Dodaj do ulubionych

Kim jest dla mnie tolerancyjna osoba?

27.07.19, 11:19
Wbrew pozorom, nie jest to temat nawiązujący do sprawy Białegostoku, chodzi mi raczej o konkretne postawy. Już wyjaśniam. Uważam się za osobę bardzo tolerancyjną z tego prostego powodu, że nie mam absolutnie żadnych problemów (naprawdę żadnych!!!), żeby blisko kolegować się z kimś, kto ma poglądy polityczne, społeczne, obyczajowe, ekonomiczne i wszelkie inne, całkowicie odbiegające od moich. Ktoś może być moim przeciwieństwem w kwestii wyznawanych wartości i poglądów, a ja nadal mogę bardzo lubić taką osobę i chcieć z nią spędzać czas. Po prostu w doborze znajomych liczą się dla mnie inne cechy, np. wspólne tematy do rozmowy, zainteresowania, podejmowane aktywności (np. uwielbiam chodzić po górach i windsurfing), poczucie humoru, wiedza, inteligencja i dystans. W tym miejscu któraś z Was może powiedzieć, że osoby z opcji X nie mają dystansu. Ale wszyscy wiemy, że to nie prawda. Żartobliwie mówiąc, wśród najbardziej zagorzałych lewaków i prawaków, są osoby całkowicie zdystansowane do swoich poglądów, czyli takie, którym (podobnie jak mnie) nie przeszkadza, że ktoś ma skrajnie inne. Mają swoje przekonania, nawet srogie, ale o nich nie mówią, nie propagują ich, nie przekonują innych. Czyli znowu: cała ja. Są to też najczęściej osoby, które nie znoszą rozmów o polityce, za wyjątkiem swoich zamkniętych grup (swojej bańki chciałoby się powiedzieć).

Mogłabym tu sypnąć wieloma przykładami ze swojego życia, gdzie wśród świetnych znajomych (ci od gór) mam zwolennika kary śmierci za aborcję z jednej, a z drugiej odebrania wszystkim majątków powyżej miliona złotych i wprowadzenia prawdziwego komunizmu. Albo (ci od surfingu) koleżanka mocna rasistka z jednej i kolega czynnie wspierający LGBT z drugiej strony. To, co paradoksalnie łączy te osoby, to fakt, że swoje poglądy zostawiają na półce, gdy spotykają się z ludźmi spoza swojego ideologicznego grona i wisi im równo, jakie poglądy mają ich znajomi, których np. zapraszają na grilla.

Dla mnie to szczyt oraz ideał tolerancji. Akurat mi jest łatwo, bo jestem bardzo centrowa i nie znoszę wszelkiej skrajności oraz brzydzę się polityką, jako taką, ale wiem, że postawa taka jest możliwa w każdej grupie. A jak jest z wami? Czy a) uważacie się za osoby NAPRAWDĘ tolerancyjne?, b) jaka jest wasza prywatna definicja tolerancji, c) czy możecie się blisko kolegować z kimś, kto ma całkowicie odmienne poglądy od was, niezależnie od tego jakie by one nie były, ale ich nie głosi, nie propaguje, nie przekonuje, nie zawraca innym nimi głowy, tylko wyznaje i uprawia poza waszym towarzystwem? Temat myślę bardzo na czasie, bo ludzie nie mogą się dogadać co do definicji słów i zrozumieć czym jest prawdziwa tolerancja.
Edytor zaawansowany
  • klaramara33 27.07.19, 11:39
    Tolerancja to szacunek do inności, niekoniecznie sympatia. Również uważam się za osobę tolerancyjną i nie czuję się ani prawakiem ani lewakiem , nie lubię konfliktów agresywnych. Chociaż sam konflikt nie jest czymś złym lecz trzeba czuć umiar, po prostu szacunek do przeciwnika.
    Hipokryzje obserwuję czasem,gdy osoba wierząca w Jezusa wykazuje pogardę wobec innosci. Jezus uczył tolerancji.
  • klaramara33 27.07.19, 11:41
    Z nietolerancyjnym nie umiem się zakolegować, gdyż mogłabym stracić do nich szacunek, co mi przychodzi z trudem.
  • czarna_kita 27.07.19, 11:51
    Nie lubię osób które za wszelką cenę chcą przekonać do swojej i jedynej racji. Nie umiem z takimi dyskutować bo zaraz mnie denerwuje to że ktoś może patrzeć na dany temat tylko w jeden sposób. Dla mnie nie ma tylko czarne i białe. Owszem mam swoje poglądy ale nie obnoszę się z nimi. Nie glosze i nie nawracam.
    I bardzo lubię ludzi którzy tak jak ja podchodzą do wszystkiego z dystansem i zdrowym rozsądkiem.
    Czy jestem tolerancyjna? Nie wiem. Niektóre rzeczy mi się nie podobają ale to nie znaczy że będę wrzeszczec o tym na ulicy.
  • taki-sobie-nick 27.07.19, 22:55
    Hipokryzje obserwuję czasem(...)

    A po stronie lewicy nigdy w życiu?

  • chococaffe 27.07.19, 11:49
    Naprawdę wszystko Ci jedno czy Twoi przyjaciele są rasistami czy nie? (To tylko przykład pryncypiów)

    Wolę być nietolerancyjna - nietolerancyjna dla nienawiści, pogardy, itp

  • pani07 27.07.19, 11:56
    W sumie jak często z boku przyglądam się rozmowom na tematów wiele emamom, to przypominają mi się słowa Rogera Scrutona "Walka z mową nienawiści polega na przypisywaniu własnej nienawiści przeciwnikom politycznym".
    Czyli często w rozmowach zamienionych w nawalankę i wyzwiska, szyderstwa itd. stosuje wiele emam projekcję. Same uważają się za super tolerancyjne.
  • tiszantul 27.07.19, 12:06
    Przy czym ten chwyt mocno spowszedniał, bo jest absurdalnie nadużywany. Wyborcza bez przerwy zarzuca innym nienawiść, więc to rzadkie kiedyś pojęcie całkowicie spowszedniało. Wyborcza oczywiście nie nadąża i wciąż im się na Czerskiej wydaje, ze jak 10 razy przypiszą swoim przeciwnikom nienawiść, to znowu będzie tak jak bylo. Między innymi dlatego przegrywają - zgrane tandetne chwyty i absolutny brak nowych pomysłów. A podobno to takie wykształcone i postępowe środowisko...
  • tiszantul 27.07.19, 12:13
    W skrócie, w tej chwili osoby przypisujące innym nienawiść same wychodzą na oszołomów. Nawet jak ktoś ma rzadko do czynienia z mentalnością opozycji to i tak wyczuwa, ze przypisywanie innym nienawiści bynajmniej nie jest tak jednoznaczne etycznie, a bardzo często jest po prostu podłe
  • tiszantul 27.07.19, 12:24
    Opozycja po prostu usiłuje sobie ustawić przeciwnika i to jej prawo w sporze stosować różne sztuczki - a prawem wyborcy jest ocenić... Teraz opozycja w kampanii wyborczej wypowiada się o różnych grupach Polaków per "faszystowski motłoch" - cytat z Michała Boniego z Platformy. Proszę bardzo, faszyzm, motłoch i nienawiść - myślicie, ze to coś Platformie pomoże? Ktoś, kto zarzucił faszyzm, powiedział już wszystko, nic gorszego nie można już zarzucić - i mamy efekt: Platforma moze dużo mówić, ale społeczeństwo reaguje tak jakby opozycja już wszystko powiedziała. Jeśli na ulicy ktoś Was zaczepi i zacznie opowiadać o szalejącej nienawiści i faszyzmie, to większość ludzi prawidłowo uzna tego kogoś za niezrównoważonego psychicznie, choćby taki Schetyna czy Lubnauer wierzyli, ze są Kasandrą
  • asfiksja 27.07.19, 22:58
    A propos niezrównoważonych psychicznie, od pewnego czasu gadasz sam ze sobą.
  • taki-sobie-nick 27.07.19, 22:56
    Ja pozostanę nietolerancyjna wobec bluźnierstw. Wobec nienawiści i pogardy oczywiście też.
  • janja11 27.07.19, 12:20
    Dla mnie tolerancja to pozwolić innym, aby mieli swoje poglądy, wierzenia, zachowania, zwyczaje , nawet jeśli ja osobiście ich nie podzielam.
    Tolerancja, t dać ludziom żyć jak chcą i , o ile przede wszystkim nie wyrządzają komuś tym zachowaniem krzywdy, ale też nie łamią prawa, to mi nic do tego.
    Ematkowy standard to bezwzględna akceptacja wszelkich lewackich dziwactw i oburzanie się prawackimi pomysłami.
    Z tolerancją nie ma to wiele wspólnego, bo tu kryteria powinny być obiektywne i jednakowe dla wszystkich.

    Nie ważne z jaką stacją TV kojarzy się celebryta jadący po pijaku, bo generalnie jazda pod wpływem a już tym barziej w stanie nietrzeźwożsi jest nieakceptowalna i nie ma tu tolerancji dla nikogo.
  • asia_i_p 27.07.19, 12:33
    Moja prywatna definicja tolerancji to jest dobre zrozumienie koncepcji "To nie moja sprawa" + dobre wychowanie, które uczy, że jeżeli coś nie jest moją sprawą, to swoje obserwacje na ten temat zachowuję dla siebie. Tam, gdzie jest to moja sprawa, gadać mogę, ale na temat i z szacunkiem dla innych.
    Moje sprawy obejmują sytuacje, kiedy naruszane są moje interesy lub interesy osoby słabszej, która się nie może sama obronić. W związku z tym facet biorący ślub z facetem nie jest moją sprawą, czyjeś żółte pięty nie są moją sprawą, marka samochodu, wybory życiowe. Czyjeś wybory polityczne są moją sprawą (bo jak mi wybiera kretyna, to realnie tracę), więc mogę dyskutować, ale z szacunkiem. Czyjeś wybory religijne już na mnie nie wpływają, więc buzia na suwak, choćby czcił surykatki.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • chococaffe 27.07.19, 14:32
    Pięknie napisane smile
  • chocolatemonster 28.07.19, 01:24
    Swietne Asiu! Moge sie tylko podpisac!
  • alin9 27.07.19, 14:28
    Tolerancja to akceptacja drugiego człowieka bez kategoryzowania.
  • taki-sobie-nick 27.07.19, 22:50
    Tolerancja to nie akceptacja.

  • alin9 27.07.19, 22:56
    Akurat Ty powinnaś umieć rozwinąć ten skrót myślowy.
  • taki-sobie-nick 27.07.19, 22:59
    Podjęłam wyzwanie i zaczęłam szukać etymologii i dokładnego znaczenia obu wyrazów, ale, jak się okazało, ubiegł mnie autorytet:

    sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/akceptacja-i-tolerancja;12319.html
  • taki-sobie-nick 27.07.19, 22:33
    wisi im równo, jakie poglądy mają ich znajomi, których np. zapraszają na grilla

    Czyli według ciebie tolerancja ma miejsce wtedy, kiedy komuś cudze poglądy są obojętne.
  • fragile_f 28.07.19, 01:48
    To co napisałaś dla mnie nie wygląda na tolerancję, tylko brak pryncypiów i konfomizm. Ja osobiście nie byłabym w stanie przyjaźnić się z osobą, która ma (zwlaszcza mocno!) rasistowskie poglądy albo uważa, że można przywiązać psa w lesie, jak się go już nie chce. Wiem, że tacy ludzie istnieją ale chcę się od nich trzymać z możliwie daleka, bo po prostu nie mam do nich szacunku i nie chce mieć z nimi nic wspolnego.

    Przy dla mnie sprawą główną jest fanatyzm i/lub czyjaś krzywda - czyli jeśli ktoś wierzy sobie w krasnoludki albo chce wziac slub ze swoim drzewem, jest to absolutnie jego sprawa. Mam wierzących znajomych i mi to zwisa, co najwyżej mam czasami ubaw jak próbują scalić swój światopogląd z rzeczywistością. Natomiast nie mam szacunku dla ludzi, którzy próbują kogoś nawracać na siłę albo jest im wygodniej trwać w pewnej wspólnocie, mimo że wiedzą, że ich brak protestu oznacza przyzwolenie na zło wyrządzane postronnym, często dzieciom lub zwierzętom. Nie byłabym w stanie przyjaźnić się z kims, kto krzywdzi innych.

    Czy byłabyś w stanie kumplować się z np. kimś, którzy przeprowadza regularnie zabiegi kobiecego obrzezania i nie widzi w tym nic złego? Albo z osobą, która ma fermę norek żyjących we własnych odchodach i odgryzających sobie części ciała z rozpaczy? Ja chyba bym się porzygała, gdybym miała utrzymywać regularne kontakty towarzyskie z kimś takim, tylko dlatego że fajnie się z nimi gra w szachy albo spaceruje.

    Więc nie, chyba nie jestem tolerancyjna. Albo po prostu mam swoje zasady, nazywaj to jak chcesz.

    --
    Fragile
  • chocolatemonster 28.07.19, 08:29
    Tez dobrze ujete..
  • nelamela 28.07.19, 09:01
    Do tej pory uważałam się za osobę tolerancyjna. Jednak wydarzenia ostatnich miesięcy które w bezpośredni sposób mnie dotyczą uświadamiają mi że chyba jednak nie jestem aż tak tolerancyjna. Staram się, naprawdę się staram ale nie jest łatwo.

    --
    O Dzizasss, gdyby glupota mogla fruwac, to Pani Plastyczka lunche jadalaby ze Swietym
    Piotrem....crying
  • kocynder 28.07.19, 08:16
    Czy mogłabym kolegować się z kimś, kto ma skrajnie odmienne poglądy? Polityczne - na pewno. Ale nie we wszystkich sferach to działa. Nie mogłabym się kolegować z kimś, kto ma odmienne, że tak to ujmę, "reguły mentalne". Z kimś, kto np nie widzi nic złego w kazirodczej pedofilii (znam taki przypadek, stwierdzenie matki dziewczynki: "Przecież Zosia nie protestowała jak tatuś się z nią bawił!" - Zosia miała wówczas lat cztery). Czy to znaczy, że takie osoby bym "odstrzeliła"? Z mojego towarzystwa - i owszem. I całkiem serio - nie miałoby dla mnie ŻADNEGO znaczenia, że tatuś - pedofil jest znakomitym brydżystą a do tego uroczym człowiekiem... Czy to już brak tolerancji?
    Nie mogłabym się blisko kolegować z kimś, kto wyznaje całkiem inny system wartości etycznych w życiu - już abstrahując od pop0ełniania przestępstw. Z kimś, kto jest zadowolony, że udało mu się kogoś innego oszukać z zyskiem dla siebie, z kimś, kto osiągnął "sukces" metodą donosów, mataczenia itp. - nawet jeśli to nie zahaczało o kodeks karny! Czy to już brak tolerancji?

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka