Dodaj do ulubionych

On się nie zmieni

29.07.19, 10:38
Moja babcia zawsze mawiała „jak się nie najadłaś, to już się nie naliżesz” - czyli jak na początku szału nie było, to nie licz na wielkie efekty jakoś wymuszone na koniec.

Ech, ile życia można stracić czekając, że on się zmieni. Tymczasem jeśli w ogóle się zmieniają, to na gorsze.

Tak a propos tych ostatnich przygnębiających wątków, finansowo-związkowych.
Edytor zaawansowany
  • saskia44 29.07.19, 10:46
    To prawda. 👍
  • asia.sthm 29.07.19, 11:50
    To prawda.

    A jak sie trafilo na drania, to : Moja milosc go uleczy.
    i : Po dziecku sie poprawi.

    Jedno sie sprawdza: Na cudzych bledach niczego sie nie nauczymy.

    --
    (…) zdziczałe amory nadal niebezpieczne.
  • tylko.bez.hipokryzji 29.07.19, 12:04
    Patrząc procentowo: jezeli tylko kilka procent cudzych błędów będzie dla nas nauczką - to i tak ogromny sukces.
    Ale często taką wiedza przychodzi z wiekiem i doświadczeniem życiowym. W większości przypadków - za późno.
    Bo najczęściej człowiek się uczy (o ile w ogóle) tylko na własnych błędach.
  • szpil1 30.07.19, 18:25
    asia.sthm napisała:

    > To prawda.
    >
    > A jak sie trafilo na drania, to : Moja milosc go uleczy.
    > i : Po dziecku sie poprawi.
    >
    > Jedno sie sprawdza: Na cudzych bledach niczego sie nie nauczymy.
    >

    Oraz: jak się ożeni to się odmieni.
  • chatgris01 30.07.19, 19:24
    szpil1 napisała:

    > Oraz: jak się ożeni to się odmieni.

    Ale to przecież prawda-tyle że częściowa (bo ciąg dalszy to "na gorsze").




    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • andaba 29.07.19, 10:52
    A to jakieś odkrycie jest?



  • pitupitt 29.07.19, 10:55
    Sądząc po ostatnich wątkach pewnie tak, i to spore.

    --
    Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
  • tt-tka 29.07.19, 10:56
    Jak widac po watkach - dla niektorych odkrycie.
    Wiara w to, ze on sie zmieni, jest niezniszczalna. Globalnie, bo w pojedynczych wypadkach niekiedy trafia ja szlag, na szczescie.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • hungaria 29.07.19, 11:23
    A już po urodzeniu dziecka zmieni się na pewno!
  • daniela34 29.07.19, 11:43
    hungaria napisał(a):

    > A już po urodzeniu dziecka zmieni się na pewno!

    I to przekonanie jest bardzo szkodliwe, bo potem jeszcze dziecko na tym cierpi.
  • marta.graca 29.07.19, 12:28
    A dziecko uratuje związek, który przeżywa kryzys smile Taak, zwłaszcza nocne pobudki są zbawienne smile
  • leann32 29.07.19, 11:22
    Babcia miała rację.
    Moja babcia dziadka urabiała ponad 70 lat, dziadek pozostał bez zmian w kluczowych aspektach w których próbowała go nagiąć. Nie do ruszenia.
  • tylko.bez.hipokryzji 29.07.19, 11:41
    U mnie, starsi członkowie rodziny powiadali"
    "przyjrzyj się, jak wygląda dom wybranka"
    "ważny jest, by małżonkowie mieli podobny kapitał kulturowy, podobne wykształcenie, podobny status majątkowy"
    " kobieta powinna mieś zawsze jakieś zaskórniaki, o których mąż niekoniecznie musi wiedzieć"


    Jako dziecko socjalizmu uważałam, że się w tej drugiej kwestii się mylą. Zycie zweryfikowało moje poglądy uncertain.
    Owszem, zdarzają się pozytywne wyjątki, ale to nadal wyjątki.
  • simply_z 29.07.19, 11:55
    troche kastowe myslenie nie sadzisz..?
  • tylko.bez.hipokryzji 29.07.19, 12:00
    Też tak uważałam. Kiedyś....(jestem typowym produktem socjalizmu).
    Zycie zweryfikowało moje poglądy. Zarówno własny przykład, jak i wiele przykładów z otoczenia - kilka dziesiątków lat obserwacji .uncertain
  • simply_z 29.07.19, 12:15
    tyle, ze w Pl nie ma az takich roznic klasowych jak w innych krajach...
  • tylko.bez.hipokryzji 29.07.19, 12:31
    Patrząc w kategorii: jedna osoba z rodziny od pokoleń np lekarskiej, naukowców, nauczycieli itp itd, sama mająca wyższe wykształcenie; druga osoba z rodziny robotniczej, niewykształconej, sama posiadająca wukształcenie co najwyżej średnie - to jednak jest duża różnica.
    Tak, powtarzam. Są wyjątki. Ale to raczej wyjątki niż reguła.
  • simply_z 29.07.19, 12:39
    Owszem, ale powtorze w PRL-u to nie zawsze tak dzialalo. Pl to nie UK czy inne kraje.
  • umi 30.07.19, 20:15
    Masz i nie do konca masz rację rownoczesnie. Nie chodzi konkretnie o wykształcenie i majatek. To jest niejako skutek. Przyczyna lezy w wartosciach, swiatopogladzie i podejsciu do zycia. Jesli te trzy rzeczy sie zgadzaja, to zwiazek zazwyczaj wypala. Niezaleznie od stanu konta i ilosci dyplomow (i stad te pozorne wyjatki i udane malzenstwa mimo "roznic"). Tyle, ze zazwyczaj jesli ludzie zgadzaja sie w tych trzech kwestiach, to pod innymi wzgledami tez sa podobni. I zwiazek wypala. Ale nie tylko dlatego, ze oboje mieli podobną "klase spoleczna", tylko w ogoe byli podobni. W ramach jej samej grupy spolecznej mozna trafic na odpady atomowe, ktorym ani wyksztalcenie ani majatek (jakims dziwnym trafem czesto po rodzicach) nie pomoze. No i niestety mozna sie wtedy mocno zawieść.
  • simply_z 31.07.19, 15:51
    aa to tak, tu sie zgodze. Nie do konca wierze w magiczne przyciaganie sie roznic.
  • araceli 29.07.19, 12:35
    simply_z napisała:
    > troche kastowe myslenie nie sadzisz..?


    Nawet bardzo ale niestety prawdziwe. Wbrew romantycznym bajaniom miłość nie pokonuje wszystkiego. Każdy związek to jakiś kompromis - czasem dwoje ludzi startuje z tak odległych punktów, że "w pół drogi" jest miejscem, gdzie żadne z nich nie chce być.



    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • tylko.bez.hipokryzji 29.07.19, 12:44
    Do takich wniosków się dorasta. Często ucząc się na własnych błędach....uncertain
  • araceli 29.07.19, 12:49
    tylko.bez.hipokryzji napisał(a):
    > Do takich wniosków się dorasta. Często ucząc się na własnych błędach....uncertain

    Ponoć oznaką mądrości jest uczenie się na błędach innych ludzi ale mądrość też wymaga czasu. Młodzi zwykle mają podejście "co mi tam matka/babka będą mówić, one z innej epoki są, nam się uda" wink


    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • tylko.bez.hipokryzji 29.07.19, 12:51
    no fakt. Ale tak było, jest i... będzie.
    Bo zjesz beczkę soli, nim poznasz do woli. Skądś się wzięło to powiedzenie.
  • katja.katja 29.07.19, 12:44
    Uuu...
    To już nie będziesz uczestniczyć w marszach równości big_grin

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kryzys_wieku_sredniego 30.07.19, 16:14
    Bo to boli jak ktoś z nie zamożnej rodziny z brakami w wykształceniu. Skoro nie zmienia się jedno to naiwnie myśleć że inne się zmieni.
    Tak jak wszędzie są wyjątki, a czasami jest to samo tylko w innym wydaniu, trochę lepszym, trochę na bogato a jednak tak samo patrząc z boku.
  • potworia116 30.07.19, 16:40
    Mnie inteygują ci starsi państwo, posługujący się pojęciem „kapitału kulturowego”, które stało się popularne jakąś dekadę temu.
  • tylko.bez.hipokryzji 30.07.19, 16:50
    To co zastało nazwane w połowie lat 80 tych ub. wieku, funkcjonowało znacznie wcześniej. Inaczej się to określało. Jednak Bourdieu nadał bardzo dobrą nazwę, która doskonale oddaje sedno sprawy. Stąd łatwiej używać wprowadzonej przez niego nazwy, niż formy opisowej.
    1986 rok był ponad 30 lat temu. Starsi członkowie rodziny byli na bieżąco z literaturą światową wink
  • potworia116 30.07.19, 17:02
    Kiedy moja mama wychodziła za tatę, jego rodzice bredzili coś o „gminie” , „pospólstwie” i „braku tradycji”. Młodzi na szczęście to olali. Nigdy i w żadnych okolicznościach nie zauważyłam, żeby matka ustępowała czymkolwiek ojcu w kwestii kompetencji kulturowych, bijąc go na głowę (a nas ratując przed głodem i bezdomnością) w kwestii odpowiedzialności, przedsiębiorczości i społecznego ogarnięcia.
    Fakt, dziadkowie nie byli za pan brat ze światową myślą społeczno-politycznąwink
  • tylko.bez.hipokryzji 30.07.19, 17:13
    No to świetnie, ze znaleźliście się w gronie chlubnych wyjątków smile
  • potworia116 30.07.19, 17:28
    Masz na myśli moich rodziców? Nie sądzę, żeby w ich pokoleniu udane małżeństwa pomiędzy ludźmi z różnym zapleczem klasowym były czymś szczególnie wyjątkowym.
    Zabawne też jak koncept Bordieau, demaskujący mechanizmy klasowego wykluczenia jest używany, żeby te podziały umacniać. Ale może Twoi protoplaści nie studiowali go zbyt uważniewink
  • kkrrokus 30.07.19, 23:07
    A moja babcia mawiała że chłopu nie pokazuje się całej dupy wink
  • asia.sthm 31.07.19, 11:06
    Genialna babcia big_grin

    --
    Casanova: Jak pani na imię?
    Nieznajoma: Nabuchodonozor.
  • madami 31.07.19, 11:38
    tylko.bez.hipokryzji napisał(a):

    > U mnie, starsi członkowie rodziny powiadali"
    > "przyjrzyj się, jak wygląda dom wybranka"
    > "ważny jest, by małżonkowie mieli podobny kapitał kulturowy, podobne wykształce
    > nie, podobny status majątkowy"
    > " kobieta powinna mieś zawsze jakieś zaskórniaki, o których mąż niekoniecznie
    > musi wiedzieć"
    >
    >
    > Jako dziecko socjalizmu uważałam, że się w tej drugiej kwestii się mylą. Zycie
    > zweryfikowało moje poglądy uncertain.
    > Owszem, zdarzają się pozytywne wyjątki, ale to nadal wyjątki.

    wydaje mi się, że w drugiej kwestii bardzo chodzi o to aby małżonkowie mieli podobną wizję świata, związku i siebie w nim, bardziej niż wykształcenie czy pochodzenie
  • tylko.bez.hipokryzji 31.07.19, 15:18
    ale to się bardzo często łączy... Podobne warunki (wszelkie) i sposób wychowania
  • aguar 29.07.19, 12:42
    Nikomu bym nie doradzała na to liczyć, ale jednak spotkałam się z sytuacjami, kiedy facet w związku z założeniem rodziny trochę zmienił tryb życia, dojrzał, zrobił się bardziej odpowiedzialny.
  • katja.katja 29.07.19, 12:45
    Dokładnie. Ludzie się zmieniają.
    Ja znam odwrotny przypadek - odpowiedzialny "od zawsze" mąż i ojciec rodziny po 40 roku życia.... Tu sobie wpiszcie smile

    --
    Nie dam się wygasić!
  • tylko.bez.hipokryzji 29.07.19, 12:50
    Niestety. Tylko niewielki procent się zmienia.
    Zbyt duże ryzyko. No chyba, że ktoś jest ryzykantem, i z całą swiadomością decyduje się je podjąć .
  • kosmos_pierzasty 29.07.19, 20:53
    aguar napisała:

    > Nikomu bym nie doradzała na to liczyć, ale jednak
    Też znam taki przypadek. Jednak niektórzy się zmieniają. Tyle, że nie można na takiej nadziei budować. Jak ma się zmienić, to się zmieni bez specjalnego czekania - a i tak trzeba robić to, czego wymaga sytuacja.
  • danaide 29.07.19, 12:54
    Tych co nie czekały i tak potem zjadają żywcem.
    W Polsce jest słaby klimat do zmian...
  • katja.katja 29.07.19, 13:20
    Bez przesady, Polska pod względem rozwodów dogania Zachód, a nawet nie wiem czy już nie dogoniła.
    Średnia wieku zawierania małżeństw także blisko europejskiego (plus/minus 30 lat), chyba, że chodzi Ci o jeszcze coś innego?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • mhanutka 30.07.19, 06:59
    A mnie się udalo w dużym stopniu. Mąż wyniósł z domu taki stosunek do pieniędzy że sie je zarabia, trzyma w banku lub skarpecie. Na pewno nie mają służyć do tego, by życie uczynić przyjemniejszym i wygodniejszym. Konieczne remonty należy robić samemu, z wymianą okien włącznie. Dzieki temu duzo umie w domu zrobic. Udało mi się go zmienić w ogromnym stopniu i nieraz muszę hamować hulaszcze zapędy.
  • bi_scotti 30.07.19, 16:55
    To jest i prawda, i nieprawda. Jakkolwiek by nie patrzec, zmieniamy sie. Fajnie jest gdy w parze zmieniamy sie razem i jeszcze fajniej gdy na lepsze, ale to troche jak wizja unicorns & rainbows wink
    Ja sie zmienilam. Duzy wplyw na to jak sie zmienilam, mial/ma moj maz. And vice-versa. On tez juz od dawna nie jest w 100% taki jakim byl 30-40 lat temu - zmienil sie, wiele w nim sie zmienilo "because of me and/or for me" smile Niemniej, zapewne Boy mial mial racje, ze "w tym caly jest ambaras zeby dwoje chcialo naraz"; ludzie dokonujacy okresowej samo-analizy i truly zaangazowani w jakies tam relationships, sa sklonni/chetni podejmowac wysilek by sie zmieniac - zeby sie tylko chcialo chciec. Life.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • pani07 30.07.19, 17:01
    Zmieni się, zmieni- tyle że jeśli czegoś w życiu nauczyłam się, to że człowiek (nieważne kobieta czy mężczyzna) zmienia się, ale tylko wtedy gdy sam tego chce i widzi konieczność zmiany. Nie zmieniamy się tylko na zasadzie, "bo on/ona chce, aby....".
  • fusun1804 30.07.19, 18:04
    No, jak sie ożeni to sie odmieni.
  • verdana 30.07.19, 19:41
    Cóż. Mój się zmienił na lepsze. Serio.
  • madami 31.07.19, 12:02
    Ludzie się zmieniają jeżeli zmiana wychodzi, jest zapoczątkowana przez ich samych. Jeżeli człowiek nie chce nic go nie zmieni
  • cruella_demon 31.07.19, 12:28
    Parszywego charakteru nie zmienisz.
    Zmienić to można co najwyżej jakieś przyzwyczajenia wyniesione z domu rodzinnego, ale jak ktoś się wujem urodził, to wujem umrze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka