Dodaj do ulubionych

Nie będę utrzymywać teściowej!!

23.07.19, 10:35
Jest sobie małżeństwo, oboje przed 40-stką. Mają dwoje dzieci w wieku szkolnym. Oboje pracują/prawowali zawodowo. Jak dzieci były małe państwo opłacali opiekunkę (zaprzyjaźniona sąsiadka-obie strony były bardzo zadowolone). Potem dzieci poszły do przedszkola, szkoły.
Ojciec pana około dwa lata temu pojechał do sanatorium i znalazł miłość swego życia - dawna znajoma z czasów młodości. Państwo są po rozwodzie, bez orzekania o winie. Pani po urodzeniu dzieci nie pracowała. Pan zaproponował, że mieszkanie, w którym mieszkali sprzedadzą, kasę podzielą na pół i pani weźmie wspólne oszczędności, żeby mogła kupić sobie lokum. Zgodziła się i kupiła kawalerkę, którą syn jej wyremontował i urządził.

I jest problem. Starsza pani kupiła sobie mieszkanko niedaleko syna, bo "kto się mną zaopiekuje na starość". Od niedawna prosi syna, żeby dokładał jej na utrzymanie. Początkowo syn matce dawał kasę, ale teraz jego małżonka stwierdziła, że wystarczy, bo matka nie jest chora, niedołężna, wręcz cieszy się dobrym zdrowiem, więc może iść do pracy, niekoniecznie na cały etat. Znalazła nawet kilka ofert.
Propozycja synowej spotkała się z oburzeniem, wielką awanturą i płaczem starszej pani. Syn powiedział, że przecież mama nie może iść do pracy, bo jak to tak.
Synowa się wkurzyła, bo ona też się zajmuje domem (mąż często w delegacjach) i pod koniec maja, gdy skończyła się jej umowa o pracę, nowej nie podpisała. Jest bezrobotna.
Uznała, że nie będzie pracować po to, by znaczną część pieniędzy, które włoży do domowego budżetu szły na utrzymanie teściowej.
Uznała, że: nic od teściów nie dostała, nigdy jej nie pomogli przy dzieciach, więc nie ma żadnych zobowiązań. I tak sponsorowali remont kawalerki, więc wystarczy. Pensja męża pozwoli na skromniejsze utrzymanie rodziny.

Co powinien zrobi ten facet?
Żadnej z pań siłą nie zmusi do pracy, a obie się uparły, że to to druga powinna pracować.
Edytor zaawansowany
  • ixiq111 23.07.19, 10:37
    Ex-teść płaci ex-żonie symboliczne alimenty
  • triss_merigold6 23.07.19, 10:39
    Postawić weto roszczeniom mamusi, niech idzie do pracy.
  • korniz 23.07.19, 14:10
    niech tesciowa waczy o godne alimety ma prawo rzadac ,bo jest przepis ze byla zona ma zyc na podobnym poziomie jak do tej pory
  • triss_merigold6 23.07.19, 14:13
    Buhahaha. Pomyliło Ci się z dziećmi.
  • aqua48 23.07.19, 14:44
    korniz napisała:

    > niech tesciowa waczy o godne alimety ma prawo rzadac ,bo jest przepis ze byla z
    > ona ma zyc na podobnym poziomie jak do tej pory

    Ale tylko gdy rozwód nastąpił z winy męża i przez określoną ilość czasu. Tu exmąż dobrowolnie jej już jakieś kwoty wypłaca.
  • bombalska 24.07.19, 10:10
    Do konca zycia, albo do ponownego slubu zony.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • bombalska 24.07.19, 10:14
    Zobowiązanym do płacenia alimentów byłemu małżonkowi jest:

    Małżonek ponoszący winę rozkładu pożycia. Jest on zobowiązany do alimentowania małżonkowi nieponoszącemu winy, jak również małżonkowi, który winę taką ponosi, gdy znajduje się w niedostatku.
    Małżonek nieponoszący winy za rozkład pożycia, gdy drugi z małżonków również tej winy nie ponosi.
    Alimentów nie może żądać małżonek winny rozkładu pożycia od małżonka niewinnego.

    Obowiązek dostarczania środków utrzymania byłemu małżonkowi nie ma charakteru dożywotniego.

    Zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym obowiązek alimentacyjny pomiędzy małżonkami wygasa w razie zawarcia przez uprawnionego małżonka nowego małżeństwa. Dzieje się to również z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu, chyba, że o przedłużeniu tego obowiązku orzeknie sąd, ze względu na zaistnienie wyjątkowych okoliczności. Termin pięciu lat biegnie od chwili uprawomocnienia się wyroku rozwodowego.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • sundace46 23.07.19, 15:41
    korniz napisała:

    > niech tesciowa waczy o godne alimety ma prawo rzadac ,bo jest przepis ze byla z
    > ona ma zyc na podobnym poziomie jak do tej pory

    Nie dość, ze nie potrafisz pisać poprawnie ortograficznie, to do tego mylisz pojęcia. Nie wypowiadaj się w sprawach, o których nie masz pojęcia. A najlepiej w ogóle się nie wypowiadaj.
  • rosapulchra-0 23.07.19, 16:22
    A po co ten pełen wyższości ton?

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • triss_merigold6 23.07.19, 16:30
    Głupotę należy tępić.
  • stephanie.plum 24.07.19, 15:13
    mylisz pojęcia, nie masz pojęcia!

    ...hm, ortografia ok., ale co ze stylem...?

    --
    idę tam, gdzie idę
  • anika772 23.07.19, 10:39
    Wysłać teściową do sanatorium z zaleceniem, aby znalazła miłość życia, która zechce ją utrzymywaćwink
  • jasnoklarowna 23.07.19, 10:57
    wygrałaś !!!!!!!
  • daniela34 23.07.19, 10:59
    😀😀😀 To może być jedyne skuteczne rozwiązanie
  • czekoladazkremem 23.07.19, 11:43
    Doskonałe rozwiązanie - tylko przedtem trochę w teściową zainwestować, dieta, siłownia, botoks, kosmetyczka, fryzjer.
  • ixiq111 23.07.19, 11:44
    O, muszę podpowiedzieć.
    A możesz polecić jakieś konkretne sanatorium? Ciechocinek? wink
  • tt-tka 23.07.19, 12:04
    ixiq111 napisała:

    > O, muszę podpowiedzieć.
    > A możesz polecić jakieś konkretne sanatorium? Ciechocinek? wink

    Naleczow. Tam sercowcy sie kuruja, jest szansa, ze gdy pani tesciowa kogos zlapie, to szybko owdowieje i bedzie miala rente po drugim mezu. A z reumatykiem moze byc ten klopot, ze pozyje dluzej niz zawalowiec i swoje pieniadze bedzie wydawac na siebie i wlasna rehabilitacje.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • anika772 23.07.19, 12:20
    "A możesz polecić jakieś konkretne sanatorium?"
    Nie podejmuję siębig_grin
  • ruscello 23.07.19, 21:21
    Wujek przywiózł żonę z Ciechocinka, więc może i tej teściowej się uda wink
  • quelquechose 23.07.19, 10:44
    Proponuję, żeby synowa poszła do pracy smile

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • quelquechose 23.07.19, 10:45
    PS - głównie dlatego, żeby na starość nie miała tego samego problemu, co teściowa...

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • ixiq111 23.07.19, 11:52
    Może nie wynika to z tego, co wcześniej napisałam, ale synowa chce iść do pracy, ale bardzo nie pasuje jej, że ze wspólnego budżetu co miesiąc pewna kwota idzie do teściowej.
    Obecne bezrobocie, jest, moim zdaniem, aktem desperacji. Babka żyła w kieracie: praca, dom, dzieci, mąż często w delegacji, a teściowa miała luz.
    Dlaczego nie może żyć jak teściowa przez wiele lat?
    Jak małżonkowi obniży się standard życia, może przemyśli sprawę.
    Na razie pani doszła do wniosku, że skoro stać jej męża na utrzymywanie niepracującej, zdrowej kobiety, to lepiej niech to będzie ona a nie teściowa. Ona się w swoim krótszym życiu dużo więcej napracowała niż mama męża. No i jej dzieci na tym skorzystają (na razie).
  • saphire-2 23.07.19, 11:55
    Bardzo dobrze zrobiła smile
    Ale niech za jakiś czas idzie do pracy, dla siebie po prostu. A przez ten okres, rok czy dwa, niech syn utrzymuje leniwą matkę i własną rodzinę.
  • sofia_87 23.07.19, 11:58
    O jaka kwote chodzi?
  • saphire-2 23.07.19, 12:06
    Moim zdaniem to nieważne nawet czy chodzi o 500 zł czy 1000 zł. Młoda kobieta z 2 dzieci i mężem w delegacji pracuje aby jej rodzina miała coś z tego, aby dzieci miały wakacje, zajęcia sportowe i co tam jeszcze. Nie po to, aby dołożyć leniwej teściowej.
  • triss_merigold6 23.07.19, 12:08
    Dokładnie.
  • kropka_kom 23.07.19, 13:00
    a jest pewnosć że jak synowa będzie bez pracy to syn i tak nie będzie musiał pomagać mamie? p.s. jeśli teściowa ledwo się utrzymuje to chyba normalne że potrzebuje wsparcia...
  • kropka_kom 23.07.19, 13:02
    a poza tym co to za wyliczanie ile pomagala przy dzieciach...wychowała syna zeby był dobrym ojcem to chyba już coś...
  • sofia_87 23.07.19, 13:06
    Raczej niewiele skoro inne kobiety w jej wieku nie tylko wychowywaly dzieci ale tez pracowaly na rodzine i wlasna emeryture
  • rosapulchra-0 23.07.19, 13:09
    Na razie wychodzi na to, że wychowała syna, żeby ją teraz utrzymywał.

    --
    Ty milden samotna zdaje jesteś to może się wymienicie usługami? Bo pewnie też masz z tym problem. by bergamotka77
  • saphire-2 23.07.19, 13:12
    Ale powiedz mi, dlaczego prawie 40 letnia kobieta, która pracuje od 15 lat, w tym czasie urodziła i wychowuje dwoje dzieci, cały czas pracując, cały czas goniąc między pracą zawodową, szkołą a przedszkolem, całe życie w kieracie, nie może zrobić sobie roku przerwy w pracy zawodowej? Żeby nabrać sił. Mąż zarabia, stać ich przez rok czy dwa na spokojne życie. Ale nie, trzeba utrzymać teściową, która od 35 lat czy dłużej nie pracuje z własnego wyboru. I zaczyna brakować kasy na dłuższą metę.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 13:18
    Ale powiedz mi, dlaczego 40 letni mężczyzna, która pracuje od 15 lat, w tym czasie wychowuje dwoje dzieci, cały czas pracując, cały czas intensywnie pracując, często poza domem - w delegacjach, całe życie w kieracie, nie może zrobić sobie roku przerwy w pracy zawodowej? Żeby nabrać sił.
    Hę?
  • triss_merigold6 23.07.19, 13:30
    Pewnie dlatego, że go na to nie stać. Za to, jeśli stać go na utrzymywanie mamusi, to tym bardziej stać go na utrzymywanie żony.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 14:08
    A żonę stać?
    A co by było, gdyby pan też po prostu z pracy zrezygnował?
    Dzieci do bidula?
  • spanish_fly 23.07.19, 14:15
    Pan nie może zrezygnować, bo kto wtedy da pieniądze mamusi? Dzieci utrzyma żona, jak będzie musiała, zresztą w końcu same pójdą do pracy, ale mamusią nie ma się kto zaopiekować. Jeśli pan jest taki wrażliwy na jęki matki, to nawet na emeryturę nie będzie mógł iść, bo pewnie będzie za mała, żeby z niej utrzymał siebie i matkę.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 14:21
    A jak zrezygnuje?
    W ramach strajku - podobnie jak żona?
    To co?
  • spanish_fly 23.07.19, 14:22
    No przecież piszę. Żona sobie poradzi - praca to dla niej nie pierwszyzna. Ale mamusia umrze z głodu.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 14:25
    No to ja bym na jego miejscu zrezygnowała - takie było pytanie ze startowego postu, nie?
  • spanish_fly 23.07.19, 14:26
    Przecież on nie może zrezygnować, bo uznaje, że to jego obowiązek utrzymywać matkę.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 14:30
    Może uznać, że jest zmęczony i teraz to jego panie mają utrzymywać obowiązek. Solidarnie.
  • saphire-2 23.07.19, 14:38
    Może. Przy czym żona, która jest przyzwyczajona do pracy, pewnie za kilka miesięcy i tak wróci do pracy, bo nie potrafi inaczej. Spokojnie utrzyma siebie i dzieci. A matka będzie płakać, że kto ją teraz utrzyma? Jak nie syn to kto? Synowa? 😉
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 14:39
    A męża?
    Kto utrzyma męża?
  • spanish_fly 23.07.19, 14:45
    Mamusia? Przecież żonie nie chodzi o to, żeby mąż zaczął ją utrzymywać, tylko, żeby odmówił tego matce, która sama może i powinna iść do pracy.
  • rosapulchra-0 23.07.19, 16:27
    Może się rozchorować.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • saphire-2 23.07.19, 14:17
    Żona pracuje całe życie. Ma przerwę w zarabianiu dopiero dwa miesiące. Nie wiem ile zarabia i czy by sama utrzymała dzieci. Ale kobieta przynajmniej całe życie liczy na siebie, pracuje, płaciła za opiekunkę, rozwijała się zawodowo. Ma prawo odpocząć. Facet oczywiście też. On może być także zmęczony pracą, wyjazdami, delegacjami. Problem polega na tym, że oni się nie potrafią dogadać. Facet uważa, że jest ok, gdy on trochę pieniędzy, które są dla dzieci, przeznaczy na mamę. Kobieta uważa, że jednak najpierw są własne dzieci, potem żona a potem dopiero inny członek rodziny, który jest biedny, chory, po wypadku. Tu nikt nie jest biedny i chory. Mama jest zdrowa, nic jej nie dolega. Facet ma prawie 40 lat, dzieci i żonę. O nich powinien zadbać. Oczywiście, że na równi z żoną. Żona pracowała kilkanaście lat. Też utrzymywała dom i dzieci. Nie pracuje dopiero drugi miesiąc. A mama męża nie pracuje całe życie.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 14:22
    A jak on uzna, że żona powinna zadbać o niego i dzieci?
    Sedno w tym poście zawarłaś - nie potrafią się dogadać.
  • spanish_fly 23.07.19, 14:24
    Racja jest po stronie żony. Nie dziwi mnie ani trochę, że nie chce się zgodzić na dożywotnie wypłacanie pensji zdrowej i jeszcze nie starej matce męża.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 14:26
    Ale jakie konkretnie znaczenie ma po czyjej stronie jest racja?
    Zmienia cokowiek?
    Ma racje - no i?
    Mamusi racją nie przekonała.
    Męza najwyraźniej też nie.
  • saphire-2 23.07.19, 14:28
    Widzę to tak, że w tej rodzinie już jest kłótnia i problem. Rozwiodą się. Mąż zamieszka u mamy. Będzie ją utrzymywał do śmierci. Żona wróci do pracy, dostanie alimenty od męża na dzieci i będzie sobie żyła w spokoju.
  • spanish_fly 23.07.19, 14:29
    Takie, że osoba, która ma rację jest mniej skłonna do ustąpienia.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 14:31
    Wiesz, rzecz jasna, że z racją jak z (...) każdy ma własną? Niekoniecznie obiektywną?
  • spanish_fly 23.07.19, 14:40
    Przecież wypowiadają się tutaj osoby nie zaangażowane osobiście w tą historię i praktycznie wszyscy uznają, że żona ma rację.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 14:46
    JA też uważam, że ma rację.
    Pytam co z tego? Skoro i mamusia i mąż mają swoją?
  • spanish_fly 23.07.19, 15:02
    Już o to pytałaś i już odpowiedziałam.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 15:09
    Nie. Zapowiedziałaś, że forum przyznaje rację żonie. Że obiektywnie ma rację. I co? Pójdzie do sklepu z obiektywnymi racjami, kupi jedną i męża tym przekona?
    JA się pytam - co to zmienia?
  • triss_merigold6 23.07.19, 15:11
    To proste, albo mąż w tym wypadku przyznaje rację żonie i przestaje dotować mamusię albo niech wy...la.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 15:16
    Chyba, że to żona (aktualnie niepracująca) usłyszy, że albo się godzi na dotowanie mamusi albo ma wy...lać.
  • triss_merigold6 23.07.19, 15:21
    Żona nie ma dłuższej przerwy więc może wrócić do pracy w każdej chwili, poza tym, jeśli już, to z żoną pan tworzy (jeszcze) wspólne gospodarstwo, a nie z mamusią.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 15:26
    No i? To ją chroni przed usłyszeniem, że ma wy...lać?
  • sofia_87 23.07.19, 15:33
    Nie, ale zwazywszy na to, ze dzieci zwykle zostają z matka, to w przypadku wspólnego mieszkania to pan powinien wy....lac, przynajmniej do czasu podzialu majątku. Nie można tez wykluczyć, ze mieszkanie należy do zony.
    Btw dzieci tez nic nie chroni przed usłyszeniem od tatusia, ze maja wy...lac?
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 15:42
    Powinien to dosyć słaby argument. Najwyraźniej pan uważa, że powinien utrzymywać matuś.
    A naqwet, jak pan z mieszkania wyp...li, to będzie tej żonie wtedy lepiej czy gorzej?
  • arwena_11 23.07.19, 17:04
    Nie można wykluczyć też, że mieszkanie jest pana.

    A i nawet jak pan ma tylko 50% - i nie jest przemocowcem, to nikt go z jego mieszkania nie wyrzuci.
  • tt-tka 23.07.19, 17:10
    arwena_11 napisała:

    > Nie można wykluczyć też, że mieszkanie jest pana.
    >
    > A i nawet jak pan ma tylko 50% - i nie jest przemocowcem, to nikt go z jego mie
    > szkania nie wyrzuci.

    Pewnie, ze nie. Tylko byc moze nikt mu juz w tym mieszkaniu nie bedzie prac, gotowac, robic zakupow. Zwlaszcza przy powrotach z delegacji bedzie mu milo.
    No, zawsze moze isc na kolacje do mamusi tongue_out


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • arwena_11 23.07.19, 17:02
    Ale najpierw musi ją znaleźć. Bo nie ma gdzie wracać.
  • saphire-2 23.07.19, 17:17
    Łatwiej jest znaleźć pracę wykształconej kobiecie, która pracuje 10 czy 15 lat po skończeniu studiów, cały czas, z ewentualną przerwą na urlop macierzyński czy wychowawczy, która ma przerwę w pracy tylko dwa miesiące, niż komuś, kto ma przerwę 30 - 35 lat. Albo komuś, kto jest wykształcony, jeszcze nie tak stary, na przykład ma 40 lat ale przepracował w swoim życiu dwa lata. Żona pracę znajdzie bez problemu. A teraz niech kobieta odpocznie.
  • spanish_fly 23.07.19, 15:23
    Żona o ile dobrze rozumiem stwierdziła właśnie, że nie ma nic przeciwko temu, żeby mąż utrzymywał matkę, o ile utrzyma też ją.
  • tt-tka 23.07.19, 15:37
    zawsze-w-drodze napisała:

    > Chyba, że to żona (aktualnie niepracująca) usłyszy, że albo się godzi na dotowa
    > nie mamusi albo ma wy...lać.

    A wtedy pan dostanie pozew rozwodowy i alimenty.
    No, zawsze moze zamieszkac z mamusia w jej kawalerce. Bo mieszkanie - ich wspolne, jak mniemam - raczej zostanie przy zonie i dzieciach.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 15:40
    A dlaczego uważasz, że mieszkanie zostanie przy żonie? I czemu przy żonie (przypominam niepracującej aktualnie) mają zostać dzieci?
    Jak się szafuje wy...laniem, trzeba to brać pod uwagę.
  • triss_merigold6 23.07.19, 15:43
    Bo zanim sąd rozpatrzy pozew, żona dziesięć razy zdąży podjąć pracę.smile A panu przy pracy w delegacjach nikt nie da pod stałą opiekę nawet chomika.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 15:48
    No jasne, że tak - ale pan może zmienić pracę na ten przykład, na taką bez delegacji. Mieszkanie może być jego. Może do mieszkania sprowadzić mamusię - do opieki nad dziećmi chociażby. On też dużo może. Nie tylko żona. Każdy kij ma dwa końce.
  • tt-tka 23.07.19, 15:54
    zawsze-w-drodze napisała:

    > No jasne, że tak - ale pan może zmienić pracę na ten przykład, na taką bez dele
    > gacji.

    No ale nie zmienia. jezdzi na delegacje od lat.

    >Mieszkanie może być jego.

    Watpie. Zdaje sie zostalo powiedziane, ze oni od tesciow nic nie dostali, wnioskuje, ze mieszkania dorabiali sie wspolnie.

    >Może do mieszkania sprowadzić mamusię - do opi
    > eki nad dziećmi chociażby.

    Primo - musialaby sie zgodzic mamusia. Nie slychac, by kiedykolwiek udzielala sie w opiece nad wnukami.
    Secundo - musialaby zgodzic sie zona. To sa tez jej dzieci. Moze uznac - i gdyby doszlo do rozstrzygniec sadowych, sad przyznalby jej racje - ze pasozytnicza pijawka to nie jest wlasciwa opieka dla dzieci.

    > On też dużo może. Nie tylko żona. Każdy kij ma dwa k
    > ońce.

    Zona moze wiecej. Z tego powodu chociazby, ze jest pierwsza do opieki nad dziecmi w wypadku rozwodu.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 16:04
    Jak jest właścicielm/współwłaścicielem mieszkania to żona nie musi się zgadzać - mamusia się wprowadza i już.
    Żona zostaje z dziećmi - zgoda prawdopodobieństwo znacząco większe - jako samotna matka oraz z alimentami (o ile będzie je płacić łaskaw) - to będzie jej fiansowo lepiej czy gorzej?
    Nie, żona nie może więcej - często jej się tak wydaje, a potem jest płacz przy zderzeniu ze ścianą.
    Ale penie lepiej się czuje zyjąc w przekonaniu, że jest tą, która rozdaje karty.
  • daniela34 23.07.19, 16:09
    No, jak nie będzie łaskaw płacić alimentów to komornik (A egzekwować jest z czego) i prokurator, więc tego...
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 16:15
    Żyłybyśmy wszystkie w lepszym świecie, gdyby to bylo takie proste z tymi alimentami - ile setek tysięcy dzieci ich nie dostaje? - To na marginesie.
  • spanish_fly 23.07.19, 16:18
    No właśnie, a Twoim zdaniem to podobno takie nic wziąć na utrzymanie dorosłą zdrową osobę, która może pracować.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 16:28
    Ale nie dostają tych alimentów (zasadniczo) nie dlatego, że tatusiów nie stać - oni - z różnych przyczyn - nie mają życzenia płacić.
    Ten tatuś i syn jednocześnie - życzenie płacić ma. I - w miarę upływu czasu - będzie na nim ciążył płacenia obowiązek.
    Fakt - niespójnie brzmi, że na mamusię tak, a na dzieci niekoniecznie - więc zgoda - będzie płacił i na mamusię i na dzieci.
  • spanish_fly 23.07.19, 16:32
    Niestety jak najbardziej może być tak, że na mamusię tak, a na dzieci się wypnie.
  • daniela34 23.07.19, 16:33
    zawsze-w-drodze napisała:

    > Żyłybyśmy wszystkie w lepszym świecie, gdyby to bylo takie proste z tymi alimen
    > tami - ile setek tysięcy dzieci ich nie dostaje? - To na marginesie.
    Nie twierdzę, że zawsze jest proste, bo rozwodami to się akurat zawodowo zajmuję. Ale w tym stanie faktycznym, który tu mamy - tak, jest dosyć proste.
  • daniela34 23.07.19, 16:39

    > Nie twierdzę, że zawsze jest proste, bo rozwodami to się akurat zawodowo zajmuj
    > ę. Ale w tym stanie faktycznym, który tu mamy - tak, jest dosyć proste.
    I żeby była jasność, ja akurat nie twierdzę, że albo ma z zrobi tak jak chce żona, albo ma być rozwód. Podejrzewam, że utrzymywanie mamusi i tak ich (albo po rozwodzie- samego synka) czeka w perspektywie kilku lat. Ale opowiadanie jak pani strasznie straci po rozwodzie to też jest przesada, bo już wyżej pisałaś że Pani dzieci nie dostanie po rozwodzie, co akurat jest równie prawdopodobne jak to, że świnie zaczną latać
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 16:48
    Napisałam, że nic nie jest pewnie. A nie ze dostanie albo nie dostanie.
  • daniela34 23.07.19, 17:04
    zawsze-w-drodze napisała:

    > Napisałam, że nic nie jest pewnie. A nie ze dostanie albo nie dostanie.
    Ściślej mówiąc, zapytałaś, dlaczego dzieci miałyby zostać przy żonie. Otóż w polskich realiach to jest praktycznie pewne, niezależnie od tego, czy ojciec rzuci pracę w delegacjach, zadeklaruje opiekę babci itp.
  • spanish_fly 23.07.19, 16:12
    Żona nie dąży do rozwodu, a do tego żeby przekonać męża, że jego matka powinna iść do pracy. Wymyśliła moim zdaniem niezły sposób, żeby poczuł w jakiej pozycji stawia się mamusia.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 16:17
    I żeby ją w tym przekonywaniu wspomóc koleżanki forumki instruują, żeby robił co żona każe albo wy....lał. Konstruktywne. Nie powiem.
  • spanish_fly 23.07.19, 16:26
    Czasem nie ma innego wyjścia. Skoro do Pana nie dotarło, że w małżeństwie nie ma prawa takich decyzji podejmować bez zgody żony, to niestety nie wróży to dobrze na przyszłość. Zapewne w jego domu rodzinnym niepracująca matka nie miała prawa głosu w sprawach finansów, ale dla kobiet to się kończy źle. Na starość są skazane na łaskę innych ludzi.

    To nie jest drobna grzeczność wziąć na utrzymanie dorosłą osobę. To jest bardzo poważne zobowiązanie, które może pozbawić rodzinę jakichkolwiek oszczędności. Żona jest po prostu odpowiedzialna.
  • saphire-2 23.07.19, 16:26
    Zgadzam się
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 16:30
    A jak zgody obopólnej nie będzie?
    Kto ma nie mieć nic do gadania - żona (oj źle oj źle - chłop ma wy...lać) czy mąż (wspaniale, tak powinno być - partnerstwo jest przereklamowane)
  • spanish_fly 23.07.19, 16:35
    To będą żyli razem, a to będzie ciągle stanowiło kość niezgody między nimi, albo się rozstaną, albo żona wymusi, żeby matka przynajmniej przepisała na nią połowę mieszkania, albo podpiszą jakąś inną umowę między sobą. Różne rozwiązania są możliwe.
  • saphire-2 23.07.19, 16:43
    Dokładnie. Mogą być razem, ale to będzie w ich życiu nigdy nie rozwiązany problem
  • mamaaspiama 25.07.19, 10:37
    "Kto ma nie mieć nic do gadania - żona (oj źle oj źle - chłop ma wy...lać) czy mąż (wspaniale, tak powinno być - partnerstwo jest przereklamowane) "

    Przede wszystkim aktualnie pan działa na szkodę własnej rodziny, wydaje wspólne (!) pieniądze niezgodnie z wolą ich współwłaścicielki. W związku z tym w jakikolwiek sporach prawnych, prawo stanie po stronie pani. Jest jasno uregulowane kto ma pierwszeństwo w alimentacji i są to osoby niezdolne do samodzielnego utrzymania się, co w tym wypadku oznacza dzieci, a nie matkę, która, zupełnie obiektywnie, ma możliwość podjęcia pracy, np. jako sprzątaczka, opiekunka.
  • kokosowy15 23.07.19, 17:19
    Matka powinna znaleźć pracę żeby mogła się sama utrzymać. Zależy jednak, w jakim miejscu kraju mieszka, jaki ma zawód, kwalifikacje, wiek. Czy emamy prowadzące firmy zatrudniły by szescdziesieciolatke bez kwalifikacji i doświadczenia zawodowego? Matka sama nie zadbała o swoje finanse, ale w latach pięćdziesiątych takich kobiet było wiele. Nazywało się to "przy mężu". Czasy jednak się zmieniły, trzeba o siebie zadbać samemu, bo rodziny nie chcą ponosić wydatków na utrzymanie poprzednich pokoleń.
  • saphire-2 23.07.19, 17:22
    W jakich znowu latach pięćdziesiątych? Pani miała 30 lat w roku 1990. Wtedy mnóstwo 30 letnich kobiet pracowało. W roku 2000 miała około 40 lat. Mnóstwo kobiet 40 letnich normalnie pracowało. To nie są czasy 50 - 60 lat temu. Ta Pani ma dopiero 59 lat, jest zdrowa.
  • triss_merigold6 23.07.19, 17:48
    Kokosowy lubi tak sobie z d...y przykłady podawać, żeby było bardziej rzewnie.
  • kokosowy15 23.07.19, 17:52
    Nie przeczytałaś dokładnie. Kiedyś niepracujaca, pozostając na utrzymaniu męża pani to była normalność. Później te Panią utrzymywały w wielopokoleniowej rodzinie dzieci. Teraz obyczaje się zmieniły, każdy musi zadbać o siebie sam. A jeśli chodzi o zatrudnienie, przyjęła byś te kobietę do pracy?
  • triss_merigold6 23.07.19, 18:38
    Gdyby była kompetentna to bez problemu. U mnie zatrudniają ludzi mocno 50+ na stanowiskach od specjalisty w górę, na kierowniczych są też ludzie 60+ z mega doświadczeniem na rynku lub na rynku i w administracji.
  • kokosowy15 23.07.19, 19:10
    Chyba mówimy o kimś innym.
  • panna_lila 24.07.19, 08:11
    kto zatrudni 59 letnią kobietę bez żadnego doświadczenia, jak może przebierać w 25-30 latkach?
  • cruella_demon 24.07.19, 09:30
    Rzeczywiście do sprzątania tłum dwudziestolatek się pcha.
  • daniela34 23.07.19, 17:54
    kokosowy15 napisał(a):

    >Matka sama nie zadbała o swoje finanse, ale w latach pięćdziesiątych t
    > akich kobiet było wiele. Nazywało się to "przy mężu".

    Nie no, w latach 50- tych to rzeczywiście. W latach 50-tych moja babcia faktycznie była "przy mężu", aczkolwiek przewidująco działkę z domem kazała zapisać tylko na siebie i jakieś tam własne źródło utrzymania miała (sprzedawała na targu kwiaty, owoce i warzywa z ogrodu), druga babcia pracowała na pełny etat. Z tym, że w latach 50-tych to teściowej z tego wątku nawet na świecie jeszcze nie było smile
  • kokosowy15 23.07.19, 17:59
    Teściowa z wątku nie zauważyła, że to już nie te czasy. Może jej matka też tak żyła, i tradycja rodzinna pozostała?
  • daniela34 23.07.19, 18:05
    kokosowy15 napisał(a):

    > Teściowa z wątku nie zauważyła, że to już nie te czasy. Może jej matka też tak
    > żyła, i tradycja rodzinna pozostała?
    Nie no, litości... wiesz ja znam panią " przy mężu" w tym samym wieku, ale nawet ona tego w taki sposób nie tłumaczy, że tradycja rodzinna i że nie zauważyła, która to dekada
  • kokosowy15 23.07.19, 18:12
    Ależ ja niczego nie tłumacze, mam do tej sprawy stosunek obojętny i nieco zartobliwy. Ze zwykłej ciekawości, jak sprawy ludzi bez środków do życia rozwiązuje prawo?
  • daniela34 23.07.19, 18:17
    kokosowy15 napisał(a):

    > Ze zwykłej ciekawości, jak sprawy ludzi bez środków do życia rozwiązuje
    > prawo?
    Zdrowych, dorosłych, zdolnych do pracy? Nijak.
  • kokosowy15 23.07.19, 18:36
    W wieku emerytalnym, bez zawodu, wykształcenia?
  • triss_merigold6 23.07.19, 18:39
    Do sprzątania i gotowania czy opieki nad ojcem po udarze jak najbardziej.
  • daniela34 23.07.19, 18:40
    kokosowy15 napisał(a):

    > W wieku emerytalnym, bez zawodu, wykształcenia?

    No, ale przepraszam, ludzie zdaje się są świadomi tego, czy mają zawód/wykształcenie/prawo do emerytury. Prawo ma za nich rozwiązywać te problemy? Dla osób niezdolnych do pracy istnieją świadczenia z opieki społecznej/alimentacja od rodziny.
  • triss_merigold6 23.07.19, 18:43
    A, wiek emerytalny tej pani nie dotyczy, nie ma prawa do emerytury.
  • tt-tka 23.07.19, 18:46
    kokosowy15 napisał(a):

    > W wieku emerytalnym, bez zawodu, wykształcenia?

    Ona-nie-jest-w-wieku-emerytalnym.
    Oraz nie wiemy nic o jej wyksztalceniu i posiadanym zawodzie, w koncu te dwa do pieciu lat (do urodzenia dziecka) pracowala.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • daniela34 23.07.19, 18:52

    > Oraz nie wiemy nic o jej wyksztalceniu i posiadanym zawodzie, w koncu te dwa do
    > pieciu lat (do urodzenia dziecka) pracowala.
    >
    W przypadku tej Pani, urodzonej w 1960 r.jest mało prawdopodobne, żeby była bez zawodu. Szkolnictwo zawodowe już wtedy było rozwinięte. Bez zawodu to była moja babcia, rocznik 1917, która ukończyła 4 klasy przedwojennej szkoły powszechnej.
    >
    >
    >
  • saphire-2 23.07.19, 19:32
    Ona może być wykształcona, może być nawet po studiach.
  • daniela34 23.07.19, 19:41
    saphire-2 napisała:

    > Ona może być wykształcona, może być nawet po studiach.
    Pewnie, że może. Teściowa mojej koleżanki jest akurat w podobnym wieku, ma 35-letniego syna i 2 lata młodszą córkę, ma wykształcenie wyższe i od 35 lat nie pracuje. Tyle, że mąż na razie jest wierny i zakochany.
  • triss_merigold6 23.07.19, 18:34
    Nijak, idą do MOPS czy Caritasu.
  • tt-tka 23.07.19, 18:10
    kokosowy15 napisał(a):

    Matka sama nie zadbała o swoje finanse, ale w latach pięćdziesiątych t
    > akich kobiet było wiele. Nazywało się to "przy mężu".

    Zmiluj sie. Lata 50-te byly siedemdziesiat lat temu, a ona jeszcze szescdziesieciu nie ma.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • saphire-2 23.07.19, 16:20
    spanish_fly napisała:

    > Żona nie dąży do rozwodu, a do tego żeby przekonać męża, że jego matka powinna
    > iść do pracy. Wymyśliła moim zdaniem niezły sposób, żeby poczuł w jakiej pozycj
    > i stawia się mamusia.


    Zgadzam się. Chociaż niestety raczej jest za późno. Mamusia nie ma 50 lat tylko 59. Niestety wątpię, aby poszła do pracy a jeśli nawet pójdzie to na 2-3 lata i się zmęczy. Dziewczyna powinna przetrwać, jeszcze co najmniej przez rok nie wracać do pracy ale obawiam się, że to niewiele da. Raczej będą matkę utrzymywać do jej śmierci. Albo się rozwiodą. Niestety.
  • mamaaspiama 25.07.19, 10:24
    "Bo zanim sąd rozpatrzy pozew, żona dziesięć razy zdąży podjąć pracę.smile A panu przy pracy w delegacjach nikt nie da pod stałą opiekę nawet chomika. "

    Dokładnie. Wiem, że to żaden argument, ale nie słyszałam jeszcze, by przejściowe bezrobocie matki było argumentem dla sądu przeciwko powierzeniu jej wyłącznej władzy rodzicielskiej.
  • daniela34 23.07.19, 15:46
    W Polsce- na 99% dzieci zostaną przy żonie. Musiałaby pić/bić albo być kompletnie niewydolna wychowawczo, żeby sąd przyjął inaczej. A mieszkanie- to już zależy od wielu czynników
  • mamaaspiama 25.07.19, 10:21
    "albo mąż w tym wypadku przyznaje rację żonie i przestaje dotować mamusię albo niech wy...la."
    Rzadko zgadzam się z Triss, ale w tym przypadku mam identyczną opinię.
    Szlag by mnie trafił gdybym harując, wychowując dzieci, musiała dokładać się do wygodnego życia zdrowego człowieka płci dowolnej, któremu nie chce się wykonać żadnego wysiłku. A gdyby mój małżonek uważał, że jego żona (czyli ja), ma zaiwaniać żeby jego rodzicielka miała komfort psychiczny, dostałby w prezencie pozew o alimenty oraz o rozwód ze swojej wyłącznej winy - niedojrzałość do związku, nieodcięta pępowina, brak szacunku dla żony. I niech z tym handluje.
  • saphire-2 25.07.19, 11:38
    mamaaspiama napisała:

    > "albo mąż w tym wypadku przyznaje rację żonie i przestaje dotować mamusię albo
    > niech wy...la."
    > Rzadko zgadzam się z Triss, ale w tym przypadku mam identyczną opinię.
    > Szlag by mnie trafił gdybym harując, wychowując dzieci, musiała dokładać się do
    > wygodnego życia zdrowego człowieka płci dowolnej, któremu nie chce się wykonać
    > żadnego wysiłku. A gdyby mój małżonek uważał, że jego żona (czyli ja), ma zaiw
    > aniać żeby jego rodzicielka miała komfort psychiczny, dostałby w prezencie poze
    > w o alimenty oraz o rozwód ze swojej wyłącznej winy - niedojrzałość do związku,
    > nieodcięta pępowina, brak szacunku dla żony. I niech z tym handluje.


    Myślę tak samo
  • spanish_fly 23.07.19, 15:21
    Nie, napisałam, że żona w tej sytuacji będzie mniej skłonna ustąpić. Zatem zmienia się to, że jak mąż będzie się upierał stawiać decyzję mamusi wyżej niż decyzję żony, to żona może zdecydować się nawet na rozstanie. Jeśli to jest rodzina z przeciętnymi zarobkami to wzięcie na utrzymanie dodatkowej dorosłej osoby wraz z osobnym mieszkaniem, będzie miało poważny wpływ na los tej rodziny. Oczekuję od męża, że takie decyzje będziemy podejmować wspólnie.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 15:46
    W sposób nieuprawniony mieszasz rozum i emocje. To, że ktoś obiektywnie NIE MA racji, nie czyni go BARDZIEJ skłonnym do ustępstw - popatrz choćby na płaskoziemców.
  • lena2222 23.07.19, 21:50
    zawsze-w-drodze napisała:

    > W sposób nieuprawniony mieszasz rozum i emocje. To, że ktoś obiektywnie NIE MA
    > racji, nie czyni go BARDZIEJ skłonnym do ustępstw - popatrz choćby na płaskozie
    > mców.

    Nie rozumiem o co ci chodzi. Albo ktoś ustąpi i się dogadają, albo nie ustąpi i wezmą rozwód. Proste.
  • saphire-2 23.07.19, 14:34
    On ma prawo sądzić, że jego mama jest stara i biedna oraz że to on musi ją utrzymać.
    Żona ma prawo sądzić, że on ma przede wszystkim obowiązek wobec dzieci.
    To oznacza, że się nie dogadają. Pewnie będzie w końcu rozwód.
    Mama nie ustąpi.
    Facet nie ustąpi.
    To jest taki typ, że nie ustąpi, nawet gdy żona zagrozi rozwodem.
    No bo mama stara i biedna, nieważne, że wcale nie jest stara, nieważne, że nawet nie jest taka biedna.
    Szkoda tego małżeństwa sad
  • kaskaz1 23.07.19, 14:35
    Zamiast oszczędności trzeba było walczyć o dożywotniie alimenty.
  • ixiq111 23.07.19, 14:40
    Tylko oszczędności były tu i teraz. Alimenty też zostały ustalone na teraz. Pani była zadowolona, zgodziła się na taki układ.
    Było, przepadło i nie sądzę, żeby dało się to odkręcić.
  • daniela34 23.07.19, 14:51
    ixiq111 napisała:

    > Tylko oszczędności były tu i teraz. Alimenty też zostały ustalone na teraz. Pan
    > i była zadowolona, zgodziła się na taki układ.
    > Było, przepadło i nie sądzę, żeby dało się to odkręcić.
    Nie da się odkręcić wyroku rozwodowego bez orzekania o winie. Alimenty- dopóki przysługują (czyli 5 lat od rozwodu) - teoretycznie można próbować podwyższyć.
  • mokrasa71 23.07.19, 17:55
    W przypadku pozostawania w niedostatku z tego co wiem można sie starać przedłuzyć ten okres 5-letni. Jest to mega trudne ale skoro pani tak potrafi omotać syna to może uda się i z sędzią
    daniela34 napisała:

    > Nie da się odkręcić wyroku rozwodowego bez orzekania o winie. Alimenty- dopóki
    > przysługują (czyli 5 lat od rozwodu) - teoretycznie można próbować podwyższyć.
    >
  • daniela34 23.07.19, 18:01
    mokrasa71 napisał(a):

    > W przypadku pozostawania w niedostatku z tego co wiem można sie starać przedłuz
    > yć ten okres 5-letni. Jest to mega trudne ale skoro pani tak potrafi omotać syn
    > a to może uda się i z sędzią
    >
    To się zgadza, ale muszą być nadzwyczajne okoliczności, które za tym przemawiają. " Nie pójdę do pracy, bo jak to tak?" może nie wystarczyć smile
  • spanish_fly 23.07.19, 14:41
    Dożywotnie - do śmierci byłego męża. A kobiety żyją dłużej.
  • lena2222 23.07.19, 21:40
    zawsze-w-drodze napisała:

    > A jak on uzna, że żona powinna zadbać o niego i dzieci?
    > Sedno w tym poście zawarłaś - nie potrafią się dogadać.

    On sobie może uznawać, ale nie ma podstaw do tego, a żona ma - nie widzisz różnicy.
  • saphire-2 23.07.19, 13:30
    zawsze-w-drodze napisała:

    > Ale powiedz mi, dlaczego 40 letni mężczyzna, która pracuje od 15 lat, w tym cza
    > sie wychowuje dwoje dzieci, cały czas pracując, cały czas intensywnie pracując,
    > często poza domem - w delegacjach, całe życie w kieracie, nie może zrobić sobi
    > e roku przerwy w pracy zawodowej? Żeby nabrać sił.
    > Hę?


    Oczywiście, że może. To znaczy każdy inny może ale nie ten z wątku. Bo ten musi utrzymać swoją matkę. Tak zdecydował.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 14:09
    Każdy może. Pani żona (abstrahując od problemu teściowej) musi utrzymywać swoje nieletnie dzieci. I co? I nico.
  • triss_merigold6 23.07.19, 14:11
    I daje wkład alimentacyjny w postaci osobistych starań i opieki nad dziećmi. Pani starsza już takiego usprawiedliwienia nie ma.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 14:15
    Mąż też może rzucić robotę i mieć oceany czasu na wkład alimentacyjny. Co nie rozwiązuje problemu rachunku za światło i buty.
  • cruella_demon 23.07.19, 14:18
    To pani pójdzie do pracy, ale utrzymać musi tylko własne dzieci, teściowa niech się wali.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 14:23
    Niom. I wtedy, jak już pani będzie utrzymywać własne dzieci - mąż wróci do roboty pracować na siebie i mamusię.
  • spanish_fly 23.07.19, 14:25
    Oraz alimenty na dzieci.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 14:29
    Nie pracując będzie dokładał w formie wkładu alimentacyjnego, a potem - z małżonką po połowie.
  • triss_merigold6 23.07.19, 13:32
    To niech idzie do pracy, proste.
  • tt-tka 23.07.19, 14:54
    kropka_kom napisała:

    . jeśli teściowa ledwo się utrzymuje to chyba normalne że potrz
    > ebuje wsparcia...

    Jesli osoba bezrobotna z wyboru ledwo sie utrzymuje, to chyba normalne, nie ? I zalecic jej nalezy prace, a nie wsparcie.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • zabka141 24.07.19, 20:04
    Bardzo glupie rozumowanie zony. Facet ma prawo pomagac matce. Zona mogla go namowic do zmniejszenia pomocy.
  • sofia_87 24.07.19, 20:32
    A skąd wiesz, że nie próbowała?
    Tylko, że zmniejszenie pomocy miałoby sens gdyby pani pracowała i miała swoje dochody.
    W tej sytuacji tak naprawdę w grę wchodzi raczej utrzymywanie pani
  • saphire-2 24.07.19, 20:43
    Ma prawo pomagać. Co innego pomagać starszej Pani, wykupić leki, dołożyć do emerytury. A tu nie jest pomaganie. Ta Pani ma 59 lat i trzeba ją całkowicie utrzymać, dać jej co miesiąc przez następnych 25 lat pewnie z dwa tysiące. To nie jest kilkaset złotych.
  • daniela34 23.07.19, 10:47
    Mamusia ma realną szansę na zatrudnienie? Bo to, że są oferty to wcale jeszcze nie oznacza, że zatrudnią panią w okolicach 60-tki (skoro syn przed 40-taką, to mamusia pewnie przed 60-tką w najlepszym razie). A tak w ogóle to trzeba się liczyć z tym, że mamusia tak czy tak za parę lat będzie miała groszową emeryturę a alimenty po 5 latach przestaną się należeć (chyba że będą wyjątkowe okoliczności)
  • triss_merigold6 23.07.19, 10:50
    W wieku 60 lat nie musi pracować na cały etat, spokojnie znajdzie pracę w jakimś osiedlowym sklepie czy innym punkcie obsługi. Może też wykładać towar w marketach, odbierać dzieci z przedszkola etc.
  • daniela34 23.07.19, 10:55
    Pewnie, że nie musi być to cały etat. Ale swoją drogą przeczuwam, że za kilka lat i tak mamusia wyląduje na utrzymaniu synka smile
  • cruella_demon 23.07.19, 11:12
    U mnie w pracy połowa sprzątaczek, to panie po 60 dorabiające sobie do emerytury.
  • hanusinamama 23.07.19, 11:32
    Całe zycie nie pracowała...juz to widzę.
  • saphire-2 23.07.19, 11:35
    Jej problem
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 11:40
    No właśnie nie.
    Problem najbliższej rodziny jak najbardziej.
  • cruella_demon 23.07.19, 11:46
    Chyba tylko moralny. Żaden sąd ich nie zmusi do utrzymywania próżniaka i to przed 60, czyli który jeszcze powinien normalnie pracować. Problem to ma tylko leniwa pani.
  • eliksir_czarodziejski 23.07.19, 12:48
    cruella_demon napisała:

    > Chyba tylko moralny. Żaden sąd ich nie zmusi do utrzymywania próżniaka i to prz
    > ed 60, czyli który jeszcze powinien normalnie pracować. Problem to ma tylko len
    > iwa pani.

    Problem moralny byłby wtedy gdyby mamusia była schorowana staruszka.
  • saphire-2 23.07.19, 11:53
    Problem syna ewentualnie, może też byłego męża. Nie synowej. Chociaż oczywiście w pewnym sensie też, bo w małżeństwie synowej zrobił się problem, są kłótnie i nieporozumienia w związku z tym, że syn postanowił wyremontować mieszkanie leniwej mamie, potem dokładał do jej utrzymania, zamiast wydawać te pieniądze na siebie, swoje dzieci i swoją żonę. Jeszcze raz. Mama jest i była zdrowa. Postanowiła nie pracować ale nie pomyślała, że kiedyś jej sponsor czyli mąż, odejdzie sobie.
  • ixiq111 23.07.19, 12:02
    Problemem nie był remont, bo na ten synowa się zgodziła. Z mężem chcieli, żeby nie uszczuplać oszczędności, które zostały - miały one dać czas matce na zorganizowanie sobie życie po rozwodzie (m.in. jakąś pracę).
    Problemem jest utrzymywanie matki, bo ma alimenty, które jej nie starczają na życie.
  • triss_merigold6 23.07.19, 12:07
    Bo jest leniwą larwą. Wygodnie jej było przez wiele lat i teraz też chce pasożytować.
  • eliksir_czarodziejski 23.07.19, 12:51
    triss_merigold6 napisała:

    > Bo jest leniwą larwą. Wygodnie jej było przez wiele lat i teraz też chce pasoży
    > tować.

    Dokładnie...
  • spanish_fly 23.07.19, 12:09
    Nie jestem w stanie w ogóle wyobrazić sobie sposobu myślenia zdrowej baby, która oczekuje, że syn mający rodzinę na utrzymaniu będzie jej płacił dożywotnią pensję, i to przez wiele, wiele lat, jak dobrze pójdzie to 30 i więcej. Przecież jest spora szansa, że syn umrze wcześniej niż matka. Babcia mojego męża pochowała już trzech synów. Co wtedy?
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 12:16
    Ona już emerytury nie wypracuje przecież. Będzie więc żerować na kim się da dożywotnio - dzieci, potem wnuki.
    A jak ktoś będzie fikał - to do sądu, do miejsc pracy bliskich, do mopsu i do programów interwencyjnych telewizji dowolnej - babunia całe życie poświęciła bombelkom a one nawet szklanki wody...
  • spanish_fly 23.07.19, 12:29
    No i ile uda jej się w ten sposób wyrwać? Będzie skazana na skrajne ubóstwo tak czy inaczej. Na jej miejscu pracowałabym dokąd się da, żeby coś odłożyć.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 12:37
    Z czego?
    Myślisz, że w standardzie ematki zostanie wąską specjalistką i zacznie przytulać minimum 10 tysi netto?
    Bo z rozkładania towaru to raczej dorobi się lumbago niż kokosów.
  • triss_merigold6 23.07.19, 12:42
    Odpoczywala prawie 40 lat w domu, z pewnością znajdzie siłę.
  • tt-tka 23.07.19, 12:43
    zawsze-w-drodze napisała:

    > Z czego?
    > Myślisz, że w standardzie ematki zostanie wąską specjalistką i zacznie przytula
    > ć minimum 10 tysi netto?
    > Bo z rozkładania towaru to raczej dorobi się lumbago niż kokosów.

    Niech idzie do pracy jako opiekunka, czy to dzieci, czy osob starszych. Albo jako gosposia. Potrafi, cale zycie nic innego nie robila, tylko zajmowala sie mezem, dziecmi i domem. Kokosow nie zarobi, ale na zycie jej wystarczy.

    Wiem, problem w tym, ze ona nie chce pracowac. Ale mozliwosci zarobkowe ma i w tej sytuacji weto synowej jest zasadne.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 12:48
    Na to odpowiadam: "na jej miejscu pracowałabym dokąd się da, żeby coś odłożyć."
    Nie odłoży, bo nie będzie z czego. Nawet jak ją kijem zagonią - popracuje ze trzy lata i problem wróci.
  • saphire-2 23.07.19, 12:59
    To prawda. Niestety nawet gdy popracuje teraz 5 lat, problem wróci. Będzie miała 64 i zero pieniędzy. Kto ją utrzyma przez kolejnych 20 lat???
    Syn będzie coraz starszy. On też powinien już odkładać na własną emeryturę. Szczerze mówiąc, masakra sad
  • sofia_87 23.07.19, 13:03
    Za 5 lat można pomyslec o odwróconej hipotece, im starsza osoba tym lepsze warunki można wynegocjować, plus pomoc od obojga dzieci plus może jakas renta socjalna czy cos w tym stylu
  • majaa 23.07.19, 13:29
    Owszem, za ileś lat, kiedy nie będzie mogła pracować, problem wróci. Ale to za ileś lat i wtedy faktycznie będzie to pomoc konieczna, a nie zwykłe żerowanie.
  • majaa 23.07.19, 12:46
    Nikt nie mówi o kokosach, ale na życie spokojnie mogłaby zarobić, gdyby chciała. Niekoniecznie rozkładaniem towaru. Naprawdę uważasz, że jedynym wyjściem dla zdrowej, sprawnej kobiety jest żerowanie na własnym dziecku?
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 12:49
    Nie. Nie uważam tak, ale jak się pani zachce, to tak właśnie będzie.
  • majaa 23.07.19, 13:30
    Tego właśnie nie jestem pewna tak do końca.
  • saphire-2 23.07.19, 12:51
    Nie wiadomo jakie kobieta ma wykształcenie. Nie wiem co potrafi. Na pewno jest leniem. To wiemy. Jej własne dzieci pewnie 15 lat temu, jak nie 20 lat temu, no może 15, wprowadziły się z domu. Syn jest przed 40, córka młodsza. Niech ma nawet 30 lat. Co ona robiła w domu nie mając małych dzieci? Dlaczego nie pracowała choć przez ostatnich 15-20 lat? Nawet gdy starsze dziecko poszło na studia?
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 12:56
    A jakie to ma teraz znaczenie?
  • saphire-2 23.07.19, 13:05
    W sumie żadne.
    Nie wiem co mogę doradzić synowej?
    Idź do pracy, zrób rozdzielczość majątkową, bo czeka cię los teściowej? Może niezupełnie, bo kobieta jest przed 40 i pracuje zawodowo od lat, dopiero ma przerwę od dwóch miesięcy.
  • spanish_fly 23.07.19, 13:26
    Nie ma kredytu, nie ma dzieci na utrzymaniu, ma jeszcze alimenty. 10 tysi jej niepotrzebne.
  • asfiksja 23.07.19, 14:20
    Słuszna uwaga. Ja ogólnie myślę, że rynek pracy będzie z takich osób w coraz większym stopniu korzystał, bo one będą bardzo konkurencyjne! Owszem, siły nie te, ale doświadczenie (jak nie zawodowe to chociaż życiowe), morze wolnego czasu, kredyty pospłacane, dzieci wyfrunęły = dużo mniejsze oczekiwania płacowe, bo koszty życia mniejsze i minimum socjalne wpływa na konto w postaci emerytury, poza tym potrzeba wyjścia do ludzi i bycia potrzebnym.
  • spanish_fly 23.07.19, 14:38
    Rynek pracy nie będzie miał wyjścia. Gdzieniegdzie już nie ma wyjścia - wystarczy popatrzeć, kto pracuje w ochronie i za kasami Biedronek. W ciągu najbliższych lat połowa polskich pielęgniarek osiągnie wiek emerytalny. Będą zatrudniali kogo się da.
  • rosapulchra-0 23.07.19, 13:14
    Moja tesciowa też całe życie nie pracowała, a jak miała ostrze noża na gardle, to i pracę znalazła i synom spokój dała. Nie na długo, co prawda, ale jednak życie potrafi zmusić do zmiany planów.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • kaskaz1 23.07.19, 11:06
    Czy mamusia ma tylko 1dziecko? Jeżeli więcej koszty podzielić na wszystkie dzieci.
    Swoją drogą jak kobieta około 60tki może stać się kula i nogi syna? Nie myśli zapewnić sobie sama utrzymania?
  • daniela34 23.07.19, 11:09
    Jak jest więcej dzieci, to pewnie, że kosztami powinni się podzielić. Ale syn może być jedynakiem. A co do myślenia "dzieci mnie utrzymają" to jak najbardziej, jest prezentowane przez pewien typ kobiet.
  • kaskaz1 23.07.19, 11:15
    W poście założycielski napisano że pani po urodzeniu DZIECInie pracowała.
  • daniela34 23.07.19, 11:18
    A faktycznie, masz rację. Zawsze to mniejsze obciążenie dla syna smile Żartuję sobie, bo oczywiście uważam, ze Pani, jeśli jest zdrowa i sprawna, to powinna iść do pracy.
  • saphire-2 23.07.19, 11:18
    To może oznaczać, że Pani pracowała w życiu może z 5 lat. Facet jest przed 40 i ma rodzeństwo. To może oznaczać, że Pani nie pracowała w ogóle, ani na pół czy ćwierć etatu przez ostatnich 35 lat. Dzieci poszły do przedszkola, do szkoły podstawowej, średniej, na studia, wyszły za mąż czy ożeniły się a Pani nie pracowała choć była zdrowa. Jej problem teraz.
  • grrrru 23.07.19, 15:04
    Jest takie zapotrzebowanie na pracowników, że jeśli mieszkają w dużym mieście to bez problemu dostanie pracę w jakimś sklepie na przykład.
  • cosmetic.wipes 23.07.19, 10:55
    Synowa do pracy. A potem rozdzielnosc majątkowa i alimenty na dzieci. Z reszty niech pan sobie sponsoruje mamusie.

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • arwena_11 23.07.19, 11:05
    alimenty to po rozwodzie. Wcześniej to "zapewnienie podstawowych potrzeb rodziny".
  • cosmetic.wipes 23.07.19, 13:33
    Wsio ryba, byleby pan w pierwszej kolejności zapewniał byt rodzinie.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • z_pokladu_idy 23.07.19, 11:02
    Zagranie w stylu 'na złość mamie (tu teściowej) odmrożę sobie uszy'.
  • spanish_fly 23.07.19, 11:05
    W jakim wieku jest starsza pani, czy oprócz alimentów ma jakąś emeryturę? Jakie kwoty wchodzą w grę? Jeśli faktycznie jest koło 60-tki i zdrowa, a pomoc finansowa ze strony syna znaczna to irytacja żony mnie nie dziwi. Pan chyba nie będzie miał innego wyjścia, jak utrzymywać obie. uncertain
  • saphire-2 23.07.19, 11:05
    Uważam, że młoda kobieta bardzo dobrze zrobiła. Chociaż może lepiej iść do pracy, mieć osobne konto i po prostu składać się na rachunki. Niech mąż odmawia sobie przyjemności, żeby utrzymywać mamę, która od lat nie pracuje, choć jest zdrowa i zawsze była zdrowa tylko leniwa. Oczywiście rozumiem młodą kobietę. Też bym nie chciała utrzymywać teściowej, która jest i była zdrowa. Tylko że to się odbije na tej kobiecie. Ostatecznie bym poszła do pracy ale trzymała połowę pensji tylko dla siebie a drugie pół na rachunki, dzieci, jedzenie itp
  • arwena_11 23.07.19, 11:16
    To najpierw rozdzielność majątkowa. Inaczej wszystkie zarobki wchodzą do wspólnoty.
  • saphire-2 23.07.19, 11:24
    Możliwe, nie znam się. Pracuję całe życie na swoje utrzymanie razem z mężem, który też pracuje.
    Niech w takim razie załatwi to prawnie jak trzeba. Nie wyobrażam sobie mieć 2 dzieci, iść rano do pracy, odebrać z przedszkola, mąż często w delegacji, w domu dwoje dzieci, gotowanie, zakupy, pranie, w pracy trzeba być na bieżąco, są wymagania, człowiek zmęczony, a tu jeszcze pewnie połowa moich ciężko zarobionych pieniędzy ma iść na wyżywienie zdrowej ale leniwej od 35 lat teściowej. No sorry, naprawdę. Teściowa mogła 25 lat temu iść do pracy.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 11:08
    Niech się ten facet zwolni i jedzie na długie wakacje. Może pozna miłość życia itakdalej.
  • spanish_fly 23.07.19, 11:10
    Ale matka jest tylko jedna. Mamusi się w ten sposób nie pozbędzie.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 11:12
    Pracowitą miłość życia - niech będzie. Bogatą i pracowitą.
  • bombalska 24.07.19, 10:46
    To wyjasnia, czemu tesc sie pozbyl pasozyta... big_grin

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • anorektycznazdzira 23.07.19, 11:10
    Facet powinien pogonić do roboty obie gwiazdy.
    Nie ma powodu zarówno, żeby nie pracowała synowa jak i żeby nie pracowała teściowa. Żadnego. Dwie leniwe dziunie, widać potwierdza się, że syn szuka takie partnerki, jaką miał matkę.


    --
    '[Zwierzęta: I to zadziała???] Nie!!! A nawet tak!!! Maurce, powiedz im. [Maurice: Tak z 50%...] by król Julian
  • spanish_fly 23.07.19, 11:11
    Myślę, że ze strony żony to po prostu taki szantażyk. Skoro do tej pory pracowała, to nie ma jej co porównywać z teściową, która zawsze zajmowała się tylko domem.
  • saphire-2 23.07.19, 11:29
    Dokładnie. Pewnie pójdzie za jakiś czas do pracy a teraz próbuje wymusić na mężu nie utrzymywanie leniwej matki. Matka mogła pracować. Była i jest zdrowa.
    Żona pracuje i pracowała całe życie, nawet mając dwoje małych dzieci i męża ciągle w delegacji. Ok, teraz nie pracuje drugi miesiąc. Naprawdę jej się nie dziwię. Rozumiem jej szantaż
  • zosia_1 23.07.19, 11:50
    no pewnie, pogonić do roboty żonę, żeby mamunia mogła nadal wypoczywać jak dotychczas! Mądra kobita, niech facet patrzy o co chodzi, jak che sponsorować matkę to przede wszystkim niech zarobi na żonę
  • anorektycznazdzira 23.07.19, 19:28
    Od zawsze nie rozumiesz tekstu pisanego, czy to tylko ostatnio?
    Jak zawsze to ok, ale jeśli tak się dzieje od niedawna, to bym tego objawu nie lekceważyła.


    --
    'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian
  • arwena_11 23.07.19, 11:14
    Co za debil doradził mamusi "rozwód bez orzekania o winie". Przecież po akcji pana w sanatorium miała taki w kieszeni ( kwestia czasu"

    Czy mamusia ma alimenty od tatusia? Bo do 5 lat po rozwodzie może dostawać, potem pewnie już będzie w wieku emerytalnym i dostanie najniższą emeryturę. Do tego odwrócona hipoteka - zawsze kilka stówek miesięcznie wpadnie.
    A synowa niech nie będzie taka hop do przodu, bo mamusia może syna też pozwać o alimenty.
  • majaa 23.07.19, 11:25
    arwena_11 napisała:

    > Co za debil doradził mamusi "rozwód bez orzekania o winie". Przecież po akcji p
    > ana w sanatorium miała taki w kieszeni ( kwestia czasu"
    >

    Obstawiam, że państwo się chcieli rozejść "kulturalnie", tj. pan zaproponował, a pani przystała, z irracjonalnego poczucia wstydu, honoru albo po prostu z nieświadomości.
    A dałoby się coś z tym jeszcze zrobić?
  • ixiq111 23.07.19, 11:37
    Państwo wspólne mieszkanie sprzedali i kasę podzielili na pół. Oszczędności wzięła tylko pani - to była cena nie orzekania o winie. Z połowy kasy z mieszkania pani by nic nie kupiła. Ale jak doszły oszczędności to jeszcze podobno niezła sumka po kupnie mieszkania została. Pani taki podział majątku pasował.
    Pani ma 59 lat, pan 2-3 lata więcej. Pani pracowała króciutko, emerytury, renty nie ma.
    Ma jeszcze młodszą od syna córkę, ale ona finansowo nie może pomóc, albo nie chce tego nie wiadomo
  • majaa 23.07.19, 12:00
    No tak, pani podział pasował, ale teraz próbuje ciągnąć na życie od syna, bo może, przynajmniej teoretycznie. Niefajne to trochę.
  • eliksir_czarodziejski 23.07.19, 12:39
    Trochę?
  • arwena_11 23.07.19, 11:39
    No to ktoś dał ciała. Syn powinien zadbać o matkę przy rozwodzie. Teraz to już nie. Tzn jest wyjątek - ze względu na wyjątkowe okoliczności sąd na żądanie uprawnionego, może ten termin 9 5 lat ) przedłużyć.

    Tylko pytanie co to znaczy "wyjątkowe okoliczności". Ciężka choroba? brak środków? Może niech mamusia zaczenie się leczyć na depresję.
  • daniela34 23.07.19, 11:48
    Yhm, tylko to jeszcze zależy, w jakiej sytuacji finansowej jest ojciec (były mąż)- jak sam będzie mieć niezbyt wysoką emeryturę, to sąd powie Pani, żeby szła po pieniążki do dzieci. Jego obowiazek alimentacyjny wyprzedza obowiazek dzieci, ale jak nie jest w stanie go spelnić to niestety - 132 KRO.
  • arwena_11 23.07.19, 12:32
    Nie - ex mąż, jest pierwszy w kolejce do płacenia alimentów. A już przy rozwodzie z jego winy - to ma przefikane. Dlatego zawsze w takiej sytuacji walczy się o rozwód z orzekaniem o winie.

  • daniela34 23.07.19, 12:38
    Piszę przecież wyżej- jest pierwszy (Art.130 KRO), o ile ma możliwości finansowe. Jak będzie miał niską emeryturę (tego nie wiemy)- to wchodzą zobowiazani w dalszej kolejności, czyli w tym wypadku dzieci. O tym właśnie mówi Art. 132 KRO.
  • daniela34 23.07.19, 12:41
    A że się walczy o rozwód z orzeczeniem winy to prawda, bo wtedy alimenty należą się już za pogorszenie sytuacji życiowej w nie tylko wtedy, kiedy małżonek jest w niedostatku.
  • asfiksja 23.07.19, 13:11
    Wyżej napisała zdanie typu "samochód wyprzedza autobus", w którym nie wiadomo, co masz na myśli, bo biernik ma pecha być tożsamy z mianownikiemsmile
  • daniela34 23.07.19, 13:17
    Ok. A z dalszej części zdania i ze zdania poprzedzającego nie wynika, co mam na myśli? Bo chyba jednak wynika. Ale niech będzie, przyjmuję uwagę.
  • asfiksja 23.07.19, 14:21
    Jak się chce to się zrozumiewink
  • arwena_11 23.07.19, 13:37
    Ale pan ma możliwości finansowe. Ma emeryturę. Przepisy pozwalają zabrać na alimenty ok 60% emerytury
  • triss_merigold6 23.07.19, 13:52
    Rozwód był bez orzekania o winie, stąd brak alimentów. Pani zdrowa, nie ma podstaw do alimentacji dłuższej niż przez 5 lat, a i to w wypadku niedostatku. Sąd panią wyśle do pracy i tyle.
  • daniela34 23.07.19, 13:56
    Przepisy o egzekucji. A żeby ezgzekwować, to najpierw musi być wyrok. A jakie alimenty i czy sąd zasądzi od emeryta to jeszcze nie wiadomo Pytanie, jaką ta emerytura i jakie Pan ma koszty utrzymania i jaki by był jego stan zdrowia. Pani może się leczyć na depresję, a pan na serce. Jakąś historię leczenia ma, skoro był w sanatorium. Tym bardziej, że po 5 latach to alimenty od współmałżonka utrzymuje się w nadzwyczajnych okolicznościach (wypadek, ciężka choroba, niezdolność do pracy).
  • saphire-2 23.07.19, 12:03
    Ktoś dał ciała???
    Kto? Syn?
    Nie. To teściowa postanowiła, że popracuje w swoim życiu tylko kilka lat a po urodzeniu dzieci czyli w wieku pewnie 26-28 lat już nie wróci do pracy. Pani ma 59 lat. Nie jest stara. Nie jest zmęczona. Nie ma małych dzieci. Jej syn jest przed 40 i dawno temu wyprowadził się z domu. Czym ta Pani się w życiu zmęczyła? Ona dała ciała, że nie zadbała o własną emeryturę z jakiegokolwiek źródła, czy to praca czy alimenty od męża czy wynajem mieszkania, na które zarobił mąż czy tam ze spadku. Trzeba było myśleć. Poza tym, 59 lat to nie jest starość. Pani jest zdrowa. Niech idzie do pracy na pół etatu.
  • tt-tka 23.07.19, 12:06
    saphire-2 napisała:

    59 lat to nie jest starość. Pani
    > jest zdrowa. Niech idzie do pracy na pół etatu.


    Dlaczego na pol ? To nie jest wiek emerytalny, babki w tym wieku na caly etat pracuja, a niekiedy i na poltora...

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • saphire-2 23.07.19, 12:27
    Pewnie że tak. Niech idzie choć na pół etatu. Skoro jej nie starcza z alimentów. Albo i na cały, skoro ma duże potrzeby a na nic jeszcze w życiu nie zarobiła.
  • eliksir_czarodziejski 23.07.19, 12:41
    saphire-2 napisała:

    > Ktoś dał ciała???
    > Kto? Syn?
    > Nie. To teściowa postanowiła, że popracuje w swoim życiu tylko kilka lat a po u
    > rodzeniu dzieci czyli w wieku pewnie 26-28 lat już nie wróci do pracy. Pani ma
    > 59 lat. Nie jest stara. Nie jest zmęczona. Nie ma małych dzieci. Jej syn jest p
    > rzed 40 i dawno temu wyprowadził się z domu. Czym ta Pani się w życiu zmęczyła?
    > Ona dała ciała, że nie zadbała o własną emeryturę z jakiegokolwiek źródła, czy
    > to praca czy alimenty od męża czy wynajem mieszkania, na które zarobił mąż czy
    > tam ze spadku. Trzeba było myśleć. Poza tym, 59 lat to nie jest starość. Pani
    > jest zdrowa. Niech idzie do pracy na pół etatu.


    Zgadzam się w całej rozciągłości.
  • arwena_11 23.07.19, 13:40
    Tak, moim zdaniem dzieci. Pani mogła nie wiedzieć, nie mieć wykształcenia itd. Gdyby to chodziło o moją matkę/teściową - to bym pomogła załatwić rozwód najkorzystniej jak się da. I to nie z jakiegoś altruizmu, ale dla własnej wygody. Im większe alimenty dla nich, tym mniejszy problem dla mnie tongue_out
  • saphire-2 23.07.19, 13:43
    Widocznie matka faktycznie jest niemądra i do tego niewykształcona. Pewnie po szkole podstawowej.
    Syn być może uważał, że skoro ojciec zostawił oszczędności i tylko część z nich poszło na mieszkanie oraz ojciec coś tam matce płaci, to matka da radę się utrzymać. Jednak nie.
    Może syn bardziej był za ojcem, nie wiem?
  • arwena_11 23.07.19, 14:24
    no to syn ma kłopot.
  • majaa 23.07.19, 12:05
    arwena_11 napisała:


    > Tylko pytanie co to znaczy "wyjątkowe okoliczności". Ciężka choroba? brak środk
    > ów? Może niech mamusia zaczenie się leczyć na depresję.

    Może to i byłby jakiś sposób, tyle że, jak napisała Daniela, może się faktycznie okazać, że zadziała nie na tego, na kogo powinien. Syn w tej sytuacji byłby już kompletnie upupiony.
  • daniela34 23.07.19, 11:25
    Alimenty od męża ma- groszowe, jak napisała autorka. Zresztą 5 lat szybko minie (akcja w sanatorium była 2 lata temu, więc od rozwodu już pewnie trochę minęło). Emerytura minimalna- owszem, jeśli spełni warunki, pytanie czy spełni
  • tt-tka 23.07.19, 11:26
    arwena_11 napisała:


    > A synowa niech nie będzie taka hop do przodu, bo mamusia może syna też pozwać o
    > alimenty.

    Syna. Ale nie synowa.
    Rzeczywiscie w tej sytuacji albo dogadac sie z mezem po dobroci, albo przez prawnikow i niech on sie mamie doklada rezygnujac ze swoich przyjemnosci, rozrywek czy zmieniajac markowe ciuchy na bazarowe smile
    Skoro tesciowa nie pracowala zarobkowo z wyboru, nie zadbala rowniez o zabezpieczenie finansowe godzac sie na rozwod, z jakiej racji ma ja sponsorowac kobieta majaca wlasne dzieci ? Ona ma inne priorytety. To nie jest przypadek losowy typu wypadek czy choroba wymagajaca szczegolnych nakladow, tylko zwykle zaniedbanie wlasnych spraw.
    Swoja droga niech sie synowa ruszy do pracy. Uprzednio zalatwiajac sobie rozdzielnosc majatkowa.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • saphire-2 23.07.19, 11:34
    Dokładnie. Syn niech rezygnuje ze swoich przyjemności, niech oszczędza na sobie ( nie na dzieciach.)
    Jak chce to niech utrzymuje leniwą matkę ale nie kosztem dzieci.
  • eliksir_czarodziejski 23.07.19, 12:43
    saphire-2 napisała:

    > Dokładnie. Syn niech rezygnuje ze swoich przyjemności, niech oszczędza na sobie
    > ( nie na dzieciach.)
    > Jak chce to niech utrzymuje leniwą matkę ale nie kosztem dzieci.

    No ja Ty coś napiszesz to ja już nic nie muszę 🙂
  • cruella_demon 23.07.19, 11:34
    Pozywać, to sobie może, a że dostanie marna szansa. Zwłaszcza jeżeli nie jest niedołężna. Sądy od dzieci alimenty zasądzają naprawdę w ostateczności i jak żona nie pracuje, jest dwójka dzieci, to symboliczne. Pani dostanie np. 200 zł i niech się wali.
  • arwena_11 23.07.19, 11:46
    dostanie, dostanie. Mąż mojej koleżanki z siostrą płacili alimenty tatusiowi, który chlał, zostawił rodzinę i nie płacił na dzieci. MOPS wystąpił o alimenty jak tatuś trafił do DPS.
  • cruella_demon 23.07.19, 11:52
    MOPS wystąpił o alimenty j
    > ak tatuś trafił do DPS.

    Przecież o tym piszę. MOPS występuje jak ktoś jest niezdolny do samodzielnego funkcjonowania, czyli już zwykle niekontaktującym leżakiem i trafia o dpsu, a mu emerytury nie starczy i gmina musi dopłacać, wtedy pozywają dzieci. DZIECI, nie jedno wybrane.
    Na boginię, ta baba jest młodą, sprawną, tyle, że leniwą larwą. Nie ma szans na nic.
  • arwena_11 23.07.19, 12:09
    A nie, pan chodzi i w tym dps żył jeszcze z 10 lat
  • cruella_demon 23.07.19, 12:18
    Pan musiał być niezdolny do samodzielnej egzystencji, że go przyjęli.
  • arwena_11 23.07.19, 12:30
    no alkoholik. Znaleźć kasę na alkohol umiał, na jedzenie już nie.
  • thea19 23.07.19, 18:02
    a to ciekawe bo w takich przypadkach działa taka praktyka: legeartis-kancelaria.pl/blog/73/uznanie-zadania-alimentow-jako-sprzeczne-z-zasadami-wspolzycia-spolecznego/
  • daniela34 23.07.19, 18:11
    Też mnie to zdziwiło, bo to raczej ugruntowana praktyka sądowa, ale przyjęłam, że jakiś sąd mógł wydać taki błędny wyrok, a II instancja utrzymać, albo że pozwane dzieci nie powołały dowodów
  • arwena_11 23.07.19, 11:35
    Tylko najpierw rozdzielność majątkowa - bo inaczej ich dochody są wspólne i sąd przy ustalaniu alimentów na matkę, weźmie jej dochód po uwagę.
  • majaa 23.07.19, 11:15
    Facet powinien poprosić o podwyżkę. Albo zrezygnować z części wydatków na własne potrzeby i przeznaczać je dla mamusi, skoro "mama nie może iść do pracy, bo jak to tak". Ale na pewno nie żądać tego od żony ani nie uszczuplać z tego powodu budżetu domowego.
    A synowa niech lepiej jak najszybciej wraca do pracy. Nie po to, żeby sponsorować teściową (nikt jej pieniędzy z portfela czy konta siłą przecież nie wydrze), tylko po to, żeby nie narażać się w przyszłości na taką sytuację, w jakiej teraz jest teściowa.
  • dziennik-niecodziennik 23.07.19, 11:17
    a tesciowa emerytury nie ma?

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • cruella_demon 23.07.19, 11:26
    Jak w życiu nie pracowała to niby skąd?
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 11:32
    Jak nie ma emerytury to dzieci muszą płacić.
  • cruella_demon 23.07.19, 11:34
    Chyba kpisz.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 11:37
    Chciałabym.
    Pani pójdzie do opieki - opieka trafi do dzieci.
    A jak kobita obrotna to jeszcze może do uwagi czy innej sprawy dla reportera pomaszerować.
  • cruella_demon 23.07.19, 11:42
    Opieka to występuje jak senior jest niedołężny i wymaga stałej opieki, a na tą opiekę (najczęściej dps) nie starcza mu emerytury i gmina musi dopłacić. W innym przypadku opieki to nie obchodzi. Co najwyżej o jakiś zasiłek może baba próbować wystąpić.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 11:45
    No przecież podobno wywiad o rodzinie i potencjalnych sponsorach trzaskają gdy ktoś po zasiłki uderza. Nieprawda to?
  • triss_merigold6 23.07.19, 11:36
    O nienie, tylko jeśli rodzic nie jest w stanie samodzielnie zapewnić sobie środków do życia. Pani teściowa może iść do pracy.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 11:37
    Po osiągnięciu wieku emerytalnego? Obawiam się, że wątpię.
  • miedzymorze 23.07.19, 12:55
    Nie ma zakazu pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego.
    pozdr,
    mi
  • tt-tka 23.07.19, 12:57
    zawsze-w-drodze napisała:

    > Jak nie ma emerytury to dzieci muszą płacić.

    Nie musza. Tesciowa nie jest w wieku emerytalnym, tylko produkcyjnym. I jest zdrowa.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • arwena_11 23.07.19, 11:29
    Może nie ma jeszcze 60 lat?
  • daniela34 23.07.19, 11:34
    A policz sobie- zakladając, że Pan ma prawie 40 (No dajmy na to nawet tylko 35), a mamusia po urodzeniu dzieci już nie pracowała, a nie ma 60 lat, to nawet gdyby zaczęła pracować mając lat 18, to przepracował góra 7 lat w swoim życiu. No nijak 20 lat stażu pracy z tego nie bedzie
  • daniela34 23.07.19, 11:37
    Cd. Chyba, że urodziła 4 dzieci. Wtedy złapie się na emeryturę mama 4+ czy jak się tam to cudo nazywa
  • saphire-2 23.07.19, 12:11
    Ma 59 lat, dwoje dzieci a starsze ma blisko 40 lat. Pani po pracowała w życiu pewnie max 2-3 lata. Nie ma renty, nie ma emerytury, nie ma nic bo nie pracowała.
  • daniela34 23.07.19, 12:19
    No... czyli tak jak pisałam- za chwilę alimenty od byłego męża się skończą, a emerytury nie będzie. Hipoteka odwrócona może da parę groszy, jeśli nowe mieszkanie jest w dużym mieście
  • cruella_demon 23.07.19, 11:24
    Ani ja bym z pracy nie zrezygnowała, bo i niby czemu, ani teściowa by złamanego grosza nie zobaczyła. Niech się ruszy do roboty.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 11:32
    Oj zdziwiłabyś się.
  • cruella_demon 23.07.19, 11:39
    Oj ty lepiej pracuj i nie licz na alimenty od dzieci. Po pierwsze pani musiałaby iść do sądu. Po drugie sąd bierze pod uwagę wiek i sprawność, jeżeli pani jest w miarę młoda i nie jest kaleką, to może zapomnieć. Sądy alimenty od dzieci zasądzają w ostateczności, muszą zaistnieć różne czynniki np. niezawiniony niedostatek, biorą pod uwagę, czy pozwane dziecko ma własne dzieci na utrzymaniu i wiele innych. Nawet jeżeli zasądzają, to może to być kwota symboliczna.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 11:43
    O mnie i moje ksero się nie martw.
    Na dziś to ja się czuję jak sponsor - i dzieciorów i teściów.
    Ale będę z tym żyć.
    Choć urlopik malutki by się zdał - ale niestety dla mnie wakacje to jeden z rocznych pików więc tyle co se dla relaksu na ematce od czasu do czasu poklepię.

  • cruella_demon 23.07.19, 12:22
    Chcesz to sponsoruj. Ja dzieci będę, bo je kocham, teściów nie zamierzam.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 12:35
    Wiesz ile rzeczy robię, choć nie chcę?
    Podatki płace i ZUSy, oglądam mordę Ziobry w wiadomościach, mam okres, odrabiam fizykę i inne takie z dziubdziusiami, słucham wrzasków suwerena nad Bałtykiem, łykam leki na nadciśnienie i znoszę nastoletnie fochy i miłości, mężowy dylematy i problemy z prostatą i jeszcze musę w wakacje po 12 godzin kserować smile
    Teściowie w potrzebie - to im dokładamy - emerytura nauczycielska połączona z rentą inwalidzką nie pozwalają im tarzać się w kawiorze i rozpuście. Czy mnie to cieszy? Nie bardzo. Czy uważam za moralnie niezbędne? Jak najbardziej. Życie.
  • agatazieba 23.07.19, 14:39
    Chyba jednak prościej jest przełknąć pomoc teściom, którzy pracowali, jakieś świadczenia wypracowali, a tak się ułożyło, że nie starcza... Czujesz różnicę?
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 14:50
    A nawet jakby leżeli odłogiem ale rodzicami byli dla mojego chłopa wporzo - to też bym dała, niechętnie ale jednak. W końcu to jego matka i ojciec. Mają głodować? A że uparci i leniwi? No upraci i leniwi. Mam ich po 60-tce zmieniać? Nie chce mi się -sorki.
  • spanish_fly 23.07.19, 14:57
    Tu mowa dawaniu minimum 1500-2000 zł miesięcznie przez kolejnych x lat, 30 i więcej, bo tyle trzeba, żeby utrzymać dorosłą osobę i jej mieszkanie. Efektem może być np. pozbawienie się możliwości zrobienia oszczędności na własną emeryturę. Łatwo się mówi, ale jak musisz faktycznie tyle płacić to jest jednak duża przykrość. Przypominam, że w Polsce jest milion dzieci, których tatusiom ciężko wysupłać choćby 500 czy 800 zł.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 15:06
    Po pierwsze nie wiem ile rzeczywiście płaci,
    po drugie - 1500 to dla każdego inna kwota (proporcjonalnie do zarobków),
    Po trzecie - decyzja jest jednak w rękach pary (wspólnie) i jak się nie są w stanie dogadać to robi się słabo i beznadziejnie trochę
    Po czwarte - nie zmusisz dorosłej kobiety do niczego. Będzie coraz starsza i coraz bardziej będzie potrzbowała wsparcia - nic się z na to nie poradzi.
    Po piąte - człowiek ma zobowiązania wobec najbliższej rodziny - jak nie uczuciowe i nie moralne (tu każdemu jego porno) to prawne.
  • spanish_fly 23.07.19, 15:14
    Nie wiem ile płaci, ale wiem ile potrzeba minimalnie na utrzymanie dorosłej osoby wraz z jej mieszkaniem.
    Gdyby Pan zarabiał nie wiadomo jakie kokosy, to bez problemu mógłby dawać mamusi 1500 oraz utrzymać żonę i dzieci. Jeśli to jest problem to znaczy, że jest to znacząca kwota w ich budżecie.

    >>>Po czwarte - nie zmusisz dorosłej kobiety do niczego. Będzie coraz starsza i coraz bardziej będzie potrzbowała wsparcia - nic się z na to nie poradzi.

    Tutaj chodzi o to, żeby zmusić męża, żeby odmówił matce, która na razie przynajmniej jest zdrowa i sprawna, po to właśnie, żeby rodzina męża była w stanie jej pomóc, kiedy ta pomoc będzie naprawdę konieczna.

    >>>Po piąte - człowiek ma zobowiązania wobec najbliższej rodziny - jak nie uczuciowe i nie moralne (tu każdemu jego porno) to prawne.

    Najbliższa rodzina to też żona i dzieci. Nie można niestety żyć chwilą, trzeba planować na czarną godzinę, a sponsorując w całości nie starą jeszcze mamusię ta rodzina może pozbawia się w ogóle możliwości zrobienia jakichś oszczędności. Żadne prawo nie zobowiązuje dzieci do łożenia na utrzymanie sprawnych dorosłych, którzy są bezrobotni z wyboru.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 15:24
    A to już zależy od przyjętej definicji - na przykład przy darowiznach i podatku do grupy "zero" - najbliższa rodzina - należy też teściowa.
    Nie myl pojęcia rodziny najbliższej i atomowej - to co innego.
  • spanish_fly 23.07.19, 15:30
    Przecież nie twierdzę nigdzie, że matka to nie jest najbliższa rodzina.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 15:49
    True.
  • effka454 25.07.19, 12:49
    Teściowa nie należy do grupy "zero" w darowiznach i spadku. Należy do grupy "1" przy kwocie wolnej od podatku w darowiznach i spadku, czyli jeśli by synowa wspaniałomyślnie obdarowała teściową na raty w ciągu 5 lat kwotą większą niż (w przybliżeniu) 9,5 tys. to teściowa musiałaby zapłacić od tej darowizny podatek.

    A tak z innej beczki. Było napisane w jednym z wyjaśniająco-rozszerzających sytuację wypowiedzi ixi, że po kupnie mieszkania i wyremontowaniu go przez syna i synową na koncie została jeszcze spora sumka z oszczędności rozwiedzionego małżeństwa, które otrzymała teściowa. Czy ta spora sumka jest po prostu konsumowana sukcesywnie przez teściową bez żadnej refleksji (czy może już całkowicie została wydana), czy może ktoś pomyślał i ulokował te pieniądze tak aby dawały chociaż niewielki przychód w postaci odsetek?
  • fomica 23.07.19, 11:33
    Synowa powinna pracować, przede wszystkim dla własnego bezpieczeństwa i komfortu, tylko wprowadzić wyraźny podział finansów w związku, może nawet rozdzielność majątkową. I pilnować rachunków, kto za co płaci.
  • ichi51e 23.07.19, 11:36
    Wyslac zone i tesciowa do roboty chyba

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • tt-tka 23.07.19, 11:41
    Szczerze mowiac to ja takich ukladow nie rozumiem. Spotykam niekiedy, ale nie rozumiem. Pani tesciowa decydujac sie na pozostanie w domu z dziecmi liczyla zapewne na emeryture meza w przyszlosci albo na rente po mezu, ale godzac sie na rozwod WIEDZIALA, ze tych pieniedzy miec nie bedzie, one przypadna drugiej zonie meza. I nie zadbala o zabezpieczenie bytu, z gory zakladala, ze utrzymywac ja bedzie syn ? A uzgodnila to z synem przynajmniej, on sie zgodzil ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • eliksir_czarodziejski 23.07.19, 12:17
    Mamusia najwyraźniej z tych co to przyzwyczajona że chłop na nią "robi". Jeszcze jakoś rozumiem takie oczekiwania w stosunku do męża, ale do syna z rodziną? Ta kobieta to niestety pijawka.
  • tonik777 23.07.19, 11:41
    Uciekać od jednej i drugiej.
  • bombalska 24.07.19, 10:51
    Do sanatorium! big_grin

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • sofia_87 24.07.19, 11:19
    W sanatoriach jest nadpodaz pan w tej kategorii wiekowej i mocny niedobór panów, o ile pani nie wygląda jak Monica Belluci, to będą to pieniądze wyrzucone w błoto.
  • bombalska 24.07.19, 12:41
    Ale to byla rada dla męża! wink

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • 35wcieniu 23.07.19, 11:43
    Wątek dla:
    a) tych, którzy uważają że "praca w domu więcej warta niż zawodowa i nigdy, przenigdy nic złego ich w związku z takim wyborem nie spotka"
    b) tych, którzy mają dzieci żeby im miał kto podać szklankę wody na starość, dlatego dla dobra dziubasków i w celu zapewnienia im notorycznej opieki.... patrz punkt 1.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 11:48
    Raczej dla tych, co wierzą trubadurom i innym wrażliwcom bezgranicznie i nie trzymają majątku, w tym nieruchomości przy rzyci.
    Jakby pani miała mieszkanie jako własność odrębną, wspólne oszczędności na swoim koncie i przez lata niepracowania opłacała sobie składki - toby teraz w łaskę do synowej lecieć nie musiała. A i zakochany pewnie mniej wyrywny by był do nowej pani.
  • 35wcieniu 23.07.19, 11:53
    Wg opisu wspólne oszczedności wzięła.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • tt-tka 23.07.19, 11:58
    35wcieniu napisał(a):

    > Wg opisu wspólne oszczedności wzięła.
    >

    Ale jak widac nie zapewnia jej to bytu na co dzien. Tych oszczednosci wystarczylo na kupno kawalerki (bo juz na remont nie), ale nie jest to kwota pozwalajaca zyc z odsetkow. To z czego ona zamierzala zyc ?


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • 35wcieniu 23.07.19, 12:11
    A skąd ja mam to wiedzieć? big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • effka454 25.07.19, 12:55
    tt-tka napisała:

    > 35wcieniu napisał(a):
    >
    > > Wg opisu wspólne oszczedności wzięła.
    > >
    >
    > Ale jak widac nie zapewnia jej to bytu na co dzien. Tych oszczednosci wystarczy
    > lo na kupno kawalerki (bo juz na remont nie), ale nie jest to kwota pozwalajaca
    > zyc z odsetkow. To z czego ona zamierzala zyc ?
    >
    >
    Ale właśnie było napisane, że remont był dlatego z pieniędzy syna i synowej, aby właśnie część (cyt. spora sumka została) tych oszczędności została. Więc pytanie raczej brzmi dlaczego nie zostały zagospodarowane tak, aby dawały choć niewielki dochód? Czy teściowa radośnie je wydała/ wydaje?
    Czy może teściowa ma odsetki z oszczędności + alimenty od małżonka + pomoc od syna, a wydaje ponad stan i z tego wszystkiego nadal brakuje jej na waciki
  • cruella_demon 25.07.19, 13:34
    Skoro z połowy mieszkania i wszystkich oszczędności wystarczyło jej tylko na kawalerkę, to nie sądzę żeby to była suma, która może wygenerować odsetki w postaci dochodu.
    Raczej pewnie ze z 10-20 tyś. w maksie, które zapewne przejada o ile już nie przejadła.
  • tt-tka 25.07.19, 13:36
    effka454 napisała:


    > Ale właśnie było napisane, że remont był dlatego z pieniędzy syna i synowej, ab
    > y właśnie część (cyt. spora sumka została) tych oszczędności została. Więc pyta
    > nie raczej brzmi dlaczego nie zostały zagospodarowane tak, aby dawały choć niew
    > ielki dochód? Czy teściowa radośnie je wydała/ wydaje?

    No niestety podejrzewam to ostatnie. Wydala. Rozwod byl cztery lata temu, a dopominac sie o pieniadze od syna tesciowa zaczela dopiero po jakims czasie, tak zrozumialam. Tak wiec widzi mi sie, ze przejadla to, lub znaczna czesc tego, co zostalo i teraz jest gola i niewesola. Aczkolwiek nadal beztroska.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • daniela34 23.07.19, 11:55
    Pewnie masz rację- nie chodzi o to, żeby koniecznie pracować, tylko o to, żeby mieć zabezpieczenie na wypadek W i "majątek przy rzyci". Tylko że niewiele Pań w wieku ok.60 lat rezygnując te 30- 35 lat temu z pracy o tym myślało
  • saphire-2 23.07.19, 12:17
    Dokładnie. Było jedno wspólne mieszkanie ale po podziale nie starczyło na dwa małe. Były oszczędności ale musiała je dołożyć do mieszkania, aby je w ogóle kupić. No więc pewnie wszystko co Pani ma po tym 35 letnim małżeństwie to tak naprawdę pół mieszkania i oszczędności. Za to kupiła mieszkanie ale już wyremontował je syn. Ma więc małe, własne i wyremontowane mieszkanie oraz groszowe alimenty. Po 30 latach nicnierobienia. To znaczy dbania o męża smile
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 12:19
    Jakby nie było wspólne to by nie musiała kupować. Mogła się też nie zgodzić na wyprowadzkę.
  • saphire-2 23.07.19, 12:23
    Nie wiadomo ile było tej kasy i jak duże mieszkanie. Może wspólne mieszkanie warte 250 000 ( na pół podzielić to daje niewiele w dużym mieście) a oszczędności 100 000.
    Za wszystko kupiła mieszkanie i nie ma nic.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 12:41
    Chwilunia - albo-albo - jak było warte 250000 to nie w dużym mieście. Inaczej mówiąc - zakładasz, że wspólne bylo warte niewiele, za to dwa odrębne - majątek - ejże.
    Tak czy siak - kobita lekką ręką oddała podstarzałemu amantowi kasę, widać wiedziała, że może.
  • saphire-2 23.07.19, 13:26
    Nie wiem jak było. Wiem to co tu czytam.
    Pan i Pani mieli wspólne mieszkanie. Ile warte i czy w dużym mieście, nie wiem. Nawet nie wiem czy małe czy duże.
    Było więc mieszkanie. Sprzedali. Każde wzięło połowę kasy. Ta połowa nie starczyło Pani na kawalerkę. Ale Pani dostała od Pana oszczędności całego życia. Z opisu wynika, że kasa z połowy mieszkania oraz część oszczędności to już było tyle, aby kupić mieszkanie. Za remont zapłacił syn. Trochę oszczędności zostało na dalsze życie. Nie wiem ile.
    Tak napisała autorka wątku. Jakie to sumy, nie wiem. W każdym razie, Pani ma 59 lat, przepracowała w życiu kilka lat. Jest po rozwodzie. Ma w tej chwili ładne małe mieszkanie po remoncie, ma małe oszczędności, ma małe alimenty od męża. Nie pracuje, nie chce pracować, nie starcza jej na życie. Chce aby syn jej dawał pieniądze co miesiąc. Nie zarobi co miesiąc nawet 500 zł, bo nie.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 14:14
    Dokładnie tak.
    Opis słuszny i co dalej?
    Pracować mamusia nie chce.
    Zmusić się nie da.
    Żona też pracować aktualnie nie chce.
    Też nie da się zmusić.
    Co może zrobić Pan?
    Niewiele.
    JA bym rzuciła pracę i wyjechała w podróż życia z plecakiem po Azji.
    Panie sobie przez czas wyprawy jakoś to ułożą.
  • sofia_87 23.07.19, 14:43
    Panie pomiędzy sobą nie musza niczego ukladac; zona pojdzie do pracy i własne dzieci utrzyma. Wobec teściowej nie ma zadnych zobowiazan.
    Matka albo przelknie dume i pojdzie do pracy albo umrze z glodu
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 14:51
    No i tak czy siak - problem się rozwiąże.
  • tt-tka 23.07.19, 15:13
    zawsze-w-drodze napisała:

    >
    > Co może zrobić Pan?
    > Niewiele.
    > JA bym rzuciła pracę i wyjechała w podróż życia z plecakiem po Azji.
    > Panie sobie przez czas wyprawy jakoś to ułożą.

    Sadze, ze panie niczego nie beda ukladac. W takim wypadku synowa na dzieci zarobi, a niezaleznie od tego wystapi do sadu i pan po powrocie bedzie mial niespodzianke.
    Tesciowa zacznie doic corke, eksa lub oboje, a moze WRESZCIE w obliczu smierci glodowej ruszy sie do pracy.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 15:18
    Czyli jemu nie wolno zmęczenia czuć i odpocząć - ona ma zapierd...lać - walka idzie o to czy na żonę, czy na matuś.
    Też ładne.
  • spanish_fly 23.07.19, 15:28
    On musi utrzymać siebie i łożyć na dzieci. To samo do tej pory robiła żona. Ponieważ on chce wziąć na utrzymanie rodziny jeszcze jedną osobę to żona postawiła mu ultimatum, albo utrzymujesz nas obie, albo żadnej.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 15:52
    No tak. A on może chcieć utrzymywać wyłącznie osoby do samodzielnego utrzymywania niezdolne - tak postrzega dzieci i matuś. Żona udowodniła, że utrzymać się jest w stanie. I co wtedy?
  • triss_merigold6 23.07.19, 15:53
    Jego chcenie jest bez znaczenia wobec potrzeb rodziny.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 16:07
    Otóż nie. On sobie może chcieć co chce. W ostateczności rzucić pracę i zostać buddyjskim mnichem albo hippisem jak ten wesołek, który zginał w Himalajach zostawiając za sobą sierotki. Dostanie małżonka kilkaset złotych alimentów i tyle.
  • tt-tka 23.07.19, 15:57
    zawsze-w-drodze napisała:

    > No tak. A on może chcieć utrzymywać wyłącznie osoby do samodzielnego utrzymywan
    > ia niezdolne - tak postrzega dzieci i matuś. Żona udowodniła, że utrzymać się j
    > est w stanie. I co wtedy?

    Sad orzeka alimentacje nie na podstawie postrzegania syna, tylko mozliwosci zarobkowych wszystkich zainteresowanych. Czyli mamusi tez.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • saphire-2 23.07.19, 15:59
    To wtedy zrobi jak uważa. Rozwiodą się i on będzie utrzymywał matkę i dzieci a żona wróci do pracy i też będzie szczęśliwa bez męża smile
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 16:08
    A skąd przekonanie, że będzie szczęśliwa?
    Postrzegacie tego męża jak chodzący bankomat. Nieładnie. smile
  • saphire-2 23.07.19, 16:15
    Pamiętaj, że ona całe życie pracuje. Poradzi sobie. Ona nie ma na utrzymaniu leniwej matki tylko siebie i pół na pół z mężem, dzieci. Będzie szczęśliwa, bo uwolni się od męża, który na pierwszym miejscu stawia matkę. Kobieta wróci do pracy i sobie poradzi. Facet już zawsze będzie miał na utrzymaniu mamusię.
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 16:18
    Wróżysz też z kart?
  • spanish_fly 23.07.19, 16:02
    W skrajnym wypadku może nawet rozwód, to chyba oczywiste.
  • zosia_1 24.07.19, 10:20
    może czuć zmęczenie a jakże , ale to matka mu ogranicza to prawo przede wszystkim
  • iwoniaw 23.07.19, 12:46
    mieszkanie i nie ma nic.

    Bez przesady z tym "niczym" - własne, świeżo wyremontowane (więc przez najbliższe lata raczej nie wymagające większych nakładów) mieszkanie to jest wręcz luksusowa sytuacja. Pani nie jest niedołężna, nie ma pod opieką małych dzieci ani staruszków rodziców, ma oceany czasu, mieszka w mieście, więc nie musi dojeżdżać do cywilizacji kilometrami przez las - doskonały punkt wyjścia, żeby znaleźć jakąś pracę, choćby w sklepie przy wykładaniu towaru czy innym sprzątaniu, jak ktoś pisał - na utrzymanie jednej osoby bez problemu powinna zarobić, kredytu nie musi spłacać ani nikogo (np. dzieci) utrzymywać - oczekiwanie pieniędzy od syna mającego własną rodzinę jest w tym przypadku po prostu bezczelne. No ale niektórzy nie mają skrupułów jak widać.
    Żonie z wątku się w sumie nie dziwię, choć tak na przyszłość to chyba lepiej, żeby jednak wróciła do pracy i zabezpieczyła się finansowo (rozdzielność majątkowa być może też jest dobrym pomysłem).


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • daniela34 23.07.19, 12:28
    Jakby nie było wspólne- ale niestety było. Cały czas mówimy o tym, że kobiety około 60 -To rzadko mają zabezpieczenie majatkowe. A gdyby się nie wprowadziła (przy wspólnym mieszkaniu) to Pan mógłby się wprowadzić z nową panią na przykład. Na złość. Zdarzają się takie sytuacje. Ciekawe, komu by pierwszemu nerwy puściły. A po kilku latach szarpania i tak nie dostałaby więcej niż pół mieszkania i pół oszczędności (w ten sposób zyskała przynajmniej całość oszczędności)
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 12:43
    True - ja pisze do 35wcieniu - nie jest kwestią etat pani, tylko beztroska w finansach.
  • daniela34 23.07.19, 12:47
    Z tym się zgadzam. Można całe życie małżeńskie nie przepracować ani jednego dnia, a zabezpieczenie mieć (niekoniecznie takie podejście popieram, ale nie o moje zdanie tu chodzi, chodzi o to, że da się).
  • lena.113 24.07.19, 23:55
    W tej sytuacji dostałaby pół mieszkania może i zasłużonego już msz by się postarał by oszczędności się rozeszły...znam takie walki i w 100 procentach oszczędności już nie było a i alimenty zarządzane na żony nie są zawrotne...A pan już byłby emerytem jak rozwód by orzekano...
  • 35wcieniu 23.07.19, 11:55
    A i jeszcze dla tych, które w wątku o byciu niezależną pisaly że NIE LUBIĄ NIEZALEŻNOŚCI, lubią jak ktoś je utrzymuje itd. big_grin Kosmos, ale bywa.
    Zawsze mówię że 90% ludzkich problemów, wyłączając choroby i wypadki, ludzie sobie tworzą sami. Na zdrowie tongue_out

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • ichi51e 23.07.19, 12:14
    No ale w sumie przeciez syn placi i utrzymuje mamusie (a to on w tym domu zarabia) tyle z synowej to nie pasi. Co babka moze realnie zrobic poza awanturami o jego (wspolna) pensje?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • zawsze-w-drodze 23.07.19, 12:17
    Nic.
    Może ewentualnie negocjować z innymi dziećmi teściowej zrzutę na babcię.
  • saphire-2 23.07.19, 12:19
    Ta synowa całe życie pracowała, nawet mając dwoje małych dzieci. Nie pracuje dopiero drugi miesiąc. Jest przed 40.
  • triss_merigold6 23.07.19, 12:22
    Może wystąpić o zabezpieczenie potrzeb rodziny, a potem rozwód i alimenty.
  • ichi51e 23.07.19, 12:23
    No i wygra w ten sposob?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e