Dodaj do ulubionych

Irytujące zachowania gości

29.07.19, 19:25
zaczynam:
absolutnie nr 1, dla mnie niedopuszczalne: spóźnianie się więcej niż pół godziny bez uprzedzenia.
dalej
- mam w bliskiej rodzinie faceta, który życzy sobie pić kawę w szklance. zawsze odstawia cyrk typu :" jak to nie masz szklanek??? co to za dom bez szklanek??? w szklance smakuje lepiej"
- ciotka stara, która gmera w potrawach jakby szukała złota i wiecznie krytykuje wszystko co się da.
- siedzenie na kanapie w stylu :" łaskawie przyszłam, to prosżę mnie zabawiać"
- traktowanie naszych zwierząt jak ogólnie dostęnych zabawek. tu już wkraczamy szybko i zdecydowanie. zdarza się, że mamy dziubdziusiów się obrażają.
- bieganie z jedzeniem w łapce ( dzieci) po całym domu. u mnie je się w jadalni/salonie. do szału doprowadzają mnie dzieciaczki które łapią w garść kanapkę i zapalają motorek.
a co Was irytuje w zachowaniu gości? co jest niedopuszczalne?
Edytor zaawansowany
  • kryzys_wieku_sredniego 29.07.19, 19:40
    Jak można gościć ludzi których się nie lubi?
    Ja nie mam takich problemów.
  • alaveda 29.07.19, 19:41
    Myślę, że nie powinnaś zapraszać i mieć gości.
  • bukietlisci 29.07.19, 19:56
    a dlaczego? często miewamy gości, lubimy gości - a jak się ktoś zdarzy , kogo zachowanie jest nieakceptowalne - to co? mamy zrezygnować ze wszystkich? dziwne rozumowanie.
    co do goszczenia ludzi, których nie lubię: zdarzają się. nie mam takiego szczęścia aby lubić wszystkich. jak puka nielubiany szwagier, to mu otwieram. jak znajomi przyprowadzą kogoś obcego, to też wpuszczę. a jeśli się potem okazuje że ten nadprogramowy gość nie nadaje na tych samych falach co my - jakoś to przeżywamy.
  • alaveda 29.07.19, 21:01
    Oszczędź sobie stresu...
  • bukietlisci 29.07.19, 21:11
    i to by było na tyle.
  • alaveda 29.07.19, 21:13
    Musisz to bardzo przeżywać....
  • bluea.nne 30.07.19, 17:39
    Dlaczego?ma racje- je się przy stole
  • tylko.bez.hipokryzji 29.07.19, 19:41
    Spóźnianie się na proszony obiad/kolację.
    Rodzice dziubdziusiów, którzy nie zwracają uwagi na zachowanie swoich pociech, wychodząć z założenia, że przyszli w goście by odpocząć, a zawsze znajdzie się koś, kto przypilnuje dziubaska.
    I jeszcze dziubaski grymaszące przy stole. Tzn wybrzydzające głośno. Zamiast powiedzieć, "nie dziekuję" - wybrzydzają ze zniesmaczoną i skrzywioną miną.
    Teksty "ze mną się nie napijesz?" Zdarzył mi się taki gość. Był dwa razy - pierwszy i ostatnibig_grin
  • lot_w_kosmos 29.07.19, 19:41
    Obecnie nic, jestem przed remontem, więc nawet najwstrętniejsze dzieci mnie z równowagi nie wyprowadza....
    Ale po remoncie, to..... O matko, aż się spociłam....
  • lidek0 01.08.19, 16:38
    Skoro teraz pozwalasz to po remoncie będą same domagały się tego co im wolno teraz, więc spokojnie dasz radę i po remoncie, bo albo coś Cię wkurza albo nie, remont nie ma tu nic do rzeczy smile

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • summerland 29.07.19, 19:43
    Ja raczej jestem easy going, nie denerwuja mnie spozniajacy sie goscie bo raczej to ja nie moge sie wyrobic. Nie lubie jak przychodza wczesniej lub punktualnie.
    Nie lubie jak sie za duzo madrza hihi albo jak nic nie pochwala uncertain
    Nie lubie zazartych i glosnych dyskusji
    Nie lubie jak jedna osoba przejmie cala uwaga na siebie i np sie caly czas rozwodzi na swoj temat lub ktos wyglasza dlugie "wyklady" na jakis temat
  • z_lasu 29.07.19, 21:10
    O! wcześniej! Nienawidzę tego. Spóźnienie gości to dla mnie nie problem, ale jak przyjdą wcześniej (nie chodzi o 10 min, ale np. 1-2h wcześniej) to jest koszmar.
  • bukietlisci 29.07.19, 21:20
    a co Wy tam wieciebig_grin byłam zaproszona na przyjęcie- niespodziankę z okazji 40-tych urodzin pana domu. było wyraźnie powiedziane : 15.15 - 15,30 zbiórka gości, pan dom wraca o 16-tej i jest łaaałłłł. karnie przyszliśmy o 15.20 , widzimy: pani domu czegoś zła. okazało się, że jedna odnoga rodziny ( osiem osób) przyszło o 14-tej. bo tak im akurat pasowało. zastali panią domu pod prysznicem i mopa pod drzwiami. jeszcze fochy strzelali, że oni tacy ugodowi, nawet wcześniej przyszli a tu nic niegotowebig_grinbig_grinbig_grin
  • z_lasu 29.07.19, 21:30
    No ja tak kiedyś przez uroczystym przyjęciem powitałam szwagra i szwagierkę - w poplamionym dresie, z jednym okiem wymalowanym i stanikiem w ręku big_grin Przyjechali 2 godziny wcześniej, bo im się w domu nudziło.
  • rozwiane_marzenie 30.07.19, 12:42
    Miałam podobną sytuację. Goście zaproszeni na 14-tą, a jedni (7osób) przyjechali o 10.00, bo im się nudziło. Ale miałam wnerw, nie znoszę szykować jedzenia przy gościach i latać pomiędzy kuchnią i salonem.
  • z_lasu 30.07.19, 12:58
    Szykować jedzenie i latać pomiędzy to ja mogę i przy gościach. Ale nie robię tego w koafiurze i makijażu, więc po pierwsze witam gości w niezbyt eleganckiej kreacji, po drugie muszę potem przy gościach posprzątać (zazwyczaj z myciem podłogi kuchennej, bo nie umiem tak działać w kuchni, żeby nic mi nigdzie nie kapnęło), a następnie zamknąć się w łazience na jakieś 30-60 min, żeby wziąć prysznic, umyć głowę, wysuszyć, zrobić makijaż, ubrać się. Nijak nie widzę możliwości zabawiania gości w tym samym czasie.
  • 45rtg 30.07.19, 08:42
    bukietlisci napisał(a):

    > a co Wy tam wieciebig_grin byłam zaproszona na przyjęcie- niespodziankę z okazji 40-
    > tych urodzin pana domu. było wyraźnie powiedziane : 15.15 - 15,30 zbiórka gości

    > szło o 14-tej. bo tak im akurat pasowało. zastali panią domu pod prysznicem i m
    > opa pod drzwiami. jeszcze fochy strzelali, że oni tacy ugodowi, nawet wcześniej

    I dobrze tak babie za pomysły z "przyjęciami - niespodziankami".
  • wlazkotnaplot 29.07.19, 19:44
    Irytuje mnie kręcenie nosem "czuć pieski". Całe dwa razy siostra męża i jej dzieci. Nie zapraszam.
  • wlazkotnaplot 29.07.19, 19:54
    Aaa i jeszcze ta siostra męża "za słone", "ble za mocne" tu alko, "za zimne lub za gorące". Sytuacje u teścia gdzie teść coś tam ugotował. Do tego naturalnie głośny sposób komunikowania się tejże rodzinki ze swoimi rozbrykanymi dziećmi (bezczelnie spytałam czy laryngoligicznie u nich ok. I jest ok). Nie zwracanie uwagi dzieciom głośne zabawy. Upieranie się aby 7, 8 łatki biesiadowaly razem z dorosłymi. Obiad rozumiem, dalej niekoniecznie...
  • 45rtg 30.07.19, 08:47
    wlazkotnaplot napisał:

    > Irytuje mnie kręcenie nosem "czuć pieski". Całe dwa razy siostra męża i jej dzi
    > eci. Nie zapraszam.

    Myślę, że im ulżyło. Co to za przyjemnośc siedzieć w domu śmierdzącym psem?
  • ga-ti 29.07.19, 19:48
    Nie mam takich problemów, może dlatego, że mam w domu i kubki i szklanki i filiżanki, nie ma u nas zakazu jedzenie poza jadalnią, sama najchętniej jem na kanapie, psa na czas wizyt często wypuszczamy do ogrodu, ale on z tych towarzyskich, więc cieszy się z zabawiania. Moi goście są nam znani, więc nawet jeśli mają swoje własne fisie to o nich wiemy i nie przeszkadzają nam ich lubić.
    A może po prostu rzadko zapraszam gości? wink

    Denerwuje mnie gdy gość nakłada sobie na talerzyk, prosi kawę, herbatę, wino, drinka, sok... i zostawia nie zjedzone, nie wypite. Ale nie lubię tego nie tylko u moich gości. Uważam, że jeśli nakładam, nalewam to zjadam, wypijam, jeśli nie jestem pewna, czy mi to zasmakuje to najpierw wkładam odrobinkę i próbuję.
  • tt-tka 29.07.19, 19:56
    O tak, zostawianie niedojadkow irytuje mnie potwornie !

    Irytowaly mnie puszczane samopas dzieci ("przeciez nic ci nie zrobia" w chwili, gdy dokladnie widzimy obie, ze dziecina lapke usmarowana czekolada kladzie na scianie), ale juz nie irytuja. Przestaly przychodzic smile

    PS Nadal przychodza dzieci wychowywane przez rodzicow - te nawet wsrod wlasnych ksiazek zostawiam bez obaw.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • zuleyka.z.talgaru 29.07.19, 19:52
    Bo ta kwoka proszę pana była dobrze wychowana....
  • bukietlisci 29.07.19, 19:59
    serio tak mnie odebrałaś?
  • 45rtg 30.07.19, 08:49
    bukietlisci napisał(a):

    > serio tak mnie odebrałaś?

    Nie ona jedna.
  • potworia116 30.07.19, 09:04
    Touche.
  • owmordke 30.07.19, 09:36
    Mialam wlasnie to napisac
  • cruella_demon 29.07.19, 19:54
    Nie mam takich gości.
    Ale może to dlatego, że nie zapraszam ludzi, których nie lubię, albo mnie drażnią.
  • czarniejszaalineczka 29.07.19, 19:59
    - siedzenie na kanapie w stylu :" łaskawie przyszłam, to prosżę mnie zabawiać"

    yyyy ?
    maja pod sciana stac i teatrzyk urzadzac ?



    --
    "Emocje, ciepło, tęsknota... wtf? Facet to nie kot, nie trzeba miziac. "
  • bukietlisci 29.07.19, 20:04
    ajtam. bardziej chodzi o tym naburmuszonej jaśnie pani. usiądzie, spojrzy i ani be ani me. zapytasz - odpowie możliwie niechetnie i z ociąganiem. i nie chodzi o typ zamknięty w sobie. właśnie naburmuszona jaśnie pani. co ciekawe, najlepszym przedstawicielem tego typu gości jest mój bratanek. ma 33 lata i zabawianie go rozmową to droga przez mękę. przez dwa lata przychodził z dziewczyną - ten sam typ. wizyty były mega rozrywkowe.
  • cruella_demon 29.07.19, 20:28
    Po cholerę go zapraszasz?
  • bukietlisci 29.07.19, 20:33
    sam przychodzi. wiesz, ja go bardzo lubię a może nawet kocham jak prawie syna. co nie zmienia faktu, że jego wizyty to niezapomniane przeżycia.
  • owmordke 30.07.19, 09:38
    Zaproponuj mi jakis alkohol i zobacz co sie stanie, moze troche sie rozluzni.
  • baba67 01.08.19, 09:25
    Za co go lubisz?Zresztą nieważne,przyczyny lubienia kogoś mogą być irracjonalne. Ja bym na Twoim miejscu zajęła się czymś, pomilczała,potem zaproponowała wspólne słuchanie muzyki, pogranie w kulki, obejrzenie czegoś z DVD.Na pewno nie robiłabym teatrzyku pt wywiad z introwertyczną gwiazdą.

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • bywalec.hoteli 29.07.19, 20:25
    szykuje się ematkowa merdeburza smile

    --
    Lato smile
  • gryfna-frelka 30.07.19, 13:29
    Gratuluje francuskiego! wink
  • bywalec.hoteli 30.07.19, 13:44
    Ach, och, merci smile

    --
    Lato smile
  • koronka2012 29.07.19, 20:40
    Ja lajtowo - wkurza mnie jak mi gość wyrywa się "pomagać" znosząc do zlewu talerze czy kubki. W rezultacie mam utrudniony dostęp do zlewozmywaka, niewygodnie choćby wody na herbatę nalać (mam jednokomorowy).
    Wolę wszystkim zająć się sama, ale jeśli ktoś już pcha się nieproszony do pomocy, to czemu nie wstawi od razu do zmywarki? (ci co bywają wiedzą gdzie jest).

    Albo ktoś upiera się, że zmyje coś tam ręcznie - dla mnie to kłopot bo nie mam ociekacza, więc i tak wstawiam to do zmywarki jak tylko gość nie widzi.
  • kk345 29.07.19, 22:34
    >czemu nie wstawi od razu do zmywarki?
    Oj. Ja mam własny system ładowania zmywarki i goście robią mi w niej bałagan big_grin Jestem wdzięczna gościom, że jak mówię "postawcie na zmywarce" to stawiają na zmywarce big_grin
  • mona-taran 30.07.19, 10:19
    O tak, nienawidzę pomagania, lubię sama w swoim systemie sobie ogarniać. Chyba tylko to mnie denerwuje, nic innego mi nie przychodzi do głowy.
  • z_lasu 30.07.19, 11:29
    Nienawidzę gotować, nienawidzę kuchni i jak mam z tym zostać sama to chromolę, wolę nie zapraszać. U mnie nie ma służby, a nie zamierzam zaiwaniać w pojedynkę. Zawsze liczę na pomoc. Tzn. zazwyczaj ogarniam temat wspólnie z mężem, ale czasami się nie da, bo mąż ogarnia inne obowiązki przy gościach.
  • mona-taran 30.07.19, 11:59
    To tu się różnimy :p Ja uwielbiam gotować i karmić, chłop tak samo i zawsze temat kulinarny ogarniamy razem. Zależnie od tego, co jest w planach, raz jedno jest podkuchennym a drugie szefem kuchni, innym razem odwrotnie :p
  • memphis90 30.07.19, 15:29
    >mnie nie ma służby, a nie zamierzam zaiwaniać w >pojedynkę. Zawsze liczę na pomoc
    Kibel też Ci goście mają umyć...?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • z_lasu 30.07.19, 16:03
    Nie bój się, Ciebie nie planuję zapraszać, więc nie musisz się o to martwić.
  • bukietlisci 29.07.19, 20:41
    ale serio serio
    ostatnio zwizytowała nas kuzynka z dziećmi. słodka ośmiolatka wysmarowała mi ścianę czekoladą ( jadła ciasto niemalże łapkami a potem przeszła przez dom) a jej siedmioletnia siostra zostawiła w jadalni odcisk swoich stóp i rąk ( po bieganiu w ogrodzie bez butów wpadła do domu i zaprezentowała stanie na rękach przy ścianie. ) a że zahaczyła wcześniej o maliniak...
    teraz pytanie: serio wam to nie przeszkadza?
    bratowa ma zniszczoną kanapę, bo słodki dziubas wylał tam sok porzeczkowy. dziewięcioletni dziubas. a jego roczna siostra wysmarowała łapkami zasłony. a że wcześniej mamunia dała jej w łapki udko kurczaka...
    serio serio??? nie przeszkadza/??
    obie jesteśmy dzieciate, nieobce nam są zachowania " słodki aniołek był... a wylazł pierun" . ale jednak nie zezwalamy potomstwu na ww. zachowania.
  • cruella_demon 29.07.19, 20:56
    Przeszkadzałoby, ale nie mam takich gości. Serio.
    A bez zapowiedzi miewam (jak i sama jestem) gości bliskich i lubianych, w tym układzie ani nikogo nie trzeba zabawiać, ani nie ma problemu ze zwróceniem uwagi, czy z wręczeniem szmaty (choć nikt mi jeszcze nigdy niczego nie zniszczył).
  • z_lasu 29.07.19, 21:15
    Serio, nie miewamy takich gości.
  • hanusinamama 29.07.19, 22:22
    Pewnie ze by szlag trafił. Moje dzieci nauczone ze je sie przy stole. NIe lubie biegania z żarciem: bo raz mozna sie zachłysnąc, dwa mozna upaprać. U kgos tym bardziej pilnuje mycia raczek po jedzeniu (moja 2 latka je łyzką lub widelcem)
  • husmus 30.07.19, 08:38
    bukietlisci napisał(a):

    > ale serio serio
    > ostatnio zwizytowała nas kuzynka z dziećmi. słodka ośmiolatka wysmarowała mi śc
    > ianę czekoladą ( jadła ciasto niemalże łapkami a potem przeszła przez dom) a je
    > j siedmioletnia siostra zostawiła w jadalni odcisk swoich stóp i rąk ( po bie
    > ganiu w ogrodzie bez butów wpadła do domu i zaprezentowała stanie na rękach prz
    > y ścianie. ) a że zahaczyła wcześniej o maliniak...
    > teraz pytanie: serio wam to nie przeszkadza?
    > bratowa ma zniszczoną kanapę, bo słodki dziubas wylał tam sok porzeczkowy. dzie
    > więcioletni dziubas. a jego roczna siostra wysmarowała łapkami zasłony. a że wc
    > ześniej mamunia dała jej w łapki udko kurczaka...
    > serio serio??? nie przeszkadza/??
    > obie jesteśmy dzieciate, nieobce nam są zachowania " słodki aniołek był... a wy
    > lazł pierun" . ale jednak nie zezwalamy potomstwu na ww. zachowania.

    Przeszkadza i to bardzo. Niektórzy znajomi mają dzieci po wizycie których trzeba dom malować i dywany prać. U nas w domu je się przy stole i nie skacze z kubkiem soku po kanapie. Nie urządzamy sobie karuzeli na obrotowym stoliku i nie trzaskamy szklanymi drzwiami. Lista jest długa, ale nam jest dobrze z naszymi "dziwactwami". Za to dzieci mamy wychowane tak, że nie jest nam wstyd pokazać się z nimi poza domem. Nie są dzikim zwierzątkami, wypuszczonymi z klatki.
    Natomiast u siebie w domu taka dwulatka zrzucała głośniki z szafki, a tatuś stawiał je bez słowa, żeby ona sobie znowu mogła zrzucić. Ale ona ponoć lubi tę zabawę. Nie przeszkadzał im też kawałek czekolady wgniatany sukcesywnie w dywan, omijali go dużym łukiem.
    Znajomi, którzy mają dzieci jw. goszczą u nas na imprezach dla dorosłych. Rodzinnie z dziećmi umawiamy się w parku.
  • ar11 30.07.19, 08:46
    Niestety, są dzieci, które nie są od małego uczone manier i właściwego zachowania. Mam takie jedno dziecko wśród odwiedzających wink Jak zauważyłam, że rodzice dają jej ogórka kiszonego do ręki i z tym ogórkiem ona chodzi po domu i leje po dywanie i kanapie, to przestałam podawać ogórki na stół, gdy oni przychodzą ;-p
  • 45rtg 30.07.19, 08:58
    bukietlisci napisał(a):

    > ostatnio zwizytowała nas kuzynka z dziećmi. słodka ośmiolatka wysmarowała mi śc
    > ianę czekoladą ( jadła ciasto niemalże łapkami a potem przeszła przez dom) a je
    > j siedmioletnia siostra zostawiła w jadalni odcisk swoich stóp i rąk ( po bie

    > bratowa ma zniszczoną kanapę, bo słodki dziubas wylał tam sok porzeczkowy. zie
    > więcioletni dziubas. a jego roczna siostra wysmarowała łapkami zasłony. a że wc
    > ześniej mamunia dała jej w łapki udko kurczaka...

    A ogniem żadne nie ziało, żeby Ci kafelki spalić? Widziałem na jednym filmie takiego smoka co całe miasto dał radę. Hm? Nie było u Ciebie takich dzieci?

  • husmus 30.07.19, 09:15
    45rtg napisał:
    >
    > A ogniem żadne nie ziało, żeby Ci kafelki spalić? Widziałem na jednym filmie ta
    > kiego smoka co całe miasto dał radę. Hm? Nie było u Ciebie takich dzieci?
    >
    Nie ma się z czego śmiać. Mnóstwo osób "wychowuje" dzieci w ten sposób. Na wszystko mają przyzwolenie, a rodzice nie reagują. Byłam kilka lat temu gościem na grillu. Syn znajomych,
    z którym nieopatrznie na początku spotkania chwilę się pobawiłam, zobaczył we mnie kumpla na resztę wieczoru. Siedział mi na kolanach, "łaskotał", szarpał za włosy, "dusił", kiedy mówiłam, że dosyć zabawy. Rodzice nie pisnęli ani słowa, patrząc na zachowanie ich 6-latka (nie 2-latka, niestety).
  • 45rtg 30.07.19, 09:26
    husmus napisała:

    > 45rtg napisał:
    > >
    > > A ogniem żadne nie ziało, żeby Ci kafelki spalić? Widziałem na jednym fil
    > mie ta
    > > kiego smoka co całe miasto dał radę. Hm? Nie było u Ciebie takich dzieci?
    > >
    > Nie ma się z czego śmiać. Mnóstwo osób "wychowuje" dzieci w ten sposób. Na wszy
    > stko mają przyzwolenie, a rodzice nie reagują. Byłam kilka lat temu gościem na

    No więc właśnie nie mnóstwo. Pewnie, zdarzają się dzieci - nieogary powodujące jakieś tam drobne domowe szkody, ale no kurde, ona ma takich dzieci chyba jakąś całą hodowlę po sąsiedzku i zaprasza maniakalnie. Co więcej, te rzekome dzieci to nie są przedszkolaki, tylko siedmio, ośmio, dziesięciolatki. No bez jaj, że dzieci w takim wieku wędrują z kanapeczką, wycierając łapki o meble i ściany. Siedmiolatek upaprany czekoladą? Dziewięciolatka pakująca rękę trzymającą ciastko do akwarium? Nie - wrzucająca ciastko, tylko pakująca rękę z ciastkiem? No luuudzie... Toż to są jakieś, nomen omen, mokre bzdury.
  • z_lasu 30.07.19, 09:40
    > Nie - wrzucająca ciastko, tylko pakująca rękę z ciastkiem?

    Też mnie to uderzyło, bo rozumiem taką akcję w wykonaniu 3-latki, ale 9-latki??? Dziecko w tym wieku odruchowo przełoży ciastko do drugiej ręki. Chyba, że rozwój intelektualny dziecka zatrzymał się na poziomie 2-3 lat, ale to wtedy jest jednak inna sytuacja.
  • 45rtg 30.07.19, 09:59
    z_lasu napisała:

    > > Nie - wrzucająca ciastko, tylko pakująca rękę z ciastkiem?
    >
    > Też mnie to uderzyło, bo rozumiem taką akcję w wykonaniu 3-latki, ale 9-latki??
    > ? Dziecko w tym wieku odruchowo przełoży ciastko do drugiej ręki. Chyba, że roz
    > wój intelektualny dziecka zatrzymał się na poziomie 2-3 lat, ale to wtedy jest
    > jednak inna sytuacja.

    Tylko że ona wszystkie dzieci ma zachowujące się w taki sposób. Co to jest niby za rodzina? Habsburgowie?
  • bukietlisci 30.07.19, 10:02
    a to już sobie dopowiedziałeś, że "wszystkie dzieci"??? bo jako żywo, nigdzie tak nie napisałam. brawo, misiu. płyń dalej
  • 45rtg 30.07.19, 10:33
    bukietlisci napisał(a):

    > a to już sobie dopowiedziałeś, że "wszystkie dzieci"??? bo jako żywo, nigdzie t
    > ak nie napisałam. brawo, misiu. płyń dalej

    Z opisanych - wszystkie są podejrzanie identycznie niepełnosprytne.
  • bukietlisci 30.07.19, 12:07
    aaaaa..... abo w wontku o irytujących zachowaniach gości powinnam opisać także te zachowania poprawne.... aaaa..... bo inaczej jakiś bidul nie zajarzy że: w wątku o irytujących zachowaniach opisuje się irytujące zachowania.
    jeszcze prościej:
    piszemy na temat. jak ktoś założy wątek o niesmacznych kawach to mus będzie opisać też te smaczne??? bo inaczej wyciągniesz śmiały wniosek że pijemy tylko niedobre???? ojacie....
  • 45rtg 30.07.19, 15:14
    bukietlisci napisał(a):

    > aaaaa..... abo w wontku o irytujących zachowaniach gości powinnam opisać także
    > te zachowania poprawne.... aaaa..... bo inaczej jakiś bidul nie zajarzy że: w

    Mniej więcej o to właśnie chodzi. Żeby było widać, co to jest zachowanie normalne zdaniem marudy. Jak podajesz takie multum przypadków - tak, to jest zadziwiająca ilość - to uprawnione jest przekonanie, że coś z Tobą nie gra. Albo zmyślasz, albo przeszkadza Ci wszystko jak sklepowej, co się drze "czego mi dotyka witryny, myć będę musiała!".
  • bukietlisci 30.07.19, 16:25
    ale wiesz, pssstttt... niemalże wszyscy inni zrozumieli to tak, jaka była moja intencja. doprawdy, nie zamierzam dyskutować na poziomie piaskownicy i tłumaczyć oczywistości.
    inaczej.
    nie zajarzyłeś?
    trudno.
    mało mnie to obchodzi. tłumaczyć, dlaczego koń ma cztery nogi to ja mogę dziecku.
  • 45rtg 30.07.19, 17:03
    bukietlisci napisał(a):

    > ale wiesz, pssstttt... niemalże wszyscy inni zrozumieli to tak, jaka była moja

    Nie tak znowu niemalże, kwoko.

  • dziennik-niecodziennik 30.07.19, 10:15
    jak dziecko niezwyczajne do zwierzaków to ma różne głupie pomysly.
    ostatnio u corki była koleżanka, osmiolatka. w ostatniej chwili wyrwalam jej kota, ktorego chciała zrzucic z piętra w doł klatki, na schody. kiedy opieprzylysmy, stwierdziła ze o co nam chodzi, przeciez koty zawsze spadaja na cztery lapy i ona chciala zobaczyc. dziecko teoretycznie w pełni sprawne umysłowo, powiedzialabym ze dosc bystre.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • mrs.solis 30.07.19, 16:57
    OJP !!!! Chyba nie chcialabym wiecej goscic takiego dzieciaka, bo poprostu balabym sie , ze ina ciagle bedzie chciala sprawdzic czy ten kot wyrzucony z okna wyladuje na tych czterech lapach .

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • baba67 01.08.19, 09:53
    Może to rodzina i takie genetyczne upośledzenie? Bo 2-5 latki to tak , zdarza się, ale 9 latki upaćkanej czekoladą i upiękniającej tak ściany to nie znam żadnej.Z kanapeczkami wędrują dzieciny w różnym wieku, zgadza się.Pan domagający się szklanki jest nietaktowny ale skoro juz musi go gościć z jakiegos powodu to czemu tej jednej szklanki nie kupić? Ano MĄŻ ZABRANIA. ???

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • grrrru 30.07.19, 09:46
    Mnie zawsze bawi, jak dorosły może dać się tak sterroryzować sześciolatkowi. Naprawdę nie mogłaś huknąć: złaź ze mnie, nie chcę się z tobą bawić, nie dotykaj mnie. I konsekwentnie: odejdź ode mnie - po prostu odpychając dziecko i każąc rodzicom je zabrać?
  • husmus 30.07.19, 10:14
    grrrru napisała:

    > Mnie zawsze bawi, jak dorosły może dać się tak sterroryzować sześciolatkowi. Na
    > prawdę nie mogłaś huknąć: złaź ze mnie, nie chcę się z tobą bawić, nie dotykaj
    > mnie. I konsekwentnie: odejdź ode mnie - po prostu odpychając dziecko i każąc r
    > odzicom je zabrać?

    Ależ mogłam, i tak właśnie robiłam, ale on za chwilę wracał jak bumerang. Być może zbyt mało stanowczo. Dzisiaj, widząc na jakiego nastolatka wyrasta, byłabym bardziej stanowcza. To jest dziecko, za którym nawet drzwi trzeba zamykać, bo jak wchodzi do domu, to zostawia je otwarte na oścież. Matka idzie i zamyka bez słowa. O zachowaniach, typu "dzień dobry" można zapomnieć. Ogląd sytuacji mam na bieżąco, to bliscy sąsiedzi.
  • grrrru 30.07.19, 09:03
    Nie przeszkadza mi, bo moi znajomi tak się nie zachowują. Natomiast nie mam pretensji o to, że mi przyjaciółka rozlała kawę na krzesło. Przecież niechcący zawadziła o kubek, zdarza się, tapicerkę wyczyściłam, niewielka plama została. No trudno, to nie zabytek, zwykłe krzesło, też mi się zdarza coś rozlać.
  • princy-mincy 30.07.19, 09:03
    Owszem, takie coś by przeszkadzało, ale dzieci w mojej rodzinie i dzieci znajomych jednak tak się nie zachowują.
    Z jedzeniem siedzą przy stole, ewentualnie mają pozwolenie biegać z jedzeniem w ogrodzie, ale nie w domu.
  • owmordke 30.07.19, 09:49
    Ja tez takich dzieci nie widzialam, a duzo roznych ich mialam w domu bo moja corka lat 7 lubi zapraszac gosci do domu na playdate’y (nie wiem jak to jest po polsku). Czyzbym miala takie szczescie? A moze zagraniczne dziubdziusie lepiej wychowane...
  • kyrelime 30.07.19, 09:43
    Omg. Nie mam takich gości. Oczywiście zdarza się im coś wylać itd, ale nie byłam nigdy zła, gdyż to przez przypadek a nie niechlujstwo. Dzieciom, które np.idąc po schodach trzymają się ściany a nie poręczy grzecznie zwracałam uwagę i nigdy się nie zdarzyło, żeby nie posłuchały. Bywa, że po wizycie gości mamy nakruszone na podłogach itd, ale przecież i tak trzeba odkurzyć. Co do trwałych zniszczeń, o jakich piszesz ja reagowalabym przed: "Kasiu, obrudzilaś stopy na podwórku, masz tu mokry ręcznik i wytrzyj je zanim wejdziesz na dywan" itd.
  • mona-taran 30.07.19, 10:21
    Na szczęście nie miewam takich gości, ale jak bym miała, to mógłby mnie szlag trafić :p
  • tol8 29.07.19, 20:47
    Wszystko co jest sprzeczne z naszymi codziennymi zwyczajami.
    Wkurza mnie przedłużanie wizyt, ściąganie butów, wypadanie bez zapowiedzi, przewijanie osrańców na sofie i wywalanie pampersa z kupą do kosza w kuchni, komentowanie wyposażenia w stylu to bez sensu, brzydkie, beznadziejne.

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • alaveda 29.07.19, 21:03
    Mnie wkurza cfffffaniakowanie na booking.com
  • sundace46 30.07.19, 09:30
    alaveda napisała:

    > Mnie wkurza cfffffaniakowanie na booking.com

    Albo kradzież papieru toaletowego big_grin
  • larix_decidua77 29.07.19, 21:16
    Masz przewijak i specjalny kosz na pampersy? Bo jak nie to gdzie mają to dziecko przewijać jak nie na kanapie. A pampersa mają wrzucić do toalety czy gdzie?
  • hanusinamama 29.07.19, 22:24
    A czemu pampers wyrzocy w kuchni ci przeszkadza. Goscie wychodzą zbierasz smieci i wyrzucasz...do głowy by mi nie przyszło kazać gosciom zapakować swoje pampersy...
  • kyrelime 30.07.19, 09:50
    Ja mam specjalne woreczki i tak właśnie pakuję- wszyscy gospodarze, u których byłam mówili, że mam nie brać tego pampersa, tylko wyrzucić do kosza. Co do przewijania- miałam zawsze ze sobą podkład: starsze dziecko przewijam na ziemi, mlodsze na sofie. Gdzie miałabym to robić? Jeżeli piszesz o swoich gościach "osrańce" a oni z kolei pozwalają sobie niepytani o zdanie na krytykę wystroju to mam jedną radę: nie spotykać się- nie wyglada na to, żebyście się nawzajem darzyli sympatią.
  • hanusinamama 30.07.19, 11:10
    Tez miałam woreczki i zawsze chciałam zabierać (bojac sie własnie ze kogos obrazi pampers w jego koszu), kazdy sie pukał w czoło i mówił zeby wyrzucać do kosza. Ze sobą miałam zawsze nieprzemakalną matę do rpzewijania i zawsze pytałam gdzie moge przewinąc.
  • anna.karenina 29.07.19, 20:47
    1. Przyjezdzanie bez zapowiedzi w stylu "przechodzilismy z tragarzami', wiec wpadlismy na kawusie;
    2. Wpadanie tylko na kawusie do ogrodka, a wizyta trwa od 15:00 do 21:00;
    3. Na proszony obiad przynoszenie polowe blachy ciasta i wreczenie go gospodyni ze slowami "wy jedzcie nasze ciasto, a my wasze";
    4. Foch, ze gospodarze nie wreczyli gosciom polowy wlasnego ciasta w ramach wymiany;
    5. Przyjezdzanie z bombelkami i oczekiwanie, ze to gospodarze beda biegac za nimi po domu i ogrodku, aby nic im sie nie stalo, bo przeciez goscie pija kawusie na ogrodku;
    6. Foch, jak nie ma ktoregos z domownikow z powodu choroby - no jak mozna nie byc przy wizycie gosci;
    7. Pretensje, dlaczego zapraszamy na wizyty tylko w weekendy, bo przeciez oni maja czas tez w tygodniu i najlepiej jak zrobia nam niespodzianke przyjezdzajac znienacka...
    Wrrr....
  • daniela34 29.07.19, 21:00
    Irytuje mnie wyłącznie przychodzenie (przyjeżdżanie) bez zapowiedzi. Celowała w tym część mojej bliskiej rodziny. Byli wyjątkowo odporni na wszelkie subtelne i mniej subtelne oznaki naszego niezadowolenia. Raz zjawili się bladym świtem kiedy akurat odsypialiśmy powrót z wakacji (wróciliśmy nad ranem), kolejny raz- wyraźnie prosiliśmy, żeby nie przyjeżdżali, bo w domu paskudna choroba. Zgodzili się, przyznali, że faktycznie to nie jest dobry czas na odwiedziny i że przyjadą kiedy indziej. I co? I zadzwonili do drzwi z hasłem: "Chorych trzeba nawiedzać." Potem kilka razy odbili się od zamkniętych drzwi, bo nie było nas w domu i wreszcie dotarło.
    Drugie co.mnie irytuje, to przeprowadzanie bez zapowiedzi dzieci w wieku przedszkolnym, które u.mnie w domu po.prostu się nudzą i przeszkadzają dorosłym. Wiem, że to akurat nie było zamierzone, po prostu nawaliła opieka, więc nie miałam pretensji do rodziców, niemniej dziubdziuś był irytujący.
  • z_lasu 29.07.19, 21:24
    Uwielbiam niezapowiedzianych gości. Serio. Dzisiaj to już niestety rzadkość. Jak gość jest zapowiedziany to trzeba się do wizyty przygotować: posprzątać, coś przygotować do jedzenia, a przynajmniej uzupełnić lodówkę, żeby gość miał wybór itd. Kupę czasu trzeba poświęcić na wizytę ZANIM gość przyjedzie. A jak niezapowiedziany? To mam prawo mieć bałagan, pustą lodówkę, ba! mam prawo nie mieć dla gościa czasu. Ale na pewno nie muszę poświęcać na to więcej czasu niż trwa wizyta.
  • astrologia333 29.07.19, 21:09
    Ta chwila, gdy uświadamiasz sobie, że nie masz znajomych więc nikt cię nie zaprasza w gości z wzajemnością.

    https://img2.demotywatoryfb.pl//uploads/201006/1275499987_by_Draccol_600.jpg


    https://thumbs.dreamstime.com/z/kobieta-w-stanie-b%C5%82ogo%C5%9B%C4%87-45210593.jpg




  • krowa_morska 29.07.19, 21:19
    Mam w dalszej rodzinie babeczkę 40+, która jest tak bardzo rozlazła i przy tym skoncentrowana na sobie, że goszczenie jej to udręka. Na szczęście miałam tę wątpliwą przyjemność zaledwie parę razy. Raz na urodzinach mojego dziecka, które zaczęły się o 16, pani się zasiedziała. Wszyscy już dawno poszli, jest grubo po 22, a ona siedzi z dwójką kilkuletnich dziubdziusiów. Nie widziałyśmy się bardzo długo, bo mieszkała za granicą, właśnie wrócili i miała dużo do opowiadania, nie chciałam więc jej jakoś brutalnie wyrzucać. Ale już chciałam sprzątać chaos pourodzinowy, młodego położyć, odpocząć od gadania, a ona siedzi i jakieś tam moje delikatne aluzje spływają po niej jak po kaczce. Wreszcie się podnosi, ja z ulgą odprowadzam ją do drzwi. I tam się zaczyna. Zima to była, więc ceremonia ubierania siebie i dwójeczki. Rajstopki, kalesonki, skarpety grube. Szale i kominy. Wracanie xx razy do pokojów, bo któreś coś gdzieś zostawiło. Szukanie czerwonego sweterka. Szukanie komórki. Zadzwoń do mnie. Ja szukam swojej. Siku jeszcze każde. Ktoś leci się napić, bo go odwodniło po siku. Latają już w zimowych butach i kurtkach. A gdy już, już ich prawie wypycham za drzwi, a było to dobre pół godz od momentu "zebrania się", ze mną non stop sterczącą w korytarzu w gotowości do pożegnania, panią olśniło. Spojrzała na zegarek i tako rzecze: ojej już prawie 23, a do 23 jest Żabka na twoim osiedlu. Z dziećmi nie zdążę, więc tylko skoczę po pieczywo i zaraz wrócę. I tyle ją widziałam - zostawiła mnie z kompletnie ubranymi dziubdziusiami umordowanymi zabawą i spoconymi od łażenia w kurtkach. Rozważałam zejście za nią z jej dziećmi i wepchnięcie ich do Żabki, ale musiałabym mojego ubierać, a już prawie spał. Cóż, poczekaliśmy, dzieci się częściowo rozebrały, rozlazły po domu sad Wróciła jak zamknęli Żabkę. Bez chleba, bo już nie było. Kupiła dżem big_grin Zostawiłam ich na ponowne ubieranie się i krzyknęłam z głębi domu, że ja już sprzątam i żeby zamknęli za sobą drzwi. Wysoki poziom stresu nie pozwolił mi wtedy długo zasnąć wink)
  • summerland 29.07.19, 21:28
    Co za babsztyl 😉
  • agaagaaga123 29.07.19, 22:27
    Mnie jej żal. Ubieranie dwójeczki kilkuletnich dziubdziusiów zimą to zawsze był dla mnie koszmar.
  • mankencja 29.07.19, 23:43
    Pomyśl, że mogła zostawić u Ciebie ten dżem i wrócić się po niego po półgodzinie.

    --
    kot
    lemur
  • ankanka3 29.07.19, 21:20
    Goście, którzy nie wiedzą kiedy wyjść.
    Goście z dziećmi siejącymi spustoszenie w domu, dzieci puszczone samopas przez rodziców.
  • heca7 29.07.19, 21:45
    Chyba jedno co mnie denerwuje to deptanie mi po kwiatkach w ogródku wink Za oczkiem wodnym mam taką wąską ścieżkę a między nią a wodą płoży się tojeść rozesłana. Kwitnie na żółto, płaska jest i niewysoka. Zawsze znajdzie się ktoś kto tam podejdzie bo z tamtej strony jest głębsza woda i przebywają karasie, zwłaszcza największy, długi na pół metra. I zawsze ale to zawsze znajdzie się ktoś kto z okrzykiem "ale wielka ryba!" wpakuje się z butami na tą tojeść jak na trawnik i stoi w niej, stoi i gniecie a mnie szlag trafia suspicious
    A nie, jeszcze do szału mnie doprowadzają teksty- ale tu macie dużo kolek, nie zasłaniają wam słońca te drzewa? ja bym to albo tamto wycięła. O! musisz tyłować! Nie boisz się , że zawadzisz o drzewo? Ono jest do wycięcia, będzie się wygodniej wyjeżdżało. Tak k..wa już lecę aby dla kupy blachy wycinać stuletnią sosnę!

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • bukietlisci 29.07.19, 22:11
    u mnie przeszkadza stary grab. no bo po co on tam rośnie i niewygodnie się wjeżdża??? wyciąć i kostkę położyć. jelegancko bendzie.
    co to jest, swoją drogą, że ludzie nagminnie wycinają stare drzewa???? i sadzą se tuje albo i nic. o ludzie.... oddałabym duże pieniądze za stare dęby na działce. albo klony. albo jodły, świerki, sosny. drzewa rosną.... uwaga uwaga.... wolno w stosunku do ludzkiego życia. szanujmy stare drzewa.
  • pitupitt 30.07.19, 13:10
    U mnie każdy jeden wyciąłby w cholerę dwa stare orzechy. Kiedy mówię, że po moim trupie, to jest szok i niedowierzanie😁

    --
    Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
  • 45rtg 30.07.19, 09:05
    heca7 napisała:

    > Chyba jedno co mnie denerwuje to deptanie mi po kwiatkach w ogródku wink Za oczki
    > em wodnym mam taką wąską ścieżkę a między nią a wodą płoży się tojeść rozesłana
    > . Kwitnie na żółto, płaska jest i niewysoka. Zawsze znajdzie się ktoś kto tam p
    > odejdzie bo z tamtej strony jest głębsza woda i przebywają karasie, zwłaszcza n

    Jak się jest płożącym kwiatkiem, to się jest przystosowanym do deptania. W każdym razie okazjonalnego.

    > A nie, jeszcze do szału mnie doprowadzają teksty- ale tu macie dużo kolek, nie

    Czego?

    > zasłaniają wam słońca te drzewa? ja bym to albo tamto wycięła. O! musisz tyłowa
    > ć!

    Co robić?
  • katriel 30.07.19, 09:26
    > Co robić?
    Chyba cofać (samochodem). Widocznie irytujący goście nazywają to tyłowaniem.

    Natomiast jakich "kolek" heca7 ma za dużo, to już nie potrafię się domyślić, a też jestem ciekawa.

    --
    My hovercraft is full of eels.
  • heca7 30.07.19, 09:47
    Kolek z sosny wink Sosna zrzuca igły i leżą na trawniku więc wg niektórych gości to powód do jej wycięcia. Igły nazywają kolkami.
    Tyłowanie- dużo starszych osób w moim otoczeniu tak nazywa cofanie samochodem wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • lati7 29.07.19, 21:47
    1. Goście z gatunku "namolnych" ... bo:
    irytujące (niezapowiedziane wizyty)
    - liczne telefony , oczywiście z zamiarem spędzenia u nas wg nich "wolnej soboty" ;D
    - "przecież wspominałaś, że koniecznie musimy się spotkać"...
    - bo przejeżdżaliśmy i stały wasze auta.
    - bubusie mamusi, tatuńka z usmarowanymi łapkami z kanapusią w łapce to tak ślicznie wygląda. Jaki porządny wytarł łapki w nową/starą kanapę cioci brrrr No przecież o co chodzi ??? Jedno wytarcie nie wytraci kanapy! Zresztą to pewnie po twoich dzieciakach zostały te plamy !!!
    - dziubusie grzebiący w sypialni na górze przynoszący w łapkach twój ulubiony złoty łańcuszek z wisiorem z cytrynem.... I ten pełen oburzenia wyraz twarzy mamusi , no jak to nie może ???? I dlaczego pyta ciocię czy może sobie wziąć ? Należało zabrać i nic nie mówić ! ( To była ich ostatnia wizyta u nas)
    - połamały stelaż łózka skacząc po nim ? Otóż tak już miałaś , a zwaliłaś na moje maleńkie chudzinki ... wink
    - goście przynoszący sobie i dla siebie tylko jedno piwko ( oczywiście nie przeszkadza im raczyć się waszym sztuk kilka )
    - irytujący goście , których nie widziałeś rok ... wpadają i dowiadujesz się że : ma super tanie ubezpieczenia w sprzedaży/ pokaz kosmetyków/ biżuterii / ewn. podżyruj 300 tys smile
    Na koniec tacy co nie wiedzą kiedy wyjść :
    - siedzą do oporu ( nawet z dzieciarnią , bo wakacje) ich a nie nasze smile , aż gospodarze proponują podwózkę lub zamówienie taksówki )
    - tacy co po imprezie wychodzą o wschodzie słońca ( dwa razy i nigdy więcej ! )
    - Tacy co chętnie goszczą u nas , bez proponowanych rewizyt .
    - Tacy, którzy chętnie goszczą się u was ... sami robiąc imprezę z innymi, izolują was i robią wszystko abyście się nie poznali ( tak, tak są tacy ludzie smile )
    - Tacy co kserują i ciągle wypytują gdzie to i tamto kupiłaś? po czym zgrywają idiotów że to ja kupiłam to samo smile Hahahha
    - Tacy co wiedzą że nie "dadzą rady" a walczą , przepychając się co i jak posiadają. Klasyczny chwalipięta .
    Można by jeszcze wiele napisać ... Ot, takie to ludzkie przywary smile Na każdego można coś znaleźć...
  • magata.d 29.07.19, 22:17
    Też nie lubię gości, którzy nie wiedza kiedy wyjść, przedłużają wizytę. Nie lubię tych co chętnie przychodzą do innych, a nigdy nie zapraszają do siebie. Nie lubię niezapowiedzianych gości co wpadają na chwilkę w momencie naszego powrotu z pracy/szkoły i siedzą do późnego wieczora. My głodni, dziecko głodne, oni i ich dzieci tez po pracy/szkole, a ja mam obiad tylko dla nas, nie mam więcej. No nie lubię takich sytuacji. Nie lubię marudzących, którym zawsze cos nie odpowiada czy brakuje, lub ich dzieciom.
  • wiosenna117 29.07.19, 22:07
    Tego siedzenia na kanapie w stylu ..... jakoś nie rozumiem. Od dziecka-gościa nie wymagałabym też, by spożywał kanapkę siedząc na baczność w jadalni. Nie miałabym też za złe zabawy z psem, o ile nie działaby mu się krzywda. Wydajesz się być dość restrykcyjna, sama masz dzieci?
  • bukietlisci 29.07.19, 22:22
    mam. a jemy w jadalni. natomiast jeśli chodzi o zwierzęta - głównie cierpią koty. śpi sobie taki kot, u siebie, na tarasie/pod tujami/w altanie. i podbiega gość/dziubas i go głaszcze/przyplaskuje/goni/krzyczy/rzuca szyszkami.
    a u nas szanujemy nasze zwierzęta. głaszczemy za obopólną zgodą, nie gonimy. nie krzyczymy. niczym nie rzucamy w zwierzęta.
    ostatnio mieliśmy konflikt z nowymi sąsiadami. rozumni ( na oko) rodzice dziewięciolatki i nastolatków. i owa dziewięciolatka
    - krzyczy i macha rękami na nasze psy. jeden jest wybitnie niezadowolony z gościa
    - krzyczy i goni butem koty. nasze koty na naszym podwórku.
    - wsadziła rękę z ciastkiem do akwarium, chciała złapać glonojada
    - wypuściła papugę z zewnętrznej woliery. szczęście, że papuga przyleciała na moje ramię. bo bym chyba wyszła z siebie.
    a nowi sąsiedzi nie rozumieją o co mi chodzi. bo owszem, zwrórciłam uwagę ich jedynaczce i zabroniłam krzyczeć/dotykać/wypuszczać.
  • berdebul 30.07.19, 08:24
    W jaki sposob to upiorne dziecko weszło do ogrodu? Brr.
  • 45rtg 30.07.19, 09:11
    bukietlisci napisał(a):

    > ęciolatki i nastolatków. i owa dziewięciolatka
    > - krzyczy i macha rękami na nasze psy. jeden jest wybitnie niezadowolony z goś
    > cia
    > - krzyczy i goni butem koty. nasze koty na naszym podwórku.
    > - wsadziła rękę z ciastkiem do akwarium, chciała złapać glonojada
    > - wypuściła papugę z zewnętrznej woliery. szczęście, że papuga przyleciała na m

    Jak się fantazjuje, to trzeba jednak zachować jakieś minimum prawdopodobieństwa historii. I jakoś zróżnicować te fikcyjne przypadki, a nie wymyślać fafnaste dziecko ganiające z żarciem w ręce i rozsmarowujące je po okolicy, a już w szczególności po rybach i papugach..
  • bukietlisci 30.07.19, 09:31
    wiesz... mamy liczne grono znajomych i bardzo dużą rodzinę. i tak, mogłabym długo opowiadać o wizytach różnych dzieci.
    ale rozumiem, że trudno ci to zrozumieć.
  • 45rtg 30.07.19, 09:41
    bukietlisci napisał(a):

    > wiesz... mamy liczne grono znajomych i bardzo dużą rodzinę. i tak, mogłabym dłu
    > go opowiadać o wizytach różnych dzieci.
    > ale rozumiem, że trudno ci to zrozumieć.

    Ależ rozumiem doskonale: zmyślasz. Ewentualnie rozdmuchujesz absurdalnie jakieś mikroskopijne szkody. Różne dzieci do mnie do domu przychodziły, w tym także zupełnie obce, nawet nie znajomych i rodziny, i żadne, dosłownie żadne nie zachowywało się w taki (lub analogiczny) sposób. A już zwłaszcza żadne nie było zapóźnione rozwojowo o kilka lat, jak przynajmniej połowa tych Twoich konstruktów od mazania zatłuszczonymi łapkami po ścianach.

  • bukietlisci 30.07.19, 09:44
    ajtam. czytając cię nie od dziś odnoszę wrażenie, że żadne dzieciątka nie zakłócały nigdy spokoju twojego domu
  • 45rtg 30.07.19, 10:09
    bukietlisci napisał(a):

    > ajtam. czytając cię nie od dziś odnoszę wrażenie, że żadne dzieciątka nie zakłó
    > cały nigdy spokoju twojego domu

    Bo też i w sumie tak było. Przychodziły różne, ale żadne z nich nie zakłócało spokoju, a w każdym razie nie w takim stopniu, żeby robić z tego taką dramę. Czasem, przy młodszych, było trochę roboty. Starsze, dokładnie takie, jak opisujesz, są całkowicie samodzielne i ogarnięte. Obiad można im ewentualnie dać, z rzecz opiekuńczych.

  • pade 31.07.19, 15:26
    Właśnie wróciłam z Żabki, w której odbierałam paczkę. Przede mną stała kobieta z upiornym na oko czterolatkiem, wybrał sobie jakąś gazetkę i wspiął się po półkach z ciastkami i batonami pod ladą, żeby położyć na niej gazetkę. Pogniótł z pięć paczek ciastek i kilka batonów. Matka zero reakcji. Zabrała mu gazetkę, więc zaczął się drzeć, wyginać konwulsyjnie. Generalnie nie mogłam się doczekać kiedy stamtąd wyjdę.
    Takie dzieci jak opisuje Bukietlisci istnieją, niestety. Niestety w takim sensie, że mają beznadziejnych rodziców, którzy znoszą te wszystkie wybryki, nie licząc się z tym, że te ich upiorne dzieciny wyjdą kiedyś z domu, a otoczenie może nie być tak tolerancyjne jak rodzice.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • hanusinamama 29.07.19, 22:26
    Czemu na baczność? Moze usiasc do stołu zjesc jak człowiek, umyć rece i pójsc sie bawić...
  • magata.d 29.07.19, 22:29
    Ja mam dziecko. I ono i my jadamy kanapki przy stole, używając talerzy, ewentualnie siedząc na kanapie z talerzykiem. Nie chodzimy z kanapkami w ręku po całym domu, bo i po co. Moje dziecko nie na z tym problemu, wiec nie widzę problemu żeby inne dzieci tez tak jadły. Bieganie, nawet przez dzieci z kanapkami w ręku to dziwactwo, a już rodzce biegający za nimi z kanapka w ręku i wpychający im jej po kawałku do buzi podczas zabawy, i to jeszcze w gościach to masakra.
  • potworia116 29.07.19, 23:24
    To nie dziwactwo, to desperacja. Mówię jako matka niejadki.
  • magata.d 29.07.19, 23:55
    Moje dziecko też było niejadkiem (obecnie tez bardzo wielu rzeczy nie je np. Warzyw). I ja nie wyobrażam sobie wpychania mu w biegu czegokolwiek do buzi. To jest okropne, ble.
  • potworia116 30.07.19, 10:40
    magata.d napisała:

    > Moje dziecko też było niejadkiem (obecnie tez bardzo wielu rzeczy nie je np. Wa
    > rzyw). I ja nie wyobrażam sobie wpychania mu w biegu czegokolwiek do buzi. To j
    > est okropne, ble.
    Lał, brawo ty, wygrałaśsmile
  • 45rtg 30.07.19, 09:12
    potworia116 napisała:

    > To nie dziwactwo, to desperacja. Mówię jako matka niejadki.

    Jak ganiałaś za dzieckiem i próbowałaś wpychać w nie jedzenie, to wychowałaś niejadka. Proste.
  • potworia116 30.07.19, 09:59
    Moje dziecko ma niecałe dwa lata i trudno powiedzieć, żebym je już wychowała, wszechwiedząca pańciu.
  • 45rtg 30.07.19, 10:13
    potworia116 napisała:

    > Moje dziecko ma niecałe dwa lata i trudno powiedzieć, żebym je już wychowała, w
    > szechwiedząca pańciu.

    Na niejadka najwyraźniej już zdążyłaś, przecież miałaś na to już jakieś półtora roku. Jak ilość zjedzonego pożywienia i czas jego zjedzenia jest problemem matki, a nie dziecka, to masz "niejadka". Na 99% Twoje dziecko po prostu nie wie, co to jest "być głodnym", a za tym siłą rzeczy nie wie, po co się w ogóle je. Więc je tylko dlatego, że matka nalega.
  • potworia116 30.07.19, 10:29
    Słuchaj, znajdź sobie stosowne forum i poczytaj, co to znaczy kiedy dziecko przez trzy doby nie przyjmuje żadnych pokarmów stałych i tam zaserwuj swoje złote rady i diagnozy, domorosły znawco wszystkiego.
  • 45rtg 30.07.19, 10:45
    potworia116 napisała:

    > Słuchaj, znajdź sobie stosowne forum i poczytaj, co to znaczy kiedy dziecko prz

    Forum? A może jeszcze blogaska?

    > ez trzy doby nie przyjmuje żadnych pokarmów stałych i tam zaserwuj swoje złote

    To może znaczyć, że jest zapchane jogurcikami i soczkami, bo przecież to niejadek, trzeba mu coś dać, niech chociaż łyżeczkę zje. I tak pięć Jogobelli dla dwulatka na dzień.

    > rady i diagnozy, domorosły znawco wszystkiego.

    Nawet, gdyby to dziecko miało zaburzenia łaknienia (a nie ma, bo napisałabyś o tym, a nie że jest "niejadkiem") to i tak ganianie za nim i dopychanie go nie jest na pewno metodą leczenia takich zaburzeń.
  • potworia116 30.07.19, 11:06
    A napisanie, że jest aktem desperacji też oznacza zgoła co innego.
    Wzmacniaj swoje poczucie własnej wartości kim innym, ok?
  • baba67 01.08.19, 10:11
    Trzeba zmienić lekarza.To poważna sprawa a nie tylko niejadek.Pisze niezłośliwie.

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • 45rtg 01.08.19, 13:35
    baba67 napisała:

    > Trzeba zmienić lekarza.To poważna sprawa a nie tylko niejadek.Pisze niezłośliwi
    > e.

    Poważna to ta sprawa będzie dopiero, jak wykluczysz to, o czym ja pisałem - że co prawda "nie przyjmuje pokarmów stałych", ale zapycha się jakimiś cieczami, albo i batonikami, bo przecież batonik nie liczy się jako pokarm. Aż dziwne, że jeszcze nie wszyscy o tym wiedzą, przecież to podstawa regulowania apetytu u dzieci (a i u dorosłych).

  • an.16 30.07.19, 12:18
    Nie ma niejadków. Są nieudolni rodzice.
  • potworia116 30.07.19, 12:24
    an.16 napisała:

    > Nie ma niejadków. Są nieudolni rodzice.

    Ematka pełną gębąbig_grin
  • 35wcieniu 30.07.19, 15:51
    Trochę racji ma. Tzn. są dzieci-niejadki, ale CO Z TEGO. Zdrowe dziecko mają dostęp do jedzenia się nie zagłodzi. Nie chce- niech nie je. Jak widzę matki biegające za dziećmi żeby w nie wpychać jedzenie to mi słabo, na miejscu takiego dziecka tym bardziej bym nie jadła.
    Jak dziecko chore i jest ryzyko że się zagłodzi to inna sprawa.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • potworia116 30.07.19, 16:09
    Zagłodzić się nie zagłodzi, ale może nabawić się niedoborów i wynikających z nim problemów. Bieganie z jedzeniem to nic dobrego, ale nikt, kto nie doświadczył permanentnego stresu związanego z obsługą niejadka, nie powinien rzucać kotletem. Dobre rady w rodzaju zrób kotka z pomidorka i pieska z jajeczka, przegłódź dwa dni, to coś ruszy, ewentualnie uprzejme sugestie, że na pewno karmię jogobellą i poję roztworem glukozy, też jakoś nie sprzyjają wyluzowanej postawie.
    Dziś jest dobry dzień - zjadła pół jabłka i kilka sztuk penne z oliwą i ziołami. Są dni, że na podłodze ląduje wszystkie pięć posiłków. Acha, żaden specjalista nie zagwarantuje, że to zwykle niejedztwo, a nie zaburzenia łaknienia. Tylko randomowy ematek rtg wie wszystko.
  • kyrelime 31.07.19, 10:45
    Ja przeżyłam. U nas dziecko mialo niedobory i dopiero suplementacja żelaza sprawiła, że zaczęło jeść. Też byłam zdesperowana, ale próby zmuszania dziecka typu robienie samolocików z łyżeczki powodowały, że dziecko było coraz bardziej niechętne jedzeniu. Po przeczytaniu "Moje dziecko nie chce jeść" zmieniłam metodę i tylko sadzalam dziecko z nami przy stole. Przez pierwsze tygodnie wszystko z talerza lądowalo na ziemi, we włosach dziecka itd. Równocześnie zaczęliśmy suplementację żelaza. Pierwszy posiłek, który w ogóle skosztował ze smakiem to była ryba w święta. A po nowym roku byliśmy w górach, gdzie jadło już wiecej niz starszy brat. Wiem, że każdy przypadek jest inny. Ale mimo wszystko rowniez odradzam Ci chodzenie za dzieckiem z jedzeniem- z tego co obserwuję u siebie i znajomych takie dzieci nie zaczynają lepiej jeść, wręcz odwrotnie. A wymienioną książkę bardzo polecam.
  • katriel 30.07.19, 17:59
    > Zdrowe dziecko mają dostęp do jedzenia się nie zagłodzi.

    To teraz jeszcze powiedz: skąd matka ma wiedzieć, czy to konkretne dziecko jest zdrowe, czy tylko niezdiagnozowane? Ma czekać, czy się zagłodzi (i jak się zagłodzi, to widocznie jednak było chore)? Przecież to paranoja jest.

    --
    There is a horse in aisle five.
  • magata.d 30.07.19, 23:16
    Zdrowe czy niezdrowe, od wpychania jedzenia do buzi podczas zabawy czy innego zajęcia na pewno się rozchoruje, psychicznie. Kto z was by chciał mieć podstepnie wpychane jedzenie do buzi, na siłę wmuszane. To brak szacunku do własnego dziecka. Takie zachowania rodziców tylko pogłębiają zaburzenia odżywiania u dzieci. Efekt odwrotny.
  • pade 31.07.19, 15:29
    an.16 napisała:

    > Nie ma niejadków. Są nieudolni rodzice.

    Jasne. Kiedyś to samo usłyszałam od pediatry. Plus: "niech go pani dwa-trzy dni przegłodzi, to w końcu zacznie jeść". Hmm, po trzech dniach wróciłam do niej z dzieckiem, które trzeba było nieść, bo ledwo trzymało się na nogach. Dalej nie jadło.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • mgla_jedwabna 29.07.19, 22:30
    Siedzenie na kanapie "a teraz mnie zabawiaj" charakteryzuje się jednostronnością wysiłków w celu osiągnięcia miłej atmosfery. Normalnie obie strony dokładają starań.

    I mam nadzieję, że odróżniasz zabawę z psem od traktowania psa jak zabawki.
  • hanusinamama 29.07.19, 22:25
    Ostatnio na urodzinach mojej córki szwagierka była zdzwiona ze nie ide zając sie jej dzieckiem na górę. Panienka miała w de ze przyszła w gosci, prezentu nie dała, zyczen nie złozyła poleciała sie bawić...a ja miałam ja zabawiąc, bo mamusia chciała kawusie (cytat) wypić. Olałam...zajełam sie resztą gosci przy stole oraz swoim własnym dzieckiem dmuchającym tort...
  • puella_174 29.07.19, 22:27
    1. Komentowanie kazdego niedociagniecia. Ooo, kwiatek Ci przywiędł, chyba nie podlewasz? Ooo, masz ryse na meblu.
    2. Przyjezdzanie przed umowiona godzina na spotkanie typu zapraszany obiad lub urodziny w wiekszym gronie. Jak zapraszam na 17:00, to nie na 16:40. O 16:40 moge biegac nieumalowana i dopiero nakrywac stol. Oczywiscie nie mowie o sytuacjach, gdy ktos ma do nas wiecej niz godzine drogi, bo po drodze moze byc roznie
    3. Siedzenie do poooozna. Gdy my juz ziewamy i podsypiamy. Czasem nawet zebranie talerzykow o drugiej w nocy nie dziala.
  • aqua48 29.07.19, 22:47
    1.Na wyraźne zaproszenie - "ale tym razem bez dzieci, impreza tylko dla dorosłych" przychodzenie z dzieckiem z wyjaśnieniem od progu - bo nie miałam go z kim zostawić, mogłam tylko nie przyjść. To trzeba było zostać w domu..
    2. Na imprezie z nocowaniem snucie się gościa po domu, gdy wszyscy już się położyli z tłumaczeniem - a nie, nie bo ja normalnie się kładę o 3.00, a wcześniej jeszcze muszę coś przegryźć.
    3.Na zaproszenie - przyjdź w niedzielę o 17.00, odpowiedź - nie ja będę już o 12.30, bo tak mi będzie najwygodniej.
  • hanusinamama 30.07.19, 11:13
    O to nic. Zaprosiłam na 16. Przyjechali na 14.30 bo dzieci maja wczesniej głodne...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka