Dodaj do ulubionych

Savoir-vivre: czy do lokalu można przyjść z psem?

27.07.19, 20:39
Chodzi o lokal gastronomiczny typu restauracja, kawiarnia, pub.


--
Lato smile
Edytor zaawansowany
  • tifa_lockhart 27.07.19, 20:42
    Nie. To nie jest miejsce dla zwierząt.
    Nie lubię psów i nie mam ochoty na kontakty z nimi.
  • bywalec.hoteli 27.07.19, 20:44
    Mi się wydaje, ze kulturalny człowiek nie wchodzi z psem do lokalu, bo właśnie inni ludzie mogę nie lubić psow i nie mieć ochoty na kontakt z nimi tak jak Tifa.

    --
    Lato smile
  • berdebul 27.07.19, 20:54
    Nie każdy ma ochotę, na kontakt z niewychowanym dziubdziusiem, a jednak ludzie wychodzą z takimi z domu. suspicious
  • rozwiane_marzenie 30.07.19, 12:15
    100/100
  • homohominilupus 27.07.19, 20:51
    Na szczęście to nie ty ustalasz reguły kto może wejść a kto nie.


    --
    Early to bed and early to rise makes a man wealthy and healthy and wise wink
  • homohominilupus 27.07.19, 20:59
    homohominilupus napisała:

    > Na szczęście to nie ty ustalasz reguły kto może wejść a kto nie.
    >
    >moja odpowiedź była do tify, nie do berbedula




    --
    Early to bed and early to rise makes a man wealthy and healthy and wise wink
  • tifa_lockhart 27.07.19, 21:02
    Na szczęście świat jeszcze nie stanął na głowie i knajpy gdzie wpuszcza się kundle są w mniejszości.
  • homohominilupus 27.07.19, 21:05
    Na szczęście się mylisz 😘
    A fobie można a nawet należy leczyć.


    --
    Early to bed and early to rise makes a man wealthy and healthy and wise wink
  • tifa_lockhart 27.07.19, 21:07
    Jaką fobię? Mam prawo chyba nie lubić psów.
  • tiszantul 27.07.19, 22:31
    "Masz kynofobię, to jasne. Nawet nie próbuj zaprzeczać, kynofoby zawsze zaprzeczają. Lecz się z tej nienawiści, to może kiedyś dołączysz do kolorowych, uśmiechniętych ludzi kochających psy" - brzmi znajomo?
  • rozwiane_marzenie 30.07.19, 12:24
    Masz prawo nie lubić, ale nie jesteśmy jedynymi organizmami żyjącymi na ziemi. Człowiek przywłaszczył sobie świat i uważa, że mu "się należy". Oczywiście, że nie będziemy siedzieć w restauracji z (dajmy na to) lwami, które są groźne, ani ze świniami, które wydają nieładny zapach smile, ale nie powinniśmy też przesadzać w drugą stronę. Masz sporo restauracji, gdzie psom nie wolno wchodzić, więc na Twoim miejscu wybierałabym właśnie takie. Za to właściciele czworonogów też mają prawo zjeść i posiedzieć w lokalu ze swoimi psami, dlatego fajnie, że powstały takie miejsca.
    Ja nie mam ani małych dzieci, ani psa, ale bez wahania wybrałabym restaurację z psami bez dzieci, bo o ile psy nigdy mi w spokojnym zjedzeniu posiłku nie przeszkodziły, o tyle dzieci - wielokrotnie.
  • dyzurny_troll_forum 28.07.19, 09:47
    tifa_lockhart napisał(a):

    > Na szczęście świat jeszcze nie stanął na głowie i knajpy gdzie wpuszcza się kun
    > dle są w mniejszości.

    Dobrze by było jednak swojej wsi i najbliższego miasta powiatowego nie nazywać "światem". Akurat w moim świecie psy wpuszcza się do większości lokali, mają przygotowane miski z wodą, czasem nawet przekąski z kuchni...

    W sumie dlaczego nie? Często mają lepszą opiekę medyczną od większości ludzi oraz komplet szczepień....

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • milka_milka 30.07.19, 15:56
    tifa_lockhart napisał(a):

    > Na szczęście świat jeszcze nie stanął na głowie i knajpy gdzie wpuszcza się kun
    > dle są w mniejszości.

    Rozśmieszyłaś mnie. Rezerwowałam ostatnio stolik w jednej z lepszych restauracji w Wiedniu i na pytanie, czy mogę wejść z psem, pan się szczerze zdziwił, że pytam, bo to naturalne, że tak.


    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • berdebul 27.07.19, 20:53
    Większość ludzi, która zabiera psa do knajpy, ma psa wychowanego. Więc zeby miec z nim kontakt, musiałabyś wejść pod stolik, albo usiąść na kolanach właściciela psa.
    Chodzę z psem do knajp, pubów, mamy kilka zaprzyjaźnionych miejsc, gdzie pies jest znany z imienia.
  • arwena_11 28.07.19, 08:41
    Szkoda że tego samego nie można powiedzieć o większości dzieci zabieganych do knajp
  • rozwiane_marzenie 30.07.19, 12:29
    Dokładnie. Właśnie wróciłam z urlopu, czyli ze stołowania się w restauracjach smile. W niedzielę 4 dzieci (3 dziewczynki i jeden chłopiec) urządzili sobie gonitwę po lokalu. Restauracja duża, ich rodzice zasiedli na tarasie, dzieci nie pilnowali. I przyznaję, że robili taki hałas, że popsuli nam obiad. Jeden z gości zwracał im uwagę, ale niewiele to dało, dziewczynki uciekały raz jednymi, raz innymi drzwiami, a chłopiec je gonił. Ich piski mam w głowie do dzisiaj.
  • erzulie 29.07.19, 18:56
    A z kotem, albo szczurem też można?
  • dzikka 30.07.19, 11:03
    ja ze swoim szczurem chodziłam do kawiarni czy pubu.
  • erzulie 30.07.19, 11:24
    Mojej znajomej tez się zdarzyło, ale to było dawno temu, a szczur siedział w kapturze.
    Zastanawiam się tylko jaka jest tolerancja na włażenie wszędzie ze swoim zwierzakiem, nie tylko psem. Czy oby na pewno nikomu by nie przeszkadzało jedzenie obiadu ze szczurami przy sąsiednim stoliku.
  • dzikka 30.07.19, 12:58
    No tak, mój tez siedział w kapturze, pod włosami albo pod bluzka. I to było tez bardzo dawno temu...buuuu, piękne czasy
  • aniani7 27.07.19, 20:42
    To zalezy od lokalu, w niektorych maja nawet miseczki przygotowane
  • cruella_demon 27.07.19, 20:49
    Zależy od lokalu.
    Coraz więcej jest już tych co pozwalają, a nawet i jakąś tam michę dla psa mają.
    Do takiego standardowego, który nie ogłasza jasno, ze wolno, nie należy.
  • cruella_demon 27.07.19, 20:50
    Ba, są lokale, które mają własnego zwierzaka na stanie.
  • homohominilupus 27.07.19, 20:55
    W Pl większość knajp jest dog friendly. Norma jest miska z wodą przenoszona przez obsługę. Czasem nawet jakieś psie smakołyki proponują.
    W Hiszpanii, gdzie mieszkam, niestety nie jest tak różowo, do większości lokali psu wstęp wzbroniony.
    We Francji dużo lepiej pod tym względem, i też wodę proponują 😊 właśnie stamtąd z suką wracamy więc wiadomość z pierwszej ręki.
    A tak w ogole, to uważam, ze to kolejna prowokacja bywalca, by wywołać awanturę pt psiarze kontra antypsiarze z psią fobia.

    --
    Early to bed and early to rise makes a man wealthy and healthy and wise wink
  • bywalec.hoteli 27.07.19, 21:14
    To nie prowokacja - po prostu chcę się dowiedzieć jak jest zgodnie z zasadami savoir-vivre'u. Wg prawa zależy to od właściciela lokalu.

    --
    Lato smile
  • homohominilupus 27.07.19, 21:23
    Kulturalny człowiek zawsze zapyta, czy można wejść z psem.

    --
    Early to bed and early to rise makes a man wealthy and healthy and wise wink
  • default 27.07.19, 21:36
    Ale co to ma do savoir- vivre, to kwestia czy właściciel pozwala. No chyba ze mówimy o psie, który szczeka, warczy, zaczepia ludzi, szarpie się i kreci wszędzie. Wtedy na pewno nie jest zgodne z savoir-vivre narażać innych na kontakt z takim psem. Także w barze dog-friendly.
    Powiedziałabym ze to samo dotyczy przyprowadzania rozwydrzonych dzieci. No ale. Wiadomo, dziubdziusiom wolno uncertain
  • kocynder 28.07.19, 08:22
    Pytanie jest kompletnie spoza savoir-vivre'u. Jeśli z psem wolno wchodzić do wybranego lokalu, bo właściciel wyraża na to zgodę - to wolno, jeśli nie - to nie. Oczywiście na wejście z psem do lokalu powinny obowiązywać takie same zasady jak na wejście z dzieckiem - czyli właściciel/rodzic ma obowiązek pilnować, by jego podopieczny nie przeszkadzał innym klientom, by nie biegał po całej sali, by nie hałasował... A jak bywa (szczególnie w przypadku relacji rodzic - dziecko) to inna kwestia... wink

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • minniemouse 29.07.19, 03:26
    bywalec.hoteli napisał:

    > To nie prowokacja - po prostu chcę się dowiedzieć jak jest zgodnie z zasadami savoir-vivre'u. Wg prawa zależy to od właściciela lokalu.


    to akurat nie ma nic wspolnego z zasadami SV a z prawem jakie obowiązuje w danym kraju.
    w jednym wolno brać do lokalu psa w innym nie wolno.
    w np Kanadzie w BC nie wolno, ze względu na higienę. do sklepu tez nie wolno. zaraz cie wyproszą.
    wyjątki - psy typu dla niewidomych, niesłyszących, epileptyków itp. czyli asystujących ze względu na zdrowie.


    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • livia.kalina 27.07.19, 20:54
    Jak lokal ma przy wejściu napisane, źe zapraszają z pupilami, to oczywiście moźna. Jak nie mamy pewności - to się pytamy. Jak nie moźna, bo to np kocia kawiarnia, to nie można. Dziwne pytanie. Takie oczywiste kwesie tłumaczyłam ostatnio mojemu czterolatkowi.

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • kalina_lin 27.07.19, 21:01
    Mnie osobiscie dobrze wychowane psy nie przeszkadzaja w ogródkach kawiarni, pubow itp. We wnetrzu restauracji jednak wolalabym psów nie spotykać. Obecność atosków pod każdym krzesłem jakoś zniechęca.
  • umi 27.07.19, 21:01
    Mozna. Chyba, ze nie wolno.
  • bukietlisci 27.07.19, 21:02
    nie wiem. ale dwadzieścia lat chadzałam z psem do kawiarni. pies był wielkości kucyka i jak zalegał między stolikami to obsługa i goście latali dookoła. nikt nigdy nawet nie zasugerował , by psa posunąć bądź wyprowadzić. kelnerzy mimochodem rzucali mu jakieś kąski ( udawałam że nie widzę) a goście ... nigdy nicbig_grin
  • bukietlisci 27.07.19, 21:05
    ps. po latach sądzę, że robiłam za lokalną atrakcję. mała drobna blondyneczka z wielkim czarnym potworem na smyczy.
  • ichi51e 27.07.19, 21:03
    Zalezy od miejscowych zwyczajow. W Austrii ludzie przyprowadzaja - psy bardzo grzeczne. Do sklepow tez wprowadzaja.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milka_milka 30.07.19, 15:58
    ichi51e napisała:

    > Zalezy od miejscowych zwyczajow. W Austrii ludzie przyprowadzaja - psy bardzo
    > grzeczne. Do sklepow tez wprowadzaja.
    >

    Dokładnie tak. W centrum handlowym, w wewnętrznych sklepach chodzą normalnie ludzie z psami.


    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • asfiksja 27.07.19, 21:06
    Jeśli jest to pies-przewodnik to jak najbardziej. W przeciwnym wypadku nie.
  • ania_2000 27.07.19, 21:08
    po co?
    z psem do baru?
    nie masz juz z kim pic?
  • bywalec.hoteli 27.07.19, 21:12
    Ja uważam, że nie należy wchodzić z psem, chyba, że to jawnie ogłoszone, że dog-friendly lokal.

    --
    Lato smile
  • jasnoklarowna 29.07.19, 00:02
    Ania wygrałaś 😁
  • vitreous 27.07.19, 21:17
    Nie. Musisz zostać na zewnątrz.
  • anika772 27.07.19, 21:17
    To zależy od tego, co postanowią właściciele lokalu.
  • grrrru 27.07.19, 22:11
    Zależy od właściciela lokalu. Może zawsze dać naklejkę: strefa wolna od psów i wtedy nie ma wątpliwości.
  • bywalec.hoteli 27.07.19, 22:13
    A jak nie ma naklejki?

    --
    Lato smile
  • alaveda 27.07.19, 22:32
    A co o tym myśli twoja żona?
  • tiszantul 27.07.19, 22:16
    Do lokalu? Według Gazety Wyborczej w Warszawie upowszechniło się chodzenie do pracy z psem, jest to już wręcz moda w postępowych kręgach

    warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,150427,19647715,zwierz-w-wielkim-miescie-poznajcie-ludzi-ktorzy-do-pracy-chodza.html
  • alaveda 27.07.19, 22:33
    No i co w związku z tym?
  • semihora 27.07.19, 23:19
    A nic. Obsesję ma, biedaczek.

    --
    Nie przejmuj się, nie ma tu nic gorszego niż my sami.
  • grrrru 28.07.19, 12:04
    A do Agory nie można big_grin
  • koko8 27.07.19, 22:43
    A co ma do tego savoir vivre? To chyba zależy od regulaminu restauracji, a nie od kultury osobistej klienta (z psem)?
  • mama.pracujaca 27.07.19, 23:20
    koko8 napisała:

    > A co ma do tego savoir vivre? To chyba zależy od regulaminu restauracji, a nie
    > od kultury osobistej klienta (z psem)?
    Zgodnie z prawem, nie można zakazać właścicielowi psa wstępu do miejsc użytku publicznego.... mnie psy nie przeszkadzają, bardziej niewychowane, wydzierające się,,pępki świata"...bezprawnik.pl/zakaz-wprowadzania-psow-jest-nielegalny/
  • mama.pracujaca 27.07.19, 23:25
    Z doświadczenia powiem, że mój pies jest czystszy i lepiej wychowany niż co drugie dziubas w naszym kraju. Moj pies nigdy nie był zarobaczony, zawszony itp. Nigdy też nie zakładał spokoju ...
  • mama.pracujaca 27.07.19, 23:27
    mama.pracujaca napisał(a):

    > Z doświadczenia powiem, że mój pies jest czystszy i lepiej wychowany niż co dru
    > gie dziubas w naszym kraju. Moj pies nigdy nie był zarobaczony, zawszony itp. N
    > igdy też nie zakładał spokoju ...
    Miało być, nie zakłócał spokoju. Nie biegał, jak opętany po restauracji...
  • bywalec.hoteli 27.07.19, 23:42
    Restauracja nie jest miejscem publicznym tylko prywatną własnością właściciela.

    --
    Lato smile
  • mama.pracujaca 27.07.19, 23:47
    bywalec.hoteli napisał:

    > Restauracja nie jest miejscem publicznym tylko prywatną własnością właściciela.
    >
    To zależy, czy prowadzący restauracje ma na własność lokum i czy teren na którym znajduje się restauracja w 100% należy do prowadzącego wspomnianą działalność.
  • mama.pracujaca 27.07.19, 23:49
    mama.pracujaca napisał(a):

    > bywalec.hoteli napisał:
    >
    > > Restauracja nie jest miejscem publicznym tylko prywatną własnością właści
    > ciela.
    > >
    > To zależy, czy prowadzący restauracje ma na własność lokum i czy teren na któr
    > ym znajduje się restauracja w 100% należy do prowadzącego wspomnianą działalnoś
    > ć.
    Ponadto, restauracja itp. zgodnie z prawem polskim, jest miejscem publicznym, a nie prywatnym jak np. Mieszkanie czy dom.
  • bywalec.hoteli 27.07.19, 23:53
    Decyduje właściciel lokalu czy psy mogą wchodzić czy nie. Ale może zakaz prawny by pomógł takim dyletantom jak ty.

    --
    Lato smile
  • biala_ladecka 29.07.19, 16:52
    Nie decyduje. Jestes z Poznania, rusz pamiecia, byl tu glosny przypadek, ktory zakonczyl sie wyrokiem.

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • bywalec.hoteli 29.07.19, 18:09
    ?

    --
    Lato smile
  • elf1977 30.07.19, 21:36
    Zawsze się pytam, czy mogę wejść z psem. Wybieram hotele, w których można być z psem.
  • konsta-is-me 29.07.19, 23:43
    Sklep, restauracja itp to sa PUBLICZNE miejsca, pomylilo ci sie z prywatnym klubem albo mieszkaniem.
  • slonko1335 27.07.19, 23:50
    Lokale puby i restauracje raczej nie mieszczą się w definicji miejsca użytku publicznego. To właściciel przybytku decyduje czy pies może wejść .

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • mama.pracujaca 27.07.19, 23:56
    slonko1335 napisała:

    > Lokale puby i restauracje raczej nie mieszczą się w definicji miejsca użytku pu
    > blicznego. To właściciel przybytku decyduje czy pies może wejść .
    >
    Mylisz się, dobry adwokat wybranie z sytuacji. Polskie prawo w niejasny sposób określa pojęcie,, użyteczności publicznej"... zaraz podam przykladsmile
  • mama.pracujaca 28.07.19, 00:00
    samorzad.infor.pl/sektor/zadania/gospodarka_komunalna/389028,Miejsce-publiczne-to-przestrzen-sluzaca-do-wspolnego-uzytkowania.html
  • slonko1335 28.07.19, 08:04
    Nie mize żaden sąd naazac wpuszczAnia do siebie psa prywatnemu właścicielowi jakiegoś miejsca. I tak publiczny plac zabaw musi się dostosować do wyroku jeżeli chodzi o prywatny to mogą się cmoknac podobnie jest ze sklepem , pubem czy restauracja. To właściciel decyduje czy wpuszczą psa czy nie. W miejsca publiczne zaradzane przez publiczne wladze wpuścić muszą bo te myszą się dostosować do przepisu.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • mama.pracujaca 27.07.19, 23:58
    slonko1335 napisała:

    > Lokale puby i restauracje raczej nie mieszczą się w definicji miejsca użytku pu
    > blicznego. To właściciel przybytku decyduje czy pies może wejść .
    >
    Proszę bardzosmile samorzad.infor.pl/sektor/zadania/gospodarka_komunalna/389028,Miejsce-publiczne-to-przestrzen-sluzaca-do-wspolnego-uzytkowania.htm
  • kryzys_wieku_sredniego 27.07.19, 23:25
    Z psem przewodnikiem tak.
  • mama.pracujaca 27.07.19, 23:33
    Dodam więcej, Nasz przyjaciel leciał z nami przez 4 godziny na pokładzie samolotu! I choć wtedy był to jego pierwszy lot, zachowywał się kulturalniej niż nie jeden dzieciak, wrzeszczacy i kopiący w fotele podróżnych-ochydna.... praktycznie był niezauważalny.
  • pamel-a1000 27.07.19, 23:51
    sa restauracje z mendy dla psów, do takich to chyba trzeba😀😀 z psem
  • pamel-a1000 27.07.19, 23:52
    menu
  • kocynder 28.07.19, 08:35
    Nawet i wchodzenie z psem - przewodnikiem wymaga chociaż kilku szarych komórek... Byłam jakiś czas temu świadkiem jak jakaś debilka (tak, debilka, mająca psa - przewodnika) upierała się przy wejściu z psem do tzw "kociej kawiarni". Miejsca, w którym mieszka na stałe kilka kotów. I ni cholery nie przyswajała, jak dziewczyna z obsługi tłumaczyła, że nie, bo z psem. Właśnie odwalała takie (durne) teksty, że jej pies jest szkolony i nie reaguje na koty. Na odpowiedź obsługi, że być może, ale ich koty nie są szkolone i nie koniecznie nie zareagują na psa - metoda zdartej płyty "ale mój pies nie atakuje kotów". I tak dalej. Na sugestie obsługi, że wokół jest co najmniej pięć czy sześć innych kawiarni, bez kotów - "Ale ja chcę tu!"... Skretynienie i roszczeniowość level master. W efekcie pańcia do kawiarni z psem nie weszła (wielce oburzona polazła gdzie indziej) i na fb, na stronie kawiarni napisała masę głupot, kłamstw itp. Po dyskusji, w której jakoś nie dostała braw a raczej wiadro pomyj - sama usunęła swój kłamliwy wpis... Czy nadal uważasz, że z psem przewodnikiem można zawsze i wszędzie?

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • berdebul 28.07.19, 10:44
    Tak, bo pies przewodnik to trochę jak proteza.
  • kocynder 28.07.19, 11:20
    "Trochę" - to clou twoje wypowiedzi. Pies to nie przedmiot, a żywe stworzenie. I pchanie się z psem (nawet i szkolonym) do miejsca, w którym mieszka kilka - kilkanaście kotów - to debilizm.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • sumire 28.07.19, 11:31
    Nie, clou wypowiedzi jest słowo "proteza". Człowiek potrzebujący stałej pomocy takiego psa zawsze może znaleźć się w miejscu, gdzie są inne zwierzęta. I co wtedy?
  • arwena_11 28.07.19, 11:40
    Problem w tym, że kawiarnie z kotami zostały stworzone, żeby pomóc kotom. Obecność psa stresuje większość kotów. Naprawdę trzeba się pchać do takiej kawiarni z psem?
  • berdebul 28.07.19, 11:48
    Złośliwe osoby z niepełnosprawnością vs koteczki, serio? suspicious
  • sumire 28.07.19, 11:52
    Pomijając już fakt, że wielu ma wątpliwości co do tego, czy tego typu miejsca naprawdę służą kotom - zawsze istnieje ryzyko, że właściciel psa-przewodnika napatoczy się na inne zwierzę. W obawie przed tym, że zestresuje swoim owczarkiem kota, gołębia lub konia musiałby trochę się ograniczać podczas swoich peregrynacji. Inna rzecz, że kot przed psem błyskawicznie się schroni lub, co też się zdarza, w ogóle nie zareaguje, jeśli zda sobie sprawę, że pies nie reaguje na niego.
    Nie znam sytuacji, pierwszy o niej słyszę, może i pani miała dyskusyjny pomysł, ale lanie na nią wiader pomyj, o których pisze przedmówczyni, jest równie, jeśli nie bardziej dyskusyjne.
  • kocynder 28.07.19, 11:44
    Może. I dlatego taki pies jest szkolony. Co nie zmienia faktu że świadomie pchać się z psem, nawet szkolonym, do miejsca gdzie z góry wiadomo iż przebywa tam grupa zwierząt nie szlolonych i wbrew wyraźnemu sprzeciwowi opiekunów tychże zwierząt - jest albo głupotą albo chamstwem.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • sumire 28.07.19, 11:57
    Tyle że ten pies z dużym prawdopodobieństwem jest dla przebywających tam "nieszkolonych zwierząt" mniej szkodliwy niż rozmaite Brajanki i Żanetki.
  • kocynder 28.07.19, 12:53
    RW tej kawiarni wizyty z dziećmi też podlegają regulaminowi. Więc koci rezydenci są chronieni przed natarczywością bombelków. Poza tym nie chodzi o to, że ten konkretny pies byłby dla kotów zagrożeniem, bo zapewne by nie był. Po prostu obecność psa (i jego szkolenie nie ma tu nic do rzeczy) byłaby dla kotów mieszkających stresująca. Dookoła było "w zasięgu" co najmniej cztery czy pięć innych kawiarni, bez kotów. Serio ta kretynka MUSIAŁA ze swoim psem iść akurat tam?

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • sumire 28.07.19, 12:54
    A serio ty musisz nazywać ją kretynką?
  • kocynder 28.07.19, 12:57
    Ok. Wybitnie mądra i empatyczna osoba. Lepiej brzmi?

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • sasanka4321 28.07.19, 13:02
    >Tyle że ten pies z dużym prawdopodobieństwem jest dla przebywających tam "nieszkolonych zwierząt" mniej szkodliwy niż rozmaite Brajanki i Żanetki.

    To niewatpliwie - wpuszczanie do tych kawiarni malych dzieci, to nieporozumienie.
    Ale pies, chocby nie wiem jak dobrze wyszkolony, byl tam nie na miejscu. Rownie dobrze ktos moglby wejsc do kawiarni, w ktorej siedzisz, z wielkim, szkolonym lwem - czulabys sie pewnie i swobodnie? To takie animozje miedzygatunkowe sa poprostu wink
  • mia_mia 28.07.19, 12:05
    To zależy od wrażliwości opiekuna. Jeden pomyśli tylko o sobie, inny też o kotach, które mogą bać się psa, nawet szkolonego.
  • berdebul 28.07.19, 11:46
    Jest różnica, między moim Azorkiem, ktory był szkolony for fun, a psem pracującym. Pies przewodnik, który jest w szelkach, czyli na służbie to gwarancja wzorowego zachowania. Podobnie do wyszkolonych psów wojskowych.
    Takie psy są nauczone odpoczywania na komendę, czekania aż człowiek da znak, że znowu pracujemy.
    Trzeba być strasznym bucem, żeby odmówić komuś z psem przewodnikiem.
  • kocynder 28.07.19, 12:57
    Dla kotów mieszkających w kawiarni NIE MA ŻADNEJ RÓŻNICY między Azorkiem nieszkolonym wcale, Czarusiem szkolonym for fun a Szarikiem szkolonym na przewodnika. Trzeba być strasznym bucem, żeby tego nie pojmować i pchać się z psem do kociej kawiarni, podczas gdy w okolicy jest kilka innych lokali, w których kotów nie ma.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • sumire 28.07.19, 13:02
    Pani kretynka zapewne nie pchałaby się z psem, gdyby obecność tegoż nie była niezbędna. Pewnie też wolałaby móc iść bez.

    Ech, przypomina mi się stary dobry wątek o psie na cmentarzu...
  • kocynder 28.07.19, 13:46
    No to, proszę, podaj mi JEDEN niezbity argument, dla ktorego baba z psem MUSIAŁA pójść akurat do tej kawiarni, a nie jednej z sąsiednich, o podobnym standardzie i cenach, za to nie zamieszkiwamych przez koty. Jeden...

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • sumire 28.07.19, 13:51
    Może po prostu baba z psem CHCIAŁA pójść do tej, bo lubi koty. A bez psa jej zapewne ciężko. Pomysł dyskusyjny czy nie, chcieć miała prawo.
    Czy są jeszcze jakieś inne miejsca, które powinna omijać, by nie urazić niczyich uczuć?
  • kocynder 28.07.19, 14:07
    A ja CHCĘ mieć najnowszy model BMW. Czy to znaczy że mogę wejść do salonu i sobie wziąć, bo chcę? No, jednak nie... A też "chcieć" mam prawo.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • sumire 28.07.19, 14:12
    Yyyy... serio porównujesz chęć wejścia gdzieś przez osobę niepełnosprawną z kradzieżą?
  • elf1977 30.07.19, 21:41
    Te sytuacje są nieporównywalne.
  • chatgris01 28.07.19, 14:30
    sumire napisała:

    > Może po prostu baba z psem CHCIAŁA pójść do tej, bo lubi koty. A bez psa jej za
    > pewne ciężko. Pomysł dyskusyjny czy nie, chcieć miała prawo.


    Nie, bo ktoś, kto lubi koty, nie będzie ich stresował, i nawet do głowy by mu nie przyszło, żeby do nich iść z psem.
    A jeśli uważa, że je lubi, i mimo to idzie z psem, to określenie "kretynka" IMHO bardzo tu pasuje.




    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • sumire 28.07.19, 14:38
    A przebywanie w miejscu, w którym co chwila zjawia się ktoś obcy i chce głaskać, dla tych kotów stresujące nie jest zapewne wcale?...
    Anyway. W opisywanym przypadku nic się nie wydarzyło, w każdym razie nic takiego, co usprawiedliwiałoby ciskanie obelg. Kobita przecież nie chciała tam pójść z psem ze złośliwości, tylko dlatego, że nie ma innej opcji.
  • kocynder 28.07.19, 14:47
    Są inne opcje. Dookoła jest co najmniej kilka innych kawiarni, bez kotów. A obelgi ciskala rzeczona pani pod adresem nienagannie uprzejmej obsługi. Ja zaś nue ciskam obelg, tylko rzeczowo oceniam poziom intelektualny wspomnianej.
    W kawiarni obowiązuje ścisły regulamin, więc kotom się krzywda nie dzieje. Na pewno byłoby im lepiej gdyby miały swoj dom, ale byłoby im dużo gorzej, gdyby bytowały w piwnicach czy na śmietnisku.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • chatgris01 28.07.19, 14:49
    Jak to nie ma innej opcji?-przecież kawy mogła się napić w którejś z sąsiednich kawiarni bez kotów.
    Co do głaskania przez obcych, to przecież do tych kawiarni wybiera się koty proludzkie, socjalne, lubiące być głaskane. Pies to co innego, w dodatku kotu nie przetłumaczysz, że szkolony-czuje przed psami instynktowny, pierwotny strach. I może to mieć poważne konsekwencje-kot ze stresu może się poważnie rozchorować.
    Z jej strony to może nie była złośliwość, ale z pewnością bezmyślność. I kompletny brak empatii.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • sumire 28.07.19, 14:54
    Pies również może się rozchorować ze stresu. Człowiek również. Natomiast nie popadajmy w przesadę, bo przy całej mojej sympatii dla kotów robi się zabawne - w niefajny sposób - stawianie sprawy w stylu "biedne kotecki kontra kretynka".
  • kocynder 28.07.19, 14:58
    A jaki stres niby miałby ów pies? Żaden. Ani w tej, ani w zadnej z sasiednich kawiarni. I nie "biedne kotecki" tylko normalne koty. A baba i owszem, egoistyczna, roszczeniowa kretynka.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • sumire 28.07.19, 15:17
    Jezuniu, ja nie mówię o tym konkretnym psie, tylko ogólnie o tym, że nie tylko koty chorują ze stresu. Pomijam już fakt, że gdyby sam widok psa wywoływał w nich aż taką panikę, to by już dawno ostatni przedstawiciel tego gatunku umarł na zawał.
    Natomiast sposób, w jaki wyrażasz się o tej kobiecie, jest meganiefajny. Nawet jeśli miała niezbyt dobry pomysł, to ciskanie kretynkami jest przesadą i tyle.
  • chatgris01 28.07.19, 15:00
    Narażanie zwierząt (jakichkolwiek) na stres i paniczny strach dla własnej rozrywki/przyjemności uważam za nieetyczne i niehumanitarne.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • sasanka4321 28.07.19, 15:06
    >Narażanie zwierząt (jakichkolwiek) na stres i paniczny strach dla własnej rozrywki/przyjemności uważam za nieetyczne i niehumanitarne.<

    To sie bierze z takiego idiotycznego uwaznia sie za "korone stworzenia". No jakzezby to czlowiek nie mogl sie napic kawy w kociej kawiarni, jak ma akurat na to ochote. Co tam koty...
  • mia_mia 28.07.19, 15:06
    Raczej biedne kotecki kontra biedny pies. Tu chodzi o komfort zwierząt, a nie dobre samopoczucie właścicieli jednych czy drugich zwierząt.
  • nenia1 28.07.19, 14:33
    Trochę zdrowego rozsądku. Niestety, nie da się robić wszystkiego na co mamy w życiu ochotę. Jeżeli jest to kawiarnia z kotami, nie wprowadza się tam psa, nawet jeśli to pies przewodnik.
  • berdebul 28.07.19, 13:51
    Bo chciała się poczuć jak zwykły człowiek, który po prostu idzie do kawiarni i pije kawkę? Ludzie z niepełnosprawnością, którzy są w normie intelektualnej i mają świadomość jak bardzo ich zycie rozni się od zwykłego, daliby się pokroić za zwykle popołudnie, możliwość pójścia gdzie chcą, bez liczenia na pomoc/laskę innych. Trochę jak z Mała Syrenką, która oddała głos za nogi.
  • kocynder 28.07.19, 14:11
    A w innej, sąsiedniej kawiarni czułaby się jak ufo? Nie mogłaby tam usiąść (z psem-przewodnikiem!) i wypić kawki, gdyż...? Musiała się z psem pchać w miejsce, gdzie ŻADEN pies, niezależnie od wielkości czy ułożenia wstepu nie ma?

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • berdebul 28.07.19, 14:21
    Pies przewodnik ma prawo wejść wszędzie. Tak jak nie powiesz niewidomemu, żeby zostawił białą laskę przed wejściem, bo porysuje podłogę. Dziwię się, że pani ograniczyła się do wypisania oceny na fejsie, bo za niewpuszczenie psa przewodnika przewidziane są sankcje.
  • mia_mia 28.07.19, 14:59
    Pies przewodnik nie może wejść wszędzie. Nie może wejść na wiele szpitalnych oddziałów, do fabryki, do cyrku też prawdopodobnie nie wejdzie.
  • berdebul 28.07.19, 15:37
    Moze wejść do wszystkich budynków użyteczności publicznej, rownież do szpitali. Normalni ludzie nie bywają w cyrku, poza tym to średnia rozrywka dla osob niewidomych.
  • bi_scotti 30.07.19, 01:09
    mia_mia napisał(a):

    > Pies przewodnik nie może wejść wszędzie. Nie może wejść na wiele szpitalnych od
    > działów, do fabryki, do cyrku też prawdopodobnie nie wejdzie.

    Mylisz sie. Wszedzie tam, gdzie ma prawo wejsc tzw. "czlowiek z ulicy" czyli np. Ty, moze rowniez wejsc pies przewodnik. Oczywistym jest, ze tam, gdzie z roznych wzgledow general public nie ma wstepu, nie ma tez tego wstepu i guide dog. Life.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • mia_mia 30.07.19, 05:12
    Niewidomy człowiek może wejść na oddział IT gdzie leży ktoś bliski, ale nie może tam wejść z psem, na porodówce też kobieta będzie musiała sobie poradzić bez przewodnika, nie może wejść do obiektów sakralnych, chyba że duchowny wyrazi zgodę.
    Wyjątków jest niewiele, ale są. Odrobina zdrowego rozsądku załatwia sprawę. Kotom czy papugom (do papugarni też pewnie psa nie wpuszczą) nikt nie wytłumaczy, że to szkolony pies. Nie warto niepotrzebnie stresować zwierząt.
  • bi_scotti 30.07.19, 15:37
    Jeszcze raz: mylisz sie. Guide dog moze wejsc wszedzie tam, gdzie wchodza wszyscy inni ludzie, zgodnie z prawem - do szpitala, do teatru, do swiatyni, wherever ... Jesli ktos protestuje, wzywa sie policje. Simple. Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • mia_mia 30.07.19, 17:03
    Może w Kanadzie, bo w Polsce są pewne ograniczenia, jedne wynikają z polskich przepisów (wchodzenie do miejsc kultu), inne reżimu sanitarnego (wchodzenie na niektóre oddziały) czy zdrowego rozsądku i wrażliwości (wchodzenie do miejsc, gdzie są inne zwierzęta, które obecność psa może męczyć)
  • livia.kalina 28.07.19, 14:26
    To straszna małostkowość oczekiwać od niepełnosprawnej osoby, żeby gdzieś nie wchodziła z psem przewodnikiem.

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • kocynder 28.07.19, 14:33
    To błys intelektu osoby z psem upierać się przy konieczności picia kawusi akurat w kawiarni, w ktorej rezydują koty. Niezmierny błysk.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • livia.kalina 28.07.19, 14:37
    A możesz podać przykład inny niż kocia kawiarnia, gdzie osoba niewidoma z psem przewodnikiem nie powinna przychodzić?

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • kocynder 28.07.19, 14:42
    Nie. Poza wykluczanymi z założenia dla wszystkich, typu arena w cyrku czy spacer wzdłuż jezdni (po asfalcie a nie po chodniku). Wszędzie poza tą sytuacją - kociej kawiarni (i podobnymi - mogą być miejsca z jakichś przyczyn dla psa np niebezpieczne) - osoba z psem przewodnikiem powinna miec normalny wstęp, wraz z pupilem.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • rexona_sport 29.07.19, 07:37
    Niestety kocynder gorączkujesz się niepotrzebnie a założenie ze koty zestresowalaby obecność psa przewodnika jest błędne. One by go olaly.

    A niewpuszczanie psa przewodnika gdziekolwiek jest Oo prostu nielegalne, poza oceanem bucostwa.
  • sasanka4321 28.07.19, 15:02
    >A możesz podać przykład inny niż kocia kawiarnia, gdzie osoba niewidoma z psem przewodnikiem nie powinna przychodzić?<
    Chocby na oddzial szpitalny, na ktorym leza zakaznie chore noworodki.
  • bi_scotti 30.07.19, 01:12
    sasanka4321 napisała:

    > osoba niewidoma z
    > psem przewodnikiem nie powinna przychodzić (...) na oddzial szpitalny, na ktorym leza zakaznie chore noworodki.

    Jako i zadna inna osoba postronna. Ty wchodzisz tak z marszu, just because, na oddzial z zakaznie chorymi noworodkami?

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • 3-mamuska 29.07.19, 05:46
    kocynder napisała:

    > A w innej, sąsiedniej kawiarni czułaby się jak ufo? Nie mogłaby tam usiąść (z p
    > sem-przewodnikiem!) i wypić kawki, gdyż...? Musiała się z psem pchać w miejsce,
    > gdzie ŻADEN pies, niezależnie od wielkości czy ułożenia wstepu nie ma?
    >

    Tak bo ludzie na ogół nawet psa przewodnika traktują jak intruza. Niby można, ale komfort inny.





    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • kocynder 29.07.19, 10:04
    A umiesz czytać? Napisałam wyraźnie, że poza takim przypadkiem jak właśnie "kocia kawiarnia", zamknięty oddział szpitalny oraz miejsca niedostępne dla innych ludzi normalnie widzących - pies przewodnik powinien być traktowany właśnie nie jak pies, a wyłącznie "sprzęt pomocniczy" - czyli identycznie jak biała laska. Czegoś jeszcze nie zrozumiałaś?

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • 3-mamuska 29.07.19, 05:43
    kocynder napisała:

    > No to, proszę, podaj mi JEDEN niezbity argument, dla ktorego baba z psem MUSIAŁ
    > A pójść akurat do tej kawiarni, a nie jednej z sąsiednich, o podobnym standardz
    > ie i cenach, za to nie zamieszkiwamych przez koty. Jeden...
    >


    Może dlatego ze lokal jest przyjazny dla zwierząt.
    Może dlatego ze lubi koty i kawę u nich w lokalu.
    Może lubi atmosferę i wszystko zapachy ,gdzie ma pewnie zmysły wyostrzone, może tez puszczają lepsza muzykę w tle.
    Myśle ze pies gdyby się położył pod stolikiem to koty po prostu obchodziły by go łukiem.
    Większość ludzi ma głupie podejście ze koty i psy muszą być wrogami i widać jak dzieli to miłośników zwierząt. Nawet nie dali jej spróbować. A mogli dać szanse ,ze możemy spróbować jeśli koty będą zbyt zestresowane to będzie pani musiała wyjść.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • kocynder 29.07.19, 09:57
    Mogli. A gdyby któryś z kotów w poczuciu zagrożenia zaatakował psa? Tak, znam przypadek (nie ten, oczywiście), że kotka zaatakowała psa i trwale uszkodziła mu oko. Kto by wówczas odpowiadał? Bo z postawy paniusi wnoszę, że na 200% żądałaby od kawiarni odszkodowania i wysuwała roszczenia... Może np wiedzieli, że w kawiarni jest akurat kilka młodych kociąt, które na pewno nie będą obchodzić łukiem, a właśnie będą zaczepiać, a wówczas reakcja starych rezydentów może być trudna do przewidzenia?
    W tej kawiarni w ogóle nie leci żadna muzyka, więc ten "argument" leci na nos. W sąsie4dnich lokalach widywałam ludzi z psami więc że tylko ten jest "przyjazny" to bzdura. Nie wierzę tez, że babsko ma jakąkolwiek sympatię dla kogokolwiek prócz własnego zadu - bo gdyby miała cień serdeczności dla innych - to po prostu przyjęłaby do pustego łba, że skoro obsługa znająca te koty mówi, że z psem nie można - to odwróciłaby się i poszła do innego lokalu. No, ale wówczas nie mogłaby sobie pop0ruć buźki, że jest dyskrymino0wana...
    Jak już powiedziałam - pani wykazała nie że lubi koty czy jakiekolwiek inne stworzenia, a wyłącznie, że jest paskudną, roszczeniową chamką, nie liczącą się z nikim i niczym i uważającą, że z racji niepełnosprawności jej wszystko wolno.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • sumire 29.07.19, 13:02
    Buźkę to głównie ty prujesz, kocynder.
  • erzulie 29.07.19, 19:13
    Ale przynajmniej ma rację...
  • tairo 29.07.19, 19:54
    Pani kretynka do psa przyspawana nie jest. Pies przewodnik nie jest niezbędny, on zaledwie ułatwia jej życie.
  • sumire 29.07.19, 21:07
    Tobie twoja lewa noga też nie jest niezbędna.
  • tairo 29.07.19, 23:26
    Moja lewa noga jest częścią mojego ciała. Pies przewodnik częścią ciała nie jest.
  • piesfafik 30.07.19, 04:11
    Jest tak samo "czescia ciala" jak np wozek inwalidzki albo biala laska. Nie mozesz zazac osoby niepelnosprawnej zeby zostaila za drzwiami wozek czy psa pracujacego.
  • sumire 30.07.19, 12:09
    tairo napisała:

    > Moja lewa noga jest częścią mojego ciała. Pies przewodnik częścią ciała nie jes
    > t.

    Dla ciebie nie. Bo zapewne masz sprawne oczy, nie masz epilepsji ani nie siedzisz na wózku..
  • elf1977 30.07.19, 21:38
    Pisałaś skrajny przypadek.
  • slonko1335 27.07.19, 23:46
    Oczywiście jeżeli to lokal przyjazny psom. W moim mieście jest takich wiele.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • miriam_73 28.07.19, 01:03
    To zalezy od lokalu. My jesli jestesmy z pieskami, to sprawdzamy czy mozemy je wziac z nami. Sa malutkie 1,8 i 3,5 kg) i bardzo dobrze wychowane. Po prostu klada sie na siedzeniu i drzemia. Najwiekszym problemem sa w takiej sytuacji niewychowane dzieci, ktore probuja je dotknac czy poglaskac, pomimo tego, ze sie mowi, aby nie dotykac, bo piesek tego nie lubi i moze chapnac (zwlaszcza Fabio straszy w takich przypadkach, bo nie lubi obcych, po prostu oboje sie boja...). Jak wiemy ze pieski nie sa akceptowane, to zostaja w domu albo mieszkaniu, czasem podrzucamy je na kilka godzin do moich rodzicow. Wybieramy tez hotele akceptujace psiaki, jesli z nimi podrozujemy. Nie widze problemu.
  • kalina_lin 28.07.19, 07:49
    Zabierasz do knajpy psa, ktory gryzie? Ojp.
  • smiechupara 28.07.19, 07:54
    Wolę grzecznego psa od rozwydrzonych dzieci i rodziców ktorym to wisi.
  • kalina_lin 28.07.19, 08:47
    Pies, ktory gryzie gdy sie go dotknie i zasiada w restauracji na siedzeniu dla ludzi nie jest grzecznym psem.
  • homohominilupus 28.07.19, 09:13
    kalina_lin napisała:

    > Pies, ktory gryzie gdy sie go dotknie i zasiada w restauracji na siedzeniu dla
    > ludzi nie jest grzecznym psem.

    Przecież autorka wyraźnie napisała, ze pies może dziabnac, gdy jakieś dziecko uprze się by go pogłaskać, mimo ostrzeżenia. Napisała też, ze psy kładą się grzecznie i drzemia. A że leżą na siedzeniu, a nie podłodze? No i co z tego? W komunikacji miejskiej podczas upału ludzie siadają spoconymi tylkami w szortach, pomysl sobie ile tam syfu, zwłaszcza, gdy fotele są obite jakimś miękkim materiałem.
    Pies mieszkający w domu jest dużo czystszy, niż większość ludzi, co boją się prysznica albo dziecko z upackanymi łapkami. I żadnego syfu nie roznosi.

    A Inna sprawa-skad wy bierzecie te dzieci, co bez pytania zaczepiają wasze psy? Ja zawsze spotykam dobrze wychowanych rodziców, którzy najpierw pytają, czy dziecko może psa pogłaskać. (oczywiście, może, a suka jest w siódmym niebie)


    --
    Early to bed and early to rise makes a man wealthy and healthy and wise wink
  • kocynder 28.07.19, 09:40
    Jako wieloletnia posiadaczka psów - wszystkich układanych i szkolonych - napiszę tak: większość, oszałamiająca wręcz większość rodziców i dzieci jest normalna. Czyli albo w ogóle nie wchodzi w interakcje z psem, albo pierw pyta właściciela "czy można" i dostosowuje się do tego, co właściciel powie. Psy miałam różne. I np rottweiler był duszą towarzystwa, uwielbiał wszystkich - nie było problemu, by dowolne dziecko go potarmosiło, głaskało, tuliło... Charakter taki, pomimo wyglądu wojownika. A za to golden trafił mi się "narowisty" - nie lubił dzieci jako takich. Nie wiem, może denerwowały go ich wysokie głosy? W każdym razie pomimo wyglądu słodkiego miśka - na malucha potrafił warknąć, a na zbyt nachalnego nawet i kłapnąć zębami. I tak, wiem, że moim obowiązkiem jako właściciela jest tak zabezpieczyć psa, żeby do owego "kłapnięcia" nie doszło. Ale... Właśnie z tym goldenem miałam nie raz sytuacje: pies na smyczy, w kagańcu, durna mamuśka pierw wysyła swojego bombelka "idź pogłaskać pieska!", potem wydziwia, że czemu misiek w kagańcu, przecież mu niewygodnie, ma w nochalu, gdy uprzedzam, że misiek dzieci nie lubi i żeby łaskawie zabrała swoje dziecię, po czym wielka chryja, że pies agresywny, bo szarpnął łbem i dzieciak "dostał w nos" kagańcem... No, bo przecież "wszystkie" goldeny to łagodność i słodycz... uncertain

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • mia_mia 28.07.19, 10:52
    Posiadacze psów też mają swoje grzechywink Moje dziecko kiedyś bało się obcych psów, teraz tylko nie przepada za kontaktem, a ile razy pies spuszczony ze smyczy lub nawet nie odciągnięty smyczą na czas podbiegał się „pobawić” lub tylko powąchać, a właściciel widząc płacz czy onieśmielenie dziecka przekonywał, że piesek chce się tylko pobawić, jest ciekawski, nie gryzie, lubi dzieci.
    Jestem właśnie w miejscu, gdzie jest dużo ludzi z psami i dziećmi i chwilami mam wrażenie, że psiarze sami mają siebie dość na wzajem, bo psy wchodzą w interakcję między sobą i a to jeden, a to drugi właściciel zamiast spokojnie pić kawkę na słoneczku musi odejść, a ich własne dzieci potykają się o cudze smycze.
  • kocynder 28.07.19, 11:07
    Ależ nie twierdzę, że wszyscy posiadacze psów to anioły! Oczywiście, masz rację. Nigdy nie pozwalałam moim psom na zaczepianie, obwąchiwanie itp obcych. Nie mam, oczywiście na myśli, że pies przechodząc zwróci głowę i pociągnie nosem, ale pakowanie się do obcego człowieka bezpośrednio. I nie uznaję tłumaczenia, że piesek się tylko bawi czy jest ciekawski albo nie gryzie. To nie jest sprawa obcej osoby - obca osoba ma prawo przejść obok nie będąc zaczepianą przez mojego pupila.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • kalina_lin 28.07.19, 10:05
    Jako klient restauracji nie mam życzenia siadać na krześle z psia sierscią i piachem z łap. Jakby dzieciak wlazil butami na krzesło to by była afera, a piesiunio może...
    A jeśli pies jest wrażliwy i ma nieprzewidywalne zachowania, to się go nie bierze w miejsce gdzie jest duzo bodźców. Ja wiem ze tępienie niegrzecznych bachorow jest w modzie, ale pies może równie dobrze dziabnąć życzliwą staruszkę, która nie dosłyszy ostrzeżenia. Albo kelnerkę, która nachyli się po talerze.
    Po co w ogóle brać do knajpy psa który się boi ludzi?
  • miriam_73 28.07.19, 10:23
    Pies ma bardzo przewidywalne zachowania. Reagulje na konkretne sytuacje. Zawsze ostrzegamy. W "naszych" miejscowkach na Mazurach na szczescie nie ma z nimi problemu, sa mile widziane, zawsze dostaja miseczke z woda. Powiedz mi jeszcze ile to piachu i siersci naniesie chihuahua o wadze nuepelnych dwuch torebek cukru, przyniesiona na reku?
  • miriam_73 28.07.19, 10:24
    Dwoch.
  • kocynder 28.07.19, 10:25
    1. Nie dalej jak w ubiegłym tygodniu jakaś mamunia mi prawie oczy wydrapała, że ośmieliłam się zwrócić uwagę na fakt, że jej dziubutek łazi w bucikach po siedzeniu w autobusie. Bo "to tylko dziecko", "przecież go nie zwiążę" itd... Więc tego...
    2. Życzliwa staruszka tez nie powinna być debilką i pchać się z łapskami do obcego psa.
    3. Autorka napisała wyraźnie - psy nie wchodzą w żadne relacje z osobami przechodzącymi obok, stającymi obok stołu (więc kelnerka jest "bezpieczna") - a wyłącznie nie lubią być miętolone czy obmacywane przez obcych. Ty lubisz?
    4. Jako posiadaczka psów ras dużych - nie oceniam sadzania psów na krzesłach itp - ale z tego co zauważyłam większość właścicieli pod psem układa kocyk, poduszkę czy coś takiego - i pies spoczywa na tymże a nie bezpośrednio na siedzisku.
    5. A po co zabierać do knajpy dzieciaka, który nie umie się zachowywać?

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • kalina_lin 28.07.19, 11:06
    Dzieciak jest klientem, przychidzi zjeść obiad. Większośc restauracji ma udogodnienia dla dzieci: specjalne menu, krzeselka do karmienia, kąciki zabaw, z czegi wnoszę, że oferta restauracji jest skierowana również do nich. Psy nie są klientami, dużo osób psów nie lubi, boi się, ma alergię na sierść. Tak wiec naturalniejsza jest obecnosc dzieci (które zwykle szybko wyrastają z bycia uciążliwymi) niż psów. Te ostatnie jak dla mnie mogą być w knajpie, pod warunkiem, że są zrówniważone, ciche, czyste i w kagańcu. Oraz nie siadają na krzrzesłach i nie jedzą ze stołu.
  • kocynder 28.07.19, 11:17
    Dzieciak nie jest klientem - co najwyżej jego mamunia. Pies nie jest klientem - co najwyżej jego właściciel.
    Jeśli restauracja ma udogodnienia dla dzieci - to znaczy, że jest dla nich skierowana. Jeśli nie - to znaczy, że to mamunia czy inny opiekun ma obowiązek tak zaopiekować się dziecięciem, żeby nie było absorbujące dla innych, nie przeszkadzało, nie hałasowało. I fakt, że za pięć lat obecny drący się czterolatek będzie już inny - bardzo mi nijak nie robi. Bo ów czterolatek TERAZ mi przeszkadza spokojnie zjeść obiad, pogadać przy kawie z koleżanką itp. Nie mam ani czasu ani ochoty czekać pięć lat, aż pojmie, że przeszkadza.
    Napisałam wyraźnie, że za psa i dziecko odpowiada jego opiekun. I owszem, dokładnie tak samo - opiekun psa ma zagwarantować tobie możność spożycia posiłku i spędzenia czasu bez bliższego kontaktu z podopiecznym - tak samo rodzic czy opiekun dziecka...

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • kalina_lin 28.07.19, 14:13
    Restauracje mają menu dla dzieci, a nie mają menu dla psów. Jakieś wnioski na temat tego, kto jest tam mile widziany?
    I przestań wyskakiwać z przykładami niegrzecznych dziecu, jako uzasadnienie obecności psów w restauracji. Co ma piernik do wiatraka? Dorośli też potrafią się zachowywać skandalicznie, zwłaszcza po alko. Czy to znaczy, że mogę przyprowadzić do knajpy ulubionwgo kucyka, bo jest spokjniejszy niż trzech januszów po browrze?
  • elf1977 30.07.19, 22:00
    Chodzę z psem tam, gdzie mogę.
  • kocynder 28.07.19, 09:30
    Dziecko, które nie reaguje na prośbę właściciela by się od psa od... Tentegowało nie jest grzecznym dzieckiem, rodzice, którzy na to pozwalają nie są kulturalnymi ludźmi. Wywalić za drzwi? Ja jestem "za"... Autorka napisała, że jej psy nie wchodzą w interakcje. Nie zaczepiają, nie hałasują. Drzemią. Ciekawe czy gdybyś sobie drzemała na plaży w słonku a ktoś obcy by cię pomacał bo chce - to czy byś łagodnie i miło tłumaczyła, że nie lubisz być budzona i prosisz, by tego więcej nie czynił, czy raczej byś się, nomen-omen, odgryzła? Bo jednak mniemam, że to drugie... Pies nie jest zabawką dla znudzonych "bombelków", których mamuńcia MUSI wypić kawunię i ma w zadku co jej "aniołeczek" wyrabia...

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • miriam_73 28.07.19, 10:19
    Tak, zabieram psa ktory gryzie. Kiedy jest zaczepiany przez once dzieci pomimo prosby by tego nie robic. Fabio wtedy grozi i klapie. W obronie swojej i Felki, ktora sana tego nie porrafi, nie wspomne juz o braku wiekszosci zabkow. Uwazaj, bo moge poszczuc chihuahua.
  • elf1977 30.07.19, 21:46
    Każdy pies gryzie.
  • mia_mia 28.07.19, 10:14
    Chciałabyś usiąść w ciemnym ubraniu na siedzeniu gdzie przed chwilą najpierw chodził brudnymi łapkami, a potem drzemał sobie pies? Dzieciom raczej nie pozwala się skakać po krzesłach w butach.
    Z psami jak z dziećmi, dla swoich rodziców/właścicieli są grzeczne, nieszkodliwe i nieuciążliwe dla otoczenia, więc zaraz się dowiem, że akurat te pieski zawsze mają czyste łapki i nie gubią sierściwink

  • niktmadry 28.07.19, 10:22
    Jest chyab jakis podual na knajpy gdzie psy moga byc a gdzie maja zakaz wstepu. Jesli mi pies przeszkadza wybieram te drugie.
  • berdebul 28.07.19, 10:50
    W mokre dni mam ręcznik, zawsze mam kocyk na którym siedzi pies. Mam też rolkę do zbierania sierści. Nigdy, a mój pies ma naście lat, nikt nie miał pretensji.
  • miriam_73 28.07.19, 11:11
    Dokladnie, berdebul. Ale to sobie trudno wyobrazic. Bo po co?
  • arwena_11 28.07.19, 11:05
    Ale dzieci mogą w to krzesło wytrzeć brudne łapy
  • kalina_lin 28.07.19, 11:11
    Dorosli też mogą. Mogą siedziec dużą grupą cały wieczór przy piwie, głośni się śmiać, czasem coś rozlać itp, może m spasc orzeszek na ziemię. Nikt ich z tego powodu nie wygodni, bo są klientami. Sforę wesoło bawiących się i jazgoczących psów by przegoniono w moment, bo uwaga! knajpa, to nie miejsce dla psów.
  • arwena_11 28.07.19, 13:53
    Sfory biegających i jazgoczących dzieci też powinno się pogonić.
  • kalina_lin 28.07.19, 14:40
    Owszem. Ale nigdy takiej sfory nie widziałam. A drących ryje, podchmielonych kolesi zaczepiających kelnerki i klientki niestety nie raz.
  • mia_mia 28.07.19, 15:08
    Porównywanie cudzych dzieci do zwierząt i to w wykonaniu matki jest niesmaczne.
  • sasanka4321 28.07.19, 15:13
    >Porównywanie cudzych dzieci do zwierząt i to w wykonaniu matki jest niesmaczne.<

    Coz, jedno zwierze, i drugie zwierze, oba ssaki, tyle ze rozne gatunki. No i to pierwsze niestety duzo bardziej pasozytnicze i zostawiajace, jak wiemy z kilku ostatnich watkow, przerazliwy slad weglowy, czy jakos tak...
  • arwena_11 28.07.19, 17:24
    Jak mam wybierać - to jednak wolę zwierzaki od obcych dzieci.
  • mia_mia 28.07.19, 17:51
    Jak mam wybierać między zwierzęciem, a wredną, nielubiącą ludzi (dzieci, nawet najgorsze to też ludzie!) osobą też wybiorę zwierzę, nawet spoconego psa.
  • kanna 28.07.19, 10:54
    > Po prostu klada sie na siedzeniu i drzemia

    Nigdy nie pozwalam mojemu psu wchodzić na siedzenia przeznaczone dla ludzi. Ani w komunikacji ani tym bardziej w lokalach. Przecież psy zostawiają sierść.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • mia_mia 28.07.19, 08:18
    Zależy od lokalu, chociaż sama wolałabym, żeby ludzie jednak zwierzęta zostawiali w domach. Na szczęście większość właścicieli psów chyba tak robi z własnej woli lub właściciele restauracji stawiają na klientów dwunożnych i nie wpuszczają ze zwierzakami, bo psy w restauracjach widuję bardzo rzadko, innych zwierząt chyba nigdy.
  • niktmadry 28.07.19, 10:18
    Mozna. U mnie w miescie sa lokale, ktore zapraszaja ze zwierzakiem i nawet maja dla zwierzakow osobne menu.
    Do innych lokali nie wyobrazam sobie.
  • wlazkotnaplot 28.07.19, 10:19
    Wolę towarzystwo ułożonego psa niż darcie się małego dziecka. Czy też porostu głośnego dziecka budzącego swoimi mądrościami zachwyt mamuni.
  • kalina_lin 28.07.19, 14:19
    A towarszystwo pieska ktorego pancia sadza na krześle i którego musi chronić przed kontaktem z ludźmi w porównaniu do siedmiolatka, ktory siedzi przy stole z rodzicami, ale zagadnięty nikogo nie ugryzie?
  • jowita771 28.07.19, 10:21
    Nie. Chyba, że to lokal. gdzie zapraszają ze zwierzętami. Wtedy raczej nie pojawiają się tam klienci, którym pies może przeszkadzać. Mnie zapach psa przeszkadza, nie chciałabym jeść w restauracji w towarzystwie czworonoga.

    --
    Nie o te Hiny chodziło
  • kanna 28.07.19, 10:50
    Jeżdżę z psem (tez pociągiem), sypiam w hotelach (przyjaznym zwierzętom), wchodzę tez do restauracji i innych miejsc.
    Mój pies jest wychowany, leży pod stolikiem i nikomu nie przeszkadza. Ja zawsze siadam w kącie, żeby też jemu dzieci nie przeszkadzały.

    Bo dzieci nie zawsze są wychowane uncertain

    Niedawno spaliśmy w zamku Gniew , zaraz po przyjeździe poszliśmy na kolacje - więc pytam, czy mogę z psem. Pani mówi, że tak, jeśli nie będzie biegał po sali. Zjedliśmy, dopiero potem idę do pokoju i czytam, że do restauracji psów się nie wprowadza. Ale pani już zawsze naszemu pozwalała, bo jest spokojny.

    Więc warto pytać.
    No i poza wszystkim - psa należy wychowywać, od małego. Żeby nie szedł do obcych ludzi, nie hałasował, nie żebrał i rozumiał "siad" i "zostań".

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • zla.m 28.07.19, 11:42
    Od dziecka miałam psy i bardzo je lubię, ale jednak uważam, że knajpa to nie miejsce dla nich. Zwierzę to zwierzę, kłaczy - i rolka nie pomoże, bo sierść lata w powietrzu, na sierści i łapach przenosi brud, pasożyty, zarazki, czasem się ślini... A już pies na siedzeniu to w ogóle jakiś hardkor i jakoś nie wierzę w te opowieści o rolce i sprzątaniu po sobie.

    Dodatkowo są ludzie, którzy psów się boją i/lub brzydzą i mają do tego prawo. A fobii nie trzeba leczyć dla wygody właścicieli psów, już nie mówiąc o tym, że nie każdą wyleczyć się da.

    Więc o ile nie jest jasno zaznaczone, że lokal jest przyjazny dla psów, to nie, nie powinno się z nimi wchodzić. I jak najbardziej jest to kwestia savoir-vivre, czyli dbania o samopoczucie innych w naszym otoczeniu.

    --
    Ja tez sie boję chorych psychicznie nawet tych z ciężką depresją, bo nie wiadomo co im strzeli - zabija się albo zrobią krzywdę sobie i innym np. (...) spadną na kogoś skacząc z wiezowca. by bergamotka77
  • berdebul 28.07.19, 11:53
    Zastanów się, co przenosisz na butach. suspicious

    Ależ mogą się bać psów, wystarczy że nie będą mojego zaczepiać, bo ja mogę im zagwarantować, że mój pies zaczepiał ich nie będzie, nie będzie łaził samopas, ani żebrał o żarcie.
  • miriam_73 28.07.19, 11:55
    Zwierzę to zwierzę, kłaczy - i rolka nie pomoże, bo sierść lata
    > w powietrzu, na sierści i łapach przenosi brud, pasożyty, zarazki, czasem się
    > ślini... A już pies na siedzeniu to w ogóle jakiś hardkor i jakoś nie wierzę w
    > te opowieści o rolce i sprzątaniu po sobie.
    ?????????
    Fobie sie keczy. Sama to napisals.
  • mia_mia 28.07.19, 11:58
    Podróże pociągiem ze zwierzętami powinny odbywać się w specjalnie oznaczonych przedziałach. Kilka godzin z psem, któremu jest gorąco, poci się, dyszy, stresuje to koszmar dla współpasażerów.
    Uciążliwość obecności zwierzęcia, zwłaszcza większego, nie znika jeśli położy się na podłodze pod stołem. Ja nie mam psa, bo nie lubię zapachów, które wydzielają i może to być pies samej królowej angielskiej, zapach jest zawsze, nie lubię też sapania, to są rzeczy niezależne od zwierzęcia i właściciela.
  • sumire 28.07.19, 12:36
    Wierz mi, właściciele zwierząt też woleliby podróżować z nimi w osobnych przedziałach.
  • kanna 28.07.19, 15:57
    Zdecydowanie wolałabym oddzielny przedział smile
    Ale jak mogę - wybieram bezprzedziałowe, pies leży pod siedzeniem i nie ma problemu.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • mia_mia 28.07.19, 17:06
    Podróż z psem pod fotelem sąsiada to jest problem, pies wydziela psi zapach, pies chłodzi się sapiąc. Niektórym to przeszkadza.
  • sumire 28.07.19, 17:12
    Ale wiesz, ludzie też czasami głośno oddychają i wydzielają zapachy.
  • chatgris01 28.07.19, 17:22
    W dodatku wyższe jest ryzyko natknięcia się w podróży na śmierdzącego (z niemycia) współpasażera, niż na śmierdzącego psa uncertain
    (osobiście, to z dwojga wolałabym już psa... )

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • kanna 29.07.19, 08:42
    Pies jechał pod fotelem moim i córki :p

    Przepisy PKP zezwalają na przewóz psów, nawet zapłaciłam za bilet. Co oznacza, że każdy pasażer w przedziale bezprzedziałowym musi się liczyć z tym, ze będzie jechał z psem.
    W wagonach przedziałowych - konduktor może poprosić o zabranie psa gdzie indziej (na korytarz) jeśli uzna, ze przeszkadza.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • lauren6 28.07.19, 11:12
    Kiedyś byliśmy w restauracji pod Warszawą. My byliśmy z dziećmi, przyszły jakieś pańcie z kundlem. Kundel najpierw narobił obory wokół ich stołu (nie wiem czy nasikał czy rozlał wodę przyniesioną przez obsługę). Był cały mokry, a obsługa musiała umyć podłogę. W tym czasie kundel poczłapał do kącika zabaw, gdzie bawiły się dzieci, położył się na kanapie przeznaczonej dla rodziców (oczywiście całą ją zmoczył) po czym zaczął szczerzyć kły na dzieciaki. Po interwencji obsługi pańcia z wielką łaską przywołała kundla do nogi.

    Od tego czasu jestem absolutną przeciwniczką psów w jakichkolwiek lokalach gastronomicznych.
  • sumire 28.07.19, 12:01
    Klasyka ematki smile sikający agresywny cerber, który taką strugą sikał, że aż był cały mokry, po same wyszczerzone na dzieci kły... Srsly?
  • berdebul 28.07.19, 12:12
    big_grin Sumire, leżę i płaczę.
  • mia_mia 28.07.19, 12:16
    Równie niespotykane co właściciel z kocykiem, szmatką i rolką do wycierania siedzeń po psiewink
  • berdebul 28.07.19, 13:48
    Mój pies klaczy się dwa razy w roku, od wiosny do jesieni, oraz od jesieni do wiosny. tongue_out Zawsze mam przy sobie rolkę.
  • kalina_lin 28.07.19, 14:36
    Nie. Klasyką ematki są dobrze ułożone, bezwonne, krystalicznie czyste psy uwielbiane przez wszystkich restauratorów.
  • sumire 28.07.19, 14:58
    Erm... Czysty pies dla osoby siedzącej o kilka metrów dalej raczej nie pachnie nijak. A o ile nie jest chory lub bardzo zestresowany, raczej nie sika gdzie popadnie i to na tyle skutecznie, by caluśki się zmoczyć.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka