Dodaj do ulubionych

Pierwsza praca na obczyźnie

29.07.19, 13:45
Mój synek (17 l) jest właśnie na obczyźnie w UK, mieszka u mojej kuzynki i pracuje. To jego pierwsza praca i pierwszy taki dłuższy wyjazd z domu. Jest juz tam tydzien a jeszcze 3 tyg przed nim. Od 13 lat wychowuje go sama . Młodemu praca się podoba, sprzątanie, największy problem to to że on jest trochę odludek i że ciotka u której mieszka chciałaby go poznać, pogadac z nim trochę, traktować jak kogos bliskiego a ten najchętniej zamknąłby się w swoim pokoju i sam siedział. W domu też najlepiej się czuje jak jest sam, juz jako 10- latek miał marzenie aby mieszkać sam. Jak juz pisałam sama go wychowuje no i wiadomo że mamusie to strasznie głaszczą swoje dziecię więc się martwie o niego , czy tam wytrzyma. Lekko mu nie jest . Wiem że pomimo tych przeciwności powinien tam siedzieć do konca , ale ...
Ech, ciężko być matką ...
Edytor zaawansowany
  • backup_lady 29.07.19, 13:58
    Da radę! Super, że się odważył na taki krok. Na pewno da mu to wiele, nie tylko językowo. Kuzynce wytłumacz, że syn nie jest zbyt wylewny, a dziecku, że przez grzeczność powinien z ciotką te pół godziny dziennie pogadać, niekoniecznie zwierzać się jej i wyjawiać wszystkie swoje myśli, ale pół godziny konwersacji każdy na dowolny temat powinien ścierpieć smile
  • kajda28 29.07.19, 14:04
    Była już taka rozmowa. Kuzynka powiedziała że po niej syn się zmuszał do gadania z nimi, więc mu powiedziała że jak nie ma na to ochoty to nie musi. Jakkolwiek pewnie trochę napięta sytuacja w domu jest. A może ja bardziej to przeżywam niż jest naprawdę... Młody jest trochę wrażliwy, kiedyś miał incydent z cięciem się , w stresujacej dla niego sytuacji. Mam nadzieję że teraz do tego niedojdzie. Nie wiem jak go podnosic na duchu , co pisać.
  • katja.katja 31.07.19, 07:49
    Niech wszyscy ekstrawertycy nauczą się szanować granice introwertyków. Wtedy będzie mniej cięć, mniej narkomanów, mniej alkoholizmu, mniej zaburzeń psychicznych.
    Ciągle się mieli o tolerancji dla LGBT, które w porywach stanowią kilka procent społeczeństwa, ale introwertyków i ich prawa oraz potrzeby (jedna trzecia) każdy ma w dudzie.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bambzgrozja 14.08.19, 19:44
    Popieram (ja introwertyk)
  • majenkir 29.07.19, 16:18
    Skoro sie zdecydowal na taki wyjazd, to chyba nie jest z nim tak zle? wink
    Pierwsze dni zawsze sa najciezsze, teraz bedzie tylko lepiej smile. Ma tam jakies towarzystwo rowiesnikow? Bo praca praca, ale nawet odludek potrzebuje czasem sie do kogos odezwac.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • kajda28 30.07.19, 03:23
    Mówi że w pracy są dość fajni ludzie, ktos nawet mowi po polsku a większość lubiej lub gorzej mowi po angielsku. Syn dosc dobrze zna ten język, w tamtym roku był na obozie językowym w Londynie i mówi że wszystko rozumiał.
  • triss_merigold6 29.07.19, 16:24
    Naprawdę musiałaś wysłać 17-latka na do pracy za granicą na miesiąc? Jeszcze bym zrozumiała jakieś Work&Travel czy staż dla uczniów ale coś takiego?
  • iwoniaw 29.07.19, 17:11
    No może bez przesady, 17-latek nie umrze, jeśli przez miesiąc popracuje - ja w tym wieku też szukałam sobie na część wakacji prac zarobkowych i nikt mnie nie "wysyłał" tamże, sama szłam. Podobnie i chłopak z posta startowego może na tym tylko zyskać (finansowo swoją drogą, ale i trochę się oderwie od rutyny, kontakt z innymi ludźmi podłapie, co w przypadku odludka jest istotne), w końcu nie został przykuty do wiosła na triremie ani zesłany do kopalni srebra, mieszka z rodziną i pracuje w miejscu, które odbiera pozytywnie, o co w ogóle chodzi, że "coś takiego"?


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • katja.katja 31.07.19, 07:53
    G.... wiecie o odludkach, więc Cię uświadomię.
    Nie potrzebujemy kontaktów z ludźmi, poza sytuacjami których nie sposób niestety uniknąć (praca, zakupy).
    Dajcie nam żyć, choć my nie wyjdziemy na ulicę i nie będziemy robić szumu wobec własnych nieszanowanych w społeczeństwie potrzeb.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • hanusinamama 30.07.19, 10:39
    A co w tym złego?? Bardzo dobre doświaczenie, jezyk poćwiczy. Podoba sie chłopakowi.
  • rozalia_olaboga 29.07.19, 17:11
    Ja też lubię być sama, ale wyjazd za granicę i bycie z dala od domu to trudne doświadczenie. Byłam już bardzo mocno dorosła, kiedy pojechałam sama na 2 miesiące, a i tak było mi bardzo cięzko i ryczalam codziennie wieczorem.
    Powiedz synowi, że może wrócić, jeśli nie wytrzyma. Ale tez, ze jesteś z niego dumna i ze 3 tygodnie szybko miną. Bo tak będzie.
  • kajda28 30.07.19, 03:20
    Dzieki bardzo. Pamietam ja ja pare lat temu pojechałam i przez pierwszy tydzien codziennie płakałam z tęsknoty za dziećmi . Wolałabym aby jednak ćwiczył hart ducha i się nie poddał i dotrwał do końca. Jak zrezygnuje z pracy to pracodawca może mieć problem aby tą lukę zapewnić, a jednak moja kuzynka zaręczyła za niego. Praca nie jest ciężka, głównie sprząta stoliki w barach w cetrum handlowym. Jedynie że cały czas na nogach.
  • rozalia_olaboga 30.07.19, 11:22
    Hart ducha to jedno, ale są ludzie, którzy źle radzą sobie z dala od domu, za granicą i w nowych sytuacjach. Po prostu, taka konstrukcja. A czasem po prostu to zależy od wieku i sytuacji życiowej.
    Ja jak byłam dzieckiem i nastolatka, nienawidziłam wyjeżdżać z domu - 3 tygodnie kolonii nad morzem przeplakalam. Na studiach i po zaliczyłam 4 kraje samodzielnie, w każdym pomieszkalam rok/kilka lat, było wspaniale. A kiedy wyszłam za mąż, mam dom, swojej życie - znowu chce być u siebie. Wyjechać z mężem, z rodziną to co innego, ale taki samotny wyjazd już znowu mnie nie kręci.
  • rena.k 31.07.19, 10:18
    Jestem introwertykiem. Za dziecka/młodości byłam introwertykiem strasznym. Nie cięłam się, ale chyba tylko dlatego, że na widok krwi mam mdłości wink Pierwszy raz pojechałam za granicę w wieku 16 lat, do ludzi nie gadających w ogóle po polsku. Za rok jechałam już w to samo miejsce do pracy wakacyjnej. Teraz, jakieś 30 lat później, mogę powiedzieć, że to najlepsze co mi się w życiu przytrafiło. W pewnym sensie uratowało mi życie, a na pewno zmieniło mnie i moje postrzeganie świata. Pozostałam introwertyczką, ale przestałam bać się ludzi, przestałam być chorobliwie nieśmiała. mam nadzieję, że Twojemu synowi ten wyjazd też pomoże smile
  • katja.katja 31.07.19, 11:06
    A co takiego tam konkretnie się stało?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • rena.k 14.08.19, 16:03
    W sumie nic takiego. Bardziej otwarci ludzie, wyluzowani. A ja nie mialam łatki nieśmiałej dziwaczki, bo mnie nie znali. No i przestałam nią byc, bo nie musialam wink
  • kajda28 31.07.19, 14:44
    Syn się ciął jak z innego powodu. Chciał zrezygnować ze szkoły muzycznej i nie wiedział jak to zrobić, więc zaczął wagarowac z zajęć w niej. Wydało się po ok miesiącu .
    Ja też nie potrzebuje ludzi w wokół siebie do szczęścia, więc go rozumiem , tym bardziej że pierwszy raz tyle czasu poza domem.
  • rosapulchra-0 30.07.19, 06:02
    Trafił idealnie. Nigdzie w Polsce nie zarobi takiej kasy za sprzątanie jak w UK. I pozna wartość pieniądza. A że odludek? Niech ciotka przyjmie do wiadomości, że nie wszyscy są towarzyscy i mają ochotę cały czas spędzać wśród innych ludzi.
    dodam, że moje dzieci zaczęły pracować łykędowo własnie, gdy miały 17 lat. To była ciężka praca, fizyczna, w fabryce żywności. Pracowały w każdą sobotę i niedzielę po 12 godzin. Za to tygodniówka była dla nich bardzo miłym wynagrodzeniem.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • kajda28 30.07.19, 06:21
    Pieniądze pieniędzmi ale tam atmosfera też raczej jest inna niż w pl. U nas nowych mało kiedy wita się sympatycznie - a już takich na krótki czas to juz w ogóle jak wroga się traktuje który przyszedł "zabrać" robotę i dorobić się. Pewnie że wszystko zależy od ludzi ale coraz częściej tak jest.
  • rosapulchra-0 31.07.19, 05:47
    Nie wiem, gdzie to jest "u nas", ale wiem, jak jest w mojej pracy (a trochę tych prac miałam). Nigdzie się nie spotkałam z nieprzyjaznym przyjęciem pracownika przez Anglików, raczej rodacy i ludzie z Europy wschodniej są mało przyjaźni. A dla tego chłopka to będzie dobra szkoła życia, nabierze nie tylko doświadczenia życiowego, ale również podszkoli język.

    --
    Ty milden samotna zdaje jesteś to może się wymienicie usługami? Bo pewnie też masz z tym problem. by bergamotka77
  • kajda28 31.07.19, 06:39
    U nas znaczy w pl.
  • katja.katja 31.07.19, 07:54
    To prawda, u nas nowych zjadamy na pierwsze śniadanie.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • triss_merigold6 30.07.19, 07:13
    W UK nie ma kodeksu pracy, który chroniłby małoletnich pracowników przed pracą powyżej 8. godzin dziennie?
  • kajda28 30.07.19, 09:26
    Powiem szczerze że nie wiem. Ale pracuje normalnie na umowę więc widocznie nie ma. Ale sprobuje się dowiedzieć na jakich zasadach są tam zatrudnieni młodociani.
  • hanusinamama 30.07.19, 10:40
    Ale 17 latek nie da rady tyle pracować?? Podoba sie chłopakwi wiec ja nie wiem w czym problem.
  • triss_merigold6 30.07.19, 11:37
    Pisałam do Rosy, która swoje nieletnie córki wysłała do pracy w fabryce na 12 godzin dziennie w soboty i niedziele.
    Niezależnie od tego czy nieletni bądź jego rodzice chcą, Kodeks Pracy chroni młodocianych przed różnymi Janyszami i Gazelami biznesu, rozumiesz.
  • hanusinamama 30.07.19, 11:41
    Pytanie czy wysyłała. Ja w tym wieku robiłam na plantacji. I wcale nie byłam wysłana, same sobie z koleżankami taką prace znalazłysmy. Jak pracowałam w czasie studiów to tez sie mojej mamy czepiano ze mnie do pracy wysyła. A ona nie wysyłała ja sama chciałam. Dodam ze nie musiałam bo rodzice mieli i mogli mi dać kasy sporo...wolałam sama zarobic. Tak studia skonczyłam wiec mi nie zaszkodziło...
  • arista80 30.07.19, 11:52
    Ja od wieku 17 lat sama szukałam okazji do pracy za granicą. Nikt mnie nie wyganiał, to ja chciałam. Jeździłam głównie jako au pair, ale raz załapałam się też jako pomoc językowa na wycieczce. Szczerze mówią c dla mnie wtedy nie liczył się wtedy aż tak bardzo zarobek, co możliwość nauki języka na miejscu i poznanie kraju "od kuchni", a nie jako turysta.
  • triss_merigold6 30.07.19, 11:55
    Rozmawiamy o nieletnich. Guano kogo obchodzi, w jaki sposób zakrzywia czasoprzestrzeń student, osoba dorosła i w pełni odpowiedzialna za swoje zdrowie.
  • iwoniaw 30.07.19, 12:04
    No ale na jakiej podstawie twierdzisz, że praca 12h w tygodniu, nawet cięgiem (bo Rosa pisała o weekendzie tylko, zdaje się) osoby powyżej 16 roku życia jest w UK sprzeczna z prawem?


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • triss_merigold6 30.07.19, 12:23
    Nie wiem czy jest sprzeczna z brytyjskim prawem, z polskim jest sprzeczna. Tylko weekendy po 12 godzin dla uczących się dziennie nieletnich? Aha. Mam inną interpretację określenia "tylko".
  • iwoniaw 30.07.19, 19:45
    Nie wiem czy jest sprzeczna z brytyjskim prawem, z polskim jest sprzeczna.

    Opisywane przez Rosę przypadki nie działy się w Polsce, więc nie ma to znaczenia.

    Tylko weekendy po 12 godzin dla uczących się dziennie nieletnich? Aha.

    Młodzi mają nieco inny odbiór rzeczywistości i wytrzymałość, nic się 17-latkowi nie stanie, jak przez chwilę tak popracuje. Uzna, że to za wiele, to przestanie. Nie mówimy wszak o konieczności, tylko o doświadczeniu. Zresztą niby jak chciałabyś zabronić prawie dorosłej osobie robić coś, co w danym kraju jest legalne i w dodatku pozytywnie postrzegane? Podobnie zresztą w wątku obok - pytasz, czy byśmy "pozwoliły", jakby chodziło o 12-latki. To nie jest kwestia pozwalania od pewnego momentu, tylko tego, czy dany nastolatek chce mieć "swoje pieniądze" osobiście zarabiane czy w ogóle go to nie kręci.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • chicarica 30.07.19, 19:10
    W UK są inne przepisy.
    wageindicator.co.uk/advice/fair-treatment-at-work/children-at-work

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • chococaffe 30.07.19, 19:52
    During the school term, children can work a maximum of 12 hours a week while during school holidays, the maximum weekly working hours are 25 hours (for 14 and 15 year olds) and 35 hours (for 15 and 16 year olds).
  • rosapulchra-0 31.07.19, 05:49
    Tak, mieszkasz tu i wiesz znacznie lepiej od tych, żyją w tym kraju od wielu lat. Oczywiście, że jest prawo pracy i regulacje prawne w kwestii zatrudniana młodych pracowników. Poza tym przypominam ci, dulska, że w UK ukończenie 16 r.ż. traktowane jest jako wejście w dorosłość, a nie jak 18 r.ż.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • rosapulchra-0 31.07.19, 06:43
    *jak w PL

    --
    A to nie wiesz, że jak kobieta "rozkłada nogi", to jej się otwiera taka czarna dziura, co zasysa z niespotykaną siłą wszystkie samce jak leci, aż po horyzont zdarzeń...? by memphis90
  • triss_merigold6 31.07.19, 07:42
    Rozumiem. To bardzo smutne, że w XXI w. prawo kraju rzekomo cywilizowanego, nie chroni nastolatków przed 12-godzinnymi szychtami w fabryce.
  • saskia44 31.07.19, 09:43
    triss_merigold6 napisała:

    > Rozumiem. To bardzo smutne, że w XXI w. prawo kraju rzekomo cywilizowanego, nie
    > chroni nastolatków przed 12-godzinnymi szychtami w fabryce.

    Cale szczescie. Jakos ci nastolatkowie a wycienczajacej pracy nie umieraja.
  • saskia44 30.07.19, 12:08
    triss_merigold6 napisała:

    > W UK nie ma kodeksu pracy, który chroniłby małoletnich pracowników przed pracą
    > powyżej 8. godzin dziennie?

    17 latek nie jest traktowany jako maloletni. Prawo okresla
  • saskia44 30.07.19, 12:11
    Prawo okresla zasady pracy osob w okreslonym wieku. 16-latek w UK moze samodzielnie mieszkac i podejmowac sporo decyzji bez zgody rodzicow wiec i pracowac moze po 12h dziennie. Prawo okresla peace w okrwslonym systemie, 2 dni po 12h nikogo nie zabija.
  • bergamotka77 30.07.19, 20:21
    triss_merigold6 napisała:

    > W UK nie ma kodeksu pracy, który chroniłby małoletnich pracowników przed pracą
    > powyżej 8. godzin dziennie?

    Masakra. Dziki kraj.


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bergamotka77 30.07.19, 20:18
    rosapulchra-0 napisała:

    > Trafił idealnie. Nigdzie w Polsce nie zarobi takiej kasy za sprzątanie jak w UK
    > . I pozna wartość pieniądza. A że odludek? Niech ciotka przyjmie do wiadomości,
    > że nie wszyscy są towarzyscy i mają ochotę cały czas spędzać wśród innych ludz
    > i.
    > dodam, że moje dzieci zaczęły pracować łykędowo własnie, gdy miały 17 lat. To b
    > yła ciężka praca, fizyczna, w fabryce żywności. Pracowały w każdą sobotę i nied
    > zielę po 12 godzin. Za to tygodniówka była dla nich bardzo miłym wynagrodzeniem
    > .
    >

    Ja piorkuje. Chyba was pogielo że tak te biedne dziewczyny musiały harować. Mogłaś iść do roboty i je utrzymać a nie ściągać babkę.


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • zielonaherbata72 30.07.19, 21:18
    To kiedy twoje dzieci się uczyły, rozwijały hobby, chodziły na randki, prowadziły życie towarzyskie i odpoczywały? Żadna kasa tego nie wynagrodzi, chyba że byliście tak biedni, że dzieciaki musiały tyrać. Dla mnie kosmos. Dobrze się czułaś ty i twój mąż, że wasze dzieci więcej harowaly niż wy (bo zakładam, że nie pracujecie 7 dni w tygodniu)?
  • rosapulchra-0 31.07.19, 06:05
    Nie no, zamknięte były w gettcie polskim i nosa nawet z niego nie wyściubiały.
    Naprawdę uważasz, że 17-latka nie ma czasu w tygodniu, po szkole? Że pracowały w każdy łykęd?
    Wyobraź sobie, że zarówno ja, jak i mój mąż nie tylko pracujemy więcej niż pięć dni w tygodniu, to wcale nierzadko siedem. I dla nas najważniejsze było to, że dziewczyny tak chciały i były zadowolone ze swoich decyzji. Dodam, że nie przeszkodziło to im skończyć edukacji w UK i to z naprawdę dobrymi wynikami. Poza tym życie i prawo w UK jest trochę inne niż w Polsce i nie ma tu czego porównywać.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • chococaffe 31.07.19, 08:38
    To, że chciały nic nie znaczy, ważniejsze dlaczego chciały. I na jakim etapie tę edukację zakończyły. Nie piszę , że każdy musi skończyć studia, nawet licencjackie - ważne, żeby ta decyzja była wynikiem przekonania a nie przymusu zarabiania pieniędzy już, teraz, natychmiast. I jeżeli rodzice nie mają władzy prawnej, zeby tego zabronić to trudno, ale cieszyć się nie ma czym.
  • majenkir 13.08.19, 16:20
    chococaffe napisała:
    > To, że chciały nic nie znaczy, ważniejsze dlaczego chciały. I na jakim etapie t
    > ę edukację zakończyły. Nie piszę , że każdy musi skończyć studia, nawet licencj
    > ackie - ważne, żeby ta decyzja była wynikiem przekonania a nie przymusu zarabia
    > nia pieniędzy już, teraz, natychmiast. I jeżeli rodzice nie mają władzy prawne
    > j, zeby tego zabronić to trudno, ale cieszyć się nie ma czym.


    Teraz tak napisalas jak moja mama, ktora za bardzo tego nie rozumie wink.
    Moj syn w ostatniej klasie liceum tez pracowal duzo - do 20 h/tydz. NIKT MU NIE KAZAL, ale tez nikt mu nie zabranial, bo niby coz takiego zlego jest w pracy? Oceny mial ok (tak, tylko ok wink), dostal sie na uczelnie, na ktora chcial isc + pare innych. A chcial pracowac, zeby zarobic na wymarzone auto, ktore oczywiscie pojawilo sie wczesnie i tata musial zaplacic duzo wieksza czesc tongue_out. Ale duzo wazniejsze jest to, czego sie tam nauczyl (i nie jest to smazenie frytek i przewracanie burgerow) - ze zarabiajac minimalna stawke ma sie tylko na waciki i nic innego, wiec trzeba sie lepiej ustawic w zyciu, albo mimo ciezkiej pracy nie ma sie nic sad.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • chococaffe 13.08.19, 17:14
    A Ty jak moja babcia, która nie odróżnia 20 h w tygodniu od 24 godzin w weekend. I że niezgoda na 24 godziny w weekend nie oznacza niechęci do pracy jako takiej. eh.....
  • majenkir 13.08.19, 17:18
    Od razu wyskoczylas z zalozeniem, ze skoro pracuje, to juz sie nie chce uczyc i pewnie zostanie w tej fabryce/smazalni do konca zycia. A tak nie jest. Czesto ta praca jest wlasnie motywacja do dalszej edukacji.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • chococaffe 13.08.19, 17:24
    Nie, to nie było założenie- to bylo pytanie. I naprawdę w celu "wychowawczym" licealista nie musi pracować po 50-60 godzin w tygodniu (szkoła, nauka plus 24 godziny w fabryce). Wystarczy, że popracuje np w jeden miesiąc wakacji. Ile godzin w tygodniu Ty pracujesz?
  • majenkir 13.08.19, 20:33
    0.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • chococaffe 15.08.19, 07:50
    Ale musiał Ci się popsuć charakter wink
  • zielonaherbata72 31.07.19, 09:36
    Napisałaś, że pracowały weekendów, więc z tego wychodzi, że co każdy. Po szkole to trzeba się przygotować na następny dzień na sprawdzian, odpocząć. To, że pracujecie 7 dni to dla mnie nie jest powód do dumy, dla mnie to oznacza niezdrowe podejście do pracy, zero work and balance. To, że dzieci chciały to co z tego. Młodzież często nie myśli o długotrwałych skutkach, fajnie że teraz się dorobić ale pytanie jak to się przeniesie na dalsza edukację. Nie piszesz czy skończyły edukację z wyższym wykształceniem czy średnim, więc trudno mi ocenić. Dla mnie praca dziewczyn a raczej taka harówa to kosmos.
  • saskia44 31.07.19, 09:50
    Jej corki chodzily do szkoly w UK wiec nie mialy sprawdzianow nastepnego dnia. Edukacja dla ponad 16-latkow wyglada inaczej niz w pl. Oczywiscie ze wiele osob ma malo czasu a prace zwlaszcza po 12h w kazdy weekend ale czesc ma tego czasu calkiem sporo I jesli na to sie zdecyduje to czesto odpocznie wlasnie w szkole. Zalezy od typu edukacji i wybranego kursu. Mlodziez w tym wieku zaczyna zajecia w zaleznosci od szkoly miedzy 8-9, studiuje 3-4 przedmioty wybrane przez siebie (czesc ma zupelnie inne kursy wiecej pracy mniej nauki), I owszem studiuje je na wyzszym poziomie ale maja tez sporo wolnego czasu w takie dnia, nie jest wiec to tak obciazajace jak w polskich liceach.
  • bergamotka77 30.07.19, 22:55
    Serio musi tak ciężko pracować w tym wieku? Mam też prawie 17-latka i nie dałabym go do ciężkiej fizycznej roboty. Jeszcze się napracuje w życiu.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • kajda28 31.07.19, 16:11
    Sprzątanie tac ze stolików i wycieranie ich traktujesz jako ciężką fizyczną pracę ?
  • bergamotka77 13.08.19, 17:27
    kajda28 napisała:

    > Sprzątanie tac ze stolików i wycieranie ich traktujesz jako ciężką fizyczną pra
    > cę ?

    Tak 9h godzin na nogach to nie bułka z masłem.


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • magdzialena78 14.08.19, 20:09
    Snow flakes?
    Mysle ze sam chciał. Super.kiedy mualam 17 lat nie bylo takich możliwości.
    Korona mu z glowy nie spadnie🙂
  • iberka 31.07.19, 07:53
    Pojechał do rodziny więc spokojnie. Wykorzystajcie szansę, a kuzynce powiedz to co tutaj - na pewno zrozumie.
  • lwica_24 31.07.19, 13:07
    Tak, ciężko być matka bez względu na wiek dziecka. Gdy mój syn wyjeżdzał i podejmował pierwszą pracę na obczyźnie miał trochę więcej lat, wyższe wykształcenie, podpisany kontrakt na dobre pieniądze na uczelni i..... też mi było niełatwo, bo wiedziałam, ze nie wróci.
  • kajda28 13.08.19, 12:06
    Młodego wyjazd dobiega końca, jakoś dał rade. Pracował 6 dni w tyg po 9 godzin , czasami miał rozdzielone 7-12 i 18-22.
    Nie gadał z ciotką i ma za swoje... samolot ma o godzinie 19 a na lotnisko zawiozą go przed pracą czyli przed 8 rano ... . Syn ma 2 duże walizki więc lepiej tak niż autobusem miałby się sam przemieszczac . Ostrzegłam go aby nie zostawiał walizek bez opieki i sobie posiedzi , odpocznie na twardych krzesłach ...
  • rozalia_olaboga 13.08.19, 15:18
    11 godzin na lotnisku? To jednak hardcore... Nie umrze od tego, ale serio nie ma innego wyjścia?
    I co ma do tego niegadanie z ciotką? smile

    Już niedługo się zobaczycie - fajne są spotkania po takiej rozłące smile
  • kajda28 13.08.19, 17:47
    Nie gadanie z ciotką ma to do siebie że ona czuje się źle bo z jej punktu widzenia młody jej dom traktował jak hotel. Choc wprowadzał psy jak oni pojechali na weekend. Na samym początku mówiła że weźmie dziem wolny aby go kolo 12-14 zawieźć - bo są duże korki później. Teraz jak widac zmieniła zdanie . Ciężko mi od niej wymagać tego.
    Mysle że jak bedzie mial naladowaną komórkę to da radę , może są tam jakieś gniazdka nawet.
  • chococaffe 13.08.19, 17:49
    Nauka nie mniej cenna niż praca wink
  • rozalia_olaboga 13.08.19, 19:50
    A, rozumiem. No tak, to trochę nauczka.. Moze nawet nie, że jakbyś gadał, to by wzięli dzień wolny dla ciebie, ale ze jednak miło jest być uprzejmym i czasami zamienić kilka zdań, bo inaczej wygląda to właśnie bardzo jak hotel. Wyprowadzanie psów to chyba oczywista oczywistość i minimum w ramach wdzięczności za gościne.
    Na lotniskach gniazdka przeważnie są, czasem są nawet fajne, wygodne fotele z widokiem na płytę lotniska smile
  • kajda28 14.08.19, 15:50
    Wygodne fotele z widokiem na płytę są raczej już po odprawie, a tam będzie mógł wejść nie wczesniej jak 2 godziny przed planowanym odlotem.
  • rozalia_olaboga 14.08.19, 21:01
    Hm. Ostatnio byłam na lotnisku jakieś 3 godziny przed odlotem i od razu poszłam pod bramkę. Tzn w strefę bramek, bo oczywiście numeru bramki jeszcze nie miałam. Nikt nie pytał kiedy odlatuję. Zakładam, że odprawę zrobił online, bo teraz mało kto się odprawia na lotnisku... Tak?
  • chococaffe 15.08.19, 07:52
    Pewnie już po wszytskim, ale czy syn nie mógł po prostu nadać bagażu (zakładam, że miał jakiś a nie tylko podręczny), iśc/pojechać "na miasto" i wrócić w odpowiednim czasie?
  • kajda28 15.08.19, 09:25
    Dopytam, ale o ile przez bramki PKB można pewnie przejść wczesniej to nadać bagaż rejestrowany już pewnie dopiero 2 godziny przed odlotem. Ale jak mówię jutro dopytam ludzi ktorzy się tym zajmują. Może tam jest inaczej .
    Jutro młody wraca , w piątek, mam nadzieję że samolot nie będzie opóźniony - bo ten akurat 6 na 7 razy przelatuje później niż powinien .
  • berdebul 15.08.19, 10:21
    Ostatnio nadawałam bagaż 4h przed, a lecąc KLM z Amsterdamu jakieś 7h przed, mieli cały czas otwarty drop off dla swoich lotów. Trzeba sprawdzić, albo poszukać szafki, zostawić bagaż i skorzystać z ostatniego wolnego dnia.
  • kajda28 15.08.19, 10:41
    Dokładnie chodzi o lotnisko Luton a przewoźnik wizzair więc oni nic nie mają dla swoich pasażerów . Pytałam znajomego mówi że nie mają tam depozytu. Ale zaraz jeszcze popytam .
  • kajda28 17.08.19, 11:00
    Młody wrócił cały i szczęśliwy. Podróż powrotną miał długą bo od ok 9 godziny do 23 ale wszystko się udało. Podziękowałam mailowo , bo głównie tak się kontaktujemy , jego ciotce . Mam nadzieję że nie będzie czuła urazy , wiem że na zdrowy rozum nie powinna , ale różnie z tym może być.
    Stwierdził że jednak woli chodzić do szkoły niż pracować .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka