. W okolicach ferii zimowych były testy i jakieś zajęcia w ramach doradztwa zawodowego i predyspozycji. Konkluzja była taka,iż prawie wszystkim pan zalecił wybór szkoły branżowej jako bardzo korzystny.
  • daniela34 23.07.19, 10:18
    W sumie ciekawe, czy gdybym teraz miala wybierać szkołę średnią i jako laureat 3 olimpiad przedmiotowych w zainteresowaniach podała, że lubię piec i gotować, to też wysłaliby mnie do szkoły gastronomicznej na fali promowania szkół branżowych smile
  • simply_z 23.07.19, 10:39
    pewnie doradzaliby ci dietetyke lub technologie zywnosci.
  • triss_merigold6 23.07.19, 10:40
    Zawodówkę gastronomiczną.
  • daniela34 23.07.19, 10:51
    Właśnie tego się obawiam smile bo trzeba przecież dzieciom wmawiać, że szkoła branżowa to cud, miód i orzeszki (Nie mam nic przeciwko idei szkół branżowych, tylko że w Polsce sensowne szkolnictwo zawodowe po prostu nie istnieje)
  • rzeniha 23.07.19, 11:17
    Tak samo, jak sensowne szkolnictwo jakiekolwiek inne.
  • triss_merigold6 23.07.19, 12:05
    Masz coś konkretnego do przekazania czy tak sobie stukasz w klawiaturę bez ładu i składu?
  • zona_glusia 23.07.19, 23:14
    Nie wiem jak teraz, ale licea przynajmniej te dobre dawały niezłe średnie wykształcenie jeszcze parę lat temu. Nie mówiąc już o gimnazjach, wśród których też zdarzały się świetne. Wskaźnik PISA też rósł, więc bez przesady z brakiem sensownego szkolnictwa w Polsce. Oczywiście, skutki reformy już złe a długookresowo będzie jeszcze gorzej.
  • molik28 23.07.19, 19:29
    U mojego porażka. Strata czasu. Bardzo liczyłam na te zajęcia ale niestety. Pani nie umiala zapanowac nad klasą i byly ogólne wygłupy i podśmiewywanie się z innych w klasie.
  • lena2222 23.07.19, 21:04
    U nas pierwsze zajęcia były na temat zawodów których już nie ma. Pani bardzo polecała branżówki i technika. Padło też hasło że dzieci piątkowe będą pracować dla trójkowych i że dzieci piątkowe nic w życiu nie osiągną. Dla mnie kompletna strata czasu. Nie wpadłam na to żeby zwalniać.
  • bei 23.07.19, 21:29
    U nas były to godziny obowiązkowe, i dobrze zorganizowane. Dzieciaki spotykały się z ciekawymi ludźmi, odwiedzały ich miejsca pracy, przechodziły testy predyspozycji, miały opiekę psychologa. To były lubiane lekcje.
  • asia_i_p 23.07.19, 22:53
    U córki w szkole takie sobie.
    U nas w szkole bardzo aktywnie - jakieś wyjścia zawodoznawcze, określanie własnych predyspozycji, testy Hollanda, testy obrazkowe. Ale z moim obserwacji jeśli trafia, to do uczniów, którzy są ogarnięci i jakiś pomysł na siebie mają, a reszta dalej narzeka.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka