Dodaj do ulubionych

Przyszła koza do woza. O pracy. Na serio.

31.07.19, 12:58
Jakiś czas temu założyłam wątek. O pracy. Co się nasłuchałam...
No dobrze, poszłam do pracy. Miałam szczęście, bo praca nie dość że na pół etatu to mogłam nieco dopasować godziny do swojego grafiku, mogłam sobie robić home office, cafe office - ale uczciwie te 20 godzin tygodniowo przepracowywałam. A jak wypadło więcej to odbierałam dni wolne. Zweryfikowałam w praktyce różne lęki pracowe i wiem już co działa, co nie.

Ale wszystko co dobre kiedyś się kończy.
Skończyło się i to. Szukam dalej.
Pracy na pół etatu mało. Fajnej pracy na pół etatu jeszcze mniej.
Szukam też na cały etat - i znów panikuję. Dla przypomnienia - jestem kompletnie sama z córką i tego nie negocjujemy. Work-life balance. Na pół etatu jest ok, a jak się dobrze zorganizuję to będzie idealnie. Ale na cały etat?
Jakieś wskazówki? Co z tym fantem? Czekać i szukać cierpliwie czy jednak spróbować na cały?

Dla tych, którzy wysyłają mnie na pół etatu na kasę czy do zgarniania ciuchów spod wieszaków - do TKMaxx aplikowałam 2x, trzeciego nie będzie. Jakby co to mogę kawę parzyć w sieciówce. Wiem jaki mam życiorys. Wiem ile mam lat. Dla mnie to nie ujma, ale nie wiem jak patrzy na to HR. Może dla budowy zespołu to nie najlepsze, może są inne względy. Nie wiem.
Edytor zaawansowany
  • barbra25 31.07.19, 13:08
    Ja jutro startuję na pełen etat i dygam bardzo jak pogodzę godziny pracy z odbieraniem dziecka z przedszkola. Przykładowo jutro mam pracę od 9-tej a przedszkole czynne do 16-stej. Moja mama z wielkim bólem się poświęci i przyjedzie pekaesem odebrać młodszą. Piątoklasistka w tym czasie niestety będzie sama.
  • aaa-aaa-pl 31.07.19, 13:26
    Dziecko z 5 klasy samo- to nie jest chyba jakiś problem...
  • krelia 31.07.19, 13:09
    Ale jakie masz wykształcenie i doświadczenie zawodowe ?
  • danaide 31.07.19, 14:13
    Wyższe + doświadczenie jedyne w swoim rodzajuwink
    A po prawdzie. Wygląda niestandardowo (bardziej jak plan wycieczki objazdowej). Ale w sumie udokumentowane dobrze mam tylko przerzucanie papierami.
  • double-facepalm 31.07.19, 14:21
    Studia typu Mish + Shared Services?
  • simply_z 31.07.19, 15:17
    shared services to dzisiaj codziennosc w Polandzie, wiec...
  • 123zielona123 31.07.19, 13:12
    Mam identyczny problem. Szukam pracy już (!)trzy lata. Nie dam rady zap... fizycznie 8 godzin. Składałam papiery do Biedronki i Kefirka. Pracowałam kiedyś jako grafik komputerowy, robiłam też strony www. Ale to było dawno. Tylko ja jestem stara.
    Zgłosiłam się do fundacji, która jak to określają pozwala wrócić na rynek pracy. Myślałam o jakimś kursie programowania, stażu itp. Ale albo kurs, albo staż trzy miesiace płatne 800 zł. Kursy za ok 1500 Albo staż jako pracownik biurowy.
    I o ile w ogóle przedę kwalifikacje.
    Kawy w sieciówce nie będę parzyć- za stara i niereprezentacyjna.
  • danaide 31.07.19, 14:14
    Mnie w Paryżu w Starbucksie parzył 50latek. I to mnie natchnęło, że może to tylko moje ograniczenie. Spytałam pracodawcy - nie ma ograniczeń wiekowych, jest za to umowa zlecenie. To powoduje, że ekipa jest młoda. Ale jak nie masz nic przeciwko zleceniu - wolna drogawink
  • 123zielona123 31.07.19, 19:40
    Podobno na zachodzie kobiety +50 mają łatwiej. Ale ja potrzebuję roku umowy o pracę do stażu pracy, aby dostać najniższą gwarantowaną emeryturę.
  • double-facepalm 31.07.19, 15:33
    Za 1500 kurs programowania, skąd się wzięłas.
  • 123zielona123 31.07.19, 19:59
    Na stronie fundacji między innymi obiecują: "Płatne staże, atrakcyjne szkolenia dostosowane do Twoich kwalifikacji i potrzeb". No to pomyślałam o O jakimś kursie typu Front Web Developer i stażu po tym.
    Ale zostałam sprowadzona na ziemię. Albo rybki, albo akwarium. Albo kurs do 1500 zł albo staż najłatwiej to pracownik biurowy, ale wie pani w pani wieku to może być trudne...
    Wiem, że takie fundacje to głównie pracują na swoje zyski, ale chyba jakieś wyniki powinni mieć


  • double-facepalm 31.07.19, 20:15
    Ja bym negocjować kurs podstawowy ze stowarzyszenia księgowych polskich, koszt troszkę ponad 1500, ale powiedzmy te 200 mogłabyś dołożyć. Za 1000 cos goWork ma jakieś kursy. Zainteresuj się.
  • double-facepalm 31.07.19, 20:16
    *na Twoim miejscu bym negocjowała
  • double-facepalm 31.07.19, 20:16
    *na Twoim miejscu bym negocjowała
  • molik28 31.07.19, 17:10
    A na poczcie ? Tam jest częściowo fizyczna, chyba bez kokosów, ale zawsze coś. Kiedyś słyszalam że sporo wakatów. No mojej pracuje pan 50+ straszny nieogar na razie, ale jest przemiły i bardzo się stara nauczyć.
  • lauren6 31.07.19, 20:15
    > Myślałam o jakimś kursie programowania, stażu itp. Ale albo kurs, albo staż trzy miesiace płatne 800 zł. Kursy za ok 1500 Albo staż jako pracownik biurowy.
    I o ile w ogóle przedę kwalifikacje.

    Wejdź sobie na stronę firmy, która organizuje bootcampy w Twoim mieście. Mają tam informacje jak uzyskać refundację kursu programowania.
    O ile bootcamp nie zrobi z totalnego laika programisty, tak w Twoim przypadku może być dobrym pomysłem, bo już pracowałaś w branży IT. Czasami po tych bootcampach proponują staże, czy pracę dla najzdolniejszych osób. Ja bym poszła w tę stronę, bo póki co branża IT to rekrutacyjny worek bez dna i przez najbliższe lata to się raczej nie zmieni.
  • 123zielona123 02.08.19, 11:28
    Chciałabym... ale dobry bootkamp z gwarancją pracy to ok 14 tysięcy. To jest daleko poza moim zasięgiem finansowym.
  • double-facepalm 02.08.19, 11:46
    Są realne szanse na niskooprocentowane pożyczki. Wlasciwie to jedyny rodzaj wsparcia realny do uzyskania, urzędy pracy itp zwykle splawiaja na drzewo.
  • mid.week 03.08.19, 17:53
    Ja bym wolała żeby mi kawę parzyła normalna kobieta a nie same szczyle walące do mnie per Ty wink
  • danaide 03.08.19, 17:55
    wink
  • rena.k 31.07.19, 13:13
    Córki nie masz już takiej małej. Moja siostra też sama wychowuje córkę w podobnym wieku. Pracuje na cały etat plus dorabia na zlecenie. Siostra pracuje tylko na ranną zmianę, wówczas córka jest w szkole/na świetlicy/sama w domu-czasami wraca autobusem. Ja nie jestem sama, ale mąż pracuje w takim trybie, że w tygodniu, jakby go nie było. Pracuję 8-15.00 i jest ok. Pracowałam tak też jak dzieci były młodsze, w żłobkach czy przedszkolach. Oczywiście też wolałabym nie pracować, ale to w sytuacji gdybym miała nieograniczony dopływ gotówki wink
  • fawiarina 31.07.19, 13:16
    Po pierwsze, gratuluję wyjścia z domu. Aktywizacja zawodowa po latach przestoju nie jest prosta. Po drugie, fakt, jest mało propozycji pracy na 1/2 etatu. Wiem, bo szukałam. Ale dlaczego akurat 1/2? Dlaczego nie 3/4?
    Ja mam żłobkowe dziecko, jestem po rozwodzie, łączę pracę na pół etatu z prowadzeniem działalności na drugie pół. Nie jest łatwo, ale gdybym miała tak 6 godzin dziennie pracować, byłoby idealnie. Takich ofert jest już w ogóle mało, więc możesz wysyłać cv do miejsc, gdzie szukają na etat i już podczas rozmowy informować, że chciałabyś tylko 3/4.
  • danaide 31.07.19, 14:18
    3/4, 5/8 i takie tam też ok. Klikam w wyszukiwarkę "część etatu" i czytam jak leci.
  • double-facepalm 31.07.19, 14:24
    Przy 1/2, 3/4 itp to albo zlecenie, albo praca typowo biurowa w trzecim sektorze, jeśli chcesz pracę jako zapchajczas i wyjście do ludzi to bierz i to.
  • danaide 31.07.19, 14:34
    W Warszawie i w innych sektorach bywają zlecenia. Może to i lepiej, niech będzie ruch w interesie, a nie ludzie do stanowisk przypisani do śmierci i wdudziemający - nie, dziękuję.
  • double-facepalm 31.07.19, 14:38
    Nie napisałam wystarczająco jasno. Jeszcze raz zatem. Cząstka etatu: albo zlecenie gdziekolwiek albo praca na normalna umowe w organizacji pozarządowej. Rotacja przy UoP wynika z bieda-pensji, wiem jaki przemial jest np w dużej fundacji od zbiórek 1%.
  • fawiarina 01.08.19, 21:46
    Dlaczego w trzecim sektorze? U mnie w robocie szukali kogoś na etat, ale w sumie ucieszyli się, że chcę pół, bo planują w przyszłym roku restrukturyzację i muszą pozbyć się paru etatów.
  • double-facepalm 02.08.19, 14:29
    Chodzi o publicznie dostępne oferty pracy na UoP, gdzie pracodawca od razu deklaruje cząstkę etatu. Jasne ze można zrobić tak jak Tysmile ale złej danaide rąbek u kiecy...
  • danaide 03.08.19, 00:06
    Zła danaide serdecznie dziękuje za namiar na pracę na pół etatu dla sprzątaczek, pomocy kuchennych, dozorców i woźnych (choć z ręką na sercu przyznam, że i sekretarka w szkole podstawowej się trafiła, a i audytor w jednostce wojskowej) i jeszcze raz szczerze przeprasza za to, że będzie realizowała swoje prawo wyboru drogi życiowej mimo bycia samotną matką, gdyż sobie na to przez lata zapracowała.
  • double-facepalm 03.08.19, 18:32
    O recepcjonistkach wieczornych zapomniałaś. Pełno tego na pracuj.pl
  • danaide 03.08.19, 18:37
    Nie zapomniałam. Wieczory i weekendy zasadniczo jestem z dzieckiem.
  • opiekunmedyczny 03.08.19, 20:01
    Ja pracuję w szpitalu jako opiekun medyczny, 7,5 godz, od 6 do 13.30
  • ginger.ale 31.07.19, 13:28
    Córka już chyba w wieku szkolnym? Sama przemieszcza się już na trasie szkoła-dom?
    Mam w pracy kilka samotnych (naprawdę) matek, w tym jedna sama od 6 m-ca życia dziecka. Tatuś raz na 2-3 m-ce sobie przypomina o istnieniu córki Dziewczyny pracują na cały etat.
    Pewnie po takiej przerwie masz lęki, ale z pewnością dasz radę. Jakiś punkt zaczepienia do cv już masz, nie musisz szukać pracy zbieracza wieszaków w tkmaxx. Nie poddawaj się na wstępie.

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • danaide 31.07.19, 14:21
    Szkoła-dom bez problemu, natomiast na zajęcia jednak sama nie pójdzie - jednak centrum Wawy, okolice Centralnego jak zdąża do Pałacu, wybaczcie. Z tym że tu akurat jestem już z kimś po słowie, może się jakoś to dogra.
  • hanusinamama 31.07.19, 13:31
    NO ok a to dziecko jak duze? Bo inaczej wygląda sprawa jak dziecko ma 3 lata a inaczej jak ma 10....mam znajomą kltora do pracy isc nie moze bo ma wdomu małe dziecko. Chłopak w tym roku konczy 12 lat a ona musi byc w domu jak on ze szkoły wróci...
  • ginger.ale 31.07.19, 14:09
    Mam koleżankę, której córka wlasnie dostała się do liceum -podczas kwietniowego strajku naauczycieli chciała brać wolne, albo zwalniać się wcześniej z pracy, żeby dziecko nie siedziało samo w domu :]

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • hanusinamama 31.07.19, 14:16
    Dla jasnosci nie kwestionuje, ze samotnej matce jest cięzko.
  • volta2 31.07.19, 16:16
    ale co cię to dziwi? ja też nie chciałam by sami siedzieli w domu, bo to był mega bezproduktywny czas. gdybym była, to albo bym ich zawiozła na ściankę wspinaczkową, albo na jakieś inne rozrywki. a tak, to spali do południa, o 15 to herbata po sniadaniu jeszcze nie zdążyła wystygnąć.
  • agata_abbott 05.08.19, 17:38
    I wziąłbyś wolne, żeby bawić piętnastolatka? smile

    --
    teoriachaosu.blog/
  • danaide 31.07.19, 14:26
    Ach to forum - zawsze ab ovo... Napisałam wyżej.
    Problemem nie jest tylko dziecko. Problemem są np. wizyty lekarskie (jak zarabiasz niewiele / nie masz benefitów) to jednak korzystasz z NFZ w godzinach różnych czy różne codzienne rzeczy, których ogarnięcie nie wymaga niepracowania, ale wymaga jednak czasu, niekoniecznie w weekendy (np. samochód). Że o jakimś skrawku normalności dla siebie nie wspomnę, ale nie o tym mowa. Po prostu mogę pracować mniej, by mieć jakiś dzień dla siebie. No, mogę. Byle tylko gdzieś to znaleźć.
  • hanusinamama 31.07.19, 14:57
    Ok ale pracujac na pełen etat nie pracujesz cały rok. Masz urlop. Nie twierdze ze masz isc na pełen etat jak chcesz isc na pół. Twierdze tylko ze nie jest to niemożliwe. Skoro cie stać na prace na pół etatu to takiej szukasz. Natomiast moze byc trudno. Znajoma z 3 dzieci (małych) musiała przejsc na duzo niższe stanowisko w swojej pracy aby miec 3/4 etatu. Bo wiekszosc stanowisk niestety wymaga pełnego co nie znaczy ze nie znajdziesz dobrej pracy w takim wymiarze. Zawsze mozna isc na pełen etat czasowo i szukać czegoś na pół....
  • 35wcieniu 31.07.19, 15:02
    I to jest argument za częścią etatu? To już lepiej pracować na cały i iść do tego lekarza prywatnie. Nie chcesz pracować na caly etat bo może się zdarzyć wizyta u lekarza? Na takie sytuacje masz urlop, urlop bezpłatny, opiekę, L4 na chore dziecko....

    "Po prostu mogę pracować mniej, by mieć jakiś dzień dla siebie. No, mogę. Byle tylko gdzieś to znaleźć."

    big_grin A to to się do stopki nadaje. Weź nie kombinuj tylko poszukaj normalnej, pełnowymiarowej pracy.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • pani-nick 31.07.19, 15:45
    Tego nie zrozumie nikt, kto nie ma porównania.
    Jak spojrzę w kalendarz do października, to mam poumawiane wizyty u specjalistów, ortodonty, stomatologa, fryzjera mojego i dzieci, kosmetyczki itd. w godzinach różnych. W placówkach położonych w różnych częściach miasta.
    Najczęściej okolopoludniowe terminy.
    Bo mogę.
    Jak ktoś pracuje do 16, albo częściej do 17, to robi się słabo, bo całość trzeba wciskać na popołudniowe terminy, których jest mało, bo chętnych więcej.
    Pracodawcy raczej nie skaczą z radości na „jutro muszę wyjść o 12, bo na 14 muszę być z dzieckiem u lekarza, a muszę dojechać po nie i potem z nim do lekarza”.

    Najbardziej w pracy na etacie, niedogodny jest właśnie brak elastyczności czasowej.

    Z doświadczenia wiem, ze strach ma wielkie oczy i dość szybko człowiek się organizuje i dostosowuje do możliwości.
  • chococaffe 31.07.19, 15:53
    Pracowałam na cały etat odkąd dziecko mialo 4 lata. Wizyty lekarskie w tym nie przeszkadzały. Rutynowe przeglądy w elastycznych godzinach, rzeczy na cito - prywatnie. Fakt, sporo pieniędzy szło na okołodzieciową organizację (nianki nie mielismy nigdy) i może wtedy też "opłacaloby mi się" zostać w domu. Ale długoterminowo to się nie sprawdza (chyba, że ktoś ma niezależne dochody i emeryturę, a pracuje dla rozrywki)
  • 35wcieniu 31.07.19, 16:05
    "chyba, że ktoś ma niezależne dochody i emeryturę, a pracuje dla rozrywki"

    Autorka to chyba właśnie ten przypadek, bo umówmy się, samotna matka, która chce pracować, ale tylko trochę, żeby mieć czas na lekarzy w srodku dnia, raczej nie jest w złej sytuacji finansowej.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • hanusinamama 31.07.19, 22:33
    I jeszcze na kosmetyczke przed 16...pozazdrościć sytuacji życiowej. Aczkowiek i tak bym sie bała co bedzie np na emeryturze...
  • cruella_demon 31.07.19, 22:37
    No jak to co. W końcu poświęciła się dla córki...
  • danaide 01.08.19, 00:36
    Odwal się hanusina. Nie chodzę do kosmetyczki. Czego wymyślasz.
  • katja.katja 01.08.19, 08:39
    Dostaniesz demencji i i tak będzie Ci wszystko jedno. Będziesz s.. i s...kać w pampers, i żadna kasa Cię od tego nie uchroni.
    Albo dostaniesz (wersja lajt) szybkiego udaru w wieku 70 lat.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • hanusinamama 02.08.19, 11:53
    NO ale przynajmniej bedze mnie stac na opłacenie domu opieki a nie dzieci eda mnie musiały sponsorować albo podcierać...
  • katja.katja 02.08.19, 13:18
    Na obecną chwilę przeciętna emerytura nie pokrywa dobrego prywatnego domu opieki, zatem tak czy inaczej dokładają dzieci.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 35wcieniu 31.07.19, 16:03
    Mam porównanie i naprawdę rozumiem że łatwiej się chodzi do fryzjera w ciągu dnia niż kombinując po pracy, ale jeżeli komuś praca jest niepotrzebna, a to chyba ten przypadek, to niech - jak poradzono niżej- zaangażuje się w wolontariat albo znajdzie hobby, po co jej praca, której jedynym celem jest wyjście do ludzi.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • pani-nick 31.07.19, 16:23
    Mnie by na ten przykład chyba wolontariat nie uszczęśliwił, bo (teraz się narażę) uszczęśliwiają mnie i budują moje poczucie wartości pieniądze.
    Moje.
    Dlatego zupełnie komfortowo czułam się na urlopie macierzyńskim. Potem niby ok, ale świadomość niezarabiania jest uczuciem nieznośnym.

    Wolontariat bywa tez chyba obciążający psychicznie?
  • double-facepalm 31.07.19, 18:39
    Ale to nie tylko hospicjum czy dd, danaide może robic np tłumaczenia dla Polskiej Akcji Humanitarnej etc. Zaiste wyczerpujące 😂
  • pani-nick 31.07.19, 18:45
    No jakoś tak mi się kojarzy wolontariat - dom dziecka, hospicjum albo schronisko 🤷‍♀️
  • 35wcieniu 31.07.19, 19:29
    To Ci sie zle kojarzy. Ona szuka zajecia, a nie pracy jak rozumiem. Ma doswiadczenie w pracy biurowej - moglaby ogarniac papiery w jakiejs fundacji czy instytucji. Wolontaryjnie. Takich ludzi szukaja fundacje duzo bardziej niz wyprowadzaczy psow, a ludziom nie wiedziec czemu tylko tak sie kojarzy wolontariat.
    Natomiast co do tego ze Ciebie satysfakcjonuje zarabianie pieniedzy -no spoko ale co z tego? Dla autorki nie ma to chyba znaczenia skoro doswiadczenie i to gdzie sklada cv wskazuja ze na duze pieniadze nie ma co liczyc, zas fakt ze na dodatek szuka ulamka etatu wskazuje na to ze nie o kase tu chodzi.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • danaide 31.07.19, 19:31
    Nie, to Ci się źle kojarzy. Przestań opowiadać bajki za bergą, katją i double-facepalm.
  • katja.katja 01.08.19, 08:40
    Wolontariat jest dobry dla 20-latki, a i tak takiej co ma bogatych rodziców.
    Dla starszej Pani w jej wieku praca wyłącznie płatna.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • saphire-2 01.08.19, 08:50
    katja.katja napisała:

    > Wolontariat jest dobry dla 20-latki, a i tak takiej co ma bogatych rodziców.
    > Dla starszej Pani w jej wieku praca wyłącznie płatna.
    >


    Ale dlaczego? Można być starszą Panią z zabezpieczeniem, spadkiem i mieć ochotę na wolontariat, czemu nie?
  • katja.katja 01.08.19, 09:20
    Jak jest w gorszej sytuacji jak Danaide - to źle, bo każdy dodatkowy pieniądz jest wtedy ważny.
    Jak jest bardzo bogata też źle - bo swoim wolontariatem odbiera miejsce pracy (płatne, gdyby fundacja nikogo nie znalazła musiałaby szukać za pieniądze) osobie która naprawdę potrzebuje pensji.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • chatgris01 01.08.19, 09:34
    O, to gazeciarz się już uważa za starszą panią? big_grin
    W sumie słusznie.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • danaide 31.07.19, 19:07
    A Ty w ramach wolontariatu wykonaj przelew na moje konto. Za te tłumaczenia oczywiście.
    Kolejna, po berdze, która ma dostęp do mojego konta.
  • hanusinamama 31.07.19, 22:35
    No to wyjasnij jak to jest. Samotna matka ktora chce 1/2 etatu zeby miec czas na wuzyty u lekarza (jak często???) i czas dla siebie?? Tzn ja zazdroszczę sytuacji. Widać wiedzie ci sie na tyle dobrze, ze nie musisz pracować na pełen etat. Tylko pozazdrościć (nie złośliwei)
  • danaide 31.07.19, 19:06
    Pani-nick, dzięki za zrozumieniewink
    35wcieniu - tak, autorka pasjami lubi chodzić do lekarzy, najlepiej w samym środku dnia...
    No tak, czerń lub biel. Albo pełen etat albo wolontariat.

    Jeśli za godzinę pracy dostaje się tyle, że słabo styka albo wręcz nie starcza na prywatną opiekę medyczną (ile kosztuje rezonans?), prywatną opiekę nad dzieckiem (w pierwszym roku życia mojego dziecka stawki wynosiły 10-15 zł, trochę czasu minęło), prywatne lekcje, prywatne tamto czy siamto, sprzątaczkę czy lunch na mieście - to chyba logiczne i ekonomicznie zrozumiałe jest, że przy mniejszej liczbie roboczogodzin dla obcych i większym wkładzie pracy własnej domowej plus opiece na NFZ budżet zaczyna się spinać.
    Chyba że gdzieś się machnęłam w obliczeniach. Powtarzam - chodzi o te bieda-pensje bez benefitów.
    A 1/2 etatu do niezdziczenia/upgrade'owania się starczy.
  • 35wcieniu 31.07.19, 19:32
    Chyba sie machnelas. I to mega. A te "obliczenia" to kolejna rzecz, ktora sie nadaje do stopki. Jak sie czlowiekowi budzet nie spina i nie ma na lekarza to idzie do normalnej pracy na caly etat a nie bajdurzy o "wkladzie pracy domowej". Chyba ze platnej, ale to tez nie Twoj przypadek przeciez.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • danaide 31.07.19, 19:44
    NFZ też dla ludzi. Jeśli sprawa nie jest poważna, ot, bieżące problemy zdrowotne, spokojnie można ogarnąć na NFZ wizyty czy badania kontrolne, które mogą poczekać te parę miesięcy na termin. I to robię. Składkę płacę.
    Przez spinanie budżetu mam na myśli miesięczne wpływy i miesięczne rozchody. Mnie się trochę rozjeżdża, a jak są extra wydatki to rozjeżdża tout court.
    Jakbyś wszystko robiła prywatnie wszystko o czym piszę to mogłabyś popłynąć, nawet przy posiadaniu pracy. Zwłaszcza kiepsko płatnej.
  • 35wcieniu 31.07.19, 19:52
    Dobra, może ktoś Ci coś doradzi, dla mnie to jest zbyt wielki poziom oderwania od rzeczywistości. Uważam że jak się komuś rozjeżdża budżet to powinien normalnie pracować, a nie wydziwiać.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • danaide 31.07.19, 20:07
    A jeśli się spina przy pół etacie i zostaje na przyczynek do drobnych ekstrasów?
    Dla Ciebie oderwanie, dla mnie konkretne liczby.
  • 35wcieniu 31.07.19, 20:14
    No ale piszesz że się nie spina.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • danaide 31.07.19, 20:16
    Bez pracy się nie spina. Przy pół etacie spina i troszkę zostaje.
  • pani-nick 31.07.19, 21:21
    Chodzi o to, ze przy pracy od 8-16 lub co gorsza od 9-17, płacisz ekstra za opiekę dla dzieci (ktoś je musi odebrać z placówki, czynnej do 16), za prywatnych specjalistów, bo ci przyjmują w godzinach popołudniowych, a na NFZ są idiotyczne godziny w środku dnia, na dojazdy - podwójne - swoje i osobno dziecka z opiekunka na zajęcia dodatkowe, do tego stres związany z logistycznym spięciem grafiku (zebrania w szkole, zakupy, gotowanie, sprzątanie (wszystko z wywalonym językiem).
    Zwłaszcza, kiedy partnera brak, albo mało go w domu.
    Tez zawsze marzyłam o 1/2 etatu. Luz. Lubię luz.
  • saphire-2 31.07.19, 21:25
    Jeśli ktoś jest na czyimś utrzymaniu albo odziedziczył dużo kasy i chce pracować na pół etatu to czemu nie? Większość ludzi po prostu na to nie stać i nawet samotne matki pracują 8 godzin dziennie bo nie ma wyjścia.
  • chococaffe 31.07.19, 21:30
    Opiekunkę dla 5 klasistki, żeby ją ze szkoły odbierać?
  • danaide 31.07.19, 21:31
    Nie wiem czy ma sens im to tłumaczyć. Kto nie przeżył nie zrozumie.
  • 35wcieniu 31.07.19, 21:40
    Ogromna większość przeżyła.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • aankaa 31.07.19, 23:05
    forum.gazeta.pl/forum/w,567,168475489,168475489,Alleluja_plac_zabaw_w_Ujazdowskim_otwarty.html

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • cosmetic.wipes 01.08.19, 21:28
    Zupełny offtop, ale w zeszłym roku moje dziecko mialo rezonans na NFZ. Termin oczekiwania 20 dni, wizyta na 20:30.

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • danaide 02.08.19, 00:05
    A moje dziecko miało mieć termin ortodonty w październiku, a przenieśli wizytę na sierpień. I o czym to świadczy?

    Ile ludzi tyle przypadków.
  • pade 31.07.19, 21:25
    35wcieniu napisał(a):

    > Dobra, może ktoś Ci coś doradzi, dla mnie to jest zbyt wielki poziom oderwania
    > od rzeczywistości. Uważam że jak się komuś rozjeżdża budżet to powinien normaln
    > ie pracować, a nie wydziwiać.
    >
    Dla mnie to nie jest wydziwianie. Widocznie Danaide potrzebuje dorobić i mieć czas dla siebie i swojej córki. Nie dziwię się, on jest właściwie bezcenny. Co człowiekowi po kasie, jak żyje w pędzie, na kofeinie i widuje swoje dzieci przed snem?



    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • 35wcieniu 31.07.19, 21:29
    A gdzie napisałam cokolwiek o pędzie, kofeinie i niewidywaniu dzieci? Mówię o zwyczajnym, pełnym etacie, na jakim pracuje ogromna większość ludzi. Pełen etat to pęd i kofeina? Póki co, chwała bogom, nie zauwazyłam.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • danaide 31.07.19, 21:35
    No widzisz, Ty nie zauważyłaś, a ja miewałam i przy pół etatu pęd, a bez kofeiny (1 porządna kawa dziennie styknie) słabo widzę godziny popołudniowo-wieczorne.
    Po raz kolejny, nie byłaś, nie widziałaś, a dyktujesz innym co jest dla nich dobre, bo Ty nie zauważyłaś.
  • chococaffe 31.07.19, 21:37
    ups...jednak lecę na kofeinie. Rano piję kawę, bardzo lubię smile
  • katja.katja 01.08.19, 08:56
    Dla wysokoenergetycznych ludzi to nie pęd, ale jest też reszta świata. Praca 8 godzinna to najczęściej realnie (dojazdy) około 10 godzin poza domem. Plus później ogarnięcie mieszkania, prania, jedzenia, zakupów, dziecka.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • chococaffe 31.07.19, 21:33
    O 16.00 to przed snem? Nie przesadzajmy, miliony matek pracuje na cały etat , bez kofeinywink

    Jak danaide nie chce to nie chce, jej sprawa. Ale budowanie mitów niczemu nie służy.
  • danaide 31.07.19, 21:35
    Miliony matek nie może się mylić...
    A jakie ciśnienie ma miliony matek?
  • 35wcieniu 31.07.19, 21:42
    Miałam już olać ten wątek, ale to mi się podoba.
    CIŚNIENIE pracujących matek jako argument na niepracowanie.

    I zawsze, zawsze, kiedy człowiek myśli że poziom absurdu w dyskusji sięgnął zenitu.... TADAM!

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • chatgris01 31.07.19, 21:46
    Miałaś kiedyś bardzo niskie ciśnienie?

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • chococaffe 31.07.19, 21:49
    Ja miałam! Niezbyt fajne, zwłaszcza jak kofeina nie działa. Podobno koniak czyni cuda, ale ja koniaku nie lubię.
  • danaide 31.07.19, 22:07
    A wcześniej, mając w nicku kawę, twierdziłaś, że jedziesz bez kofeiny.

    Co ja robię tu?
  • chococaffe 31.07.19, 22:09
    Przyznałam się do pomyłki - piję rano kawę . Co prawda nic mi nie daje, ale smakuje ! wink Ergo jadę na kofeinie smile
  • triss_merigold6 31.07.19, 22:35
    Ja miałam. Do niedawna miałam ciśnienie na poziomie 90/60, a dni z 85/55 nie były niczym dziwnym. Teraz po 45. roku życia mi wzrosło do szalonych wartości 100/70 więc tak, miałam bardzo niskie ciśnienie i nie przeszkadzało ono w pracy na pełny etat.
  • danaide 01.08.19, 00:35
    Bo Ty triss na adrenalinie jedziesz...
  • katja.katja 01.08.19, 08:57
    Już masz 45+, ojej jak czas pędzi, myślałam, że ledwo co skończyłaś 40-stkę sad

    --
    Nie dam się wygasić!
  • saphire-2 01.08.19, 09:02
    Wiek nie ma znaczenia
  • danaide 31.07.19, 22:06
    Argument na picie kawy, a nie na niepracowanie...
    Poziom absurdu osiągnął Twój sposób czytania tego wątku. Nie przyporządkowujesz do gałązek i potem wychodzi co wychodzi.
    Wygaszam Cię mentalnie. Czytam Cię, ale jakbym nie czytała. I nie odpisuję więcej.
  • hanusinamama 31.07.19, 22:37
    No ale o tym piszemy. Ze jej nie jest prca potrzebna aby utrzymać dom...a aby dorobić. Czyli jest zwyczajnie w dobrej sytuiacji materialnej a ta praca to jako dodatek. Samotnej matce w takiej sytuacji tylko mozna pogratulować.
  • pani-nick 01.08.19, 05:40
    No dokładnie o to mi chodzi Pade.
    Odsyłam do tej przypowieści o rybaku i biznesmenie:
    zyjeposwojemu.pl/jestes-rybakiem-czy-biznesmenem/
  • saphire-2 01.08.19, 08:13
    Oczywiście, ja się z tym zgadzam, że lepiej mieć mniej pieniędzy ( ale nadal wystarczająco na jedzenie i rachunki) i mieć czas dla dzieci, dla siebie, aby się wyspać, pójść na spacer. Oczywiście, że to jest lepsze niż życie w biegu, pobudka o 5.30, dziecko do żłobka, szybka kawa, dojazd do pracy w korkach, w pracy ciężko, bo chcesz być na coraz wyższym stanowisku, często delegacje i powrót do domu o 21.00.

    Ale dużo osób nie jest tym biznesmenem. Pracuje, bo musi kupić dzieciom jedzenie i chce je wysłać na obóz. Musi zapłacić rachunki. Nie ma ambicji coraz lepszego samochodu, coraz lepszych wczasów, coraz droższych torebek. Nie, pracuje zwyczajnie na podstawowe rzeczy, czasem nawet brakuje. Dzieci są w szkole lub przedszkolu. Tak żyje masa ludzi.

    Oczywiście patrzysz na to inaczej, gdy twój mąż dużo zarabia, gdy nie masz kredytu, gdy wiesz, że rodzina ci zawsze pomoże.
    A gdy jesteś samotną matką albo mąż zarabia trzy tysiące, wiesz, że nie masz mieszkania po babci, jest absolutny brak rodziny, to po prostu idziesz do pracy, zarabiasz na podstawowe rzeczy i marzysz o urlopie i wyspaniu się. Tak żyje masa ludzi w Polsce.
  • katja.katja 01.08.19, 09:02
    Podoba mi się postawa rybaka, z drugiej strony gdyby świat złożony byłby tylko z rybaków nie miałabyś swoich kosmetyków i złotych nici i żyła na poziomie (także medycznym) afrykańskiej wioski bo to "biznesmeni" napędzają postęp.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • saphire-2 01.08.19, 09:06
    No właśnie. Nie każdy jest rybakiem i to bardzo dobrze dla reszty ludzkości.
  • katja.katja 01.08.19, 09:38
    No właśnie, gdyby nie "biznesmeni" to nasza Shellerka (jak dobrze pamiętam) przekręciłaby się przy drugim porodzie albo wyglądała na swoją metrykę bo rybak nie zaprzątałby sobie głowy takimi drobiazgami jak technologia złotych nici i botoksów.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • hanusinamama 31.07.19, 22:36
    NFZ tez mozna po 16....masa ludzi tak robi
  • triss_merigold6 31.07.19, 22:42
    Można. Pewnie nie wszędzie i nie do np. poradni przyszpitalnych, ale do pediatry/okulisty/ortodonty można po południu.
  • cruella_demon 31.07.19, 22:52
    Nawet poradnie przyszpitalne mają jeden dzień po południu.
  • saphire-2 31.07.19, 22:47
    hanusinamama napisała:

    > NFZ tez mozna po 16....masa ludzi tak robi

    Oczywiście że tak. Pracuję normalnie jak każdy i wiele razy szłam do lekarza specjalisty na NFZ na 17.00 czy 18.00.
  • danaide 01.08.19, 00:38
    A ja nie pracuję i nie muszę zabierać godzin popołudniowych ludziom, którzy ich potrzebują, bo pracują w ciągu dnia. Może być?
    Żłobka też nie musiałam zabierać bardziej potrzebującym. Ale przedszkola to sama potrzebowałam.
  • babcia.stefa 02.08.19, 13:20
    I w ramach "nic poważnego, bieżące problemy" robisz tak drogie badania, że pracującego człowieka nie byłoby na nie stać? Co Ty robisz prywatnie, pozytonową tomografię emisyjną? Bo najdroższe badanie, jakie prywatnie robiłam w życiu, to MR głowy, jakieś 8,5 stówki. Nietanio, ale do przeżycia.

    Przecież to się nic nie trzyma kupy w tym, co piszesz.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • danaide 03.08.19, 00:30
    Tobie się nie trzyma, a ja nie muszę pisać z jakich badań czy zabiegów korzystam ja czy dziecko, nieprawdaż?
  • hanusinamama 31.07.19, 22:32
    Ja rozumiem bo mam swoją działnośc. I tak moge isc z dzieckiem do lekarza o 11. Zazywcaj i tak chodze prywatnie. Do gina jezdze na 22 smile Ja naprawde rozumiem, ze ci tak wygodniej. Skoro stać cię na pracowanie na pół etatu, zeby iśc do kosmetyczki w godzinach przed 16 to tylko pogratulować. Ja dzisiaj byłam z dziecmi na basenie o 10 rano...wiec teraz siedze i koncze zlecenia...
  • ga-ti 31.07.19, 14:21
    Szukaj w szkole wink serio, jakieś mało chodliwe przedmioty, z których w tygodniu nie uzbiera się etat, a nawet jeśli się etat uzbiera to i tak będzie to mniej godzin niż etat w 'normalnej' pracy.
  • danaide 31.07.19, 14:27
    No pasaran. Uczyłam siostrę, traumę mam. Dla dzieci tak będzie lepiej big_grin
  • berdebul 31.07.19, 14:50
    Nie wiem, jakie masz zrobione studia, ale może mogłabyś uczyć etyki? Piszesz lepiej niż 99% nauczycieli, lubisz filozofować i roztrząsać dylematy moralne, jakich większość ludzi nie ma (i nie jest to złośliwość!). Na 100% będzie góra pół etatu.
  • chococaffe 31.07.19, 14:54
    Sorry, ale nie wytrzymam - etyka to poważna nauka a nie filozofowanie i ładne pisanie.
  • double-facepalm 31.07.19, 14:59
    Zdecydowanie, dodajmy ze etyka oraz kurs pedagogiczny to dwa osobne szkolenia (ten drugi to ze dwa semestry). Plus w grę wchodzi uczenie grupy nastolatków a nie ogarnianie jednego dziecka.
  • berdebul 31.07.19, 15:07
    Etyka w wydaniu szkolnym to dyskusje o różnych problemach, trochę filozofii i religioznawstwa.
  • chococaffe 31.07.19, 15:21
    Chyba kiepska etyka w wydaniu szkolnym. Na przyzwoitej jest historia filozofii, głownie "nić" etyki.
    Oczywiście, uczyć moze nawet wuefista jeżeli mu brakuje godzin, ale jako rodzic prostestuję i oczekuję kompetentnych nauczycieli. (p.s. może danaide taka jest, nie wiem, może skonczyła filozofię - odnoszę sie tylko do "lubienia filozofowania", nie jej autorstwa. )
  • 35wcieniu 31.07.19, 15:38
    Normalne podejście ogromnej liczby rodziców. Do muzyki wystarczy mieć tamburyno, do plastyki jakieś kredki. Wiedza o kulturze? No taka plastyka tylko nawet rysować nie trzeba. Wf? Hehe, każdy umie zrobić przysiad. Etyka? Ło panie, spytam na forum czy da się z tego zwolnić dziecko. Technika? Huehue, i co może jeszcze mają się nauczyć przyszywać guzik, kiedy wiadomo że jak się urwie to można kupić nową bluzkę?
    A później gorzkie żale że społeczeństwo kocha disco polo, że ulice obwieszone szmatami-reklamami, bo o estetyce ludzie pojęcia nie mają, że biurowce w centrum gór, że ludzie nie są w stanie ani samodzielnie myśleć, ani nic własnoręcznie zrobić.
    No po co komu michałki, doprawdy. Wywalić w cholerę. A jak już zostawić to wiadomo - każdy może tego uczyć.

    Tak, jest to offtop, ale za każdym razem jak czytam takie pierdoły to mi ręce opadają.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • double-facepalm 31.07.19, 15:31
    berdebul napisała:

    > Etyka w wydaniu szkolnym to dyskusje o różnych problemach, trochę filozofii i r
    > eligioznawstwa.
    Osoba ledwo dogadujaca się w sytuacji 1na1 z wlasną rodzoną córką ma być dobrym pedagogiem dla grupy nastolatków, nie rozsmieszaj nikogo.
  • danaide 31.07.19, 19:09
    ???
  • danaide 31.07.19, 19:08
    Bez obaw - też się uśmiechnęłam.
    Ale jeśli takie rzeczy są możliwe to żal.pl
  • triss_merigold6 31.07.19, 14:58
    Ojesu nie. To mogą być świetne zajęcia z dobrym pedagogiem, ale w wykonaniu osoby z problemami z komunikacją to byłby jakiś śmiertelnie nudny dramat.
  • double-facepalm 31.07.19, 15:02
    W punkt. Jak ma smędzic parafilozoficzne strumienie świadomosci na multi-metapoziomach to niech lepiej pisze do szuflady albo założy bloga.
  • danaide 31.07.19, 19:11
    Spoko triss, może jakiś kurs dla rodziców poprowadź. "Nikt nie waży się podskoczyć matce". Hit murowany.
  • aankaa 31.07.19, 23:09
    berdebul napisała:

    > Nie wiem, jakie masz zrobione studia, ale może mogłabyś uczyć etyki? Piszesz le
    > piej niż 99% nauczycieli, lubisz filozofować i roztrząsać dylematy moralne, jak
    > ich większość ludzi nie ma (i nie jest to złośliwość!). Na 100% będzie góra pół
    > etatu.


    napisz, że to był żart


    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • szafireczek 31.07.19, 14:24
    Bierz caały etat, jak Ci praca podpasuje.
    Jak się już w firmie zakotwiczysz i dasz poznać, to potem możesz negocjować z szefem zmniejszenie etatu. Tak będzie łatwiej, niż poszukiwania satysfakcjonujacego 0,5 etatusmile No i pamietaj o kiedyś tam emeryturze...przestoje nie wpływają korzystnie,
    o czym sama zapewne wiesz.
  • 35wcieniu 31.07.19, 14:59
    Nie mogę pojąć tej koncepcji że musisz pracować na pół etatu a nie na cały. Gdyby dziecko było malutkie to bym zrozumiała, ale tak no za cholerę nie kumam o co chodzi.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • 35wcieniu 31.07.19, 15:04
    Dobra, rozkminilam. Chodzi o to że praca generalnie nie jest Ci potrzebna bo ktoś Cię utrzymuje albo masz inne źródło dochodu, a po prostu chciałabyś popracować tak hm, dla higieny życiowej?


    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • double-facepalm 31.07.19, 15:25
    No to niech bierze wolontariat.
  • 35wcieniu 31.07.19, 15:41
    No w tej sytuacji też bym tak doradziła. Albo jakieś czasochłonne hobby wymagające wyjścia z domu, bo jak rozumiem o to chodzi.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mary_lu 31.07.19, 16:14
    Serio, poszłaś już do pracy i nie zażarło? Jak kilka lat temu to zrobiłam, to już nikt by mnie stamtąd nie wyrzucił. Psujesz mi całą teorię o tym, jak można odzyskać swoje życie.

    A może ta praca po prostu była do niczego? Godziny ok, ale oprócz tego atmosfera fatalna? Miałam tak rok temu, całą energię życiową mi diabli wzięli, myślałam tylko o urlopie, zwolnieniu, rano wstać nie mogłam. Ponowna zmiana pracy wszystko naprawiła. A teraz otwieram prawdziwą firmę smile nawet nie jakąśtam jednoosobową DG wink
  • double-facepalm 31.07.19, 16:17
    A może probnego nie przedłużyli?
  • mary_lu 31.07.19, 16:21
    Chodzi o to, że skończyła się robota, a Danaide po niej nie płacze i nie bije się o nową. Zaczynałam od pracy na zastępstwo, ale tak walczyłam o tę robotę, że zaraz miałam obietnicę że zostaję czy ta zastępowana osoba wróci, czy nie.
  • danaide 31.07.19, 19:14
    A co tu płakać? Ja swoje przepłakałam. Kiedyś, po innej robocie. Kolejne doświadczenie, kolejna lekcja granic, kompetencji.
  • barattolina 31.07.19, 16:24
    To ja Ci napiszę dla otuchy ze moja mama wychowywała mnie sama i pracowała na cały etat. Tata (po rozwodzie) w innym mieście, rodzina też.
    Zostawałam w domu od pierwszej klasy, bo w szkole świetlicy nie było. Stołówki tez nie było.

    Przeżyłam, nie choruje i ogólnie mam się dobrze smile
  • requeson 31.07.19, 22:19
    barattolina napisała:

    > To ja Ci napiszę dla otuchy ze moja mama wychowywała mnie sama i pracowała na c
    > ały etat. Tata (po rozwodzie) w innym mieście, rodzina też.
    > Zostawałam w domu od pierwszej klasy, bo w szkole świetlicy nie było. Stołówki
    > tez nie było.
    >
    > Przeżyłam, nie choruje i ogólnie mam się dobrze smile
  • katja.katja 31.07.19, 16:27
    A szukasz bo chcesz czy szukasz bo czujesz presję, że kobieta bezdzietna/z dzieckiem w wieku szkolnym musi pracować bo inaczej to pasożyt i rozwielitka jak to można na forum usłyszeć?
    Jeśli dobrze kojarzę finansowo jesteś zabezpieczona (wysokie alimenty plus mieszkanie bez kredytu po rodzicach).
    Moim zdaniem o ile nie jest specjalistką, nie masz ciekawego zawodu oraz finansowego przymusu (brak spadku, konieczność opłacenia samej rachunków) to może to niepopularne i bardzo, bardzo "brzydkie", ale uważam, że wcale nie musisz pracować zawodowo. Pracusie o ile nie mają dobrego zawodu, znajomości lub pleców wcale nie kończą dobrze, a lenie - źle. Tak jest tylko w katolickich (i nie) czytankach. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie więc szansa, że na starość będziesz biedna masz dokładnie takie same jak pracuś w niechodliwym, słabym zawodzie.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • chococaffe 31.07.19, 16:57
    Alimenty są na dziecko, które ma to do siebie, że staje się dorosłe. I wyprowadza się. A alimentów nie ma. I mieszkanie, nawet bez kredytu, wiąże się z kosztami.

    Każdy sam podejmuje decyzje. I potem ponosi konsekwencje.
  • katja.katja 31.07.19, 17:02
    Dorosłe dziecko może pójść do pracy, niekoniecznie szybko się wyprowadza, przeciętny wiek wyjścia za mąż to u nas blisko 30-stki, a wtedy Danaide może już w naturalny sposób opuścić ten padół i sprawa sama się rozwiąże.
    Koszty samego mieszkania i skromnego życia nie są duże, można dorobić na czarno, poza tym chyba jest z bogatej rodziny i chyba większy majątek się kroi, więc i na życie będzie.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • danaide 31.07.19, 19:16
    Przestań snuć bajki katja, bo wiesz, że dzwonią, tylko nie wiesz w którym kościele.
  • iberka 31.07.19, 23:39
    Który sąd klepnie wysokie (pojęcie względne) alimenty na dziecko będące na utrzymaniu rodzica niepracującego, który pracować może? Heh
  • saphire-2 31.07.19, 23:50
    Najwyraźniej nie musi pracować. Może ma spadek po dziadkach czy jeszcze ktoś inny utrzymuje ją i dziecko.
  • thank_you 03.08.19, 09:21
    Ale wiesz, ze sady klepią alimenty rodzicom niepracującym? smile)) Szok, co? 😃
  • saphire-2 31.07.19, 18:45
    Jakie konkretnie studia skończyłaś? Ile masz lat?
    Jaki staż pracy?
    Jakiej pracy szukasz?
  • danaide 31.07.19, 19:17
    Nie na forumwink
  • saphire-2 31.07.19, 20:50
    No ok ale coś bliżej nauk ścisłych czy studia humanistyczne czy politechnika czy filologia czy ekonomia? Bo jak tu doradzić?
  • katja.katja 01.08.19, 08:45
    41 lat, staż pracy plus/minus 10 lat.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • grrrru 31.07.19, 18:55
    A co umiesz? Jaki masz zawód? Ile chcesz zarabiać za te 20 godzin tygodniowo? Bez tego trudno coś doradzić.
  • danaide 31.07.19, 19:18
    Nie na forum biswink
  • sumire 31.07.19, 19:28
    Hm, ale o ile nie napiszesz, że jesteś prezenterką telewizyjną, to po samym zawodzie i innych umiejętnościach forum cię raczej nie zidentyfikuje, a pomóc być może będzie mogło.
  • danaide 31.07.19, 19:38
    Moje wykształcenie ma profil humanistyczny - z tym że o ile nie pracujesz w zawodzie (jak ja) jest raczej zawodowo bezużyteczne (nie pomoże, nie zawadzi) choć w życiu chwilami przydatne.
  • grrrru 31.07.19, 19:48
    Ok, to skupmy się na umiejętnościach legalnych big_grin Na forum pisałaś już tyle różnych rzeczy, że możesz się nawet tak ja ja przyznać do ukończenia fabryki bezrobotnych. Ja jestem po filologii i kulturoznawstwie, więc gorszego wykształcenia chyba nie masz smile
  • danaide 31.07.19, 20:05
    Chętnie się zamienięwink
  • grrrru 31.07.19, 20:35
    No dobra, jak jesteś po Europeistyce to wygrałaś big_grin
  • double-facepalm 31.07.19, 21:03
    Pewnie socjologia.
  • grrrru 31.07.19, 21:06
    Socjologia to nie jest nic wstydliwego.
  • babcia.stefa 02.08.19, 13:22
    Szukają od groma i trochę socjologów do HR-u i na jakichś analityków user experience.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • danaide 03.08.19, 00:25
    Mam nadzieję, że to nie do mnie, bo i to nie o mnie.
  • saphire-2 31.07.19, 21:21
    No nawet jeśli, to co? Studia jak studia. Jedna forumka skończyła coś w tym stylu i pracuje w administracji i wciąż o tym pisze. Można zrobić jakieś kursy, studia podyplomowe, mieć praktykę, staż pracy i naprawdę ciekawą i dobrze płatną pracę.
  • gryfna-frelka 01.08.19, 11:43
    Moze religioznastwo... Zreszta naprawde wiele osob pracuje w innym zawodzie niz obrany kiedys kierunek studiow.
  • azalee 01.08.19, 11:18
    O, jak milo smile Ja sie przyznaje do Europeistyki. Gdzie moge odebrac medal?
  • mary_lu 31.07.19, 19:44
    Chyba pamiętam, jakie studia skończyłaś, więc to, że mówisz o pracy mało entuzjastycznie, nie szukasz czegoś wartościowego, to oznaka tego, że dalej masz blokadę w głowie.

    Jak nie przymierasz głodem, to zainwestuj w siebie, zrób specjalizację, MBA, jakąś podyplomowkę... Od kilku lat non- stop coś takiego robię, poznaję dzięki temu nowych ludzi, mam nowe pomysły.

    Pomyśl co Ciebie interesuje, gdzie chciałabyś pracować. Teraz jestem zafiksowana na jednej branży, ale wiem, że np. w ochronie zdrowia miałabyś roboty po łokcie. Teraz wszędzie są nabory, mój pracodawca na pocztę firmowa zaczął wysyłać oferty pracy z płaczliwym dopiskami „moźe ktoś z Państwa lub Państwa znajomych będzie zainteresowany”. Czas pracy niby mało elastyczny, ale jak popracujesz pół roku, to wychodzisz załatwiać sprawy zdrowotne i dzieciowe kiedy chcesz...
  • danaide 31.07.19, 19:53
    Podyplomówki to nie coś co odbywa się w weekendy?
  • mary_lu 31.07.19, 19:56
    Pewnie większość tak, nie wiem czy wszystkie. Zazwyczaj nie jest to każdy weekend ani nie tak długo trwają zajęcia jak jest w planie.
  • double-facepalm 31.07.19, 20:13
    danaide napisała:

    > Podyplomówki to nie coś co odbywa się w weekendy?
    Zwykle co trzeci tydzień. Ew co drugi. Dasz radę.
  • danaide 31.07.19, 20:15
    A dziecko?
  • 35wcieniu 31.07.19, 20:19
    Co "dziecko"? Dziecko masz duże. I nada rośnie! Mowa o Warszawie, nie o sytuacji kiedy dojeżdzasz na studia w piątek wieczorem żeby zostać w mieście studenckim do niedzieli w nocy.


    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • double-facepalm 31.07.19, 21:10
    35wcieniu napisał(a):

    > Co "dziecko"? Dziecko masz duże. I nada rośnie! Mowa o Warszawie, nie o sytuacj
    > i kiedy dojeżdzasz na studia w piątek wieczorem żeby zostać w mieście studencki
    > m do niedzieli w nocy.
    >
    >
    Dokładnie, zajęcia np 9-16. Co trzeci tydz. Mieszkasz w doskonale skomunikowanym miejscu.
  • saphire-2 31.07.19, 21:31
    Myślę, że ktoś kto nie pracował w ogóle przez ostatnich kilkanaście lat, a potem pracował pół roku na pół etatu, musi się powoli przyzwyczaić do innego rytmu życia, na przykład studiów podyplomowych w weekend plus praca na pół etatu. Gdy tyle lat nie pracujesz, bo nie musisz, to wiele rzeczy jest problemem. U kogoś kto ma dwoje dzieci, pracuje od zawsze na etat, robi studia zaoczne to jest normalne. Człowiek który tyle lat nie pracował, nie umie sobie wyobrazić, że ma weekend zajęty przez studia. Bo on musi mieć wolne. Bo chce odpocząć. A w poniedziałek o 12.00 nie pracować od 4 godzin tylko być może iść do lekarza albo do fryzjera albo poczytać książkę. Kwestia przyzwyczajenia.
  • chococaffe 31.07.19, 21:35
    i samochodem się zajmować wink

    sorry, ale ten powód nie podejmowania pracy na cały etat mocno mnie ubawił.
  • danaide 31.07.19, 21:37
    To wpadaj wozić mój na przeglądy i jak coś (nie) wypali, powód znikniewink
  • chococaffe 31.07.19, 21:42
    Niestety musiałabym zrezygnować z pracy, żeby doglądać samochodu wink

    A serio, to pozbyłabym się samochodu, gdyby mi tak ograniczał wolność.
  • danaide 31.07.19, 22:02
    Pozbyć się samochodu, puścić dziecko luzem po centrum stolicy, szkoda że nie ma komu walizek wystawiać, bo pewnie i taka rada by poszła.

    Jak zwykle, wątek bez sensu. Choć nie, dowiedziałam się, że sensownych połówek jest mało. I że można pracować na cały a potem kombinować. Ja zdecydowałam, że z HR gram w otwarte karty. Są dni, gdy po prostu nie mogę pracować. Oni czasem naprawdę potrzebują kogoś, kto dzień po dniu tyra. Łatwiej zatem od razu czekać na połówkę.
    Dzięki, to mamy jasność.
  • chococaffe 31.07.19, 22:08
    Tak, samochodu, który jest tak zajmujący, że ogranicza wolność, uniemożliwia podjęcie pracy należałoby się pozbyć.
  • danaide 31.07.19, 22:19
    Codzienność zawsze ogranicza. To nie samochód uniemożliwia podjęcie pracy, nie stosuj argumentów ad absurdum.
    Nie wiem jak spędzasz wakacje. Otóż ja spędzam je nadrabiając zaległości z ostatniego roku pracy.
  • danaide 31.07.19, 22:21
    Np. mam w domu zniszczoną przez administrację ścianę. Pracujesz na cały etat, ekipa wysłana przez administrację nie pracuje w weekendy.
    Samochód to tylko przykład.
  • azalee 01.08.19, 11:38
    O rany, ale naprawde myslisz ze takie rzeczy nie przytrafiaja sie ludziom pracujacym na caly etat?
    Ja mialam remontowana lazienke przez ekipe przyslana przez ubezpieczyciela. Normalnie im zostawilam klusze i poszlam do pracy. Pracowali przez 3 dni, ostatniego dnia posprzatali i zostawili klucze u administracji.
    Nie masz ochoty pracowac to nie pracuj, ale nie wymyslaj argumentow na sile, bo pracujacy ludzie naprawde ogarniaja takie rzeczy bez problemu.
  • katja.katja 01.08.19, 14:20
    Ogarniają, ale czy bez problemu tu mam mocne wątpliwości.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • chococaffe 01.08.19, 14:34
    Czasami z problemami - i co z tego? czasami trzeba się z problemami mierzyć. Polityka unikania problemu za wszelką cenę bywa krótkowzroczna.
  • katja.katja 01.08.19, 14:40
    Zależy od konkretnego przypadku. Często nie warto się szarpać z koniem, chyba że naprawdę nie ma innego wyboru. Autorka wybór ma.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • chococaffe 01.08.19, 14:51
    I dobrze, ma wybór niech korzysta. Ja tylko przypominam, że to jest jej wybór a nie jej córki. I ona powinna ponosić konsekwencje swoich wyborów. I mam nadzieję, że takie "męczące" przypominanie o tym uwrażliwi ją na problem.
  • katja.katja 01.08.19, 15:03
    Każdy wybór rodzica nieletniego dziecka będzie dotykał i dziecka, nie da się tego obejść. Wszystko czy dotyczy to pracy zawodowej, wakacji czy decyzji o posiadaniu psa.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • chococaffe 01.08.19, 15:40
    Oczywiście. Ale dopóki rodzic podejmuje decyzje to on bierze też za nie odpowiedzialność. Także za te decyzje podjęte wiele lat wczesniej. Jeżeli danaide nie będzie miała emerytury albo będzie miała minimalną, to będzie skutek jej decyzji a nie "systemu" czy jej córki. Jeżeli zostanie sama (bez partnera, przyjaciół, towarzystwa, pracy) to też będzie fekt jej decyzji.

    Dlatego namawiam, żeby podejmując jakąkolwiek decyzję (zero pracy, pół etatu, cały etat) brała pod uwagę jej konsekwencje , także te długoterminowe. Niczego konkretnie nie radzę bo ani nie znam ani nie poznam szczegółów jej sytuacji. Widzę tylko tendencję do obarczania innych odpowiedzialnością za jakośc swojego życia.
  • cruella_demon 01.08.19, 15:52
    Jeżeli danaide nie
    > będzie miała emerytury albo będzie miała minimalną, to będzie skutek jej decy
    > zji a nie "systemu" czy jej córki. Jeżeli zostanie sama (bez partnera, przyjaci
    > ół, towarzystwa, pracy) to też będzie fekt jej decyzji.
    >

    Tylko konsekwencje tego i tak poniesie córka, no bo jak to tak samotną, głodującą matkę zostawić uncertain
  • chococaffe 01.08.19, 15:57
    Dlatego mam nadzieję, że danaide o tym pomyśli. I nawet wierzę, że to zrobi. Chyba.
  • angazetka 02.08.19, 13:25
    Mówisz w pracy "Przepraszam, mam awarię w domu, pisz jestem na HO". Albo bierzesz urlop. Nie wymyślaj.
  • pani-nick 02.08.19, 14:19
    😂 zwłaszcza jak pracujesz w obsłudze klienta, albo jako asystentka czy sekretarka. Albo recepcjonistka.
    👍
  • danaide 03.08.19, 00:21
    A podasz namiar na pracodawcę... Jakaś redakcja, prawda?
  • daniela34 31.07.19, 22:23
    danaide napisała:
    > Jak zwykle, wątek bez sensu. Choć nie, dowiedziałam się, że sensownych połówek
    > jest mało. I że można pracować na cały a potem kombinować. Ja zdecydowałam, że
    > z HR gram w otwarte karty. Są dni, gdy po prostu nie mogę pracować. Oni czasem
    > naprawdę potrzebują kogoś, kto dzień po dniu tyra. Łatwiej zatem od razu czekać
    > na połówkę.
    > Dzięki, to mamy jasność.
    Nie odzywałam się, bo nie mam dziecka i na temat tego, co może a czego nie może zrobić samo (np.pojechac na zajęcia dodatkowe)- nie wiem nic. W dodatku moja mama od czasu mojego urodzenia nie pracowała, więc daleko mi do krytyki kobiet, które mając dziecko nie pracują zawodowo (choć jak byłam w V klasie to mama nie pracowała z innych przyczyn niż konieczność opieki nade mną, po prostu i brutalnie- pracy dla niej w moim mieście wtedy nie było).
    Ale racjonalnie patrząc na sytuację- piszesz, że bez pracy na 1/2 etatu budżet się nie spina. Cały etat nie jest konieczny, ale sensownych ofert na pół etatu nie ma. No to moim zdaniem wyjście jest takie, żeby zatrudnić się na cały etat. Wizyty lelarskie w godzinach pracy- są od tego urlopy, czasem L4 w zależności od sytuacji, zresztą przy wyższych dochodach część pewnie da się odbyć prywatnie, wywiadowki - na ogół są popołudniami, a jak nie pójdziesz raz czy drugi to nic się nie stanie. Nie wierzę, że 100% rodziców chodzi na wszystkie wywiadówki. Samochód? Ile razy w roku musisz jechać z tym samochodem. Bo ja 3 razy- 1 przegląd rejestracyjny i 2 wymiany opon. Wszystko to można załatwić w sobotę. Albo pojechać rano, albo dogadać się z pracodawcą, albo odrobić nieobecność w innym dniu.
    A jeśli się okaże że nie dasz rady, to umowa o pracę to nie cyrograf. Można ją wypowiedzieć.
  • grrrru 31.07.19, 22:27
    Owszem, sensownych połówek prawie nie ma. A może po prostu praca w mniej typowych godzinach? Bardzo ceniłam sobie np. pracę od 6 do 14. Całe popołudnie wolne, dużo czasu na różne rzeczy. I widywałam słońce nawet zimą smile
  • daniela34 31.07.19, 22:33
    grrrru napisała:

    > Owszem, sensownych połówek prawie nie ma. A może po prostu praca w mniej typowy
    > ch godzinach? Bardzo ceniłam sobie np. pracę od 6 do 14. Całe popołudnie wolne,
    > dużo czasu na różne rzeczy. I widywałam słońce nawet zimą smile
    Moja koleżanka tak pracuje od powrotu z macierzyńskiego - czyli jakieś 16 lat smile właśnie zw względu na to, że popołudniami zajmowała się dziećmi (mąż za granicą). Teraz dzieci niż jej nie potrzebują ale przyzwyczaiłam się i bardzo sobie to ceni. Jest urzedniczką w ZUS.
  • sumire 31.07.19, 22:29
    Oczywiście, że sensownych połówek jest mało, bo połówki są traktowane jako łatanie dziur. Ktoś zatrudniony na pół etatu w życiu nie awansuje, o ile nie jest super ekspertem.
    Nie da się mieć ciastka i go zjeść.
  • berdebul 31.07.19, 23:15
    Ile masz tych przeglądów? Jeden rocznie? Zostawiasz samochod o wybranej godzinie, odbierasz o umówionej.
    Plus zmiana opon, to trzy razy w roku musisz podstawić auto.
  • danaide 01.08.19, 00:18
    No, brakowało Cię w tym wątku.
    Ile? zależy od stanu auta, nieprawdaż?
    No i chyba zgubiłaś jakiś przegląd. Zmieniasz olej tam gdzie podbijasz dowód rejestracyjny?
    Powiedziałam, że samochód to przykład. Jest trochę spraw, które trzeba załatwić. Staram się ograniczyć ich liczbę. Np. nie mam ogrodu czy domu wolnostojącego - co za oszczędność czasu...
    No i rozumiem, że można załatwić to w sobotę. Wszystko można. Vide wątki o niedzielach handlowych...
  • arwena_11 01.08.19, 11:31
    Większość warsztatów pracuje w soboty. Są też takie, które pracują w niedzielę. Więc da się wszystko ogarnąć.

  • valla-maldoran 02.08.19, 13:05
    danaide napisała:

    > No, brakowało Cię w tym wątku.
    > Ile? zależy od stanu auta, nieprawdaż?
    > No i chyba zgubiłaś jakiś przegląd. Zmieniasz olej tam gdzie podbijasz dowód re
    > jestracyjny?
    > Powiedziałam, że samochód to przykład. Jest trochę spraw, które trzeba załatwić
    > . Staram się ograniczyć ich liczbę. Np. nie mam ogrodu czy domu wolnostojącego
    > - co za oszczędność czasu...
    > No i rozumiem, że można załatwić to w sobotę. Wszystko można. Vide wątki o nied
    > zielach handlowych...

    Matkoicórko, ależ Ty piętrzysz problemy.
  • danaide 03.08.19, 00:27
    A Wy je negujecie, jakby nie istniały w ogóle.
  • valla-maldoran 03.08.19, 17:41
    danaide napisała:

    > A Wy je negujecie, jakby nie istniały w ogóle.

    Nie neguję problemów. Mam je jak wszyscy, ale je rozwiązuję jak najszybciej, a nie żyję nimi i nie dostosowuję do nich swojego życia.
    Ty natomiast zachowujesz się, jak zblazowane dziewczę, które samo nie wie, czego chce. Wydaje ci się, że wiesz, ale nie do końca, bo coś cię uwiera. Dzielisz się swoimi wątpliwościami, niby prosisz o radę, ale żadnej nie chcesz, bo na wszystkie rady i uwagi reagujesz alergicznie i agresywnie.
  • danaide 03.08.19, 17:55
    Zadaj sobie trud wnikliwego przeczytania wątka. Rady w sprawie pracy doceniam, choć niektóre mają wartość "wystaw mu walizki" zatem trudno je docenić (ooo, jest praca dla woźnej na pół etatu). A za próby meblowania życia dziękuję. Ty oczywiście w życiu nic nie napisałaś o sobie na tym forum, więc alergiczne i agresywne reakcje Ci nie grożą, bo nikt nie doczepi się do Twojego życia i nie będzie wyciągał wątków sprzed roku, trzech i siedmiu twierdząc, że wszystkie te fakty dzieją się tu i teraz.

    W moim przypadku jak najszybsze rozwiązanie problemu polegałoby na oddaniu dziecka ojca. Rozumiem, że to jest Twoja propozycja? Jaką reakcję wolisz: alergiczną czy agresywną?
  • babcia.stefa 01.08.19, 11:45
    Przegląd w sensie kontrola stanu technicznego? Toż to trwa do pół godziny w wersji wypas, czyli w porządnej stacji, która naprawdę wszystko sprawdza. Nie ma sensu zostawiać i wracać, siadasz z Kindlem albo komórką i zaglądasz na fejsika, za chwilę jest gotowe.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • cosmetic.wipes 01.08.19, 21:39
    danaide napisała:

    > To wpadaj wozić mój na przeglądy i jak coś (nie) wypali, powód znikniewink


    Idź do roboty na cały etat i zarób na mniej awaryjny samochód.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • danaide 31.07.19, 21:22
    Wiesz co, wcieniu? A kim Ty właściwie jesteś? Dlaczego Twoje zdanie miałoby być ważniejsze niż zdanie mojego dziecka? Na razie jednak zdanie mojego dziecka jest najważniejsze: weekendy są do bycia z rodzicem.
  • 35wcieniu 31.07.19, 21:27
    A kto mówi że miałoby być? Ktoś Ci coś każe? Rób jak chcesz, nie mój biznes, spytałaś "a dziecko?", odpisałam co uważam.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • rozalia_olaboga 05.08.19, 17:16
    Napisz coś więcej o tej robocie w ochronie zdrowia, co? Czego szukać?
  • anorektycznazdzira 31.07.19, 19:51
    Serio i bez czepiania: naprawdę nie widzę poważnego powodu, dla którego nie możesz podjąć pracy na cały etat.
    Nie trzyma się kupy ani argument o posiadaniu dziecka, bo jest duże, ani o lekarzach, bo mając porządną robotę nie kwitniesz po NFZetach. Oczywiście argumentem może być, że po prostu tak chcesz i tak się uparłaś- ok, ale nie uważam, że jesteś pod jakimś murem żeby tylko połówki wchodziły w grę.
    Ja bym szukała etatu ale powybrzydzałabym gdzie jest miejsce pracy, jakie są godziny tej pracy (przypuszczalne optimum to 8-16) oraz kategorycznie bez nadgodzin.
    Nie wiem jaka masz sytuację finansową i ile możesz szukać, ale ofert na pół i sensownych może być co kot napłakał z powodów prozaicznych i praktycznych.


    --
    Dzisiaj samochody same wiedzą, gdzie ich pas ruchu, kiedy ze zbyt dużą prędkością zbliża się przeszkoda, potrafią odczytywać znaki drogowe. Słowem, przeciętne niemieckie auto jest inteligentniejsze od przeciętnego polskiego kierowcy.
  • 35wcieniu 31.07.19, 19:58
    "nie kwitniesz po NFZetach"

    Wyżej właśnie napisała że na NFZ można ogarniać badania na które się czeka kilka miesięcy.
    Dla mnie to jest TYM BARDZIEJ argument za pełnoetatową pracą. Wiedząc o badaniu kilka miesięcy wcześniej chyba nie problem poprosić odpowiednio wcześniej o urlop czy możliwość odebrania nadgodzin w tym dniu czy o wcześniejsze wyjscie czy cokolwiek.
    Chyba że jej dziecko albo ona sama jest tak poważnie chora że musi do tych lekarzy chodzić regularnie.
    Już wyżej pisałam że jak dla mnie to jest taki poziom oderwania od rzeczywistości że wymiękam, nie jestem w stanie ogarnąć tej argumentacji o części etatu.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • danaide 31.07.19, 19:59
    Słowo klucz - porządną (robotę).
    O tym właśnie piszę - jeśli na cały etat to do porządnej roboty. Bo ja zdaję sobie sprawy, że jeśli oddaję komuś swój czas, to komuś innemu muszę zapłacić za jego. Nic samo się nie zrobi.
  • 35wcieniu 31.07.19, 20:02
    Komu, za czyj czas? Nie musisz mieć niani, bo dziecko jest duże, więc co - sprzątaczka, obiady pudełkowe? Co jeszcze?

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • danaide 31.07.19, 20:13
    Jednak za doprowadzanie dziecka na zajęcia. Odbiorę sama.
    Ale to nie jest kwestia tylko kasy. Dla mnie to była zawsze kwestia czasu na te upierdliwe rzeczy typu wizyty lekarskie, wywiadówki, zajęcie się samochodem, czasem sprawy prawne. Do końca grudnia mam na razie wpisanych w kalendarz ok. 15 takich "wyjść". Dłuższych, krótszych, z rana, w środku dnia lub popołudniem. Przy pracy na pół etatu zaczynam planowanie tak, że wiem w jakie dni pracuję, w jakie nie i od razu robi się gładko.
    Zresztą. Ile ematek ceni sobie pracę na swoim, bo jesteś panią swojego czasu? Nie udawaj, że tego nie wiesz.
  • 35wcieniu 31.07.19, 20:17
    A no to jak pisałam wcześniej. Rozumiem, ale to jak dla mnie za duży poziom abstrakcji. Szukać pracy na pół etatu żeby się zająć samochodem oraz "bo wywiadówki", "bo lekarz".... No, nie.
    Spoko jak ktoś tak lubi i ma kasę na życie z innych źródeł, pewnie jest to przyjemne, ale argumentacja jest poza moim pojmowaniem.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • hanusinamama 31.07.19, 22:51
    Ja podziwiam jeszcze za spokój ducha...ja bym spać po nocy nie mogła "za co ja bede zyc na straość". NO chyba ze autorka inwestuje w córkę aby ta ja za 20 lat utrzymywała...
  • cruella_demon 31.07.19, 22:54
    Starość starością, córka lada moment będzie pełnoletnia i alimenty się skończą.
  • saphire-2 31.07.19, 22:57
    Jeszcze 7 lat. Możliwe, że jeśli będzie studiować to nawet 13 lat. Kawał czasu.
  • cruella_demon 31.07.19, 23:04
    7 lat to nie tak znowu dużo, a studentka może zechcieć studiować w innym mieście. Przypominam, że alimenty są dla dziecka, nie na utrzymanie matki.
  • double-facepalm 31.07.19, 23:04
    saphire-2 napisała:

    > Jeszcze 7 lat. Możliwe, że jeśli będzie studiować to nawet 13 lat. Kawał czasu.
    >
    Kawał, ale jeśli ponad 10 lat nie pracowała to zleci równie szybko.
  • saphire-2 31.07.19, 23:07
    Pewnie. Dlatego powinna powoli wracać na rynek pracy.
  • pade 31.07.19, 22:58
    hanusinamama napisała:

    > Ja podziwiam jeszcze za spokój ducha...ja bym spać po nocy nie mogła "za co ja
    > bede zyc na straość".

    Co za pieprzenie. Nie chcę tego pisać, bo nikomu źle nie życzę, ale mogą się zdarzyć takie rzeczy, że żadne pieniądze, zlecenia, dg Ci nie pomogą w trudnej sytuacji. Po co się zamartwiać? Kto wie co będzie jutro?

    NO chyba ze autorka inwestuje w córkę aby ta ja za 20 lat
    > utrzymywała...
    Chamski tekst.





    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • hanusinamama 31.07.19, 23:01
    NO opewnie ze moze wybuchnąc wojna i zadne pieniadze mi nie pomoga...ale jak narazie nie ma wojny. Mam za to 2 rosnących dzieci. Dzieci te potrzebują regularnie nowych butów i ubrań, zabawek, ksiązek. Starsza zajecia na basenie i konie. Młodszej narazie wystarcza kelj i kolorowe kółka smile Za chwile pojda na studia ( a nie wiem czy nadal bedą bezpłatne w PL)...wiec nie stać mnie na kontemplacie świata do godziny 16.
  • pade 31.07.19, 23:06
    Wcale nie o wojnę chodzi, uruchom wyobraźnię, tylko Ci się wydaje, że na każdą okoliczność jesteś zabezpieczona.
    Też mam dwójkę dzieci, pracowałam w przeróżnych konfiguracjach i wiem jakie dzieci mają potrzeby. Sądzę, że każda matka wie.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • saphire-2 31.07.19, 23:12
    Tylko że twój mąż będzie wasze dzieci utrzymywał nawet gdy ty zrobisz sobie przerwę w pracy, będziesz mieć operację, cokolwiek. A ojciec jej dziecka płaci alimenty tylko na dziecko, nie na nią. Za jakiś czas przestanie płacić i będzie zero pieniędzy. Ona nie ma dobrego męża, mamy i taty, którzy pomogą. Na razie od 11 lat jest ok, ojciec utrzymuje dziecko ale trzeba powoli myśleć o przyszłości.
  • chococaffe 31.07.19, 23:13
    Mam i tata chyba jej pomogli z tego co pisała.
  • saphire-2 31.07.19, 23:17
    Ok, myślałam, że ona już nie ma rodziców, że nie żyją już. Że jest od 11 lat sama z dzieckiem, bez rodziców, rodzeństwa, bez pomocy.
  • chococaffe 31.07.19, 23:22
    Kiedyś pisała, że dostała mieszkanie. To pomoc.

    Zresztą nieważne. Ważne, żeby pamiętała, że sama ponosi odpowiedzialność za zwoje decyzje. Owszem czasami te decyzje są trudne, trzeba iść na kompromisy i nie da się zgarnąć całej puli tylko dobrych stron. Każda decyzja niesie ze sobą te złe strony też. Mimo wszystko to my podejmujemy decyzję co w danej sytuacji zrobimy. I to jest nasza odpowiedzialność.
  • danaide 31.07.19, 23:37
    No jestem. Wszyscy żyją gdzie indziej.
    Ale od trzech lat mała ma tam fajne wakacje. Koło 10 dni, zawsze cośwink
  • chococaffe 31.07.19, 23:50
    Czy do Twoich obowiązków należy też dopilnowywanie/wynajmowanie mieszkania/domu rodziców? Też daje się to ogarnąć pracując .
  • danaide 31.07.19, 23:57
    Czemu tworzycie rzeczywistość równoległą. Mieszkam w Wawie, oni gdzie indziej. Połowa ematek rozsiana po świecie, a samotna matka, która nie mieszka z rodzicami budzi takie zdziwienie?
  • hanusinamama 01.08.19, 10:18
    I alimenty tez musi miec spore skoro do tej pory nie musiała pracować...powedzmy sobie szczerze, być samotną matką, miec dziecko i nie pracować nawet jak dziekco już szkolne to bardzo komfortowa sytuacja.
  • pade 31.07.19, 23:19
    Nigdzie nie twierdzę, że nie. To była odpowiedź na "ja to bym w nocy spać nie mogła". Tiaa, na pewno to w czymś pomoże.
    Ja sądzę, że Danaide da sobie radę. Zrobiła ogromny progres w ciągu ostatnich kilku lat. Odważnie pokonuje swoje lęki i ograniczenia. Ja jej kibicuję z całego serca.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • katja.katja 01.08.19, 09:42
    Ja też.
    Świat nie jest przyjazny dla osób niskoeenergetycznych, a to też wrodzona cecha jak kolor oczu.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • dramatika 01.08.19, 09:52
    katja.katja napisała:

    > Ja też.
    > Świat nie jest przyjazny dla osób niskoeenergetycznych, a to też wrodzona cecha
    > jak kolor oczu.

    Ludzie niskoenergetyczni, LOL.
  • katja.katja 01.08.19, 14:30
    Nigdy się nie spotkałaś z ludźmi, którzy mają energii "za dwóch"? Pewnie się spotkałaś. Zatem skoro istnieją takie osoby to istnieje też drugi biegun (oczywiście spychany na margines bardziej niż LGBT) - ludzie z niskim napędem i energią (nie mylić z lenistwem).

    --
    Nie dam się wygasić!
  • pani-nick 01.08.19, 05:53
    Równie dobrze Twój może odejść, zejść, zachorować, a ona poznać milionera i zaliczyć miękkie lądowanie.
    Życie nie jest „sprawiedliwe”, tak jak niektórzy sobie to upraszczająco wyobrażają...
    stety / niestety
  • hanusinamama 01.08.19, 10:16
    Tak wiem o co ci chodzi. I wuem tez ze zadna kasa nie zastąpi rodzica...tylko bez przesady to nie ejst 3latek. To jest 11 letnie dziecko ktore nie potrzebuje juz mamy w takim zakresie jak 10 lat wcześniej. Mam swoją działaność i mogłabym pracować od 7 do 20 tyle mam zlecen...pracuje której,. zlecen biore mniej bo muszę i chcę miec czas dla dzieci....ja Mam męża ktory dobrze zarabia. Natomiast pisałam ze autorce mozna pozazdrosic tylko sytuacji. Jest samotna matką nie pracowała, teraz chce na pół etatu...czyli musi miec zabezpieczone zaplecze finansowe
  • saphire-2 31.07.19, 23:02
    Mimo wszystko chyba warto iść do pracy nawet na pół etatu i mieć jakąś emeryturę. Nawet jeśli nie teraz, to za 2-3 lata. Alimenty się skończą. Lat pracy ogółem ma pewne kilka. Fajnie, że są duże alimenty, ale chyba powoli trzeba zacząć myśleć, że jeszcze trochę i ich nie będzie.
  • danaide 31.07.19, 23:16
    Co wy pitolicie o dużych alimentach?
    Setki razy podawałam, może jeszcze raz: 1000 (słownie: tysiąc złotych). Zero wkładu osobistego ojca/wkład minimalny (10 dni wakacji, o ile córka zechce pojechać).
    No dalej, na miejsca gotowi start, wydawajcie 1000 zł. Na co starczyło?
  • saphire-2 31.07.19, 23:22
    danaide napisała:

    > Co wy pitolicie o dużych alimentach?
    > Setki razy podawałam, może jeszcze raz: 1000 (słownie: tysiąc złotych). Zero wk
    > ładu osobistego ojca/wkład minimalny (10 dni wakacji, o ile córka zechce pojech
    > ać).
    > No dalej, na miejsca gotowi start, wydawajcie 1000 zł. Na co starczyło?


    Czekaj... Masz od lat 1000 zł alimentów na dziecko i nie pracujesz od 11 lat wcale, nic, zero, żadnych zleceń, pół etatu, nic? Za 1000 zł żyjecie we dwie, płacicie rachunki, kupujecie jedzenie i ubrania, otrzymujecie samochód??? Wystarcza wam?
    No to teraz nie rozumiem nic. Naprawdę. Myślałam, że masz te kilka tysięcy co miesiąc i dlatego nie idziesz do pracy, bo chcesz być z córką gdy wraca ze szkoły a nie pracować do 16.00.
  • pade 31.07.19, 23:29
    Wystarczy przeczytać post startowy: "No dobrze, poszłam do pracy. Miałam szczęście, bo praca nie dość że na pół etatu to mogłam nieco dopasować godziny do swojego grafiku, mogłam sobie robić home office, cafe office - ale uczciwie te 20 godzin tygodniowo przepracowywałam. A jak wypadło więcej to odbierałam dni wolne. Zweryfikowałam w praktyce różne lęki pracowe i wiem już co działa, co nie."
    A dziecko ma 9,5 roku.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • hanusinamama 31.07.19, 22:44
    Wywiadówki masz o 13??? Ja chyba zyje w jakiejs alternatywnej rzeczywistości.
  • kura17 01.08.19, 09:00
    > Wywiadówki masz o 13??? Ja chyba zyje w jakiejs alternatywnej rzeczywistości.

    zupelnie poza tematem - niemcy sa taka alternatywna rzeczywistoscia. u nas wywiadowki (ok 20-30 minut w konfirguracji rodzice+dziecko+nauczyciel, 1-2 razy w roku) sa przez caly dzien (dzieci wtedy lekcji nie maja) - wpisujesz sie na liste, o ktorej godzinie mozesz. my staramy sie rezerwowac te najwczesniejsze godziny (jak 8 rano), ale nie zawsze sie uda ...


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • saphire-2 01.08.19, 09:04
    To teraz wyobraź sobie w Polsce wywiadówki, nawet raz na semestr, jeden cały dzień, od rana do popołudnia. To by było gadanie, że nie po 17.00.
  • hanusinamama 01.08.19, 10:20
    Ale ona mieszka w Warszawie...nie wiem czy w stolicy jest inaczej, u nas są o 17...
  • anorektycznazdzira 03.08.19, 10:54
    "rzeczy typu wizyty lekarskie, wywiadówki, zajęcie się samochodem, czasem sprawy prawne. Do końca grudnia mam na razie wpisanych w kalendarz ok. 15 takich "wyjść". Dłuższych, krótszych, z rana, w środku dnia lub popołudniem."

    Wybacz, ale big_grin
    zastanawiam się, jakim cudem wychowaliśmy dwójkę dzieci oboje pracując, zawsze w normalnych godzinach (typu 7-15, 8-16, a nawet typu 7-18). Prowadząc dom bez służby i gońca. Każdy ma "sprawy" i w rodzinach, gdzie są oboje rodzice ale oboje pracują, często dużo i w podobnych godzinach te sprawy też są ogarniane. Jakim cudem? big_grin

    Zdecydowanie, Ty NIE CHCESZ pracy (masz do tego prawo, jeśli Cię na to stać), reszta to jakieś tłumaczenie bez większego, przepraszam, sensu.




    --
    '[Zwierzęta: I to zadziała???] Nie!!! A nawet tak!!! Maurce, powiedz im. [Maurice: Tak z 50%...] by król Julian
  • hanusinamama 31.07.19, 22:43
    Czekaj nie chcesz byle jakiej pracy na pełen etat...wiec szukasz na pół? Skoro nie znalazłaś dobrej pracy na cały etat to tym bardziej chyba pół...matko ile sie zarabia na poł etatu? 2000 wyciągasz?? Rozumiem ze praca jest ci potrzebna zeby zarobić na waciki....bo jakbys potrzebowała na utrzymanie siebie i dziecka to bys szukała całego etatu.
  • chococaffe 31.07.19, 22:49
    Nie ma obowiązku pracy, jak ktos nie lubi i może sobie na to pozwolić (biorąc pod uwage też emeryturę) to jego sprawa. Jedyne co mnie niepokoi to zwalanie odpowiedzialności za tę sytuację na córkę, bo to "przez nią" nie da się pracowac. I zastanawiam się jak będzie wyglądało odchodzenie tej córki z domu, najpierw mentalne, potem fizyczne, a czas szybko leci. Czy będzie jej wolno (nawet jak przymus nie będzie bezpośredni) pozostawic matkę, która jest sama, nie ma nic (poza może pieniędzmi) i nikogo, a ktora tak się "poświęciła".
  • saphire-2 31.07.19, 22:55
    Był tu niedawno wątek synowej o teściowej. Teściowa nigdy nie pracowała i oczywiście nie ma emerytury. Mąż odszedł do młodszej. Teraz syn i synowa muszą tą panią utrzymywać. A synowa zrezygnowała z pracy, choć całe życie pracowała przy 2 dzieci i mężu ciągle w delegacji

    Tu będzie to samo. Brak emerytury. Chyba że jest jakieś zabezpieczenie na przyszłość, pieniądze, nieruchomość, spadek.
  • pani-nick 01.08.19, 05:56
    A wiesz jakie emerytury dostaniemy my? Lud pracujący pół życia?....
  • saphire-2 01.08.19, 08:27
    pani-nick napisała:

    > A wiesz jakie emerytury dostaniemy my? Lud pracujący pół życia?....

    Bardzo małe. Ale lepiej miej 900 zł emerytury przez 20 lat bycia emerytem niż zero złotych.
    Ja wiem, że łatwiej jest brać alimenty na dziecko i nie pracowaać, łatwiej jest dostać mieszkanie po babci, łatwiej jest mieć męża, który świetnie zarabia, łatwiej jest nawet gdy się nie ma męża przez dziesięć lat, spotkać bogatego faceta, który cię utrzyma do końca życia, albo dostać ogromny spadek. Większość ludzi jednak po prostu zwyczajnie idzie do pracy, pracuje mniej lub więcej, na pół etatu albo na cały, nie pracuje kilka lat ale potem wraca do pracy, bo jednak każdy chce i musi z czegoś żyć i cokolwiek odłożyć na starość, nawet gdy nie będzie to dużo ale zawsze coś.
  • katja.katja 01.08.19, 09:35
    To już nie boimy się tego, że ocieplenie nas zabije za 10 lat? Ani wojny?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • pade 31.07.19, 23:00
    Jakiej odpowiedzialności???
    Może ma traumę po dzieciństwie i nie chce dziecku zafundować tego samego? Może chce poświęcać córce czas, póki córa sama tego chce. Może po prostu powoli, małymi krokami chce wchodzić na rynek pracy, a nie od razu rzucać się na głęboką wodę??
    Ja się przychylam do tych rad, życzliwych, które mówią: spróbuj cały, jak się nie ułoży to zrezygnujesz.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • hanusinamama 31.07.19, 23:02
    Dziecko ma 11 lat...mozna wolniej? Juz mniejszych kroków to ja sobie wyobrażić nie mogę...ale zapewne mam małą wyobraźnię...
  • pade 31.07.19, 23:08
    Przecież właśnie zakończyła pracę na pół etatu. Chce jeszcze dalej, może rok, może dwa popracować w zmniejszonym czasie pracy, co w tym złego, skoro finansowo może sobie pozwolić?
    Co do wyobraźni, to się zgadzamsmile

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • saphire-2 31.07.19, 23:28
    Dla mnie super. Dziecko ma 9,5 roku. Jeszcze 2-3 lata popracuje na pół etatu a potem stopniowo więcej. Brzmi ok. Jeśli są w stanie wyżyć z alimentów 1000 zł i nie wiem ile jest z pół etatu, max 2000 zł?
  • danaide 31.07.19, 23:34
    Saphire, litości, czy Ty siebie czytasz?... Jakie "wyżyć z alimentów 1000 zł"? W Warszawie?
    big_grin big_grin big_grin big_grin
    Jak robicie te uśmieszki z łezkami. Tylko smartfonem?
  • saphire-2 31.07.19, 23:42
    No dlatego jestem w szoku. Piszesz, że masz tysiąc złotych miesięcznie alimentów. Nie pracujesz. ( ostatnio pracowałaś krótko na pół etatu ale już nie masz tej pracy)
    To przepraszam, z czego żyjesz? Czy masz jakąś pracę, zlecenia na umowę o dzieło i nie jest to regularne, więc nie nazywasz tego pracą?
  • danaide 31.07.19, 23:53
    Przepraszam, ale czemu w każdym wątku ktoś o to pyta? Co to w ogóle za pytanie? Pytałaś innych z czego żyją?

    Ja też żyję z pracy. Tej, którą kiedyś miałam. Nie tej tej, tylko tamtej tej. A nawet tamtych tych. Może być?
  • saphire-2 01.08.19, 00:06
    Nie ma to znaczenia. Pytam, bo wydawało nam się, że masz duże alimenty na dziecko. Napisałaś, że nie są duże, że tylko tysiąc złotych. Wiemy, że nie pracujesz. Nawet zdziwiłam się, że żyjesz za tyle. Ty na to, że nie, alimenty to nie jest jedyne źródło utrzymania. Czyli nie pracujesz ale masz inne. Po prostu byłam ciekawa jakie, w sensie utrzymuje cię mama albo masz spadek. W sumie nieważne. Chociaż to może mieć znaczenie dla twojej chęci podjęcia pracy, nie teraz, ale za kilka lat. No bo jeśli już nie będzie tych źródeł utrzymania a córka będzie na studiach, to będziesz musiała po 20 latach niepracowania jednak iść do pracy i zarobić na swoje utrzymanie. Jeśli jednak masz źródło, które za 5-10 a nawet 40 lat nie wyschnie, to nic cię nie zachęci do pójścia do pracy, co w sumie jest zrozumiałe.
  • hanusinamama 01.08.19, 10:25
    Bo to jest naprawde wyjątkowa sytuacja. Samotna matka z 11 latką ktora nie pracowała a teraz szuka sobie na spokojnie pracy na pół etatu. Zrozum ze wiekszosc samotnych matek pracuje na cały etat. Dziecko w przedszkolu a one w pracy....Mysle ze masz wieksze alimenty bo sory ale nie da sie zyc za 1000 alimentów i poł etatu (bo raczje nie jestes wonsko specjalistko, ktora za poł etatu wyczesuje 4500).
  • saphire-2 01.08.19, 10:35
    hanusinamama napisała:

    > Bo to jest naprawde wyjątkowa sytuacja. Samotna matka z 11 latką ktora nie prac
    > owała a teraz szuka sobie na spokojnie pracy na pół etatu. Zrozum ze wiekszosc
    > samotnych matek pracuje na cały etat. Dziecko w przedszkolu a one w pracy....My
    > sle ze masz wieksze alimenty bo sory ale nie da sie zyc za 1000 alimentów i poł
    > etatu (bo raczje nie jestes wonsko specjalistko, ktora za poł etatu wyczesuje
    > 4500).


    Pisała, że oprócz alimentów ma jeszcze inne dochody. Jakie, nie wiem. Pewnie spadek albo coś w tym stylu.
  • cruella_demon 01.08.19, 12:52
    Z tego co kiedyś pisała, to dostaje jakiś zasiłek (pewnie coś w rodzaju naszego pińcetplusa) z kraju ojca dziecka.
  • saphire-2 01.08.19, 12:56
    cruella_demon napisała:

    > Z tego co kiedyś pisała, to dostaje jakiś zasiłek (pewnie coś w rodzaju naszego
    > pińcetplusa) z kraju ojca dziecka.


    To ja się nie dziwię, że nie pracuje. Alimenty, zasiłek, pewnie jeszcze co innego, jakiś wynajem mieszkania po babci. Po co pracować?
  • chatgris01 01.08.19, 13:00
    Z tego, co kiedyś pisała, to miała duże własne oszczędności z poprzednich prac oraz pochodzi z bogatej rodziny.
    Belgijski zasiłek na jedno dziecko samotnego rodzica wynosi niecałe 140 euro, więc nawet jeśli go (słusznie zresztą) dostaje, to kokosy to nie są.
    Co tak zaglądacie ludziom do portfeli?

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • saphire-2 01.08.19, 13:09
    Po to jest forum, aby pisać. Na tym to polega. Jak nikt nie będzie pisał to nie będzie forum smile
  • cruella_demon 01.08.19, 13:13
    Bo jedno się wiąże z drugim i to dobry temat do dyskusji.
    Wszystko to o czym napisałaś, to rozwiązania dobre krótkoterminowo.
    Następny będzie wątek jak o tej teściowej, która sobie nie wypracowała żadnych świadczeń, do pracy iść nie chce, bo nigdy nie pracowała, nie ma jej kto utrzymywać i żeruje jak pijawka na własnym dziecku.
  • katja.katja 01.08.19, 14:22
    Jak mąż jest w porządku to właściwie można coś odpalić kobiecie, która wydała i wychowała niezły towar.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • cruella_demon 01.08.19, 16:03
    Jak sobie wychowujesz dzieci jako zabezpieczenie na starość, albo oczekujesz wdzięczności, za to, że je wychowałaś, to tak. Ja nie chcę być upierdliwym ciężarem dla swoich.
    Druga sprawa, że liczenie na czyjąś łaskę i brak zabezpieczeń choćby w postaci emerytury jest nieco ryzykowny.
  • chococaffe 01.08.19, 16:10
    Dlatego ja uważam, że staranie się także o jakość naszego życia w przyszłości jest myśleniem o dziecku. Myślenie o dziecku to nie tylko tu i teraz.

    I warto się zastanowić nad tym, że jeżeli np raz czy dwa razy w tygodniu dziecko zawiezie na zajęcia studentka czy inna niania, a nie mama osobiście , to może byc to działaniem na korzyść tego dziecka.
  • hanusinamama 01.08.19, 10:22
    Ale ona nie pracowała na pół etatu te 11 lat. Jeszcze raz: jej praca jej sprawa. Mozna tylko pozazdrościc sytuacji. Mało ktora samotna matka moze sobie pozwolic najpierw przez wiele lat na bezrobocie a potem na ewentualne pół etatu. Znam takie ktore robią pełen etat i wieczorami dodatkowe zlecenia...
  • danaide 31.07.19, 23:20
    11 będzie miało za półtora roku.
  • saphire-2 31.07.19, 23:25
    Czyli dziecko ma 9,5 roku dopiero.
    Moim zdaniem dla samotnej matki dziecka w tym wieku możliwość pracy na pół etatu to super sprawa. W sensie czasu dla dziecka, bycia wypoczętym. Bo pieniądze to inna sprawa.
  • saphire-2 31.07.19, 23:06
    Pewnie. Powoli, pół etatu, może inna praca jeśli obecna nie będzie ok. Ale spróbować trzeba. Chyba że ma duże zabezpieczenie na przyszłość. Może ma.
  • chococaffe 31.07.19, 23:07
    Ma traumę z tego powodu, że jej rodzice pracowali na cały etat?

    Życie nie jest takie proste - pracujesz na pełny etat to ie poświęcasz czasu dzieciom, nie pracujesz to poświęcasz. Rodzice popełniają różne błędy, czasami dzieci krzywdzą, a powodem nie jest raczej sam fakt pracy rodzica na cały etat.
  • pade 31.07.19, 23:09
    Są rodzice, którzy pracują na kilka etatów (znam takich kilkunastu), nie dlatego, że muszą, tylko dlatego, że chcą. Owszem, dzieci mają wszystko co im się zamarzy i jeszcze więcej. Ale nie każdemu tylko o to w życiu chodzi.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • chococaffe 31.07.19, 23:12
    Ale nie mówimy o kilku etatach tylko jednym smile

    Wiesz, za wiele widziałam takich "poświęcających się" matek na trochę późniejszym etapie - i współczuję ich dorosłym dzieciom.
  • pade 31.07.19, 23:27
    Mam taką poświęcającą się matkę i w związku z tym duży uraz, oraz świadomość jaki koszt ponosi dziecko, kiedy słyszy i widzi takie męczennictwo. Ja tego u Danaide nie widzę, raczej świadomość potrzeb dziecka i chęć bycia przy nim.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • chococaffe 31.07.19, 23:36
    A ja niestety widzę potencjał. Teraz nie rzuca się w oczy bo dziecko docenia, wytłumaczenie na zewnatrz jest, problem zaczyna się później kiedy potrzebuje przestrzeni dla siebie, a ma matkę, która ma tylko ją/jego i nie chce usunąć się z tej przestrzeni. A potencjał widzę, dlatego, że danaide cały czas szuka odpowiedzialności niemal za wszystko w świecie zewnętrznym, nawet za własne decyzje.
  • pade 31.07.19, 23:38
    Można pomylić przerzucanie odpowiedzialności z racjonalizowaniem własnych lęków. Nie wiemy jak jest. Ona sama też może do końca nie wiedzieć.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • chococaffe 31.07.19, 23:48
    Ale to wiemy - warto się nad tym zastanowić kiedy jest czas na zmiany. Lepiej wypracować sobie fizyczna i mentalną niezależność póki są na to warunki niż w wieku emerytalnym chodzić na terapię "poświęcialm się a nikt nie docenia"
  • danaide 01.08.19, 00:08
    Wiesz co choco, uściślijmy sobie jedną rzecz. Poświęciłam się, niech będzie. Poświęciłam, bo ojciec dziecka oznajmił, że odchodzi, spakował się w dwie godziny i wyszedł bez słowa wyjaśnienia. Więc, że tak powiem, wyboru dużego nie miałam. Zaprzepaściłam karierę, na którą i tak nie miałam szans - mimo studiów, języków, inteligencji nie potrafiłam znaleźć swojego miejsca, dogadać się z ludźmi, pójść na odpowiednie kompromisy, ustawić zgodnie z kierunkiem wiatru, być lubianą. Może po prostu od początku wybrałam złe miejsce, bo i złych doradców miałam - jak masz te dwadzieścia parę lat i krytykujących cię rodziców to masz do tego prawo. Niech tak będzie, że zwalam winę na innych.
    Ale staram się być najlepszą matką jaką umiem mimo kiepskich warunków wyjściowych.
    I przeczytawszy Jespera Juula wiem, że nie będę matką nieodpępowioną. Raczej za bardzo prę do odpępowienia, a moja córka nie popuszcza. Ale wiem, że dojrzeje do tego.
    A kiedy do tego dojdzie na pewno nie będę się jej czepiać kurczowo.
    Ale jak będzie mnie potrzebować to zawsze jej pomogę.
  • saphire-2 01.08.19, 00:14
    Wyszedł, spakował się w dwie godziny a ty nie potrafisz mu tego wybaczyć, żyjesz tym cały czas.
  • pade 01.08.19, 00:16
    Jest jakiś obowiązek wybaczania?
    Facet, który zostawia matkę z niemowlęciem jest kanalią. Wcale nie trzeba mu wybaczać, ani po latach, ani nigdy. Można, ale nie trzeba.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • saphire-2 01.08.19, 00:20
    Pewnie że nie ale chyba, powtarzam, chyba łatwiej się żyje. Ona cały czas o tym pamięta, cały czas o nim źle myśli i źle pisze. Nie znam faceta ale pewnie jest beznadziejny, nie mówię, że nie ale taka nienawiść i brak wyznaczenia po 9 latach chyba bardzo utrudnia życie. Ale to jej życie, jej dziecko, jej wybory co do pracy i przyszłości.
  • danaide 01.08.19, 00:29
    To prawda. Zła energia źle działa.

    Tylko widzisz - ja mam z nim dziecko. Trochę trudno... zapomnieć. Jakoś nie wspominam źle eksów, którzy nie wpadli na durny pomysł zrobienia mi dziecka, nawet jeśli byli durni. Nie ma ich. Nie łażą mi po życiorysie. I nic do nich nie mam. To przeszłość.

    A ten łazi.. I co jakiś czas mnie poniża.

    Bo jak reagować jak eks wypomina Ci, że nie pracujesz - a nie pracujesz, bo cena jaka jest do zapłacenia za pracę na cały etat, cena jaką płaciłabyś i Ty i dziecko - jest dla mnie (chyba!?) nie do zaakceptowania?

    Jak reagować, gdy wypomina Ci, że nie masz pomocy przy dziecku, a on ma swoją mamusię - jakbym ja sobie swoją matkę wybrała.

    Jak reagować jeśli liczyłaś, że Twoje dziecko będzie rosnąć, rozwijać się, poznawać język i wyjeżdżać do ojca i chociaż miesiąc w roku będziesz mogła pobyć sam na sam ze sobą - a Twoje dziecko zrozumiawszy, że jest dzieckiem drugiej kategorii wypisało się z systemu i woli siedzieć z Tobą? A Ty wysłuchujesz, że uwiesiłaś się na dziecku?

    Itepe itede.
  • saphire-2 01.08.19, 00:32
    Ok, rozumiem, teraz trochę już wiem o co chodzi.
  • grrrru 01.08.19, 01:08
    Odpowiadając na Twoje pytanie - bierzesz dłoń, obracasz w kierunku wypominającego i prostujesz środkowy palec smile Po czym parzysz sobie kawę/herbatę/nalewasz wino i rozkoszujesz się tym, że jego zdanie nie ma najmniejszego znaczenia.
  • dramatika 01.08.19, 08:05
    danaide napisała:


    > Jak reagować jeśli liczyłaś, że Twoje dziecko będzie rosnąć, rozwijać się, pozn
    > awać język i wyjeżdżać do ojca i chociaż miesiąc w roku będziesz mogła pobyć sa
    > m na sam ze sobą - a Twoje dziecko zrozumiawszy, że jest dzieckiem drugiej kate
    > gorii wypisało się z systemu i woli siedzieć z Tobą? A Ty wysłuchujesz, że uwie
    > siłaś się na dziecku?

    Przykre, ale i tak nie ma co nurzać się we frustracji, to nic nie daje.
    Dzieci, nawet zdrowe, ale wychowywane bez jednego rodzica mają szczególne potrzeby emocjonalne, często są "bluszczami", boją się odrzucenia. Tak jest i nic z tym nie zrobisz, trzeba się przystosować i spełniać te potrzeby dziecka. Tak samo trzeba się przystosowac do wszelkich innych trudności bycia samotną matką. W mojej opinii i tak masz sytuację dość komfortową, choć nie ułatwia jej to, że nie masz kwalifikacji zawodowych. Dlatego nie masz komfortu wybrzydzania jak jakaś wąska specjalistka i trzeba brac cały etat, skoro nie ma pół. Finansowo pewnie wyjdzie na to samo, ale za to są jakieś perspektywy na przyszłosć.
  • pade 01.08.19, 10:17
    Z własnego doświadczenia wiem, że bardzo trudno non stop zaspokajać potrzeby dziecka, jeśli własna potrzeba, pobycia samej ze sobą, nie jest od czasu do czasu zaspokojona. Z braku rodzi się frustracja, rozgoryczenie, żal.
    I chyba to się najbardziej przebija w wypowiedziach Danaide, a nie poświęcenie.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • chococaffe 01.08.19, 10:23
    Zgadzam się, bo sama mam bardzo rozbudowaną taka potrzebę i wiem ile kosztuje kompromis. Chyba wszyscy wiedzą, bo wiekszość na takie kompromisy idzie. Ale mówimy tu o zaspokojeniu własnej potrzeby (co powtarzam – nie jest złe) a nie potrzeby dziecka. A z postów danaide często wynika, że nie może X lub Y „bo dziecko”. I dla dziecka nie jest dobre jeżeli taki mechanizm myslenia się utrzyma.
  • chococaffe 01.08.19, 10:27
    p.s. I naprawdę nawet przy pełnym etacie, mając dziecko da się znaleźć trochę czasu dla siebie, wymaga to tylko troche więcej organizacji.
  • saphire-2 01.08.19, 10:33
    chococaffe napisała:

    > p.s. I naprawdę nawet przy pełnym etacie, mając dziecko da się znaleźć trochę c
    > zasu dla siebie, wymaga to tylko troche więcej organizacji.

    Oczywiście że tak. Ale jeśli nie pracujesz przez ostatnich 10 lat i w ogóle w swoim życiu za długo nie zdążyłaś popracować, to wydaje się to niemożliwe.
  • chococaffe 01.08.19, 10:42
    Ja wykorzystałam cały urlop macierzynski a potem wychowawczy. Wiadomo, że powrót do pracy po kilku latach „w domu” to wyzwanie i okres przejściowy jest trudny. Mnie też brakowało tego czasu dla siebie na początku, potem go „wyszarpywałam”, a potem całkiem naturalnie stał się on naturalną częscią dnia/tygodnia. Ten najtrudniejszy okres najczęsciej bywa tylko przejsciowy, warto o tym pamiętać.
  • pade 01.08.19, 10:42
    Nie wiem czy wszyscy.
    Był tu kiedyś wątek o potrzebie pobycia samej ze sobą. Generalny wydźwięk był taki, że osoby, które potrzebują pobyć same są egoistami i mają coś z głową.
    Kompromis nie jest rozwiązaniem. Ja kiedy chcę być sama, to muszę być sama, a nie z dzieckiem za drzwiami, które co 10 minut o coś pyta. Jeśli jest się samotną matką, to ewentualną opiekę zostawia się na wypadek choroby, awarii a nie potrzebę pobycia sam na sam ze sobą. I stąd pewnie argument "bo dziecko".
    Wiadomo, za 3-4 lata córka wyjdzie do koleżanek na jakiś czas, czy pojedzie sama na zajęcia, a matka będzie mogła w spokoju poczytać książkę. Ale sama świadomość, że trzeba "wytrzymać" jeszcze kilka lat nie jest pomocna, wręcz przeciwnie, rodzi bunt i frustrację.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • saphire-2 01.08.19, 10:46
    To akurat doskonale rozumiem. Też lubię być sama, bez dzieci, cały dzień czytać i nic innego nie robić albo iść spokojnie do fryzjera, na zakupy, nie robić obiadu i nie przejmować się, że dziecko siedzi samo w domu. To jest zrozumiałe i ona tego czasu faktycznie nie ma, choć pewnie wcześniej miała latem, gdy córka była u ojca.
  • chococaffe 01.08.19, 10:47
    Kompromis zwykle jest rozwiązaniem. Niezmiernie rzadko możemy zgarniać całą pulę samych dobrych stron. I nie ma automatycznego wzorca kompromisu, bo każdy jest w stanie coś innego poświęcić. Nie musi to być dziecko za ścianą. Może to być dziecko u koleżanki przez kilka godzin, a innego dnia ta koleżanka u mnie. Moga to być zajęcia dodatkowe np po 17 w piątek , w czasie których danaide siedzie sobie godzinke lub więcej w kawiarni. Kiedy dziecko jest 10 dni o rodziny w wakacje , wyjechac gdzies samej na tydzień. Wiesz jak mogę sobie teraz wymyślać, ale to danaide powinna znaleźc te kompromisy, które są u niej mozliwe i są dla niej do zaakcpetowania.
  • chococaffe 01.08.19, 10:47
    p.s. A jak nie chce kompromisu to JEJ wybór i jej komfort - nie córki. Nie ma mowy o poświęceniu.
  • chococaffe 01.08.19, 10:59
    Pamiętam, że w wieku, w ktorym jest teraz córka danaide popularne było nocowanie dzieciaków u siebie przez jedna lub dwie noce w weekend. To też jest pomysł do rozważenia w jeden weekend danaide ma dwoje dzieci (co wbrew pozorom może oznaczać więcej czasu dla siebie już wtedy), w inny weekend córka jest u przyjaciółki. Chodzi o to, że trzeba trochę sobie to zorganizowac, nie czekac, że przyjdzie do nas samo.
  • pade 01.08.19, 11:10
    Wiesz, że trochę sama ze sobą dyskutujesz? Postawiłaś sobie tezę i pod nią dobierasz argumenty, nie zważając na to, że ja w tej odnodze akurat teoretyzuję, przypuszczam, a nie jestem pewna, że Danaide potrzebuje czasu dla siebie.
    O poświęceniu piszesz w każdym poście i to dla mnie jest już męczące, a co dopiero dla osoby, której ma to dotyczyć.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • chococaffe 01.08.19, 14:21
    To nie czytaj jak męczące. Tak, czasami trzeba się zmierzyć z rzeczami męczącymi.
  • pade 01.08.19, 15:36
    Sorry, ale mnie się nie chce dyskutować z kimś, kto uważa, że muszę się z jego wypowiedziami mierzyć, mimo, że mnie męczą. Nie obchodzi Cię mój odbiór? Ok, rozmawiaj sama ze sobą.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • chococaffe 01.08.19, 15:55
    To po co w ogóle do mnie pieszesz? Bo TY NIE WIDZISZ tego o czym ja piszę, to mam nie pisać? Bo TY nie widzisz? Naprawdę przypisujesz sobie taką wszechwiedzę? Nie trzeba się ze mna zgadzac, mozna niezgodę uargumentowac, ale twierdzenia - "po co piszesz, to jest męczące (bo JA tego nie widzę)" są nieładne. Wystarczy napisac "Ja tego nie widzę". I tyle.
  • pade 01.08.19, 15:58
    Przecież tak napisałambig_grin
    Masz problemy ze wzrokiem?


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • chococaffe 01.08.19, 16:06
    Tak, pade, mam. Wymysliłam sobie Twój komentarz, że to "męczące" to co piszę, bo Ty tego nie widzisz. eot
  • szpil1 01.08.19, 19:47
    danaide napisała:


    > Tylko widzisz - ja mam z nim dziecko. Trochę trudno... zapomnieć. Jakoś nie wsp
    > ominam źle eksów, którzy nie wpadli na durny pomysł zrobienia mi dziecka,

    A gdzie ty byłaś jak on ci to dziecko robił? Gwałcił cię, przetrzymywał w piwnicy, nie miałaś nic do powiedzenia? Ot tak, dziecko "się zrobiło" bez twojego udziału?

    Od wielu lat te same wątki na forum - życie mam zmarnowane, ale ja sama nie jestem temu winna, o nie. Tylko zawsze rodzice, eks, dziecko, matka eks, każdy pracodawca, koleżanki (np. ta co kupiła marchewkę czy tam pietruszkę ze zwiędniętą natką) - generalnie wszyscy, ale to wszyscy dookoła.


  • danaide 01.08.19, 00:19
    A nie, krzyż na drogę. Tylko czemu tak słabo płaci, skoro chciał dziecka?
  • saphire-2 01.08.19, 00:25
    A chciał? Pytam bo nie znam twojej historii. Chciał dziecka a potem nagle zostawił cię z niemowlakiem? Powiedział chociaż dlaczego?
  • pade 01.08.19, 00:27
    Raz piszesz, że Danaide CAŁY CZAS źle myśli, źle o nim pisze a drugi raz, że nie znasz jej historii. Trochę się to kupy nie trzyma.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • saphire-2 01.08.19, 00:31
    Nie znam jej historii. Znam ten, obecny wątek. Z kilku zdań to od razu widać. Chyba że się mylę, może tak odebrałam te kilka zdań o pogardzie i kredytach. Może tak naprawdę świetnie się dogadują, pewnie tak jest.
  • aankaa 01.08.19, 00:31
    danaide napisała:

    > A nie, krzyż na drogę. Tylko czemu tak słabo płaci, skoro chciał dziecka?

    bo wychodzi z założenia, że tyle dziecko (on 1000, ty 1000) kosztuje ?



    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • danaide 01.08.19, 00:41
    Już prowadziłyśmy tę rozmowę. Możesz swojej pracy nie cenić. Ja swoją cenię.
    I tak, wkład osobisty może być uznany, a zważywszy, że mamy cholerny kapitalizm dziwne, że nie jest uznawany.
  • cosmetic.wipes 01.08.19, 21:56
    danaide napisała:

    > A nie, krzyż na drogę. Tylko czemu tak słabo płaci, skoro chciał dziecka?

    Na razie płaci więcej niż ty.


    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • szorstkawelna 01.08.19, 22:01
    Bo opieka 24/h dobę nic nie kosztuje, prawda?
  • cosmetic.wipes 01.08.19, 22:16
    szorstkawelna napisała:

    > Bo opieka 24/h dobę nic nie kosztuje, prawda?


    Zapytaj samotnej matki dwójki dzieci, która tysiaka dostaje na oboje i zapierd...a na cały etat.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.