Dodaj do ulubionych

Co o tym sadzicie?

28.07.19, 10:55
Dziecko jest na obozie organizowanym przez pewne biuro podrozy. Oboz ogromny- prawie 500 uczestnikow.
Jest pewna grupa mlodziezy, ktora z racji niedzieli chciala isc na Msze. Nikt nikogo nie zmusza, pelna dowolnosc. Mlodziezy nie wolno samodzielnie opuszczac terenu osrodka zatem o pozwolenie pytaja kierownika obozu. Kierownik odpowiada ze jesli ktos z kadry zgodzi sie isc z nimi to moga isc. Samodzielnie nie.

Pytam czy Waszym zdaniem wyslanie kogos z kadry do tego kosciola jest wchodzeniem w jego uczucia religijne czy jedynie wypelnieniem obowiazku sprawowania opieki nad powierzonymi dziecmi? Dodam, ze od kadry oczekuje sie jedynie opieki nad chetnymi. Nikt nie wymaga by sie gorliwie modlili, spowiadali itp. Maja bezpieczne chetnych zaprowadzic i wrocic z nimi do osrodka.

Mi w sumie nie zalezy- dziecko moze isc ale nie musi. Pytam z ciekawosci po rozmiwie z dzieckiem, ktore powiedzialo, za jak zorganizuja wyjscie to pojdzie jak nie to tez sie nic nie stanie.
Edytor zaawansowany
  • mysz1978 28.07.19, 11:03
    dla chetnej grupki powinien ktos z kadry isc, chociazby po to zeby "dopiescic" rodzicow... Ty pretensji miec nie bedziesz, ale moga sie zdarzyc tacy, ktorzy zrobia z tego afere, ze dziecko chcialo, a nie moglo isc...
    U nas problemu nie bylo - chetne dzieci poszly z jednym wychowawca.
  • olena.s 28.07.19, 11:04
    Odpowiedź byłaby taka sama, gdybyś pytała o rekację, kiedy pewna grupa młodzieży chce iść na wystawę/pokaz żaglówek/spotkanie z celebrytą na deptaku/do meczetu.
    Co oznacza, że po pierwsze pozostaje pytanie, czy po wybyciu dodatkowego opiekuna standardy bezpieczeństwa są zachowane. Jeżeli tak, to ja nie zmuszałabym kadry (sądzę, że nie mają zajęć konfesyjnych w umowie o pracę), ale zapytałabym, czy ktoś nie mógłby pójść.
  • niktmadry 28.07.19, 11:09
    Wlasnie o to pytam: czy kierownik ma pytac kadry o zgode czy wyznaczyc kto idzie w ramach opieki nawet jesli sie to opiekunowi ze swiatopogladem nie zgadza.
  • olena.s 28.07.19, 11:13
    Moim zdaniem kultura wymaga, żeby zapytać.
  • rb_111222333 28.07.19, 11:19
    Moim zdaniem nie. Opiekun idzie w charakterze opiekuna, nie jest istotne jakiego jest wyznania i czy ma na coś ochotę.
  • martishia7 28.07.19, 12:14
    A msza jest w programie obozu?
  • olena.s 28.07.19, 12:15
    O ile ma to zapisane w umowie, to fakt. Tu jednak najwyraźniej nie ma, a rzecz wchodzi w kategorię dobrowolności.
  • nangaparbat3 29.07.19, 09:28
    Jest całkiem prawdopodobne, że wśród kadry są osoby, które chętnie pójdą na niedzielną mszę. Więc zapytanie wydaje się oczywiste i nierodzące problemów. Gorzej, gdyby nikt się nie zgłosił - wtedy dopiero trzeba wyznaczyć.
    No i przede wszystkim - dobry szef, w miarę możliwości oczywiście, wyznacza pracownikom takie zadania, na które mają ochotę.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • tryggia 28.07.19, 11:10
    Osoba z kadry może ich zaprowadzić i czekać pod kościołem.
    Kiedyś byłam pania wychowawczynia na koloniach i np. nie kąpałam się z dziećmi w basenie. Chidzi o opiekę po drodze przecież.

    --
    Hope
  • kryzys_wieku_sredniego 28.07.19, 12:04
    Śmiem twierdzić że nawet kąpać się nie powinnaś, ty miałaś ich pilnować, jesteś tak jakby ratownikiem, stoisz i ogarniasz.
  • tryggia 28.07.19, 12:37
    Ratownik był, nie wolno było iść na basen bez ratownika.

    --
    Hope
  • aaa-aaa-pl 28.07.19, 12:38
    Dokładnie- opiekun nie powinien się kąpać.Ma obserwować dzieci.
  • tryggia 28.07.19, 12:59
    No, właśnie o tym piszę. Niby byłam na basenie, w kostiumie itd. Ale w zupełnie innym celu.

    --
    Hope
  • mgla_jedwabna 29.07.19, 00:23
    Analogia z basenem slaba, bo na basenie jest ratownik.
  • tryggia 29.07.19, 01:59
    Ale ja tam je prowadzę, młodszym pomagam z ubieraniem, patrzę czy się nie pogubiły itd. To jest to samo.

    --
    Hope
  • memphis90 29.07.19, 16:50
    A w kościele jest Bóg!

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • nangaparbat3 29.07.19, 09:31
    Moim zdaniem powinien wejść z dziećmi - w kościołach dzieci tez miewają pomysły, a jakby nie daj Bóg urwał się kandelabr i spadł na dziecko, opiekun czekający na zewnątrz poniósłby odpowiedzialność.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • memphis90 29.07.19, 16:51
    W jaki sposób opiekun odpowiada za spadające z sufitu kandelabry...?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • nangaparbat3 29.07.19, 17:31
    Nie było go przy dziecku, którym miał się opiekować. To tak działa.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • vasaria 28.07.19, 11:16
    Skoro nie było tego w planie obozu, to kierownik powinien zapytać, poszukać chętnych. Zmuszać kadry nie powinien.
  • niktmadry 28.07.19, 11:20
    Szukajac obozu nigdzie nie widzalam w opisie wyjscia w niedziele na Msze. Moze jak ksieza cis organizuja to o tym pisza/mowia. Swieckie obozy nie. Ale masz rqche co do twgo, ze nie kazdy moze zmieniac plan dnia tak jak jemu sie podoba u kadra musi dac rade.
  • little_fish 28.07.19, 12:53
    Moje dzieci były na obozie jak najbardziej świeckim i w planie dnia była informacja o mszy dla chętnych.
  • mgla_jedwabna 29.07.19, 00:22
    Pytanie, czy była również w planie podanym wychowawcom, gdy podejmowali się pracy na danych koloniach itd.
  • jkl13 28.07.19, 11:18
    Jakoś wątpię,by wychowawcami byli sami wojujäcy ateiści i by był problem ze znalezieniem chętnego opiekuna. Gdyby jednak nikt nie był chętny,moim zdaniem organizator powinien taką osobę wyznaczyć o ile wyjście do kościoła nie nastręcza znacznych trudności organizacyjnych (typu dojazd 50km po wcześniejszym 10km marszu przez gęsty las).
  • 35wcieniu 28.07.19, 11:21
    Nie widze problemu, a bywalam wychowawca na koloniach. Idzie ten kto i tak chcialby pojsc, jak nie ma nikogo takiego to kierownik powinien kogos wyznaczyc i tyle. Chyba ze pytasz o to czy w ogole takie wyjscie powinno sie odbyc no to oczywistym jest ze nie musi, ale jak dzieci chca to czemu nie, niech ida.
    "Nikt nie wymaga by sie gorliwie modlili, spowiadali itp" - no to chyba jest jakby ee... Oczywiste? Gdyby ktos zmuszal kadre do modlitw byloby dosc osobliwie big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • ophelia78 28.07.19, 11:22
    Jeśli oboz na 500 dzieciakow to pewnie mają kilkadziesiąt osob kadry. Nie sądzę zeby nie znalalzl sie chętny, sam.zainteresowany pojscirm na msze.
  • niktmadry 28.07.19, 11:27
    Byc moze masz racje. Kontakt z dzieckiem mu sie urwal - znaczy to, ze albo poszli albo maja jakies inne zajecia. Pewnie zadzwoni po obiedzie to opowie jak sie to rozwiazalo. Az tak mi nie zalezy, zeby do kadry dzwonic. Zapytalam z.ciekawosci co forum o tym sadzi.
  • volta2 28.07.19, 11:27
    Karta obozowa zawsze zawiera ła rubrykę msza niedzielna: ma pójść/ nie ma pójść/ do decyzji dziecka na miejscu.
    Opiekun może być wyznaczony i jego światopogląd nie ma nic do rzeczy, ma sprawować opiekę a nie odlatywać religijnie.
  • niktmadry 28.07.19, 11:29
    U nas chyba nie zawierala. Nie pamietam bo wypelnialam w lutym. W kadym razie dzieciaki same zadeklarowaly chec uczestnictwa.
  • bmms 28.07.19, 11:51
    "opiekun może być wyznaczony i jego światopogląd nie ma nic do rzeczy, ma sprawować opiekę a nie odlatywać religijnie."
    - Naprawdę?
  • ganesza 28.07.19, 21:25
    bmms napisała:

    > "opiekun może być wyznaczony i jego światopogląd nie ma nic do rzeczy, ma spraw
    > ować opiekę a nie odlatywać religijnie."
    > - Naprawdę?

    mojej pani dyrektor też się tak wydawało w temacie rekolekcji. szybko przestało się wydawać.


    --
    Nie jestem profanacją, nie jestem satysfakcją. Nie jestem może
    kompetentna ani majętna, ale jestem.
  • memphis90 29.07.19, 16:52
    Rozumiem, że w czasie rekolekcji normalnie prowadzilas wszystkie lekcje dla dzieci, które w rekolekcjach nie uczestniczą?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • anorektycznazdzira 28.07.19, 21:20
    Co???
    Sama jeździłam- i nie zawierała. Mój syn jeździ- i nie zawiera.


    --
    'Nie musicie dziękować. Wystarczy mnie wielbić na klęczkach' by król Julian
  • andaba 28.07.19, 12:04
    Sądzę, że przy pięciuset obozowiczach jest wystarczająca ilość kadry, żeby bez problemu znaleźć co najmniej jedną osobę chętną do pójścia na mszę.
    Gdyby nie było, to niech idą same, zwłaszcza, że to chyba nie maluchy. Nie przypominam sobie, żeby z nami ktoś chodził, gdy jeździłam na kolonie, tzn raz wychowawczyni chodziła, bo akurat była praktykująca, na innych chodziłyśmy same.

    Nie mam przekonania natomiast do "wyznaczania opiekuna". Chyba nie chciałabym być wyznaczona do czegoś niezgodnego ze światopoglądem, no ale też wątpię w całą kadrę zapiekłych ateistów lub np. protestantów.
  • rb_111222333 28.07.19, 12:25
    A co jest niezgodnego z Twoim światopoglądem w fakcie, że inni wyznają inną wiarę?
  • andaba 28.07.19, 13:31
    Czy ja gdzieś napisałam, że pójście do innego kościoła byłoby dla mnie niezgodne ze światopoglądem? Nie, nie byłoby, Mogłabym zaprowadzić dzieci do meczetu czy zboru, o ile moja obecność nie byłaby niemile widziana przez wyznawców.
  • kk345 28.07.19, 14:44
    >Gdyby nie było, to niech idą same, zwłaszcza, że to chyba nie maluchy

    Wyjazd zorganizowany, nie ma więc opcji "niech idą same". Dzieci są pod opieką i kadra jest za nie odpowiedzialna.
  • mysz1978 28.07.19, 17:53
    no i co??? poszli na tą msze?
  • niktmadry 28.07.19, 19:57
    Tak.
  • livia.kalina 28.07.19, 12:04
    Uważam, że miło i sympatycznie byłoby, gdyby ktoś z kadry zaprowadził i odprowadził te chętne dzieci. Czy można kadrę do tego zmuszać? Mogę sobie wyobrazić sytuację, w której byłoby to niedopuszczalne- np byli w przeszłości molestowani przez księży a jeden z nich właśnie odprawia msze w najbliższym kościele. To molestowanie to tylko przykład. Tez nie chciałabym nawet wejść do kościoła, przy której jest salka parafialna, w której ksiądz pobił mnie tak, ze do tej pory mam uszkodzony nadgarstek. Opisywałam tę historię na forum.


    Swoją drogą czasy się bardzo zmieniły. Ja w latach 80, głębokiej komuny, jeździłam na obozy ZHP i tam w coniedzielnym rozkładzie dnia była "wycieczka do miasta X", w którym był kościół. Wszyscy wiedzieli, ze wycieczka się tylko pisze a jest to wyjście do kościoła. Presja była taka, że mowy nie było, żeby którekolwiek z dziećmi śmiały się wyłamać z wycieczki. Zresztą nikt ich o zdanie nie pytał.

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • lacunalegis 28.07.19, 12:18
    Ten sam problem jest przy rekolekcjach - dobrym zwyczajem jest delegowanie do opieki nad uczniami nauczycieli, którzy nie mają nic przeciwko temu. Rzadko się zdarza, żeby nikt chętny się nie znalazł, to przecież nie musi być osoba głęboko wierząca, wystarczy żeby udział w mszy nie był dla niej głębokim dyskomfortem.

    Ale jeżeli to niemożliwe, to odpowiedzialność za uczestników kolonii powinna przeważyć, z tym że o ile nie chodzi o małe dzieci, to pewnie nie oczekiwałabym, że opiekun wejdzie do kościoła. Może czekać pod drzwiami.
  • chococaffe 28.07.19, 12:30
    1) Takie wyjście powinno być traktowane jak każde inne wyjście nie objęte programem. Ergo - jeżeli będzie grupa , która chce iść do parku wodnego, na lody- powinna być dokładnie tak samo potraktowana

    2) Dziwię się rodzicom, którzy pozwalają iśc dzieciom na msze do nieznanego kościoła. O ile rozumiem, ze na miejscu wybrali taki, gdzie "słowo boże" (treśc i forma) im odpowiada, to tej pewności nie ma w kościele nieznanym.
  • tryggia 28.07.19, 12:40
    2) chodzisz regularnie do kościoła?

    --
    Hope
  • chococaffe 28.07.19, 13:05
    Nie.
  • tryggia 29.07.19, 02:00
    Yhm. Bo dziwne rzeczy wymyslasz.

    --
    Hope
  • chococaffe 29.07.19, 08:12
    Jakie? To, że np. Boniecki jednak się różni od Rydzyka i w teoretycznie tym samym KK w Polsce można spotkać zupełnie inne przekazy? I sprowadzając to do przykładu tych panów - czy chcę, żeby dziecko słuchało i nasiąkało Bonieckim czy Rydzykiem?
  • chococaffe 29.07.19, 08:13
    Tzn ja dopuszczam myśl, że komuś jest wszytko jedno, aby msza i komunia były zaliczone, ale mnie to dziwi.
  • tryggia 29.07.19, 08:55
    Histeryzujesz.

    --
    Hope
  • chococaffe 29.07.19, 18:05
    ???

    Nie, nie histeryzuję, nie mój problem - dziwię się i tyle. Ale fakt, ja przywiązuję dużą wagę do edukacji i wychowania.
  • australijka 28.07.19, 12:49
    Powiem szczerze, że ilość wydumanych problemów jest ogromna. Wydumanych, bo jak świat światem dzieci kolonijne, obozowe brały udział w mszach polowych lub były dowożone do jakiegoś miasteczka. Nie wszyscy opiekunowie mieli ochotę uczestniczyć w tym wydarzeniu, jak nie wszyscy chcieli do ZOO, cyrku, na wystawę pająków czy wyplatanie koszy z wikliny. I nikt aż tak nie zaznaczał swojego dobrostanu i nie obsikiwał terytorium wolności.
    Pozostanie na zewnątrz wydaje mi się chybione. Opiekun odpowiada za dziecko od momentu wyjścia z terenu obozu do momentu powrotu. Bez względu na gdzie idą. Bo kto przejmuje odpowiedzialność w kościele? Bóg?
    To śmieszne jak bardzo głośno mówi się o tym wchodzeniu w uczucia religijne. Od zawsze byli wierzący, niewierzący i nikt plakietki sobie nie przypinał. Przez blisko 30 lat pracy nie zapytałam ani razu o wiarę mojego pacjenta ani też nie ogłaszałam wszem i wobec o mojej wierze lub jej braku. To prywatne i intymne jak seks i zarobki.
    Proste- masz pewne obowiązki, płacą ci za coś, wyraziłeś zgodę i tyle. Nie musisz klękać, modlić się bo nie poszedłeś na mszę a obstawiasz dzieci uczestniczące we mszy. Strasznie sobie ludzie to życie komplikują problemami sierpem z tyłka ciągnionymi. Od lat pielęgniarki pomagają pacjentom dotrzeć na mszę do kaplicy szpitalnej. Uczestniczę w ostatnim namaszczeniu, przyjęciu komunii. Nie widziałam aby protestowały choć nie wszystkie są aktywnymi katoliczkami. To dla nich jedna z czynności przy pacjencie i ideologii z tego nie robią.
  • katja.katja 29.07.19, 08:34
    Zgadzam się.
    Co za problem przez godzinę postać w kościele, przecież do modlitwy nikt nie zmusza.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bergamotka77 28.07.19, 13:50
    Bez przesady z tą religijnościa na wyjazdach. My na wakacjach nie chodzimy na mszę.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • majenkir 28.07.19, 20:18
    Ja w ogóle nie chodzę, ale jak ktoś chce, to powinno mu sie to umożliwić IMO. Wychowawca może sobie usiąść pod kościołem na słoneczku i mieć godzinę wolnego.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • ganesza 28.07.19, 21:32
    majenkir napisała:

    > Ja w ogóle nie chodzę, ale jak ktoś chce, to powinno mu sie to umożliwić IMO.
    > Wychowawca może sobie usiąść pod kościołem na słoneczku i mieć godzinę wolnego.
    >

    wychowawca nie może sobie usiąść przed kościołem na słoneczku bo jeśli dzieciątko idąc do komunii się potknie i rozwali sobie nabożną główkę o kościelną ławkę to opiekun ma na karku prokuratora, bo na słoneczku był.



    --
    Nie jestem profanacją, nie jestem satysfakcją. Nie jestem może
    kompetentna ani majętna, ale jestem.
  • memphis90 29.07.19, 16:57
    Bzdury opowiadasz. Opiekun nie odpowiada za wypadki typu potknięcie czy spadające z sufitu kandelabry, bo jego obecność tuż nad dziubdziusiem niczego nie zmienia. Opiekun odpowiada co najwyżej za niuniusia hustajacego się na żyrandolu.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kalina_lin 28.07.19, 20:21
    A wy jesteście jakimś punktem odniesienia? Wy nie chodzicie, inni chodzą.
    Pierwsze słyszę o urlopie od bycia katolikiem. Jeśli masz potrzebę praktykowania w ciagu roku, to czemu zanika ona na urlopiw?
  • raczek-nieboraczek 28.07.19, 22:17
    Nie ma urlopu. Msza to nie przesada.
  • majaa 29.07.19, 10:14
    No to akurat zupełnie nie masz się czym chwalić, bo marni z Was katolicy.
  • thaures 28.07.19, 20:27
    Napisałaś, - że jeżeli ktoś z kadry się zgodzi iść... To nie wysylanie kogoś.
    Ale do rzeczy- pracuje z młodzieżą- chodzę na różne imprezy, robię różne, nieraz idiotyczne rzeczy, nie zawsze wszystkie mi pasują- ale za to mi płacą. Tak samo kadra- jest w pracy.
  • mysz1978 28.07.19, 21:00
    no wlasnie - to jest praca i tyle. Opieka nad dziecmi/ mlodzieza byc musi, a w ostatecznosci wychowawca mogl do kosciola zaprowadzic i czekac na zewnatrz...
  • ganesza 28.07.19, 21:56
    mysz1978 napisała:

    > no wlasnie - to jest praca i tyle. Opieka nad dziecmi/ mlodzieza byc musi, a w
    > ostatecznosci wychowawca mogl do kosciola zaprowadzic i czekac na zewnatrz...

    kolejna mądra, której się wydaje. nie. wychowawca nie może zaprowadzić do kościoła i czekać na zewnątrz. wychowawca MA być z podopiecznymi. będąc na zewnątrz nie sprawuje opieki. i jeśli dzieciatko wychodząc z ławki się potknie i dozna uszczerbku 'na zdrowiu' to opiekun odpowiada cywilnie i karnie.


    --
    Nie jestem profanacją, nie jestem satysfakcją. Nie jestem może
    kompetentna ani majętna, ale jestem.
  • nangaparbat3 29.07.19, 09:44
    racja.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • tol8 29.07.19, 20:59
    A ja ma temu zapobiec stając pięć ławek dalej?

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • anorektycznazdzira 28.07.19, 21:17
    Wysłanie- jest wchodzeniem, jak najbardziej.
    Rozumiem, że obóz nie zapewniał wizyt na obrządkach religijnych, dlatego osoba, która zaprowadzi młodzież nie musi się znaleźć, co najwyżej może. Dlatego wysłanie nie wchodzi w grę. Oczywiście można zorganizować obóz, który z założenia zapewnia doprowadzenie młodzieży na modły katolickie, prawosławne, żydowskie, muzułmańskie. Wtedy organizator upewnia się, że wśród kadry posiada osoby zgadzające się na to, aby w obrządkach takich czy innych uczestniczyć. Właściwie bez znaczenia, czy sami są wierzący i czy są wierzący odpowiedniotongue_out
    wystarczy, że się zgadzają.

    --
    Dzisiaj samochody same wiedzą, gdzie ich pas ruchu, kiedy ze zbyt dużą prędkością zbliża się przeszkoda, potrafią odczytywać znaki drogowe. Słowem, przeciętne niemieckie auto jest inteligentniejsze od przeciętnego polskiego kierowcy.
  • kanna 28.07.19, 21:21
    Obóz ma swój program, który realizuje.
    Jeśli msza nie jest wpisana w program obozu - nie widzę powodu, aby na nią iść.

    Jeśli obok będzie bezpłatne widowisko cyrkowe, a grupa dzieci wystąpi z inicjatywa, że by odwiedziła widowisko - tez nie widzę powodu, aby kogoś delegować do opieki.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • nangaparbat3 29.07.19, 09:42
    Nie widzę powodu, by obozy dla dzieci miałyby być organizowane tak sztywno - na odwrót, dobrze jak organizatorzy reagują na potrzeby i pomysły dzieci.
    Swego czasu jeździłam jako opiekunka na obozy wędrowne, szefowała starsza koleżanka. Codziennie rano proponowała plan dnia, zazwyczaj 3 różne trasy, o różnym stopniu trudności (opiekunki były 3), pytała uczestników o uwagi, czy się zgadzają, reagowała na prośby i pomysły. Niczemu to nie przeszkadzało, a obozy były rewelacyjne. Zawsze jeździli na nie, oprócz uczniów, dorośli absolwenci, wspierali nas bardzo w opiece i organizacji. Jako pedagożka wysyłałam też na te obozy dzieciaki z problemami, bo same w sobie miały funkcję terapeutyczną.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • dziennik-niecodziennik 29.07.19, 10:02
    "Nie widzę powodu, by obozy dla dzieci miałyby być organizowane tak sztywno - na odwrót, dobrze jak organizatorzy reagują na potrzeby i pomysły dzieci. "

    dokładnie tak samo mysle. jesli tylko inicjatywa nie przeszkadza w ogolnym zabezpieczeniu obozu (w stylu - nie wiem - z grupą powinno is 1,5 opiekuna, wiadomo ze idzie dwóch, a wtedy zabraknie opiekunów dla dzieci pozostajacych na obozie) to spontan jest mile widziany.
    na wszystkich koloniach na ktorych byłam były takie spontany - a to do kina, a to do cyrku, a to na plaze, a to cos. czasem nam sepcjalnie przekładali zaplanowane zajęcia bo np po poludniu zapowiedziano deszcz i dyrektor wyjazdu stwierdził ze szkoda marnowac piekne przedpoludnie na tluczenie zajec, po poludniu wszystko nadrobimy, a najwyzej dyskoteka sie zacznie ciut później...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • tairo 28.07.19, 21:25
    > Pytam czy wyslanie kogos z kadry do tego kosciola jest wchodzeniem w jego uczucia religijne

    Tak. Dokładnie tak samo, jak wysyłanie nauczycieli szkół państwowych na rekolekcje.
  • stephanie.plum 29.07.19, 00:10
    dla mnie nie jest wchodzeniem w uczucia, ktoś z kadry może pobożnisiów do kościoła zaprowadzić, nawet nie musi z nimi tam wchodzić, upojną godzinkę spędzi w spokoju ze smartfonem, dzieciaki odbierze i cześć.

    kierownik jeśli jest inteligentny emocjonalnie, to wybierze sam spośród kadry kogoś, komu to zadanie nie będzie strasznie przeszkadzało.

    dla mnie słabe jest raczej niezapewnienie możliwości wyprawy na mszę chętnym pobożnisiom, skoro taka wyprawa nie przedstawia obiektywnie problemów organizacyjnych.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • nangaparbat3 29.07.19, 09:44
    Mnie się wydaje, że także ze względu na dzieci, powinna pójść osoba akceptująca mszę i potrzebę uczestniczenia, ktoś robiący to wbrew sobie mógłby dzieci urazić, nie byloby to dobre.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • tryggia 29.07.19, 10:04
    Jak się zachowuje taka osoba (zakładamy, dorosła), że to uraża dzieci? Przykłady.

    --
    Hope
  • nangaparbat3 29.07.19, 17:33
    Mówi o nich "pobożnisie". Mową pozawerbalną okazzuje lekceważenie. Daje odczuć, że towarzyszenie dzieciom to dla niej udręka, a pomysł dzieci - niedorzeczny. Jest mnóstwo możliwości. To bardzo proste.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • stephanie.plum 29.07.19, 23:27
    przepraszam, użyłam terminu "pobożnisie", jako roboczej nazwy grupy.
    sama się do "pobożnisiów" zaliczam, i słyszałam gorsze określenia na praktykujących katolików, więc tak niefrasobliwie napisałam.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • nangaparbat3 30.07.19, 01:20
    A ja jestem niewierząca big_grin
    Przyszło mi do głowy, że ktoś zmuszony i wkurzony tym zmuszeniem, mógłby dzieciom dokuczyć, nawet niechcący.
    Swoją drogą u nas każdy teraz może oberwać sad


    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • jowita771 30.07.19, 07:13
    Gdyby każda wymiana zdań między wierzącymi i niewierzącymi wyglądała tak, jak Wasza powyżej, życie byłoby piękniejsze. smile


    --
    wraz z osiągnięciem pozycji pt. żona, kobieta nabywa +30 kg, zamienia seksy look na rozciągniętą podomkę, ma wałki na głowie i monotonnie brzęczy kup ziemniaki, kup ziemniaki. /triss_merigold6/
  • mgla_jedwabna 29.07.19, 00:19
    To zależy, czy za opiekę uznamy zaprowadzenie grupy pod kościół i odprowadzenie zeń, czy też wejście do środka i obecność tam podczas mszy, co do pewnego stopnia wymusza uczestnictwo w obrzędach (np. trudno stać, gdy wsztscy klękają itd.).

    W pierwszym przypadku kierownictwo może nakazać sprawowanie opieki, w tym drugim - nie, o ile nabożeństwo dla chętnych nie było specyficznie uwzględnione w programie obozu/ kolonii. Bo wtedy - widziały gały, co brały, przyjmując tę robotę.
  • tairo 29.07.19, 01:00
    Już wyżej w wątku jest - a co, jeśli wychowawca odprowadzi grupę pod kościół, a tam jeden z dziubdziusiów nieszczęśliwie się potknie o własne sznurówki i rozbije głowę o ławkę?
  • saphire-2 29.07.19, 07:55
    Niestety wtedy wychowawca ma problem sad
    Słyszałam od znajomego, że teraz oferują wychowawcom wynagrodzenie w wysokości 500 zł na rękę za 7 dniowy obóz. Autentyk...
    7 dni i nocy odpowiedzialności za grupę 20 dzieci. W dzień, w kościele, w czasie posiłków i zabaw oraz gdy śpią. Mieli problem i trochę szukali ludzi do pracy, bo nikt nie był na tyle szalony aby jechać nocą pociągiem z dziećmi w inny rejon 10 godzin i potem 7 dni brać sobie na głowę taką odpowiedzialność non stop, potem powrót. Za 500 zł. Ale w końcu znaleźli 3 studentów 21 letnich, którzy się zgodzili.
  • katja.katja 29.07.19, 08:33
    To samo gdy na dowolnie innych zajęciach, wyciecze kolonijczyk nieszczęśliwie przewróci się.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • anorektycznazdzira 29.07.19, 19:40
    Przecież opieka nie może polegać na tym, że się dzieci wpuszcza do jakiejś instytucji i czeka za bramą. Opieka, to opieka. Gdyby prowadził dzieci do kina, to niedopuszczalne by było, że doprowadzi je pod wejście i zaczeka na zewnątrz. Tak samo z kościołem: zaprowadza, to znaczy wchodzi.
    Wchodzi- to znaczy zgadza się, że będzie musiał wejść. Ze względu na charakter instytucji i liczne polskie paragrafy o obrazach religijnych nie wolno mu obrażać uczuć ani łamać poglądów, jeśli sobie nie życzy.


    --
    'Ta opowieść mnie znudziła, albowiem nie była o mnie. Kumasz zależność?' by król Julian
  • umi 29.07.19, 23:12
    Ze względu na charakter instytucji i liczne polskie paragrafy o obrazach religijnych nie wolno mu obrażać uczuć ani łamać poglądów, jeśli sobie nie życzy - No ale nikt mu nie kazde w tym kosciele nikogo obrazac. I nikogo ten stojacy ateista obrazal raczej nie bedzie (tak sadze...). Przeciez to, ze ktos nie wierzacy stoi albo siedzi i nie uczestniczy w tym co wszyscy, za to pilnuje dzieci nie jest jeszcze niczyja obraza. Nikt go (chyba?) nie wyniesie z tego kosciola za to, ze nie kleka czy cos tam. Wchodzi jako opiekun i tyle.
  • tryggia 29.07.19, 23:35
    Ale jak wejdzie może mu coś się stać w tym kościele.
    Dla mnie problem jest od czapy. Jak się jest w robocie, to takie rzeczy odkłada się na po robocie.
    Jak homofobowi w pracy każą sprzedawać tęczowe koszulki - ma to zrobić, jak antyklerykałowi iść z dziećmi do kościoła - ma iść. Mogę sobie wyobrazić sytuację graniczną - np. służbowe polecenie pójścia do rzeźni. Wtedy albo rzucam robotę w cholerę albo zaciskam zęby. Cala ta dyskusja to walenie kotka przy pomocy młotka.

    --
    Hope
  • jowita771 30.07.19, 07:15
    Ja bym jednak weszła do kościoła, bo bywa, że z kościoła można wyjść innymi drzwiami, a bardzo nie chciałabym ocknąć się po mszy i zorientować, że mi podopieczni zwiali.
    Ale nie miałabym problemu przesiedzieć całą mszę, nie wstawać i nie klękać, bez przesady.

    --
    hierarchowie nadal trzymają się opinii arcybiskupa Józefa Michalika, że wszystkiemu winne są rozpasane seksualnie dzieci, które demoralizują cnotliwych z natury księży.
    /by Pudelek/
  • dziennik-niecodziennik 29.07.19, 09:55
    opiekun ma obowiazek pojsc z dziecmi i ich pilnowac, nawet jesli sie mu to nie podoba. jak nie chce uczestniczyc w mszy, to niech czeka pod drzwiami koscioła/synagogi/meczetu, ale ma byc. jesli nie ma mozliwosci wysłania opiekuna, to trudno, dzieci nie pojdą, ale uwazam ze jesli są chętni na wyjscie to organizator ma obowiazek wydelegowac kogos do tego zadania. ostatecznie, nie jest to chyba dla nikogo takie zaskoczenie?...



    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • majaa 29.07.19, 10:08
    W tej sytuacji kierownik powinien spytać kadrę, kto chciałby iść do kościoła z młodzieżą. Wątpię, żeby na tak wielkim obozie nie znalazł ani jednego chętnego. Gdyby jednak, to powinien wyznaczyć kogoś, kto po prostu ich tam zaprowadzi, a sam zaczeka na zewnątrz.
  • aaa-aaa-pl 29.07.19, 10:20
    Byłyście kiedyś opiekunem na wycieczce/ wyjściu ?
    Wiecie jaka to jest odpowiedzialność ?
    Dziecko ma być pod kontrolą- wyjście " na słoneczko" nie jest sprawowaniem opieki.
  • majaa 29.07.19, 11:14
    Owszem, bywałam wychowawcą kolonijnym i doskonale wiem, że to obowiązki i odpowiedzialność. Ale idąc Twoim tropem, to opiekun w zasadzie w ogóle nie powinien sypiać, tylko krążyć między pokojami w nocy, bo przecież młodzieży różne pomysły mogą przyjść do głowy. Sądzę, że powinno się po prostu zachować zdrowy rozsądek. Co takiego strasznego może się wydarzyć podczas mszy? Wprowadzasz grupę do kościoła, ustawiasz w jednym miejscu i jesteś "na wyciągnięcie ręki", gdyby była taka potrzeba.
  • janja11 29.07.19, 11:45
    Z forumowo dyżurno nauczycielką rozmawiasz, stąd nie dziwi jej przekonanie, że z pewnością nikt z tu dyskutujących nie miał nigdy pod opieką grupy dzieciaków. Takie uproszczenie myślowe nauczyciela.
    Ta sama forumowa nauczycielka zadała na forum pytanie jak radzić sobie z agresją w szkole ( i chodziło o klasy nauczania początkowego).
    To sporo tłumaczy w temacie jej kompletnego przerażenia wizją kolonijnej grupy, którą należy ogarnąć całą dobę.
  • janja11 29.07.19, 10:19
    Akurat w polskiej rzeczywistości, dzieciaki, które w czasie wakacji mają potrzebę uczestniczenia we mszy , to raczej standard.
    Nawet w komunie umożliwiano dzieciakom korzystanie z praktyk religijnych (niekoniecznie jawnie).
    To jest właśnie ta tolerancja, o której ematka tak ochoczo się rozpisuje przy różnych okazjach.
    W tak szerokiej kadrze opiekunów, na pewno znajdzie się ktoś, kto zaprowadzi dzieciaki do kościoła.
  • iwoniaw 29.07.19, 10:49
    To jest właśnie ta tolerancja, o której ematka tak ochoczo się rozpisuje przy różnych okazjach.

    "To" tzn. co konkretnie? Któryż to post tak tobą wstrząsnął i świadczy o braku tolerancji ematki?


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • umi 29.07.19, 17:14
    Problem z kategorii z doopy ale dyskusja fajna. Oczywiscie, idzie z tymi dziecmi ten kto i tak chcialby pojsc. Jesli kogos takiego nie ma, to idzie osoba, ktorej to najmniej przeszkadza. Jesli (hipotetycznie) wszyscy byliby wojujacymi ateistami/wojujacymi wyznawcami innej religii i koniecznie upra się, ze to ich obraza, to bylaby to reakcja nieco z doopy. Dostarczenie dzieci do przybytku religijnego nie jest rownoznaczne z uczestnictwem w modlitwie i jak najbardziej wchodzi w obowiazki słóżbowe (opieka nad dziecmi w czasie turnusu). Nie jest wiec kwestia dowolnosci. Nie jest tez rownoznaczne z jakimis modlami niezgodnymi z sumeiniem. Mozna sobie stac jak słup albo usiasc wygodnie i pilnowac. Mozna tez pilnowac wejscia do przybytku i gadac przez telefon najblizsza godzinę (zwlaszcza, jesli dzieci wieksze, bo z malym trzeba by wleźć, ale modlic sie tez nie trzeba, a nawet lepiej sie nei modlic, tylko pilnowac).

    Natomiast watpie, zeby w takiej hipotetycznej sytuacji kierownictwo kopalo sie z koniem i cos tam nakazywalo pracownikom, za mala skala problemu. Predzej uwzglednia to na nastepny turnus i zatrudnia przynajmniej jedna osobę bardziej elastyczna/wpisza to w umowe i tyle.
  • tairo 29.07.19, 19:46
    "Dostarczenie dzieci do przybytku religijnego nie jest rownoznaczne z uczestnictwem w modlitwie i jak najbardziej wchodzi w obowiazki słóżbowe"

    Aha, a dostarczenie dzieci do przybytku religijnego na rekolekcje wchodzi w obowiązki nauczyciela?
  • iwoniaw 29.07.19, 20:46
    No raczej, jeśli się odbywają w czasie zajęć szkolnych i uczniowie są w tym czasie pod opieką szkoły. Co w tym dziwnego? Podobnie jak dostarczanie uczniów do przybytku kultury na ekspozycję/przedstawienie/seans, czy na konkurs odbywający się poza szkołą na kolejnych etapach. Jeśli dyrektor oddeleguje nauczyciela na świetlicę/do kościoła/na wycieczkę, żeby tam pilnował uczniów, to ten się tam udaje i pilnuje, to chyba jasne?


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • tairo 29.07.19, 23:20
    No raczej nie.
    Rekolekcje nie odbywają się w czasie zajęć szkolnych, uczniowie są na czas rekolekcji zwolnieni.
  • iwoniaw 29.07.19, 23:45
    No to zależy. Rekolekcje są organizowane w porozumieniu z dyrektorem szkoły i oczywiście mogą być w trybie "chętni zwolnieni w dniach takich-a-takich z lekcji, dziękuję, do widzenia", ale równie dobrze może być tak, że się odbywają w takim trybie, że chętni są odprowadzani do kościoła na czas określony i przyprowadzani z powrotem do szkoły na kolejne lekcje przez nauczycieli. Ostatecznie czas rekolekcji to nie jest wolne dla szkoły, która ma w te dni obowiązek zapewniać edukację i opiekę uczniom z lekcji nie zwalnianym. A jeśli pozostali są zwalniani np. tylko na godzinę, to wszystkim. I dyrektor jak najbardziej może kazać nauczycielom dzieciątka zaprowadzać i odprowadzać, tak jak czyni to w przypadku wyjścia na przegląd zębów czy inne badania przesiewowe (które też jest przecież dla chętnych). Są oni w pracy, a do ich obowiązków należy także sprawowanie opieki nad uczniami, nie tylko w sali lekcyjnej.

    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • tairo 29.07.19, 23:49
    Konstytucja, art. 53:
    2. Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w
    praktykach religijnych.
    3. Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia
    swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.
  • tryggia 29.07.19, 23:56
    Wychowawca nie uczestniczy w praktykach religijnych, tylko nie spuszcza z oczu bombelków. Jak ochroniarz "na papieżu".

    --
    Hope
  • iwoniaw 30.07.19, 00:19
    Nauczyciel na rekolekcjach nie "uczestniczy w praktykach religijnych" tylko pilnuje niuniusiów oraz eskortuje je bezpiecznie tam i z powrotem. Podobnie jak nauczyciel wożący klasę na basen i pilnujący, żeby się nie pozabijała po prysznicami, nie "relaksuje się na basenie" i nawet do wody nie wchodzi.


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • tairo 30.07.19, 01:19
    No pacz pani, taki aptekarz nie jest pacjentem przyjmującym leki, a jednak chce mieć prawo do odmowy sprzedaży pigułek antykoncepcyjnych w imię własnej religii.
  • jowita771 30.07.19, 07:24
    tairo napisała:

    > No pacz pani, taki aptekarz nie jest pacjentem przyjmującym leki, a jednak chce
    > mieć prawo do odmowy sprzedaży pigułek antykoncepcyjnych w imię własnej religi

    Dobry przykład. Uważam, że opiekun kolonijny powinien iść z kolonistami do kościoła i jest tam w pracy po prostu, a aptekarz nie powinien mieć prawa odmowy sprzedania czegoś, co jest w ofercie apteki. To samo myślę o lekarzu w państwowym szpitalu w przypadku usuwania ciąży, to jest część jego obowiązków zawodowych. Jeśli komuś obowiązki nie odpowiadają, to niech zmieni pracę.


    --
    Nie o te Hiny chodziło

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka