Dodaj do ulubionych

Mieszkanie.

  • mamtrzykoty 27.07.19, 15:39
    Ematka jest bardzo niekonsekwentna!
    Multum wątków o tym było, że facet bez pracy, bez kasy i bez mieszkania, to nie facet, tylko odpad atomowy!
    Tu się facet postarał, zarobił i mieszkanie kupił, żeby było, że ma, jak prawdziwy facet.
    I co? Źle!
    Dostał po łbie.
    Musi mu być cholernie przykro!

    Każda normalna kobieta by się ucieszyła z tego, że już nie trzeba wynajmować, ale nie ematka, bo to ematka musi decydować, jakie mieszkanie, gdzie mieszkanie, za ile mieszkanie, na kogo mieszkanie..., nawet wtedy, jak mieszka z obcym facetem, obcym, bo to przecież nie mąż! Nie macie wspólnej kasy, nie macie wspólnej rodziny, nie macie wspólnych dzieci, to po kiego grzyba ci wspólne mieszkanie i wspólny na nie kredyt??

    Rzuć tego faceta, zrobisz mu przysługę, znajdzie sobie jakąś normalną kobietę, która nie będzie mu życia zatruwać.
  • afortunadaa 27.07.19, 15:42
    Bardzo Ci dziękuję za ten wpis. Tak, jest też druga strona medalu, on pewnie chciałby, żebym się ucieszyła, była z niego dumna, bo "niespodzianka", a ja jestem wściekła. Serio, dzięki.
    Wszystko jest nie tak sad
  • ravny 27.07.19, 15:54
    Napisałaś " Czuję się oszukana - bo byłam przekonana, że mieszkanie będziemy kupować razem. "
    Więc pytanie podstawowe - a uzgodniłaś z nim tę wersję? Masz 30+, face dobiega 40chy, a żyjecie zyciem wyobrazonym i przemilczonym - nie uzgadniając nic ze sobą. Komunikację macie toksyczną i dziecinną. A jak 10 lat ci odpowiada kohabitacja i ją akceptujesz, to robienie scen histerii z tej okazji, że będziesz mieszkać u faceta tylko za opłaty zamiast na wynajmie za wywalane obcym pieniądze wygląda dziwnie.
    Zastanów się o co ci chodzi. I to chłopu powiedz. Bo może on dzieci ani żony nie chce. Gdyby chciał to po 10 latach bycia razem byście już to mieli.
  • bombalska 27.07.19, 23:31
    Dobra strona jest to, ze zaoszczedzisz na dzierzawie. Do raty kredytu sie nie dokladaj i w ogole nie bierz sobie tego kredytu na glowe. Zawsze mozesz to uargumetowac tak, ze ty tego mieszkania nie wybieralas. Nie jestem pewna, ale tak mysle, ze kupno mieszkania "pod siebie" mogli doradzic mu rodzice.
    Ty poki co gromadz oszczednosci i tyle. Nie jestescie malzenstwem, wiec musisz myslec mimo wszystko o waszych majatkach jako o majatkach osobnych. Dlatego niech on splaca kredyt sam.

    Zastanawia mnie wasza przyszlosc. 10 lat razem, ty po 30... co ze slubem i dziecmi? Nie ma takich planow?

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • dixi78 27.07.19, 23:43
    Mnie też zastanawia przyszłość. Co jak poczujesz instynkt macierzyński ? Mam znajomych którzy są razem od kilkunastu lat bez ślubu ale mają zakupione wspólne mieszkanie na ich oboje oraz dziecko , które w razie czego dziedziczy po nich . Przykładowo gdyby on zginął to spadek po nim dostaje potomek , bo skoro nie ma żony ani dzieci to połowa mieszkania należy się jego rodzicom czy rodzeństwu . Zresztą teraz po latach wspominają coś że warto wziąć ślub skoro i tak są tyle lat razem , chociażby cywilny i być małżeństwem. Jako mąż / żona mogą więcej np dopytać o stan zdrowia , czy nawet po śmierci jednego z nich drugie z tytułu śmierci małżonka z ubezpieczenia coś dostanie , bo po śmierci konkubenta nic się nie należy. Po mężu można mieć emeryturę czy przejść na jego rentę . Po konkubencie nic się nie ma . Są razem na dobre i źle, opiekują się sobą w zdrowiu i chorobie to czemu ma się im nic nie należeć tylko dlatego że w świetle prawa nie są małżeństwem - sami teraz od niedawna o tym mówią i noszą się z zamiarem ślubu.
  • agrypina6 27.07.19, 16:22
    Wylapujesz z odpowiedzi te, które Ci pasuja😀. Czy planujecie ślub, dzieci, nie odpowiadasz.
  • afortunadaa 27.07.19, 16:28
    Bo to dużo pisania big_grin Ślubu nie planowaliśmy - szczerze to średnio nas stać na jakieś przyjęcie weselne, swoją kasę szkoda rozwalić na coś takiego, a ja jednak chciałabym to jakoś obejść, nie tylko udać się do USC. Mieszkanie było priorytetem. Co do dzieci, jesteśmy umiarkowanymi fanami bombelków, plus ja panicznie boję się ciąży, więc to bardziej opcja "może kiedyś".
  • ravny 27.07.19, 16:38
    dzizas, ty chyba trollem jesteś. Pani 30+ ślub kojarzy jako obowiązkowe przyjęcie weselne które musi być a szkoda kasy więc temu ślubu nie ma.. Małżeństwo to głównie prawa i obowiązki formalne. A nie jedna impreza z białą suknią. Jeśli taka stara jesteś i nie rozumiesz po co się bierze ślub, to ja się chłopu nie dziwię, że robi sam jak mu wygodnie żeby mieć spokój.

    Idź ty na solidną terapię i rozpraw się ze swoimi traumami i lękami zanim się panu na te pałace wprowadzisz.
  • afortunadaa 27.07.19, 16:45
    Wiesz co, dzięki za wpisy, faktycznie się tu sporo naprodukowałeś, ale może już wystarczy, albo pisz na temat. Nie, przyjęcie nie jest konieczne, sam ślub też nie był, możemy wrócić do tematu mieszkania? smile Naprawdę, jestem ostatnią osobą, która mogłaby oczekiwać białej sukni. Za wskazówki co do terapii dziękuję - już po. smile
  • ravny 27.07.19, 16:55
    To idź jeszcze raz, bo widać że nadal nie wiesz o co ci chodzi i nie czytasz realnego świata takim jaki jest. Uczepiłaś się faceta który żyje sobie tak jak mu wygodnie i załatwia swoje interesy jak mu wygodnie i czekasz latami na nie wiadomo co bez rozmawianie z nim o konkretach. Nie chcesz dzieci więc jesteście na równi wydolni zawodowo, zarób, kup mieszkanie, rządź sobą a nie wiś na facecie licząc że wspólnotą majątkową go uwiążesz przy sobie.
    A jak masz zrypane poczucie wartości własnej to się nie wiąż z egocentrykami.
    Tak czy siak, wróć na terapię.
  • afortunadaa 27.07.19, 17:01
    Czy jak rozmawiasz z ludźmi na żywo, to też ich tak atakujesz i robisz personalne wycieczki? Jest mi ciężko, dlatego założyłam ten wątek. Przykro czytać wpisy, które tak "jeżdżą".
  • ravny 27.07.19, 17:05
    A jak ty rozmawiasz ze swoim chłopem to jak rozmawiasz, że albo dostajesz histerii albo się nie odzywacie do siebie?
  • afortunadaa 27.07.19, 17:14
    Ech... odpowiem mimo wszystko - to pierwsza taka sytuacja.
  • bergamotka77 27.07.19, 23:21
    A czego się boisz w ciąży?

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • 3-mamuska 28.07.19, 09:24
    afortunadaa napisała:

    > Bo to dużo pisania big_grin Ślubu nie planowaliśmy - szczerze to średnio nas stać na
    > jakieś przyjęcie weselne, swoją kasę szkoda rozwalić na coś takiego, a ja jedna
    > k chciałabym to jakoś obejść, nie tylko udać się do USC. Mieszkanie było priory
    > tetem. Co do dzieci, jesteśmy umiarkowanymi fanami bombelków, plus ja panicznie
    > boję się ciąży, więc to bardziej opcja "może kiedyś".


    Czyli facet kupił mieszkanie sobie, bo z tobą przyszłości nie ma.
    Nie chcesz ślubu dzieci to i wspólny dom wam niepotrzebny.
    Facetowi miłość do dzieci mogła się zmienić skoro prawdziwy facet musi mieć dom syna i drzewo.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • babcia.stefa 29.07.19, 09:31
    "Obejść" można fajnie i z klasą bez wydawania dziesiątków tysięcy. Między weselem w pałacu na 200 osób z pokazami sztukmistrzów i sztucznymi ogniami a pójściem do USC w dżinsach i ze świadkami złapanymi na ulicy jest jeszcze mnóstwo różnych opcji.

    Brak ślubu po tak długim czasie uznałabym, że facet nie traktuje mnie poważnie i nie myśli o wspólnej przyszłości i byłaby to dla mnie lampka alarmowa. Jasne, gdyby każde z Was miało własną willę w Beverly Hills i Wasze życie polegało na tym, że czasem spotykacie się na niezobowiązujący seks w basenie po spożyciu kawioru i szampana podanego przez kelnerów, to kwestie zakupu jakiejś tam nieruchomości byłyby piątorzędne, ale niestety, w przypadku dwóch osób, które od lat odkładają na jakiś wkład własny i wynajmują, sytuacja ma się diametralnie inaczej. Takie kwestie, jak zabezpieczenie drugiej osoby, gdyby coś się stało tej pierwszej, stają się nagle dość istotne.

    Znam sytuację, kiedy to taka luźna para bez ślubu zamieszkała sobie w mieszkaniu kupionym przez pana, w dodatku pani włożyła w nie swoje niemałe pieniądze, biorąc pożyczkę gotówkową, no bo przecież kiedyś, jakoś to miało być wspólne, a kochający się ludzie nie liczą się co do grosza i nie podpisują sobie żadnych kwitów, a jakiś tam ślub i uregulowanie prawne własności to kiedyś, kiedyś, może zresztą i tak kupią za parę lat większe wspólne, to po co teraz bawić się w jakąś biurokrację itepe. Może i tak by się stało, tylko że pan zginął w wypadku. Rodzina pana wypieprzyła ją z mieszkania z dnia na dzień, pani sądziła się parę lat z tą rodziną o zwrot kasy i przegrała (bo istotnie nie było żadnych dokumentów na to, że pieniądze zostały włożone mieszkanie, mogła je przecież przepić). Została bez dachu nad głową i z długiem.

    No więc sobie, wątkodajko, odpowiedz na bardzo, ale to bardzo ważne pytanie: co by się stało z tym mieszkaniem, gdyby Pan dziś wpadł pod tramwaj? Nawet jeśli nie włożysz w mieszkanie ani grosza, to jakieś Twoje rzeczy tam będą, jesteś gotowa do walki o każdy widelczyk do ciast z jakąś rodziną? (Podpowiem, testament w takiej sytuacji nie jest wiele wart, bo ewentualna rodzina może próbować go obalić i może jej się udać, a nawet jeśli jej się nie uda, wchodzi dziedziczenie ustawowe całe na biało, zachowek i konieczność zapłacenia kosmicznego podatku w przypadku osoby niespokrewnionej).

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • cruella_demon 29.07.19, 10:24
    > Znam sytuację, kiedy to taka luźna para bez ślubu zamieszkała sobie w mieszkani
    > u kupionym przez pana, w dodatku pani włożyła w nie swoje niemałe pieniądze, bi
    > orąc pożyczkę gotówkową, no bo przecież kiedyś, jakoś to miało być wspólne, a k
    > ochający się ludzie nie liczą się co do grosza i nie podpisują sobie żadnych kw
    > itów, a jakiś tam ślub i uregulowanie prawne własności to kiedyś, kiedyś, może
    > zresztą i tak kupią za parę lat większe wspólne, to po co teraz bawić się w jak
    > ąś biurokrację itepe. Może i tak by się stało, tylko że pan zginął w wypadku. R
    > odzina pana wypieprzyła ją z mieszkania z dnia na dzień,


    Miałam identyczną sytuację w dalszej rodzinie.
  • afortunadaa 27.07.19, 16:30
    Zresztą, nie chciałam, żeby wątek poszedł w tym kierunku, ten temat i wszelkie motywacje/przyczyny braku działań w tej kwestii to akurat zbyt prywatne na forum.
  • cruella_demon 27.07.19, 19:30
    Ale bardzo istotne w całokształcie waszych relacji.
    Zauważ, ze facet wszystko załatwił za twoimi plecami żebyś mu się nie wtrącała. W ogóle nie miał zamiaru brać twojego zdania pod uwagę, to o czymś świadczy.
    Nawet jak moja kuzynka kupowała mieszkanie, to pokazywała mi interesujące ją oferty z prośbą o opinię, a co dopiero kobietę życia, z którą się planuje to życie spędzić.
    Wyciągnij sobie wnioski sama.
  • bombalska 27.07.19, 23:34
    Tez tak uwazam. A czy on chce miec dzieci? Slub? WIadomo jaki on ma stosunek do przyszlosci?

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • babcia.stefa 29.07.19, 11:23
    Zgadza się, miałam parę przypadków, kiedy to moi znajomi rozpytywali wśród znajomych co do upatrzonej nieruchomości: czy taki układ nie przeszkadza, czy dzielnica jest sensowna, czy ktoś nie wie czegoś o szkołach w okolicy, czy ktoś może kupował o tego dewelopera. Po prostu - to jest poważna inwestycja, a nie sukienka, którą można oddać do sklepu, dobrze jest zebrać tyle danych, ile tylko się da, tyle opinii innych osób, ile można uzyskać. A tu pan nie spytał nawet osoby, która jakoby miałaby w tym mieszkaniu mieszkać, czy jej się podoba (a z dowolnego powodu mogłoby nie).

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • babcia.stefa 29.07.19, 11:11
    Ale jedno z drugim bardzo się wiąże. Jakoś tak przeważnie wychodzi, że zgrzyty w sprawach finansowo-majątkowych towarzyszą niechęci jednej strony do formalizacji więzów (zazwyczaj u faceta, ale oczywiście różnie bywa).

    Pewnie, gdybyście oboje mieli forsy jak lodu i wkład drugiej osoby we wspólne posiadanie był totalnie bez znaczenia, to nie byłoby o co kruszyć kopii, ale na litość, Wy jesteście w sytuacji, w której dopiero jednej osobie udało się wyskrobać na kawalerkę na kredyt. Oznacza to, że jednak jakieś kwestie finansowo-majątkowe, wzajemnego wsparcia, zabezpieczenia są istotne, bez względu na to, jak zamierzalibyście zaklinać rzeczywistość. A tu facet próbuje Cię brać pod włos zapodając jakieś kocopały o sadzeniu drzew i budowaniu domu, co uważam za parszywą manipulację, bo wiadomo, że jak coś takiego oprotestujesz, to będzie, że on się tak stara iwogle, a Ty masz fochy nie wiadomo o co.

    Całkowicie się zgadzam z zapodaną przez kogoś tu opinią, że albo nie traktuje Cię poważnie i nie myśli o przyszłości z Tobą, albo ma jakieś podstawowe zaburzenia na gruncie empatii i nie dociera do niego, jak druga strona może odebrać taką akcję. W obu przypadkach rokowania są słabe.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • kosmos_pierzasty 27.07.19, 16:03
    Z jednej strony facet o Was pomyślał - to plus, nie musiałaś się martwić załatwianiem, kasą, itd.
    Z drugiej a) zabezpieczył sobie tyły b) nie miałaś wpływu na to, jakie mieszkanie wybierze.
    Summa summarum bym nie rozpaczała, nie obrażała się, ale kupiła drugie mieszkanie na siebie na wynajem (piszesz, że masz oszczędności i pracę, więc nic nie stoi na przeszkodzie).
    Jak między Wami ok, to macie więcej kasy dzięki wynajmowi, a gdyby kiedyś coś, to Ty też masz zabezpieczone tyły. A może kiedyś sprzedalibyście oba i postawili dom?
  • pani-nick 27.07.19, 16:48
    Wuj by mnie strzelił.
    Teraz ty jedz zarób i kup swoje.
    Rozumiem niespodzianki. I to bym przeżyła.
    Tekstu o tym ze cię nie dopisze, bo chce sam coś osiągnąć bym nie przeżyła.
  • babcia.stefa 29.07.19, 11:34
    Takie niespodzianki - nie. Jeszcze bym zrozumiała, gdyby pani całe życie powtarzała, że jej największym marzeniem jest zamieszkanie w zabytkowym świdermajerze i oto pewnego pięknego dnia zabiera ją na wycieczkę i oznajmia: "kochanie, ten świdermajer jest nasz". Ale, jak rany, nie w przypadku kawalerki w bloku.

    Co do tekstu o niedopisywaniu, zgadzam się, takie kombo to dla mnie byłby koniec związku, bo to po prostu (podobnie jak i opowieści o drzewie i domu) to tanie granie na emocjach ("ja sobie dla nas żyły wypruwam, a ty się czepiasz").

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • anonimowapodczytywaczka 27.07.19, 16:56
    Z góry uprzedzam: Nie czytałam innych odpowiedzi.
    Jak dla mnie, to po prostu nie dogadaliście się i tyle.
    Dla mnie byłaby to sytuacja idealna, chociaż wolałabym, żeby facet skonsultował ze mną, gdzie mamy wspólnie mieszkać.
    Ale ja nie chcę mieć dzieci i nie wierzę w miłość do grobowej deski. No i tak jak Twój facet - chcę mieć coś swojego, tzn. mieszkanie moje i tylko moje. Więc zamieszkałabym w tym mieszkaniu i płaciłabym tylko 1/2 opłat i czynszu (+ wiadomo, połowa jedzenia, itd.) i kupiłabym sobie (na kredyt?) mieszkanie, które byloby moje i tylko moje.
  • malgo21 27.07.19, 16:58
    Trochę dziwne że bujacie się 10 lat bez ślubu z facetem tradycjonalistą, który musi zapewnić byt rodzinie jako jej głowa. Jakieś takie niespójne
  • quannity 27.07.19, 18:21
    Tradycjonalista , musi zapewnić sam dach nad głową i byt ale od 10 lat bez ślubu .
  • quannity 27.07.19, 18:33
    On nie chciał , nawet nie podejmował rozmów z tobą na temat mieszkania , milczał właśnie bojąc się współwłasności z tobą . Gdyby wcześniej powiedział byłoby że może zmienić plany , że przekonasz go by kupić wspólnie. Powiadomił po fakcie bo już jest na niego , nie zmieni się we wspólne . Zwłaszcza że on dopisać cię nie chce . Najlepiej byłoby kupić na pół, dać równy wkład i równe raty lub ten kto daje większy wkład ma mniej kredytu i kupić wspólnie . Jeśli by coś nie wyszło to jedno spłaca drugie lub sprzedajecie i kasę dzielicie. Zresztą jeśli ktoś myśli o wspólnej przyszłości to rozmawia, tak ważna decyzję jaką jest mieszkanie podejmuje się wspólnie i nie zakłada że coś nie wyjdzie . Rozumiem jeśli mieszkanie kupuje jedna strona gdy kupuje całość ze swoich pieniędzy lub finansują jego rodzice i nie ma obciążających wspólny budżet rat. Inaczej też gdy ktoś spotyka się krótko i postanawia kupić mieszkanie ale staż 10 lat i taka niespodzianka to nieporozumienie.
  • babcia.stefa 29.07.19, 08:01
    Zrób coś z tą prawicową interpunkcją.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • cruella_demon 27.07.19, 17:28
    Zmarnowałaś 10 lat życia. Nie macie ślubu, nie macie dzieci, nic was nie trzyma, pan ewidentnie NIE planuje z tobą przyszłości.
    Załatwił sobie zabezpieczenie, tobie wciskając rzewne kity.
    Pan nie chciał z tobą kupić mieszkania, żeby nie być do ciebie uwiązanym. Jesteś dla niego zapychaczem z braku lepszych alternatyw, jak się naprawdę zakocha to wylecisz z JEGO mieszkania w jednej chwili, po czym pan będzie szczęśliwym zaobrączkowanym tatusiem bombelka.
  • ravny 27.07.19, 17:50
    pani nie chce ślubu teraz a ciąży się boi więc dzieci też nie chce. więc teoretycznie ideał dla faceta, a w praktyce jak znajdzie kandydatkę do założenie rodziny to będzie dla niej mieszkanie miał.
  • cruella_demon 27.07.19, 18:49
    A żebyś wiedziała. Pani ma status współlokatorki, obniża koszty rachunków i ogólnego utrzymania, bo micha wspólna, z dodatkową opcją na seks. Każdy by tak chciał.
    Jak pani się postawiła i zaczęła mieć jakieś roszczenia, pan szybciutko ją usadził do parteru i porozumienie dusz, czy tam rozumienie bez słów, poszło się walić tongue_out
  • bombalska 27.07.19, 23:41
    Ale on najprawdopodobniej chce miec dzieci, skoro "syn, dom i drzewo", a pani otwarcie nie chce. Tu moze tkwic sedno sprawy, czemu pan nie dazy do wspolnego, tylko wrecz przeciwnie. Pewnie do zalozenia rodziny chce miec baze w postaci mieszkania, a co do baby to sie jeszcze zobaczy. Jesli obecna nie zmieni zdania, to zacznie rozgladac sie za inna.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • volta2 27.07.19, 17:46
    histeryzujesz,
    chyba po to, żeby pokazać facetowi że z łaską i fochem się tam wprowadzasz...

    ja bym sie wprowadziła, skoro mieszkanie faceta to niech on tam sobie za wszystko płaci a sama, zamiast lecieć i kupować kolejne mieszkanie dla singielki na kredyt to bym sobie coś tam odkładała na ten cel...

    jak miłość nie wyparuje, to kasa będzie jak znalazł na kolejne, większe mieszkania którego może za ileś lat będziecie potrzebować, jeśli zaś do dzieci ci niespieszno, jak piszesz, to po co tym się teraz martwić?\

    ps. ja sie wprowadziłam do mężowego/przedślubnego mieszkania, które wybierał co prawda sam ale kupili mu rodzice, nie histeryzowałam, nie żądałam rozszerzenia współwłasności, tylko doprowadziłam do tego, by szybko się stamtąd wyprowadzić, bo rzeczywiście na potrzeby rodziny było za małe. kolejne, kupione po ślubie bylo już naszą własnością.

    posiadanie własnego mieszkania przez małżonka ma tę cudowną zaletę, że jak wybucha awantura skutkująca wystawianiem walizek, to szybko mu przypominam pod jaki adres ma się udać. nigdy co prawda nie skorzystał, ale jakby co to wynocha...
  • hrabina_niczyja 27.07.19, 17:50
    Należało się wcześniej zastanowić dlaczego jesteś po trzydziestce, gość 4 lata starszy i po 10 latach nadal jesteś panna, a nie mężatką. Byś się dziś nie dziwiła i nie histeryzowała, że on mieszkanie kupił. Kupił dla siebie, bo tak chciał i miał do tego prawo. Jego kredyt, jego pieniądze, co miał ustalać? W takim razie kup swoje własne dla siebie, a jak chcesz tworzyć coś wspólnego to szukaj innego kandydata, z tym przyszłości nie będzie.
  • jehanette 27.07.19, 18:18
    O jeny. Doskonale Cie rozumiem. Gorszym szantazem sa wg mnie tylko oswiadczyny w stylu filmowym - bucj na kolana i atak pierścionkiem. Tez nie wyobrazam.sobie zaakceptować tego, o ile to nie bylaby sytuacja w stylu "patrz kochanie, oto Twoje wymarzone mieszkanie, takie o jakim wielokrotnie rozmawialismy, podpisalem umowe wstepna, jesli Ci sie podoba umowimy sie u notariusza razem".

    Nie wiem co z tym mozesz zrobic. Na pewno probowac tlumaczyc o co Ci chodzi, skad taka reakcja, co czujesz. Dziwne jest podejscie faceta, ze.nie chce wspolwlasnosci i wspolplacenia. Niepokojace i podejrzane.

    Zastanawia mnie jedno - po 10 latach zwiazku nie wiecie o sobie, jaki model relacji wam odpowiada i jaki.jest w waszym zwiazku? On wyraznie postrzega to bardziej tradycyjnie, Ty - partnersko. Odmiennie...

    --
    Error 404
  • lucyluri 27.07.19, 18:21
    Okropna sytuacja, współczuję.
    Czy Twój partner jest konserwatystą? Nie pytam o małżeństwo i dzieci, raczej o to, czy jest z tych mężczyzn, którzy muszą np. koniecznie płacić w restauracji, bo nie ma opcji, aby kobieta zapłaciła choćby za siebie. Jeśli taki jest, może wersja o zasadzeniu drzewa i zbudowaniu domu jakoś tam trzyma się kupy.
  • valla-maldoran 27.07.19, 18:44
    A ja tu widzę dziunię, która się obraziła, że jej odebrano fajną zabawę.
    Facet chciał jej zaimponować, zapewnić dom nad głową, zrobić niespodziankę, a tu zonk. Obraza majestatu.
    Baby lubią wybierać, przebierać, mieć poczucie, że o czymś decydują, a przy okazji to taka babska zabawa. Bo jak to potem pochwalić się koleżankom, które zjadą chłopa z góry na dół, że to dobrze nie wróży, bo sam sobie zapewnia zaplecze, na pewno ją rzuci i zostawi z niczym. Współczuję tym, które mają taki tok myślenia.
  • afortunadaa 27.07.19, 18:51
    Bardzo bym chciała, żeby było tak, jak piszesz. Przestałam już odpisywać na posty, bo większość ma podejście, że to właśnie nie wróży dobrze i pewnie powinnam mu po ematkowemu wystawić walizki, wszak już ma je gdzie zabrać wink
  • anika772 27.07.19, 19:04
    Afortunada, bez złośliwości, ale to naprawdę nie wróży dobrze...
    Opowiesz za jakiś czas, jak się sytuacja rozwinęła/zwinęła?
  • umi 27.07.19, 19:14
    Ty nie łapiesz jednej rzeczy - jeśli ktos robi KOMUŚ niespodzianke, to ta niespodzianke kupuje tej osobie, ktorej ja robi. Jesli kupujesz komus prezent (dowolny, nawet żywego słonia) i chcesz mu zrobic niespodzianke, to robisz tak, zeby nie wiedzial o zakupie. Potem go prowadzisz do cieżarówki, otwieraja ja i tadam - Prosze, kochanie, oto TWOJ słon! Masz tu papiery, rodowod (załózmy, ze słon z legalnej hodowli) i numer hipa na twoje nazwisko.
    Jak ktos Ci pokaze - Tadam, to MOJ słon. To sa papiery i numer hipa na moje nazwisko, to to na pewno nie jest slon niespodzianka dla Ciebie. Najwyzej niespodzianka jest to, ze Twoj partner bez twojej wiedzy kupił sobie słonia.
  • umi 27.07.19, 19:15
    * chipa
  • babcia.stefa 29.07.19, 18:07
    LUBIĘ TO.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • kosmos_pierzasty 27.07.19, 19:28
    >A ja tu widzę dziunię, która się obraziła, że jej odebrano fajną zabawę.
    >Facet chciał jej zaimponować, zapewnić dom nad głową, zrobić niespodziankę, a tu zonk. Obraza majestatu.


    >Bardzo bym chciała, żeby było tak, jak piszesz.

    Czyli jednak przyszłaś tu po to, by usłyszeć, że masz fantastycznego, dbającego o Ciebie faceta i tylko Twoje odczucia w tej sytuacji są nie na miejscu.
    Skoro, jak napisałaś na wstępie, nie jesteś na forum nowa, to wiesz, że w podobnych sytuacjach bywa ono bezwzględne.
    Masz wybór: otworzyć oczy, albo obrazić się na forumki.

    I racja, że na luźny związek ten pan jest ok, ale ja bym w takim układzie nawet wolała mieszkać osobno. Po co cały ten bałagan ze wspólnym gospodarstwem, skoro to ma być głównie miłe towarzystwo i seks?

    Czyli
  • valla-maldoran 27.07.19, 19:48
    afortunadaa napisała:

    > Bardzo bym chciała, żeby było tak, jak piszesz. Przestałam już odpisywać na pos
    > ty, bo większość ma podejście, że to właśnie nie wróży dobrze i pewnie powinnam
    > mu po ematkowemu wystawić walizki, wszak już ma je gdzie zabrać wink

    Tu nie ma co wróżyć. Podstawą udanego związku jest komunikacja, rozmowa, szczera, otwarta, bez zarzutów, pretensji, żądań. Ustalenie i wyjaśnienie sobie wszystkiego z podejściem i świadomością, że cokolwiek sobie mówicie jest dla dobra tego związku.
    Najgorsza rzecz jaką można zrobić to foch, obraza, milczenie i czekanie aż się domyśli. TO jest najkrótsza droga do zakończenia takiej relacji.
  • afortunadaa 27.07.19, 21:24
    Dzięki, bardzo fajnie ujęłaś to o mówieniu wszystkiego dla dobra związku.
    Udało nam się porozmawiać, właśnie w taki sposób. Zobaczymy, co dalej.
  • valla-maldoran 27.07.19, 21:30
    afortunadaa napisała:

    > Dzięki, bardzo fajnie ujęłaś to o mówieniu wszystkiego dla dobra związku.
    > Udało nam się porozmawiać, właśnie w taki sposób. Zobaczymy, co dalej.

    I tego się trzymaj.
    Powodzenia. smile
  • sza-bla 27.07.19, 18:59
    niespodzianka jaka niespodzianka? Pan bardzo sprytny, wykalkulowal sobie na zimno, ze chce sobie dupke zabezpieczyc i nie chce z toba wspolnego mieszkania. jakbys o planach wiedziala to chcialabys kupic wspolnie prawda? a tak teraz opowiada ci jakies bzdety o drzewie, historyjka juz byla dawno ulozona. Dobra lekcja na przyszlosc.
  • summerland 28.07.19, 22:24
    No niespodzianka to by byla jak by jej sie oswiadczyl.
  • umi 27.07.19, 19:03
    Już Ci całkiem sporo napisano. Jeśli nie chcesz dzieci, masz trzydziestkę i od dziesieciu lat jesteś w wolnym związku, to na Twoim miejscu nie oburzałabym sie na faceta. Powiedział Ci szczerze, o co mu chodzi i nie ma co go linczować - on kupił mieszkanie dla SIEBIE. Nie dla Ciebie. Troche Cie chcial uglaskac ta neispodzianka, w sumie nei mial wyjscia, bo pewnei jakby Ci tak zakomunikował przy obiedzie "Wiesz, kupiłem sobie meiszkanie" to byś sie wsciekla jeszcze bardziej.
    O ile Ci taki niezobowiazujacy zwiazek pasuje, to nie ma sensu go psuc. Tylko nie dopowiadaj sobie, dla wlasnego dobra, tego czego nie ma. To nie jest zwiazek zobowiazujacy, gdzie ludzie biora za siebei odpowiedzialnosc, tylko zwiazek dwoch doroslych, samostanowiazych osob. Zrob jak Ci dziewczyny radza - polowa czynszu i wyzywienia, na wszystko fv. Na cito wlasne mieszkanie, to jest Twoj priorytet raczej. W kazdej chwili moze Ci sie z takim facetem rypnac. Co wtedy zrobisz - bedziesz sie bawila w samotny wynajem? Zabezpiecz wlasna przyszlosc tak, jakbys byla sama. Z facetem w zwiazku mozesz byc, ale nie mieszaj do tego ani finansow, ani odpowiedzialnosci jednego za drugie, bo sie bolesnei przewieziesz.
    SzMoim zdaniem masz w tym wszystkim szczescie, ze boisz sie ciazy. Taki facet na ojca to gwoźdź do trumny i zmarnowane zycie dzieciaka. Natomiast jest genialny, jesli ktos nie lubi zobowiazan i potrzebuje duzej przestrzeni wokol siebie. Zwlaszcza jelsi nie chce sie meic dzieci i chce sie korzystac z zycia. Gdyby mi na tym zalezalo, nei robilabym facetowi fochow, ciesyzlabym sie zwiazkiem i tylko dbala o wlasne tyly. Natomiast jesli Ci zalezy w glebi duszy na rodzince z dziecmi, labladorem i starosci we dwoje, to szukaj innego faceta.
  • umi 27.07.19, 19:05
    * przepraszam za literowki
  • malgo21 27.07.19, 19:04
    A tak w ogóle to jak już kupił to nie może na ciebie tak łatwo rozszerzyć własności, bo jesteście obcymi ludźmi w świetle prawa. Czyli dochodzi podatek od darowizn, koszt notariusza itd.
  • iberka 27.07.19, 19:06
    Chciał dobrze - doceń to. Twojej reakcji w stylu foch absolutnie nie rozumiem. Na jego miejscu zastanowiła bym się czy chcę z Tobą zamieszkać na zawsze.
  • zasiedziala 27.07.19, 19:19
    Gdyby mój facet, po tylu latach związku, nagle ni z gruszki ni z pietruszki oświadczył, ze kupił mieszkanie, to mocno bym się zdziwiła. Zakup mieszkania (a zwłaszcza na kredyt) to jednak operacja trochę bardziej skomplikowana niż wyjście do sklepu po bułki. Jeśli nic bym o tym nie wiedziała, to znaczy, że facet się mocno tajniaczył i tu powstaje pytanie dlaczego. Byłabym tym faktem mocno zawiedziona. Zasmuciłoby mnie też to, że nawet nie spytał mnie o zdanie, radę - zwłaszcza w sprawach, na których się znam. Raczej podkopałoby to moją wiarę w sens takiego związku.

    Natomiast sam fakt posiadania mieszkania na własność przez faceta uważam za normalny. Mój też takie sobie ma i niech sobie ma, pod warunkiem, że nie zmusza mnie, żeby tam mieszkać big_grin

    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
  • aaa-aaa-pl 27.07.19, 20:04
    Mamusia mu doradziła ?
  • forumologin 27.07.19, 20:47
    w jakim charakterze autorko masz sie przeprowadzic do tego mieszkania? i skoro pan jest takim konserwatysta (to o zasadzeniu drzewa i budowie domu) to dlaczego jeszcze nie jestescie po slubie? ah juz sobie wyobrazam - bo on chce dla swojej krolowej wystawne wesele na ktore go nie stac obecnie?
    czy poza slodkimi slowkami on sie w ogole zadeklarowal w jakisnformalny sposob co do waszego zwiazku? slubu nie, mieszkanke na wspolny kredyt nie, dziecko nie,a co tak?- wyjazd 1,5 roczny, samotnie, za granice!
    panu jest chyba z Toba dobrze ale do czasu az spotka kogos z kim bedzie lepiej.
  • ramelos 27.07.19, 21:04
    Coś też mi nie pasuje bo foch i żal że kupił mieszkanie tylko na siebie. Przecież nie planujecie ślubu i dzieci. To po co żal i zlosc. Każdy żyje swoim życiem, ma swoje osobne plany? Jakie plany macie wspólne być ze sobą na kocią łapę bez zobowiązań? 10 wspólnych lat i stoicie w miejscu. Nie macie przecież po 25 lat.
  • asfiksja 27.07.19, 21:40
    "Mam dla ciebie niespodziankę, kupiłem SOBIE mieszkanie". A to drzewo już posadził? Bo jeśli tak to szybko zwiewaj, wiesz chyba, co jest następne?
  • cariet 27.07.19, 21:53
    Może on też przemyśli ohłonie i zgodzi się na to że ty też chcesz być współwłaścicielem tego mieszkania.
    Lub ty ohłoniesz i złość ci przejdzie. Inaczej na to spojrzysz jak emocje opadną. Emocje są złym doradcą.
  • cariet 27.07.19, 21:56
    I musisz sama zrozumieć czego ty chcesz. Kolejnych 10 lat w luźnym związku czy już pewnej stabilizacji.
    Facet sam się nie domyśli. Musicie porozmawiać o swoich oczekiwaniach szczerze. Zawsze można znaleźć kompromis. Skoro jesteście już 10 lat razem to też o czymś świadczy.
  • lena.113 27.07.19, 23:03
    I oglądał te mieszkania,umawial się na spotkania u dewelopera/W biurze nieruchomosci,załatwiła kredyt,formalności,poszedł do notariusza...I to wszystko robił za twoimi plecami?słabe...
    Ja osobiście dobrze czuje się będąc właścicielem mieszkania,daje mi to poczucie bezpieczeństwa,że mam własny kąt,cokolwiek się wydarzy...
    Jak jest miłość to nie powinno być problemu z ustanowieniem współwłasności,chciał sam ,kupił sam ,Ale jaką to niespodzianka dla Ciebie ,???niespodzianka byłaby gdyby tobie,tobie kupił to mieszkanie,A nie sobie
    I jego tłumaczenie do mnie nie przemawia,A co z twoim poczuciem bezpieczeństwa,A jak np zginie w wypadku?musisz się wynieść,bo konkurent nie dziedziczy nic...
    Ślub to nie wesele,Ślub to właśnie wspólnota małżeńską też finansową
  • lena.113 27.07.19, 23:15
    A w sytuacji gdy mieszkanie jest tylko jego ,Ty by mieć jakiekolwiek poczucie bezpieczeństwa musisz pomyśleć o swoim mieszkaniu,inaczej za 5 czy 10 lat możesz być zmuszona szukać dla siebie kawalerki na wynajem ,A w tym wieku to raczej b przykre uczucie
    Niestety mam kilka koleżanek,które w okolicy 40 lub tuż po ,gdy konkubinat się rozpadł zmuszone były wrócić z pochylona kita do rodziców lub wynajmować na szybko ...przyplacily to depresją...
    Mieszkanie to podstawa,Ale jeżeli odpowiada Ci luźny związek,ślubu i dzieci nie planujesz,To ok odpadnie ci pół ceny najmu
    Jednak opłat też bym nie płaciła wszak nie moje mieszkanie...kupilabym swoje na wynajem to konieczne w takiej sytuacji (brak ślubu,brak mieszkania)
  • volta2 28.07.19, 11:34
    Mojej koleżance konkubent dorzucił się do kawalerki, wykończył też kuchnię na swój koszt. Nowy model się niecierpliwił vwiec szybko poszło.
  • agneskau 28.07.19, 11:39
    Autorko jak jest teraz , rozmawiacie że sobą ? Jakie są twoje wnioski , odniesienia po przeanalizowaniu wpisów z forum ?
  • dixi78 27.07.19, 23:22
    To ja opiszę moje życie , mój przykład. Przed ślubem spotykaliśmy się 7 lat. Ja uczyłam się , on już pracował. Wynajmowaliśmy mieszkanie , które on opłacał . Mi rodzice dawali jakąś kwotę na życie, bo studiowałam dziennie, resztę bez mrugnięcia okiem i wyliczania dokładał on..Sam od siebie. On kupował meble, wyposażenie i nigdy nie mówił że to jego , a nasze. Zawsze wspólnie oglądaliśmy sprzęty i wręcz to ja wybierałam jakie meble kupował on nawet przed ślubem smile . Potem wzięliśmy ślub i dwa lata mnie utrzymywał. Skończyłam studia , poszłam do pracy i kupiliśmy mieszkanie , częściowo na kredyt , nie wnikając że mąż więcej zarabia niż ja itd. Nie do pomyślenia jest dla mnie to by po 10 latach razem partner kupił coś za plecami bez konsultacji , bez wspominania o tym tylko dlatego ,,że za wyłącznie swoje pieniądze ,,. Powinien z autorką porozmawiać , zwłaszcza że oboje pracują , są w starszym wieku ( ja jak zamieszkałam z moim wtedy chłopakiem miałam 22 lata , on 24) i powinni kupić mieszkanie razem zwłaszcza że autorka ma jakieś oszczędności i pracę by partycypować w kosztach.
  • alula78 27.07.19, 23:09
    A ja bym tak szybko Pana nie skreślała. Ludzie są różni i kto to wie czy jego intencje nie były jednak czyste. Ale nie warto się zastanawiać co pan miał na myśli, tylko trzeba ogarnąć sytuację zastaną. Przede wszystkim w rozmowie przedstawić fakty: mieszkanie jest pana, kredyt jest pana. Pani się wprowadza i nie uczestniczy finansowo w spłacie i urządzaniu. Ze swoimi oszczednosciami robi co chce: albo trzyma albo pakuje się w kredyt i kupuje mieszkanie, które wynajmie. Jeśli związek przetrwa i potrzebne będzie większe lokum to wtedy już razem się o to postarają. Zresztą w takim układzie szybko wyjdzie jakie były intencje.

    Mój ex też bardzo chciał mieć swój dom i budował go przez 8 lat naszego wspólnego 13 letniego związku, a że dom na drugim końcu kraju, to ja sama zajmowalam się dzieckiem. Po wszystkim dowiedziałam się, że za mało kocham ten jego dom i on mnie i naszego dziecka tam nie chce. Na szczęście podczas naszego pożycia sama zadbalam o posiadanie własnego, wygodnego lokum, więc. na tą przegraną z domem o względy faceta mogę mieć wywalone, ale gdybym sprzedała swoje mieszkanie i zainwestowala w ten jego dom, to dziś byłabym baaardzo nieszczęśliwa.
  • bombalska 27.07.19, 23:49
    Odpowiedz sobie sama na pytanie: co musialabys czuc do swojego faceta, zeby bez konsultacji z nim i za jego plecami kupic za swoje pieniadze mieszkanie wielkosci wiekszej kawalerki?

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • zuzi.1 28.07.19, 00:18
    Dla mnie ten jego ruch oznacza: nie jesteś dla mnie ważna, nie kocham cie. Szkoda czasu na tego człowieka. Straciłaś z nim 10 lat i obyś nie straciła kolejnych.
  • valla-maldoran 28.07.19, 10:46
    zuzi.1 napisała:

    > Dla mnie ten jego ruch oznacza: nie jesteś dla mnie ważna, nie kocham cie. Szko
    > da czasu na tego człowieka. Straciłaś z nim 10 lat i obyś nie straciła kolejnyc
    > h.

    OJP jaki idiotyzm.
  • fawiarina 28.07.19, 00:15
    Współczuję. Gdyby mi facet kupił fotel bez konsultacji, to już byłoby ostro, naprawdę ostro. Po czymś takim byłoby po zawodach.

    A teraz fakty. Rozszerzenie współwłasności na tym etapie oznacza, że otrzymujesz darowiznę od obcego człowieka i masz do zapłacenia podatek PIT. Gdyż albowiem w świetle prawa jesteście dla siebie obcymi ludźmi. Nawet gdybyście to mieszkanie kupili razem, to po ewentualnej śmierci tego pana, po jego połowę zgłasza się jego rodzina, a ty zostajesz na lodzie. Ja ci powiem tak, z dupy jest ta kolejność działań. W takiej sytuacji to bezpieczniej się najpierw pobrać, potem brać wspólny kredyt i pójść razem do notariusza.
  • fawiarina 28.07.19, 00:15
    Współczuję. Gdyby mi facet kupił fotel bez konsultacji, to już byłoby ostro, naprawdę ostro. Po czymś takim byłoby po zawodach.

    A teraz fakty. Rozszerzenie współwłasności na tym etapie oznacza, że otrzymujesz darowiznę od obcego człowieka i masz do zapłacenia podatek PIT. Gdyż albowiem w świetle prawa jesteście dla siebie obcymi ludźmi. Nawet gdybyście to mieszkanie kupili razem, to po ewentualnej śmierci tego pana, po jego połowę zgłasza się jego rodzina, a ty zostajesz na lodzie. Ja ci powiem tak, z dupy jest ta kolejność działań. W takiej sytuacji to bezpieczniej się najpierw pobrać, potem brać wspólny kredyt i pójść razem do notariusza. P
  • lena.113 28.07.19, 21:31
    Jeszcze jedno mi przyszło do głowy
    Niestety może to niepostepowe,Ale brak ślubu cywilnego nie jest dla Ciebie korzystne,twój partner buduje swój majątek jakby był singlem,konkubinat w Polsce nie jest regulowany prawem
    Dodatkowo znam małżeństwo,które było zawierane gdy pan i Pani mieli po 27 lat...Pani uczciwie zaznaczyła że nie chce dzieci,pan powiedział ok
    Po 30 pan nieśmiało zapytał czy może chociaż jedno?
    Pani odrzekł nie taka była umowa
    Teraz pan ma 40 lat ,rok po rozwodzie,co z mówił,że w wieku 27 faktycznie dzieci nie pragnął,jednak teraz bardzo .związał się z rozwodów ż dwójka małych dzieci,właśnie starają się o własne jest przeszczesliwy...
    Także różnie z planami bywa ,tyle że Pani była żona i pozostało jej 1/2 mieszkania,To pan się z niego wyprowadzil,zapewne zostanie sprzedane.
    Jeżeli twój partner w wieku 40 lat zmieni zdanie,W jakiej ty będziesz sytuacji?
  • arwena_11 28.07.19, 21:59
    Znam przypadek, gdzie facet nie chciał ślubu, dzieci itd. Mieszkali w wynajmowanym mieszkaniu, Po 15 latach poinformował "narzeczoną", że uczucie się wypaliło i odchodzi. Trzy miesiące później brał ślub z dziewczyną 10 lat młodszą, a po niecałym roku był szczęśliwym tatusiem. Od tamtego czasu minęło 5 lat - pan ma 3 dzieci i chodzi dumny jak paw.
  • bergamotka77 28.07.19, 22:16
    Też znam takie historie więc kitu by mi taki koleś nie wstawił. Jak jestem tą jedyną to bierzemy ślub jak nie to spadaj. Mamy koleżankę, ktora uważała, ze za szybko z moim przyszlym mężem poszłam do łóżka bo "faceci nie traktują poważnie i nie szanują takich kobiet". Tymczasem jesteśmy prawie 20 lat po ślubie a ona biedna od lat w niechcianym konkubinacie i ma dwie corki z facetem, który nie ma ochoty się zenic, pomimo jej aluzji. A pewnie później niż my poszli do łóżka 😄

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • 3-mamuska 28.07.19, 22:35
    arwena_11 napisała:

    > Znam przypadek, gdzie facet nie chciał ślubu, dzieci itd. Mieszkali w wynajmowa
    > nym mieszkaniu, Po 15 latach poinformował "narzeczoną", że uczucie się wypaliło
    > i odchodzi. Trzy miesiące później brał ślub z dziewczyną 10 lat młodszą, a po
    > niecałym roku był szczęśliwym tatusiem. Od tamtego czasu minęło 5 lat - pan ma
    > 3 dzieci i chodzi dumny jak paw.


    Tez znam taka historie.
    Tyle ze było ze sobą 5-7 lat. I tez pan ślubu nie bo najpierw kasa na dom, samochód umeblowanie. Na ślub tez chcieli. Po czym jak już kupił co chciał.
    To ja zostawił kilka miesięcy później brał ślub. I odczekał dziecka a tez nie chciał. Z nią.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka