Dodaj do ulubionych

Mieszkanie.

  • ongoing 28.07.19, 22:43
    doskonale Cię rozumiem, też bym się tak poczuła w takiej sytuacji. Jakieś dziwne samcze zachowania z tym sadzeniem drzew i budową domu. Kolejnym krokiem jak rozumiem będzie spłodzenie syna.
    Sama nie wiem co najgorsze w tej sytuacji, ale na pewno byłabym bardzo zawiedziona tym, że po 10 latach razem facet ukrywa przede mną plan kupienia mieszkania, tego się nie robi w jedno popołudnie.
  • triss_merigold6 29.07.19, 07:53
    Nie ma się co wkurzac, po 10 latach bez ślubu i dzieci pani jest tylko kryzysową narzeczoną. Pan za chwilę uwije gniazdo dla innej, w ciągu roku weźmie ślub i zrobi dziecko.
  • saskia44 29.07.19, 08:10
    OJP naprawde triss udany zwiazek to tylko ze slubem I dziecmi?
  • arwena_11 29.07.19, 08:49
    Nie, ale wtedy jak obie strony tego chcą naprawdę, a nie jedna strona wymusza. I dziwnym trafem takie przechodzone związki kończą się po X latach odejściem pana. Potem jak Triss mówi - w ciągu roku ślub z inną i dzieci.

    Pan zazwyczaj nawet nie kłamie, że nie chce ślubu i dzieci. Bo nie chce, z tą kobietą.
  • saskia44 29.07.19, 08:52
    A co to jest przechodzony zwiazek? Czy malzenstwa po latach sie nie rozpadaja?
  • arwena_11 29.07.19, 09:12
    Rozpadają się. Tylko zazwyczaj mają jakiś majątek do podziału, można wywalczyć alimenty itd.

    Związek przechodzony to taki bez perspektyw. Bez określenia co dalej i konkretnych planów. I to dziwnym trafem w większości na lodzie zostają "kryzysowe narzeczone". Panowie się potrafią dobrze ustawić i wyjść z takiego związku z większym majątkiem niż do niego weszli.
  • saskia44 29.07.19, 09:20
    arwena_11 napisała:

    > Rozpadają się. Tylko zazwyczaj mają jakiś majątek do podziału, można wywalczyć
    > alimenty itd.

    Majatek moze miec i para bez slubu I sie podzielic. A z alimentami roznie bywa. Poza tym patrz watek obok o mezu zlotowie.


    > Związek przechodzony to taki bez perspektyw. Bez określenia co dalej i konkretn
    > ych planów.

    Ale jakich planow i co dalej? Przyznam ze nie rozumiem.
  • triss_merigold6 29.07.19, 09:26
    Bez planów odnośnie do wspólnej przyszłości. Państwo ze sobą chodzili przez 10 lat, a teraz pan uznał, że czas na założenie rodziny i stabilizację - z inną panią za chwilę.
  • saskia44 29.07.19, 09:33
    A skad wnioski ze pan tak uznal? Przeciez kupil mieszkanie dla nich a nie dla kogos innego. I o jakich planach mowa?
  • triss_merigold6 29.07.19, 09:48
    "... mdły gest zamiast przysiąg aż po grób". (Kazik)
  • martishia7 29.07.19, 10:54
    Nie traktuje pani na tyle poważnie i perspektywicznie, żeby wspólnie nabyć nieruchomość i mieć wspólny kredyt, bo to zobowiązanie na lata. Chomika chociaż mają wspólnego, albo świnkę morską?
  • babcia.stefa 29.07.19, 12:10
    DLA SIEBIE.

    Ona ani nie jest współwłaścicielką, ani jej nawet nie zapytał, czy jej się podoba. Łaskawie jej pozwoli w nim zamieszkać, zapewne nie podejmując żadnych kroków w kierunku zabezpieczenia jej, gdyby mu się coś stało.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • cruella_demon 29.07.19, 18:38
    Łaskawie jej pozwoli w nim zamieszkać, zapewne nie podejmując żadnych krokó
    > w w kierunku zabezpieczenia jej, gdyby mu się coś stało.
    >

    To jest druga bardzo istotna kwestia.
    Pana trafia szlag i pani nic nie dziedziczy, rodzina pana wyrzuca panią z mieszkania i zgarnia oszczędności pana.
    Oni żyją jak dwójka zupełnie obcych współlokatorów, z takim dodatkowym bonusikiem, jakim jest seks (czysto, higienicznie, bez ryzyka chorób).
  • triss_merigold6 29.07.19, 19:12
    Pana trafia szlag i pani nic nie dziedziczy, rodzina pana wyrzuca panią z mieszkania i zgarnia oszczędności pana.

    Tak właśnie by było, co zresztą uważam za dość normalne.
  • cruella_demon 29.07.19, 20:48
    Pisałam już w innym poście, że miałam identyczną sytuację w rodzinie. Pan zginął bardzo młodo w wypadku, a pani po +- 10 latach związku została bezdomna i z długami, bo choć tam naprawdę były plany na dzieci i może ślub. Pani musiała wyjechać zagranicę, żeby móc spłacić rodzinę z mieszkania, które było na pana, choć oboje tam kasę wpakowali. Rodzina była na tyle uprzejma , że zaproponowała pani pierwokup.
    Hmm, ale niby kto przewiduje zejście w wieku 33 lat. A jednak.
  • thea19 30.07.19, 10:21
    przecież ślub to przeżytek, zabobon, forma własności i wyższości nad kobietą i zbędne formalności wg współczesnej kobiety. Pół biedy jak z konkubinatu są dzieci wspólne.
  • babcia.stefa 30.07.19, 14:54
    Cóż, może to okrutne, lepiej tak niż gdyby miała się zjawiać dowolna obca osoba i informować, że przejmuje czyjś majątek, bo zmarły miał z nią to czy tamto.

    Do zabezpieczenia interesów wystarczy stówka na ślub w USC, jak ktoś o to nie zadbał albo latami miał ważniejsze rzeczy albo roił sobie coś o odpowiednio godnej oprawie, to nawet mi go jakoś bardzo nie żal.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • triss_merigold6 29.07.19, 09:22
    Dokładnie.
  • babcia.stefa 29.07.19, 12:08
    Związek przechodzony to taki, w którym jedna strona oczekuje przejścia na kolejny etap - może to być wspólne zamieszkanie, kupno wspólnej nieruchomości, ślub, dziecko, generalnie dowolna decyzja związana ze zmianą dla obojga - a druga woli tkwić na etapie istniejącym z dowolnego powodu i robi wszystko, żeby ten kolejny etap nie nastąpił.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • nota_bene0 29.07.19, 10:10
    saskia44 napisał(a):

    > OJP naprawde triss udany zwiazek to tylko ze slubem I dziecmi?
    Może nie tylko, ale zapewne do czasu. Potem jest płacz i zgrzytanie zębów. Niby te śluby mocno ponoć w nie "trendy", ale cos tsm gwarantują niestety.


    --
    "Alter schuetzt vor Liebe nicht, aber Liebe vor dem Alter"
    Coco Chanel
  • babcia.stefa 29.07.19, 12:05
    Nie, ale większość związków dociera jednak na etap pewnych decyzji związanych ze wspólnym zamieszkaniem, zakupem nieruchomości, gromadzeniem wspólnego majątku. I wtedy wypadałoby zadbać o jakieś zabezpieczenie, choćby po to, żeby w razie W druga osoba nie została nagle w mieszkaniu, które nie należy do niej i do którego nie ma żadnych praw.

    Jasne, bywają związki polegające z grubsza na tym, że dwie osoby czasem spotykają się na seks, po czym każda udaje się do swojego lokum. Ale chyba nie o czymś takim mówimy.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • triss_merigold6 29.07.19, 07:48
    Notoryczna narzeczona gdy zaśniecie wróży z kart...
    (Kazik)
  • saskia44 29.07.19, 08:12
    Rozumiem frustracje i zlosc bo mieszkanie to jednak powazniejsza sprawa I wazne jest zeby wybrac wspolnie.
  • an.16 29.07.19, 09:14
    Facet kupił sobie mieszkanie, bo chciał. Tylko dlaczego oczekuje, ze potraktujesz to jako świetną niespodziankę?
  • nota_bene0 29.07.19, 10:18
    an.16 napisała:

    > Facet kupił sobie mieszkanie, bo chciał. Tylko dlaczego oczekuje, ze potraktuje
    > sz to jako świetną niespodziankę?

    Pewnie próbuje dziewczynę jakos sobie jeszcze zatrzymać i opowiada jej tego typu historie. Spryciarz trzeba mu przyznać. Ale w moim odczuciu z tego chleba nie będzie, bo nie tak robi facet, któremu zależy na kobiecie. Pani poradzilabym jak najszybciej zadbać o własne interesy, szukajac sobie alternatywy tulko dla siebie. Dla mnie osobiście to facet do ostrzału, no ale może ja sie nie znam.

    --
    "Alter schuetzt vor Liebe nicht, aber Liebe vor dem Alter"
    Coco Chanel
  • zuzi.1 29.07.19, 14:21
    Dla mnie facet też do totalnego odstrzalu. Z dnia na dzień znalazlabym mieszkanie na wynajem i bye bye. Nie lubię być oszukiwana i manipulowana.
  • ortolann 29.07.19, 10:44
    Opowiem Ci swoją historię: jesteśmy parą bez ślubu, po ok. 1-1,5 roku znajomości zaczęśliśmy intensywnie zastanawiać się nad własnym - wspólnym - lokum. Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy: dom czy mieszkanie w bloku, nie wiedzieliśmy też w jakim mieście, wiadomo było tylko, że nie w naszym rodzinnym. Szukaliśmy długo, w końcu kupiliśmy: wzięliśmy po połowie kredyt i kupiliśmy duże mieszkanie, bo w planach było dziecko. Jesteśmy razem już jakieś 14 lat, dzieci nie mamy. Ale planowaliśmy od początku wspólne życie w taki sposób, żeby było miejsce na rozwój rodziny i zupełnie nie było dla nas ważne, czy będzie ślub czy go nie będzie. Po tylu latach razem związek się zmienia, uczucia stygną, pojawiają się inne - coś bardziej jak przywiązanie, przyjaźń i bardzo duża bliskość. Jesteśmy dla siebie ważni. Ale powiem Ci jedno: nie wiem czy gdybyśmy teraz, po tych 14 wspólnych latach planowali kupno mieszkania to by był wspólny kredyt i duże mieszkanie.
    Konkluzja: coś trochę jak tzw. "przechodzony" związek: długi staż, bez wiążących decyzji wtedy, kiedy uczucie było silniejsze. I raczej rada, żeby bez iluzji spojrzeć na swoją sytuację i na sytuację związku. Bo teraz wygląda to tak: materialnie nic większego nie masz (choć pocieszające jest, że i kredytu nie masz), a uczuciowo też niespecjalnie masz na kim polegać. W chwili próby (np, nie daj boże choroba) nie możesz być pewna, że masz w nim oparcie.

    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka