Dodaj do ulubionych

Wracając do Czechów co nie mogli wrócić do domu

24.07.19, 14:00
Jeden z czeskich portali zamieścił kontynuację tematu. Znaczy zainteresował się kim jest rodzina z tej kuriozalnej historii. Jak się można domyśleć poza nieporadnością (trudno nie dojść do takich wniosków) wszystko rozbiło się o brak pieniędzy. A raczej jedno spowodowało drugie. Tryb był taki, że nie mając pieniędzy na odholowanie auta domu czy nawet jego naprawę, a mając w domu już długi (powoli spłacane), brak realnej pomocy ze strony rodziny stanęli bezradnie jak wryci. I to co się potem stało, czyli znaleźli się ludzie, którzy ich finansowo uratowali to był ich jedyny plan. Z czego ich pobyt nad morzem już był bardzo ekonomiczny. Spanie w aucie, gotowanie, zapasy żywnościowe. Wszystko to bardzo smutne, bo w sumie nikomu a już zwłaszcza dzieciom nie chcieli zrobić tym wyjazdem krzywdy. Wręcz na odwrót.
Edytor zaawansowany
  • nenia1 24.07.19, 14:07
    Ja akurat nie mam potrzeby oceniania tych ludzi, cieszę się, że całkiem sporo obcych dla nich ludzi jednak im po prostu pomogło, zamiast oceniać. To budujące, w tym stałym ciągłym narzekaniu na ludzi.
  • simply_z 24.07.19, 14:11
    Owszem budujace..ale z drugiej strony mam wrazenie, ze taki zebraczy trend staje sie powszechny. Przykladowo, zeby wyjechac na wakacje czlowiek musi jednak posiadac pewne srodki, oplacic sobie hotel, miec na paliwo itd..a czesc osob pokroju Czechow stwierdzi, a co tam, zawsze ktos mi pomoze.
  • nenia1 24.07.19, 14:25
    Nie spotkałam się z tym, poza tym uważam, że zawsze mam wybór, mogę pomóc, ale nie muszę. Dopóki ktoś wyłącznie prosi decyzja i tak należy do mnie.
  • iwoniaw 24.07.19, 14:34
    Ja wręcz uważam, że oni stali się tematem medialnym właśnie dlatego, że nie prosili, tylko stali tak na tym poboczu bez sensu czekając nie wiadomo na co - dobrze, że ten gość w tirze się zatrzymał i zainteresował.
    I rozumiem "budżetowe" wakacje, jak i fakt, że coś może iść całkiem wbrew planom (jak tutaj - auto się zepsuło, kasy na naprawę nie ma), ale nie rozumiem, jak można w takiej sytuacji nie podejmować żadnych działań - włącznie z tak podstawowymi jak udanie się pieszo do najbliższego miejsca, z którego ktoś będzie mógł zadzwonić na 112. Albo wystawienie trójkąta i próba zatrzymania przejeżdżających aut, żeby ktoś użyczył telefonu. A oni z kartką SOS na poboczu... no ludzie.


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • jak_matrioszka 24.07.19, 14:30
    Oceniasz tych ludzi jako wyłudzaczy, a moim zdaniem wiekszość w takiej sytuacji finansowej po prostu podejmuje ryzyko i wyjeżdża na wakacje niskobudżetowe. Nie maja buforu w razie gdyby coś sie stało, ale alternatywa jest zostać w domu. Nie tylko raz, w tym roku, ale najcześciej przez wiele lat, albo i całe życie. I to bardzo przykra alternatywa, wiec ludzie jeżdża. Jak nie stanie sie coś wiekszego/kosztowniejszego, to wracaja spokojnie do domu i nikt o tym nie myśli. Awaria auta przekracza ich możliwości finansowe, a że zdażyła sie za granica i z dala od domu to jeszcze gorzej. Bardzo watpie, żeby u podstaw planów wakacyjnych było żebranie.
  • kropkacom 24.07.19, 14:41
    Staram się właśnie nie oceniać. To jednak nie są śmieszne czeskie ludziki, które robiły przedstawienie ku uciesze gawiedzi. Ludzie z konkretnymi problemami.
  • lellapolella 24.07.19, 15:22
    Ja się z tobą zgadzam. Nie są dla mnie w żaden sposób śmieszni, budzą moje współczucie a w obliczu tego, co dopisałaś- także zrozumienie. Różnie się ludziom układa, a jakbym miała nigdy morza nie widzieć i dzieciom nie pokazać, to podjęłabym ryzykosmile

    --
    Twierdzenie, że wierzący czuje się szczęśliwszy od niewierzącego, nie znaczy nic więcej jak to, że pijany jest szczęśliwszy od trzeźwego. George Bernard Shaw
  • jowita771 24.07.19, 15:24
    Ja też.

    --
    w ukladzie wolna kobieta-niewolny facet co sie maja ku sobie:
    czlowiek z wagina to scierka i szmata
    czlowiek z penisem to odpowiedzialny i przetestowany ojciec i maz /by k1k2/
  • simply_z 24.07.19, 14:48
    nie oceniam jako wyludzaczy, wrecz podejrzewam, ze sa lekko uposledzenie umyslowo.
  • kropkacom 24.07.19, 14:52
    Dlaczego zaraz upośledzeni? Może mają mniejsze możliwości umysłowe. Może. Facet wychowywał się w domu dziecka.
  • katja.katja 25.07.19, 08:40
    Smutne. Do niektórych "lepszych" we własnym mniemaniu Paniusi nie trafisz.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • jowita771 24.07.19, 14:31
    Ja uważam, że lepiej jechać na wakacje mając skromne środki niż nie jechać wcale i np. zabieranie jedzenia nie jest obciachem. Fajnie jest na wakacjach jeść wyłącznie na mieście, ale jakbym miała do wyboru jechać z jedzeniem albo nie jechać wcale, to zabieram słoiki i w drogę. Turystyka nie jest tylko dla bogatych.

    --
    pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda
    a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem dla węża /moofka/
  • kropkacom 24.07.19, 14:43
    Owszem. Ja uprawiam na przykład turystykę bardzo lokalną i się nie wstydzę. To też może być forma wakacji. Z czego rozumiem, ze chcieli dzieciom pokazać morze. Facet tez wcześniej nad morzem nie był. Na tym polega cały dramat.
  • simply_z 24.07.19, 14:49
    znasz powiedzenie, jak sie nie ma miedzi, to sie na d..siedzi? ano wlasnie...
  • kropkacom 24.07.19, 14:54
    Skoro uznajemy to powiedzenie to może nie piszmy na przykład: jak można było nie wiedzieć tego czy tamtego, nigdzie nie wyjeżdżacie?
  • simply_z 24.07.19, 15:01
    wyjezdzamy na miare naszego portfela.
  • kropkacom 24.07.19, 15:03
    No to wspierajmy ludzi w takim myśleniu, a nie piszmy, że mają w domu siedzieć.
  • simply_z 24.07.19, 15:06
    powtarzam-wyjezdzamy na miare naszego portfela ale, ze wspomniana rodzina jest z lekka niedostosowana spoleczne, to inna inszosc.
  • 35wcieniu 24.07.19, 15:06
    W wątkach o zaniedbaniach kiedyś była grupka forumek twierdzących że dzieci niejeżdżące na wakacje są zaniedbane. Z kolei w wątkach o językach przyznanie się że nie było się za granicą jest traktowane z większym zdumieniem niż gdyby ktoś napisał że ma 4 ręce. Podejrzewam że jak ktoś jest mało odporny na presję i przez całe życie słucha takich głupot to może mu się w końcu włączyć tryb "jadę choćbym miał głodować".

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • nenia1 24.07.19, 14:54
    Czyli jak się jest biednym nie wypada mieć marzeń i pragnień, trzeba siedzieć na d..e i tego samego dzieci uczyć.
  • simply_z 24.07.19, 15:03
    no nie wiem czy majac dlugi i nieciekawa sytuacje, wybralabym sie na wakacje, a pozniej siedziala na parkingu z napisem SOS, wszystko w imieniu spelnienia marzen.
  • nenia1 24.07.19, 15:59
    Ty nie, oni tak. A prócz tego, że siedzieli na parkingu, co w samo w sobie można potraktować jak się uprzeć jak przygodę, to jednak udało im się zobaczyć morze. No i podobno właścicielka hotelu, która ich przenocowała, zaproponowała im darmowy pobyt w przyszłym roku smile W każdym razie będą mieli co wspominać.
  • bazia8 24.07.19, 16:50
    Zgoda, mogli zbyt lekkomyślnie zaplanować te wakacje. Ale ja znam mnóstwo historii od ludzi, którzy w latach 70 czy 80 jeździli maluchem do krajów Europy Zachodniej. Przypomnę, że zazwyczaj mieli ogromne oszczędności na tamte czasy - zazwyczaj była to po prostu garść dolarów.
    Pamiętam do dziś opowieść pewnej pani, która wychowywała samotnie dwoje dzieci. Wyjechali na wakacje maluchem do Wiednia, po to, by dzieci zobaczyły, że gdzieś jest normalnie.
    Jazda w cztery osoby maluchem do Hiszpanii, podczepienie przyczepy do malucha, które zaowocowało urwaniem połowy samochodu...
    Opowieśc pewnej dziś już bardzo zamożnej właścicielki wielkiej firmy o tym, gdy pojechała na tydzień do Londynu i żywiła się wyłącznie zabrana z Polski czekoladą.
    Z nich to dopiero można się ponabijać, nieprawdaż?




    --
    www.fundacjaavalon.pl/
  • simply_z 25.07.19, 12:23
    o czym ty gadasz? zarowno PL jak i Czechy sa obecnie w Unii. Warunki porownywalne. To moze cofnijmy sie wspomnieniowo do czasow zaborow albo sredniowiecza?
  • mgla_jedwabna 28.07.19, 01:42
    Tylko że jednostki opisywane przez ciebie to byli ludzie ponadprzeciętne zaradni i kumaci. W sytuacji podobnej do tych Czechów raczej pomaszerowaliby na najbliższą stację benzynową zadzwonić na 112 itp. Nie byli to chyba ludzie stojący biernie?
  • filipianka 28.07.19, 10:48
    > iższą stację benzynową zadzwonić na 112 itp. Nie byli

    Halo, policja? Zepsuł mi się samochód i nie mam kasy na lawetę i naprawę. Dajcie hotel.
    Pomijam barierę językową, w której ewentualnie służby mogłyby pomóc kontaktując z konsulatem. I tyle. Reszta to liczenie na litość vel dobrą wolę czy tam szczęście znalezienia sponsora. Może państwo wiedzieli, że ich sytuacja jest wyłącznie ich i nie mieli śmiałości się narzucać ze swoimi problemami.
  • arwena_11 28.07.19, 11:03
    To do czeskiego konsulatu by zadzwonili i pomoc by otrzymali.
  • katja.katja 28.07.19, 11:58
    Ja bym na to nie wpadła, a co dopiero oni.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • sundace46 28.07.19, 17:33
    katja.katja napisała:

    > Ja bym na to nie wpadła, z

    Czym po raz kolejny potwierdzasz swoje wyjatkowe ograniczenie big_grin
  • katja.katja 28.07.19, 18:55
    Do tej pory wydawało mi się, konsulat służy do pomocy w takich przypadkach jak:

    1. Nagłe zamieszki w kraju do którego ktoś wyjechał i nie może z tego powodu wrócić.
    2. Bankructwo biura podróży, które "wypina" się na klientów i zawija manatki.
    3. Padnięcie ofiarą przestępstwa lub niesłusznego aresztu w danym kraju.

    A teraz mówicie, że jak mi się benzyna skończy w drodze na Chorwację, resztę pieniędzy też wydam i nie mam kasy na kontynuację podróży to też mogę dzwonić do konsulatu?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kokosowy15 24.07.19, 17:28
    Marzenia i pragnienia można mieć, ale trzeba zdawać sobie sprawę z możliwości ich realizacji. Nigdy nie bralem kredytu, bo wiedziałem że nie będę w stanie zwrócić. Nie kupuje rzeczy i usług, na które mnie nie stać. Nie jadam szynki parmenskiej i kawioru i jestem w większości ludzi na świecie. Umiejętność przewidywania konsekwencji swojego postępowania jest istotna w życiu.
  • nenia1 24.07.19, 17:37
    Ale takie życie jest często zwyczajnie nudne. Warto starać się wyważyć pewne rzeczy i czasem jednak odrobinę zaryzykować, a nie tylko zawsze i wszędzie być odpowiedzialnym i rezygnować z marzeń. Oni nie ukradli szynki parmeńskiej i kawioru, tylko chcieli zobaczyć morze i pokazać je dzieciom. I to im się udało. A że z przygodami, no cóż...coś za coś.
  • bazia8 24.07.19, 21:33
    O właśnie Neniu. Rozumiem doskonale, że trzeba myśleć mieć głowę na karku, ale przyrównywanie wycieczki nad morze do życia ponad stan jest zwyczajnie niemądre.

    --
    www.fundacjaavalon.pl/
  • memphis90 25.07.19, 12:57
    To była w praktyce wycieczka za granicę i - jak widać- była to wycieczka ponad ich możliwości. Jak mnie nie było stać na wyjazd nad morze, a już tym bardziej nad morze poza naszymi granicami, to jeździłam na kemping 50km od domu.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • katja.katja 25.07.19, 19:55
    A też wychowałaś się w Domu Dziecka?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kokosowy15 25.07.19, 21:06
    Wydawanie pieniędzy których nie mamy na przyjemności na które nas nie stać jest życiem ponad stan.
  • katja.katja 27.07.19, 09:45
    Ty nie masz żadnych przyjemności z życia, więc i innym chcesz odmówić, nawet dzieciom zobaczenia raz w życiu morza.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • arwena_11 27.07.19, 10:28
    Jak już się tak jedzie - to może warto zacząć myśleć? Naprawdę nie byli w dziczy, gdzie do najbliższej miejscowości jest 200 km. Jedna osoba mogła się przejść i w ciągu pewnie max 5-6h niezależnie od wybranego kierunku do jakiejś cywilizacji z telefonem by dotarli.
    Czekanie na zmiłowanie na parkingu było niebezpieczne. Mieli farta, że się ktoś zatrzymał. A jakby mieli tam czekać kolejne 3 dni to co?
  • katja.katja 27.07.19, 10:43
    Myślę, że gdyby ojciec rodziny wychowywał się w Twojej rodzinie - wykształconych, zaradnych ludzi dbających o swoje potomstwo "też by myślał". Niestety nie miał tyle szczęścia w dzieciństwie co Ty lub inne krytykujące tutaj forumowiczki.
    Nie wiesz jak zrypane dzieciństwo odbija się na dorosłym życiu.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • arwena_11 27.07.19, 11:07
    A matka to też z domu dziecka? Nie usprawiedliwiaj głupoty. Bo tam były dzieci i pies. Gdyby byli sami - to jak dla mnie mogliby i tydzień tam siedzieć.
    Jak się ma dzieci to człowiek naprawdę potrafi zrobić wiele dla ich bezpieczeństwa.
  • katja.katja 27.07.19, 11:11
    Tego nie wiem, ale zwykle ludzie (sama jesteś takim przykładem) dobierają się w małżeństwa na swoim poziomie mentalnym.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • arwena_11 27.07.19, 11:33
    No to wtedy nie jeżdżą sami.
  • katja.katja 28.07.19, 09:25
    Może głupi chcą by ich dzieci miały trochę lepiej niż oni w dzieciństwie i choć raz zobaczyły morze?


    --
    Nie dam się wygasić!
  • maslova 27.07.19, 14:18
    Sorry, ale żeby podjąć bardziej skuteczne próby znalezienia pomocy, trzeba pochodzić z dobrej rodzinyi mieć wyższe wykształcenie? Ja akurat nie krytykuję rodziny za sam pomysł wyjazdu, ale tkwienie 3 doby na parkingu to jest dowód na jakieś kompletne nieogarnięcie.
  • arwena_11 27.07.19, 14:22
    No więc właśnie o to chodzi. Że przez trzy dni nie umieli zorganizować sobie pomocy.
  • katja.katja 28.07.19, 09:24
    Wystarczy przeżyć w dzieciństwie piekło (masz rację, wykształcenie ma tu drugorzędne znaczenie) by wykształcić osobowość unikająco-lękową.
    Tutaj jeszcze mamy dodatkowo pierwszy (zapewne) wyjazd za granicę i brak znajomości języków oraz niespodziewana (dla nich, nie dla nas - mądrych forumowiczek) awaria.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • maslova 28.07.19, 09:34
    Facet zrobił prawo jazdy, wraz z małżonką dość swobodnie udzielali wywiadów przed kamerami, więc trudno było się, zwłaszcza u pani, dopatrzyć osobowości unikajaco- lękowych. Ale jeśli nawet facet jest z tych bardziej nieśmiałych, to po pomoc mogła pójść pani małżonka.
  • tifa_lockhart 24.07.19, 14:42
    Wyjazd bez wystarczających srodków uważam za lekkomyślność.
    Nie mówię tu o wyjeździe budzetowym bo to co innego.
    Zdarzyła mi się poważna kontuzja kolana w Hiszpanii. Bez ubezpieczenia byłoby słabo.
    Tak samo lekkomyslnościa jest wyjazd autem w słabym stanie technicznym w dodatku bez porządnego asistance.
  • kropkacom 24.07.19, 14:49
    Wakacje sprzyjają wszelkiej (zaznaczam) lekkomyślności. Zakładam, że każdy jakby poszukał w pamięci coś by na siebie znalazł.
  • tol8 24.07.19, 17:44
    Ja tu widzę zaradną rodzinę, która mimo trudnej sytuacji finansowej zorganizowała dzieciom wakacje. Lepsze to, niż siedzenie w domu cały rok. Podoba mi się ich postawa, a także mieszkańców miasta, którzy ochoczo ruszyli z pomocą. Każdemu może powinąć się noga i nie jest to powód do kpin i wyśmiewania biedy.

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • ajaksiowa 24.07.19, 17:55
    Jestem tego samego zdania co tol i zaczynam myśleć o nich z sympatią👍

    --
    ,,Oddajemy sprawiedliwość w ręce skazanych,,to Twój ideał?
  • iimpala 25.07.19, 04:16
    jakie "wakacje"! oni pojechali tam tylko na weekend. Żeby morze zobaczyć, przy okazji kupna nowego samochodu.
    Czyli, na 3-4 dni, a nie na wakacje.
  • sylwus34 27.07.19, 09:04
    100/100
  • katja.katja 24.07.19, 19:30
    To jednak oni istnieją. Czytałam artykuł, ale był tak nieprawdopodobny, że obstawiałam wyobraźnię jakiegoś dziennikarzyny.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • iimpala 25.07.19, 03:36
    jednym słowem, ludzie biedacy, a nawet nędzarze (z długami, jak piszesz), wyjechali do jednego z najdroższych kurortów! nadmorskich (Miedzyzdrojow), zeby zobaczyć morze. Zamiast jechać nad morze np. do Sarbinowa czy Gąsek (dużo tańszych) z namiotem ( o ile dobrze pamietam bo bywałam tam jako dziecko).
    Pojechali bez wykupionego ubezpieczenia AC, chocby tylko na tę wyprawę - co jest tańsze niż AC na cały rok. Sama takie kupowałam, kiedy (pełnoletnie) dziecko jechało na kilka dni gdzieś tam, za granice.
    Pojechali na hhhuuurrra, majac na pokladzie małe dzieci i psa, samochodem kupionym kilka dni wcześniej (wuj wie w jakim stanie technicznym).
    Nooo...rodzina Homolkow pełna gębą... nawet Homolkowa podobna do "żony" z S3...
  • ajaksiowa 25.07.19, 06:01
    Sam pobyt nad morzem bez wyżywienia i noclegu ile kosztuje?😕

    --
    ,,Oddajemy sprawiedliwość w ręce skazanych,,to Twój ideał?
  • zazou123 27.07.19, 08:16
    Co ci da Ac jak ci sie auto popsuje?
  • maslova 27.07.19, 08:38
    Transport zepsutego samochodu oraz pasażerów do domu lub przynajmniej do jakiegoś punktu naprawy.
  • tifa_lockhart 27.07.19, 08:42
    To jest Assistance
  • maslova 27.07.19, 08:45
    Fakt. Ale też mogli wykupić 😉
  • kk345 27.07.19, 13:32
    Niom. W sumie to mogli samolotem lecieć, wtedy samochód by się nie zepsuł...
  • homohominilupus 27.07.19, 16:27
    Jak się przydaje assistance za granicą miałam niestety okazję się przekonać. Pod koniec wyjazdu zepsul nam się samochód. Przyjechała laweta, usterka okazała się poważna. Trzeba było zmienić plany. Dostaliśmy auto zastępcze i nocleg ze śniadaniem w dość wypasionym hotelu. Wszystko z assistance. Szkoda, ze kosztów naprawy nie pokryli, bo były dość spore 😕

    --
    Early to bed and early to rise makes a man wealthy and healthy and wise wink
  • maslova 27.07.19, 21:14
    Sama też miałam okazję skorzystać z assistance. Tuż za granicą austriacko-czeską, około północy przebiła nam się opona, ponieważ dziura była tak duża, że zestaw naprawczy nie dał rady, musieliśmy skorzystać z opcji wezwania lawety. Czekaliśmy w sumie niedługo, 25 minut od zgłoszenia, laweta zawiozła nas i nasz samochód prosto pod dom.
  • kk345 28.07.19, 14:52
    No super, ale tu chyba mówimy o sytuacji, kiedy państwa nie stać było na dodatkowe koszty ubezpieczeń... a rady mówią o dokupieniu tego, owego i w sumie to lepszego samochodu. Więc najłatwiej byłoby lecieć samolotem, nie staliby na poboczu w razie awarii...
  • maslova 28.07.19, 15:36
    Odpowiadałam na wpis homohominilupus, to był raczej offtop. Już pisałam wcześniej, że akurat samego pomysł wyjazdu nie krytykuję, wręcz uważam za bardzo pozytywne, że rodzina spróbowała zrobić coś fajnego w sumie trochę jednak ponad ich możliwości. Ale mimo, że ponad, to jednak marzenie spełnili, czym pokazali dzieciom, że warto sięgać wyżej. Jedyne, czemu w tej historii się dziwię, to tkwienie przez 3 doby na parkingu i nie szukanie pomocy. Ale na szczęście pomoc sama ich znalazła 😊

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka