Dodaj do ulubionych

Silny stres i strach - paraliżuje czy motywuje?

25.07.19, 12:24
Jak to jest z silnym stresem lub strachem?
Motywuje do działania, np. wytężonej pracy, albo w skrajnych przypadkach walki czy ucieczki?
Cz powoduje paraliż, "zaćmienie umysłu", niemoc?

Miałam różne sytuację: w pracy - mogłam pracować na podwyższonych obrotach, w domu - tak samo.
Kiedyś wracałam po zmroku od koleżanki, zaparkowałam samochód i miałam kilkanaście metrów do domu. Szedł za mną facet, czapka, kaptur. Wzięłam do ręki pęk kluczy, żeby ewentualnie mieć się czym bronić. Przed wejściem do domu (klatki schodowej) miał go tuż za plecami.
Na moje szczęście w drzwiach minął mnie sąsiad z psem. Do dzisiaj pamiętam, jak jeszcze w domu drżały mi ręce i dostałam jakby duszności. Obawiam się, że w razie ataku nic bym nie potrafiła zrobić, choć teoretycznie założyłam, że mu przywalę kluczami i w ucieknę. Teoretycznie.

Jak to działa, że niektórzy potrafią w skrajnych sytuacjach zachować spokój i działać a inni nie? Można się tego nauczyć działać racjonalnie i opanować strach?
Edytor zaawansowany
  • daniela34 25.07.19, 12:45
    Silny stres mnie motywuje, przekonałam się o tym już kilkakrotnie w sytuacjach wypadku, nagłego zagrożenia zdrowia, pożaru. O dziwo, bo na co dzień jestem raczej wycofana i na pewno nie mam cech przywódczych, ale na przykład kiedyś w sytuacji zagrożenia jeszcze jako młoda siksa spakowałam i przygotowałam do ewakuacji całą rodzinę (dokumenty, pieniądze, leki, nawet swoje podręczniki akademickie zabrałam, bo stwierdziłam, ze przed egzaminem nie zdążę odkupić, a to akurat był czas sesji). Oczywiście, kiedy stres mija, nerwy puszczają i odreagowuję, ale nie w jakiś bardzo dolegliwy dla mnie czy innych sposób- po poważnym kryzysie zdrowotnym mamy, kiedy zagrożenie minęło, po prostu się rozplakalam, jak kiedyś musiałam ratować koleżankę i siedzieć przy niej w szpitalu, to po powrocie do domu przespałam kilkanaście godzin, tyle było tej reakcji na silny stres.
    Dużo gorszy jest dla mnie znacznie mniejszy stres, ale w sytuacji, w której nic nie mogę zrobić (np.czekanie na wyniki)- wtedy ciężko mi się zająć czymś konstruktywnym.
  • amsterdama 25.07.19, 12:47
    Jesteśmy podobne.
  • amsterdama 25.07.19, 12:46
    Mnie motywuje. Na codzień jestem raczej lękliwym człowiekiem, staram się unikać sytuacji, w których nie czuję gruntu od nogami. Natomiast silny stres, sytuacje krytyczne wyzwalają we mnie nieopisane siły i spokój. Tam, gdzie inni odpadają, ja wkraczam do walki.
  • pade 25.07.19, 13:00
    "Natomiast silny stres, sytuacje krytyczne wyzwalają we mnie nieopisane siły i spokój. Tam, gdzie inni odpadają, ja wkraczam do walki."
    Też tak mam. Wkraczam nie tyle do walki, co do działania. Umysł pracuje na najwyższych obrotach, emocji właściwie nie czuję, po prostu działam.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • gama2003 25.07.19, 14:06
    Tak samo. W sytuacjach krytycznych jestem metodyczna i skuteczna. Wręcz zadziwiłam tym sporo osób. Po czasie odreagowuję fatalnie.
    Przy czym uważam, że to jest tak, sto razy się sprężę i działam. Potem przy sto pierwszym się posypię i kolejnych razów nie będzie. Stres nie hartuje.
  • pade 25.07.19, 15:32
    To prawda. Stres nie hartuje.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • black.emma 25.07.19, 12:56
    Mnie motywuje, działam szybko, logicznie i jestem skuteczna. Niestety, jak odpuszcza, to dość mocno odreagowuję.
  • mrs.solis 25.07.19, 13:28
    W skrajnych sytuacjach na zimno to chyba tylko psychopaci sa w stanie dzialac. Normalny czlowiek odczuwa strach. Mnie stres mobilizuje, ale tylko jesli chodzi o sytuacje samoobrony, czy ochrony zycia. Jesli chodzi o prace bardzo zle sobie z nim radzilam. Nie lubie jak ktos na mnie wywiera presje i cisnie, patrzac ile wytrzymam , bo wtedy wybucham. Nie sadze, ze ktos kto z natury jest bojazliwy i w sytacjach kryzysowych zamienia sie w slup soli bedzie w stanie sie nauczyc racjonalnego zachowania. Pewnie dlatego tak gesto przesiewaja kandydatow np. na pilotow samolotow. Taki czlowiek musi miec wrodzone predyspozycje i tyle.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • nenia1 25.07.19, 13:33
    Przeżyłam kiedyś bardzo silny lęk, mieszkaliśmy wtedy w bloku, było noc, domownicy spali, a ja siedziałam jeszcze i czytałam przy nocnej lampce, gdy nagle za oknem balkonowym usłyszałam hałas, a było to 3 piętro i zobaczyłam najpierw kątem oka jakiś ruch, a potem twarz i sylwetkę mężczyznę, który stał na barierce i pokazywał mi ręką że mam być cicho. Zjeżyły mi się wszystkie włosy na ciele a głosu po prostu nie umiałam z siebie wydostać, więc w sumie nawet nie musiał mi nic pokazywać, bo jakby mnie sparaliżowało. Trwało to trochę, zanim w końcu krzyknęłam ze sporym trudem, więc po tym doświadczeniu wiem, co znaczy, że strach paraliżuje. Dosłownie.
  • szarsz 25.07.19, 13:37
    Przerażająca historia. Jak to się skończyło?
  • nenia1 25.07.19, 13:49
    No udało mi się w końcu krzyknąć imię mojego partnera, który zerwał się na równe nogi i poleciał od razu na balkon, w międzyczasie ten mężczyzna zaczął schodzić między balkonami na dół, z tym, że już bardzo szybko, więc się zrobił hałas, nawet sądziłam początkowo że chyba spadł i się zabił albo połamał, więc bałam się spojrzeć w dół, ale potem się okazało, że musiał być młody i sprawny, udało mu się zejść i uciekł, zniknął w ciemnościach. W każdym razie wiem od tej pory jak dosłownie "włosy stają dęba", "głos więźnie w gardle" a "strach paraliżuje".
  • ixiq111 25.07.19, 13:46
    Mieszkałaś wtedy w bloku, a teraz mieszkasz w domku?
    Pytam się, bo wydaje mi się, ze mieszkając w bloku ma się (złudne) poczucie bezpieczeństwa, że wystarczy krzyczeć i sąsiedzi pomogą.
    W domku z reguły sąsiadów na się dalej...
  • nenia1 25.07.19, 13:53
    No bywa złudne, choć faktycznie później sąsiedzi wyszli na balkon, bo facet zaczął szybko uciekać i narobił hałasu również na ich balkonie. Ale są przecież przypadki nawet pobić czy zabójstw w bloku, jak słynny przypadek zamordowania dwóch dziewczynek pod nieobecność matki, gdzie sąsiedzi słyszeli wołania ale nikt nie przyszedł, bo podobno sądzili, że się dzieci wygłupiają.
  • pade 25.07.19, 15:31
    Przeżyłam identyczną sytuację mieszkając na parterze. Też mnie sparaliżowało. Nie mogłam się ruszyć.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • skyfall001 25.07.19, 13:36
    To dużo zależeć będzie od indywidualnej odporności na takie czynniki. Niektórzy znoszą stres i strach lepiej, inni gorzej.
  • danaide 25.07.19, 13:59
    Mówisz o różnych sytuacjach. Stres w przypadku sytuacji bezpiecznej (dom, niekiedy praca) i stres w przypadku zagrożenia (niekiedy praca, zagrożenie napadam/gwałtem) to zupełnie inne sytuacje, na której inaczej reaguje ciało.
  • ixiq111 25.07.19, 14:08
    Masz rację.
    Zastanawiam się tylko, czy jest możliwe, żeby w sytuacji zagrożenia życia nauczyć się działać racjonalnie i na zimno? Czy można opanować paraliż, ściśnięte gardło, drżenie rąk?
  • danaide 25.07.19, 15:48
    Sytuacja zagrożenia nie służy reagowaniu racjonalnie i na zimno. Twoja kora mózgowa jest młoda w porównaniu z Twoim gadzim mózgiem, a w sytuacji zagrożenia masz przetrwać, a nie ładnie wyjść na obrazku. Pozwól działać gadziemu mózgowi i słuchaj ciała.
  • princy-mincy 25.07.19, 15:10
    Strach a stres to dwie różne determinanty.
    Jestem w stanie pracować w stresie, wtedy mnie to motywuje.
    Ale gdybym czuła strach, pewnie w pierwszej chwili by mnie sparaliżował.
  • pani-nick 25.07.19, 15:39
    Mobilizuje. Mam wtedy koncentracje level master, prę jak taran, wyłączam emocje. Jestem maszyną.
    A jak stres puszcza - rozpadam się.
  • tt-tka 25.07.19, 15:47
    Byly kiedys robione takie doswiadczenia na psach - nagle wlaczano silnego wyjca i inne przerazajace bodzce. Za pierwszym razem psy rzucaly sie do ucieczki, za drugim czy trzecim wiekszosc przypadala do ziemi. Z czego wyprowadzono wniosek, ze ze strachu rwie sie do przodu pod warunkiem, ze strach jest dziewiczy smile.

    Jak to sie ma do ludzi, nie wiem, tzn nie znam badan. Z moich obserwacji (co nie jest zadnym dowodem) wynika, ze strach pierwszorazowy najczesciej paralizuje, oswojenie sie ze strachem sprawia, ze staramy sie go pokonac/zwalczyc przyczyne. Ze stresem odwrotnie - nieczesty mobilizuje, dlugotrwaly powoduje marazm, obezwladnie nie, zniechecenie.

    PS ci eksperymentatorzy od psow twierdzili tez, ze istnieje ok 2% psow, ktorych przerazic sie nie da. I ze takie najlepiej uspic, dla ogolnego bezpieczenstwa. Nie wiem, czy do ludzi tez to sie stosuje.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ponis1990 25.07.19, 16:13
    Mnie raz paraliżuje (dlatego nie będę nigdy kierowcą - panikuję w nieprzewidzianych sytuacjach na drodze) a raz mobilizuje (syn kiedyś przestał oddychać, nagle wiedziałam co robić)

    --
    Lubię placki

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka