Dodaj do ulubionych

Mąż bez głowy- co robicie w takiej sytuacji

24.07.19, 18:19
Mąż wyjeżdża do swojej matki na początku tyg. na drugi koniec Polski pomóc jej przy sprawach medyczno- zdrowotnych. W czwartek ma dojechać do niego żona z dwulatkiem, bo w piątek są imieniny teściowej, ona dawno nie widziała wnuka. Mąż zabrał samochód, żona z dwulatkiem ma dojechać pociągiem ( 6 godz.). Mąż miał zabrać wszystkie rzeczy dziecka i żony, ale NIE ZABRAŁ, bo mu się zapomniało.Taka sytuacja nie zdarzyła się pierwszy raz, mąż z gatunku bujajacych w obłokach artystow, wiecznie gubiący, zapominający, roztargniony na maksa.
Ematka w tej sytuacj:
A. zagryza zęby, pakuje toboły, dwulatka oraz siebie i prosi znajomych o pomoc w dowiezieniu na dworzec i jedzie mimo wszystko
B. nie jedzie, zostaje w domu z dzieckiem i radośnie czeka na powrót męża po imieninach mamusi
C.?? inne wyjście?
Edytor zaawansowany
  • 21mada 24.07.19, 18:24
    Jadę z dzieckiem bez żadnych tobołow.
  • rosapulchra-0 24.07.19, 18:27
    Z dwulatkiem?

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • 35wcieniu 24.07.19, 18:31
    No w sumie zalezy na ile mieli jechac. Jak tylko na te imieniny to mozna i bez.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • ichi51e 24.07.19, 18:37
    Owszem. Jakiez to toboly z dwulatkiem? Duzo jezdzilam nigdy tobolow nie bylo. Chyba ze maz siedzo ka nie wzial to faktycznie uber do pociagu

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kalina_lin 24.07.19, 18:41
    Jeszcze można zlecić mężowi, żeby przed przyjazdem żony zrobił zakupy tam na miejscu (mleko, pampersy, mokre chusteczki, szczoteczki do zebow itp). Wtedy może się okazać że z wielkiego toboła do zabrania został zgrabny pakunek z piżamą i majtkami na zmianę, który da się łatwo ogarniać.
  • 35wcieniu 24.07.19, 18:45
    Chyba chodzi o to ze oni na dlugo mieli jechac. Ja zrozumialam ze tylko na te imieniny ale w sumie jak np. na dwa tygodnie to bez tobolow ciezko big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • alicia033 24.07.19, 18:51
    ichi51e napisała:

    > Owszem. Jakiez to toboly z dwulatkiem?

    1) sam dwulatek
    2) jego wózek (tak, twoje nie używało, więc nie spodziewamy się, że to zrozumiesz)
    3) ubrania dziecka
    4) ubrania i rzeczy osobiste matki




    --
    volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
    "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
    czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
  • turzyca 24.07.19, 18:56
    Bez fotelika samochodowego?
    Ciuchy na dwa dni?
    To w ogóle się nie zastanawiam, to jest easy peasy, z obcym dwulatkiem da się to ogarnąć, co dopiero z własnym.
    Tylko bym bilet kupowała w kasie, żeby mieć miejsca typu 16 i 18 czyli blisko drzwi.
    I ciuchy raczej do plecaka niż do walizki.

    --
    "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi
  • alicia033 24.07.19, 19:02
    tak, wiemy że ty na dzieciach to się znasz tylko teoretycznie.

    --
    volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
    "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
    czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
  • kk345 24.07.19, 20:13
    Akurat w realu turzyca jest zdecydowanie wzorcem spokojnej, dobrze zorganizowanej matki dzieciom, wiec odstosunkuj się od niej.
  • ichi51e 24.07.19, 19:16
    Wozek dla dwulatka juz mialam dziekuje. Chyba yoyo dobrany wlasnie pod katem podrozowania. Skladal sie i raczej bym powiedziala ze w wypadku posiadania torby byl pomoca. Do tego nosidelko i torba z rzeczami na weekend. No tak tragedia jak sie spakowac...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • aerra 24.07.19, 21:14
    O, a ja dla dwulatka tym bardziej nie miałam, chodził już przecież, a na dłuższą trasę chusta.


    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • kalina_lin 24.07.19, 18:24
    Wysyłam przesyłkę kurierską z rzeczami. Koszt przesyłki pokrywa mąż.
  • kalina_lin 24.07.19, 18:26
    Żona z dzieckiem bez zbędnego obciążenia jedzie pociągiem.
  • mika_p 24.07.19, 18:31
    Popieram wysyłkę kurierem

    --
    Buziak kobiety, którą zęby bolą, pożądanym nie jest. (z lektur szkolnych)
  • bombalska 24.07.19, 19:45
    Znam jedna mame, ktora jak ma jechac na wakacje z dwojka dzieci to tez wysyla bagaz kurierem.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • 35wcieniu 24.07.19, 18:24
    Pojechalabym ale bylabym wkur....

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • lady_mary 24.07.19, 18:31
    Jeśli mam ochotę jechać - szukam rozwiązania (kurier np), jeśli nie mam ochoty - korzystam z okazji i daję możliwość mężowi na poniesienie naturalnych konsekwencji gapiostwa smile

    --
    I suppose she is entitled to put up an argument. 
    Of course she is. She's just not allowed to win it.
  • zwyczajnamatka 24.07.19, 18:32
    Nie pojechałabym wcale. Dwulatek generuje za dużo tobołow. A mężowi orzydałaby się jakąś lekcja. Niech zacznie trochę myśleć.
  • black_halo 24.07.19, 18:36
    Ile tobolow moze wygenerowac dwulatek na weekend? Wzielabym to co naprawde niezbedne. Jest lato, ciuchy lekkie i malo waza, co sie pobrudzi mozna przeprac. Pampersy kupic na miejscu. Wracacie i tak samochodem.

    --
    memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
  • ichi51e 24.07.19, 18:38
    Wlasnie. Piluchy niech maz kupi. Co za toboly generuje to dziecko w lecie?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bi_scotti 24.07.19, 18:40
    Na jak dlugo ten wyjazd? Tesciowa nie ma pralki? Jakiez to toboly generuje 2latek?
    Nalezy sie domyslac, ze procz opisanych wad, rzeczony maz bez glowy ma tez jakies zalety smile Z opowiesci wynika, ze nie jest to pierwszy raz gdy on zapomnial byl ... Well, mozna sie albo przyzwyczaic i przestac raz na zawsze liczyc na jego pamiec, albo next time pilnowac zeby zabral co ma zabrac, albo nauczyc sie funkcjonowac w podrozach z minimum dobr wszelakich a przy okazji nauczyc meza ladnie/porzadnie prac i prasowac wink Szczerze mowiac, ja nie widze problemu ale jakis widac musi byc skoro watek powstal big_grin Wszystkiego najlepszego z okazji imien dla tesciowej (Anna? Hanna?). Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • bergamotka77 24.07.19, 18:53
    Jakie toboly generuje dwulatek? 😲

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • minniemouse 25.07.19, 02:54
    Ja rowniez nie rozumiem jak majac takiego meza nie laduje sie samochodu tymi tobolami do zabrania wlasnorecznie.
    ja bym nie dala kluczykow bez sprawdzenia czy wszystko wziete.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • triismegistos 24.07.19, 18:34
    B

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • mary_lu 24.07.19, 18:41
    Jeżeli naprawdę zapomniał i przeprasza, a nie jest bubkiem, który ma mnie i dziecko w dudzie, to do pociągu z tobołami wsadzają mnie znajomi, a odbiera mąż. Redujuję też ilość tobołów, co prawda przy dwulatku lubiłam wozić cały majdan autem, ale jeśli trzeba, to weekend moźna spędzić z wyposażeniem minimum.
  • zabka141 24.07.19, 19:50
    Ja tez bym tak zrobila. Maz wisialby mi tez dlugi masaz smile
  • tt-tka 24.07.19, 18:56
    Jade z dzieckiem i manelami (na ile obliczony ten pobyt ? tych maneli bardzo duzo ?).
    Z drogi informuje meza, ile kosztowal taksiarz i tragarz.
    Po przybyciu swietuje imieniny tesciowej.
    W drodze powrotnej siadam do auta, zostawiajac meza z dzieckiem i manelami tongue_out

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • alicia033 24.07.19, 19:03
    tt-tka napisała:

    > Z drogi informuje meza, ile kosztowal taksiarz i tragarz.

    "świetny" pomysł w przypadku wspólnoty majątkowej




    --
    volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
    "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
    czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
  • alicia033 24.07.19, 19:04
    btw. gdzie w Polsce są jeszcze tragarze???

    --
    volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
    "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
    czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
  • kalina_lin 24.07.19, 19:09
    Co wy z tymi tragarzami? Jeśli już mają płacić komuś za transport, to firmie kurierskiej, która podjedzie do domu i odbierze co trzeba.
  • aaa-aaa-pl 24.07.19, 18:59
    W lecie toboły dla 2 latka ?
    Teściowa nie posiada pralki?
    Ludzie to mają problemy....
  • mika_p 24.07.19, 19:17
    Dwulatek, dwulatek, a matka?
    Wystarczy, że pojedzie w sandałach, weźmie trampki na chłód, kapcie i czółenka na imieniny, to już jest tobołek.
    Kosmetyczka, nawet zakładając, ze u teściowej szampon, mydło i pasta do zebów będzie, to jeszcze jest krem, balsam, kolorówka, coś do włosów.
    Jak w dzień wyjazdu chłodno, to można kurtkę na siebie, a jak ciepło, to do bagażu.
    Sukienka, kilka koszulek, coś na tyłek, piżama, to też tobołek.

    Plus, dwulatek jeździ zazwyczaj w wózku.
    Wózek plus walizka/plecak na stelażu - rzeczywiście drobiazg, jak w odwodzie był samochód.

    --
    Odrobina strachu przed żoną jeszcze żadnemu mężczyźnie nie zaszkodziła. Alutka Kosoń
  • memphis90 24.07.19, 20:23
    4 pary butów na jedne imieniny...? No, to nic dziwnego, że się potem generują toboły...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 35wcieniu 25.07.19, 19:26
    Nigdy w życiu na żadnych wakacjach nie miałam 4 par butów, a tu na jedne imieniny tyle trzeba? Teraz już rozumiem te rozpaczliwe wątki o niemożności spakowania się big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • kotejka 24.07.19, 19:12
    Pakuje optymalnie toboły i jedzie, nie psulabym sobie weekendu, skoro ma tam być fajnie
    Chyba ze niefajnie, to mówię, ze nie ogarnę i z radością zostaje z dwulatkiem w domu
  • afro.ninja 24.07.19, 19:18
    Jedzie. Wszystko kupuje na miejscu. Co potrzeba takiem dwulatkowi, zeby pakowac taboly. Tylko wozek potrzebny.
  • spirit_of_africa 24.07.19, 19:18
    Jeśli chciałabym jechać to C. Zamawiam Ubera na dworzec. Siebie i dziecko pakuje w wersje minimum polecając mężowi zakup na miejscu rzeczy objętościowo/ciężarowo niewdzięcznych.
  • default 24.07.19, 19:25
    To jest nic. Mnie kiedyś mój mąż (który wtedy nie był jeszcze mezem) załatwił dużo gorzej. Zawiózł mnie i córkę na wczasy do Pobierowa, był kilka dni i wrócił do Warszawy, miał odbebnić wyjazd służbowy do Szwajcarii i przyjechać po mnie. Po czym okazało się, ze niestety nie przyjedzie, przynajmniej nie w dniu, kiedy kończy mi się pobyt, może trzy dni później. Wpadłam w panikę, bo: jadąc autem nabrałam rzeczy od groma, dwie wielkie torby + wózek. No i dziecko, 4-letnie. Nie miałam pieniędzy na przedłużenie pobytu, zresztą nie było miejsc. Nie było tez miejscówki na pociąg. Zostawiłam dziecko pod opieka pani z turnusu, kopnełam się do Szczecina zdobyć jakiekolwiek bilety na cokolwiek. Na pociąg - brak, pks - zapomnij, w desperacji poszłam do biura LOT, gdzie na informacje, ze skąd, nie ma - prawie się rozplakałam. I wtedy pan się wzruszył i sprzedał mi po taniosci bilet na samolot czarterowy, którym leciały jakieś kolonie czy coś. I zostało kilka wolnych miejsc. Panu niemal rzuciłam się na szyje - uratował nas smile jak się dotargalam z całym tym majdanem z Pobierowa do Szczecina to inna rzecz, droga przez mękę, no ale udało się, doleciałyśmy.
    Z niemezem nie rozmawiałam bardzo długo, choć faktycznie sam miał sytuacje wtedy podbramkowa i poniekąd był usprawiedliwiony. Niemniej nihdy nie zapomnę tej wyprawy smile
  • zabka141 24.07.19, 19:53
    To nie lepiej by bylo inny nocleg na te3 dni zarezerwowac (np.maz moglby to zrobici zaplacic)?
  • default 24.07.19, 20:08
    Nie miałam pewności czy i kiedy mąż przyjedzie. Tyle kasy ile miałam starczało albo na podróż albo na nocleg na 2 dni, wolałam nie ryzykować i jednak wrócić, poza tym i tak, szczyt sezonu, brak miejsc.
  • claudel6 27.07.19, 02:14
    nie miałaś dostępu do konta? tylko gotówkę od-do? jakiejś karty kredytowej? nieźle was urządzają ci mężowie, nie powiem...
  • default 27.07.19, 17:20
    Nie był moim mężem, nawet jeszcze nie mieszkaliśmy razem. I tak, nie miałam konta, nie miałam karty, nie miałam komórki ani internetu - zresztą nikt nie miał, to było ponad 30 lat temu.
  • fuzja-jadrowa 24.07.19, 20:44
    On sam mial sytuacje podbramkowa, ale ciche dni i tak mu sie nalezaly?
  • default 24.07.19, 22:51
    Za niefrasobliwe podejście p.t. "ojtam, ojtam, poradziłaś sobie, nic się nie stało".
  • mebloscianka_dziadka_franka 25.07.19, 11:03
    No, ale w sumie to sobie poradziłaś i nic się nie stało... suspicious
  • snakelilith 24.07.19, 19:26
    B. Nie jadę. I dziwię się, że tyle kobiet woli się spiąć, by ogarnąć jednak sytuację i spełnić oczekiwania męża i teściowej. Oraz przy okazji udowodnić pewnie jaką się jest siłaczką, tudzież wyluzowaną superwomen, a mąż palantem. Tylko komu i po co? Dwulatek nie przeżyje żadnego rozczarowania, nie wiem więc, w imię czego tak się męczyć. Mnie by samej się nie chciało, a co dopiero z jakimś dzieckiem.

    --
    "Jeśli to dziury na dupie, to nie mam nic przeciwko..." - bywalec.hoteli
  • ichi51e 24.07.19, 19:54
    Wydaje mi sie ze to nie jest kwestia specia sie tylko ogolnie zyciowego nastawienia. Duzo z dzieckiem zawsze jezdzilam komunikacja publiczna i wyjazd z nim i rzeczami wydaje mi siw czyms po prostu - normalnym? Jedyne czego nie lubie to targac siedzonka samochodowego

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kalina_lin 24.07.19, 19:55
    Co jest męczącego w wykonaniu telefonu do firmy kurierskiej? Czy te rzeczy muszą być wiezione i noszone osobiście przez męża?
    20 lat temu na dwutygodniowych obozach wędrownych praktykowało się nadawanie pączki z brudnymi ciuchami do domu. Po tygodniu już się miało trochę brudnych tshirtów, spodenek i skarpet. Szybka wizyta na poczcie i już nie trzeba było dźwigać brudów przez kolejny tydzień. Licealiści to ogarniali, a dorosłe panie rozpaczają, że im umyślny majtek na letnisko nie zawiózł.
  • snakelilith 24.07.19, 20:02
    Mnie by się nie chciało i tyle. Nie chodzi o męczące, nie męczące, a o mentalną energię włożoną w to wszystko. To na co się umawialiśmy z mężem nie wyszło, trudno, nie nauczy się na następny raz, jak żona znowu okaże się mądrzejsza od wszystkich i wie jak nadaje się paczki z brudną bielizną. Same robicie z facetów dzieci ratując ich z każdej sytuacji, a potem się dziwicie, że on taki bujający w obłokach artysta.

    --
    "Jeśli to dziury na dupie, to nie mam nic przeciwko..." - bywalec.hoteli
  • cruella_demon 24.07.19, 20:19
    Dokładnie tak!
    Przecież to nie chodzi o to, że się nie da, bo jak jest mus to i z trójką dzieci się da, tylko o to, że to nie żonie zależało telepać się 6 godzin w podróży, a pan miś nawalił już któryś raz z kolei. Niech ponosi konsekwencje.
    Tacy "wrażliwi artyści" to z reguły wygodnickie, śmierdzące lenie, żerujące na tym, że zawsze znajdzie się jeleń, który załatwi wszystko za nich.
  • kalina_lin 24.07.19, 21:19
    Myślałam, że celem autorki jest znalezienie rozwiązania, żeby w miarę bezproblemowo dotrzeć do celu. Jeśli chodziło o danie nauczki mężowi, to oczywiście można nie jechać.
    Ja ogólnie lubię podróżować ze swoimi dziećmi i sama perspektywa wyjazdu na weekend wydaje mi się ciekawa, tylko faktycznie nie chciałabym dźwigać tobołków. I na uniknięciu dźwigania się skupiłam, a nie na wojence z mężem.
  • mika_p 24.07.19, 20:03
    > Co jest męczącego w wykonaniu telefonu do firmy kurierskiej?

    Różnie.
    Jedni nie zdaja sobie sprawy z tego, że kurierzy obsługują nie tylko sektor B2B i B2C, ale C2C też (czlowiek do czlowieka) i nie pstryka im skojarzenie.
    Inni mają doświadczenia sprzed paru-nastu lat, kiedy ta usługa dla osoby prywatnej była zwyczajnie droga. Zresztą, dalej jest, kupowana bezpośrednio w firmie kurierskiej, ale jest tylu brokerów, że cena za paczkę jest niewysoka.


    --
    Dziewczyna, która opanowała mechaniczną skrzynię biegów, poradzi sobie w życiu. Carrie Bradshaw
  • 35wcieniu 24.07.19, 21:26
    Pomijając temat wątku: gdzie ceny za paczkę są niewysokie?

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • kalina_lin 24.07.19, 22:36
    W in poście paczka 50*50" 80 cm kosztuje całe 29 zł, plus 5 zł za odebranie z domu.
    Jak się ruszy z domu na pocztę polską to może paczkę do 10 kg nadać za 25 zł.
  • iwles 25.07.19, 09:02

    ciekawe, czy ta paczka zdążyłaby dojść do teściowej, zanim oni od tej teściowej wrócą do domu wink




    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • kalina_lin 27.07.19, 05:42
    Skoro mąż nawalił na początku tygodnia, autorka miała jechać w czwartek, a w piątek były rzeczone imieniny, to doszłaby że dwa razy.
  • claudel6 27.07.19, 02:21
    w DPD przez furognetkę płaci się ok. 16 zł.
  • claudel6 27.07.19, 02:20
    kuriera zamawia się przez aplikację, bardzo prosto. nie trzeba wykonywać żadnych telefonów, aczkolwiek trzeba wydrukować dokumenty.
  • kk345 24.07.19, 20:20
    Opcja 6 godzinnej podróży pociągiem z dwulatkiem, niezależnie od ilości bagażu DLA MNIE byłaby opcją "po moim trupie, chyba, ze to sprawa życia lub śmierci". I tak, wiem, ze inni mają inaczej.
  • tt-tka 24.07.19, 20:36
    kalina_lin napisała:

    >
    > 20 lat temu na dwutygodniowych obozach wędrownych praktykowało się nadawanie pą
    > czki z brudnymi ciuchami do domu. Po tygodniu już się miało trochę brudnych tsh
    > irtów, spodenek i skarpet. Szybka wizyta na poczcie i już nie trzeba było dźwig
    > ać brudów przez kolejny tydzień. Licealiści to ogarniali,

    Matko jedyna. 30 i wiecej lat temu brudne ciuchy sie pralo, zwlaszcza gdy to byly podkoszulki i skarpetki, a nie grube spodnie. I ogarniali to nawet podstawowkowicze. tak, na obozach wedrownych tez. Nikt nie bral 14 par majtek i tyluz skarpet tongue_out




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kalina_lin 24.07.19, 20:47
    A kiedy wam to wszystko schło? My wieczorem musieliśmy rozstawić namioty, nazbierać drewno na ognisko, ugotować sobie obiadokolacje. Niespecjalnie mieliśmy czas i siłę na przepierki. Owszem czasem się parę skarpetek czy majtek wyprało awaryjnie, tyle że rano to było ciągle mokre. Pranie większych rzeczy było nierealne.
  • xantostrephomonas 24.07.19, 20:59
    Ja suszylam w drodze przyczepione do stelaza placaka😁
  • kalina_lin 24.07.19, 21:13
    Ja już miałam plecak z wewnętrznym stelażem, nowość wtedy smile Też sobie radziliśmy obwieszajac plecaki, ale to właśnie drobnicę. Nikt regularnych przepierek nie robił i po tygodniu naprawdę było co odesłać do domu. Zresztą nawet dzieciaki ze stacjonarnych obozów wracają z torbami brudów, a nie pranych na bieżąco ubrań. Tym bardziej my, piorąc w zimnej wodzie w potoku i susząc na plecaku (jeśli nie padało).
  • 35wcieniu 24.07.19, 21:26
    Nie wiem jak innym, mnie w nocy.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • kalina_lin 24.07.19, 21:46
    W górach, przy chłodnych nocach, porannej rosie, zawieszone na sznurku od namiotu? Gratuluję. Mnie zwykle przez noc pranie nie wysycha nawet w centrum, chyba, że się trafi wyjątkowo gorąca noc.
    Ok, moze bylismy wybitnie leniwi i nie kreciły nas ciągłe przepierki na obozie wedrownym.
  • 35wcieniu 25.07.19, 19:28
    Nie wartościuję i mam głęboko gdzieś kto jak prał i jak mu schło. Piszę tylko że w lecie każde pranie na każdym obozie schło mi w nocy i tyle. Poranna rosa mi nie przeszkadzała, bo nie suszyłam w trawie.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • tt-tka 25.07.19, 03:53
    kalina_lin napisała:

    > A kiedy wam to wszystko schło?

    W nocy. Wkladalo sie pod spiwor, na rano bylo suche. Nasze osobiste cieplo dzialalo smile
    Czasem ktos cos grubszego dosuszal wieszajac na plecaku i tak w trakcie wedrowki powiewalo sobie.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • alicia033 25.07.19, 08:54
    tt-tka napisała:

    > W nocy. Wkladalo sie pod spiwor, na rano bylo suche.

    cuda panie, cuda.
    Pod śpiworem, bez przewiewu a wysychało.
    Tylko na ematce to możliwe.


    --
    volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
    "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
    czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
  • niu13 25.07.19, 09:54
    No i nieźle musiało walić stęchlizną. Chyba, że to było w Himalajach.
  • morekac 25.07.19, 10:24
    Podsychało, spokojnie. Albo dawało się pod tropik, na sypialnię. A potem dosuszało się rano na słoneczku podczas zwijania namiotów.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • tt-tka 25.07.19, 12:17
    alicia033 napisała:

    > tt-tka napisała:
    >
    > > W nocy. Wkladalo sie pod spiwor, na rano bylo suche.
    >
    > cuda panie, cuda.
    > Pod śpiworem, bez przewiewu a wysychało.
    > Tylko na ematce to możliwe.
    >

    Tylko w realu. Sposob o wiele starszy niz fora internetowe.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • cruella_demon 24.07.19, 19:27
    Zależy jak bardzo by mnie rozzłościł. Jak bardzo, to bym wygarnęła przez telefon i nie pojechała.
  • leann32 24.07.19, 19:27
    Dobrze, ze nie bylo ukladu ze zona jedzie z bagazem, a on z dwulatkiem.

    Jakbym miala dobry nastroj to nadaje rzeczy kurierem, albo pakuje niezbedne minimum i jakos dojezdzam.

    Jakbym miala zly to
    - zostaje w domu
    - jade i kupuje wszystko na miejscu
    - jade ale zapominam (ups) o rzeczach malzonka
    - prosze aby podjechal po mnie gdyz nie mam zamiaru niczym cygański tabor taszczyc tego wszystkiego wraz z dzieciakiem.
    Moze 12 dodatkowych godzin w aucie nauczyloby pana lepszej pamięci.

    A tak w ogole to jasnie pan powinien dylać pociagiem a żona z maluchem wygodnie dojechac autem. A nie na odwrót.
  • leni6 24.07.19, 19:45
    To już chyba kwestia tego co ktoś uważa za wygodna podróż, z każdym z moich dzieci w wieku 2 lat wybrałbym podróż pociągiem a nie samochodem.
  • tryggia 24.07.19, 19:30
    Wybieram B.
    Ale po tytule wątku miałam inną odpowiedź:
    szukam głowy, a jak się nie znajdzie, to pogrzeb będzie z tego co jest.

    --
    Hope
  • miss_fahrenheit 24.07.19, 20:13
    tryggia napisała:

    > szukam głowy, a jak się nie znajdzie, to pogrzeb będzie z tego co jest.

    O, albo kremacja, wtedy nikt nie zauważy smile
  • tryggia 24.07.19, 20:33
    Albo balon w kapeluszu i w okularach.

    --
    Hope
  • ruscello 24.07.19, 19:31
    B. Nie chciałoby mi się targać z tobołami i moją dwulatką.
  • lot_w_kosmos 24.07.19, 19:32
    B.
  • aguar 24.07.19, 19:34
    W czwartek z samego rana mąż jedzie samochodem po żonę i dziecko. Jak jest 6 godzin pociągiem, to samochodem pewnie mniej - obróci w jeden dzień.
  • aguar 24.07.19, 19:35
    Ale B też jest ok.
  • leni6 24.07.19, 19:47
    Mąż przyjeżdża samochodem po żonę, dziecko i bagaże.
  • bombalska 24.07.19, 19:47
    B.
    No bez jaj. Kazdy ma tylko 2 rece. Albo trzymasz torby albo dziecko. Olałabym temat.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • fusun1804 24.07.19, 20:22
    „Taka sytuacja nie zdarzyła się pierwszy raz, mąż z gatunku bujajacych w obłokach artystow, wiecznie gubiący, zapominający, roztargniony na maksa.”

    A w jakiej dziedzinie artystycznej działa wspomniany mąż bez głowy?

    Ten gość notorycznie żonę olewa i nie dotrzymuje umów. I będzie to robił tak długo, jak dlugo nie będzie ponosił konsekwencji. Niech zacznie tę głowę mieć, to najwyższy czas jak się jest mężem i ojcem. W jakiejkolwiek dziedzinie żona może na niego liczyć czy raczej nie, bo to „artysta bez głowy”?
  • morekac 24.07.19, 20:18
    Jak mąż bez głowy, to chyba trzeba wezwać policję do zwłok.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • sasanka4321 24.07.19, 20:20
    Jak rozne rzeczy ludzie biora pod uwage podejmujac decyzje... Tyle odpowiedzi, a nikt sie nie zastanawia nad tym, co dla mnie byloby najwazniejsze: Czy zona ma ochote byc na imieninach tesciowej, czy lubi tam byc, czy lubie spedzac czas z tesciowa i u tesciowej.

    Jesli lubie tesciowa i cieszylam sie na te imieniny, bo pakuje najpotrzebniejsze rzeczy do plecaka, biore dwulatka za reke, i popylamy pociagiem.
    Jesli nie lubie tesciowej i i fajniej jest mi zostac w domu, to ciesze sie ze mam taka prosta wymowke i oznajmiam, ze nie jade.
  • mika_p 24.07.19, 20:25
    19:12, Kotejka.


    --
    Odrobina strachu przed żoną jeszcze żadnemu mężczyźnie nie zaszkodziła. Alutka Kosoń
  • fusun1804 24.07.19, 20:31
    Biednemu artyście bujającemu w obłokach SIĘ zapomniało, nie ON zapomniał. Samo mu się zapomniało temu misiu. Uroczy pan.....

    To ta żona jest wszystkiemu winna! Nie dopilnowała misiaczka! Wie przecież, ze to artysta, ze gubi i zapomina ( czyli ze ją regularnie i permanen tnie robi w ch*)! Trzeba go było pilnować żeby rzeczy zabrał! A teraz przez tą żonę biedna, schorowana babcia cierpi, dawno wnuka nie widziała ......
  • kalina_lin 24.07.19, 20:57
    A ty o czym piszesz?
  • double-facepalm 25.07.19, 08:46
    Pewnie o własnej teściowej i swoim "jużniemisiu"
  • snakelilith 24.07.19, 20:57
    sasanka4321 napisała:

    > Jesli lubie tesciowa i cieszylam sie na te imieniny, bo pakuje najpotrzebniejsz
    > e rzeczy do plecaka, biore dwulatka za reke, i popylamy pociagiem.
    > Jesli nie lubie tesciowej i i fajniej jest mi zostac w domu, to ciesze sie ze m
    > am taka prosta wymowke i oznajmiam, ze nie jade.


    Akurat lubienie, czy nie lubienie teściowej nie ma nic do rzeczy. To, że kogoś się lubi, albo nawet kocha nie jest powodem by nie odmówić, gdy sytuacja wydaje nam się zbyt upierdliwa. Kobiety tyle robią z "sympatii", a potem płaczą, że dostają tak mało w zamian.

  • sasanka4321 24.07.19, 23:09
    >
    Akurat lubienie, czy nie lubienie teściowej nie ma nic do rzeczy. To, że kogoś się lubi, albo nawet kocha nie jest powodem by nie odmówić, gdy sytuacja wydaje nam się zbyt upierdliwa. Kobiety tyle robią z "sympatii", a potem płaczą, że dostają tak mało w zamian. <

    W moim, jakze prostym, swiecie w zasadzie tylko "lubienie" i "nielubienie" ma znaczenie. Jechanie do kogos, kogo lubie czy kocham oznacza, ze spedze czas z kims, z kim lubie rozmawiac, z kim chce spedzac czas, wspolne swietowanie imienin czy czegokolwiek, to dla mnie frajda i w ogole ciesze sie bardzo na ten wyjazd i byloby mi przykro, gdybym nie mogla pojechac i wspolnie zasiasc przy stole. Jakies drobne upierdliwosci nie rosna do rozmiarow Mount Everestu. Na pewno nie fakt, ze musze wziac torbe do pociagu albo mniej podkoszulkow czy butow. Trudno, najwyzej bedziemy chodzic i swietowac w trampkach - i tak bedzie fajnie. Tak mam z moja tesciowa. Z moja siostra. Z masa przyjaciol. Niestety nie mam tak z moja mama. Wiec na jej imieniny nie jezdze. Ani pociagiem ani samochodem, ani z walizkami ani bez.

    I ciagle od nowa widze, ze emamy tak sie zaplataly w robieniu rzeczy dla innych albo z sympatii dla nich mimo tego, ze nie maja na to ochoty, albo mimo niecheci do nich, bo czuja jakas presje, ze zupelnie nie wiedza, czego one same tak naprawde chca. Smutne to forum.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka