Dodaj do ulubionych

Dla ematek wszystko jest proste

24.07.19, 20:08
Przeczytałam pobieżnie dwa wątki do kawy. O podróży za ocean i z dwulatkiem pociągiem.
No i się wkurzyłam odpowiedziami. "ogarnij się", "jakie bambetle może mieć dwulatek", itd., itd.
Ja rozumiem, że ematka spędza w samolocie minimum 24 godziny, po czym świeża i pachnąca, i oczywiście zrelaksowana, wsiada do auta i jedzie kolejne 5 godzin. W obcym kraju dodam, nie znając trasy itd.
A dwulatka pakuje do kopertówki i wyrusza w podróż z dwiema wolnymi rękami, bo przecież dwulatki ematki są tak ogarnięte, że idą obok, grzecznie i absolutnie nic ich dookoła nie interesuje.
Jakie to wszystko jest proste! Tak wynika z odpowiedzi. Może nie wszystkich, ale większości.
Pytanie do tej większości: dajecie sobie w ogóle prawo do nieogranięcia, słabości, niedawaniarady? Czy z palcem w nosie ogarniacie się w każdej sytuacji?


--
"Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
Edytor zaawansowany
  • anika772 24.07.19, 20:12
    Dla mnie żadna z opisanych sytuacji nie jest prosta i unikałabym udziału z całych sił.
  • bergamotka77 24.07.19, 20:28
    Dla mnie obie są banalne i i je testowałam nie raz. Nie jestem upośledzona a jedno dziecko to pikus. Sama też podróżowałam nie raz i podróżuję czasem za granicę i żyję.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • zlota.ptaszyna 24.07.19, 20:43
    Berga, ale ty jesteś taka wyrobiona bo ciagle jestes słomiana wdowa. Ja bym nawet do Lublina albo w góry sama nie pojechała, pal licho trudy podróży ale te współczujące spojrzenia ludzi uważających ze jesteś samotna matka, tego nie da się znieść
  • abecadlowa1 24.07.19, 21:43
    Jestem samotną matką jeżdżącą z dziećmi na wakacje. Nigdy nie spotkałam się ze współczującymi spojrzeniami ludzi. To chyba jakieś Twoje projekcje. Albo jesteś tak bardzo nieogarnięta, że to budzi litość.
  • cruella_demon 24.07.19, 22:38
    Przecież to troll smile
  • drinkit 24.07.19, 22:29
    pal licho trudy podróży ale te współczujące spojrzenia ludzi uważających ze jesteś samotna matka, tego nie da się znieść

    smile
    Padłam
  • bergamotka77 24.07.19, 23:39
    zlota.ptaszyna napisała:

    > Berga, ale ty jesteś taka wyrobiona bo ciagle jestes słomiana wdowa. Ja bym naw
    > et do Lublina albo w góry sama nie pojechała, pal licho trudy podróży ale te ws
    > półczujące spojrzenia ludzi uważających ze jesteś samotna matka, tego nie da si
    > ę znieść

    To twój problem i widocznie się boisz takiej ewentualności i ciągle przeglądasz w oczach innych. Mnie to wisi i odpoczelam cudownie z mlodym od starszych chłopaków. Przynajmniej bylo mniej bałaganu wink Wyrobiona jestem bo mnie wychowano na ogarnięta osobę. Od małego taka byłam i oslabiaja mnie nieogary smile


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • damajah 25.07.19, 12:45
    "te współczujące spojrzenia ludzi uważających ze jesteś samotna matka, tego nie da się znieść"
    Że co? Łapię że można się bać organizacyjnie, logistycznie ale spojrzenia ludzi?

    JA się za 3 tygodnie wybieram z dwójką dzieci do czech, pod namiot a potem do Pragi na zwiedzanie. Sama. Samochodem. Wszystko planuję, rezerwuję i wymyślam sama.

    Rozumiem doskonale że nie wszystkie kobiety tak mają. Po prostu wiem że jedne są mobilne i potrafią się ogarnąć, zaś inne nie. Za to te dla których podróże z dziećmi są problemem może np. potrafią utrzymać idealny porządek w domu albo świetnie gotują lub cokolwiek. To po prostu jakiś zestaw cech. Jedna ma takie, druga ma inne. Nie ma tu co wartościować.
  • ichi51e 24.07.19, 20:16
    O ile do prowadzenia po 24h locie nie namowiliby mnie za milion to podroz jednym pociagiem z dzieckiem to nie jest herkulesowy wysilek. Po to wlasnie sa wozki i nosidelka

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 24.07.19, 20:19
    Gdybym sie pakowala jak babka tutaj www.tasteaway.pl/2016/07/08/wakacje-z-dzieckiem-co-spakowac-gotowa-lista/ to bym pewnie nigdzie nigdy nie pojechala. Dobrze ze nie wiedzialam ze dziekco musi miec klapki pod prysznic

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • cruella_demon 24.07.19, 20:23
    Klapki pod prysznic I NA PLAŻĘ/BASEN. Co w tym niby dziwnego?
  • cruella_demon 24.07.19, 20:24
    Może twoje dziecko chodzi boso w jednych majtkach i jednym podkoszulku przez kilka dni, normalnie jednak ludzie przebierają się w czystą odzież i noszą obuwie odpowiednie do okazji.
  • kalina_lin 24.07.19, 20:24
    Mało która teściowa ma plażę i basen w domu.
  • ichi51e 24.07.19, 20:29
    Dziecko moje zawsze crocsy mialo i po prostu wszystko ogarnialam jednymi butami. Nie wiem w jakiej norzw musialabhm byc zebym uznala ze wejscie w klapkach do kabiny jest usprawiedliwione... ale w sumie wtedy tez te crocsy jak znalazl

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • cruella_demon 24.07.19, 20:34
    I na piesze wycieczki twoje dziecko chodziło w crocsach?
  • memphis90 24.07.19, 20:44
    Ja chodzę w crocsach na piesze wycieczki i bardzo sobie chwalę. Oczywiście nie w góry.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • ichi51e 24.07.19, 20:47
    No pewnie. Najlepsze buty swiata

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • tiszantul 25.07.19, 01:49
    Od kiedy red. Michnik przyszedł w crocsach do prezydenta Komorowskiego, crocsy uznawane są za obuwie na każdą okazję. Wyborcza wyznacza trendy
  • tiszantul 25.07.19, 01:50
    https://bi.im-g.pl/im/71/6b/12/z19313521V,A-crocsy-na-wizyte-u-prezydenta---Adam-Michnik--20.jpg
  • budyniowatowe 24.07.19, 21:24
    ichi51e napisała:

    > Dziecko moje zawsze crocsy mialo i po prostu wszystko ogarnialam jednymi butami
    > . Nie wiem w jakiej norzw musialabhm byc zebym uznala ze wejscie w klapkach do
    > kabiny jest usprawiedliwione... ale w sumie wtedy tez te crocsy jak znalazl
    >

    A moje dziecko kategorycznie odmowilo noszenia crocsow. Dzis ma 14 lat i dalej odmawia ich noszenia. To, ze Twoje ogarnialo 4 pory roku w crocsach to nie znaczy, ze inne maja tak samo.
  • memphis90 24.07.19, 20:46
    Tja, w ciepłe kraje: 5 bluzek z długim rękawem, 3 bluzy, kurtki, czapki, chustki na szyję, 2 pary trampek, 3 pary ciepłych skarpet i kalosze...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • ichi51e 24.07.19, 20:48
    Jak do Tajlandi to jedne dlugie spodnie wystarcza...
    widac ze babka nie ma doswiadczenia...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • memphis90 24.07.19, 21:06
    Z Tajlandią też nie mam, ale ja na wakacje w Pl (gdzie z góry wiadomo, że nie wiadomo jaka pogoda będzie) brałam po 1 bluzie, 1 kurtce od deszczu, japonki, trampki - za to żadnych bluzeczek, czapeczek, ciepłych skarpet i szaliczkow... Z fanaberii pianki na basen, które okazały się strzałem w dziesiątkę, bo "podgrzewany basen" miał jakieś 18 stC... 😂

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • thank_you 24.07.19, 23:23
    Przeciez - o fuj - przebierasz dziecko po każdej aktywności, wiec to co wyzej to małe miki, albo ciagle pierzesz ręcznie/oddajesz do pralni w hotelu.
  • ichi51e 25.07.19, 00:54
    Przeciez tu mowa ze do tesciowej jedziemy chyba ma pralke...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bergamotka77 24.07.19, 20:23
    Od kiedy leci się do Stanow dobę? 😲

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • black_halo 24.07.19, 20:30
    Odkąd na różnych stronach można kupić tanio kombinowane bilety i lecieć pięcioma samolotami przez Singapur, Dżakarte i Tokio 🤣

    --
    memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
  • al_sahra 24.07.19, 21:10
    bergamotka77 napisała:

    > Od kiedy leci się do Stanow dobę? 😲

    Mogę sobie doskonale wyobrazić, że jeśli ktoś mieszka w dużej odległości od międzynarodowego lotniska, to musi dojechać np. na dworzec kolejowy, potem pociągiem, potem na lotnisko. Czyli będzie w podróży kilka godzin zanim postawi stopę na lotnisku, gdzie trzeba być na 2 godziny przed wylotem (a może w PL dłużej?). Do tego co najmniej jedna przesiadka, bo o ile wiem, z PL nie ma bezpośrednich lotów na zach. wybrzeże USA. Potem czekanie w kolejce do kontroli paszportowej i celnej. Czyli sam lot trwa mniej, ale cała podróż może spokojnie zająć więcej niż dobę.
  • bergamotka77 24.07.19, 21:22
    Na też zasadzie może lecieć do USA przez Australię 😅 Tyle godzin lotu więc można spać i przyleciec wypoczętym. Serio bez dzieci to jest luzik.wl Widze inny problem: ona nie zna języka a wtedy naprawdę człowiek się czuje zagubiony wszędzie .

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • frey.a86 25.07.19, 06:59
    Oczywiście, że można lecieć dobę. Wystarczy nie mieszkać w Warszawie, a we Wrocławiu, stąd nie ma żadnych bezpośrednich lotów do USA. Ponadto nie zawsze miejscem docelowym jest któreś z popularnych miast amerykańskich, do których po kilka razy dziennie latają samoloty z Europy. Ja w sumie za każdym razem miałam dwie przesiadki - jedną w Niemczech i drugą w USA, przy czym ta w USA zawsze wiązała się z kilkugodzinnym czekaniem na lotnisku. Samoloty z Wrocławia do Niemiec odlatują o 6 rano, więc trzeba wstać o 4. Samolot z Niemiec do USA odlatywał z reguły chwilę przed południem, więc nie ma opcji, żebym o tej godzinie zasnęła i przespała lot, zresztą oni co 3 godziny roznoszą jakieś żarcie, więc co to byłby za sen jak cię co chwilę budzą. Potem kilka godzin czekania na amerykańskim lotnisku w środku ichniego dnia oraz kolejny kilkugodzinny lot małym, zatłoczonym samolotem pełnym rozgadanych Amerykanów, dla których nadal jest to środek dnia. W takich warunkach NIE DA się spać, nawet jak masz zatyczki do uszu.

    Nie trzeba lecieć przez Australię, żeby lot był wyczerpujący.
  • gama2003 25.07.19, 07:25
    Ale wiesz, jak ktoś lata wyłącznie z Warszawy i wyłącznie po poludniu/wieczorem to mu do głowy nie przyjdzie, że można inaczej. Nie dość, że mieszkać dalej, to i w Stanach latać gdzieś z przesiadkami.
    Rozumiesz- od stolicy do stolicy. I po drodze drzemka.
  • cauliflowerpl 25.07.19, 07:33
    O tak, z Hiszpanii do Polski lata się przecież 3 godziny, nie rozumiem jak mogłaś być w podróży 20 godzin. Znamy znamy. Ale jak to dojechać do Madrytu? Ale jak to dojechać potem z Warszawy? Z przesiadką? Przecież są loty bezpośrednie. A to poza stolycami w ogóle mieszkają ludzie? big_grin
  • danaide 25.07.19, 12:13
    Ja kiedyś pojechałam z dzieckiem z Warszawy do Paryża... autokarem. Podróż ok. 20godzinnawink Można? Można! Dziecko najpierw musiało załapać system (że na przystankach prostujemy nogi, wysikamy się, umyjemy zęby, zjemy coś, a nawet pobawimy na placu zabaw), ale załapało i bardzo mu się spodobało. Do tego stopnia, że nawet do ojca tak chciało z matką jeździć (ojcu wyszłoby taniej niż loty), ale ojciec się nie zgodził.

    Jeszcze tak a propos tej paniki podróżowej z dzieckiem. Mój model dziecka był kolorowankowo-rozmowny, ale widzę, że w poczekalniach NFZ i wielu innych miejscach smartfony zdają egzamin. Gorzej jak rodzic zabierze smartfona i wymusza w poczekalni siedzenie na krzesełku bez żadnych dodatkowych zachętwink I możemy się teraz bawić w smartfon-samo-zuo, ale naprawdę, w stanach wyższej konieczności może pomóc.

    Poza tym nie zapominajmy, że w pociągu dziecko nie jest jedynym dzieckiem, bywają też przedziały dla rodzin z dziećmi, czasem są też osoby dorosłe, które same mają ochotę pozajmować się Waszym dzieckiem - tak, wiem, że to brzmi abstrakcyjnie, ale jechałam kiedyś z małą pociągiem do Berlina, wagonem bez przedziałów i naprawdę - to tu się mała przysiadła, to tam postała. Podróż długa, nie tylko dzieciom się nudziwink
  • mail-na-gazecie 24.07.19, 20:17
    Już mi się nie chciało tam pisać, ale na pewno nie jechałabym z dwulatkiem 6 h pociągiem na imieniny teściowej.
  • kalina_lin 24.07.19, 20:22
    Ale autorka miała zamiar jechać, wiedziała że to 6 h i nie przeszkadzało jej to. Przerosło ją zorganizowanie transportu dla zapomnianego bagażu.
    Poza tym chyba nie miała jechać 6 h na same imieniny, tylko na dłuższy pobyt.
  • triss_merigold6 24.07.19, 20:23
    Ja też nie, a już na pewno nie pociągiem.
  • obrus_w_paski 25.07.19, 18:34

    Mi by się nie chciało jechać nawet samej 6h pociągiem, na niczyje imieniny
    mail-na-gazecie napisał:

    > Już mi się nie chciało tam pisać, ale na pewno nie jechałabym z dwulatkiem 6 h
    > pociągiem na imieniny teściowej.
  • bergamotka77 24.07.19, 20:22
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • pade 24.07.19, 20:58
    Ogarnęłaś w końcu 500+?

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • anika772 24.07.19, 21:02
    Padebig_grin
  • bergamotka77 24.07.19, 21:30
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • pade 24.07.19, 22:07
    Jedno z moich dzieci jest dorosłe. Nie dwoje. I ponieważ nie ogarniasz upływu czasu, to przypomnę, że o odprawę na lotnisku pytałam kilka lat temu.
    Ten Twój "argument" przeciwko mnie jest już ograny i przez to żałosny. Zmień płytę.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • bergamotka77 24.07.19, 22:16
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • kropka_kom 24.07.19, 23:00
    można latać samolotami i być burakiem a można nie latać i być kobietą z klasą...wiem, nie zrozumiesz
  • cosmetic.wipes 24.07.19, 23:04
    Twoje dziecko, droga bergo, nie ogarnęło nawet kupienia biletu.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • bergamotka77 24.07.19, 23:30
    Ogarnęło. Niejedna ematka tego nie umie zrobic z pade na czele. On tylko pomylił daty. No i trudno kupił drugi bilet i sam poleciał bez wskazówek od forum. Świetnie sobie daje radę sam w duzym mieście, ogarnął i szkole językową, która sam sobie znalazł z rekomendacjami i sam ogarnia zajęcia i swoje międzynarodowe towarzystwo. A nie ma jeszcze 17 lat.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • rosapulchra-0 25.07.19, 00:14
    Czyli nie ogarnął. Nie ma się czym chwalić.

    --
    Ty milden samotna zdaje jesteś to może się wymienicie usługami? Bo pewnie też masz z tym problem. by bergamotka77
  • gryzelda71 25.07.19, 07:59
    Tylko pomylił daty ahahahhah
  • gama2003 25.07.19, 12:19
    No jakby w bilecie rzecz kluczowa. Po przebrnięciu przez imię nazwisko i kierunek lotu.
  • mauricella 24.07.19, 20:22
    oczywiscie, ze nie ma mowy o nieogarze w samolocie i pociagu...
    caly nieogar skumulowal sie w histerycznym strachu przed molem, ruchomymi schodami i oczekiwaniu, ze corka bedzie odbierala telefony jak jest na imprezie i sexi sie z chlopakiem
    jak juz pisalam, zycie jest sztuka swiadomego wyboru.
  • aguar 24.07.19, 20:23
    Dla mnie ta podróż pociągiem z dwulatkiem nie byłaby prosta, a to dojechanie samochodem po locie, owszem.
  • cruella_demon 24.07.19, 20:28
    Kwestia priorytetów. Jak muszę, to zacisnę zęby i się ogarnę. Ale akurat imieniny teściowej się do tego nie zaliczają tongue_out
  • pade 24.07.19, 20:57
    Ja myślę, że każda z nas się prędzej czy później ogarnia. Ale są sytuacje, albo dni, w których wiele rzeczy nas przerasta. Uważam, że mamy wtedy prawo się nad sobą porozczulać czy co tam jest potrzebne.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • gama2003 24.07.19, 20:32
    Dla mnie nie jest proste i mam skłonności do przygód w nawet idealnie zaplanowanych wyjazdach. Czytam i podziwiam. Dwulatki znałam wyłącznie zbuntowane i kilka godzin w pociągu z takim to ostra harówa. Z bagażem brakowałoby z dwóch rąk.
    Ale tak. Znam takie kobiety z żelaza. Jeszcze pociag by poprowadziły. Samolot to już małym paluszkiem.
  • bergamotka77 24.07.19, 21:17
    gama2003 napisała:

    > Dla mnie nie jest proste i mam skłonności do przygód w nawet idealnie zaplanowa
    > nych wyjazdach. Czytam i podziwiam. Dwulatki znałam wyłącznie zbuntowane i kilk
    > a godzin w pociągu z takim to ostra harówa. Z bagażem brakowałoby z dwóch rąk.
    > Ale tak. Znam takie kobiety z żelaza. Jeszcze pociag by poprowadziły. Samolot t
    > o już małym paluszkiem.

    A to nie ty twierdzilas że ematki dużo podróżują i w ogóle nie mam się czym chwalić ? 🤔 Skoro przerasta je wyjazd z dzieckiem kilkaset km w kraju do teściowej i dojechanie z lotniska do hotelu w innym mieście to chyba nie bardzo sa takie światowe na jakie pozuja.


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • gama2003 24.07.19, 22:16
    Nie wiem czy ogarniasz, ale ematek jest więcej niż tuzin. I jak jedna czy pięć o coś pyta, to nie znaczy ani trochę, że reszta też nie zna odpowiedzi. W takim gronie znajdzie się i grupa doświadczonych w czymś tam, grupa dopytujących. Grupa siedząca od lat w jednym mieście i grupa buszująca w podróżach non stop. I wszystko pomiędzy
    I Bergamotka.
  • eliszka25 24.07.19, 20:33
    nie wszystko, przynajmniej nie dla mnie. nie wpisywalam sie w zadnym z tych watkow, ale akurat potrafie sie wczuc w obie sytuacje. prawo jazdy mam dopiero od pol roku, wiec jak dzieci byly male, to wszedzie jezdzilam z nimi komunikacja publiczna, rowniez w dalsze podroze. z 2-latkiem jechalam do polski, czesc pociagiem, czesc samolotem, na koniec 5 godzin samochodem. podroz trwala ponad 12 godzin i mialam ze soba nasze bambetle na 3 tygodnie. dalam rade. podrozowalam tez z dwojka malych dzieci i tez nie zginelam, choc proste to wcale nie bylo. no i na miejscu autorki tamtego watku bylabym ostro wkurzona na meza, gdyby mnie postawil w takiej sytuacji, bo by mu "sie zapomnialo".

    co do jazdy z lotniska, to tez nie jest to dla mnie proste. walczylam ze soba prawie 4 lata, zeby przelamac strach przed jazda samochodem. pol roku temu zdalam prawo jazdy i do tej pory kazda dluzsza wyprawa jest dla mnie okupiona nerwami. jednak jak trzeba, to jakos daje rade. po prostu przygotowuje sie do drogi. sprawdzam trase na google maps, kilka razy "jade" po mapie, zeby poznac najbardziej strategiczne miejsca, robie notatki, ustawiam sobie wszystko w glowie, jak trzeba to wlaczam nawigacje. nie, zdecydowanie nie jest to dla mnie latwe i jazda nie sprawia mi przyjemnosci, ale kurcze, nigdy bym chyba nie odzalowala, gdybym schrzanila sobie takie wakacje ze strachu.

    na miejscu autorki tamtego watku sprobowalabym sie jakos dogadac z mezem w sprawie tej jazdy. moze niech on wezmie samochod, a ona jedzie taksowka. jak sie nie da, to mozna przespac sie w hotelu w popblizu lotniska, nastepnego dnia obczaic trase z mapa, nastawic nawigacje, dac sobie 2x tyle czasu, ile przewiduje google i jechac. z sercem na ramieniu, ale bym pojechala.
  • cosmetic.wipes 24.07.19, 20:36
    W przypadku dwulatka odpuszczam, nawet jeśli byłby bez bambetli. Podróż z dwulstkiem pociągiem jawi mi się jako koszmar.
    Jazdę samochodem po długim locie ogarniam bez żadnego problemu - wiem, bo nie takie jazdy mam za sobą.
    Zasadniczo większość dziwnych sytuacji nie stanowi dla mnie problemu, pod warunkiem, że nie wiążą się bezpośrednio z opieką nad małymi dziećmi.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • koko8 24.07.19, 20:36
    Nie czytałam dokładnie wątku o podróży z dwulatkiem, niemniej sytuacja mnie dziwi. Sama jestem nieogarem, bojuchem, mizantropem i socjofobem, ale podróżowałam z malutkim dzieckiem zmuszona róznymi sytuacjami i cały czas nie rozumiem, jaki to może być problem. Pakuję do kabinówki po 2 tshirty i po 2 pary majtek, wsiadam do przedziału dla matki z dzieckiem, brakujące rzeczy dokupuję na miejscu.
    I nie, dla mnie nie wszytsko jest proste, ale to jest akurat wydumany problem.
  • triss_merigold6 24.07.19, 21:13
    zmuszona róznymi sytuacjami

    imieniny teściowej to nie jest sytuacja przymusowa
  • mary_lu 24.07.19, 20:36
    Ale już każdy facet musiałby samochód wynająć po locie z dziećmi? I wieźć dowolne bambetle na dowolny dystans pociągiem?

    Bez przesady. Nie jestem osobą, która zabrania rozklejania się w prawdziwych kryzysach, a te sytuacje to są tylko drobne upierdliwości życiowe. A już lęki samochodowe Polek tępię zawzięcie, to tylko mentalność, prosta amerykańska pani domu nie wymózdza, tylko bierze auto i jedzie.
  • snakelilith 24.07.19, 20:45
    Tak, drobne upierdliwiości, ale kropla drąży skałę, a potem po latach depresja, wypalenie, kryzys i nikt nie wie, skąd się wzięło. Nie. Nie mam najmniejszej potrzeby wypróbowywania na sobie na ile mnie stać i ile upierdliwości mogę załatwić z palcem z doopie. Jeżeli mój brzuch mi podpowiada "nie występuj przed szerg, nie musisz zawsze wszystkiego ogarniać, tylko dlatego, że potrafisz", to tego słucham.

    --
    "Mam gdzie indziej włosy smile " - bywalec.hoteli
  • mary_lu 24.07.19, 20:49
    „Zostań w domu i spokojnie i dokładnie przeżywaj wściekłość na męża”.

    Co kto woli.
  • snakelilith 24.07.19, 21:09
    "Jedź i udawaj na imieninach teściowej, że jesteś w świetnym humorze i jeszcze się pochwal, jak to ogarniasz wszystko, może ktoś cię doceni".

    Sorry, beze mnie.

    --
    "Jestem przekonany o własnej atrakcyjności i widzę, iż kobiety nie posiadają bardzo wysokich wymagań wobec partnerów" - bywalec.hoteli
  • kalina_lin 24.07.19, 22:10
    A po co ma udawać? Nie może być w dobrym humorze? Mam wrażenie, że większość zakłada, że autorka nie ma ochoty jechać, bo to teściowa. Jakby miała jechać do swojej mamy czy siostry, zaraz posypałyby się rady jak się zorganizować.
  • ichi51e 24.07.19, 22:31
    nie ma ochoty jechac. Ostatecznie sie okazalo ze maz wzial wsyzstkie siaty poza ta z ubraniami ale biletow na jedyny pociag zabraklo.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kalina_lin 24.07.19, 23:21
    Oki, to biedactwo ma odwrotny problem. Wszystkie potrzebne rzeczy u teściowej, a ona z dzieckiem w domu. Jest materiał na kolejny wątek proszący o pomoc.
    Swoją drogą mnie by porównywalnie wkurzyło niekupienie z wyprzedzeniem biletów, niż przegapienie jednej torby w ferworze wyjazdu.
  • bergamotka77 24.07.19, 23:43
    ichi51e napisała:

    > nie ma ochoty jechac. Ostatecznie sie okazalo ze maz wzial wsyzstkie siaty poza
    > ta z ubraniami ale biletow na jedyny pociag zabraklo.
    >
    To się nazywa bycie nieogarem właśnie 😅



    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • pani_tau 25.07.19, 11:31
    Również i beze mnie. Jeśli mogę uniknąć dodatkowego stresu to go unikam.
  • alicia033 24.07.19, 21:55
    mary_lu napisała:

    > Ale już każdy facet musiałby samochód wynająć po locie z dziećmi?

    nie, lot ma być bez dzieci.

    > I wieźć dowolne bambetle na dowolny dystans pociągiem?

    również nie, pan pojechał samochodem a nie pociągiem.



    --
    volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
    "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
    czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
  • ira_08 25.07.19, 15:10
    Nie zabraniasz rozklejania się w kryzysie? Ludzka pani 😀! A kiedy zabraniasz? I co grozi ludziom, ktorzy mają inaczej?
  • zla.m 25.07.19, 18:14
    Prostaa amerykańska pani domu ma proste amerykańskie drogi. I automat.

    --
    Odkąd dostałem ostatni rachunek za prąd jestem amiszem.
  • kosmos_pierzasty 24.07.19, 20:38
    W sytuacjach tej rangi, że tak powiem, nie muszę sobie dawać prawa do nieogarniania, bo nie widzę takiej potrzeby. Jak widzę potrzebę, to tak, mogę się nad sobą roztkliwiać, a potem poszukam sposobu na rozwiązanie problemu, jak np. tu podpowiedź o kurierze - genialnie proste i skuteczne IMHO, choć sama nie wiem czy bym wymyśliła.
    I uważam, że w obu wątkach to bardziej chodziło o postawę mężów niż o fakty, stąd wzburzenie.
  • jematkajakichmalo 24.07.19, 20:40
    Tak mi się życie ułożyło, że podróżuje intensywnie odkąd wyszłam za mąż i urodziłam dziecko. Są to podróże głównie w kierunki azjatyckie i afrykańskie, tak więc podróż trwa zawsze b. długo. Moje dziecko leciało pierwszy raz jak miało 3 miesiące. Właściwie tylko do Azji latam z mężem, w kierunku Afryki często latam sama z dzieckiem. Latam, jeżdżę pociągami czy innymi środkami transportu. Jakoś do teraz ogarniaalm wszystko bez problemu. Nie twierdzę, że jest łatwo, ale osoba dorosła, inteligentna, znająca przynajmniej podstawy języka angielskiego naprawdę jest w stanie poradzić sobie z takimi rzeczami.

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • bergamotka77 25.07.19, 18:05
    No ja mam podobnie i serio nie wiedziałam do tamtego wątku, że to jakaś superpower - podróż z jednym dzieckiem dowolnym środkiem transportu czy samej autem do pobliskiego miasta smile Poza tym nie napisałam, że nic mnie nie przerasta i wszystko ogarniam, tylko że te konkretne rzeczy mnie nie przerastają. A nie ogarnialabym np. takich sytuacji w jakich są niektóre forumki czyli dzieci z niepełnosprawnościami i innymi wyzwaniami, które sprawiają, że trzeba im podporządkować życie, zrezygnować z własnych planów, pragnień i przyjemności. Do tego borykać się z finansami, agresja, przemocą, poniżaniem - to może przerastac a nie takie pirrdoly jak we wspomnianych wątkach. Odróżniam rzeczy ważne od bzdur.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • daniela34 24.07.19, 20:45
    Ja mam raczej postawę życiową "dam sobie radę". Nawet jeśli w pierwszej chwili uruchamia mi się panika i przekonanie, że nie dam rady to po kilku sekundach biorę głęboki wdech i zaczynam szukać najlepszego sposobu, jak zrobić to, co mam zrobić.
    Co do konkretnych sytuacji z tych watków- jazda z lotniska dla mnie jest akurat prosta, raczej potraktowałabym ją jako frajdę.
    Opieka nad dwulatkiem to z kolei terra incognita, ale już niedługo mój chrześniak osiągnie ten wiek i będzie okazja potrenować... smile
    Postawa "dam sobie radę" moim zdaniem ułatwia życie i oszczędza stresów.
  • snakelilith 24.07.19, 20:48
    A ja mam postawę "dam sobie radę, to oczywiste, wiele razy sobie to udowodniłam, ale czy tym razem warto?" Większość kobiet sporo dźwignie, pytanie, czy zawsze trzeba.

    --
    "Jestem przekonany o własnej atrakcyjności i widzę, iż kobiety nie posiadają bardzo wysokich wymagań wobec partnerów" - bywalec.hoteli
  • cruella_demon 24.07.19, 20:52
    Mam wrażenie, że większość ma jakiś głęboko wdrukowany przymus.
  • daniela34 24.07.19, 20:57
    Jak wychodzę z założenia, że nie warto (czyli nie jest to sytuacja przymusowa, a nie mam ochoty się meczyć), to jasne, że odpuszczam. Na przykład w sytuacji z dwulatkiem pewnie wszystko zależałoby od tego, czy ja bym chciała jechać. Gdybym nie miała na to ochoty, to bym odpuściła. Gdybym miała w ten sposób jechać na wymarzone wakacje, to bym szukała sposobu, jak dać sobie radę i tyle.
  • daniela34 24.07.19, 21:03
    Cd. Natomiast histeria i panika "Nie pojadę na wakacje do USA, na które CHCIAŁAM jechać, bo nie dojadę z lotniska" jest dla mnie księżycowa. Nie muszę koniecznie prowadzić samochodu jeśli nie czuję się na siłach (ja bym akurat prawdopodobnie dobrze się bawiła), ale szukam innego sposobu.
  • pade 24.07.19, 21:00
    snakelilith napisała:

    > A ja mam postawę "dam sobie radę, to oczywiste, wiele razy sobie to udowodniłam
    > , ale czy tym razem warto?" Większość kobiet sporo dźwignie, pytanie, czy zawsz
    > e trzeba.
    >

    O właśnie! O to mi chodzi. Dokładnie o to.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • anika772 24.07.19, 21:03
    Jeszcze dodam, że nie ma doprawdy konieczności afiszować się zawsze i wszędzie ze swoim "zawszedamsobieradę"; to szkodliwe.
  • kalina_lin 24.07.19, 21:58
    "Większość kobiet sporo dźwignie, pytanie, czy zawsze trzeba. "
    To stwierdzenie pasuje mi bardziej do sytuacji typu budowa domu dla rodziny czy samotne wychowanie 3 dzieci gdy mąż pracuje daleko. Ale wysłanie paczki czy prowadzenie samochodu to są czynności dnia codziennego i dorosłe kobiety powinny mieć je już opanowane.
  • daniela34 24.07.19, 22:22
    Pewnie, że nie zawsze trzeba, na pewno nie trzeba wówczas, kiedy to nasze dźwiganie ma ratować sytuację, bo zawalił facet- "muszę, bo on taki artysta z głową w chmurach", "muszę sama zajmować się 5 dzieci, gotować jedną ręką i sprzątać piętą, bo przecież facet tego nie zrobi" (tu mi zaraz przypomina się ta renta za posiadanie penisa). Ale u mnie "ustawienie domyślne" to "dam sobie radę" -pewnie, że nie zawsze się uda, bo nikt nie jest superbohaterem, natomiast podejście "olaboga, na pewno mi się nie uda" mnie by absolutnie dobiło. Nie znaczy to, że wymagam od innych, żeby zawsze dawali radę, albo obwiniam "Jak to nie dasz rady? Ja daję, z palcem w nosie i lewym kolanem za prawym uchem."
  • zlota.ptaszyna 24.07.19, 20:46
    Nigdy właściwie nie podróżowałam sama z dzieckiem gdzieś dalej , generalnie zawsze na jedno dziecko powinno przypadać dwóch opiekunów, inaczej moim zdaniem nie da się zachować zdrowia psychicznego i dojechać w jednym kawałku
  • kalina_lin 25.07.19, 16:14
    A jeszcze lepiej czterech. I tragaż.
  • memphis90 24.07.19, 20:49
    Nie, nie daję sobie prawa do nieogarnięcia, słabości i niedawaniarady. Daję sobie radę zawsze i wszędzie. Najwyżej coś mi czasem nie wyjdzie, trudno.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • pade 24.07.19, 21:00
    Nie dajesz sobie prawa do słabości?

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • memphis90 24.07.19, 21:17
    No nie, nie tak, że nigdy, ale z reguły zaczynam od "dam radę", ew. dochodząc do "eee, ok, jednak nie dam", niż zakładając już na starcie "nie dam rady, olaboga, nie dam rady, nawet mnie nie proś". I jest kilka sytuacji, w których baaardzo nie lubię dawać sobie rady sama, np jak trzeba, to pająka wciągnę odkurzaczem, ale zdecydowanie wolę uciec z piskiem zdając się na mojego rycerza i obrońcę. Jestem ogarnięta i dobrze zorganizowana. Mam też bardzo wysoki próg bólu i dużo zniosę, rzadko choruję - ale są dni tak z 2-3 x w roku, kiedy zapowiadam rodzinie, że muszę pół dnia polezec, bo organizm mówi mi "stop!". Oczywiście to, że MOGĘ nie zawsze znaczy, że mi się CHCE smile

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • maniaczytania 25.07.19, 08:52
    O, mam tak samo, i to właściwie ze wszystkim, co wymieniłaś. Łącznie z tym, że po prostu nie robię czegoś, czego nie chcę, bez żadnych wyrzutów sumienia wink

    --
    "Pomyślę o tym jutro"
  • jehanette 24.07.19, 20:54
    Akurat w wątku o locie i aucie zirytowala mnie histeria bioraca sie z zafiksowania na jednym rozwiazaniu - ze autorka musi wziac too auto i nim jechac. A przeciez to lotnisko a nie dzicz, musi miec inna komunikacje i mozna taka sytuacje inaczej rozwiazac. Ja nie jezdze samochodem od dawna bo nie lubie, wiec akuray dobrze rozumiem niechęć do tego, ale nie rozumiem paniki gdy sa inne opcje.

    --
    Error 404
  • cruella_demon 24.07.19, 21:03
    I jeszcze apropos "proste". W tym roku pierwszy raz lecimy na wakacje z dwójką tak małych dzieci. I pewnie, że mam obawy jak się zabierzemy z 3 walizkami, wózkiem z niemowlakiem i mój największy koszmar - ruchliwy, dopiero co (piszę dopiero co, bo jednak jest różnica bliżej 3, czyli tydzień po urodzinach, a rok różnicy, czyli tydzień przed piątymi) 4 latek i to, że się zgubi w tłumie, bo nam ręki zabraknie.
  • ichi51e 24.07.19, 21:13
    Nosidelko twoim przyjacielem - w najgorszym razie 4 latka dajesz do wozka.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 24.07.19, 21:15
    Ale takie 4-5 to bylo najgorsze chyba. W samolocie 9 godzin mi kiedys nie zasnal dolecielismy ledwo zywi

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • cruella_demon 24.07.19, 21:20
    Nosidło biorę, to jest jakieś wyjście, choć młody jest karny i w obcych miejscach, zwłaszcza jak jest dużo ludzi, zawsze trzyma się ręką wózka. Miałam nosidło spakować do bagażu głównego, ale faktycznie, na wszelki wypadek wezmę w podręcznym.
  • manala 24.07.19, 21:13
    Jechałam nad morze z 7 miesięczniakiem i 5 latķą. W nocy. Natomiast na pewno nie pojechalabym samochodem po San Francisco. Ale ja nawet po mojej wsi nie jeżdżę. Natomiast Pade ma absolutną rację. Matka na tym forum to ktoś jak superbohater. Nie ma miejsca na słabości. Żadne.
  • memphis90 24.07.19, 21:22
    Czterolatek to dla Ciebie dziecko "bliżej 3"? 😂😂😂 No dobra... Z niespełna 3 - latką i niespełna roczniakiem byłam sama na urlopie nad morzem... Miałam taki wielki wózek na pompowanych kołach, wsadzalam tam jedno i drugie, bambetle na plażę pod wózek i już.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • ashraf 24.07.19, 21:23
    Proponuje taksowke, a na miejscu wynajecie auta. U nas z dwojka bardzo sie to sprawdza, bo mozemy zabrac swoje foteliki (w wiekszosci linii mozna nadac je bezplatnie do luku) i dowolna ilosc bagazu.
  • turzyca 25.07.19, 07:16
    >zgubi w tłumie, bo nam ręki zabraknie.

    Jak masz czas, to pojedźcie na lotnisko, jak nie, to książeczka, i obejrzyjcie, omówcie, co się dzieje krok po kroku i kogo ma poprosić o pomoc. Choć ogólnie na lotnisku płaczący czterolatek to zostanie błyskiem zauważony, a Was wezwą przez głośniki.
    Poza tym bransoletka z adresówką na ręku, allegro, parę groszy.
    Znam też takie, które dzieciom w tłumie typu piknik w parku, zakładają lokalizator GPS/bluetooth. Podpięty do komórki, z opcją wzajemnego wzywania się.

    --
    Pani Grzyb tlumaczy
  • rosapulchra-0 25.07.19, 07:58
    Podstawowa różnica - jedzie was dwoje dorosłych, a nie jedziesz sama. Podróże z dziećmi odbywałam tylko samochodem, czasem z mężem, czasem z inną osobą towarzyszącą, często sama z trójką małych dzieci. Innymi środkami lokomocji sama bym nie pojechała z małymi dziećmi.

    --
    Ty milden samotna zdaje jesteś to może się wymienicie usługami? Bo pewnie też masz z tym problem. by bergamotka77
  • asia_i_p 25.07.19, 09:33
    Wyrażam zrozumienie, w tej chwili mam 5 latka, i o ile póki środek lokomocji się przemieszcza, jest aniołem, o tyle jeśli gdzieś trzeba na coś poczekać, to mam ochotę go zagipsować. Nawet kiedy siedzi na tyłku przez 20 sekund, to przynajmniej rusza palcami u nóg. smile Jego siostrę dało się zabawić grami słownymi, z afatykiem w 20 pytań niekoniecznie pograsz.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • bialeem 24.07.19, 21:04
    Moja mams wyznawała zasadę, że dzieci się tacha w dłuższą podróż dopiero jak z niej coś kumają. W góry zaczęłam jeździć jak miałam lat około 5. Nie mieliśmy samochodu. To była 12h podróż pociągiem. Nic absolutnie na tym nie straciliśmy ani my ani rodzice (którzy sami wyjeżdżali jak my byliśmy na wakacjach u babci). Generalnie polecam po prostu nie jeździć z dzieckiem, które jest w praktyce tylko dużym, upierdliwym, głośnym bagażem, który niczym diamentową kolię trzeba mieć ciągle na oku.

    --
    "weź takie rady, zwiń ciasno i rozważ znaczenie słowa "czopek""
  • cruella_demon 24.07.19, 21:09
    Bierz pod uwagę, że nie każdy ma z kim zostawić małe dziecko na tak długo. I co, ma siedzieć plackiem w domu i czekać aż dziecko pójdzie do szkoły?
    Oczywiście dobiera się formę aktywności do możliwości, czyli nie weźmiesz dwulatka na dwutygodniową, autokarową objazdówkę po Bałkanach, ale z tobołami na posiadówę nad morzem już tak.
  • claudel6 27.07.19, 02:28
    rady bezdzietnej dla matek, niezwykle cenne.
  • eliszka25 24.07.19, 21:13
    nie kazdy ma babcie na podoredziu i nie kazdy ma ochote w zwiazku z tym nie wyjezdzac nigdzie przez np. 10 lat. zeby oddac dzieci do babci, musialabym najpierw do tej babci dojechac 1500 km w jedna strone. wolalam wiec zapakowac dzieci i pojechac na wakacje.
  • ashraf 24.07.19, 21:21
    My podrozujemy z dziecmi od momentu pojawienia sie na swiecie tez ani my, ani one nic na tym nie stracily. Za to bardzo wiele zyskalismy. No i dodatkowo nie kazdy ma niewiadomo ile urlopu, a przy kilku tyg zal by mi bylo spedzac wakacje bez dzieci.
  • kalina_lin 24.07.19, 22:20
    Ja nie wyznaję takuej zasady. Wakacje są po to żeby pobyć razem całą rodziną. Nawet jak 3 latek niewiele kuma z wyjazdu, to nie wyobrazam sobie zostawic go z tego powodu na dwa tygodnie (pomijam już kwestię komu, ale to też jest ważne).
  • iwoniaw 25.07.19, 15:44
    Generalnie polecam po prostu nie jeździć z dzieckiem, które jest w praktyce tylko dużym, upierdliwym, głośnym bagażem, który niczym diamentową kolię trzeba mieć ciągle na oku.

    Doskonała doprawdy rada dla osób, które nie mają chętnej do opieki nad dzieckiem babci - mają przez kilka lat (albo i dłużej, jak dzieci więcej) nie wyjeżdżać na wakacje? big_grin Oczywistym jest, że nikt przytomny na umyśle nie zabiera trzylatka na trekking po Himalajach, ale rodzinne wyjazdy na łono natury przyjazne dla malucha i dające jednocześnie wytchnienie rodzicom to raczej norma. A co do tobołów i łagodnego przetrwania podróż, to trzeba to po prostu przemyśleć i dostosować jak najbardziej do konkretnej sytuacji - a potem przeżyć po prostu.

    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • agata_abbott 27.07.19, 10:47
    Coś w tym jest. Mam dwójkę dzieci - szesciolatke i poltoraroczniaka. Dotychczas nasze wakacje wyglądały w ten sposób, ze jeździliśmy po kolei do poszczególnych dziadków, do rodzinnego domku nad jeziorem, ewentualnie na krótki wypad nad morze. Żadnych zagranicznych wyjazdów, bo dla córki nie było różnicy, czy jest na plazy na kanarach czy na kupie piachu u babci. A nam nie chciało się tarabanić, skoro większość takich wczasów spędzilibyśmy w jednej piaskownicy na terenie hotelusmile

    Dopiero teraz zauważamy, ze córka mogłaby z takiego wyjazdu coś wynieść. Pewnie pojedziemy w przyszłym rokusmile

    --
    teoriachaosu.blog/
  • agata_abbott 24.07.19, 21:09
    Jasne, że daję sobie prawo. Ale mimo wszystko próbowałabym się zmobilizować mając w perspektywie fajne wakacje.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • ashraf 24.07.19, 21:11
    Az zajrzalam do watku z dwulatkiem i zachodze w glowe w czym problem... oczywiscie zakladajac, ze autorka ma ochote jechac na imieniny tesciowej. Serio z jednym dwulatkiem trzeba zabierac torby, toboly i walizy? Nie wiem, zawsze wydawalo mi sie, ze pakuje za duzo rzeczy, ale na taka okolicznosc zabralabym jakas zmiane bielizny i ubrania, ew. buty na zmiane i tyle. Tesciowa ma chyba szampon do wlosow czy plyn do demakijazu? Ubrania dwulatka nie zajmuja duzo miejsca, innych bambetli nie potrzeba dla tak duzego dziecka, przeciez to juz nie wiek na mleko czy podgrzewacze. Kabinowka spokojnie da rade, wiec co to za wyzwanie? Podrozowalam sama z jednym dzieckiem, teraz z dwojka, maz ma wiecej urlopu i tez wyjezdza z oboma synami beze mnie i nie traktujemy tego w kategoriach wyzwania. A ze dwulatek nie zawsze zachowuje sie idealnie? Bywa. Denerwuje mnie to tak samo w samolocie, pociagu czy na placu zabaw lub w domu, wiec nie widze zwiazku z podroza. Chyba ze ktos jest z opcji „bo to dziecko i wszystko mu wolno“, wtedy lek przed przebywaniem poza domem i piaskownica jest uzasadniony.
  • kalina_lin 24.07.19, 22:25
    Moj akurat jeszcze byl na mleku, ale to też nie problem. Wysyła się listę zakupów do zrobienia mężowi i tyle. Ona przecież nie jedzie do chatki w lesie gdzie trzeba mieć swój kubek, menażkę i zapas żywności, tylko do domu. Ostatecznie nawet kapcie może pożyczyć albo kupić na miejscu na rynku. Będzie miała na kolejne wizyty.
  • araceli 25.07.19, 09:49
    ashraf napisała:
    > Az zajrzalam do watku z dwulatkiem i zachodze w glowe w czym problem...

    I po co wpisujesz to tutaj a nie tam?


    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • rosapulchra-0 25.07.19, 12:16
    A nie może?

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • jeziorowa 24.07.19, 21:11
    Są sytuacje trudne i są proste (godzinka jazdy po locie, podróż z jednym zdrowym dzieckiem). Akurat 2 tygodnie temu zostałam postawiona w sytuacji podobnej do długiego lotu plus godzinka jazdy. U mnie był dużo krótszy lot (3 godziny) i dużo dłuższa jazda (ponad 800 km). To było nieplanowane (oprócz lotu), ale zostaliśmy nagle postawieni w takiej sytuacji. No i co? Mocna kawa, 5 godzin póżniej druga i dojechałam, bo tak robią dorośli ludzie, nie jęczą tylko podejmują wyzwania. Podróży pełnosprawnego dorosłego z jednym małym dzieckiem będącej problemem pozwolę sobie litościwie nie skomentować.
  • rycerzowa 24.07.19, 21:42
    A wiesz, co to jest JET LAG?
  • bergamotka77 24.07.19, 21:48
    Wiem i przechodziłam go dobre kilka razy i uwaga z dzieckiem malutkim, co dopiero jest upierdliwe smile

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • madzioreck 26.07.19, 14:40
    jeziorowa napisała:

    Mocna kawa, 5 godzin póżniej
    > druga i dojechałam, bo tak robią dorośli ludzie, nie jęczą tylko podejmują wyz
    > wania.

    Fantastycznie. Dorośli ludzie również rozpieprzają samochód ze sobą, swoimi pasażerami i innych użytkowników drogi przy okazji. Bądź bohaterem, podejmuj wyzwania, jedź zmęczony!
  • al_sahra 24.07.19, 21:21
    pade napisała:

    > Pytanie do tej większości: dajecie sobie w ogóle prawo do nieogranięcia, słaboś
    > ci, niedawaniarady? Czy z palcem w nosie ogarniacie się w każdej sytuacji?

    Ja jestem super ogarnięta w sytuacjach podróżnych i jeździe samochodem, a totalnie nieogarnięta w kwestiach opieki nad dziećmi. Nie świadczy to o mnie dobrze ani niedobrze, po prostu tak mi się życie ułożyło, że zdobyłam dużo doświadczenia w tej pierwszej dziedzinie, a w drugiej nie.

    Dodawanie sobie zaj...stości na zasadzie "Jak to nie umiesz? Ja to robię z małym palcem w..." jest moim zdaniem słabe, zwłaszcza w sytuacji, gdzie nikt nie był proszony o deklaracje swoich umiejętności, tylko o poradę osobie, która czegoś nie umie albo się boi.
  • pade 24.07.19, 22:16
    Masz całkowitą słuszność. Bardzo wątpię, czy są ludzie, którzy ogarniają absolutnie wszystko, od razu, i z palcem w d...


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • princesswhitewolf 24.07.19, 23:46
    Matki ogarniaja 2latki w podrozy. Zapewniam jest to nader czeste zjawisko i nie cud.
  • asia_i_p 25.07.19, 09:41
    Nie każda matka i, co istotniejsze, nie każdego dwulatka. Aż żałuję, że nie dysponuję moją siostrą w wieku lat dwóch, żeby ją wręczać na podróż testową osobom deklarującym, że podróż z dzieckiem to luzik i w czym problem. Miała motorek w tyłku i była bardzo pomysłowa, zabójcza kombinacja.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • princesswhitewolf 25.07.19, 10:08
    zapewne i takie sa asiu ale to jakies odpady atomowe....
  • asia_i_p 25.07.19, 10:15
    Piszesz w tej chwili o mojej matce czy o mojej siostrze - która z nich dwóch jest odpadem atomowym? Jeżeli to żart, to mocno nieśmieszny.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • gama2003 25.07.19, 12:26
    Ja znałam w takim razie same odpady...
    Z własnymi włącznie. Dwulatki są już mocno samobieżne a w głowie jeszcze sianko i pragnienie rozrywek. Wspominam rzewnie córkę kuzynki, która w owym wieku płakała kilka godzin bo chciała już wysiadać. Reszta podróżnych miała uroczo.
  • princesswhitewolf 25.07.19, 12:50
    to nie bylo o twojej rodzinie tylko ogolnie, no cos ty.
  • princesswhitewolf 25.07.19, 12:51
    i sorry jesli zabrzmialo zbyt personalnie
  • 35wcieniu 25.07.19, 00:29
    Nie wiem co tu do wątpienia. Po prostu są osoby, których rzeczywistość jakoś szczególnie nie przerasta i tyle. Albo tak po prostu mają, albo sobie wygodnie zorganizowali życie.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • pani_tau 25.07.19, 07:00
    Są jeszcze i tacy, którzy twierdzą, że oni sami, ale to sami wszystko od a do z ogarnęli a przypadkiem wychodzi, że im legion ludzi pomagał albo i robił wszystko za nich.
  • princesswhitewolf 25.07.19, 10:08
    prosze cie... jeden dwulatek? Matki maja troje czworo a i kiedys kilkanascie dzieciakow. Podroze dylizansem bez chusteczek nawilzajacych byly zjawiskiem czestym w historii...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka