Dodaj do ulubionych

Mieszkanie.

27.07.19, 12:55
Drogie Ematki,
Już od kilku dni noszę się z zamiarem napisania tego posta i w końcu się zdecydowałam. Nie jestem trollem, Ematkę czytam i komentuję już od 15 lat, ale mój ostatni login stracił ważność. Ja: po trzydziestce, facet cztery lata więcej niż ja.

Okej, ale do rzeczy.
W sobotę mój facet zabrał mnie na spacer, mówiąc, że ma dla mnie niespodziankę i chce mi coś pokazać.
Poszliśmy.
... Weszliśmy do jakiegoś bloku, do jakiegoś mieszkania, po czym on oznajmił, że kupił dla nas mieszkanie.
Ja się wk******m, rozpłakałam i wybiegłam stamtąd.

Tak, to była "niespodzianka". Nic nie wiedziałam, nic mi nie powiedział. Od tamtej pory właściwie nie rozmawiamy. Czuję się oszukana - bo byłam przekonana, że mieszkanie będziemy kupować razem. A tu wszystko za moimi plecami.
Status związku: 10 lat razem, niesformalizowany, uważałam go ze swojej strony za bardzo szczęśliwy, zrozumienie bez słów. Po drodze, na początku było trochę problemów, docierania, wątpliwości, ale ostatni rok był świetny. Jesienią zeszłego roku mój facet wrócił z półtora rocznego pobytu za granicą (wyjazd służbowy z pracy), gdzie pojechał, żeby zarobić (uwaga, u nas nie jak u typowej ematki - nie jesteśmy z bogatych domów, nie mamy wsparcia rodziców, oszczędności tyle, ile się samemu uskładało). Na codzień pracujemy w korpo, ale żadne z nas nie jest wąskim specjalistą wink

Jego tłumaczenie to: facet musi zasadzić drzewo i wybudować dom, więc chciał chociaż to mieszkanie. Chciał dla nas "bazę".
Mieszkanie i kredyt są na niego - zaproponowałam, żeby mnie dopisał i wtedy będzie rzeczywiście NASZE, a nie JEGO - a ja dołożę moje oszczędności. On powiedział, że nie, bo chciał pokazać, że może sam to osiągnąć.
Dla mnie to szok, bo nie wiem, czy mam to traktować jako jego "zabezpieczenie"? Ja sobie nie robiłam żadnego zaplecza. On mówi, że nic takiego nie miał na myśli, ale cóż, jest już o krok dalej niż ja.

Atmosfera w domu to dramat, nie odzywamy się do siebie, poza kłótnią w niedzielę, kiedy zaproponowałam dopisanie mnie. Nie wiem, co dalej robić. Chętnie przeczytam Wasze spojrzenia na tę sytuację.

W każdym razie, zostałam ze swoimi oszczędnościami, z niezrealizowanym marzeniem o wspólnym mieszkaniu i z ogromnym żalem. Kurczę, to nie jest toster ani playstation, gość kupił nieruchomość za moimi plecami.

Będę dopisywać, jeśli będą jakieś pytania z Waszej strony. Dziękuję.
Edytor zaawansowany
  • aaa-aaa-pl 27.07.19, 13:08
    Ten kredycik " na niego" ty też będziesz splacała...
  • afortunadaa 27.07.19, 13:17
    Nie planuję. W takiej sytuacji tylko rachunki i czynsz po połowie, skoro nic mi nie powiedział.
  • 3-mamuska 27.07.19, 18:30
    afortunadaa napisała:

    > Nie planuję. W takiej sytuacji tylko rachunki i czynsz po połowie, skoro nic mi
    > nie powiedział.

    I tego się trzymaj.
    Reszte kasy odkładaj tyle ile miało by być pół kredytu ,a za x lat kupisz sobie własne. Tez tylko na siebie.
    Nie pilnuj ,nie dokładna się do remontu ,nie wybieraj mebli. Kupił nich urządzi.
    Przestań się wściekać po co się denerwować, bo mleko już się rozlało, jeśli dalej chcesz być z nim to nie ma sensu robić focha. Powiedz mu tylko ze mieszkanie jest fajnie ze rozumiesz chęć zadbania o was, niespodziankę ze myślał ze to super pomysł, ale mieszkanie jest jego i tak będziesz to traktować.

    Dobry sprawdzian dla związku może się okazać ze za chwile będziesz mieszkać sama.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • ravny 27.07.19, 13:09
    Histeryczka jesteś. Jak rozumiem teraz wynajmujesz mieszkanie, więc skorzystaj z nowego mieszkania póki ci z facetem jako-tako-dobrze a za to co zaoszczędzisz na najmie to kup drugie mieszkanie na siebie. Facet umie zabezpieczyć swoje interesy to ty też zadbaj o swoje. Napisałaś że ostatni rok był super, no nic dziwnego jak faceta nie było a potem był wyposzczony i zadowolony z posiadanej kasy.
    Histeria, foch, rozpłakanie się i nieodzywanie - to nie są konstruktywne metody na rozwiązywanie problemów. Pora dorosnąć i zrobić porządek ze swoimi emocjami.
  • afortunadaa 27.07.19, 13:13
    Fakt, nie dopisałam. Teraz wynajmujemy mieszkanie razem. Od kilku lat właściwie. Ale dziękuję za ten wpis, potrzebuję obiektywnych opinii.
  • summerland 27.07.19, 18:56
    Nie wiadomo czy facet nie bedzie chcial od niej pieniedzy za wynajem, jak jest taki sprytny.
  • asia.sthm 27.07.19, 13:09
    > zrozumienie bez słów.

    Nie wypalilo.
    To teraz przez nastepne 10 lat bedziecie sie uczyc komikowac slowami. Powoli wam idzie.
    Uwazam, ze wogole sie nie znacie i jeszcze dlugo bedzie pod gorke.

    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia, k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • afortunadaa 27.07.19, 13:18
    Proszę, nie dobijaj. sad
  • asia.sthm 27.07.19, 13:34
    Ja ciebie nie chce dobijac, musisz otworzyc oczy - to jest twoje zycie.
    Doszlo do jakiegos wielkiego nieporozumienia, teraz sie boczycie na siebie milczac zamiast sprawe omowic.
    Dlatego dobrze nie wroze - nie dojrzeliscie oboje do powaznego zwiazku - pierwsza lekcja nawet z grubsza nie przerobiona.

    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • znowu.to.samo 27.07.19, 22:50
    Albo koleś to niezły cwaniak który ani myśli rozmawiać

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • zuzi.1 27.07.19, 23:01
    Dokładnie, koleś to niezły cwaniak i specjalista od nawijania makaronu na uszy. Jestem pewna, że zanim SAM wyjechał za granicę, w głowie miał już ściśle ułożony plan. Autorko, czy Pan proponował ci wspólny wyjazd za granicę, żeby zarobić?
  • double-facepalm 27.07.19, 13:12
    Może jednak nauczcie się rozmawiać, bo bez słów nie da się zrozumieć i żadnemu związkowi to dobrze nie wrozy. A Ty odkladaj na drugie mieszkanie które będzie wyłącznie na Ciebie.
  • afortunadaa 27.07.19, 13:15
    I teraz co, już każda rzecz tak osobno? Dwa małe mieszkania, jak mogliśmy mieć jedno większe, razem?
  • agrypina6 27.07.19, 13:22
    Widocznie pan woli własne mniejsze, niż z Tobą większe.
  • sofia_87 27.07.19, 13:23
    A jakie jest to mieszkanie, ile metrównież?
    Też uważam, że powinnaś poszukać własnego, wynajmować je i z tego spłacać ratę
  • afortunadaa 27.07.19, 13:31
    Lokalizacja właściwie idealna, dzielnica, w której zawsze chcieliśmy mieszkać, stan mieszkania też, metraż ciężko mi ocenić, nie więcej niż 40 m2, raczej trzydzieści kilka.
  • sofia_87 27.07.19, 13:35
    Kup swoje.
    Ale to faktycznie bez sensu, to nie jest mieszkania dla rodziny, razem ze wspólnych oszczędności i wspólnego kredytu moglibyscie kupic większe.
    Pytałaś dlaczego nie myslal pod takim kątem?
  • afortunadaa 27.07.19, 13:41
    Tak, pytałam. Chciał nam zapewnić bazę, chciał pokazać, że potrafi wziąć to na siebie, nie chciał obciążać mnie kredytem, oraz "facet musi zasadzić drzewo" i cała ta reszta. Nie chciał niczyjej pomocy przy płaceniu i tym podobne argumenty.
  • ravny 27.07.19, 13:56
    Bo to mieszkanie chce mieć dla siebie. Wzniosłe słowa to wzniosłe słowa, a formalnie mieszkanie jest jego, jak wam nie wyjdzie to wiadomo kto ma się wynieść. Z drugiej strony tak bywa lepiej, bo jak nie wyjdzie to szarpanie się o spłaty z współwłasności bywa drogie i nieopłacalne. Facet nic nie miał, miał kompleksy na tym tle, zarobił kasę, chce mieć to mieszkanie. I ma. To ty też zadbaj o swoje interesy i sobie kup mieszkanie, a nie czekaj aż przyjdzie jakiś książę i to dopiero z nim wspólnie będziesz coś budować.
  • mrs.solis 27.07.19, 14:04
    Splodzic syna tez ma w planach? Jesli tak to spytaj go gdzie lozeczko wstawicie.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • sofia_87 27.07.19, 14:13
    Dokładnie, dobre pytanie
  • double-facepalm 27.07.19, 15:22
    sofia_87 napisał(a):

    > Dokładnie, dobre pytanie
    Na miasteczku wilajwygwizdow w blokach w opcji ekonomicznej najmniejsze mieszkanie typu pokojokuchnia plus sypialnia miało niewiele ponad 30mkw. Rodzinka 2+1 radosnie zaanektowala klatke schodowa i mieli w dudzie upomnienia od administracji. zagracali przestrzeń wspólna dobytkiem typu rowerek bombelka, a nawet obuwiem trojga. Na szczęście mieszkałam tam dość krótko ale tak jak reszta sąsiadów z klatki miałam serdecznie dość.
  • droch 27.07.19, 22:26
    A trzeba było uderzyć do straży pożarnej. Sukces gwarantowany.
  • anika772 27.07.19, 14:29
    Możesz uwierzyć w tę rycerską wersję, czemu nie. Może nawet on jest w tym szczery.
    Ale musi zrozumieć, jeśli jesteś dla niego ważna- że Tobie to rozwiązanie nie daje poczucia bezpieczeństwa.
  • kosmos_pierzasty 27.07.19, 16:13
    afortunadaa napisała:

    >nie chciał obciążać mnie kredytem, oraz "facet musi zasadzić drzewo" i
    > cała ta reszta.

    Wszystko pięknie, tylko czemu w takiej sytuacji kupił mieszkanie dla singla?
    Przyznam, że odpowiadając niżej sądziłam, że jak tak się poczuwa to właśnie wybrał mieszkanie dla rodziny z odpowiednią liczbą pomieszczeń i metrażem... Wtedy Ty kupujesz mniejsze w charakterze zabezpieczenia i ok. Ale dwie klitki to faktycznie nonsens...
    Zastanowiłabym się, czego ja oczekuję od tego związku i czy aby na pewno moje oczekiwania są zbieżne z jego.
  • afortunadaa 27.07.19, 16:24
    Myślę, że największe znaczenie miały finanse - kupił takie, na jakie było go stać. Szkoda, że nie powiedział, bo razem mogliśmy więcej, po prostu sad
  • cruella_demon 27.07.19, 17:21
    Pan nie chciał więcej z tobą. Czas przejrzeć na oczy.
  • thea19 27.07.19, 13:49
    metraż niezbyt prorodzinny
  • heca7 27.07.19, 13:25
    Miej swoje. Kup za oszczędności i wynajmij. Zawsze to parę złotych miesięcznie dla ciebie.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • arwena_11 27.07.19, 13:39
    Facet nie planuje być z tobą do końca życia i się zabezpiecza. Na twoim miejscu kupiłabym mieszkanie na siebie ( nawet na kredyt ), zamieszkałabym z facetem ( tylko rachunki na pół i nic więcej ), a swoje wynajęła. Miałabyś gdzie zamieszkać w razie rozstania. Na wszystko co ty kupisz miej fv imienne ( sprzęt agd, rtv ) - wtedy zabierzesz swoje rzeczy.

    No i zacznijcie rozmawiać - bo rozumienie bez słów kiepsko wam wychodzi.
  • kosmos_pierzasty 27.07.19, 16:16
    arwena_11 napisała:

    Na wszystko co ty kupisz miej fv imienne ( sprzęt agd, r
    > tv )

    I to jest bardzo dobra rada w obliczu tego zakupu.
    Tylko trochę słaby taki związek, gdzie człowiek non stop musi myśleć, jak się zabezpieczyć w razie rozstania.
  • arwena_11 27.07.19, 16:21
    No niestety, nie są małżeństwem i nie ma żadnych praw do rzeczy w jego mieszkaniu
  • double-facepalm 27.07.19, 13:42
    afortunadaa napisała:

    > I teraz co, już każda rzecz tak osobno? Dwa małe mieszkania, jak mogliśmy mieć
    > jedno większe, razem?
    Możecie mieszkać razem w jego, chyba że to klitka typu 30-40 metrow
  • cosmetic.wipes 27.07.19, 19:23
    afortunadaa napisała:

    > I teraz co, już każda rzecz tak osobno?


    Nie desperuj, współwłasność jest przereklamowana.

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • agrypina6 27.07.19, 13:21
    Rozumiecie się bez słów? Buhahaha. Facet kupił mieszkanie takie, jakie on chciał. Za własną kasę, więc jest na niego. Jesteś żona? Nie. Czemu ma Cię dopisać?
  • afortunadaa 27.07.19, 13:32
    Tak, wydawało mi się, że świetnie się rozumiemy, czy to dziwne? Przecież na ematce tylko takie związki występują wink Żoną nie jestem, ale chyba nie doczytałaś - dopisać po nadpłaceniu przeze mnie części kredytu.
  • agrypina6 27.07.19, 13:41
    Doczytałam. Ja bym obcej osoby do mojego mieszkania nie dopisała. Bo tak to prawnie wygląda. Czemu byś miała utopić oszczędności w cudzą własność? I taki metraż to faktycznie nie dla rodziny. Macie w ogóle jakieś wspólne plany? Czy tylko wspólnie mieszkacie i uprawiacie seks?
  • hanusinamama 29.07.19, 11:00
    Obcej?? Ale po podpisaniu aktu małzenstwa w USC juz nie bedzie obca??
  • cruella_demon 29.07.19, 18:31
    Tak, w świetle prawa obcej. Gdyby 10 lat temu nie była frajerką i podpisała ten "papier" w USC, to miałaby wspólnotę majątkową i nie dała się tak łatwo wycyckać.
    Przez 10 lat to raczej dorabiali się razem.
    No chyba, że każdy miał swoją półkę w lodówce.
  • thea19 27.07.19, 13:50
    trzeba było wziąć ślub i takich niespodzianek by nie było
  • arwena_11 27.07.19, 13:53
    Chyba tylko poza kredytem. Bo pan mógłby kupić mieszkanie za swoje przedślubne oszczędności i też ona nic by do tego mieszkania nie miała.
  • thea19 27.07.19, 14:09
    ale on nie miał przedślubnych oszczędności, skoro brał kredyt
  • arwena_11 27.07.19, 14:20
    No chyba miał - przecież pisze, że 1,5 roku pracował za granicą żeby zarobić. Pewnie miał wkład własny i coś więcej, a na resztę wziął kredyt
  • cruella_demon 27.07.19, 17:49
    A 10 lat są razem. Jak by byli małżeństwem, to nie ma moje twoje. Nie mówię tu o rozdzielności, bo to jednak nie jest normą.
  • default 27.07.19, 13:35
    Rozumiem Cie, tez bym się wkurzyła w takiej sytuacji. I byłoby mi cholernie przykro, bo niestety wychodzi na to, ze owo "porozumienie bez słow" miedzy Wami to fikcja.
    I teraz : jaka była jego motywacja do tego zakupu - jeśli chciał się zabezpieczyć, nie pakować się we współwłasność z Tobą - to kicha, słabo rokuje.
    Ale może być tez tak ze chciał jak "prawdziwy mężczyzna" zapewnić swojej ukochanej dom, samodzielnie i bohatersko. A niuanse w postaci formalnej własności i praw do nieruchomości uznał za nieistotne. Ale wówczas znaczy to, ze kompletnie nie czuje i nie rozumie Twoich potrzeb, buduje związek pod siebie i swoje wyobrażenia. Tez słabo....
  • afortunadaa 27.07.19, 13:39
    Bardzo dziękuję za ten wpis, tak właśnie to wszystko czuję i jest mi cholernie ciężko. W to, że to fikcja, też mi ciężko uwierzyć, bo naprawdę grało między nami wszystko (na zasadzie, że się czasem słucha o związkach koleżanek i się myśli - Cholera, ja to mam szczęście!).
  • agrypina6 27.07.19, 13:44
    Czasem im bardziej wydaje się ok, tym lepiej pan się maskuje. Czego oczywiście Ci nie życzę
  • afortunadaa 27.07.19, 13:35
    Kurczę, wszystkie ciśniecie o to "zrozumienie bez słów"... Tak, rozumieliśmy się świetnie, oczywiście rozmawiając, ale miałam na myśli to, że nadawaliśmy na tych samych falach, bez większych tłumaczeń, po prostu.
  • arwena_11 27.07.19, 13:43
    a rozmawialiście kiedyś konkretnie o wspólnym mieszkaniu "na swoim". Na zasadzie - kochanie kupimy kiedyś mieszkanie wspólnie, będzie nasze, będziemy wspólnie spłacać kredyt itd.
    Czy może to było w stylu "fajnie by było mieć mieszkanie i już nie wynajmować".

    Chodzi mi o to czy poruszaliście temat własności mieszkania czy po prostu mówiliście o wspólnym zamieszkaniu.
  • ravny 27.07.19, 13:45
    No ale jak widać spraw mieszkaniowych , spraw wspólnej przyszłości, tego co dla kogo ważne nie omówiliście i nie uzgodniliście wcale. 10 lat razem i nie znacie siebie.
    A teraz fochem chcesz wymusić dopisanie się do jakiegoś minimieszkanka faceta i to jeszcze do jego kredytu (tiaaa...prosisz się o kłopoty?). Facet też ze spaczonym poczuciem wartości, że "musi" mieć na siebie to mieszkanie bo inaczej jego ego cierpi. Zadbał o swoje ego, a ty od razu się ustawiłaś w pozie ofiary. Więc relacje macie raczej chore, a to "zrozumienie bez słów" może polegać na tym, że jesteście z podobnie toksycznych domów.
  • afortunadaa 27.07.19, 14:25
    Nie, nie chcę niczego wymusić fochem, wydawało mi się to jedynym rozwiązaniem tej sytuacji, że ja dopłacam i jest "nasze" także formalnie. Rozwaliła mnie ta sytuacja, ciągle myślę, co zrobić dalej.
  • anika772 27.07.19, 14:34
    Słuchaj, o wiele trudniej się porozumiewać słowami, niż tym mitycznym "porozumieniem bez słów". Bez słów, to łatwo tkać iluzję że wszystko gra, bo się pewne sprawy przemilcza. Sama widzisz, padły słowa o Twoich potrzebach i obawach, i "zrozumienie" zdechło. Jest foch i milczenie. Pytanie, co dalej, przeczekacie i będziecie udawać że nic nie zaszło, a sprawa zostanie tak jak jest? Czy coś zrobisz, nawet jeśli to będzie oznaczać koniec związku?
  • agneskau 27.07.19, 15:03
    A on w końcu chce dopisać cię do tego mieszkania czy nie ? By było WASZE a nie JEGO ?
  • afortunadaa 27.07.19, 15:08
    Nie chce, jest w poście startowym smile Chciał pokazać, że może sam i że nie chce pomocy od nikogo. Tak mi powiedział, kiedy zaproponowałam wpłatę swoich pieniędzy.
  • zuzi.1 27.07.19, 22:22
    Gdyby tak naprawdę było, jak ci powiedział, to to mieszkanie kupilby od razu na was oboje, mimo, że za swoje pieniądze. Facet widocznie ma cię za głupia, że wciska ci takie tłumaczenia. Na twoim miejscu zaczelabym się rozglądać za mieszkaniem do wynajmu własnym i nowym facetem. Do tego człowieka stracilabym kompletnie zaufanie. 10 lat razem i takie cyrki, wygląda na to, że to obcy dla Ciebie człowiek. Radzę przejrzeć na oczy i trzeźwość. I nie pozwolić sobie wciskać kitow i nie wierzyć w nie. Chyba nie poznałaś się przez te 10 lat na jego prawdziwej naturze. Przykre, ale przynajmniej nie macie dzieci, więc można się łatwo z tego wywinac.
  • ninanos 27.07.19, 22:28
    Histeryzujesz
    a teraz ty postaw się na pana sytuacji jeśli jesteś w stanie i zadaj sobie pytanie czy tylko za swoje ciężko zarobione pieniądze kupiłabyś mieszkania na siebie i jeszcze nie męża, skoro sugerujesz że pan z posta startowego właśnie to powinien zrobić.
    zaskakujące, że takich heroicznych czynów wymaga się od faceta, bo kobieta to wiadomo jak ma swoje mieszkanie to broń boże pana gołodupca nie dopisywać.
  • cruella_demon 27.07.19, 22:36
    Po pierwsze po 10 latach, zwykle w małżeństwie kupuje się wspólnie.
    Ale ok, każdy sobie rzepkę skrobie i grabi do własnego ogródka. Nawet wtedy gdy związek jest choć umiarkowanie poważny, nie kupuje się mieszkania w tajemnicy przed partnerem.
    Ja mam swoje, odrębne mieszkanie, ale ono było moje ZANIM poznałam męża, trudno żebym go dopisała. Natomiast jak zamieszkaliśmy razem, to budżet był wspólny, jak w małżeństwie. Nie było moje-twoje, ślub jako formalność nic w tym układzie nie zmienił.
  • quannity 27.07.19, 22:36
    Nikt nie oczekuje by pan miał zakupić to mieszkanie razem z autorką za tylko swoje pieniądze. Najważniejsze jest według mnie to że pan ją pominął , nie zapytał o zdanie, nie przedstawił pomysłu . Przecież są razem 10 lat i ona chciała dołożyć się do tego mieszkania ! Jeśli nie miałaby równej kwoty na wkład własny mogłaby wziąć większy kredyt , pomyśleć co w takiej sytuacji, może nagle rodzice by coś dorzucili .... Nie miała na nic wpływu , żadnego wyboru , bo nie została wcale powiadomiona o zamiarze zakupu tego mieszkania. Taką niespodzianką to mógłby być osobisty samochód pana a nie mieszkanie niby ,,wspólne ,, . Takiej niespodzianki mogłabym się spodziewać po krótkotrwałej znajomości z facetem . Kupił , ma , proponuje wspólne mieszkanie , super , zobaczymy co z tego wyjdzie . Ale nie po 10 latach razem .
  • cruella_demon 27.07.19, 22:41
    Dokładnie!
    Po 10 latach razem, pan życiowe decyzje podejmował za plecami, po kryjomu!
  • quannity 27.07.19, 22:56
    Mógłby kupić wyłącznie na siebie gdyby znali się krótko lub gdyby miał z kawalerskich pieniędzy ( czy od swoich rodziców ) na całość bez kredytu. Teraz nawet jak wspólnie zamieszkają , czy przyjdzie na świat dziecko to wspólny budżet zawsze będzie uszczuplony przez jego raty. Ona będzie przykładowo więcej dawała na życie , wakacje , wydatki związane z dzieckiem , a on ( nwmy jaką będzie miał sytuację finansową przez te lata z kredytem ) mniej ale M jest tylko jego więc to nie jest sprawiedliwe. Dziwny układ typu twoje moje jeśli jest się razem 10 lat nawet bez ślubu. Zimna kalkulacja . A co jeśli ona by np czasowo nie pracowała ? To ma się wyprowadzić bo się nie dokłada do wspólnego życia i rachunków ? Nie wyobrażam sobie by być razem tyle czasu i po cichu bez żadnej rozmowy kupić mieszkanie. Gdyby powiedział może by razem doszli do wniosku że mnie nie stać , kup na siebie ok.
  • zuzi.1 27.07.19, 22:37
    Po 10 latach wspolnego zycia pan powinien pani zaproponowac slub i kupic za zarobione pieniadze wspolne mieszkanie dla nich obojga. Ta wersja bylaby wersja rozsadna. To co zrobil, jednoznacznie o nim swiadczy. Ja bym temu czlowiekowi juz nie zaufala. Takie akcje, to mozna robic po roku czy dwoch związku, gdy nie jest się tego związku pewnym, ale nie po 10 latach.
  • merilia80 27.07.19, 22:49
    Za swoje pieniądze bez kredytu nikt chyba nie kupiłby jako wspólne. Za swoje bez obciążenia ratami to tak jakby panieńskie/ kawalerskie czy otrzymane w spadku. Nie liczyłabym nigdy że facet kupi i mnie tam wpisze skoro złotówki nie dołożyłam.
    Ale tu jest kredyt do spłacenia. Skoro planują być razem ( to nie zakłada się scenariusza o rozstaniu) to razem decyzja o zakupie i razem spłacają kredyt. Mieszkanie jest wspólne.
  • droch 27.07.19, 22:30
    > Gdyby tak naprawdę było, jak ci powiedział, to to mieszkanie kupilby od razu na was oboje, mimo, że
    > za swoje pieniądze.

    Czy jest na sali ematka, która tak postąpiłaby? big_grin
  • wiosenna117 27.07.19, 23:09
    Ale może Ciebie uczynić współwłaścicielką i sam finansować mieszkanie, skoro taki honorowy. Pytałaś, czy jest gotów na coś takiego? To by świadczyło, że rzeczywiście chciał sam zapewnić Wam dach nad głową.
  • mgla_jedwabna 29.07.19, 19:00
    "Pokazać, że może sam i nie chce pomocy od nikogo" to bardzo słaba podstawa do partnerstwa. Jak widać, pan wolał udowadniać sobie i innym niż pomyśleć o realnym zaspokajaniu potrzeb rodziny in spe.
  • agonyaunt 27.07.19, 16:32
    A po co ma być wasze? Konto na fejsbuniu też macie wspólne?

    Ja bym strzeliła focha tylko o to, że nie skonsultował co i gdzie kupuje (chyba że by kupił mieszkanie moich marzeń), ale jak chce płacić sam i być jedynym właścicielem, to żaden problem. Ale ja jestem wielką fanką niełączenia majątków, zwłaszcza jeśli ma się je spore przed ślubem. I teraz nie pchałabym się w inwestowanie w mieszkanie - jeśli już to tylko w to co w razie czego mogłabym ze sobą zabrać.

    Ogólnie rzecz biorąc - jak ludzie się kochają, to własność mieszkania jest sprawą drugorzędną. Jeśli zareagowałaś aż taką histerią, to chyba warto się zastanowić czemu. Chcesz mieć swoją nieruchomość, czy chcesz przywiązać do siebie faceta? Pierwsze możesz sobie zorganizować sama, drugie to znak, że wasz związek nie jest taki cudowny jak Ci się wydaje.
  • anika772 27.07.19, 18:10
    "Ogólnie rzecz biorąc - jak ludzie się kochają, to własność mieszkania jest sprawą drugorzędną. "

    Dziś się kochają, za 5 lat, kto wie.
  • double-facepalm 27.07.19, 18:20

    > Ogólnie rzecz biorąc - jak ludzie się kochają, to własność mieszkania jest spra
    > wą drugorzędną.
    "Lovingly & happily ever after" to tylko w bajkach bylo. W życiu lepiej byłoby żeby miała swoje, póki może komuś wynajmować żeby zarobić na spłatę kredytu.
  • agonyaunt 27.07.19, 18:36
    Nie tylko w bajkachsmile Ale warto mieć back up. Dlatego tym bardziej nie rozumiem parcia na współwłasność bez ślubu, zwłaszcza na wspólny kredyt, przecież to tylko problemy.
  • swetta 27.07.19, 18:54
    Skoro autorka ma z tym problem , pyta na forum to znaczy że sama źle czuje się w zastanej sytuacji i jednak nie odpowiada jej postępowanie partnera. Jeśli by pasowało jej życie jak dotychczas bez ślubu , bez dziecka, bez wspólnych konkretnych planów na przyszłość to przecież nie przejmowałaby się tym że partner kupił mieszkanie tylko na siebie, a ucieszyła że odejdzie im opłacanie wynajmu i z ochotą by przystała na propozycje zamieszkania tam, bo przecież w takiej sytuacji gdy związek jest luźny i nie planuje się wspólnie dziecka , czy ślubu to wygodniej miec rozdzielność twoje- moje , zawsze raz dwa można spakować walizki . Skoro sama nie chce ślubu i dziecka to czemu boli że mieszkanie kupił na siebie , nie zapytał , nic z nią nie ustala ? Może jednak gdzieś tli się w sercu myśl o ślubie i dziecku.
  • fawiarina 27.07.19, 22:14
    Bo chciała mieszkanie dla rodziny a nie dla singla?
  • quannity 27.07.19, 22:19
    Jeśli naprawdę nie zależy ci na założeniu z nim rodziny, nie chcesz ślubu i dzieci , odpowiada ci życie tak jak dotychczas to przestań się dąsać i zamieszkają u niego na jego warunkach , składaj na własne M.
  • double-facepalm 27.07.19, 18:20

    > Ogólnie rzecz biorąc - jak ludzie się kochają, to własność mieszkania jest spra
    > wą drugorzędną.
    "Lovingly & happily ever after" to tylko w bajkach bylo. W życiu lepiej byłoby żeby miała swoje, póki może komuś wynajmować żeby zarobić na spłatę kredytu.
  • attiya 27.07.19, 15:10
    powiedz mu, że w takim razie ty albo odkładasz kasę na swoje, z podkreśleniem "na tylko moje mieszkanie", nie dokładasz się do kredytu, skoro to mieszkanie zakupione przez niego nie będzie miało rozszerzonej współwłasności albo, że kupujesz te tylko swoje mieszkanie a dokładasz się tylko do czynszu w jego mieszkaniu, gdzie rozumiem być może będziecie mieszkać
    i zobacz co on na to odpowie

    --
    Mrożona zygota w ciekłym azocie - bez wątpienia człowiek obdarzony "duszą nieśmiertelną". Niechciane dziecko księdza... no, to takie ni to, ni sio...
    redheadfreaq
  • milva24 27.07.19, 15:19
    Moim zdaniem dobra rada. Ja rozumiem, że pan może nie miał nic złego na myśli ale nie chciałabym zostać w przyszłości na lodzie.
  • ettri 27.07.19, 15:34
    Bezpieczne byłoby też kupienie na pół. Wtedy nikt nie zostaje na lodzie. W razie czego można sprzedać kasę podzielić lub jedno spłaca drugiego
    Co innego gdyby faktycznie miał od razu cała gotówkę na mieszkanie i kupił na siebie BEZ KREDYTU a nie z kredytem. Kredyt będzie obciążał jego/ wasze finanse.przez kilkanaście lat. Nigdy po równo nie złożycie się na " wspólne życie" bo on ma przecież raty
  • ettri 27.07.19, 15:38
    Więc skoro on bez ciebie pidjol decyzję i kupił na siebie. Ok. Może nie chciał ciągle płacić komuś za wynajem. Jeśli zależy ci na związku musisz to zaakceptować. Ale tak jak napisałam już wcześniej Jego kredyt będzie obciążał wspólny budżet, bo kosztem tego kredytu być może ty będziesz musiała kiedyś wyłożyć więcej pieniędzy na wakacje czy wspólne dziecko. Tak więc skoro chcesz z nim byc. To akceptujesz że on kupił mieszkanie i ma kredyt ale ty też kupujesz mieszkanie i też masz swój kredyt.
  • kosmos_pierzasty 27.07.19, 16:19
    ettri napisała:

    Nigdy po równo nie złożycie się na " wspólne życie" bo o
    > n ma przecież raty
    Chyba, że zarabia co najmniej tyle co Autorka plus rata.
  • kosmos_pierzasty 27.07.19, 16:18
    Tyle że do wspólnego życia nadawanie na tych samych falach to za mało. Szczególnie gdybyś planowała dzieci - wtedy równie, jeśli nie bardziej, liczy się praktyczne ogarnianie różnych spraw.
  • afortunadaa 27.07.19, 16:21
    O rany, to on w ogarnianiu jest sto razy lepszy, niż ja. To nie jest typ, który "czasem pomaga w domu", tylko człowiek, który w domu robi wszystko i wręcz czasem "pomagam" ja. Więc proszę, nie dopisujcie swoich wersji, to jest bardzo dobry człowiek, cierpliwy, spokojny, rzetelny, dlatego jestem tak zaszokowana tym, co się stało.
  • ravny 27.07.19, 16:31
    jeśli się ustawiasz w pozycji "ach ty taki mądry zapobiegliwy wszystko umiesz o wszystkim dobrze decydujesz a ja to tu tylko pomagam" - to nic dziwnego, że przyzwyczajony-sam zadecydował i o innych sprawach. Czemu pan robi jakąś tam karierę i kasę a ty od 10 lat ledwo na mały wkład uzbierałaś? Jak widzisz swoją rolę w decyzjach w związku? Czyim pomysłem był wyjazd pana za granicę i czy z toba był konsultowany, nie chciałaś wyjechać z nim razem? ponad rok na odległośc to nie mało.
  • kosmos_pierzasty 27.07.19, 18:32
    Jeśli jest taki wszechogarniający, to w tym kontekście tym gorzej, bo to by przeważało szalę w stronę, że ten zakup to jednak racjonalna decyzja, a nie tam żadne rycerskie porywy.

    To co byś chciała naprawdę usłyszeć? Że on taki wspaniały, a Ty bez sensu się gniewasz?
    Bo opcje są takie:
    - Twój gniew, czy żal jest uzasadniony, bo facet postąpił nie w porządku - i do tego się większość forum skłania, ja też.
    - Twoje odczucia są bez sensu, bo trafiłaś na rycerza w lśniącej zbroi, ale jednocześnie racjonalnego, ogarniętego i nadającego na tych samych falach co Ty, czyli ideał, więc przestań fukać i doceń, co masz.
  • jematkajakichmalo 27.07.19, 13:42
    Tak jak ktoś tu już poradził, korzystałabym z takiej sytuacji, rachunki po połowie, nie płać czasami ani grosza kredytu i nie wkładaj złotówki w to mieszkanie. Odkładaj na swoje.
    Problem jest tylko taki, że to wszystko nie pójdzie w dobrą stronę.
    Czy w ogóle z nim rozmawiałaś jak on to dalej widzi? Kto ma to mieszkanie wyposażyć, urządzić, jak to ma wyglądać za kolejne 10 lat? Od tego należy zacząć.

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • quannity 27.07.19, 13:54
    Szkoda, że nie porozmawiał z Tobą wczesniej. Dużo lepiej gdybyście kupili mieszkanie wspólnie , gdybyś mogła z nim przeglądać oferty itd. No ale stało się. W takiej sytuacji kup swoje . Tylko to trochę bez sensu mieć dwa mieszkania niespełna 40 m i w takim planować rodzinę skoro są możliwości ( finanse) by mieć wieksze , wygodniejsze. Kiedyś chyba planujecie dziecko/ dzieci ? Byłabym zła , więc rozumiem Twoje nerwy . Wolałabym uczestniczyć w wyborze mieszkania , w jego urządzaniu i czuć się jak u siebie. Nie przemawia za mną tłumaczenie że chciał mieć wszystko na swojej głowie i takie tam pierdoły że facet coś musi ( musi spłodzić syna, co jeśli będą córki ? Musi zasadzić drzewo, postawić dom ? To kiedyś wybuduje w ramach niespodzianki również tylko na siebie i sam podejmie decyzję odnośnie miejsca , metrażu , wyglądu by Tobie nie zawracać głowy ? ). Pospieszył się zupełnie niepotrzebnie. Teraz albo kupisz drugie na siebie albo może pokombinujecie i to jednak sprzeda i kupicie wspólnie większe . Ale tego on chyba nie chce. Bezpieczniej mieć coś tylko na siebie ?
  • afortunadaa 27.07.19, 14:26
    Tak, myślę, że tego nie sprzeda, na pewno nie w tym momencie, skoro dopiero co je kupił.
  • summerland 27.07.19, 19:07
    A dlaczego nie chcial wiekszego mieszkania, jezeli ty bys dolozyla swije oszczednosci to moglibyscie kupic wieksze. Wydaje mi sie, ze on tylko dba o swoje interese, nie bieze pod uwage ciebie. To co mowi- to tylko slowa, a licza sie czyny. On sie nie martwi jak ty sie z tym wszystkim czujesz. Moze wogole nie mysli o wspolnej przyszlosci z toba-patrzac perspektywicznie.
  • 35wcieniu 27.07.19, 13:43
    Chcial miec SWOJE i sobie kupil. Takie jakie on chcial. Oferuje Ci mozliwosc zamieszkania i to by bylo tyle. Sprawa dosc jasna i jesli chodzi o jego motywacje i o stosunek do Ciebie. Jak wyzej- zaczelabym zbierac kase/rozgladac sie za kredytem itp. w celu nabycia wlasnego.

    PS. Nawet gdyby uczynil Cie wspolwlascicielka to i tak taki "prezent" to tragedia. Spoko dostac mieszkanie np. w spadku, takie jakie jest w rodzinie - nie ma sie wplywu na wybor. Ale kupic doroslemu czlowiekowi mieszkanie i nie spytac nawet czy takie mu sie podoba? Tak to mozna kupic solniczke.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • rb_111222333 27.07.19, 13:43
    Na Twoim miejscu przemyślałabym sens tego związku. Pan sam wybrał mieszkanie, zataił przed Tobą fakt, że szuka mieszkania i kupił kawalerkę, więc mało rozwojowe jak dla pary. Czytałam kiedyś historię, o parze, gdzie pani kupiła mieszkanie na siebie. Ona spłacała raty kredytu, za jego kasę żyli, jeździli na wycieczki, itd. Po kilku latach po rozstaniu pan został z niczym. Uważaj, żeby to nie była Twoja historia, musisz mieć z tyłu głowy fakt, że w przypadku rozpadu związku zostajesz bez lokum i musisz się na ten fakt zabezpieczyc
  • arwena_11 27.07.19, 13:44
    bez przesady - 40 metrów to i dwa pokoje mogą być.
  • ravny 27.07.19, 13:49
    Fakt, u mnie sąsiedzi mieszkają on+ona+dziecko+duży pies na 33m2 dwupokojowychsmile ale mają ogródek do tego, bo inaczej ciężko mi to sobie wyobrazić.
  • arwena_11 27.07.19, 13:58
    Jak szukałam mieszkania - to warunkiem były 4 pokoje. Dla mnie to oznaczało ok 100m/2.

    Niestety dla deweloperów i pośredników to nie było takie jasne. Dostawałam propozycje no 5 pokoi na 80 metrach. I pani była bardzo zdziwiona, że nawet nie chce zobaczyć. Na moje stwierdzenie, że skoro teraz mieszkam na 75 metrach w 3 pokojach, to logiczne że potrzebuję czegoś więcej i pokój 5 m/3 to komórka w której można dostać klaustrofobii.

    Albo mieszkanie chyba ponad 100 m, też 5 pokoi ale jeden to taki jakby trójkąt ostrokątny - 3/4 pokoju nie dawałoby się używać. Można było stanąć na środku rozstawić ręce i dotknąć dwóch ścian.
  • pani07 27.07.19, 13:56
    W realnym życiu jest pisząca to kobieta, ona wie, co i jak- znamy jej wersję. Ale część emam już ematkowo poradziła:
    1) rzuć, bo to bez sensu
    2) sobie kupił, nie wam
    3) kup sobie mieszkanie sama, tak jakby to był zakup ot tak, od ręki

    A z boku patrząc- to długi związek (fakt- nie rozumiem aż takie związku bez ciągu dalszego, chyba że sprawa małżeństwa nie jest dla was ważna, dla mnie była), mógł chcieć zrobić niespodziankę i reakcja jedna dziwi.
    Ale i tak wszystko rozbija się o rozmowę, a raczej jej brak i tak jakbyście po tylu latach się nie znali.
  • arwena_11 27.07.19, 13:59
    Na związek rozwojowy ( zakładam że chcą mieć dzieci ) to 40 m to bardzo mało
  • sofia_87 27.07.19, 14:19
    Dokładnie, tym bardziej, że autorka wątku oszczędności i zdolność kredytową ma, więc wspólnie mogliby kupić ok 60 m2
  • afortunadaa 27.07.19, 15:13
    To dwa pokoje - salon z aneksem oraz sypialnia.
  • agneskau 27.07.19, 15:19
    Zapytaj czy jak ty kupisz swoje to czy gotowy jest wprowadzić się do ciebie , dokładać do opłat ? Ty wszystko urządzisz po swojemu ( ściany, meble , sprzęty ) . On to mieszkanie tez juz umeblował pod siebie by nie zawracać ci głowy ? Jesteście 10 lat razem a dziecko planujecie ? Wygodnie będzie w tym JEGO mieszkaniu ? Skoro salon z aneksem i sypialnia to brak przynajmniej 1 dodatkowego pokoju dla dziecka . O dziecku on nie myśli ?
  • afortunadaa 27.07.19, 15:30
    Mieszkanie ma umeblowany aneks kuchenny, pokoje są puste. Jest odświeżone, nie w stanie "do remontu". Co do dziecka i tego, że to mieszkanie jest średnio prorodzinne - wydaje mi się, że on już tak bardzo chciał kupić, i tak bardzo przestać płacić komuś za wynajem, że nie chciał czekać kolejne lata, aż większe mieszkanie będzie osiągalne.
  • kosmos_pierzasty 27.07.19, 16:25
    afortunadaa napisała:

    nie chciał czekać kolejne lata, aż większe miesz
    > kanie będzie osiągalne.
    No ale przecież jest osiągalne, tylko chciał, żeby to on sam wszystko ogarnął, jak jakich, kurczę, szejk... Tylko na pałac dla królewny zabrakło, więc kupił kurnik, ale wdzięczności to już jak za pałac pewnie oczekiwał. Czyli swoje ego postawił ponad Wasze realne potrzeby i możliwości (!)...
    Słabo.
  • umi 27.07.19, 19:32
    Eee, nie. Jakby swoje ego szejka postawil nad partnerstwo, to by dostala do lapki akt własnosci na oboje. I to by nie bylo ani przestepstwo, ani powod do focha. Najwyzej sygnal, ze jesli barkuje jej partnerstwa w zwiazku, to czas to malymi krokami wdrazac. To, co tutaj opisala, to jest albo klasyczny zwiazek bez zobowiazan wzajemnych ( i wtedy facet nieglupio zrobi, bo i tak malzenstwem nie sa, wiec kazdy sobie i ona powinan ruszyc tylek, moze tez pojechac gdzies dorobic jak ma za mala pensje i zrobic to samo) albo klasyczne zwodzenie zakochanej sierotki rojacej sobie wspolna przyszlosc i niezbyt ładne zrobienie w wuja. Ktory wariant jest prawdziwy, wie tylko autorka.
  • kosmos_pierzasty 27.07.19, 19:35
    Może i tak, jednak gdyby serio potraktować teksty o domu, drzewie, itd. To jednak obstawiałabym ego, mimo wszystko. Tyle że właśnie nie ma kto ich rzetelnie ocenić. Bo my faceta nie znamy, a Autorka jest nieobiektywna. Przydałaby się jakaś mądra przyjaciółka albo inna ciotka, która go zna.
  • umi 27.07.19, 19:46
    Jakby serio potraktowac te zapowiedzi, to to wychodzi dosc niedobrze dla autorki, bo pokazuje, ze facet traktuje ja jak kumpele do łóżka, ktorej sie chce pochwalic swoimi osiagnieciami. Dla siebie (zeby sie dobrze czuc w swoich oczach) kupil sobei meiszkanie (czyli ma dom). Zostalo mu jakis krzaczor zasiac i znaleźć matke dla jego syna. Watpie, by miala zostac nia kumpela od łózka, bo nawet z nia nie skonsultowal meiszkania dla dzieciatka.

    Ja tu serio nie widze romantyzmu. Dbaolosci o zwiazek (nawet nieformlany) juz w ogole. Ego masz racje, ale tylko jego ego, niezwiazane z autorka. Chyba, ze po prostu facet nie chce sie wiazac, nei chce dzieci i nie chce brac za nikogo odpowiedzialnosci. Wtedy rzucanei kameinaimi jest nie na miejscu. babka ktora chce czegos inengo, ale tkwi w tym juz 10 lat robi głupote. Bo on sie nie zmieni, on wie, czego chce i to nie jest wspolne zycie z nia, tylko samodzielne zycie plus wygodna, niezobowiazujaca relacja. Moze byc tak, ze jej tez to pasowalo do pewnego czasu. Tylko teraz juz ne pasuje. I jesli nie pasuje, to OK. Tylko zamiast urajac sobei ze on zrobi cos inengo ni to, na co sie umawiali, lepiej by zrobila patrzac trzeźwo i albo biorac to, co jest i zabezpeiczjac siebei, albo znajdujac takiego, co jak ona chce slubu, dzieciakow i wspolnego zycia.
  • swetta 27.07.19, 19:54
    Jeśli odpowiada ci luźny związek , bez ślubu , bez dzieci to nie rozumiem o co halo . Wtedy jak najbardziej lepiej mieć twoje - moje i zawsze można powiedzieć ,,cześć ,,. O facecie też to zachowanie swoje świadczy , że on także nie myśli po 10 latach bycia z tobą o poważnej przyszłości skoro działa za plecami . Nie powiedział o swoich planach, bo bał się twojej reakcji , bal się kupować razem z tobą. W związku w którym zwłaszcza wieloletnim myśli się o dalszym byciu razem nawet bez ślubu takie decyzje podejmuje się wspólnie . Rozumiem że chcesz go teraz tłumaczyć sama przed sobą i szukać plusów tego działania ale ja niestety ich nie widzę. Spójrz prawdzie w oczy.
  • kosmos_pierzasty 27.07.19, 20:12
    umi napisała:

    , lepiej by z
    > robila patrzac trzeźwo i albo biorac to, co jest i zabezpeiczjac siebei, albo z
    > najdujac takiego, co jak ona chce slubu, dzieciakow i wspolnego zycia.

    Tak, takie są wnioski z tego wątku, ale mam wrażenie, że Autorka nie chce ich przyjąć do wiadomości.
    Bo niby nie chce ślubu i dziecka, ale od faceta oczekuje zachowań, jakich można się spodziewać po takim, który jednak planuje założyć rodzinę lub przynajmniej związać się z kimś na stałe ze wszystkimi konsekwencjami. Czyli stoi w jakimś chyba dość niewygodnym rozkroku. Jakby nie chciała dobrze posłuchać siebie samej.

  • afortunadaa 27.07.19, 21:18
    Przyjmuję wszystko, spokojnie. Czytam każdy post, nie na każdy odpowiadam. smile
  • kosmos_pierzasty 27.07.19, 22:17
    smile
  • ramelos 27.07.19, 19:58
    Jak serio traktować o domie i drzewie to jest tam jeszcze o spłodzenia dziecka.
    Nie jest w porządku to że kupił to mieszkanie za twoimi plecami. 10 lat wspólnego bycia to jeśli myśli się poważnie o związku byciu razem ( można i bez ślubu ale skoro taki myślący, zapobiegliwy to to nie rozważa ślubu?) To taką decyzję się przedstawia przed faktem. Mógł porozmawiać z tobą przed zakupem tego mieszkania być może wspólnie byście ustalili ( jeśliby cię przekonał) to co i tak już jest że on kupi na siebie i sam weźmie kredyt. Ale rozmowy nie było. Dlatego że to tajemnica i niespodzianka.....
    Miałabym tu wątpliwości czy faktycznie facet wiąże ze mną swoje plany na przyszłość skoro omija mnie w tak ważnej sprawie jak wspólne zamieszkanie.
    Niespodzianka byłaby też gdyby po podpisaniu umowy przedwstępnej pokazał ci to mieszkanie i mogłabyś zostać dopisana jako właściciel i współuczestniczyć w kredycie.
  • swetta 27.07.19, 19:42
    Autorko , podejrzewam że jest ci przykro, smutno, sam fakt , że napisałaś o tym na forum oznacza że nie czujesz się dobrze postawiona przed takim faktem. To rozumiem. Też bym czuła się źle, wręcz bardzo źle i zastanawiałabym się czy ten związek ma sens ? Jak dalej będzie to życie wyglądało ? Każdy sobie po swojemu ? Ja bym nie chciała być w luźnym związku 10 lat i nie wyobrażam sobie nie mieć dzieci. Ale ja to ja. Więc ja porozmawiałbym z nim o tym jak sobie wyobraża naszą wspólną przyszłość. Ale jeśli ty nie chcesz ślubu ani dzieci to czemu nie pasuje ci luźny związek i twoje - moje ???? Czemu zabolało ??? Dziś nie chcesz , a co jak zmienisz zdanie ? On też nie chce ???
  • kosmos_pierzasty 27.07.19, 20:16
    Dokładnie tak. Może ja tak do końca nie potrafię się wczuć w sytuację, bo sama chciałam mieć i rodzinę i ślub (to mniej, ale w sumie też). Jednak ta niekonsekwencja jest tu bardzo widoczna. Bo dla mnie takie zachowanie faceta byłoby trudne do przyjęcia, ale właśnie z perspektywy własnych planów i marzeń. A tu te plany i marzenia są inne, a mimo to ten zakup stał się kością niezgody. Czemu?
  • droch 27.07.19, 22:36
    > [...] to by dostala do lapki akt własnosci na oboje.

    I podatek do zapłaty?
  • bistian 27.07.19, 16:04
    agneskau napisał(a):

    > Skoro salon z aneksem i sypialnia to brak przynajmniej 1 dodatkowego pokoju
    > dla dziecka . O dziecku on nie myśli ?

    Może niepłodny i zapomniał o tym powiedzieć? wink
  • myfaith 27.07.19, 13:49
    Wygląda na to, że się nie znacie - serio.
    Zyjecie niby razem a jednak osobno - nie ustaliliście co dla kazdego z Was jest najważniejsze, ważne i takie z którego jesteście skłonni zrezygnować na rzecz tej drugiej osoby.

    Jeżeli chcesz poznać prawdziwe intencje swojego partnera - spojrzyj na Jego rodzinę- kto tam jest głową, jak zachowywał się ojciec (nawet w przypadkowych opowieściach z przeszłości)= może być tak, że w jego rodzinie facet o wszystko dbał ale wiązało się to z tym, że kobieta nie miała nic do gadania - zostawała postawiona przed faktem dokonanym. Pytanie czy jesteś w stanie zaakceptować takie podejście.

    Ja bym usiadła i porozmawiała o przyszłości - wytłumaczcie sobie jakie decyzje należy podejmować wspólnie, jak widzicie swój związek w najbliższych kilku latach.
    Skoro mieszkanie jest - to zamieszkajcie w Nim albo niech on je wynajmie a Ty możesz wtedy oszczędzać na mieszkanie zapisane na Ciebie ( bo np jego mieszkanie będzie zarabiać na obecne tam gdzie mieszkacie) Jeśli będziecie nadal ze sobą - to będą dodatkowe pieniądze z najmu lub sprzedacie wtedy dwa mieszkania i kupicie większe/dom/bliżniak - tym razem wspólnie.
  • thea19 27.07.19, 13:54
    po 10 latach żeby ludzie nie potrafili się dogadać? Jeśli masz w planach założenie rodziny a masz lat 30+ to proponuję szybko zacząć się rozglądać za sensownym kandydatem. Za 5lat możesz dostać kopa w rzyć i zostaniesz na lodzie jako 40latka bez niczego.
  • milva24 27.07.19, 13:55
    Na początek ochłoń. Mieliście jakieś plany na przyszłość? Rozmawialiście o nich? Chcevie mieć dzieci?
  • ravny 27.07.19, 14:02
    Też racja. Może facet traktuje ją jako współspaczkę a nie potencjalną żonę i matkę dzieciom. 10 lat to długo, normalnie decyzje o jakiejś finalizacji by były podjęte wcześniej. Tu może być związek przechodzony. Teraz pełno takich korpoludów, kasa, związek, zabawa, luz blus, samorealizacja, ..ale nic więcej.
  • milva24 27.07.19, 14:26
    Jeśli pan nie chce rodziny a autorka chce to im szybciej to się wyjaśni tym lepiej. W kwestii rozmnażania czas jednak działa bardziej na jej niekorzyść.
  • kanna 27.07.19, 13:56
    Mój mąż - wtedy jeszcze chłopak - zrobił tak samo. Kupił mieszkanie (ze swoich zarobków), sam je wybrał, sam opłacił.
    Potem wspólnie je urządziliśmy, wzięliśmy ślub, a kiedy urodziły się dzieci - sprzedaliśmy to mieszkanie i kopiliśmy NASZ dom.

    Jedyna różnica jest tak, ze byliśmy wtedy razem dużo krócej niż Wy.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • mid.week 27.07.19, 13:57
    Nigdy nie rozmawialiście o tym jak będą wyglądały wasze finanse, kwestie wspólnoty majątkowej? Jak snuliście plany o własnym mieszkaniu to nie był poruszany temat formalny takiej inwestycji?
  • merilia80 27.07.19, 14:16
    Ja bym wolała kupić sobie swoje mieszkanie. Splacać swój kredyt . Też byłabym zła gdybym była na twoim miejscu. Co innego gdyby miał to mieszkanie zanim się piznaluscie czy nagle dostał w spadku a co innego że sam wybrał zarządził i ciebie postawił przed faktem dokonanym
    Wygodnie twój partner pomyślał skoro ty mu dołożysz na połowę czynszu i opłat ( to bez różnicy czy mieszka 1 osoba czy 2 bo czynsz jest taki sam, tak samo rachunki za prąd, może wody pójdzie więcej) to dzięki twojemu dokładaniu do opłat on sobie szybciej raty spłaci będzie to dla niego korzystne.....
    Ciekawe czy on zechciałby odwrócić sytuację i mieszkać tak u ciebie?
    Znajoma kupiła sobie mieszkanie na kredyt. Żeby szybciej spłacić wynajęła 1 pokój spokojnej studentce i ma na raty. Może też o czymś takim pomysł.
    Nie wiem czy zgodziłabym się zamieszkać w takim jego mieszkaniu. Trudna decyzja.
  • anika772 27.07.19, 14:07
    Nalegaj na współwłasność, dołożenie swoich oszczędności i współfinansowanie kredytu. Możliwe, że nie miał na myśli robienie sobie "zaplecza", ale Ty tak to odbierasz, i to się raczej nie zmieni.
    Jeśli się nie zgodzi, to cóż, powinnaś też postarać się o własny dach nad głową. Możliwe, że takie postawienie sprawy zakończy związek. Tu już musisz sama zdecydować, co jest ważniejsze.
  • arwena_11 27.07.19, 14:09
    To bez sensu. Jak się rozstaną - to będzie problem ze spłaceniem i kto kogo ma spłacić.

    Powinna albo kupić drugie na siebie, albo wspólnie kupić kolejne, a to niech facet wynajmie i samo się będzie spłacało.
  • merilia80 27.07.19, 14:19
    Lub jeśli to miałaby faktycznie niespodzianka i zależy mu na tobie to jak najprędzej zrobić współwłasność dołożyć twoje oszczędności, oficjalnie zrobić z ciebie wspolkredytibiorce
    I druga rzecz skoro on tak myśli o was to po co żyć na kocia łapę? Ślub cywilny można załatwić w ciągu 2 tygodni.
  • hassaka 27.07.19, 14:24
    10 lat razem i to ma być niespodzianka? To cholerne zaskoczenie. Jak on nie chce dopisać cię do tego mieszkania bo chce udowodnić że sam da radę? Komu to chce on udowadniać? ???? No komu? Śmieszne. Jeśli myśli poważnie o waszej wspólnej przyszłości to powinien ciebie i twoje zdanie uwzględniać. To nie powinny być jego plany a wasze plany, nie jego mieszkanie a wasze. Już niespodzianka była a teraz niech dopisuje ciebie do tego mieszkania. Razem szybciej spłacić UE i kiedyś zamieniacie też razem na większe Niech bierze z tobą ślub skoro taki poukładany i zapobiegliwy. No chyba że ty z tych co wola nieformalne związki
  • rozalia_olaboga 27.07.19, 20:13
    Hm, nie można. 30 dni trzeba odczekać.
  • al_sahra 27.07.19, 16:09
    anika772 napisała:

    > Nalegaj na współwłasność, dołożenie swoich oszczędności i współfinansowanie kre
    > dytu.

    A w życiu! Jedyny pozytywny aspekt tej historii to to, że autorka nie wtopiła w ten związek pieniędzy i nie związała się kredytem z wyraźnie niedojrzałym, egocentrycznym gostkiem.

    Autorko - jeśli on taki rycerski i dobrze Wam w łóżku, to zamieszkaj tam z nim, płać niezbędne minimum, ale żadnego pakowania się we wspólne kredyty i odkładaj na swoje.
  • z_pokladu_idy 27.07.19, 14:18
    Słabo wyszło. Albo nie widzi przyszłości z Tobą, albo ma Cię za głupią geś i chce wyręczać w decydowaniu o własnym życiu. Dla mnie sygnał, że przyszłości razem raczej nie ma. Po 10 latach że ślubem czy bez o tak kluczowych rzeczach chciałabym decydować wspólnie.
  • dorenia20 27.07.19, 14:46
    Zamieszkać z facetem. Kupić mieszkanie dla siebie. Na razie na wynajem. Ile konkretnie masz tych oszczędności? Starczy na kawalerkę?
  • afortunadaa 27.07.19, 14:57
    Nie no, oczywiście, że nie starczy. Starczy na wkład własny, reszta musi być i tak z kredytu.
  • hanusinamama 29.07.19, 11:04
    NO to bierz kredyt> spłacaj z wynajmu. Ona ma swoje, ty swoje...tylko chwilow jak widac jestescie razem. Pan raczej nie planuje z tobą przyszłości....nie chce dobijac ale chyba lepiej to zrozumiec teraz niż za kolejne 10 lat
  • ninanos 27.07.19, 14:51
    Ja myślę, że to trochę wyrachowanie i zabezpieczenie tyłów.
    Facet pewnie miał żywej gotówki więcej niż ty, więc wolał sam kupić, żeby w razie rozstania nie musiał z tobą dzielić swoich pieniędzy. W sumie ma rację i ja na jego miejscu też pewnie w taki sposób bym postąpiła. I w cale to nie musi oznaczać, że Cie nie kocha czy nie widzi przyszłości, może kiedyś kupicie dom, a to mieszkanie wynajmiecie.
  • afortunadaa 27.07.19, 15:19
    Dzięki. Właśnie fakt, w innych wątkach o mieszkaniach - tylko "od drugiej strony" - zawsze jest "kup sama, nie z facetem". Trudno mi uwierzyć, że to mogło być z wyrachowania i zabezpieczenia tyłów. Jakby to głupio nie brzmiało, przyjaźniliśmy się i ufaliśmy sobie, a tu takie coś.
  • kryzys_wieku_sredniego 27.07.19, 15:01
    Robisz tak:
    Kupujesz drugie mieszkanie na siebie, na kredyt. Jesteście singlami dla banku. Nowe swoje mieszkanie wynajmujesz i masz na ratę kredytu.
    Mieszkacie razem w mieszkaniu faceta, dokładasz się do rachunków. Kiedyś jak będziecie potrzebować dużego mieszkania to sprzedajecie te dwa i kupujecie jedno duże po 1/2 udziałów.
    Twój facet od zawsze chciał mieć tylko swoje mieszkanie, dlatego ci nie powiedział.
    Opcja 2, rozstajecie się.
  • afortunadaa 27.07.19, 15:24
    Bardzo trudno przekreślić tyle udanych lat i najbliższą osobę. Dziękuję za pomysły, tylko czy on będzie chciał je kiedykolwiek sprzedać, skoro było takie ważne i "jego".
  • attiya 27.07.19, 15:29
    przedstaw mu tę sytuację z twojej strony, gdy to ty robisz mu "niespodziankę" i kupujesz na was mieszkanie, które jest tylko na ciebie i nie masz zamiaru wcale rozszerzać współwłasności. On tam tylko mieszka ale tez dokłada się do czynszu, wszystkich opłat itd. ale ….to jest tylko twoje.
    Może faktycznie kup coś niedużego, wynajmij, będziesz miała na ratę plus druga rata z wyplaty, szybciej wtedy spłacisz swój, tylko swój kredyt tongue_out

    --
    Ale ksiądz powiedział: "Ula, takie jest życie. Do budowy hospicjum wrócimy, teraz mamy przed sobą budowę Chrystusa Króla".
  • anorektycznazdzira 27.07.19, 15:37
    O, widzę, że radzimy z Kryzysem to samo.
    Dziewczyno, co to ma dzisiaj znaczenie, czy on będzie chciał sprzedać czy nie będzie chciał. Chcecie mieszkać razem (skoro mieszkacie), będziecie się martwić, jeśli okaże się za ciasne, bo na razie zapewne nie jest. Możesz swoje kupić większe, w razie czego puścicie w najem jego chatę, a przeprowadzicie się do Twojej smile


    --
    'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian
  • ravny 27.07.19, 15:42
    Przez 10 lat żyjesz w konkubinacie czyli parze singli i ci to nie przeszkadzało. Może jednak chodzi ci o co innego, że chcesz być pełnoprawną żoną i matką, tylko się facetowi nie przyznajesz bo jak tu wyjść na taką a fe-niepostępową.

    Facet zarobił kasę, natyrał się za granicą, chciał mieć DLA SIEBIE i ma dla siebie. Już mu żadna nie powie, że gołodupcem jest, on jest na swoim(i banku). Reszta to Twój ruch, czy interesuje cię para singli czy jednak pora zacząć rozmawiać o twoich prawdziwych potrzebach i skonfrontować, czy macie wspólne, czy tylko ci się wydawało. Ostatni rok był super? no tak, facet się cieszył że kupi sobie mieszkanie i pokaże że jest kimś, ty się cieszyłaś bo liczyłaś że teraz to już się oświadczy na pewno ... więc i jedno i drugie żyje wyobrażeniami a nie faktami.
  • ravny 27.07.19, 15:04
    Przypomniało mi się. Taka historia. Pan z panią mocno zakochani. Pan tym zabiegającym. Pani się dla niego rozwiodła i sama wychowuje dzieci. Pan do swojego rozwodu nieśpiesznie, powiedział o tym od razu, chciałby ale jego żona się nie zgadza i by go oskubała z majątku. Mija 5 lat, nadal związek pana i pani kwitnie. Pani ciągle czeka, wierzy że on już coś robi dla ich wspólnego życia. Jeżdżą na wakacje, spotykają się b często, zakochani ogromnie. Pan kupuje mieszkanie, pani myśli po cichu, ze to dla nich będzie - ale jednak nie, pan mieszkanie kupił jako prezent dla świeżo dorosłego dziecka. No wiadomo, dzieci ważniejsze by je wyposażyć a pana stać. Oficjalnie pan z żoną ciągle mają wspólność majątkową więc cokolwiek kupi to jest wspólne z żoną. Kilka lat później pan kupuje drugie mieszkanie, żeby zainwestować kasę, wybierają je razem z panią, razem je remontują, pani wybiera pościel i sprzęty, cieszy się szalenie że mogą to robić razem, mieszkanie im służy jako miejsce na amory. Pani jest pewna, że to mieszkanie jest na ich wspólne życie, że książę z bajki zaraz ją poprosi by już tu została i on też się od żony wyprowadzi i będą tu żyć razem, formalności załatwi. Pan po kilku miesiącach inicjuje rozmowę z panią - otóż żona dowiedziała się, że już skończył remont tego mieszkania i zaczyna cisnąć żeby ono już na siebie zarabiało i trzeba je wynająć, więc cóż, muszą z panią wrócić do spotkań w motelach bo tu już nie będą mogli pomieszkiwać. To było tak z okazji 9 lecia ich "związku" , teraz już naście lat minęło i chyba nic się nie zmieniło..
    Czy jakieś trzecie mieszkanie było, o którym była pewna że to dla nich razem", choć pan formalnie kupował na siebie i żonę? hmmm
  • pitupitt 27.07.19, 15:05
    Na 10 lat bycia razem dopiero ostani rok był świetny???? Słabo....

    --
    Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
  • afortunadaa 27.07.19, 15:22
    O rany, serio trzeba się ze wszystkiego tłumaczyć? Pierwsze lata były super, potem było różnie, a ostatni rok był właśnie najlepszy, jakby nowa jakość. Rozumiem, że u ematek jest fantastycznie i zawsze z górki, ale życie życiem wink
  • simply_z 27.07.19, 21:07
    najlepszy bo gość przebywał głównie za granicą?
  • afortunadaa 27.07.19, 21:16
    Nie nie, chodzi o czas już po powrocie. smile Chyba źle zinterpretowałaś ramy czasowe.
  • anorektycznazdzira 27.07.19, 15:31
    Jeśli kilka lat wynajmujecie, a macie zamiar stabilnie mieszkać w jednym miejscu i macie oszczędności i zdolność kredytową- to już zostaliście jeleniami roku. Naprawdę, stosunek rat kredytu, który kończy się tym, że masz na własność mieszkanie, do czynszów najmu, które kończą się tym, że masz g***, jest taki, że nigdy nie zrozumiem kilku lat wynajmowania.
    Tak więc- jeśli rzeczywiście byliście dotąd dobrym związkiem, a facet zrobił tak jak zrobił, to kup drugie mieszkanie- własne, z kredytem na siebie. Puść je w najem smile niech jakiś jeleń zacznie płacić Tobie (Wam, póki jesteście parą).
    Ty będziesz miała własne, facet będzie miał własne, wy nie będziecie bulić frycowego obcym ludziom, za to Wam ktoś będzie bulił big_grin

    Co do awantury. Ochłoń. To jeszcze nie jest dramat, nie wyszło, trudno, nie ma co szaleć. Zrób z tego użytek i tyle.


    --
    '[Zwierzęta: I to zadziała???] Nie!!! A nawet tak!!! Maurce, powiedz im. [Maurice: Tak z 50%...] by król Julian
  • afortunadaa 27.07.19, 15:35
    Wiesz co, inaczej to wygląda, kiedy nie masz w ogóle środków na wkład własny, lub kwota jest tak mała, że po prostu na ten wkład nie wystarczy, a gdzieś mieszkać trzeba. Więc wynajmujesz i oszczędzasz, bo co innego możesz zrobić? smile
  • anorektycznazdzira 28.07.19, 08:07
    Wg Twojej relacji oboje macie na wkład i zdolność kredytową.


    --
    'Bóg zapłać, pradawni bogowie!' by król Julian
  • tairo 29.07.19, 00:43
    Teraz mają. Raczej nie mieli, kiedy zaczęli wspólnie wynajmować.
  • anorektycznazdzira 29.07.19, 19:45
    Taaak, czyli mają od tygodnia? wink
    Skoro pan już zakupił, a pani się oburzyła, że ona też mogłaby tak zrobić, gdyby chciała, to znaczy, że jakby dłużej. Nie zakładam, że od początku, ale nie od kilku dni...


    --
    'Bóg zapłać, pradawni bogowie!' by król Julian
  • leni6 27.07.19, 15:36
    Szczerze mówiąc to ja nie wierzę w te teksty że mężczyzna powinien coś tam, myślę że powstały po fakcie żeby jakoś złagodzić sytuację. Moim zdaniem ten facet miał gotówkę, chciał kupić mieszkanie, ale nie chciał tego robić z tobą. I dlatego zrobił to wszystko w tajemnicy. Może w tle jest też jakiś życzliwy doradca typu teściowa która cie nie lubi albo kumpel który właśnie się rozwodzi i żałuję że ma mieszkanie wspólnie z żoną.

    Zapytałam jak on wyobraża sobie wasza wspólna przyszłość, konkretnie i szczegolowo: ślub, dzieci, miejsce zamieszkania, finansowanie tego jego mieszkania.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka